Medialne i społeczne „trzęsienie ziemi” w związku z filmem „Kler”…

.

 

Mało jakie wydarzenie w ostatnich latach wywołało tak rozognioną dyskusję na temat kk i jego funkcjonariuszy jak film Wojtka Smarzowskiego pt. „Kler”. Chyba tylko medialna wrzawa dotycząca przekrętów i skandali towarzyszących działalności kościelnej tzw. „komisji majątkowej” mogła się z obecną wrzawą medialną równać. I to choć film Kler był filmem fabularnym, w całości zmyślonym (autentyczne były w nim tylko fragmenty zeznań ofiar księży pedofili, tyle, że odgrywane przez aktorów). Fala pochwał filmu zderzyła się z katolicką falą (a raczej z tsunami) oburzenia. „Kler” w jawny sposób był filmowym złamaniem tabu i obrazobórczym podniesieniem ręki na „święte krowy”. Widzów polskich wszak przyzwyczajano w różnych serialach telewizyjnych do pozytywnych postaci przedstawicieli kleru, z „ojcem Mateuszem” na czele. A tu nagle ci sami widzowie, choć tym razem w salach kinowych, skonfrontowani zostaIi z postaciami księży będącymi przeciwieństwem serialowych „dobrych duszpasterzy”. I choć wprawdzie media, także głównego ścieku, a przede wszystkim internet informowały o różnych skandalach w związku z funkcjonariuszami kk, ale informacje te ginęły w natłoku innych informacji (i dezinformacji). Natomiast widzowie w kinach przez ponad 2 godziny, odcięci od „szumu”, a raczej ryku informacyjnego, oglądali mroczne strony kościelnych funkcjonariuszy. Znaczenie filmu przeogromnie większe jest niż szmiry teatralnej pt. „Klątwa” (była to rzeczywiście szmira nie zasługująca na miano teatralnej „sztuki”), ze względu na zasięg oddziaływania. „Klątwę” pokazano w jednym teatrze. „Kler” leci w setkach kin całej Polski.
Co się tyczy jego fabuły – i cóż z tego, że nie każdy funkcjonariusz kk jest pedofilem, a w przypadku gwałcenia chłopców także zboczeńcem (w katolickiej terminologii – sodomitą), czy pijakiem mającym kochankę/utrzymankę. I nie każdy bierze udział w przekupstwach i zakulisowych aferach finansowych (jak podczas tzw. „kościelnej komisji majątkowej”). Niemniej wśród funkcjonariuszy kk występują od wieków różne patologie – właśnie także pijaństwo, utrzymywanie kochanek/nałożnic, parcie na kasę, przekupstwa itp. A nie tylko pedofilia i pederastia. I wszystkie te patologie są przez kk starannie zamiatane pod dywan. Film „Kler”, choć bazuje na fikcyjnych postaciach, wszystkie je równocześnie, jakby skupione w soczewce, ukazał widzom. I u niejednego widza fikcyjne postacie z filmu skojarzyły się z niejednym autentycznym kościelnym „duszpastarzem”.
.
Wściekła reakcja środowisk katolackich na film nikogo nie zaskoczyła. Można się jej było spodziewać. Nawoływania do bojkotu filmu były jednym z jej przejawów
.
.
Towarzyszyło jej cenzurowanie przez tv niektórych wypowiedzi Smarzowskiego.
.
Wściekle zaatakowali go i film nawet tacy, co „Kleru” nie oglądali. Szapołowska nie jest tu wyjątkiem:
.
Jedną z oczywistych reakcji na „Kler” było ultra-ekspresowe uchwalenie przez knessejm „Narodowego Dnia Pmięci Duchownych Niezłomnych”. Niejedna ustawa grzęźnie w knessejmowej biurokracji na lata. A tymczasem uchwalenie tego „święta” zajęło knessejmowiczom miesiąc. Grupa PiSraelickich knessejmowiczów zgłosiła projekt tej ustawy 4 września…
.
…czyli już po projekcji filmu na festiwalu w Gdyni i upublicznieniu zwiatuna/zjawki filmu:
.

.
A więc w czasie, gdy trwała już wściekła nagonka na Smarzowskiego i „Kler”. Druk 2831 będący projektem owej ustawy ultra-ekspresowo przebrnął opinie SN (chyba „sądu najwyższego”), PG i ZRP (nie wiem, co oznaczają te skróty), przeboksowany został przez komisję knessejmową i uchwalony 4 października:
.
Tu jeszcze lista głosowania:
.
Jak po niej widać, koło ratunkowe rzucone przez knessejm klerowi w reakcji na „Kler” było nie tylko błyskawiczne, ale i było wspólnym dziełem prawie kompletnego PiSraela (jeden głos wstrzymujący się), ogromnej większość POsraela (rzekomo śmiertelnego wroga PiSraela) i partii żulika Kukiza (rzekomo antysystemowego). „Przeciwko” gremialnie głosowała jedynie marginalna „Niezależna” (ciekawe od kogo niezależna?) Petru, garstka „odszczepieńców” z PO, i przedstawiciele politycznego planktonu knesejmowego (PSL-UED, jeden „niezależny” i trzech „liberalno-społecznych”). Nazwiska ich wszystkich można samemu sprawdzić..
.
Wracając do filmu „Kler” – niestety nie był on w stanie wyraziście unaocznić jeszcze jednej, chyba najważniejszej i najgorszej patologii krystowierstwa – patologii nie tylko kleru, ale i ogłupianych przezeń wyznawców – ślepej, tępej i bezrefleksyjnej wiary w nadjordańskie wymysły, żydowskie „pismo święte” i „nauki kościoła” upstrzone bzdurnymi dogmatami. Jest to patologia intelektualno-duchowa, paraliżująca rozum, inteligencję i krytycyzm ofiar ślepej wiary, przedstawiana zresztą jako jedna z najważniejszych, czy wręcz najważniejsza  „wartość” krystowierstwa:
.
Niemniej film „Kler” był, mimo tego mankamentu, niezwykle ważnym wydarzeniem. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że zmieni on percepcję kleru i kościoła w oczach i umysłach zdecydowanej większości widzów – zwłaszcza niezbyt gorliwych katolików, oraz tzw. „wierzących niepraktykujących”. Oni nie będą już nigdy więcej z cielęcą bezmyślnością łykać propagandowych bzdetów o dobrym dla Polski kościele i zasługach dla niej ze strony bezdusznych „duchownych”.
.
Tu jeszcze pewna uwaga – jedną z najwścieklej atakujących Smarzowskiego „formacją” jest środowisko ultrakatolickie nazywające siebie „prawicą narodową”. Gdy pojawił się film „Wołyń”, to właśnie środowisko wychwalało i wynosiło Smarzowskiego pod niebiosa. Obecnie natomiast, ze względu na „Kler”, wdeptuje go w ziemię, odsądza od czci i najchętniej by go jako renegata wymazało z pamięci i skazało na niebyt.
.
A już najśmieszniejsze w całym tym trzęsieniu ziemi w związku z filmem „Kler” jest to, że najbardziej film rozreklamowała i wywołała ciekawość wielu Polaków właśnie wściekła katolicka nagonka na niego. Gdyby katolactfo film kompletnie zignorowało, przypuszczam, że frekwencja w kinach byłyby dużo niższa. A tak głupota katolactfa, chcącego film „skompromitować” napędziło mu rekordową frekwencję. Nawet najsłynniejsze produkcje „holyłudu” pozostały za filmem Smarzowskiego daleko z tyłu. Co pokazuje, że Polak potrafi
.
Osobiście całego „Kleru” nie obejrzałem jeszcze. Udało mi się do tej pory obejrzeć ściągniętą z sieci piracką kopię trwającą 1 godz. i 40 min. Brakowało w niej prawie 30 minut końcówki. Niemniej to, co widziałem, uważam za b. ważne – ten film faktycznie zmieni obraz kk w oczach milionów widzów.
.
I na tym polega zasługa Wojta Smarzowskiego i wszystkich współtwórców filmu oraz aktorów.
.
Kończąc zamieszczam jeszcze film z konferencji prasowej tuż po emisji filmu na festiwalu w Gdyni. Zwrócić chciałbym uwagę na wypowiedź Wojtka Smarzowskiego (minuta 30: 40-45), który na pytanie, o kim będzie jego nastąpny film powiedział:
.
„Być może następna historia będzie o Słowianach – opowieść o tym, że przed chrztem też byliśmy…”
.

.
W tym miejscu życzę Wojtkowi Smarzowskiemu powodzenia w realizacji tego zamierzenia! Mam przy tym nadzieję, że uda się jemu ukazać w planowanym filmie kilka b. ważnych wątków. A więc:
.
– że przepiękna kultura słowiańska na naszych ziemiach istniała wiele tysiącleci przed państwem Piastów i instalacją przez nich kk nad Wartą, Wisłą i Odrą,
.
– że pod wzglądem struktury społecznej oraz poszanowania wolności i równości, braku wyzysku, ucisku, chciwości i fanatyzmu niebotycznie Słowiańszczyzna górowała nad krystowierstwem,
.
– że ustępowała krystowierstwu jedynie w tym, co stanowiło przez wieki „wartości krześcijańskie” – fanatyzm, mściwość, podstępność, chciwość, zbrodniczość, grabież ziemi oraz ucisk i wyzysk podbitych krzyżem ludów,
.
– że nasi przodkowie wielokrotnie podnosili głowy i buntowali się przeciwko narzucanym im przez renegatów Piastów nadjordańskim wymysłom, choć ostatecznie zostali ujarzmieni, a wszystkie te bunty zostały krwawo stłumione.
.
Jeśli uda się realizacja takiego filmu, będzie to ogromnym wydarzeniem kulturowym.
.
I tego  Wojtkowi Smarzowskiemu i jego współpracownikom życzę…
.
.
opolczyk
.
.
Reklamy