Cywilizacyjny zaślepiony szowinizm…

.

.

Gdy  w kokpicie ujrzałem komentarz Shinobi, w pierwszym odruchu chciałem go skasować. Tak skondensowanego szowinizmu, wręcz rasizmu cywilizacyjnego dawno nie spotkałem. Po namyśle jednak jego komentarz zatwierdziłem. Oto on:
.
„Em… Okej. Kilka problemów:
1) gdyby Grecy lub Rzymianie napadli na lud taki zacofany uważam, że go by bardzo szybko zniewolili lub wytępili i bardzo słusznie;
2) „Indianie, nasi bracia” – Hmmm, zdecydowanie NIE. Tak jak PiS szuka sobie „sojusz egzotyczny” ze Stanami Zjednoczonymi – czyli z ludem oddalony od nas odległością ponad 6600 km – warto przypomnieć, że Indianie są ludem tak samo egzotycznie oddalonym od Nas i dodatkowo bandą przegranych – bo Indianie północnoamerykańscy to Azjaci, bezużyteczni z matematyki.
.
Rozumiem popęd na anty-chrystianizację: upadła pseudo-żydowska religia, uniwersalizm religijny związany z kosmopolityzmem rasowym – gdzie dany człowiek jest wędrownikiem na ziemi, czyli bezwłasnościowy, ale odwrotem, lub wyrzuceniem Chrześcijaństwa nie powinien być związany z powrotem do prymitywizmu: żyjemy w XXI w., dobra?
.
Pozdrawiam”
https://opolczykpl.wordpress.com/indianie/#comment-87130
.
I niniejszym na niego odpowiadam.
.
Shinobi
Widzę, że żyjemy w dwóch różnych światach, wręcz na różnych planetach i wszystko widzimy dokładnie odwrotnie. Piszesz:
.
„1) gdyby Grecy lub Rzymianie napadli na lud taki zacofany uważam, że go by bardzo szybko zniewolili lub wytępili i bardzo słusznie;…”
.
A więc tacy Grecy (helleńskie polis) prowadzili ogrom wojen pomiędzy sobą, wyrzynając się na przestrzeni wieków (choć byli cywilizowani) bez litości nawzajem, przez co o ataku na lud tak zacofany – np na Słowian – nawet nie myśleli. Wojny np. Aten ze Spartą były dia nich ważniejsze. Albo wojny Teb ze Związkiem Fokijskim. Albo wojny Aten z polis byłego Związku ateńskiego. Albo wojny korynckie (Sparta kontra reszta). Albo wojny Ateńczyków i innych polis z Macedończykami. Albo … Albo…

.
No i do tych wojen „wewnątrz-greckich” dochodzi wielowiekowa rywalizacja helleńskich cywilizacyjnych polis z państwem Persów – naturalnie cywilizowanym. Stąd Grecy nie mieli już ani czasu, ani sił, by ich cywilizacyjne osiągnięcia (np. niewolnictwo nie znane u dzikich czy mordowanie się nawzajem w wojnach o dominację nad innymi) nieść dzikim, barbarzyńskim ludom na północ od Grecji. Choć nimi gardzili, co widać nawet u giganta filozofii Arystotelesa, który pisał, że „słuszną rzeczą jest, by Hellenowie nad barbarzyńcami panowali, jako że barbarzyńca, a niewolnik to z natury jedno i to samo”.

.
A tacy Rzymianie napadali na lud tak zacofany nie raz. I nie raz dostali po łapach. Np. z  trzech legionów Publiusza Kwinktyliusza Warusa (ok. 20 tys. legionistów i kilka tysięcy służb pomocniczych) bitwę w Lesie Teutoburskim przeżyło zaledwie kilkunastu legionistów. Reszta agresorów poszła do piachu. Albo podbicie Dacji przez Rzym. Dokonał tego Trajan. Ale 1,5 wieku później na skutek kontrofensywy tak zacofanych ludów Rzymianie w panice zwiali za Dunaj, zostawiając Dację samą sobie. Albo wojny markomańskie zapoczątkowane przez Aureliusza, zakończone haniebnną dla Rzymu dezercją za Dunaj Kommodusa.
O sposobach walki tak zacofanych Słowian pisał Pseudo-Maurycjusz (VI-VII wiek):
.

„Ze swoimi wrogami prowadzą walki chętnie w miejscach porosłych gęstym lasem, w wykrotach i urwiskach, z korzyścią dla siebie, posługują się, niespodziewanymi atakami, podstępami i w dzień, i w nocy, wykorzystując wiele różnych sposobów. Doświadczeni także w przeprawach przez rzeki, przewyższając w tych sprawach wszystkich innych.”
.
Jak widzisz, lud tak zacofany wcale nie był aż taki bezbronny, a walczyć z teoretycznie silniejszym i potężniejszym militarnie wrogiem potrafił świetnie wykorzystując warunki naturalne (lasy, bagna itp). Historia zna podobne przypadki. Chciwi na złoto ultrakatoliccy Hiszpanie scentralizowane i wysoko cywilizacyjnie stojące imperia Azteków czy Inków rozbili i unicestwili w ciągu kilku lat. Natomiast luźne, dzikie plemiona Mapuczy czy Indian wielkich prerii (a więc ludy tak zacofane) stawiały opór przez wieki – Mapucze w Ameryce Płd powstrzymali konkwistę na trzy wieki. A dzicy Indianie wielkich prerii bronili się przed białymi najeźdźcami do końca XIX wieku. I tak samo było z Rzymem i Słowianami. Spójrz na mapę Europy – z Rzymu nad Wisłę i Odrę było bliżej niż do granicy Szkocji czy do Syrii. A jednak nad Wisłę i Odrą Rzym nie dotarł nigdy. I nie dlatego, że rzekomo istniało (turbolechicki szajbnięty wymysł) Imperium Lechitów. Gdyby istniało rzeczywiście, Rzym by je podbił. Ale nie dał sobie rady z podbojem ziem bronionych przez liczne plemiona tak zacofanych ludów. Którzy, jak pisał bizantyjski Pseudo-Maurycy, świetnie wykorzystywali warunki naturalne do walki z każdym najeźdźcą. Nie zawsze więc cywilizacyjna „wyższość”, brutalna siła i liczebność wojsk jest decydująca. Ponadto z tego co napisałeś (gdyby Grecy lub Rzymianie napadli na lud taki zacofany uważam że go by bardzo szybko zniewolili lub wytępili i bardzo słusznie) wynika, że jesteś piewcą imperializmu, podbojów i zniewalania oraz tępienia jednych ludów, tylko dlatergo, że są „zacofane” (a więc wg ciebie „gorsze”), przez inne – te „cywilizowane” (a więc rzekomo „lepsze”). Niestety wszystkie chyba cywilizacje myślały podobnie, prowadząc podboje, zniewalanie i tępienie „dzikich” i „zacofanych”. I stąd historia cywilizacji to rzeki przelanej krwi i łez, ogrom cierpień, zła, imperialnych wojen, zniewalania i podbojów. I tylko dlatego, że cywilizowany świat uważał i nadal uważa siebie za siebie za coś lepszego od ludów przedcywilizacyjnych.

.

W tej sprawie diametralnie się różnimy.
.
Tu pozwolę sobie jeszcze na pewną dygresję…
.
Upadek cesarstwa zachodniorzymskiego (476 rok) i wcześniejszy upadek Rzymu zdobytego przez Wandalów (455 rok) pokazuje, że nie zawsze świat cywilizowany militarnie górował nad ludem tak zacofanym jak choćby Wandale. I choć w przeciwieństwie do turbolechitów nie uważam Wandalów za Słowian (rzekomo poddanych królowej Wandy), niemniej nie kwestionuję tego, że ten tak zacofany lud zdobył Rzym, doprowadzając ostatecznie do upadku zachodniego cesarstwa. Tyle, że gdy Wandale sami się następnie ucywilizowali i stworzyli własne państwo w Afryce Płn i ono zginęło w mrokach wieków, a po nim i po Wandalach pozostały jedynie skorupy, ruiny i wzmianki w podręcznikach z historii.
.
Każda, nawet najwyżej rozwinięta cywilizacja ginęła najczęściej po kilku wiekach. Nawet egipska, mająca kilka tysiącleci, miała „przerwy” – okresy panowania obcych, upadki i restytucje. Za to kultury dzikich trwały bez przerwy dziesiątki tysięcy lat. I choć powoli i one ewoluowały, rozwijały się, niemniej pozostawały tymi samymi kulturami pierwotnymi, naturalnymi. Niestety i one upadały pod ciosami cywilizacji…
.
Tu jeszcze dodam, że nie wiem kim były plemiona Wandalów i dlaczego ruszyły w ich niszczycielskim pochodzie przez ówczesny świat. Zapewne przyczyniły się do tego zarówno wahania klimatu jak i nacisk na ich ziemie ze strony starożytnych cywilizacji. W ich pochodzie gdzieś ze stepów Eurazji zapewne próbowali zdobyć obfite w zwierzynę łowną ziemie Słowian. Gdy dostali po łapach, ruszyli na cywilizowany Rzym doprowadzając go do upadku. Jakiś czas później i ich afrykańskie cywilizowane państwo upadło.
.
Nie przeczę, że cywilizacja przyniosła ze sobą np. szybki rozwój techniki (jej głównym motorem napędowym były wojny i coraz lepsza broń mająca dać przewagę nad „wrogiem”). Tyle że obecnie technika może w ciągu jednego dnia wybić całą ludzkość. Cywilizacja zmieniła też stosunki międzyludzkie – stworzyła warstwę rządzących i rządzonych, biednych i bogaczy oraz odzielających je i służących rządzącym bogaczom żołnierzy/policjantów wysługujących się rządzącym/bogaczom. Ten podział przy pozorach równości i demokracji istnieje do dzisiaj. Cywilizacja oderwała też człowieka od Natury, a jej najbardziej degeneracyjnym wymysłem było biblijne „czyńcie Ziemię sobie poddaną” i postawienie człowieka nad Przyrodą, co grozi obecnie ekologiczną zagładą ludzkości. Wielokrotnie o tym pisałem – Matka Ziemia, Przyroda, Natura człowieka nie potrzebuje i świetnie sobie bez niego poradzi. Człowiek natomiast, jeśli nadal będzie łamał Prawa Natury, doprowadzi do ekologicznej katastrofy, która gatunek ludzki unicestwi. Sama Przyroda tę katastrofę przetrwa, jak przetrwała już niejeden naturalny kataklizm, ale z gatunku ludzkiego być może nie pozostanie ani śladu. Człowiek w wersji cywilizowany okaże się być może ślepym zaułkiem ewolucji wymarłym z powodu własnej zarozumiałości, głupoty, chciwości i zaślepienia.
.
Na przeciwległym biegunie stoi mądrość dzikich ludów (tych niby „zacofanych”) i ich etyka widoczna w ich niepisanym prawie – my mamy naszych bogów, w waszych; my czcimy swoich bogów, wy swoich; my żyjemy po naszemu, wy po waszemu, nam nic do was, wam nic do nas. Gdyby pojawiające się na świecie różne cywilizacje przyjęły te wartości, te mądrości i te zasady jako obowiązujące, jakże inaczej potoczyłaby się historia ludzkości. Niestety immanentną cechą każdej cywilizacji było przekonanie o własnej wyższości nad ludami pierwotnymi, nazywanymi przez wszystkie cywilizacje zacofanymi i barbarzyńskimi oraz wynikające z tego przekonanie o prawie, wręcz obowiązku narzucania własnych chorych i wynaturzonych wzorców „barbarzyńcom” i ludom „zacofannym”. Jeszcze gorsze skutki przyniósł sojusz cywilizacji z żydogennym krystowierstwem. Bo o ile np. pogański Rzym podbijając dziesiątki obcych ludów nie narzucał im swoich bogów i nie zwalczał lokalnych, mnie niszczył lokalnych kultur, o tyle krystowierstwo zaciekle niszczyło i tępiło setki kultur, tylko dlatego, że były pogańskie. Wszystkim chciało narzucić własną antykulturę i kult żydowskich bożków. To samo robił także wywodzący się z judaizmu islam. Jego rozwojowi także towarzyszyło niszczenie lokalnych pogańskich kultur i bogów.
.
Ostatecznie obie te żydogenne religie podbiły ogromą większość zamieszkałych lądów (choć krystowierstwo zdecydwanie więcej).
.
Na różowo zaznaczone są tereny podbite przez żydogenne religie abrahamowe
.
.
Obecnie (aż chciało by się rzec – nareszcie) antykulturowe żydogenne krystowierstwo obumiera. Niestety zastępowane jest (także żydogennym) kultem pieniądza, zysku i urządzonym nam przez bogaczy/banksterów wyścigiem szczurów. O powrocie do szacunku wobec Przyrody i Matki Ziemi nadal nie ma mowy. Zachodnia cywilizacja nadal ślepo podąża ku przepaści. Niestety współczesny człowiek cywilizowany, zajęty konsumpcją (zarabianiem i wydawaniem pieniędzy), smartfonami i innymi cywilizacyjnymi gadżetami niezdolny jest do refleksji. Nie dostrzega tego, że każda znana w przeszłości wysoko rozwinięta cywilizacja upadła – bądź pod ciosami z zewnątrz, bądź z powodu zmian klimatycznych lub wyczerania przez nią naturalnych surowców. Pozostały po nich głównie kamienne pamiątki (z rozmysłem nie wrzuciłem tutaj fotki piramidy „Cheopsa”, gdyż mam ogromne wątpliwości co do tego, że to on był jej budowniczym). .
.
.
.
.
.
Współczesną zachodnią cywilizację spotka ten sam los. Pozostaną po niej jedynie ruiny, powoli pochłaniane przez Przyrodę. Poniższe zdjęcia nie przedstawiają Czarnobyla. To opuszczone dzielnice Detroit:
.
.
.
.
A jak uczy historia – im szybciej rozwijała się jakaś cywilizacja, im większe obszary podbiła i niszczyła, tym boleśniej dla jej mieszkańców upadała.
.
Dalej pisze Shinob:

.

„2) „Indianie, nasi bracia” – Hmmm, zdecydowanie NIE. Tak jak PiS szuka sobie „sojusz egzotyczny” ze Stanami Zjednoczonymi – czyli z ludem oddalony od nas odległością ponad 6600 km – warto przypomnieć, że Indianie są ludem tak samo egzotycznie oddalonym od Nas i dodatkowo bandą przegranych – bo Indianie północnoamerykańscy to Azjaci, bezużyteczni z matematyki.”
.
Tu pomieszał Shinobi kilka różnych spraw. I tak…
PiSrael nie szuka sobie „sojuszu egzotycznego” ze Stanami Zjednoczonymi. Jedynie bardziej gorliwie niż poprzednicy merda przed nimi ogonem chcąc być jego usłużnym psem gończym, ujadającym na Rosję. Wasalem (a nie „sojusznikiem”) usraela Polska/III RP/Judeopolonia została najpóźniej w 1999 roku podczas wchłonięcia jej przez bandyckie banksterskie NATO dowodzone przez Pentagon. PiSrael  wtedy nawet jeszcze nie istniał. Ale jego ówczedna wierchuszka czyli „Porozumieniem Centrum” już wtedy merdała ogonem w stronę Waszyngtonu (w raczej Faszyngtonu) i Telawiwu. i tak pozostało do dzisiaj. Zresztą, już w czasach PRL tzw. „opocycja demokratyczna” marzyła o wyrwaniu Polski z Bloku Wschodniego i oddaniu jej pod kuratelę Faszyngtonu. Tyle, że nikt chyba z sympatyków ówczesnej opozycji nie myślał wtedy o tym, że ten wymarzony suweren będzie popychał polskie wojsko do wojen w interesach Izraela.
.

.
Jedynie liderzy tamtej opozycji byli gotowi do wojen pod standarami usraela w imię interesów Telawiwu. Oni zawsze służyli swoim…
.
Dla mnie natomiast duchowe braterstwo z Indianami niezależne jest od odległości – choćby nawet wynosiła ponad 6600 km. Indianie, a konkretniej ci żyjący dziko, w systemie plemiennym, kulturowo i zwyczajami przypominali Słowian, nim ci zostali zniewoleni przez krystowierstwo. Oba te ludy żyły w harmonii z Naturą, oba w systemie plemiennym i oba przez wieki stawiały opór nadjordańskiej antykulturze. Duchowe braterstwo odczuwam także z pogańskimi Afrykańczykami, Azjatami czy Australijczykami. Wszystkie pogańskie ludy są dla mnie bratnimi. A że Indianie są „bandą przegranych”. A Polacy to nie? Miliony bezrobotnych, miliony zmuszone do emigracji, miliony żyjące poniżej minimum socjalnego, majątek narodowy, banki, niedobitki przemysłu w obcych łapskach, służenie obcym interesom przez „polskie” elity, zero suwerenności politycznej, militarnej, finansowej i gospodarczej. Polacy nawet we własnym kraju są dzisiaj tanią siłą roboczą, systematycznie, kroczek po kroczku  wywłaszaną. Robione jest to powoli, zamaskowane „dobroczynną” rzekomo dla gospodarki prywatyzacją. Niemniej cała Polska powoli staje się wielkim rezerwatem, w którym „Indianami” są Polacy.
A to że Indianie to Azjaci, wcale mi nie przeszkadza. Wszystkie rasy, także biała, ostatecznie wywodzą się z Afryki. Biali też. Są zbielałymi klimatycznie i za sprawą mutacji genetycznych Afrykańczykami, zbielałymi Murzynami.
.
Co zaś się tyczy indiańskiej bezużyteczności z matematyki – a co ona dała białemu człowiekowi? Głowice jądrowe (bez obliczeń matematyków nigdy by ich nie skonstruowano) i załgany, bandycki złodziejski system bankowy. I choć niby białasy znają matematykę, ale i tak nie są w stanie pojąć, jak są przez banksterów „matematycznie” oszukiwani i ograbiani.
.
.
Tego ogromna większość cywilizowanych białasów, szkolonych w matematyce, nie jest w stanie pojąć. Ludy tak zacofane broniły się przed grabieżcami. Natomiast oświeceni, szkoleni w matematyce cywilizowani biali nawet nie zauważają, jak są ograbiani przez garstkę giga-złoczyńców ulokowaną pośród nich. Mimo tego w swoim zaślepieniu uważają się za coś lepszego od dzikich.
.
Dalej pisze Shinobi:
.
„Rozumiem popęd na anty-chrystianizację: upadła pseudo-żydowska religia, uniwersalizm religijny związany z kosmopolityzmem rasowym – gdzie dany człowiek jest wędrownikiem na ziemi, czyli bezwłasnościowy, ale odwrotem, lub wyrzuceniem Chrześcijaństwa nie powinien być związany z powrotem do prymitywizmu: żyjemy w XXI w., dobra?”

.

I tu namieszał i poplątał Shinobi pojęcia, do tego wyrażając się w sposób niejasny, gdyż nie widać dokładnie, gdzie niby  rozumie popęd na antychrystianizację i gdzie widzi powrót do prymizywizmu. Nie było w historii Europy większego duchowego prymitywizmu niż w czasach krystowierczej dominacji. „Nawracanie” na siłę, przymus ślepej wiary w bzdurne dogmaty i „nauki” kościoła, cenzura, palenie zakazanych ksiąg i (jeśli wpadli w kościelne łapska) ich autorów, polowania na inaczej myślących, polowania na „czarownice”, inkwizycyjne stosy, krucjaty przeciwko „heretykom” i poganom – słowem – totalny zamordyzm. Czyż nie był to krańcowy duchowy i kulturowy prymitywizm? Nieznany absolutnie u pogan.

.
.
.
.
.
.
Dalej – krystowierstwo nie jest „pseudo-żydowską religią”. Jest religią czysto żydowską, żydogenną i żydofilską. Aby się o tym przekonać, wystarczy odpowiedzieć na garść pytań:
.
– Czy krystowiercza „ziemia święta” to żydowski/hebrajski Izrael?
– Czy „apostołowie” byli galilejskimi Żydami?
.
– Czy krystowierczy tzw. Stary Testament to żydowska rasistowska biblia Tanach?
.
– Czy krystowierczy „zbawiciel” sam (jak pisze w żydowskich jewangeliach) przyznał, że jest posłany tylko do zaginionych owiec z domu Izraela?
– Czy miał jako żyd/Żyd prawo wstępu do synagog i świątyni w Jerozolimie (poganie i nie-żydzi/Żydzi mieli zakaz wstępu do synagog i do świątyni). Bo w jewangeliach widzimy Joszue i w świątyni żydowskiej i w synagodze.
– Czy „zbawiciel” nazwał w jewangeliach żydowską świątynię Jahwe w Jerozolimie domem swego ojca, co jednoznacznie wskazuje na to, że krystowierczy „bóg ojciec” to żydowski Jahwe?
– Czy jewangelie nie wywodzą rodu Joszue od (wyssanego z palca) żydowskiego króla Dawida?
.
– Czy najwięksi „apostołowie” Piotr i Szaweł/Paweł nie byli  Żydami? Wszak Szaweł był nawet faryzeuszem. A „Piotr” początkowo sprzeciwiał się przyjmowaniu do sekty nieobrzezanych.
– Czy opisana w jewangeliach „ostatnia wieczerza” była żydowską wieczerzą paschalną?
– Czy przez długie wieki 1 stycznia był u katolików świętem „obrzezania pańskiego”?
– Czy Miriam, Maryja była Żydówką? Wszak w jewangeliach chodziła na pielgrzymki do żydowskiej świątyni w Jerozolimie, zaniosła tam nowourodzonego Joszue do obrzezania i poddała się żydowskiemu obrzędowi „oczyszcenia” po połogu.
– Czy „bohaterami jewangelii są prawie wyłącznie Żydzi? A jeśli występują w nich poganie to tylko na marginesie (np. Kanaanejka, której Joszue nie chciał przyjąć, mówiąc że posłany jest tylko do zagubionych owiec z domu Izraela, czy Samarytanka, która przy studni dziwiła się, że Joszue jako Żyd chciał od niej wody:  «Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? J. 4, 9).
.
Podobnych pytań wskazujących na żydowskość krystowierstwa mógłbym przytoczyć setki. Tak więc krystowiersto jest żydowską religią spreparowaną przez Szawła/Pawła  i podrzuconą gojom.
.
Nie za bardzo też rozumiem do czego Shinobi pije pisząc:  „…uniwersalizm religijny związany z kosmopolityzmem rasowym – gdzie dany człowiek jest wędrownikiem na ziemi, czyli bezwłasnościowy…”
.
Czy te słowa dotyczą krystowierstwa czy pogan – ludu tak zacofanego?
Ale…
.
Pogaństwo nigdy i nigdzie nie było uniwersalizmem religijnym (choć szacunek wobec Matki Ziemi, Słońca i sił Przyrody był u pogan wspólny), a tym bardziej nie było kosmopolityzmem rasowym. Każda z ras żyła u siebie. Najogólniej i upraszczając: biali w Europie, czarni w Afryce równikowaj , Australii i Nowej Gwinei, brązowi/czerwoni w Ameryce i strefach zwrotnikowych a żółci w Azji. Mieszanina ras była niewielka i tylko na ich styku. Każda rasa broniła swych ziem przed obcymi, także obcymi rasami (znamy to z historii gdy wszystkie kolorowe rasy broniły się z różnym zresztą skutkiem przed białymi kolonizatorami podbijającymi czarnych, brązowych, czerwonych i żółtych). Kosmopolityzm rasowy to cecha krystowierstwa, gdzie przedstawiciele wszystkich ras (białej, czarnej, brązowej, czerwonej i żółtej) tworzą jeden katolicki „nowy naród wybrany”. A obecny szef Watykanu, Bergoglio,  zadeklarował nawet gotowość okrzczenia „zielonych” – kosmitów/UFo-ludków – gdyby się ujawnili i chcieli dać się okrzcić.
.
To już jest kosmopolityzm galaktyczny. Poganie ponadto nie byli „bezwłasnościowi”, choć tzw. „własność prywatna” była im nieznana. Mapucze np. sami siebie nazywali ludem (tej) Ziemi. Nie uważali jej za swoją własność – wręcz odwrotnie – siebie uznawali za przynależących do niej. Tak samo było ze Słowianami, australijskimi Aborygenami czy czarnymi z Afryki – oni nie uważali ziem, na których żyli za „prywatną” własność – siebie uważali za należących do tych ziem. I prawa do przynależenia i życia na tych ziemiach bronili. Niestety z tych praw zostali wywłaszczeni. Podobnie wywłaszczani z majątku narodowego (a powoli i z ziemi) są obecnie Polacy, jak i inni mieszkańcy zachodu. Wszystko zostanie im odebrane na spłatę długów
.
Na koniec pisze Shinobi:
.
„…ale odwrotem, lub wyrzuceniem Chrześcijaństwa nie powinien być związany z powrotem do prymitywizmu: żyjemy w XXI w., dobra?”
.
Odrzucenie krystowierstwa samo w sobie jest już odrzuceniem krystowierczego żydogennego prymitywizmu (modlenie się nie tylko do żydowskich idoli czy dwóch zbitych desek, ale i do „relikwii” – starych szmat, zardzewiałych gwoździ, czy kawałków kości „świętych”, a nawet do domniemanych naplketków Joszue).
.

Powrót do wartości pogańskich (szacunek wobec Natury, solidarność wspólnotowa, równość, wolność, brak chciwości) nie jest powrotem do prymitywizmu.

.
To współczesny zachód jest wysoko technologicznym i technicznym (kulturowym i duchowym) prymitywizmem bezmyślnie niszczącym środowisko naturalne i zniewalającym umysł człowieka wiarą w cywilizacyjny postęp. Skutków tego „postępu” nie lubimy oglądać:
.
.
.
.
.
Nie dostrzegamy, że ludzi (państwa i narody) cywilizacja zachodnia zniewala i ograbia niewypłacalnym długiem.
.
.

.

.

.

.

.
I nawet wyższa matematyka tego nie zmieni – białych zlicytują i wywłaszczą banksterzy do ostatka. Ale i bez tego ta chora cywilizacja musi upaść.
.
Nie ze wszystkim w powyższych tekstach się zgadzam. Ale ich ogólna wymowa – załamanie się i upadek zachodniej cywilizacji uważam za pewnik.
.
Jest taka książa (zbiór felietonów) Orwella pt: „I ślepy by dostrzegł”. Niestety przeciętny współczesny cywilizowany człowiek zachodu jest tak zaślepiony, że nie widzi nawet tego co i ślepy by dostrzegł. I nawet znajomość matematyki nie pomaga mu, aby zrozumiał, jak jest ograbiany przez banksterski bandycki system bankowy.
.
OK – żyjemy w XXI wieku. Tyle że zachodnia cywilizacja załamie się nim XXI wiek dobiegnie końca. A po jej załamaniu dla niedobitków przyjdzie z konieczności czas na powrót nieomal do epoki kamienia łupanego.
.
Na tym kończę ten wpis. Ale nadal nie mogę pojąć, jak jakikolwiek człowiek może coś takiego głosić: „…gdyby Grecy lub Rzymianie napadli na lud taki zacofany uważam, że go by bardzo szybko zniewolili lub wytępili i bardzo słusznie...”.
.
Cywilizacja tak zaślepiająca pogardą do innych, tak ogłupiająca i degenerująca ludzi skazana jest na samozagładę!
.
I bardzo słusznie
.
.
opolczyk
.
.
Reklamy