I znów mamy Kupalnockę…

.

.

Jak szybko ten czas leci. Wydawało mi się, że tak niedawno pisałem o Kupalnocce 2017…
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/06/21/letnie-przesilenie-kupalnocka-noc-kupaly-prastare-solarne-swieto-slowian/
.
I znów jest tak daleko – znów na słowiańskiej ziemi (nie tylko w Polsce, ale i w innych słowiańskich krajach) zapłoną kupalnocne ogniska. Wprawdzie nadal jest ich jak na mój gust za mało, ale z roku na rok przybywa zarówno kupalnockowych ognisk jak i ludzi biorących udział w zabawach przy nich. Fakt, że w Polsce Kupalnocka jest świętowana nadal nie jest tak naprawdę czymś zrozumiałym i oczywistym. Znający historię wiedzą, jak kk wściekle zwalczał już od czasów Bolesława I (tzw. „chrobrego”) wszystkie święta i obrzędy pogańskie. To „chrobry” wprowadził barbarzyńskie wybijanie zębów za łamanie przymusowych kościelnych postów, gorliwie tępił kulturę słowiańską, nakazał wycinać wszystkie święte gaje, palić pogańskie chramy i tępić szamanów, żerców, wiedźmy i pogańskich kapłanów. Kupalnockę tępił kk już od końcówki X wieku na równi z innymi pogańskimi świętami i obrzędami, wykorzystując do tego cały wachlarz metod – od zakazów i kar (cielesnych i materialnych), poprzez karne dodatkowe powinności na rzecz kk i klasztorów za udział w obrzędach, po próbę zdublowania Kupalnocki żydo-katolicką „nocą świętojańską”. Wszystkie te metody zawiodły – XV-wieczny kościelny „kronikarz” (czytaj – fałszerz historii) Długosz szaty rozdzierał ubolewając, że choć od tzw. „krztu Polski” (katolicka fikcja i blaga – https://opolczykpl.wordpress.com/2013/10/18/demaskowanie-katolickiej-mitologii-domniemany-chrzest-polski/) upłynęło już 500 lat, nadal nad Wartą, Odrą i Wisłą „odprawiano [te igrzyska] przez bezwstydne i lubieżne przyśpiewki i ruchy, przez klaskanie w dłonie i podnietliwe zginanie się, oraz inne miłosne pienia…”. Od czasów Długosza minęło kolejne 500 lat (z hakiem), a Kupalnocka nadal jest pamiętana i świętowana. Duchowy okupant słowiańskiej polskiej ziemi – żydo-katolicyzm – przegrał ponad 10-wieczną batalię o ducha Polaków. Ilość gorliwych katolików topnieje jak śnieg od promieni wiosennego Słońca/Swarożyca, a szeregi miłośników kultury słowiańskiej rosną jak grzyby po deszczu.
.
Gdyby wierzyć katolickiej propagandzie, mówiącej, że od 966 roku (daty wyssanego z palca krztu Mieszka I) Polacy byli gorliwymi katolikami, obrzędy Kupalnocki zanikłyby już wtedy – w drugiej połowie X wieku. Nawet nazwa tego święta – tu posłużę się cytatem Galla Anonima – zaginęłaby w niepamięci wieków. Przetrwanie tradycji kupalnockowej zadaje kłam katolickiej załganej wersji historii i pokazuje jacy to byli „katolicy” z tych naszych przodków – mimo kar i prześladowań uparcie przez wieki i dziesiątki pokoleń trwali przy prastarych obrzędach.
.
Należy tu jeszcze nadmienić, że Noc Kupały była kulminacją trwającego już od Jarych Godów „festiwalu” radości i afirmacji życia. Słowianie cieszyli się z coraz dłuższych i cieplejszych dni, z rozbudzonej do życia Przyrody, ze świeżej zieleni i kwitnących drzew i kwiatów. Ogniska palono i tańczono przy nich wieczorami po pracy już od wiosennej równonocy, najpóźniej od maja świeżymi zielonymi gałązkami ozdabiano domostwa i obejścia domów (ten zwyczaj skatoliczony został tzw. „Zielonymi Świątkami”), a kulminacją tego okresu pełnego radości była właśnie Noc Kupały – najkrótsza noc w roku.
.

.
Kupalnocka, najbardziej oczekiwana przez młodzież, była chyba najbardziej „swawolnym” słowiańskim świętem, podczas którego zakochane parki wymykały się na bok, aby się sobą „nasycić”. Opowieści o szukaniu kwiatu paprocie przez nie w lesie są tak samo prawdziwe jak to, że bociany przynoszą dzieci. Wymykali się, aby się „pokochać” i aby nikt im w tym nie przeszkodził. Nie znaczy to, że Kupalnocki były orgiami seksualnymi podobnymi do rzymskich Bachanalii. Były po prostu świętem wykorzystywanym przez młodzież „wolnego stanu” do aktywności a często i do inicjacji seksualnej. U niejednej dziewczyny puszczany następnego dnia wianek na wodzie oznaczał utratę poprzedniej nocy jej dziewiczego „wianuszka”. Dzięki naturalnemu, wolnemu od pruderii stosunkowi Słowian do seksualizmu nie było wśród nich erotomanów i seksualnych frustratów. A „dziewictwo” dziewcząt nie tylko nie było czymś cennym i podziwianym, a wręcz przeciwnie, było podejrzane w myśl zasady – co jest takiego w tobie, że dotąd żaden ciebie nie chciał. Nadmienić należy w tym miejscu, że wiele trwałych małżeństw u Słowian miało swoje prapoczątki właśnie podczas kupalnocnych zabaw, które były niejako świętem „matrymonialnym”.
.
Kupalnocka obchodzona przez wszystkich pogan, nie tylko Słowian, była świętem beztroskim i radosnym – tej nocy po prostu cieszono się życiem. A że była to noc najkrótsza, chciano ją jak najlepiej wykorzystać i spędzić.
.
.
opolczyk

.

Reklamy