Przerwa w przerwie – dlaczego Polska nie może być żydo-katolicka…

.

.

Mimo twórczej przerwy planowałem w czerwcu dwa okolicznościowe wpisy. Pierwszy ukaże się 12 czerwca i poświęcony będzie 850 rocznicy upadku Arkony. Drugi wpis z okazji Nocy Kupały ukaże się 21 czerwca. Nadplanowo zamieszczam niniejszy wpis będący relacją z e-listowej (mailowej) dyskusji, do której się wciągnąłem. Dotyczyła kolejnego turbo-katodebilnego pomysłu, pełnego bzdur i krystowierczej demagogii. Dodatkowym bodźcem do poniższego wpisu był ostatnio podesłany mi link opublikowanego przed prawie rokiem na stronie KIP wpisu pt:  „Czy można być dobrym katolikiem i zarazem dobrym Polakiem ?” – który polecam czytelnikom.
.
A jako że relacjonowana przeze mnie (z pominięciem sporej ilości postów) trwająca nadal dyskusja dotyczy podobnej, wręcz bliźniaczej tematyki, postanowiłem ją opublikować pod tytułem: dlaczego Polska nie może być katolicka.
.
Dyskusję zainicjował wyjątkowy turbokatolicki oszołom:
.
„Deklaracja Grunwaldzka
https://itvp.tv/2018/04/06/ idea-nowego-grunwaldu-bogdan- kulas/
15 lipca 1410 roku po ponad sześciu godzinach krwawej walki, polskie, litewskie i ruskie wojska pod wodzą króla Władysława Jagiełły zgniotły na polach Grunwaldu potęgę hegemona tamtych czasów – Zakonu Krzyżackiego. To wydarzenie sprzed sześciu wieków zadecydowało o dalszych dziejach Polski i Europy, o obliczu chrześcijaństwa i niesieniu Ewangelii Chrystusa na wschodnie rubieże. Bitwa pod Grunwaldem stała się fundamentem wzrostu znaczenia narodów słowiańskich.
Dzisiaj na progu XXI wieku, Polska i Europa ponownie znajdują się na zakręcie dziejów, być może w przededniu kolejnej wielkiej konfrontacji. W obliczu agresywnego rozwoju cywilizacji śmierci i wobec zagrożenia podstawowych wartości ludzkich, w sercach Polaków i chrześcijańskich narodów Europy budzi się wezwanie do nowego Grunwaldu, do nowej misji obrony wartości na których zbudowana została Europa.
Duszę Europy pożera konsumpcyjny materializm i moralny nihilizm, niszczona jest rodzina, a znakiem wolności stało się zabijanie dzieci nienarodzonych oraz eutanazja ludzi starych i chorych. Z drugiej strony nadciąga bezlitosna inwazja wojującego islamu.
Łamią się struktury europejskie, państwa pogrążają się w chaosie, a osamotniony człowiek traci poczucie tożsamości i podstawy egzystencji, tonie w lęku zagrożenia wojną i terroryzmem. Europejczykowi XXI wieku zniszczono moralność i hierarchię wartości, traci więc wiarę w Boga, a pozbawieni autorytetu liderzy polityczni nie są w stanie wypełnić tej pustki.
Tak jak zwycięstwo Grunwaldu i zwycięstwo na Soborze w Konstancji postawiły tamę politycznemu rozbójnictwu, gospodarczej grabieży, instrumentalnemu posługiwaniu się chrześcijaństwem, tak dzisiaj trzeba postawić tamę cywilizacji śmierci, ekonomicznemu zniewalaniu narodów, biurokratycznej dyktaturze i dominacji finansowych spekulantów.
Na początku XV wieku, Polska w politycznym sojuszu ze Wschodem nadała wielki duchowy i polityczny impuls do rozwoju Europy schyłku średniowiecza. I dzisiaj, to Polska w sojuszu ze Wschodem musi przypomnieć Europie jej chrześcijańskie fundamenty. Bo tylko przywrócenie chrześcijańskiego rozumienia i poszanowania człowieka, jego rodziny i narodu oraz przywrócenia należnych om praw może dać Europie pokojowy byt, wszechstronny rozwój i prawdziwą integrację.
Dlatego z radością przyjmujemy inicjatywę polskich Biskupów o poświęceniu Polski Jezusowi Chrystusowi Królowi Wszechświata. Wierzymy, że Intronizacja Chrystusa Króla w Polsce otworzy proces przekształcania państwa polskiego w byt realnie, a nie tylko werbalnie chrześcijański, w polityczny byt budowany na Prawie Bożym.
To Chrystus wyzwolił człowieka z okowów niewolnictwa.
To tylko Chrystus Król jest nadzieją na uniknięcie nowej niewoli.
W Imię Chrystusa, chcemy pokoju, ładu i jedności w Chrystusie. Mówimy stanowczo: „Nie dla Wojny”! Polacy mają obowiązek wypełniania misji wyrażonej wielokrotnie przez naszego Rodaka, Świętego Jana Pawła II. Jest to misja pokoju i pojednania. Polska musi stać się Stolicą Pokoju, a nie zarzewiem wojny! Dlatego, nie chcemy w Polsce żadnych obcych wojsk, obcych baz militarnych, ani obcych instalacji wojennych, które jedynie sprowadzają na Polskę zagrożenie. Przeciwstawiamy się wojennej retoryce rządu i wszelkim działaniom prowokującym uwikłanie Polski w jakikolwiek militarny konflikt – w sąsiedztwie czy w krajach dalekich. Nikt nie ma prawa uczynić z Polski terenu działań wojennych.
Dziedzictwo chrześcijańskiego Narodu Polaków daje nam prawo i zobowiązanie do suwerennej polityki służącej interesowi Polski. A Polska musi być wierna Chrystusowi, Jego nauce i Jego Kościołowi. Zbawiciel mówi nam: Pokój! W tym jednym słowie wyraża się wszystko, czym my, Polacy, mamy kierować się wobec innych. Żadne podszepty nie mogą zmienić znaczenia tego Słowa.
W imię jedności i pokoju, przeciwstawiamy się tworzeniu podziałów wśród Polaków. Upominamy się o Rodaków pozostawionych bez opieki państwa polskiego na Wschodzie. Upominamy się o prawa Polaków żyjących na Litwie i na Ukrainie. I przypominamy, że Ojczyzna musi pamiętać o grobach własnych Dzieci, szczególnie o tych, których dotknęła hekatomba ludobójstwa na Wołyniu.
Żadne polskie istnienie nie może żyć w samotności. Państwo polskie musi pamiętać o Rodakach rozsianych po świecie, bo Polacy na obczyźnie mają w sercu Polskę, jej historię, jej wiarę, obyczaj i zamiary. A fundamentem, z którego Polacy wyszli i do którego zmierzają, jest Chrystus. On czeka zawsze na swoje dzieci i kiedyś nam powie: Czekałem na was. Z kim przyszliście do mnie?
Zadaniem Polaków jest zwyciężać w imię jedności i pokoju. Grunwald XXI wieku wymaga powrotu do chrześcijańskich fundamentów, do braterskiego sojuszu ze Wschodem powierzonym Matce Bożej Fatimskiej przez św. Jana Pawła II. Wspólnie przeciwstawimy się współczesnemu hegemonowi, który wdziera się do naszych dusz. Razem możemy przeciwstawić się fałszom i niewoli, a jednocześnie zapewnić duchowy rozwój Europie.
Bogdan Kulas
Jedność Narodu
Grunwald, 16.07.2016
https://itvp.tv/2018/04/06/ idea-nowego-grunwaldu-bogdan- kulas/?list”
.

.
Odpowiedziała mu znajoma z Chicago, p. Otylia:
.
„Nie do końca zgadzam się na temat opisany przez Pana, że tylko pomoże nam religia żydowska, którą naród polski kontynuuje i modli się przez wieki. Ta i wszystkie inne religie muszą być odłączone od państwa i rządów, które używają te religie tylko i wyłącznie dla manipulacji narodami i dla swojego celu! Po pierwsze wszystkie chrześcijańskie religie są pochodzenia żydowskiego. Jest ich przynajmniej 100 odmian, co można podejrzewać; iż zostały wykreowane w celu podboju świata, tj. tego całego globu. Przyniesiona do Słowian na bagnetach jezuicich Krzyżaków, wymuszona mordami na opornych i inkwizycją! Ta religia pomogła żydom w okupacji całego świata, a szczególnie Polaków, którzy przyzwalali na bicie się po policzkach, nie dbanie o swoje własności dla swoich dzieci i rodzin, przez naukę w żydowskim Kościele, iż żyjemy tymczasowo tutaj na tym świecie i przez pokutę i modły musimy zadbać o życie wieczne na drugim świecie.
Tymczasem żyd czerpał z takiej nauki gojów ogromne korzyści na każdym kroku pasożytując na naszej krwawicy bez ograniczeń i bez litości!! Religia jest absolutnie sprawą duchową każdej jednostki i musi być odzielona od manipulatorów,
którzy dostali się do Kościoła i mediów katolickich, podszywając się pod rdzennych Polaków manipulując bezustannie i do woli barankami i owieczkami. W takim akurat, już nam wszystkim wiadomym, manipulowaniu i wprowadzaniu judaizmu do polskiego Kościoła, polecanie życia jeszcze bardziej przywiązanego do tej religii nie jest najlepszym rozwiązaniem dla upadłego ekonomicznie narodu, kiedy w niejednym domu brakuję chleba i podstawowych potrzeb do przeżycia!!
Najpierw trzeba usunąć darmozjadów chazarskich z Kościoła, różnych kościelnych instytucji i mediów, niby to katolickich, a przedewszystkim tych hierarchów, którzy pomogli systemowi oszukać i wydoić biednych, wierzący w Chrystusa i jego
zbawienne idee i uległości wobec pasożytów, a potem odzielić tą zbawienną religię od państwa i rządzących, aby raz na zawsze zakończyć manipulację maluczkimi i bardzo uczciwymi, biednymi wiecznie wykorzystywanymi przez samozwańczych
wybrańców  “Boga”!!!
Od tego by trzeba zacząć, aby oczyścić siedzibę Judaszy, czyli okupantów Polski!!”
.

.
Napisałem jej tak:
.
„Pani Otylio, popełniła Pani kilka błędów merytorycznych i jeden, najważniejszy, zasadniczy, formalny – nie polemizuje się ze skończonym idiotą, wyjątkowo odurnionym turbo-żydo-katodebilem, jakim jest ów Kulas.
.
Błędy merytoryczne
1. Gdy dynastia piastowska narzucała w swym państwie siłą ludności żydo-katolicyzm, nie było jeszcze krzyżaków (zakon powstal w 1191 roku w Palestynie, a do nas ściągnął ich w 1226 roku Konrad Mazowiecki), jezuitów (zakon powstał w XVI wieku w celu zwalczania reformacji) ani inkwizycji (powstała do zwalczania herezji – biskupia w XII, a papieska w XIII wieku).
2. Odprysków krystowierstwa jest łącznie ponad 42 000 (słownie – czterdzieści dwa tysiące).
3. Krystowierstwo zostało wymyślone i podrzucone Rzymowi w celu ogłupienia nim Rzymian i doprowadzenia do upadku imperium, spod którego władzy żydzi/Izraelici chcieli się wyzwolić. Niestety krystowierstwo przetrwało upadek Rzymu, rozwleczone zostało po całym świecie i ułatwiło żydo-banksterom zniewolenie krystowierczego żydo-zachodu. Wykorzystali oni wojnę ideologiczną protestantyzmu z katolicyzmem zakładając im po cichu najpierw kajdany finansowe, potem polityczne i ideologiczne (judeocentryzm). Nie dostrzegli tego ani żydo-protestanci ani żydo-katolicy, gdyż spierali się o żydo-biblijne „prawdy objawione” i własne dogmaty.
4. Polacy niekoniecznie dawali się bić po policzkach – durna skatoliczona szlachta, podpuszczana przez jezuitów i kler brała udział w wojnach w interesie kk (np. najazd na Rosję w okresie wielkiej smuty czy odsiecz wiedeńska) oraz gorliwie „nawracała” w Rzeczypospolitej protestantów i prawosławnych, przez co rozbiła jedność wielonarodowego państwa i doprowadziła do jego upadku.
5. Nie ma „polskiego kościoła” – jest „polska” prowincja kościelna kosmopolitycznego, żydogennego kk.
6. Judaizacja „polskiego” kk nie zmienia faktu, że nim został on zjudaizowany (obecnie hierarchowie to żydowskie przechrzty jawnie kochające judaizm) i tak głosił (będąc żydogenną instytucją) kult żydzizmu, ogłupiał Polaków i był najbardziej szkodliwą antypolską i antypaństową instytucją na przestrzeni całego „milenium” – nawet nie będąc zjudaizowany.  W sumie judaizacja kk niczego nie zmieniła – duchowych parchów ogłupiających Polaków kultem żydzizmu zastąpili na szczycie kk parchy biologiczne, nadal ogłupiając Polaków.
7. Niepotrzebnie, szkodliwie wręcz nazywa Pani (za Kulasem) żyda Joszue „Chrystusem”. Nie dajmy się ogłupiać!
.
– Termin chrystus to greckie tłumaczenie żydowskiego terminu mesjasz i oznacza pomazańca – wymysł judaizmu. I ten wymysł judaizmu przejął jego bękart – krystowierstwo.
– To że oszuści wykreowali Joszue na chrystusa, nie znaczy, że nim był, a tym bardziej że my powinniśmy go tak nazywać.
– A jeśli już, to nie jako jego „imię”, a jego „tytuł”, pisany z małej litery przed imieniem – chrystus Joszue.
– Pamiętać powinniśmy o tym, że w judaizmie chrystusów/mesjaszy/pomazańców było jak psów – wyssani z palca prorocy, namaszczeni (wyssni z palca) biblijni królowie, oraz wszyscy kapłani. Nie byłoby więc błędne pisać np: chrystus Mojżesz, chrystus Aaron, chrystus Jozue, chrystus Eliasz, Izajasz, czy Daniel. Nawet jewangeliczny Kajfasz był chrystusem – pomazańcem. Wobec czego nie popełni błędu merytorycznego nikt, kto stwierdzi, że bazując na jewangeliach chrystus Kajfasz sądził i skazał na śmierć chrystusa Joszue/Jezusa. Tyle że Piłat musiał zatwierdziś wyrok i nakazać przeprowadzenie egzekucji.
.
Rację ma Pani w tym, że żydo-krystowierstwo ogromnie pomogło żydo-banksterom w narzuceniu odurnionemu nim zachodowi żydo-banksterskiej dominacji (NWO) i że krystowierstwo należy całkowicie wyrzucić z polityki i życia społecznego.
.
Bełkot Kulasa nie wart jest nawet wzruszenia ramionami. Tylko skończony idiota może wierzyć że „intronizacja” żydowskiego nieboszczyka pomoże Polsce, Europie i światu. Nawrzucał do swojego bełkotu tyle bredni i demagogii, że nie ma sensu tego komentować. Nemniej wyłapałem parę ekstra bełkocików:
.
Bitwa pod Grunwaldem stała się fundamentem wzrostu znaczenia narodów słowiańskich
.
Bełkot i to piętrowy. Narody słowiańskie jęczały wówczas pod uciskiem krystowierczych władców, możnowładców i kleru. Bitwa podniosła jedynie wzrost znaczenia skatoliczonej dynastii jagiellońskiej i możnowładców unii litewsko-polskiej. Ponadto Jagiellonowie nie byli Słowianami – byli Litwinami zaliczanymi do Bałtów, ludów bałtyckich.
.
Z drugiej strony nadciąga bezlitosna inwazja wojującego islamu
.
O tym, że wywołały ją agresje i wojny żydo-banksterskie w świecie islamu, prowadzone także przy pomocy katolików w interesie Izraela i żydo-bansterów Kulas ani nie mruknął.
.
…i zwycięstwo na Soborze w Konstancji postawiły tamę politycznemu rozbójnictwu, gospodarczej grabieży, instrumentalnemu posługiwaniu się chrześcijaństwem
.
Totalny bełkot. Wybrany na tym soborze papieżem bękart kardynała Colonny, Marcin V, tak pisał do Jagiełły:
.
„Wiedz, że interesy Stolicy Apostolskiej, a także twojej korony czynią obowiązkiem eksterminację Husytów. Pamiętaj, że ci bezbożni ludzie ośmielają się głosić zasadę równości; twierdzą, że wszyscy chrześcijanie są braćmi, i że Bóg nie dał ludziom uprzywilejowanym prawa władania narodami; utrzymują, że Chrystus przyszedł na świat aby znieść niewolnictwo [Watykan do XIX w. akceptował niewolnictwo]; wzywają ludzi do wolności, to znaczy do unicestwienia królów i kapłanów.
Teraz, kiedy jeszcze jest czas, zwróć swoje siły przeciwko Czechom, pal, zabijaj i czyń wszędzie pustynię, gdyż nic nie jest bardziej miłe Bogu, ani bardziej pożyteczne dla sprawy królów, niż eksterminacja Husytów.”
.
Co my tu mamy? Instrumentalne posługiwanie się krystowierstwem, polityczne rozbójnictwo i grabież gospodarczą (po wymordowaniu husytów kler chciał zagrabić ich mienie i ziemie). I naoczy pokaz, jakie to wartości krześcijańskie prezentowało papiestwo i żydo-katolicyzm na przestrzeni wielu wieków.
.
Tu jeszcze kilka dygresji o soborze w Konstancji….
.
– Zwołano go gdyż kk miał wówczas równocześnie trzech paieży  – Benedykta XIII (obediencja awiniońska), Grzegorza XII (obediencja rzymska) i Jana XXIII (obediencja pizańska) – i każdy z nich uważał tylko siebie za prawdziwego papieża, a pozostałych za uzurpatórów i wyklinał ich, obrzucał anatemami i wyzywał od diabelskiego pomiotu. Sobór wszystkich trzech odwołał i wybrał nowym papieżem kardynalskiego bękarta Colonnę.
.
– Zamordowano podczas soboru Jana Husa (spalono go na stosie) choć od arcykatolickiego Zygmunta Luksemburskiego otrzymał list żelazny gwarantujący mu bezpieczeństwo. Tak katolicy dotrzymywali danego słowa.
.
– Sobór odrzucił propozycję Pawła Włodkowica aby wszystkie narodowości, nie wyłączając pogańskich, miały prawo do samorządności i życia w pokoju na ziemiach, które są ich własnością.
.
– Wobec kolportowania przez stronnictwo krzyżackie pism przeciwko Jagielle rycerstwo towarzyszące delegacji Unii Litewsko-Polskiej domagało się przyjęcia przez papieża. Gdy ten odmówił, rycerze z Zawiszą Czarnym na czele rozpędzili straż papieską, wyłamali bramę rezydencji papieskiej i wtargnęli do komnat „namiestnika krysta” na Ziemi, po czym Zawisza bez ceregieli i klękania rzucił papieżowi prosto w pysk, że dobrego imienia króla Jagiełły bronić będzie „gębą i ręką”. A ręki jego bali się wówczas wszyscy.
.
– Przewodniczący delegacji polsko-litewskiej Mikołaj Trąba, skuszony możliwością wyboru na papieża, zdradził interesy polsko-litewskie i przystąpił do stronnictwa krzyżackiego. Papieżem zdrajcy i tak nie wybrano, ale nowy papież Marcin V na otarcie łez nadał mu tytuł „primasa regni” – pierwszego prymasa Polski. I tak pierwszym prymasem Polski został zdrajca i renegat popierający na soborze w Konstancji stronnictwo krzyżackie.
.
– Ostatnia ciekawostka związana z soborem – od 1993 roku Konstancję dla upamiętnienia soboru ozdabia posąg (9 metrów wysokości, waga 18 ton). Przedstawia on prostytutkę trzymiącą na dłoniach małe postacie nagich, „ubranych” tylko w tiarę papieża Marcina V i koronę cesarską Zygmunta Luksemburczyka.
.

.
Pomnik jest aluzją do faktu, że obok 33 kardynałów, 5 patriarchów, 47 arcybiskupów, 145 biskupów, 93 biskupów tytularnych, 217 doktorów teologii, 361 doktorów prawa cywilnego i kanonicznego do Konstancji przybyło na sobór ponad 700 (słownie – siedemset) prostytutek, dbających o to, aby w długie wieczory uczestnikom soboru nie zabrakło cielesnych uciech.
.
tak dzisiaj trzeba postawić tamę cywilizacji śmierci
.
Przez kilkanaście wieków cywilizacją śmierci było krystowierstwo (patrz – list Marcina V do Jagiełły). Do dzisiaj nikt nie policzył jego ofiar. Sama wojna trzydziestoletnia katolików z protestantami posłała do piachu 10 milionów ludzi. Krystowierstwo ma łapska po pachy ubabrane w ludzkiej krwi i samo było najgorszą cywilizacją śmierci. Choć głosiło miłość bliźniego – mordowało milionami. Nie ma bardziej załganej religii niż ono.
.
Bo tylko przywrócenie chrześcijańskiego rozumienia i poszanowania człowieka, jego rodziny i narodu oraz przywrócenia należnych om praw może dać Europie pokojowy byt, wszechstronny rozwój i prawdziwą integrację
.
Co za bełkot! Pomijając nawet krwawe religijne wojny pomiędzy różnymi odpryskami krystowierstwa przypomnę wielowiekowe (jeszcze przed reformacją) wojny katolickich Niemiec z katolicką Francją, katolickiej Francji z katolicką Anglią, wojny arcykatolickich krzyżaków z katolickimi Piastami, a później Jagielonnami, przypomnę też całkowite pozbawienie jakichkolwiek praw prostej ludności (70-80 % mieszkańców) wszystkich katolickich państw w czasach politycznej dominacji papiestwa. Co więc Kulas bredzi o wolności, pokoju i poszanowaniu praw poprzez przywrócenie krystowierczego rozumienia. Krystowierstwo przez XV wieków niosło wojny i zniewolenie.
.
To Chrystus wyzwolił człowieka z okowów niewolnictwa
.
Gówno prawda – niewolnictwo było przez krystowierstwo akceptowane przez długie wieki, najdłużej przez katolicyzm – do II połowy XIX wieku.
Powoływał się przy tym kk na „pismo świente”, zwłaszcza na listy „apostołów”, Piotra i  Szawła/Pawła:
.
List do Efezjan VI, 5
„Niewolnicy, swym panom na ziemi bądźcie posłuszni z bojaźnią i szacunkiem, w prostocie serca, jak Chrystusowi.”
I 2. fragment, List do Kolosan III, 22
„Niewolnicy, bądź swym ziemskim panom we wszystkim posłuszni.”
Mamy tu więc do czynienia z bezczelną i jawną pochwałą niewolnictwa.
Kolejny taki fragment, I List do Tymoteusza V, 1;
„Wszyscy którzy dźwigają jarzmo niewolnictwa, winni swych panów uważać za godnych wszelkiego szacunku; takim sposobem uchroni się imię Boże i naukę od bluźnierczych przycinków.”
Następny; I List św. Piotra II, 18
„Niewolnicy, bądźcie z wszelką bojaźnią poddani panom waszym, a to nie tylko dobrym i łaskawym, lecz również opryskliwym.”
http://rados2.blox.pl/2009/01/Biblia-bezczelnie-pochwala-niewolnictwo.html
.
Nikt nie ma prawa uczynić z Polski terenu działań wojennych
.
Przez ostatnie dwa wieki istnienia Rzeczypospolitej szlacheckiej trwała non stop pełzająca wojna katolików ze wszystkimi „innowiercami” i „heretykami” z zamiarem nawrócenia ich choćby siłą. Zakończyło się to upadkiem państwa.
.
Dziedzictwo chrześcijańskiego Narodu Polaków daje nam prawo i zobowiązanie do suwerennej polityki służącej interesowi Polski
.
Gówno prawda – kk zawsze służył wyłącznie swoim interesom i zmuszał katolików do stawiania interesów kk ponad interesem narodowym. Przypomnę cytat ks. Lutosławskiego z książki dla harcerzy: „Cóż by ci przyszło z wolnej ojczyzny gdyby Kościół miał na tym stracić”.
.
A Polska musi być wierna Chrystusowi, Jego nauce i Jego Kościołowi
.
Już raz była – i na 123 lata znikęła z mapy Europy z powodu durnoty i fanatyzmu katolickiego.
.
Zbawiciel mówi nam: Pokój!
.
Mówił też:
.
„Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką,synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy.”
(Mt 10, 34-36)
.
 do braterskiego sojuszu ze Wschodem powierzonym Matce Bożej Fatimskiej przez św. Jana Pawła II
.
Ale bełkot… Kulas zapomina albo nie wie, że santo subito Wojtyła to koleś Brzezińskiego i pomagier żydo-banksterów w wydaniu Polski w ich łapska. I zapomiał zapytać, czy „Wschód” chce być „powierzony” żydokatolickiej „fatimskiej” żydówce Miriam, ksywa „matka boska”.
.
PS
Odnośnie tego zdania: Nikt nie ma prawa uczynić z Polski terenu działań wojennych
.
przypomnę jeszcze szwedzki potop, który zafundował nam żydo-katolicyzm. Było to tak – papiestwo i kk popierały elekcję trzech kolejnych szwedzkich przybłędów ze skatoliczonej gałęzi Wazów, wypędzonych z protestanciej Szwecji. Już na wypędzeniu nadal rościli pretensje do szwedzkiego tronu. Roszczenia te popierało papiestwo i “polski” kk mające nadzieję, że jako królowie Rzeczypospolitej, dysponujący jej wojskami Wazowie pokonają protestancką Szwecję, odzyskają tron i przywrócą w Szwecji żydo-katolicyzm przykuwając ją ponownie łańcuchem do Watykanu. W końcu szwedzki protestancki król Karol X Gustaw mający dość pretencji Wazów do jego tronu urządził szwedzki potop. Wg historyków zniszczenia tym najazdem porównywalne były ze zniszczeniami Polski podczas II wojny św.
Tyle dało Rzeczypospolitej panowanie z poparciem papieża i “polskiego” kk ultrakatolickiego szwedzkiego przybłędy Jana Kazimierza, z zawodu mnicha – ściągnięcie wojny na kraj i totalne jego wyniszczenie.
I jeszcze jedna wojna jaką zafundował Rzeczypospolitej Obojga Narodów w przeszłości żydo-katolicyzm.
Konfederacja barska…
Zawiązała ją ultrakatolicka szlachta. Głównym hasłem konfederacji była “obrona wiary”, a w rzeczywistości obrona supremacji katolicyzmu. Powodem zawiązania konfederacji była uchwalona przez Sejm pod naciskiem Rosji ustawa o równouprawnieniu religijnym obejmującym prawosławnych i protestantów.
I choć ustawa uchwalona została pod naciskiem niemieckiej carycy, w sumie mogła być korzystna dla wieloetnicznej i wieloreligijnej Rzeczypospolitej. gdyby spychani na margines polityczny i społeczny, oraz nachalnie katoliczeni prawosławni i protestanci zostali przez katolactfo zaakceptowani jako równoprawni współobywatele, Rzeczypospolita była wtedy (tuż przed wybuchem konfederacji) wystarczająco ludna i potencjalnie silna, aby pokonać każdego zewnętrznego wroga. Jedynym warunkiem, aby pokonać każdego wroga było skupienie pod jednym wspólnym sztadarem katolików, prawosławnych i protestantów i zaprzestanie wewnętrzych tumultów religijnych wywoływanych przez katolactfo przeciwko “innowiercom”.
Konfederaci wywołali trwającą 4 lata krwawą i wyniszczającą kraj wojnę domową oraz wojnę z Rosją. Weszli nawet w sojusz przeciwko Rosji – jakby nie patrzeć – krystowierczej, prawosławnej – z muzułmańską Turcją i Tatarami (zamiast razem z Rosją iść na Turka i Tatarzyna). Kraj został wyniszczony, dziesiątki tysięcy mieszkańców Rzeczypospolitej poszło do piachu, a najbardziej bolesnym i namacalnym efektem końcowym konfederacji był I rozbiór Rzeczypospolitej, który uchwalony został pod koniec trwania tej wywołanej przez katolactfo “świętej wojny” religijnej w obronie supremacji katolicyzmu.
Jednym z państw rozbiorowych była ultrakatolicka Austria. Udział w rozbiorze był jej szczególnym katolickim “bóg zapłać” za odsiecz wiedeńską sprzed 89 lat. Gdyby durny Sobieski nie ruszył pod Wiedeń, jednego zaborcy byłoby mniej. A gdyby zamiast pod Wiedeń uderzył na Prusy i je rozbił, byłoby dóch zaborców z Głowy. A z Rosją można się było dogadać i razem ruszyć na Turka i na Tatarzyna. Niestety obrona najpierw katolickiego Wiednia a potem supremacji żydo-katolicyzmu w Rzeczypospolitej dla katolactfa była ważniejsza. Ważne jest też to, że katolicy stanowili przed I rozbiorem absolutną mniejszość  w wieloreligijnym państwie. Nawet jeśli zaliczymy do katolików polską, prawie nadal kompletnie pogańską wówczas wieś, to katolicy stanowili  niewiele ponad 40 % mieszkańców przedrozbiorowej Rzeczypospolitej. W rzeczywistości gorliwych katolików było ledwo jakieś 10 %. A mimo to chcieli rządzić państwem i uczynić je państwem wyznaniowym – oczywiście katolickim.”
.

.
Do dyskusji włączył się mój prawosławny przyjaciel Piotr Bein:
.

„Proponowane manifesto grunwaldzkie, rozumiem, ma na celu zintegrować Polaków wokół wspólnych idei i moralności, by  ochronić naród przed postępującym upadkiem.

Ignoruje ono wyznania nie-chrześcijańskie, łamiąc zasady rozdziału religia-państwo, wolność wyznania i zasady harmonijnego współżycia wszystkich Polaków bez wzgl. na światopogląd. Ponadto zakłada, że powrót do starszych “wartości” uratowałby nas, a to m.in. one doprowadziły do stanu obecnego. Wątpliwe, żeby stały się teraz skuteczne wobec globalnej erozji żydzizmem. Judeocentrycy osiągnęli full-spectrum dominance i nie pomoże nam “powrót”. Trzeba wymyśleć coś lepszego.
Można zmontować manifesto bez tych mankamentów. Absurdem są “korzenie chrześcijańskie” Europy. Chyba chodzi o dziczki z drzewa sędziwego, zakorzenionego w wielu kulturach, nie w “chrześcijańskiej” czy “łacińskiej”, które ugruntowały się w Europie znacznie później niż 2 tys. lat temu. W Polsce opór ludności na chrystianizację trwał do kilku wieków temu, a kultury nordyckie zachowały elementy przed-chrześcijańskie chyba lepiej niż Polacy.
Dogma o wyższości moralnej chrześcijaństwa nie wytrzymuje próby, kiedy hierarchia kościelna — od papieża NWO po proboszczów — objawia upadek moralny i świadomościowy, przykładając się do upadku kulturowego (judaizacja, mamonizacja, konsumeryzm)  i zapaści cywilizacyjnej (dominacja żydłacka, katastrofa demograficzna, kryzys moralny, zalew muślimski…) w Europie i na Zachodzie w ogóle. Mówią o korupcji wewnątrz insajderzy KK: były kapłan Jacek Międlar, akademiccy księża Guz i Ryś, czy proboszczowie jak ten: Jaki jest największy grzech Kościoła? Wykorzenianie ducha
Gwoli obiektywnej oceny roli KK w upadku Polaków, wystarczy zauważyć brak zdecydowanych reakcji i przywództwa ze strony hierarchii KK w bież. protestach społecznych przeciw ludobójczym ustawkom, obecności bandyckich obcych wojsk w kraju, roszczeniowym łupieniu itp. zabiegom żydłactfa, obliczonym na pogłębianie zniewolenia i odludnianie narodu polskiego. Kiedy kapłan angażuje się, to w niedorzecznym marszu różańcowym wokół Sejmu z modlitwą o “nawrócenie Rosji” zamiast moralno-duchową reformę posłów i ich sponsorów — okupantów Polski.
W wydaniu polskich katolików, grunwaldzkie manifesto jest kolejną szowinistyczną walką o prymat Watykanu. Pewnikiem żydłactfo to wykorzysta, o co obawia się Pani Otylia. Fakt sugestii takiego manifesto jest już objawem eksploatycyjnego wyprania mózgów na automatyczne zachowania, szkodzące proponentom i całemu narodowi w perspektywie ewentualnego wdrożenia.”
.

.
Po nim włączył się „Zbig” (osoba związana z KUL-em (Katolickim Uniwersytetem Lubelskim):
.
Czemu zatem opierać ogólno-narodowy manifest na katolicyzmie?
.
A na czym?
Na komunizmie? Marxizmie – leninizmie? Ideologii globalnego ocieplenia? Wolności równości braterstwa? Eurounizmie? Sekularyzmie? Już to wszystko było czy jest próbowane ze znanymi efektami.
.
No chyba, ze chcemy tworzyć jakiś „nowy naród”, nowego człowieka…
A to proszę bardzo…
Trzeba to tylko jasno powiedzieć, zeby nikt nie miał wątpliwości.
.
Co do prawosławnych czy prawosławia, to nie stanowią oni/on problemu, bo to prawie to samo co katolicyzm, z drobnymi różnicami, owszem jest tam jakaś inna obrzędowość, zwyczaje, akcentowanie jednych elementów bardziej czy innych, ale to nie stanowi jakiejś istotnej różnicy.
.
Natomiast co do bezwyznaniowców to tu należy się zastanowić, czy należą oni do narodu tradycyjnie określanego jako polski. Narodowość to z jednej strony pewne elementy/czynniki/wyznaczniki odziedziczone, a z drugiej chęć utożsamienia się z nimi, budowania na nich własnej tożsamości. Dlatego kiedyś różni obcy czy przybysze „polonizowali się”, bo uznali, że elementy składające się na polskość są na tyle wartościowe, ze warto je przyjąć, nimi czy z nimi żyć i budować na nich swoją tożsamość. Właśnie takim niezbywalnym elementem polskości był i jest katolicyzm z całą zawartością doktrynalną.
.
Od tego należy odróżnić obywatelstwo, które każdemu przysługuje na mocy pewnych instytucjonalnych zależności, nadanych praw i obowiązków. Dobry obywatel to taki, co umie korzystać z tych praw i wypełnia nałożone obowiązki.
.
W Polsce to zawsze odróżnialiśmy, bo były czy są nawet dalej czasy, kiedy naród był pod okupacją różnego rodzaju państw, nadających ludziom różne „obywatelstwa”. Było już obywatelstwo krajów zaborczych, .okupacyjne, komunistyczne, teraz jest demokratyczne.
.
Teraz tendencja jest taka, ze czasami państwa nie są czy nie chcą być „narodowe” (a inne może i chcą), tzn. takie, że chcą mieć za obywateli członków wspólnoty narodowej. Polska nie miała z tym problemu, bo w czasach świetności była i państwem wielonarodowym i katolickim, i mamy tu swoje doświadczenia, wypracowane pewne rozwiązania, a także znamy różne problemy z tym związane.
.
Tylko czemu ma służyć ta dyskusja? Sprawy są ogólnie znane… Może gorzej z ich rozumieniem…
Czy chodzi o jakieś umacnianie świadomości narodowej? Budowanie nowej? Wpływ na społeczeństwo? Odrodzenie patriotyzmu?”
.

.
Na to Piotr Bein odpisał tak:
.
„Konstruktywne jest ostatnie zdanie komentu Zbiga. Manifesto powinno zostawić religię/wyznanie w spokoju, wyjść z uniwersalnych przesłanek Prawa Naturalnego i orędować do wszystkich Polaków o zmianę serc i świadomości dla odrodzenia patriotyzmu czynu.
.
Żadnego nowego człowieka nie chce nikt tworzyć, tylko zaakceptować Polaków z wyznaniami jakie mają. Pytanie za 60 mln dusz: jeśli nie chrześcijaństwo, to co ma połączyć Polaków? Może miałyby to rozważać narodowe instytucje zajmujące się duchowością, Prawem Naturalnym, ale ludzie w nich są stronniczy, jak widać.
Jeśli nie wyraziłem się dobitnie: są porządni Polacy, przestrzegający Prawa Naturalnego od Boga/Bogów swego wyznania, którzy nie przystąpiliby do sojuszu ogólnonarodowego opartego na dogmie i mantrze katolickiej ani innej chrześcijańskiej.
Sugeruję, że wyjściem byłoby zaznaczyć na manifeście grunwaldzkim: “Dotyczy tylko katolików i sympatyków, do diabła z resztą”. Będą większością wybierać obwieszonych krzyżykami szabas gojów, kretów i  zdrajców Polskiej Racji Stanu.

Jasne, że mniejszość prawosławna “nie jest problemem”, w razie potrzeby wysiuda się ją w Akcji Wisła, albo zaora jak w międzywojniu, przy poklasku do dziś od katolików.
.

Natomiast co do bezwyznaniowców to tu należy się zastanowić, czy należą oni do narodu tradycyjnie określanego jako polski.

Kolejna inkwizycja. Decyzję przynależności do narodu podejmuje delikwent. Naród ocenia, czy delikwent swymi czynami, postawą spełnia oczekiwania narodowe. Mamy miliony Polaków “poprawnych religijnie”, którzy oczekiwań nie spełniają (użyteczny idiotyzm, szabas gojizm…). I mamy “niepoprawnych”, od których katolicy mogliby uczyć się moralności i praworządności.
.

w czasach świetności [Polska] była i państwem wielonarodowym i katolickim
Katolicyzm siłą narzucono opierającym się lechickim plemionom, niektórym po przyjęciu wiek wcześniej prawosławia Cyryla i Metodego poprzez Morawy.  Chrzest Mieszka nie miał wiele wspólnego z duchowością, natomiast dużo z polityką. Tak pozostało do dziś globalnie w narzucaniu i upaństwawianiu religii.
Polska była katolicka w znaczeniu większości narodowej. Mniejszości nie akceptowaly ani nie konwertowaly się na katolicyzm.

Katolicy są ślepi na te fakty, chcą uratować siebie, Europę i świat myśląc że są wyjątkowi i mają taką misję, podczas gdy należą do najplastyczniejszych narodów manipulowanych religijnie przez żydłactfo. Tego nie ma nawet w USA naszpikowanym żydłackim chrześcijaństwem syjonistycznym. Sporo Amerykanów krytkuje żydłacką politykę u siebie, a Polacy (zwłaszcza katoliccy, co niekoniecznie oznacza już większość) zachwyceni byli wypełnieniem rządu i KneSSejmu “prawdziwymi Polakami-katolikami”. Dziś siedzą z łapami w nocnikach, redagując manifesty, zakładając stowarzyszenia i partie na tych samych błędach.”
.
.
Odpowiedź „Zbiga”:
.
„Dodałbym do tego tylko to, ze kwestia wyznaniowa się teraz osłabia, bo w ogóle ludzie się sekularyzują i pod wpływem m. in. mediów i praktycznego materializmu czy konsumpcjonizmu coraz mniejszą wagę przywiązują do spraw religijnych. Nie wiem, po co ten problem w ogóle jakoś tak akcentujesz, jak nawet biorąc „papierowych” wyznawców, to przy ponad 90%-owej  masie katolików i jakichś 500 tys. chyba prawosławnych i może z połowę tego protestantów, to reszta praktycznie są to odsetki zaniedbywalne (chociaż nie mam pod ręką jakichś aktualnych danych), które i tak roztapiają się w masie obojętnych, niepraktykujących, zsekularyzowanych, itd.
.
Chociaż sprawy religijne są najważniejsze w życiu, bo dotyczą ostatecznych losów człowieka, to jednak życie polityczne kieruje się innymi zasadami, niż np. kwestia zbawienia wiecznego, co jest domeną religii. Niestety odwoływanie się do katolicyzmu w manifeście politycznym jest pewną koniecznością, gdyż nie wypracowano w Polsce żadnego powszechnie znanego i akceptowane sytemu „wartości etycznych” odrębnego od tego, jaki jest zawarty w doktrynie katolickiej.
.
Coś takiego jak etyka funkcjonuje bowiem tylko na katedrach uniwersytetów i w nielicznych średnich szkołach jako substytut lekcji religii, a jako taki jest traktowany po macoszemu i przez uczniów i władze oświatowe. Jeszcze mniej znane jest pojęcie „prawa naturalnego”, wspomniane przez dyskutantów, ale to już prawdziwa „wyższa szkoła jazdy” dla elit.
.
Dodatkowo katolicyzm i religia czy instytucja kościoła stanowiły jedyne oparcie i obronę dla niszczonego ideologią marxistowską narodu, więc jest tu naturalna sympatia i zrozumiałe jest odwołanie się do tych wartości jako czegoś, co nas prowadzi i chroni przed zdziczeniem czy powrotem do pierwotnych stanów przed-cywilizacyjnych.
.
A więc jeśli polityka ma być w jakiś sposób moralna, a to jest koniecznym wymogiem cywilizacyjnym wszelkiej prawdziwej polityki (w odróżnieniu od powszechnie panującego politykierstwa), to trzeba się odwołać do systemu wartości etycznych, a jak powiedziane, nie ma żadnego innego powszechnie znanego w Polsce, jak zawarty w doktrynie chrzescijańskiej w wersji katolickiej. Z dekalogiem na czele, który jest jeszcze bardziej uniwersalny, bo łączy wszelkich chrześcijan i nawet
niektórych żydów, a z wyjątkiem 2 pierwszych przykazań jest najbardziej „prawonaturalny” i gwarantujący elementarną sprawiedliwość, a z przykazaniem miłości bliźniego najbardziej „psychologiczny”.
.
Zatem jak powiedziano, taki odnośnik musi być w jakimkolwiek POLSKIM manifeście politycznym, niemniej na tym bym się nie koncentrował, jeśli ktoś zamierza działać politycznie, a na innych, właściwych dla polityki kwestiach, ale – jw – by były to propozycje moralne, a więc sprawiedliwe, rozsądne, realistyczne, skierowane ku dobru wszystkich członków wspólnoty (dobro wspólne), respektujące elementarne prawa naturalne, spójne ze sobą itd.”
.
.
Z dużym wahaniem odpowiedziałem „Zbigowi” (poznałem go korenspondencyjnie w 2010 roku, ale po krótkim czasie zerwałem tę znajomość z powodów oczywistych – z katolickim demagogiem nie było możliwe prowadzenie rzeczowej dyskusji, bo dla niego ważna jest propaganda i demagogia katolicka a nie fakty):
.
I ja pozwolę sobie na kilka uwag…
.
sprawy religijne są najważniejsze w życiu, bo dotyczą ostatecznych losów człowieka
.
Są najważniejsze dla ślepo wierzących w bajki o niebie, piekle i wiekuistym „zbawieniu” czy „potępieniu”. Dla ludzi, którzy wiedzą, że to są bajki a raczej behawioralna psychomanipulacja kijem (piekłem) i marchewką (niebem) trzymająca zastraszone owieczki w posłuszeństwie, wymysły teologów o wiekuistym zbawieniu czy potępieniu mają znaczenie zerowe.

.

 gdyż nie wypracowano w Polsce żadnego powszechnie znanego i akceptowane sytemu „wartości etycznych” odrębnego od tego, jaki jest zawarty w doktrynie katolickiej
.
A jakie to „wartości etyczne” wypracował katolizyzm? Bo ja widzę kilka – ślepa wiara w wymysły żydowskich oszustów biblistów i doktrynerów „teologów”, dogmatyzm, nietolerancja i skrajna hipokryzja. Ile i jakie zauważamy „wartości etyczne” w liście papieża Marcina V do Jagiełły:
.
„Wiedz, że interesy Stolicy Apostolskiej, a także twojej korony czynią obowiązkiem eksterminację Husytów. Pamiętaj, że ci bezbożni ludzie ośmielają się głosić zasadę równości; twierdzą, że wszyscy chrześcijanie są braćmi, i że Bóg nie dał ludziom uprzywilejowanym prawa władania narodami; utrzymują, że Chrystus przyszedł na świat aby znieść niewolnictwo [Watykan do XIX w. akceptował niewolnictwo]; wzywają ludzi do wolności, to znaczy do unicestwienia królów i kapłanów.
Teraz, kiedy jeszcze jest czas, zwróć swoje siły przeciwko Czechom, pal, zabijaj i czyń wszędzie pustynię, gdyż nic nie jest bardziej miłe Bogu, ani bardziej pożyteczne dla sprawy królów, niż eksterminacja Husytów.
.
I proszę katolików, by nie mówili,  że to było dawno temu i się nie liczy. Gdyby dzisiaj dać katolikom pełnię władzy ci, najbardziej fanatyczni robiliby nadal to samo. W imię żydowskiich „bogów” Jahwe i Joszue.
.
Coś takiego jak etyka funkcjonuje bowiem tylko na katedrach uniwersytetów i w nielicznych średnich szkołach jako substytut lekcji religii, a jako taki jest traktowany po macoszemu i przez uczniów i władze oświatowe
.
Bzdura – czym innym jest etyka zakorzeniona w sumieniu konkretnego człowieka a czym innym przedmiot „etyka” w szkołach.
Etyka nie ma nic wspólnego z np. „przykazaniami”. Wszystkie przykazania religijne to nic innego jak religijne „kodeksy karne”, odpowiedniki świeckich kodeksów karnych. „Przykazania” to zakazy i nakazy. Sankcjami za ich łamanie są – o czym uczy kk – kara i gniew boży, dopusty boskie, a w ostateczności piekło lub przynajmniej czyściec, w którym należy odpokutować za „grzechy” – czyli łamanie przykazań. Tyle, że jeśli ktoś nie kradnie, nie zabija i nie cudzołoży tylko dlatego, że takie są przykazania/zakazy a on boi się ewentualnych sankcji (kary boskiej, piekła, czyśćca) to taki człowiek wcale nie jest osobą etyczną. Można założyć, że gdyby zanikły przykazania, lub strach przed sankcjami, to kradłby i cudzołożył a nawet zabijał taki bez skrupułów. Etycznym jest taki człowiek, który nie kradnie nie dlatego, że jest przykazanie nie kradnij, a dlatego, że sam od siebie uważa to za zło. I nie kradłby nawet wtedy, gdyby nie było przykazania – nie kradnij.
Tu nadmienię, co odnotował katolicki kronikarz, że u Słowian, choć nie mieli dekalogu ani przykazania nie kradnij, przed ich krystianizacją złodziejstwo było u nich absolutnie nieznane:
.
“…taka panuje u nich uczciwość i wzajemne zaufanie, że nie znając u siebie zupełnie kradzieży i oszustw, schowki i skrzynie trzymają niezamknięte. Niezwyczajni zamknięć i kluczy, wielce się dziwowali, widząc juki i skrzynie biskupa pozamykane.”
.
Natomiast u krystowierców, choć mieli dekalog i przykazanie nie kradnij złodziejstwo pleniło się jak chwasty.
.
Jeszcze mniej znane jest pojęcie „prawa naturalnego”, wspomniane przez dyskutantów, ale to już prawdziwa „wyższa szkoła jazdy” dla elit.
.
Katolicy (i nie tylko) mają paskudny zwyczaj nazywania ich zwyrodniałego „Prawa Bożego” prawem naturalnym. Prawo Naturalne znały i stosowały ludy pierwotne. Cywilizacje wymyślały nowe, cywilizacyjne, wynaturzone prawa i te przejęli autorzy żydowskiej biblii Tanach – krystowierczego „Starego Testamentu”. I to  te żydowskie wynaturzone prawa z korektami i uzupełnieniami krystowiercy nazywają „prawem naturalnym” – w domyśle „prawem bożym”.
W prawie naturalnym nie powinno być ani niewolnictwa (katolizyzm zrezygował z niego dopiero w II połowie XIX wieku), ani  np. prawa prywatnej własności, gdyż w Naturze nie skażonej cywilizacją nie ma ani niewolnictwa, ani własności prywatnej. A w prawie bożym niewolnictwo było u katolików do XIX wieku, a własność prywatna jest do dzisiaj. Tu tylko przypomnę, że słowo prywatyzacja pochodzi z łacińskiego  privare i oznacza grabież – ktoś z czegoś, co było wspólną własnością – np. z ziemi – ograbia pozostałych czyniąc ją swoją „prywatną” własnością.
.
Dodatkowo katolicyzm i religia czy instytucja kościoła stanowiły jedyne oparcie i obronę dla niszczonego ideologią marxistowską narodu
.
Kompletna demagogia – na przestrzeni całego tysiąclecia nigdy szary prosty Polak nie posiadał takiego bezpieczeństwa socjalnego, gwarantowanej pracy, opieki zdrowotnej i bezpłatnej edukacji jak w czasach PRL. Nigdy prosty chłopak czy dziewczyna z zabitej dechami wsi nie mieli takich możliwości awansu społecznego – mogli studiować i zostawać inżynierami, magistrami, lekarzami czy prawnikami. Nigdy Polaków nie przybywało tak szybko jak w czasach PRL i „sowieckiej okupacji” – w latach 1947 – 1988 liczebność Polaków wzrosła o prawie 60 % – z niecałych 24 do 38 milionów. Niech więc Zbig nie bredzi za żydo-katolicką i PiSraelską propagandą o złej komunie wyniszczającej naród – bo było odwrotnie. Wprawdzie było na ogół biednie i siermiężnie, ale socjalnie bezpiecznie.
.
co nas prowadzi i chroni przed zdziczeniem
.
Dla mnie zdziczeniem były wyprawy krzyżowe, krucjaty, w tym przeciwko Słowianom (krucjaty połabskie), „nawracanie” siłą, ogniem i mieczem, masowe rzezie pogan, „heretyków” i „bezbożników”, polowania na czarownice, palenie żywcem na stosach, inkwizycja, cenzura kościelna i wielowiekowy wyzysk pańszczyźniany  – wszystko pod patronatem kk i w zgodzie z „wartościami krześcijańskimi”.
.
czy powrotem do pierwotnych stanów przed-cywilizacyjnych
.
Ale nie było wtedy podziału na rządzących i rządzonych, na garstkę bogaczy i rzesze biedoty, nie było wyścigu szczurów, antropogennych cywilizacyjnych katastrof ekologicznych, a nawet jak z cytatu o Słowianach – złodziejstwa i nieuczciwości.
.
 a z przykazaniem miłości bliźniego najbardziej „psychologiczny”
.
A ja u „ojca” i „dochtora” kk, „świentego” Augustyna w „Wyznaniach” wyczytałem, że miłość bliźniego nie wyklucza zabijania pogan w trosce o zbawienie ich dusz. Augustyn erystycznie „wykazał”, że zabijanie ich, byleby ich przy tym kochać, nie łamie ani przykazania nie zabijaj, ani przykazania miłości bliźniego. Podobnie inny dochtór kościoła, Tomasz z Akwinu uznał, że eksterminacja heretyków nie tylko nie jest grzechem, ale czym chwalebnym. Kierując się takimi pełnymi załgania i hipokryzji sofistycznymi wymysłami dochtorów kk i teologów krystowiercy przez wieki, oficjalnie kierując się miłością bliźniego posłali do piachu setki milionów ludzi. I mimo ogromu ich wielowiekowych zbrodni nadal szermują wyświechtanymi frazesami o „miłości bliźniego”.
.
Na koniec poruszę pierwszy akapit Zbiga – to o rzekomej  ponad 90%-owej  masie katolików.
.
Dlaczego Polska nie może być żydo-katolicka…
.
Ponad 90 % „katolików” w Polsce to już przeszłość, która nie wróci. Coraz więcej rodziców dzieci nie krzci:
.
A kk fałszuje statystyki uczestnictwa w niedzielnych gusłach:
.
.
Doliczył się frekwencji prawie 40 %, gdy wyniosła ona jakieś 25-27 %.
Dalej…
Już ok. 15 % mieszkańców Polski jest nieokrzczonych – czyli nie mogą być katolikami. Po co więc wygadywać bzdury o ponad 90 % katolikach w Polsce a raczej Polin?
.
Katolicy – kim i jacy są…
.
Zacznijmy od kleru…
.
Bez względu na jego etniczne pochodzenie, kler „polskiego” kk (i każdego innego kraju) zawsze zainteresowany był interesem kościoła (Cóż by ci przyszło z wolnej Polski gdyby Kościół mniał na tym stracić – duszpastuch ks. Lutosławski). Z tego względu należy uważać kler za element szkodliwy, antypaństwowy, gotów szkodzić państwu (co robił zresztą non stop przez tysiąc lat) w imię własnego interesu.
.
Wierni/owieczki…
.
Ze wszystkich Polaków ok. 1/4 chodzi w niedzielę do kościoła (linki powyżej). Przy czym pi razy oko, około połowa z nich chodzi nie dlatego, że głęboko wierzy. Chodzą z przyzwyczajenia  – no bo tak „wypada” lub pod presją – bo co powie teściowa czy sąsiedzi. Liczba chodzących do kościołów rzeczywiście (ślepo) wierzących to co najwyżej 12-15 % Polaków. Ale że słuchają oni kleru, który jest szkodnikiem, i ich należałoby trzymać z daleka od polityki. Tym bardziej jako ewidentnych szkodników należałoby trzymać z dala od polityki turbokatolicki beton stawiający otwarcie żydo-katolicyzm przed polskością i interesami państwa.
.
„…przyjmując za właściwe stanowisko, iż najpierw jesteśmy katolikami, a później Polakami, gdyż naszą pierwszą ojczyzną jest Kościół katolicki…”
http://www.legitymizm.org/list-otwarty-do-piotra-skwiecinskiego
(Redakcja katodebilnych monarchistów w „Od Redakcji” pod jednym z tekstów)
.
„Jako katolik rzymski Polskę mogę poświęcić, bowiem narodowość jest kwestią incydentalną, ale na rozrzedzenie katolicyzmu rzymskiego mojej zgody być nie może.”
(Adam Wielomski)
.
Powierzać takim ludziom sprawy państwowe to jak dać małpie brzytwę. Na szczęście tacy fundamentaliści to nie więcej niż 1-2 % okrzczonych. Ale za to są oni niezwykle aktywni politycznie i to tacy najbardziej zabiegają o „katolicką Polskę”. Polska bez katolicyzmu nie ma dla nich żadnej wartości.
Największa rzesza uchodząca w kościelnej propagandzie za katolików to tzw. „wierzący niepraktykujący”, czyli tak naprawdę żydo-katolicyzm w nosie mający. Stanowią rzeszę jakichś  60 – 70 % statystycznych „katolików”. Do kościołów chodzą w przypadkach „losowych” – pogrzeb, ślub lub krzciny w rodzinie. Jedyne co ich łączy z katolicyzmem, to choinka na święta w grudniu, nawet wigilia z opłatkiem, ale już bez modlitwy, na koniec suto zakrapiana, tyle że nie wodą święconą. I gotowane jajka oraz śmigus dyngus na tzw. „Wielkanoc”. I to jest już ich cały „katolicyzm”. Gdyby nagle kościół i kler wyparowali, zniknęli, większość z nich nawet by nie wzruszyła ramionami, bo i tak do kościołów nie chodzą i kleru nie słuchają.
.
Z powyższych powodów Polska nie może być katolicka – bo gorliwie wierzący to element potencjalnie i realnie szkodliwy dla państwa, a „wierzącym niepraktykującym” na żydo-katolicyzmie i na kk w ogóle nie zależy – mają je w nosie.!
.
————————————
.
Na tym mailu zakończyłem udział w  przytoczonej powyżej dyskusji, gdyż ludzie jak „Zbig” czy R. Kafel przerobią ją w erystyczne bicie krystowierczej piany. Zainteresowanych nią odsyłam na blog Piotra Beina (tyle że wypowiedzi należy czytać od dołu do góry):
.

A teraz podsumowanie wpisu ze strony KIP i dyskusji.

.
„Czy można być dobrym katolikiem i zarazem dobrym Polakiem ?”
.
Nie można i to z oczywistych powodów – dobry – czytaj – głęboko i gorliwie wierzący katolik zawsze będzie stawiał żydo-katolicyzm na pierwszym miejscu i gotów będzie poświęcić dobro Polski dla nadjordańskiej religii („… najpierw jesteśmy katolikami, a później Polakami, gdyż naszą pierwszą ojczyzną jest Kościół katolicki…”; „…Polskę mogę poświęcić, bowiem narodowość jest kwestią incydentalną, ale na rozrzedzenie katolicyzmu rzymskiego mojej zgody być nie może.”). Zresztą nawet w katolickim „piśmie świentym” nowego żydowskiego testamentu, w jewangeliach stoi jak byk (domniemane słowa ich idola krysta Joszue), że „nie można dwóm panom służyć”. Bo albo zdradzi się jednego, albo drugiego. Nie można więc służyć równocześnie Polsce i kosmopolitycznemu, z żydowskimi korzeniami, stolicą w Watykanie i „ziemią świętą” nad Jordanem katolicyzmowi. Bo albo Polskę albo żydo-katolicyzm trza będzie zdradzić…

.
Czy Polska może, czy powinna być katolicka – jak chcieliby Kulas, Zbig i Kafel (oraz inni katoliccy fundamentaliści)?
.
Oczywiście że nie.
Po pierwsze – „dobrzy”, gorliwie i głęboko wierzący katolicy to znikoma mniejszość Polaków. A nie może być tak, aby mniejszość narzucała większości jej religijne obsesje.
Po drugie – zarówno kler jak i posłuszne mu owieczki (góra kilkanaście procent Polaków) w ogóle powinini zostać kompletnie odizolowani od polityki, gdyż dla nich interes kościoła zawsze był i będzie ważniejszy od dobra państwa. Wierzyć mogą sobie w co chcą, ale ich nadjordańskich wymysłów nie mają prawa narzucać państwu. Ani nawet statystycznym katolikom – owym „wierzącym niepraktykującym”. A tym bardziej niekatolikom. Tym bardziej, że liczebnie nieokrzczonych – czyli niekatolików –  jest mniej więcej tyle samo co gorliwych owieczek. A może już nawet ciut więcej…
.
opolczyk
.
PS
.
Na „deser” jest jeszcze dobra nowina dla pogan, podrzucona w komentarzu przez Przemexa:
.
Patriarcha Cyryl zamartwia się wzrostem popularności pogaństwa w specnazie i wśród sportowców w Rosji:
.
Tak trzymać bracia rosyjscy poganie!!!
.
.
Reklamy