Pawłowi Ziemińskiemu w odpowiedzi…

.

.

Po opublikowaniu przeze mnie poprzedniego wpisu (https://opolczykpl.wordpress.com/2018/03/12/turbolechickiej-szajby-bieszka-ciag-dalszy/) na stronie WPS miała miejsce dyskusja, a raczej „zapasy” przedstawicieli dwóch obozów – zwolenników Bieszka i Imperium Lechii i ich przeciwników.
Niestety zostałem zaczepiony przez sprawcę zamieszania, Pawła Ziemińskiego, który wymysły Bieszka zamieścił, po czym, zamiast stuknąć się palcem w głowę i wycofać jakoś z kłopotliwej sytuacji niepotrzebnego nagłaśniania turbolechickiego świra, idzie w zaparte, a nawet mnie kopie po kostkach.
P. Ziemiński napisał taki komentarz:

„Przemex, odpowiedz najpierw, czy przeczytałeś książki Bieszka, i które podane przez niego źródła kwestionujesz? Które poglądy uważasz za legendy i dlaczego ( tzn. co dajesz jako podstawy uznania tych poglądów za legendy i fantazje, tylko proszę cię żebyś za jedyny argument nie podawał, że tak twierdzi Andrzej Szubert, bo wtedy należałoby zapytać tegoż o źródła i ich krytyczną ocenę i jego metodologię, a przecież A.Szubert jest takim samym ” niezawodowym historykiem” jak p. Bieszk, jeśli się nie mylę ?”

https://wiernipolsce1.wordpress.com/2018/03/12/janusz-bieszek-badacz-ktorego-nie-mozna-ignorowac/comment-page-1/#comment-77525

.

Nie wiem, dlaczego się Ziemiński mnie czepia! Nigdy i nigdzie nie twierdziłem, że jestem „badaczem” czy historykiem. Jestem piewcą kultury słowiańskiej. Tylko tyle i aż tyle. A że siedzę w temacie od lat, coś niecoś i na temat kultury słowiańskiej, ale i historii Słowian też wiem. I dlatego napisałem kiedyś tekst pt: „Czy można napisać historię Słowian od prapoczątków?”.
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/01/28/czy-mozna-napisac-historie-slowian-od-prapoczatkow/

Dałem w nim jednoznaczną odpowiedź, że jest to niemożliwe i nadal tak uważam. Wyjaśniłem też, dlaczego jest to niemożliwe.

Będąc piewcą kultury słowiańskiej nie jestem jak Bieszk i jemu podobni zakompleksionym człowieczkiem szukającym dowartościowania się w wymyślaniu Wielkiej Lechii czy jak ją tam turbolechickie świry zwą. I dlatego porównanie mnie z Bieszkiem jest po prostu śmieszne i kompromitujące Ziemińskiego.
Na temat „metodologii” Bieszka powiem tyle – wyszukał sobie ileś tam kronik, z których niewielkie fragmenty interpretuje w sposób dowolny  i naciągany tak, aby udowodnić swoją sfiksowaną ideologię, a ponadto nie stara się sprawdzić i ustalić wiarygodności przytaczanych zapisów. A że przez wieki „kronikarze” odpisywali od poprzedników nie sprawdzając ich, przeróżne wymyślone, wyssane z palca „fakty” i dane, stąd w wielu kronikach tyle jest tych wymyślonych faktów. Ale i tak nie znalazłem w żadnej kronice rzeczywistych i niepodważalnych dowodów na istnienie Imperium Lechii. Dlatego że ani tych dowodów nie ma w kronikach, ani Imperium Lechii nie było. Istnieje tylko w głowach turbo-lechickich świrów.
.
Obojętne jest więc, na ile kronik powołuje się Bieszk. Znacznie ważniejsza jest ocena ich wiarygodności – a chyba Ziemiński nie wierzy w autentyczność tzw „kroniki Prokosza”…
http://dzienniknarodowy.pl/kronika-prokosza-przebiegle-falszerstwo-i-dziecko-swoich-czasow/
https://www.researchgate.net/publication/320550430_Uwagi_o_apokryficznej_kronice_tzw_Prokosza

…..która jest dla Bieszka & turbolechickich świrów „Starym i Nowym Lechickim Testamentem”, biblią, jedyną jedynie prawdziwą prawdą objawioną. A może wierzy Ziemiński w wymysły Kadłubka o rozgromieniu przez Lechitów Cezara, a wcześniej Macedońskiego? Bo ja jeszcze w czasach PRL dużo naczytałem się o tych dwóch, ale nigdzie nie znalazłem informacji, ża najeżdzali Imperium Lechii.

Przykład naciąganej i niedopuszczalnej, dyskwalifikującej Bieszka jako „badacza” i nawet amatorskiego „historyka” metodologii podałem w poprzednim wpisie. Bieszk twierdzi, że nazwa Vindelicum dosłownie oznacza „miasto Lecha”. Niech więc pokaże mi słownik łacińsko-polski (lub kronikę) w której takie tłumaczenie znalazł.
Ponadto uważa on podane w XV-wiecznej kronice norymberskiej „fakty” (w sumie obojętne czy prawdziwe czy nie) obrony w roku 9 n.e przed najazdem rzymskim i zniszenie Vindelicum 3 lata później jako dowód na istnienie Imperium Lechii – co jest absolutnie niedopuszczalne. Zwłaszcza z punktu widzenia metodologii. Jeśli założymy nawet (co jest prawdopodobne), że żyjące tam wtedy plemiona były słowiańskie i nawet że Rzymrzeczywiście zdobył i zniszczył Vindelicum, to jedyny dopuszczalny wniosek  jest taki, że tereny wokół dzisiejszego Augsburga były dwa tysiące lat temu terenem osadnictwa słowiańskiego. A nie, że istniało „Imperium Lechii”. Zresztą, jak napisałem w poprzednim wpisie – gdyby ono istniało to musiałoby zorganizować wyprawę odwetową. Wszak wtedy było u szczytu potęgi. Zgodnie z kroniką Kadłubka krótko wcześniej pobiło Cezara a jeszcze wcześniej Macedończyka. To co to dla takiej potęgi byłoby rozwalić pętaka Oktawiana. Ale niestety ani kronika norymberska, ani Bieszk nie wspomina o wyprawie odwetowej Imperium Lechii.
Ciekawi mnie, czy Bieszk przytaczał w jego książkach poniższe cytaty (a jeśli przytaczał to jak je interpretował ) z kronik Prokopiusza z Cezarei i Pseudo-Maurycego:
.
„…te plemiona, Sklawinowie [plemiona naddunajskie] i Antowie [plemiona osiadłe między Dniestrem a Dnieprem], nie podlegają władzy jednego człowieka, lecz od dawna żyją w ludowładztwie i dlatego zawsze wszystkie pomyślne i niepomyślne sprawy załatwiane bywają na ogólnym zgromadzeniu.”
(Prokopiusz z Cezarei, VI w. – historyk grecki)
.
Zgodnie z turbolechickim wyznaniem wiary zarówno plemiona naddunajskie jak i te na Rusi między Dniestrem a Dnieprem wchodziły w skład Imperium Lechii. Musiałyby więc podlegać władzy jednego człowieka – lechickiego króla imperatora. A tymczasem w VI wieku tak nie było. Prokopiusz pisząc swoją kronikę bazował na informacjach przywożonych przez kupców. I ci nigdzie nie zauważyli wielkiego Imperium Lecickiego rządzenego przez króla. Natomiast widzieli różne plemiona żyjące w ludowładztwie – co całkowicie podważa bzdurne wymysły turbolechitów. Możnaby ten zapis ignorować, gdyby nie to, że w takim ludowładztwie plemiona Polabskie żyły jeszcze do XII wieku, co odnotowało wielu kronikarzy – i to nie na podstawie relacji z trzeciej ręki czy odpisywania „informacji” z innych kronik a na podstawie naocznej obserwacji.
.
„Plemiona Słowiańskie i Antów podobne sposobem życia i zwyczajami, i miłością ku wolności; żadnym sposobem nie można skłonić do niewolnictwa względnie podległości w swoim kraju. […], łatwo znoszą spiekotę, głód, deszcz i niedostatek w jedzeniu. Do przybywających do nich cudzoziemców odnoszą się przyjaźnie, pokazując im drogę z jednego miejsca do drugiego, chronią ich od nieprzyjemności, tak że jeżeli by się okazało, iż z powodu niedbalstwa tego, który przyjmował u siebie cudzoziemca, ten ostatni poniósł jakąkolwiek szkodę, przyjmujący go wcześniej rozpoczyna wojnę przeciwko winnemu, uważając za punkt honoru mścić się za cudzoziemca. Znajdujących się u nich w niewoli nie trzymają w niewolnictwie jak inne plemiona przez czas nieograniczony, lecz ograniczają czas terminem, dają im wybór, albo za umowny wykup wrócą do swoich lub pozostaną jako wolni i przyjaciele. […]
Ze swoimi wrogami prowadzą walki chętnie w miejscach porosłych gęstym lasem, w wykrotach i urwiskach, z korzyścią dla siebie, posługują się, niespodziewanymi atakami, podstępami i w dzień, i w nocy, wykorzystując wiele różnych sposobów. Doświadczeni także w przeprawach przez rzeki, przewyższając w tych sprawach wszystkich innych. […] Każdy uzbrojony dwiema niewielkimi włóczniami, niektórzy mają także tarcze, mocne lecz łatwe do przenoszenia. Posługują się także drewnianymi łukami i niewielkimi strzałami, maczanymi w specjalnej dla strzał truciźnie, mocno działającej, jeśli raniony wcześniej nie przyjmie odtrutki, względnie innych środków znanych doświadczonym lekarzom, względnie nie wytnie natychmiast dookoła zranionego miejsca.”
(Pseudo-Maurycjusz VI-VII w. pisarz bizantyjski)
.
„…żadnym sposobem nie można skłonić do niewolnictwa względnie podległości w swoim kraju.”
A przecież każde imperium bazuje na narzucaniu podległości w swoim kraju ludności wobec władcy i wspierającej go kasty możnowładców. Tak więc i ta relacja zaprzecza przynajmniej pośrednio istnieniu Imperium Lechii. Ponadto Pseudo-Maurycjusz przytacza niezwykle ważne informacje „militarne”. Zamieściłem je, bo kilku dyskutantów na WPS, w tym i Dariusz Kosiur, zastanawiało się – jak Słowianie powstrzymali Imperium Rzymskie jeśli nie tworzyli sami spójnego silnego imperium. Odpowiedź daje im właśnie Pseudo-Maurycjusz (czytać ludzie, czytać – i nie to co wypisuje Bieszk).
Tu dodam jeszcze, że nie zawsze w historii najazd silnego wroga odpierały inne silne imperia. Często było na odwrót. Przypomnę podobne przypadki historyczne – hiszpańscy konkwistadorzy potężne scentralizowane imperium Inków rozbili i podbili w kilka lat. Natomiast luźne plemiona Mapuczy graniczące z państwem Inków powstrzymały konkwistadorów na 300 lat. Mapucze żyli w systemie plemiennym, przedpaństwowym. W obliczu zagrożenia małe plemiona wybierały wspólnego wodza i walczyły z Hiszpanami po „partyzancku” – z zasadzek i zaskoczenia. I odparły konkwistę. Choć militarnie teoretycznie ustępowali armii Inków pod każdym względem. Pisałem o tym kilka lat temu:
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/09/01/mapucze-w-kleszczach-zachodniej-antycywilizacji-2/
.
Podobnie luźne plemiona Indian wielkich prerii kilka wieków stawiały opór białym najeźdźcom. A silne scentralizowane imperium Azteków z armią liczącą kilkadziesiąt tysięcy wojowników padło w ciągu kilka lat.
.
Scentralizowane państwo, którego armia zostanie pobita w walnej bitwie może ulec upadkowi. Takie przykłady poza Inkami i Aztekami historia zna. Imperium perskie padło pod ciosami Macedończyka – rozgromił kilkakrotnie liczniejsze siły Dariusza III po czym zdobył jego stolicę, co oznaczało upadek Persji.
Tak więc nie zawsze scentralizowane państwo lepiej stawia opór agresorowi, niż luźne plemiona walczące z zasadzek. A w tym Słowianie byli mistrzami.
.
Wracając do turbolechickiego „Imperium Lechii” zastanawiają mnie jeszcze dwie rzeczy:
.
1) Już przed naszą erą nad Bałtyk docierali kupcy z Grecji i Rzymu w poszukiwaniu drogocennego na południu Europy bursztynu. Ich relacjami interesowały się elity ich państw z różnych względów, a echa ich relacji znaleźć można u starożytnych kronikarzy. Dziwne tylko, że na przestrzeni wielu wieków owi kupcy relacjonowali o mnogich ludach, o nieprzebytych borach, bagnach i uciążliwej podróży z powodu braku przejezdnych dróg. Wyprawy kupieckie trwały właśnie z powodu braku dróg całe miesiące. No i pytam Ziemińskiego – jak jest możliwe funkcjonowanie imperium o powierzchni kilku milionów kilometrów kwadratowych, pozbawionego sieci przejezdnych dróg? Jak władca może rozsyłać gońców, dekrety, poborców podatkowych, jak może skupiać w oznaczonym miejscu a następnie porowadzić przeciwko wrogowi szybko liczne wojska w kraju pozbawionym dróg? A tych nie było, o czym relacjonowali przez wieki kupcy.
.
2) Co doprowadziło owo Imperium do upadku, rzekomo gdzieś ok. roku 940, gdyż w tej sprawie Bieszk jest żenująco śmieszny. Jeśli owo imperium istniało już od ponad dwóch tysięcy lat i w międzyczasie gromiło Macedońskiego i Cezara, powstrzymało Cesartwo Rzymskie – to co doprowadziło je do upadku? I to jak Bieszk twierdzi – około roku 940-tego. Cesarstwo niemieckie odpada, bo jeszcze nie istniało – pierwszy cesarz został koronowany w roku 962. Wikingowie też nie, bo oni plądrowali co najwyżej pojedyncze miasta i dla wielkiego imperium zagrożeniem nie byli. Bizancjum odpada, bo żaden kronikarz bizantyjski nie odnotował rozbicia wielkiego imperium przez wschodnie cesarstwo. Papiestwo też odpada, bo akurat było wtedy pogrążone w rozpuście i walkach o tron papieski (ten okres papiestwa nazwany został pornokracją):
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pornokracja
.
Ponadto nie posiadało papiestwo wtedy żadnego wystarczająco silnego świeckiego ramienia, bo po rozpadzie imperium Karola „wielkiego” na trzy części trwała zażarta walka pomiędzy nimi, a zwłaszcza wschodnią i zachodnią częścią, zarówno o prawo do sukcesji cesarskiego tronu jak i o ziemie marchii środkowej. Kto więc – jaka potęga doprowadziła do upadku Wielkiej Lechii?
Wygląda na to, bo tak się akurat składa, że Bieszk jest nie tylko specjalistą od Imperium Lechii, ale i od „cywilizacji kosmicznych”…

 

że jedyną potęgą mogącą wówczas pokonać Wielką Lechię byli – no właśnie – kosmici – Andromedanie, Plejadanie czy inni Reptilianie. Innego logicznego wyjaśnienia nie widzę – w I połowie X wieku nie było w Europie ani jednej rzeczywistej potęgi, mogącej rozpieprzyć Imperium Lechii – gdyby ono istniało.
I nikt go nie rozpieprzył – bo jest wymysłem świrów turbolechitów.
.
Na marginesie – zapewniam Grzanka, że pisząc o prima aprilisowym żarcie nie wiedziałem, że on taki komentarz umieścił. Zacząłem pisać mój tekst gdy był pod nim tylko pierwszy komentarz Ziemińskiego. Inne, w tym jego, przeczytałem dopiero po opublikowaniu tekstu u mnie na blogu.
Wydaje mi się, że Grzanek niepotrzebnie wrzucał wypowiedzi „demaskatorów” turbolechitów z „Magna Polonia”. Ludzie którzy akceptują allochtoniczną, „germańską” teorię napływu Słowian dopiero w V-VI wieku i kompletnie nie pojmują wyjaśnień genetyków o tym, od ilu tysięcy lat Słowianie żyją na naszych ziemiach…
.

.
…(co nie oznacza że stworzyli Imperium Lechitów) nie są kompetentni do zabierania głosu w tej sprawie, choć kilka ich argumentów rozwalających turbolechickie brednie było rzeczywiście niepodważalnych. Za to w innych idą ślepo w zaparte – jak choćby z tacytowym wymysłem o „Germanach”. To, że byli owi „Germanie” mieszaniną wielu różnych plemion, od Łaby na wschód głównie słowiańskich, a między Renem a Łabą mieszaniną Słowian, Celtów i plemion napływowch (ze Skandynawii czy Azji) przenigdy do nich nie dotrze. Tak jak do turbolechitów nie dotrze, że Imperium Lechii nie istniało.
.
Na koniec zapytam ja Pawła Ziemińskiego, jakie ma on KWALIFIKACJE, aby zabierać głos i orzekać czy Bieszk jest rzetelnym „badaczem”, czy oszołomskim świrem? I ile poświęcił on czasu na przeanalizowanie wiarygodności „źródeł” na które Bieszk się powołuje? I w ogóle ile tysięcy godzin poświęcił na badania kultury i historii Słowian, że uważa się za kompetentnego w tej sprawie? Z tego co widać po jego działalności i publicystyce, sprawa Słowiańszczyzny nie leży w centrum jego zainteresowań, a jest jedynie niejako okazjonalnym dodatkiem do jego głównych zainteresowań i działalności.

W sumie zaskoczył mnie upór, z jakim Ziemiński broni świrniętych wymysłów Bieszka. To że robi to głupiutka „nina”…
https://wiernipolsce1.wordpress.com/2018/03/12/janusz-bieszek-badacz-ktorego-nie-mozna-ignorowac/comment-page-1/#comment-77238
.
…wcale mnie nie dziwi. Jest obdarzona ptasim móżdżkiem (tu przepraszam ptaki za to wyrażenie, gdyż takie kruki czy papugi są od niej mądrzejsze). To ona na stronie WPS przekonywała mnie kiedyś, że jej mąż pochodzi ze starożytnego, mającego pięć tysięcy lat, słowiańskiego rodu i że jego nazwisko znaleziono na jakiejś „białej mumii” sprzed pięciu tysięcy lat odkrytej gdzieś na pustyni w Chinach. I choć jej tłumaczyłem, że pięć tysięcy lat temu nie było ani nazwisk, ani pisma, którym by można było nazwiska zapisywać, nic do jej (ptaki – przepraszam) ptasiego móżdżku nie dotarło. Nie dziwię się więc, że ona w Bieszka wierzy jak muzułmanim w proroka i Koran a krystowierca w Joszue i żydobiblię. Ale że Ziemiński poddał się temu ogłupieniu, zdziwiło mnie i zasmuciło. Ale jak napisałem w poprzednim wpisie – nie mój cyrk i nie moje małpy.
.
opolczyk.

.

Reklamy