Turbolechickiej szajby Bieszka ciąg dalszy…

.

Domniemana „Sarmacja Europejska” turbolechitów

.

W pierwszym momencie, gdy strona WPS zamieściła wymysły Bieszka pod tytułem: „Janusz Bieszk…badacz, którego nie można ignorować”
https://wiernipolsce1.wordpress.com/2018/03/12/janusz-bieszek-badacz-ktorego-nie-mozna-ignorowac/
.
… pomyślałem – czyżby to już był prima aprilis? Niestety nazwanie Bieszka „badaczem, którego nie można ignorować” to nie prima aprilisowy żart, a chyba na poważnie wypowiedziana przez Paziem opinia.
Tu przyznam, że Bieszka wysłuchałem (i to z trudem) do minuty 20:07…
.

.
…gdy Bieszk w kontekście zamków krzyżackich stwierdził, że są pozostałością „poprzedniej cywilizacji”, nie wiadomo tylko czy przed-, czy po-potopowej. W tym momencie jego wynurzenia wyłączyłem. „Badacz”, który bierze na poważne żydo-biblijny „potop” jest skończonym naiwniakiem a nie badaczem.
Powie ktoś – ale mit o potopie znany był chyba we wszystkich starożytnych kulturach na wszystkich kontynentach, więc coś w tym musi być. Wiem o tym. Ludzie wszystkich kultur próbowali wyjaśnić sobie, skąd  wysoko w górach, często kilka kilometrów n.p.m. w skałach widać skamieliny i muszle morskich/wodnych żyjątek. A że nie znali geologii i procesów górotwórczych, jedym ich zdaniem logicznym wyjaśnieniem muszelek w skałach na takiej wysokości mógł być tylko gigantyczny „potop”, który zalał nawet najwyższe szczyty. Z tym, że w zachodniej antykulturze ogrom wierzących w „potop” ową „wiedzę” o nim bierze właśnie z żydo-biblii, która sama mit ten splagiatowała z dużo starszych tekstów sumeryjskich (Epos o Gigameszu). Brednie żydo-biblijne rozkolportowało po całym świecie krystowierstwo, a sama żydo-biblia jest przez „badacza” Bieszka uważana za wiarygodne źródło historyczne. Słyszałem jego powoływanie się na tzw. „Stary testament” choćby tu:
.

.
Już kiedyś o nim pisałem (https://opolczykpl.wordpress.com/2016/11/25/czy-istniala-starozytna-slowianska-lechia-lub-polonorum-imperium/):
.
„Naiwność Bieszka jest tak wielka, że bezkrytycznie wierzy on nawet w żydo-biblijne brednie, choćby te o pobycie Izraelitów na Synaju zakończonym podbojem Kanaanu (…).
Sęk w tym, że są to brednie (na dodatek zbrodnicze, wręcz rasistowskie) wyssane z palca przez autorów żydo-biblii. Piszą o tym uczciwi naukowcy, nawet żydowscy:
.
„Archeolodzy podważają same podstawy Biblii. Pan Bóg nie przekazał Mojżeszowi Dekalogu, naród Izraela nigdy nie był w egipskiej niewoli, mury Jerycha nie rozpadły się na dźwięk trąb, bo Jerycho było miastem nieobwarowanym, pierwsza monoteistyczna religia nie ma swoich korzeni na Górze Synaj, a wielkie królestwa Dawida i Salomona to legenda dostosowana do potrzeb teologii.
.
Telawiwski dziennik „Ha´aretz” opublikował poważny artykuł znanego archeologa, autora dzieł o historii starożytnego Bliskiego Wschodu, prof. Zeeva Herzoga, który twierdzi, że sto lat badań archeologicznych w Palestynie, Syrii, Egipcie i Mezopotamii nie potwierdza biblijnego opisu wydarzeń. Poważne autorytety z tej dziedziny, archeolodzy i historycy, powiadają niemal jednogłośnie, że w kołach naukowych od dawna dyskutowane są rozbieżności między archeologicznymi wykopaliskami a tekstem Księgi nad Księgami. – Niestety, wokół wniosków, które należałoby wysnuć, panuje ogólna zmowa milczenia – twierdzi prof. Israel Finkelstein z uniwersytetu w Tel Awiwie. – Społeczeństwu trudno jest rozstać się z mitami, które przez liczne pokolenia kształtowały jego światopogląd.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/29/biblia-zydowska-ksiega-zbrodni-wyssana-z-palca/
.
Bieszk często używa określenia „starożytna Polska” ignorując fakt, że termin Polska jest znacznie późniejszy, w starożytności nie istniał, gdyby więc nawet jakieś imperium słowiańskie istniało rzeczywiście, nazywanie go „starożytną Polską” jest dyletanckim historycznym anachronizmem.
W zamieszonym na WPS wywiadzie Bieszk wspomina o „Kronice norymberskiej” i dwóch „faktach” w niej odnotowanych, które jego zdaniem potwierdzają istnienie starożytnej Lechii. Mówi więc o mieście Vindelicum twierdząc, że dosłownie oznacza ta nazwa „miasto Lecha”, i że w roku 9 n.e obroniło się ono przed rzymskim najazdem, a zdobyte i zniszczone zostało trzy lata później.
I tu rodzi  się kilka wątpliwości:
1. Nawet gdybym wypił cały antałek miodu pitnego, nie dałbym sobie wmówić, że łacińska nazwa „Vindelicum” oznacza dosłownie „miasto Lecha”. Miasto po łacinie nazywa się civitas i nigdzie w słowie Vindelicum nie znajduję nawet jego rdzenia. Nie wiem też jak po łacinie byłoby Lech czy Lechici, ale chyba nie „licum”. Kto – jaki tłumacz przetłumaczył nazwę  Vindelicum na „miasto Lecha” wie chyba tylko „badacz” Bieszk.
Dalej…
Nazwa Vindelicum pochodzi od tak nazwanego przez Rzymian plemienia żyjącego na przełomie er właśnie w okolicach dzisiejszegoo Augsburga. I mniejsza o to, czy było to plemię celtyckie (jak podaje niemiecka wiki):
https://de.wikipedia.org/wiki/Vindeliker
.
…czy słowiańskie – z Lechem, Lechią, Lechitami nazwa Vindelicum nie ma nic wspólnego.
W rzeczywistości pełna nazwa owego „miasta” – pierwotnie obozu rzymskiego – brzmiała Augusta Vindelicum Augusta Vindelicorum.
https://de.wikipedia.org/wiki/Augusta_Vindelicorum
.
W starożytnych źródłach greckich i rzymskich pisze o nim jako obozie rzymskim, założonym w czasach Augusta Oktawiana. Nie zburzył więc on „miasta Lecha”, a założył tam obóz rzymski z którego powstał wieki później Augsburg. Nazwę Augusta Vindelicum użył m.in grecki astronom i geograf Ptolemeusz w jego dziele o geografii. Stąd wiemy, że w połowie II wieku to miasto – obóz rzymski – jeszcze a raczej już istniało.
.
Nie wiem, na podstawie jakich starożytnych zródeł w „kronice norymberskiej” jej autor pisał najpierw o obronie, a potem o zniszczeniu Augusty Vinelicum i cieszyłbym się, gdyby Bieszk przytoczył bardziej wiarygodne źródła owych „ważnych” jego zdaniem informacji zamieszczonych w „kronice norymberskiejW”. Według mnie owa „kronika” – Liber Chronicarum jest „źródłem” wątpliwej wartości.
Dlaczego?
Otóż, nie tylko dlatego, że powstała dopiero pod koniec XV wieku z wyraźnym zamysłem zrobienia nas niej kasy:
.
” 29 grudnia 1491 roku w Norymberdze zawiązano czteroosobową spółkę. Jej udziałowcy uzgodnili, że w celach zarobkowych wydadzą nowy, poczytny i bogato ilustrowany tytuł.”
.
Także zakres owej „kroniki”pobudza mnie do szyderczego nad nią rechotu:
.
„Treścią Kroniki świata jest historia od stworzenia świata (według biblijnej Księgi Rodzaju) doprowadzona niemal do momentu wydania. Treść podzielono na 7 epok według ówczesnych wyobrażeń mistyczno-historycznych:
.
od stworzenia świata do Potopu.
do narodzin Abrahama
aż do powstania państwa Króla Dawida
aż do Niewoli Babilońskiej
aż do Narodzin Jezusa Chrystusa
współczesność (rozdział najobszerniejszy, po którym zostawiono kilka pustych kartek, aby można było dopisywać następne ważne zdarzenia)
opis przyszłego końca świata i Sądu Ostatecznego.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Liber_Chronicarum
.

I tu rodzi się pytanie – czy można brać na poważne „badacza” – dla którego taka „kronika”, wydana dla zrobienia kasy i propagowania żydo-biblijnych wymysłów jest wiarygodnym źródłem historycznym? Zresztą, nawet gdy założymy, że obrona Vindelicum w roku 9 n.e. i jego zdobycie i zniszczenie w roku 12 podane w – hehehe – „kronice norymberskiej” są faktami historycznymi, i że owe plemię nazwane przez starożytnych Rzymian Vindelikerami byli to Słowianie – nawet to nie byłoby absolutnie żadnym dowodem na istnienie starożytnej Lechii – co postuluje i twierdzi Bieszk. Jest wręcz odwrotnie – gdyby istniało wtedy owo „imperium Lechii”, zapewne próbowałoby odbić Rzymianom zajęte tereny, by odzyskać i odbudować Vindelicum. Wszak zgodnie z fantastą Kadłubkiem owo imperium pobiło wcześniej Cezara, a jeszcze wcześniej Aleksandra Macedońskiego. Nie mogło więc pozwolić sobie na upokorzenie ze strony byle pętaka, Augusta Oktawiana. A niestety „kronika norymberska” nie wspomina o odwetowej wyprawie wojsk „imperium Lechii” na wstrętnych Rzymian w odwecie za zniszczenie „miasto Lecha”.

Tak więc, gdyby owo słowiańskie Vindelicum nawet istniało i zostało zdobyte przez Augusta, oznaczałoby to co najwyżej, że w okolicach dzisiejszego Augsburga istniało 2 tysiące lat temu osadnictwo słowiańskie.
Byłby to to jedyny dopuszczalny wniosek. Udowadnianie natomiast na podstawie owej „kroniki norymberskiej” istnienia „imperium Lechii” jest po prostu niepoważne i śmieszne.
Bieszk, rozochocony własnym wydawniczym sukcesem, powołuje się nawet na profesora Samsonowicza.
Paziem i tę wypowiedź zamieścił:
.

.
Profesora Samsonowicza wysłuchałem do momentu (minuta 24 z sekundami), gdy Długosza – jednego z największych-najgorszych i najbardziej załganych kościelnych mitomanów i fałszerzy historii – nazwał „naszym największym historykiem”, dodając, że wywodził on Polaków od biblijnego Noego. Jak można katolickiego mitomana piszącego takie bzdury i wymysły nazwać największym naszym (naszym – czyli czyim???)  historykiem? Chciałem Samsonowicza już wcześniej wyłączyć gdy mówił „tysiąc lat przed „chrystusem”. Co to za historyk, który zamiast mówić: tysiąc lat p.n.e. ględzi o jakimś „chrystusie”.
Przy czym Bieszk powołując się na Samsonowicza nie zauważył chyba jego wyliczanki, na jakich to mitycznych, mitologicznych przodków/protoplastów powołują się różne nacje – tylko po to, aby móc mieć o sobie lepsze mniemanie. Ta szajba dopadła w średniowieczu Kadłubka, później Długosza, a obecnie Bieszka.
.
Najlepszym, bo najkrótszym umieszczonym przez Paziem filmikiem jest ten kilkuminutowy z mapami domniemanej „Europejskiej Sarmacji” (dlaczego owo domniemane „Imperium Lechii” raz jest tak właśnie zwane, innym razem „starożytną Polską” a jeszcze innym razem „Europejską Sarmacją” „Scytią”, „Tartarią” czy „Wandaluzją” pozostanie tajemnicą turbolechitów):
.

.
…przy czym lepsze do filmiku są niektóre komentarze pod nim. Podaję dwa z nich z nich:
.
A gdzie kroniki Kokosza i Ciposza???
.
zapomnieliście dodać że w skład Lechii wchodziły wojewóctwa pekińskie i nowojorskie
.
Bzdurne wymysły Bieszka najlepiej jest rozwalać śmiechem i szyderstwem. Szkoda mi tylko strony WPS, że publikuje takie wymysły. Ale nie mój cyrk i nie moje małpy…
.
opolczyk
.
Reklamy