Świat Słowian a świat krystowierców…

.
.

W cieniu świętych dębów…

.
.
i w cieniu rzymskiej szubienicy…
.
.
.
W cieniu świętych dębów dominującą cechą kultury była afirmacja życia. Wszystkim słowiańskim świętom towarzyszyły śpiewy, tańce, uczty, radość…
.

.
W cieniu rzymskiej szubienicy panował kult katowskiego narzędzia – rzymskiej szubinicy. Jedną z dominujących cech krystowierczej antykultury było cierpiętnictwo i umartwianie się żydowskim bożkom ku upodobaniu. Szajba ta przybierała w średniowieczu rozmiary zbiorowej histerii i psychozy – ludzie rezygnowali nawet z mycia się, aby takim śmierdzącym „umartwianiem się” zasłużyć na „grzechów opuszczenie” i „zbawienie”. Wielokrotnie też przez wieki pojawiali się różni biczownicy, którzy w strachu przed piekłem i gniewem bożym odmawiali sobie wszystkiego, pościli, chodzili całymi tłumami i biczowali się.

.
.
.
Ta masochistyczna szajba praktykowana jest wśród krystowierców do dzisiaj tu i tam na świecie – np. na Filipinach, gdzie nadal krystowiercy biczują się do krwi, aby u nieskończenie miłosiernych Jahwe i Joszue wyżebrać sobie miłosierdzie i grzechów odpuszczenie…
.
.
Wprawdzie podczas najważniejszych świąt krystowierczych, przywłaszczonych od pogan (tzw. „Boże narodzenie” i tzw. „Wielkanoc”) także i krystowiercy ucztowali i ucztują nadal prawdziwie po pogańsku, ale wcześniej musieli/muszą pościć i umartwiać się. Podczas tzw. „adwentu” (cztery tygodnie) i tzw. „wielkiego postu” (prawie 6 tygodni) zabawy i tańce były i są zakazane. Zwłaszcza tzw. „wielki post” był/jest ponury. Zaczyna się posypywaniem głów (a raczej pustych łepetyn) popiołem, urządzane były/są w nim makabryczne, sado-masochistyczne tzw. „drogi krzyżowe”, podczas których zastraszanym piekłem owieczkom wmawiane jest poczucie winy za cierpienia ich idola (Któryś za nas cierpiał rany Jezu kryste zmiłuj się nad nami”). Dochodziły posty piątkowe, tzw. „sakrament pokuty”, a ideałem krystowiercy był i jest ktoś, kto dobrowolnie narzuca sobie wyrzeczenia i umartwianie się. Takich nazywa się głęboko wierzącymi, pobożnymi oraz – uwagabogobojnymi! Bogobojnymi czyli bojącymi się ich żydowskiego „boga” (a raczej dwóch bogów – Jahwe i Joszue). Bo prawda jest taka, że biblijny Jahwe wzbudza strach, a nie miłość u jego wyznawców, mimo przykazania: będziesz miłował pana, boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił” (Pwt 6, 5). Ale dwa zdania wcześniej jest: „Będziesz się bał pana, boga swego…” (Pwt 6, 2). Nie można kochać kogoś, przed kim odczuwa się paniczny strach – bo a nuż ukaże mnie jakimś swoim dopustem. Milionom ślepo bogobojnym krystowiercom właśnie strach przed gniewem bożym (hehehe – nieskończenie miłosiernego) i przed piekłem rzeczywiście rabował i nadal rabuje radość życia. Gotowi byli/są umartwiać się na wszelkie sposoby, byleby tylko nie wylądować w „piekle” i zasłużyć „bogobojnym” życiem na „zbawienie” – którego nie ma. Bo do Nawii po śmierci idą wszyscy. Tyle że źli (chciwi, złośliwi, zaślepieni) lądują na niższych jej poziomach.
.
W cieniu świętych dębów Słowianie czcili i kochali swoich bogów. Składali im w podzięce dary i na ich cześć tańczyli i śpiewali. Nie dziwi to, gdyż większość bogów i bóstw słowiańskich byli ludziom życzliwi. Wprawdzie byli też bogowie i bóstwa mniej życzliwe, a nawet potencjalnie groźne (od uderzenia gromem Peruna można było zginąć), ale i ich można było darami udobruchać, bądź przynajmniej zaklęciami i talizmanami zabezpieczyć się przed skutkami ich działań.
.
W cieniu rzymskiej szubienicy dominującym uczuciem był obezwładniający strach przed nieskończenie miłosiernym Jahwe i jego domniemanym synalkiem. Nie na darmo w „piśmie świętym” nowego żydowskiego testamentu pisze: „Strach wielki ogarnął cały Kościół i wszystkich, którzy o tym słyszeli” (Dz 5, 11). To właśnie strach przed nieskończenie miłosiernym jest fundamentem krystowierstwa i krystowierczej wiary. Wiernych od kołyski straszono i nadal straszy się piekłem – wiekuistym potępieniem i ogniem piekielnym, gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów – oraz karami, gniewem i dopustami nieskończenie miłosiernego. Którego, mimo że jest nieskończenie miłosierny, od urodzenia do śmierci trzeba błagać na kolanach o litość i miłosierdzie:
.
Kyrie eleison, Chryste eleison, Kyrie eleison.
Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu święty Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.

.
Podczas każdych guseł zwanych „mszą św.” także obowiązkowe jest żebranie o litość u nieskończenie litościwych (D – duszpastuch; O – owieczki):
.
D. Panie, zmiłuj się nad nami.
O. Panie, zmiłuj się nad nami.
D. Chryste, zmiłuj się nad nami.
O. Chryste, zmiłuj się nad nami.
D. Panie, zmiłuj się nad nami.
O. Panie, zmiłuj się nad nami.
.
I tu:
.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
.

I to mnie zastanawia. Bo gdyby krystowierczy dwaj „bogowie” – Jahwe i Joszue, byli miłosierni, a tym bardziej nieskończenie miłosierni, to nikt nie musiałby u nich żebrać na okrągło o zmiłowanie. A tymczasem u krystowierców jest to na porządku dziennym. Co pokazuje, jacy to miłosierni ci nieskończenie miłosierni są naprawdę – bez ciągłego żebrania na kolanach o zmiłowanie nie ma u nich zmiłuj się
.
Tu jeszcze jedna uwaga – skoro rzekomo zbawiciel na krzyżu grzechy ludzkie odkupił, to dlaczego nadal grzesznicy idą do piekła? Przecież ich grzechy zostały przez zbawiciela, grzechów odkupiciela na krzyżu już odkupione!!! Ale jeśli grzesznicy nadal idą to piekła, a tak uczy kk – to czyje i jakie grzechy zbawiciel odkupił na rzymskiej szubienicy?
.
Ej ludzie ludzie, zbawiciel jest rzeczywiście zbawicielem – tyle że zbawia ludzi nie od grzechów a z rozumu

.
W cieniu świętych dębów panowała tolerancja. Słowianie początkowo pozwalali nawet krystowiercom osiedlać się w pobliżu i budować ich kościoły. Nigdy nie nawracali siłowo innych. Nikomu nie narzucali własnego panteonu i wiary w swoich bogów. Nigdy nie prowadzili wojen religijnych i krucjat poza wojnami w obronie swej wolności i tożsamości przed zakusami rzymskich szubieniczników. Nie prześladowali nigdy inaczej wierzących.
.
W cieniu rzymskiej szubienicy panował fanatyzm i nietolerancja. Od kiedy krystowiercy dorwali się do władzy, zaczęły się prześladowania pogan, innowierców, „heretyków” i „bezbożników”. Na masową skalę prześladowania te zaczęły się w roku 380 edyktem tesalońskim Teodozjusza I i następującym po nim edyktom anty-pogańskim i anty-„heretyckim”. Nawet mające ponad 1100 lat tradycji igrzyska olimpijskie w Grecji, jako pogańskie zostały w roku 393 dekretem zakazane. Ale jeszcze przed rokiem 380 krystowierczy motłoch atakował pogan i „heretyków”. Jeszcze gorszym jednak okresem dla pogaństwa, „heretyków” i „bezbożników” był okres „świetności” i wielkości papiestwa. Przez całe wieki kk uprawiał terror, dochodziło do masowych rzezi, podbojów pod płaszczykiem „nawracania”, samo „nawracanie” uprawiano siłą, ogniem i mieczem.
Od listy krucjat/wypraw krzyżowych aż w głowie się może zakręcić – samych tylko krucjat przeciwko muzułmanom było prawie dwadzieścia (choć ponumerowanych jako krucjaty jest oficjalnie tylko siedem):
.
Ponadto były krucjaty przeciwko poganom, także przeciwko Słowianom, przeciwko „heretykom” a nawet przeciwko katolikom. Wiki nie wymienia wszystkich fanatycznych krucjat – wszak najazd wojsk Rzeczypospolitej na Rosję w roku 1609 był oficjalnie przez papiestwo uznany krucjatą przeciwko prawosławnej Rosji, a celem owej krucjaty było jej skatoliczenie. Ile milionów ofiar kosztowały te wszystkie krucjaty, nikt nie policzył. I zbyt mało mówi się o barbarzyństwie  krytowierców podczas nich uprawianym. Pomijam już rzeź ludności cywilnej Jerozolimy, złupienie Konstantynopola czy rzeź 20 000 katarów w Béziers:
.
Nigdzie nie znalazłem nawet szacunkowej ilości ofiar tego fanatycznego, trwającego 20 lat zbrodniczego antykatarskiego amoku, w czasie którego mordowano mieszkańców całych miast, łącznie z kobietami i dziećmi, także kobiety wciąży (a dzisiaj hipokryci katolicy walczą o życie nienarodzone). Ponadto wiele tysięcy pojmanych katarów spalono żywcem na stosach. Łączna liczba ofiar tylko tego religijnego amoku sięga zapewne wielu setek tysięcy. Nie mniejszym i prawie zapomniamym barbarzyństwem w jego trakcie był wyczyn dowódcy tej krucjaty z ramienia papiestwa – Szymona z Montfort: w roku 1210 zdobył małe miasteczko Bram, po czym stu katarom nakazał wydłubać oczy, obciąć nosy i górne wargi (prawdopodobnie także uszy), po czym kolumnę okaleczonych ślepców pognał w stronę odległego o 30 kilometrów Lastours, aby broniący się tam katarzy zobaczyli, co ich czeka, jeśli pokornie nie wrócą na łono Matki Kościoła. Tylko – która Matka tak okalecza i morduje dzieci, nawet te nieposłuszne?
.
Jest taka „Matka” – Święty Kościół Rzymsko-Katolicki
.
Nie mniejszym barbarzyństwem były krucjaty przeciwko Słowianom, Prusom, Litwinom i innym ludom północnych pogan. Największą hańbą dla Polaków jest to, że w krucjatach przeciwko Słowianom Połabskim uczestniczyli piastowscy renegaci, wyznawcy rzymskiej szubienicy. Wspierali oni i inne fanatyczne krucjaty – przeciwko Prusom, a nawet przeciwko muzułmanom. Jednego z takich słowiańskich renegatów, krystowierczego fanatyka, uczestnika wyprawy krzyżowej do Palestyny, Jaksę z Kopanicy, Białczyński przerobił na „strażnika wiary Słowian” i „bohatera narodowego” (https://bialczynski.pl/slowianie-w-dziejach-mitologia-slowian-i-wiara-przyrody/straznicy-wiary-slowianskiej-wiary-przyrodzoney/polabscy-i-luzyccy-straznicy-wiary-slowian-oraz-bohaterowie-narodowi-ksiaze-obodrytow-niklot-1090-1160/jaksa-z-kopanicy-1120-1176/).
.
Przypomnę jeszcze, jak papieże nawoływali władców do ludobójstwa husytów (list Marcina V, bękarta kardynała Colonny do Władysława Jagiełły):
.
„Wiedz, że interesy Stolicy Apostolskiej, a także twojej korony czynią obowiązkiem eksterminację Husytów. Pamiętaj, że ci bezbożni ludzie ośmielają się głosić zasadę równości; twierdzą, że wszyscy chrześcijanie są braćmi, i że Bóg nie dał ludziom uprzywilejowanym prawa władania narodami; utrzymują, że Chrystus przyszedł na świat aby znieść niewolnictwo [Watykan do XIX w. akceptował niewolnictwo]; wzywają ludzi do wolności, to znaczy do unicestwienia królów i kapłanów.
Teraz, kiedy jeszcze jest czas, zwróć swoje siły przeciwko Czechom, pal, zabijaj i czyń wszędzie pustynię, gdyż nic nie jest bardziej miłe Bogu, ani bardziej pożyteczne dla sprawy królów, niż eksterminacja Husytów.
.
Nasilenie się fanatyzmu i barbarzyństwa krystowierców nastąpiło po reformacji. Przez wiele krajów Europy przetoczyły się wojny religijne katolicko-protestanckie. Miały też miejsca barbarzyńskie rzezie, jak ta we Francji, kiedy to jednej nocy katolicy wymordowali kilka tysięcy hugenotów.
.
.
Kulminacją tego krystowierczego amoku była Wojna Trzydziestoletnia. Obie walczące strony modliły się do tych samych nieskończenie miłosiernych Jahwe i Joszue słowami: „…I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. A zaraz potem łapali za broń i mordowali się zawzięcie i bezlitości. Wojna ta kosztowała życie ok 1/3 mieszkańców państw niemieckich. Głoszący jewangeliczną miłość bliźniego posłali do piachu 8-10 milionów innych głosicieli miłości bliźniego. Całe szczęście, że nie było wtedy jeszcze głowic atomowych. Gdyby były, nas by już nie było. O zaciekłości i fanatyzmie zwalczających się wtedy katolików i protestantów najlepiej świadczy fakt, że mimo toczącej się na śmierć i życie wojny, w tym samym czasie nadal uprawiano po obu stronach polowania na czarownice. W jednym tylko Bambergu w latach 1616 – 1631 śmierć poniosło blisko 900 osób oskarżonych o czary. Wojna Trzydziestoletnia wybuchła w roku 16 18, a więc dwa lata po rozpooczęciu masowych polowań na czarownice w Bambergu i ich nie przerwała. Głównym odpowiedzialnym za polowania na czarownice w Bambergu w latach 1616 – 1631 był biskupi Johann Gottfried I. von Aschhausen. Naturalnie palono tam czarownice już wcześniej, a także i później, już po 1631 roku. Ale kulminacja tego zbrodniczego amoku zbiegła się właśnie z fanatyczną katolicko-protestancką wojną religijną.
.
Ale na tym nie kończą się wyczyny krystowierczych fanatyków. Podam bardziej współczesne przykłady. W Meksyku, już w XX wieku, fanatycy doprowadzili do krwawej wojny domowej zwanej Powstaniem Cristeros. Fundamentaliści rzymskiej szubienicy nie godzili się na laicyzację życia społecznego wdrażaną przez rząd Meksyku. Wywołali krwawą wojnę domową w wyniku której do piachu poszło 90 tys. ludzi. Tragizmem tej wojny było to, że cztery wieki wcześniej przodkowie tubylczych cristeros równie zażarcie bronili indiańskiej pogańskiej kultury przed białymi hordami cristeros z Europy. W ciągu kilku wieków do tego stopnia ich ogłupiono nadjordańskimi gusłami, że wywołali wojnę domową w ich obronie. Zapomnieli o mordowanych przez europejskich cristeros ich własnych przodkach. Tak ta nadjordańska dżuma ludzi zaślepia i ogłupia.
.
Indian mordowali biali krystowiercy przez kilka wieków. Także indiańskie dzieci.
.
„Jak „cywilizowano” Indian
.
Udokumentowano śmierć 50 tys. indiańskich dzieci w szkołach z internatem prowadzonych przez katolickich duchownych i zakonnice w Kanadzie (…)”
https://www.tygodnikprzeglad.pl/jak-cywilizowano-indian/
.
Ale nie tylko indiańskie dzieci były ofiarami miłości bliźniego katolickich zakonnic. W Szkocji znaleziono…
.
„415 ciał dzieci w grobie katolickiego sierocińca
.
„Analiza zapisów pokazuje, że jedna trzecia zmarłych miała 5 lub mniej lat. Dwadzieścia cztery osoby, które zmarły, miały więcej niż 15 lat, a większość zgonów miała miejsce w latach 1870-1930” – dziennikarze śledczy BBC.”
https://wolnemedia.net/415-cial-dzieci-w-grobie-katolickiego-sierocinca/
.
A w ultrakatolickiej Irlandii znaleziono…
.
„Ciała setek dzieci w masowym grobie. Komisja potwierdza
.
W 2014 roku w irlandzkim mieście Tuam dokonano makabrycznego odkrycia. W masowym grobie przy domu dla niezamężnych matek z dziećmi znaleziono ciałka dzieci w różnym wieku: od 35-tygodniowych płodów do 3-letnich dzieci. Placówkę w latach 1925–1961 prowadziły zakonnice. Teraz specjalna komisja śledcza potwierdziła istnienie grobu.
(…)
Poza Tuam rządowa komisja śledcza objęła dochodzeniem 17 innych tego rodzaju kościelnych instytucji w kraju.
http://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/irlandia-ciala-setek-dzieci-w-masowym-grobie-komisja-potwierdza/vyknv17
.
Trudno jest skomentowaś takie barbarzyństwo i to w wykonaniu kobiet, a tym bardziej bogobojnych zakonnic. Cynicznie można by rzec, że zbyt dosłownie pojęły jewangeliczną naukę ich idola: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże”. I zakonnice odesłały tyle dzieci do królestwa Bożego.
.
Przypomnę jeszcze dwa wyczyny krystowierców – ludobójstwo ultrakatolickich ustaszy podczas II wojny dokonane głównie na prawosławnych Serbach:
.
Na marginesie dodam, że dowódcy ustaszowskich zbrodniarzy Pavelićiowi po wojnie ukrywać się pomagało papiestwo:
.
Nadmienię jeszcze, że wikariusza zbrodniczych ustaszy, kardynała Alojzije Stepinaca, mimo wzburzenia i masowych protestów Serbów, beatyfikował Wojtyła. Kanonizację jego wstrzymał natomiast Bergoglio:
https://opinie.wp.pl/kardynal-alojzije-stepinac-czy-aby-na-pewno-swiety-6126039889507969a
.
Kolejną mega krystowierczą zbrodnią i ludobójstwem była rzeź miliona ludzi w Rwandzie/Ruandzie:
.
„Międzynarodowy Trybunał Karny dla Rwandy skazał także za zbrodnie ludobójstwa przedstawicieli duchowieństwa katolickiego w Rwandzie. Ojciec Athanase Seromba został oskarżony o zamordowanie 2,5 tysiąca swoich wiernych i skazany na karę 15 lat więzienia[14]. Wielebny Wenceslas Munyeshayka skazany został na dożywocie zaocznie (Trybunał nie był w stanie stawić go przed sądem)[15]. Zakonnice benedyktynki Consolata Mukangango (siostra Gertruda) i Julienne Mukabutera (siostra Maria Kisito) zostały skazane przez sąd belgijski na karę 12 i 15 lat więzienia za współudział w zabójstwie ok. 7 tys. Tutsi.”
.
A na naszym podwórku fanatyzm katolickiej mniejszości w przedrozbiorowej Rzeczypospolitej doprowadził ostatecznie ją do upadku. Katolicy lubią chwalić się panującą rzekomo wtedy w Rzeczypospolitej tolerancją. Ignorują jednak to, że o tolerancję i o rónouprawnienie religijne zabiegali przede wszystkim spychani na margines społeczny protestanci i prawosławni. Fundamentaliści katoliccy nigdy na tolerancję i równouprawnienie religijne nie godzili się. Konstytucję warszawską (tę o tolerancji z 1573 roku) katolickie duszpastuchy obłożyły klątwą. Kraj szarpany był tumultami religijnymi, a uchwalenie prawa przeciwko tumultom zablokowali z podpuszczenia jezuitów (w tym pierwszego wichrzyciela Rzeczypospolitej Piotra Skargi) pany biskupy – senatorowie Rzeczypospolitej. A już szczytem katolickiej tolerancji był giga tumult religijny nazwany konfederacją barską. Wywołali go fanatycy fundamentaliści katoliccy w proteście przeciwko wprowadzeniu przez Sejm równouprawnienia religijnego dla protestantów i prawosławnych. Ten giga tumult wyniszczył kraj, wylano w jego trakcie rzeki krwi, a na jego koniec dokonano na osłabionej nim Rzeczypospolitej pierwszego rozbioru. Tak wygłądała tolerancja katolicka w przedrozbiorowej Rzeczypospolitej.
.
O kościelnej inkwizycji nie wspominam w tym miejscu. Jej zbrodnie to kropla w morzu zbrodni krystowierstwa. Znacznie więcej miały ich na sumieniu władze świeckie katolickich państw, będące przez wieki usłużnym świeckim ramieniem kościoła. To na nie duszpastuchy zwalały dokonywanie większości masakr i egzekucji na „heretykach” (ale i na poganach i „bezbożnikach”). Zgodnie z tym o czym pisał świenty dochtór kościoła, Tomasz z Akwinu:
.
„…po tym zaś skoro heretyk nadal trwa w uporze, straciwszy nadzieję w jego nawrócenie, mając na uwadze zbawienie innych, Kościół karą klątwy wyklucza go z swojego łona i następnie zostawia go sądownictwu świeckiemu, by przezeń był usunięty ze świata karą śmierci.”
.
Jeśli doliczymy do tego dziesiątki (a może setki) milionów ofiar krystianizacji obu Ameryk, Afryki, Australii i Oceanii oraz Azji i zniszczenie setek pogańskich kultur to będziemy mieli jako tako pełny obraz tolerancji tej żydogennej religii miłości i pokoju.
.
W cieniu świętych dębów panował egalitaryzm, brak biedy obok bogactwa, brak poddanych obok panów, nie znane było niewolnictwo. Potwierdzają to zarówno wykopaliska (egalitarne grody typu biskupińskiego), jak i kroniki:
.
„…nie znaleźć u nich kiedykolwiek żebraka albo kogoś w niedostatku”
.
„… te plemiona, Sklawinowie [plemiona naddunajskie] i Antowie [plemiona osiadłe między Dniestrem a Dnieprem], nie podlegają władzy jednego człowieka, lecz od dawna żyją w ludowładztwie i dlatego zawsze wszystkie pomyślne i niepomyślne sprawy załatwiane bywają na ogólnym zgromadzeniu.” [Podobnie było u wszystkich Słowian – opolczyk]
.
„Plemiona Słowiańskie i Antów podobne sposobem życia i zwyczajami, i miłością ku wolności; żadnym sposobem nie można skłonić do niewolnictwa względnie podległości w swoim kraju. […]  Znajdujących się u nich w niewoli nie trzymają w niewolnictwie jak inne plemiona przez czas nieograniczony, lecz ograniczają czas terminem, dają im wybór, albo za umowny wykup wrócą do swoich lub pozostaną jako wolni i przyjaciele” [Podobnie było u wszystkich Słowian – opolczyk].
.
W cieniu rzymskiej szubienicy panowały skrajna nierówność społeczna i majątkowa, ucisk i wyzysk ogromnej większości ludności przez znikomą, żądną władzy i bogactw mniejszość. W wyzysku i ucisku ludności niezwykle aktywny udział miał kościół katolicki (na Wschodzie prawosławny).
.
Przez długie wieki uprzywilejowana garstka możnowładców oraz kler utrzymywały w poddaństwie i nędzy ogromną większość mieszkańców krystowierczego świata. Obok niewyobrażalnych bogactw istniała niewyobrażalna nędza. Krystowierstwu towarzyszyły w okresie jego politycznej  dominacji nie tylko rzesze żebraków, ale i wielomilionowe rzesze pozbawionego praw ludu przerobionego w pańskie i kościelne ludzkie bydło robocze. Co wywoływało krwawo tłumione bunty wyzyskiwanych chłopów. W średniowiecznych miastach nie było lepiej – więcej w nich było żebraków niż bogatych patrycjuszy.
.
W cieniu świętych dębów czczono Siły Natury i wytwory Sił Natury, takie jak Matkę Ziemię, Słońce, święte gaje, góry, jeziora, źródła.
.
W cieniu rzymskiej szubienicy czczono wyssanego z palca przez żydowskich oszustów psychopatycznego Jahwe…
.
oraz galilejskiego nieudacznika Joszue wykreowanego na użytek gojów na zbawiciela. W miejsce Matki Ziemi wprowadzono żydowską „matkę boską”, a w miejsce pomniejszych słowiańskich bóstw wprowadzono kult „świętych”, wśród których obok masochistów i psychotyków znajdziemy niejednego zbrodniarza. A kult świętych gajów, gór i źródeł, a nawet głazów zastąpiono kultem kołtuńskich „relikwii” – różnych szmat (chusta z Manoppello, całun turyński), kości „świętych” krojonych na kawałki jak baleron, ale i domniemanych gwoździ, którymi rzekomo przybito Joszue do rzymskiej szubienicy (wystarczyłoby ich na ukrzyżowanie batalionu zbawicieli), kolców z korony cierniowej, czy drzazg z drzewa „krzyża”. Owe ostatnie „relikwie” była to prawdziwa kopalnia złota dla oszustów i naciągaczy, produkujących taśmowo owe zardzewiałe gwoździe, kolce cierniowe i drzazgi krzyża. A durnie za to wszystko płacili złotem. Jeszcze bardziej absurdalne relikwie to domniemane pióra anielskie, czy kopytka osiołka, na którym Joszue rzekomo wjeżdżał do Jerozolimy. Ale najbardziej oszukańcze i kołtuńskie były dwie inne relikwie: – domniemane mleko żydowki Miriam – „matki boskiej” pochodzące rzekomo z cycka kamiennej jej rzeźby:
.
.
Oraz, a raczej – przede wszystkim – cudownie rozmnożone domniemane napletki obrzezanego cieśli:
.
Ostatni z owych domniemanych świętych napletków zniknął w roku 1983 z kościoła w miejscowości Calcata (Włochy). Wcześniej, w 1584 roku, papież Sykstus V ogłosił odpust zupełny dla każdego pielgrzyma udającego się do Calcaty, aby oddać boską cześć świętemu napletkowi. Widoczna  na poniższym zdjęciu ciemna plamka umieszczona w przezroczystym krysztale (zaznaczyłem ją strzałką) to właśnie ów domniemany święty napletek:
.
.
Widać go również w poniższym fimie pomiędzy minutą 30:24 a minutą 31:00.
.

.
Aż żal bierze, że Spilberg nie nakręcił piątej części Indiana Jonesa – „W poszukiwaniu Przenajświętszego Napletka”. Tu przypomnę jeszcze, że przez wieki trwał spór między teologami i uczonymi w katolickim piśmie o to, czy Joszue podczas jego domniemanego „wniebowstąpienia” zabrał ze sobą do nieba napletek czy nie. Wielu sądziło, że tak, inni byli odmiennego zdania.
Takimi między innymi problemami zajmowała się średniowieczna teologia.
.
W cieniu świętych dębów Słowianie są sobą – Słowianami.
.
W cieniu rzymskiej szubienicy Polacy będący katolikami, nawet jeśli wielu tego się wypiera, są duchowymi Żydami.
.
Czy wolisz żyć w cieniu świętych dębów czy w cieniu rzymskiej szubienicy?  Ten wybór ma każdy z nas.
.
Ja już wybrałem – moje miejsce jest pod świętymi dębami…
.
.
.
opolczyk
.
.
.
.
Reklamy