11 listopada – nie moje, nie słowiańskie to „święto”…

.

.

Nie świętuję 11 listopada. Nie moje to „święto”…
.
Zresztą, jak można świętować niepodległość w zgnojonym, rozszabrowanym, zniewolonym jewrounijnym baraku, politycznym wasalu Izraela, USraela i jewrounii, militarnym wasalu bandyckiego NATO, którego dwie najważniejsze agentury polityczne służą temu samemu mocodawcy.
.

.


.
I którego wasalskie niedobitki wojska służą w podbijaniu i okupowaniu obcych krajów w imię obcych intresów.

.

.

I którego mieszkańców wywłaszczono z majątku narodowego, oddając go za grosze obcym. I w którym funkcjonuje legalnie ideologiczna agentura Watykanu, uważająca żydogenny kosmopolityczny katolicyzm za polskość i patriotyzm, dla której nadjordański kraik jest „ziemią świętą”. Dlaczego się do niej nie wyniosą?
.
Zniewolony kraj nie świętuje niepodległości. Powinien o nią walczyć.
.
Datę 11 listopada jako święta niepodległości ustaliła antypolska sanacja. Miała ta data sugerować związek odzyskania niepodległości z powrotem Selmana vel Piłsudskigo z magdeburskich wczasów („uwięzienie” Selmana w Magdeburgu wyglądało tak – miał oddzielny pawilon z ogrodem wewnątrz twierdzy magdeburskiej, jedzenie donoszono mu z pobliskiej luksusowej restauracji, a ponadto miał prawo do spacerów po Magdeburgu bez eskorty strażników) i przejęcia przez niego właśnie 11 listopada dowództwa nad wojskiem. Dowodząc wojskiem ten „patryjota” nie wsparł militarnie ani powstania wielkopolskiego, ani powstań śląskich, wywiązując się w ten sposób ze zobowiązań wobec Niemiec. Wyruszył za to na bezproduktywną wyprawę kijowską, prowokując nią żydo-bolszewicki najazd na Polskę. W kulminacyjnym momencie tej wojny, tuż przed bitwą warszawską, złożył rezygnację z dowodzenia wojskiem na ręce premiera Witosa i zdezerterował z pola bitwy. Pośpiesznie powrócił w szeregi wojska dopiero na wieść o rozbiciu bolszewików i ich panicznym odwrocie spod Warszawy. Nie mogąc w legalny sposób dojść do władzy dyktatorskiej dokonał na czele jego wielbicieli zamachu stanu. Jego nielegalna ekipa nazywająca samą siebie sanacją, zamiast dokonać sanacji (uzdrowiemia) pogrążyła kraj w marazmie, biedzie i dyktaturze. Nie podjęła też żadnych energicznych kroków wobec groźby nadciągającej wojny. A gdy ta wybuchła władze sanacyjne zdezerterowały za granicę. Osiadły na koniec w Londynie, który Polskę zdradził przed wojną, wspierając finansowo zbrojenia III Rzeszy a odmawiając tego Polsce, zdradził we wrześniu 39 i w Teheranie i Jałcie. Jedyne co sanacja rzeczywiście robiła, to uprawianie kultu samozwańczego „marszałka”. I ku jego czci święto niepodległości ustaliłla na 11 listopada. Tyle, że Polska ani nie odzyskała niepodległości 11 listopada, ani nie dzięki Selmanowi vel Piłsudskiemu.
.
Nie świętuję 11 listopada. Nie moje to święto. Zresztą, jak je świętować w zgnojonym, zniewolonym rozszabrowanym kraju znajdującym się pod okupacją. Zakamuflowaną, ale okupacją. A aby wiedzieć kto jest okupantem, wystarczy spojrzeć na zamieszczone wyżej fotki. Okupantem jest ten, do kogo lata na dywanik jego agentura – PO/PiSraelici, bratnie polityczne kibuce udające walkę pomiędzy sobą.
.
Aby móc świętować niepodległość należy najpierw:
.
– wypędzić z kraju PO/PiSraelitów i ich przybudówki i klony,
.
– zerwać kajdany przykuwające Polskę do Tel Awiwu, Faszyngtonu, Brukseli i Watykanu,
.
– tych, dla których żydo-katolicyzm jest polskością i patriotyzmem, a „ziemią świętą” Izrael, odesłać do ich „ziemi świętej”, a przynajmniej zapędzić do kościelnych krucht, aby przestali szkodzić,
.
– odebrać szabrownikom rozszabrowany po 1989 roku majątek narodowy i uczynić go wspólną narodową własnością,
.
– przywrócić państwu monopol na kreację i kontrolę podaży pieniądza.
.

I dopiero wtedy, w wolnym kraju, jako wolne społeczeństwo, moglibyśmy zasłużenie świętować Święto Niepodległości. Najlepiej przy ogniskach w cieniu świętych dębów.

.

.

Jak to drzewiej bywało…
.
I na koniec jeszcze korepetycje z historii dla nieuków w odniesieniu do grafiki na początku tego wpisu. Grafika przedstawia obecne granice III Rzydopospolitej (do 1989 granice Polski) a nie granice II RP. Na kontur Polski w zachodniej jej części nałożono podobiznę Selmana vel Piłsudskiego.
Rzecz w tym, że o te obecne zachodnie ziemie Selman w ogóle nie walczył. Nie wsparł powstania wielkopolskiego ani powstań śląskich, bo tak zobowiązał się Niemcom. Miał wykrajać dla Polski granice na wschodzie, z niepolską ludnością, a tereny zaboru pruskiego miał ignorować. Na szczęście wbrew jego woli Wielkopolanie i Ślązacy złapali za broń i wywalczyli dla okrojonej Wielkopolski i części górnego Śląska przyłączenie ich do II RP. Gdyby powstania te nie wybuchły lub zostały spacyfikowane, II RP budowana pod wodzą litewskiego przybłędy nie miałaby ani Wielkopolski ani kawałka górnego Śląska.
Selman vel Piłsudski całą uwagę skupił na walkach o włączenie do II RP jak największych obszarów na „kresach wschodnich”, zamieszkałych w większości przez niechętych Polakom i Polsce Białorusinów, Ukraińców i Litwinów. Oni pamiętali jeszcze szowinizm polskiej szlachty, polszczącej i katoliczącej „kresy wschodnie” u schyłku Rzeczypospolitej szlacheckiej. I nie tęsknili do Polski. Ostatecznie z powodu parcia na wschód w granicach II RP 1/3 ludności była etnicznie nie polska. A kresy wschodnie były zdominowane przez ludność niepolską.
.


.
W tym szaleństwie przyłączania do II RP ziem etnicznie niepolskich z litwakiem Selmanem konkurowała niestety i Narodowa Demokracja Dmowskiego, chcąca jeszcze większych obszarów na wchodzie. Gdyby II RP uzyskała granice zgodne z wolą Dmowskiego, Polacy stanowiliby w II RP mniej niż połowę mieszkańców (na poniższej mapce zaznaczona jest tzw. „linia Dmowskiego”).
.


.
Przez co państwo miałoby jeszcze większe kłopoty z mniejszościami narodowymi niż miało je w rzeczywistości (zamachy ukraińskich szowinistów). Przy czym ani Selman/Piłsudski, ani Dmowski nie podjęli sprawy powrotu do Polski prastarych piastowskich ziem po Odrę, utraconych na rzecz Niemców w okresie rozbicia dzielnicowego (XII-XIV wiek).

.

Zadziwiające mnie jest to, że ani tzw. „piłsudczycy”, ani Dmowski nie wyciągnąli żadnych wniosków z upadku Rzeczypospolitej szlacheckiej. A upadła przez to, że stanowiąca zdecydowaną mniejszość szowinistyczna katolicka szlachta polska chciała wszystkich mieszkańców skatoliczyć i spolszczyć. Ignorowała fakt, że Rzeczypospolita była państwem wieloetnicznym i wielowyznaniowym. Poprzez uparte polszczenie i katoliczenie ludności niepolskiej i niekatolickiej (stanowiącej większość mieszkańców) osięgnąła szlachta jedynie rozbicie jedności państwa, bunty i powstania kozackie, a na koniec upadek państwa. 123 lat niewoli nie zmieniło w mentalności Polaków nic. Zarówno Dmowski i jego „narodowcy” (głównie żydo-katolicy) jak i Polacy popierający Selmana, pchali się na  wschód, aby zacząć budować II RP na tych samych złych fundamentach, które doprowadziły do upadku poprzednią Rzeczypospolitą 123 lata wcześniej.

.
Obecne  granice III Rzydopospolitej (do 1989 Polski) pokrywają się mniej więcej (za wyjątkiem pruskich wówczas ziem obecnej Warmii i Mazurów) z granicami państwa Mieszka I…
.


.
…jak i Bolesława Krzywoustego.
.


.
Wprawdzie terytorium Polski po II wojnie mniejsze jest niż terytorium II RP, ale ma szereg zalet – kraj jest bardziej zwarty, a przez to łatwiejszy do obrony przed ewentualnymi agresjami, granice państwa w większości oparte były na granicach naturalnych (linia Odry i Nysy na zachodzie, góry na całej południowej granicy, linia Bugu na południowym wschodzie, a ponad nią bagna i lasy Polesia. Dodatkowo Polska uzyskała długie wybrzeże morskie (będące też naturalną granicą), czego nie miała II RP. Ponadto dzięki „przesunięciu” na zachód Polski oraz wymuszonej migracji Niemców za Odrę a Polaków zza Buga na zachód, Polska stała się państwem nieomal jednorodnym etnicznie, pozbawionym zmory ogromnego odsetka niechętnej czy wręcz wrogiej Polsce ludności niepolskiej. Obecny kształ państwa pokrywający się z państwem piastowskim zawdzięczamy Józefowi…nie nie – nie Selmanowi/Piłsudskiemu! Zawdzięczammy to Józefowi Wissarionowiczowi Dżugaszwilemu – ksywa Stalin. Przy całej jego zbrodniczości, tym posunięciem odrzucił on niemiecki żywioł za Odrę, oddał Polakom prastare ziemie piastowskie na Zachodzie i uwolnił Polskę od konfliktów na tle etnicznym. Niestety nadal są w Polsce środowiska marzące o odzyskaniu „kresów wschodnich”.  Jak widać na ich przykładzie, nigdy nie zabraknie idiotów nie potrafiących wyciągać nauczki z bolesnych doświadczeń z przeszłości. Widocznie chcą mieć ponownie problemy z szowinizmem banderowskiej swołoczy siedzącej tuż za obecną wschodnią granicą, jak i z niechętymi/wrogimi wobec szowinizmu polskiego Białorusinami i Litwinami.  Którzy nie pragną być obywatelami Polski, a wręcz przeciwnie. Ponadto nie myślą kresowiacy o tym, że jeśli my zaczniemy „rewidować” granice wschodnie, to w Niemczech znajdą się tacy, którzy zaczną „rewidować” nasze granice zachodnie.

.
Obecne granice Polski są optymalne. Zmieniać ich nie ma sensu. W obecnych granicach Polska może być krajem mlekiem i miodem płynącym. Kultywować II RP i Selmana/ Piłsudskiego tym bardziej nie ma sensu. To, co należy zrobić, to odzyskać niepodległość, aby móc ją świętować. Najlepiej po słowiańsku. O czym właśnie pisałem…
.
.
opolczyk
.
.

.

.

Reklamy

2 thoughts on “11 listopada – nie moje, nie słowiańskie to „święto”…

  1. Pingback: :))) Prezydent Hrabia Potocki porządkuje Polin, wywala z kraju zdradziecką Grypę666 « Grypa666's Blog

  2. Pingback: opolczyk: 11 listopada – nie moje, nie słowiańskie to „święto”… | 7777777blog

Możliwość komentowania jest wyłączona.