Antysłowiańska propaganda nie ma końca…

.

.

Słowiańszczyzna nadal ma złą prasę, mimo rosnącej liczby sympatyków i ludzi zainteresowanych słowiańską kulturą. Pomijam w tym miejscu wredną, wręcz obrzydliwą antysłowiańską i antypogańską propagandę uprawianą przez zadeklarowanych katolików. Oni od zawsze przedstawiali Słowian jako barbarzyńską dzicz, odzianą w skóry i żyjącą w mrocznej kniei, której dopiero rzymska szubienica przyniosła rzekomo kulturę. Wielokrotnie wykazałem kłamstwa tej żydo-katolickiej propagandy. Demaskowałem ponadto próby stawiania Słowian w jednym szeregu z Hitlerem czy żydo-bolszewikami, bo i taka antysłowiańska propaganda jest uprawiana.
.
„Kolejną metodą zwalczania pogaństwa przez kler są absurdalne i obraźliwe pomówienia. W audycji „Pytanie na śniadanie” żydłacki klecha insynuował związki pogaństwa z żydo-bolszewizmem okresu stalinowskiego. Jego zdaniem Tuchaczewski promować miał rodzimowierstwo w ZSRR. W tej obrzydliwej manipulacji chodziło naturalnie o opluskwienie rodzimowierstwa i rodzimowierców. W myśl zasady – ludzie, uważajcie na rodzimowierstwo – to musi być coś podejrzanego skoro Tuchaczewski w czasach Stalina zainteresowany był promowaniem neopogaństwa!
(…)
W nagonce na pogaństwo kk idzie ręka w rękę z poprawnością polityczną, którą przy innych okazjach zwalcza. Pokazuje to, że pogaństwo jest dla kk i nadjordańskiej dżumy zagrożeniem największym. Polsat – politycznie poprawna telawiwzornia zaatakowała pogaństwo obrzydliwą manipulacją, stawiając pogan w jednym szeregu z hitleryzmem oraz pomawiając rodzimowierstwo o kult siły.
(…)”
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/06/03/dlaczego-wielki-kosciol-katolicki-tak-strasznie-boi-sie-malej-grupki-pogan/
.
A przecież Hitlerowi i Stalinowi w metodach postępowania i w uprawianym ludobójstwie bliżej było do średniowiecznego papiestwa niż do Słowian. Przypomnę list papieża Marcina V, bękarta kardynała Colonny, do Władysława Jagiełły:
.
„Wiedz, że interesy Stolicy Apostolskiej, a także twojej korony czynią obowiązkiem eksterminację Husytów. Pamiętaj, że ci bezbożni ludzie ośmielają się głosić zasadę równości; twierdzą, że wszyscy chrześcijanie są braćmi, i że Bóg nie dał ludziom uprzywilejowanym prawa władania narodami; utrzymują, że Chrystus przyszedł na świat aby znieść niewolnictwo [Watykan do XIX w. akceptował niewolnictwo]; wzywają ludzi do wolności, to znaczy do unicestwienia królów i kapłanów.
Teraz, kiedy jeszcze jest czas, zwróć swoje siły przeciwko Czechom, pal, zabijaj i czyń wszędzie pustynię, gdyż nic nie jest bardziej miłe Bogu, ani bardziej pożyteczne dla sprawy królów, niż eksterminacja Husytów.

.

A tu mamy wykaz tortur zatwierdzony przez arcybiskupa Kolonii w roku 1757, który także stawia kk w braterskim towarzystwie z Gestapem Hitlera i NKWD Stalina:
.
„…rozrywanie na ćwierci czterema końmi, ćwiartowanie, rozwieszenie onych ćwierci w czterech rogach rynku
[katolicki szacunek dla ludzkich zwłok – przyp. opolczyk], ścięcie i spalenie na stosie, uduszenie i spalenie na stosie, spalenie żywcem, łamanie kołem żywcem, ścięcie i rozpięcie ciała na kole, odrąbanie ręki lub kilku palców i ścięcie, dodatkowe przy tym piętnowanie rozpalonym żelazem, ścięcie i zatknięcie głowy na palu, szarpanie przestępcy rozpalonymi do czerwoności szczypcami, całkowite lub częściowe odcięcie języka oraz następujące potem przypalanie warg rozpalonym do czerwoności żelazem, przybicie gwoździami do szubienicy odciętego języka lub odrąbanej ręki.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/02/20/koszmarna-morda-katolicyzmu-2/
.

Niemniej, choć pojawiają się, zwłaszcza w internecie, dobre i w miarę obiektywne artykuły o Słowianach, załgana antysłowiańska propaganda nadal trwa. Niedawno mój przyjaciel, stary dobry znajomy z internetu, Mirek (poznaliśmy się w sieci nim założyłem Blog Polski, gdy pisałem „gościnnie” jako autor na stronie WPS), napisał do mnie tak:
.

Kupiłem najnowszy numer „Świat na dłoni” 11/2017 (11.10.2017) ponieważ był w nim dodatek ekstra poświęcony Słowianom.
Ten artykuł okazał się dla mnie paszkwilem na Słowian, podnosi momentami ciśnienie, ale z drugiej strony dobrze też wiedzieć jaki jest trend, jak chcą zrównać polskich Słowian z wszystkimi innymi rzeczywistymi bandytami (uważam, że ktoś kto rozpowszechnił mem o tzw. „wielkiej lechii” dobrze wiedział co robi, bo to również dobrze wpisuje się w ten trend, zawsze też znajdą się osły, które to podchwycą stając się użytecznymi idiotami dla takiej propagandy, myśląc że dobrze robią).
Autor (niejaki Marek Kożusznik) wszystko co złe uogólnia na wszystkich Słowian – wpisuje więc i polskich Słowian w parszywą propagandę podpalaczy domów z ofiarami wewnątrz (pasuje jak ulał do propagandy Jedwabnego), masakrujących ludzi maczugami i pałkami. A ofiary z ludzi i torturowanie jeńców to już dla Słowian była normalka według tego d…a.

Przekonaj się sam, przesyłam Ci foto tego paszkwilu.

.
Mirek ma rację. Artykuł Kożusznika obok szeregi spekulacji i mimo kilku ciekawych i wiarygodnych uwag jest rzeczywiście paszkwilem na Słowian. I rzeczywiście przedstawia ich w kontekscie rzekomych ich bodbojów i stosowanych przez nich tortur w najgorszym świetle. Zamieszczam skany tego artykułu przesłane mi przez Mirka:
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Najbardziej parszywa jest strona 3 i opisy rzezi i tortur dokonywanych rzekomo przez Słowian. I niestety Mirek miał rację posząc: uważam, że ktoś kto rozpowszechnił mem o tzw. „wielkiej lechii” dobrze wiedział co robi, bo to również dobrze wpisuje się w ten trend, zawsze też znajdą się osły, które to podchwycą stając się użytecznymi idiotami dla takiej propagandy, myśląc że dobrze robią” oraz:  Autor (niejaki Marek Kożusznik) wszystko co złe uogólnia na wszystkich Słowian – wpisuje więc i polskich Słowian w parszywą propagandę podpalaczy domów z ofiarami wewnątrz (pasuje jak ulał do propagandy Jedwabnego), masakrujących ludzi maczugami i pałkami. A ofiary z ludzi i torturowanie jeńców to już dla Słowian była normalka według tego dupka”
.
Podpalanie ludzi w domach rzekomo w wykonaniu Słowian jest wodą na młyn dla żydowskiej antypolskiej propagandy w sprawie Jedwabnego. Mogą teraz żydowskie szumowiny propagandowe śmiało twierdzić, że u Polaków nic się nie zmieniło – wszak już ich przodkowie palili ludzi żywcem w budynkach. Ofiary z ludzi i stosowanie tortur wpiera natomiast krystowierczą antysłowiańską propagandę mówiącą, że Słowianie byli barbarzyńcami i dopiero rzymska szubienica przyniosła im kulturę i ucywilizowanie (o tym później). A opisy podboju Tracji i Ilirii u Kożusznika jota w jotę przypominają  wymysły turbolechitów o słowiańskich podbojach:

.

„Odbył się również katastrofalny dla Bizancjum najazd Słowian na Bałkany w VI w. który był skutkiem kolejnych wojen Justyniana, ze Słowianami czego bez naszej słowiańskiej Lechiady wyjaśnić się nie da i tu nie obyło się bez nich. To że armia Lechitów ZAWALIŁA ŚWIAT RZYMSKI jest kazusem bizantyjskiej cenzury, która zakazała pisania o Wandalach, aby nie wywoływać paniki. Świadczy o tym relacja Prokopa z Cezarei o zdobyciu przez armię słowiańską miasta Toperos nad Morzem Egejskim, miasto było bronione przez regularną armię bizantyjską a Słowianie, po zdobyciu tej twierdzy, wymordowali 25 tysięcy mężczyzn.”
.
.
Turbolechici, choć w ich przekonaniu są piewcami i obrońcami dobrego imiena Słowiańszczyzny, tak naprawdę są dla niej V kolumną wroga i zwykłymi szkodnikami. Nie dość, że prezentują Słowian jako imperialistów, to jeszcze z powodu bazowania na tak żenujących „źródłach” jak sfabrykowana w XVIII/XIX wieku fałszywka nazwana „Kroniką Prokosza” przedstawiają sympatyków Słowiańszczyzny jako imbecyli dających nabierać się na tak żenująco nieudolnie sfabrykowane fałszywki. Autorowi owej fałszywej „Kroniki Prokosza” nie chciało się nawet trudzić, by fałszywkę spreparować jako tako wiarygodnie pisząc ją po łacinie czy cyrylicą. On sam zapewne wiedział, że w X wieku nie było jeszcze pisanego języka polskiego. Tak więc wymyślony Prokosz (wg jednych turbolechitów mnich, wg innych biskup czy nawet arcybiskup krakowski) nie mógl napisać w X wieku  kroniki po polsku, a tym bardziej dobrą, literacką XVIII-wieczną polszczyzną. Polski język pisany zaczęli tworzyć krystowierczy kronikarze dopiero od drugiej połowy XIII wieku na bazie łaciny, dodając do łacińskich liter wymyślane przez nich polskie litery odpowiadające typowo polskim głoskom – ł, ż, ź, ś, ć ń, ą i ę. Ponadto ówczesny XIII wieczny język staropolski (a tym bardziej X-wieczny z czasów rzekomego powstania owej kroniki) mocno różnił się od wyrobionej literackiej polszczyzny XVIII-wiecznej. Fałszerzowi kroniki widocznie nie zależało specjalnie na tym, aby sfabrykować ją jako tako wiarygodnie. A mimo to świry turbolechici jak imbecyle w tę fałszywkę wierzą jak krystowiercy w żydo-biblię a mahometanie w żydo-koran.
.
Wracając do tekstu Kożusznika i przytoczonej przez niego relacji Prokopiusza – opisał on najazd na Trację, niesłusznie jednak przypisując go Słowianom (co gorsza, świry turbolechickie są dumne z rzekomego wymordowania przez Słowian 25 tysiący mężczyzn w Toperos). Prokopiusz ów najazd przypisał Słowianom dlatego, że najeźdźcy nadeszli z terenów słowiańskich. Ale Słowianami niekoniecznie byli. Wielka wędrówka ludów w wiekach IV – VI, o której wspomniał Kożusznik, to fakt. Tereny słowiańskie w tamtym czasie były zamieszkałe na tyle rzadko, że obce niesłowiańskie ludy z Azji i Europy Północnej uciekające przed głodem spowodowanym okresowym ochłodzeniem klimatu (co zdarzało się w starożytności i średniowieczu nieomal regularnie) mogły po prostu przez tereny Słowian przemaszerować ciągnąc na południe Europy. Mroczne knieje i ostre zimy typowe wówczas dla środkowej Europy odstraszały ich. A także opór Słowian broniących swoich ziem. Nie zatrzymywali się więc ci obcy na ziemiach słowiańskich, przemaszerowali przez nie i na koniec napadli na Rzym, Bizancjum, Półwysep Iberyjski, a nawet dotarli do północnej Afryki (co świry turbolechickie przypisują Słowianom). I to ci obcy napadli na Trację a nie Słowianie. U Słowian nigdy nie było takiego barbarzyństwa, jak to opisane przez Kożusznika. A tortury i znęcanie się nad pokonanymi były im obce. Wstręt do tortur był jednym z powodów, dla którego Słowianie zaciekle bronili się przed krystowiersatwem. W „Żywocie świętego Ottona” jego kronikarz zamieścił oświadczenie Słowian pomorskich złożone biskupowi Ottonowi Mistelbachowi (po śmierci kanonizowanemu):
.
„U was, chrześcijan, pełno jest łotrów i złodziei; u was ucina się ludziom ręce i nogi, wyłupuje oczy, torturuje w więzieniach; u nas, pogan, tego wszystkiego nie ma, toteż nie chcemy takiej religii!”
.
Jak więc Słowianie, którzy odrzucali barbarzyńskie krystowierstwo z powodu m.in właśnie typowych dla niego barbarzyńskich tortur, sami mieli innych torturować? Dobrze przynajmniej, że Kożusznik zdemaskował brednie allochtoniczne. Ale niepotrzebnie wypisywał bzdury, że Ariowie, którzy podbili Indie, wyruszyli tam z środkowej i wschodniej Europy. Nic podobnego. Ariowie i Słowianie mieli wspólnych praprzodków, zamieszkujących tereny południowej Syberii. Wiele tysięcy lat temu część z nich opuściła tamte tereny i idąc na zachód za cofającym się lodowcem dotarła do Europy. Ale nie wszyscy opuścili południową Syberię. Część pra-Słowian tam pozostała i tysiące lat później niektórzyz nich ruszyli kilkoma falami do Iranu i Indii.
.
Słowianie, którzy dotarli do środkowej Eiropy, nie mieli powodu szukać nowych terenów. Gęstość zaludnienia była tu niewielka. Ogromne lasy pełne były zwierzyny łownej (żubry, tury, niedźwiedzie, łosie, dziki, jelenie) a rzeki i jeziora pełne były ryb. Do ostrych zim byli od pokoleń przyzwyczajeni. Znali ponadto rolnictwo i hodowlę zwierząt. To po co mieliby opuszczać tereny, na których nie brakowało żywności, nie cierpiące na przeludnienie i udawać się na niepewną tułaczkę? Ten rzekomy wymarsz Słowian z środkowej Europy na podbój Indii i Iranu to dalszy ciąg turbolechickich wymysłów.
.
Rację natomiast ma Kożusznik opisując świetny spósób prowadzenia przez Słowian walk z zasadzek. W tym byli Słowianie rzeczywiście mistrzami. Tyle, że Kożusznik nie zauważył, że ta metoda przydatna jest przede wszystkim do obrony własnych ziem przed najazdami obcych agresorów. To dlatego Rzymianie nigdy nie doszli nad Wisłę i Odrę, choć było im do naszych ziem o wiele bliżej niż do granic Szkocji czy Syrii. Przeciw taktyce partyzanckiej Słowian ich legiony były bezsilne. Jednak ta taktyka w wojnach agresywnych i w podbojach obcych terenów była całkowicie nieprzydatna. Jakakolwiek armia napadając na obcy kraj nie chowa się po lasach urządzając zasadzki, a dąży do rozbicia przeciwnika w walnej bitwie i zdobycia jego stolicy. U Słowian wspomniana przez Kożusznika zmiana taktyki i uzbrojenia rzeczywiście nastąpiła – partyzantów zastąpiły wojska ciężkozbrojnych wojów. Ale miało to miejsce dopiero po tym, gdy już im narzucono rzymską szubienicę i feudalizm. To wtedy ochotniczych partyzantów – obrońców własnych ziem – zastąpiły utrzymywane przez autokratycznych władców silne „zawodowe” drużyny złożone z wojsk konnych (konieczych do szybkich przemarszów i otwartych bitew) oraz piechoty (przydatnej zwłaszcza do szturmów cudzych i obrony własnych grodów), zbrojnych w kolczugi, ciężkie oszczepy i miecze.
.
Rację, niestety, ma też Kożusznik pisząc o obcych, Waregach/Wikingach, którzy założyli Ruś. Podobnie było zresztą z Piastami. Oni też byli obcymi przybłędami, którzy osiedlili się wśród Słowian. Jedni i drudzy złamali następnie mające tysiące lat tradycji u Słowian egalitaryzm i pełną niezależność lokalnych wspólnot. To oni wymyślili drużyny zbrojnych zbirów utrzymywanych przez autokratycznego tyrana i zaczęli podbój słowiańskich sąsiednich osad i opoli, narzucając im poddaństwo i daniny. Z wymuszonych danin rozbudowywali drużynę zbirów podbijając nią kolejne osady a później całe plemiona Słowian. Na koniec narzucali podbitym plemionom krystowierstwo wzmacniające ich władzę. Na taki rozwój wypadków – na podbój od środka, Słowianie nie byli przygotowani. Tylko nieliczne plemiona, zwłaszcza na północnym Połabiu, zaprawione od wieków w walkach z Wikingami i Karolingami, stawiały do XII wieku opór wrogom zewnętrznym i wewnętrznym. Ostatecznie jednak i one przegrały walkę o prawo do własnej kultury i wolności.
.
Jak na przykładzie artykułu Kożusznika widać, imperialne brednie turbolechickich świrów robią karierę i Słowianom przypisywane zaczynają być imperializm, podboje i barbarzyńskie wręcz okrucieństwo towarzyszące ich domniemanym podbojom. W sumie turbolechickie świry są V kolumną i szkodnikami, którzy ich imperialistycznymi wymysłami (na wzór żydo-biblijnych wymysłów o wielkim Izraelu Dawida i Salomona) narażają na szwank dobre imię Słowiańszczyzny.
.
Słowianie naprawdę nie mieli powodu napadać na sąsiadów. Gęstość zaludnienia na ich ziemiach była niewielka, pożywienia mieli w bród, chciwość była im obca, tak samo gromadzenie świecidełek, złota czy pieniędzy. Nie znali okrucieństwa ani tortur. Spokojnie żyli w harmonii z Przyrodą i to im przez całe tysiąclecia wystarczało. Jedynie plemiona żyjące na obrzeżach Słowiańszczyzny, zmuszone do odpierania obcych, najpierw Rzymu, później Bizancjum, a jeszcze później Karolingów i cesarstwa niemieckiego, poprzez bliskie kontakty z obcymi powoli przyjmować zaczęły obce zwyczaje i wzorce. Ale stanowili oni niewielki procent Słowian. I jeśli u nich pojawiły się w pewnym momencie historii tortury i barbarzyństwo, to było to spowodowane wpływami cywilizacji Rzymu, Bizancjum, Karolingów i krystowierczego cesarstwa niemieckiego. Powszechnie tortury zaczęto u Słowian stosować dopiero wtedy, gdy zapanowała u nich rzymska szubienica obojętnie jakiego odprysku. Przy czym ofiarami tych tortur byli właśnie Słowianie stawiający opór nadjordańskiej zarazie.
.
Czytając artykuł Kożusznika zauważyłem pewną rzecz – nie pisze on już o Słowianach jako o ostatnich biedakach, maszerujących przez historię w łapciach z łyka albo kory. A tak o Słowianach w National Geographic napisała przed laty Zuzanna Pol (nie wiem, czy to nazwisko, czy pseudonim autorki tego obrzydliwego antysłowiańskiego bełkotu).
.
Jedynie fotka zamieszczona na wstępie tego bełkotu jest sympatyczna:
.
.
Nie zalecam go czytać, bo w 99,9% jest załgany. Jak choćby przytoczone przeze mnie zdanie. Uwagę na ten obrzydliwy bełkot zwrócił mi pewien znajomy kilka miesięcy temu. A przytoczony cytat doskonale wpisuje się w krystowierczą antysłowiańską propagandę – Słowianie to dzika barbarzyńska zbieranina, bez historii, kultury, rzemiosła, chodząca w łapciach z łyka albo kory. Autorka albo nie zna historii Słowian, albo zna, ale celowo ją zakłamuje zgodnie z prymitywną krystowierczą antysłowiańską propagandą. Łapcie z łyka i kory pojawiły się u Słowian, i owszem, ale dopiero po narzuceniu im rzymskiej szubienicy i feudalizmu. Z wolnych Słowian uczyniono poddanych, zabrano im ziemie, zabroniono polować w lasach, które stały się pańskie lub kościelne, obłożono ogromem danin i powinności i wpędzono w nędzę. Dopiero wtedy musieli robić sobie łapcie z łyka albo kory. Wcześniej nie, gdyż wcześniej mieli pod dostatkiem zwierzęcych skór na obuwie. Ale skoro już jestem przy tym antysłowiańskim bełkocie Zuzanny Pol, to zdemaskuję kilka jeszcze kłamst, bredni i demagogii z pierwszej przynajmniej strony tego artykułu (zapewniam, że cała reszta jest równie załgana).
.
Czy prawdą jest że; „Ludy słowiańskie zajmują większą przestrzeń na Ziemi niż w dziejach” i czy nie jest demagogią to: „Czy należy je uznać za opis stanu wiedzy na temat historii Słowian, czy może jest ono faktem, z którym trudno nam, Słowianom, się pogodzić?”
.
Jeśli się wie, że nazwa „plemiona germańskie”, jaką wymyślił i po raz pierwszy użył Tacyt odnosiła się głównie do plemion słowiańskich oraz mieszkających obok nich między Łabą a Renem plemion celtyckich, to nie mamy się czego wstydzić. Owi „Germanie” wielokrotnie powstrzymali parcie cesarstwa rzymskiego na ich ziemie. Do dzisiaj w skali całych Niemiec haplogrupę słowiańską (R1a) ma 30 % męskiej populacji.
.
„Tylko sześć procent Niemców ma germańskie korzenie. Aż 30 procent Niemców pochodzi od Słowian.”
.
Liczniejsza od słowiańskiej jest tylko haplogrupa celtycka. Tyle, że Celtów nie eksterminowano przez pół tysiąclecia jak Słowian Połabskich, nie wypędzano ich, nie spychano coraz bardziej na wschód. To, że do dzisiaj 30% Niemców na słowiańską haplogrupę jest najlepszym dowodem na to, kim byli owi tacytowi „Germanie”.
Ale wracam do brednii Zuzanny Pol.
.
„A może stworzyliśmy po prostu swoista antyhistorie: niewytwarzania, niedziania się, nudy, bierności i stagnacji.”
.
Nie za bardzo wiem co Pol miała na myśli. Słowianie obronili się przed parciem Rzymu, później pół tysiąca lat stawiali opór krystowierstwu, zwłaszcza łacińskiemu – gdzie tu jest nuda, bierność i stagnacja? A że żyli w zgodzie z Prawami Natury, w harmonii z Przyrodą, bez napadania na innych, bez tworzenia na bazie niewolnictwa imperiów, nie jest to jednoznaczne z niedzianiem się i niewytwarzaniem. Ileż zła, ileż nieszczęść i wylanej krwi przyniosło ludzkości wytwarzanie i dzianie się w świecie cywilizacji.
.
„Nie jesteśmy ludem takim jak Baskowie, którzy niemalże od czasów prehistorycznych mieszkają w jednym miejscu i są w stanie badać własną historię, sięgając w głąb tysiącleci”
.
Bzdura – Słowianie też mieszkają na ich ziemiach od czasów prehistorycznych:
.
– Raczej skłanialibyśmy się ku autochtonizmowi Słowian, ale zastrzegając mocno, że cechy genetyczne wcale nie muszą być tożsame z charakterystyką kulturową właściwą dla tych populacji – mówi prof. Grzybowski w „Naukowym zawrocie głowy”.
Badania trwały prawie 10 lat. Naukowcy przebadali materiał genetyczny pobrany od 2,5 tys. osób z różnych populacji narodów słowiańskich.
Okazało się, że przodkowie niektórych z nich żyli w Europie już w epoce brązu  – czyli 4 tysiące lat temu, a może nawet już w Neolicie, siedem tysięcy lat temu.”
.
I też możemy badać naszą historię w głąb tysiącleci. Wystarczy tylko znaleziska archeologiczne przypisywać Słowianom a nie np. „Germanom”. A kultury łużycką, przeworską, pucharów lejkowych i inne nazywać zgodnie z faktem kulturami słowiańskimi.
.
„Nie stworzyliśmy imperium o spisanych dziejach…”
.
I bardzo dobrze. Słowianie nie byli imperialistami, nie napadali na obce ludy, nie zniewalali ich i nie robili z podbitych niewolników. Co się tyczy spisanych dziejów imperiów – pełne są podbojów, przemocy, wojen, powstawania i upadania kolejnych imperiów. Możemy być dumni z tego, że w tym cywilizacyjnym szaleństwie Słowianie nie brali udziału.
.
„…które wychowało wybitnych filozofów…”
.
Kiedyś, jakieś 40 lat temu, pasjonowałem się filozofią. Do czasu aż zrozumiałem, że filozofia to bezproduktywne dywagacje, spekulacje i oderwane od rzeczywistości wymysły. Nie znam też ani jednego wybitnego filozofa, którego wymysły przyniosły ludzkości konkretną namacalną korzyść.
Tu jeszcze dygresja – jeden z najwybitniejszych filozofów – Arystoteles – był szowinistą i piewcą niewolnictwa: „Słuszną rzeczą jest, by Hellenowie nad barbarzyńcami panowali, jako że barbarzyńca, a niewolnik to z natury jedno i to samo”. A Platon w „Państwie” postulował odbieranie dzieci rodzicom i wychowywanie ich przez państwo. Całe szczęście, że podobnych wymysłów, jak tych powyższych, autorstwa wybitnych filozofów, u Słowian nie było.
.
„…charyzmatycznych władców i wizjonerów decydujących o losach świata”
.
Uchrońcie nas bogowie od władców i wizjonerów decydujących o losach świata. Niech zwykli ludzie sami decydują o swoim losie. Nie znam też ani jednego charyzmatycznego władcy, który dałby całemu swojemu ludowi pokój, życie bez wojen, ucisku, biedy, poddaństwa. Ani jednego. Na szczęście u Słowian w czasach pogańskich nie było charyzmatycznych władców i dlatego panowała u nich wolność, równość i brak wyzysku oraz biedy obok bogactwa.
.
„…zostawiających po sobie świątynie i miasta, kodeksy, dzieła sztuki i szlaki handlowe.”
.
Wszystko to są wytwory cywilizacji i przejawy postępującej degeneracji ludzkości. Zuzanna Pol lepiej by zrobiła, gdyby wyliczyła wszystkie skutki uboczne towarzyszące świątyniom, miastom, kodeksom, dziełom sztuki i szlakom handlowym – oszukiwanie ludzi przez kasty świątynnych kapłanów, rozwarstwienie, nierówność społeczna i majątkowa oraz przestępczość w miastach, no i podboje, wojny, niewolniczy wyzysk i chciwość towarzyszące dziełom sztuki i szlakom handlowym. Pieta Michała Anioła jest zaiste dziełem krystowierczej sztuki.
.
.
Tyle że ogłupiającym – bo podtrzymywała i podtrzymuje kult żydówki Miriam i żyda Joszue. A marmur, z którego jest wykonana musiał wyrąbać w kamieniołomie jakiś niewolnik. O tym zachwycający się Pietą jednak nie myślą.
.
„Został po nich co najwyżej garnek pozbawiony ozdób, niezdarnie ulepiony w rękach”
.
Czyż to nie dziwne, że niemiecki Spiegel znacznie bardziej pozytywnie pisał o słowiańskim rzemiośle, w tym o ceramice:
.
„Niemieccy rzemieślnicy z kolei podglądali u Słowian technikę i sztukę. W znaleziskach ceramicznych z wczesnego średniowiecza w górnej Frankonii widać wyraźnie wpływy słowiańskie na kształty i ozdoby niemieckich wyrobów ceramicznych.”
.
Skoro więc niemieccy garncarze podpatrywali i kopiowali kształty i ozdoby ceramiki słowiańskiej, to nie mogła ona być garnkiem pozbawionym ozdób, niezdarnie ulepionym ręcznie. Dlaczego Zuzannie Pol zależy na wykazaniu rzekomego prymitywizmu rzemiosła Słowian? Toć nawet Niemcy, którzy uważają żywioł niemiecki za wyżej stojący od słowiańskiego, ceramikę słowiańską zachwalają. A Zuzanna Pol ją deprecjonuje.
.
„Do bitwy szli, zakasując portki, żeby nie przeszkadzały im w biegu i walce”
.
Kompletna bzdura. Gdyby pod Przecławą byli w portkach, nie roznieśliby w pył ponad 30-tysięcznej armii cesarskiej.
.
„Ale w tych lnianych gaciach dotarli na tereny dzisiejszej Syrii, na Peloponez, a najprawdopodobniej także do Islandii; stanęli pod Konstantynopolem, stolicą połowy ówczesnego świata
.
Ironicznie mógłbym w tym miejscu powiedzieć – widocznie lniane gacie były tajną bronią Słowian! Inni, chodzący w jedwabiach, złotogłowiach i brokatach tego nie wiedzieli i przez to przegrywali. W rzeczywistości jest to dalszy ciąg bredni Zuzanny Pol o łapciach z łyka albo kory, mających deprecjonować Słowian i ich rzemiosło oraz kulturę materialną. Na lniane gacie zostali Słowianie skazani, po ich wywłaszczeniu przez panów i biskupów, pod panowaniem rzymskiej  szubienicy. Wcześniej i owszem, do prac polowych w lecie nosili lekką odzież lnianą. Ale na polowania i na wojny mieli solidną odzież skórzaną. Także spodnie, najczęściej z dobrze wyprawionej skóry jeleniej lub łosiowej. A nie lniane gacie. Natomiast na mrozy mieli futra i odzież wełnianą – przez całe tysiąclecia. Niestety też tylko do czasu, aż im narzucono rzymską szubienicę i zrobiono z nich wywłaszczonych ze wszystkiego poddanych. Wtedy rzeczywiście pozostały im tylko lniane gacie i łapcie z łyka albo kory. Tyle dała im dobrego przywleczona na słowiańskie ziemie cywilizacja łacińska.
.
„Sukces niepiśmiennych Słowian…”
.
Słowianie mieli pismo runiczne. Ale byli zbyt mądrzy, aby pisać księgi. Potrafili za to czytać z najmądrzejszej księgi na świecie – z Księgi Przyrody. Wiedzieli też to, o czym wiedział i Sokrates gdy stwierdził, że gdy pojawiło się pismo, skończyła się epoka mędrców, których zastąpili mędrkowie i mądralińscy piszący księgi.
W tym miejscu dodam – nic nie przyniosło ludzkości więcej szkód, ogłupienia, zniewolenia i wylanej krwi niż jedna jedyna księga wymyślona przez żydowskich oszustów – biblia. Od dwóch tysięcy lat ogłupia miliardy ludzi, a wojen i zbrodni z jej inspiracji nikt nie zliczy. O ileż lepszy byłby świat, gdyby pisma nie wynaleziono, a przynajmniej gdyby nie pisano ksiąg. Zwłaszcza „świętych”.
.
„…przeciwieństwem sukcesu jasnej, logicznej łaciny, języka imperium, który zrodził poezje nie tylko subtelne i piękne”
.
Logicznej łaciny – wychwalającej – pewnie wg Zuzanny Pol logicznie, biblijnego, zbrodniczego, mściwego, psychopatycznego, nieludzkiego Jahwe jako nieskończenie miłosiernego.
.
.
Czy na tym polega ta łacińska logika? A poza tym na co dzień owo imperium uprawiało ludobójstwo, wyzysk i ucisk wybielane piękną łacińską poezją – najczęściej pisaną ku czci żydowskich idoli biblijnych i przeróżnych „świętych” (np. łacińska legenda o „św.” Aleksym – subtelna i piękna – tyle że ogłupiająca).
.
„…podczas gdy najstarszym pisanym zabytkiem słowiańskim jest słowo „strawa”
.
Przepraszam bardzo ale nie słowiański to zabytek. To zapisał jakiś gramotny krystowierczy kronikarz – a nie Słowianin.
.
Zuzanna Pol, jak należało się tego spodziewać w dalszej części tekstu powieliła wszystkie najgorsze krystowiercze antysłowiańskie wymysły propagandowe (str. 7): „Słowianie składali krwawe, ludzkie ofiary i z upodobaniem oddawali się orgiom, rytualnemu obżarstwu, pijaństwu i narkotykom”. Wyssała nawet z palca rzekome kazirodztwo uprawiane przez Słowian podczas Kupalnocki (str. 8). „Zamiana przez Kościół Kupalnocki w noc świętojańską na nic się zdała. Ten jeden jedyny raz w roku można było robić właściwie wszystko, łącznie z kazirodztwem.”
.
Są to oczywiste brednie. Ofiar z ludzi Słowianie nie składali nigdy. Choćby z tego powodu, że dla nich ich święte gaje i świątynie (a posągi bogów w takich właśnie miejscach stawiano) były świętymi miejscami, których nie mogła splamić ludzka krew, co odnotował Helmold:
.
Albowiem Słowianie okazują taką cześć swoim miejscom świętym, że obejścia świątyni nie pozwalają splamić nawet krwią wroga.”
.
Niech za to pochwali się Zuzanna Pol, ile milionów ludzi wymordowano ku chwale żydowskich idoli – Jahwe, Joszue czy Miriam? Wprawdzie nie składano z nich ofiar w krystowierczych kościołach, ale niemniej mordowano ich milionami ku chwale żydowskich idoli krystowierstwa. Niekiedy nawet w kościołach – „domach bożych”, „świętych przybytkach”:
.
„W kościele wyrżnięto w pień 7000 ludzi, w tym mężczyzn, kobiety i dzieci, a nawet odprawiających mszę kapłanów. Podobnie było w kościele Saint-Nazaire i w miejskiej synagodze”
.
Taka rzeź, na domiar w „świętym miejscu”, u Słowian była nie do wyobrażenia i po prostu niemożliwa. A u krystowierców już tak. W sumie wszyscy mordowani przez krystowierców byli ofiarami Jahwe, Joszue i Miriam. Orgii seksualnych Słowianie nie znali. Kazirodztwa też nie. Owszem, Kupalnocka była – oceniając w kategoriach krystowierczej pruderii – świętem swawolnym, wykorzystywanym przez młodzież do inicjacji i aktywności seksualnej. Młodzi, którzy mieli się ku sobie, a byli niezamężni, wykorzystywali to święto aby wyrwać się w las. I każdy wiedział, że nie po to, aby szukać „kwiatu paproci”. Ten zwrot – „szukanie kwiatu paproci” w Kupalnockę  u Słowian znaczył po prostu, że poszli się „pokochać” na boku. Ale na tym już owe „orgie” się kończyły. Obżarstwa też Słowianie nie znali. Obżarstwo ma miejsce wtedy, gdy po długim przymusowym poście wygłodniali ludzie rzucają się na to wszystko, co podczas postu było zabronione. U Słowian nie było przymusowych postów, świąt mieli mnóstwo, wszystkim towarzyszyły uczty, tyle że bez obżarstwa, bo i na codzień Słowianie jedli to co podczas świąt. Nie musieli więc, wypościwszy się wcześniej przymusowo, podczas świątecznych biesiad obżerać się. Obżerstwo świąteczne pojawiło się u Słowian dopiero wraz z krystowierstwem i przymusowymi postami. Wiemy też, że Słowianie zażywali przeróżne środki odurzające. Ale nigdy nie do utraty świadomośc; środki te, zażywane z umiarem, podczas rytmicznych tańców przy ogniskach umożliwiały szybsze wejście w trans i uzyskanie odmiennych stanów świadomości. Temu służyły „grzybki” – a nie bezmyślnemu ćpaniu i szukaniu w ten sposób „odlotu” będącego ucieczką od nieznośnej rzeczywistości.
.
Dobrze przynajmniej, że Zuzanna Pol przyznała, czego wypierają się zażarcie krystowiercy, iż wiele kościelnych krystowierczych świąt powstało na bazie pogaństwa (str.8):
.
„My sami, bywa, nie zdajemy sobie sprawy z tego, że uczestniczymy w pogańskich kultach. Ze świąt kościelnych powszechnie przyjęły się tylko te, które niejako „nadbudowano” na pogańskich tradycjach. Świętowanie wiosennego i jesiennego przesilenia, kult zmarłych, wiosenna radość zmartwychwstania Natury, zimowa najdłuższa noc – święta i straszna zarazem, podczas której gadają zwierzęta – to wszystko nie było obce naszym pogańskim przodkom”
.
Gdyby krystowierstwo odrzuciło wszystko co pogańskie (także pogańskie mity przywłaszczone przez jewangelistów przy kreowaniu Joszue na syna bożego) niewiele by im własnej krystowierczej tradycji zostało: przymusowe posty, sado-masochistyczne makabryczne drogi krzyżowe, żebranie u żydowskich idoli o miłosierdzie i „zbawienie” oraz symboliczny kanibalizm i wampiryzm – spożywanie „ciała” Joszue i picie przez duszpastuchów jego „krwi”. Reszta „tradycji krystowierczej” to przywłaszczone pogaństwo. Nawet krzest (także ten jewangeliczny w Jordanie) wzorowany jest na rytualnych pogańskich obrzędach obmywania się w świętych rzekach czy jeziorach.
.
Najbardziej jednak załgana jest ostatnia strona artykułu. Przy czym Zuzanna Pol pokazuje tu skrajny przykład hipokryzj.  Pisze najpierw:
.
„Jest i ciemniejsza strona tego miejsca, w którym prymitywne, złe, słowiańskie pogaństwo zetknęło się z kulturalnym, wyższym, łacińskim chrześcijaństwem”
.
A zaraz potem przytacza przykłady postępowania owego rzekomo kulturalnego, wyższego, łacińskiego krystowierstwa:
.
„Wybijanie zębów za łamanie postu, zmuszanie mieczem do wieczerzy pańskiej, ciąganie na powrozie w błocie, bicie witkami świętych bałwanów, topienie posągów starych bogów, rąbanie ich siekierami na opał i wycinanie świętych gajów, do których odchodziły, by stamtąd powrócić do życia dusze…”
.
Jak można być tak zaślepionym i załganym, aby kulturę Słowian nazwać prymitywnym złym słowiańskim pogaństwem a barbarzyństwo i – w potocznym znaczeniu tego słowa – zdziczenie krystowierców uważać za kulturalne i  wyższe. Krystowierstwo było i jest antykulturą. Słowiańszczyzna natomiast była wspaniałą kulturą pod wszystkimi humanistycznymi względami niebotycznie lepszą od krystowierstwa:
.
– Słowianie nie znali tortur, co wcześniej wykazałem. U krystowierców były one na porządku dziennym.
.
– Słowianie nie znali fanatyzmu, nie prowadzili świętych wojen i krucjat oraz nigdy nikogo i nigdzie na siłę nie „nawracali”. Fanatyczni krystowiercy robili zaś to wszystko przez dwa tysiące lat, a drogę krystowierstwa znaczyły trupy dziesiątek, jeśli nie setek milionów ofiar.
.
– U Słowian panowała wolność i równość. U krystowierców panowały zamordyzm, terror, ucisk, poddaństwo i skrajna nierówność społeczna.
.
– U Słowian nie było rzesz biedoty i żebraków obok garstki bogaczy, co było cechą charakterystyczną krystowierstwa wszędzie tam, gdzie panowało.
.
– U Słowian nie było ślepej wiary w zbrodnicze żydowskie wymysły nazwane „pismem świętym”; krystowierstwo zaś zbudowano na tym żydowskim oszustwie.
.
Jak więc można sprawiedliwe, wolne od wyzysku człowieka przez człowieka, wolne od nieuczciwości, chciwości i złodziejstwa (o czym pisałem niedawno) pogaństwo słowiańskie nazywać prymitywnym i złym, a barbarzyńskie, prymitywne, zdziczałe, mściwe, zachłanne i skrajnie niesprawiedliwe krystowierstwo nazywać kulturalnym i wyższym od słowiańskiego pogaństwa. Do tego trzeba być rzeczywiście zaślepionym załganym krystowiercą.
W jednej sprawie ma Zuzanna Pol, choć tylko częściowo, rację:
.
„Być może to „zły chrzest”, upodrzędnienie mieszkańców dorzecza Wisły czy Bugu, pogarda Kościoła łacińskiego dla ich języka (…), wstręt dla ich zwyczajów i mitologii zrodziły nasze dzisiejsze, Polskie poczucie niższości, kompleksy wobec kulturalnego, cywilizowanego Zachodu”
.
Częściowo, bo te kompleksy i poczucie niższości wobec zachodu dotyczy tych Polaków, którzy uwierzyli w brednie o złym prymitywnym pogaństwie słowiańskim i o wyższość cywilizacji zachodu. Ci mogą faktycznie czuć się zakompleksieni. Przez co jedni (ogłupieni poprawnością polityczną i projewrounijnością lub prousraelskością) na siłę będą nadal wiązać Polskę z bandyckim żydo-banksterskim zachodem, inni (katolikopolactfo) chce widzieć Polskę nadal przykutą łańcuchem do Watykanu i rzymskiej szubienicy, a jeszcze inni (świry turbolechickie), choć stanowią znikomą mniejszość, leczyć będą nadal ich kompleksy wymysłami o Imperium Lechickim. A przecież wystarczy tylko sobie uświadomić, że z humanistycznego punktu widzenia kultura Słowian niebotycznie przewyższała każdą cywilizację, a zwłaszcza zachodnią, łacińską, aby uwolnić się od poczucia niższości i kompleksów wobec barbarzyńskiej cywilizacyjnej antykultury łacińskiego zachodu.
.
.
opolczyk
.
.
.
.
Reklamy