O konstytucji kwietniowej, o sanacji i jej rzekomych zasługach dla II RP…

.

.

Zdecydowałem się poruszyć ten temat, gdyż jak zaraza szerzy się w różnych kręgach w internecie kult sanacji i nawoływania do uznania sanacyjnej konstytucji kwietniowej za jedyną legalną. Są nawet tacy którzy sanacyjną nielegalną konstytucję kwietniową uważają za jedyną legalną i nadal obowiązującą. Jednym z najbardziej obecnie znanych propagatorów owej nielegalnej (o tym za chwilę) konstytucji sanacyjnej jest niepoważny wielbiciel sanacji chrabja Potocki uważający się dodatkowo za legalnego, tyle że  emigracyjnego prezydęta – kontynuatora sanacyjnych rządów.
.
.
Na tę szajbę dał się nabrać nawet Jerzy Zięba, propagator metod naturalnego leczenia.
.
Uwiarygadnianiem niepoważnego chrabjego Potockiego zajął się też zawodowy aktor, pupilek rebe Rydzyka, Olszański vel Jabłonowski. Razem chcą odbudowywać II RP – naturalnie z sanacyjną nielegalną konstytucją.
.

.
Tu nadnienię, że gorliwą wyznawczynią konstytucji kwietniowej była nie żyjąca już Beata Andreas.
.

.
W jej przypadku nie jest to dziwne. Była wszak także wyznawczynią wklęsłej ziemi:
.

.
Co najśmieszniejsze, zwolennicy konstytucji kwietniowej, tacy jak Pol Lechicki uważają, że dzięki wprowadzeniu konstytucji kwietniowej Polacy staną się świadomym SUWERENEM we własnym kraju.
.

.
Wszyscy oni wykazują brak elementarnej wiedzy o II RP i o sanacji i/lub totalny zanik zdolności samodzielnego i logicznego myślenia. Sprawa konstytucji kwietniowej jest przecież jak najbardziej oczywista! Nikt nie zaprzeczy, że sanacja doszła do władzy nielegalnie w wyniku krwawego puczu, nieudolnie zresztą przeprowadzonego pod wodzą  litewskiego przybłędy Piłsudskiego! W związku z tym wszystkie decyzje, zarządzenia, dekrety i ustawy – a więc i sanacyjna konstytucja – były nielegalne. Bo nielegalna władza tworzy nielegalne ustawy. To powinno być dla każdego oczywiste. Jak więc można domagać się legalizacji, czy uważać za jedyną legalną konstytucję tę uchwaloną przez nielegalną sanację ?
Jak już wspomniałem, wyznawcy nielegalnej konstytucji kwietniowej (nie tylko Pol Lechicki), twierdzą, że przywróci ona Polakom pozycję SUWERENA w państwie. Ci ignoranci nawet nie zdają sobie sprawy z tego co wygadują. Konstytucja kwietniowa tak naprawdę pisana była pod litewskiego przybłędę Piłsudskiego (a raczej Selmana, jak z dużym prawdopodobieństwem nazywali się jego przodkowie w linii męskiej, przechrzty żydowskie). W miarę obiektywnie o konstytucji kwietniowej pisze, o dziwo, nawet na stronie kontrolowanego przez okupanta „polskiego” radia:
http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/828424,Konstytucja-kwietniowa-%E2%80%93-akt-pisany-z-mysla-o-Pilsudskim
.
Był to rzeczywiście akt prawny pisany z myślą o przywódcy majowego puczu. Już wcześniej wielokrotnie proponowano mu urząd prezydenta, co samozwańczy „marszałek” odrzucał, gdyż funkcja prezydenta RP w myśl obowiązującej wówczas konstytucji z 1921 roku była przede wszystkim reprezentacyjna. Prezydent był tytularną głową państwa, ale nie posiadał rzeczywistej władzy decyzyjnej ani wykonawczej. I stąd Selman/Piłsudski tę funkcję odrzucał. Aby temu zaradzić, opracowano konstytucję kwietniową, która czyniła prezydenta dyktatorem czy wręcz nieomal władcą autokratycznym. Miał być zgodnie z nią odpowiedzialny wyłącznie „przed bogiem i historią” – czyli przed nikim! A już najmniej przed społeczeństwem. Jak pisze o tym na stronie radia, prezydent w myśl nowej konstytucji:
.
„Sprawował władzę zwierzchnią względem parlamentu i rządu – jednolitą i niepodzielną. Mógł mianować premiera i ministrów, zwoływać i rozwiązywać Sejm i Senat, wyznaczać terminy ich sesji, powoływać 1/3 senatorów. Posiadał także prawo wskazania następcy na czas wojny, kandydata na prezydenta, mianowania lub odwołania Naczelnego Wodza. Dysponował prawem łaski, wydawania dekretów w czasie wojny, zarządzenia powszechnego głosowania.”
.
I plan był taki – uchwali się ową konstytucję, po czym Mościcki poda się do dymisji a prezydentem zostanie Selman/Piłsudski. A wtedy, gdyby nawet w następnych wyborach do sejmu antysanacyjna opozycja wygrała, Selman/Piłsudski taki nowy sejm mógłby po prostu rozwiązać. I dotąd nakazywałby nowe wybory, aż sanacja ponownie by je wygrała. Na premierów i ministrów wyznaczałby ślepo mu posłuszne marionetki, do senatu wcisnąłby ponadto 1/3 swych lokajów i nikt nie miałby możliwości protestu, gdyż robiłby to „legalnie” – zgodnie z konstytucją. W konstytucji szło po prostu o pozbawienie jakiegokolwiek politycznego wpływu  opozycji, a przez to i społeczeństwa, zniewolonego przez „wodza” poprzez totalne podporządkowanie kraju sanacji i rządzącemu nią i państwem dyktatorsko „marszałkowi”. Cały ten plan nie powiódł się tylko z tego powodu, że niecały miesiąc po wejściu w życie owej nielegalnej konstytucji Selman/ Piłsudski wyzionął ducha. A Mościcki, nie posiadający autorytetu „wodza”, z przysługujących mu nagle, a przeznaczonych dla Selmana/Piłsudskiego nowych prerogatyw żadko korzystał. Zrobił to np. w 1938 roku, gdy dekretem zdelegalizował żydowską lożę B’nai B’rith (zalegalizowaną ponownie przez Lecha Kalksteina). I chyba tylko ten jeden dekret Mościckiego był jedynym naprawdę propolskim posunięciem sanacji na przestrzeni 13 lat jej rządów. Niemniej, choć konstytucja kwietniowa leżała odłogiem, opozycji nie udało się rozpędzić sanacji, która rządziła, nadal nieudolnie, aż do okupacji i związanej z nią likwidacji II RP.
.
Z ewentualnego zalegalizowania obecnie nielegalnej, sanacyjnej konstytucji kwietniowej najbardziej ucieszyłby się prezes PiSraela Kalkstein. Dysponowałby, ukryty za plecami i ponad głową Dódy Obłudy (którego dzieci mają prawo powrotu do Izraela) praktycznie nieograniczoną władzą. Konstytucja dawałaby mu pełną kontrolę nad knessejmem, senatem, żondem, a przede wszystkim nad społeczeństwem, które zostałoby całkowicie ubezwłasnowolnione. Kto wie zresztą, czy planowana przez PiSrael nowa konstytucja nie będzie kalką konstytucji sanacyjnej? Tak więc tylko skończeni ignoranci i ludzie nieodpowiedzialni mogą propagować przywrócenie sanacyjnej nielegalnej konstytucji kwietniowej. No chyba, że robią to świadomie będąc agenturą wpływu Kalksteina i PiSraelitów – agentury okupanta.
.
A teraz kilka przykładów wybitnie antypolskiej postawy sanacji.
.
1) Już w październiku 1926 rząd sanacyjny zrzekł się prawa do emisji pieniądza na rzecz w międzyczasie sprywatyzowanego Banku Polskiego, wydając finanse państwa w łapska żydo-banksterów posiadających większość akcji Banku „Polskiego”:
.
”Rząd oświadcza , że zgodnie z rozporządzeniem z dnia 26 października 1926 r. zrzekł się prawa emisji biletów bankowych i że nie będzie ich więcej emitował. Bank Polski będzie jedyna instytucja emisyjna. Na mocy obecnego statusu Bank Polski jako spółka akcyjna jest całkowicie niezależny od rządu. Rząd nie jest upoważniony do uzyskiwania zaliczek od banku, do emisji biletów na pożyczki dla rządu z wyjątkiem tych, które się mieszczą wyraźnie w granicach obecnie dozwolonych przez Status Banku”
http://nikander.neon24.pl/post/136015,pilsudski-za-ten-gwalt-uczyniony-nad-polska
.
Polska w okresie międzywojennym była krajem biednym i zacofanym. Jedynie wywalczone powstaniami (całkowicie bez pomocy „naczelnika” państwa, Selmana/Piłsudskiego, który wszystkie te powstania ignorował) kawałek Śląska i częściowo Wielkopolska  były uprzemysłowione. Gdyby sanacja nie pozbyła się prawa emisji przez rząd pieniędzy, budowa np. nowych fabryk byłaby o wiele prostsza – rząd mógłby po prostu emitować nowe pieniądze przeznaczone na konieczne inwestycje i nie musiałby ich na lichwiarski procent pożyczać w żydowskim banku „polskim”, któremu oddał monopol kreacji pieniądza. Tą decyzją sanacja sama wydała kraj w łapska żydo-banksterskiej finansjery.
.
Tu pozwolę sobie na pewną dygresję. Osobiście nie potępiałbym ani sanacji, ani nawet jej nielegalnego puczu, gdyby zdobytą nielegalnie dyktatorską władzę sanacja wykorzystała dla dobra Polski. I były ku temu szanse – gdyby sanacyjny żont nie zrzekł się już w kilka miesiący po puczu prawa emisji pieniądza na rzecz prywatnego banku. Przed puczem sytuacja w Polsce była zła – sejm zajęty był walkami międzyfrakcyjnymi, kolejne rządy padały, kolejne koalicje rządowe rozpadały się. Wystarczy sobie uświadomić, że w okresie od listopada 1918 do maja 1926 II RP miała 14 kolejnych rządów. Sytuacji nie polepszał duży odsetek mniejszości narodowych niechętnych Polakom (ok 1/3 mieszkańców RP). Prowadzenie w tej sytuacji spójnej i ciągłej polityki społecznej, gospodarczej i finasowej było po prostu niemożliwe. Wprowadzenie rządów dyktatorskich byłoby w tej sytuacji nawet korzystne, pod warunkiem, że sanacja prowadziłaby politykę propolską i propaństwową. A tak nie było. W II RP istniało ogromne bezrobocie, przemysł był w powijakach, zwłaszcza na ziemiach zaboru austriackiego i rosyjskiego. Teoretycznie możliwe byłoby szybkie postawienie gospodarki na nogi i likwidacja bezrobocia pod warunkiem ciągłości rządu, co przed majem 1926 było niewykonalne. Po zamachu majowym sytuacja się zmieniła. Sanacja miała możliwość prowadzenia długofalowej spójnej polityki gospodarczej. Posiadała prawo emitowania przez rząd pieniędzy, które można by było przeznaczyć na roboty publiczne, na rozbudowę infrastruktury i budowę przemysłu. Skokowo i bardzo szybko ogromnie zmiejszyłoby się bezrobocie, ogromnie wzrosłyby wpływy do budżetu z tytułu podatków od nowo zatrudnionych milionowych rzesz ludzi, a miliony byłych bezrobotnych, mając pieniądze za prace publiczne i w państwowych zakładach nakręcałyby koniunkturę kupując w sklepach więcej towarów. Tej możliwości szybkiego i radykalnego uzdrowienia (a więc sanacji) gospodarki państwowej i sytuacji materialnej społeczeństwa sanacja sama się pozbawiła oddając prawo emisji pieniądza prywatnemu bankowi. Przez co do końca II RP panowały w niej bieda i masowe bezrobocie. U schyłku II RP katastrofalnie brakowało też pieniędzy na konieczne dobrojenie polskiego wojska  w obliczu nadciągającej wojny (o tym później).
2) Katastrofalny był stan i katastrofalna była bieda polskiej wsi, dla której sanacja nic nie zrobiła – poza krwawą pacyfikacją powstań i strajków chłopskich. Współodpowiedzialność za katastrofalny stan ludności wiejskiej ponosił żydo-kk zaciekle sprzeciwiający się reformie rolnej i uwłaszczeniu chłopów. Wprawdzie w czasie zaborów kk utraciił ogromną większość majątków ziemskich, ale w odrodzonej RP należał i tak do największych posiadaczy ziemskich. W rękach kleru było w II RP ok 220 tys. hektarów ziemi. I z tego powodu kk zażarcie sprzeciwiał się reformie rolnej strasząc wręcz zwolenników reformy rolnej klątwami i ekskomunikami. Także inni obszarnicy zdecydowanie bronili ich majątków. Zwolennikami reformy były stronnictwa chłopskie i część socjalistów. Negatywnie nastawiona była tzw. „prawica”, w tym i zdecydowana większość członków ND. Byli katolikami i bali się kleru. Sanacja nie tylko nie poprawiła losu chłopów stanowiących ponad 50 % mieszkańców II RP. Gdy w latach 30-tych sytuacja na wsi dramatycznie zaczęła się pogarszać, co było nastąpstwem światowego kryzysu gospodarczego wywołanego w USraelu w 1929 roku przez żydo-banksterów i gdy zaczęły wybuchać strajki i powstania chłopskie, sanacja brutalnie i krwawo je tłumiła. W latach 1932-37 śmierć z rąk policji i wojska poniosło 107 chłopów. Już podczas tłumieniu w roku 1932 powstania leskiego do powstańców strzelano z karabinów maszynowych. Do pacyfikacji powstania wykorzystano nawet samoloty wojskowe.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_leskie#Przebieg_powstania
Najgorszy dla chłopów był rok 1937. Tylko wtedy podczas tłumienia strajku chłopskiego zginęło 44 strajkujących chłopów a represje dotknęły tysięcy innych.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Strajk_ch%C5%82opski_(1937).
.
Tu kolejna dygresja. Powstanie leskie wywołały nieprzemyślane pomysły chrabjego Potockiego (ciekawe czy to rodzina naszego chrabjego Potockiego, wyznawcy konstytucji kwietniowej). Proponował on zatrudnianie chłopów do nieodpłatnej pracy, m.in przy remontach dróg i mostów. Chłopi uważali to – i słusznie – za próbę przywrócenia pańszczyzny. Rzecz w tym, że chrabjowie, obszarnicy i finasowa elita mieli wtedy już samochody. Nie mieli jednak za bardzo gdzie nimi jeździć, gdyż poza dużymi miastami i rzadką siecią krajowych dróg brakowało lokalnych porządnych dróg i mostów. I dlatego m.in padł pomysł zapędzania chłopów do tych prac. Aby pany chrabje mogli se autkami jeździć. Inna rzecz – II RP potrzebowała rzeczywiście budowy i modernizacji infrastruktury, w tym sieci dróg i mostów. Gdyby sanacja nie zrzekła się prawa emisji pieniądza, to pomysł chrabjego Potockiego, aby bezrobotnych chłopów zatrudniać przy remontach dróg – tyle że odpłatnie, za emitowane przez rząd pieniądze – byłby korzystny dla państwa, gospodarki, wsi i samych chłopów. A tak, zapędzanie ich do robót za fricko wywołało bunty zakończone krwawą pacyfikacją.
.
3) Niewiele lepsza sytuacja była w miastach. Krwawo pacyfikowane były protesty robotnicze (np. w Krakowie czy Racławicach). Najbardziej krwawo spacyfikowano w kwietniu 1936 Lwów:
.
„Bilans masakry robotników i bezrobotnych, która miała miejsce we Lwowie, w czwartek 16 kwietnia był przerażający. W masakrze zginęło na miejscu 31 osób. Kolejne 18 osób zmarło w szpitalach miejskich wskutek odniesionych ran postrzałowych następnego dnia. Łącznie 49 ofiar śmiertelnych. We lwowskich szpitalach znalazło się ponad 300 ciężko i lżej rannych. Kilkuset uczestników pogrzebu zostało aresztowanych.”
https://wolnemedia.net/krwawy-kwiecien-we-lwowie-2/
.
Sytuacja w miastach była dla większości ich ludności niewiele lepsza niż na wsi. Panowało ogromne bezrobocie, pieniędzy na roboty publiczne ani na budowę państwowych zakładów pracy i fabryk z wiadomych powodów nie było. W gospodarce dominował więc obcy kapitał, który robotników po prostu wykorzystywał. Przez co ciągle wybuchały strajki, co nie polepszało gospodarczej ani społecznej kondycji państwa. Wprawdzie sanacja zaczęła w roku 1936 budowę Centralnego Okręgu Przemysłowego (ciekawe, że zrobiła to dopiero po śmierci Selmana/Piłsudskiego, a nie za jego życia), niemniej budowa COP-u szła niezbyt szybko, bo i na nią brakowało po prostu pieniędzy. Ale gdyby sanacja nie zrzekła się prawa emisji pieniądza i gdyby zależało jej na losach Polski, budowę COP i szeregu innych takich okręgów miała mośliwość i mogła to robić już od 1926 roku. Wtedy Polska w ogóle nie odczułaby skutków światowego kryzysu gospodarczego, gdyż rząd mógły w ramach utrzymania ciągłości produkcji składać zamówienia rządowe w każdej zagrożonej kryzysem i spadkiem produkcji fabryce czy gałęzi gospodarki. Bo miałby na to pieniądze.
.
Należy więc otwarcie stwierdzić, że sanacja dla poprawy gospodarki i dla podniesienia poziomu życia obywateli nie zrobiła praktycznie nic, zwłaszcza do czasu śmierci „marszałka”. O COP-ie pomyślała dopiero po jego śmierci – dziesięć lat po nielegalnym przejęciu władzy. A co robiła wcześniej, poza represjami wobec przeciwników politycznych i pacyfikowaniem strajków?
.
4) Najbardziej jednak antypolskie działania sanacji dotyczyły kompletnej indolencji wobec nadciągającej wojny. Sanacja znała zamiary zachodu i wiedziała, że Polska z zachodu nie otrzyma żadnej pomocy. Potwierdza to korespondencja dyplomatyczna z tamtego okresu. Pisałem o tym w jednym z fragmentów tekstu pt: „Majowe rocznice”:
.
„– Władze sanacyjne z kanałów dyplomatycznych jak i wywiadowczych wiedziały, że UK i Francja hojnie obdarzają III Rzeszę kredytami zbrojeniowymi, natomiast Polsce ich odmawiają:
.
„Krytycy postawy Anglii i Francji w 1939 r. zwykli ignorować sabotowanie kredytów dla Polski przez rząd Anglii – i to nie tylko angielskich kredytów – ale i francuskich (przy jednoczesnym hojnym kredytowaniu zbrojeń III Rzeszy!)”
https://myslnarodowa.wordpress.com/2012/09/04/abbeville1939-a-wojna-obronna-ii-rp-zdrada-czy-realizm/
.
– Władze sanacyjne znały plany zachodu dotyczące nadciągającej wojny. 21 listopada 1938 roku otrzymały wszak raport ambasadora Jerzego Potockiego z Faszyngtonu z jego relacji z rozmowy z usraelskim dyplomatą Williamem Bullittem. Raport przytaczał słowa usraelity:
.
„Wojna z Hitlerem jest nieuchronna a  Stany przystąpią do niej po związaniu Niemiec przez Anglię i Francję.  Państwom demokratycznym potrzeba co najmniej dwa lata czasu na dozbrojenie a w międzyczasie należy spodziewać się ekspansji Hitlera na wschód i życzeniem państw demokratycznych byłoby, żeby tam na wschodzie doszło do rozgrywki między Rzeszą Niemiecką a Rosją. Ponieważ potencjalna siła Sowietów  nie jest  dotychczas znana, zatem możliwe jest, że Niemcy operując zbyt daleko do swych baz byliby skazani na długa i wyniszczającą wojnę. Dopiero wtedy państwa demokratyczne mogłyby zaatakować Niemcy i doprowadzić do ich kapitulacji.”
.
Proszę zauważyć, że usraelita nie wspomniał ani słowem o Polsce leżącej między III Rzeszą a ZSRR. Ona dla niego nie istniała. Ważne są jeszcze dwa inne raporty – z dnia 17 grudnia 1938 sporządzony przez ambasadora Łukasiewicza w Paryżu po jego rozmowie z szefem MSZ Francji G. Bonnetem:
.
„Nie brak oznak, że gdyby z tych czy innych powodów wypadło Francji wykonać zobowiązania wynikające ze sojuszu z nami wysiłek w kierunku wykręcenia się od zobowiązań były by niewątpliwie większy niż w kierunku dotrzymania zobowiązań. Powyższa opinia wdaje się nie być zgodna z deklaracjami min. Bonnet jest jednak słuszna i w zupełności oddaje istniejący stan rzeczy. Syntetycznie rzecz biorą polityka francuska uznaje jedynie za pozytywny sojusz z Anglią natomiast sojusz z nami i z Rosją za momenty obciążające.”
.
A w raporcie z 16 stycznia 1939 ambasador Potocki po rozmowie z Williamem Bullittem (ambasadorem usraela w ZSRR) pisał:
.
„Państwa demokratyczne przekreśliły raz na zawsze wszelki urojone interwencje zbrojne w kierunku  zabezpieczenia jakiegokolwiek państwa które miało się stać pastwą agresji niemieckiej.”
.
UUUFFF !!!
„Państwa demokrytyczne”, czyli bandycki zdradziecki zachód, nie ruszy palcem, aby bronić m.in. Polski – to mówił powyższy raport.
Co więc z tych raportów powinni wyczytać odpowiedzialni politycy sanacyjni?
.
1) Wojna z Hitlerem jest nieuchronna.
2) Zachód chce, aby III Rzesza napadła na ZSRR i tam się wykrwawiła. Tyle że Polska leżała Wehrmachtowi na drodze. Tak więc „demokrytyczny zachód” spisał ją na straty, co jasno pokazują dwa ostatnie, przytoczone przeze mnie raporty.
3) Jakiekolwiek „sojusze” z zachodnimi „aliantami” były więc nic nie warte – tamci chcieli, aby III Rzesza uderzyła na ZSRR i nie zamierzali jej w tym marszu przeszkadzać, broniąc Polski. Wręcz po to wspierali Hitlera ogromnymi kredytami zbrojeniowymi  i odmawiali je Polsce, aby ułatwić mu szybkie rozbicie polskiego wojska. Ponadto, co podaje pierwszy raport – do wojny z Hitlerem nie był jeszcze zachód w 1939 roku przygotowany (co widać było zresztą pod Dunkierką, gdzie dumni Anglicy spieprzali z Franczuami za kanał zostawiając Niemcom ogromną ilość uzbrojenia – 84 427 pojazdów, 2472 działa i 657 tys. ton amunicji i sprzętu). Gdyby tchórze ten sprzęt podarowali rok wcześniej Polsce, inaczej by wyglądała kampania wrześniowa.
.
Jak więc powinni postąpić odpowiedzialni politycy sanacyjni znając powyższe raporty? Na pomoc Anglii czy Francji, a tym bardziei USraela nikt poważny i odpowiedzialny liczyć nie mógł. Polska była wciśnięta między wrogie sobie i wrogie Polsce III Rzeszę i ZSRR. Jedynie sojusz z jednym z sąsiadów dawał jej jako taką gwarancję, nie nie zostanie bez pomocy w obliczu agresji ze strony tego drugiego sąsiada. Kogo więc powinni wybrać na sojusznika? Otóż znając plany „państw demokratycznych”, chcących uderzyć na III Rzeszę od zachodu, gdy ona wykrwawi się w ZSRR, należało zakładać ostateczną klęskę Hitlera. Sojusz z nim stawiałby Polskę u schyłku wojny w koalicji zwyciężonych, przegranych. Co wcale korzystne dla Polski by nie było. Znacznie lepszym rozwiązaniem byłby sojusz z ZSRR, tym bardziej, że Stalin sanacyjnym władzom sam go zaproponował.
.
Jakie byłyby korzyści dla Polski wypływające z takiego sojuszu?
.
1) Nie byłoby 1 września 1939 roku!
Wojna nie zaczęłaby się 1 września 1939 roku atakiem III Rzeszy na Polskę!  Hitler nie uderzyłby 1 września na Polskę związaną sojuszem militarnym z ZSRR, gdyż Wermacht nie był wtedy jeszcze gotowy do wojny z Armią Czerwoną. Tym bardziej, że III Rzesza nia miała jeszcze wtedy zabezpieczonych „pleców” i musiała liczyć się z zadaniem jej prędzej czy później ciosu z tyłu zza linii Maginota.
2) Nie byłoby 17 września 1939 roku.
3) Wojnę Hitler w takim przypadku musiałby zacząć od zabezpiczenia sobie „pleców” – czyli kampanią z roku 1940 i podbojem Danii, Norwegii, Beneluxu i Francji. Na Polskę związaną sojuszem z ZSRR mógłby uderzyć dopiero po zabezpieczeniu sobie tyłów. Atak ten nastąpiłby najprawdopodobniej dopiero w roku 1941, choć nie w czerwcu, a wcześniej. Niemniej Polska zyskałaby prawie dwa lata na dozbrojenie wojsk, przy czym związana  sojuszem z ZSRR mogłaby tam zakupić znaczną ilość czołgów i samolotów. I wtedy atak III Rzeszy na Polskę wyglądałby całkiem inaczej. Ofensywę Wehrmachtu połączone siły Wojska Polskiego i Armii Czerwonej byłyby w stanie powstrzymać szybciej. I szybciej dotarłyby do Berlina.
4) Gdyby Polska była dobrowolnym sojusznikiem ZSRR już przed wojną, jej pozycja przetargowa ze Stalinem w sprawach kształtu i systemu politycznego powojennej Polski byłaby niewyobrażalnie korzystniejsza, niż miało to miejsce w sytuacji, gdy nową władzę przewieziono do Polski uwolnionej spod okupacji hitlerowskiej przez ZSRR z Moskwy i osadzono w Warszawie pod osłoną bagnetów oddziałów NKWD.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/05/01/majowe-rocznice/
.
Tu dodam jeszcze, że militarna słabość II RP miał dwie zasadnicze przyczyny. Pierwszą była miłość „marszałka”, sanacyjnego naczelnego wodza, do konnicy. Kochał po prostu koniki i szabelki. Do jego śmierci w 1935 roku troszczył się on przede wszystkim o armie konne, które stanowiły wówczas trzon sił zbrojnych II RP. Wojska pancerne i lotnictwo traktował Selman/Piłsudski po macoszemu. Było to oczywiście idiotyczne i szkodliwe. Już w końcówce I wojny światowej decydującą rolę na froncie zachodnim odegrały artyleria, wojska pancerne i lotnictwo. Ale ślepy na to „marszałek” trwał z uporem maniaka przy konnych armiach do roku 1935. Dopiero po jego śmierci dowództwo wojskowe pośpiesznie przygotowało i zacząło wdrażać plan modernizacji wojska z naciskiem na wojska pancerne i lotnictwo. Jednak i czasu i pieniędy było już za mało, aby wojsko polskie należycie do wojny przygotować. To dlatego, mimo iż polski żołnierz bił się dzielnie, wojna obronna trawał zaledwie kilka tygodni. Konnicą  nie powstrzyma się dywizji pancernych i lotnictwa. Drugą przyczyną był, jak łatwo jest sią domyślić,  brak pieniędzy na zbrojenia. Ale była to wina sanacji, która sama zrzekła się prawa emisji pieniądza. Gdyby od 1926 roku za emitowane przez rząd pieniądze sanacja zaczęła budowę własnych zakładów zbrojeniowych, to nim Hitler doszedł do władzy w 1933 roku, II RP mogłaby być potentatem produkcji zbrojeniowej przynajmniej na miarę środkowej Europy. I wtedy nie byłoby tak katastrofalnej w stosunku do Wehrmachtu i Luftwaffe dysproporcji w uzbrojeniu wojsk RP, jaką widać było gołym okiem we wrześniu 1939.
.
Widząc nadciągającą nieuchronnie agresję hitlerowskich Niemiec sanacja, która sama pozbawiła się prawa emisji pieniądza, aby jakoś polepszyć obronność (lub aby to udawać, czego nie wykluczam), poza uprawianiem uspokajającej propagandy i zapewnianiem, że guzika nie oddamy, zorganizowała dekretem Mościckiego z 1936 roku (to także było już po śmierci „marszałka”) Fundusz Obrony Narodowej.
.
Niby było to posunięcie patriotyczne i propolskie. Ale np. wyprzedaż nieruchomości i ruchomych środków państwowych był w sumie szkodliwy. Wprawdzie jednorazowo otrzymywało się za wyprzedawany majątek pieniądze, ale z drugiej strony było to pozbywaniem się przez i tak biedny rząd (a raczej żont) stałych źródeł dochodów zasilających budżet państwa. Zebrane zaś złoto i srebro w ogromnej większości nie zostało wykorzystane na dozbrojenie wojsk i poszło na marne: „dary rzeczowe w złocie i srebrze wywieziono 1939 za granicę.”
.
Od siebie dodam – społeczeństwo polskie, mimo że biedne, ofiarnie oddawało niekiedy ostatnie grosze na ten fundusz. Dużą popularnością cieszyła się akcja oddawania złotych obrączek ślubnych. Niestety złoto to, jak wspomniałem, wywiozła uciekająca z kraju sanacja za granicę.
Powie ktoś – a jednak sanacja coś dla polepszenia obronności kraju jednak zrobiła, bo powołała ten FON. Jest to wrażenie błędne. Wyprzedaż majątku narodowego, aby łatać gigantyczne dziury w budżecie jest zawsze złe. Ogromnej większości zebranego złota i srebra nie wykorzystano do celu, w jakim je zbierano czyli do polepszenia obronności. A wielu mieszkańców pozbyło się resztek oszczędności, co pogłębiało i tak panującą biedę. Ale nie to było najgorsze w związku z tym funduszem. No bo zastanówmy się – państwo jest biedne, sanacja wysprzedaje rządowy majątek ruchomy i nieruchomy, od mieszkańców zbiera darowizny, pieniądze i obrączki. Sanacyjna propaganda powtarzała wtedy, że każdy karabin, każdy nabój jest ważny, aby dozbroić wojsko i wzmocnić obronność. To dlaczego w tym samym czasie, gdy wysprzedaje samacja własność państwową i wyciąga ludności pieniądze z kieszeni na dozbrajanie armii, dlaczego w tym samy czasie sanacja hojnie finasowała, zbroiła i szkoliła żydowskie organizacje terrorystyczne:
.
„Władze II RP przekazały również Żabotyńskiemu na działalność terrorystyczną 250 tys. zł. II RP dostarczała też broń dla Narodowej Organizacji Wojskowej Irgun w Palestynie. Broń przemycano jako maszyny rolnicze lub mienie emigrantów żydowskich. Polski wywiad wojskowy (drugi oddział sztabu generalnego) przemycili dla Żydów w Palestynie: 3000 karabinów, 220 karabinów maszynowych, 10 tys. granatów, 3 miliony sztuk amunicji, trzy lekkie samoloty RWD.”
http://prawy.pl/7016-wsparcie-sanacyjnej-dyktatury-dla-zydowskich-terrorystow/
.
Czyżby zbrojenie i finansowanie bojówek w Palestynie było ważniejsze niż dozbrajanie w obliczu nadciągającej wojny polskiego wojska? I skąd na to brała sanacja pieniądze, skoro nie miała ich na dozbrajanie polskich żołnierzy, przez co powołała FON i wyprzedawała własność państwową?
.
Czy piewcy sanacji odpowiedzą kiedyś na te pytania?
.
Na zakończenie przypomnę jeszcze końcówkę wystąpienia ministra Józefa Becka w sanacyjnym sejmie (a może knessejmie?) w maju 1939:
.
„Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja, skrwawiona w wojnach, na pewno na pokój zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata ma swoją cenę, wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenną. Tą rzeczą jest honor.”
https://pl.wikisource.org/wiki/Przem%C3%B3wienie_J%C3%B3zefa_Becka_w_Sejmie_RP_5_maja_1939_r
.

Jak widzimy, sanacyjny minister Józef Beck bardzo pięknie i patriotycznie gadał o honorze. Jednak gdzie był ten jego honor kilkanaście lat wcześniej, gdy był jednym z tych siepaczy, którzy w kilku zamordowali bezbronnego generała Zagórskiego:
.
„Na Dobrej oprawcy związują Zagórskiemu ręce na plecach, obrzucają wyzwiskami, biją po twarzy, kopią i okładają szablami- zrazu płazem. Generał nie chce współpracować, zatem przypalają mu skórę papierosami, cygarami oraz kłują sztychem szabli. W torturowaniu Zagórskiego uczestniczyli ( trudno ustalić, kto biernie, a kto czynnie): ppłk. Piątkowski i Józef Beck, major Wenda, kapitanowie Kowalski, Miładowski, Myśliszewski, Płaskowski oraz Łokietek. Na pewno, wbrew pogłoskom, wśród egzekutorów nie było Bolesława Wieniawy- Długoszowskiego. Można mu wierzyć na słowo- niekoniecznie trzeźwe. To był wprawdzie człowiek nie pozbawiony wad, ale niezdolny do takiego świństwa.”
https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/02/08/zabojstwo-gen-wlodzimierza-ostoi-zagorskiego-zbrodnia-niemal-doskonala-ludzi-pilsudskiego/
.

Jeszcze bardziej ciekawi mnie, gdzie był jego honor, gdy 17 września – w jego przekonaniu zapewne „honorowo” – zdezerterował z większością sanacyjnych pętaków do Rumunii. A przecież jako dyplomowany pułkownik artylerii mógły, a nawet powinien walczyć w obronie kraju, którego ludność sanacja i jego rząd tak bezmyślnie wydały na rzeź.

.
Gadać o honorze jest łatwo. Postępować z honorem już nie.
.
.

opolczyk

.
.
.
.

 

Reklamy