Głupota ludzka nie zna granic, czyli kolejna wpadka turbolechity Pawła Szydłowskiego…

.

.

 

Paweł Szydłowski, mający grupkę ślepo wierzących w jego fantazje fanów, jest jednym z kilku czołowych niepoważnych turbolechickich świrów. Wspomniałem o nim przy okazji demaskowania turbolechickich wymysłów w poniższym wpisie:
https://opolczykpl.wordpress.com/2016/11/25/czy-istniala-starozytna-slowianska-lechia-lub-polonorum-imperium/

.
A trzy lata temu pod jednym z jego filmów wydałem o jego propagandowych bzdurach poniższą opinię:
.
„Takiego żydłackiegpo bełkotu i tylu kłamstw w tak krótkim filmiku dawno nie słyszałem.
Szydłowski odkrył przyłbicę – jego misją jest judaizacja Polaków i judaizacja naszej historii i tradycji.
Jedynie zgodne z prawdą jest to, że Niemcy wymazywali i fałszowali naszą historię. Ale jeszcze bardziej fałszował ją kk a obecnie Szydłowski.
Co za idiotyzmy!!!
12 plemion lechickich !!! Polska „biblijnym Izraelem”!!! I wyznawała wedyjskie aryjskie chrześcijaństwo – arianizm wedyjski!!! Przecież to obrzydliwa żydłacka propaganda i judaizacja naszej przeszłości.
Szydłowski ślepo wierzy w żydłackie kroniki, nazywa je „polskimi” – a one są łacińsko-żydlackie a nie polskie. Dla niego agent Watykanu, „mnich watykański” fałszerz historii Gall Anonim jest wiarygodnym kronikarzem. Tak samo ślepo wierzy jednemu z największych fałszerzy historii – Długoszowi. Czy XIII-wiecznemu żydłackiemu biskupowi. Przecież to obłęd! Za Odrą mieszkali Połabianie – Serbołużyczanie, Wieleci, Ranowie, Redarowie, Obodryci i wiele innych plemion –  ale nie „Polanie”. Coś wiem o tym – tam mam korzenie po mieczu.
Szkoła katedralna w XII wieku nie była „uniwersytetem” – była kościelną szkołą – miejscem indoktrynacji żydłackiego kleru. „Sedalai i Ebrehel” to imiona hebrajskie a nie celtyckie czy wedyjskie.
Chrobry był jahwistą – i to gorliwym.
A w Rzeczypospolitej jagielońskiej czytać i pisać potrafiło może 5 % mieszkańców. Skąd więc „wszyscy Polacy” rzekomo wiedzieli o wyssanych z palca sędziach u Lechitów V wieków przed obrzezanym cieślą?
Abraham i sędziowie z żydowskiej biblii to wymysł oszustów. Abraham nigdy nie istniał. Biblijni sędziowie też nie. U Słowian takich też nigdy nie było. I dlaczego obrzezanego cieślę, nieudolnego samozwańczego rabbiego tytułuje on „chrystusem”?
A Wanda nie żyła w V wieku p.n.e.
Sprawa szczerbca….
Jeśli był on mieczem Chrobrego – to skąd na nim napis hebrajski? Czyżby pejsaci już wtedy mieli takie wpływy w państwie Piastów, że nawet na mieczu monarchy był napis w ich języku? Zresztą, przecież ich wtedy jeszcze oficjalnie w państwia Polan nie było. No to skąd ta hebrajska inskrypcja? A może sam Chrobry był Hebrejczykiem, przechrztą na katolicyzm. I dlatego lubił język hebrajski. I otrzymał miecz od „anioła bożego” – żydowskiego Jahwe ludobójcy.
Jaką wartość może mieć dla Słowianina miecz z napisami po łacinie i po hebrajsku? Co my kurw…mać jesteśmy – łacinnicy lub hebrejczycy? Odesłać go należy do Watykanu albo nad Jordan. Po kiego diabła nam łacińsko-hebrajskie „pamiątki”?
Nie wiem kto i ile Szydłowskiemu za tę judaistyczną, żydowską propagandę płaci. Ale podejrzewam, że żołd dostaje w nowych szeklach izraelskich.”
.

.
I nie zmieniam jej nadal – Szydłowski zżydza naszą kulturę i za wszelką ceną chce przerzucić pomost między żydo-biblią w którą ślepo wierzy a światem i kulturą Słowian. Dodatkowo stał się w międzyczasie jednym ze sztandarowych turbolechitów. Przy czym jest on bezdennie bezmyślny, aby nie rzec – głupi – o czym świadczy ogłoszona przez niego „sensacja” powielona przez  równie bezmyślnego turbolechitę, admina „Tajnego archiwum watykańskiego”. Oto ta „sensacja”:
.

Według turbokatoli Mieszko był pierwszym władcą Polski, a Zygmunt III – 31. Niestety na Kolumnie Zygmunta w Warszawie ufundowanej przez jego syna Władysława jest podane, że Zygmunt był 44. władcą Polski. Jego tytuł królewski to: król Wandalów (Wiślan), Gotów (Litwy) i Szwedów. Do spranych turbokatolickich, pozbawionych wiedzy łbów nic nie dociera. Według kronik niemieckich i polskich Zygmunt III Waza był 44. lub 45. władcą Polski Wandalów, jak nazywano Polaków od słowiańskiej nazwy naszej głównej rzeki Wandalusa. Każdy słyszał o sławnej przedkatolickiej historii Wandalitów/Wiślan. Nie istnieje źródło historyczne, które zaczyna historię Polski od Mieszka. Od Mieszka zaczyna się tylko katolicka historia i upadek Polski.

Paweł Szydłowski

źródło: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=658134077679024&set=o.514952278638866&type=3&theater

Dziwne jest to, że Szydłowski czepia się „turbokatoli”, choć sam jeszcze niedawno katolickie szkoły przykościelne nazywał „uniwersytetami”, a katolickich fałszerzy historii „kronikarzami – i ślepo bronił ich wiarygodności. Choć wypisywali oni najczęściej turbokatolickie brednie. Przez co Szydłowski sam robił za „nieortodoksyjnego” turbo-katola.
Nie wiem też skąd Szydłowski wytrzasnął, że szwedzki przybłęda, wasal i pies gończy Watykanu, król „jezuita” Zygmunt III Waza jest wg turbokatoli 31 władcą Polski. Lista władców państwa Polan, Unii Litewsko-Polskiej i Rzeczypospolitej Obojga Narodów nie jest numerowana, bo nikt nie wie, jak i komu dawać kolejne numery.
.
A to m.in dlatego, że już w trzecim pokoleniu dynastii piastowskiej, tej oficjalnie uznanej historycznie, mamy problem – po śmierci Chrobrego władcą był Mieszko II Lambert. Został on jednak wypędzony z kraju i pozbawiony tronu i korony, a na tronie zastąpił go przyrodni brat Bezprym, po którego śmierci współwładcami państwa zostali: ponownie Mieszko II, oraz dodatkowo jako współwładcy Otto Bolesławowic i Dytryk. No i właśnie – czy Ottona i Dytryka należy zaliczać do pocztu władców Polski czy nie? Podobna sytuacja powtarzała się kilkakrotnie jeszcze przed rozbiciem dzielnicowym. W latach 1086-89 współwładcami byli Herman i Mieszko Bolesławowic. A w latach 1098-1102 współwładcami byli Herman, Zbigniew i Krzywousty. A zaraz potem w latach 1102-1107 współwładcami byli Krzywousty i Zbigniew. Czy więc współwładców zaliczać należy do listy władców czy nie?
.
Nie potrzebuję przypominać w tym miejscu faktu wymazania z powyższego pocztu Bolesława II, syna Mieszka II Lamberta nazwanego „Zapomnianym”. Jeśli więc Szydłowski stwierdza, że wg turbokatoli Zygmunt III to 31 władca – to niech przytoczy tę turbokatolicką listę. Bo ja żadnej takiej ponumerowanej turbokatolickiej listy władców Polski nie znam i nie jestem w stanie tej „informacji” zweryfikować. Tu dodam, że w matejkowskim cyklu „Poczet królów i książąt Polski” Zygmunt III jest przedstawiony jako 36 władca.
.
 
.
 
.
 
Przy czym jeśli nawet usuniemy z matejkowskiego pocztu Dobrawę i Rychezę, bo samodzielnymi władczyniami nie były, to i tak przypadnie szwedzkiemu przybłędzie miejsce 34. A nie 31. Inna sprawa, że przy sporządzaniu wizerunków książąt senioralnych Matejko pominął Mieszka Plątonogiego, który był zwierzchnim księciem w latach 12010-1211. W sumie więc Zygmunta należałoby przesunąć na miejsce 35. A po doliczeniu pogańskiego Bolesława II, przez żydo-kk skasowanego, na miejsce 36. Nie mówię już o doliczeniu współwładców, bo wtedy lista byłaby o kilka pozycji dłuższa. Skąd więc Szydłowski wytrzasnął owo 31 miejsce?
Nie to jest jednak aż tak istotne w całej tej sprawie. Szydłowski z innego powodu okazał się bezdennym głupcem a przez to i nieświadomie zwykłym dezinformatorem. Pisze on, że: „…na Kolumnie Zygmunta w Warszawie ufundowanej przez jego syna Władysława jest podane, że Zygmunt był 44. władcą Polski”. Otóż czegoś takiego na kolumnowej tablicy nie ma. Tu zamieszczam pełne polskie tłumaczenie owego łacińskiego napisu z wytłuszczeniem kontrowersyjnego fragmentu:
.
„Zygmunt III z mocy wolnej elekcji król Polski, z tytułu dziedziczenia, następstwa i prawa – król Szwecji, w umiłowaniu pokoju i w sławie pierwszy pomiędzy królami, w wojnie i zwycięstwach nie ustępujący nikomu, wziął do niewoli wodzów moskiewskich, stolicę i ziemie moskiewskie zdobył, wojska rozgromił, odzyskał Smoleńsk, złamał pod Chocimiem potęgę Turcji, panował przez czterdzieści cztery lata, czterdziesty czwarty z szeregu królów, dorównał w chwale wszystkim lub całą chwałę [sam] ogarnął”
.
Owszem, napis mówi, że Zygmunt był – cytuję czterdziesty czwarty z szeregu królów, ale nie ma tam mowy, że był czterdziestym czwartym królem Polski! W tej sytuacji nawet nie całkiem rozgarnięty ćwierćinteligent, zamiast ryczeć, że ten szwedzki przybłęda i watykański pies gończy (o tym później) był 44 a nie 31 (wg Szydłowskiego to wersja turbokatolicka) władcą Polski, próbowałby znaleźć wyjaśnienie tej zagadki – a więc dlaczego na tablicy pisze, że Zygmunt był z szeregu 44 królem, skoro Polska (a właściwie państwo Piastów, Unia Litewsko-Polska i Rzeczypospolita Obojga Narodów) do czasu III Wazy tylu króli nie miała. Rozwiązanie tej zagadki jest dziecinnie proste i wpadłem na nie po sekundzie namysłu. Właściwym pytaniem jest – jakiego kraju królem nr 44 był Zygmunt III Waza? Wszak jak mówi napis na owej nieszczęsnej tablicy – z mocy wolnej elekcji był królem Polski, ale też, że był z tytułu dziedziczenia, następstwa i prawa królem Szwecji. Zajrzałem natychmiast na poczet władców Szwecji i mój domysł się potwierdził – Zygmunt III Waza był 44 królem Szwecji:
.
Szwecji – a nie Polski, a właściwie Rzeczypospolitej, której Korona była częścią składową. Wykaz władców szwedzkich jest przejrzysty – kolejnym koronowanym na króla władcom przypisywane są kolejne liczebniki, których nie otrzymywali sprawujący władzę, ale rządzący bez korony regenci, nie będący więc królami. I Zygmunt Waza ma na tej liście liczebnik 44, co oznacza że był czterdziestym czwartym z szeregu (rzędu) królem Szwecji.
Turbolechita Szydłowski nawet nie pomyślał, aby pójść tym tropem. Ale wiadomo dlaczego – ponieważ liczebnik czterdziesty czwarty (król) przy Wazie był w jego przekonaniu potwierdzeniem tego, że Chrobry nie mógł być pierwszym koronowanym na króla władcą państwa Piastów. Tak więc był Szydłowski przekonany, że ów fragment napisu na tablicy –  czterdziesty czwarty z szeregu królów – jest dowodem na istnienie „polskich” króli przed Chrobrym, co z kolei byłoby dowodem na istnienie wymysłu turbolechickiego – domniemanego imperium Lechii. I stąd narobił takiego wrzasku. A turbolechita z archiwum watykanskigo przyłączył się do głoszenia owej turbolechickiej dobrej nowiny. Sęk w tym, że jest ona po prostu fałszywa.
.
W tym miejscu należy się jeszcze wyjaśnienie, dlaczego syn III Wazy, na kolumnie ku czci ojca, umieścił tę właśnie informację – że jego ojciec był czterdziestym czwartym w szeregu królem, zaznaczając wcześniej, że był on z tytułu dziedziczenia, następstwa i prawa królem Szwecji. Był nim rzeczywiście, choć krótko, od 1594 do1599, kiedy to wolą protestanckiej większości został przez szwedzki parlament zdetronizowany i wyproszony z kraju. Szwedzi nie chcieli ultrakatolika na tronie i po detronizacji Zygmunta oddali władzę przedstawicielowi protestanckiej gałęzi Wazów Karolowi IX, panującemu początkowo jako regent, a później jako 45 król. Katolicka gałęź Wazów nigdy się z detronizacją nie pogodziła. Pretensje do szwedzkiego tronu wysuwali po kolei (za ich elekcjami stał Watykan, jezuici i „polski” kk) Zygmunt III Waza, Władysław IV Waza i Jan Kazimierz – takoż Waza. Ten ostatni jego pretensjami sprowokował najazd szwedzki zwany potopem. Jedną z głównych politycznych przyczyn szwedzkiego najazdu na Rzeczypospolitą była bowiem chęć wymuszenia przez szwedzkiego Karola X na Janie Kazimierzu zrzeczenia się pretensji do szwedzkiego tronu. Gdy Władysław IV ufundował ojcu kolumnę i ową tablicę, Zygmunt od 44 lat nie był już królem Szwecji, a Szwedzi za żadne skarby nie życzyli sobie powrotu na tron ultrakatolickiej gałęzi Wazów, wybieranej przy pomocy kleru na władców Rzeczypospolitej. Tablica na kolumnie, a zwłaszcza ten fragment z tytułu dziedziczenia, następstwa i prawa – król Szwecji, miał podkreślić owe roszczenia. Był to po prostu akt propagandowy. Gdyby Szydłowski nie szukał w amoku dowodów na przedpiastowskich władców turbolechistanu i chwilę zastanowił się nad treścią tekstu z kolumnowej tablicy, być może i on zrozumiałby jego rzeczywiste znaczenie. Niestety jest zbyt świrnięty na punkcie nieistniejącego nigdy Imperium Lechii, aby był w stanie logicznie myśleć. I stąd odczytał na tablicy coś, czego tam po prostu nie ma.
.
Chcę  jeszcze zaznaczyć, że nie wpadłbym na ślady owych idiotyzmów Szydłowskiego, gdyż na strony turbolechickich świrów nie zaglądam w ogóle, ale znajoma z Chicago podesłała mi link turbolechity admina archiwum watykańskiego z „sensacją” Szydłowskiego prosząc mnie o ocenę wiarygodności owej „informacji” (CZY TUTAJ ZAWARTA JEST PRAWDA?). Odpisałem jej  po chwili, że to są kompletne brednie. Załączyłem link władców szwedzkich pokazujący, że Zygmunt był 44 królem Szwecji a nie Polski.
.
Mógłbym na tym skończyć, ale pozostają jeszcze dwie sprawy: ciekawe w jakich to kronikach niemieckich i polskich (co twierdzi Szydłowski) pisze, że Zygmunt III Waza był 44 lub 45 władcą Polski. Czyżby turbolechicka szajba istniała już przed wiekami u żydo-katolickich „kronikarzy” u Niemców i u Piastów? Choć gdyby się uprzeć i doliczyć współwładców (Ottona, Dytryka, Bolesławowica i Zbigniewa) oraz skasowanego przez kk Bolesława II Zapomnianego, a także pominiętych w poczcie Matejki spośród książąt zwierzchnich i krakowskich Plątonogiego, Pobożnego, Rogatkę,  Mazowieckiego (Bolesława) i Prawego to by się akurat równe 45 władców od Mieszka I do Zygmunta III nazbierało. Dokładnie 45. Bez Dobrawy i Rychezy, które samodzielnie nie panowały.  Na żądanie turbolechity Szydłowskiego wszystkich ich po kolei wyliczę.
.
Ostatnią sprawą są propagandowe łgarstwa na rzeczonej, poświęconej III Wazie tablicy. Bo tak się składa, że więcej jest na niej łgarstw niż prawdy.
.
Nieprawdą jest że Zygmunt III był z mocy wolnej elekcji królem Polski. Elekcja nie była wolna a sterowana przez kk i Watykan. Półprawdą jest, że z tytułu dziedziczenia, następstwa i prawa był królem Szwecji: Był, ale tylko do 1599 roku, kiedy go rodacy zdetronizowali i wypędzili. Nieprawdą jest że panował (w Rzeczypospolitej) przez czterdzieści cztery lata. Wszak nad jego koronowaną głową panowali jezuici, „polski” kk i Watykan. Jedyną prawdą jest, że był czterdziestym czwartym z szeregu królem, tyle że Szwecji.
Obrzydliwym kłamstwem jest pianie o nim, że był w umiłowaniu pokoju (…) nie ustępujący nikomu. Zresztą jak mógł nie ustępować nikomu zarówno w umiłowaniu pokoju jak i w wojnie i zwycięstwach jednocześnie? Pokój i wojna wykluczają się nawzajem. Ale wracam do jego rzekomego umiłowania pokoju. W polityce wewnętrznej odpowiadał za szalejące tumulty przeciwko „heretykom” gwarantując katolickiemu motłochowi bezkarność. Odpowiadał za kolejne coraz większe bunty kozackie (Nalewajki, Kosińskiego i Federowicza) spowodowane narastającą w czasie jego „panowania” furią katoliczenia i polszczenia Ukrainy. Odpowiadał za wybuch wyniszczającej kraj wojny domowej nazwanej rokoszem Zebrzydowskiego. W polityce zagranicznej odpowiadał, przynajmniej częściowo za kolejne (chyba ze cztery) wojny ze Szwecją, za wmieszanie z podpuszczenia papiestwa i jezuitów Rzeczypospolitej w wieloletnią wojnę z Rosją i za wybuch nienawiści polsko-rosyjskiej:
.
Odpowiadał za interwencję zbrojną w księstwach naddunajskich i za sprowokowanie wojny (1620-1621) z Turcją, podczas której wojska koronne doznały katastrofalnej klęski pod Cecorą.

Idźmy dalej…

.

„…w wojnie i zwycięstwach nie ustępujący nikomu” – kompletna bzdura. Np. wyprawą wojenną  do Szwecji dowodził osobiście, ale po początkowych sukcesach ostatecznie poniósł klęskę, po której sromotnie zwiał ze Szwecji.
„…wziął do niewoli wodzów moskiewskich” – bzdura – osobiście nie brał udziału w żadnej bitwie podczas wojny z Rosją.
„…stolicę i ziemie moskiewskie] zdobył” – bzdura – robiły to wojska Rzeczypospolitej pod wodzą hetmanów a do Moskwy bojarzy dobrowolnie bez walki je wpuścili, a sam Zygmunt w zajęciu Moskwy nie brał udziału.
„…wojska rozgromił” – bzdura – nie on a wojska Rzeczypospolitej pod dowództwem hetmanów – bez udziału Zygmunta.
„…odzyskał Smoleńsk” – bzdura – w ponad 20-miesięcznym oblężeniu oraz podczas samego zdobycia Smoleńska w obozie oblężniczych wojsk Rzeczypospolitej Zygmunta nie było.
„…złamał pod Chocimiem potęgę Turcji” – bzdura – pod Chocimiem wojskami Rzeczypospolitej dowodził hetman Chodkiewicz. Zygmunta tam wcale nie było.
„…dorównał w chwale wszystkim” – zgoda – ale tylko dekownikom, fanatykom religijnym i samochwałom.
.
Nazwałem wcześniej Zygmunta wasalem i psem gończym Watykanu. Był nim rzeczywiście. Watykan i „polski” kk forsując jego elekcję liczyli na ewentualność trwałego zdobycia przez Zygmunta szwedzkiego tronu i ponownego skatoliczenia i oddania pod wpływy Watykanu zdominowanej przez protestantów Szwecji. Miał to osiągnąć jak elekcyjny król przy pomocy wojsk Rzeczypospolitej. A gdy w Rosji doszło do wielkiej smuty i wojen domowych to Watykan popchnął Wazę do wojny  z Rosją z nadzieją jej skatoliczenia. Tyle że rosyjską kartę Zygmunt zgrał w fatalny sposób – bojarzy gotowi byli osadzić na carskim tronie jego syna Władysława, pod warunkiem jego konwersji na prawosławie, na co Zygmunt nie wyraził zgody. Chciał rosyjskiej korony dla siebie, a ponadto zamierzał Rosjanom narzucić katolicyzm. Wywołało to w efekcie bunt przeciwko okupacyjnym wojskom Rzeczypospolitej i wypędzenie ich z Moskwy a następnie z Rosji. Tak to przez fanatyzm utracił ten turbo-katolik Rosję. A przez to wzięły w łeb dalsze plany Watykanu i Zygmunta – najazdu na Szwecję połączonymi siłami Rzeczypospolitej i Rosji celem odzyskania dla Watykanu i Zygmunta szwedzkiego tronu. Zygmunt we wszystkich jego posunięciach uwzglądniał na pierwszym miejscu interesy papiestwa, jezuitów i żydo-katolicyzmu. Zwłasza te, które były zbieżne z jego własnymi ambicjami i planami. Przez to jednak był marionetką, służalcem czy wręcz psem (przepraszam psy za to porównanie) gończym Watykanu.
.
Koniecznie należy jeszcze przypomnieć jedno z jego najgorszych dla Rzeczypospolitej posunięć – wprowadzenie (pod wpływem kleru szalejącego w amoku „nawracania” kogo tylko się dało) przez niego prawa (rozdział XIX artykułu 7 Statutu 3 Litewskiego z r. 1588), które mówiło:
.
„Jeśliby Żyd który, albo Żydówka do wiary chrześcijańskiej przystąpili, tedy każda osoba i potomstwo ich za szlachcica poczytywani być mają.”
.
W ten sposób przyczynił się do znacznego biologicznego zażydzenia przechrztami stanu szlacheckiego. Przy czym wielu przechrztów tylko udawało „nawrócenie”. W duchu pozostali wierni ideologii żydowskiego wybraństwa i po cichu służyli żydowskim interesom. To akurat posunięcie Zygmunta do dzisiaj Polsce odbija się czkawką.
.
Wiki podaje, że za panowania Zygmunta III Wazy Rzeczypospolita osiągnęła swój największy obszar terytorialny. To prawda, ale miało to miejsce w pierwszej połowie okresu jego „panowania”. Duże tereny uzyskała wtedy Rzeczypospolita siłowo podczas rosyjskiej smuty – wykorzystała słabość Rosji rozdartej i osłabionej wojną domową Rosji. Za to w drugiej połowie okresu jego „panowania” większa część Inflant kontrolowanych dotychczas przez Rzeczypospolitą utracona została na rzecz Szwecji. A na południu Rzeczypospolita utraciła w tym samym okresie wpływy w Mołdawii i na Wołoszczyźnie. No i to za Zygmunta zaczęły szaleć na Ukrainie powstania kozackie. Z perspektywy czasu wiemy dzisiaj, że to one właśnie były początkiem końca Wielkiej Rzeczypospolitej. Fanatyzm religijny Zygmunta, jego ślepe poparcie dla kontrreformacyjnych zapędów kk i jezuitów, w sytuacji gdy katolicy stanowili miejszość mieszkańców (prawosławnych i protestantów razem wziętych było więcej) rozbiły jedność wieloetnicznej i wielowyznaniowej Rzeczypospolitej. Roszczenia Zygmunta i jego dwóch następców do szwedzkiego tronu przyniosły Rzeczypospolitej szereg wojen ze Szwecją łącznie z katastrofalnym szwedzkim „potopem”. Najazd na Rosję podczas dymitriad na wieki zantagonizował Rzeczypospolitą z Rosją. Paradoksalnie to właśnie w czasach Zygmunta, gdy Rzeczypospolita miała największy obszar w historii i wydawała się stać u szczytu potęgi, idiotyczną polityką wewnętrzną i zewnątrzną, służącą interesom Watykanu, „polskiego” kk i żydo-katolicyzmowi, rękami „władcy” i wysługujących się nim  jezuitów, „polskich” biskupów i papiestwa, mówiąc obrazowo, państwo ustawiono na równi pochyłej i popchnięto je w dół. Od tego momentu upadek Rzeczypospolitej był praktycznie nie do zatrzymania. Przez następne dwa wieki trwało staczanie się ku upadkowi. A przeróżne późniejsze próby ratowania państwa przez katolików, jak choćby szaleńczy giga-tumult religijny nazwany konfederacją barską, uchwalenie turbo-katolickiej i polsko-szowinistycznej feudalnej konstytucji 3 maja…
.
…czy insurekcja kościuszkowska jedynie ostateczny upadek Rzeczypospolitej przyspieszyły.
.
Na koniec powiem tak – uważam, że jest hańbą dla Polski i Polaków to, że nadal w Warszawie stoi i kłuje w oczy kolumna szwedzkiego przybłędy, wasala i psa gończego Watykanu, króla „jezuity” Zygmunta III Wazy, fanatycznego żydo-katolika i arcyszkodnika.
.
.
Powinno się ją zdemontować i odesłać do Watykanu, któremu ten szwedzki przybłęda tak gorliwie służył.
.
.
opolczyk
.
.
.
.