Matka Ziemia i jej wyrodne dziecko – człowiek cywilizowany…

.

.

Inspiracją do poniższego tekstu był rozesłany przez Kaza Dziamkę na kilkanaście adresów e-list z dołączonym krótkim filmem pokazującym piękno dzikiej Przyrody:
.
8 minut piękna
.
Wszystkim Słowiankom i Słowianom proponuję 8 minut piękna naszej planety i ukojenia dla umęczonych naszych dusz słowiańskich. Nie ma znaczenia, że autorem tej cudownej muzyki jest niemiecki artysta, Deuter. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za dobro naszej „zmniejszającej” się planety i wszyscy powinniśmy jej bronić przed eksplozją przeludnienia i coraz bardziej destruktywną, bezduszną technologią.
Pozdrawiam, Kaz.
.

.

Ludzie to dziwne istoty (pomijam tym razem duchowy wymiar ludzi i całej Rzeczywistości). Biologicznie/fizycznie są wytworem ewolucji, a każdy atom ich ciał otrzymują od Ziemi. Wielu, zwłaszcza wyznawcy religii abrahamowych wypierają się zwierzęcego pochodzenia człowieka, choć z małpami człekokształtnymi dzielimy ok. 98% identycznych genów. To są naprawdę nasi bliscy ewolucyjni kuzyni.

.


.
Nie ma więc sensu wypierać się pokrewieństwa z nimi ani naszej (biologicznie) zwierzęcej genealogii. Od zwierząt różni nas głównie stopień abstrakcyjności myślenia, potencjalna zdolność do kontroli popędów i potencjalna (u wielu uśpiona) zdolność do uczyć wyższych, nie wypływających z popędów i instynktów. Na świadomość ludzi nadal ogromny wpływ wywiera zmysłowość i popędy. Zmysły pozwalają nam funkcjonować w świecie fizycznym, blokują jednak postrzeganie pozazmysłowe. Instynkty natomiast, zwłaszcza instynkt samozachowawczy i popęd seksualny zmuszają nas do zachowania życia i do rozmnażania się. Są niezwykle silne i u wielu ludzi stanowią dominantę ich postępowania.
.

Uważny obserwator znający różne zachowania różnych gatunków zwierząt dostrzeże natychmiast podobne zachowania u ludzi. Wszak i one wypływają z tych samych instynktów, które kierują zwierzętami. Zachowanie mężczyzny zalecającego się do atrakcyjnej kobiety jakże często przypomina zachowanie się np. samca pawia czy strusia, który wybrance pokazuje – patrz jaki jestem atrakcyjny.
.

.

A zachowanie się pary zakochanych jak bardzo przypomina parę gołębii czy łabędzi.
.


.

Także uczucie czy instynkt macierzyństwa nie jest wyjątkowy u ludzi.
.


.

Wiele gatunków zwierząt podobnie jak ludzie to istoty stadne. Rodzina wilków przypomina rodzinę ludzką.

.

.

U wielu zwierząt stadnych zauważymy też wydawałoby się typowo ludzkie zabiegi o jak najwyższą pozycję w stadzie. Znajdziemy też u zwierząt terytorialnych (najczęściej są to drapieżniki), broniących własnego terenu łowieckiego (niekiedy nawet za cenę życia) przed obcymi odpowiednik ludzkiego patriotyzmu. Zaobserwowano także u niektórych gatunków zwierząt regularne wojny. Prowadzą je niektóre gatunki mrówek czy szerszeni atakujących i niszczących gniazda pszczół. W Japonii żyje nawet gatunek drapieżnych pszczół atakujących jak na wojnie szerszenie. A u szympansów zaobserwowano regularne wyprawy wojenne na terytoria sąsiednich „wrogich” klanów.

.

Można powiedzieć, że nic co zwierzęce nie jest ludziom obce…

.
Zabijanie innych osobników, także przedstawicieli własnego gatunku, nie jest w Przyrodzie niczym niezwykłym. Odpowiedzialny za to jest instynkt przetrwania. Podobnie jest u człowieka. Od zarania dziejów, tam, gdzie szło o przeżycie, o obronę czy zdobycie lepszych terenów łowieckich, człowiek zabijał człowieka. Tyle że w okresie dzikim zabijanie nie było zawodem. Ten sam osobnik raz był zbieraczem, innym razem myśliwym lub rybakiem i tylko wyjątkowo był wojownikiem. W tym miejscu pamiętajmy, że np. wojownik u przedcywilizacyjnych plemion Indian wielkich prerii na codzień nie był wojownikiem, choć tak się nazywał. Znacznie więcej czasu niż na wyprawy wojenne poświęcał na polowania. U człowieka zawód wojownika-żołnierza, czyli kogoś, kto utrzymywany był przez rządzącą elitę i szkolony do zabijania innych to wytwór cywilizacyjny, nie znany w kulturach przedcywilizacyjnych. Także przemysł zbrojeniowy, znany już w cywilizacjach starożytnych – czyli produkcja i ulepszanie narzędzi służących wyłącznie zabijaniu „wrogów” lub „buntowników” to wytwór cwilizacji. Obecnie jest jedną z bardziej dochodowych gałęzi gospodarki w różnych krajach. Przy czym – z pewnymi wyjątkami – im bardziej agresywny kraj, tym bardziej rozbudowany w nim przemysł zbrojeniowy.
.
Tu pozwolę sobie na dygresję o zbrojeniach. USraelski magazyn „Defense News” publikuje corocznie ranking uzyskujących największe zyski stu koncernów zbrojeniowych na całym świecie. Ranking obejmuje zarówno koncerny czysto zbrojeniowe jak i mieszane – zbrojeniowo-cywilne. W roku 2016 r. na sto największych/najzyskowniejszych koncernów zbrojeniowych 42 były usraelskie, 10 brytyjskich, a 8 japońskich. Cała Europa (bez Rosji) posiadała 29 takich koncernów. Wielka terytorialnie Rosja miała zaledwie 6 rankingowych koncernów. A maciupeński w porównaniu do innych krajów Izrael 4. Na pierwszym miejscu w rankingu (od lat) był usraelski koncern Lockheed Martin, który na sprzedaży uzbrojenia zarobił na czysto w 2016 roku 43,47 mld dolarów. Największy rosyjski koncern to uplasowany na 11 miejscu  Almaz-Antey (7,4 mld dolarów). Produkuje systemy rakietowe i obrony przeciwlotniczej.
.
Jak widzimy, już tylko po wielkości zbrojeń można odgadnąć, które kraje są zaborcze, imperialistyczne i prące do wojen.
Ciekawe jest też to, co dwa światowe mocarstwa (pierwsze chylące się ku upadkowi, drugie rosnące w siłę) – USrael i Rosja – będące największymi eksporterami broni, robią z produkowaną bronią. Bo tak się dziwnie składa, że Rosja mająca wielokrotnie mniejszą produkcję zbrojeniową w eksporcie broni plasuje się na drugim miejscu za USraelem. USrael eksportuje głównie przestarzały militarny złom zastępując go u siebie najnowszym (choć nie najlepszym) sprzętem. Jedynie Izrael otrzymuje od USraela najnowocześniejsze uzbrojenie. USrael zaopatruje zbrojeniowo wielu wasali i przeróżne podległe mu reżimy (np. Saudów). Zbroi też przeróżne paramilitarne prawicowe bojówki i bandy terrorystyczne w świecie islamu (np. ISIS). No i dużą ilość uzbrojenia zużywa USrael na bieżąco w kolejnych bandyckich agresjach i okupacjach. Rosja na bieżąco poza wspieraniem legalnego rządu Syrii nie zużywa produkcji zbrojeniowej, bo nie prowadzi wojen. Modernizuje własne wojska obronne. Eksportuje też systemy obronne i systemy rakietowe do różnych krajów, zwłaszcza takich, które mogą obawiać się usraelskiej agresji lub interwencji. Ostatnio wielką popularnością w wielu krajach cieszy się najnowsza generacja rosyjskich czołgów – znacznie lepszych niż najlepsze usraelskie. Tyle że Rosja nie używa ich do agresji na obce kraje.
.
Wracam do tematu. Jak już wcześniej napisałem, zabijanie innych osobników, także przedstawicieli własnego gatunku jest w Przyrodzie nagminne i związane jest z instynktem przetrwania. Oraz z instynktem terytorialnym. Ale i w tym drugim przypadku rozchodzi się o polepszenie szans na przetrwanie. Zarówno zwierzęta jak i człowiek dziki zabijał niejako z konieczności, aby samemu przeżyć oraz zagwarantować lepsze szanse na przetrwanie własnej hordy (ludzie), watahy (wilki), czy stada (lwy, hieny itp.). Dopiero człowiek cywilizowany wyłamał się z tego biologicznego przymusu, niestety w sposób wynaturzony. Zinstytucjonalizował wojny, w których nie szło już tylko o przetrwanie i stworzył zawód wojownika-żołnierza – zawodowego „legalnego” zabójcy. Gdy jedna wataha wilków z powodu zbyt małego terytorium lub niewystarczającej ilości zwierzyny łownej  wkraczała na tereny innej, gra idzie o przetrwanie jej osobników. Gdy dzicy walczyli pomiędzy sobą o lepsze tereny łowieckie, szło im o przetrwanie. Ale gdy Macedończyk napadał na kolejne kraje, gdy Rzym podbijał cały śródziemnomorski basen i docierał do granic Szkocji – tam już nie szło tylko o przetrwanie. Rzym nie potrzebował do przetrwania tylu podbitych krajów. To jego zdegenerowane cywilizacją elity chciały nowych terenów i nowych niewolników, choć swoich miały wystarczająco. USrael też nie potrzebuje do własnego przetrwania dokonywać tylu agresji i interwencji zbrojnych (ponad 60 tylko od II wojny). O postępującej degeneracji cywilizowanego człowieka w kontekście wojen świadczy i to, że to właśnie wojny i zbrojenia, oraz towarzyszące im gorączkowe wymyślanie coraz to bardziej śmiercionośnych broni było jednym z najważniejszych motorów napędowych cywilizacyjnego postępu technicznego. A już wymyślenie i masowa produkcja broni masowego rażenia mogącej w mgnieniu oka zabijać miliony ludzi jest szczytem cywilizowanej degeneracji. Czegoś takiego nie znał świat dzikich ludzi ani świat zwierząt. A mimo to cywilizowany człowiek uważa się za coś niepomiernie lepszego od dzikich ludzi czy zwierząt.
.
Cywilizowany człowiek zachodu dumny jest z zachodniej cywilizacji. Choć w różnych regionach świata zostawiała i zostawia ona takie ślady:
.
.
.
.
.
.
.
Ani u ludów dzikich, ani w świecie zwierząt takiej furii niszczenia nie spotkamy. To specjalizacja człowieka cywilizowanego. Ale od dzikich ludzi i dzikich zwierząt odróżnia go jeszcze jedna specjalna cecha – bezmyślne niszczenie nie tylko wytworów innych ludzi (ich miast, domów, całych państw) i masowe zabijanie innych ludzi nie zagrażających jego własnemu przetrwaniu. Człowiek cywilizowany, zwłaszcza współczesny, bezmyślnie niszczy własne środowisko naturalne, niszczy biosferę Matki Ziemi. To już jest nie tylko degenreracja duchowa, ale i umysłowa – człowiek cywilizowany podcina przysłowiową gałąź, na której siedzi. Zatruwa i niszczy Przyrodę, cały ziemski ekosystem (powietrze, wodę i glebę), choć jest on jego domem i żywicielem. Przyroda nie potrzebuje człowieka. Natomiast człowiek bez niej nie przeżyje. Tę mądrość posiadał dziki człowiek. Współczesny człowiek cywilizowany ją zatracił. Postawił się nad Przyrodą, chce nad nią panować i bezlitośnie rabunkowo ją eksploatuje, a przy tej okazji zatruwa i niszczy.
.
Pewnie, że już zwierzęta wpływają w mniejszym lub większym stopniu na ich środowisko. Ale nigdy nie stanowią zagrożenia dla niego. Dziki człowiek też w jakimś tam stopniu, korzystając z owoców Natury, wpływał na nią. Ale nigdy jej nie zagrażał. Znacznie bardziej na środowisko naturalne wpływały cywilizacje, od kiedy tylko się pojawiły. Budowały np. miasta, będące środowiskiem sztucznym. Wycinały też np. lasy pod pola uprawne, na budulec i na opał. Ale nie uprawiały one jeszcze znanej dopiero w czasach współczesnych wycinki rabunkowej, czy wręcz wypalania dużył połaci lasów, ogołacając w krótkim czasie ogromne tereny z drzew.
.
.
.
Powierzchnia lasów na Borneo w roku 1950 sięgała 90 %. Sześćdziesiąt lat później, w 2010 już tylko 44 %. A wg prognoz w roku 2020 pozostanie ich 32-33%. Najgorsze jest to, że lasy na Bornego po prostu się wypala…
.
.
A tak wygląda ten las już po wszystkim…
.
.
Niewiele lepiej jest z Amazonią.
.
.
.
Także polskie lasy są masowo wycinane…
.
.
Udało się je uchronić przed prywatyzacją, ale nie przed rabunkową wycinką pod rządami PiSraela.
.
W sumie, w czasach pogańskich cywilizacje, choć już one wkroczyły na drogę degeneracji człowieka i jego wynaturzenia (oderwania od naturalnego życia), nadal jeszcze uważały człowieka za część Natury i nie pragnęły nad nią zapanować. Zmieniło się to dopiero za sprawą religii żydowskich i nakazu z żydo-biblii – „czyńcie ziemię sobie poddaną”. Matkę Ziemię uprzedmiotowiono, a człowieka postawiono ponad Naturą. Na szczęście upadek nauki i techniki pogańskiej końca starożytności, jaki miał miejsce pod panowaniem rzymskiej szubienicy (co cofnęło technicznie i technologicznie Rzym, Grecję  czy Egipt o co najmniej tysiąc lat) uniemożliwił na długie wieki realizację uprzedmiotowienia Ziemi i próby panowania człowieka nad Przyrodą. Niestety tzw. rewolucja przemysłowa, oraz towarzyszący jej gwałtowny rozwój techniki (których jednym motorem napędowym były wojny i zbrojenia a drugim chciwość bazująca na żądzy zysków) sprawiły, że niszczenie środowiska naturalnego stało się obecnie jednym z najbardziej widocznych przejawów działalności cywilizowanego człowieka.
.
Człowiek cywilizowany niszczy i truje ziemię (glebę), grzebiąc ponadto w jej „wnętrznościach”…
.
68e25e606ec221ed9ee07a00b615a63a296d0e08
.
dlokr
.
image019
.
bh110512_20
.
f731918042ac6d9egen
.
garzweiler
.
zdjecie,600,86806,20100304,kopalnia-odkrywkowa-wegla-brunatnego
.
bh110512_18
.
.
.
.
.
.
Zatruwa wodę…
.
uid_dc8827eacda7baa1ac68c4f9667340411275627775296_width_700_play_0_pos_3_gs_0
.
uid_8a02cb511efac9b1578e8f237c28623e1276583948504_width_700_play_0_pos_3_gs_0
.
tujestbrudno_16502198
.
US-BLAST-OIL-ENERGY-SINKS
.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
.
Gulf Oil Spill
.
martwa-ryba
.
image14019
.
8b0e4c1978891219006c9397bc27a8c6
.
3
.
https://assets.vice.com/content-images/contentimage/no-slug/00573781eb30a505f38d51caf4814c1e.jpg
.
.
Zatruwa powietrze…
.
106924_dym_kominy_fabryka
.
cywilizacja dymu
.
szary-dym-unoszacy-sie-z-kominow-fabryki
.
DLOLO
.
.
Podobny obraz
.
.
A przecież bez czystej i zdrowej gleby, wody i powietrza nie będzie czystej i zdrowej żywności. Ani zdrowych ludzi. I nic to nie da, że z krajów tzw. „wysoko rozwiniętych” (obecnie „zwijających” się pod ciężarem niewypłacalnego zadłużenia spowodowanego bandyckim systemem bankowym zachodu), pod naciskiem ekologów usuwane są najbardziej trujące zakłady, a nawet całe gałęzie przemysłu. Przenoszone są do biednych krajów tzw. „trzeciego świata”. Ale wywalane tam do ziemi, wody i w powietrze trucizny dotrą prędzej czy później wszędzie. Ziemia jest jednym wielkim organizmem. Trucizny wydzielane w jednym miejscu różnymi drogami (prądy morskie i powietrzne, żywność i inne zanieczyszczone produkty) docierają do mieszkańców „uwalnianego” z trującego przemysłu zachodu.
.
Głupota i zaślepienie człowieka cywilizowanego wiele regionów Ziemi uczyniła już obszarami na pokolenia niezdatnymi do życia. Np. tam, gdzie w Albercie (Kanada) trwa eksploatacja roponośnych piasków, zatrucie i skażenie środowiska na pokolenia czyni te tereny strefą śmierci.
.
Znalezione obrazy dla zapytania alberta piaski roponośne
.
Niewiele lepiej jest w obszarach eksploatacji gazu łupkowego. Tam np. z kranów cieknie paląca się woda.
.

.
A ludzi przybywa. Wiem, wiem – Ziemia jest w stanie wyżywić nawet 20, 30, a być może i 50 miliardów ludzi. Tylko – czy wtedy nagle przejdzie im chęć do dalszego rozmnażania się? I ile miejsca zostanie wtedy dla dzikiej, naturalnej Przyrody, dla lasów i zwierząt? Im więcej będzie ludzi przybywać, tym więcej lasów pójdzie na przemiał. I tym więcej będzie potrzeba nowych kopalń, betonowych lub asfaltowych dróg, parkingów, lotnisk. I nowych osiedli i miast. I nowych fabryk, samochodów, mebli i odzieży. I żywności z coraz bardziej zatrutej gleby. I wody. Choć już dzisiaj miliard ludzi nie ma dostępu do czystej nieskażonej wody.
.
Współczesna cywilizacja techniczna okazała się ślepą uliczką.
.
Czy jest szansa na to, że ten obłęd zostanie zatrzymany, że człowiek zrozumie, iż nie może Matki Ziemi ani Przyrody traktować instrumentalnie? Wszak egzystują jeszcze w kilku miejscach na Ziemi małe grupki dzikich, żyjących nadal w harmonii z Naturą ludzi. Czy będziemy gotowi wzorować się stosunkiem do Przyrody na nich? Albo czy przynajmniej wzorem Boliwii wprowadzimy ogólnoświatowe Prawo Matki Ziemi? Które mówi – Ziemia, jej dobro, na pierwszym miejscu. A dopiero potem gospodarka i przemysł (ale tylko ten nieszkodliwy dla Ziemi).
.
Jak narazie szanse te nie są w Polsce i na zachodzie zbyt duże, oceniając je po poparciu dla partii „ekologicznych” w farsach wyborczych. Choć być może, wraz ze zwiększającą się powoli liczbą ludzi świadomych zagrożenia katastrofą ekologiczną osiągnięta zostanie  tzw. masa krytyczna, która wywoła ekologiczno-świadomościową rakcję łańcuchową. Lub zafunkcjonuje tzw. „efekt setnej małpy”, co spowoduje lawinowe zmiany świadomości społeczeństw zachodu. Choć bardziej prawdopodobne jest załamanie się gospodarcze, finansowe i społeczne całego cywilizowanego zachodu pod ciężarem niewypłacalnego zadłużenia i rabunkowej prywatyzacji. W każdym bądź razie dalsze zatruwanie ziemi, wody i powietrza skończyć się musi wielką katastrofą ekologiczną. Ziemia ją przetrwa. Przetrwała już niejedną gigantyczną katastrofę: uderzenia asteroid i komet, wybuchy superwulkanów, całkowite zlodowacenia, kosmiczne rozbłyski gamma czy przebiegunowania pola magnetycznego Ziemi z okresowym jego zanikiem. Widziała też wielokrotnie wielkie wymieranie gatunków (do 90% na raz).
Nadciągającą antropogenną katastrofę ekologiczną przetrwa też życie jako takie, choć niejeden gatunek tej katastrofy nie przeżyje.
.
A ludzie? Przeżyją? Pewnie tak, choć w znacznie mniejszej ilości. I – czego im nie życzę – u schyłku cywilizacji tak będą walczyć o przeżycie, o zdobycie pożywienia…
.
34392643lEQ
.
34392645pIp
.
34392678bUk
.
https://opolczykpl.files.wordpress.com/2013/10/34392677wrx.jpg?w=660
.
.
Taki czeka los człowieka cywilizowanego, jeśli nie zrozumie podstawowej rzeczy – Ziemia jest naszą matką, domem i żywicielką. I należy ją tak właśnie traktować – jako matkę, dom i żywicielkę. A nie jak nieograniczonej pojemności śmietnik, kanał na ścieki i dostarczycielkę surowców, które można rabunkowo eksploatować.
.
Ziemia może być prześliczną zielono-błękitną planetą, z czystą glebą, wodą i czystym powietrzem.
.

.
Może być domem i żywicielką dla milionów gatunków zwierząt oraz ludzi.
.
.
.
.
Matka Natura
.
.
Tylko ludzie powinni zachowywać się i myśleć jak ludzie, jak przedstawiciele gatunku homo sapiens. Tymczasem przeciętny człowiek cywilizowany przypomina rozumem brakujące ogniwo teorii Darwina. Postępuje bowiem jak bezmyślny małpolud z ekologiczną bombą w ręku. Lont małpolud już zdążył podpalić. Czy zrozumie, że musi go zgasić?
.
.
opolczyk
.
.
.
.
Reklamy