849 lat temu padła Arkona…

.

.
Gdy blisko osiem i pół wieku temu Arkona padła pod naporem niszczycielskich krystowierczych hord, wydawało się, że los kultury i tożsamości słowiańskiej został ostatecznie przesądzony. Grodzisko Arkona wraz ze znajdującą się w nim świątynią Świętowita było duchową stolicą rugijskich Ranów, ostatniego po śmierci obodryckiego Niklota wolnego plemienia Słowian i ostatniego wolnego skrawka Słowiańszczyzny. Atak krystowierczych hord skierowany był właśnie tylko przeciwko Arkonie. Agresor wiedział, że jej upadak złamie ducha oporu u Ranów, co faktycznie miało miejsce.
Wojskami agresora dowodził biskup Absalon, fanatyczny krystowierca, który częściej w ręku dzierżył miecz niż pastorał, modlitewnik czy różaniec. „Dobrą” nadjordańską nowinę roznosił ogniem i mieczem, siłą i przemocą. Za sobą pozostawiał rzekę przelanej niewinnej krwi.
Oblegana Arkona broniła się dzielnie przez kilka tygodni. Dopiero pożar zewnętrznych umocnień umożliwił hordom krystowierców wtargnięcie do grodu, zniszcznie go, świątyni i posągu Świętowita.
.
O Arkonie pisałem już parokrotnie:
.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/06/14/arkona-ostatni-bastion-zachodniej-slowianszczyzny/
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/06/12/arkona/
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/06/10/12-czerwca-slowianski-dzien-pamieci-o-arkonie/
.
Wspominałem o niej też w dziesiątkach innych tekstów na tym blogu. Arkona na to po prostu zasługuje. Jest SYMBOLEM oporu i obrony własnej słowiańskiej tożsamości.
.
Dzisiaj w miejscu gdzie był ten legendarny już, słowiański gród, tylko resztki wału przypominają o jego istnieniu osiem i pół wieku temu.
.

.

.
Niestety erozja wapiennego stromego brzegu podmywanego sztormami zniszczyła już ponad 2/3 terenu wcześniejszego grodziska. Na poniższej grafice widać, ile już pochłonęła go woda:
.
A – linia brzegowa w 1969 roku, B – linia brzegowa ok. 1920 roku, C – domniemana linia brzegowa ok. roku 900, D – zewnętrzny wał, E – wewnętrzny wał, F – brama, G – domniemana lokalizacja kąciny.
Na podstawie Słownika Starożytności Słowiańskich, tom 7, 1982r.
.
Ostatnie większe obsunięcie się lini brzegowej byłego grodziska Arkony miało miejsce w 2008 roku:
.
.
Jeszcze kilka wieków i po Arkonie nie pozostanie nawet puste miejsce na kredowej skale. Pochłonie ją morze. Ale pamięć o niej pozostanie żywa wśród Słowian.
.
Gdyby wszystko poszło po myśli krystowierców, dzisiaj nikt nie pamiętałby ani o Ranach, ani o grodzisku Arkony, ani o Świętowicie  – i naturalnie o innych słowiańskich bogach i walecznych plemionach. Krystowiercy robili co mogli, aby z pamięci słowiańskich ludów wymazać ich historię, kulturę, tożsamość i imiona ich bogów. Wydawało się nawet przez wieki, gdy pogaństwo wśród słowiańskiego ludu trwało w ukryciu, w „drugim obiegu”, „konspiracyjnie”, że kultura słowiańska nie ma szans na przetrwanie. A jednak przetrwała. Cała ta mściwość i złość krystowierców, wszystkie wymierzone przeciwko trwającemu przy własnych bogach ludowi prześladowania, szykany, wielowiekowe niezmordowane fanatyczne zwalczanie słowiańskiej kultury i tradycji – wszystko to okazało się nieskuteczne. Pamięć o kulturze Słowian, o ich zwyczajach, obrzędach, bogach, o ich walce w obronie własnej wolności, tożsamości i kultury przetrwała. Przetrwała też pamięć o Arkonie i dzisiaj ten zniszczony przez rzymską szubienicę osiem i pół wieku temu gród otaczany jest żywą i prawdziwą czcią.
.
Arkona padła osiem i pół wieku temu. Ale pamięć o niej nadal jest żywa! Nawet u Rosjan, którzy jako Słowianie Wschodni bliskich i bezpośrednich kontaktów z Arkoną nie mieli. Jeden z najbardziej znanych rosyjskich zespołów zespołów muzycznych grający folk-pagan metal nosi imię właśnie Arkony.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Arkona_(rosyjski_zesp%C3%B3%C5%82_muzyczny)
.
Tu prezentuję jeden z jego utworów – mój ulubiony:
.

.
Tym bardziej żywa jest pamięć o Arkonie w Polsce. Upadek Arkony wywołuje do dzisiaj u piewców Słowiańszczyzny ból, żal i gniew – co widać po ogromie emocji przebijających z utworów poświęconych obrońcom Arkony i ich walce:
.
.
Mstek – Arkona (poezja śpiewana)
.
Mmm…
.
Spadających ludzi słyszę znów,
Spadających wilków bratni ród,
Na Arkońskiej białej kredzie krwisty powstał znak,
Oni wciąż spadają stamtąd w moich snach…
.
A Wittowskie morze szumi pieśń,
Uderzając o skalisty brzeg,
O tych których przygarnęło dając błogą śmierć,
O tych których wzięło tam w objęcia swe…
.
Waldemarze z krzyża zdjęty psie,
Przelewałeś tam niewinną krew,
Twych potomków zeżre skaza, Twój morderczy ród,
Byś nie czynił światu więcej żadnych szkód!
.
Gromem Cię dosięgnie Bogów gniew,
Gromem Cię ubije rudy psie,
Boś na Ród Żmijowy rękę swoją podnieść śmiał,
Boś rycerzy na Lechicki wysłał kraj…
.
Mmm…
.

.
Mstek kieruje jego gniew na rudego psa – Waldemara – króla duńskiego, który był nominalnym dowódcą krystowierczych hord atakujących Arkonę. Faktycznie hordami kierował inny rudy, a raczej czarny pies – biskup Absalon.
.
.
Upadek Arkony
.
Po raz ostatni ozwał się dzwon,
Zwiastun pradawnej chwały końca.
Tchnięte od władcy niebiańskich stron
Promienie wieczornego słońca
Na dach świątyni w sercu grodu
Padają, życie chcąc dać wojom,
Co wśród zaświatów już ogrodów.
Koniec już ich chwalebnym bojom.
.
Wielki Świętowit zwalił się z nóg
Przez cudzoziemca porażony.
Dziś pokonany prastary Bóg,
Strażnik drewnianych bram Arkony,
Lecz znów powstanie Wenedów Pan,
Aby królować nieprzerwanie,
A każdy zboża złoty łan
Obwieści Jego panowanie.
.
I każdy bór, i każdy gaj
Święty się stanie jak przed wieki.
Upadnie Krysta złudny raj,
Zahuczą gromko wszystkie rzeki,
Bo stare Bogi wrócą na tron,
Zyszcze Arkona sługi nowe,
Zabrzmi ponownie potężny dzwon,
Wzniesie Słowianin dumnie głowę.
.

.
.
Temat Arkony obecny jest i w poezji:
.
.
Tadeusz FaszczewskiRUMAK ŚWIĘTOWITA

.
W głębiach rugijskich borów, śród nadmorskich łęgów

I w gontyny Arkony wiatr posępnie świszcze,
Jak białe żagle jodłowych łodzi wikingów
Wyrasta z fal Bałtyku słowiańskie grodziszcze.
Lśnią w kolisku wiecowym szłomy i pancerze,
Błyszczą z mroków ołtarzy oczy Świętowita
– I chmurne czoła knezi, władyków, rycerzy
Troską czarną, jak żalnym całunem owite.
.
– Wojna na śmierć, na życie z nawałą germańską!
Jak warkot strzał brzmią słowa kapłańskiej wyroczni,
Kary rumak Bożyca rży w dal nadodrzańską
I uderza kopytem w groty wieszczych włóczni.
.
Wojna – i płoną wici od Łaby ku Odrze,

Powstają Łużyczany, Lutycy, Redary,
Walczą hufce lechickie zacięcie i chrobrze
I noce rozkwitają krzewami pożarów.
.
Tępy łoskot oszczepów o blachy pawęży
Niesie echa bojowe z uroczysk odwiecznych,
W ogniu stają gontyny i padają mężni,
Krwią Słowian broczy germański miecz obosieczny.
.
Zielenią puszcz ojczystych jak tarczą okryty
Groźny witeź, jak sokół, na pierś wroga spada
– Gdy wtem wytrąci oręż z dłoni Obodryty
Niemców broń niezawodna: fałsz, podstęp i zdrada.
.
W proch runęły Bożyszcza z kamiennych ołtarzy.

Prastary lud słowiański do krzyża przybito.
Na ruinach i wałach lechickich cmentarzysk
Zarżał cicho, boleśnie rumak Świętowita.
.
O, kurhanna ziemio połabska! O, kwitnąca
Macierzanką i wrzosem Rugio bursztynowa!
Choć młot teutonów mury twych miast poroztrącał,
Naród Polan przez wieki w sercach cię przechowywał.
.
Oto już dzień wyroczny, dzień chwały się zbliża,
Łuny wstaną nad tobą, jak dymy kadzielnic
Ofiarnych – i dłoń polska podźwignie cię z niewoli krzyża,
Już słychać brzęki broni z glinianych popielnic.
.

Z świętych gajów wychodzą prasłowiańskie Bogi,
Pręży się moc i pomsta wśród mogił ukryta,
Poprzez rugijskie wydmy, odrzańskie rozłogi
Już rży, poczuwszy wolność, rumak Świętowita!

.
Za: http://www.lucivo.pl/2010/08/arkona.html
.

.
ARKONA
.
Wieki mijają, lecz w pamięci stale
Wśród naszych ludów żywa jest Arkona
Stojąca dumnie nad morzem, na skale
Rozkładająca na Sławię ramiona…
To ją nasi ojcowie wytrwale
Krwią własną bronili, gdy była palona
Życia nie szczędzili, nie czekali cudu
Lecz w czerwcowy ranek bronić jęli ludu.
.
Kiedy to z krzyżem jahwistów potęga
Atakowała, kruszyła grodu ramiona
Rozniosło się echem, co do niebios sięga
Ogień! Płonie! Płonie Arkona!
Krzyczano, że pogan bóg wzrokiem dosięga
By z historii zmazać ich podłe imiona…
Lud i gród z swego miejsca zmazał
Swoje podłe lico  światu ukazał.
.
Gród z jego ludem bezpowrotnie spłonął
Matki z dziećmi spychane ze skał
Kto się nie roztrzaskał, ten w morzu utonął
Do Nawii dusze poniósł wzburzony morski wał.
Wróg popatrzył chytrze, hen ku nieboskłonom
Wyrzekł podle słowa: „bóg tak chciał”…
W promieniach słońca krzepła krwi rzeka czerwona
Krew swą wypłakała potężna Arkona.
.
Wieki mijają… dziś znów na morskim wale
Wzbiera się piana, w koło słychać szum
Słyszycie? Ja słyszę słowa doskonale!
Słowa z przed wieków i bębny bum..bum..
Lękajcie się! Ja nie ulęknę się wcale
Mi nie zagraża duszy przodków tłum
To nie ja wtedy spadłem na nich jak lawina
Bijcie się w piersi… wybiła sądu godzina!
.
Wracają gniewni, potężni Ranowie
Z mgły zapomnienia przetarli swe oczy
Z nimi wracają pradawni bogowie
Miliony szeregów, krok za krokiem, kroczy
Czas, by tak skończyli już nasi wrogowie
Gdyż wielka historia kołem się zatoczy
I teraz jahwistów naród wybrany
Stanie na urwisku, na skałach Rany
.
Dni uciekają…Kiedyś jahwiści przyszli do Arkony
Teraz Ranowie z dumą wrócą tam
Wygnają tego, co w umysłach stworzony
Odniosą go na mieczu do spiżowych bram.
I zniszczą Jahwe – symbol urojony
By już przenigdy nie zagrażał nam…!
By nie wróciło Jahwe zdrady godło
Co ze skał Rany ludzi na śmierć wiodło.
.
Za wasze czyny to przysięgniem wam
Bliska już przyszłość rychło was osądzi
Za wszystkie zbrodnie wasze przeciw nam
Wymierzy sprawiedliwość, która już nie zbłądzi…
Za Ranę, za lud słowiański, za Arkony Chram
Za Bogów! Najbliższy czas przesądzi…
I wróci Słońce z świetlistą osłoną
Rozpromienioną nad wieczną ARKONĄ!
.
                                          Masław znad Warty
.
Za: https://mojaslowianskafilozofia.blogspot.de/2012/06/12-czerwiec-dzien-pamieci-o-arkonie.html
.
.

Arkona padła osiem i pół wieku temu. Ale pamięć o niej nadal jest żywa. I nadal mobilizuje tych, którzy odwołują się do słowiańskiej kultury i tożsamości. Wtedy, osiem i pół wieku temu los Arkony był w sumie przesądzony. Nawet, gdyby pożar nie zniszczyłby umocnień zewnętrznej palisady, krystowiercy prędzej czy później Arkonę by zniszczyli. Nie mogli pozwolić na istnienie w skatoliczonej Europie pogańskiej słowiańskiej wolnej enklawy w oceanie fanatycznego krystowierstwa. Arkona musiała paść. Dzisiaj sytuacja jest inna – krystowierstwo nie jest już potęgą polityczną i suwerenem Europy. Liczba osób odrzucających ten nadjordański zabobon wzrasta. Niemniej gorliwych, fanatycznych wyznawców rzymska szubienica nadal posiada. Także w Polsce. Gdy Watra publicznie oznajmiła, że chce wybudować słowiańską świątynię we Wrocławiu, natychmiast fanatycy rzymskiej szubienicy zagrozili jej spaleniem:
.

OD REDAKCJI TENETE TRADITIONESWszystko co pogańskie należy unicestwić! Tylko jedna, prawdziwa, Święta Wiara Rzymsko-Katolicka może przynieść tej ziemi pokój, a nasze dusze doprowadzić do wiecznego zbawienia. DEUS VULT !!!
.
Jak tylko powstanie – spalić!!!

.
http://kin-rchristusrex.blogspot.de/2016/12/skandal-we-wrocawiu-powstanie-pierwsza.html
.
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/01/01/brawo-watra-pomysl-budowy-poganskiej-swiatyni-jest-swietny-ale-fanatycy-rzymskiej-szubienicy-juz-nawoluja-do-jej-spalenia/
.

Jak widać, walka o nasze PRAWO do jawnego posiadania i propagowania tożsamiości słowiańskiej nadal trwa. I to nie dlatego, że my jesteśmy fanatykami i krystowiercom uniemożliwiamy uprawianie ich nadjordańskich guseł. To oni, naturalnie nie wszyscy, ale ich fundamentalistyczny trzon, nigdy nie zaakceptują wolnej i nieskrępowanej, pogańskiej, słowiańskiej kultury istniejącej równolegle do ich fanatycznej, chorej, mściwej nadjordańskiej antykultury. Walka jaką prowadzili osiem i pół wieku temu obrońcy Arkony o prawo do własnej tożsamości nadal trwa. Choć nie my ją wywołujemy i nie my jej chcemy. U nas, pogan, odwieczna zasada mówi tak – my mamy naszych bogów, wy waszych. My czcimy naszych, wy waszych. My nie przeszkadzamy wam, wy nie przeszkadzajcie nam. My nie narzucamy wam naszych bogów, wy nie narzucajcie nam waszych bogów!
.
Tak było u pogan. Tak było u Słowian – naszych przodków!
.
Inaczej niestety jest u krystowierców. Wmówiono im, że wyssana z palca przez oszustów biblijna krwawa bestia Jahwe (i jej domniemany synalek Joszue) to jedyny „bóg prawdziwy”. I że przez to czczenie innych bogów jest obrazą wyssanego z palca żydowskiego „boga prawdziwego”; że jest bałwochwalstwem, obrazą żydowskiego „boga” i grzechem śmiertelnym. I że dlatego należy „cudzych bogów” zwalczać i tępić. Oczywiście także i ich wyznawców.

I choć dzisiaj większość krystowierców to krystowiercy pozorni, „niedzielni”, a nawet tzw. „wierzący niepraktykujący”, którzy mają nadjordańskie gusła po prostu w nosie, nadal są liczni fanatycy, fundamentaliści, którzy nigdy nie zaakceptują istnienia obok ich biblijnej bestii Jahwe i ich nadjordańskich guseł kultury słowiańskiej, ani słowiańskich bogów. Będą nas zwalczać i tępić – tak jak osiem i pół wieku temu zrobili to z Arkoną. Już to zresztą robią. Choć naturalnie nie mogą stosować tamtych metod, bo czasy już nie takie, jak wtedy. Ale nie liczmy na to, że krystowierstwo „ucywilizowało” się i pozbyło fanatyzmu i skrajnej nietolerancji. Gdyby fundamentaliści rzymskiej szubienicy tylko mogli, gdyby przywócono im polityczne wpływy jak wtedy, rozprawiliby się z nami siłowo bez mrugnięcia okiem. Taka jest bowiem natura krystowierczego fundamentalizmu i fanatyzmu – niszczenie wszystkiego, co sprzeczne jest z nadjordańską antykulturą przy pomocy wszelkich dostępnych metod.
.

Arkona padła osiem i pół wieku temu. Ale pamięć o niej jest wśród Słowian i sympatyków kultury słowiańskiej nadal żywa. Co więcej, w pewnym przenośnym znaczeniu, obrona Arkony – czyli walka w obronie naszej słowiańskiej kultury, walka w obronie prawa do posiadania własnej słowiańskiej tożsamości i prawa do czczenia własnych słowiańskich bogów trwa nadal! Arkona nadal jest oblegana i nadal walczy, choć po tamtym historycznym grodzie, poza resztkami zewnętrzego wału obronnego, nie pozostał żaden ślad. Hordy krystowierców nadal chcą palić nasze świątynie i nadal chcą nas wytępić lub „nawrócić”.

.

Walka w obronie prawa do własnej kultury, którą prowadzili obrońcy Arkony – i niestety przegrali – trwa nadal. Ale my nadal stoimy na metaforycznych wałach Arkony i bronimy się przed hordami krystowierstwa chcącego do końca zniszczyć naszą kulturę i zrabować nam naszą tożsamość – naszą Arkonę!
.

I dlatego pamięć o Arkonie, o losie tego grodziska i jego obrońcach jest taka ważna. Bo i nas spotka ten sam los co ich – jeśli się poddamy. Wtedy przegramy ostatecznie!

Nie wszyscy to jednak rozumieją i są i tacy wśród rodzimowierców, którzy z nadjordańskim agresorem kolaborują licząc na jego wyrozumiałość i tolerancję. Głupcy zapominają, że fanatyzm i nietolerancja jest fundamentem, jest najbardziej immanentną cechą krystowierstwa, i że wszędzie, gdzie zapuściło ono korzenie, niszczyło wszystko, co w kulturze okupowanego przez rzymską szubienicę kraju było pogańskie, nienadjordańskie i sprzeczne z jego żydogennymi gusłami.
.

Arkona padła. Ale pamięć o niej przetrwała. Natomiast walka na jej metaforycznych wałach w obronie Słowiańskiego Ducha i Słowiańskiej Wolności nadal trwa. Każdy z nas, każdy kto propaguje kulturę słowiańską i czci pamięć Obrońców Arkony, jest wojownikiem na wałach nadal obleganej przez hordy krystowierców Arkony wirtualnej – nadal istniejącej w naszych sercach i umysłach…

.
.

opolczyk

.

.

.

.

Reklamy