Czyżby rzeczywiście prawdą było, że Polak to katolik?

.

.

.

Dosyć przypadkowo trafiłem na propagującej katolickie treści stronie Xportal na tekst Adama Danka pt: „Nędza narodowej monolatrii”.
http://bdp.xportal.pl/publicystyka/adam-danek-nedza-narodowej-monolatrii/
.
Zainteresowałem się tym tekstem, gdyż autor przeciwstawia w nim żydo-krystowierstwo lekceważonej przez niego Wierze/Wiedzy naszych przodków i przy pomocy naciąganych stwierdzeń próbuje udowodnić, że tylko kosmopolityczne żydogenne krystowierstwo może być w Polsce religią Polaków. Zanim przejdę do tematu (Polak czyli katolik – co sugeruje autor) zwrócić jeszcze chciałem uwagę na to, że litera X w banerze tej strony (Xportal) to skrzyżowane karabiny.
.

.
Tak więc jest to strona promująca „wartości krześcijańskie”, nie wyrzekająca się jednak idei walki zbrojnej, na co owe karabiny jednoznacznie mogą wskazywać. Jak połączyć te karabiny z jewangelicznym „miłuj bliźniego swego jak siebie samego” i z dekalogowym „nie zabijaj” wiedzą tylko sami katolicy. Jeszcze wyraźniej widać tę sprzeczność na stronie ultrakatolickich monarchistów, którzy rzeczony tekst Danka opublikowali u siebie:
http://kin-rchristusrex.blogspot.de/2016/12/adam-danek-nedza-narodowej-monolatrii.html
.
W ich banerze…
.

.
…widzimy pomieszanie z poplątaniem: po lewej dwie korony (góra i dół), pomiędzy nimi kilka krzyży oraz symbol „falanga” – (ramię i miecz) będący godłem m.in ultrakatolickiego ONR. Napisy na banerze nie pozostawiają wątpliwości. Na górze – katolicki świat (chcą cały świat skatoliczyć), Biała Europa (popieram ale pod warunkiem – Ameryka dla Czerwonych, Azja dla Żółtych i Brązowych, Afryka i Australia dla Czarnych – i biali przestają mieszać się poza Europą w życie kolorowych), Narodowa Polska (pełna zgoda – byle nie żydo-katolicka a słowiańska). Napis na dole też jest jednoznaczny – monarchiści chcą mieć lub mają niejakiego „Krysta” za rexa – króla. Nie przeszkadza mi, kogo katolicy ubzdurają sobie za rexa, tyle że ja nazwę go Reksio! W środku widzimy trzy postacie – uzbrojeni bojownicy idący za przewodnikim z rzymską szubienicą. Pewnie są to meksykańscy cristerosi, którzy wywołali w Meksyku krwawą wojnę domową:
.
„Powstanie Chrystusowców kosztowało życie około 90 tys. ludzi (56 tys. po stronie rządowej i 30 tys. Cristeros), ponadto zginęła duża liczba ludności cywilnej.”
.
Oto do czego prowadzi fanatyzm katolicki. A po prawej stronie widzimy pałającego miłością bliźniego katolika w kominiarce z automatycznym karabinem w łapach. Prawdziwy polski Cristero! Kto z nas chciałby podpaść takiemu katolickiemu ewangelizatorowi – apostołowi dobrej nadjordańskiej nowiny?
.
Gdy oglądam takie właśnie wojenne katolickie banery, przypominają mi się okrzyki katolickiej szlachty idącej do boju: „bij kto w boga wierzy”. Ciekawe, gdzie w jewangeliach wyczytali oni takie hasła i kto im je podszeptywał? Miłujący bliźniego biskupi, jezuici? Czy inne duszpastuchy?
.
Tenże tekst Danka opublikował też na neonie24 Bogusław Jeznach.
http://jeznach.neon24.pl/post/135888,nedza-narodowej-monolatrii
.
Zdziwiło mnie to, bo uważałem go za w sumie dosyć poważnego blogera. Skompromitował go zwłaszcza jedynym komentarzem katodebilny Sandał vel papieski – Sendecki.
.
Kim jest Adam Danek dowiedzieć można się na kolejnej monarchistycznej ultrakatolickiej stronie:
http://www.legitymizm.org/danek
.
Nie bez przyczyny napisałem „ultrakatolickiej stronie”. To na niej przed kilku laty znalazłem perełkę katolickiego „patriotyzmu”:
.
„…przyjmując za właściwe stanowisko, iż najpierw jesteśmy katolikami, a później Polakami, gdyż naszą pierwszą ojczyzną jest Kościół katolicki.”
http://www.legitymizm.org/list-otwarty-do-piotra-skwiecinskiego
.
Naszą pierwszą ojczyzną jest kościół
.
A jako że idol żydo-katolików wg jewangelii nauczał, że nie można dwóm panom służyć „Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi”, możemy bez obawy o popełnienie pomyłki założyć, że podobnie jest z ojczyznami – nie można równie dobrze służyć dwóm ojczyznom. Tę drugą ojczyznę zawsze się zdradzi na korzyść pierwszej, jeśli ich interesy będą sprzeczne. A zbyt często interesy Watykanu, kościoła i kosmopolitycznego katolicyzmu sprzeczne są z intresami „kościelnych prowincji”, czyli państw uważanych przez katolików za katolickie. I w takiej sytuacji gorliwy katolik ZAWSZE służyć będzie jego pierwszej ojczyźnie – żydo-katolicyzmowi – kosztem ojczyzny drugiej. W przypadku katolikopolaka kosztem Polski. Co jest po prostu zdradą i zaprzeczeniem patriotyzmu wobec niej.
.
O tym, że Adam Danek jest faktycznym gorliwym fundamentalistą katolickim świadczy jego hołd złożony najprawdopodobnie fikcyjnej postaci wymyślonej przez jewangelistów – domniemanemu braciszkowi obrzezanego cieśli – „świętemu” Judzie, „Tadeuszowi apostołowi”.
http://xportal.pl/?p=29007
.
Danek uważa go za „strażnika duchowego”. Ja z przyzwyczajenia strażników nazywam klawiszami. Napisałem „z przyzwyczajenia” gdyż od grudnia 81 do lipca 82 siedziałem w obozie internowanych ulokowanym najpierw w areszcie śledczym w Opolu, a następnie od stycznia w więzieniu w Nysie. A jedną noc w październiku 1982 spędziłem jako „internowany” w obozie internowanych w Uhercach, gdzie jako odwiedzający „szwagier” na jedną dobę nielegalnie  zamieniłem się z internowanym tam Jarkiem Chołodeckim, ówczesnym wiceszefem opolskiej Solidurności. Więzienie ryczało ze śmiechu z wystrychniętych przez nas na dudków klawiszy. O tej podmiance poinformowała jeszcze w październiku 1982 roku Wolna Europa i Głos Usraela z Faszngtonu. I po tych obozowo-więziennych doświadczenich strażnik to dla mnie klawisz – ktoś kto pilnuje mnie, abym nie wyrwał się na wolność. A dla Danka strażnik-klawisz to szlachetna funkcja. Tu jeszcze gwoli ścisłości zamieszczam zrobione w roku 1983 zdjęcie „sobowtórów” z obozu internowanych w Uhercach (Chołodecki to ten wyższy, ja to ten niższy brodacz):
.

.
Jeszcze bardziej fundamentalizm katolicki Danka i jego (chciałoby się rzec  – typowo katolickie) skłonności sado-masochistyczne charakteryzuje jego tekst pt: „Niech owionie nas Krew”:
.
„W tę Krew i w te Rany możesz i powinieneś wpatrywać się nieustannie, wciąż o nich myśleć. Zamiast popkulturowego odmóżdżenia otrzymasz pokrzepienie, zrozumienie, oświecenie i mądrość.Piszę „wpatrywać się” i „myśleć”, ale tradycyjne określenie brzmi: kontemplować. Nie przerażaj się ani nie dziw tym słowem. Kontemplację może rozpocząć każdy; nie trzeba do tego być ascetą, mnichem ani mistrzem medytacji. Znajdź w ciągu dnia chwilę spokoju, w której możesz się skupić i zacznij odmawiać litanię do Najdroższej Krwi Chrystusa Pana bądź koronkę do Pięciu Ran Pana Jezusa – albo obie. A jeżeli z czasem w tym zasmakujesz, poszukaj bardziej zorganizowanych form kultu. Wejdź w odpowiedni krąg.Kult Najdroższej Krwi, kult Pięciu Ran i podobne kulty należą do najbardziej fascynujących, a jednocześnie najgłębszych tradycji Kościoła. W Krakowie podtrzymują je bardzo stare i szacowne instytucje: Arcybractwo Pięciu Ran Pana Jezusa i Adoracji Najświętszego Sakramentu (przy bazylice Bożego Ciała, założone w 1347 r.) oraz Arcybractwo Męki Pańskiej (przy bazylice św. Franciszka z Asyżu, założone w 1595 r.), których nabożeństwa mogę wszystkim polecić.”
http://xportal.pl/?p=28617
.
Przemex na jego blogu skomentował to tak:
.
„A teraz jesteście mi stanie wytłumaczyć czym niby ma się różnić popkulturowe odmóżdżenie, w postaci choćby wspomnianej przez A.Danka krwawej sieczki lejącej się z ekranów telewizorów(hollywodzkie superprodukcje) od rzekomo jedynej masakry(przy założeniu, że się w ogóle zdarzyła a nie jest propagandowym wymysłem), która miała rzekomo sens? Ta masakra i rozwleczenie jej obrazu po świecie przez szubieniczników, wyrządziła chyba najwięcej szkód ludzkości, nie przyniosła niczego dobrego a już na pewno nie oświecenia, mądrości i zrozumienia. Krótko mówiąc epatowanie przemocą z ekranów telewizorów nie różni się niczym od epatowania kultem śmierci, cierpienia, męczeństwa, w sumie przemocy, w kościołach podczas rozmaitych adoracji, dróg krzyżowych i tym podobnych sadomasochistycznych ekscesów oraz wiszących na ścianach krzyży ze zmasakrowanym ciałem ludzkim, nie wspominając już o dość makabrycznym, choć tylko symbolicznym satanizmie dziejący się przy ołtarzu.I ten obraz pod tekstem…
.


.
członkowie Arcybractwa Męki Pańskiej
Wyglądają jak członkowie Ku Klux Klanu lub kaci…”
https://przemex.wordpress.com/2017/04/23/kaz-dziamka-hold-slowianom/comment-page-1/#comment-1311
.
Cóż można powiedzieć o podobnym sado-masochistycznym amoku? Czyż takich zboczeń nie powinno się leczyć? I jeszcze to wmawianie ludziom poczucia winy podczas tych makabrycznych inscenizacji: „któryś cierpiał za nas rany Jezu kryste zmiłuj się nad nami”. Przecież to jest kaleczenie psychiki ludzi samą tą krwawą jatką jak i wmawianiem poczucia im za nią winy. Dla dzieci i młodzieży do lat 18 powinien być wprowadzony urzędowy zakaz udziału w tych makabrycznych gusłach.
A najśmieszniejsze, a raczej najbardziej tragikomiczne z tego wszystkiego jest to, że ta krwawa jatka odbyła się zgodnie z żydo-krystowierczą dogmatyką z woli nieskończenie miłosiernego. Który rzekomo kocha ludzi nieskończenie. Ale za żadne skarby nie chciał ukochanym przez niego ludziom odpuścić ich win bez tejże właśnie krwawej jatki. W której sam sobie na udobruchanie samego siebie złożył swojego domniemanego synalka. Naturalnie na odkupienie ludzkich grzechów. A przecież, skoro on taki dobry i miłosierny i kochający, to bez niej mógł po prostu powiedzieć – dzieci moje kochane, mój grzeszny bublu nieudany, moje przeze mnie spartaczone stworzenie, stworzyłem was takimi jacy jesteście, wodzę was na pokuszenie (w jewangeliach w „ojcze nasz” jest to stwierdzone: „ojcze nasz… i nie wódź nas na pokuszenie…”) – ale kocham was i nie gniewam się za wasze grzechy, bo sam spartaczyłem dzieło stworzenia i jesteście moją największą pomyłką, zresztą na mój obraz i podobieństwo. I dlatego odpuszczam wam grzechy, do których was wodzę. A tu figa z makiem – nieskończenie miłosierny żąda krwawej jatki na odkupienie grzechów ludzi, stworzonych na jego podobieństwo przez niego samego, sam ich wodzi na pokuszenie (i nie wódź nas na pokuszenie … ojcze nasz…), po czym galilejczyk niby odkupił swą krwawą jatką ludzkie grzechy, ale grzesznicy i tak idą do piekła. Bo duszpastuchy nadal piekłem owieczki zastraszają. I nauczają, że bez kościoła nie ma zbawiena. Bez kościoła – a nie bez grzechów odpuszczenia. No więc – do jasnej cholery – jak to jest z tym grzechów odkupieniem? Czyje i jakie grzechy jewangeliczny galilejski odkupiciel „odkupił”, skoro grzesznicy nadal lądują w piekle?
.
Czy ktoś jest w stanie to wszystko zrozumieć (???) – człowiek stworzony jest, jak mówi pismo, na podobieństwo Jahwe (pewnie przez to jest taki zły, mściwy i krwiożerczy). Jahwe jest rzekomo nieskończenie miłosierny (choć całe pismo temu zaprzecza). Ale w swoim nieskończonym miłosierdziu nie chce wybaczyć ludzim ich grzechów do których ich sam zresztą wodzi – co stoi w piśmie. Zsyła więc na odkupienie ludzkich grzechów swego synalka na krwawą ofiarę złożoną samemu sobie. A na koniec mimo krwawej jatki i grzechów odpuszczenia i tak lądujesz w piekle, jeśli masz kościół w głębokim poważaniu. Bo trzeba być całe życie ślepo posłuszny duszpastuchom i na koniec nie wpaść pod auto idąc do spowiedzi. Bo wtedy lądujesz w piekle.
.
W te wszystkie brednie tylko naprawdę ktoś, kto skończył UJ, a jeszcze pewniej KUL, może wierzyć. Osoba normalnie myśląca nie ogłupiona edukacją odrzuca ten mroczny bełkot natychmiast.
.
Acha – aby wyczerpać ten temat – dobrze przynajmniej, że w raju gadający wąż skusił owocem Ewę, i że ona i Adam go ugryźli. Dzięki temu otworzyły im się oczy i poznali dobro i zło . Tak mówi pismo. Naprawdę! „Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł. A wtedy otworzyły się im obojgu oczy…”. Wcześniej Adam i Ewa nie odróżniali dobra od zła, byli wszak stworzeni na podobieństwo Jahwe.
Szkoda, że on nie dał się gadającemu wążowi skusić i nie zżarł parę tych przeklętych owoców. Może i jemu by się ślepia otwarły. I może wtedy bez tej krwawej jatki na krzyżu i wielu innych biblijnych rzezi by się obeszło.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/09/29/biblia-ksiega-zbrodni-2/
.
Przerażenie ogarnia mnie, gdy pomyślę, że koszta wieloletniej edukacji (podstawówka, szkoła średnia i studia), jakie poniosło państwo w przypadku Danka to pieniądze wyrzucone w błoto. Zamiast się wyedukować, został zaprogramowany bzdurnymi nadjordańskim bredniami. Takie samo przerażenie odczuwam na myśl, że najbardziej renomowana uczelnia w Polsce, krakowska Alma Mater wypluwa z siebie tak zaślepionych żydo-katolicyzmem magistrów. Ale nie powinno nas to dziwić – wszak wcześniej pełniła ona funkcję papieskiego cenzora w skatoliczonej Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
.
Po tym b. długim wstępie biorę pod lupę rzeczony tekst magistra Danka z Xportalu.  Już sam wstęp jest załganą demagogią:
.
„Do najdziwaczniejszych poglądów spotykanych w środowiskach nacjonalistycznych należą zarzuty, że chrześcijaństwo, zwłaszcza reprezentowane przez Kościół katolicki, jest nienarodowe bądź za mało narodowe. W skrajnych przypadkach przybierają one postać twierdzeń, iż Polacy powinni odrzucić religię chrześcijańską jako „obcą” i „narzuconą”, a zamiast niej przyjąć wierzenia „rodzime”, to znaczy przedchrześcijańskie.”
.
Nie wiem, co Danek dostrzega dziwnego w jak najbardziej słusznych zarzutach, że żydo-katolicyzm jest dla Polaków nienarodowy. Jest oczywiste, że jest kosmopolityczny, żydogenny, że tworzy religijny, konkurencyjny wobec judaizmu „nowy naród wybrany” skupiający ogłupionych nieszczęśników wszelkich „ras”, kolorów skóry i narodowości z całego świata, że bazuje na żydowskich wymysłach,  stolicę ma w Watykanie a „ziemię świętą” nad Jordanem:
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/04/07/demaskowanie-katolickiej-propagandy-zydo-katolicyzm-propagowany-jako-polskosc-i-patriotyzm/
.
Przez co nie ma w nim ani grama polskości. Jest też jak najbardziej oczywiste, że krystowierstwo jest obce – powstało nad Jordanem, następnie zainfekowane zostało nim cesarstwo rzymskie, później państwo i cesarstwo frankijskie, a po nim niemieckie i dopiero potem państwo piastowskie. I że narzucone zostało naszym przodkom siłą. Najpierw przez renegatów Piastów, zmuszających poddanych do kultu żydzizmu (za Chrobrego za złamanie kościelnych postów wybijano chłopom zęby. Złapanych ponownie na łamaniu postów zabijano). A gdy lud podczas kolejnego buntu doszczętnie rozwalił znienawidzony kościół i wybił lub wypędził duszpastuchów – o czym otwarcie pisali kronikarze rzymskiej szubienicy:
.
 „Wybuchł w ziemi Lachów bunt, powstali chłopi i pozabijali swoich biskupów…”
Kronika Nestora
.
„Rzucili się no swych panów i sięgnęli po wła­dzę… Przeciw biskupom i kapłanom bożym rozpo­częli bunt i jednych mieczem, drugich kamieniami pomordowali”
Kronika Galla Anonima
.
…państwo Piastów pozbawione władcy (zamordowanego najprawdopodobniej Bolesława II)…
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/02/08/boleslaw-ii-poganski-czyli-o-tym-jak-turbo-katolik-artur-w-z-kola-naukowego-historykow-uniwersytetu-judeojagielonskiego-robi-za-koscielnego-falszerza-historii-panstwa-piastow/
.
…spacyfikowane zostało połączonymi siłami niemieckiego cesarstwa, Czechów i Rusi (było to krótko przed wielką schizmą wschodnią). Spacyfikowanemu ludowi – naszym przodkom – rzymską szubienicę obcy agresorzy i ich marionetka, mnich Kazimierz, narzucili siłą. Tak więc Adam Danek w niepoważny sposób „demaskuje” coś, co jest rzeczą oczywistą i zgodną z prawdą.
Inna rzecz, że ja sam nie lubię instrumentalnego wykorzystywania kultury naszych przodków przez niektórych (na szczęście nie wszystkich) nacjonalistów.
.
W tym miejscu chciałbym wyjaśnić mój stosunek do nacjonalizmu (każdego, nie tylko polskiego), którego gorącym sympatykiem nie jestem. Otóż nie jestem zwolennikiem nacjonalizmu, gdyż w formie wybujałej ma on często skłonność do szowinizmu, a przede wszystkim w swej wybujałej formie posiada niezwykły talent do wykopywania przepaści nawet (albo raczej – zwłaszcza) między bratnimi ludami (wolę słowo lud niż naród) słowiańskimi. Zbyt często dolatywały mnie zażarte spory np. o „polski Lwów” i „ukraiński Przemyśl” pomiędzy polskimi a ukraińskimi nacjonalistami. Spory te wykopują nieprzebyte przepaści i rozbudzają wzajemną nienawiść także na linii Polacy – Rosjanie. Nie miałbym nic przeciwko nacjonalizmowi i nie mam nic przeciwko poczuciu polskiej tożsamości (sam też ją posiadam), jeśli nie jest ona stawiana na pierwszym miejscu przed poczuciem tożsamości słowiańskiej. Ja w pierwszym rzędzie czuję się Słowianinem, a dopiero potem Polakiem – tyle że o połabskich korzeniach po mieczu. Być może właśnie pamięć o połabskich korzeniach pradziadów uchroniła mnie od stania się polskim nacjonalistą. I gdyby wszyscy Słowianie na pierwszym miejscu stawiali tożsamość słowiańską, a dopiero na drugim tożsamość państwową/narodową  – polską, rosyjską, ukraińską itd. – nic nie stałoby na przeszkodzie utworzeniu Federacji Państw i Narodów Słowiańskich, przy zachowaniu ich całkowitej autonomii i narodowej odrębności. Tyle że podporządkowanych wspólnym słowiańskim interesom.
.
Wracam do tekstu Danka. Wszystkiego co nawymyślał nie będę analizował. Skupię się na kilku jego najbardziej pokrętnych wymysłach.
.
„Zwolennicy tego typu poglądów, na ogół wypowiadający je w mocno emocjonalny sposób, nie zniechęcają się dość oczywistymi problemami. Przedchrześcijańskie wierzenia religijne zanikły na ziemiach polskich wieki temu.”
.
Nieprawda. Jeszcze w XIX wieku polska wieś była praktycznie czysto pogańska. Wiemy to z badań Zoriana Dołęgi Chodakowskiego:
.
„Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona Bogów zapomnianych.”
.
A potwierdzenie tego znajdziemy nawet w kościelnych zapiskach. W notatce o lustracji biskupiej w Kałdusie z roku 1793 czytamy:
.
„…nieliczni mają zwyczaj uczestniczyć w […] nabożeństwie, cały zaś lud, w tych najwięcej prawowierną religię obrażających czasach, częściowo składa ofiary Bachusowi w dolinie wsi Kałdus, a częściowo Wenerze w sąsiednim gaju. Dlatego z takiego też powodu, jak i zniszczenia niniejszej kaplicy, musiał kult zostać przeniesiony do chełmińskiego kościoła parafialnego.”
.
Mieszkańcy Kałdusu, ważnego ośrodka politycznego wczesnych Piastów…
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ka%C5%82dus#Historia
.
…naturalnie nie czcili Bachusa czy Wenery. Biskup albo nie znał, albo nie chciał wymienić imion słowiańskich bogów Kupały i Mokoszy czczonych w Kałdusie. Ale ta krótka notatka mówi nam jeszcze wiele więcej – zgodnie z katolicką propagandą Rzeczypospolita u schyłku XVIII wieku, w dobie katolickiej konstytucji 3 maja, była krajem gorliwych katolików. Przy czym wieś rzekomo była żydo-katolicyzmu ostoją. A tu dowiadujemy się, że pan biskup pisze, że wtedy był czas największego obrażania – hehehe „prawowiernej religii”. I że lud miał ją w… głębokim poważaniu. I czcił swoich pogańskich bogów w (świętym) gaju, a do zniszczonej kapliczki wiejskiej nie zaglądał nawet pies z kulawą nogą. Zrestą, ten obraz „bezbożnej” polskiej wsi w XVIII wieku potwierdza zapisek pewnego duszpastucha z serca samej Polski, z Wielkopolski – a ściślej mówiąc z jednej z kaliskich wsi z roku 1720:
.
“…nastawszy do kościoła godzieskiego (koło Kalisza) zastałem ludzi tak bezbożnych jak w Sodomie i Gomorze (ledwo) się tak wieś z nimi nie zapadła. Nie spowiadali się po lat dziesięciu, dwudziestu. O pacierzu trudno było pytać i o przykazaniu boskim, bo go nie umieli…”
.
Nie ma wprawdzie w nim mowy o pogaństwie, ale pokazuje całkowite fiasko wielowiekowego katoliczenie i tej wsi w katolickiej pono Wielkopolsce, gorliwie katoliczonej od najpóźniej Chrobrego. Ględzenie więc o żydo-katolicyzmie jako wierze naszych praojców jest po prostu kłamstwem i ględzeniem.
.
„Dłuższe przetrwanie całkowicie oderwanych od dawnego podłoża religijnego zwyczajów w stylu puszczania wianków czy śmigusa-dyngusa nie jest argumentem na rzecz żywotności pogaństwa, bo nie można na poważnie brać folkloru za religię ani jej przejaw.”
.
Jak już powyżej wykazałem, obrzędy słowiańskie (puszczanie wianków czy śmigus-dyngus) wcale nie były jeszce w XVIII czy  XIX wieku oderwane od dawnego podłoża. Były żywym nadal i ważnym elementem uparcie kultywowanej kultury i wierzeń praprzodków. A zresztą, nawet gdyby były tylko słowiańskim „folklorem”, wolę go – folklor słowiański – od nadjordańskiego. Z jego sado-masochistycznymi drogami krzyżowymi, symbolicznym kanibalizmem (jedzeniem „ciała” krysta podczas guseł kościelnych) czy z kołtuńskim przez wiele wieków katolickim folklorem – kultem prześmiesznych „relikwii” – zardzewiałych gwoździ (których starczyłoby na ukrzyżowanie całego plutonu zbawicieli, pochodzących rzekomo z Golgoty), „mleka matki boskiej” (pochodzącego rzekomo z cycka kamiennej jej rzeźby), oślich kopytek (czczono ich setki, rzekomo pochodziły od osiołka, na którym rzekomo kryst wjeżdżał do Jerozolimy), czy wreszcie od rzekomego, rzekomo cudownie rozmnożonego napletka „zbawiciela”. Naprawdę i zdecydowanie wolę puszczanie wianków i śmigus dyngus – i słowiańską pisankę, słowiańską kolędę – niż modlić się do dwóch zbitych desek. Bo i to należy do nadjordańskiego folkloru. Będącego wyjątkowo żałosną i infantylną, bzdurną wręcz religią –  ideologią nowego żydogennego narodu wybranego  – spreparowaną w celu przerobienia rzymskich gojów w ogłupionych duchowych niewolników.
.
„Wierzenia przedchrześcijańskie trzeba by więc było sztucznie rekonstruować, a właściwie skonstruować na nowo, biorąc pod uwagę, że o tych prawdziwych, sprzed wieków, wiadomo stosunkowo niewiele z powodu szczupłej bazy źródłowej.”
.
Bzdura – nim polską wieś udało się skatoliczyć, co ostatecznie nastąpiło dopiero w czasach PRL wielu badaczy w pełni zdołało opisać słowiańską kosmogonię, panteon, święta, demonologię i ogrom zwyczajów i obrzędów. Wiele z nich zresztą przywłaszczyło sobie krystowierstwo. Wystarczy więc odrzucić od nich nadjordańską interpretację i mamy w pełni odtworzoną kulturę słowiańską.
.
W tym miejscu wyraźnie podkreślam – jestem zdecydowanym przeciwnikiem narzucania komukolwiek jakichkolwiek wierzeń. Także słowiańskich.Wiara w cokolwiek jest i być musi sprawą indywidualną, osobistą i prywatną. Nie mam zapędu krystowierców, którzy uważają, że Polacy powinni wierzyć w nadjordańskie gusła. Niech każdy wierzy sobie, w co chce, byleby nie próbował innym swoich wierzeń narzucać. I do nich przekonywać. Jedyne co postuluję w sprawach kultury słowiańskiej to:
.
„Postulaty kulturowo – społeczne:
.
1.Odbudowa i otoczenie opieką państwa naszej własnej, słowiańskiej, pogańskiej, przedżydowskiej tradycji, kultury i tożsamości.
2. Oddanie Rodzimowiercom wszystkich zagrabionych przez katolicyzm pogańskich miejsc kultu.
3. Zakaz finansowania przez państwo kościołów i religii wrogich kulturze słowiańskiej.
4. Oczyszczenie przestrzeni publicznej z symboli żydowskich religii monoteistycznych, wrogich Duchowi Słowiańszczyzny.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/07/26/program-dla-polski-slowianskiej/
.
W ramach punktu pierszego konieczne jest naturalnie wywalenie ze szkół tzw. „lekcji religii” i zastąpienie ich przedmiotem „Kultura Słowian”. Już dawno temu wyraziłem zdziwienie, że np. o mitologii greckiej w szkole uczą, a przynajmniej uczono w czasach PRL. Pamiętam do dzisiaj podręcznik do nauki historii z klasy V (wtedy w V klasie historia wchodziła do planu nauczania). Jeden z rozdziałów poświęcony był właśnie mitologii greckiej, greckim bogom i wierzeniom. A o kulturze i wierzeniach Słowian nie było w podręczniku do historii ani słowa. Dziwnie po macoszemu nawet w PRL traktowano więc naszą kulturę i wierzenia. W szkołach nie poświęcano im ani minuty. Ale nie tylko w szkołach tamatyka słowiańska tak była traktowana. Mam wydany w 1986 roku w PRL „Zarys dziejów religii”. Jest to obszerne opracowanie religii z całego świata (798 stron). Rozdział pt. „Religia Słowian” to równo 20 stron. A krystowierstwu (wszystkim jego głównym odpryskom) poświęcono prawie 180 stron –  w więc 9 razy więcej miejsca.  A przecież proporcje powinny być odwrotne.
.
„Ci, którzy głoszą, iż Polacy powinni wyznawać „religię przodków”, z uporem maniaka ignorują prosty fakt, że religią naszych przodków jest chrześcijaństwo. Taką bowiem religię wyznawali nasi rodzice, dziadowie i pradziadowie. „
.
Bzdura i kłamstwo – nasi pradziadowie w ogromnej większości odrzucali krystowierstwo, buntowali się przeciwko niemu, a ujarzmieni brutalną obcą siłą przez długie wieki stawiali mu bierny opór trwając przy własnych wierzeniach i własnej kulturze. Gorliwymi katolikami było przez wieki ledwo kilka, a u schyłku XVIII wieku góra kilkanaście procent polskojęzycznych mieszkańców Rzeczypospolitej.
.
„W Polsce nawet najbardziej zatwardziały ateista wie, kim jest Jezus Chrystus, ale poza garstką pasjonatów praktycznie nikt nie słyszał o jakimś Perunie czy Swarogu.”
.
I cóż z tego?  Zresztą, powodem tego jest upiorne katoliczenie Polaków przez hordy pasożytów duszpastuchów. Ponadto z tego powodu wstydzić powinna się cała państwowa oświata. Przy czym coraz więcej Polaków galilejczyka nie nazywa już „Krystem”, a zainteresowanie Perunem czy Swarogiem narasta. I to szybciej niż maleją szeregi gorliwych katolików. Jest to w sumie dowodem na totalną klęskę nadjordańskiej dżumy, która już w XII wieku była przekonana, że pogaństwo zdusi i nigdy państwa nie wypuści ze swych drapieżnych szpon. A to właśnie dzieje się na naszych oczach.
.
„Chrześcijaństwo pozostaje obecne na ziemiach polskich dłużej niż jakikolwiek inny kult religijny.”
.
Bzdura i kłamstwo – Słowianie żyją na terenie współczesnej Polski od wielu tysiącleci i przez wiele tysiącleci byli poganami. Rzymską szubienicę przywleczono na nasze ziemie natomiast tysiąc lat temu (z małym hakiem). Przy czym nigdy nie zapanowała ona całkowicie nad mieszkańcami. Przez zdecydowaną większość krystowierczego tysiąclecia przez zdecydowaną większość mieszkańców była znienawidzona i traktowana jako obce jarzmo.
.
„Negacja tego faktu prowadzi „neopogan” do absurdalnego wniosku, iż tysiąc lat to za mało, by zakorzenić religię w historii, tradycji i duchowości narodu.”
.
Po pierwsze – nie życzę sobie terminu „neopoganin”. Jestem po prostu poganinem. Bez przedrostka „neo”.
https://opolczykpl.wordpress.com/jestem-poganinem/
.
„Neo” to są właśnie katolicy – są neo-judaistami. I tak naprawdę, nim żydo-katolicyzm zdążył się rzeczywiście (a nie tylko powierzchownie poza marginesem kilku, góra kilkunastu procent fundamentalistów) zakorzenić w historii, tradycji i duchowości, to jest aktualnie odrzucany przez coraz większą liczbę Polaków. Już tylko co czwarty jako tako systematycznie lata na niedzielne kościelne gusła – licząc z tymi, którzy robią to pod presją otoczenia.
.
„Tymczasem rzymski politeizm upadł właśnie dlatego, że Rzymianie nie wierzyli w swoje bóstwa, a składane im ofiary traktowali jako czysto państwowe lub społeczne ceremonie-ozdobniki.”
.
Kompletna demagogia. W boskość cesarzy oczywiście Rzymianie nie wierzyli. Ale w bogów z odwiecznego panteonu już tak. Zwłaszcza lud wiejski przez wieki stawiał krystowiercom opór i trwał przy starych bogach (nie cesarzach). To od niego, prostego ludu italskiego, stawiającego opór rzymskiej szubienicy wywodzi się termin poganie – ludzie trwający przy własnych bogach, odrzucający nadjordańskie brednie.
.
„Został wyparty przez chrześcijaństwo…”
.
Wcale tak prosto to się nie odbyło. Konstantyn zalegalizował krystowierstwo stawiając je obok pogaństwa, które nadal było religią państwową Rzymu. W momencie, gdy to zrobił, zaledwie ok. 10 % mieszkańców imperium, głównie niewolnicy i biedota, kupione mirażem nieba za życie pełne wyrzeczeń i udręki, było krystowiercami. Potem był jeszcze cesarz apostata, a także cesarz arianin, który katolicyzm zdelegalizował. Gdyby na tym pozostało, obecny „rzymski katolicyzm” byłby tak naprawdę arianizmem a katolicyzm byłby herezją. Dopiero Teodozjusz zdelegalizował pogaństwo i zaczęło się prześladowanie pogan. Większość była prześladowana przez trzymającą władzę miejszość (dokładnie jak w XVIII-wiecznej Rzeczypospolitej). Rozbiło to spójność i siłę Rzymu do tego stopnia, że padł on od uderzenia z zewnątrz. Jak Rzeczypospolita…
Historia lubi się powtarzać…
.
„Katolik, ale i każdy pobożny prawosławny, protestant, żyd czy muzułmanin zachowuje nad „neopoganinem” tę prostą przewagę, że wierzy naprawdę.”
.
Czy ślepa, tępa i bezrefleksyjna wiara w bzdurne wymysły sprzed tysięcy lat jest rzeczywiście czymś dobrym i pozytywnym? Człowiek to osoba rozumna, myśląca – homo sapiens. A nie homo stupidus credentibus – człowiek głupi wierzący (w idiotyczne wymysły nazwane np. „pismem świętym starego i nowego testamentu”).
.
„Głosicielom „religii przodków” nie chodzi o religię, tylko o przodków, w dodatku rozumianych jako abstrakcyjna substancja etniczna czy plemienna, a nie jako nasi rzeczywiści antenaci z wiarą faktycznie przez nich wyznawaną.”
.
Zapewniam Danka że się myli. Wprawdzie u nacjonalistów, o których pisze, może być właśnie tak, jak on pisze. Ale wśród polskich pogan są rzeczywiście ludzie czczący choćby Boską Matkę Ziemię Mokosz czy Boskie Słońce Swarożyca (je przynajmniej widać, są rzeczywiste w przeciwieństwie do biblijnej utopiii Jahwe). A nasi przodkowie broniący się przed rzymską szubienicą nie są abstrakcyjną substancją etniczną. To są nasi przodkowie – wyznawcy Mokoszy i Swarożyca – ofiary miłości bliźniego rzymskich szubieniczników.
.
„Oddawanie czci „bogom przodków” sprowadzałoby się zatem do kultu samych przodków…”
.
Bzdura , czcimy przodków, ich kulturę i ich – naszych – słowiańskich bogów. Kult przodków był nieodłącznym elementem kultury Słowian i nie można go postrzegać oddzielnie. Przy czym my czcimy naszych przodków. A krystowiercy czczą Abrahama, Mojżesza, Dawida i Salomona. I innych wyssanych z palca mitologicznych żydowskich przodków „narodu pono wybranego”.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/29/biblia-zydowska-ksiega-zbrodni-wyssana-z-palca/
.
„Neopogaństwo” to w gruncie rzeczy zakamuflowany i nieco bardziej wyrafinowany w formie ateizm.
.
Po pierwsze jest to bzdura. Pogaństwo to i panteizm, i politeizm – a nie ateizm. Po drugie, jeśli już – to należy otwarcie powiedzieć, że ateizm w anty-kulturze zachodu przesiękniętej od wieków ślepą wiarą w żydowskie wymysły i biblijnego wyssanego z palca „boga” jest często pierwszym krokiem do odzyskania zdolności do samodzielnego, logicznego i krytycznego myślenia. Człowiek odrzucający biblijne brednie uwalnia się z kajdan ślepej bzdurnej wiary, przez co otwiera się przed nim możliwość poznawania świata i szukania zrozumienia Rzeczywistości. Zasłanianej i wściekle zwalczanej przez bzdurne krystowierstwo. To ateista zasługuje na szacunek – przestał dawać dalej zastraszać się piekłem, gniewem bożym i odrzucił ten bełkot. Umysł ma wolny i może go wykorzystać do szukania zrozumienia Rzeczywistości.
https://opolczykpl.wordpress.com/2014/07/30/poganstwo-2/
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/19/slowianskie-poganstwo-religia-wiara-czy-cos-znacznie-wiecej/
.
Wprawdzie ateista często równie ślepo jak krystowiercy wierzy w dogmat, że nie ma nic poza światem „materialnym”, ale lepsze jest to, niż kult biblijnego psychopaty.
.
„Jeżeli religia ma mieć ziemskie cele, to jest zbędna; nie przyjmie się i nie przetrwa, jak we Francji nie przyjął się i nie przetrwał kult Istoty Najwyższej zadekretowany w czysto ziemskich celach przez Robespierre’a w 1794 r. Religia konstruowana przez samych ludzi bez ingerencji czynnika nadprzyrodzonego nie ma racji bytu. Po porażce Robespierrowskiego kultu Istoty Najwyższej jeden z członków Dyrektoriatu, La Revellière-Lépaux, przedstawił na posiedzeniu rządu projekt zastąpienia go nową, opracowaną przez siebie doktryną religijną – „teofilantropią”. Gdy skończył swój długi referat na ten temat, minister spraw zagranicznych, Talleyrand, powiedział: „Ze swej strony chcę tylko zwrócić uwagę na jedno. Jezus Chrystus, aby założyć swą religię, został ukrzyżowany i powstał z martwych. Powinien pan się pokusić o coś w tym rodzaju.”
.
Kompletne bzdury. Oszust Saul/Szaweł/Pawel podrzucilł krystowiersto Rzymowi w I wieku. Do początków IV wieku, mimo zaślepionych „męczenników”, chcących ekspresowo wylądować w obiecywanym im żydowskim niebie, i mimo zmasowanej agitacji całych hord apologetów, ledwo 10 % mieszkańców imperium, głównie niewolnicy i biedota, w owo niebo i „zbawienie” wierzyło. A ogromne rzesze paganusów jeszcze przez wieki stawiało im opór nawet po tym, gdy krystowiercy przejęli władzę. Gdyby francuskim pomysłodawcom dać tyle samo czasu, to za kilka wieków katolicy francuscy wierzyliby w zadekretowaną Istotę Najwyższą. Ludziom gotowym ślepo wierzyć w cudze wymysły można wmówić wszystko. Tyle że wymaga to dłuższego czasu. I wcale nie potrzeba do tego „ukrzyżowania” i „zmartwychwstania”. Obchodzą się bez tego zarówno wyznawcy judaizmu jak i islamu. A mimo to, tak samo jak krystowiercy,  ślepo wierzą w ich pobratymcze żydowskie wymysły. Wiara czyni ślepym. Po prostu ślepym.
.
„W Polsce w ostatnich latach miały miejsce cuda eucharystyczne, ale o pogańskich cudach jakoś nie słychać.”
.
Hehehe – „cuda eucharystyczne”. Cudaki we wszystko uwierzą. Tak jak ślepo wierzyli w rozmnożone napletki czy zardzewiale gwoździe.
U pogan nie potrzeba cudów. Poganie to ludzie myślący a nie ślepo wierzący. Ich „cudami” nie potrzeba i nie da się oszukiwać. Poganie wiedzą, krystowiercy ślepo wierzą. We wszystko, co im „ałtorytety” podsuną jako „prawdę” i „cud”.
.
„Nieco bardzie umiarkowani krytycy „kosmopolitycznego” charakteru Kościoła katolickiego proponują zastąpienie katolicyzmu prawosławiem lub protestantyzmem w roli wyznania dominującego w Polsce. O wyższości prawosławia i protestantyzmu nad katolicyzmem przesądzać ma możliwość utworzenia w jego ramach „Kościoła narodowego”, o zasięgu pokrywającym się z granicami państwa lub podziałami narodowościowymi, niezależnego od zagranicznej centrali, jaką w Kościele katolickim pozostaje papiestwo.
Historia wskazuje jednak, że utworzenie „Kościoła narodowego” przez oderwanie go od Kościoła powszechnego (schizmę) zawsze kończy się tak samo: zamianą „Kościoła narodowego” w narzędzie państwa, bieżącej polityki i administracji. Tak działo się wszędzie, od Bizancjum do Skandynawii i od Rosji do Anglii.”
.
I tu się katolik magister Danek po prostu sypnął! Boi się stania się „narodowego” żydo-katolickiego kościoła „narzędziem państwa”. Boi się, bo istotą żydo-katolicyzmu jest uczynienie państwa narzędziem żydo-kościoła. Wbrew propagandzie, jakoby kościół miał wielkie zasługi dla państwa, jest dokładnie odwrotnie – kościół kat. podporządkowuje sobie każde państwo, na którym pasożytuje i wysługuje się nim dla własnych partykularnych interesów – zawsze ze szkodą dla podporządkowanego sobie państwa. I to chce Danek utrzymać. Nie chce, aby kościół podlegał państwu i jego interesom służył.
Inna rzecz, że każdy „kościół narodowy” na bazie żydowskich bredni nadal jest kościołem żydowskim zaadoptowanym jedynie prztez tubylców. W kontekście żydzizmów jedynie judaizm jest religią narodową żydów. Anglikanizm czy „rosyjska” cerkiew pozostają wprawdzie podporządkowane swoim państwom, przez co nie mogą aż tak im szkodzić i zmuszone są im służyć (naturalnie nie za frico), ale nadal pozostają zaadoptowanym żydowskim ideologicznym przybłędą czyniąc z Anglików czy Rosjan wyznawców żydowskich kukieł i atrap. Nigdy anglikanizm nie będzie angielski. I nigdy „rosyjska” cerkiew nie będzie rosyjska – zawsze będzie żydogenna.
.
„Zamiana Kościoła w jeden z pionów administracji państwowej doprowadza zaś do wyprania go z treści religijnej i w rezultacie do obumarcia samej instytucji.”
.
Bzdura. Cerkiew jest pionem administracji państwowej w Rosji od wieków. Przetrwała nawet potworne prześladowania w czasach żydo-bolszewizmu. A jej gusła w niczym nie zostały wyprane z żydogennych religijnych treści. Popi równie gorliwie wierzą jak katolickie klechy. I ich owieczki toże. Obrzędy w sumie mają podobne. Stroje też. I procesje, i krzest, i symboliczny kanibalizm, i święta. I jak na razie cerkiew ma się równie dobrze w Rosji jak kk w Polsce. Choć i ona obumrze. Tak jak obumiera a raczej biologicznie wymiera (chciało by się rzec – zdycha) kościół żydo-katolicki w Polsce.
.
„Dochodzi do przemieszania gorliwości religijnej z gorliwością nacjonalistyczną”
.
Nie za bardzo rozumiem co Danek chce tym powiedzieć. Wszak gorliwi katolicy tylko siebie uważają za „Prawdziwych Polaków”. Reszta, a zwłaszcza poganie, to dla nich barachło, renegaci, odszepieńcy, co najwyżej Polaczki pasledniewo sorta. Czy termin „Prawdziwi Polacy” nie pachnie gorliwym nacjonalizmem? A kto nazywa siebie Prawdziwymi Polakami? Słyszałem to na ustach takich katolickich tuzów jak rebe Rydzyk, Kalkstein, Singer i inni gorliwie katoliccy „Prawdziwi Polacy” PiSraelici. Czy ich też Danek zalicza do tych, którzy gorliwość religijną mieszają z gorliwością nacjonalistyczną?
.
„Serbskie prawosławie, zwane świętosawiem, uchodzi za wyjątkowo „narodowe” nawet na tle reszty świata prawosławnego”
.
I przez to Serbowie byli podczas wojny wyjątkowo okrutnie setkami tysięcy eksterminowani przez ultrakatolickich chorwackich ustaszy. Bo byli narodowcami prawosławnymi a nie katolikami.
.
„Inne przypadki budowania narodowej monolatrii z chrześcijańską fasadą bywały mniej zabawne, by wspomnieć III Rzeszę i jej próby tworzenia „niemieckiego chrześcijaństwa” (Deutsche Christen) na bazie miejscowego protestantyzmu.”
.
Niech się p. Danek nie kryguje i przyzna, że także katoliccy biskupi i kler, oraz ich owieczki wspierali Hitlera. Nie tylko protestanci.
https://opolczykpl.wordpress.com/2014/01/05/katolicyzm-i-hitleryzm-co-je-laczy/
.
Dobrze mimo to, że Danek o tym wspomniał, bo już nie raz próbowano hitleryzm wrobić w pogaństwo, a polskich pogan stawiać w jednym szeregu z III Rzeszą. Choćby tu: 7 minuta 10 sekunda poniższego filmu:
.

.
Pisałem kiedyś o tym:
.
„Najbardziej obrzydliwą manipulacją było wtrącenie Hitlera i III Rzeszy do tego krótkiego reportażu. Jest to celowe opluskwianie i dezawuowanie rodzimowierstwa jako czegoś podejrzanego i potencjalnie groźnego. Choć na szczęście żydłacka telawiwzornia zreflektowała się i narrator zakończył wątek hitlerowski stwierdzeniem, że w Polsce takie ruchy są na szczęście słabe. Ale jeśli tak, to po jaką cholerę wątek hitleryzmu w ogóle wstawiono do relacji o Watrze?”
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/05/06/w-obronie-poganstwa-slowianszczyzny-i-watry/
.
„Jeśli do takiej narodowej megalomanii wyrażonej w formie wyznaniowej dochodzi jeszcze historyczny resentyment przeciw innym narodom lub współczesne konflikty z nimi, wyznawcy „narodowego” chrześcijaństwa niejednokrotnie wskrzeszają wyrwaną z kontekstu, starotestamentalną ideę narodu wybranego wraz z powiązaną z nią ekskluzyjną etyką zbiorową – i postępują z obcoplemieńcami w sposób podobny do tego, w jaki bojownicy Państwa Islamskiego traktują „niewiernych”
.
Aż ty załgany magistrze politologii… Skoroś wspomiał starotestamentową ideologię narodu wybranego i jego ekskluzywizm – czegoś nie wspomniał przy okazji o masowych i wielokrotnych ludobójczych czystkach etnicznych całych ludów i królestw, dokonawanych z woli i z aktywną pomocą nieskończenie miłosiernego opisanych szczegółowo w waszym „piśmie świętym”?
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/09/29/biblia-ksiega-zbrodni-2/
.
I czegoś nie wspomniał o czystkach quasi -„etnicznych” uprawianych przez wieki przez katolicki nowy naród wybrany na milionach ofiar nie należących do tego narodu nowego wybranego żydogennego? A czepiasz się islamistów. Nie wspominając przy tym, że Państwo Islamskie to potworek spłodzony niejako in vitro przez CIA, Pentagon i Faszyngton.
https://pracownia4.wordpress.com/2014/09/20/ukryte-pochodzenie-isis/
.
„Współcześnie na Ukrainie natrafić można na obrazy wystylizowane na ikony, przedstawiające terrorystę Stepana Banderę i ludobójcę Romana Szuchewycza w otoczeniu aniołów i świętych.”
.
Tego nie neguję i jest to oczywiste zboczenie, typowo krystowiercze. Szkoda, że Danek nie pochwalił się, ilu katolickich świętych, zwłaszcza z okresu średniowiecza i nowożytnych podbojów kolonialnych to zbrodniarze, rzeźnicy i ludobójcy.
.
„Zapomina, że Bóg opiekuje się jego narodem, ale innymi także: sprawuje opatrzność nad wszystkimi narodami i całym światem.”
.

Hehehe. A ja w jego pismie świętym znalazłem to:

Wytracisz więc wszystkie narody, które twój Bóg, Jahwe, wyda tobie. Nie będziesz znał litości nad nimi.
.

A jak żydowski nieskończenie miłosierny bóg „opiekował się” innymi narodami widać było w opisach podboju Kanaanu. Mnie aż włos się jeżył na głowie, gdy te zbrodnicze wymysły czytałem pierwszy raz. To wtedy zrozumiałem, że wyssanemu z palca Jahwe oszuści piszący biblię dali celowo osobowość zwyrodnialca i psychopaty. Po to, aby ogłupiani przez kapłanów Izraelici drżeli przed nim ze strachu.
.
„I tak jest: w Kościele powszechnym spotkanie każdego narodu z Bogiem wygląda nieco inaczej. Religijność Latynosów różni się od religijności narodów romańskich czy Słowian. Irlandzki kult św. Patryka i św. Brygidy z Kildare różni się od słowackiego kultu św. Svorada (Andrzeja Świerada), a polski kult maryjny różni się od kubańskiego kultu Matki Bożej Samotności (La Soledad). W każdym z nich wyraża się jednak duch narodu wielbiącego tego samego Boga w jednym Kościele.”
.

Bzdura – w tych gusłach wyraża się jedynie bezdenna głupota ludzi, którym wmówiono te niewyobrażalnie niepoważne bzdety reklamując je jako jedyną jedynie prawdziwą prawdę objawioną.
.
„Odwracanie relacji Kościół-naród byłoby szczególnie bezpodstawne w Polsce, gdzie Kościół pojawił się wcześniej niż naród. Gdy w X wieku Mieszko kreślił granice swego państwa, naród polski jeszcze przecież nie istniał. Proces jego formowania się z odrębnych plemion trwał przez następne wieki. Naród polski stworzyły więc przede wszystkim dwie instytucje: monarchia Piastów i Kościół katolicki.”

Zapewne ku zdziwieniu niejednego czytelnika w tym miejscu przyznam Adamowi Dankowi jakieś 50 % racji. Jest faktem, że gdy Piastowie ściągnęli do siebie i narzucili poddanym rzymską szbienicę, nie istniała jeszcze polska tożsamość narodowa. I jest faktem, że wytwarzać zaczęła się ona dopiero po kilku wiekach. Dodam w tym miejscu – pojawiła się ona początkowo wyłącznie wśród możnowładców i rycerstwa/szlachty. Jej dwoma filarami były faktycznie wspólne państwo i żydo-katolicyzm. Pierwszymi Polakami, mieszkańcami państwa schyłkowych Piastów i pierwszych Jagiellonów uważających się za Polaków, posiadających akurat powstałą, ponadplemienną wspólną polską tożsamość byli katolicy – możnowładcy i szlachta. Wtedy naprawdę Polak był katolikiem. Ale Danek ignoruje to co nastąpiło zaraz potem. Otóż, gdy do Korony doszła reformacja, polska szlachta i możnowładcy nieomal masowo porzucali katolicyzm stając się protestantami. Tak więc już od XVI wieku byli w Rzeczypospolitej także Polacy luteranie. I Polacy kalwini. I Polacy arianie – bracia polscy. Pojawili się także Polacy ateiści – jak urzędowo zamordowany – skazany na śmierć – Polak ateista Kazimierz Łyszczyński. W czasach późniejszych na fali laicyzacji coraz więcej Polaków brało rozbrat z katolicyzmem i dzisiaj większość Polaków z katolicyzmem tak naprawdę nic nie łączy. Okrzczono ich bez ich zgody, do komunii zagnano, bo byli mali, ale gdy dorośli całkowicie odizolowali się od kościoła. Owszem, nadal 85 % Polaków jest okrzczonych, ale zdecydowana większość z nich do kościołów chodzi tylko od wielkiej okazji – pogrzeb, ślub, krzest czy komunia w rodzinie. I na tym się ich katolicyzm kończy. Dzisiaj określenie Polak katolik (przy założeniu że bieżemy pod uwagę wyłącznie gorliwie wierzących katolików) dotyczy już tak naprawdę zdecydowanej mniejszości Polaków. I oni wymierają. Odchodzących do żydowskiego nieba batalionów moherowych beretów płci obojga nie zastępują równe im liczebnie bataliony młodych gorliwie wierzących katolików.
.

Dżuma nadjordańska naprawdę wymiera. Biologicznie…
.
Co mogę jeszce powiedzieć na zakończenie…
.
O ile, podobnie jak Adama Danka, nie cieszy mnie, gdy różnej maści nacjonaliści wykopujący przepaść pomiędzy np. Polakami a Rosjanami, podszywają się pod kulturę i Wiarę/Wiedzę Słowian plugawiąc ją własnym szowinizmem, o tyle w przeciwieństwie do niego uważam, że naszą tożsamością i naszą kulturą jest Słowiańskość, Słowiańszczyzna – a nie żydogenne krystowierstwo. I dlatego cieszy mnie, że ono wymiera, narastają natomiast rzesze ludzi poszukujących świadomie własnych słowiańskich korzeni. I nawet jeśli są oni ateistami, czy agnostykami – to przynajmniej nie wierzą ślepo w zbrodnicze, rasistowskie i odmóżdżające żydowskie brednie biblijne. A to daje nadzieję że Polacy staną się być może narodem ludzi myślących. A nie tępo i bezrefleksyjnie w idiotyzmy wierzących. Obecnie problemem nie mniejszym od żydo-katolicyzmu są Polacy odmóżdżeni polityczną poprawnością. Różnica między tymi dwoma antypolskimi ideologiami jest tylko taka, że polit-poprawność nie udaje jak żydo-katolicyzm, że jest szczytem polskości i patriotyzmu.

.

.
opolczyk
.
.
.
.
Reklamy