Powrót inkwizycji za sprawą PiSraelskiego posła inkwizytora Dominika Tarczyńskiego?

.

.

Jak już co niektórzy z nas wiedzą, poseł PiSraela, nomen omen Dominik (dominikanie byli papieskimi inkwizytorami) Tarczyński domaga się zaostrzenia kar za „obrazę uczuć religijnych”. Dominik(anin) Tarczyński, katolicki fundamentalista po KUL-u, były pomagier egzorcysty, ma zapewne na myśli wyższe kary za obrażanie uczuć religijnych wyłącznie katolików. Obrażeniem pogan i „innowierców” przez katolickie gnidy nie będzie sobie przecież zawracał w Katolandii nikt głowy. On także nie.
Nie dziwi mnie ten pomysł, bo gołym okiem widać, że wpływy żydo-katolicyzmu na społeczeństwo maleją. Jeszcze za „komuny” kościół chwalił się, że 95 % Polaków to okrzeczeni katolicy. I tak chyba rzeczywiście było. Dzisiaj natomiast już ok. 15 % jest nieokrzczonych, a systematycznie na niedzielne kościelne gusła uczęszcza tylko ok. 1/4 mieszkańców Polski. Ilu z nich należy do tzw. „niewierzących praktykujących” dokładnie nie wiadomo, ale niejeden człowiek idzie do kościoła tylko pod naciskiem najbliższego otoczenia. Także dużo krztów odbywa się pod naciskiem otoczenia – najczęściej teściowych z obu stron. Młodzież w większości nie jest już gorliwie katolicka i szybko zrywa związki z kościołem. Pokolenie średnie także nie grzeszy już taką gorliwością i systemytycznością w chodzeniu do kościołów jak w czasach PRL. Obecnie żenujące stytystyki kościelne ratuje głównie pokolenie seniorów – 60-80 latków. Gdy ono wymrze kościoły po prostu opustoszeją. Wie o tym kler i przyprawia go to o ból głowy. Chcąc w jakikolwiek sposób przeciwdziałać tym tendencjom kler i malejąca rzesza świeckich gorliwych fundamentalistów, takich jak Dominik(anin) Tarczyński, wymyślają ciągle różne „krucjaty”, aby zarówno wzmocnić aktywność „praktykujących” nadal jeszcze owieczek jak i zaktywizować do „obrony wiary” rosnące rzesze tzw. „wierzących niepraktykujących”. Kler i świeccy fundamentałości ciągle liczą na to, że ich wybudzą z letargu i zaciągną na fałszywe barykady „obrony wiary” – a następnie spowrotem do kościołów.
O co to katolactwo ostatnimi laty nie walczyło – a to przeciwko in vitro, a to przeciwko aborcji (w PRL była legalna, a Polaków przybywało – z 23 milionów w 1947 do 38 milionów w 1988 roku), a to przeciwko postępującej laicyzacji, a nawet przeciwko „atakom” na pedofilskich duszpastuchów. Specjalne falangi prowadziły krucjaty różańcowe np. o „nawrócenie Rosji”, inne o kanonizacje a to Popiełuszki, a to Wojtyły (ciekawe kiedy wystąpią o kanonizację ofiary smoleńskiej Kalksteina).
.
Gorliwie wspierało kler i świeckich fundamentalistów w tych kościelnych akcjach oficjalnie laickie państwo ogłaszając np. rok 2012 rokiem anty-Polaka, jednego z największych katolickich szkodników w naszej historii, współodpowiedzialnego za wytyczenie sfanatyzowanej katolickiej części szlachty drogi prowadzącej do upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodów – fanatycznego agenta Watykanu Piotra Skargi. Jak można myśleć o suwerennej Polsce w kraju, w którym knessejm – i to w czasach rządów „laickiej” oficjalnie PO, pod naciskiem fundamentalistów katolickich i kleru, chcąc się sukienkowym duszpastuchom przypodobać, tego zdrajcę anty-Polaka uczcił takim wyróżnieniem?
Także w walce z gender i LGBT katolicy ciągle są zaciągani na różne fałszywe barykady. Osobiście i mnie drażnią tzw. „parady równości”. Propagowanie zboczeń jako czegoś równoprawnego i „normalnego” jest naturalnie złe, gdyż zaciera różnice między normalnością a nienormalnością, ale protestując przeciwko promocji zboczeń nie potrzeba odwoływać się do „wartości krześcijańskich”, które przez wieki były gorsze i bardziej szkodliwe niż gender i LGBT.
.
W jednej sprawie kler w ostatnich latach poniósł totalną porażkę. Jego niedawne oddziały szturmowe – fundamentalistycznie katolicki tzw. „Ruch Narodowy” (który każdy tzw. „marsz niepodległości” zaczynał nadjordańskimi gusłami w kościołach, bądących w oczach członków ruchu wyznacznikiem patriotyzmu i polskości) pod hasłami obrony katolicyzmu przeciw wyimaginowenej islamizacji Katolandii przyjął w sprawie muzułmańskim imigrantów z terenów objętych bandyckimi wojnami bandyckeigo NATO stanowisko dokładnie odwrotne od stanowiska episkopatu. W sumie cieszy mnie to, gdyż ten rozłam znacznie osłabił wpływy sukienkowych hierarchów na fundamentalistów i całe środowisko żydo-katolickich narodofcuf. Tak więc wpływy instytucjonalnego kościoła na Polaków, w tym nawet na kochających nadjordańską dżumę fundamentalistów narodofcuf gwałtownie maleją, a szacunek, jakim kościół darzony był jeszcze w czasach PRL należy już do historii.
.
W sumie popychanie ludu do walki ze „złą” komuną kościołowi nie wyszło na zdrowie. Pewnie, że wtedy kościół odcięty był od państwowego cycka. I że go wywłaszczono. I że miał zakaz wstępu do państwowych mediów. I że wyproszono go (wywalono na zbity pysk za Gomułki) ze szkół. I że miał zero wpływu na politykę państwa. Ale równocześnie wtedy cieszył się w społeczeństwie nigdy wcześniej i nigdy później nie spotykaną popularnością i powagą (choć w czasach feudalnego wyzysku był przez chłopstwo znienawidzony i wyklinany). W sumie sytuacja w PRL była po prostu groteskowa. Społeczeństwo bez żadnych oporów korzystało z dobrodziejstw systemu  – powszechnych ubezpieczeń społecznych, braku bezrobocia, bezpłatnej oświaty i opieki zdrowotnej, możliwości „awansu społecznego”, jakiego doły społeczne wcześniej nigdy nie miały. A mimo to, najogólniej mówiąc, władze PRL nie cieszyły się u większości społeczeństwa sympatią. Widać to było w roku 1980, gdy powstała gorliwie wspierana przez kler, szczególnie zaś przez urzędującego wówczas w Watykanie santo subito, CIA i żydowską opozycję (choćby przez KOR), niechętna a nawet wroga władzy prawie 10-milionowa Solidarność (a raczej Solidurność), antysocjalistyczne organizacje studenckie i Solidurność rolnicza, przy już isniejących opozycyjnych organizacjach jak ROPCiO, KPN, KOR czy RMP (ruch młodej Polski). Większość społeczeństwa była niechętna władzy, choć z dobrodziejstw systemu gwarantowanych przez władzę korzystała i nie zamierzała z nich rezygnować, a nawet o ich rozszerzenie walczyła (program I zjazdu Solidurności). Kościół wyprofilował się już wcześniej, u zarania PRL jako rzecznik społeczeństwa i obrońca uciśnionych – choć sam przez długie wieki był wyjątkowym brutalnym ciemiężcą i wyzyskiwaczem zniewolonego feudalnego chłopstwa. Tej zmiany jego roli o 180° społeczeństwo, a nawet samo chłopstwo, zdawało się nie zauważać. I to właśnie wtedy – w czasach PRL, a zwłaszcza w czasie zdelegalizowanej Solidurności kościół cieszył się największą w historii państwa polskiego sympatią i popularnością. Co więcej – choć nie posiadał wtedy dostępu do państwowych mediów, jego szeptana propaganda miała znacznie większy zasięg i wywierała większe wpływy na postawy Polaków niż obecnie medialne imperium rebe Rydzyka i biskupi występujący przed kamerami na wszystkich kanałach tv.
.
Na tzw. „transformacji” (wydaniu Polski w łapska zachodniego żydostwa) kościół zyskał na majątku  – nie dość, że ponownie przyssał się do państwowego cycka i znów pasożytuje na państwie (obok dalszego pasożytowania na owieczkach) to jeszcze brał udział w szabrowaniu majątku narodowego. Kościelnej komisji majątkowej towarzyszyła ogromna ilość afer, przekrętów i szwindli, ale ani jednego sukienkowego przestępcy nie wsadzono za to do więzienia:
http://www.newsweek.pl/polska/komisja-majatkowa–nadal-bezkarna,102848,1,1.html
.
Zyskał też, a raczej odzyskał kościół, choć na szczęście mocno ograniczone, wpływy na politykę. A kler wypełznął, a raczej wyroił się z krucht i zawłaszczył ponownie przestrzeń publiczną. Wepchał się do szkół, pcha się przed kamery i do mikrofonów, na obchody państwowych świąt. Wszędzie z jego błogosławieństwem wieszane i stawiane są rzymskie szubienice. Ingeruje za sprawą posłusznych katolickich marionetek politycznych w prawo karne, w uchwalane ustawy i paragrafy. Ale jednocześnie przez te właśnie działania nieustannie traci na popularności, zyskuje za to coraz liczniejsze i bardziej zdecydowane rzesze zagorzałych przeciwników. Nie jest to już tylko tradycyjny „antyklerykalizm” czyli  krytykowanie samego tylko kleru i instytucji kościoła. Coraz więcej jest jawnego kpienia z katolickiego fanatyzmu, katolickich bzdurnych w sumie dogmatów i „prawd wiary”, z katolickiego zacietrzewienia i hipokryzji. Narasta też rzesza obojętnych religijnie Polaków („wierzących niepraktykujących” i „niewierzących praktykujących”) zwykle i po ludzku zapędom duszpastuchów i świeckich fundamentalistów po prostu niechętnych. Można śmiało stwierdzić, że dzisiaj ilość ludzi niechętnych kościołowi i klerowi (obok tych zdecydowanie im wrogich) jest co najmniej równa liczbie jego sympatyków w czasach PRL. Stanowią oni obecnie większość Polaków.
.
Duszpastuchy naturalnie zdają sobie z tego wszystkiego sprawę. Jednakże nie zamierzają rezygnować ani z pasożytowania na państwie, ani z pasożytowania na kurczącym się stadzie zahukanych nadal jeszcze owieczek, ani z zawłaszczonej przestrzeni publicznej, ani z ingerowania w politykę. Wiedząc jednak, że przez to kościół traci wpływy i popularność w społeczeństwie próbuje przy pomocy różnych podstępnych metod  i fałszywych barykad temu przeciwdziałać – co jednak przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
.
I w takiej to sytuacji – przy systematycznie i nieuchronnie postępującej utracie popularności, wiarygodności i sympatii w społeczeństwie oraz zanikającej  możliwości wywierania wpływu na Polaków, nagle fundamentalista Dominik(anin) Tarczyński oficjalnie w knessejmie zgłasza wniosek o zaostrzenie kar za „obrazę uczuć religijnych”.
http://strajk.eu/wielka-polska-katolicka-coraz-blizej-pis-zaostrzy-kary-za-obraze-uczuc-religijnych/
.
Jego wniosek natychmiast znalazł poparcie innych PiSraelskich posłów.
http://www.superstacja.tv/wiadomosc/2017-04-07/beda-wyzsze-kary-za-obraze-uczuc-religijnych-posel-pis-chce-zaostrzenia-prawa/
.

Jednym z domniemanych powodów wniosku o zaostrzenie kar za „obrazę uczuć” jest rzekomo spektakl „Klątwa”. Ale w moim przekonaniu to tylko pretekst, na jaki kościół czekał, aby popchnąć Tarczyńskiego do szturmu. Kto wie, czy nie było nawet tak, że autorów spektaklu ktoś celowo podpuścił do wystawienia tak obrazoburczej tzw. „sztuki”, aby stworzyć pretekst do zaostrzenia kar za obrazę katolickich uczuć religijnych.
W pełni zgadzam się z tym, że dzisiejsza „sztuka wyzwolona” to skończona degrengolada i po prostu obrzydliwe gnojowisko, w porównaniu z którym publiczne latryny w starożytnym pogańskim Rzymie prezentowały sobą więcej sztuki i artyzmu. Niemniej religijna cenzura tego gnojowiska zwanego „sztuką” nie przysporzy kościołowi ani popularności, ani uznania. Jedyne co uzyska, to że sam ubabrze się w tym gównie. Co w sumie kompletnie mnie nie martwi. Inna rzecz – gdyby katolactfo nie narobiło takiego jazgotu o „Klątwę”, ogromna większość Polaków nie miałaby nawet pojęcia o tym „spektaklu”. Rozreklamowali go właśnie wściekli katolicy.
.

Kolejnym problemem jest sama definicja „obrazy uczuć religijnych”. W skrajnym przypadku, jeżli ktoś nadmuchaną i pomalowaną w np. krzyżyki prezerwatywę uzna za swojego boga, a ja powiem, że to nie bóg a prezerwatywa, to mogę zostać przez jej wyznawcę oskarżonym o obrazę uczuć religijnych. Ale i jak najbardziej uzasadniona rzeczowa i merytoryczna krytyka dogmatów, kościoła, kleru, żydo-biblii czy wiernych może zostać podciągnięta pod „obrazę uczuć religijnych”. Tu przykładów można mnożyć w nieomal nieskończoność:
.
– Jeśli tzw. „Stary Testament” (żydowską biblię Tanach) nazwę księgą zbrodni gloryfikującą rasizm żydowski i masowe czystki etniczne – a przecież jest to faktem – może to zostać podciągnięte pod obrazę uczuć religijnych.
https://opolczykpl.wordpress.com/biblijne-korzenie-zydowskiego-rasizmu/
.
– Jeśli starotestamentowego Jahwe nazwę bogiem o cechach zbrodniczego, mściwego psychopaty – co jest faktem – może to zostać podciągnięte pod obrazę uczuć religijnych.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/09/29/biblia-ksiega-zbrodni-2/
.
– Jeśli stwierdzę, że żydowska biblia – a co najmniej tzw. „Stary testament” – jest wyssany z palca – co jest faktem – może to zostać podciągnięte pod obrazę uczuć religijnych.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/29/biblia-zydowska-ksiega-zbrodni-wyssana-z-palca/
.
– Jeśli stwierdzę, że kościół na przestrzeni wielu wieków był zbrodniczą instytucją mającą na sumieniu dziesiątki milionów ofiar – co jest faktem…
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/03/14/psychopatologia-religii-abrahamowych-przykazanie-piate-nie-zabijaj/
.
– Jeśli stwierdzę że kościół na przestrzeni wielu wieków stosował okrutne barbarzyńskie kary i okaleczanie niewinnych ludzi – co jest faktem…
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/02/18/koszmarna-morda-katolicyzmu-1/
.
– Jeśli stwierdzę, że kościół na przestrzeni wieków stosował terror, masowe rzezie, przymus, zastraszanie i kneblowanie wolnej myśli ludzkiej  – co jest faktem…
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/02/20/koszmarna-morda-katolicyzmu-2/
.
– Jeśli stwierdzę, że nie było w historii ludzkości drugiej tak załganej i pełnej hipokryzji instytucji jak kościół, w którego postępowaniu na przestrzeni wielu wieków istniał całkowity rozdźwięk pomiędzy głoszonym przezeń hasłem „miłości bliźniego” a praktyką dnia codziennego skutkującą dziesiątkami milionów ofiar owej „miłości bliźniego” – co jest faktem…
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/05/30/chrzescijanskie-wartosci-ludobojstwo-i-hipokryzja/
.
– Jeśli stwierdzę, że przez długie wieki kościół pielęgnował kołtuńskie kulty celowo preparowanych idiotycznych relikwii, jak choćby kult rzekomo cudownie rozmnożonych napletków obrzezanego cieśli (wg jewangelii Joszue/Jezus był i obrzezany i cieślą) – co jest faktem…
http://fakty.interia.pl/tylko-u-nas/news-wstydliwa-relikwia,nId,821615
.
– Jeśli – no właśnie – jewangelicznnego „zbawiciela” nazwę – bazując na jewangeliach – obrzezanym cieślą – co jest jewangelicznym faktem…
.
– Jeśli stwierdzę, że wiele dogmatów kościelnych jest po prostu niepoważnych, żałosnych i infantylnych – co jest faktem (np. „wniebowstąpienie” czy „wniebowzięcie” – jak można materialnym fizycznym ciałem „wstąpić” czy „zostać wziętym” do niefizycznego, niematerialnego duchowego „nieba”, albo że bzdurna jest doktryna „odkupienia grzechów” – jeśli Joszue na krzyżu je „odkupił” to po co jeszcze jest piekło? A skoro ono nadal istnieje – co głosi kościół – to jakie i czyje grzechy on rzekomo „odkupił”)…
.
– Jeśli stwierdzę, że krystowierstwo jest zwykłym żydowskim podstępem i oszustwem – co jest faktem:
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/10/chrzescijanstwo-widziane-oczami-biografa-rothschildow/
https://opolczykpl.wordpress.com/biblia-czym-jest-rzeczywiscie/
.
– Jeśli stwierdzę, że jewangeliczne rzekome „nauki” i postępowanie obrzezanego cieśli Joszue/Jezusa były, wbrew katolickiej propagandzie, wybitnie antyrodzinne, wrogie rodzinie, mające prowadzić do jej zniszczenia – co jest faktem…
.
Jeśli stwierdzę, że jewangelie są żydowskim matrixem mającym ogłupić Rzymian i innych „nieobrzezanych gojów” – co jest faktem…
https://opolczykpl.wordpress.com/2016/01/06/chrzescijanstwo-zydowski-matrix-czyli-szopka-do-kwadratu/
.
– Jeśli stwierdzę, że wszystkie religie abrahamowe, łącznie z krystowierstwem, to zwykłe oszustwo:
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/03/03/historia-naturalna-religii-monoteistycznych/
.
– Jeśli stwierdzę, że rzesze niemieckich katolików i przedstawiciele niemieckiego (i nie tylko) katolickiego kleru gorliwie kolaborowali z władzami III Rzeszy i brali udział w ludobójczych agresjach i okupacjach – co jest faktem…
https://opolczykpl.wordpress.com/2014/01/05/katolicyzm-i-hitleryzm-co-je-laczy/
.
– Jeśli stwierdzę, że ultrakatoliccy ustasze kolaborując z III Rzeszą i w oparciu o nią budując wielką katolicką Chorwację, dokonywali barbarzyńskich zbrodni mordując w wyjątkowo okrutny sposób  setki tysięcy nie-katolików, zwłaszcza Serbów, a ich przywódca, arcy-zbrodniarz Ante Pavelić po wojnie, zanim z pomocą hierarchów kościoła uciekł do Argentyny, przez dwa lata ukrywał się w Watykanie, a w ukrywaniu go pomagał zarówno ówczesny papież Pius XII jak i późniejszy papież Paweł VI i że kilkadziesiąt lat później wikariusza zbrodniczych ustaszy, Alojzego Stepinaca, beatyfikował w 1998 roku – rzekomo wzór moralności – santo subito Wojtyła (kanonizację Stepinaca wstrzymał Franciszek pod naciskiem Serbów), co wywołało ogromne protesty i kontrowersje nie tylko w Serbii – co jest faktem…
http://historia.wp.pl/title,Kardynal-Alojzije-Stepinac-czy-aby-na-pewno-swiety,wid,18298377,wiadomosc.html?ticaid=118f28&_ticrsn=5
.
– Jeśli stwierdzę, że uważany przez Dominika(nina) Tarczyńskiego „wielki i wspaniały wzór moralny” – JP nr 2 beatyfikował zbrodniarza jezuitę José de Anchietę, który domagał się od władz Portugalii przysłania do Brazylii licznego wojska mającego pomagać w „ewangelizacji” – czytaj – w mordowaniu opornych Indian, a jego maksymą było, że wobec Indian nie ma lepszego kaznodziejstwa niż miecz i żelazny pręt, co stawia pod ogromnym znakiem zapytania „moralność” Wojtyły –  i co jest faktem...
– Jeśli stwierdzę, że podczas ludobójstwa w Rwandzie w 1994 roku (ok. milion zamordowanych w trzy miesięce) wśród podżegaczy do tego ludobójstwa był niejeden katolicki duszpastuch – co jest faktem…
– Jeśli stwierdzę, że katolicyzm został naszym przodkom mimo wielokrotnych buntów antykościelnych narzucony brutalną siłą, i że kościół przez całe milenium działał na szkodę naszego państwa pasożytując na nim i na społeczeństwie, i że jest głównym odpowiedzialnym za upadek Rzeczypospolitej Obojga Narodów, i że w jego szeregach aż roiło się od zdrajców i arcy-szkodników – co jest faktem…
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/03/24/swiat-slowian-cz-vii/
.
…to za wszystko powyższe, ale i za każdy pojedynczy punkt powyższej ogromnie skrótowej i zwięzłej wyliczanki, byle fundamentalista może mnie oskarżyć o obrazę uczuć religijnych. I będzie to faktycznie obrazą jego popapranych „uczuć religijnych”, mimo że, a raczej właśnie dlatego, że wszystko powyższe jest zgodne z prawdą. Bo co może bardziej kogokolwiek obrazić niż prawda o nim i o tym w co ślepo i bezrefleksyjnie wierzy?
.
W tym miejscu dodam, że i owszem, krystowiercy mają bezapelacyjne prawo wierzyć ślepo we wszystkie te żydowskie bzdury, w które wierzą. Mają do tego PRAWO! Ale nie mają prawa zmusić mnie do milczenia, nie mają prawa mnie kneblować, ani zakazać mi krytycznej oceny tego, w co wierzą. Tak samo jak wyznawca pomalowanej prezerwatywy nie zmusi mnie abym ją nazwał bogiem, a nie prezerwatywą. Krystowiercy mogą publicznie głosić ich żydogenne bzdury, a ja mogę i mam prawo je krytycznie oceniać, a kłamstwa i załganą katolicką propagandę i mitologię demaskować. Mam takie prawo. I paragraf 196 okrada mnie z tego prawa.
.
Z prawnego punktu widzenia sytuacja wygląda tak: choć konstytucja Katolandii nie mówi wprost o rozdziale państwa i kościoła, niemniej  w art. 25 punkt 2. czytamy (wytłuszczenie i podkreślenie moje):
.
Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.”
.
Władze publiczne zachowują bezstronność w sprawie przekonań religijnych. Bezstronność!!! Z czego należałoby wnioskować, że ani władze publiczne, ani żadne organa państwowe podlegające pod władze publiczne sprawami religijnymi nie powinny się zajmować – powinny być wszak zgodnie z zapisem w konstytucji bezstronne. Ale tak niestety w Katolandii za sprawą gorliwych fundamentalistów i kościoła nie jest.
.
Wiem, wiem – Trybunał Konstytucyjny orzekł, że paragraf 196 („obraza uczuć religijnych”) zgodny jest z konstytucją – choć ją w oczywisty sposób łamie. Dogmat nieomylności Trybunałowi  nie przysługuje. A nawet gdyby – i tak byłby w niejednej sprawie omylny. Ale nie dziwię się owym „sendziom”, którzy takie orzeczenie wydali. Oni nie żyją na Marsie a w Katolandii. Ich kadencja kiedyś dobiegnie końca. I wtedy nie będą już chronieni togami i powagą Trybunału Konstytucyjnego. Po co więc mają się narażać fanatykom, wpływowym politycznym fundamentalistom i klerowi na ewentualne szykany, gdy ich kadencje dobiegną końca? Ich orzeczenie tak naprawdę w niczym nie różni się od pokrętnej erystyki choćby Augustyna, świętego, ojcadoktora  kościoła, który dialektycznie wykazał, że zabijanie pogan – jeśli zabijający ich kierują się „miłością bliźniego” – nie łamie przykazania „nie zabijaj” i nie jest „grzechem”. Ani od pokrętnej erystki  kolejnego świętego, ojca i doktora kościoła, Tomasza z Akwinu, któremu ani głoszona publicznie przez kościół „miłość bliźniego”, ani przykazanie „nie zabijaj” nie przeszkodziły w stwierdzeniu (wytłuszczenia moje):

„…tym bardziej heretyków można z miejsca, skoro tylko udowodni się im winę herezji, nie tylko ukarać klątwą, ale także sprawiedliwie uśmiercić (…) po tym zaś skoro heretyk nadal trwa w uporze, straciwszy nadzieję w jego nawrócenie, mając na uwadze zbawienie innych, Kościół karą klątwy wyklucza go z swojego łona i następnie zostawia go sądownictwu świeckiemu, by przezeń był usunięty ze świata karą śmierci.”
.

Proszę w tym miejscu zwrócić uwagę na ostatnie zdanie – hehehe – świętego Tomasza – kościół obrzuca delikwenta klątwą i oddaje go w ręce sądownictwa świeckiego – ale nie po to, aby sądownictwo świeckie delikwenta według własnych świeckich kryteriów sądziło i np. uniewinniło. Nie! Kościół wydaje „heretyka” obłożonego klątwą sądownictwu świeckiemu TYLKO po to, aby ono go z woli kościoła i w jego imieniu zabiło. Sądownictwo świeckie w takich przypadkach nie miało nic do powiedzenia – było pachołkiem kościoła, jego narzędziem do odwalania mokrej roboty.
.
W tym miejscu konieczne jest ważne wyjaśnienie – w okresie potęgi papiestwa ogrom zbrodni kościoła dokonywane były przez jego tzw. „świeckie ramię”. Kler w ogromnej większości do religijnych prześladowań wysługiwał się po prostu państwem – sam tylko orzekał, co jest „herezją” i „bezbożnictwem”, kto jest „heretykiem”, „kacerzem”, „bezbożnikiem”, „czarownicą” czy „bluźniercą”, ale samo mordowanie ofiar swego fanatyzmu zwalał na państwo. Przez długie wieki instytucje „świeckie”, „państwowe”, w krajach leżących w obrębie papieskich wpływów zmuszone były służyć kościołowi i ich obowiązkiem z urzędu było ściganie i eksterminacja wszelkich wrogów wiary i kościoła. I choć kościół sam bezpośrednio ma dużo mniej ubabrane we krwi łapska, niż ówczesne władze „świeckie”, ale wszystkie zbrodnie związane z eksterminacją „wrogów wiary i kościoła” idą na jego konto.
.
Wracając do teraźniejszości – obecnie wprawdzie w Katolandii (poza więzieniami CIA) nie stosuje się chyba – pewności wszak nie mam – wobec aresztowanych i więźniów tortur, poza psychicznym dręczenie, ani póki co – kary śmierci (choć dochodziły mnie pomruki pomysłów o przewróceniu kary śmierci za „bluźnierstewa”), niemniej za sprawą takich orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego i za sprawą paragrafu 196 państwowe instytucje nadal spełniają rolę świeckiego ramienia kościoła, są jego narzędziem do kneblowania, zastraszania, gnębienia i prześladowania niepokornych, co jest po prostu NIEDOPUSZCZALNE. Gdyż czyni to państwo, oficjalnie świeckie i bezstronne, państwem wyznaniowym, wysługującym się kościołowi reprezentowanemu przez  religijnych fundamentalistów w ściganiu i karaniu „bezbożników” i „bluźnierców”.
.
Zaostrzenie kar za „obrazę (żydogennych) uczuć religijnych” z dużym prawdopodobieństwem PiSraelici przeboksują. Być może i dobrze, jeśli tak się stanie. Każde bowiem takie posunięcie kneblujące krytykę kościoła i żydo-katolicyzmu wywoływać będzie skutek odwrotny do zamierzonego. Im bardziej będą się starali katoliccy fundamentaliści ludzi zastraszać, kneblować i karać, tym bardziej ludzie będą się tej fanatycznej nadjordańskiej dżumie przeciwstawiać. I tym więcej „niedzielnych” katolików oraz „wierzących niepraktykujących” i „niewierzących pryktykujących”, już teraz niechętnych szarogęsieniu się kleru i fundamentalistów katolickich, odsuwać się będzie od kościoła, a nawet całkowicie porzucać będą tonącą powoli, zmurszałą i przegniłą galerę jedynej jedynie prawdziwej żydowskiej wiary.
.
Początkowo, gdy przymierzałem się do tego tekstu, zamierzałem napisać go w formie ostrego i zdecydowanego protestu przeciwko pomysłowi fundamentalisty Tarczyńskiego. W pierwszym bowiem momencie, gdy dowiedziałem się o jego pomyśle, po prostu się wkurzyłem. Ale gdy emocje szybko opadły pomyślałem sobie – nie jest tak źle! Jeśli fundamentaliści wpadają na takie pomysły, to jest to dowodem na to, że kościół i oni  już cieniutko przędą. I dlatego rozjuszeni siłą i strachem chcą „bezbożnictwo” zwalczać. Tyle że takimi metodami osiągną skutek odwrotny od zamierzonego – co w sumie byłoby korzystne dla wszystkich poza samymi fanatykami i duszpastuchami. Dlatego zamiast protestować, należy podsuwać im pomysły kolejnych zamordystycznych i restrykcyjnych ustaw, które ostatecznie obrzydzą Polakom kościół i  żydo-katolicyzm.
Dlatego inkwizytorowi Tarczyńskiemu podsuwam garść pomysłów.
.
1) Należy uchwalić ustawę, zgodnie z którą każda następna ustawa, uchwała, nowelizacja ustawy, nowe czy zmienione prawo czy przepis muszą uzyskać akceptację Episkopatu, aby nabrać mocy prawnej.
.
2) Wprowadzić należy w prawie karnym karę pozbawienia wolności nie mniej niż 5 lat oraz przepadek mienia za obrazę „osób boskich”, żydówki Miriam (ksywa „matka boska”) i symboli religijnych.
.
3) Za mniej drastyczną obrazę uczuć religijnych pozbawienie wolności nie może być krótsze niż trzy lata i towarzyszyć musi mu wysoka grzywna (minimum roczna pensja).
.
4) Wprowadzić należy ustawę, zgodnie z którą tylko parom, które ślub zawarły w kościele katolickim, przysługiwać będzie nazwa i status „małżeństwa”. Natomiast pary ze ślubem tylko cywilnym lub kościelnym niekatolickim traktowane będą nie jako małżeństwo a jako konkubinat.
.
5) Wprowadzić należy ustawę, która dzieci zrodzone w grzechu (czyli w konkubinatach i w małżeństwach bez ślubu kościelnego katolickiego) odda pod nadzór katolickiego kuratora. Jego obowiązkiem będzie dbanie o to, aby grzeszni rodzice nie zaniedbywali należytego katolickiego wychowania takiego bękarta. A więc aby je okrzcili, aby posyłali je do kościoła, na lekcje religii, aby poszło do tzw. „I komunii św.”. Dzieci z takich grzesznych związków muszą podlegać katolickiemu kuratorowi aż do uzyskania pełnoletności. W razie sprawiania wcześniej kłopotów będą umieszczane w katolickich internatach pod nadzorem kleru wyspecjalizowanego w obchodzeniu się z trudnymi/opornymi przypadkami. Ewentualnie będą oddawane do adopcji katolickim rodzinom.
.
6) Wprowadzić należy obowiązkowe dla wszystkich okrzczonych opodatkowanie na kościół, nie mniejsze niż 5 % dochodów. Rozpatrzyć należy, czy nie powinno ono wynosić 10 % dochodów. Byłby to powrót do wspaniałej wielowiekowej krześcijańskiej tradycji dziesięciny z radością oddawanej przez wieki kościołowi przez poddanych.
.
7) W celu przeciwdziałania narastającej fali aktów apostazji i opuszczania łona kościoła przez opętanych szatanem buntowników należy narzucić ustawą obowiązek uiszczenia przez odstępców i renegatów od świętej wiary siłą narzuconej naszym ojcom  opłaty dziękczynnej za wcześniejszą duchową opiekę kościoła. Naliczana będzie ona w prosty sposób – roczny podatek płacony ostatnio na kościół pomnożony przez ilość ukończonych lat życia. Jeśli odstępca ma 40 lat a jego ostatni roczny podatek na kościół wyniósł powiedzmy 5 tys. złotych, to musi on w momencie zatwierdzenia apostazji uiścić na rzecz kościoła dziękczynną opłatę w wysokości 20 tys złotych.
.
8) W celu aktywizacji ogromnych rzesz „wierzących niepraktykujących” (zdecydowana większość katolików i ponad połowa Polaków) należy wprowadzić indeks/legitymację parafianina, w której przez wyznaczone służby kościelne potwierdzane pieczątkami będą – każdorazowe uczestnictwo w mszy świętej, każdorazowa spowiedź, każdorazowe przystąpienie do stołu pańskiego i przyjęcie komunii świętej. Za nieusprawiedliwioną absencję w niedzielę w kościele, za przyjmowanie komunii rzadziej niż raz w miesiącu oraz za niespowiadanie się przynajmniej raz w roku wierny zobowiązany będzie odpracować społecznie na rzecz kościoła określoną ilość godzin, adekwatną do jego zaniedbań.
.
Myślę, że tyle pomysłów na początek wystarczy, aby Katolandia stała się prawdziwie katolicka. I aby kościół obrzydził do siebie jakieś 95 % społeczeństwa. Gdy to się stanie i gdy wymrą ostatnie bataliony moherowych beretów (owe pozostałe 5 %), dalsze utrzymywanie się instytucji kościoła katolickiego w Polsce i dalsze pasożytowanie na niej i na Polakach okaże się po prostu niemożliwe. Nadjordańska dżuma z jej symbolem – katowską rzymską szubienicą – wyląduje na śmietniku historii.
.

.

.

.
Czego jej i kościołowi z całego serca życzę…
.
.
opolczyk
.
.
.
.
Reklamy