Świat Słowian (cz. VI)

.

.

Słowiańszczyzna nad Wartą, Odrą i Wisłą pod ciężarem rzymskiej szubienicy – cd…
.
Tzw. „jednoczenie plemion lechickich” przez dynastię Piastów
.
U wielu historyków, w literaturze, a także w kościelnej propagandzie nagminnie spotyka się stwierdzenie o „jednoczeniu plemion lechickich” przez Piastów jako o czymś pozytywnym i koniecznym. W rzeczywistości jest to nieprawdą. Owo „jednoczenie” było siłowym, militarnym podbojem, sąsiednie plemiona nie były „jednoczone” a wbrew ich woli podbijane i zniewalane, narzucano im podczas owego „jednoczenia” wbrew ich woli najpierw feudalizm, a potem rzymską szubienicę. Nie znany był także w czasach Mieszka I czy Chrobrego termin „Lechici”. Wywodzi się on z legendy o Lechu, Czechu i Rusie. Ponadto ów podbój nie ograniczał się tylko do plemion „lechickich”. Chrobry najechał w 1003 roku Czechy i zajął Pragę chcąc Czechom  narzucić swoją zwierzchność (zgodnie z legendą Czechy nie były plemionami lechickimi a czeskimi, wywodzącymi się od legendarnego Czecha, a ponadto państwo czeskie było starsze od piastowskiego). Najpierw osadził w Pradze jako swojego wasala wypędzonego wcześniej i znienawidzonego w Czechach Bolesława III Rudego, a następnie pod naciskiem samych Czechów oślepił go, uwięził i sam ogłosił się księciem Czech. Jego panowanie w Pradze trwało zaledwie jeden rok. W 1004 roku bunt Czechów i najazd na Czechy cesarza zmusiły wojska Chrobrego do ucieczki z Czech. Także wyprawa z cesarską pomocą (300 niemieckich żołdaków) na Kijów (ziemie plemion ruskich a nie lechickich) po początkowym sukcesie (osadzenie w Kijowie na tronie zięcia Świętopełka zbuntowanego przeciwko ojcu Jarosławowi, księciu kijowskiemu i przyłączenie do państwa Piastów spornych grodów czerwieńskich) ostatecznie okazała się niewypałem. Świętopełka ponownie wypędzono, zginął rok później w walce z ojcem, a na tron powrócił Jarosław Mądry, który ponadto odbił w 1031 roku grody czerwieńskie. 10-miesięczna okupacja Kijowa połączona z niewyobrażalną grabieżą miasta dokonaną przez Chrobrego (ponadto wielu Rusinów jako niewolników Chrobry uprowadził z Rusi) na długo rzuciła cień na stosunki pomiędzy Piastami a Rurykowiczami. Natomiast zaliczane przez polskich historyków do „plemion lechickich” plemiona Pomorzan Zachodnich, podbite przez Mieszka I wykorzystały wojny Chrobrego z cesarzem Heinrichem II do zrzucenia znienawidzonej przez nich podległości Piastom, oderwały się od państwa Chrobrego, wypędziły kler, zburzyły dopiero co budowane kościoły i powróciły do pogaństwa. W żaden sposób nie chciały wyrzec się wolności i własnej kultury i nie miały zamiaru dać się zachłannym „lechickim” Piastom „zjednoczyć”.
.
Z wykopalisk archeologicznych (grody tybu biskupińskiego) jak i z wiarygodnych fragmentów kronik wczesno- i środkowo-średniowiecznych wiemy o tym, że u Słowian panował egalitaryzm, demokracja plemienna i brak było rozwarstwienia na rządzących i rządzony, bogatych i biednych, wolnych i niewolników. Ten stan utrzymywał się przez tysiąclecia. Niestety z powodu braku jakichkolwiek danych nie wiemy, kiedy i który z przodków Mieszka zdradził słowiańską kulturę i zaczął wprowadzać siłowo stosunki feudalne w oparciu o utrzymywaną z łupów i wymuszanych danin drużynę najemych zbójów posłusznych samozwańczemu kniaziowi. Na podbicie samych tylko plemion polańskich życie jednego tyrana zdrajcy było za krótkie. Polanie (nazwani przez Geografa Bawarskiego Goplanami) tworzyli grupę blisko spokrewnionych mniejszych plemion opartych o wspólnoty rodowe, którym później nadano wspólne miano Polan. Jest prawdopodobne, że u samych tylko Polan funkcjonowało kilku, być może nawet kilkunastu lokalnych kniaziów, wybieranych i odwoływanych przez wiece. Ich wszystkich po kolei musieli Piastowie pokonać a ich plemiona ujarzmić.  Zaczęli to robić zapewne kilka generacji przed Mieszkiem, kiedy nad krajem Polan nie wisiało jeszcze żadne realne zewnętrzne zagrożenie, a tym bardziej ze strony Niemiec. Cesarstwo niemieckie jeszcze wtedy nie istniało, a ziemie Polan od Karolingów/Niemców odgradzało wiele innych słowiańskich plemion, w tym całe Połabie. Tak więc to nie zagrożenie niemczyzną było zapłonem do podboju plemion polańskich przez poprzedników Mieszka. Nie jest wykluczone, że do Polan docierali przedstawiciele feudalnego państwa wielkomorawskiego. I być może Polanie ewentualnie obawiali się parcia wielkomorawian na ich ziemie. Ale w takim przypadku najlepszym rozwiązaniem byłoby rzeczywiste jednoczenie plemion polańskich i ich sąsiadów w znane z Połabia ponadplemienne sojusznicze związki, zachowujące samodzielność plemion wchodzących w te związki. Postępowanie Piastów, żądnych nieograniczonej i niekontrolowanej przez wiece plemienne władzy, zamiast przysparzać im sojuszników, zrażało i zniechęcało do nich wszystkich sąsiadów. Przez co pozostawała im do dyspozycji tylko brutalna siła. I to przy jej pomocy „jednoczyli ” oni – czytaj – podbijali sąsiednie plemiona wbrew ich woli. O tym, że nie były one z tego zadowolone świadczy choćby bunt Pomorzan i oderwanie się od państwa Piastów w czasie wojen Chrobrego z cesarstwem niemieckim. A i podbite przez Mieszka I Mazowsze także miało wyższe aspiracje, niż bycie dzielnicą piastowskiego państwa. Pierwszy raz, choć na krótko, oderwało się od niego w czasach największego buntu pogańskiego za sprawą Masława. Później wykorzystało rozbicie dzielnicowe zarządzone przez Krzywoustego. W czasie, gdy Łokietek a po nim Kazimierz III jednoczyli piastowskie dzielnice, Mazowsze upierało się przy samodzielności, choć zmuszone było do uznania zwierzchności lennej Piastów, a później Jagiellonów. Ostatecznie zrezygnowało z samodzielności dopiero w roku 1526 roku, kiedy to sejm mazowiecki ogłosił inkorporację Mazowsza do Korony.
W innej sytuacji były plemiona leżące pomiędzy rosnącym w siłę państwem Piastów a podobnie ekspansjonistycznymi Czechami i Rusią. Miały do wyboru albo walczyć na dwa fronty, albo poddać się jednej z ekspansjonistycznych stron. Ostatecznie zachowywały się raczej biernie, przez wieki przechodząc z rąk do rąk.
Tak więc opiewane przez miłośników państwa Piastów i katolicyzmu „jednoczenie” plemion lechickich w rzeczywistości było ich siłowym podbojem, którego celem było przede wszystkim stworzenie dużego, feudalnego i dziedzicznego państwa będącego własnością Piastów. Byli chorzy na władzę i własną dynastyczną potęgę. I zaczęli podbój i zniewalanie sąsiadów na długo przed tym, nim cesarstwo niemieckie zaczęło być zagrożeniem dla piastowskich ziem.
.
W tym miejscu należy zaznaczyć, że jednoczenie dzielnic piastowskich w czasach Łokietka było jakościowo czymś całkiem innym. Rozbicie dzielnicowe ukazało słabość tego rozwiązania, zwłaszcza podczas dwóch pierwszych najazdów mongolskich, które nieomal bezkarnie pustoszyły najeżdżane tereny. Ponadto w czasie rozbicia dzielnicowego na zachodzie piastowskich dzielnic, mimo że były skatoliczone, trwał niemiecki Drang nach Ost. W niemieckie ręce popadło całe pomorze zachodnie, cały pas ziemi wzdłuż Odry po piastowskiej stronie, a dodatkowo silnemu zniemczeniu uległ Śląsk nadal stanowiący kość niezgody między Piastami a Czechami oraz dodatkowo Niemcami. Szczęściem dla dzielnicowych książątek było to, że samo cesarstwo także popadało w coraz większe dzielnicowe rozdrobnienie i w szczytowym okresie rozbicia składało się z ok. 300 oddzielnych państw i państewek. Dodatkowo władza cesarska także ulegała osłabieniu, przez co niemieckie parcie na ziemie piastowskie było słabsze niż wcześniej. Za to wyrosło nad rozbitym na zwaśnione dzielnice państwem nowe niebezpieczeństwo – zakon krzyżacki. Gdyby Łokietkowi nie udało się połączyć w większą całość choćby części rozbitego państwa, krzyżacy kawałek po kawałku, dzielnica po dzielnicy, w sojuszu z niemieckimi grafami i cesarstwem niemieckim byliby w stanie podbić wszystkie piastowskie dzielnice. Inna rzecz, że tylko przypadek pomógł Łokietkowi dokonać dzieła zjednoczenia sporej części piastowskich ziem (w chwili jego śmierci zjednoczone dzielnice liczyły razem trochę ponad 100 ooo km²) – konkurencyjni dzielnicowi książątka w dużej części wymarli bezpotomnie i Łokietek dosyć łatwo wchodził w posiadanie ich dzielnic (było ich wtedy ok. 20). Ilość utraconych zachodnich ziem na rzecz Niemiec podczas rozbicia dzielnicowego była duża. Wystarczy porównać granicę zachodnią na mapie państwa Mieszka I i Bolesława Krzywoustego (pokrywającego się w dużym stopniu z państwem Mieszka ) przed rozbiciem dzielnicowym…
.
.

.
…z zachodnią granicą państwa Kazimierza III po zakończeniu jednoczenia piastowskich ziem…
.
.
…aby zobaczyć, ile ziem zagarnęli katolickim Piastom Niemcy. Dopiero w wyniku II wojny światowej Polska powróciła nad Odrę, a jej granice, pomijając tereny ludów pruskich na północnym zachodzie, odpowiadają mniej więcej granicom państwa Mieszka I i Bolesława Krzywoustego. Niech więc katolicy przestaną ględzić, że domniemany krzest Mieszka miał uchronić piastowskie ziemie przed niemieckim podbojem. Ziem zachodnich nie uchronił.
.
.
Feudalizm a państwo Piastów
.
.
Feudalizm mający wsparcie w krystowierstwie i przezeń wspierany pod wszystkimi względami różnił się od świata Słowian. Przynosił książęce prawo własności ziemi nieznane wcześniej Słowianom, u których ziemia była wspólną własnością. Także absolutna władza książęca, a później i biskupia, były Słowianom całkowicie obce. A i rozwarstwienie na suwerenów, lenników, rycerstwo, mieszczan, uciskany lud i niewolników oraz na kastę „duchowieństwa” narzucającego „prawa kościelne” nawet władcom było u Słowianom nieznane. Feudalizm na równi z krystowierstwem niszczył naturalny, słowiański ład i porządek, wprowadzając system społeczny chory, niesprawiedliwy, nieludzki, wynaturzony, wymyślony przez ludzi złych, chciwych, żądnych władzy i bogactw. Dotyczy to tak samo władców świeckich jak i kleru.
.
Nie wiadomo, kiedy pierwsze przejawy feudalizmu zawitały na ziemie podbijane później przez Piastów.  Być może nadciągnęły od południa z państwa wielkomorawskiego. Feudalizm niszczący wcześniejszą słowiańską strukturę społeczną znienawidzony był przez uciskanych mieszkańców, trzymanych w posłuszeństwie i uległości brutalną siłą reprezentowaną przez  drużynę książącą i drużyny możnowładców (także kościelnych). Wprowadzone wraz z feudalizmem prawo książęce czyniło kniazia, księcia, nie tylko absolutnym władcą, ale i właścicielem wszystkich ziem jego księstwa. Nawet ziemie rodowe możnowładców mogł im książę pod zarzutem zdrady czy przeniewierstwa odebrać i ofiarować innemu, posłusznemu mu możnowładcy. Jedynie nad majątkami ziemskimi nadawanymi kościołowi książęta tracili prawo własności. Co raz nadane było biskupom czy opatom, pozostawało na zawsze kościelne. Otrzymywanych dóbr – nadań ziemskich – kościół bronił bardziej zażarcie nawet niż wiary. Do pewnego czasu kością niezgody między władzą świecką a kościelną było wtedy znane we wczesnym średniowieczu prawo Ius spolii, które pozwalało panującym przejmować po śmierci „duchownych” ich własność prywatną (klejnoty, bogate szaty itp.). Nie wiadomo, czy władcy piastowscy korzystali z tego prawa, ale wiemy, że kościół wściekle walczył o zniesienie Ius spolii, co na ziemiach Piastowskich osiągnął podczas rozbicia dzielnicowego w roku 1180 w Łęczycy. Historia ta jest ciekawa, ponieważ pokazuje metody działania kościoła w ówczesnym państwie Piastów. Jest rok 1177. Księciem senioralnym czy zwierzchnim jest po raz pierszy (w sumie był nim czterokrotnie) Mieszko III Stary (ten, który brał udział w krucjacie połabskiej przeciwko Pomorzanom i który mennicę książęcą wydał w łapska żydowskich mincerzy i razem z nimi psuł pieniądz). Wybucha przeciwko niemu bunt, którego jednym z przywódców był biskup krakowski Gedko.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Gedko
.
Tego buntownika Kadłubek nazwał najświętszym biskupem Krakowian, którego imię złotym winno być ryte rylcem. Innym uczestnikiem buntu był najmłodszy syn Krzywoustego, Kazimierz (piastowscy zdrajcy interesów państwowych często nosili to imię) nazwany później przez kler „sprawiedliwym” . Kazimierzowi Krzywousty nie wyznaczył żadnej dzielnicy. Mimo to w wyniku buntu dzięki poparciu kościoła właśnie Kazimierz, najmłodszy Bolesławowic, zostaje księciem senioralnym. W podzięce Kazimierz zwołuje zjazd w Łęczycy w roku 1180, podczas którego w zamian za złamanie testamentu Krzywoustego i przyznanie jego potomstwu dziedziczności krakowskiego tronu (okazało się to b. szybko iluzją) przy równoczesnym ograniczeniu władzy książęcej, usuwa on prawo Ius spolii, co daje kościołowi upragnioną od dawna prawie całkowitą niezależność od władzy świeckiej.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zjazd_w_%C5%81%C4%99czycy
.
Za to kościół później nadał mu przydomek „sprawiedliwy”. Pamiętajmy więc o tym, że pozytywnie brzmiące przydomki władców, nie tylko u Piastów i Jagielonów (wielki, dobry, sprawiedliwy, odnowiciel, pobożny, prawy itp) nadawane były za zasługi przede wszystkim dla kościoła, a nie dla państwa. Jeszcze jedna uwaga nasuwa się w związku ze zjazdem w Łęczycy. Gdy Chrobry obejmował władzę (992 rok), w państwie Piastów był bodajże tylko jeden biskup. Dopiero na zjeździe gnieźnieńskim ustanowiono trzy nowe biskupstwa obok już istniejącego, poznańskiego. Na zjeździe w Łęczycy było już ośmiu biskupów i to przy mniejszym niż w roku tysięcznym za Chrobrego terytorium rozbitego na dzielnice państwa Piastów. Jak widzimy – państwo się kurczyło, a biskupów, biskupstw i majątków kościelnych przybywało.
.
.
Władza dynastyczna
.
.
Jednym z największych nierozwiązywalnych problemów okresu feudalizmu była sprawa dziedziczenia władzy suwerena. Ideałem w feudalizmie byłaby sytuacja, kiedy każdy władca miałby jednego męskiego potomka, który dożywałby wieku dojrzałego, przejmowałby władzę i płodziłby kolejnego jednego męskiego potomka, któremu przekazywałby władzę. Niestety zdarzało się to niezwykle rzadko. Niekiedy władca nie posiadał żadnego męskiego „legalnego” (z tzw. „prawego łoża”) potomka i po jego śmierci najczęściej wybuchała wojna domowa o władzę pomiędzy różnymi aspirantami do tronu. Ale i gdy władca miał dwóch lub więcej synów zawsze stał przed dylematem – podział państwa pomiędzy nimi (co osłabiało państwo), czy też pełnia władzy dla jednego (najczęściej najstarszego) i ewentualne bunty pozostałych synów chcących własnego „działu”. Takich przypadków – wojen o władzę pomiędzy rodzeństwem („rodzonym” jak i „przyrodnim”) historia średniowiecza zna wiele, także u Piastów. Walki o tron pomiędzy krewnymi, także najbiższą rodziną, znało cesarstwo niemieckie, katolickie królestwa Danii, Norwegii, Szwecji, Francji, Anglii. Znali je Czesi i Rusini. Bolesław I Srogi np., ojciec Dobrawy, szwagier Mieszka I, miał na sumieniu starszego brata Wacława (po śmierci kanonizowanego). A kijowski Włodzimierz I „wielki”, święty katolicki i prawosławny, miał na sumieniu przyrodniego starszego brata Jaropełka, którego rozkazał zamordować obejmując po jego zabójstwie nieograniczoną władzę.
.
No i właśnie, a jak to było z dziedziczeniem władzy u Piastów?
.
W okresie przedfeudalnym i przedkrystowierczym zjawisko dziedziczenia nie było u Słowian znane, ponieważ nie było u nich władcy. Ziemia, opola, czy grody były wspólną własnością, a u plemion, w których istniała funkcja kniazia, stanowisko to było obieralne (i odwoływalne) przez wiec i nie oznaczało praktycznie żadnej władzy. Było raczej wyróżnieniem i wyrazem zaufania do mądrości i doświadczenia osoby obranej kniaziem. Jeśli nawet istniała rywalizacja o tę funkcję, to polegała ona na zdobyciu zaufania współplemieńców poprzez działania dla dobra wspólnoty i służbę wspólnym interesom. To była jedyna droga do funkcji kniazia. Wybranie kniaziem było wyrazem szacunku i uznania dla wybranego. I każdy mógł tej funkcji się dosłużyć. Była to więc selekcja pozytywna – tylko najlepsi, cieszący się powszechnym szacunkiem, uznaniem i zaufaniem sięgali po tę funkcję. Za Piastów zmieniło się wszystko. I to na gorsze.
.
Mieszko I
.
Nie wiemy, czy Mieszko I walczył z braćmi o władzę. Informacji o jego bracie Czciborze jest zbyt mało, aby ten problem zbadać. Nie wykluczone, że był wielkorządcą podbitego Pomorza i że dosyć wcześnie zginął, podobnie jak nieznany z imienia inny brat Mieszka, przez co nie mógł z nim o władzę rywalizować. Wiemy, że Mieszko podbił Mazowsze, Pomorze, grody czerwieńskie i Śląsk. Ziemie Wiślan podbił albo on sam, albo dopiero Chrobry. Umierając pozostawił Chrobremu wrogów zewnętrznych (Niemców, Ruś, Czechy, Wieletów), wewnętrznych (pogan oraz podbitych Pomorzan i Mazowszan), oraz konkurentów do tronu w postaci synów Ody, niemieckiej mniszki, ostatniej żony Mieszka.
.
Bolesław Chrobry
.
Chrobry musiał już walczyć o pełnię władzy z przyrodnimi braćmi i ich matką, Niemką Odą. Prowadził wiele wojen na wszystkich granicach. Osiągnięcia Chrobrego są problematyczne. Jedynymi podbojami, które utrzymał do śmierci były:
– Łużyce i Miśnia podbite przez niego w czasie, gdy w Niemczech po śmierci Ottona III trwały walki wewnętrzne o tron. Podboje na Połabiu (na Łużycach) wzmagały nienawiść Połabian do Piastów, a ponadto zaowocowały trzykrotnymi wojnami cesarsko-piastowskimi w latach 1002-1005, 1007-1013 i 1015-1018.
– Morawy (ich podbój wzmógł nienawiść do Piastów Morawian i Czechów).
Zdobycze te utracił już jego następca Mieszko II. Wątpliwe osiągniącia Chrobrego – wplątany w wojny z cesarstwem utracił Pomorze. Najazdem na Czechy (1003-1004) wzmocnił czeską nienawiść wobec Piastów. Okupacją i ograbieniem Kijowa i uprowadzeniem jako niewolników wielu Rusinów oraz jako nałożnicy Przedsławy, córki Włodzimierza I wzmocnił ruską nienawiść do Piastów. Wysłaniem do Prusów fanatycznego Wojciecha/Vojtěch wzmocnił nienawiść Prusów do Piastów.
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/08/08/katolickie-preparowanie-swietych-i-patronow/
.
A trzy wojny z cesarstwem także wzmogły nienawiść Niemców do Słowian – nie tylko do Piastów. Ogromnie rozbudował Chrobry drużynę książęcą, której utrzymanie było niezwykle kosztowne i drenowało skarbiec. W związku z tym wojny zaczepne połączone z grabieżą atakowanych ziem stały się koniecznością. W spadku pozostawił następcy obok wrogów  zewnętrznych (na wszystkich granicach) wrogów wewnętrznych (pogańską opozycję stłumioną w roku 1022), dwóch rywali do tronu – przyrodniego starszego brata Bezpryma i młodszego rodzonego brata Ottona oraz kosztowną w utrzymaniu drużnę.
.
Mieszko II Lambert
.

Początki jego panowania były pomyślne – wypędził z kraju braci – rywali do korony. Dokonał dwóch niszczycielskich najazdów na Saksonię i po drodze na Wieletów w celu zdobycia łupów na utrzymanie drużyny. Poza tym było już tylko coraz gorzej. Niepotrzebnie dał się wciągnąć w knowania niemieckiej opozycji antycesarskiej. Pierwsza odwetowa wyprawa cesarza na niego nie powiodła się. Do drugiej (1031) cesarz wciągnął wściekłą na Piastów Ruś. Drużyna Mieszka II, jakkolwiek potężna, zmuszona do wojny obronnej państwa zaatakowanego z dwóch stron – od zachodu przez cesarstwo i od wschodu przez Ruś okazała się za słaba. Dodatkowo z Rusinami wkroczył do kraju starszy przyrodni brat Bezprym osadzony przez agresorów w miejsce Mieszka na tronie, ale już nie jako król a tylko jako książę. Mieszkowi pozostała tylko ucieczka z kraju, choć za bardzo nie miał gdzie uciekać – ze wszystkich stron miał samych tylko wrogów. Ostatecznie uciekł do Czech, gdzie został uwięziony i prawdopodobnie wykastrowany. Po śmierci Bezpryma powrócił do kraju, zmuszony był jednak do zrzeczenia się korony, ukorzenia przed cesarzem i do podziału państwa na trzy części. Krótko przed śmiercią zjednoczył ponownie kraj, ale już nie jako król a tylko jako książę, drużyny nie miał za co odbudować, bo kraj zniszczony był najazdem cesartstwa i Rusi, także Czech, rządami Bezpryma, wojną domową o władzę pomiędzy braćmi i pogańskim buntem z lat 1032-1034. Zmarł w jego trakcie w 1034 roku.
.
Bolesław II Pogański („Zapomniany” a raczej wymazany przez biskupów z historii państwa Piastów)
.
Władzę objął po śmierci ojca, Mieszka II. W spadku miał rywala do tronu, przyrodniego brata Kazimierza, syna Niemki Rychezy, jedynej „legalnej” (uznanej przez kościół) żony Mieszka II, oraz okrojony terytorialnie i zniszczony wojnami i buntem pogańskim kraj. Najpierw wypędził macochę i przyrodniego brata, mnicha Kazimierza. Bunt pogański przycichł samoistnie, ale tylko dlatego, że pogaństwo jawnie wróciło do łask. Katolicki kler nadal był w państwie Bolesława II, ale pozbawiony wsparcia pogańskiego władcy nie próbował nawet protestować przeciwko jawnie panującemu pogaństwu, ani nie ściągał dziesięcin, świętopietrza i  żadnych innych „powinności”. Zdarzały się napady na majątki kościelne, które Bolesław ignorował, a przerażony kler siedział cicho nie mając się komu poskarżyć. Możnowładcy będący wcześniej podporą władcy i kościoła także się przyczaili, czekając na rozwój wypadków. Z wcześniejszych feudalnych danin i powinności wobec nich lud także został zwolniony. Bolesław dysponował niezbyt liczną drużyną ochotników, a na wypadek wojny przywrócony został  pradawny zwyczaj zwoływania wojów za pomocą wici. W 1038 roku został podstępnie zamordowany (śmierć Bolesława II odnotowano w kronice kapituły krakowskiej właśnie pod rokiem 1038). Jego śmierć wywołała  ogólnonarodowy bunt pogański wymierzony w kler i możnowładców.
.
Kazimierz Odszczepieniec (w oficjalnej wersji historii „odnowiciel”)
.
Z ramienia cesarza i papieża, po niszczącym najeździe Czechów z 1039 roku (odegrali się za Morawy i okupację Pragi łupiąc cały kraj i przyłączając do Czech Śląsk) wkroczył do kraju (1040 r) na czele 500 ciężkozbrojnych niemieckich żołdaków. Dobił ostatnie ogniska pogańskiego buntu. W 1047 roku podbił z pomocą Rusi Mazowsze. Państwo Piastów uczynił lennem cesarskim. Pomógł cesarzowi niemieckiemu w najeździe na Węgry (1051). Najwięcej czasu, sił i pieniędzy poświęcał na odbudowę instytucji kościoła i na nowe nadania dla kleru i zakonów. Wprawdzie „odbił” Czechom Śląsk, ale płacił im za niego trybut. Nie odbudował stałej drużyny książęcej. Zastąpił ją rycerstwem, które w zamian za nadania ziemskie zobowiązane było do służby wojskowej pod rozkazami księcia lub wyznaczonych przez niego wojewodów. Zmarł w 1058 roku w ponownie brutalną siłą skatoliczonym kraju. W spadku pozostawił następcy nienawiść pogańskiego ludu, wrogich Piastom Mazowszan, dwóch konkurentów do tronu i kraj będący lennem cesarstwa.
.
Bolesław III (II w oficjalnej wersji historii) Szczodry/Śmiały
.

Jedyną rzeczywistą jego zasługą było wyrwanie kraju spod cesarskiego lenna. W polityce zagranicznej – czytaj – w wojnach i interwencjach zbrojnych nie ustępował Chrobremu, wzmacniając nienawiść ku Piastom u Czechów, Rusinów oraz dodatkowo u Węgrów. W konflikcie cesarza z papieżem o inwestyturę (mianowanie biskupów) stanął po stronie tego ostatniego, za co otrzymał w nagrodę koronę królewską (1076 rok) z pominięciem zgody na to cesarza. Koroną cieszył się ledwo trzy lata. Ingerował w sprawy sąsiadów osadzając na tronach Rusi i Węgier swoich wasali. W polityce wewnętrznej dążył do przywrócenia władzy absolutnej, co spotkało się z oporem zazdrosnego o własne immunitety kleru oraz możnowładców rozzuchwalonych przez Kazimierza, a także brata Władysława Hermana będącego zarządcą Mazowsza. Chojnie wspierał kościoły, klasztory, tworzył nowe biskupstwa i je uposażał, przyczyniając się do wzrostu potęgi tej antypaństwowej instytucji. Mimo hojności wobec kościoła popadł w otwarty konflikt z biskupem krakowskim Stanisławem, którego za knowanie przeciwko sobie skazał na śmierć. W 1079 roku na skutek spisku skazanego wcześniej na śmierć biskupa zdrajcy Stanisława, brata Hermana i możnowładców, a zwłaszcza wpływowego palatyna Sieciecha zmuszony został do ucieczki z kraju. Ten, który niedawno jeszcze obsadzał cudze trony (na Rusi i Węgrzech), zmarł na wygnaniu (1081 lub 1082). Niewykluczone, że został zamordowany. Jego syn Mieszko udał się razem z nim na wygnanie. Po śmierci ojca powrócił do kraju, ale w wieku 20 lat został otruty, prawdopodobnie z polecenia stryja Władysława Hermana, chcącego utrzymać się na tronie.
.

Władysław Herman (młodszy brat Szczodrego)

.
Nieudolny. Jedyne co potrafił, to lawirować, kryć się za plecami innych i łasić się cesarzom i palatynowi. Nie zabiegał o koronę królewską, poparł cesarstwo w sporze z papiestwem, praktycznie był figurantem, a państwem rządził palatyn Sieciech, który był nawet kochankiem jego drugiej żony, Niemki Judyty – córki cesarza niemieckiego.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sieciech_(palatyn)
.
Z powodu jego nieudolności doszło do wojny domowej pomiędzy jego synami a palatynem. Ostatecznie pod naciskiem synów palatyna musiał wygonić, a kraj podzielić pomiędzy synów i siebie. Zmarł w 1102 roku. W spadku pozostawił kraj podzielony pomiędzy nienawidzących się przyrodnich braci Zbigniewa i Bolesława Krzywoustego.
.
Bolesław IV (III w wersji oficjalnej) Krzywousty
.
Pierwsze pięć lat po śmierci ojca (1102-1107) stracił na wojnę domową z przyrodnim bratem Zbigniewem. Przepędzony Zbigniew ściągnął na kraj cesarstwo niemieckie, powstrzymane pod Głogowem i na Psim Polu. Ujęty przez Bolesława został oślepiony i krótko po tym zmarł. Bolesława obłożono za to klątwą (był to kolejny Bolesław obłożony kościelną klątwą, podobnie jak jego imiennicy i poprzednicy Szczodry i Chrobry) – choć biskupi sami nakazywali tortury i i zabijanie więźniów i jeńców – „wrogów” wiary i kościoła. Klątwa została zdjęta po odbytej wymuszonej pokucie i kolejnych nadaniach dla kościoła. Tę metodę wyłudzania nadań i przywilejów kościół przez wieki stosował nagminnie i przy każdej okazji. Przy wszystkich jego zasługach dla odbudowy jednolitego państwa, Krzywousty po odprawieniu pokuty, w strachu przed klerem, wyróżniał się religijną gorliwością. Gdy podbił Pomorze zachodnie, zajmując nawet tereny daleko za Szczecinem po połabskiej stronie (co wzmogło nienawiść Pomorzan i Połabian do Piastów), narzucił siłą Pomorzanom znienawidzony przez nich katolicyzm. Z tego podboju i skatoliczenia Pomorze już się nie podniosło, a co gorsza – niedługo później popadło w niemiecką zależność. Największą wpadką Krzywoustego był testament wprowadzający rozdrobnienie dzielnicowe. On sam liczył na to, że podział państwa zapobiegnie walkom o władzę, rzeczywistość pokazała jednak, że było dokładnie odwrotnie – najwięcej wojen domowych przeżyło państwo Piastów podczas rozbicia dzielnicowego. Pozostawił w spadku kilku konkurentów do władzy, wzmocniony antypaństwowy kościół i wrogów dookoła granic.
.
Rozbicie dzielnicowe od 1138 roku
.
Był to najgorszy okres w historii państwa Piastów. O mało nie doszło przez rozbicie dzielnicowe do unicestwienia państwa. Jego podział w żadnym stopniu nie zahamował walk pomiędzy braćmi – książątkami dzielnicowymi. Już pierwszy ustanowiony przez niego książę zwierzchni (senior) – Władysław II Wygnaniec – po ośmiu latach sprawowania władzy senioralnej musiał uciekać z kraju przed przyrodnimi braćmi – synami Bolesława i Salomei (eh… – te żydowskie imiona u Piastów). Popadł w konflikt z nimi i ich matką. Postanowił więc wypędzić juniorów, napotkał jednak na opór palatyna mającego z polecenia Krzywoustego nadzorować przestrzegania jego testamentu. Uwięził więc go i oślepił, co było hasłem do buntu juniorów i możnowładców. Poparł ich kościół obrzucając Władysława klątwą. W 1146 roku Władysław uciekł za granicę. Napuścił dwóch cesarzy na kraj, prosząc ich o pomoc w odzyskaniu tronu. Skutkiem tego były najazdy cesarskie na kraj i uznanie się przez Bolesława Kędzierzawego cesarskim lennikiem Barbarossy. Tronu Władysław jednak nie odzyskał i zmarł na wygnaniu. Wypędzenie jego nie rozwiązało sprawy. Następca Kędzierzawy wprawdzie panował 27 lat, ale większość czasu już jako lennik cesarski. Po jego śmierci walki o senioralny tron ponownie wybuchły. O ich zaciekłości najlepiej świadczy fakt, że Mieszko III  (syn Krzywoustego) i syn jego najmłodszego brata (Kazimierza „sprawiedliwego”), Leszek Biały czterokrotnie zasiadali na krakowskim tronie (czyli trzykrotnie byli z niego spędzani). Rozbicie dzielnicowe postępowało dalej, państwo rozpadało się na coraz więcej, coraz mniejszych dzielnic. Do wojen o krakowski tron doszły wojny graniczne – każde dzielnicowe książątko chciało konkurentowi uszczknąć kawałek ziemi, gród, miasto. Wykorzystali to Niemcy – choć sami rozbici na wiele państw i państewek – na zachodzie i północy kawałek po kawałku połykali wcześniejsze piastowskie ziemie. Skłócenie książątek piastowskich było tak wielkie, że mimo tych strat terytorialnych nie potrafili stworzyć wspólnej antyniemieckiej koalicji. A niektórzy z nich dobrowolnie wchodzili w lenne związki z Niemcami. Jakby mało było klęsk związanych z wewnętrzymi walkami i utratą na rzecz Niemców ziem na zachodzie i północy, w okresie rozbicia doszło do trzech wyniszczających kraj najazdów mongolsko-tatarskich (1241, 1259-1260 i 1287-1288). Rozbite na skłócone dzielnice państwo nie było w stanie stawić tym najazdom skutecznego oporu. Ponadto pojawiło się podczas rozbicia dzielnicowego kolejne, jeszcze większe zagrożenie – sprowadzeni przez Konrada Mazowieckiego na granicę z Prusami krzyżacy – Zakon Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Gdy tylko umocnili się w siodle dzięki tzw. „Złotej bulli”…
https://pl.wikipedia.org/wiki/Z%C5%82ota_Bulla_z_Rimini
.

…zaczęli atakować i powoli podbijać ziemie Piastowskie, począwszy od zajęcia Pomorza Gdańskiego i rzezi mieszkańców Gdańska.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_gda%C5%84ska
.

Sprowadzenie krzyżaków spowodowane było katolicką nadgorliwością Konrada Mazowieckiego, Władysława Odonica  (książątko wielkopolskie),  Mściwoja I (książątko gdańskie), Leszka Białego (książątko krakowskie) i Henryka Brodatego (książątko śląskie). Co ciekawsze, Mazowiecki z Brodatym przez wiele lat zażarcie walczyli o dzielnicę senioralną i tron w Krakowie. Brodaty i Mazowiecki byli krakowskimi seniorami dwukrotnie – Brodaty w latach 1225 oraz 1232-1238; Mazowiecki w latach 1229-32 (wypędzony przez Brodatego) oraz 1241-1243. Mimo zażartych walk o Kraków w dziele katoliczenia Prus szli Mazowiecki i Brodaty ręka w rękę pod nadzorem i ku chwałe papiestwa. Mazowiecki sprowadził wcześniej jeszcze do katoliczenia Prus cystersów do Łekna, a zakonowi Braci Dobrzyńskich nadał część Ziemi Chełmińskiej. Na koniec ściągnął krzyżaków. Nie trwało długo i krzyżacki topór zawisł na piastowskimi dzielnicami. Winę za to ponosi oczywiście wyłącznie katolicka nadgorliwość ogłupionych nadjordańskimi wymysłami Piastów. Dostrzegli po czasie to zagrożenie książątka dzielnicowi, ale wzajemna zapiekła nienawiść, mimo kilku prób pojednania, nie pozwoliła im na wspólne przemyślane antykrzyżackie działania. Krzyżacy natomiast w porozumieniu z cesarstwem nie kryli się z zamiarem podboju nie tylko Prus, ale i Litwy oraz piastowskich państewek. W takiej sytuacji na scenie dziejowej pojawił się Łokietek.
.
Władysław Łokietek
.
W młodości niewiele znaczące książątko jednej z ok. 20 piastowskich dzielnic, obłożony przez biskupa Muskatę klątwą, wygnany z kraju. Jego największym wrogiem przez dziesięciolecia był krakowski biskup Muskata, zdrajca, zdzierca i zbir. Stronnik Luksemburczyków, wspierał zniemczonych Przemyślidów w ich sięgnięciu po koronę królów Polski. Odpowiedzialny za bunty rycerstwa i niemieckiego mieszczaństwa przeciwko Łokietkowi.
http://ryuuk.salon24.pl/397627,biskup-germanizator-czyli-krwawy-wilk-z-pastoralem
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Muskata
.
Łokietkowi ostatecznie pomógł przypadek – większość poważnych konkurentów do korony krakowskiej (łącznie z Przemyślidem Wacławem III) zmarli bezpotomnie, co umożliwiło Łokietkowi zjednoczenie większej części Wielkopolski, Małopolski i Kujaw w jedną całość. W pełni rozumiał zagrożenie ze strony krzyżaków. W spadku Kazimierzowi pozostawił szczątkowe państwo Piastów, otoczone wrogami, w tym Czechami z ich roszczeniami do korony Polskiej. Dwóch starszych synów Łokietka zmarło jeszcze w dzieciństwie, przez co następca Kazimierz przynajmniej nie miał konkurentów do tronu.
.
Kazimierz III
.
Celowo nie nazwałem go wielkim. Wprawdzie neutralizując wcześniejsze szkody biskupa Muskaty za gigantyczną sumę wykupił roszczenia „czeskiego” Luksemburczyka (dynastia Przemyślidów w międzyczasie wymarła i koronę Czech przejęli niemieccy Luksemburczycy), ale fatalnie spisał się w sprawach Śląska. W Niemczech wrzało, toczyła się tam walka o wpływy między Habsburgami, Luksemburgami i Wittelsbachami, którą można było wykorzystać do odzyskania maksymalnej ilości wcześniejszych piastowskich ziem, zagarniętych przez Niemców. Sprawa Śląska nadal była otwarta i była szansa na wyrwanie go z orbity niemieckiej. Niestety Kazimierza bardziej interesowały podboje na południowym wschodzie, przez co po kilku chybionych próbach odzyskania choć części Śląska oddał go walkowerem Luksemburczykom i zaangażował się w trwające ponad pół wieku (także po jego śmierci) wojny o Ruś Halicką.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_o_Ksi%C4%99stwo_Halicko-W%C5%82odzimierskie_w_latach_1340%E2%80%931392
.
Włączanie siłą i podbojami do państwa Piastów ludności ruskiej, na dodatek prawosławnej, było nieodpowiedzialne i stanowiło zalążek przyszłych konfliktów etnicznych i religijnych.
.
Andegaweński przerywnik
.
Andegawańczyk Ludwik Węgierski kontynuował wojny o Ruś Halicką. Ostatecznie i oficjalnie zrzekł się praw do Śląska. Skorumpował przy okazji rycerstwo przywilejem koszyckim w zamian za przyznanie niewymienionej z imienia jednej z jego córek prawa do korony polskiej.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Przywilej_koszycki
.
Dzięki tej korupcji koronę po nim otrzymała Hedwig/Jadwiga, fanatyczna katoliczka. Trwoniła majątek na kościoły i klasztory. Jedyną rzeczywistą jej zasługą był ożenek z Władysławem Jagiełłą. Dzięki sojuszowi z Litwą Polska, bo tak ją można od tej pory nazywać, nie została pożarta przez krzyżaków sprzymierzonych z cesarstwem.
.
Dlaczego napisałem, że od tej pory można Polskę tak nazywać? Do II połowy XIII w nie istniał pisany język polski. Dopiero wtedy zaczęły pojawiać się pierwsze krótkie zdania zapisane po polsku i zaczęto tworzyć polski alfabet, choć nadal w piśmiennictwie królowała łacina. Nazwę łacińską państwa Piastów z tego okresu różnie można tłumaczyć, ale najtrafniejsze tłumaczenia to chyba Polania – kraj/ziemie Polan. Odnosiła się ta nazwa do plemion polańskich. z których wyłonili się Piastowie. Przez pierwsze wieki u mieszkańców państwa Piastów nie istniało, nie wytworzyło się jeszcze poczucie tożsamości wspólnej dla całego państwa, ponadplemiennej. Po podboju wielu sąsiednich plemion i utworzeniu z nich jednego państwa pod piastowską władzą przez wieki jeszcze wśród mieszkańców panowała tożsamość plemienna, lokalna. Polanie czuli się Polanami, Wiślanie Wiślanami, Mazowszanie Mazowszanami itd. Rozbicie dzielnicowe dodatkowo sprzyjało utrzymywaniu się tożsamości lokalnej, plemiennej. Poczucie tożsamości ponadplemiennej, związanej z całym państwem piastowskim, pojawiać zaczęło się gdzieś w XIV wieku wśród rycerstwa i możnowładców podczas jednoczenia kraju. Sprzyjało temu kilka czynników. Niejeden rycerz za wojenne zasługi otrzymywał nadania ziem lub pełnił rycerską służbę grodową w „obcej” dla niego dzielnicy, przez co ludność wywodząca sią z różnych plemion powoli mieszała się między sobą. Także obecność wśród rycerstwa sporej ilości obcych, przybyszów, nie identyfikujących się z żadnym plemieniem wchodzącym w skład państwa Piastów sprzyjała wytworzeniu się poczucia tożsamości związanej z całym państwem piastowskim/polańskim – czyli od pewnego momentu polskim. Tworzenie ponadplemiennej tożsamości wzmocniło jeszcze zawarcie unii polsko-litewskiej. Rycerstwo i możnowładcy państwa Piastów/Korony chcąc podkreślić swą „inność” od Litwinów i Rusinów zaczynali identyfikować się z całym już państwem piastowskim, a nie tylko z plemieniem, z którego się wywodzili. Nie wiemy kto kiedy i dlaczego nazwę Polania/kraj Polan przemienił na Polskę, Polan na Polaków, nie wiemy kto i kiedy po raz pierwszy nazwał się Polakim i czuł się Polakiem. Miało to zapewne miejsce najwcześniej gdzieś w XIV wieku. Dotyczyło to jednak tylko rycerstwa i możnowładców. Wytworzona z nich szlachta wymyśliła sobie później ideologię sarmatyzmu (uważała się za potomków Sarmatów – nie Lechitów)  i tylko siebie nazywała narodem polskim. Dla szlachty ani chłopstwo, ani mieszczanie nie byli Polakami, nie byli częścią narodu polskiego. Na wsi tożsamość lokalna, żeby nie nazwać jej plemienną, przetrwała znacznie dłużej. Jeszcze w XIX wieku wielu mieszkańców wsi, zachowując nadal kulturę słowiańską, poczuwało się do prastarej tożsamości plemiennej, lokalnej. Chyba nawet i dzisiaj jeszcze znaleźć by można było mieszkańców zapadłych wsi, którzy nadal mają jeszcze pewne poczucie tożsamości lokalnej. Owszem, uważają się i za Polaków, ale też za Wiślan, Mazowszan czy Pomorzan.
.
O Jagiellonach nie będę się rozpisywał. Dzięki sojuszowi z nimi w środkowo-wschodniej Europie powstało ogromne (jak na ówczesne warunki europejskie) państwo.
.
.
Za życia jednego tylko pokolenia ze skłóconych i walczących pomiędzy sobą o władzę litewskich watażków stali się dostojnymi i poważnymi dynastami. Sam Jagiełło toczył wcześniej wojny o władzę na Litwie. Już jako król Polski toczył jeszcze wojnę z kuzynem Witoldem o zwierzchność nad Litwą. Zaproponował ostatecznie Witoldowi tytuł Wielkiego Księcia sobie rezerwując tytuł Najwyższego Księcia. Witold uległ, Jagiełło siedząc głównie w Krakowie nie mieszał się Witoldowi do spraw litewskich i panowała pomiędzy nimi zgoda. Jedynie gdy Niemcy zaproponowali Witoldowi koronę królewską chcąc rozbić Unię Polsko-Litewską doszło do kolejnego zgrzytu. Niemniej Korona przechwyciła insygnia królewskie wysłane Witoldowi, do koronacji nie doszło, Witold się z tym pogodził i kuzyni nadal żyli w zgodzie. Jedynie Świdrygiełło, najmłodszy brat Jagiełły mącił jeszcze na Litwie przeciwko Jagielle i Witoldowi sprzymierzając się nawet z krzyżakami. Na krótko po śmierci Witolda został Wielkim Księciem. Ale zdradził Jagiełłę, uwięził go nawet, sprzymierzył się ponownie z krzyżakami i zaatakował ziemie należące do Korony. Jagiełło odwołał go z urządu Wielkiego Księcia, ale Świdrygiełło nasłał siepaczy na wyznaczonego przez Jagiełłę następcę i wywołał kolejną wojnę domową. Rozbity w kilku bitwach i opuszczony przez wcześniejszych popleczników w 1437 roku poddał się Koronie Polskiej i został z jej ramienia zarządcą Wołynia. Od tego momentu władza dynastyczna na Litwie i w Koronie funkcjonowała już bez większych zgrzytów. Jedynie do wojny (1490-1492) o koronę węgierską doszło jeszcze pomiędzy braćmi Janem Olbrachtem i Władysławem II Jagiellończykiem. Natomiast w przejmowaniu przez następców władzy w Polsce i na Litwie nie było już żadnych walk. I choć Jagiellonowie sami spolszczyli się i skatoliczyli, zabiegali o jako taką równowagę żywiołów polskiego, litewskiego i ruskiego. Dbali też o to, aby prawosławna szlachta i możnowładcy ruscy nie byli traktowani jak obywatele drugiej kategorii. Stanowiska i urzędy państwowe przynajmniej na Rusi obsadzali ludźmi bez względu na ich przynależność do tego czy tamtego odprysku krystowierstwa. Dzięki temu w ich czasach Unia Polsko-Litewska nie była rozrywana konfliktami religijnymi i etnicznymi, przez co była potęgą. Po wygaśnięciu dynastii jagiellońskiej królowie elekcyjni oraz sfanatyzowana katolicka część szlachty polskiej popychani przez biskupów i jezuitów do katoliczenia i polszczenia Rusi i Litwy do tego stopnia zantagonizowali na tle religijnym i etnicznym mieszkańców Rzeczypospolitej, że doprowadziło to w ciągu dwóch wieków do upadku potężnego za Jagiellonów państwa (o tym w następnym odcinku pt: „Kościół a państwo”). Feudalizm przetrwał Rzeczypospolitą. Zlikwidowano go dopiero w XIX wieku. Niestety skatoliczenie także przetrwało upadek państwa i choć obecnie słabnie, nadal miliony Polaków trzyma w duchowym zniewoleniu i ogłupieniu, rabując im nie tylko rozum, ale i kulturę oraz tożsamość. W zamiam oferuje im obiecanki cacanki w postaci osiągnięcia żydowskiego „zbawienia”.
.
Na koniec chciałbym jeszcze krótko porównać okres piastowski z okresem jagiellońskim pod względem przekazywania władzy następcy i toczonych z sąsiadami wojen. U Jagiellonów, od czasu gdy zasiedli na polskim tronie, krwawych wojen domowych o koronę po ojcu czy starszym bracie pomiędzy braćmi nie było. Nie było też wypędzania z kraju ewentualnych konkurentów do korony. U Piastów natomiast była to praktycznie reguła. Bodajże tylko ostatni piastowski król Kazimierz III nie posiadający rodzeństwa płci męskiej o tron nie musiał walczyć. Tak samo wspierany przez cesarstwo mnich Kazimierz (syn Mieszka II) po wkroczeniu do kraju na czele niemieckich najemników nie musiał z przyrodnim bratem Bolesławem II Pogańskim walczyć o władzę. Ale tylko dlatego, że brat już nie żył. Sam wcześniej został wypędzony. Wszyscy pozostali władcy piastowscy albo sami wypędzali braci przy obejmowaniu włady, albo toczyli z nimi wojny, albo sami zostali zrzuceni u tronu i wypędzeni za granicę. U Jagiellonów takich praktyk nie było. Pod tym wzglądem wypadają o wiele lepiej niż dynastia Piastów. Wojen z wrogami zewnętrznymi toczyli Jagiellonowie też sporo, choć głównym ich przeciwnikiem był zakon krzyżacki. Natomiast Piastowie najwięcej wojen toczyli nie z Niemcami, a pomiędzy sobą oraz z innymi słowiańskimi krajami, przede wszystkim z Czechami i Rusią. Pomagali też Niemcom w podbojach Połabian, brali udział w krucjatach, także przeciwko Słowianom, a później jeszcze przeciwko Prusom. Wspierali w ich podboju krzyżaków, których sami ścięgnęli, kręcąc tym na samych siebie bicz. Tylko jeden raz w okresie piastowskim katolicyzm okazał się dla państwa, aczkolwiek mimowolnie, korzystny. Było to zagrożenie ze strony ultrakatolickiego zakonu krzyżackiego. Ono sprawiło, że (przy dużym szczęściu) Łokietkowi udało się zapoczątkować jednoczenie dzielnic, a unia piastowsko-litewska utworzona jako sojusz obronny przed krzyżakami stworzyła silne i dobrze funkcjonujące państwo (choć uciskani chłopi pańszczyźniani mieli pewnie inne odczucia). Dokąd jego monarchami byli Litwini, potrafiący utrzymywać równowagę etniczno-religijną, dotąd Unia funkcjonowała dobrze. Gdy w czasach elekcyjnych dominującą pozycję polityczną w państwie  zdobyła sterowana i manipulowana przez kler, a zwłaszcza jezuitów, katolicka część polskiej szlachty, państwo zaczęło się staczać, aż całkiem upadło. Wiem, że wielu Polakom nie w smak będzie takie postawienie sprawy. Przecież jesteśmy wielcy i wspaniali. Za upadek państwa winę ponoszą wszyscy inni, tylko nie my, wspaniali Polacy. Wiem, jak w zaślepieniu nazywają hurra-patrioci wielonarodową Unię Polsko-Litewską epoki Jagiellonów po prostu Polską. Choć Polską Unia rządzona przez Jagiellonów nie była, a Polacy stanowili w niej coś trochę ponad 40 % mieszkańców. I dokąd Jagiellonowie trzymali stery Unii w rękach, dotąd było dobrze. Gdy przejęła stery polska szlachta, a prymas zaczął pełnić funkcję interrexa, Rzeczypospolita zaczęła się staczać, aż całkiem upadła.
.
Czy nie daje to hurra-patriotom nic do myślenia? A może hrabia Wielopolski jednak miał dużo racji, mówiąc: „Dla Polaków można zrobić wszystko, z Polakami nic”. Na pewno miał rację, jeśli słowo Polak zastąpimy słowem katolikopolak. Z katolikopolakiem rzeczywiście nie można zrobić nic. Nic sensownego i dobrego dla Polski. Z tego oczywistego powodu, gdyż dla katolikopolaka żydo-katolicyzm i „obrona wiary” ważniejsze są niż Polska.
.
.
opolczyk
.
.
.
.
Reklamy