Świat Słowian (cz. III)

.

tumblr_m6ccljz5mk1rz93oio1_500

slowianki

.

Walka z buldożerem rzymskiej szubienicy i zmierzch słowiańskich bogów czyli początek Nocy Swaroga…
.
Nie zamierzam pisać tasiemcowego traktatu i jestem przez to zmuszony często do używania „skrótów myślowach” oraz dużych uproszczeń i uogólnień. Nie zamierzam też pisać o historii powszechnej, niemniej to co działo się na naszych ziemiach w X wieku miało swą genezę wieki wcześniej nad Jordanem a potem w Rzymie. Wymyślone przez oszusta Szawła/Pawła krystowierstwo miało zniszczyć Rzym rozbijając jego fundament czyli rodzinę:
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/01/03/chrzescijanstwo-zydowskie-oszustwo-atak-na-fundamenty-rzymu-na-rodzine/
.
Podstęp nie udał się do końca – rodziny krystowierstwo nie rozbiło, ale Rzym mimo to upadł. W sumie było to koniecznością dziejową – imperium bazujące na podbojach, zniewoleniu wielu ludów oraz na niewolnictwie przy degenerujących się elitach nie może trwać wiecznie. Niestety nie upadło razem z nim krystowierstwo. Przetrwało jako państwowa ideologia w Cesarstwie Wschodnim, nazwanym później Bizantyjskim, jak i w rozbitej na kawałki zachodniej części cesarstwa. Przetrwanie upadku Rzymu krystowierstwo zawdzięcza dwóm jakże różnym warstwom społecznym. Popularne było ono przede wszystkim wśród biedoty i niewolników. Nawet nazywano je początkowo religią niewolników. I w sumie jest religią duchowych niewolników. Obiecywało im wszak po znojnym i pełnym wyrzeczeń życiu „zbawienie” i żydowskie „niebo”. Przydatne też okazało się dla elity rządzącej – władców i arystokracji/możnowładców. Zgodnie z doktryną, jewangeliami i listami apostolskimi każda władza ziemska pochodziła od żydowskiego „boga” – Jahwe/”Boga-Ojca”,  a obowiązkiem wyznawców, także niewolników, było ślepe posłuszeństwo każdej władzy świeckiej, nawet tej „złej”. Bo i ona była z woli „boga”. Nie może więc dziwić fakt, że niejeden władca popierał religię/ideologię nadjordańską głoszącą, że jego władza pochodzi od „boga”, a poddani winni mu są ślepe posłuszeństwo. To właśnie zadecydowało o powodzeniu oszukańczego krystowierstwa, które przy okazji totalnie ogłupiło oraz zżydziło i zażydziło mentalność, umysły i tożsamość wyznawców galilejskiego włóczykija Joszue:
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/10/chrzescijanstwo-widziane-oczami-biografa-rothschildow/
.
W samym funkcjonowaniu krystowierstwa widać istotną różnicą między Cesarstwem Wschodnim, a reanimowanymi później na zachodzie klonami „cesarstwa rzymskiego” Karolingów a później Ottonów. Na Wschodzie cesarze od początku dbali o jewangeliczne co cesarskie cesarzowi i politycznie dominowali nad hierarchią, która oplatała się o nogi tronu, wzmacniała go, ale nigdy nad tronem nie dominowała. Na zachodzie hierarchia kościoła odrzuciła jewangeliczne co cesarskie cesarzowi i zdominowała krystowiercze państwa do tego stopnia, że traktowała je jako świeckie ramię kościoła. To nie kościół służył tronom a one kościołowi. Naturalnie pomijam tu wielowiekową walkę cesarzy i papierzy o dominację. Bo nawet gdy cesarstwo dominowało nad papiestwem, ostatecznie i ono służyło kościołowi będąc jego świeckim ramieniem. Droga do tej politycznej potęgi papiestwa trwała kilka wieków.
Po upadku Rzymu znaczenie rzymskich biskupów znacznie podupadło. Brakło im wsparcia silnego tronu i nie pomagało im nawet nazywaniem siebie następcami  jewangelicznego apostoła Szymona/Piotra. Dopiero gdy w Galii/Francji katolickie państwo Karolingów podbiło większe tereny i samo potrzebowało wsparcia papiestwa, otrzymało je, uznając w zamian fałszywkę o nazwie „Donacja Konstantyna”.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Donacja_Konstantyna
.
I to ta właśnie fałszywka stała się fundamentem późniejszej potęgi papiestwa jak i podstawą do utworzenia państwa kościelnego. Wcześniej jeszcze tereny między Renem a Łabą zalała w okresie zamętu związanego z upadkiem Rzymu mieszanina różnych plemion nazywana przez historyków wędrówką ludów. Wcześniej osiadłe tam dosyć jednorodne plemiona słowiańskie i celtyckie stawiały dzielnie opór Rzymowi. Obecnie skłócone z obcymi, walczące między sobą, stały się stopniowo łupem Franków, później Karolingów. Zresztą część z napływowych plemion dobrowolnie poddała się Frankom pomagając im zwalczać plemiona stawiające opór. I tak rzekomo „odrodzone” cesarstwo, rzekomo „rzymskie” Karola, nazwanego przez krystowierców „wielkim” dotarło mniej więcej do linii Łaby. Za nią były już plemiona jednorodnie słowiańskie, stawiające zdecydowany opór Karolingom i rzymskiej szubienicy. Imperium Karola „wielkiego” rozpadło się na trzy części krótko po jego śmierci. Część wschodnia później stała się zalążkiem kolejnego klonu „cesarstwa rzymskiego” – tym razem „narodu niemieckiego”. Istniało już wtedy silne papiestwo, a jego politeczne wpływy rosły.
.
Od południa także Bizancjum próbowało przeć na północ od Dunaju i zajmować tereny Słowian, z nieszczególnym wszelako skutkiem. Kilkakrotnie samo było najeżdżane przez słowiańskie zagony. Największym sukcesem Bizancjum w próbach podboju  słowiańskiego świata było podstępne nasłanie na Słowian Cyryla i Metodego. Ich podstęp – propagowanie jahwizmu i krystowierstwa w mowie słowiańskiej było źródłem wielu nieporozumień i zamieszania, zwłaszcza dlatego, że propagowana przez nich nadjordańska ideologia nazywana był „słowiańską”, choć zaciekle zwalczała wszystko co było słowiańskie. Trwałym „dziedzictwem” Bizancjum jest też rozbicie zjahwizowanego później żywiołu słowiańskiego na dwa wrogie sobie obozy – prawosławne i katolickie. O ileż lepiej byłoby dla żywiołu słowiańskiego, jeśli już musiał być on podbity przez rzymską szubienicę, aby został zjahwizowany albo tylko przez bizantyjskie żydo-prawosławie, albo przez rzymski żydo-katolicyzm. Wtedy nie byłoby wielowiekowej nienawiści między choćby katolicką Polską a prawosławną Rosją. W Rzeczypospolitej przedrozbiorowej nie byłoby wielu powstań kozackich wywoływanych m.in w obronie „ruskiego” prawosławia przed „polskim” katolicyzmem, które do tego stopnia osłabiły państwo, że były początkiem jego końca. Nie byłoby też wymordowania setek tysięcy prawosławnych Serbów przez ultrakatolickich ustaszy podczas II wojny światowej.
.
Jednym z pierwszych potwierdzonych historycznie starć zachodnich katolickich Franków z żywiołem słowiańskim były walki efemerycznego państwa Samona z frankijskim Dagobertem I. W latach 629–639 dwukrotnie Słowianie odparli najazdy Franków a nawet sami spustoszyli Turyngię. Po śmierci Samona jego państwo  – wojenny sojusz kilku plemion – rozpadło się. Większym jednak zagrożeniem dla Słowiańszczyzny, które ostatecznie doprowadziło do jej zniewolenia przez rzymską szubienicę były nie najazdy z zewnątrz a wewnętrzni zdrajcy –  V kolumna feudalizmu i krystowierstwa. Przy czym byli to albo słowiańscy renegaci, albo osiedleni wśród Słowian obcy, którzy nie zintegrowali się jeszcze ze słowiańską kulturą.
Pierwszym takim „wewnętrznym” zdrajcą znanym z imienia był Mojmir I – książę wielkomorawski.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mojmir_I
.
Wiemy o nim niewiele – pewne jednak jest, że był wasalem Ludwika I „pobożnego”, z którego finansową i zbrojną pomocą umocnił swoją władzę i rozszerzał swe państwo. Musiał jednak mieć jakiegoś poprzednika, bo takie państwo jakim rządził nie powstaje z dnia na dzień. Państwo wielkomorawskie było wszakże chyba pierwszym udokumentowanym państwem na ziemiach słowiańskich, które przyjęło krzest i to jeszcze przed krztem samego Mojmira. W tym wielkomorawskim państwie panoszył się niemiecki kler.  Mojmir wspierał krystowierstwo zwalczając kulturę słowiańską. On, jego poprzednik i następcy złamali wiele prastarych słowiańskich tradycji – zlikwidowali władzę wieców, w miejsce wybieralnych i odwoływanych przez nie kniaziów wprowadzili władzę mianowaną przez Niemców, wasalską wobec niemieckich królów i kleru. Złamali prawo wolności i równości Słowian, wprowadzili feudalizm a ludność wywłaszczyli. Narzucili jej feudalne powinności, wspierani byli przez garstkę służących im lokalnych kniaziów i możnowładców – takich samych renegatów jak „panujący” akurat niemiecki wasal na tronie Wielkomoraw. Dysponowali silną drużyną wojów opłacaną ze ściąganych pod przymusem danin. Drużyna była dla ludności mieczem obosiecznym – broniła jej przed obcymi najazdami, ale w czasach pokoju służyła do tłumienia ewentualnych antyfeudalnych i antykościelnych buntów oraz do wymuszania płacenia feudalnych danin i wypełniania różnych „należności”  i „powinności” wobec władcy, możnowładców i kleru. To właśnie od tworzenia takich drużyn, często za obce pieniądze, zaczynali karierę jako władcy renegaci jak Mojmirowcy, Przemyślidzi, Rurykowicze czy Piaści.
.
Państwo wielkomorawskie upadło ostatecznie w roku 907, ale jeszcze wcześniej w jego czeskiej prowincji pojawili się kolejni renegaci, Przemyślidzi, którzy po upadku państwa wielkomorawskiego stworzyli własne państwo – Czechy. Było ono parokrotnie wstrząsane buntami pogańskimi. Jednym z nich był bunt w czasach Borzywoja I w II połowie IX wieku. Innym był bunt pod wodzą księżny Drahomiry w III dekadzie X wieku. Wyburzyła ona kościoły i wypędziła kler. Bunt został stłumiony niemieckimi siłami Heinricha I i Arnulfa Bawarskiego. Czechy ponownie stały się wasalem cesarstwa niemieckiego, a feudalizm i kościół natychmiast w nich reaktywowano. Za rządów Boleslawa I Srogiego Czechy zrzuciły przejściowo niemieckie zwierzchnictwo. Kilkakrotnie najeżdżane były przez cesarstwo. W latach 1003–1212 ponownie były lennem cesarstwa. Później władcy Czech związali się z niemieckimi Luksemburczykami i stali się częścią cesarstwa niemieckiego. Następnie Czechy przeszły okres husytyzmu i wojen religijnych z papiestwem i cesarstwem, a w XVI wieku związały się z Habsburgami stając się częścią ich imperium. Dopiero w roku 1918 zrzuciły niemiecką zwierzchność tworząc ze Słowacją samodzielne państwo.
Obecnie Czechy są wasalem NATO i jewrounijnym barakiem. Jedyną pozytywną cechą Czech jest jeden z najwyższych na świecie stopień laicyzacji społeczeństwa. Zaledwie ok. 20 % mieszkańców przyznaje się do wyznawania któregoś z odprysków krystowierstwa. Reszta zerwała się z łańcucha bezmyślnej wiary w religijne żydowskie wymysły.
.
Już na samym przykładzie państwa Wielkomorawskiego i Czech widać metodę niszczenia Słowiańszczyzny przez rzymską szubienicę, polegającą na wyszukiwaniu i wspieraniu przez kościół i/lub krystowiercze władze świeckie lokalnych wasalskich władców, którzy siłą opartą o drużynę wprowadzają feudalizm i narzucają poddanym krystowierstwo. Próby wyrwania się z wasalskiej zależności czy powrotu do pogaństwa natychmiast tłumione były brutalną siłą.
.
Na wschodzie na terenach plemion ruskich wyglądało to nieco inaczej. Tam pierwsze większe państwo, nadal pogańskie, ale już feudalne założyli obcy Waregowie. Pierwszym znanym z imienia jego księciem był Ruryk. Przy pomocy drużyny-zbójów wykorzystał on lokalne konflikty międzyplemienne i począwszy od Nowogrodu zaczął podbijać coraz większe obszary. Podobnie jak u Wielkomorawian wprowadził znany mu z Bizancjum i zachodniego cesarstwa feudalizm, kastę możnowładców wspierających go i dbających o poddaństwo ludu trzymanego w posłuszeństwie przez książęcą drużynę utrzymywaną z danin i łupów wojennych. Z czasem władzę przejęli miejscowi Słowianie, ale i oni okazali się renegatami utrzymując system feudalny. Dodatkowo Włodzimierz I przyjął krystowierstwo, okrzcił się (988 rok) w obrządku bizantyjskim, po czym zaczął niszczyć pogaństwo oraz nakazał przymusowe krzty. Własnoręcznie wrzucił w Kijowie posąg Peruna do Dniepru. Niemniej pogaństwo wielokrotnie jeszcze podnosiło głowę na Rusi.  Kronika Nestora podaje kilka takich przykładów – bunt pogański w Suzdalu w 1024 roku oraz w 1071 w Nowogrodzie, ziemi rostowskiej, w Białooziersku, Połocku a nawet Kijowie. Przy czym podczas buntu w Nowogrodzie w 1071 roku po stronie krystowierstwa stał tylko kniaź Gleb z drużyną, cała reszta mieszkańców stała po stronie pogańskich szamanów-wołchwów. Z późniejszych kronik wiemy, że w 1227 roku w Nowogrodzie czterech pogańskich wołchwów spalono na stosie, a jeszcze w XIV wieku żydowierczy mnich Stefan z Permu walczyć musiał z silnymi wpływami miejscowego wołchwa Pama, niezwykle cenionego przez miejscową ludność. Pogaństwo długo jeszcze po tzw. „krzcie Rusi” dominowało wśród prostego ruskiego ludu. Niemniej nie udało się mu uwolnić od narzuconego przez Rurykowiczów feudalizmu, a później rzymskiej szubienicy obrządku wschodniego.
.
Na południu, na terenach dzisiejszej Bułgarii, po kilkuwiekowym zamęcie, najazdach obcych ludów, walk i tworzenia kolejnych państewek feudalnych, jeden z kolejnych lokalnych renegatów, Borys I Michał przyjął krzest od Bizancjum (ok. 866 r.). Bułgaria stała się wtedy wasalem Bizancjum, a od 1018 roku jego częścią. Jako samodzielne, choć nadal krystowiercze państwo Bułgaria odrodziła się w roku 1186. Od 1398 roku  była częścią państwa otomańskiego, pozostając przy krystowierstwie. Częściową niepodległość odzyskała w wyniku wojny Rosji z Turcją w roku 1878. Pełną suwerenność osiągnęła w roku 1908. Obecnie jest wasalem bandyckiego NATO i jewrounijnym barakiem. Nadal dominuje w niej żydo-prawosławie.
.
Całkiem inaczej było na Połabiu, regionie Zachodniej Słowiańszczyzny, najdłużej i najbardziej zaciekle broniącym się przed rzymską szubienicą i niemieckim zalewem. Tutaj nie powstało nigdy trwałe większe ponadplemienne jednolite państwo słowiańskie. Znane natomiast były sojusze i związki kilku plemion wspólnie walczących z wrogami. Przy czym dolne Połabie przekraczające nawet granicę Łaby i sięgające po jej lewy dopływ Soławę (niem. Saale) padło pod naporem Niemców najprędzej. Natomiast północne Połabie padło najpóźniej.
.
Południowe Połabie zamieszkiwało kilka plemion znanych pod wspólną nazwą Serbołużyczan. Pierwszym znanym z imienia kniaziem Serbołużyczan był Derwan, który sprzymierzył się z państwem Samona.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Derwan
.
Serbołużyczanie wspierali zbrojnie nawet plemiona Sklawinów na terenach dzisiejszych Bałkanów (wybrzeże Dalmacji). Miliduch był kolejnym znanym kniaziem Serbołużyckim. Stworzył ponadplemienny związek, jednak poległ w bitwie z Karolingami w roku 806. Tereny Serbołużyczan najechał (932 r) i na krótko podbił niemiecki król Heinrich I. Jednak po serii powstań i buntów Serbołużyce zrzuciły niemieckie zwierzchnictwo. Ponowny podbój Serbołużyczan zapoczątkował zbój i bandyta Geron, późniejszy margrabia marchii wschodniej, który wcielił do niej tereny południowego Połabia – czyli właśnie Serbołużyce. Umiejętnie napuszczał on na siebie plemiona słowiańskie. Szukając np. wspacia Ranów udał nawet odstępstwo od krystowierstwa i w Arkonie przekonał ich do wsparcia Niemców w wojnie z Wieletami i Obodrytami. Zasłynął z otrucia w 939 roku 30 serbołużyckich kniaziów/wodzów zaproszonych na ucztę. Skutkiem tego był szereg powstań Łużyczan, niemniej Geron wspierany przez cesarstwo ostatecznie podbił Łużyce w roku 963. Górne Łużyce (Milsko) podbił później Chrobry (1002) i na krótko stały się one lennem Piastów. W roku 1031 ponownie podbite zostały przez cesarstwo. Część Milska jeszcze później stała się na krótko częścią wasalskich wobec Niemiec Czech, jednak na zawsze pozostała już w niemieckich rękach. Dzisiaj na Łużycach występuje najwyższy procent słowiańskich genów i nadal lokalnie używany jest język Serbołużycki. Niemnniej mieszkańcy są totalnie skatoliczeni. Zachowali słowiański język, ale stali się żydo-katolikami, tracąc prawdziwą słowiańską tożsamość.
.
Północne Połabie znacznie dłużej stawiało opór rzymskiej szubienicy i Niemcom i zadawało cesarstwu znacznie większe straty. Początkowo pozwalano osiedlać się tam Niemcom, a nawet zakładać biskupstwa. Pozwalano na to na podstawie znanego u Słowian prawa gościnności. Ale gdy Niemcy i kler zaczęli tego prawa nadużywać, natychmiast spotkali się z gwałtowną reakcją. Podczas ekspedycji karnej przeciwko Niemcom i kościołowi (nazwanej powstaniem Słowian Połabskich) w roku 983 związek wielecko-obodrycki spalił kilka biskupstw, przepędził kler i Niemców za Łabę, spalił Hamburg, przekroczył nawet Łabę. Powstrzymał w ten sposób na co najmniej 150 lat niemieckie parcie na swe ziemie.
.

Jeszcze większą klęskę zgotował Niemcom Zwięzek Wielecki w bitwie pod Przecławą w roku 1056. Tworzyło go wiele plemion: Redarów, Dołężan, Czrezpienian i Chyżan. Okresowo dołączały się do Związku plemiona  Doszan, Nieletyków, Rzeczan, Wkrzan, Morzyczan, Sprewian, Lubuszan i Stodoran. Pod Przecławą całkowicie rozgromiona została przez nich armia saksońska licząca ok. 34 000 wojów. Niemiecki cesarz na wieść o całkowitej klęsce zmarł na atak serca. Jednak mimo bitności Wieletów byli oni niestety i naiwni. Zachłyśnięci zwycięstwem popadli w kłótnie pomiędzy sobą – niewykluczone,  że z podpuszczenia rzymskich szubieniczników. Rok po owej chwalebnej bitwie Związek rozpadł się, po czym nastąpiły wojny między jego wcześniejszymi członkami. Tak, niestety, Słowianie szkodzili samym sobie. Po upadku Związku Wieleckiego przyszedł czas na Retrę i Redarów – stanowiących wcześniej jego trzon. Zimą roku 1067/8 osłabienie Redarów wojną międzyplemienną wykorzystał biskup Burchard stojący na czele wojsk, które najechały Redarów. Ich kraj został spustoszony wraz ze stolicą Retrą i świątynią Swarożyca. Redarzy podnieśli się jeszcze raz z upadku, odbudowali Retrę. Jednak najazdu niemieckiego pod wodzą cesarza Lothara III w 1125 roku już nie odparli. Retrę do tego stopnia zniszczono, że do dzisiaj nie udało się archeologom ustalić jej miejsca. Sami Redarowie stali się niemieckimi poddanymi.

.

Mniej więcej w tym samych czasie pod najazdem piastowskich rzymskich szubieniczników padło Pomorze Zachodnie. Pierwotnie zwasalizowane przez Mieszka I, a katoliczone przez Chrobrego, zrzuciło zależność od Piastów (ok. 1007 r.), wypędziło kler, spaliło biskupstwo kołobrzeskie i wróciło do własnej słowiańskiej tożsamości i kultury. Dopiero ponad wiek później Krzywousty ponownie zwycięsko najechał Pomorze (1121 r.), podbił je i ponownie zaczął je fanatycznie katoliczyć. Pomorze Zachodnie było ostatnim terenem wolnej Słowiańszczyzny na terenie dzisiejszej Polski. Padło pod ciosami Krzywoustego, który panowanie zaczął od rąbania świętych dębów i burzenia chramów. O Pomorzu wspomniałem z tego względu, że było blisko powiązane z Północnym Połabiem, a ochotnicy niektórych plemion Pomorskich walczyli w Związku Wieleckim.
.

Innym związkiem plemion Połabskich byli Obodryci.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Obodryci
.

Jakiś czas trzymali z Karolingami przeciwko Saksończykom. Pierwsze najazdy rzymskich szubieniczników na ich ziemie miały miejsce już pod koniec VIII wieku (bitwa nad Święcianą z Saksończykami w roku 798). Plemiona tego związku niejednokrotnie walczyły pomiędzy sobą i z innymi Słowianami. Odpierały jednak i najazdy z zewnątrz (Niemców, Duńczyków). Kilku kniaziów przyjęło krystowierstwo, ale Obodryci z uporem powracali do pogaństwa. Największą chwałą zasłynął ostatni ich pogański kniaź – Niklot. Blisko 30 lat stał na czele związku Obodrytów. Jako jedyny pogański władca obronił swe państwo przed fanatyczną krucjatą połabską w roku 1147. Zginął walcząc podczas najazdu na jego państwo od północy, zachodu i południa koalicji niemiecko- duńskiej w roku 1160. Jego dwóch synów próbowało kontynuować obronę kraju. Wracisława, wziętego do niewoli, Saksończycy powiesili w roku 1164. Przybysław, pokonany w tym samym roku w w bitwie pod Verchen ugiął się, przyjął krzest i zaczął służyć rzymskim szubienicznikom.
.

Ostatnim bastionem wolnej Słowiańszczyzny, nie tylko na Połabiu, była Arkona – grodzisko i świątynia Świętowita znajdujące się na północnym cyplu Rugii, zdobyte po czterotygodniowym oblężeniu 12 czerwca 1168 roku.
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/06/10/12-czerwca-slowianski-dzien-pamieci-o-arkonie/
.

Arkonę podbiły i zniszczyły wojska duńskie pod oficjalnym dowództwem króla Danii Waldemara I, kierowane w rzeczywistości przez wojowniczego biskupa bandytę Absalona.
.
Połabie stawiało opór rzymskim szubienicznikom ponad pół tysiąca lat. Gdyby udało się stworzyć trwały związek wszystkich Połabian – a więc plemion wieleckich, obodryckich, Ranów i Serbołużyczan, rzymskiej szubienicy ani cesarstwu nigdy by nie udało się podbić Połabia. Niestety zabrakło Słowianom Połabskim poczucia wspólnoty, jedności i zwykłej wyobraźni. Najprawdopodobniej wojny z Niemcami uważali za sprawy incydentalne, a pamiętając o wielu własnych zwycięstwach myśleli zapewne, że tak będzie wiecznie – raz będzie porażka, a raz zwycięstwo. Jednak każdy utracony kawałek ziemi, każda porażka osłabiały ich. Ich tereny kurczyły się, rosły tereny wrogów. Otoczeni  i atakowani byli przez krystowierców (Niemców, Duńczyków i Piastów) ze wszystkich stron. Najtragiczniejsze w tej historii jest to, że wielokrotnie, zbyt często, walczyli też pomiędzy sobą, osłabiając własne siły. A to perfidnie i bezwzględnie wykorzystywał ich wspólny wróg – żydo-katolicki zachód (cesarstwo, jego wasale oraz skatoliczeni Piastowie i Przemyślidzi wspierający wielokrotnie niemieckie najazdy na Połabian). Niemniej Połabianie wytrwali w walce o własną wolność i własną kulturę ponad 500 lat. Za co zasłużyli na najwyższe uznanie i szacunek. Północnym Połabianom poświęcę kolejny odcinek świata Słowian obszerniej opisując ich walkę z rzymską szubienicą.
.

A jak było z państwem Piastów? Niestety w żadnych współczesnych tamtym wydarzeniom wiarygodnych zapiskach kronikarskich nie wspomniano o przodkach Mieszka I. Dopiego Gall Anonim 150 lat później, bez podania jakichkolwiek źródeł, pisząc (na zamówienie Krzywoustego i z nadzieją na materialną nagrodę) historię Piastów wymienił domniemanych przodków Mieszka – a więc jego „ojca” Ziemomysła, „dziada” Lestka, „pradziada” Ziemowita i „prapradziada” Piasta. Gallowi chodziło zapewne o przypodchlebiebie się Krzywoustemu i wydłużeniu dynastii piastowskiej jak najdalej wstecz. Dziwne jest w tym wszystkim to, że Mieszko, kolejny z gallowych władców nie nosił imienia znanego wśród plemion polańskich. Wśród historyków toczą się zresztą spory o pochodzenie Mieszka. Jedni uważają go za nordyka, wikinga, inni za wielkomorawianina czy wandala.
http://www.polskatimes.pl/artykul/991869,morawianin-wiking-czy-wandal-tajemnica-pochodzenia-mieszka-i,id,t.html
.
https://histmag.org/Skad-pochodzili-Piastowie-10977
.
Tak więc już samo imię Mieszka wzmacnia przypuszczenie o jego obcym, niepolańskim pochodzeniu. Zapewne nie był też twórcą tego państwa. Za życia jednego lokalnego renegata nie byłoby możliwe podbicie tylu sąsiednich plemion. A słowiańskie imiona przodków Mieszka Gall wymyślił po to, aby zatrzeć obce pochodzenie dynastii, która podbiła plemię Goplan, a następnie sąsiadujące z nimi inne plemiona. Nawet nazwę Polan przodkowie Mieszka przynieśli prawdopodobnie ze sobą. Geograf Bawarski nie zauważył na terenie dzisiejszej Wielkopolski Polan. Pisał o Goplanach. Ciekawą hipotezą jest ta, że to jeden z rodów wikingów osiadłych na Rusi przybył do kraju Goplan, przynosząc też ze sobą nazwę Polan znaną wcześniej na Rusi. Po czym, po podbiciu Goplan przemianował ich na Polan, którą to nazwę podjęli później krystowierczy kronikarze. Nie dowiemy się już nigdy prawdy o początkach państwa „Piastów” (pozostanę przy tej nazwie) – państwa Goplan/Polan. Pewne jest, że któryś z przodków Mieszka (niekoniecznie Słowianin) stworzył drużynę zbójów (być może głównie wikingów), po czym rozpoczął podbój sąsiednich opoli narzucając mieszkańcom uciążliwe daniny. Opór zbóje łamali siłą. Dzięki daninom herszt zbójeckiej drużyny mógł ją powiększać i podbijać kolejne opola i małe grody. Na koniec ogłosił się kniaziem, wprowadził w miejsce prawa plemiennego, zwyczajowego, tzw. „prawo książece” czyniące go absolutnym władcą i właścicielem całej ziemi (łącznie z lasami i wodami). Mieszkańcy stali się poddanymi, ziemi już nie posiadali, a co najwyżej dzierżawili „z łaski księcia” płacąc za to wysokie daniny. Inni musieli harować na „pańskiej” ziemi. Nie mieli już nawet prawa do polowań w lasach czy łowienia ryb w rzekach i jeziorach bez zgody władcy i za należną opłatą. Wprowadził także ów pierwszy „piastowski” zbój dynastię dziedziczną, zlikwidował wiece i rządził jak mu się podobało. Jedynie pogaństwa jeszcze nie zwalczał. Kilku jego następców kontynuowało podbój plemion goplańskich przemianowanych na polańskie. Przychodziło im to stosunkowo łatwo, gdyż były to plemiona głównie rolnicze, niezbyt zaprawione do prowadzenia długotrwałych wojen. W miarę rozrostu ich państwa wyznaczali kolejnych lokalnych możnowładców (renegatów słowiańskich lub obce przybłędy), trzymających własne zbójeckie drużyny, podlegających pod zbója/kniazia naczelnego. Feudalizm zawitał więc na nasze ziemie jeszcze przed rzymską szubienicą. Pierwszym znanym z imienia kniaziem tej zbójeckiej dynastii był Mieszko I, któremu Gall dorobił przodków o słowiańskich imionach. Zapewne już za Mieszka, za jego zgodą, na polańskich ziemiach pojawił się krystowierczy kler. Choć sam krzest Mieszka jest fikcją.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/10/18/demaskowanie-katolickiej-mitologii-domniemany-chrzest-polski/
.
Mieszko co najwyżej rozpuścił plotki o jego krzcie, aby odebrać Niemcom pretekst do parcia na wschód w celach „ewangelizacji” Słowian. Nie pomogło to jednak wcale. Niemcy nadal parli na polańskie ziemie w czasach Mieszka i w czasach późniejszych, gdy kolejni Piastowicze byli jawnymi gorliwymi krystowiercami. Sam Chrobry prowadził z cesarstwem kilka wojen obronnych. Najbardziej znanym epizodem jednej z nich była obrona Niemczy. Tak więc propagandowe wymysły, jakoby przyjęcie krystowierstwa miało na celu uchronienie państwa Piastów przed niemiecką nawałą to zwykłe brednie. Cesarstwo parło nadal na wschód, chciało podbić i zwasalizować wszystkich Słowian bez względu na to, czy byli poganami, czy krystowiercami. Natomiast wprowadzenie feudalizmu a następnie narzucenie krystowierstwa przez Piastów na zawsze uniemożliwiło im zawarcie trwałego sojuszu z pogańskimi Połabianami, gdyż piastowscy zbóje byli dla nich takim samym zagrożeniem jak cesarstwo niemieckie. Bo i oni nieśli ze sobą krystowierstwo i feudalizm.
.
Mieszko nie wspierał gorliwie krystowierstwa. Po tym np. jak podbił Pomorze Zachodnie niczym nie przyłożył się do jego katoliczenia. To dopiero Chrobry założył tam biskupstwo kołobrzeskie. Ani Mieszkowi, ani jego przodkom oraz następcom nie chodziło więc o ochronę plemion polańskich przed germanizacją. Ich jedynym celem było stworzenie własnego państwa feudalnego, rządzonego przez ich dynastię i służącego ich interesom. Natomiast los poddanych kompletnie ich nie obchodził. Byli im jedynie potrzebni jako tania siła robocza, pracująca na nich i płacąca im różne haracze. A gdy uznali, że krystowierstwo wzmocni ich władzę w państwie – to je wprowadzili. Poddani naturalnie nie zamierzali być krystowiercami i dlatego Chrobry wprowadził brutalne kary zmuszające poddanych do pozornego przestrzegania praw i przepisów kościelnych. Kilkakrotnie wybuchały w państwie Piastów bunty pogańskie o szerokim zasięgu. A lokalnych buntów nikt nawet nie zliczyłby. I nikt o nich nie pisał. Jeden raz nawet udało się całkowicie unicestwić instytucję kościoła i zlikwidować (wybić lub wypędzić) zachłanny mściwy kler. Niestety i ten pogański bunt został niezwykle krwawo i brutalnie stłumiony.
.
Jak już wspomniałem, Piastowie,wprowadzili krystowierstwo myśląc, że wzmocni ono ich władzę. Ale sprowadzając do ich państwa rzymską szubienicę nie zdawali sobie sprawy z tego, że sprowadzony razem z nią kler zbuduje ostatecznie kościelne państwo w państwie i zamiast wzmocnić pozycję Piastów osłabi ich samych, przejmując nad nimi dominację. Przyszły później bowiem czasy, że to Piastowie służyli interesom kościoła, a nie on im. Ale o tym będzie mowa w jednym z kolejnych odcinków świata Słowian.
.
.

opolczyk
.
.
precz z jahwizmem
.
.
Ręce Boga
Reklamy