„Płaska Ziemia” – czyli rzecz o płaskomózgowcach…

.

univ2

Tak wyobrażał sobie świat nowożytny twórca kretynizmu o płaskiej Ziemi – Samuel Rowbotham (1816 – 1884)

.
Koleżance Baśce ku opamiętaniu…
.
Zamierzałem tę sprawę ignorować, bo tylko na to w sumie zasługuje. Ale niestety ten kretynizm zatacza coraz szersze kręgi. W sieci kursuje ogrom filmów i tekstów mających udowadniać płaskość Ziemi. Można by się z tego śmiać, ale nawet ludzie z wyższym wykształceniem, demaskujący rzeczywiste spiski, w te kretynizmy wierzą. Znam pewną lekarkę, Baśkę, która jakiś czas temu próbowała mnie namolnie i z uporem przekonać do tego kretynizmu. Potem dała spokój, ale ostatnio ponownie wysłała mi brednie o płaskiej Ziemi. Co najśmieszniejsze, choć sama wie, że żydo-biblia to zwykłe oszustwo i idiotyzmy, to właśnie na to oszustwo i te idiotyzmy powołała się:
.
„Zamiast tych obrzezanych kutafonów zwalczać to najlepiej zrobić ściepę na POLSKIE MEDIA I DRUKARNIE i żeby w nich nie było ani jednego słowa na „ż” chyba, że w konstekcie prawdziwej „historii” byłego panowania tych bezdusznych gadów na tej pięknej PLANECIE, bo ziemia jest naprawdę płaska i nieruchoma, a nie jak sugerowało niejakie żydzisko Kopernik !Aha! Ziemia też jest w środku „pusta” i po to Ci to piszę, żeby Ci skoczyło ciśnienie i żebyś w końcu wyskoczył ze skorupy żydowskich kłamstw w astronomii i tej całej żydłackiej zmyślonej antynauki, kiedy już nawet żydłacka biblia mówi o okręgu ziemskim i nigdy o kuli !
http://www.politaia.org/wissenschaft-forschung/200-thesen-gegen-die-runde-erde/
.
Pozdrawiam”
.
Nie jest przypadkiem, że ogrom wyznawców tego kretynizmu (choć są od tego wyjątki) to fundamentaliści żydo-biblijni, tyle że najczęściej nie uznający kościoła świętego powszechnego katolickiego żydogennego. Choć sami są bardziej chyba jeszcze tępogłowymi wyznawcami żydzizmu. Powołują się zwłaszcza na ten starotestamentowy/tanachowy cytat: „Siedzi nad okręgiem ziemi, a jej mieszkańcy są jak szarańcze; rozpostarł niebo jak zasłonę i rozciąga je jak namiot mieszkalny”. Na szczęście ta szajba nie jest przypadłością płaskomózgowych biblijnych fundamentalistów tylko w Polsce. W angielsko- czy niemieckojęzycznej sieci krąży tyle samo tych kretynizmów. Tak więc w międzynarodowym porównaniu nie wypadamy najgorzej. Najlepiej byłoby na te brednie odpowiedzieć kpiną – nieprawda, Ziemia nie jest płaska – jest wklęsła i widać to po butach: najbardziej zdarte są na czubkach i na obcasach. Niestety są także czuby wyznające teorię wklęsłej Ziemi i dlatego taka odpowiedź byłaby przez nich przyjęta jako dowód na ich kretyńską teorię.
.
http://porozmawiajmy.tv/niebocentryzm-zyjemy-we-wnetrzu-ziemi-czesc-1-mariusz-szczytynski/
.
Szczytyński (wspominałem już kiedyś o nim) nie tylko ślepo wierzy w wklęsłą Ziemię i w żydo-biblię, ale uważa wręcz, że Noe i jego rodzina rozmawiali…po polsku. Do tego stopnia żydo-biblia może człowieka odmóżdżyć. Cechą wspólną obu kretynizmów (Ziemi wklęsłej i płaskiej) jest powoływanie się na żydo-biblię i stąd najwięcej płaskomózgowców znajdziemy właśnie na stronach i forach biblijnych fundamentalistów.
.
Z całej gamy krążących w sieci kretynizmów wybrałem jedną stronę z nimi. Oto ona:
.
https://obserwatorczasowkonca.wordpress.com/2016/06/01/plaska-ziemia-czy-da-sie-temu-zaprzeczyc/
.
Przyjrzyjmy się prezentowanym na niej „niepodważalnym dowodom” na – hehehe – płaską Ziemię…
.
„1. „Znikanie statków na morzu pod linią horyzontu, czyli zakrzywieniem na kuli”.
Po pierwsze, ludzki wzrok ma ograniczony zasięg widzenia i obiekty oddalające się od nas zanikają zrównując się z linią horyzontu, czyli tzw. „punktem zbiegu” – tak działa „perspektywa”.
Drugim aspektem jest nic innego, jak wale morskie, które również przesłaniają obraz, ale również sam statek może zmieniać swoje położenie – góra, dół.
Widoczność jest zatem zależna od warunków panujących podczas obserwacji. Najlepszym doświadczeniem ukazującym, że statek nie chowa się za zakrzywieniem jest użycie lornetki lub aparatu z zoomem optycznym…
Chodzi tylko o zasięg widzenia, który na płaskiej Ziemi zwiększa się jeśli posłużymy się do tego odpowiednim sprzętem lub znajdziemy się na większej wysokości, ale to podpunkt następny.”
.
Zamieszczony do tego filmik jest niepoważny. Statek wcale aż tak blisko horyzontu nie jest, ponadto pogoda jest zła, a powietrze zamglone. Przy bardzo dobrej widoczności i rzeczywiście silnych lornetkach, gdy statek pojawia się na horyzoncie, najpierw widać tylko jego górę, a dopiero gdy podpłynie bliżej, także cały kadłub. Marynarze opisywali często to zjawisko już w czasach żaglowców – najpierw przez silną lunetę widzieli tylko maszty, a dopiero później pojawiał się kadłub dostrzeżonych statków, jeśli ich kurs był zbieżny. Jeszcze bardziej widoczne było to w epoce potężnych parowców. Przy pomocy silnej lornetki widać było już z daleka najpierw sam tylko dym z kominów bijący spod horyzontu w górę, ale ani kawałka statku/okrętu, potem kominy, a na końcu stopniowo statek. Nawet poczas I wojny światowej (wtedy pancerniki i krążowniki były głównie parowcami) zdarzały się przypadki, że okręty wroga lokalizowano właśnie dzięki dymom z kominów bijących spod linii horyzontu w górę.
.
„2. „Na kulistej ziemi zwiększa się widoczność wraz ze wzrostem wysokości obserwatora”.
„Na płaskiej Ziemi dzieje się dokładnie tak samo i nic w tym dziwnego, ponieważ zwiększa się przekątna naszego zasięgu widzenia. Różnica jest taka, że widoczność na płaskim jest znacznie większa, gdyż nic nam się nie chowa za rzekomym ugięciem…”
.
Czyżby? Dlaczego w takim razie latarnie morskie są tak wysokie?
.
latarnia
.
Na płaskiej Ziemi budowanie tak wysokich latarni nie miałoby sensu. Gdyby postawiono na nadbrzeżu na powyższej fotografii zwykły piętrowy budynek z równie silnym oświetleniem, to na płaskiej Ziemi a przez to i płaskim morzu światło takiej niskiej latarni musiałoby być tak samo i z takiej samej odległości widoczne jak światło z wysokiej latarni. A tymczasem tak nie jest i jest na to tysiące dowodów empirycznych – każdy nawigator okrętowy a nawet zwykły majtek pokładowy wie, że np. światło z latarni znajdujące się na wys. 65 m.n.p.m (jak na fotografii) przy dobrej widoczności (przejrzyste powietrze bez mgły) widoczne jest w nocy gołym okiem z odległości co najmniej 45 kilometrów. Natomiast światło z latarni powiedzmy o 30 metrów niższej (35 m.n.p.m) przy identycznych warunkach pogodowych nie jest widoczne z tej odległości nawet przy pomocy najlepszych lornetek. Powód jest jeden – krzywizna Ziemi. Dlatego przy niższych latarniach maksymalny zasięg ich światła bez względu na jasność światła latarni i warunków pogodowych jest mniejszy, niż przy wyższych.
.
„3. „Widnokrąg jest okrągły, więc świadczy to o kulistości”.
Jest to kategoryczny błąd! Widnokrąg, to nasz zasięg widzenia dookoła głowy, gdzie horyzont zawsze pojawia się idealnie płaski – 360 stopni”
.
Błąd logiczny. Przy płaskiej Ziemi (czyli i płaskich oceanach) i przy idealnej widoczności (a taka zdarza się po deszczach spłukujących kurz i pył) takie np. Himalaje byłyby przy pomocy bardzo silnych lunet widoczne z Oceanu Indyjskiego z dowolnej odległości. Owszem, są one często widziane z odległości setek kilometrów, ale i one w pewnej odległości znikają POD horyzontem. I nie pomoże tu najbardziej przeźroczyste powietrze i najsilniejsza luneta. Krzywizny Ziemi oszukać się nie da.
.
4. „Człowiek opłynął kule ziemską dookoła”.
Twierdzi się, że na płaskiej Ziemi jest to niemożliwe…”
.
Nigdy nic takiego nie twierdziłem. Pewnie, że można pływać w kółko, ale… o tym za chwilę.
.
„Nic bardziej mylnego! Oto jak wygląda morska trasa okołoziemska na płaskim modelu Ziemi…”
.
plaska-ziemia
.
Zaznaczona domniemana trasa ma jeden katastrofalny błąd – kierunek podróży po opłynięciu Ameryki Południowej. Z dzienników pokładowych Magelana i wszystkich następców płynących przez Pacyfik od Ameryki w stronę Azji wiemy, że Słońce zawsze wschodziło rano od tyłu, od strony rufy, czyli na wschodzie i zachodziło od strony dziobu statku/okrętu, czyli od przodu – na zachodzie. Natomiast na tej grafice wschodzące Słońce musiało im najpierw świecić z prawego boku, a potem z przodu od strony dziobu. A tak nie było.
.
„Magelan oraz inni żeglarze podczas opłynięcia Ziemi ze Wschodu na Zachód, bo tylko takie kursy się obiera – nigdy z północy na południe, są często cytowani jako dowód na kulisty model Ziemi.”
.
Nie można okrążyć Ziemi na linii północ-południe. Na południu jest Antarktyda po której statkiem się nie przepłynie, a opływając ją wraca się do punktu wyścia. Na północy zaś jest Arktyka, gdzie nawet latem jest zimno i pływają góry lodowe z lodowców grenlandzkich. Zresztą w czasach Magelana miała miejsce tzw. „mała epoka lodowcowa” (od ok.1300 do 1850) i wtedy nawet latem Arktyka była zamarznięta.
.
„5. „Słońce zachodzi za horyzont”
Jest to złudzenie optyczne, które powodowane jest oddalaniem się słońca od obserwatora i w efekcie perspektywy zbliżaniem się do linii horyzontu, podczas którego widać, że słońce powoli się oddala i maleje, aż w końcu znika z pola naszego widzenia. Gołym jest to trudniej dostrzec, ale jest to widoczne w nagraniach z odpowiednią aparaturą…”
.
Kompletny odlot. Wg kretyńskiej teorii płaskiej Ziemia jest ona płaska, najczęściej okrągła (tu zdania kretynów są różne), ma średnicę kilkanaście tys. kilometrów (tu też kretyni nie są zgodni, niektórzy uważają, że jest płaska ale nieskończona), a mikro-Słoneczko o średnicy ok. 50-55 kilometrów krąży nad nią w kółko na wysokości ok. 10 tys kilometrów (patrz – animacja) – w czym też nie są zgodni.
.
180px-sunanimation
.
W takim układzie, gdy mikro-Słoneczko jest ZAWSZE tak wysoko (10 tys. kilometrów nad Ziemią), nigdy nie może zniknąć za/pod horyzontem, może co najwyżej „zgasnąć”, zniknąć, wisząc nadal wysoko nad Ziemią. Bo jeśli Ziemia ma w ich teorii powiedzmy 12- 15 tys. km średnicy, to nawet, gdy mikro-Słoneczko wisi nad jednym jej brzegiem, z drugiego nadal wisi wysoko nad horyzontem. Zgaśnie/zniknie wysoko nad Ziemią zwłaszcza w tej odlotowej koncepcji, że jest „reflektorem”. Bo wtedy, gdy wisząc na sznurku zwróci się w inną stronę, snop jego światła skieruje się też w inną stronę i nie będzie „reflektora” od tyłu widać. Płaskomózgowcy po prostu uważają Słońce za reflektor wiszący na – nie wiem – sznurku, linie, łańcuchu przymocowanym do sklepienia nieba (hehehe – oni w to naprawdę wierzą), który wisząc na nim (dlaczego, o tym później) krąży w kółko nad płaską Ziemią (jak na animacji powyżej).
.
6. „Zdjęcia satelitarne”
NASA twierdzi, że w górnej atmosferze Ziemi orbituje ponad 20,000 satelitów wysyłające nam sygnał radiowy, telewizyjny, GPS, oraz robiące zdjęcia naszej planety. Jednak wszystkie te rzekome zdjęcia satelitów są bezsprzecznie “złożonymi obrazami edytowanymi w Photoshopie!” Twierdzą, że aby otrzymać “splot obrazów” z satelitów, muszą je najpierw połączyć ze sobą tworząc złożone obrazy Ziemi, z których wszystkie są wyraźnie Obrazami Grafiki Komputerowej “CGI”, a nie fotografiami!”
.
A więc – satelity krążące nad Ziemią i robiące zdjęcia (szpiegowskie, ale i na potrzeby geologii, kartografii, meteorologii, a nawet archeologii…
http://odkrywcy.pl/kat,111412,title,Piramidy-odkryte-z-kosmosu,wid,13444536,wiadomosc.html
.
…krążą na możliwie niskich orbitach, tuż nad górną granicą ziemskiej atmosfery, czyli nieco powyżej 200, gdzieś do 300 km nad Ziemią (stacja ISS lata nieco wyżej na wysokości ok. 400 km). Chodzi naturalnie o dobrą rozdzielczość zdjęć. Na zdjęciach z odległości powiedzmy orbity geostacjonarnej (35 786 km nad powierzchnią morza) nie byłoby widać żadnych szczegółów. Robienie więc dużej ilości zdjęć z takiej odległości byłoby bez sensu. Przydatne zdjęcia, to te z najniższych orbit. I teraz pomyślmy – jeśli Ziemię mającą średnicę ok. 12 700 kilometrów wyobrazimy sobie jako kulę o średnicy 12,7 centymetrów, to w tej proporcji satelity robiące zdjęcia krążą nad nią na wysokości 2 do 3 milimetrów. A ISS na wysokości 4 milimetrów. Jaką powierzchnię kuli o średnicy 12,7 cm można sfotografować z 2-4 milimetrów wysokości? Zresztą zdjęcia takie, nawet jeśli nie są przeznaczone dla CIA i pentagońskich kartografów, obejmują zawsze tylko niewielkie fragmenciki Ziemi, robione są zawsze prostopadle w dół, gdyż robione pod ukosem za sprawą krzywizny Ziemi zniekształcałyby fotografowane wycinki Ziemi, przez co nie byłyby nikomu i do czegokolwiek przydatne. I takie właśnie wycinki należy potem poskładać, aby mieć prawidłowy obraz np. stanu zachmurzenia widziany z kosmosu.
.
„Kiedy porównamy obrazy kulistej Ziemi przedstawiane nam przez NASA, to barwy lądów, oceanów oraz wielkości kontynentów są stale, drastycznie zmieniane i różne od siebie. To dowodzi ponad wszelką wątpliwość, że wszystkie te obrazy są fałszywe!”
.
Niekoniecznie – owe kontynenty widoczne są pod innym kątem, przez co są inaczej zdeformowane krzywizną Ziemi, zdjęcia robione są różnymi aparatami, przy być może innym naświetleniu, ustawieniu aparatów i stanie zapylenia atmosfery. I stąd te różnice kolorów. Nie bronię NASA. Manipulują zdjęciami pogodowymi, aby udowodnić antropogenne „ocieplenie” klimatu. Ale na podstawie takich fotek twierdzenie, że Ziemia jest płaska to zwykły kretynizm. Zresztą, ISS  wykonała masę zdjęć pokazujących krzywiznę Ziemi. Tyle że płaskomózgowcy wszystkie je uważają za manipulację NASA. To samo dotyczy ew. zdjęć z satelitów geostacjonarnych – wszystkie okrzykiwane są „fałszywkami”.
.
„7. „Gwiazda Polarna widziana pod różnym kątem w zależności od szerokości geograficznej, oraz obracanie się gwiazd wokół niej”.
Znów kłania się zrozumienie „perspektywy” i efektu, który jest powodowany oddalaniem się od danego punktu. Patrząc z kuli ziemskiej na Gwiazdę Polarną (Polaris), położoną bezpośrednio nad biegunem północnym, nie powinno być możliwe obserwowanie tej gwiazdy w dowolnym miejscu na półkuli południowej.”
.
Kompletna bzdura. Wg płaskomózgowców biegun północny jest w samym środku okrągłej płaskiej Ziemi. Gwiazdy są przymocowane do sztywnej kopuły nieba (choć tu wersje są różne – u wielu płaskomózgowców gwiazdy są ruchome). Polaris wszak musi być nieruchoma,  znajduje się bowiem w najwyższym punkcie sklepienia niebieskiego (przypominającego namiot cyrkowy rozpięty przez bozię Jahwe nad Ziemią) nad samym środkiem Ziemi. Jest przez to wyżej niż ruchome, krążące poniżej sklepienia (na sznurku) Słońce. A więc jest wyżej niż 10 tys. kilometrów nad Ziemią i wisi w równej odległości od całej linii brzegowej. W tym przypadku, jeśli Ziemia miałaby średnicę nawet dwadzieścia tys. kilometrów to Polaris byłaby widoczna Z CAŁEJ PŁASKIEJ ZIEMI, ze wszystkich jej punktów.
.
„Aby zobaczyć Polaris z południowej półkuli kulistej Ziemi, obserwator musiałby w jakiś sposób patrzeć “poprzez glob”
.
Przez jaki „glob” płaskomózgowcu? Z jakiej południowej półkuli kulistej? Wszak Ziemia jest u was płaska a nie kulista, u was są półkola północne i południowe, a nie półkule. I Polaris wisi u was nad płaską Ziemią na samym środku nieba. I stąd musi być widoczna ze wszystkich punktów płaskiej Ziemi.
.
„a mile lądów i mórz musiałyby być przezroczyste.”
.
Po co – Polaris wisi u was NAD milami lądów i mórz a nie POD nimi!
.
„Polaris widać jednak aż do ponad 20 stopnia szerokości geograficznej południowej!!”
.
Chyba z satelity! Gwiazda Polarna nie leży dokładnie w samym północnym punkcie geograficznym nieba. Jest od niego oddalona o ok. 40 minut kątowych stopnia kątowego. Z tego powodu i ona zatacza maleńkie kółeczko wokół bieguna  – jedno na 24 godziny, przez co możemy to po prostu zignorować, bo gołym okiem tego nie widać. Z powodu odchylenia o 40 minut od bieguna nieba północnego Polaris z jednej strony kuli ziemskiej na poziomie morza może być widziana ciut poniżej równika (bo jest wtedy od równikowego zenitu odległa o 89°  i 20 minut) ale nigdy nie z 20° południowej szerokości. Za to na na antypodach na równiku nie jest już widoczna nawet z równika, bo jej położenie przekracza o 40 minut kątowych 90° od zenitu do bieguna północnego –  przez co zasłania ją Ziemia. Owszem, kilka stopni poniżej równika z wysokiej góry także ją można zobaczyć, ale nie z poziomu morza. I nigdy nie z 20° południowej szerokości.
.
„Gdyby Ziemia była kulą, krzyż południa – “Southern Cross” i inne południowe gwiazdozbiory powinny być w całości widoczne w tym samym czasie, z każdej długości geograficznej, na tej samej szerokości geograficznej tak, jak w przypadku północy z Polaris i okolicznymi konstelacjami.”
.
Bzdura i to kosmiczna – jest wręcz na odwrót – tylko przy płaskiej Ziemi w nocy każda gwiazda wisząca nad nią byłaby widoczna z każdego jej punktu, pomijając sytuację, gdy nierówności terenu, góry, drzewa czy budynki zasłaniają nam widoczność. Na otwartej przestrzeni na płaskiej Ziemi widać cały nieboskłon, całe niebo („namiot”) i wszystkie na nim gwiazdy. Natomiast przy kulistej Ziemi gwiazdy południowego nieba z północnego bieguna i na odwrót nie są w ogóle widoczne, za wyjątkiem wąskiego pasa gwiazd wiszących nad równikiem ziemskim, które dzięki zjawisku refrakcji, choć są ciut pod horyzontem można jednak zaobserwować. Tyle że są mocniej zamazane a ich pozorna pozycja jest nieprawidłowa. Płaskomózgowych ignorantów odsyłam do atlasów astronomicznych.
Aha – na biegunie południowym znajduje się obserwatorium astronomiczne i podczas długich nocy polarnych napstrykało ono wystarczającą ilość zdjęć nieba południowego.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Concordia_(stacja_antarktyczna)
.
Podobne zdjęcia, tyle że z „przenośnych” obserwatoriów astronomicznych pstrykano też z bieguna północnego. Skorupa lodu w zimie jest wystarczająco gruba, aby utrzymać teleskop. A Słońce nie przeszkadza przez pół roku. Stąd mamy dokładne mapy półkuli północnej i południowej nieba widzianego w nocy. Później jeszcze dokładnie opiszę pozorny ruch gwiazd na całej kuli ziemskiej.
.
„Wielka i Mała Niedźwiedzica ( Ursa Major/Minor), oraz wiele innych konstelacji widać z każdego północnego południka jednocześnie”
.
Nieprawda – gdy u nas jest noc, na Dalekim Wschodzie na tej samej szerokości geograficznej, ale innym południku jest dzień i gwiazd nie widać. Ponadto np. na 10° szerokości północnej widać w nocy z każdego punktu na tym równoleżniku tylko gwiazdy odległe od bieguna północnego nie więcej niż o 10°. Wszystkie pozostałe wschodzą i zachodzą. Także np. Wielki Wóz. W jednych miejscach będzie więc on na 10° szerokości północnej widoczny, bo akurat wzszedł na niebo, a w innych miejcach nie będzie widoczny, bo akurat jest poniżej horyzontu. Widać go ponadto, a przynajmniej niektóre jego gwiazdy (ale też nie zawsze i nie z każdego miejsca) nawet z 30° szerokości południowej, bo oddalone są one od bieguna północnego o 35° (mają deklinację 55°).
.
„natomiast na południu konstelacje takie jak Krzyż Południa nie wszędzie są widoczne. To dowodzi, że południowa półkula nie jest “pod spodem” jak w modelu kuli ziemskiej, lecz rozciąga się daleko na zewnątrz od północnego punktu centralnego jak w modelu Płaskiej Ziemi.”
 .
Prawda zmieszana z gówno-prawdą. Na nieco większych szerokościach południowych, gdy jest noc, Krzyż Południa widać zawsze, gdyż na tych szerokościach nie wschodzi i nie zachodzi a krąży wokół bieguna południowego. Widoczny jest też, ale nie zawsze, z półkuli północnej, gdzieś do max. 25° szerokości geograficznej. A to dlatego, że jest sporo oddalony od bieguna południoweg. Prawdą natomiast jest, że na małych szerokościach południowych nie zawsze jest widoczny, bo akurat jest pod horyzontem. Analogicznie jest na półkuli północnej z np. Wielkim Wozem. Krzyż Polarny w starożytności widoczny i znany był w Grecji. Pisali o nim greccy astronomowie. Na skutek precesji osi ziemskiej obecnie w Grecji już go nie widać. Natomiast znanych na południowym niebie Mgławic Magelana Grecy nie znali nigdy. Odkryte zostały przez Europejczyków dopiero gdy Portugalczycy szukając drogi morskiej do Indii wyruszyli stateczkami na południe wzdłuż wybrzeży Afryki. Choć i one widoczne są niekiedy z półkuli północnej, ale tylko w pobliżu równika.
.
Jak wygląda niebo z różnych punktów Ziemi? Z bieguna północnego widać wyłącznie połowę nieba – północną. Wszystkie gwiazdy (za wyjątkiem Polarnej) krążą w zależności od wysokości nad horyzontem po mniejszych lub większych kołach równolegle do horyzontu. To samo jest podczas polarnego lata, tyle, że gwiazd wtedy nie widać, bo jest za jasno. Nie widać natomiast z bieguna północnego ani jednej gwiazdy widocznej z bieguna południowego (za wyjątkiem wąskiego pasa gwiazd równikowych dzięki refrakcji fal świetlnych). I na odwrót – z bieguna południowego nie widać żadnej gwiazdy północnego nieba. Natomiast na równiku widać wszystkie gwiazdy nieba północnego i południowego. Ale wszystkie wschodzą na wschodzie i zachodzą na zachodzie. Pokazuje to poniższa grafika.
.
ruch pozorny gwiazd

.

Patrząc (rycina 1) z równika na północ, Gwiazda Polarna leży na samej linii horyzontu dokładnie na północy. Na środkowym rysunku niestety nie zaznaczono gwiazd, które nie wschodzą i nie zachodzą, krążąc wokół bieguna północnego. Nie ma też grafiki pokazującej biegun południowy, ale jest identyczna do tej z bieguna północnego. I teraz tak – znajdujemy się na biegunie północnym. Wszystkie gwiazdy krążą równolegle do horyzontu. Ruszamy na południe. Wraz z oddalaniem się od bieguna zauważymy trzy rzeczy: poza nieruchomo wiszącą w tym samym miejscu Polaris, choć już nie pionowo nad głową, a powoli przesuwającą się w dół w kierunku północnym, pozostałe gwiazdy nie krążą już równolegle do horyzontu. Raz są niżej, a raz wyżej. Natomiast gwiazdy krążące wcześniej tuż nad horyzontem zaczynają zachodzić i wschodzić. Dodatkowo jeszcze niżej od nich zaczynają wschodzić i zachodzić gwiazdy nieba południowego położone najbliżej równika nieba. Im dalej oddalamy się od bieguna północnego, tym niżej widać na niebie Polaris, zmiejsza się też liczba gwiazd nigdy nie znikających pod horyzontem, zwiększa się natomiast liczba gwiazd wschodzących i zachodzących oraz przybywa gwiazd (również wschodzących i zachodzących) należących do nieba południowego. Gdy dojdziemy do równika, wszystkie gwiazdy na całym niebie wschodzą i zachodzą. Natomiast nie ma gwiazd krążących nad biegunami które nie znikają pod horyzontem. Idąc dalej na południe będzie przybywało gwiazd nie znikających pod horyzontem, krążących wokół bieguna południowego nieba, sam biegun powoli wznosi się do góry, maleje liczba gwiazd wchodzących i zachodzących a położonych najbliżej bieguna północnego gwiazd nie widać już wcale na niebie. I gdy dotrzemy do bieguna południowego, nie będzie już gwiazd wschodzących i zachodzących, wszystkie będą krążyć równolegle do horyzontu, ale nie będzie widać ani jednej widocznej z bieguna północneg (poza wąskim pasem gwiazd refrakcyjnych tuż nad horyzontem). Ale nie jest to jeszcze wszystko. Ustawienie osi obrotu Ziemi w stosunku do galaktyki podczas obiegu Ziemi dookoła Słońca nie zmienia się (poza powolną precesją niezauważalną w ciągu jednego ludzkiego życia). Stąd o każdej porze roku na średnich szerokościach geograficznych gwiazdy nie znikające na tychże szerokościach pod horyzontem są zawsze te same. Natomiast zmieniają się gwiazdy wschodzące i zachodzące. Bierze się to stąd, że w zimie np. gdy w Polsce jest noc, Ziemia zwrócona jest w inną stronę nieba niż latem. Gwiazdy, wschodzące i zachodzące, które widzieliśmy latem w nocy, teraz przesuwają się po niebie w dzień. Natomiast te niewidoczne latem widzimy obecnie. Pokazuje to schematycznie poniższa grafika.
.

north_season
.
Zresztą widok nieba (gwiazdy wschodzące i zachodzące) zmienia się ciągle, choć powoli. w poniższym linku są mapy gwiezdnego nieba widzianego w Polsce podane dla każdego miesiąca roku:
http://www.wiw.pl/astronomia/niebo/
.
Jest jeszcze jeden ważny aspekt ruchu gwiazd na niebie. Jeśli oglądamy je z półkuli północnej stojąc twarzą w kierunku równika, to poruszają się one (naturalnie pozornie – bo to Ziemia kręci się wokół własnej osi) na niebie od lewej strony w prawą. Na półkuli południowej, jeśli stoimy twarzą w kierunku równika jest dokładnie odwrotnie – gwiazdy poruczają się od prawej w lewą stronę. Na biegunach jest podobnie – na północnym wszystkie gwiazdy wirują w prawo a na południowym w lewo.
.
Atlasy astronomiczne podzielone są nie tylko na półkulę południową i północną nieba oraz na różne pośrednie szerokości geograficzne, ale i na różne pory roku, a nawet miesiące, gdyż gwiazdy wschodzące i znikające zmieniają się ciągle. Jedynie mapy nieba widziane z biegunów są zawsze takie same. Największe zmiany wyglądu nieba występują na równiku. Niebo oglądane z tego samego miejsca na równiku w odstępie pół roku jest całkowicie inne. Jest to logiczne i zrozumiałe. Jeśli z równika z konkretnego miejsca oglądamy niebo najpierw np. podczas równonocy wiosennej, a następnie jesiennej, to stwierdzimy, że wiosną nie widać ani jednej gwiazdy widocznej jesienią – i na odwrót. A to dlatego, że wiosną wszystkie gwiazdy widoczne jesienią przesuwają się po niebie w dzień, kiedy jest zbyt jasno aby je widzieć. Jesienią natomiast Ziemia jest zwrócona „tyłem” w stosunku do pozycji z wiosny i dlatego  te gwiazdy teraz widzimy, bo przesuwają się po niebie w nocy. Nie zobaczymy za to ani jednej gwiazdy widzianej wiosną.
.
No i właśnie – jak płaskomózgowcy wytłumaczą te dziwne ruchy gwiazd – nad biegunami krążą gwiazdy równolegle do horyzontu, przy czym z żadnego bieguna nie widać gwiazd widocznych z drugiego bieguna, na równiku widać wszystkie gwiazdy, przy czym inne co pół roku, a ponadto wszystkie wschodzą i zachodzą. A na średnich szerokościach jedne gwiazdy krążą wokół biegunów, ukośnie do horyzontu i nie znikają pod nim, a inne wschodzą i zachodzą, przy czym im bliżej biegunów tym więcej gwiazd krążących pod coraz mniejszym ukosem do horyzontu, mniej jest gwiazd wschodzących i zachodzących oraz całkowicie znikają z nieba gwiazdy będące w pobliżu przeciwnego bieguna. Niebo jako żydo-biblijny namiot rozpięty nad płaską Ziemią, obojętnie jakie i z czego zrobione, tych ruchów gwiazd nie wytłumaczy nigdy. Tym bardziej jeśli jest, jak chce tego wielu płaskomózgowców, na sztywno złączone z Ziemią a gwiazdy przymocowane są do niego na stałe. W takim przypadku wszystkie gwiazdy wisiałyby nieruchomo nad płaską Ziemią ciągle w tych samych miejscach. Wszystkie! A tak nie jest. Ale i to nie jest jeszcze wszystko. Jak płaska Ziemia tłumaczy następujące zjawiska:
.
– strefy czasowe. Są one faktem. Wystarczy polecieć samolotem z Polski do Meksyku czy do Irkucka bez przestawiania zegarka. Zobaczymy, że zegarek chodzi w stosunku do czasu miejscowego o ładnych kilka godzin do przodu lub tyłu.
.
– W ciągu roku są tylko dwa dni (przesilenie wiosenne i jesienne), kiedy na całej Ziemi na wszystkich szerokościach geograficznych dzień i noc trwają tyle samo na całej planecie, poza biegunami, gdyż na jednym kończy się akurat 6-miesięczny dzień polarny, a na drugim kończy się także 6-miesięczna polarna noc. Natomiast na wszystkich szerokościach wzdłuż południków dzień i noc trwają równo (nie liczymy brzasku i zmierzchu) po 12 godzin. Za to podczas zimowego i letniego przesilenia mamy całkowicie odmienny obraz – w momencie grudniowego przesilenia na biegunie północnym od trzech miesięcy trwa noc polarna i potrwa jeszcze kolejne trzy miesiące. Dopiero poniżej północnego koła podbiegunowego Słońce zaczyna pojawiać nad  horyzontem – początkowo na króciutko. Noc trwa wielokrotnie dłużej niż dzień. Im dalej na południe (tego samego dnia – podczas zimowego przesilenia) wzdłuż tego samego południka, noc staje się powoli coraz krótsza, dzień dłuższy, choć ciągle krótszy od nocy, nawet na równiku. Dopiero na zwrotniku Koziorożca mamy tego dnia równonoc – dzień i noc trwają po 12 godzin. Im dalej na południe, tym dzień jest już dłuższy niż noc, a na południowym kole podbiegunowym Słońce przestaje zachodzić i ciągle świeci krążąc bez przerwy nad horyzontem. Na samym biegunie południowym od 3 -m-cy trwa polarny dzień i potrwa jeszcze kolejne 3 miesiące. A wszystkie te różnice długości dnia i nocy na tym samym południku mają miejsce tego samego dnia – 21/22 grudnia. Podobna choć odwrotna sytuacja jest pół roku później, poczas letniego przesilenia. Wtedy na południu jest noc polarna, powyżej koła podbiegunowego dni są krótkie, noce długie, na półkuli północnej im bliżej bieguna tym dłuższy dzień i krótsza noc. A za kołem podbiegunowym Słońce wcale nie zachodzi.
.
– Są jeszcze pory roku. I one także zależą od kulistości Ziemi i nachylenia osi Ziemi wobec Słońca. Gdy w stronę Słońca nachylony jest biegun północny, mamy lato, a na półkuli południowej jest zima. Gdy nachylony do  Słońca jest biegun południowy – jest na odwrót. Pokazuje to poniższa grafika.
.
pory-roku
.
Wszystkie opisane powyżej zjawiska, potwierdzone tysiące razy empirycznie przez tysiące astronomów (atlasy astronomiczne), marynarzy i podróżników (strefy czasowe, różnica długości dnia i nocy w tym samym dniu na tej samej długości geograficznej, oraz noce i dni polarne na biegunach), no i znane wszystkim ze średnich i wysokich szerokości geograficznych pory roku można logicznie i prosto wytłumaczyć w jeden jedyny sposób – Ziemia jest kulą, krąży wokół Słońca, obraca się przy tym wokół własnej osi nachylonej pod pewnym kątem (ok 23°) do ekliptyki. Natomiast „płaska” Ziemia nie tłumaczy w żaden logiczny sposób wszystkich razem opisanych powyżej zjawisk. Nie tłumaczy zresztą logicznie choćby jednego z nich. I dlatego tylko skończony kretyn może w ten kretynizm wierzyć.
.
Polecam jeszcze ten króciutki filmik – wprawdzie jest po niemiecku, ale dobrze pokazuje zależność padania światła słonecznego na Ziemię w zależności od ustawienia osi kuli ziemskiej.
.

.
Proszę więc wszystkich najmądrzejszych płaskomózgowców o pokazanie mi, jak płaska Ziemia i Słońce krążące nad nią na sznurku może wyjaśnić opisane powyżej zjawiska.
.
Pokrótce jeszcze ustosunkuję się do pozostałych „dowodów” na płaską Ziemię.
.
„8. „Zaćmienie Księżyca”.
Kolejnym rzekomym dowodem na kulisty kształt Ziemi przytaczanym przez heliocentryków jest to, że zaćmienia Księżyca powodowane są przez cień kulistej Ziemi padający na Księżyc. Twierdzą oni, że Słońce, Księżyc i Ziemia są sferami, idealnie równymi jak trzy kule bilardowe ustawione w rzędzie tak, że światło słoneczne powoduje rzucanie cienia Ziemi na Księżyc.”
.
Bzdura – średnica Słońca (prawie 1,5 mln km) jest kilkaset razy większa od średnicy Księżyca (ok. 3,5 tys. km), ale i wielokrotnie dalej oddalone jest Słońce (średnio ok. 149,5 mln km) niż Księżyc (średnio ok. 384, 4 tys. km). I dlatego ich pozorna wielkość na niebie jest podobna, choć nie identyczna.
.
„Niestety dla heliocentryzmu to wyjaśnienie jest kompletnie nieprawdopodobne, zupełnie nieważne ze względu na fakt, że zaćmienia Księżyca występowały i występują regularnie, kiedy zarówno Słońce jak i Księżyc są nadal widoczne razem nad horyzontem!”
.
Kompletna bzdura – całkowite zaćmienie Księżyca występuje tylko wtedy, gdy jest on całkowicie zasłonięty cieniem rzucanym przez Ziemię – dokładnie jak na zamieszczonej przez płaskomózgowca grafice.
.
zacmienie-ksiezyca
.
Jeśli na naszej półkuli podczas zaćmienia księżyca Słońce jest nad horyzontem, to zaćmienie widać tylko z drugiej nieoświetlonej półkuli. Obserwowałem w życiu osobiście niejedno zaćmienie Księżyca i zawsze były one w nocy, gdy Słońce było schowane pod horyzontem.
.
„Aby światło słoneczne powodowało rzucenie cienia Ziemi na Księżyc, to te trzy obiekty muszą być ustawione w linii prostej 180 stopni. Już w odległych czasach Pliniusza opisywano zaćmienia Księżyca gdy zarówno Słońce jak i Księżyc były widoczne na niebie. Dlatego zaćmienia Księżyca nie mogą być powodowane przez cień Ziemi lecz należy szukać innego wyjaśnienia.”
.
W czasach Pilniusza wypisywano wiele bzdur. Wielu starożytnych wyobrażało sobie np. Ziemię spoczywającą na plecach ogromnych słoni stojących na gigantycznym fruwającym żółwiu.
.
ziemia-na-sloniach-i-zolwiu
.
Czy mamy we wszystko co oni pisali wierzyć? Zresztą jak już wspomniałem powyżej – obserwowałem na własne oczy zaćmienia Księżyca i to nie jeden raz. I nigdy nie było wtedy widać na niebie Słońca.
.
„9. „Prace Mikołaja Kopernika o obrotach sfer niebieskich”.
Niestety, ale Kopernik niczego nie odkrył ani nie udowodnił, a jedynie stworzył fantastyczną teorię, złożoną z wielu hipotez. Oryginały jego prac nie są dostępne do publicznego wglądu, ponieważ sam Mikołaj napisał w nich, że są to tylko hipotezy i jego osobista teoria, a nie udowodnione fakty!
Ponadto, Kopernik był wolnomularzem, czyli masonem, a jego prace zostały opublikowane długo po jego śmierci, przez członków najbardziej zbrodniczej organizacji na świecie – zakon jezuitów!”
.
Kompletna demagodia. Jak nie masoni i jezuici, to syjoniści, cykliści, feminiści, pederaści czy inne zboczki są czemuś tam winni. Kopernik „odkrył” w tłumaczeniach starożytnych uczonych istniejące już w starożytności teorie heliocentryczne, przetestował je i doszedł do wniosku, że lepiej tłumaczą mechanikę nieba niż geocentryzm. Owszem, zastrzegł , że to tylko teoria, wygodniejsza niż geocentryzm do obliczania pozycji ciał niebieskich na niebie. Ale on znał „firmę”, której służył. Wiedział że za ogłoszenie jego pracy bez tego zastrzeżenia wylądowałby na stosie, jak choćby Giordano Bruno. W czasach  Kopernika masoneria jeszcze nie istniała, gdy pisał jego dzieło jezuitów też jeszcze nie było, a gdy powstali, zajmowali się zwalczaniem reformacji a nie kosmologią. Ponadto pierwsze wydanie jego księgi miało miejce już w roku jego śmierci a nie długo po niej, kk umieścił je b. szybko na indeksie ksiąg zakazanych, a Galileo za obronę heliocentryzmu stanął przed inkwizycją. I tylko dzięki temu, że ze strachu odwołał swoje „błędy”, oraz że ówczesny papież był jego przyjecielem z lat młodości (jeszcze z Florencji) skończyło się to dla niego „tylko” dożywotnim aresztem domowym. Jeśli helicentryzm był spiskiem jezuitów – dlaczego Galileusza nie wybronili przed inkwizycją, a książki Kopernika przed indeksem, skoro byli tacy wszechmocni?
.
„Powyżej wskazałem Wam na irracjonalność rzekomo największych dowodów na kulistość Ziemi, które jak sami widzicie, można obalić bez większego problemu, a to tylko 10 przykładów!”
.
Kompletnie niczego płaskomózgowiec nie wykazał! Niczego!
.
„Gdyby Ziemia była kulą o szerokości 25 000 mil w obwodzie, piloci samolotów musieliby stale korygować wysokość samolotu obniżając lot aby nie wylecieć w przestrzeń kosmiczną. Pilot chcąc utrzymać swoją wysokość z typową prędkością przelotową ok.500 mph musiałby stale obniżać nos samolotu i schodzić 2777 stóp (ponad pół mili) każdej minuty. W przeciwnym przypadku w ciągu godziny pilot znalazłby się 31,5 mili wyżej niż oczekiwał.”
.
Kompletny odlot. Samolot nigdy nie odleci w kosmos, bo nie ma w nim powietrza. Każdy samolot ma maksymalną wysokość lotu i wyżej nie poleci, bo ciąg powietrza (siła nośna) nad skrzydłami spowodowany podciśnieniem powietrza wywyłane kształtem skrzydeł przy zbyt rzadkim powietrzu nie pociągnie samolotu jeszcze wyżej. Piloci nie muszą stale korygować wysokości lotu samolotu, po grawitacja ciągnąca samolot w dół równoważona jest ciągiem powietrza w górę nad skrzydłami. I dlatego na przestrzeni tysięcy kilometrów lotu żadne ciągłe korygowanie wysokości nie jest konieczne. Jedynie występujące pionowe prądy powietrza oraz powoli zmiejszający się ciężar samolotu (ubywa paliwa) wymaga pewnych minimalnych korekt dokonywanych współcześnie przez pilota automatycznego. Korekty te dokonywane są sterami wysokościowymi, ale nie mają one nic wspólnego z krzywizną Ziemi.
.
„Kanał Suezki łączy Morze Śródziemnomorskie z Morzem Czerwonym na długości 100 mil bez żadnych zapór, co sprawia, że woda nieprzerwanie scala ze sobą dwa morza.W czasie budowy domniemane zakrzywienie Ziemi nigdy nie było brane pod uwagę. Kanał został wykopany wzdłuż poziomej linii odniesienia 26 stóp poniżej poziomu morza, przechodząc przez kilka jezior od jednego morza do drugiego z linią odniesienia i powierzchnią wody biegnącą idealnie równolegle przez ponad 100 mil.”
.
Powierzchnia mórz Śródziemnomorskiego i Czerwonego (i wszystkich mórz połączonych z ocenami, mimo kulistości Ziemi, na zasadzie naczyń połączonych jest na tym samym poziomie (pomijam pływy). A teren przez który prowadzi kanał sueski jest nizinny i płaski i dlatego śluzy nie były potrzebne. Jeziora, przez które prowadzi kanał znajdowały się mniej więcej na poziomie morza. Największe z nich  było nawet w depresji. Kiedyś było bezpośrednio połączone z Morzem Czerwonym. Potem zostało odcięte i zaczęło wysychać. Gdy budowano kanał, jego tafla wody była ok. 10 metrów poniżej poziomu morza. Dzięki kanałowi jego poziom podniósł się o 10 metrów i nie grozi mu wyschnięcie.
.
„Die Bitterseen waren früher mit dem Roten Meer verbunden und wurden erst durch die Anhebung einer Strecke nördlich von Sues von ihm getrennt. Dann trockneten sie bis auf 10 m unter dem Niveau des Roten Meeres aus. Durch die Schaffung des Sueskanals wurden die Bitterseen wieder auf ihr altes Niveau gebracht.”
https://de.wikipedia.org/wiki/Bitterseen
.
„Gdyby Ziemia i jej atmosfera rzeczywiście obracały się w kierunku wschodnim z prędkością ponad 1000 mph, to ten ruch obrotowy Ziemi powinien być jakoś zauważalny, słyszalny, odczuwalny, albo zmierzony przez kogoś. Dotychczas nikt w historii nie doświadczył i nie zmierzył tego rzekomego ruchu Ziemi na wschód. Tymczasem jednak słyszymy, czujemy i doświadczalnie mierzymy nawet lekki powiew wiatru w kierunku zachodnim.”
.
Wirowy ruch Ziemi widać po tym, jak pozornie wschodzą i zachodzą Słońce, Księżyc, planety i gwiazdy. Znając obwód Ziemi i czas jednego obrotu Ziemi wokół osi każdy może łatwo obliczyć jej prędkość obrotową. Atmosfera związana jest z Ziemią grawitacyjnie, dodatkowo zaś dzięki tarciu kręci się razem z nią. Miała zresztą na dopasowanie się do ruchu wirowego Ziemi miliardy lat. A to dużo czasu. Wczoraj zrobiłem ekstra doświadczenie – nalałem do słoika zabarwionej i zanieczyszczonej zmielonym pieprzem wody, do wiertarki zamocowałem zamiast wiertła okrągły ołówek, wsadziłem wystający koniec do słoika i włączyłem wiertarkę. Już po chwili woda przy samym ołówku wirowała razem z nim. Tyle że im bliżej ścianek słoika, tym wolniej, bo tarcie wody o nie ją hamowało. Ale atmosfery ziemskiej z zewnątrz nic nie hamowało, bo pusta przestrzeń kosmiczna nie powoduje tarcia. Ziemia wirując ciągnęła powietrze za sobą i w końcu cała atmosfera zaczęła kręcić się razem z Ziemią (jak woda z ołówkiem) z tą samą prędkością. I dlatego nie ma na równiku wiatrów o prędkości 1600 km/h.
.
„Nie wspomnę już o tym, że obracającą się tak szybko kula musiałaby wytwarzać „siłę odśrodkową”, która na równiku byłaby znacznie większa niż przy rzekomych biegunach. Czuć byłoby zatem znaczne różnice w ruchu, a tym bardziej grawitacji, zależnie od miejsca na kuli!!”
.
Ową siłę odśrodkową wykorzystuje się przy startach rakiet w kosmos. Wszystkie państwa kosmiczne szukają kosmodromów jak najbliżej równika. Bo wtedy rakieta już przed startem posiada biernie prędkość obrotu danego równoleżnika, przez co przy starcie wspiera ją właśnie owa siła odśrodkowa. Start rakiety z równika jest łatwiejszy i wymaga mniej paliwa niż start takiej samej z bieguna – bo tam nie ma siły odśrodkowej. Ruch natomiast czujemy tylko przy zmianie jego prędkości, gdy np. przyspieszamy samochód. Wtedy siła bezwładności wciska nas do fotela. Gdy przestaniemy przyspieszać, czujemy się równie swobodnie jak wtedy, gdy samochód stał w miejscu. Ziemia jest faktycznie na równiku nieco wybrzuszona (o kilkanaście kilometrów w porównaniu do biegunów. Także i atmosfera jest na równiku nieco wybrzuszona. Jednak siła grawitacji jest wielokrotnie silniejsza niż siła odśrodkowa. Aby pokonać ziemską grawitacją i odlecieć w kosmos potrzebna jest prędkość kosmiczna 1 lub 2 – prawie 8 lub ciut ponad 11 kilometrów na sekundę (przy prędkości 2 jest to ok. 40 000 km/h). A więc wielokrotnie więcej niż 1600. A i grawitacja na biegunach jest minimalnie większa (bo są ciut bliżej środka ciężkości Ziemi).
.
„Gdyby rzeczywiście magiczna siła “grawitacji”
.
A istnieje, istnieje. Wystarczy podejść do krawędzi dachu i zrobić krok do przodu…
.
„przyciągała atmosferę do powierzchni wirującej kuli Ziemskiej, oznaczałoby to, że atmosfera w pobliżu równika kręciłaby się z prędkością 1000 mil na godzinę a na średnich szerokościach geograficznych wirowałaby wolniej, z prędkością 500 mil na godzinę i stopniowa zwalniała aż do biegunów, gdzie prędkość atmosfery wyniosłaby 0 mph”
.
Dokładnie tak jest. Tyle że od równika do bieguna jest 10 tys. kilometrów. Tak więc spadek prędkości ruchu powietrza związanego z Ziemią od równika do bieguna jest powolny i niezauważalny. 10 km od równika (w górę czy w dół) prędkość ruchu obrotowego w porównaniu do prędkości na samym równiku jest minimalnie mniejsza i przez to niezauważalna. Następnych 10 kilometrów (w górę czy w dół) to kolejna minimalna i praktycznie niezauważalna zmiana. I tak dalej po dziesięć kilometrów i nawet nie zauważymy, że na biegunie słup powietrza wiruje z prędkością ledwo jednego obrotu na 24 godziny. Zmiany są stopniowe, minimalne, praktycznie niezauważalne, a jednak wywołujące zauważalne wiatry, jak pasaty czy inne efekty Coriolisa. Także komórki Hadleya mają związek ze spadkiem prędkości powietrza od równika ku biegunom.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kom%C3%B3rka_Hadleya
.
„Ludzie twierdzą, że gdyby Ziemia była płaska, ze Słońcem krążącym wokół nad naszymi głowami, wtedy światło słoneczne powinno być widziane z każdego miejsca na Ziemi i przez całą dobę.”
.
Dokładnie TAK! Zapal żarówkę trzymaną metr nad stołem na luźnym kablu i kręć nią dookoła nad stołem – cały blat będzie oświetlony. Cały i przez cały czas – aż do wyłączenia żarówki.
.
„Odkąd Słońce NIE jest oddalone o 93 miliony mil ale raczej kilka tysięcy mil i świeci w dół jak reflektor”
.
Bzdura. I to wielopoziomowa. Płaskomózgowcy nigdy nie przedstawili mechanizmu świecenia ich mikro-Słoneczka-„reflektora” (o tym za chwilę), ani jaka siła nadaje mu ruch wirowy nad Ziemią. Dalej – Słońce świeci we wszystkie strony a nie jak reflektor w jedną – inaczej niebo nad nim byłoby czarne! A przynajmniej dużo ciemniejsze i widoczne byłyby na nim nawet w dzień jaśniejsze gwiazdy. Dalej – obserwacje plam słonecznych prowadzone przez tysiące astronomów od 400 lat pokazały, że Słońce wiruje, bo plamy słoneczne powoli przesuwają się równomiernie od jednej bocznej krawędzi, przez środek jego tarczy do drugiej krawędzi, po czym znikają i po kilkunastu dniach pojawiają sią ponownie.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Plama_s%C5%82oneczna
.
I obojętnie z której strony Słońce się do nas obróci – zawsze świeci tak samo. Tak więc jest kulą a nie „reflektorem” i świeci we wszystkie strony. I dlatego z każdego miejsca na płaskiej Ziemi musiałoby być widoczne. Kretyni przemilczają też tranzyty Wenus i Merkurego pomiędzy Ziemią a Słońcem.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Tranzyt_Wenus
https://pl.wikipedia.org/wiki/Tranzyt_Merkurego
.
Wenus ma jak wiemy średnicę podobną do ziemskiej – trochę ponad 12 tys. kilometów. Wg płaskomózgowców mikro-Słoneczko wisi nad Ziemią na wysokości ok. 10 tys kilometrów. To jak Wenus (12 tys km średnicy) może się pomiędzy nimi zmieścić, przy czym jest taka maleńka w porównaniu ze Słońcem? No i jaka siła fizyczna, jakie prawo fizyki utrzymuje Słońce nad Ziemą tak, że krąży nad nią bez przerwy, ale na nią nie spada? Czy rzeczywiście wisi na jakimś sznurze przyczepionym do kopuły nieba. Z czego więc jest ten sznur zrobiony? I z czego czerpie Słońce ciepło i światło? Czym jest? Bryła węgla o średnicy 50-55 km już dawno by się wypaliła albo zgasła z powodu braku tlenu. Zresztą tysiące badań spektrum światła słonecznego pokazało, że zbudowane jest głównie z wodoru i helu (łącznie ok 99% masy). Ale tak mała kula nie może być kulą wodoru i helu, bo przy tak małej średnicy taka ilość gazu nigdy nie utworzy kuli bo i grawitacja za mała i promieniowanie kosmiczne rozwiałoby  gaz na wszystkie strony. A nawet gdyby zdarzył się cud i powstałaby kula wodoru i helu o średnicy 50-60 km, to  temperatura (skutek ciśnienia) w środku tej  kuli  nie zagotowałyby nawet wody. A tymczasem mikro-Słoneczko leje z nieba latem z takiej odległości żar na ziemię. Ale gdyby nawet zdarzył się kolejny już cud i w jądrze mikro-Słoeczka doszłoby przy niskiej temperaturze do zimnej fuzji, to niewielka jego kula zostałaby z powodu zbyt słabej grawitacji rozerwana wybuchem termonuklearnym. A gdyby nawet zdarzył się następny cud i mikro-Słoneczko by nie wybuchło, to zapas wodoru już dawno w tak małej kulce by się wyczerpał. Zbyt wiele cudów potrzebują płaskomózgowcy, aby ich mikro-Słoneczko świeciło i grzało. Kretynie ignoranci nie mają ani jednej sensownej odpowiedzi na powyższe pytania i wątpliwości, a jedyne co robią to pyszczą, machają rękami i odwołują się do żydo – bibli. No bo skoro tam niby tak pisze, więc tak być musi. Prawa fizyki bowiem żydowskiej bozi Jahwe nie dotyczą.
.
„po znaczącym oddaleniu się Słońca z nad twojej lokalizacji staje się ono niewidoczne poza horyzontem”
.
Bzdura – cokolwiek wiszące na wysokości 10 tys. km nad płaską Ziemią o średnicy kilkunastu tys. kilometrów  nie może zniknąć za/pod horyzontem. Nigdy!
.
„a światło słoneczne powoli zanika, aż do całkowitego zniknięcia.”
.
Ale nadal wysoko nad horyzontem. A dlatego, że „reflektor” na sznurku akurat odwrócił się światłem w inną stronę. Co jest kretynizmem, który już zdemaskowałem.
.
„Gdyby Słońce rzeczywiście było oddalone o 93 miliony mil, a Ziemia miała kształt kuli, wtedy przejście dnia w noc powinno być natychmiastowe, kiedy tylko przekraczasz tak zwaną linię terminatora.”
.
Bzdura. Jak wiemy światło (całe zresztą promieniowanie elektromagnetyczne a nawet elektrony) ma naturę korpuskularno-falową. I jak na światło nie popatrzymy – atmosfera rozprasza fotony w różnych kierunkach, a fale świetlne Słońca będącego już pod linią horyzontu przechodząc pod ostrym kątem z próżni do atmosfery ziemskiej ulegają refrakcji. Przy czym im bardziej ostry kąt padania światła tym większa jest refrakcja.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Refrakcja_atmosferyczna
.
Przez co niebo nadal jest jasne, nawet gdy Słońca już nie widać. Ziemia to nie Księżyc bez atmosfery z ostrym terminatorem. Na poniższym rysunku refrakcja jest mocno przesadzona, ale zjawisko to istnieje.
.
a-refrakcja-40
.
Widać je świetnie, gdy światło przechodzi z powietrza przez inne przeźroczyste ośrodki (szkło, woda) o innej gęstości:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Refrakcja
.
„Eksperyment przeprowadzony przez Samuela Rowbotham w Old Bedford Level udowodnił niezbicie, że woda w kanale pozostaje w całkowitym poziomie na rozciągłości 6 mil.”
.
Nie wiem, czy on ten (i kolejny) „eksperyment” rzeczywiście przeprowadził, czy tylko gadał, że przeprowadził. W jego czasach były już od dawna aparaty fotograficzne. Mógł ten eksperyment, a przynajmniej siebie w łodzi w kanale uwiecznić na zdjęciu. I nawet jeśli go przeprowadził, to może jego wynik nagiął do teorii? Czy ktoś powtórzył ten eksperyment? W fizyce nigdy jeden eksperyment nie jest wystarczającym potwierdzeniem jakiejkolwiek teorii. Zwłaszcza tak kretyńskiej i pozbawionej odrobiny choćby logiki i rzeczowości – poza powoływaniem się na bzdury żydo-biblijne.
.
„W rzeczywistości jednak widzialne promienie słoneczne przybliżające się chociażby przez chmury ukazują rozchodzenie się promieni na boki tworząc piramidę ze szczytem, którym jest Słońce, co ewidentnie świadczy o tym, że jest ono położone nisko nad Ziemią i oświetla ją miejscowo.”
.
piramida
.
.
Kompletny odlot. Tym większy, że autor wcześniej sam mówił o złudzeniach optycznych (na które sam się nabiera) oraz zamieścił zdjęcie pokazujące…perspektywę:
.
perspektywa-1
.
Popatrzmy więc na zdjęcie z promieniami światła tworzącymi rzekomo piramidę i popatrzmy na zdjęcie…murawy stadionu.
.
perspektywa
.
Gdyby linie tych pasów murawy pociągnąć wystarczająco daleko, zbiegłyby się w jednym punkcie i otrzymalibyśmy identyczną piramidę, jak na zdjęciu z promieniami. A przecież wszyscy wiemy, że wszystkie pasy na boisku są równoległe i tej samej szerokości  z przodu i z tyłu – jak wiązka światła słonecznego ze zdjęcia. Tyle że i ona jest zniekształcona. Czym? Bingo! Perspektywą i złudzeniem optycznym!
.
Aha, bo zapomniałem –  jeszcze to drugie „doświadczenie” proroka płaskomózgowców…
.
„W drugim eksperymencie Dr. Rowbotham przymocował flagi na wysokości 5 stóp wzdłóż linii brzegowej stawiając jedną flagę co milę. Następnie za pomocą teleskopu zamontowanego na wysokości 5 stóp zaraz za pierwszą flagą. Szczyty wszystkich sześciu flag były całkowicie w linii prostej. Gdyby Ziemia była kulą mającą 25 000 mil w obwodzie wtedy flagi powinny stopniowo obniżać się w linii wzroku. Druga flaga powinna obniżyć się o 8 cali, trzecia 32 cale, czwarta 6 stóp, piąta 10 stóp 8 cali, szósta 16 stóp 8 cali!!”
.
doswiadczenie-2
.
Robi się je tak – najpierw wbija się chorągiewki A i B o wysokości 5 stóp w odległości 6 mil (dostrzec drugą chorągiewkę zwykłą ręczną lunetą jak na rysunku z 10 km…no no, niezłe. Do tego potrzebny byłby amatorski teleskop o zwierciadle 5-6 cali średnicy, na statywie. Ale nie czepiajmy się drobiażdżków). Następnie w odległości mili od chorągiewki A wbijamy następną i sprawdzamy, czy jej wysokość pasuje. Jeśli jest ciut za wysoko, dochodzimy do wniosku (bez posądzania kogokolwiek o fałszowanie eksperymentu), że widocznie woda naniosła w tym miejscu trochę więcej piasku, no bo że Ziemia jest płaska, w to wierzymy bezgranicznie. I wtedy łopatą „wyrównujemy” teren tak, że chorągiewka wysokością pasuje do pozostałych. Podobnie postępujemy z kolejnymi chorągiewkami, i za każdym razem, gdy ziemia akurat jest nierówa i za wysoka, bo woda znów naniosła piasku, plantujemy ją łopatą. Na koniec mamy płaską Ziemię na odcinku 6 mil, czyli udowodniliśmy, w co wierzyliśmy, a więc, że Ziemia jest jednak płaska.
c.b.d.o. (co było do okazania)!
.
„Oto zdjęcie oryginalnej mapy ziemi z 1892 roku !!!”
.
Mógłbym narysować też oryginalną mapę płaskiej, czy nawet wklęsłej Ziemi – tyle że np. kwadratowej, trójkątnej, w kształcie gwiazdy czy nawet krzyża. O, no właśnie!!!  Dlaczego żydowska bozia Jahwe nie zrobił płaskiej Ziemi w kształcie krzyża/rzymskiej szubienicy – to byłby najlepszy dowód na boskość obrzezanego cieśli. Tylko czy taka narysowana przeze mnie mapa byłaby dowodem na to, że Ziemia jest płaska i ma namalowany kształt?
.
W zasadzie mógłbym już skończyć w tym miejscu, ale zamieszczę jeszcze ze trzy „argumenty” płaskomózgowca z bliźniaczej strony bibilijno-fundamentalistycznej. Jest tam zmanipulowana grafika…
.
falszywka
.…i pisze przy niej tak:
.
„Kolejny i potężny śmiertelny cios przeciwko HeliocentryzmowiNa poniższym rysunku widzimy Ziemię która według Heliocentryzmu obiega Słońce, czyli co kwartał znajduje się w innym miejscu.
Zastanówmy się nad tym nieco lepiej.
Oczywiście patrzymy na gwiazdy w nocy. Stoimy więc po zacienionej (czarnej) stronie Ziemi i patrzymy w górę na bezchmurne niebo. Widzimy gwiazdy oraz określone konstelacje gwiazd, jak Mały Wóz czy Duży Wóz.
I w tym przypadku mamy jeden olbrzymi problem.
Co 3 miesiące Ziemia jest w innej części Wszechświata. Czyli 21 grudnia będziemy po przeciwnej stronie Słońca niż byliśmy 21 czerwca. Nie powinniśmy zobaczyć ani jednej znanej nam konstelacji gwiezdnej ponieważ będziemy patrzyli w zupełnie inną stronę nieba!!!”
http://zbawienie.com/plaska-ziemia.htm
.
Grafika jest ewidentną fałszywką, gdyż nie uwzględnia (odpowiedzialnego za pory roku oraz zjawiska nocy i dni polarnych na biegunach, a także różnicy długości dnia i nocy na tym samym południku przez prawie cały rok i możliwości obserwacji przez cały rok na północy i na południu gwiazd, które nie zachodzą) pochylenia osi Ziemi pod kątem ok. 23,5 % w stosunki do ekliptyki – jak to widać poniżej:
.
pory-roku
.
Na powyższej grafice widać, że z naszej szerokości geograficznej, o każdej porze roku możemy dostrzec w nocy fragment nieba w kierunku Gwiazdy Polarnej i takie gwiazdozbiory jak Mały i Wielki Wóz czy Kasjopeja. Natomiast latem i zimą widzimy rzeczywiście inne gwiazdozbiory wschodzące i zachodzące, co wcześniej obszernie wyjaśniłem. Zamieszczając fałszywkę bez uwzględnienia pochyłu osi Ziemi autor płaskomózgowiec sam zadał sobie śmiertelny cios. Próbuje podważać heliocentryzm przy pomocy zafałszowanej grafiki. A przecież bozia Jahwe zakazała mówić fałszywe świadectwo. Albo to:
.
„Fazy księżyca.
Dwa błędy w oficjalnej teorii. Pierwszy błąd to twierdzenie, że Księżyc odbija światło słoneczne. Nieprawda! Księżyc produkuje inny rodzaj światła”
.
Jaki rodzaj, kto go zbadał i udowodnił jego istnienie? I dlaczego podczas nowiu nie widać Księżyca przez kilka dni z żadnego miejsca z kuli ziemskiej – ani z półkuli północnej, ani z południowej, wschodnie czy zachodniej. Ani w dzień, ani w nocy. A przecież pod Ziemię się nie zapadł i powinien, skoro sam świeci, świecić nadal!
.
„Zwróć uwagę na to, że Księżyc jako rogal ukazuje się także w ciągu dnia, w pełnym blasku Słońca…”
.
Nie zawsze jako „rogal” niekiedy jako półkole a nawet niepełne koło. Ale reszty nie widać!
.
20109128-tree-and-moon-on-clear-spring-day
.
Dlaczego? Bo widzimy tylko powierzchnię odbijającą światło słoneczne. Reszta powierzchni nie świeci ani swoim światłem, ani światła słonecznego nie odbija i dlatego jej nie widzimy. A już nie do przebicia jest to:
.
„Teoria grawitacji – są dziesiątki dowodów, że grawitacja nie istnieje i owe dowody rozbijają w puch heliocentryzm i geocentryzm.”
.
Hehehe – chciałbym usłyszeć przynajmniej jeden konkretny, rzeczowy, merytoryczny, udowodniony doświadczalnie i nie do podważenia taki „dowód”. Rzecz w tym, że wszystkie one są takie jak te dotyczczasowe – machanie rękami, plecenie bzdur, złudzenia wywołane perspektywą i posługiwanie się fałszywkami. No i powoływanie się na wyssaną z brudnego palucha żydo-biblię (oba teksty naszpikowane są żydo-biblijnymi cytatami).
.
A teraz ja zapytam – dlaczego np. człowiek, który stojąc na  brzegu dachu wysokiego budynku po zrobieniu kroku naprzód zabije się. Powodem jest oczywiście grawitacja i związane z nią przyspieszenie grawitacyjne, które sprawia, że człowiek spadając z wysokiego budynku tak mocno uderza o ziemię, że ginie. Płaskomózgowcy tłumaczą to tak – to nie człowiek spada na dół, on wisi w powietrzu, bo grawitacji nie ma  – to Ziemia ciągle pędzi w górę i to ona na niego „wpada” od dołu. I dlatego ginie. W ich koncepcji (choć są dwie zwalczające się szkoły) Ziemia wraz z całym firmamentem tworzy jedną całość i bezustannie porusza się do góry. Jedna szkoła mówi, że ruchem jednostajnym, inna że przyspiszonym. Nie podają tylko, kto wprawił Ziemię w ten ruch. Chyba bozia Jahwe, widząc, że spartaczył plan, ze złości kopnął Ziemię od dołu i dlatego lecimy w górę. Płaskomózgowcy mówią to jednak na poważne – znalazłem takie właśnie wyjaśnienie braku grawitacji:
.
„4. Jak wyjaśnić grawitację?
Na Ziemi obowiązują prawa fizyki Newtona, a także działa siła grawitacji. Zdania na ten temat dzielą jednak wielu członków Towarzystwa Płaskiej Ziemi. Jedni twierdzą, że Ziemia porusza się ruchem jednostajnie przyspieszonym do góry, inni natomiast uważają, że porusza się ruchem jednostajnym prostoliniowym ku górze. Oczywiście porusza się cały układ Ziemia – Firmament.”
http://joemonster.org/art/35757
.
Proszę zwrócić uwagę na to: „Oczywiście porusza się cały układ Ziemia – Firmament.”. I gdyby mikro-Słoneczko nie wisiało na sznurku przyczepionym do firmamentu, to Ziemia szybując w górę by je dopędziła. I wtedy zaspanowałaby na świecie ciemność. Dlatego mikro-Słoneczko, jeśli kręci się w kółko nad Ziemią, musi być czymś przyczepione do firmamentu, bo inaczej…eh.. aż starch pomyśleć… Armagendon, apokalipsa, koniec świata…
Ale wracamy do braku grawitacji…

Oba te wyjaśnienia są oczywiście typowo płaskomózgowe. Dlaczego? Gdyby Ziemia szybowała w górę ruchem przyspieszonym musielibyśmy go cały czas odczuwać. Tak jak go odczuwamy, gdy np. winda rusza do góry. Wyraźnie czujemy wtedy siłę cisnącą nas do podłogi i wydaje się nam, że ważymy więcej. Jest to typowy efekt odczuwania przyspieszenia. Dopiero gdy winda osiągnie naminalną prędkość i przestaje przyspieszać, wszystko wraca do normy – czujemy się tak, jakby winda stała w miejscu, choć ona nadal, niekiedy nawet szybko, unosi się w górę. Podobne zjawisko czujemy też, gdy szybko rusza pociąg czy samochód. Wtedy siła bezwładu spowodowana przyspieszeniem wciska nas w fotel. Gdy przyspieszenie pojazdu się skończy, możemy pędzić nawet 300 na godzinę (a samolotem jeszcze dużo szybciej) i tej prędkości nie czujemy. Odczuwamy dodatkowy ciężar tylko podczas przyspieszenia, hamowania lub zmiany kierunku jazdy (na wirażu). A ponieważ podobnych sensacji nie odczuwamy stojąc na Ziemi, stąd jest oczywiste, że nie może ona pędzić w górę z przyspieszeniem. A jeśli pędzi do góry bez przyspieszenia? No bo w sumie rzeczywiście może być tak, że to nie my spadamy z dachu w dół, a Ziemia pędząc w górę uderza nas od dołu. Ale w tym przypadku byłoby obojętne, czy robimy krok do przodu z krawędzi dachu budynku jedno-, czy dziesięciopiętrowego i zawisamy w powietrzu w świecie bez grawitacji, czekając aż nas dogoni Ziemia. Gdyby Ziemia bowiem wznosiła się do góry bez przyspieszenia, wiszących w powietrzu skoczka z pierwszego i z dziesiątego piętra dogoniłaby z taką samą stałą prędkościąbez przyspieszenia. I tu pojawia się kłopot, bo przyspieszenie jest faktem empirycznym. Ja sam skakałem na ziemię z wysokości 1, 2, 3 a nawet 4 metrów. I wiem, że przy skoku z 4 metrów znacznie szybciej spadałem będąc tuż nad ziemią, niż przy skoku z 1 metra. Zresztą przyspieszenie każdy, nawet płaskomózgowiec, może zbadać empirycznie. Wystarczy mierzyć stoperem czas lotu kamienia puszczonego z ręki z pierwszego i powiedzmy z dziesiątego piętra. Ten drugi kamień, w świecie bez przyspieszenia powinien wisieć w powietrzu 10 razy dłużej, niż ten pierwszy, bo Ziemia ma do niego 10 razy dalej niż do pierwszego kamienia. A jednak różnica czasu jest znacznie mniejsza – powiedzmy trzykrotna. Kamień zrzucony z 10 piętra spada na ziemię nie dziesięć razy dłużej, a – powiedzmy – 3-4 razy dłużej niż kamień zrzucony z 1 piętra. Musi więc spadać z przyspieszeniem. W ten sposób możemy dowolną ilość razy dzień w dzień w każdym punkcie Ziemi (gdzie tylko są wysokie budynki, drzewa czy pionowe skały) udowodnić empirycznie istnienie na Ziemi przyspieszenia.

Tak więc model Ziemi szybującej w górę bez przyspieszenia odpada. Bo przyspieszenie istnieje, co wykazaliśmy empirycznie. Ale odpada i model Ziemi lecącej w górę z przyspieszeniem, bo wtedy byśmy je odczuwali bez przerwy jako przeciążenie (jak w ruszającej do góry windzie). I tak rozwaliliśmy bzdurną koncepcję płaskomózgowców o braku grawitacji.
.
Zbliżam się do końca, poruszę jeszcze jedną sprawę, a mianowicie Ziemię „pustą” w środku. Co dziwniejsze, w ten kretynizm wierzą nie tylko płaskomózgowcy (mail od znajomej) ale i ludzie uważający Ziemię za kulę. Zetknąłem się z takim właśnie kretynizmem w dyskusji pod tym wpisem:
W sprawie „pustej” Ziemi (obojętne – płaskiej czy kulistej) różne „argumenty” padają.
– A to np., że skoro Ziemia była początkowo płynną lawą i szybko wirowała to siła odśrodkowa musiała lawę ze środka Ziemi wycisnąć na zewnątrz. O grawitacji ci ludzie kompletnie zapominają – a ta jest potężna – aby ją przezwyciężyć startując w górę z powierzchni Ziemi rakietą musimy uzyskać szybkość co najmniej 8 kilometrów na sekundę. Bo inaczej spadniemy spowrotem. Tak więc bez względu na temperaturę lawy, jak i prędkość wirowania Ziemi, jeśli jest ona na powierzchni kuli dużo poniżej prędkości zbliżonej do 1 prędkości kosmicznej, grawitacja bieże górę ściskając lawę i domieszane do niej metale w wypełnioną kulę.
– Niekiedy używa się porównań do naczyń szklanych, pustych w środku, powstających z płynnego kręconego w kółko  szkła. Ale w tym przypadku ktoś dmucha powietrze do środka kręcąc powstającym naczyniem szklanym. Gdyby tak było z Ziemią, musiałby zostać otwór po kosmicznej rurce, którą bozia Jahwe dmuchała Ziemię. A takiego otworu nie ma. Aż dziw bierze, w jakie kretynizmy wierzą ludzie ślepo i bezmyślnie, dobierając do ich uzasadnienia mniej czy bardziej niepoważnych „argumentów”.
.
Dlaczego tyle czasu poświęciłem demaskowaniu tych bzdur? Naturalnie, szkoda mi Baśki, która w te jahwistyczne płaskomózgowe kretynizmy bezkrytycznie wierzy. Ale jest jeszce jeden ważniejszy powód. Kiedyś, na przełomie lat 2009/2010 jakiś czas publikowałem swoje teksty na „niepoprawnych”. I wrzuciłem raz tekst o banksterach, NWO i operacji fałszywej flagi z 11/9. Normalnie zjawki wszystkich nowo publikowanych tekstów wisiały na stronie wejściowej („czołówce”) „niepoprawnych” przez dzień czy dwa, aż nowe teksty nie zepchnęły ich z „czołówki” na stroną drugą. Moj rzeczony tekst został jednak usunięty z czołówki (i z drugiej strony już po godzinie. Zareagowałem natychmiast publikując kolejny krótki wpis z pytaniem, czy na „niepoprawnych” stosowana jest cenzura. Od razu odezwał się pod wpisem jeden z adminów, „DoktorNO” (później dowiedziałem się, że był to ambitny i arogancji gówniarz), który oświadczył, że „niepoprawni” to poważny portal i publikowanie niepoważnych teorii spiskowych nie będzie na nim tolerowane. Na koniec ironicznie zapytał, czy o płaskiej Ziemi też napiszę. Tak więc już wtedy agentura okupanta ludzi demaskujących rzeczywiste spiski próbowała ośmieszać stawiając ich w jednym szeregu z płaskomózgowcami. I robione jest to nadal. Najgorsze wszak jest to, że znam ludzi (choćby ową Baśkę) demaskujących także rzeczywiste spiski, jednocześnie kolportujących płaskomózgowe kretynizmy.  Ludzie ci ośmieszają tym nie tylko siebie, ale wszystkich demaskujących rzeczywistew spiski.
.
I dlatego powyższy tekst napisałem.
.
.
opolczyk
.
.
precz z jahwizmem
.
.
Ręce Boga

One thought on “„Płaska Ziemia” – czyli rzecz o płaskomózgowcach…

  1. Od Marii Sobolewskiej, mojej dobrej znajomej, znanej w sieci jako Astromaria:

    https://astromaria.wordpress.com/

    za pośrednictwem google+ otrzymałem maila:

    Cześć Andrzeju,
    podziwiam, że nie tylko chciało ci się napisać polemikę z tą płaską bzdurą, ale że zrobiłeś to tak dokładnie, wielki szacun!!! Piszę maila, bo w blogu nie można komentować, trochę szkoda, myślę, że jest wiele osób, które dodałyby tam sporo mądrych myśli.

    U mnie „Baśka” dorobiła się prawie bana, bo jej misjonarski zapał przekracza granice rozsądku. Nie mogąc mnie przekonać zaczęła mi po prostu wyzywać. W końcu inni też mieli jej dość, więc została poproszona o opuszczenie bloga, a ja ogłosiłam zakaz wstępu dla wszystkich płaskich / wklęsłych / wydrążonych misjonarzy oraz apel, żeby mi wytłumaczyli zjawisko retrogradacji planet na płaskiej ziemi. Nikt nie podjął rękawicy, w końcu po długich oczekiwaniach ktoś wrzucił animację z planetami poruszającymi się po orbitach z pętelkami. No żesz ręce i nogi opadają!!!

    Ci wszyscy płaskomózgowcy spisują jeden od drugiego, więc nie ma znaczenia czyje wypociny weźmie się na tapetę, bo wszędzie jest to samo. Najśmieszniejszy jest blog i kanał na YT tej panny od Jezusa non stop, tam to po prostu można dostać ataku śmiechu zagrażającego życiu. Ale równie fajne są brednie, które wygaduje ten facet, jeśli nie widziałeś (w co wątpię) to przed obejrzeniem weź coś na uspokojenie, bo padniesz trupem ze śmiechu. Niestety, upadek edukacji sprawił, że niemal wszyscy dali się na to nabrać. Już większość ludzi uwierzyło, że ziemia jest płaska.

    Myślę, że to nie tylko jest mina, na której mają wylecieć w powietrze „wyznawcy teorii spiskowych”, ale i test na to, do jakiego stopnia udało się rozwalić system edukacji i pozbawić ludzi rozumu.



    Pozdrawiam

    Odpisałem jej tak

    Witaj Mario,

    dzięki za pochwałę. Dawno już nie rozmawialiśmy. No cóż, uznałem za konieczne aby tym idiotyzmom dać odpór. Owa Baśka (to jej prawdziwe imię – znam ją osobiście) na mojego maila z zapytaniem, czy coś do niej dotarło:

    A co z „płaską ziemią” Basiu – nadal wierzysz w te żydo-biblijne brednie?

    zareagowała amokiem:

    W nic nie muszę wierzyć, bo ja to widzę i nawet w biblii nie ma wzmianki o kulistości ziemi tylko o kręgu ziemskim ! Geometria się po prostu kłania ! Moja kuzynka miała w średniaku geografa, który o płaskiej ziemi mówił do całej klasy i przynajmniej raz nie udało mi się jej w tym przypadku zaskoczyć.

    Odpisałem jej:

    Ty znów z tą żydo- biblią, najbardziej załganą księgą na świecie. Czy ona jest takim ałtorytetem? I jakiś geograf ze średniaka? Popatrz na nocne niebo, na ruch gwiazd, na wschód Słońca. To wszystko wyklucza płaskomózgowe brednie.

    Niestety do takich jak ona, logika nie dociera. Odpisała tak:

    Niestety nie tylko Ty, ale większość absolwentów żydowskich szkółek i uczelni są tak zaprogramowani, że wolą dać się zabić niż zacząć logicznie myśleć. Dlatego też nawet dochtory czy adwokaty idą na chemię, radioterapię czy pod koszerne noże, bo w to wierzą tak, jak mohery w księdza. Zresztą przyjdzie czas, że otworzysz oczy i na tą kulistą teorię, no bo skoro udało Ci się wyjść z ludobójczej teorii cholesterolowej to wygrałeś czas i życie na powalanie wszystkich pozostałych teorii powstałych we łbach psychopatów z manią wielkości .

    W tym momencie wyrzuciłem tę korenspondencję z nią do kosza. Szkoda na nią czasu. Na blogu „obserwatora czasów końca”, którego brednie demaskowałem napisałem komentarz:

    „Płaska Ziemia” – czy da się temu zaprzeczyć?

    Oczywiście – właśnie to zrobiłem:
    https://opolczykpl.wordpress.com/2017/01/11/plaska-ziemia-czyli-rzecz-o-plaskomozgowcach/

    Komentarz naturalnie nie został zatwierdzony. Zapytałem więc w kolejnym komentarzu, dlaczego zablokowano poprzedni. Drugi komentarz też nie przeszedł. Za do dostałem od admina maila:

    „Kamil Stiller

    Witam!

    Nie opublikowałem twojego posta z linkiem do artykułu, ponieważ jest on tak prostacki i idiotyczny, że szkoda czasu by ktoś tracił czas na czytanie tego jadu zawiści.

    A tak szczerze to śmieszne są twoje argumenty, króre jak u większosci kulogłowych świadczą o porażającym braku rozumu. Niczego tam nie obaliłeś, a jedynie pokazałeś swa bezradność i głupotę 😉

    Hehehe…życzę powodzenia w hejtowaniu 😀

    Odpisałem mu:

    Łatwo jet powiedzieć, że moje argumenty są śmieszne. Ale niemożliwe jest merytorycznie i rzeczowo je obalić. Prostacki jest ten twój bełkot. Ale nie dziwi mnie to – komu prostacka rasistowska wyssana z brudnego palucha żydo-biblia obrzezała rozum, nie może być wykwintny.
    Hejtowanie to twoja działka, nie moja.

    Na to odszczeknął się:

    O rany…nie dziwota, że potem mówią o nas Polakach, jacy to z nas chamscy i ograniczeni ludzie, widząc taką hołote jak Ty.

    Na mojego znajomego wsiadł pewien żyd i tak samo gadał jak Ty. Mają się za lepszych od wszystkich, a sami są wrzodem narodów. W charakterze wypowiedzi miał ten sam ton co Ty, więc wychodzi na to, że to Ty jesteś śmierdzącym i chamskim żyduchem.

    I jeszcze za Polaka się podajesz..won do tego fałszywego Izraela!

    Odpisałem:

    Paszoł won nad Jordan duchowy parchu, żydowierco, czcicielu żydo-biblii, parchatego Jahwe i parcha Joszue. Kto z nas jest duchowym żydem?

    I popatrz Mario – jakie u nich jest zaślepienie – wszak to ja demaskuję żydowskie oszustwa z żydo-biblią – zarówno ze „starym” jak i „nowym” tzw. testamentem. A ci płaskomózgowcy wyzywają mnie od…żydów. Choć sami mają parchate obrzezane móżdżki. Na tę zarazę, póki co, nie ma lekarastwa. Musimy odczekać, aż przedstawiciele tego przedpotopowego parchatego duchowo gatunku wymrą.

    Trzymaj się Mario – dzięki za pamięć. Powodzenia!

    Pozdrawiam

    Andrzej

    Lubię

Możliwość komentowania jest wyłączona.