„Chrześcijaństwo” – żydowskie oszustwo – atak na fundamenty Rzymu – na rodzinę…

.

gniew plugawego Jahwe.

jahwizm

.

Człowiek to zaiste dziwna istota – może krążyć wokół jakiegoś zagadnienia jak ćma wokół źródła światła, może latami głowić się nad znalezieniem odpowiedzi na jakieś dręczące go pytanie, i choć ma już wszystkie dane pod ręką, nie widzi odpowiedzi, której szuka. Ma rację Władimir gdy pisze:
.
„Bo często najtrudniej odkryć to co wcale nie jest ukryte, czyli to co jest na samym wierzchu! – Bo „najciemniej jest pod latarnią”…, ale nikt NATO nie wpadł, że jeszcze ciemniej jest tuż nad latarnią!!!”
.
Polecam cały jego artykuł – tutaj wklejam kilka fragmentów:
.
„Ale prawda jest jeszcze inna niż można by się spodziewać, bo parchate czosnkowe łapska tak namieszały, byśmy myśleli tak jak oni tego chcą, i by nikt tej strasznej PRAWDY nie odkrył. Na szczęście my już wiemy, że Chrysomallos, czyli Złotowłosy Chrisos, czyli Kristos, czyli mający KRYSZTAŁOWO czyste SERCE to jest Nasz Słowiański JASSA, JESZA itd. – czyli ten Prawdziwy Chrystus, który przyjdzie Nas wyzwolić i uwolnić od wszelkiej parchozarazy!!! Natomiast prawdziwy zwyrodniały ANTYchryst, czyli przeciwieństwo Naszego JASSy, czyli jeSZUJA, wcale nie musi przychodzić bo on jest tu od dawna – on jest od 2 tys. lat. Jest po to by z jego pomocą, w jego imieniu, z jego imieniem na ustach i dla jego zboczoności dokonywać Holokaustu i eksterminacji Słowian oraz innych niewygodnych nacji!!! … Ale po co te całe skomplikowane kombinacje? Czy ma jakiekolwiek znaczenie, czy się morduje w imię jakichś wymyślonych ickowych, czy mośkowych, albo joszu/j/o-wych czy innych Je_H/qj/OWAnych pustynnych matołków, – lub np. dla NATO-wskiego demoWOTANtA, albo jeszcze innego degenerata? Otóż odpowiedź brzmi – zdecydowanie tak, to ma znaczenie!
(…)
No aleee… jak to nieee będzieee…/skoro wszyscy NATO czekali/? – Po prostu przekrętem nie będzie filmik na niebie…, tylko bardzo perfidny i bezczelny program /wirus trojan/ wgrany w barankowe główki! Otóż gdy nadejdzie ten prawdziwy ZBAWICIEL czyli JASSny PAN, czyli NASZ JASSA to nie potrzeba będzie wyświetlać żadnych obrzezanych filmików, bo to będzie jak najbardziej realne wydarzenie widoczne dla wszystkich na całej planecie, będzie to straszny pogrom i potężny wpier… dla wszystkich parchów, podJUDzAczy i wszelkich ich sługusów, również i wieprzy przy korytach itd. I wtedy to batmany odpalą i aktywują wiruso-program, który czekał w uśpieniu przez całe wieki! BATmany zakrzykną – to za wasze grzechy i winy rozpoczął się stRAszny RA_MAGedON, – jedyny RAtunek dla baRAnków to modlić się do /oszustów/ JoszuJa i Matki i prosić ich o ZwABIENIE, czyli z ufnością ofiarować w ich obmierzłe łapska swoje dusze, swój los i losy całej ludzkości!!! I o to właśnie tym przekrętom chodzi, i to właśnie będzie tym ostatnim i ostatecznym zwiedzeniem baranków!!! I do tego oto MEGA Przekrętu ustawki i przygotowania trwały od tysięcy lat! Bo jedyne czego przekręty potrzebują od tępych baranków to przyzwolenia i zgody na pełne dysponowanie i rozporządzanie ich duszami!!! Bo /jeszcze raz przypominam/ bez zgody baranków oni nic nie mogliby uczynić, bo mając zgodę oni mają prawo oszukiwać, poniżać, zniewalać nieszczęsne baranki, oni mają prawo dysponować ich duszami, czyli przetrzymywać je w obrzezanym i zmanipulowanym cyklu REinKARnAcyjnym /RE_IN- znaczy wejście do systemu, z którego nie ma OUT- czyli wyjścia > to kaRA za głupotę od DEMONka_RE!/ Jedyne czego parchy potrzebują, to zgody baranków, by uwięzić ich dusze na następny i ostateczny cały kosmiczny cykl z którego już nigdy byśmy się nie wydostali, bo oni mieli bardzo zwyrodniałe plany…
(…)
Nigdy nie „chodziłem” do bluźnicy ale jednak bywałem z różnych okazji /śluby, pogrzeby itd./i zawsze gdy tam byłem to rozmyślałem nad przekrętami amenkowymi i tak sobie „rozmawiałem” z Najwyższym – jeśli pozwoliłeś i dałeś mi znacznie więcej Istotnej WIEDZY od przeciętnych owieczek, to chyba po coś to uczyniłeś?! – Jeśli uznasz, że rozwiązanie zagadki pomoże mi więcej zrozumieć i przyśpieszy poszukiwania tego co najbardziej ważne – to pomóż mi to odkryć… . No i tak to trwałooo… jakiś czas, i natrętne myśli – a cóż to takiego strasznego może się kryć pod „znaczkiem beee…”, aż za którymś razem jakiś impuls, jakaś myśl objawiona zstąpiła, jakieś olśnienie – /dobrze jest myśleć intensywnie i odkrywać prawdy, ale równie ważną jest umiejętność patrzenia i spostrzegawczość/! – Bo często najtrudniej odkryć to co wcale nie jest ukryte, czyli to co jest na samym wierzchu! – Bo „najciemniej jest pod latarnią”…, ale nikt NATO nie wpadł, że jeszcze ciemniej jest tuż nad latarnią!!! I gdy tak mi się w głowie kotłowało – prawa ręka… lub czoło – i tak w kółko…, to kątem oka dostrzegłem coś co mnie poraziło! … Spojrzałem w tym kierunku i „szczęka mi opadła” – jak to możliwe, że dopiero teraz dostrzegłem to, co oglądałem setki razy i nic nie widziałem?! – Każda wchodząca do ŚNIĄtyni osoba prawą dłonią dotykała swego czoła… i nakładała na siebie znamię bestii!!! Czyż można było się spodziewać, że w matrixie gdzie prawie wszystko jest odwrotnością prawdy coś zostanie przedstawione, podane w prawie że oryginalnej formie? Maleńka modyfikacja dotyczy zamiany „lub” na „i”, i tyle – a jakże powalająca jest tam zawarta PRAWDA!!! Tak więc każda owieczka całkiem dobrowolnie nakładająca na siebie Znamię Bestii, czyli symbol i ohydny rekwizyt śmierci, cierpienia i upodlenia, dodatkowo przyzywa do siebie całą CZWÓRCĘ NIEczystą i oszukańczą, która to tylko czeka na to zaproszenie! – Ale… jaaakto… czwórcę… zabeeeczały baRAaanki?! – A no tak to! Więc liczymy > bogu ociec JAHowy > jego synek JoszuJa > duHU… NIEczysty >… i aMEN > czyli aMON RA/RE bez którego to żadne zboczone, obrzezane czary się nie obędą!!! – A więc razem sztuk cztery, czyli rodzinka demonków, które to tak tęsknie wspominacie i zapraszacie – w komplecie!!!”
http://innemedium.pl/wiadomosc/odkrywanie-prawdy-5-kult-dziewic-slowianska-madonna-i-legendy-polskie
.
Od dawna nurtowało mnie pytanie – dlaczego oszust Szaweł/Paweł, faryzeusz, agent Sanhedrynu wymyślił podrzucone następnie Rzymowi krystowierstwo/”chrześcijaństwo”. Co chciał tym osiągnąć? Na pewno chciał tym zaszkodzić Rzymowi. Ale w jaki sposób? Na czym ten podstęp polegał. To pytanie od dawna mnie dręczyło. Znajdywałem różne odpowiedzi, mówiące np., że Szaweł chciał zdemoralizować Rzym pacyfizmem mikroskopijnej sekty Joszue. Być może tak było, ale przecież nie wszystkie nauki jewangelicznego Joszue (mniejsza o to czy były rzeczywiście jego, czy wymyślone przez jewangelistów) wcale aż takie całkiem pacyfistyczne nie były:
.
„Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.
Mt 10, 24
.
„Lecz teraz – mówił dalej – kto ma trzos, niech go weźmie; tak samo torbę; a kto nie ma, niech sprzeda swój płaszcz i kupi miecz!”
Łk 22, 36
.
No więc chyba nie o ten domniemany pacyfizm (miłowanie wrogów i nadstawianie drugiego policzka) Szawłowi chodziło. Ja sam bardziej skłaniałem się ku innej hipotezie, mojej, choć teraz widzę, że błędnej. Otóż – w liście do Rzymian pisał Szaweł, że…
.
„Żydem nie jest ten, który nim jest na zewnątrz, ani obrzezanie nie jest to, które jest widoczne na ciele, ale prawdziwym Żydem jest ten, kto jest nim wewnątrz, a prawdziwym obrzezaniem jest obrzezanie serca, duchowe, a nie według litery. I taki to otrzymuje pochwałę nie od ludzi, ale od Boga”
Rz 2, 28-29
.
Doszedłem idąc tym tropem do wniosku, że Szaweł chciał być może Rzymian przerobić na prawdziwych Żydów  obrzezanych duchowo właśnie krystowierstwem. I że wtedy będzie im głupio okupować kraj judaistycznych ż/Żydów – Palestynę/Izrael. Teraz widzę, że byłem ślepy. Gdyby Rzymianie mianowicie uwierzyli, że są  prawdziwymi Żydami obrzezanymi duchowo, to kto wie – może by w Palestynie postępowali  z ż/Żydami tak , jak w Tanach/Starym Testamencie Izraelici/Żydzi postępowali z mieszkańcami Kanaanu, gdy podczas masowych czystek etnicznych wszystkich po prostu mordowali, grabiąc ich majątki i ziemię? Tego Szaweł na pewno swoim nie życzył. I trzeba było trafu, że akurat prowadziłem przeciągającą się i powoli denerwującą mnie dyskusję z jangykiem na stronie WPS. Tamtem z uporem maniaka wciąż wracał do swojego idola, ciągle tylko pisał, że chrystus i chrystus i chrystus, że powiedział to i tamto. I z uporem maniaka powtarzał też:
.
„Jeszcze raz powtórzę…Żyd/Chazar może być każdym….nigdy nie będzie ‚krystowiercą’…”
.
Próbowałem temu zaprzeczać, ale po przespanej nocy nagle mnie olśniło – jangryko ma w pewnym sensie częściowo przynajmniej rację. Dlaczego?
Przyjrzyjmy się przechrztom żydowskm na krystowierstwo. Otóż wielu takich było, ale ogromna większość z nich przechrzciła się z przymusu (inaczej groziły im wypędzenia z Hiszpanii, Francji czy  Portugalii) lub dla korzyści (w Rzeczypospolitej od 1588 roku żydowski przechrzta stawał się szlachcicem i katolickim „Polakiem” lub „Litwinem”). Po cichu nadal pozostawali żydami – wyznawcami judaizmu i służyli interesom żydowskim. Nie byli więc tak naprawdę krystowiercami, byli krypto-żydami udającymi krystowierców. Zdarzali się jednak i tacy, którzy rzeczywiście porzucali judaizm i szczerze „nawracali” się na krystowierstwo. Tacy faktycznie przestawali być żydami/Żydami w sensie przynależności do judaistycznego rasistowskiego narodu wybranego. Stawali się krystowiercami, członkami nowego narodu wybranego, duchowymi Żydami obrzezanymi krystowierstwem duchowo na sercu (i na rozumie). Z judaizmem łączył ich już tylko wspólny Stary Testament – czyli żydowska rasistowska Tanach – dekalog i Jahwe – czyli nowotestamentowy Bóg Ojciec, a poza tym nic więcej. Wręcz konkurowali z judaizmem o to, kto z nich jest prawdziwym i jedynym narodem przez ludobójcę Jahwe wybranym.
.
No i właśnie – dlaczego poza garstką biedoty galilejskiej i poza garstką współczesnych pacanów – tzw. Żydów mesjanistycznych „Żyd/Chazar nigdy nie będzie krystowiercą”? Odpowiedź jest tak prosta, tak oczywista, że aż oszałamia – judaizm nie był, przy całym jego rasizmie i szowinizmie, i przy okaleczaniu przezeń psychiki wyznawców panicznym strachem przed gniewem Jahwe – nie był antyrodzinny. ANTYRODZINNY!
.
Ja sam w wielu różnych tekstach pisałem o antyrodzinnym programie obrzezanego cieśli. Choćby tu:
.
„Kolejną wartością chrześcijańską jest jak wiemy obrona rodziny. Tyle, że jest to  wartość przywłaszczona od pogan. Jeśli spojrzymy na jewangelie (zastrzegam się – są wyssane z palca) to stwierdzimy, że krystowierczy idol – mesjasz, zbawiciel, odkupiciel, nadjordański chrystus – był wyjątkowo antyrodzinny.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/10/20/wartosci-poganskie-i-wartosci-chrzescijanskie/
.
Ale – nadal ślepy – nie dostrzegałem tego co jest tak oczywiste – nie przyszło mi na myśl, że właśnie  antyrodzinnością Joszue, nadjordańskiego chrystusa, zbawiciela, odkupiciela, baranka bożego Szaweł/Paweł chciał doprowadzić do upadku Rzym.  Dlaczego teraz tak uważam? Przypatrzmy się uważnie jewangelicznemu Joszue, jego postępowaniu i jego naukom (obojętne czy są jego, czy wymysłem oszustów jewangelistów) wyłącznie w kontekście rodziny. Zgodnie z jewangeliami, gdy Joszue poczuł już powołanie, porzucił dom rodzinny – czyli matkę i braci, bo własnej rodziny nigdy nie założył. Później nie tylko nie interesował go los opuszczonej przez niego matki, obojętne mu było, czy ma co jeść, czy jest zdrowa. Gorzej – gdy kiedyś z braćmi przyszła do niego, Joszue nie chciał jej widzieć:
.
„Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić. Ktoś rzekł do Niego: Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą. Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką”
Mt 12:46-50
.
No i pamiętajmy, jak Joszue werbował sobie „uczniów”:
.
„Gdy [Jezus] przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim.
A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.”
Mt 4, 18-22
.
Czy odrywając ich od rodzin choć przez sekundę zbawiajcy z rozumu zbawiciel zastanawiał się nad tym, co zrobią starzy rodzice bez synów? Nie! Kompletnie go to nie obchodziło. Miał ich los w nosie. On, taki dobry, kochający, miłosierny. A już szczytem szytów było to, gdy jednemu z uczniów nie pozwolił wziąć nawet udziału w pogrzebie zmarłego własnego jego rodzonego ojca:
.
„Ktoś inny spośród uczniów rzekł do Niego: „Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca!”. Lecz Jezus mu odpowiedział: „Pójdź za Mną, a zostaw umarłym grzebanie ich umarłych!”
Mt 8, 21-22
.
No i są jeszcze  te jego pełne miłości i dobroci nauki:
.
Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką,synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy.”
Mt 10, 35-36
.
„Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.”
Łk 14, 26
.
Nawet po jego wyssanym z palca zmartwychwstaniu nie objawił się, co powinien zrobić obowiązkowo i w pierwszej kolejności, swojej matce, najbardziej ze wszystkich cierpiącej z powodu jego śmierci. Jej chyba nawet wcale się nie objawił po owym wymyślonym zmartwychwstaniu. Jedynie galilejskim włóczykijom z jego sekty objawiał się. Matkę miał w nosie. Ale i to nadal nie jest jeszcze wszystko. Akurat niedawno krystowiercy obchodzili plagiat pogańskiego przesilenia zimowego czyli ichnie tzw. „boże narodzenie”. W propagandzie krystowierców jest to święto ach jak rodzinne. Krystowiercy ciągle bredzą, że ich nadjordańska dżuma jest bastionem rodziny, że obrona rodziny jest b. ważną wartością krystowierczą. Choć jewangelie, postępowanie Joszue i jego nauki dotyczące rodziny zadają tym wymysłom i krystowierczej propagandzie całkowicie kłam. I nagle mnie olśniło.W pamięci miałem jeszcze ostatni wrzucony w nocy w dyskusji z jangrykiem komentarz na WPS.
.
Wcześniej, wieczorem przeczytałem tekst Władimira i to jakże znamienne  zdanie: „Bo często najtrudniej odkryć to co wcale nie jest ukryte, czyli to co jest na samym wierzchu!” A później jeszczem przed zaśnięciem przeczytałem kilka rozdziałów książki Vitusa Dröschera „Rodzinne gniazdo” (polecam każdemu – ja do niej wracam co kilka lat). Dzisiaj rano myślałem o dyskusji z jangrykiem i tym jego „Żyd/Chazar ….nigdy nie będzie krystowiercą”, pamiętałem tekst Władimira (to co jest na samym wierzchu”), pamiętałem o „Rodzinnym gnieździe” i nagle na myśl przyszła mi „Ostatnia wieczerza”! Popatrzmy w jaki sposób świętował Joszue (wypędzający wcześniej kupców ze świątyni Jahwe za jej plugawienie) to najważniejsze święto judaizmu – święto paschy. Jest ono u wyznawców judaizmu świętem rodzinnym (jak u katoli boże narodzenie):
.
„Główną częścią święta jest wieczerza sederowa (szulchan orech[5]), którą spożywa się w domu, w gronie rodziny w pierwszą noc Pesach.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pesach#2._Seder
.
No i zobaczmy z jaką to rodziną idol krystowierstwa świętował to najważniejsze żydowskie święto (a czuł się żydem, żydowską świątynię tak bronił przez jej plugawieniem przez kupców):
.
13200-el-ostatnia-wiecze_15290
.
Gdzie jest jego matka? Gdzie jest reszta rodziny parchatego mesjasza? Na darmo jej szukać podczas  jewangelicznej ostatniej wieczerzy paschalnej jewangelicznego Joszue. Zamiast święta rodzinnego bal samców. Ale jest to w sumie całkowicie zrozumiałe – wszak pamiętamy jego naukę: „Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką.”
.
No i właśnie, dzięki dyskusji z jangryko, dzięki tekstowi Władimira, dzięki Dröscherowi i malowidłu da Vinci skojarzonymi w jednej chwili w jedną całość nareszcie spadły mi łuski z oczu. Wcześniej wszystkie elementy układanki znałem naturalnie już od dawna, ale nadal byłem ślepy. Nie dostrzegałem tego co jest na samym wierzchu. I nagle dzisiaj rano przyszło olśnienie – dostrzegłem to, co jest tak jasne jak Słońce, przez co tak oślepia, że tego się nie widzi. Szaweł/Paweł i jewangeliści nie bez kozery sfabrykowali idola Joszue jako niszczyciela i wroga rodziny. Fundamentem Rzymu, ale i każdej społeczności, każdego państwa, także wspólnot plemiennych jest wszak RODZINA. Owszem, o potędze Rzymu decydowały legiony, w gospodarce kluczowe było niewolnictwo, ale to jednak rodzina spajała Rzym przez długie wieki jego panowania. To w rodzinach rodzili się Rzymianie, w rodzinach byli wychowywani na cezarów, senatorów, na dowódców legionów, na prawników, na architektów, budowniczych i myślicieli – na Rzymian. I w nie udarzyć miało krystowierstwo. Gdyby udało się zarazić Rzym antyrodzinnym wzorcem jewangelicznego galilejskiego parcha i jego garstki włóczykijów, kto by pracował, kto by dbał o rodziców, o rodziny, kto by płodził i wychowywał następne pokolenia? Nikt!
I o to oszustom Szawłowi i jewangelistom właśnie chodziło.
.
W tym miejscu naturalnie należy stwierdzić, że podstęp ten spalił jednak na panewce. Obrzezani tfurcy jewangelii nie wzięli pod uwagę potęgi przywiązania człowieka do rodziny. I nawet, gdy odmóżdżające krystowierstwo stało się ideologią panującą w Rzymie, rodziny do końca nigdy nie rozbiło. Choć pewne częściowe sukcesy jednak były. Jeszcze zanim krystowierstwo wypełzło z łaski cesarzy z katakumbów na światło dzienne, pojawili się krystowierczy eremici – uważani za ideał krystowiercy. Nie pracowali, nie mieli rodzin – umartwiali się chcąc w ten sposób osiągnąć  zbawienie (osiągali jedynie zbawienie ich z rozumu). A w średniuowieczu zapanowała u krystowierców w sumie znacząca szajba na zakony – żeńskie i męskie. Ileż to dziesiątek tysięcy ludzi lądowało (nie zwsze dobrowolnie) w rosnących jak grzyby po deszczu klasztorach różnych zakonów. Była to naprawdę znacząca antyrodzinna szajba – ludzie porzucali rodziny, własnych nie zakładali, sztucznymi „rodzinami” byli dla nich inni nieszczęśnicy zamknięci razem z nimi na dożywocie w klasztorach.
.
Jeśli ktoś bredzi więc, że krystowierstwo jest obrońcą rodziny, łże – i to tak, że aż cuchnie piekielną siarką! Te wszystkie ligi polskich rodzin, te radia „Rodzina”, cała ta pro-rodzina propaganda krystowierców jest to jedno wielkie oszustwo. Nadjordańska dżuma, która miała zwalczyć rodzinę, zniszczyć ją, kreuje się oszukańczo na jej obrońcę. Czarne staje się białym, kłamstwo prawdą. Tak się obrzezuje ludziom rozumki.
.
Rodzina jest obecnie rzeczywiście zagrożona –  biedą i propagandą świeckiej nadjordańskiej dżumy czyli poprawnością polityczną. Ale współczesna rodzina, to rzekomo broniona przez żydowierców szubieniczników i tak jest rodziną obrzezaną. Gdzie jeszcze znajdziemy żyjące pod jednym dachem, jak wcześniej u pogan, rodziny wielopokoleniowe – prababka, babka, matka, córka i maleńka wnuczka. Jedynie chyba na wsiach i to coraz rzadziej, bo młodzi z biedniejących wsi uciekają do miast, a prababka prawnuczki nie doczeka, bo umrze dużo wcześniej w kolejce do lekarza specjalisty, struta przez GMO i big pharmę. Niemniej na wsiach rzeczywiście jeszcze istnieją ostatnie, już ginące, wymierające, wielopokoleniowe rodziny żyjące pod jednym dachem. Ale to nie dziwi. Bo to na wsiach przetrwało wiele prastarych słowiańskich pogańskich tradycji – takich choćby jak Topienie Marzanny, wściekle, choć bezskutecznie zwalczane przez całe krystowiercze milenium. I właśnie i te wielopokoleniowe rodziny, jako relikt pogańskiej tradycji i kultury Słowian, przetrwały (choć już wymierają) na wsiach. W miastach ich nie ma. Współczesny model rodziny bronionej rzekomo przez krystowierców – a więc żyjący pod jednym dachem mąż i żona plus dzieci (dokąd nie wyemigrują za pracą) jest modelem rodziny obrzezanej. Krystowiercy w sumie rzeczywiście bronią takiej obrzezanej rodziny, ale tylko wtedy, gdy jest krystowiercza. Małżeństwa zawartego bez klechy, bez pokropienia wodą, której pies nie chce, wąż nawet nie pije nie uważają za małżeństwo. To nie jest w ich przekonaniu rodzina a jawnogrzesznictwo i obraza ich parchatych Jahwe i Joszue. Obrzezaną rodzinę krystowierczą broni kler z jednego jedynego powodu – DUSZpastuchów w kieckach jest o miliony za mało, aby mogli nadzorować indywidualnie indoktrynację jahwizmem/biblizmem/żydzizmem każdego dziecka w obrębie ich działania. Ale wiedzą, że jeżli rodzice są obrzezanymi na rozumkach krystowiercami, to sami przyniosą niemowlaka do krztu, sami będą dzieci pędzić na religię, do pierwszej komunii, do kościoła, do spowiedzi, a nawet – jeśli są gorliwymi szubieczniakami – do klepania pacierzy w domu. Takiej rodziny kk broni – bo ona dostarcza mu kolejne ofiary do golenia, bo na niej pasożytuje i dzięki niej DUSZpastuchy mogą wozić swe dupy spasionymi brykami. I posiadają jeszcze nad golonymi rząd dusz.
.
I tak wygląda rzeczywistość o obronie rodziny przez krystowierstwo. I takie są przyczyny podrzucenia Rzymowi wyssanego z palca przez oszustów krystowierstwa – chęć zniszczenia Rzymu poprzez zniszczenie rodziny. Ten podstęp wprawdzie nie udał się, ale jego skutkami ubocznymi, korzystnymi dla Żydów, a katastrofalnymi dla świata było:
– ogłupienie miliardów gojów nadjordańskimi bredniami,
– oduczenie ich logicznego i samodzielnego myślenia,
– postawienie przez nich ślepej bezrefleksyjnej wiary w żydowskie brednie ponad rozumem,
– zżydzenie ich mentalności, kultury i tożsamości,
– rozkolportowanie rasistowskiej ideologii „narodu wybranego” – tego steku zbrodniczych i szowinistycznych bzdur – jako pisma świętego testamentu starego żydowskiego po całym świecie,
– skłócenie ich, rozbicie na tysiące zwalczających się odprysków krystowierstwa (jewangelie są tak wieloznaczne, że musiały powstać tysiące odprysków inaczej ten odmóżdżający żydzizm interpretujących),
– zapędzanie ich do wojen religijnych, krucjat, do obrony wiary i odwracanie ich uwagi przeróżnymi żydowierczymi bzdurami od spraw zasadniczych – od tego, że w tym samym czasie Międzynarodowy Żyd plądruje budżety państw, wywłaszcza całe narody, wpędza je w niewolę ekonomiczną i polityczną. A krystowiercy spierają się o żydka Joszue, o jewangelie, o prawdy wiary objawione przez oszustów wymyślone i walczą w obronie wiary – tego parchatego największego w historii ludzkości ideologicznego oszustwa.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/01/22/najwieksze-oszustwa-w-historii-ludzkosci/
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/03/03/historia-naturalna-religii-monoteistycznych/
.
Eh – ten Szaweł i ci jewangeliści – pewnie nie przypuszczali, że spreparowane przez nich oszustwo przetrwa dwa tysiące lat i że jeszcze po dwóch mileniach będzie ogłupiało miliardy wyznawców parcha z Nazaretu.
.
avatars-000206759855-2f4s5q-t500x500
.
.

opolczyk

.

.

precz z jahwizmem

.

.

Ręce Boga

Reklamy