Kamienne mury na Górze Zyndrama – archeologiczna sensacja – i wiele pytań bez odpowiedzi…

.

11884633_864256990327476_3617280966236987279_o

.

Gdy w ubiegłym roku w sieci wrzało pod wpływem odkryć na Górze Zyndrama postanowiłem z tym tematem odczekać. Obecnie – w związku z publikacjami turbo-lehituf o domniemanym Imperium Lechii…
.
https://opolczykpl.wordpress.com/2016/11/25/czy-istniala-starozytna-slowianska-lechia-lub-polonorum-imperium/
.
… nadszedł czas, aby sprawą tych wykopalisk zająć się bliżej. Wykopalisko jest rzeczywiście w sumie dosyć imponujące, choć nazywanie go monumentalnym jest chyba jednak trochę na wyrost.
.
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,406309,archeolodzy-odkryli-monumentalne-konstrukcje-kamienne-w-karpatach.html
.
Największe kamienie używane do budowy muru na Górze Zyndrama ważyły ok 200 kilogramów.
.

.
W porównaniu do gigantycznych bloków skalnych używanych w budowlach megalitycznych w innych zakątkach Ziemi były to po prostu zwykłe kamyczki.
.
mur cyklopów
.
Stonehenge
.

Przypomnę jeszcze, że największe w historii budownictwa kamiennego odnalezione dotychczas trzy bloki, a raczej belki kamienne, obrobione, przetransportowane i użyte do budowy fundamentów prehistorycznej świątyni w Baalbek na terenie dzisiejszego Libanu miały wymiary 19 x 4 x 3,6 metra i ważyły po ok. 800 ton każda (na zdjęciu czwarta z nich, przygotowana, ale już nie wykorzystana).
.

baalbek-stone-450x337
.
A i mur długości 120-150 metrów odkryty na Górze Zyndrama nie był niczym nadzwyczajnym. Na terenie Polski, w Górach Izerskich, są mury znacznie dłuższe, łącznie mają wiele kilometrów długości i do dzisiaj nie zostały zbadane.
.

Toshiba Exif JPEG

.
Miejscami te mury czy wały mają do sześciu metrów wysokości i do 10 metrów szarokości u ich podstawy. Pisałem o nich w 2014 roku:
.
https://opolczykpl.wordpress.com/2014/03/26/tajemnicze-kamienne-waly-na-terenie-polski/
.
Niemniej odkrycie na Górze Zyndrama jest istotnie ciekawe ze względu choćby na jego wiek. Przy czym tak się dziwnie składa, że kamienna fortyfikacja powstała w czasie, gdy wg turbo-lehituf powstało wyimaginowane Imperium Lechii. Ciekawi mnie, czy wyssany z palca kronikarz Prokosz w jego sfabrykowanej (właściwie nie wiadomo przez kogo) i „odnalezionej” przez członka loży masońskiej generała Franciszka Morawskiego w XIX w. na żydowskim straganie w Lublinie „kronice” wspomina o tym obronnym kamiennym grodzisku, na czas jego powstania (XVII wiek p.n.e) w sumie rzeczywiście wyjątkowym. Pytanie to jest oczywiście retoryczne – w czasach gdy fabrykowano ową „kronikę” o obronnym kamiennym grodzie w Maszkowicach nikt już od dawien dawna nie pamiętał, a współcześni fałszerzowi jeszcze ich nie odkryli.
.
Czy można zgodzić się z interpretacją kierownika ekipy archeologów, dr. hab. Marcinem Przybyłą, że budowniczymi grodziska byli obcy, przybyli gdzieś z poludnia:
.
„…mamy do czynienia z ludem przybyłym z południa, gdzieś z obszaru dzisiejszych Węgier, Rumunii, południowo-wschodniej Słowacji”
.
http://wiadomosci.dziennik.pl/historia/ciekawostki/artykuly/501336,gora-zyndrama-maszkowice-sensacja-archeologiczna-dr-marcin-przybyla-fortyfikacje-i-osada-z-epoki-brazu.html
.

No cóż – być może byli to rzeczywiście przybysze, choć w sumie niekoniecznie. Można sobie np. wyobrazić coś takiego –  jakiś młody, żądny przygód i poznania świata miejscowy Słowianin przyłączył się do kupców podążających gdzieś znad Morza Egejskiego nad Bałtyk po jantar, zainteresował się ich opowieściami o ich krainie, poszedł w drodze powrotnej z nimi aż do ich celu, pooglądał co się dało i po drodze, i nad Morzem Egejskim, po czym powróci i skłonił swoich do budowy kamiennego grodu na wzgórku nazwanego tysiące lat później Górą Zyndrama. Mogło być właśnie tak. Albo jeszcze prościej – może wyłącznie na wskutek opowieści gości z południa miejscowi sami to grodzisko zbudowali. Ostatecznie przenoszenie kamieni o wadze 20, 50, czy nawet 200 kilkgramów nie jest czymś niezwykłym. Także znalezienie figurki „idola wiolinowego” niczego nie przesądza, Być może miejscowy rzemieślnik sporządzał je jako „chodliwy towar” kupowany przez kupców na trasie Morze Egejskie – Bałtyk. O tym, że kwitł wtedy już handel wiadome jest ze znalezienia w grodzisku bursztynu, który był pożądanym towarem na południu Europy.
.

Niemniej nie wykluczam tego, że ten obronny gród zbudowali rzeczywiście obcy przybysze z południa. Zaludnienie było wtedy niewielkie, ludzi mało, dużo wolnych terenów i gościnni Słowianie pozwolili obcym osiedlić się na tym wzgórzu. Znacznie bardziej interesujące są dwa inne pytania:  dlaczego po zbudowaniu kamiennego muru obronnego budownictwo obronne tego typu nie rozpowszechniło się na całym obszarze pomiędzy Karpatami a Bałtykiem, oraz dlaczego obronna osada „wymarła” gdzieś ok. roku 1500 p.n.e. i przez następne 500 – 600 lat nikt z niej nie korzystał?
.

Co do pierwszego pytania – wydaje się raczej oczywiste, że na ogromnej większości ówczesnych ziem dzisiejszej Polski, płaskich równinach porośniętych lasami, kamień był zbyt rzadki i zbyt trudny do zdobycia, aby wystarczającą do budowy murów obronnych jego ilość można było łatwo zgromadzić. I z tego względu korzystano z powszechnie dostępnych surowców – ziemi i drewnianych belek/kłód. Niemniej w terenach górskich i podgórskich zdobycie wystarczającej ilości kamieni nie stanowiło już problemu. Dlaczego więc wzdłuż całych Karpat nie powstało znacznie więcej kamiennych grodów obronnych, skoro ich pierwowzór już był i wystarczyło tylko go kopiować? To właśnie jest dziwne – że tej fortyfikacji kamiennej nie kopiowano, jak się wydaje nigdzie więcej. Gdyby było inaczej, to przynajmniej niektóre z późniejszych kopii tamtego grodu zostałyby już wcześniej odkopane. A wręcz wiele z nich wcale nie powinno zostać zasypanych ziemią i powinny przetrwać używane do czasów historycznych. Powinny też z upływem pokoleń być coraz bardziej monumentalne – wszak z pokolenia na pokolenie doskanaliły się metody obróbki i transportu kamieni. Ale tak się nie stało, co sugeruje, że takich kamiennych fortyfikacji po prostu nie budowano później mimo istnienia pierwowzoru. Dlaczego?
.

Wydaje mi się, że odpowiedź na to pytanie znajdziemy odpowiadając na pytanie drugie – dlaczego obronna osada „wymarła” gdzieś ok. roku 1500 p.n. e. i przez następne 500 – 600 lat nikt z niej nie korzystał. Za kompletnie niewystarczające uważam mianowicie sugestie, jakoby  ludność jej uciekła lub wymarła od jakiejś zarazy.
.
„Czy zabiła ich jakaś zaraza, czy uciekali jakimś wrogiem – to kolejna zagadka.”

W obu tych przypadkach miejscowa ludność widząc opuszczone świetnie przygotowane obronne miejsce natychmiast by grodzisko zasiedliła na nowo. Nawet zarazy by się nie przelękła – szamani potrafili dymem i ogniem teren odkazić, duchy zmarłych odesłaliby w zaświaty i grodzisko nadal by tętniło życiem. Inny musiał być powód, dla którego ludność miejscowa grodziska nie zasiedliła. No i właśnie – jaki to mógł być powód? Otóż wydaje mi się, że jedyne logiczne wyjaśnienie tej zagadki jest takie – bez względu na to, kto mieszkał pierwotnie w tym kamiennym grodzie – z biegiem czasu jego mieszkańcy lub ich elita po prostu stali się chciwcami i łupieżcami. Uprawiali handel, bogacili się i chcieli mieć coraz więcej bogactw. Sami czując się bezpiecznie za kamiennym murem  zaczęli wyzyskiwać spokojną ludność w całej okolicy wymuszając na niej przeróżne usługi, daniny, żywność, dowożenie wody pitnej itp. Trwało to dotąd, aż cała okoliczna ludność zebrała się razem, wypędziła lub wybiła mieszkańców, a grodzisko ogłosiła miejscem tabu – strefą zakazaną do zamieszkania. I przez wiele pokoleń jeszcze opowiadano sobie przy ogniskach o łupieżcach schowanych za kamiennym murem, których ostatecznie pokonano i zakazano osiedlania się w ich siedzibie. Wieść o tym kamiennym gnieździe łupieżców rozeszła się szeroko i wszędzie miejscowa ludność przez długie wieki pilnowała, aby takie kamienne gniazda nie powstawały. Słowianie nie chcieli mieć nad sobą żadnych tyranów – obojętnie – swoich czy obcych.
.

I stąd też kamienne fortyfikacje nie rozpowszechniły się u Słowian, mimo, że ich pierwowzór powstał ponad 3,5 tys. lat temu. Zadbali o to sami Słowianie, kochający niezależność, wolność i równość.
.

W ogóle to można założyć, że przez tysiąclecia warowne grodziska były u Słowian, poza strefą graniczną z obcymi ludami, nieznane. Po prostu były niepotrzebne. Zaludnienie było małe, ziemie między Bałtykiem a Karpatami porosłe były nieprzebytymi lasami, pełno było rzek, bagnisk. To stanowiło wystarczające zabezpieczenie przed ewentualnymi wrogami. Ludność mieszkała więc w prawie nieobwarowanych małych osadach i opolach. Zmieniło się to zarówno pod wpływem przyrostu ludności, przez co pojawiły się konflikty międzyplemienne o lepsze tereny łowieckie czy żyźniejsze pastwiska, oraz z powodu ruchów migracyjnych na obrzeżach świata Słowian (wędrówki ludów) i pojawiających się zagrożeń złupienia nieobwarowanych osad przez nieznanych wcześniej najeźdźców. Te wszystkie zjawiska sprawiły, że na ziemiach Słowian zaczęły pojawiać się coraz liczniejsze grody obronne, choć nadal dominowały małe rodowe opola i osady wiejskie, tyle że były stopniowo coraz lepiej obwarowane. Do budowy obwarowań grodów i opoli wykorzystywano powszechnie dostępne budulce – ziemię i kłody drzew. Przy czym myli się ten, kto uważa, że mury kamienne były lepsze do ziemno-drewnianych. Niejedna wyprawa cesarzy niemieckich na piastowskie ziemie załamywała się przy zdobywaniu grodów (Niemcza, Głogów) mających umocnienia ziemno-drewniane. Te same armie cesarskie podczas wypraw karnych do Włoch dużo łatwiej ówczesnymi machinami oblężniczymi radziły sobie z włoskimi kamiennymi murami obronnymi, niż z ziemno-drewnianymi wałami u Słowian.
.
Kamienne budowle, wewnątrz zimne i nieprzytulne w porównaniu z budowlami  z drewna, przywlokło na nasze ziemie żydowierstwo w postaci kamiennych kościołów. Celem ich budowy było przede wszystkim pokazanie potęgi kk. No i kamienne kościoły nie paliły się tak łatwo, jak drewniane, podczas kolejnych pogańskich buntów.
.
Wracamy do Góry Zyndrama…
.
Kolejne zasiedlenie płaskiego wzgórza nastąpiło dopiero po 5 – 6 wiekach, gdy pamięć o kamiennym grodzie zatarła się. To drugie osiedle nie było już tak obwarowane jak poprzednie. Przetrwało dłużej – ok. tysiąc lat. Ale i ono wyludniło się na początku nasze ery. Być może powody tego były podobne jak poprzednio. A być może po prostu wygodniejsze było życie bliżej Dunajca i jego czystej bieżącej wody. I to spowodowało, że powoli mieszkańcy wzgórza opuszczali je osiedlając się bliżej rzeki. Na koniec wzgórze zarosło i pewnie wykorzystywane było do takich obrzędów jak Kupalnocka. Być może z czasem urządzono na nim słowiański święty gaj. Nie wiemy tego. Obecnie stojąca przy pomniku Tysiąclecia z roku 1966 szpeci wzgórze parchata rzymska szubienica…
.
125928103
.
Na koniec jeszcze pewna ciekawostka – otóż na blogu Nadjordańczyka Białczyńskiego tekst o wykopaliskach na Górze Zyndrama napisał w ub. roku jego oficer prowadzący – Kopko/Orlicki.
.
http://bialczynski.pl/2015/09/06/sensacja-w-polsce-odkryto-wielkie-kamienne-budowle-sprzed-4200-lat-2-200-p-n-e/
.
I tenże to Kopko/Orlicki na blogu „słowiańskim” galilejskiego żyda Joszue nazywa „Chrystusem”. Zamiast po prostu galilejskim żydem wykreowanym przez oszustów na „chrystusa” dla nieobrzezanych gojów. Ciekawy jest więc to „słowiański” blog okazujący taki szacunek parchatemu idolowi żydowierców – niszczycieli Słowiańszczyzny. Ale nie ma się czemu dziwić – blog nadjordańskiego Czesia stał się blogiem żydowierczo -„rodzimowierczym” już dużo wcześniej. Rodzimą wiarą wszak Kopko/Orlickiego jest judaizm, krystowierstwo zaś jego wiarą przybraną. A Czesia – kto go tam wie –  jakaś tam hybryda żydowierczo-„słowiańska”. Ze „słowiańskimi mszami świętymi” i gorliwymi katolikami kreowanymi na „strażników wiary Słowian” (Mickiewicz, Jaksa z Kopanicy i.in.). I z kalendarzem żydo-prawosławnym, bizantyjskim, sprzedawanym jako „słowiański”.
.
.
opolczyk
.
.
precz z jahwizmem.
.
Ręce Boga