Niech żyje „wolna i demokratyczna” III Rzydopospolita Polska – ojczyzna „wyklętych” milionów Polaków, o których okupant nie pamięta…

.

1453503_249334181883472_1263080164_n

.

(Rafał Gan-Ganowicz – najemnik, bandyta zabijający za żołd, sługus zachodu, w III Rzydopospolitej wykreowany na antykomunistycznego bohatera, przez gorliwego sługę Izraela Kalksteina pośmiertnie udekorowany Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski)

.
Od początku, gdy prezydęt Kalkstein zaczął zabiegać o Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” wietrzyłem w tym podstęp. Celem tego „święta” było w sumie szczucie Polaków na komunę i na Rosjan. Na komunę, no bo tak mordowała „patriotów”, na Rosjan, no bo to im przypisuje propaganda okupanta narzucenie Polsce po wojnie nowego systemu i władzy podległej Kremlowi. Oczywiście, że zbrodnie żydo-UB, zwłaszcza bestialskie tortury w katowniach UB i bandyckie sądy z wyrokami śmierci dla kilku tysięcy Polaków należy potępiać. Ale aż tak czarno rzeczywistość powojenna nie przedstawiała się. Po zakończeniu terroru UB w 1956 roku PRL była znośnym krajem, poziom życia poprawiał się, nie było bezrobocia, nie wyrzucano starych i chorych na ulicę, bo nie mieli pieniędzy na czynsz, budowano fabryki, huty, stocznie, kopalnie, szpitale, szkoły, osiedla mieszkaniowe. To zła „komuna” w ciągu jednego powojennego dziesięciolecia zlikwidowała analfabetyzm (u schyłku Rzeczypospolitej szlacheckiej wynosił ponad 90 %, za sanacji nadal siągał w zależności od regionu 25-50 %). Dzisiaj, ponad ćwieć wieku po żydowskiej tzw. „transformacji”  i wydaniu Polski w łapska zachodu większość tego co po wojnie wybudowały pokolenia Polaków, zostało zniszczone, zdewastowane lub „sprywatyzowane”. A Polaków przerobiono w tanią siłą roboczą we własnym kraju. Miliony musiały za pracą i chlebem przed dobrobytem wolnej Polski uciekać za granicę.
.
Rosjanie za narzucenie Polsce powojennych władz winy nie ponosili. Oni po prostu oddawali życie na naszych ziemiach goniąc Niemca do Berlina. Dzięki nim skończył się koszmar pięcioletniej okupacji i mordowanie Polaków milionami. I „oczyszczanie” z Polaków z prastarych polskich ziem:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wysiedlenia_Polak%C3%B3w_podczas_II_wojny_%C5%9Bwiatowej_dokonane_przez_Niemc%C3%B3w
.
Czy walka wyklętych miała sens? Polskę w ręce Stalina wydali przecież „sojusznicy” zachodni. Ci sami, którzy zdradzili Polskę i przed wrześniem 39 i we wrześniu 39.
https://myslnarodowa.wordpress.com/2012/09/04/abbeville1939-a-wojna-obronna-ii-rp-zdrada-czy-realizm/

.
Było oczywiste, że „sojusznicy” w obronie „wyklętych” palcem nie ruszą. Szanse na pokonanie (wspieranej przez Gruzina Stalina i żydowską NKWD) władzy w powojennej Polsce „wyklęci” mieli mniejsze niż zerowe. Jedyne co mogli osiągnąć to rozdrażnianie UB i zwiększone represje wobec ludności cywilnej na terenach działania „wyklętych” – co rzeczywiście miało miejsce.

.
Pod jakimi hasłami walczyli „wyklęci”? Oczywiście pod ogłupiającymi Polaków od wieków pseudopatriotycznymi hasłami typu bóg honor ojczyzna. I pod hasłem wierności Polsce przedwojennej czyli sanacyjnej. I pod hasłem wierności rządowi londyńskiemu – zbieraninie dezerterów i kolaborantów Londynu. Sanacja była dla Polski i Polaków okresem gorszym niż PRL w latach 1956 – 1989. Nie przeprowadzono reformy rolnej, przez co na wsi żyły milionowe rzesze bez- i małorolnego chłopstwa. Polska sanacyjna była krajem kapitalistycznym, gdzie obok garstki bogatych fabrykantów (rzadko Polaków) były milionowe rzesze biedoty miejskiej. A podczas pacyfikacji strajków i demonstracji w latach 1926-1939 z rąk policji i wojska zginęło więcej obywateli II RP niż w okresie 1956-1989 z rąk milicji, ZOMO i SB  w PRL. Miłośnicy sanacji i Piłsudskiego jakoś dziwnie unikają odpowiedzi na pytanie – czym Piłsudski – ikona sanacji – tak zasłużył sobie na wdzięczność i szacunek Hitlera, że ten po śmierci samozwańczego „marszałka” ogłosił żałobę narodową w Niemczech, wziął udział w żałobnej mszy w intencji litewskiego przybłędy w Berlinie,

.

1

.

a po agresji na Polskę i po zdobyciu Krakowa nakazał  generałowi Wehrmachtu  Wernerowi Kienitzowi złożyć na Wawelu wieniec u grobu  Piłsudskiego, zaś przed kryptą z „marszałkiem” wystawić kazał niemiecką wartę honorową.

.

wehrmaht_warta_honorowa

.

Czym litewski przybłęda Piłsudski zasłużył sobie na taką wdzięczność Hitlera?
.
Wyklęci walczyli więc o Polskę sanacyjną, piłsudczykowską, związaną z zachodem. Dzisiaj jesteśmy związani z zachodem. Co dało to Polsce? Miliony bezrobotnych, miliony emigrantów zarobkowych, pół miliona bezdomnych, miliony żyjące poniżej minimum socjalnego a nawet biologicznego.

.
Niech żyje wolna i demokratyczna III Rzydopospolita Polska – ojczyzna „wyklętych” milionów Polaków. O których okupant nie pamięta.

.
Ciekawi mnie, ile milionów Polaków przeklina „transformację” i mówi – komuno wróć? Nie wiem. Ale takich są już miliony. Także wśród byłych „antykomunistów”. Bo tej zachodniej „wolności” i „demokracji” mają po prostu dość.
.
Przy kulcie „wyklętych” pamiętać powinniśmy o tym, że były ich dwie kategorie. Pierwszą kategorią byli zaślepieni prosanacyjnym, prozachodnim i religijnym pseudopatriotyzmem naiwni, najczęściej młodzi ludzie, którzy wierzyli w głoszone hasła, kochali Polskę, ale nieświadomie kontynuowaniem po wojnie walki w imię pustych haseł Polsce po prostu szkodzili. Niepotrzebnie kontynuowali walkę skazaną z góry na przegraną, opóźniając tym normalizację i odbudowę kraju ze zniszczeń. No i rozdrażniali władze nasilające przez to terror.

Drugą kategorią byli zwykli bandyci, którzy mordowali nawet (a raczej  – zwłaszcza) ludność cywilną.

W sumie, pomijając nawet zbrodnie „bandytów wyklętych”, gloryfikowana przez marionetki okupanta, media i fundamentalistów antykomunizmu walka „wyklętych” była tragiczną wojną domową, która przedłużała chaos i niepotrzebny dalszy rozlew krwi po tak katastrofalnej dla Polski niemieckiej okupacji. Skutki walk „wyklętych” były rzeczywiście tragiczne:
.
„Bilans bratobójczej wojny

W bratobójczej wojnie domowej wzięło udział po obu stronach ok. 450 tys. ludzi. W zbrojne podziemie zaangażowanych było 120-180 tys. osób, z czego w zorganizowanych oddziałach, uzbrojonych, a nawet otrzymujących żołd – ponad 20 tys. Według ostatnio publikowanych danych, w 1945 r. w lesie pozostawało 13-17 tys. osób, rok później ok. 8,6-8,8 tys., po amnestii zaś, w latach 1947-1950 działalność prowadziło do 1,8 tys. Po 1950 r. walkę z bronią w ręku kontynuowało 250-400 ludzi, tworząc dwu-, trzyosobowe oddziały. Ocenia się, że zabitych zostało 7672 „leśnych” (Maria Turlejska podaje liczbę 8668), według niezweryfikowanych danych w latach 1944-1954 za przestępstwa polityczne skazano na karę śmierci ok. 5 tys. osób, z czego ponad połowę wyroków wykonano.
Z rąk członków powojennego zbrojnego podziemia zginęło 4018 milicjantów, 495 ormowców, 1616 funkcjonariuszy UB oraz 3729 żołnierzy Wojska Polskiego, Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Wojsk Ochrony Pogranicza. Ofiar wśród cywilów było niewiele mniej: 5143 osoby, w tym 187 dzieci do lat 14. Łącznie ok. 15 tys. osób. (Nie wolno zapominać, że ofiarami byli także żołnierze Armii Czerwonej, ale tu znamy tylko szacunkowe liczby, choć wiadomo, że są to tysiące). Bratobójcza wojna pochłonęła więc co najmniej 25 tys. ofiar, nie wliczając w to trwale okaleczonych.
Po pierwszej amnestii w 1945 r. podziemie opuściło tylko 30 217 osób, z czego część na powrót podjęła walkę z polskimi i radzieckimi służbami bezpieczeństwa. W wyniku ogłoszonej 22 lutego 1947 r. amnestii 53 517 osób wyszło z podziemia, a 23 257 przetrzymywanych w więzieniach lub aresztach ujawniło swoją działalność.”
http://www.tygodnikprzeglad.pl/wykleci-malo-swieci/
.
Czczącym „wyklętych” proponuję, aby nie zapominali przy okazji tego „święta” i o cywilnych ofiarach walki „wyklętych”.

.

Zapalcie  5143 świeczek cywilom zamordowanym przez „bohaterów antykomunistycznego podziemia”. A przynajmniej 187 świeczek pomordowanym przez nich dzieciom.
.

wierzchowiny1-660x375

.
http://trybuna.eu/187-swieczek-na-1-marca-tyle-dzieci-zamordowali-wykleci/

.

Ja dla upamiętnienia wszystkich ofiar tamtej tragicznej wojny domowej, kontynuowanej w imię szkodliwego „patriotyzmu” zapalam wirtualnie tę świeczkę:

.

ogien2a

.

.

.

opolczyk

.

PS
.
A skoro jesteśmy przy sanacji i jej kulcie w III Rzydopospolitej, przypomnę jeszcze i to, jak to sanacyjny wywiad wojskowy szkolił żydowskich terrorystów:
.
„Terroryzm jako dyscyplina naukowa

Wiosną 1939 roku beskidzkimi lasami w okolicach Andrychowa raz po raz wstrząsały eksplozje i strzelaniny. W tajnej operacji brało udział 25 młodych mężczyzn, którym zakazano utrzymywania jakichkolwiek kontaktów z okoliczną ludnością. Przez cztery miesiące przybysze pod okiem instruktorów Wojska Polskiego uczyli się technik walki partyzanckiej i sabotażu, szkolili się w organizowaniu ataków terrorystycznych i zamachów bombowych, poznawali też podstawy konspiracji. Jak wspominał po latach jeden z biorących udział w szkoleniu: „Polacy potraktowali kurs terroryzmu jako dyscyplinę naukową, poznaliśmy matematyczne formuły na demolowanie konstrukcji z cementu, żelaza, drewna, cegieł i ziemi”.
http://historia.focus.pl/swiat/jak-polacy-stworzyli-izrael-296
.

.
„Władze II RP pomagały syjonistom rewizjonistom szkolić od 1937 roku żydowskich emigrantów, członków faszystowskiej organizacji żydów Betar (Brith Trumplendor, czyli związku imienia Trumplendora jednego z pierwszych bojowników poległych w walkach o dominację Żydów w Palestynie) i późniejszych bojowników z Irgun Zevai Leumi (Narodowej Organizacji Wojskowej – Żydowskiego Związku Wojskowego). Żydzi szkoleni byli w bazach w Zielonce Rembertowie, Zakopanym i Andrychowie (gdzie wywiad wojskowy II RP szkolił dowódców oddziałów dywersyjnych z Palestyny czyli żydowskich terrorystów).

Szkolenie przeszło 10 tys. żydów. Programem szkoleń kierował pułkownik Jan Gaładnik. Wojsko Polskie zaopatrywało syjonistów w broń i amunicje. Syjoniści mogli odbywać manewry w swoich gospodarstwach rolnych. Szkolenia finansowały władze II RP i społeczność żydowska. Szkolenia zawieszono z powodu presji Wielkiej Brytanii sprawującej rządy w Palestynie i walczącej z żydowskim narodowo wyzwoleńczym terroryzmem.

Irgun, pod kontrolą władz II RP, zorganizował dla kilkuset osób obozy szkoleniowe w Zofiówce na Wołyniu i w Poddębiu koło Łodzi. Władze RP nie przeszkadzały również w podobnej działalności Hagany, reprezentującej większość syjonistów, w II RP.

Władze II RP przekazały również Żabotyńskiemu na działalność terrorystyczną 250 tys. zł. II RP dostarczała też broń dla Narodowej Organizacji Wojskowej Irgun w Palestynie. Broń przemycano jako maszyny rolnicze lub mienie emigrantów żydowskich. Polski wywiad wojskowy (drugi oddział sztabu generalnego) przemycili dla Żydów w Palestynie: 3000 karabinów, 220 karabinów maszynowych, 10 tys. granatów, 3 miliony sztuk amunicji, trzy lekkie samoloty RWD 13.

Żabotyński chciał by Polska przejęła mandat brytyjski (czyli władzę) w Palestynie, co umożliwiłoby swobodną emigrację Żydów do Palestyny.

Podczas II wojny światowej wraz z armią Andersa z ZSRR uciekło 3,5 tys. Żydów żołnierzy (5 proc. wszystkich ewakuowanych żołnierzy) i 2,5 tys. żydowskich cywili (3 proc. ewakuowanych). Na przełomie 1942 i 1943 roku w Palestynie część Żydów zdezerterowała (2972 z 4439 czyli 67 proc.) za przyzwoleniem polskiego dowództwa. Przed „dezercją” przyszli „dezerterzy” otrzymywali dodatkowe przeszkolenie od polskich wykładowców w dziedzinie dywersji i sabotażu. Wśród dezerterów był późniejszy premier Izraela (jeden z przedwojennych przywódców Betaru) Menachem Begin. Niestety po wojnie dezerterzy szkalowali w Izraelu Polskie Siły Zbrojne zarzucając armii Andersa antysemityzm. Generał Anders zakazał ścigać dezerterów i oddelegował jednego z pułkowników do szkolenia bojowników z Irgunu. Dezerterzy z armii Andersa wzmocnili siły żydowskie.”
http://prawy.pl/7016-wsparcie-sanacyjnej-dyktatury-dla-zydowskich-terrorystow/
.
„Na wiosnę 1939 roku 25 członków Irgunu było szkolonych w okolicach Andrychowa przez instruktorów Wojska Polskiego między innymi przez tzw. Dwójkę /przedwojenny wywiad wojskowy/. Kurs ten był efektem umowy w 1936 r. między Żabotyńskim a władzami polskimi. W Polsce kurs ten nadzorował Abraham Stern, który gdy doszło do wybuchu II wojny światowej wyłamał się z Irgunu i założył własną organizację Lehi, która siała spustoszenie wśród brytyjskich garnizonów w Palestynie. Brytyjska prasa nazywała ją Gangiem Sterna.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Irgun_Cwai_Leumi#Utworzenie_Irgunu
.
„Niektórzy członkowie Lechi w latach 1938–1939 przeszli szkolenie militarne prowadzone przez instruktorów Wojska Polskiego w Zofiówce na Wołyniu, Poddębinie pod Łodzią i w lasach nieopodal Andrychowa. Jak wspomina jeden z uczniów, „Polacy potraktowali kurs terroryzmu jako dyscyplinę naukową, poznaliśmy matematyczne formuły na demolowanie konstrukcji z cementu, żelaza, drewna, cegieł i ziemi”. W tym samym czasie potajemnie otrzymali pomoc od władz Polski, w postaci ponad 20 tysięcy sztuk broni.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Lechi
.

Czy możemy się dziwić wobec powyższego, że władze III Rzydopospolitej tak czczą sanację? Wszak bez jej pomocy utworzenie Izraela wywalczonego terrorem i czystkami etnicznymi dokonywanymi na ludności palestyńskiej byłoby b. trudne.

.

„My, Żydzi Polscy w Izraelu, czujemy, że pomoc przez Rząd Polski udzielona naszej sprawie wolnościowej jest perłą w koronie Polski, dowodem, że to, czegośmy się w ławkach szkolnych uczyli o Kościuszce i Mickiewiczu, nie jest frazesem, tylko tradycją – pisał autor listu Benjamin Gepner, którego trudno posądzać o tani sentymentalizm. Gepner spędził całą II wojnę światową w szeregach osławionego Gangu Sterna, wojując z brytyjskimi siłami okupacyjnymi w Palestynie i wycinając w pień arabskie wioski.”
http://historia.focus.pl/swiat/jak-polacy-stworzyli-izrael-296

.

ONZ zatwierdził to państwo wywalczone wcześniej terrorem band szkolonych w sanacyjnej Polsce. Ażeby było śmieszniej  – w tworzeniu Izraela sanacja szła ręka w rękę z Hitlerem, który także żyły z siebie wypruwał, aby stworzyć Izrael.
.
„Władze niemieckie udzieliły wsparcia syjonistycznym obozom szkoleniowym i kibucom organizowanym na terenie III Rzeszy (było ich kilkadziesiąt, działały do roku 1942, powiewały nad nimi dumnie „Gwiazdy Dawida”), Gestapo służyło wszelką pomocą żydowskim emigrantom, a dzięki tak zwanemu układowi o transferze przekazano z Niemiec do Palestyny około 70 milionów dolarów, co miało wielkie znaczenie dla ekonomicznej stabilizacji żywiołu żydowskiego na tym obszarze. Przykłady tego typu kolaboracji można mnożyć… Nie możemy potępiać syjonistów – bez wątpienia żydowskich ultrapatriotów – za kontakty (owocne, bliskie, niemal koleżeńskie) z władzami hitlerowskimi. Ani o to, że w tym szczególnym czasie bardziej dbali o przyszłość niż smutną terazniejszość istotnej części własnego narodu. Przecież to oni właśnie wygrali Izrael, a pewnie i coś więcej. Zbrodniczy natomiast niemieccy naziści okazali się – jak to często w historii bywa – usłużnymi „poputczikami”.
http://dariuszratajczak.blogspot.de/2009/01/jak-adolf-izrael-budowa.html
.
Bez cienia przesady nazwać można Izrael przedwojenną kooperacją sanacyjno-nazistowską, zatwierdzoną po wojnie przez ONZ.

.

.

precz z jahwizmem.

.

Ręce Boga

Reklamy