Kapitan kontrwywiadu wojskowego LWP, mój przyjaciel, Michał Jarzyński a wolność słowa w zgnojonej i zniewolonej III Rzydopospolitej

.

temida

dintojra

.

Dintojra łódzka nakazała mojemu przyjacielowi, byłemu kapitanowi kontrwywiadu wojskowego LWP, Michałowi Jarzyńskiemu mieszkającemu w Łodzi, usunięcie z jego internetowej strony tekstu pt. „Psychiatria wojskowa”. Ponadto dintojra chce go upokorzyć zmuszając go absurdalnym wyrokiem do zamieszczenia na jego stronie  przeprosin za rzekomo opublikowaną przez niego „nieprawdę” i „oszczerstwa”. Michał Jarzyński musi nawet wyrazić „ubolewanie” z powodu tego, że takie treści publikował. Dodatkowo musi zapłacić karę 5 tys. złotych oraz pokryć koszta sądowe w wysokości 1300 zł.

.

W tym miejscu oddaję głos Michałowi Jarzyńskiemu:

.

„W Polsce ostatnio wolność słowa też jest blokowana. Robione , to jest tym razem rękami sędziów sądów powszechnych , którzy nieprawomyślnych każą pod pretekstem naruszenia dóbr osobistych . Za wszystkim stoją służby specjalne oraz ich agentura , która robi za „słupa”. Chodzi o to , by nieprawomyślnych zneutralizować, upokorzyć, skompromitować oraz dokuczyć im pod względem finansowym. Jak to się ma do praw człowieka ? Nijak.

Doświadczam to na własnej osobie ze strony sądu /I Wydział Cywilny Sądu Okręgowego w Łodzi , prowadzący sprawę o sygn.akt :I C 1229 /14 sędzia Karol Ike Duninowski/, który idąc ręka w rękę z Konradem Rydzyńskim /dyrektorem Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi/ , będącego synem mojego oprawcy Naczelnego Psychiatry LWP Zdzisława Rydzyńskiego nakazuje mi usunąć demaskujący jego ojca artykuł z internetowej sieci – chodzi o ten artykuł :

http://www.detektywmichaljarzynski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=100&Itemid=141

dodatkowo wpłacić na rodzinne stowarzyszeni tej rodziny karę 5 tysięcy złotych ,pokryć koszta sądowe w wysokości 1300 zł oraz opublikować załgane oświadczenie na mojej stronie internetowej fałszywie podając , iż to ja podałem w tym „oszczerczym” artykule „nieprawdę „oraz , że bardzo nad tym ubolewam /wymuszenie sądowe/ .

Ocenę tego faktu pozostawiam Internautom . Jednocześnie informuję , iż wskazane jest skopiowanie tego artykułu, gdyż niebawem , będę musiał go usunąć z internetu.

No cóż w Polsce nastały po 1989 r. czasy „wolności”, a historię piszą nie historycy , lecz sądy.”

https://adnovumteam.wordpress.com/2016/02/13/wojna-domowa-na-ukrainie-13-02-2016r-360-dzien-od-nowego-rozejmu/comment-page-1/#comment-91064

.

Publikuję także tekst, który wyrokiem łódzkiej dintojry Michał Jarzyński musi usunąć z jego strony:

.
„Psychiatria Wojskowa

W dniu 2 stycznia I996r. zmarł płk.prof.Zdzisław Rydzyński Naczelny Psychiatra LWP główny pozwany w sprawie prowadzonej przez II Wydział Cywilny SW w Łodzi, sygn. akt: II C 1815/94. W listopadzie 1990 r. w toku trwającego postępowania przed Sądem Rejonowym w Łodzi II Wydział Cywilny b. Szef WSW w Łodzi płk mgr Jerzy Wiluś zniszczył materiały archiwalne wnioskowane jako dowód w sprawie dot. Płk prof .Zdzisława Rydzyńskiego wel pseud. „Szczerbiec”

O ile pierwsze z tych zdarzeń skłania do umorzenia sprawy w części dot. pozwanego Zdzisława Rydzyńskiego, o tyle drugie rodzi potrzebę utrwalenia istotnych faktów z życia Naczelnego Psychiatry LWP, pozostających w ścisłym związku z powstaniem i rozwojem psychiatrii wojskowej. Jako jedna z nielicznych osób znająca zawartość zniszczonych materiałów krypt. „Szczerbiec” poczuwam się do obowiązku ujawnienia tych danych w materiale sądowym. Jak wynika z informacji znajdujących się w materiale archiwalnym krypt. „Szczerbiec” związek Zdzisława Rydzyńskiego z psychiatrią wojskową poprzedził inny związek, a raczej kolejne związki z różnymi organizacjami o charakterze tajnym. Na początku w okresie okupacji był nim udział w Związku Walki zbrojnej w Głownie. Prawdopodobnie wtedy doszło do zdarzenia, które odcisnęło się piętnem na całym jego życiu. Rydzyński jako jedyny przetrwał okupację ze zlikwidowanej w Głownie przez Niemców młodzieżowej siatki ZWZ.

Kobieta o nazwisku Parelon, która rozpoznała w nim po wojnie zdrajcę zginęła w podejrzanych okolicznościach, bezpodstawnie nacechowana mianem konfidenta Gestapo. Wiadomo, że Rydzyński w 1950 r. zaciągnął się do wojska, z którego w 1956 r. został w ramach redukcji zwolniony. Po wyjściu z wojska umożliwiono mu wyjazd za granicę. Wyjechał do Monachium, gdzie w Ambasadzie USA zdawał bez powodzenia egzamin o zagraniczne stypendium. W trakcie tego pobytu realizował zadania operacyjne Służby Bezpieczeństwa min. nawiązał kontakt z osobami pracującymi w Radiu Wolna Europa. W materiale archiwalnym krypt. „Szczerbiec” brakowało danych z okresu działalności Rydzyńskiego bezpośrednio po wojnie. Należy domniemywać, że Rydzyński z Urzędem Bezpieczeństwa związał się zaraz po wojnie. Prawdopodobnie podstawą współpracy z tą organizacją stanowiła jego okupacyjna przeszłość – stosunek do ZWZ.

Metodę tą bardzo często stosował Urząd Bezpieczeństwa werbując na zasadzie zależności ludzi, którzy w trakcie wojny współpracowali z Niemcami. Brak danych o Rydzyńskim z tego okresu tłumaczy fakt, iż Rosjanie wycofując się „oficjalnie” w I956r. z Polski zniszczyli lub zabrali wszystkie materiały operacyjne UB, gdzie trzon kierownictwa stanowili ich ludzie. Rydzyński wbrew pierwotnemu zamiarowi nie zostaje za granicą, powraca do kraju, co charakterystyczne wciela się ponownie do wojska. W tym czasie Służba Bezpieczeństwa przy jego aktywnym wykorzystaniu rozpoznaje rodzinę Kabatów z Głowna. Nie można wykluczyć, iż Rydzyński będąc za granicą podjął współpracę na dwa fronty. W przyszłości jednak nikt się tym nie interesował ponieważ Rydzyński okazał się wyjątkowo przydatny w kraju w ramach reorganizowanego LWP. Niebawem dzięki swym tajnym dokonaniom i zdobytym kontaktom Rydzyński przerósł swoich nieoficjalnych chlebodawców dla których stał się człowiekiem poza wszelkim podejrzeniem, a de facto funkcjonującym poza i ponad prawem. Nim jednak do tego doszło w związku z powrotem do wojska w 1960 r Rydzyński został przewerbowany ze Służby Bezpieczeństwa w struktury Wojskowej Służby Wewnętrznej. Ze strony WSW oficerem werbującym, a następnie prowadzącym był b. oficer Informacji Wojskowej, żyjący do dzisiaj mjr Franciszek Urbański.

Rydzyński przyjął pseudonim „Szczerbiec” i od tego czasu tym pseudonimem podpisywać będzie sporządzane przez siebie własnoręcznie pisane meldunki oraz pokwitowania za pobrane wynagrodzenie. Ponowne wstąpienie do wojska, współpraca ze służbami specjalnymi sprawiły, iż Rydzyński z roli drugoplanowego lekarza psychiatry w klinice wojskowej w niedługim czasie dochodzi do stanowisk kierowniczych, odsuwając od tej roli pracowników cywilnych. Rydzyński zostaje zauważony i zyskuje poparcie osób z Kierownictwa MON, kt6rzy widzą w nim, zgodnie ze wzorami radzieckimi, nowy skuteczny środek na oddziaływanie na krnąbrnych i nieposłusznych podwładnych.

W tym czasie stosowane w latach 50-tych metody fizycznego niszczenia wrogów wewnętrznych nie wchodziły w rachubę. Założony na początku lat 60-tych skromniutki dział psychiatrii wojskowej z czasem pod kierownictwem Rydzyńskiego rozrasta się w prawdziwe imperium, by w swej kulminacyjnej fazie osiągnąć na wzór radziecki miano Instytutu Higieny Psychicznej, a sam Rydzyński status i tytuł Naczelnego Psychiatry LWP. Rydzyński mając poparcie służb specjalnych jako jeden z nielicznych będąc wojskowym w latach 60-tych i dalej, ma możliwość częstych wyjazdów do krajów kapitalistycznych. Niewątpliwie kontakty z naukowcami z Zachodu nobilitują go na arenie kraju i w środowisku Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi, w ten sposób buduje swój prestiż. W trakcie zagranicznych wyjazdów realizuje zlecone mu zadania przez tajne służby, z których po powrocie sporządza meldunki podpisywane pseudonimem „Szczerbiec”. Retrospektywnie należy stwierdzić, iż meldunki i zadanie realizowane przez Rydzyńskiego za granicą nie miały większej wartości operacyjnej. Wynikało to po części ze stanu wrogości pomiędzy nim, a oficerem prowadzącym (Rydzyński górował nad nim własną inteligencją, czego tamten. nie potrafił zaakceptować) po części zaś z roli jaką miał do odegrania, w kraju, w wojsku jako Naczelny Psychiatra LWP. Kierownictwo MON bardzo szybko zauważyło jego nieograniczone możliwości na tym polu i doceniło otwierając przed nim kolejne szczeble kariery naukowej i wojskowej.

Do Rydzyńskiego trafiali jako pacjenci wysocy dostojnicy wojska, pracownicy służb specjalnych i wymiaru sprawiedliwości z różnych względów nie pasujący do obowiązującego w danej chwili systemu w totalitarnym państwie Sądząc, iż mają do czynienia z lekarzem powierzali mu swoje tajemnice, dzielili się problemami. De facto mieli do czynienia z bezwzględnym, przebiegłym i cynicznym człowiekiem, ściśle powiązanym ze służbami specjalnymi i Kierownictwem MON. Rydzyński na zlecenie, niekiedy telefoniczne stawiał diagnozy eliminujące niewygodnych żołnierzy z armii, również z prowadzonych postępowań karnych. W większości rozpoznania te szły w dwóch kierunkach: encefalopatii i zaburzeń osobowości.

O tajnych diagnozach postawionych przez Rydzyńskiego pacjenci kliniki dowiadywali się pośrednio od przełożonych i z kadr. Żadne środki odwołania się od decyzji Rydzyńskiego do końca jego kariery tj. 1991 r. nie wchodziły w rachubę. „Niezawisłe” Wojskowe Komisje Lekarskie nigdy nie podjęły decyzji sprzecznej z wolą Rydzyńskiego argumentując to faktem, że wydał ją Naczelny Psychiatra LWP.

Nie istniała jakakolwiek instancyjność zaskarżeń decyzji orzeczniczych Naczelnego Psychiatry LWP. Doprowadzono do absurdu – odwołania od decyzji Rydzyńskiego rozpoznawał sam Rydzyński. Sytuacja ta trwała do 1991 r.  Tym, którzy nie akceptowali i kwestionowali rozpoznania odwołując się do Wojskowych Komisji Lekarskich, KC PZPR, prokuratury i sądu Rydzyńskl stawiał dalej idące rozpoznanie, a mianowicie paranoi o cechach pieniactwa. W sytuacjach konfliktowych Rydzyński nie wahał się dla osiągnięcia osobistych korzyści, podstępnie poddać pacjenta działaniu leków psychotropowych, powodujących dezintegrację osobowości oraz wywołujących przykre odczucia somatyczne.

Próby działania tych leków Rydzyński podejmował nie bacząc na cokolwiek, również na wiek pacjenta. Znana jest sprawa stosowania przez Rydzyńskiego środków psychotropowych wobec dzieci. Lekarz b. pracownik Instytutu Higieny Psychicznej psychiatra Lech Wiercioch który się temu przeciwstawił najpierw został zwolniony przez Rydzyńskiego z pracy, a następnie przez niego publicznie pomówiony. Rydzyńskiemu tak jak to było z kobietą o nazwisku Parelon. nigdy nie wystarczało pokonanie przeciwnika, on po prostu musiał go zniszczyć.

W tym miejscu należy stwierdzić, iż z ogólnej liczby poszkodowanych jedynie znikoma część się odwoływała. Większość sparaliżowana strachem przed utratą renty lub emerytury oraz innymi konsekwencjami służbowymi czy też karnymi, pokornie milczała. Przez długie lata bezkarnej działalności orzeczenia wydane prze Rydzyńskiego w pierwszej i zarazem ostatniej instancji miały większą moc niż prawomocne wyroki sądowe. Pozbawiały indywidualne osoby pracy, wolności i godności osobistej. Znana są przypadki wywołania tą drogą chorób u osób całkowicie zdrowych.

Władza jaką osiągnął Rydzyński była niepodzielna, z nikim się nią nie dzielił. Wynikała z tajnych związków ze służbami mi specjalnymi oraz tajnej roli jaką odgrywał w mafijnym systemie wojska. Nikogo z podwładnych nie dopuszczał do swoich tajemnic. Jakąkolwiek nielojalność bezwzględnie niszczył. Wypracował uniwersalne metody i techniki psycho i socjotechnicznego manipulowania ludźmi niszczenia ich woli. pozbawiania godności i zdrowia. Pomimo ograniczonego zaufania do podwładnych i patologicznej podejrzliwości Rydzyński prawdopodobnie dla samo asekuracji i zabezpieczenia przyszłości zawierzył jednak jednej osobie, a mianowicie swojemu podwładnemu płk prof. Wojciechowl Gruszczyńskiemu. Dopuścił go do najtajniejszych spraw tj. stawiania diagnoz na zlecenie. Wcześniej jednak doprowadził do sytuacji, ażeby jego pupil wtopił się w rządzące WAM w Łodzi elity polityczne, dzięki czemu ten został sekretarzem PZPR w WAM w Łodzi, był również delegatem WAM na ostatni Zjazd PZPR w 1990 r.

Na kontrolowaną przez siebie karierę Gruszczyńskiego Naczelny psychiatra LWP nie przystał z początku ich znajomości. Zdecydował się na nią dopiero wówczas. gdy wbrew obietnicom swoich popleczników z Warszawy i tajnych służb nie został mianowany Komendantem WAM w Łodzi.

Jak długo ten zdegenerowany i nieodwracalnie skorumpowany układ obwiązywał można sobie wyobrazić biorąc pod uwagę fakt. iż płk prof. Gruszczyński jeszcze w  1989 r. wyuczoną przez swojego protektora metodą zwolnił z wojska na zlecenie Szefa Służby Zdrowia WP gen. dr. Andrzeja Kaliwoszki, a de facto WSW mjr J. D. / dane osobowe usunięto na żądanie zainteresowanego /. Wymieniony został zwolniony z wojska na zaburzenia osobowości w kierunku homoseksualizmu, a faktycznie za udział w Kościele Baptystów. Wcześniej na zlecenie gen. dr. Kaliwoszki, a de facto także WSW z armii zwolniony został ppłk. Andrzej Sikorski. Wymieniony miał to nieszczęście, iż jego brat był księdzem w jednej z parafii w Warszawie i wygłaszał niewłaściwe zdaniem władzy kazania. Ppłk Sikorski odmówił współpracy z WSW w kierunku zneutralizowania brata. Paradoksem w tym wszystkim jest fakt. iż gen. dr Kaliwoszka po zmianie ekipy rządzącej w Polsce jako pierwszy z żołnierzy niósł baldachim nad Prymasem w pielgrzymce na Jasną Górę. Gen. dr. Kaliwoszka jest do dzisiaj Szefem Służby Zdrowia WP.

Szczyt władzy Rydzyńskiego przypada na lata 70/80. Właśnie wtedy jakoby w oznakę największego zaufania ówczesny Premier Piotr Jaroszewicz zleca mu leczenie syna Andrzeja. Wkrótce do niego dołącza Jaruzelski minister obrony narodowej PRL, który z kolei powierza jego opiece córkę Monikę. Wysoko postawieni pacjenci nobilitują Rydzyńskiego, z czym nie kryje się przed otoczeniem, a nawet  celowo okazuje. Osiągnięta przez niego pozycja społeczna stawia go w sytuacji bezkarności, a kierowany przez niego Instytut w sytuacji uprzywilejowanej. W całej jego karierze żadna skarga składana na niego w Prokuraturze Wojskowej nie wyszła poza stadium początkowe tj. czynności sprawdzających, nie doczekała się wszczęcia postępowania karnego. Naczelny Prokurator Wojskowy, zgodnie z ustawą podporządkowany ministrowi obrony narodowej miał i w dalszym ciągu ma związane ręce. Niezawisłość i suwerenność decyzji Prokuratury Wojskowej była i pozostała fikcją.

Taką samą fikcją jaką były prawdopodobnie i jeszcze jakiś czas będą prowadzone przez nią niektóre śledztwa w tzw. „sprawie”. W postępowaniu i działalności płk. prof. Rydzyńskiego i jego następcy płk prof. Gruszczyńsklego szczególną rolę odgrywała tajemnica zarówno wojskowa jak i lekarska. Stanowiła ona parawan dla prowadzenia przez nich bezprawnych, nieetycznych poczynań, przeróżnych niedozwolonych eksperymentów i zabiegów na pacjentach. W razie zaistnienia takiej sytuacji ujawniana była instrumentalnie, publicznie na własny niechlubny użytek w celach oszczerczych, dyskredytacji danej osoby. W kontaktach z otoczeniem nie można nie przyznać Rydzyńskiemu pewnej dozy dobroduszności.

Rydzyński chętnie pomagał ludziom z którymi w przyszłości wiązał własne plany. Niemniej, w sytuacjach dla siebie kryzysowych bezwzględnie wykorzystywał te układy. Płk prof. Zdzisław Rydzyński zwolniony został z wojska w  199I r. jakiś czas po ukazaniu się w prasie publikacji na temat wykorzystywana psychiatrii wojskowej dla celów pozamedycznych.

Zadziałały mafijne reguły systemu, które nakazują pozbywać się jako niewygodnych świadków ludzi dwóch kategorii: albo zbyt uczciwych. albo publicznie skompromitowanych. Szczegółowy opis życia i kariery Rydzyńskiego nie będzie łatwy dla kogoś kto by w przyszłości podjął się tego tematu. Trzeba stwierdzić, iż był on zdolnym i inteligentnym człowiekiem, współtwórcą polskiej psychiatrii wojskowej. Jednocześnie z własnej i jednoznacznie złej woli był ważnym trybem w mafijnym systemie funkcjonowania Sił Zbrojnych PRL.

Niezależnie od tego kim był Naczelny Psychiatra LWP u jego boku, lecz nie pod jego skrzydłami (paranoicznie niszczył niezależnych naukowców widząc w nich przyszłych konkurentów) wyrosło nowe pokolenie psychiatrów wojskowych, wśród których znajduje się naprawdę wielu wspaniałych lekarzy. Niestety nie można do nich zaliczyć płk. prof. Gruszczyńskiego, który jak dotąd nie doczekał się przygotowywanej dla niego schedy po swoim pryncypale w postaci stanowiska Naczelnego Psychiatry. Niezrażony tym niepowodzeniem Gruszczyński. biorąc rozbrat w 1991r. z PZPR.. natychmiast zrobił wszystko, by objąć inną społecznie ważną rolę – drugą kadencję piastuje funkcję Przewodniczącego Oddziału Łódzkiego PTP w łodzi.

Były Szef Oddziału WSW w, Łodzi płk mgr Jerzy Wiluś, ostatni tajny chlebodawca Naczelnego Psychiatry LWP. aktualnie szef jednego z Oddziałów Szefostwa Wojskowych Służb Informacyjnych w Warszawie odpowiedzialny za zniszczenie materiałów archiwalnych krypt. „Szczer’biec” nie przyszedł na pogrzeb płk. prof. Zdzisława Rydzyńskiego. Widocznie uznał, iż „murzyn zrobił swoje i murzyn może odejść”. Ustawa o zasobach archiwalnych DzU z 14 lipca 1983r nr.38 poz.I73 art.52 ust.I mówi, iż „kto posiadając szczególny obowiązek ochrony materiałów archiwalnych uszkadza je lub niszczy podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

http://www.detektywmichaljarzynski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=100&Itemid=141

.

.

A na koniec wyrażam pełną solidarność z detektywem, byłym kapitanem kontrwywiadu wojskowego, moim przyjacielem Michałem Jarzyńskim. Moją żonę też dintojra (opolska i wrocławska) zmusiła do usunięcia z jej strony dokumentacji dotyczącej agenturalnej działalności TW Renka, przerabianego przez opolski odprysk Zionzeitung GW na bohatera Solidarności.

.

„Proces z powództwa cywilnego żona i ja przegraliśmy, ponieważ dintojra w Opolu i „apelacyjna” we Wrocławiu uznały Gleicha za „nieagenta”.
http://opole.gazeta.pl/opole/1,35114,14838600,Dawni_dzialacze__S__zaplaca_za__kapusia_SB___Szkalowany.html

Mimo oczywistych dowodów na jego współpracę z SB.
https://piotrbein.wordpress.com/2014/06/19/tw-renek/
https://piotrbein.wordpress.com/2014/06/20/tw-renek-dodatkowe-dokumenty/

.
W sprawę zaangażowana była opolska gadzinówka Zionzeitzng GW:
https://piotrbein.wordpress.com/2012/07/02/brednie-michnikowszczyzny-ws-andrzeja-szuberta/

Jednym z głównych „świadków” na rzecz Renka był Gilewicz – Piast.
https://piotrbein.wordpress.com/2014/06/19/tw-piast/

https://opolczykpl.wordpress.com/2015/03/07/tw-piast-lub-syn-tw-renka-goscinnie-u-bialczynskiego/

.

Także żonę zmuszono wyrokiem dintojry do umieszczenia na jej stronie przeprosin TW Renka i „odwołania nieprawdziwych informacji o nim”. Tyle, że wyrok nie mówił na jak długo te przeprosiny mają zostać umieszczone i w międzyczasie żona je usunęła.

http://www.nadstobrawa.za.pl/10renek.html

.

Równocześnie wyrażam moje oburzenie haniebnymi praktykami dintojry – zmuszaniem ludzi wbrew własnemu sumieniu do wyrażania „ubolewania” z powodu publikowania przez nich ich tekstów. Jest to wyjątkowo perfidne, chamskie i bezprawne upokarzanie ludzi przez tzw. „wymiar sprawiedliwości”.

Kiedyś za to sługusy okupanta w sędziowskich togach zapłacicie.

.

.

opolczyk

.

.

precz z jahwizmem

.

.

Ręce Boga

Reklamy