Legenda Stanisława Wyspiańskiego – Tomasz Zieliński

.

1a. Maksymilian Piotrowski, Smierc Wandy, 1859

.

Młodszymi laty wielokrotnie powracałem do Makbeta. Nigdy nie traktowałem go tylko jako kolejną lekturę, lecz dbałem o przygotowanie właściwego nastroju podczas czytania. W tym to czasie puszczałem cichutko w tle utwory, które śpiewała Enya, przeważnie w staro-irlandzkim. Celtycka legenda i celtycka muzyka wypełniała dawnymi laty me serce. Z tęsknotą i nadzieją zaglądałem w naszą literaturę by znaleźć podobne dzieło, które osadzone byłoby w legendarnych czasach. Pokazywałoby wczesne  średniowiecze, jeszcze niemal całkowicie pogańskie, gdzie duchy i zjawy przebywałyby pomiędzy śmiertelnikami. Tam gdzie królowałyby czary, których skutki można by było dotknąć i zobaczyć.

Jedna z naszych narodowych legend opowiada o dzielnej królowej Wandzie, która gromiła wrogów a jej żywot był związany z rzeką. Piękna i mądra córka Kraka ma swoje poczesne miejsce w polskim sercu. Znamy różne wersje tej opowieści jednak Wyspiański uczynił z tej legendy arcydzieło. Z niewiadomych przyczyn jego akurat wizji niemal nikt nie zna. Stanisław własnym wysiłkiem wydał swą sztukę pod nazwą „Legenda”. Chciał aby trafiło pod strzechy do jak największej grupy rodaków. Utwór ten jest jak najbardziej pogański. Jego akcja obraca się niemal całkowicie w sferze duchowej. Niestety utwór ten był zbyt ambitny i nie znalazł zrozumienia u XIX wiecznych odbiorców.

.

kopiec

kopiec Wandy 1827r.

Stanisław nie rezygnował. Po czterech latach, po „Legendzie”, napisał dzieło swego życia: „Wesele” dokładnie z tym samym przesłaniem, dokładnie w tym samym klimacie – jednak bardziej komercyjne, bardziej zrozumiałe. Wplótł też pewne elementy chrześcijańskie i ludowe aby współcześni odbiorcy mieli jakieś punkty odniesienia. To był strzał w 10.

 

Aby zrozumieć ten poemat należałoby przywołać dawne wierzenia naszych przodków jak również ich zwyczaje. Ich postrzeganie świata – tak odległe od naszego. Inne podejście do spraw nadprzyrodzonych i inny sposób na rozwiązywanie problemów:

 

Łopuch [17]

Jeśli klątwę przysięże,

Śmierć ją sama dosięże,

 

[23]

Już się naród z lęku uspokoi;

Już zmory zaklęciem przegania;

 

Takie wartości i obyczaje były wówczas potrzebne do prawidłowego życia społeczeństwa. Można kogoś obłożyć klątwą ale nie bezkarnie, jest to miecz z dwoma ostrzami, z których jedno jest zawsze skierowane na rzucającego. Nasi przodkowie nie wierzyli w coś co nie można byłoby sprawdzić. Drugi cytat uświadamia nam, że lekarstwem na złe duchy jest zaklęcie. Kto o tym dziś pamięta? Nie wspominając już o takich umiejętnościach. Poranna mgła spowijająca dolinę, nieznane dźwięki i zjawiska atmosferyczne to była widoma sprawa działalności Duchów. Wróżenie czyli spoglądanie w przyszłość było dawniej taką oczywistością, że w tej opowieści posiada ją większość postaci. Zupełnie zwykły utopiec zwierz Koźlak, przerażonym głosem, niemal jak jasnowidz przekazuje mimowolnie przyszły los Wandy [94].

 

Wielobóstwo i czczenie Przyrody, było zawżdy codziennością. Bo cała natura wraz z żyjącymi stworzeniami była przepojona boskością. Wszędzie mieszkał ten życiodajny, święty pierwiastek.

.

święcone gady

Święcone gady

 

[17]

Czyli z Bogiem rozmawia piorunem?

 

[32]

A Poświst za nim gra:  (podkręca liry)

Za Leszym gnają chłopy: (podkręca liry)

A ty bywał, jak o Leszy, mocarny

 

Wanda modląca się do Bogini Żywi [18]

 

Mój ojciec ofiar Tobie przeczył

Zabijał święte gady,

krwawym ołtarzom Twym złorzeczył

wycinał święte sady.

.

witeź

Witeź Krak – przerosły krzakiem koralu, wszystkim trzem Krakom koral przyniósł zgubę, Koralem ozdobiony był Żmijowy miecz, od którego zginęli obaj synowie Kraka. Na starym Kraku wyrok wykonał krzew koralu po wodą. Jego mocy oparła się jeno Kralica.

Dopóki tak się będzie dziać, jak widziała to Wanda, – to ta niby cywilizacja ciągle będzie się panoszyć i nas deptać. Ludzie i pozostałe stworzenia będą nieszczęśliwi i nie będą nawet świadomi czemu tak się dzieje.

 

Wanda

Pierwotnie dzieło owo nosiło tytuł „Wanda” jednak tuż przed wydaniem autor zmienił go na „Legenda”. To miała być nasza pierwsza najważniejsza Legenda. Tak jak Brytyjczycy zwą Makbeta, po prostu – Sztuką. I wszyscy wiedzą o którą z nich chodzi. Kim jest owa Wanda? Czy może naszą dawną Królową? A tutaj Wyspiański odszedł od utartego wzorca i jego Wanda jest Rusałką-Czarodziejką. Nawiązuje to do naszych dawnych wierzeń, zwalczanych już w średniowieczu. Dopiero w 1570r. panosząca się tu obca religia wymieniła Wandę wraz z innymi naszymi Boginiami min. Dziewanną i Marzanną. Możecie to znaleźć w ich książce: „Postępek prawa czartowskiego” (1570r.) str. 97.  http://storage.lib.uchicago.edu/pres/2009/pres2009-0427.pdf

Wanda jest istotą wodną, władającą siłami tego żywiołu. Wanda-Woda trafia na dwór królewski jako przybrane dziecko. Wzrasta tam korzystając ze wszystkich dobrodziejstw przynależnych jej wysokiemu stanowi. Jest ona pełnoprawnym dzieckiem Kraka. Chociaż dla Duchów pozostanie na zawsze córką króla Wiślan i Rusałki. Jest jednocześnie istotą ludzką i duchową. Łączącą moce obydwu tych światów.

Wanda [26]

Ja jestem wodnej wzięta sile

i wodnej dziewki dziecko.

Łopuch [36] wspomina słowa młodszego syna Kraka

 

tyś jest rusalna wodna,

o ciebie się upomni woda”.

Wiedźma [50]

  1. Matusia cię podrzuciła

pod wawelski gród;

czas byś do nas powróciła

do wiślanych wód

.

Wodnik i Rusałka

Wodnik z lewej i Rusałka z prawej

 

Całe życie Wandy jest naznaczone powrotem do Wisły.  Bo tam jest jej miejsce. Ona jest tą Żywą Rzeką. Wodą Życia. Jako czarodziejka jest potomkinią – spadkobierczynią mocy, naszej Pramatki – Żywi – Pani Bóg, która ma tak wielką moc, że nawet plącze Pioruny. W Świecie Duchowym Wyspiańskiego też, jak widać, panuje Matriarchat. Żywia nieco ponad Perunem. Kralica pięknie się do Niej zwracała w modlitwach i została natychmiast wysłuchana!

Wanda [19] prosi o moc Boginię Żywię:

 

Jest-li to prawdą, – żem twa córa,

że moce we mnie drzemią,

niech piorun rzuci Twoja chmura

klnę ogniem, wodą, ziemią.

(daleki rum grzmotów)

 

Modlitwa ta jest bardzo długa i nie będę jej przytaczał w całości. Zainteresowanych kieruję do książki. Jeszcze nie tak dawno uczyłem się różnych języków Dzikich Ludzi aby usłyszeć prawdziwą, skuteczną modlitwę skierowaną do Bóstwa. Taką, która byłaby wysłuchana i przyniosła zamierzony skutek. Bo te nieskuteczne „protezy” to każdy z nas zna. Wanda pokazała jak to robić sprawnie. I to po polsku.

Nieco później rzuciła klątwę na wrogów. Warto też zapamiętać jak ona to zrobiła. Może ta klątwa ich nie zabiła lecz poraziła i obezwładniła na pewien czas. Witezianka zauroczyła ich. To wystarczyło, by zyskać nieco czasu na zorganizowanie obrony grodu.

.

Wanda

Związana Wanda przeznaczona na ofiarę. Myśli o ucieczce, lecz nie może tego zrobić bo jej postać nie ma odpowiednich stóp. Te znajdują się dalej. Wanda pochyla się nad wodą aby ta zechciała jej pomóc. Dalej leżą jeszcze jej siostry – Rusałki. To one mają ją wysłuchać.

 

 W nocy związana Wanda prosi Wodę-Wisłę o pomoc. Zasypia zmartwiona, nie doczekawszy się rychłego ocalenia. Jednak jej prośby zostały tej samej nocy spełnione przez orszak Wiślan. Żywych istot, które dawniej zabrała woda. Czyli ci ludzie i zwierzęta nie umarli gdyż nadal żyją tylko w odleglejszym „wodnym świecie”. Tak to widzieli nasi przodkowie. I w to wierzyli, że nie ma końca życia. To było dla nich wielkie pocieszenie w każdej dramatycznej sytuacji. Wiele lat temu w mojej rodzinie też jedno ukochane pacholątko zabrała rzeka, dopływ Wisły. Było to podczas wiosennych roztopów, gdy rzeka Bzura rozlała się wyjątkowo szeroko po łąkach. Dzieci wesoło pobiegły się bawić nad swoją rzeką. Jedno z nich już nigdy nie wróciło. Rodzice wiele lat po nim rozpaczali. Gdyby przyjęli punkt widzenia naszych przodków nie zamartwiali by się niepotrzebnie. Nie niszczyliby sobie i innym życia.

 

Pacholę [57]

Co pchną, to padnę na czworaki

W skrzek żabi oślizgujący

Kalam dłonie

Rusał [57]

Przypomina mu się, jak tonie.

.

pacholę

Pacholę, siedzące na krawędzi Wądołu

 

Utopione dziecko, teraz już mały Wodnik nadal ma podobne kłopoty jak brzdąc w naszym ziemskim świecie.

.

 rusałki

Rusałki z dziećmi, śpiące na grobli

 

 

Później, w czasie snu, Wanda zdążyła zabrać od Wiślanki czarodziejski wieniec, który dawał jej nadludzką moc. Jego działanie było jednak obwarowane licznymi wymaganiami. Tak trzykrotnie dostojnie zaklina Wandę owa darczyni wianka:

 

[73]

W komorze się strój,

słoneczka się bój;

niech nie ujrzy słonko

żeś ty dziwożonką,

wianeczek nie twój…

 

Słońce jest wyrocznią w tej sprawie. Bogiem, który może pozbawić mocy niepokorną istotę. I pewnie tak zrobi. Wcześniej, za młodu, Wanda szykował czarodziejski miecz, tak by został wzbogacony, nasycony i oświecony mocą Boga magii Welesa.

 

Łopuch [39]

„Welesie świeć,

jak świetli miecz

kralica złotobrewa,

jak świetli miecz i śpiewa:

„Welesie świeć,

.

miecz

Owo narzędzie zbójeckie – miecz porany o krzemiony, w prawym górnym rogu kończy się jego rękojeść. Gdyby nie wyraźny jelec to można by pomyśleć, że to przewrócony krzyż.

 

Poświęciła swe ziemskie życie aby przez jeden dzień mieć nadludzką siłę. To dzięki tej mocy oswobodziła swój naród spod pańskiego buta. To dzięki niej zapanował spokój. Powrót do pradawnego porządku bez władców i króli, zawitało Szczęście – czyli:

 

 

Matriarchat

Wanda: [19]

Ślubuję zamek w proch rozwalić,

Gdy jutro w Sławie wrócę!

[26]

w proch zamek ten się spali,

….

Z grodu ostaną jeno rumy

gdzie pycha ma siedlisko.

….

Piękniejsze wasze kurne chaty,

niż zamku pyszne dwory.

.

wiejskie chaty

Chaty w Grębowie 1900r. (S.W.)

 

Sama nie chciała władzy i korony, bo zwyczajne, proste życie w osadzie ma największą, dla niej, wartość. I taką przyszłość wyznaczyła dla własnego Ludu.

 

Zwycięstwo Wandy jest poczwórne:

 

–          Jako czarodziejka zaklęciami odrzuciła wroga od bram grodu, dając chwilową przewagę Polanom.

–          Wynagrodziła Przyrodzie jej zniszczenia – przez likwidację panoszącej się po krainie monarchii,

–          Zamknęła tyranię Kraka nad ludem. Przerwała dynastię. Uwolniła naród od ciemiężcy – niszczyciela dawnych praw i zwyczajów. Za karę sam Krak został oraczem w podwodnej krainie. Z króla chłop. Zupełnie odwrotnie niż w przypadku Piasta-Kołodzieja.

–          Pokonała militarnie wrogów zewnętrznych rozdając broń swojemu Ludowi i stając na czele wojsk. Przeciwnicy wraz ze tym jasnowłosym dowódcą zostali starci na proch:

 

[97]

a witeź biały kona sam,

a biały witeź kona

 

Dopiero po wypełnieniu tych licznych zadań powróciła do swego Wodnego domu. Gotowa. Świadoma. Spełniona.

 

[51]

Spłyną klęski, jako woda,

Wróci złoty mir;

 

 Żmij

Nie tylko Wanda została zaczarowana w tym dziele, również Smok awansował do grona nieziemskich postaci. To on jest świętym gadem – Żmijem. To on przynosi równowagę światu ziemskiemu wypełniając lukę pomiędzy duchami wody a ludźmi.

 

Śmiech [37]

Na skałach gad ma leże,

Do jaskiń zstępu strzeże”.

Łopuch [37]

Na światło gad się zwleka
Z jamy, z czeluści
Ku wodzie;

.

jaskinia

Śmiech [38]

wezmę Żmijowy miec,

pójdę wkiedy na skały,

 

To tego gada wygnał lub unicestwił Krak, co spowodowało katastrofę dla jego królestwa.

.

głowa żmija

Głowa Żmija – gada, strzegącego skarbu zakrytego głazem

 

 

Pomost przez dwa dzieła czyli: Legenda i Wesele

 

Obie książki Wyspiańskiego są wspaniałe. „Wesele” i „Legenda” niby odległe od siebie w czasie a jednak bardzo podobne. To są nasze epopeje narodowe. Poukrywano w nich te same wartości.  Utwór „Legenda” odnosi się do tajemnego święta, jest to niemalże boska interwencja:

 

[78]

Jarowitowa sprawa

W przeddzień rusalnych świąt.

.

Legenda makieta

Stanisław Wyspiański – Legenda – makieta dekoracji 1904r

 

„Wesele” opisuje obrzęd ku czci przodków – Dziady. Tu każdy Duch, zostaje przywołany z zaświatów i przynosi cząstkę swej mocy i wiedzy. Ponadto przemawiają do mnie, przeplatające się, piękne słowa klucze, w obu dziełach te same, jednak inaczej brzmiące. To są mocne, wymowne hasła.

 

Pierwsze z nich, nie-polskie:  [L 23, 32] kuszcze  kuszcz   [W] kuszcze. W legendzie stanowią jedynie ozdobę dzieła. Wplecione niby przypadkiem zwroty pożyczone od innych Słowian. W Weselu jest inaczej Wernyhora – Wysłannik z Ukrainy używa tego ukraińskiego słowa „trzaskają kuszcze” i gdy się szybko czyta te wspomniane słowo brzmi ono jak „kusze”. Nie ważne czy łamią się te kusze czy tylko miotają bełty. Była to prawdziwa niebezpieczna broń. Wcześniej Wernyhora wspominał walki i kazał szykować oręż. Podobieństwo nie było tu przypadkowe. Wieloznaczność czyha na każdym kroku.

 

Jasny Koń – jary koń to nasza słowiańska jARKONa. W „Legendzie” jest szczegółowo opisany i należy do Boga Jarowita – niosącego wieczną młodość i szczęście. W późniejszym Weselu opis zwierzęcia jest bardziej szczątkowy: pozostała jedynie maść, podkowy i czaprak. Wiadomo, że należy do nadludzkiej istoty lecz ciężko domyśleć się do kogo? Mnie się nie udało odgadnąć. Jednak Jarowit – Młody Bóg przenika i symbolizuje tę młodą epokę. Młodą Polskę. Młodą, piękną, silną i zdrową. Taką jak była ponad 1000 lat temu (dla Wyspiańskiego była to oczywiście Małopolska). Nie jakiś tam smutny XIXw, brudne miasta i biedne chłopstwo. Obdarte z resztek człowieczeństwa. Wyspiański nie tylko wycofał się na wieś ku ludowi. Nie tylko starał się odrodzić Wiarę Słowiańską. Lecz aby dopełnić ten obraz, cofnął się także myślami w czasie aby odkryć prawdę.

 

Tak jak dla Indian świętym symbolem jest pióro – dla nas od tysięcy lat jest róg. Szczególnie ten rytualny złoty róg.

 

Legenda [75]

Róg złoty chyciła dłonią

i zawój przez kark przerzuca

 

Wesele

Złoty róg

Na jego rycerny głos

spotężni się Duch

podejmie Los

 

Wszyscy wiedzę, jak się o skończyło

Kajsim zabył złoty róg

 

Nieulękniona Wanda użyła tego magicznego, zaklętego narzędzia – z porażającym skutkiem.

 

Legenda [79]

Cóż nie znają lęku,

Że idą po dźwięku?

Czy nie znają trwóg,

Skoro dźwięknął róg?

 

W Legendzie róg brzmi po wielokroć, pierwszy raz rażony czarami Ritgier ogłasza nim odwrót wojsk, drugi raz Wanda zbiera cały naród do boju. W końcu królowa Wanda gra na rogu aby jej otworzono wrota wodnego grodu.

 

W Weselu zabrakło tego, mrożącego krew w żyłach, dźwięku. Nikt z ludzi nie zdążył użyć Rogu, nie doszło do powołania Zboru. Ta opowieść jest nam bliższa, bardziej realistyczna. W „Legendzie” kilkadziesiąt razy pada słowo Wesele. Celowo. Po tym wiadomo było, że któraś kolejna sztuka Wyspiańskiego też będzie nosić taki tytuł. Oczywiście w Weselu też pada to słowo podobną ilość razy.

 

W Legendzie udało się zebrać ludzi. Powołać Zbór [65,81]. Zjednoczyć lud pod wspólnym sztandarem. Dokonała tego niezwykła kobieta – Witezianka. Bez Łopucha i Śmiecha nie byłoby tego dzieła, to oni podkręcają lirę, to z ich ust dowiadujemy się o tle wydarzeń. To oni wywlekają na wierzch skrywane tajemnice. Dwaj gędźce są czarownikami ale nie obnoszą się z tym mocno. Dodatkowo Łopuch to po rosyjsku łopian. Jak się czegoś przyczepi to nie ma zmiłuj. Jest jeszcze jeden niewidzialny zły duch znany jako Smęt  [L 33], dla kontrastu wspomina o nim Śmiech. W Weselu został przegoniony przez „Ucznia Czarnoksiężnika” Jaśka. Oczywiście w obu dziełach nie mogło zabraknąć Chochoła.

W Legendzie piękna Wanda czekała na swoje wesele, lecz jeż życzenie się nie spełniło:

 

Wanda [26]

Czekałam, przyjdą po mnie swaty

Nikt nie śmiał ponieść ku mnie wolę,

nikt kralki wziąć za żonę

 

 

Makbeta czytałem zawsze do połowy, gdy kończył się zaczarowany świat i zaczynała się brudna polityka – zamykałem książkę. „Legendy” nigdy tak nie potraktowałem. Ona jest piękna do końca. Wanda wreszcie wraca do swej wodnej krainy, do Świata Duchów Wody. Dla nas ludzi wygląda to na śmierć. Kres ziemskiej wędrówki. Dla niej jest to powrót do Świata, do którego zawsze należała, tego pięknego, wiecznego, Dobrego – Duchowego.

 

Wanda [42,43]

o falo moja ty wiślana,

ty, co tam płyniesz w dole;

o przyjdź i weź mnie ukochana.-

.

Wisła

A to jest przesłanie Stanisława Wyspiańskiego do swego Narodu, przesłanie to jawi się w wielu jego dziełach pisanych i malowanych. Oto ono umieszczone pod koniec Legendy:

 

Żegnaj królowo dawnych wieków,

hej dawnych lat wesele,

bywajcie bory czarnych smreków,

Królewscy przyjaciele!

 

Tej dawnej wiary trza nam leków,

W prastarych puszcz kościele.

Niech szczęście wróci!

.

sosna

Stanisław Wyspiański – Słowiański Czarownik, zdążył ocalić to co dla nas najważniejsze. Sława Mu po wsze czasy!

 

Spisał to wszystko, wychowany nad Bzurą i Wisłą, Tomasz Zieliński

 

Dla dociekliwych: w nawiasach kwadratowych zawarłem numery stron z Legendy wydanej w 1925r. Chciałem aby opis Legendy zilustrowany był przez obrazy Wyspiańskiego. Na środku malowidła „Skarby Sezamu” jest parów z błękitną wodą – to Wądół. Jest on skołatanym sercem Wandy a ten obraz ukazuje jak lustro kłębowisko jej myśli. Wyspiański tworzył „Skarby Sezamu” i „Legendę” w tym samym czasie.

Cały obraz poprzeplatany jest licznymi korzeniami, drewno jest miękkie i ciepłe. Węże już się tak dobrze nam nie kojarzą. Może nie są takie złe? Wszak te istoty są dziećmi Przyrody. Co ciekawe już po wystawieniu Stanisław przemalował nieco swoje dzieło. Niestety przez lata uległo ono powolnemu niszczeniu i wiele szczegółów i barw zatarło się z czasem. Obecnie wygląda zupełnie inaczej niż chciał tego autor.

.

Skarby Sezamu

Skarby Sezamu 1897r. (S.W.)

.

***************

.

Legenda o Wandzie należy do najbardziej znanych legend z okresu nim na nasze ziemie przywleczono fanatyczne nadjordańskie gusła. Ma przez to dla nas wielką wartość – dotyczy czasów pogańskich, w których zdaniem katolickiej propagandy na naszych ziemiach mieszkała w lasach dzicz bez własnej kultury i tożsamości. Imię Wandy i opowieści o niej przekazywano sobie ustnie przez wiele pokoleń, zanim wymieniona została przez katolickich kronikarzy. Pisał o Wandzie Kadłubek, Długosz, wspomina o niej „Kronika Wielkopolska”. Aż dziw bierze, że fałszerze historii spod znaku krzyża nazywani „kronikarzami” Wandy nie skatoliczyli. Na szczęście nie mogli tego dokonać – Wanda żyła zbyt wcześnie – na długo zanim nad Wisłą pojawiła się rzymska szubienica. Choć przerobili ją na księżniczkę czy królową oraz „dziewicę”. Pojawia się naturalnie pytanie – czy Wanda to postać historyczna? Odpowiem otwarcie – nie wiem. I nie mam najmniejszej możliwości, aby to sprawdzić. Gdybym potrafił kontaktować się z duchami przodków zapytałbym ich o Wandę. Ale tego nie potrafię. Uważam zresztą, że nie jest istotne czy Wanda żyła naprawdę. Legenda może wywierać mocniejszy wpływ na świadomość ludzi niż autentyczna historia. W pozytywnym, ale i w negatywnym sensie. Negatywny wpływ żydowskich legend o jakichś „prorokach” i „mesjaszach” widzimy do dzisiaj gołym okiem na całym świecie – miliardy wierzą w żydowskiego „mesjasza” i modlą się do żydowskich bożków. Ja wolę nasze legendy –  o Wandzie, Lechu Czechu i Rusie, Piaście Kołodzieju, Popielu, Wyrwidębie i Waligórze, Syrence Warszawskiej, Warsie i Sawie, Bazyliszku, czy o kwiecie paproci związanym z Kupalnocką. I parę innych legend. Bo są nasze, stanowią nasze nasze dziedzictwo kulturowe. Odróżniać je należy od legend skatoliczonych lub w całości wymyślonych przez jahwistów. Do pierwszej z tych kategorii należą np. skatoliczone wersje legendy o Giewoncie i śpiących rycerzach, którzy na dźwięk dzwonu Zygmunta pod wodzą skatoliczonego Chrobrego (który stłumił siłą pierwszy antykościelny bunt i nakazał wybijać zęby poddanym łamiącym narzucone przez kk przymusowe „posty”) ruszą na ratunek Polsce.
http://tatromaniak.pl/aktualnosci/c/legenda-o-spiacych-rycerzach

Do drugiej kategorii należy wściekle katolicka anty-legenda o Ślęży, wymyślona przez parszywych jahwistów. Widząc wielkie znaczenie Ślęży dla pogańskich Słowian jakiś parszywiec katolik wymyślił idiotyzmy, jakoby pod Ślężą znajdowało się wejście do piekła – królestwa Lucyfera. Chodziło naturalnoie o zastraszenie ludności; o to, aby świętą pogańską górę Ślężę omijano w starchu przed „diabłami” szerokim łukiem.
http://legendy-polskie.cba.pl/?p=30

Wracam do Wandy…
Nie przypuszczam, aby Wanda była postacią całkiem wyssaną z palca. Nasi przodkowie przy ogniskach nie przekazywaliby z pokolenia na pokolenie kłamstw i wymysłów. Pierwowzór Wandy zapewne istnial. Choć nie była ona księżniczką. Myślę, że była to wielka szamanka, wiedźma, szeptunka potrafiąca leczyć i uciszać burze. I stąd cieszyła się u Wiślan taką sławą. Pamięć o niej przekazywano następnie z pokolenia na pokolenie. Katoliccy kronikarze z pogańskiej szlachetnej wiedźmy przerobili ją na księżniczkę. U Kadłubka nie zmarła rzucając się do Wisły. Pokonała najeźdźcę, „tyrana lemańskiego”, po czym panowała długo, do końca życia pozostając „dziewicą” (jahwistyczna szajba związana z rzekomym „dziewictwem” żydówki Miriam/Maryi). Także przerobienie Wandy na księżniczkę to wpływ jahwizmu. U Słowian w okresie pogańskim/plemiennym władców nie było. Instytucja księcia/króla panującego autokratycznie nad poddanymi to właśnie negatywne wpływy jahwizmu na strukturę społeczną i państwową u Słowian. W Wiśle każe się Wandzie utopić „Kronika Wielkopolska” i tę wersję – Wanda, która Niemca nie chciała i dlatego utopiła się w Wiśle – nagłośnił później Długosz. W czasach Wandy Niemców jeszcze nie było. A nawet gdyby byli pod Kraków nie mieli szans dotrzeć. Zbyt wiele bitnych słowiańskich plemion stałoby im na drodze. Natomiast w czasach Kroniki Wielkopolskiej i Długosza cesarstwo niemieckie i niemiecki arcykatolicki zakon krzyżaków zagrażały już ziemiom polskim. I stąd wielką pogańską szamankę przerobiła katolicka propaganda na księżniczkę/królową Wandę, która nie chciała Niemca.

Dramatu Wyspiańskiego o Wandzie nie znam i nie czytałem. Nie jest on zresztą znany i popularny. Nawet wiki nie wymienia go w wykazie dramatów Wyspiańskiego. Zapewne dlatego, że jest zbyt pogański.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Wyspia%C5%84ski#Dramaty_Wyspia.C5.84skiego

Czy Wyspiański chciał dotrzeć nim pod strzechy? Podejrzewam, że bardziej dotrzeć chciał do komnat i salonów. Na wsi w jego czasach pogańskich zwyczajów i obrzędów nadal było pełno. Lud pamiętał jeszcze pogańskie obrzędy i imiona słowiańskich „bogów zapomnianych”. To w miastach kk wytępił pamięć o pogańskich czasach i tam dramat Wyspiańskiego mógłby pamięć tę przywrócić. A ponadto – jak dramat Wyspiańskiego miał trafić pod strzechy przy ogromnym nadal analfabetyzmie polskiej wsi w jego czasach?

Tutaj dygresja…

Krystowiercy zachwalając ich nadjordańskie gusła twierdzą często, że katolicyzm przyniósł Polsce piśmiennictwo i oświatę. Jak to wyglądało naprawdę? Otóż piśmiennictwo katolickie służyło do:

–  preparowania/fałszowania historii. To jahwiści wymyślili tzw. „chrzest Polski” i wymazali z naszej historii Bolesława Zapomnianego. I oczerniająco wspominali o tzw. „reakcjach pogańskich”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Reakcja_poga%C5%84ska

– katolicka propaganda preparowała kłamstwa o „zasługach” kk dla państwa i ludności.

– Krystowiercy fabrykowali fałszywki z nadaniami i przywilejami dla kk. Metoda była prosta – ponieważ poza klerem w czasach wczesnych Piastów nikt nie potrafił czytać i pisać, tym bardziej po łacinie, po śmierci władcy kler prezentował jego następcy rzekome dokumenty powstałe za panowania poprzednika z nadaniami i przywilejami dla kk. I w ten sposób wyłudzał kler coraz większe majętności i wpływy na państwo.

„Kościół katolicki raz wślizgnąwszy się do Polski szybko powiększał swoją własność. Fałszerstwa dokumentów, przywilejów i nadań książęcych należały do zwyczajowych praktyk.Autentycznych dokumentów książęcych przechowało się z XII wieku trzy, podrobionych na imiona książąt zaś siedemnaście” (wg: Wojciech Kętrzyński, Studia nad dokumentami XII wieku, Kraków 1891, s. 107). Pod koniec wieku XII dyplomatyka polska bądź Polski dotycząca obejmuje 150 pozycji, z czego 46 to dokumenty przez Kościół i w jego materialnym interesie sfałszowane.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/07/katolicyzm-a-polska-racja-stanu/

– Tzw. „oświata” w wykonaniu kk była zwykłą ogłupiającą indoktrynacją. Ponadto miała marginalny zasięg – jeszcze w XVIII wieku, u schyłku Rzeczypospolitej, ponad 90 % jej mieszkańców było analfabetami. Sytuacja zaczęła poprawiać się pod zaborami (zaborcy bardziej dbali o oświatę niż wcześniejsi władcy Rz’plitej i kler), ale analfabetyzm nadal był powszechny. Także II RP nie uporała się z nim do końca. To dopiero „zła” komuna w ciągu pierwszego dziesięciolecia po wojnie zlikwidowała w Polsce analfabetyzm. Wcześniej kk przez 1000 lat nauczył czytać i pisać ledwo kilka % Polaków. Komuna w ciągu dekady więcej więc zrobiła dla oświaty niż kk przez całe milenium. Przypomnę jeszcze, że na fali kontrreformacji kk zwalczał niezależną oświatę widząc w niej zagrożenie. To katolicy zlikwidowali w roku 1638 Akademię Rakowską  poziomem nauczania przewyższającą wszystkie katolickie szkoły i uniwersytety. To kk ocenzurował dzieło Frycza Modrzewskiego (kler wiedział, że ciemnota jest fundamentem nadjordańskiej wiary:
.
„Wbrew tytułowi pierwsze wydanie traktatu, które ukazało się w Krakowie w Drukarni Łazarzowej, objęło jedynie trzy księgi, tj. De moribus (O obyczajach), De legibus (O prawie) i De bello (O wojnie), ponieważ wskutek działalności cenzury Kościoła katolickiego[2], której obowiązki pełniła Akademia Krakowska[2], księgi De ecclesia (O Kościele) i De schola (O szkole) zostały skonfiskowane a następnie zniszczone z osobistego polecenia bpa Stanisława Hozjusza[2]. Ocenzurowaniu uległ także fragment dotyczący krytyki zwierzchnictwa papieskiego nad Polską, cyt. Papieże…podstawiając wszystkim nogi do całowania, każą wypełniać swoje rozkazy i polecenia, jakby one pochodziły z tajemnych planów bożych…i zapomniawszy o tym, że są tylko ludźmi, pragną, by im przyznawano tytuły i cześć niemal boską[3].

Na ostatniej stronie, noszącej datę 25 czerwca 1551, Modrzewski zamieścił wyjaśnienie, że „dziwne losy przeszkodziły” w opublikowaniu wszystkich ksiąg”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Commentariorum_de_Republica_emendanda_libri_quinque

Pierwsze pełne wydanie dzieła Modrzewskigo po polsku (1953 rok) to także zasługa „złej” komuny. Nie znamy miejsca pochówku tego wizjonera i myśliciela. W czasie gdy zmarł przez Koronę przewalała się fala wściekłych tumultów cmentarnych, podczas których katolicki motłoch bezcześcił groby i zwłoki „heretyków”. Rodzina Frycza obawiając się o jego grób pochowała go potajemnie w nieznanym miejscu. Do dzisiaj Frycz Modrzewski spoczywa gdzieś w bezimiennej mogile.

Dodam w tym miejscu jeszcze, że Słowianie mieli pismo runiczne, ale nie używali go do pisania ksiąg. Była w tym wielka ich mądrość. Wiedzę przekazywali ustnie i zawsze w taki sposób, aby była dopasowana do możliwości zrozumienia jej przez odbiorcę. Ponadto wiedzieli, że prawdziwa wiedza i mądrość zawarta jest w Księdze Natury. W księgach pisanych przez ludzi zawrzeć można wprawdzie wiedzę, ale nie mądrość. A księgi pisane przez podstępnych oszustów przynosić mogą tylko zło, nieszczęścia i ogłupienie ludzi. Czego np. żydowska biblia jest najlepszym przykładem. Ostatni starożytny mędrzec grecki Sokrates też o tym wiedział. To on powiedział, że gdy wymyślono pismo i zaczęto pisać księgi zakończyła się epoka mędrców i nastały czasy mędrków/mądralińskich. Którzy mają wiedzę, ale brak im mądrości. Bo wiedza książkowa i mądrość nie są synonimami.
Sokrates był analfabetą. Jego uczeń Arystokles znany bardziej jako Platon przekazał nam wiedzę o Sokratesie. Sam Platon mędrcem już nie był. Był piśmiennym filozofem.

Wizja Wyspiańskiego  – Wanda jako rusałka, nimfa wodna, jest dla mnie przyjemniejsza niż Wanda jako księżniczka dziewica samobójczyni. Po prostu jest bardziej słowiańska, pogańska. Najważniejszy jednak przekaz Wyspiańskiego dotyczy odbudowy przez Wandę prastarego, pogańskiego, wolnego od tyrańskiej władzy księcia porządku życia Słowian. Przy czym odnoszę wrażenie, że pod postacią Kraka ukrył Wyspiański także skatoliczonych Piastów, Jagielonów i królów elekcyjnych. Wszak napisł:

Tej dawnej wiary trza nam leków,
W prastarych puszcz kościele.

Dawna wiara – czyli pogaństwo (od którego odeszli wszyscy monarchowie z pocztu Matejki) jest w oczach Wyspiańskiego, Tomka Zielińskiego i moich lekarstwem na duchową degrengoladę Polaków. To samo dotyczy powrotu do czci wobec Przyrody – prastarych puszcz.
To przesłanie, tę mądrość zawartą w dramacie Stanisława Wyspiańskiego należy propagować. Aby mogła kiedyś zostać wcielona w życie…
.

.
opolczyk

.

.

precz z jahwizmem.

.

Ręce Boga

Reklamy