Winnetou – Pierre Brice – odszedł do Krainy Wiecznych Łowów

.

Winnetou.

Pierre Brice

.


.

.
Choć Winnetou był postacią fikcyjną, był największym dla mnie idolem dzieciństwa i wczesnej młodości. To głównie za jego sprawą Indian uważałem za moich duchowych braci. Oglądałem wiele westernów produkcji usraelskiej przedstawiających Indian jako barbarzyńską dzicz mordującą i skalpującą „dobrych” osadników, ale nigdy nie zaakceptowałem tej załganej wersji historii. Zawsze ubolewałem nad losem Indian mordowanych, oszukiwanych, wypędzanych z ich odwiecznych ziem, zapędzanych do „rezerwatów” przez białasów, „szlachetną” białą rasę, krystowierców – grabieżców i ludobójców. Oglądałem też filmy o autentycznych wodzach indiańskich jak Cochise, Geronimo czy Sitting Bull – ale zawsze istniał wśród nich także fikcyjny szlachetny Winnetou. Oglądałem wielokrotnie wszystkie filmy o Winnetou, oczywiście przeczytałem wszystkie tłumaczone na język polski książki Karla Maya, w których bohaterem był Winnetou. Naturalnie czytałem też pięcioksiąg Coopera czy trylogię indiańską Szklarskich. Oglądałem też wiele filmów z Gojko Mitićem jako Indianinem (grał on też w filmach o Winnetou), jednak żaden autentyczny czy fikcyjny bohater nie miał takiego wpływu na mój dziecięco-młodzieżowy stosunek do Indian jak właśnie fikcyjny wódz Apaczów Mescalero – Winnetou. I za to jestem mu wdzięczny.
.
Żegnaj Winnetou – Pierre Brice. Dziękuje Ci za wiele, wiele przepięknych chwil z dzieciństwa, gdy w kinie lub w telewizji oglądałem Ciebie w akcji na „preriach” w Jugosławii. Spotkamy się w krainie Wiecznych Łowów, która jest częścią zaświatów i sąsiaduje ze słowiańską Nawią.
.

.
opolczyk

.

.

precz z jahwizmem.

.

Ręce Boga

Reklamy