Jeszcze raz o Dniu Zwycięstwa w Moskwie – Marsz Nieśmiertelnego Pułku

.

Nieśmiertelny Pułk.

10bspolk1.

10bspolk2

.

Marsz Nieśmiertelnego Pułku jest to obywatelska inicjatywa zainicjowana 3 lata temu.
.
„Akcje z okazji jubileuszu Wielkiego Zwycięstwa 9 maja odbywają się w całym państwie. Jednym z centralnych wydarzeń tego święta jest „Nieśmiertelny pułk”. Pomysł tego marszu zrodził się 3 lata temu w Tomsku. W tym roku na ulice miast i wsi z portretami swoich bliskich weteranów wyszły setki tysięcy osób.
.
„Nieśmiertelny pułk” to inicjatywa obywatelska polegająca na marszu w kolumnie z portretami swoich przodków, którzy walczyli na froncie. Ta akcja ma na celu zachowanie w każdej rodzinie żołnierzy i oficerów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej 1941-1945, pamięci o tych, którzy nie żałując życia walczyli o wolność Ojczyzny. W zeszłym roku w szeregach „Nieśmiertelnego pułku” przemaszerowało, aby uczcić pamięc swoich przodków, prawie pół miliona ludzi.”
http://pl.sputniknews.com/swiat/20150509/355849.html#ixzz3abDTMMSV
.
W tym roku wzięła w Marszu Nieśmiertelnego Pułku udział garstka Polaków (relacja Adama Śmiecha ze strony „Myśl Polska”).
.
„Polacy w Marszu „Nieśmiertelnego Pułku”
.

mos 3.jpg
W dniach 7-10 maja po raz kolejny w ostatnim czasie byłem w Rosji. Konkretnie – w Moskwie, na głównych obchodach 70. rocznicy zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami. Zaproszenie wystosowała Patriotyczna Organizacja Społeczna Nieśmiertelny Pułk (ros. – Biessmiertnyj Połk).

Nieśmiertelny Pułk to jednocześnie nazwa przemarszów odbywających się w różnych miastach rosyjskich z okazji 9 maja – Dnia Zwycięstwa. W 2015 r. Nieśmiertelny Pułk miał szczególną oprawę i niespotykany dotąd rozmach. Wg informacji organizatorów i mediów rosyjskich, w centralnych obchodach w Moskwie, w Nieśmiertelnym Pułku wzięło udział ok. pół miliona ludzi! Wśród nich – Polacy. W jakiej liczbie? Nie wiem. Nasza grupa zakwaterowana w jednym z hoteli moskiewskich liczyła ok. 16 osób, ale potem spotkaliśmy jeszcze innych uczestników w samolocie powrotnym do Polski, a ponadto, wiele osób deklarowało, np. na facebooku, prywatny wyjazd na uroczystości. Tak, czy inaczej, byliśmy kroplą w morzu, ale kroplą widoczną.

Na czym polega idea marszu?

Pełni on dwie zasadnicze funkcje. Po pierwsze, oczywiście, upamiętnia zwycięstwo nad III Rzeszą. Po drugie, i to jest w tym wypadku najważniejsze, integruje weteranów i ich potomków. Uczestnicy wojny są naturalnie już dzisiaj w mniejszości. Główną masę uczestników stanowią dzieci i wnuki żołnierzy II wojny światowej, choć sądząc po wieku młodzieży i dzieci (nie chodzące jeszcze maluchy na rękach rodziców, lub w wózkach), sporo było także prawnuków a może i praprawnuków weteranów.

Prawie każdy maszerujący dzierżył w dłoni pamiątkę po swoim przodku – żołnierzu, głównie w postaci przygotowanych przez organizatorów lub prywatnie tablic z wizerunkami antenatów (w mundurach lub w cywilu). Sama ilość uczestniczących może pozwolić Czytelnikom na wyobrażenie sobie panującego ścisku, mogę tylko dodać, że na niektórych odcinkach, np. na przewężeniu przy wejściu na Plac Czerwony było naprawdę ciężko. Ale to nic przy tym, co można było przeżyć i w czym uczestniczyć. Każdy z polskich pułkowców był pod ogromnym wrażeniem panującej niezwykle serdecznej atmosfery i rzeczywistego, nie udawanego i spontanicznego świętowania zwycięstwa. Nie było w tym nic ze sztucznej powagi, namaszczenia, czy napuszenia. Zwykli ludzie, w większości potomkowie prostych żołnierzy, zwyczajnie wyrażali swoją radość. Jeżeli za zwyczajną uznamy oczywiście np. ścianę ogłuszającego dźwięku, zrodzoną przez Urra-a-a-a-a wydobywające się z setek tysięcy gardeł, biegnące w obu kierunkach, jak meksykańska fala.

Jak byliśmy odbierani jako Polacy?

Niezwykle serdecznie. Brak mi słów na określenie tej serdeczności, a nie chciałbym popadać w podręcznikowy banał. Po prostu czuliśmy się, jak wśród najlepszych przyjaciół. Wraz z kolegą Jarosławem Sobczakiem ze Zgierza, jako jedyni z naszej polskiej grupy dzierżyliśmy w dłoniach nie tylko portrety naszych Dziadków Konrada i Edwarda – żołnierzy Września – ale także dwie biało-czerwone, niesione wysoko ponad tłumem. Były łatwo rozpoznawalne i stały się, obok mundurów polskich, w których szli trzej nasi pułkowcy, przyczyną ogromnej popularności polskiej grupy. Spotkaliśmy się wyłącznie z wyrazami sympatii, z prośbami o niezliczoną ilość zdjęć itd. Jakże różni się rzeczywistość od codziennej, prymitywnej propagandy mediów w Polsce!

Spotkaliśmy również niezwykłe osoby. Księdza prawosławnego, proboszcza pobliskiej parafii, który szedł przez dłuższy czas z naszą grupą i pożegnał mnie słowami „Jeszcze Polska nie zginęła”, Panią, której ojciec zginął pod Warszawą, i która poprosiła mnie o pomoc w ustaleniu, czy istnieje gdzieś jego grób, Panią ze Lwowa, która po wojnie tam pozostała, a której ojciec został wcielony do Armii Czerwonej i w niej walczył, małżeństwo Żydów, którzy na widok polskiej flagi bardzo się wzruszyli.

mos 5.jpg

Okazało się, że ojciec tego uczestnika marszu walczył w polskiej armii, na dowód czego człowiek ten pokazał mi zdjęcia legitymacji towarzyszących medalom za zdobycie Warszawy i za forsowanie Odry. Bardzo sympatyczna była też grupa z Krymu, ze sztandarami, ubrana po wojskowemu (bynajmniej nie na zielono!) i zapraszająca do turystycznego odwiedzenia półwyspu. Na tematy bieżące z Rosjanami w zasadzie nie rozmawialiśmy. W zasadzie, gdyż niemal każda próba a priori tłumaczenia Rosjanom niuansów sytuacji w Polsce, że my swoje, a nasze władze swoje, była szybko zbywana sympatycznym „wiemy, wiemy”. Na zakończenie marszu, już po wyjściu z Placu Czerwonego odbyłem krótką rozmowę z bardzo twardym, prostolinijnym i jednocześnie delikatnie zachłyśniętym już świętowaniem Rosjaninem, z którym doszliśmy do błyskawicznego porozumienia w kwestii ukraińskiej kończąc spotkanie uściskiem dłoni i hasłem:

„Smiert banderowcom!”.

Obok Polaków, w marszu brali udział przedstawiciele różnych krajów i narodowości. Byli spadkobiercy tradycji walk w Jugosławii, Czechosłowacji, a także grupy z Hiszpanii, Holandii, Włoch, Francji, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Spośród obcokrajowców muszę wspomnieć o Holendrze Joopie Konnemanie, który na skutek pomyłki organizatorów nie miał wydrukowanego portretu przodka i z konieczności niósł portret polskiego weterana Józefa Czapińskiego, którego syn musiał w ostatniej chwili zrezygnować z wyjazdu. Holender był niezwykle zaintrygowany rolą jaka mu niespodziewanie przypadła w udziale, chciał koniecznie poznać wojenne losy polskiego żołnierza. Przy tej okazji nasza rozmowa rozwinęła się na szereg innych wątków.

mos 6.jpg

Joop stwierdził, że chciałby u siebie propagować wiedzę o udziale Polaków w pokonaniu III Rzeszy. Martwił się, że pamięć o wojnie powoli odchodzi w zapomnienie w Holandii, że media mówią tylko o roli USA i Wlk. Brytanii itd. Najważniejszą postacią pośród maszerujących był jednak z pewnością prof. John Laughland, znany brytyjski prawicowy konserwatysta, przeciwnik Unii Europejskiej i wrogiej polityki wobec Rosji, wykładowca Sorbony oraz dyrektor paryskiego Instytutu Demokracji i Współpracy, w Polsce znany głównie z książki „Zatrute źródła Unii Europejskiej”. Spotkałem go w Moskwie po raz drugi. Wcześniej był jednym z prelegentów podczas tegorocznej konferencji w Jałcie poświęconej 70. rocznicy spotkania Wielkiej Trójki.

Reasumując, udział w przemarszu Nieśmiertelnego Puku był dla mnie i innych Polaków przeżyciem wyjątkowym. Chyba po raz pierwszy dane mi było w dorosłym życiu świadomie przeżywać prawdziwą radość ze zwycięstwa nad III Rzeszą. Jak to robić, pokazali mi uśmiechnięci i sympatyczni Rosjanie. Wbrew pozorom i wbrew polskiej tradycji świętowania głęboko nasyconej skrajnym pesymizmem i nieznośnym patosem, my Polacy także mamy z czego radować się w rocznicę zakończenia najstraszniejszej z wojen. Współuczestniczyliśmy w zadaniu ostatecznego ciosu agresywnej polityce niemieckiej, w przetrąceniu Drang nach Osten, uzyskaliśmy najlepsze w historii granice i dzisiaj żyjemy wciąż w państwie, które jest wprost kontynuacją tamtego, powstałego w wyniku klęski Niemiec. Starajmy się to docenić, radujmy się, a o złych rzeczach pamiętajmy kiedy indziej.
Adam Śmiech
fot. autor”

.
Za: http://www.mysl-polska.pl/474
.
.Polskim uczestnikom marszu Nieśmiertelnego Pułku należą się słowa najwyższego uznania. Przynajmniej oni reprezentowali Polskę tego dnia w Moskwie. Bo agentura okupanta rządząca Polską obchody na Placu Czerwonym zbojkotowała. Oglądałem transmisję z tego marszu w internecie.
.

.
Osobiście uważam, że wzięło w nim o wiele więcej ludzi niż 300 000 czy 500 000. Zwłaszcza migawki z lotu ptaka są imponujące. Np. pomiędzy minutą 7:58 a 8.17.
.Polecam jeszcze zdjęcia z tego marszu pod tym linkiem – Бессмертным Полк Москва 2015.
.Zazdroszczę Rosjanom ich historycznej pamięci. I tego, że pamięć o II wojnie tak ich jednoczy. Znam wielu Rosjan żyjących w Niemczech. Cechuje ich otwartość i życzliwość. Tak naprawdę najlepiej czuję się w ich towarzystwie. Ponadto z wielu relacji wiem, że Rosjanie mieszkający w Rosji są tacy sami – otwarci i życzliwi. Tylko w jednej sprawie nie znają żartów – jeśli ktoś podniesie rękę na ich Matuszkę Rossiję. Wtedy stają się twardzi i nieubłagani. Doświadczyli tego Mongołowie, Tatarzy, wojska Rzeczypospolitej okupujące Kreml, Napoleon i Hitler. To samo spotka bandyckie NATO i USrael, jeśli podniosą rękę na Rosję. Rosjanie nie chcą wojny, nie chcą na nikogo napadać. Bo wiedzą czym jest wojna. Ale pędzi swojej Ziemi nie oddadzą bez walki. Rosjanie czczą Djeń Pobiedy. I mają rację. Oni doskonale wiedzą, jaki byłby ich los, gdyby Armia Czerwona została rozbita przez Wehrmacht i SS. Niestety podobna świadomość w Polsce prawie zanikła. A przecież los Polaków w wypadku zwycięstwa III Rzeszy byłby przerażający. Choć wojna  ta i bez „Endsiegu” III Rzeszy była dla Polski i Polaków tragiczna. Wielomilionowy mord na Polakach, masowe wypędzanie Polaków z ich odwiecznych ziem, łapanki i masowe wywózki Polaków do obozów koncentracyjnych i na roboty przymusowe przerwała właśnie Armia Czerwona. Niestety obecnie o tym zapomina się i nazywa ją „okupantem”. I jakkolwiek PRL w latach terroru żydo-komuny (1944-56) nie była państwem wymarzonym przez Polaków, nie było to winą Armii Czerwonej.

Ona uratowała miliony, dziesiątki milionów  Polaków przed zagładą.
O tym powinniśmy pamiętać.
.

.
opolczyk
.
.
PS
Ten wpis mający być relacją z pełnego patriotyzmu i życzliowści Marszu Nieśmiertelnego Pułku w Moskwie muszę niestety zakończyć haniebnym zgrzytem, jaki miał miejsce w Lublinie. Przedstawicieli „Młodzieży Wszechpolskiej” i „Obozu Narodowo-Radykalnego” protestujących w auli wydziału ekonomicznego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej na spotkaniu z neobanderowskim „konsulem” Ukrainy Wasylem Pawlukiem przeciwko gloryfikowaniu ludobójców z OUN/UPA wyrzucono z sali.
http://wmeritum.pl/polscy-studenci-wyrzuceni-ze-spotkania-z-ukrainskim-konsulem-umcs/
.
Najbardziej haniebnie zachował się rektor prof. dr. hab. Stanisław Michałowski. Okazał się być nargorliwym wazeliniarzem, renegatem i zwykłą kanalią. A banderowska swołocz zachowuje się w Polsce jak u siebie. Rozpuszczona nadskakiwaniej jej przez agenturę okupanta. Polaków domagających się potępienia ludobójców ukraińskich traktuje się natomiast jak wrogów i prowokatorów. Czy widział ktoś takie upodlenie? Oto do czego prowadzi hołubienie banderowskiej swołoczy przez „naszych” rządzących w Warszawie. W tym miejscu zaznaczam, że nie jest mi po drodze ani z „Młodzieżą Wszechpolską” (zaślepione katolactfo), ani tym bardziej z „Obozem Narodowo-Radykalnym”, który sam ma ciągotki faszystowskie. A przynajmniej wzoruje się na „brunatnych koszulach” SA. Tych szowinistów naśladujących faszystowskie bojówki nie cierpię. Pamiętam ich haniebny występ pod pomnikiem Powstańców Śląskich.
.
02.05.2007 GORA SW. ANNY UROCZYSTOSCI OBCHODY POSWIECONE 86 ROCZNICA III POWSTANIA SLASKIEGO , SWIETO FLAGI I DZIEN POLONII I POLAKOW ZA GRANICA  ORGANIZACJE MLODZIEZOWE MLODZIEZ WSZECHPOLSKA , ZADRUDZY , ONR , HITLEROWSKI GEST FOT. RAFAL MIELNIK / AGENCJA GAZETA
.
Niemniej oni są w Polsce u siebie. A neobanderowiec Pawluk nie.
Rosjanie u siebie nigdy by nie dopuścili do takiej sytuacji, jaka miała miejsce w Lublinie. „Nasze” władze i elita intelektualna (rektor uniwersytetu) już tak.

Miał rację Adam Śmiech pisząc – „Smiert banderowcom!”

Faszystom – tym prawdziwym – też! Także tym współczesnym. Z Waszyngtonu, Brukseli, Telawiwu. I z Warszawy.

.

.

precz z jahwizmem

.
.
Ręce Boga
Reklamy