Krajobraz po inscenizowanej bitwie

.

farsa

Obłuda Duda, Bul Komorowski i żulik Kukiz

.

Gdyby nie przypadek politycznego żulika Kukiza można by stwierdzić, że farsa wyborcza przebiegła bez niespodzianek. Jak przewidywałem kandydaci dwóch głównych agenturalnych partii zdobyli razem blisko 70 % głosów. Obłuda wyprzedził Bula o niecały 1 %. Całej reszcie pozostało do podziału 30 %.

Sukces kandydata agenturalnego PiS tak naprawdę nie jest żadnym sukcesem Obłudy Dudy. Spora część bydełka wyborczego, która na niego oddała głos głosowała nie na Dudę a przeciwko Komorowskiemu. Obłudzie (mającemu żydowskiego teścia, uczestnikowi obrad knessetu w Krakowie) dali swój głos widząc w nim jedyną szansę na uwalenia Bula Komorowskiego. Daliby go każdemu innemu, który miałby realną szansę na wysłanie Bula na emeryturę. Sam chrabja Bul Komorowski jego umizgami wobec Patroszenki zraził sobie sporą część bydełka wyborczego. Gdyby nie jego haniebna wycieczka do Kijowa, podczas której Patroszenko i jego uzurpatorska klika ogłosili OUN/UPA formacjami patriotycznymi, które należy czcić, Bul Komorowski miałby większą szansę na drugą kadencję.

Osobiście uważam ostatnią farsę za przegraną przez wszystkich. Przegrali nawołujący do bojkotu tej okupacyjnej farsy. Wprawdzie farsa ta miała najniższą frekwencję w historii III Rzydopospolitej, ale jak by nie było prawie 49% uprawnionych do głosowania jak posłuszne bydełko wyborcze polazło do lokali z ur(y)nami. Ale przegrał i okupant nawołujący do masowego udziału w farsie. Ponad 51 % uprawnionych olało te apele i samą farsę.

Zaskoczył mnie jedynie wynik politycznego żulika Kukiza. Reklamowany jako niezależny i antysystemowy okazał się tak naprawdę służący systemowi. Przypuszczam bowiem, że gdyby nie startował, połowa jego elektoratu olałaby farsę i wtedy frekwencja wyniosłaby poniżej 40 %. A tak żulik Kukiz oszukujący popierające go bydełko wyborcze nabił okupantowi frekwencję.
Dlaczego twierdzę, że Kukiz to zwykły polityczny żulik i oszust? Otóż udaje niezależnego, ale bandytów kijowskich poparł tak samo jak robi to agenturalny POPiS.

.

.

Albo jest idiotą i nie widzi, że jewromajdan był inscenizacją zaplanowaną, wyreżyserowaną i sfinansowaną przez bandycki USrael, albo też widzi to, ale oszust udaje, że wierzy w spontaniczny „zryw” kijowski i „wolną Ukrainę”. Udaje „niezależnego” i „antysystemowego”, ale od miesięcy jest pupilkiem me(n)diów?. Czy telawiwzornia będąca w rękach okupanta zapraszałaby „niezależnego” i „antysystemowego” kandydata tak często przed kamery? Przecież on miał nieograniczony wręcz dostęp do okupacyjnych me(n)diów. Na równi z Obłudą i Bulem. To jaki on jest „niezależny” i „antysystemowy”? Kukiz brylował u mendy Bogdana Lisa, u mendy Wojewódzkiego, w tvn-ie, a nawet w wyjątkowo załganej tvp info. Brał udział w wielu debatach i dyskusjach w okupacyjnej reżimowej telawiwzorni. Udzielał w niej na wielu kanałach wywiadów. A mimo to 20 % bydełka wyborczego uwierzyło w brednie, że jest on „niezależny” i „antysystemowy”.

Jest jeszcze jedna sprawa dotycząca tego żulika. Albo jest skończonym idiotą, albo też świadomie bierze udział w zakrojonej na dużą skalę operacji okupanta mającej na celu wyeliminowanie ze sceny politycznej całej niepotrzebnej „drobnicy” politycznej (PSL, SLD, PJN, Paliokot i inni). Mam na myśli propagowane przez Kukiza JOW-y (jednomandatowe okręgi wyborcze). Otóż wg  tego żulika jest to ratunek dla Polski i najlepszy wariant tzw. „demokracji parlamentarnej”. Idioci jak on twierdzą, że wtedy do knessejmu wejdą „najlepsi”. Ale wyobraźmy sobie, że ostatnia farsa wyborcza była farsą wyborów do knessejmu na zasadach JOW-ów, a Kukiz startował w niej jako lider ugrupowania „niezależni i antysystemowi”. Farsa zakończyła się identycznymi wynikami w skali kraju i wszystkich okręgów wyboryczych jak ta z ostatniej niedzieli. Ugrupowanie żulika Kukiza zdobyło w skali kraju prawie 21 %, a w niektórych okręgach wyborczych miało nawet II miejsce. Ale w JOW-ach wygrywa tylko ten co ma I miejsce. Reszta odpada. Tak więc przy identycznej frekwencji i wynikach, przy ordynacji JOW-ów partia Kukiza zdobywając 21 % głosów w skali kraju nie wprowadziłaby do knessejmu ani jednego kandydata. Knessejm zostałby zabetonowany w 100 % POPiS-em.

Tak działają JOW-y.

O które tak zażarcie walczy Kukiz. Pytaniem pozostaje – czy jest on idiotą zamykającym sobie ew. drogę do politycznej kariery w knessejmie, czy prowokatorem do zadań specjalnych.

Ciekawi mnie czy Kukiz to zrozumie i wycofa się ze swoich bredni o „dobroczynności” JOW-wów dla „demokracji”, czy też dalej będzie je forsował. Bo takie otrzymał zadanie od mocodawców. Tych samych, którzy kierują Obłudą Dudą i Bulem Komorowskim.

Jak dalej potoczy się polityczna kariera Kukiza? Nie wiem. Ale nie wykluczam, że tak, jak to było z Palikotem.  Tamten rozbłysł szybko i mocno, ale równie szybko się wypalił i zgasł.

.

Cieszy mnie natomiast totalna klapa Ozjasza Goldberga vel JKM. Odgrażał się, że zajmie II miejsce i zastartuje w II turze. W sumie  znalazł poparcie 3,3 % idiotów uczestniczących w farsie wyborczej. Jak widać jego hasło „prywatyzacji” wszystkiego na szczęście nie jest w rozszabrowanej Polsce popularne.
.

A co będzie z drugą turą farsy ? Bydełko wyborcze będzie wybierać pomiędzy dżumą a tyfusem plamistym. Wszak mimo inscenizacji walki na śmierć i życie POPiS to jedna szajka. Przyznał to Lech Kalkstein podczas wizyty w Izraelu. Na spotkaniu z pobratymcami powiedział niezwykle istotną rzecz. Otóż stwierdził, że nawet jeśli PiS przegra wybory to polityka (w domyśle „polska”) wobec Izraela się nie zmieni.

.


.
Powiedzał to ponadto z niezwykłą pewnością siebie. Po prostu wiedział, że tak będzie. Ale wtedy jedyną „siłą” mogącą pokonać PiS była PO. I Kalkstein o tym wiedział. A jednak  z niezachwianą pewnością siebie stwierdził, że nawet w takim wypadku polityka wobec Izraela (czytaj – służenie interesom Izraela) się nie zmieni. Kalkstein mógł to powiedzieć, bo po prostu doskonale wiedział, że PO ma tych samych mocodawców co PiS. A walkę pomiędzy sobą inscenizują po to, aby podzielić polskie społeczeństwo na zwalczające się obozy popierające rzekomo walczące ze sobą PO i PiS. I po to, aby na zmianę to jedna to druga agentura Izraela w Polsce rządziła. Ale przecież wiemy, że bez względu na to, która z tych agenturalnych partii wygra – polityka wobec Izraela się nie zmieni.

Tak więc czy po II turze farsy prezydęckiej w Belwederze będzie rezydent Obłuda Duda czy rezydent Bul Komorowski – co to dla Izraela za różnica? Wszak – jak to stwierdził gorliwy Iraelita poprzednik Bula Komorowskiego – polityka wobec Izraela się nie zmieni.
.

.

opolczyk

.

.

PS

Tzw. „demokracja parlamentarna” to zakamuflowana dykatatura. Nie reprezentuje społeczeństwa a interesy dominujących partii i ich mocodawców. Ale jeśli już ją nam narzucono to najbardziej reprezentatywny knessejm odzwierciedlający rzeczywiste nastroje Polaków powinien wyglądać tak – około 45-50% miejsc powinno być pustych. Puste fotele reprezentowałyby tych, którzy farsy woborcze ignorują. Zniesiony powinien być próg wyborczy, aby nawet ugrupowania niszowe, które zdobyły ok. 66 000 głosów (1/460 uprawnionych do głosowania) powinny otrzymać 1 fotel. Wtedy w knessejmie reprezentowane byłyby zarówno partie agenturalne, jak i niszowe, które zdobyły przynajmniej 1/460 ilość głosów gwarantujących 1 fotel. Kukiz w takiej sytuacji bazując na wynikach ostaniej farsy przy 20 % poparcia i frekwencji 50 % miałby 10 % foteli. PiS i PO po ok. 17 %.

„Demokracja parlamentarna” jest dyktaturą narzucającą wszystkim wolę garstki. Prawdziwe ludowładztwo jest i musi być oddolne – lokalne wspólnoty powinny same decydować o wszystkim, co ich dotyczy. A nie być zalewanymi tysiącami praw i przepisów uchwalanymi w Warszawie, a tym bardziej w Telawiwie, Waszyngtonie, Brukseli czy w gabinetach Rothschilda i Rockefellera.

.

.

precz z jahwizmem.

.

Ręce Boga