Chrześcijaństwo – nadjordańska szkodliwa odmóżdżająca dżuma duchowa…

.

gniew plugawego Jahwe.

jahwizm.

kajdany jahwizmów

.

Całe żydo-chrześcijaństwo jest złe i szkodliwe. Najgorszym zaś jego odpryskiem jest watykańska sekta zwana katolicyzmem.
.
Szczególnie szkodliwe dla psychiki i zdrowia psychicznego oraz intelektu „wierzących” są wpajane im strach (przed „piekłem” czy „karą boską”), poczucie winy („moja bardzo wielka wina”, „to za twoje grzechy „zbawiciel” umarł na krzyżu”) i konieczność ślepej i bezrefleksyjnej wiary w tzw. „prawdy ojawione”, w żydowską biblię, w wymysły „świętych” i teologów, „reformatorów” lub liderów pomniejszych żydo-chrześcijańskich sekt. Są to narzędzia zniewalania wierzących.
.
Zdrowie psychiczne w ujęciu Kazimierza Dąbrowskiego to zdolność do rozwoju wewnętrznego w kierunku wszechstronnego rozumienia, przeżywania, odkrywania i tworzenia coraz wyższej hierarchii rzeczywistości i wartości aż do konkretnego ideału indywidualnego i społecznego poprzez procesy dezintegracji pozytywnej i cząstkowej integracji wtórnej.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dezintegracja_pozytywna
.
Jak na rozwój psychiki i intelektu człowieka wpływają powyższe narzędzia zniewalania wierzących.
.
Strach
.
Jest naturalną reakcją na niebezpieczne sytuacje i zagrożenie życia. Jest elementem instynktu zachowawczego. W obliczu zagrożenia organizm przy pomocy reakcji hormonalnych mobilizuje się do walki lub ucieczki. Dzięki strachowi człowiek stara się unikać sytuacji zagrażających życiu, co zwiększa jego szanse na osiągnięcie starości (pomijam tutaj znudzonych życiem i niedowartościowanych ludzi szukających „mocnych wrażeń”). Taki strach jest czymś naturalnym i w sumie pozytywnym – zwiększa szanse na przeżycie. Inaczej wygląda sprawa z wmawianymi wierzącym „karą boską”, „gniewem bożym” i „pieklem”,  wywołującymi permamentny, często wręcz paraliżujący strach. Jest on przede wszystkim irracjonalny. Od kiedy tylko wymyślone zostały religie abrahamowe wyznawców straszono gniewem i karą bożą. Każde nieszczęście, każda wojna, śmierć, choroba, każda katastrofa naturalna przedstawiane były jako „gniew” i „kara boska” za domniemane „grzechy” lub „brak wiary” wyznawców. I choć te wszystkie zdarzenia losowe nie miały nic wspólnego z „karą boską”, wierzący  i tak w te brednie wierzyli. Zastraszano wierzących nimi i wymuszano nimi posłuszeństwo, które rzekomo zagwarantować miałoby ustanie „plag boskich” zsyłanych na „grzesznych” ludzi. Utrzymywanie wierzących w permamentnym strachu przed „gniewem bożym” i piekłem odbija się nie tylko negatywnie w sferze somatycznej. Równie fatalnie odbija się na zdrowiu psychicznym. Pisze o tym wielu psychologów. Wierzący żyje w ciągłym strachu przed „gniewem bożym” i „piekłem” – i to choć żydo-chrześcijański pustynny demon Jahwe rzekomo jest nieskończenie dobry, miłosierny i sprawiedliwy. Co gorsza, temu strachowi nie można zaradzić w żaden sposób – nie można z „gniewm bożym” czy „piekłem” walczyć lub uciec przed nimi jak w przypadku realnych zagrożeń. One jak katowski topór wiszą nad zastraszonym wierzącym. I czynią go posłusznym niewolnikiem, który zrobi wszystko co nakazuje zwierzchność sekty, aby ich uniknąć.
.

Poczucie winy
.
Jest wyznacznikiem duchowego i psychicznego rozwoju człowieka. Nie znają go małe dzieci i psychopaci. Związane jest z czymś co nazywane bywa sumieniem. Jest to wewnętrzny moralny/etyczny „kompas”, który mówi nam, kiedy postępujemy źle. Nie ma to nic wspólnego z narzuconą z zewnątrz przez jahwizmy „moralnością” opartą o nakazy i zakazy (moralność endo- i egzogenna). U chrześcijan, którzy w ogromnej większości znajdują się na najniższym etapie rozwoju duchowego (integracja pierwotna,  prymitywna, z dominacją popędów i tzw. „zwierciadła społecznego„) poczucie winy dosyć łatwo jest oszukać (tzw. „spowiedź” i „pokuta”) lub stłumić. Na wyższych etapach rozwoju duchowego poczucie winy w wypadku popełniania świństw innym ludziom narasta. Na najwyższym etapie wytworzony indywidualny ideał osobowości praktycznie nie pozwala na świadome czynienie innym ludziom świństw. Jeśli jednak człowiek zintegrowany na tym poziomie takie uczyni, przeżywa ogromne katusze duchowe, które zmuszają go do naprawienia krzywd i zadośćuczynienia. Sumienia będącego przejawem naszego Wyższego JA na tym poziomie nie można oszukać.
.

Zgodnie z Huną – wiedzą szamanów Polinezji (także Hawajów) poczucie winy blokuje nie tylko przepływ życiodajnej energii życiowej many (w jodze – prany), ale uniemożliwia duchowy rozwój człowieka i normalne szczęśliwe życie. Huna podaje wiele sposobów na oczyszczenie świadomości z poczucia winy.
Obok „zdrowego” poczucia winy, które każe nam naprawiać wyrządzone krzywdy i świństwa jest jeszcze niezwykle destrukcyjne poczucie winy narzucane wierzącym przez kler. Wierzący zmuszani są podczas każdych guseł kajać się nawet bez powodu przed żydowskim „bogiem” –moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina”. Jeszce gorsze jest wmawianie im winy za domniemane ukrzyżowanie idola żydo-chrześcijańskich sekt – Joszue – „to za twoje/nasze grzechy „zbawiciel” umarł na krzyżu”. Nawet dzieciom tymi bredniami kaleczy się psychikę:
.
„DROGA KRZYŻOWA DLA DZIECI – II
DZIEWCZYNKO, CHŁOPCZE,
Pan Jezus cię bardzo kocha. Za twoje grzechy i za grzechy wszystkich ludzi dźwigał ciężki krzyż i na nim umarł w Wielki Piątek…”

http://januszgnat.nazwa.pl/mod/1029.html
.
Jezus umarl za nasze grzechy3_Animation
.
Od tego poczucia winy nie sposób jest uwolnić się wierzącemu. Cokolwiek by nie zrobił – w jewangeliach nadal będzie napisane, że Joszue umarł na krzyżu. Co rok nadal będą celebrowane ponure/makabryczne „drogi krzyżowe”, podczas których wierni programowani są poczuciem winy – „któryś cierpiał za nas rany Jezu Chryste zmiłuj się nad nami”. Tak wychowuje się kaleki psychiczne niezdolne do duchowego rozwoju, dręczone poczuciem irracjonalnej winy. Bo jest ona irracjonalna – z dwóch co najmniej powodów.
.
– Zakładając, że Joszue to nie fikcyjna postać i że umarł na krzyżu/belce, z treści jewangelii wynika, że spotkało go to dlatego, bo zadarł ze świątynią Jahwe i faryzeuszami. Nie „cierpiał” więc za czyjekolwiek „winy” a za to, że zadarł z silniejszymi od niego.
.
– Doktryna odkupienia grzechów/win krwią zwierząt ofiarnych była typowa dla ówczesnego judaizmu. Do świątyni wierzący judaiści zanosili zwierzęta ofiarne, zabijane na ołtarzu Jahwe w celu zmycia ich krwią „win/grzechów” wyznawców judaizmu. Domniemaną śmierć Joszue na krzyżu/belce przerobiło żydo-chrześcijaństwo na typowo żydowską ofiarę „baranka bożego” za grzechy ludzkości, jaką nieskończenie sprawiedliwy chciał złożyć samemu sobie. Bo bez tej krwawej jatki nie był nieskończenie miłosierny w stanie odpuścić wierzącym im grzechów. Do których zresztą sam ich zwodził (Ojcze nasz, któryś jest w niebie … i nie wódź nas na pokuszenie…Amen”).
Na marginesie dodam – doktryna odkupiemnia grzechów przez idola żydo-chrześcijaństwa jest kompletną bzdurą z jeszcze innego powodu. Jeśli „odkupił” on „grzechy” to po co jest jeszcze „piekło”? A jeśli „grzesznicy” nadal idą do „piekła” – to jakie „grzechy” tamten „odkupił”?
.
Na nieszczęście dla siebie i na szczęście dla kleru wierzący nie są w stanie do stawiania takich pytań. Oni po prostu tępo i bezrefleksyjnie wierzą w „prawdę objawioną” i nauki liderów sekt.
.
Konieczność ślepej i bezrefleksyjnej wiary w tzw. „prawdy ojawione”, w żydowską biblię (w tym i w jewangelie), w „Chrystusa” i inne przeróżne wymysły „świętych”, „teologów”, „reformatorów” lub liderów pomniejszych żydo-chrześcijańskich sekt
.
Jeśli ktoś zamiast rozwijać się duchowo i intelektualnie przyjmuje na wiarę wymyślone, wyssane z palca „prawdy objawione” przestaje rozwijać się wewnętrznie, przestaje szukać, uczyć się, zabita zostaje w nim chęć zrozumienia sensu istnienia – no bo przecież wierzący uważa, że posiadł już „prawdę objawioną”. Jedyna ewentualna dalsza „nauka” w sprawach światopoglądowych dla wierzącego to „pogłębianie wiary”, czyli przyswajanie sobie jeszcze większej ilości sofistycznych, pokrętnych, pełnych naciąganej erystyki wywodów „teologicznych” mających udowadniać słuszność i prawdziwość wyssanej z palca doktryny. Osoba wierząca posiada dodatkowo wymyślony przez innych katalog/katechizm z wyszczególnieniem – co jest dobre, co złe i jak należy postępować aby osiągnąć „zbawienie” i uniknąć „piekła”. Jeśli ma nadal wątpliwości, może zapytać „duchownego”, lidera sekty lub „teologa” (bzdurne określenie – jak można „nauczać” o żydo-chrześcijańskim demonie Jahwe, jeśli zgodnie z teologią jest on niepojęty i nieogarniony). Samo „zbawienie” i „piekło” (wzmocnienia pozytywne i negatywne) to elementy prymitywnego behawioryzmu  – „piekło” to kara za „złe” postępowanie, niezgodne z wolą kleru/kierownictwa sekty, a „niebo” to „nagroda” (obiecanki cacanki o wiekuistej szczęśliwości u tronu psychopatycznego zwyrodnialca Jahwe) za ślepe posłuszeństwo.
.
Wielki pisarz rosyjski Tołstoj tak podsumował wiarę żydo-chrześcijańską:
.
„Historia święta zaczyna się od opisu, jak to Bóg, istniejący wiecznie, stworzył z niczego przed sześcioma tysiącami lat niebo i ziemię, jak potem stworzył zwierzęta, ryby, rośliny i wreszcie człowieka Adama i żonę jego Ewę, uczynioną z jego żebra. Mamy następnie podane, jak to Bóg, bojąc się, aby Adam z żoną nie jedli jabłek z drzewa, mającego czarodziejską siłę obdarzania potęgą, zabronił im jeść tych jabłek; jak to, nie bacząc na ten zakaz, pierwsi ludzie zjedli jabłko i zostali za to wypędzeni z raju i jak za to samo zostało następnie przeklęte całe ich potomstwo, przeklęta ziemia, która odtąd zaczęła wydawać trujące rośliny. Mamy potem opisane życie potomków Adama, którzy tak znikczemnieli, iż Bóg zmuszony był ich potopić i to nie tylko ludzi, ale i zwierzęta, a zostawił tylko jednego Noego z rodziną i z zabranymi do arki zwierzętami. Mamy dalej opisane, jak to ze wszystkich ludzi, którzy się po potopie rozrodzili, Bóg wybrał Abrahama i zawarł z nim przymierze, według którego Abraham zobowiązał się uznawać Boga za Boga i na dowód tego zaprowadzić obrzezanie, a w zamian za to Bóg zobowiązał się obdarzyć Abrahama licznym potomstwem i popierać go i jego potomków. Potem mamy opowiedziane, jak to Bóg, protegując Abrahama i jego potomków, czynił w ich Interesie same nadzwyczajne rzeczy, zwane cudami i popełniał zarazem najbardziej wyszukane okrucieństwa.
.
W ten sposób cała ta historia, z wyjątkiem naiwnych (jak odwiedziny Abrahama przez Boga i dwóch aniołów, ożenek Izaaka i inne), niekiedy niewinnych, lecz częściej nieetycznych opowieści (jak oszustwo umiłowanego przez Boga Jakuba, okrucieństwa Samsona, przebiegłość Józefa), cała ta historia, począwszy od klęsk zesłanych przez Mojżesza na Egipcjan i wymordowanie przez anioła wszystkich ich pierworodnych, do ognia, który zniszczył 250 buntowników, do zapadłych w ziemię Kore, Datana i Abirona, do zniszczenia w ciągu kilkunastu minut 14.700 ludzi, do rżniętych piłami wrogów tępionych przez Eliasza (wziętego na ognistym wozie do nieba) ofiarników i Elizeusza, przeklinającego wyśmiewających się z niego malców – oto szereg cudownych wydarzeń i przeraźliwych przestępstw, dokonanych przez naród żydowski, jego wodzów i samego Boga.
.
Jeżeliby cała ta historia Starego i Nowego Testamentu była wykładana jako zwykła powiastka, wtedy mało który z wychowawców odważyłby się opowiadać ją dzieciom lub dorosłym, których, chciałby oświecić. Powiastka ta jednak uważana jest za nie nadającą się do roztrząsania przez ludzi, jako zawierająca jedynie prawdziwe opisanie świata i jego praw, jako najbardziej wierne odtworzenie życia dawniej żyjących ludzi i tego, co należy uważać za dobre, a co za złe, o istocie i własnościach Boga i obowiązkach człowieka. Mówi się o książkach szkodliwych. Lecz czyż jest w chrześcijańskim świecie książka, która by przyniosła więcej szkody ludziom niż ta okropna książka, zwana „Historią świętą starego i nowego przymierza”?
.
…Dla człowieka, któremu  wtłoczono  do głowy   jako najświętszą prawdę, wiarę w stworzenie świata z niczego przed sześcioma tysiącami lat, a następnie w arkę Noego, która pomieściła wszystkie zwierzęta,   w upadek Adama, w niepokalane poczęcie, w cuda Chrystusa i poniesioną przezeń ofiarę na krzyżu dla ludzkiego zbawienia – dla takiego człowieka wymagania rozumu nie są obowiązujące i taki człowiek nie może potem uwierzyć w żadną inną prawdę. Jeżeli możliwą jest trójca, niepokalane poczęcie, odkupienie ludzkości przez krew Chrystusa, staje się możliwym wszystko i potrzeby rozumu są zbyteczne.
.
Wbijcie klin pomiędzy deski podłogi spichlerza. Choćbyście potem nie wiem ile sypali weń zboża wszystko wyleci. Podobnie jest z głową, w którą wbito klin trójcy, czyli Boga, który stał się człowiekiem i swoim cierpieniem odkupił ludzkość, a następnie znowu wrócił do nieba – w głowie tej nie utrzyma się potem żadne rozsądne, trzeźwe pojmowanie życia.
.
Syp ile chcesz ziarna do  spichlerza z dziurawą podłogą, wszystko ci wyleci. Kładź, co chcesz w głowę, która raz przyjęła na wiarę rzeczy bezsensowne, nic się w niej nie ostoi.”
https://wiernipolsce.wordpress.com/2012/07/07/5564/
.
Tołstoj ma oczywiście rację, choć i on dał się zaprogramować jahwizmowi, przez co żydowskiego włóczykija z Galilei nazywa „Chrystusem”. Choć tamtego na „Chrystusa” i „zbawiciela” wykreowali oszuści piszący jewangelie. Nie wiadomo do dzisiaj kto i kiedy naprawdę je napisał. Było to już po śmierci ewentualnych naocznych świadków mogących podważać ich wiarygodność. Autorom jewangelii dano podstępnie imiona „apostołów”. Po to, aby wierzący odnosili wrażenie, że to „uczniowie” obrzezanego cieśli są autorami tych bredni, kreujących Joszue na idola dla „nawracanych” przez podstępnych Żydów z kliki Saula/Szawła/Pawła na żydo-chrześcijaństwo pogan.  Z dużym prawdopodobieństwem co najmniej dwóch jewangelistów należało do szajki faryzeusza Saula – „apostoła pogan”.
Można spekulować nad przyczynami, dla których faryzeusz Saul udał „nawrócenie” i przystąpił do sekty Joszue (już po jego śmierci) aby podrzucić ją poganom. To że był hipoktytą i oszustem nie podlega wątpliwości. Podam konkretny przykład. W liście do Galatów Saul pisał:
.
Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie.”
.
A w liście do Rzymian pisał tak:
.
Bo Żydem nie jest ten, który nim jest na zewnątrz, ani obrzezanie nie jest to, które jest widoczne na ciele, ale prawdziwym Żydem jest ten, kto jest nim wewnątrz, a prawdziwym obrzezaniem jest obrzezanie serca, duchowe, a nie według litery. I taki to otrzymuje pochwałę nie od ludzi, ale od Boga”.
.
Jak widzimy, w zależności od doraźnych potrzeb, u Saula raz nie ma już Żydów, a innym razem są – i to prawdziwi, prawdziwsi od biologicznych, bo obrzezani na sercu (i umyśle). Na marginesie dodam jeszcze – Saul napisał, że nie masz już niewolnika ani człowieka wolnego, ale kk tolerował niewolnictwo do XIX wieku. No i to stwierdzenie nie ma już mężczyzny ani kobiety –  czy to nie pachnie zwalczanym przez kk genderyzmem?
.
Co mogło motywować faryzeusza Saula do podrzucenia pogańskiemu Rzymowi sekty obrzezanego cieśli wykreowanego na „zbawiciela” i „Chrystusa”? Dla mnie w grę wchodzą dwa uzupełniające się motywy.
.
– Umieszczona w jewangeliach poniższa domniemana „nauka” idola żydo-chrześcijan miała sparaliżować Rzymian i uczynić ich bezbronnymi:
.
„A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie”
.
Gdyby się to nie powiodło „nauka” Saula w liście do Rzymian o tym kto jest prawdziwym Żydem miała sprawić, że czującym się Żydami Rzymianom głupio byłoby okupować starożytne państewko Żydów – Palestynę. Są to naturalnie tylko domysły. Do końca nigdy nie poznamy wszystkich motywów postępowania Saula. Bez względu jednak na to, czym rzeczywiście Saul się kierował – to on był rzeczywistym twórcą żydo-chrześcijaństwa podrzuconego poganom. A nie włóczykij z Galilei. Jego jedynie wykreowano poganom na żydowskiego idola  – „zbawiciela” i „Chrystusa” – preparując jego „nauki”, „cuda” i „życiorys” w jewangeliach i „listach apostolskich”.
.
Przerażeniem napawać powinien fakt, że małym dzieciom wciska się do umysłów brednie, że biblia to „święta księga”. Przecież opisuje ona masowe rzezie, rasistowskie czystki etniczne, bestialskie mordy, grabieże, oszustwa – i wszystko to z woli i z pomocą nieskończenie miłosiernego i sprawiedliwego. I to po zmyślonym przekazaniu wyssanemu za palca Mojżeszowi tzw. „dekalogu”, w którym było m.in. „nie zabijaj” i „nie kradnij”. Ale mimo tych „przykazań” naród wybrany nadal zabijał i kradł, mordował i rabował – na polecenia tegoż pustynnego demona Jahwe, który rzekomo mordowania i kradzieży zakazał. Taka jest moralność i etyka religii żydowskich – w tym żydo-chrześcijaństwa.
.
Same zaś „dzieło stworzenia” to infantylna bajeczka.
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/04/23/plecy-plemiennego-biblijnego-jahwe/
.
Podobnie infantylne bajeczki to jewangelie, których jedynym zadaniem było wykreowanie (rzeczywistego czy fikcyjnego) włóczykija z Galilei na „zbawiciela” i idola dla pogan. Tołstoj nie podkreślił natomiast innego ważnego aspektu związanego z żydo-chrześcijaństwem. Ta żydowska zbrodnicza mitologia tzw. „Starego testamentu” i wykreowany na „zbawiciela” galilejski Żyd Joszue zdominowały kulturę pogan na ogromnych połaciach Ziemi. Kult żydowskich idoli żydo-chrześcijaństwo rozwlokło na wszystkie kontynenty. Zażydzono i zżydzono nimi miliardy ludzi. W takiej np. Polsce dzieci więcej wiedzą o Mojżeszu, Abrahamie, Salomonie, no i oczywiście o „zbawicielu” i jego „apostołach” niż o Piaście Kołodzieju, Popielu, Lechu, Czechu i Rusie, Kraku, Wandzie czy Wyrwidębie i Waligórze.
http://pisarze.pl/publicystyka/2295-andrzej-szubert-olbrzymy-w-mitach-i-legendach.html
.
Miałem do czynienia z chrześcijanami wielu odprysków – katolikami,  prawosławnymi, metodystami, zielonoświątkowcami, mormonami („misjonarzami” z USraela w Europie), luternami, kalwinistami, „wolnymi” chrześcijanami, świadkami Jehowy. Wszyscy oni, gdy dyskusja schodziła na sprawy biblii, jewangelii i „zbawiciela” stawali się ludźmi odpornymi na wszelką logikę i rozsądek. Widać u nich totalną blokadę. Nie potrafią w tych sprawach myśleć samodzielnie, logicznie i racjonalnie. Jedyne co robią to powtarzają w kółko to, czym ich zaprogramowano – biblia jest „słowem bożym”, Joszue „zbawicielem” i „bogiem”. Choć świadkowie Jehowy – i słusznie – nie widzą w nim „boga”. Za to ortodoksyjnie wierzą w starotestamentowe brednie o raju, Adamie, Ewie i wężu gadającym ludzkim językiem, o potopie i wieży Babel. Zresztą ogrom katolików też w to wszystko wierzy. Gorzej jeszcze… Jeden z nich – Rafał Gawroński – opublikował nawet totalnie odlotowe brednie mówiące, że Adam i Ewa w raju rozmawiali po polsku:
https://rafzen.wordpress.com/2012/06/16/w-raju-adam-i-ewa-rozmawiali-po-polsku-2/
.
Mojego komentarza „A wąż kusiciel też gadał po polsku?” ten katodebil nie przepuścił.
.
W tym miejscu pozwolę sobie na „buddystyczną” dygresję. Nie jestem buddystą, nie uważam buddyzmu zresztą za religię, a za ścieżkę indywidualnego rozwoju duchowego. Niestety buddyzm został „ureligijniony”, sformalizowany przez ludzi o mentalności biurokratycznych urzędasów, rozbity na różne „szkoły”, a Siddhartha Gautama został nieomal deifikowany. Mnie zapadła w pamięć jedna z jego nauk, z którą bez zastrzeżeń zgadzam się:
.
„Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym.”
.
Dokładnie tak to widzę – nie wierzę bredniom powtarzanym od prawie dwóch tysięcy lat przez miliardy chrześcijan – „pismo święte” to zwykłe żydowskie oszustwo. „Zbawiciel” też.
.
Stopień zżydzenia i zażydzenia żydo-chrześcijaństwem umysłów miliardów nie-żydów na całym świecie widać choćby po tym, że największymi świętami dla nich są arbitralnie ustalone na 24 grudnia „zerowego” roku urodziny „zbawiciela” (których data znana jest z dokładnością do ok. 10 lat) zwane „bożym narodzeniem” oraz tzw. „wielkanoc” i wyssane z palca „zmartwychwstanie” ich idola.
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/04/08/po-trzech-dniach-zmartwychwstal/
.
Obydwa te święta celowo wprowadzono tak, aby zdublowały one pogańskie obrzędy zimowego przesilenia i wiosennej rónonocy.
.
W procederze utrwalania kultu żydowskich idoli udział miał nie tylko kler. Całe rzesze świeckich malarzy, rzeźbiarzy, pisarzy, później jeszcze i filmowców podejmowało wątki i postacie z żydowskiej mitologii  – od „stworzenia świata”, raju, Adama i Ewy, Kaina i Abla, poprzez potop, wieżę Babel, Abrahama, Józefa, Mojżesza, Samsona, Salomona, Dawida po „zbawiciela” i jego „apostołów” oraz matkę  – którą „zbawiciel” niespecjalnie szanował:
.
„Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić. Ktoś rzekł do Niego: Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą. Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką.”
.
Na trwałe do słownictwa żydo-chrześcijańskigo świata weszły takie zwroty jak „zakazany owoc”, „salomonowy wyrok”, „plagi/ciemności egipskie”, „judaszowski pocałunek”, „judaszowskie srebrniki”  „jabłko Adama”, „niebieski ptak”, „niewierny Tomasz”, „chleb powszedni”, „sądny dzień”, „Sodoma i Gomora” (i wiele wiele innych). Czy też przy datowaniu wydarzeń historycznych zwroty – „przed Chrystusem” i „po Chrystusie”. Choć „Chrystusem” Joszue nie był, a jedynie na takiego został przez oszustów wykreowany. To ostatnie pokazuje, że dla żydo-chrześcijan urodziny żydowskiego włóczykija z Galilei są przełomowym i najważniejszym wydarzeniem w dziejach ludzkości.
.
Miejsce mozaiki różnorodnych pogańskich kultur zajęło żydogenne chrześcijaństwo. Różnorodność kulturową zastąpiła monotonna, ponura anty-kultura (kult cierpiętnictwa) znad Jordanu. Która obecnie broni się przed „neopogaństwem” i multi kulti (głównie przed bratnim islamem mającym takie same żydowskie korzenie). Odradzającego się pogaństwa duchowe żydostwo boi się rzeczywiście. Bo wie, że jest obcą naleciałością i uzurpatorem. Nie jest w Polsce ani „polskością”, ani „patriotyzmem”. Bo co to za patriotyzm i polskość, gdy gorliwy katolik, profesor, wykładowca akademicki mówi:
.
„JAKO KATOLIK RZYMSKI POLSKĘ MOGĘ POŚWIĘCIĆ, BOWIEM NARODOWOŚĆ JEST KWESTIĄ INCYDENTALNĄ, ALE NA ROZRZEDZENIE KATOLICYZMU RZYMSKIEGO MOJEJ ZGODY BYĆ NIE MOŻE.”

http://blotne-abecadlo.blogspot.de/2014/10/polak-czyli-katolik.html
.
Katolicyzm nadal odmóżdża i zżydza umysły polskojęzycznych-katolików. Wystarczy przeczytać „wyznanie” Terlikowskiego:
.
„…..Dzień Judaizmu to dobry moment, by uświadomić sobie, że jako chrześcijanie jesteśmy i musimy być Żydami (w wymiarze najważniejszym, bo duchowym). Zostaliśmy bowiem wszczepieni w Izrael, który pozostaje narodem nie tylko wybranym, ale wręcz stworzonym przez Boga. Dla wierzącego chrześcijanina nie ma i nie może być wątpliwości, że jest on w duchowym wymiarze Żydem. I aby mieć tego świadomość wcale nie trzeba było Soboru Watykańskiego II, bo w podobnym duchu wypowiadał się także (choćby) Pius XI. (…) Wiara Abrahama, Mojżesza, ale także Dawida jest naszą wiarą. I choć różnimy się w wielu kwestiach (powiedzmy otwarcie także absolutnie fundamentalnych) z Żydami wyznawcami judaizmu, to dzielimy z nimi fundamentalne przekonanie, że nasz Bóg jest Bogiem Izraela, a naszą wobec Niego postawą jest wierność i oddanie. I wysławianie Jego Imienia…”
.
Szczególna szkodliwość katolicyzmu bierze się stąd, że stworzył on kosmopolityczny twór nazywający się „nowym narodem wybranym” oraz hierarchiczny kler z centralą w Watykanie. Watykan nigdy nie był „tylko” religijną „stolicą apostolską” („apostołowie” to była obszarpana garstka biedoty galilejskiej łażąca za idolem, a nie mieszkańcy pałaców). Zawsze miał ambicje polityczne. Był pierwszą instytucją jawnie globalistyczną, chcącą podbić, sorry – „nawrócić” cały świat. Celem ostatecznym była jedna owczarnia i jeden pasterz. Na szczęście kk nie miał szans na realizację tych totalitarnych zapędów. Choć próbując je realizować posłał do piachu setki milionów ofiar. Przez długie wieki był zbrodniczym totalitarnym tworem. Pasożytował na katolickich  państwach i ich mieszkańcach. Na losie tych państw papiestwu nigdy nie zależało. Jedyne co papiestwo interesowało – to aby były one skatoliczone. Choć należy przyznać, że papiestwo wspierało potrzebnych mu jako militarny oręż katolickich monarchów. Ale nigdy nie robiło tego altruistycznie. Było to czyste wyrachowanie – katoliccy monarchowie gwarantowali wpływy papiestwa w danym kraju. I wpływy do kasy Watykanu.
Żaden inny odprysk żydo-chrześcijaństwa nie stworzył hierarchicznej kosmopolitycznej instytucji o zapędach globalistycznych przypominającej kk. „Duchowieństwo” prawosławne czy protestanckie w krajach ich występowania dbało wprawdzie o własne interesy, ale nie służyło obcej instytucji politycznej przypominającej Watykan. Nie było więc obcą agenturą. Choć i ono, podobnie jak katolicki kler żerowało na wyznawcach. Do absolutnych wyjątków należeli „duchowni”, którzy żyli w takiej samej biedzie, jak ich ubodzy „wierni”. Ogromna większość „duchownych” wszystkich odpryków żydo-chrześcijaństwa opływała w dostatek, a wyzysk „wiernych” uważała za coś naturalnego.
.
Zdemaskować pragnę jeszcze w tym miejscu jedno z kłamstw propagandowych, jakoby chrześcijaństwo, a zwłaszcza katolicyzm na naszych ziemiach był ważnym czynnikiem państwowotwórczym. Powtarzają te brednie nie tylko niewykształceni katolicy ale i historycy. Co mówią jednak fakty a nie propaganda:
.
– Zacznijmy od tego, że tzw. „chrzest Polski” w 966 roku to wymysł propagandy katolickiej.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/10/18/demaskowanie-katolickiej-mitologii-domniemany-chrzest-polski/
Poganin Mieszko kontynuował po ojcu powiększanie jego pogańskiego państwa.
.
– Istniały państwa słowiańskie, dobrze zorganizowane, pozostające pogańskimi, jak choćby księstwo Obodrytów. Było na tyle dobrze zorganizowane, że obroniło się przed bandycką krucjatą połabską.
.
– Znacznie wcześniej przez tysiąclecia istniał bez chrześcijaństwa pogański Egipt.
.
– Imperium rzymskie było przez większość jego trwania pogańskie. Teodozjusz I nazwany przez jahwistów „wielkim” uczynił w 380 roku katolicyzm jedyną oficjalną religią Rzymu. Znacznie nasiliły się od tego momentu prześladowania pogan i „heretyków”. Upadek cesarstwa zachodniorzymskiego nastąpił niecałe sto lat później (476 rok n.e.). Jak widać katolicyzm nie był w tym przypadku państwowotwórczy…
.
– Ruś Kijowska powstała jako państwo pogańskie. Ponad sto lat później Włodzimierz I (zdrajca i renegat) przyjął chrześcijaństwo (988 r.). Krótko później (1054 r.) Ruś Kijowska uległa rozbiciu dzielnicowemu, z którego już się nie podniosła. Jej nieudolną kontynuacją jest współczesna Ukraina.
.
– Katolicyzm nie uchronił państwa Piastów przed rozbiciem dzielnicowym, trwającym prawie dwa wieki. W którym to czasie dochodziło do bratobójczych wojen pomiędzy katolikami Piastami. Wiara nie przeszkadzała jak widać prowadzić im bratobójczych wojen:
.
„W kilka lat później doszło do wojny domowej między braćmi. Pokonany najstarszy z nich został wygnany z kraju w 1146 roku. Poparcie króla niemieckiego Konrada III i cesarza Fryderyka Barbarossy nie pomogło Władysławowi odzyskać tronu krakowskiego.Wojnę zakończył układ w Krzyszkowie w 1157 roku. Na mocy porozumienia młodszy z braci – Bolesław Kędzierzawy uznał zwierzchnictwo cesarza, zgodził się też zapłacić trybut oraz zwrócić Śląsk, który jednak oddano dopiero synom Władysława Wygnańca.

Po śmierci Bolesława Kędzierzawego sytuacja w rozbitej na dzielnice Polsce jeszcze bardziej się skomplikowała. Trzykrotnie na tron krakowski wstępował Mieszko III, walczący z najmłodszym bratem – Kazimierzem Sprawiedliwym popieranym przez możnowładztwo i Kościół. Konsekwencją tej polityki był zjazd w Łęczycy w 1180, na którym książę zrzekł się prawa dziedziczenia majątku po zmarłych biskupach. Dalsze rozdrobnienie dzielnicowe Polski to rządy Leszka Białego i Władysława Laskonogiego. Sytuacja taka sprawiła, że nasz kraj stawał się coraz mniej zdolny do obrony przed zagrożeniem ze strony sąsiednich państw.

najgorsze dla kraju było to, że wszystkie zmiany na tronie krakowskim odbywały się na zasadzie zbrojnych interwencji i najazdów. dość powiedzieć, że w XII wieku tylko jedna zmiana seniora odbyła się bez walki. stało się tak, gdy na tron po Bolesławie Kędzierzawym wstąpił Mieszko III Stary.
(…)
W połowie XIII wieku Polska przeżywała okres największego rozdrobnienia. Składała się z kilkunastu księstw, które nie łączyła żadna władza centralna. dochodziło wówczas do nieustannych walk między książętami dzielnicowymi, którzy za każdą cenę chcieli zwiększyć stan posiadanej ziemi, często nawet kosztem innego członka swojej rodziny. Walki powodowały, ze ziemie o które toczona była wojna ulegały zniszczeniu.”
http://www.bryk.pl/wypracowania/historia/%C5%9Bredniowiecze/9582-okres_rozbicia_dzielnicowego.html
.

– W obliczu zagrożenia ze strony ultrakatolickich krzyżaków (pupilków papiestwa) Królestwo Polskie połączyło się unią personalną z Wielkim Księstwem Litewskim. Było ono do momentu unii oficjalnie pogańskie (po niej nieoficjanie nadal też i to przez wieki) i znacznie większe niż „Korona”. Powstało bez pomocy katolicyzmu.
.
Polska_1386_-_1434
.
Na zakończenie dodam jeszcze coś z mailowej korenspondencji. Otóż dzisiaj, (wczoraj i przedwczoraj też) miałem dyskusje z katolikami i o katolicyzmie. Zakończyłem ją tak:
.

„Apelowanie do rozsądku katoli to strata czau. Ktoś kto ślepo wierzy w nadjordańskie brednie nie jest w stanie w sprawach światopoglądowych rozsądnie myśleć. Wiara zaczyna się tam, gdzie kończy się rozum.

Akurat otrzymałem fajne zdjęcie. Katole mówią, że katolicyzm to szczyt polskości i patriotyzmu. Zobaczmy jak wygląda szczyt polskości i patriotyzmu w wydaniu „polskiego” kk:
.
Święcenie SZAMBA w Czarnożyłach!!!

.
patriotyzm katolicki - święcenie szamba
.
Polska ginie, zgnojona, rozszabrowana, zniewolona ale szambo jest „poświęcone”. Choć cuchnąć będzie i tak, tylko że smród będzie „święty”. A czarny „pastuch” w kiecce zainkasował od owieczek „co łaska”.
.
I to jest kurwa polskość i patriotyzm po katolicku…
.
.
opolczyk
.
.
PS
A już całkiem na marginesie dodam jeszcze, że już od dawna prowokatorzy i agenci okupanta (np. agent rockefellerowskiej Komisji Trójstronnej Palikot) cały czas zaciągają katodebili na fałszywe barykady, najczęściej do „obrony wiary” kk i rzymskich szubienic. Dzięki tym prowokacjom odwracają oni uwagę katodebili od spraw najważniejszych. Zresztą agenturalny kler także ciągle zapędza katodebili do „obrony wiary” i „obrony kk”.  W ten sposób katodebile zamiast walczyć przede wszystkim o ginącą Polskę walczą o żydogenną „wiarę”. Bez której zresztą Polska nie ma dla nich żadnego znaczenia. Chcą Polski katolickiej, albo żadnej.
.
.
precz z jahwizmem
.
.
Ręce Boga
Advertisements