Wyzwolenie Polski: O czym bezwstydni chcieliby zapomnieć – Mikołaj Maliszewski

.

zwycięstwo.

flaga

.

(Tłumaczenie Piotr Bein)

flaga nad berlinem70 lat temu, w marcu 1945, 1. Front Ukraiński rozpoczął ofensywę górnośląską, przedłużenie Operacji Wisła-Odra dla wyzwolenia terytorium Polski na zach. od Wisły.

Polskę wyzwoliły Fronty Armii Czerwonej: 1. i 2. Białoruski, 1. i 4. Ukraiński. Wyzwalając Europę od hitleryzmu, fronty te wykonywały szereg powiązanych zadań. Armia Czerwona zadawała końcowe klęski wrogowi w Polsce, by otworzyć drogę ofensywie na Berlin. Musiała też pomagać aliantom błagającym o pomoc po ofensywach w Ardenach i Wogezach, gdzie resztki jednostek SS i „niewydolne” formacje sprowadzone z niemieckich tyłów próbowały przerwać front aliancki. Po powodzeniu na zachodzie, dowództwo Hitlera zdecydowało utrzymać Polskę i Warszawę za wszelką cenę.

30 najlepszych niemieckich dywizji, 2 brygady i potężny garnizon warszawski (4 bataliony piechoty) zgromadzono k. Serocka i Jasła. Gdzie indziej było do 50 batalionów. Między Odrą a Wisłą, Niemcy zbudowali 7 stref fortyfikacji, które uważali za nie do zdobycia. Pierwsza strefa id strony Wisły była najmocniejsza, obsadzona głównymi siłami hitlerowskimi grupy A.

Pomimo to, 1. Front Białoruski złamał przednią linię na początku styczniowej ofensywy. W ciągu 5 dni siły sowieckie wyzwoliły stolicę i wyłamały 500 km frontu posuwając się 150 km w głąb pozycji wroga. Brytyjski premier Churchill pisał do Stalina 27.1.1945: „Jesteśmy zachwyceni waszymi chwalebnymi zwycięstwami… Proszę przyjąć nasze najserdeczniejsze podziękowania i gratulacje z okazji tych historycznych wyczynów.”

Niemiecka grupa A doznała wielkiej porażki. 1-szy Front Ukraiński wyzwolił Kraków i wszedł na terytorium Niemiec. Na początku lutego główna ofensywa II wś. była już zakończona.

.
mieszkańcy Warszawy
Warszawiacy z żołnierzami Armii Czerwonej

.

Szkoda, że dziś Polska zapomniała znane słowa Churchilla: «Bez Armii Czerwonej, Polska zostałaby zniszczona lub zniewolona, a Polski naród starty z powierzchni ziemi. Ale mężne armie rosyjskie wyzwalają Polskę i żadne inne wojska w świecie nie zrobiłyby tego.»

Polacy próbują dziś pomijać fakt, że ponad 600 tys. żołnierzy sowieckich oddało życie za wyzwolenie Polski od hitleryzmu.

To tenże dumny naród polski, który hitlerowcy uważali za podludzi. Nie wolno im było używać środków komunikacji z Aryjczykami. Przedstawiciele tegoż narodu polskiego zapomnieli o wywieszkach hitlerowskich przed drzwiami restauracji, kin i parków w okupowanych miastach: «Psom i Polakom wstęp wzbroniony!»

Zapomnieli, że podczas okupacji Polska straciła 21,4 % ludności. Polska miała więcej fabryk śmierci na swym terytorium – najokropniejszych miejsc w historii ludzkości: obozy zagłady Auschwitz, Treblinka i Majdanek oraz obozy pracy przymusowej…

Zapomnieli, że Niemcy zniszczyli ok. 40% budynków, zostawiając 1/3 Polaków bez dachu nad głową i jedzenia.

Pomoc materialną ZSRR na odbudowę Polski po wojnie też zapomniano; ZSRR zrzekło się wszelkich roszczeń do własności niemieckiej w Polsce i przekazało Polsce 15% reparacji pieniężnych i 15% wyposażenia przemysłowego z Niemiec. Zapomniano o tym, że gdy w ZSRR racjonowano chleb, sowieci zaczęli w styczniu 1945 bezpłatne dostawy 60 mln ton ziarna do Polski. Możliwe, że niejeden polski rusofob z rodzicami zawdzięczają temu życie.

Zapomniano, że tylko dzięki niezłomej postawie ZSRR czy raczej Stalina, obecną granicę z Niemcami wyznaczono na Odrze i Nysie, co dało Polsce dostęp do Bałtyku i zwiększyło terytorium kraju o ponad 100 tys. km2.

Zapomniano, że w l. 1980-ych, tak trudnych dla Polski, ZSRR dało ponad 7 mld rubli bezinteresownej pomocy, a na pocz. l. 1990-ych Rosja właściwie przebaczyła Polsce pożyczkę w walutach obcych wartości 5,3 mld rubli, wtedy jeszcze nie zdewaluowanych. Dziś politycy polscy nazywają to «sowiecką okupacją» i pozwalają zwyrodnialcom bezcześcić pamięć i groby poległych czerwonoarmistów. Nie chcą pamiętać tych i in. faktów, np. masowej śmierci rosyjskich, ukraińskich, białoruskich i niemieckich więźniów w polskich obozach koncentracyjnych w powojennej Polsce. Natomiast Polacy nie przepuszczą wypaczeń w pamięci historycznej narodów-sąsiadów.

Dziś Ukraina lansuje idee Bandery, którego zwolennicy zamordowali dzies. tys. Polaków tylko za to, że byli Polakami. Ludzie bez wstydu niepamiętają swej przeszłości. Odmawiają czcić pamięć radzieckich i polskich żołnierzy, którzy razem wciągnęli Sztandar Zwycięstwa nad Warszawą w 1945.
.

.

***************

.

.

Powyższy tekst przetłumaczył i opatrzył wieloma krytycznymi uwagami Piotr Bein.
https://piotrbein.wordpress.com/2015/03/19/koment-pb-wyzwolenie-polski-o-czym-bezwstydni-chcieliby-zapomniec/

.
Z większością jego krytyki zgadzam się, gdyż historia nie jest czarno-biała. A tym bardziej historia II wojny i okresu powojennego w Polsce oraz historia stosunków Polski i ZSRR, zwłaszcza w okresie stalinowskim.
Niemniej i Mikołajowi Maliszewskiemu z Mińska (ma polskie korzenie) należy przyznać b. dużo racji – Armia Czerwona uwolniła Polskę spod koszmarnej ludobójczej okupacji, podczas której Polacy ginęli milionami, miliony innych wypędzano z ich ziem i miliony lądowały w niemieckich obozach koncentracyjnych czy na przymusowych robotach w Rzeszy. Już od września 1939 trwała eksterminacja polskiej inteligencji w ramach Intelligentaktion, która pokryła Polskę „niemieckimi Katyniami”.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Intelligenzaktion
.
Przypomnę jeszcze wypędzenia Polaków z Pomorza, z Wielkopolski, z „rejencji” łódzkiej, górnośląskiej, ciechanowskiej czy z Zamojszczyzny.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wysiedlenia_Polak%C3%B3w_podczas_II_wojny_%C5%9Bwiatowej_dokonane_przez_Niemc%C3%B3w
.
Te ostatnie przerwała Armia Czerwona.
.
Niemniej we wrześniu 1939 ZSRR przyłączył się w roli agresora do wojny i łamiąc traktat o nieagresji najechał II RP od wschodu. Polaków spotkały wówczas masowe represje, wywózki na Sybir, a co najmniej 150 tysięcy spotkała śmierć.
https://ptto.wordpress.com/2013/11/26/polska-1939-1945-straty-osobowe-i-ofiary-represji-pod-dwiema-okupacjami/
.
Choć obiektywnie należy przyznać, że bilans tych strat jest znacznie mniejszy niż straty polskie pod niemiecką okupacją.
Nadmienić należy w tym miejscu że Stalin proponował władzom II RP sojusz wojskowy. Gdyby sanacja na ten sojusz przystała września 1939 mogliśmy uniknąć. Niestety władze sanacyjne propozycję odrzuciły szukając sojuszników na zachodzie. A ci nas zdradzili i oszukali.
https://myslnarodowa.wordpress.com/2012/09/04/abbeville1939-a-wojna-obronna-ii-rp-zdrada-czy-realizm/
.
Przy wyzwalaniu Polski spod okupacji niemieckiej należy rozróżniać pomiędzy Armią Czerwoną a NKWD i aparatem terroru żydo-komuny zainstalowanej w Polsce oraz pomiędzy Rosjanami a władzami ZSRR, które nie były rosyjskie. Rosjanie sami byli w ZSRR masowo mordowani i represjonowani. Nawet w Katyniu ich mordowano. Robili to ci sami żydowscy oprawcy z NKWD, którzy potem w tym samym Katyniu mordowali polskich jeńców wojennych.
.

.

Pisząc o Stalinie nie powinniśmy przemilczać Gułagu – systemu nieludzkich obozów koncentracyjnych, jaki w jego czasach powstał na terenie ZSRR. Oraz represji wobec mieszkańców ZSRR, w tym i wobec Rosjan. Przypomnę w tym miejscu, że klęski ponoszone na początku Wielkiej Wojny Ojczyźnianej w dużej mierze idą na konto tego, że w wielkich czystkach Stalin nakazał wymordować wielu najwyższych dowódców wojskowych z legendarnym w ZSRR Michaiłem Tuchaczewskim na czele. W Gułagu wylądowały jeszcze przed wojną dziesiątki tysięcy rosyjskich oficerów liniowych. Dopiero za namową Żydów z USraela zostali oni wypuszczeni na wolność, wrócili do wojska i wygrali dla Stalina wojnę. Wspomina o tym Albin Siwak (od ok 3:30 minuty).

.

.

Przy Stalinie i ZSRR w okresie jego władzy należy pisać o blaskach i cieniach. A nie tylko o blaskach.

Jest faktem, że Stalin nie zrobił nic dla ratowania Warszawy w czasie powstania warszawskiego. Pozwolił wymordować Niemcom potencjalnego przeciwnika politycznego władz narzuconych Polsce przez Stalina po wojnie. Tyle że głównymi winowajcami tragedii powstania i Warszawiaków byli ci, którzy wydali rozkaz wybuchu powstania. Nawet gen. Anders, którego trudno posądzić jest o brak patriotyzmu i rusofilstwo nazwał wydanie rozkazu o wybuchu powstania zbrodnią.

Okres powojenny nie był początkowo aż taki różowy dla Polski. Narzucona władza z dominującym elementem żydowskich stosowała terror, który ustał dopiero w roku 1956. Generał Berling wysłał nawet depeszę do Stalina prosząc go o interwencję w sprawie mordowania Polaków przez „trockistów” (w domyśle – Żydów) we władzach „„Błagam tow. Stalin ratujcie Polskę od trockistów, bo wymordują Polaków bez sądu i wyroku.”

Za karę odsunięto go na „boczny tor”. I tak miał szczęście, że go nie wykończyli. Powojenny terror dotykał głównie wroga politycznego – antykomunistyczne prozachodnie podziemie. Ale mimo tego terroru dla szarego Polaka Polska po wyzwoleniu była o niebo lepszym krajem niż pod niemiecką okupacją. Przede wszystkim znów nazywała się Polską, a nie Generalną Gubernią, język polski był znów językiem urzędowym, flaga była biało-czerwona. Jednak katownie UB i obozy koncentracyjne dla „wrogów władzy ludowej” rzucają mroczny cień na okres powojenny. Jeden z takich obozów był w Jaworznie
http://pl.wikipedia.org/wiki/Centralny_Ob%C3%B3z_Pracy_w_Jaworznie

.
Jego ostatnim komendantem był żydowski zbrodniarz, który w 1992 roku zwiał do Izraela.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Salomon_Morel
.
Trudno powiedzieć, ilu Polaków zginęło w latach 1944 – 1956 z rąk żydo-komuny. Szacunki wahają się od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy. No i kilkaset tysięcy Polaków przeszło wtedy przez UB-owskie więzienia i powojenne obozy. Zdarzały się nadal wywózki na Sybir, choć dużo mniejsze niż po 17 września. Tego terroru żydo-komuny z historii powojennej Polski wymazywać nie wolno.
.
Nie powinno się jednak też przemilczać i tego, że – w moim przekonaniu – na zakres represji powojennych duży wpływ miało kontynuowanie po wojnie walki partyzanckiej przez prosanacyjne, prozachodnie, antykomunistyczne podziemie. Rozwścieczało to żydo-komunę, która mściwie i zbrodniczo zwalczała prosanacyjną partyzantkę, jak i tych AK-owców, którzy walki nie prowadzili. Odbijało się to też na ludności cywilnej na terenach działań partyzanckich, którą także dotykały represje.
.
Walka kontynuowana po wojnie była szaleństwem i samobójstwem. Wiadome było, że „sojusznicy” z zachodu palcem nie ruszą. Jedyne co osiągnęli „wyklęci” to wzmożone i długotrwałe represje wobec wszystkich środowisk zakwalifikowanych przez żydo-komunę jako „wróg klasowy”.
Przypomnę w tym miejscu co napisał dwa lata temu  Palmer.Eldritch.1984:
.

„Nie piszę tym razem artykułu. Chcę zadać wszystkim użytkownikom pytanie, które od pewnego czasu mnie dręczy. Pytanie to brzmi – komu i do czego jest potrzebne kreowanie dziś mitu „wyklętych”? Czym ten mit ma być dla świadomości historycznej i narodowej współczesnego Polaka? Jakie skutki w myśleniu politycznym i na scenie politycznej mają z tego mitu wynikać?

Chcę poznać Państwa opinie w kwestiach:

Co naród polski zyskał na walce „wyklętych” – konkretnie, wymiernie, a nie mitologicznie. Czyli – co trwale osiągnęli żołnierze „wyklęci”?
Co walka „wyklętych” w tamtych realiach mogła dla narodu polskiego wygrać?
Czy podział
– „bohaterowie”- „wyklęci”,
– „zdrajcy-kolaboranci” – osoby zabite przez „wyklętych”
jest Państwa zdaniem usprawiedliwiony?

Jakie myślenie polityczne o Polsce, Polakach jest kształtowane przez forsowany obecnie kult? W jakim celu został on zainicjowany przez Lecha Kaczyńskiego i J. Kurtykę (znanych skądinąd z ukręcenia łba śledztwu i ekshumacji w Jedwabnem i słabych związków z narodem polskim)? Dlaczego stał się jednym z filarów zbiorowej świadomości ruchu „narodowego”, będąc jednocześnie filarem „polityki historycznej” PiS?”
https://palmereldritch1984.wordpress.com/2013/02/27/kto-usiluje-eksploatowac-politycznie-tragedie-wykletych-i-dlaczego-pytania-o-to-nie-podobaja-sie-stanislawowi-michalkiewiczowi/

.
.Także pomoc gospodarcza ZSRR w latach 1944 – 1956 miała plusy i minusy. Specjalne brygady na „Ziemiach Odzyskanych” demontowały i wywoziły do ZSRR całe fabryki. Stalin uważał to za łupy i „reparacje” wojenne. Wymiana handlowa nie zawsze była dla Polski korzystna – węgiel np. sprzedawano do ZSRR aż do czasów Gomułki za przysłowiową złotówkę za tonę. Choć należy przyznać, że wiele towarów przychodziło do Polski z ZSRR i to po cenach niższych niż „wolnorynkowe” na zachodzie. No i ZSRR był niezawodnym odbiorcą wielu produktów i wyrobów polskich, na które brak było zainteresowania na zachodzie.
.
Do plusów okresu powojennego należy likwidacja analfabetyzmu, który pod koniec II RP był nadal wysoki – ok 50 % mieszkańców II RP była analfabetami. Także reforma rolna była trwałym osiągnięciem tego okresu. Wprawdzie krótko po niej żydo-komuna próbowała przeprowadzić przymusową kolektywizację, ale z tego pomysłu szybko się wycofała. Późniejsze PGR-y i Spółdzielnie Rolnicze powstawały bardziej na zasadzie dobrowolności niż przymusu. Ogromna większość gruntów rolnych pozostała w rękach chłopów. Dopiero obecnie ta ziemia jest zagrożona, przeciwko czemu ostatnio masowo protestowali rolnicy/chłopi.
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/02/24/protesty-rolnikow-w-calej-polsce-walka-o-polska-ziemie/
.
Reasumując blaski i cienie PRL należy pamiętać o jednej istotnej sprawie – nigdy wcześniej i nigdy później zwykły „szary” Polak nie posiadał takiego bezpieczeństwa socjalnego jak w czasach PRL – zwłaszcza po 1956 roku.  Poziom życia podnosił się, bezrobocie było wyrazem obcym, nieznanym w PRL, powszechne były ubezpieczenia społeczne, bezpłatne lecznictwo i oświata. Z punktu widzenia prostego zwykłego Polaka był to najlepszy okres w historii Polski. Nigdy wcześniej i nigdy później zwykły szary Polsk nie żył tak bezpiecznie. Nigdy też wcześniej ani później nie wybudowano tylu zakładów przemysłowych co w czasach PRL. Poziom życia był wprawdzie niższy niż na zachodzie, ale zachodni blichtr był propagandowo utrzymywany tylko po to, aby wykazać wyższość kapitalizmu nad socjalizmem. Gdy zaczęto na zachodzie prywatyzować wszystko co się da (wcześniej utrzymywano rozbudowany sektor państwowy), poziom życia zaczął się szybko pogarszać (w socjalizmie mimo wszystko poprawiał się), narosło masowe bezrobocie i niewypłacalne zadłużenie całego żydo-zachodu. Osobiście wolałbym dzisiaj  „siermiężny” socjalizm Gomułki niż zachodni blichtr który zakończy się nieuchronnym wielkim krachem.

Jest jeszcze sprawa przesunięcia granic Polski po wojnie. Akurat tę decyzję Stalina uważam za korzystną dla nas. Owszem, Polska straciła na tym ok. 70 tys. km2 . Ale były to ziemie niepolskie, zamieszkałe w większości przez obcą ludność (litewską, ruską i ukraińską) niechętną a nawet wrogą wobec Polski. Ta wrogość nie pojawiła się przypadkiem. Już w czasach przedrozbiorowej Rzeczypospolitej trwało namolne polszczenie niepolskich ziem na wschodzie Rzeczypospolitej. Najlepszym przykładem jest Wilno – w przeszłości historyczna stolica Wielkiego Księstwa Litewskiego. Została ona spolszczona czego Litwini nigdy nam nie zapomnieli. Ich stosunek do „polskiego Wilna” był taki jak stosunek Polaków do rusyfikowanej pod zaborem Warszawy – obcy kradną nam naszą stolicę. Ogromnym nieporozumieniem było przyłączanie tych ziem do II RP. Wzięło się to stąd, że zarówno wtedy, jak i dzisiaj wielu Polaków, a nawet historyków, uważało i uważa tamte ziemie za polskie. Nacjonalistyczne zaślepienie u nich jest tak ogromne, że nawet wielonarodową przedrozbiorową Rzeczypospolitą błędnie nazywają Polską przedrozbiorową. A to nie była Polska a wielonarodowe państwo, w którym Polacy stanowili ledwo trochę ponad 40% mieszkańców. Fatalne traktowanie mniejszości narodowych (jak obywateli drugiej kategorii) przez władze II RP pogłębiły jeszcze niechęć a nawet nienawiść niepolskich mieszkańców kresów do Polski i Polaków, żywą jeszcze z czasów przedrozbiorowych. Najbardziej spolszczono tereny litewskie, znacznie mniej białoruski i ukraińskie.
Na poniższej grafice widać, że granica na Bugu w środkowym jego biegu była najbardziej naturalną na wschodzie granicą oddzialającą żywioł ruski i ukraiński od polskiego.

.
Poland1937linguistic

.

Z Litwą było gorzej, jej tereny uległy rzeczywiście zmasowanej polonizacji, ale Wilno było przed unią polsko-litewską stolicą Litwy. I powinno należeć do Litwinów.

Dzięki przesunięciu Polski na zachód i powojennych przymusowych przesiedleniach/wysiedleniach Polska stała się pierwszy raz od wielu wieków krajem nieomal jednorodnym etnicznie/narodowo. Wszelkie kłopoty z dużymi „mniejszościami narodowymi” znikły – poza zagrażającym państwu problemem pełniących obowiązki Polaków kryptożydów.
.

Tak więc Polska utraciła po wojnie duże obszary na wschodzie, ale one i tak nie były polskie. W zamian otrzymała Śląsk, Pomorze i Mazury.

Dzięki temu przesunięciu Polska ma korzystniejszy niż II RP zwarty kształt (z militarnego punktu widzenia lepszy do obrony), szeroki dostęp do morza, a duża część granic oparta jest o granice naturalne (Bałtyk, Odra i Nysa, góry na południu). Jedynie na wschodzie poza odcinkiem Bugu granica nie przebiegała wzdłuż granic naturalnych.

.
Polska po wojnie
.
II rp
.
Polska powojenna przypomina jej położeniem i granicami państwo Piastów, z którego się wywodzi. Poniżej widzimy przypuszczalny zasięg państwa Bolesława Krzywoustego.
.
650px-Polska_1102_-_1138
.
W sumie można powiedzieć, że dzięki Stalinowi Polska po wojnie odzyskała w przybliżeniu geograficznie kształt i tereny Polski Piastowskiej.
.

Wracam do tematu – czyli Armii Czerwonej, która wyzwoliła Polskę spod ludobójczej okupacji niemieckiej. Tego faktu nie można negować i nie przesłoni go ani agresja ZSRR na Polskę we wrześniu 1939, ani zbrodnie żydo-NKWD i żydo-UB podczas wojny i po niej.

Ok. 600 000 Czerwonoarmistów, głównie Rosjan poległo na naszych ziemiach, przepędzając Wehrmacht, Gestapo, SS. I im należy się pamięć i cześć.
.

Hańbą dla Polski jest usuwanie pomników ku ich pamięci. Oni za zbrodnie żydo-bolszewii nie ponoszą winy. Oni ginęli walcząc z niemieckim żydo-hitleryzmem. Wyjątkową hańbą jest usuwanie pomników szczególnie zasłużonych Czerwonoarmistów. Podam dwa przykłady:

– Wojska dowodzone przez marszałka Koniewa odbiły Kraków ograniczając do minimum wsparcie artyleryjskie i lotnicze, dzięki czemu miasto prawie nie ucierpiało. Za to zginęło więcej Czerwonoarmistów. Dzisiaj podważane są zasługi Koniewa, a jego pomnik już w 1991 roku odesłano do ZSRR. Ulicę noszącą jego nazwisko przemianowano na „Armii Krajowej. Na szczęście są myślący Polacy, którzy domagają się powrotu jego pomnika i Ronda imieniem Koniewa.

.
Apel o ulicę Koniewa
.

– Drugi przykład to Sandomierz i pułkownik Skopenko:

„Każdy kto zna historię Sandomierza zna również nazwisko radzieckiego podpułkownika – Wasylija Fiodorowicza Skopenki.

 
Podczas wyzwalania Sandomierza z rąk Niemców przez wojska radzieckie dowódca 1180 pułku piechoty W. F. Skopenko, widząc rodzące się przed nim piękne zabytki miasta Sandomierza, wykonał manewr dzięki, któremu ocalił miasto od zniszczenia. Przeprawił się przez Wisłę w innym miejscu aniżeli spodziewali się Niemcy, zaskakując ich i atakując z innej strony, ocalając w ten sposób miasto przed bombardowaniem i zniszczeniem. W czasie walk na przyczółku sandomierskim dowodzone prze niego oddziały pierwsze zajęły miasto 18 sierpnia 1944.
Skopenko zakochał się w Sandomierzu. Jego wolą było, aby po śmierci pochowano go w tym mieście. Tak tez się stało. Skopenko zginał w 1945 roku w walkach o Wrocław. Jego ciało zostało przewiezione zgodnie z wolą do Sandomierza i tu pochowane. 
 
Po wojnie urósł do rangi bohatera, który ocalił miasto przed bezpowrotnym zniszczeniem. Zmieniono też nazwę ul. Opatowskiej na ul. płk. Skopenki. W podnóża bramy Opatowskiej do 1990 roku stał również pomnik z jego popiersiem. Dziś próbno szukać już ulicy jego imienia – ulica Skopenki powróciła do poprzedniej nazwy – Opatowskiej. Pomnik bohatera został przeniesiony na cmentarz żołnierzy radzieckich, który znajduje się na wylocie Sandomierza w kierunku Opatowa. Tam również znajduje się grób pułkownika. 


Prawdopodobnie gdyby nie to, że Skopenko tak zachwycił się miastem, zauroczył jego zabytkami, dziś z jego piękna i uroku niewiele by pozostało.”
http://mojesandomierskie.blogspot.de/2011/08/67-rocznica-wyzwolenia-sandomierza.html
.

Czy nie jest to hańbą dla Sandomierza i dla Polski? Za to co zrobił pułkownik Skopenko dla tego miasta nie tylko odebrano jednej z ulic jego imię, nie tylko usunięto na cmentarz jego pomnik, to jeszcze nie stać władz Sandomierza na odremontowanie tablicy na jego grobie !

Hańba i wstyd!

.
Grób Skopenki
.
Hańba i wstyd!
.

Pisząc o ZSRR należy pamiętać o tym, że w okresie stalinowskim Rosjanie byli mordowani i represjonowani. I że to nie oni ponoszą odpowiedzialność za zbrodnie żydo-NKWD. Podobnie pisząc o PRL należy stawiać cezurę pomiędzy okresem żydo-komuny lat 1944- 1956 i PRL po październiku 1956. Bo to były dwa różne kraje.

A Rosjanom ginącym setkami tysięcy na naszych ziemiach pod koniec II wojny jesteśmy winni wdzięczność.

.
.
opolczyk
.
.
precz z jahwizmem
.
.
Ręce Boga
Reklamy

One thought on “Wyzwolenie Polski: O czym bezwstydni chcieliby zapomnieć – Mikołaj Maliszewski

  1. Pingback: Andrzej Szubert o wyzwoleniu Polski w II wś. | Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

Możliwość komentowania jest wyłączona.