Wilki…

.

 

01_lobo_captured

.

Kocham wilki.
.
K97-245197
.
wilk+2.
35 Wolves HQ Wallpaper Pack
.
??????????
.
Bez nich lasy w których kiedyś występowały tracą urok. Znienawidzone przez myśliwych (i rolników oraz pasterzy) są gwarantem zdrowej populacji zwierząt roślinożernych, na które polują. W przeciwieństwie do myśliwych, zwłaszcza „łowców trofeów” zabijających najpiękniejsze i największe okazy wilki wybierają osobniki słabe i chore. Kapitalnego byka jelenia wilki nie zaatakują mając do wyboru osobniki słabsze. Łowca trofeów zabije natomiast jelenia największego i najsilniejszego co jest selekcją negatywną. Nienawiść do wilków u rolników i pasterzy jest zrozumiała – boją się oni o swoje zwierzęta hodowlane. Choć ilość strat tych zwierząt jest najczęściej nieproporcjonalnie mała w stosunku do wrogości rolników i pasterzy wobec wilków. A ponadto – co mogą te biedne wilki jeść i na co mają polować skoro same uciekają przed myśliwymi? Nawet, jeśli ci akurat nie na wilki polują.

Wielu ludzi odstręcza od wilków ich drapieżny tryb życia – aby nie umrzeć z głodu zabijają inne zwierząta. Niemniej gdyby nie było drapieżników zwierząta roślinożerne rozmnażałyby się bez ograniczeń i zagroziłyby każdemu ekosystemowi w którym występują. Matka Natura, aby zachować równowagę w Przyrodzie zadbała o to, aby populacje zwierząt roślinożernych kontrolowane były przez drapieżniki. Spełniają one ważną rolę w równowadze ekologicznej.

Wilkom (i innym drapieżnikom) zarzuca się krwiożerczość, drapieżność i oskarża się je o agresywność. Ignorowany przy tym jest fakt, że wielu roślinożerców jest o wiele bardziej agresywnych niż drapieżniki. Widziałem rozjuszonego byka atakującego ludzi bez powodu, więc wiem o czym mówię. A w Afryce, gdzie żyje kilka gatunków dużych drapieżników znacznie agresywniejsze od nich są roślinożerne słonie, nosorożce, bawoły czy hipopotamy. Podjechanie samochodem do stada lwów na odległość kilku metrów nie jest problemem. Zwłaszcza gdy lwy odpoczywają po udanym polowaniu. Zbliżenie się na podobną odległość do słoni czy bawołów jest niemożliwe i dużo wcześniej wywołuje u nich natychmiastową agresję.

W przeciwieństwie do człowieka wilki zabijają z konieczności. Ludzie zabijają z wielu różnych powodów. U wilków nie znajdzie się osobników odpowiadających najemnym żołdakom czy płatnym mordercom. Niezwykle obraźliwym dla wilków przysłowiem jest „człowiek człowiekowi wilkiem”. Ileż bym dał, aby ludzie częściej postępowali wobec siebie jak wilki, a nie jak ludzie.

W czasach pogańskich, u ludów pierwotnych, dzikich obraz wilka był najczęściej pozytywny. Wilki podziwiane były za ich odwagę, waleczność, inteligencję i solidarność panującą w wilczym stadzie. U Słowian wg wielu przekazów wilcarz/wołchw potrafił wcielać się w wilka i odpierać niebezpieczeństwa zagrażające jego współplemieńcom (ze złym wilkołakiem wilcarz nie miał nic wspólnego). W Azji obraz wilka wilk był pozytywny. U Japończyków wilk był nawet opiekunem rolników (przeganiał roślinożerców niszczących uprawy). Ten pozytywny wizerunek wilka zniszczyło żydo-chrześcijaństwo. Wilk stał się synonimem zła. Katastrofalny wpływ żydo-chrześcijaństwa na wizerunek wilka widać na przykładzie Skandynawii – w czasie jej katoliczenia pod wpływem żydowskiej Apokalipsy powstał mit o Ragnaröku – Zmierzchu Bogów, w którym negatywną rolę grał wielki zdemonizowany wilk Fenrir. W świecie żydo-chrześcijańskim, po zdemonizowaniu wilka wiara w wilkołactwo panoszyła się przez długie wieki. Wilkołak w tych wierzeniach był zawsze zły i niebezpieczny dla ludzi, co odpowiadało zdemonizowanemu wizerunkowi wilka.

Z wilkiem związanych jest wiele legend i mitów. Każdy zainteresowany znajdzie je w literaturze i poezji i nie o tym chcę pisać. Martwi mnie negatywny obraz wilka przekazywany dzieciom w bajkach. W „Czerwonym kapturku” zły wilk połyka w całości babcię i wnuczkę (musiałby mieć paszczę jak hipopotam), a w rosyjskiej bajce filmowej „Wilk i zając” jest zły a przede wszystkim głupi. Jest to obrazą dla tego niezwykle inteligentnego łowcy. W rzeczywistości to zające są od wilków mniej inteligentne.

Mam ambiwalentny stosunek do potomków wilka –  psów. Lubię je, ale nie wszystkie, nie zawsze i nie za wszystko. W ich przywiązaniu do właściciela/opiekuna widać typowy dla wilka instynkt stadny. Wilk jest istotą socjalną – jak człowiek. Samotny wilk do niczego tak nie tęskni jak do znalezienia się w jakimś stadzie. I tak jak wilk w stadzie podporządkowuje się przewodnikowi tak jego potomek pies podporządkowuje się człowiekowi (chyba że trafi na osobę nie mającą pojęcia o psychologii psów i nie potrafiącą właściwie z psem postępować). Największą różnicą pomiędzy wilkiem a psem jest ta, że z wilka nie da się zrobić psa łańcuchowego – co tak dobrze opisuje puenta wiersza o psie i wilku: „Lepszy w wolności kąsek lada jaki niźli w niewoli przysmaki„.

Niektórych psów nie lubię z tego powodu, że służą człowiekowi nawet do polowań na własnych przodków – wilki.

U wilków i ludzi widać sporo podobieństw – oba gatunki są socjalne, żyją w mocno związanych ze sobą rodzinach/stadach. U obu gatunków w normalnych warunkach widać solidarność rodziny/stada (dzisiaj u cywilizowanych ludzi żyjących w żydo-kapitalizmie powoli zanikającą i zastępowaną rywalizacją o wszystko). U wilków i ludzi potomstwo jest oczkiem w głowie rodziny/stada. Wilki i ludzie to zwierzęta terytorialne (nawet w czasach gdy ludzie żyli koczowniczo bronili własnych terenów łowieckich). Wilki i ludzie zażarcie bronią własnego terytorium przed osobnikami z obcych rodzin/narodów/stad (ten instynkt jest też typowy dla psów – wiedzą o tym np. listonosze, atakowani za naruszenie ich „psiego/ludzkiego” terytorium). To co nazywamy patriotyzmem to nic innego jak uczłowieczone wilcze przywiązanie do własnego terytorium łowieckiego.

Istnieją też różnice pomiędzy wilkiem a człowiekiem. Wilki nigdy nie walczą o terytoria większe niż konieczne do ich przeżycia. Ludzie już tak. Wilki w sposób naturalny przeciwdziałają „przewilczeniu” i zbyt wielkiej ilości wilków – nawet w dużym stadzie liczącym kilkanaście osobników prawo do potomstwa ma tylko wiodąca para. Dokąd żyją przewodniki stada – basior alfa i wadera alfa – inne osobniki w stadzie nie mogą mieć potomstwa. U ludzi takie samoograniczenie populacji nie występuje. Skutki tego odczuwa coraz bardziej Przyroda.
No i najważniejszą różnicą pomiędzy wilkami a ludźmi jest to, że wilki żyją w zgodzie z Naturą. Czego o człowieku cywilizowanym i jego wynaturzonym trybie życia niszczącym Ziemię powiedzieć nie można.

Wilki były dla wielu plemion indiańskich zwierzętami totemicznymi. Zabijanie ich było u tych plemion całkowicie zakazane. A plemiona Wieletów uważały się za „dzieci Wilka”. W ich wierzeniach wojownicy po śmierci wcielali się w wilki co było najwyższą nagrodą i wyróżnieniem.

Jakiś czas temu oglądałem film o wilku Lobo (niestety nie znalazłem wersji polskojęzycznej).

Jest to poruszająca historia o niezwykle mądrym wilku, który unikał wszelkich zasadzek. Biali koloniści chcieli go zgładzić. Wytrzebili wcześniej dziką zwierzynę i wilk z jego watahą atakował z konieczności stada bydła, najczęściej krowy. Nazwano go Lobo. Jednak wilk był zbyt inteligentny dla pastuchów na koniach – kowbojów. Kolonizatorzy poprosili więc o pomoc znanego łowcę wilków  Earnesta Thompsona Setona (który oprócz tego był badaczem Przyrody). Jesienią roku 1893 Seton przybył do doliny Corrumpaw w Nowym Meksyku. Planował na zabicie Lobo najwyżej dwa tygodnie. Jednak polowanie na wilka ciągnęło się trzy miesiące i diametralnie zmieniło Setona – który po śmierci Lobo stał się obrońcą Przyrody.
Początkowo Seton chciał wilka otruć i w tym celu rozrzucił na prerii kawałki mięsa nafaszerowane strychniną. Przynętę przygotował starannie i nie dotykał jej gołymi dłońmi. Lobo przejrzał podstęp i poznosił wszystkie zatrute przynęty w jedno miejsce nie ruszając ani jednego kawałka mięsa. Pierwsze starcie z wilkiem Seton przegrał. Przerzucił się wtedy na stalowe potrzaski, których tuzin umieścił na ścieżkach z tropami Lobo. Potrzaski maskował starannie, a własne zacierał ślady wilczą skórą. Jednak i tym razem Lobo przejrzał zamiary łowcy. Jakby drwiąc z niego „unieszkodliwił” wszystkie dwanaście potrzasków narzucając na nie łapami ziemię i kamienie dotąd, aż się zatrzasnęły. W ciągu następnych tygodni Seton próbował modyfikować pułaki/potrzaski – jednak bezskutecznie. Lobo okazał się przebieglejszy od niego. Dopiero po trzech miesiącach, gdy Lobo znalazł partnerkę nazwaną przez ludzi Bianką sytuacja odmieniła się na korzyść Setona. Umieścił on kilka niezbyt dobrze zamaskowanych potrzasków obok podrzuconej przynęty licząc na to, że Lobo jego zwyczajem zajmie się ich unieszkodliwianiem. Kilkanaście metrów dalej umieścił kolejną przynętę i kilka doskonale zamaskowanych potrzasków licząc na to, że Bianka w czasie gdy Lobo unieszkodliwia jedne potrzaski wpadnie w inny. I tak niestety się stało. 25 stycznia złapaną w potrzesk Biankę Seton zastrzelił. Lobo nie był w stanie partnerki uratować i uciekł przed uzbrojonymi łowcami. W nocy Seton słyszał długo wyjącego z żalu za Bianką Lobo. Więcej nawet – idąc za zapachem zastrzelonej partnerki wilk podszedł pod chałupę w której mieszkał tymczasowo Seton. Wcześniej przez trzy miesiące nie udało się Setonowi wilka zobaczyć – tak był on ostrożny – a tutaj wiedziony zapachem Bianki przyszedł pod dom łowcy. A ten utratę ostrożności Lobo natychmiast wykorzystał – dookoła domu umieścił wszystkie 130 potrzasków jakie posiadał. Własne ślady zatarł dokładnie a zapachem zabitej Bianki ciągniętej po ziemi za koniem wabił wilka  w pułapkę. Podstęp niestety zakończył się jego sukcesem. 31 stycznia 1894 roku niezwykle ostrożny wcześniej Lobo wpadł każdą łapą w potrzask. Seton zatriumfował. Nie miał jednak sumienia zabić pokonanego rywala. Uwolnił go z potrzasków i zawiózł do swej siedziby. Nie zakładał wilkowi nawet kagańca bo ten nie przejawiał żadnej agresji. Lobo, choć nie został umocowany na łańcuchu nie uciekł w góry. Aż do nocy leżał  nieruchomo patrząc w dal na swoje wcześniejsze królestwo. Zmarł tej samej nocy – zdaniem Setona z żalu za Bianką.

Tyle historii o Lobo, wspaniałym wilku, dla którego utrata partnerki była ciosem, po którym się nie podniósł. Może jest ona nieco „upiększona” (znacznie zawyżył Seton wysokość nagrody za zastrzelenie Lobo) – ale jest w sumie prawdziwa. I dobrze oddaje naturę wilka – wierność, przywiązanie, ale i cierpienie i żal po utracie partnerki.

Wracając do przysłowia człowiek człowiekowi wilkiem mogę powiedzieć tylko tyle – gdyby tak było rzeczywiście, gdyby człowiek był człowiekowi wilkiem, ten świat byłby o wiele lepszy. Niestety człowiek człowiekowi jest człowiekiem i na tym polega tragizm ludzkości.

Na koniec wspomnę jeszcze o znanej piosence „Obława”.

Napisał ją wzorując się na piosence Wysockiego późniejszy bard Solidarności Jacek Kaczmarski. Piosenka miała od początku podtekst polityczny i stała się jedną z najbardziej ulubionych piosenek Solidarności – w jej wykładni myśliwym była „zła” władza w PRL, psami gończymi milicja i SB a młodymi wilkami naiwna i ogłupiona zachodnią propagandą opozycja.

W tej analogii – o czym Kaczmarski nie wspomniał – myśliwy bronił swojego  lasu przed zakusami obcych a młode wilki zostały zwiedzione i oszukane przez starego wilka przewodnika co życie dobrze znał, służącego właśnie tym obcym. Chciał on w ich łapska wydać las co ostatecznie zrealizował. Młode wilki przerobiono po zmianie właściciela lasu w psy łańcuchowe. Te które nie dały przykuć się łańcuchem do budy głodują lub uciekają do innych lasów. I tyle mają z walki z poprzednim myśliwym i jego gończymi psami.
.
Bądźmy mądrymi wilkami. Walczmy o własny las, o rzeczywistą wolność, z rzeczywistymi myśliwymi i ich rzeczywistymi psami gończymi.

I stwórzmy świat, w którym nie zabraknie miejsca dla prawdziwych, żyjących wolno wilków. Od których tak wiele możemy się nauczyć.
.
.

opolczyk
.
.
precz z jahwizmem
.
.
Ręce Boga
Advertisements

18 thoughts on “Wilki…

  1. Wilk w starych wierzeniach indiańskich był czymś niezwykłym, pozytywnie kojarzonym. We wierzeniach abrahamowych /chrześcijaństwo, protestantyzm itp./ wilkowi imputowano , zupełnie niesłusznie zło, przeciwstawiając mu pokornego baranka. Osobiście wolę być wilkiem i mieć jego naturę, niż być barankiem /nawet tym bożym/.

    Piękna piosenka Panie Michale.
    Dziękuję.
    opolczyk

    Lubię to

  2. Gdy nęka się człowieka też robi się „agresywny”. Gdyby roślinożercy byli na szczycie łańcucha pokarmowego pozwoliliby sobie na spokój równy lwom. Dobór „naturalny” pozwolił trwać tym „agresywniejszym” genom, które dopomagały w wykształceniu się odruchów obronnych. Wilk stał się „synonimem” zła w Europie gdy ludzie wkroczyli na jego obszar łowiecki tym samem zmuszając go do żerowania na „inwentarzu” żywym i wadzenia ludziom. Podłoże nienawiści jest czysto „ekonomiczne” a strach wywołany ludowym myśleniem. Niemniej wkład kaznodziejstwa możliwy. Któż z nich oparłby się postraszeniu ludu niesforną sforą wygłodniałych wilków…

    Dorosłe hipopotamy, nosorożce czy słonie nie stoją na liście potraw drapieżników. Są zbyt wielkie i silne. Ich agresywność nie jest wynikiem rzeczywistego zagrożenia.
    Hipopotamy np. nie są masowo zabijane nawet przez ludzi – a jednak atakują ludzi prawdopodobnie dużo częściej niż drapieżniki.
    opolczyk

    Na Ziemi największymi roślinożercami były dinozaury – i były one (choćby z racji swoich rozmiarów) dość spokojne. A wśród naszych ewolucyjnych krewnych małp człowiekowatych najspokojniejszymi są te bardziej roślino- niż wszystkożerne (sami jesteśmy drapieżnikami). Natomiast u współczesnych nam ssaków, ww. hipopotamy to zwierzęta ściśle terytorialne (podobnie jak i ww. nosorożce, które niestety mają bardzo słaby wzrok i muszą wyprzedzać atak – w ich przypadku wystarczy zachować odległość i spokój) – jak wiadomo, ich życie jest związane ze środowiskiem wodnym (trzeba dobrze znać ich obyczaje, obszary występowania i być szczególnie ostrożnym), a w wyniku niewłaściwej działalności człowieka drastycznie się ono zmniejsza (i co gorsza bywa skażone, np. od upraw/hodowli) – i jak się okazało, m.in. wskutek braku pokarmu roślinnego, w niektórych rejonach Afryki przeszły na dietę roślinno-mięsną, a wyniku nabytej choroby nawet na okresowo mięsną (zjadają głównie padlinę). Pisałem o tym kiedyś (także o słoniach) na blogu: https://opolczykpl.wordpress.com/2013/05/19/katolicki-wandalizm-i-pogarda-wobec-matki-natury/#comment-38056

    Admin

    Lubię to

    • O agresji i nie tylko w kontekście ostatnich ponownych zamieszek w amerykańskim Ferguson w jednym z komentarzy do tego wydarzenia napisałem tak:

      Za wszystkim co złe na świecie stoi między innymi dynastia Monsanto,
      która zarówno dawniej, ale i dzisiaj nie jedno ma na swoim sumieniu, która swoją karierę zaczynała od handlu ludźmi – Murzynami z Afryki :

      http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/07/04/rodzina-monsanto-zydowscy-wlasciciele-handlarze-niewolnikow/

      To oni są winni tego co dzisiaj złego dzieje się w USA , że narasta rasizm , którego pomimo tworzonego przez lata mitu jednolitego Amerykanina tak naprawdę nigdy nie dało przezwyciężyć. To, że Murzyni są agresywni leży w ich podświadomości . Jest reakcję na krzywdę, która została im w przeszłości wyrządzona i którą poprzez mechanizm obronny w postaci rasistowskiej agresji odreagowują między innymi w ten oto sposób :

      http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=%2F20081111%2FMAGAZYN%2F534535437

      Amerykę i Amerykanów obecnie czekają wielkie wyzwania wewnętrzne społeczne. Budowanie obozów FEMA ma temu zaradzić. Osobiście wątpię w to rozwiązanie . Ono jedynie zwalcza objawy, a nie przyczyny. Ponadto „agresja rodzi agresję” . Inne rozwiązanie leczenia konfliktu wewnętrznego poprzez wywołanie konfliktu zewnętrznego , co obecnie widzimy na własnych oczach poprzez wywoływanie histerii antyrosyjskiej też wydaje mi się złe. Rosja i Rosjanie to nie Europejczycy, których da się zastraszyć , by robili to co im się nakaże. Poza tym to bardzo ryzykowna gra, zważywszy fakt, iż Rosja jest mocarstwem atomowym.:

      http://www.cda.pl/video/97593d5/Obozy-FEMA-Napisy-PL

      Współcześnie dynastia Monsanto już nie handluje Murzynami, ich nowym towarem jest żywność, jej produkcja i przejęcie nad nią całkowitej kontroli na świecie poprzez jej opatentowanie w ramach manipulacji genetycznych GMO .

      od 6:33 ten film dr. Ratha :

      oraz ta wypowiedź Henry’ego Kissingera cytuję :

      „Kontrolując ropę naftową, kontroluje się narody, kontrolując żywność, kontroluje się ludy.”

      źródło : http://wolna-polska.pl/wiadomosci/glos-z-piekla-henry-kissinger-o-nadchodzacej-wojnie-2013-09

      Świat za wolą psychopatycznych , antyspołecznych tajnych przywódców , autokratów spod znaku NWO podąża po krawędzi przepaści. Ogłupiali poprzez „ichnią” na całym świecie propagandę i na jej skutek ludzie tańczą bezmyślnie jak chochoły w takt muzyki , którą jej zagrają ich prześladowcy. Czas najwyższy się przebudzić !!!

      źródło : http://neon24-wiadomosci.neon24.pl/post/115731,ferguson-znowu-plonie

      Lubię to

  3. Kolejny znakomity post, Andrzej. Dzieki. Jest to dla mnie temat bardzo bliski z kilku powodow, ale nie jestem teraz w stanie o tym blizej pisac. Chcialbym jedynie dodac komentarz.

    Otoz wilki rzeczywiscie spelniaja niezwykle wazna role w kazdym ekosystemie, w ktorym zyja. Slynny amerykanski pisarz Aldo Leopold napisal chyba najbardziej wplywowa ksiazke na ten temat (Sand County Almanac) po tym jak byl swiatkiem mordu wilczycy i widzial jak w jej gasnacych oczach zamieral „zielony ogien” pogardy dla swych zabojcow.

    Oczywiscie mitem jest, ze wilk nigdy nie zaatakuje czlowieka i ze zabija szybko i tylko wtedy kiedy jest glodny. Czytalem opisy polowania wilkow na sarny, podczas ktorego udaje sie wilkom po dlugiej gonitwie dopasc sarne, ktora wkrotce zaczeli jesc „od tylu” na zywca, wyciagajac gorace flaki, nie zwracajac kompletnie uwagi na to, ze sarna jeszcze przez dlugie minuty zyla. Ale jest rzecza niezwykla, ze wilki unikaja ataku na czlowieka i tylko w niewielu wypadkach decyduja sie zaatakowac, np. wtedy kiedy doprowadzone sa do desperacji na skutek glodu i kiedy „oceniaja”, ze czlowiek bedzie latwa ofiara ze wzgledu albo na jego chorobe, wycienczenie lub wiek. (Czytalem wywiady z traperami kanadyjskimi, ktorzy mieszkali dekady w polnocnym Saskatchewan. Nie byli jednak w stanie podac ani jednego przypadu ataku wilka na czlowieka.)

    Moze wiecej przy nastepnej okazji. A przy tej okazji, polecam nastepujacy artykul o Chazarach, temat zupelnie inny, ale niezwykle aktualny:

    http://palestyna.wordpress.com/2010/03/15/chazarowie-korzenie-wspolczesnego-zydostwa/

    Pozdrawiam z Krainy Apaczow, gdzie po wielu latach „Bialy Boski Pan Jankes” pozwoli wspanialomyslnie na to, zeby sprowadzic na nowo mala ilosc wilkow Lobo do poludniowo-zachodniej czesci Nowego Meksyku. Moim celem jest teraz doswiadczyc na „zywo” jak wyja nocami, cieszac sie na nowo wolnoscia i dzika jeszcze miejscami natura. Dlatego wyjezdzam regularnie w tamte strony. I will keep you posted.

    Uwaga ❗
    Przed tzw. Chazarią (m.in. w jej rzekomych granicach) była Wielka Bułgaria: http://pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_Bułgaria#Rozpad_Wielkiej_Bu.C5.82garii
    A na tej ciekawej mapce tereny Chazarów są bardziej przesunięte na wschód: http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Pontic_steppe_region_around_650_AD.png

    Admin

    Lubię to

    • Kaz

      Wiem że Prawa Natury są surowe. Wiem, że zwierzęta roślinożerne chcą żyć, że cierpią, gdy są zabijane przez drapieżniki. Wiem że cierpią, gdy wilki rozrywają im wnętrzności. Ale nie robią one tego dla przyjemności. Tortury jakie wymyślili i jakie stosują ludzie wobec ludzi i zwierząt są niewyobrażalnie gorsze.

      Wilki po prostu kocham.

      O chazarskich korzeniach większości współczesnego żydostwa pisałem w różnych tekstach wielokrotnie.

      Cieszy mnie, że w Nowym Meksyku, w kraju Apaczów znów żyją wolne dzikie wilki. Jak kiedyś usłyszysz je – zawyj do nich jeden raz w moim imieniu. I pozdrów je ode mnie.

      Nam ludziom powinny być bliskie wszystkie ssaki, proporcjonalnie do stopnia pokrewieństwa oraz zaawansowania społecznego, a więc (poza naczelnymi oraz psowatymi, w tym ww. wilkami) także i delfiny (są fascynujące i wyjątkowe), słonie (łączą je b. silne więzi rodzinne, mają emocje zbliżone do ludzkich i poczucie śmierci – grzebią swych zmarłych, pamiętają całe swe życie) czy konie (oby były też i dzikie jak kiedyś), itd…

      Admin

      Lubię to

  4. Moja fascynacja wilkami trwa od dawien dawna, w zasadzie od dzieciństwa . Zawsze o tym marzyłem. Spełnienia marzeń doczekałem się zupełnie przypadkowo około 15 lat temu. Mój dobry kolega wiedząc , że uwielbiam psy powiedział mi , iż jego znajomy z konieczności musi oddać w dobre ręce jednego ze swoich czworga psów z tego powodu, iż gryzie się on z pozostałymi . Pojechałem, obejrzałem i zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia jak się później okazało z wzajemnością. Była piękną czarną wilczycą o imieniu „Orka” .
    Ona znacznie różniła się od zwykłych domowych psów. Była bardzo agresywna, przy tym bardzo mądra i odważna. Nie bała się huku. Uwielbialiśmy razem nocne spacery po parku. Niestety odeszła do świata duchów. Zostawiła po sobie wiele niezapomnianych wspomnień.Tak wyglądała.

    https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpa1/v/t1.0-9/1922346_1578428609050023_523479058550121071_n.jpg?oh=3d586ba676d6c5a71051782e7dcdfc7a&oe=550BA5C9&__gda__=1426463476_c5a9ed07add41de9fdacd88a5b7b248b

    Poniżej wzruszająca do łez historia o wilkach ze stepów Kazachstanu, które w przeciwieństwie do ludzi mają charakter, nie zabijają bez potrzeby i dbają o swoje dzieci.

    Nocne rozmowy wilka z księżycem :

    https://fbexternal-a.akamaihd.net/safe_image.php?d=AQA-Uazy03Z9F5jJ&w=418&h=418&url=https%3A%2F%2Ffbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net%2Fhphotos-ak-xpf1%2Fv%2Ft1.0-9%2F10341446_1613408778885339_5130505336081455884_n.jpg%3Foh%3D4e93848f514430ec8ebaed47d18c3dab%26oe%3D550FE2C0%26__gda__%3D1427648511_ee2813b97038d5b8288f4c3afdd296b8&cfs=1

    PS. Panie Andrzeju ! na czym tak naprawdę polegała „antypolskość” przywołanego powyżej w artykule Jacka Kaczmarskiego.

    Panie Michale – Kaczmarski zapewne kochał Polskę, ale reprezentował on chory patriotyzm (pisałem o tym ostatnio).
    Ja zresztą wtedy byłem taki sam jak on – byłem wrogiem PRL, byłem prozachodni. Dzisiaj wiem, że było to chore, szkodliwe i w sumie antypolskie.
    opolczyk

    Z Kaczmarskim bym uważał – jeśli nawet „kochał Polskę”, to po żydowsku (ot, choćby z racji etnicznego środowiska „artystycznego”, w którym się obracał, a także swego pochodzenia, co zresztą sam kiedyś wyznał).
    PS http://sowa.blog.quicksnake.pl/Stefan-Kosiewski/Wydziarana-sowa-FO-238-ZECh-20131002-A-mury-runa-runa-runa-spiewal-zyd-Kaczmarski-ZR-Stefan-Kosiewski-Detabuizacja

    Admin

    Lubię to

    • No niestety, „nie panimajet”. A szkoda, bo trzeba bylo uczyc sie jez. rosyjskiego w Polsce za komuny (ktora miala racje, ze jez. rosyjski stanie sie jednym z najwazniejszych na swiecie dzieki potedze narodu rosyjskiego). Moze ktos pomoglby mi zrozumiec tekst tej piosenki przez krotkie streszczenie. „Detektym”, dobry post, dobre zdjecie, dobre wideo. Ten blog staje sie coraz bardziej ciekawy.

      Lubię to

      • Tę kompozycję , jej słowa pokochałem tak jak swojego psa -przyjaciela „Orkę” od pierwszego wejrzenia. Niemniej nie podejmę się jej przetłumaczenia w całości z uwagi na występujące w niej „niusy” tekstowo/poetyckie. Jednako spróbuje ten temat rozwiązać inaczej , poproszę któregoś z moich internetowych rosyjskich znajomych, dobrze znających język polski i artystycznie uduchowionych, by to zrobili. Z góry uprzedzam, może to trochę potrwać.

        Jest taki kulminacyjny moment w tej piosence i tę zwrotkę teraz przetłumaczę. Oddam wpierw, opisze klimat temu momentowi towarzyszący. Na wypalonym słońcem kazachstański step na którym znajdują się wilki, w tym matki-wilczyce ze swoimi małymi dziećmi-wilczkami przylatuje śmigłowiec/helikopter w którym siedzą ludzie z karabinami i robią sobie safari na wilki. Do ściany lasu , chroniącej wilki jest za daleko . W tej sytuacji one wobec złego człowieka są bezbronne i prawie wszystkie giną. Małe wilczki, które przeżyły pozostają , przy swoich bestialsko zabitych matkach/ stadzie i płaczą tak przeraźliwie jak to robią małe dzieci.

        Zwrotka , którą przetłumaczę najpierw w oryginale :

        У волков, ведь не как у людей, в одиночку спасаться не смей,
        И мальчонку они одного не оставили.
        Умирали от огненных ран, а заря опалила курган,
        Алой кровью омыла песок, чуть разбавила.

        W moim tłumaczeniu :

        U wilków nie jest tak jak u ludzi zazwyczaj nie żyją i nie bronią się w pojedynkę
        I małych dzieci, ani jednego, samego nie zostawiają bez pomocy
        Umierali od ogniowych ran , a świt opalił kurhan
        Szkarłatna krew zmyła piasek, częściowo go rozpuszczając

        Autorem tej pieśni -poezji jest Aleksander Marszal, rosyjski muzyk /gitarzysta basowy/, poeta, były zawodowy żołnierz po szkole oficerskiej , gdzie grał w zespole. Tak na marginesie-po biografii- dużo mnie z nim łączy, też jestem po oficerskiej szkole, gdzie w wolnych chwilach grałem w zespole muzycznym właśnie na basowej gitarze, czasami pisałem wiersze. Więcej o nim tutaj :

        http://goodsongs.com.ua/info2208_aleksandr-marshal.html

        PS. Na 4:14 tego clipu jest postawione pytanie „ Więc kto lepszy wilk , czy człowiek ??? ”.

        W jednym z komentarzy pod filmem jest odpowiedź małej –ze zdjęcia- dziewczynki o nicku : Натали Ковальчук „Не знаю людей лучше животных- я Волчца! / Nie znam ludzi lepszych od zwierząt – ja Wilczyca! /

        Polubione przez 1 osoba

        • Witam „Detektyw”, dziekujac Ci za informatywny (i czasochłonny, niewątpliwie) mejl.

          Tekst o Aleksandrze Marszalu „przetłumaczyłem” sobie używajac portalu „Russian-English translation”, z pewnościa niedoskonałe tłumaczenie, ale wystarczające dla moich potrzeb. Piosenka jest niezwykła. Dzięki wielce za nią. Obawiam się, że mało osób o niej wie, poza oczywiście Rosją. Tu, w USA, jankesowskie roboty korporacyjne nic sensownego nie wiedza i nie chą wiedzieć o Rosji i obawiam się, że większość miałaby nie lada kłopot z wymienieniem choćby 2 krajów z jakimi Rosja sąsiaduje.

          Może zainteresują Ciebie, Andrzeja i innych z tego blogu niektóre fragmenty z rodziału „All About Wolves” z książki Face the North Wind, autora A.L. Karrasa, który przeprowadził wywiad z kilkoma traperami kanadyjskimi, którzy spędzili większość życia w północnej części prowincji Saskatchewan w pierwszej polowie 20. wieku, kiedy teren tam był ciagle dzika, nieskazitelna natura. Nie sadze, żeby ksiażka była przetłumaczona na polski, więc na potrzebę dyskusji tego tematu przetłumaczyłem niektóre fragmenty. (Oczywiście, ci którzy znają angielski nie potrzebują czytać moich doraźnych, nieredagowanych tłumaczeń.)

          Will wolves attack a human being? … From my own limited experience of seven winters on the trapline, I have formed a theory that, although an attack is unlikely, it may be possible. In gathering the material for this book, I made a special point of drawing out both Fred and Ed on this subject.
          Czy wilki zaatakują człowieka? … Na podstawie mojego wlasnego ograniczonego doswiadczenia (spedzilem 7 razy zime jako traper), mam teorie że, chociaż atak taki jest mało prawdopodobny, to jednak jest możliwy. Przygotowując materiał do tej książki, postarałem się specjalnie o to, aby zasięgnać informacji od Freda i Eda [którzy przeżyli większość życia polując w północnej części Saskatchewan. – mój dod.]

          I have heard that wolves only kill off the weak and aged animals, but that is not true. Two wolves can kill a bull moose in his prime.
          Słyszałem, że wilki zabijają jedynie osłabione i stare zwierzęta, ale to nie jest prawdą. Dwa wilki mogą zabić łosia w kwiecie wieku. [Chodzi o łosie amerykańskie, olbrzymie, bardzo niebezpieczne zwierzęta, które czasami zabijają więcej ludzi niż niedźwiedzie. – mój dod.]

          As far as I am concerned, the theory that wolves kill only what they need, or that they seek out only the sick and weak animals, is pure hokum. As far as I have seen, wolves in a killing frenzy will keep on killing as long as there is a living animal to be caught, whether there are two moose or caribou around or half a dozen.

          Jeśli chodzi o mnie, to teoria, że wilki zabijają tylko to, co potrzebują do jedzenia, albo że wybierają tylko chore i słabe zwierzęta, jest wielką bzdurą. Widziałem jak wilki w szaleństwie zabijania zabijają tak długo jak długo jest w zasiegu jakieś żyjace jeszcze zwierzę i nie ma znaczenia czy chodzi tylko o dwa łosie albo karibu czy o sześć.

          Contrary to your own experience, Mr. Karras, I found wolves fairly easy to trap. They are little lost orphans in the woods in comparison to the educated coyote found around the edges of settlements. The coyote, I rank highest of all fur animals, in the way of intelligence.
          W przeciwieństwie do Pana doświadczenia, Panie Karras, ja przekonałem się, że wilki jest łatwo złapać w pułapkę. Są one jak małe zagubione sieroty w lesie w porównaniu z „wykształconymi” kojotami, które można spotkać na pograniczu osiedli. Jeśli chodzi o inteligencje, to oceniam kojota na pierwszym miejscu wśród wszystkich zwierząt futerkowych.

          A wolf is so big and strong that is takes a big trap to hold him. I have had them break a number four Newhouse trap all to pieces with their teeth: they can bend the spring down until there is no spring left in the metal. Sometimes you can hold them in a new Victor trap. Some wolves do not fight at all when caught in a trap.
          Wilk jest zwierzęciem tak dużym i mocnym [chodzi tu o gatunek wilka zwanym “timber wolf” – moj dod.], że wymaga dużej pułapki aby go przytrzymać. Z doświadczenia wiem, że wilki zębami zniszczyły na kawałki pułapki Newhouse numer 4. Mogą one zgiąć sprężynę tak, że są w stanie oderwać ją od metalu. Czasami da się wilki zatrzymać w nowej pułapce Victor. Niektóre wilki nie walczą w ogóle kiedy złapią się w pułapkę.

          To tyle. Wydawało mi się, że warto było tego typu wypowiedzi zacytować, bo obecnie mało jest osób, które bezpośrednio mają do czynienia z wilkami a mitow jest bardzo duzo.

          Pozdrawiam, Kaz

          Lubię to

          • Kaz – przyznam się, że mam wątpliwości co do tego fragmentu:

            „Widziałem jak wilki w szaleństwie zabijania zabijają tak długo jak długo jest w zasiegu jakieś żyjace jeszcze zwierzę i nie ma znaczenia czy chodzi tylko o dwa łosie albo karibu czy o sześć.”

            Pościg i osaczenie łosia/karibu przez przeciętną watahę jest męczące, a powalenie go (zwłaszcza łosia) na ziemię trudne. Gdy łoś/karibu już leży wilki nadal muszą go trzymać. W czasie gdy osaczają jednego łosia/karibu i powalają go na ziemię pozostałe łosie/karibu mają wystarczająco dużo czasu na ucieczkę. Jeśli wilki powalonego łosia/karibu zostawią aby gnać za następnymi ten powalony wstanie i ucieknie. A jeden wilk go nie utrzyma.
            Wydaje mi się, że jedynie b. duża wataha (np. 20 wilków) jest w stanie jednorazowo upolować dwie – trzy duże ofiary. I nie dlatego że jest w szale zabijania, a dlatego że jest taka liczna i potrzebuje więcej jedzenia. Po udanym polowaniu wilki ruszają na następne dopiero gdy nie ma już co jeść.

            Tak więc coś mi w tym opisie po prostu nie pasuje.

            Lubię to

            • Byc moze, Andrzej.

              Masz wszelkie prawo byc sceptyczny. Ale ja tylko podaje fragmenty wypowiedzi tych, ktorzy zyli wsrod wilkow cale dekady. Ani Ty ani ja nie mamy takiego doswiadczenia. Wilki inteligentnie poluja grupami i w tym jest ich przewaga. Jak opisuje jeden z traperow, choc oczywiscie sa wyjatki, trzy czy nawet dwa wilki sa w stanie zabic wielkiego losia (karibu to zaden problem) dlatego, ze jeden wilk atakuje z przodu a drugi od tylu. Jezeli jest ich cala wataha, no to nie ma o czym mowic. Wystarczy, co sie typowo zdarza, ze wilki przegryza sciegna w nodze losia i wtedy juz nie musza sie martwic o to, ze sie podniesie i ucieknie i nie musza go pilnowac jezeli jest szansa zaatakowac innego. (Cytat: „When the moose stops in the bush to fight, some wolves work from the front, others slip in and cripple it from behind. The moose will not last long–any moose. Wolves generally kill more moose in the spring.)

              Dla losia jedyna szansa to ciagla ucieczka, ale z kolei wilki sa rowniez znakomitymi biegaczami dlugodystansowymi. (Tylko zwierze zwane „czlowiekiem” jest lepsze. Wilk moze przebiec powiedzmy 80 km dziennie, ale Indianin Tarahumara moze przebiec nawet 160 jak trzeba, albo wiecej.) Oczywiscie, dla wilka czesto nie ma sensu tak dlugo biec: nie chodzi mu o rekordy tylko o przetrwanie.

              Lubię to

  5. Pingback: Wilki… | To co teraz, to co będzie i było

  6. Zgadzam się, bardzo dobry post.
    W kalendarzu Słowiańskim jaki można znaleźć w sieci (nie wiem na ile jest prawdy), nadeszła era Wilka. Po erze Lisa.

    „Poprzednia Epoka Lisa będąca pod wpływem Bogini Marzanny, która rządziła poprzez kłamstwo, obłudę, chytrość, gniew, chciwość, zachłanność i mściwość (co symbolizuje lis) trwała od 392 do 2012r n.e. i obecnie przeszła w Erę Wilka będącą pod wpływem Boga Welesa, który wprowadzi własne rządy trwające do 3632r. ne. po czym nastanie Era Bociana a władzę przejmie Bóg Rod. Wraz z wejściem w nową Erę dobiega końca okres ciemności i ucisku symbolizowany przez Noc Swaroga przechodząc w Świt Swaroga czyli okres, w którym nasi Bogowie ponownie zaczną odwiedzać Ziemię Midgard i swe dzieci człowiecze, a słudzy Sił Mroku zostaną zmuszeni przez Wilka będącego sanitariuszem przyrody odejść z podkulonymi ogonami, co odbierają jako Koniec Świata – ich świata.”

    Polubione przez 1 osoba

  7. Dziś coś napisałem w komentarzu na jutubie pod pewną kompozycją.
    Zacytuję tu, bo jest jak znalazł:
    „Byłem 10-cio latkiem, gdy Jean z Francji nagrał tę kompozycję (chodzi mi głównie o pierwsze 4 minuty). Już wtedy (a w zasadzie od narodzin) byłem dzieckiem bardzo wrażliwym i innym. Ten numer zwykłem słuchać wtedy w radiu. (lata 80-te)
    Rzadko był puszczany, ale gdy tylko dane mi było go słyszeć stawałem się jak zahipnotyzowany.
    Kompozycja ta wyzwalała we mnie niezwykłe pokłady wrażliwości.
    Poczucie cudowności świata. Bólu życia, i (wtedy zupełnie nierozumianego) pojęcia śmierci.
    Słuchając tej kompozycji odczuwałem prawdziwą Boskość Świata. Prawdziwego. Nie tego żydo-jahvistyczno-katolskiego.
    Słuchając tego numeru czułem krzyk narodzin, życia, i śmierci, każdego drzewa, zwierzęcia, ruchu wody, i szumu wiatru.
    Czułem zapach śniegu, wilgoć wiosennego deszczu, i chłodny łomot jesiennych mokrych wichrów.
    Czułem, że dotykam prawdziwego Boga. Teraz mogę napisać, że wiem, czego wówczas doświadczałem: wówczas przytulałem się do Matki Ziemi, najwspanialszego, życiodajnego Bóstwa! Które w przeciwieństwie do nadjordańskich demonów, typo jahve nie wzbudzało we mnie obżydzenia.
    W tej muzyce nie widzę popapranego żydowskiego włóczykija-nieroba, który na swoje schizofreniczne życzenia (wszak jest w trójcy jedyny: sam zgwałcił żydówkę Miriam, żeby się narodził jako swój własny syn, i później sam się nakazał zabić na rzymskiej szubienicy! Tylko pokurwieńcy pokroju przygrzanych przez piaski pustyni żydłaków mogli coś tak chorego wymyślić, i co lepsze, sprzedać to prawie całemu światu, jako religię!!!
    Mógłbym tu napisać, że „wcale, nie twierdzę, że jestem wyjątkowy, inny, lepszy”. Mógłbym. Ale napiszę coś wręcz przeciwnego: jestem, kurwa, i lepszy, i wrażliwszy, i mądrzejszy, niż 95% motłochu!
    JESTEM DZIECKIEM KRYSZTAŁOWYM! O błękitnych oczach i tkwiącą w nich niemierzalną mądrością, która wraz z moim wiekiem zanika niestety. I stąd moja „zarozumiałość”. Tak, jestem Wiedźminem! Posiadam Wiedzę! O życiu, i naturze ludzkiej! Jestem Dumnym Słowianinem!!! Jestem Polakiem!!!

    A tu kompozycja, która sprowokowała mnie do napisania powyższego:

    http://en.wikipedia.org/wiki/Zoolook#Critical_reception

    Admin

    Lubię to

  8. Obrzezane pokurcze z chazario-izraela nas Słowian wyjątkowo nienawidzą. I próbują zlikwidować, wręcz fizycznie.
    Zaczynam rozumieć dlaczego.
    My, twórcy Świata, Słowianie, w swoim imieniu mamy „Słowo”.
    A przecież parchy w swej demonicznej „biblii” twierdzą, że najpierwsze było „SŁOWO”.
    Źródłosłów naszej RASY wywodzi się właśnie od „słowa”. To Słowianie przynieśli Światu wiedzę za pośrednictwem SŁÓW. To MY mamy monoPOL na SŁOWO, i dlatego tak parchy nienawidzą Słowian.

    Nie wszyscy Chazarzy/Żydzi są rasistami i zbrodniarzami chcącymi wymordować Słowian. Wśród nich też są normalni ludzie, którzy chcą normalnie żyć.
    Nie mam zapędów do roszczenia dla Słowian monopolu na cokolwiek. Słowianie niczym nie różnili się od wielu podobnych im ludów. Duchowo Słowianie przypominali wiele plemion Indian. Ale i w Afryce, Azji, Australii czy Oceanii znaleźć można ludy przypominające duchowo Słowian. Dla mnie wszystkie one są równorzędne.
    Aha – w Izraelu są małe grupki Żydów, którzy odrzucają judaizm i starają się odtworzyć przedjudaistyczne pogaństwo. Ci też są naszymi braćmi.
    opolczyk

    Lubię to

  9. O widzę że jest też mój wilk z tego avatara 🙂 towarzyszy mi od ponad siedmiu lat jako tapeta w telefonie, urządzenia i czasy się zmieniają a wilk zawsze pozostaje…właściwie to podobno wilczyca…

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.