W hołdzie Dzikim Ludziom – Tomasz Zieliński

.

Indianie

.

Pragnę pokrótce przybliżyć jak wygląda świat oczami Dzikich Ludzi. Z czym oni się kojarzą? Większość naszej „wiedzy” to ledwie stereotypy. Samo słowo Dziki zostało nam zohydzone przez panoszącą się cywilizację… jednak ciężko zatrzeć prawdę.
.
88637_indianin_ogien_zwierzeta_noc
.
Dzicy ludzie nie znają pisma, ich kulturą jest słowo, często chodzą nago a jeśli ubierają się to w skóry dzikich zwierząt. Uważają, że ciało ludzkie jest piękne i nie wstydzą się go. Malują je i ozdabiają. Jeśli nie jest zbyt zimno to zasłaniają przeważnie tylko chore części (lecząc je wszystkimi dostępnymi metodami i to skutecznie). Wszyscy mężczyźni i dzieci noszą długie włosy pieczołowicie o nie dbając. Są bardzo czyści, latem myją się lub kąpią kilka razy dziennie. Dbają o swoje ciało bo jest ono ich największym skarbem. Nie umieją pracować zawodowo. Przeważnie odpoczywają, tańczą, śpiewają i uprawiają czary. Zaklęcia, uroki, jasnowidzenie, uzdrawianie i wróżby są u nich na porządku dziennym i to daje im siły. Spaja ich społeczność. Stosują amulety i talizmany. Każdy z nich może i powinien umieć połączyć się ze światem duchowym. Najlepiej wychodzi to czarownikom i szamanom. Między wiarą a wiedzą (nauką) nie ma u nich żadnej rozbieżności. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy należy upatrywać w tym, że najmądrzejszym wśród nich był(a) przeważnie szaman(ka). Przeznaczeniem szamana nie jest jedynie czarowanie, nie zajmuje się codziennie zjawiskami nadprzyrodzonymi. Jego celem jest dbanie o przywrócenie równowagi. Przeważnie przy pomocy tańca i śpiewu „synchronizuje się” z naturą. Wchodzi w jej rytm. Czasem musi wykonać wyrok na zbrodniarzu (skutecznie: zaklęciem albo trucizną), wprowadzić czasowy zakazu polowań na przetrzebiony gatunek. Wytłumaczyć choremu dlaczego nie może odzyskać zdrowia. Nie po to aby go przygnębić lecz by „pacjent” zmienił swoje życie, pożywienie bądź zajęcie. Ważne jest też przyniesienie nadziei młodej matce, która dwa razy poroniła przez przekazanie wizji, nawiązującej do tej sprawy: „Widziałem jak za dwa lata będę szedł odwiedzić Waszą rodzinę a Ty wówczas będziesz nosić na rękach zdrowego chłopczyka”. Lub przekazanie innych wieści: „W przyszłym roku będzie urodzaj i nie trzeba przenosić wioski”. Te słowa szamana wszyscy mogą sprawdzić!
.
Masajki
.
Każdy Dziki jest uzbrojony (współcześnie nawet  w broń automatyczną zdobytą na wojsku).  Nie budują miast, nie stawiają kościołów swoim Bogom lub „Światu Duchowemu”. Dla Indian to dym tytoniowy jest „kościołem”. Nie znają: szatana, piekła, absolutnego zła. Nie biją swoich dzieci aby nie rozkręcać spirali nienawiści i gniewu. Dla swojego dobra cała wioska wychowuje brzdące. Jak to wygląda? Każdy malec może iść z  „wujkiem” na ryby, pomóc przynieść wody znachorce i być wynagrodzonym i docenionym przez tych ludzi. Uczciwie. W ten sposób „przyszłość narodu” uczy się żyć między dorosłymi i poznaje jakie mają funkcje w społeczności (i wie, że może się ze swoimi sprawami zwrócić do każdego dorosłego).  Potomstwo jest największym szczęściem Dzikich Ludzi. Pomimo tego nie karają ani nie zabijają bezpłodnych par, bo współplemieńcy mogą przywieźć im z wyprawy dzieci do „adopcji”. Zdarza się, że Dzicy czasem porywają dzieci aby ich plemię nie wygasło. Tak uprowadzeni mają równe prawa i są normalnie traktowani. Dzicy cieszą się dużą swobodą w sprawach miłości cielesnej (nie oznacza to przyzwolenie na rozwiązłość, każdy ma własny rozum i musi się nim kierować). Młoda panna nie musi bać się ”wpadki” bo nikt nie przegoni nie swojego dziecka. Nikt nie nazwie pacholęcia pogardliwie bękartem.  Panna z dzieckiem jest uważana za „sprawdzoną” i bardzo pożądaną jako przyszła małżonka. U Dzikich kobiety w wieku 15 lat są dojrzałe nie tylko cieleśnie ale również na poziomie umysłowym, potrafią być odpowiedzialne i zadbać o swoje dziecko, rodzinę i rodzeństwo. Dzicy wiedzą, że kobieta jest „zestrojona” z cyklem kosmosu. Jest ona oczyszczana wewnętrznie co 28 dni co równa się okresowi od pełni do pełni księżyca. Gdy kobiety mają ”te dni” mężczyźni zajmują się przygotowywaniem jedzenia w domostwach i przewianiem bobasów. Nie mogą tylko nakarmić ich piersią. Nie są zniewieścieli, w ten sposób okazują szacunek dla codziennej pracy swoich żon (cywilizowane i wykształcone dziewczyny nie są w stanie  dorównać swoim Dzikim kuzynkom, mężczyźni podobnie: potrafią zapracować się na śmierć aby w domu tylko leżeć przed telewizorkiem z piwkiem). Nie dorastamy do pięt naszym praprzodkom. Każdy Dziki znał przeważnie kilka języków. Inaczej nie porozumiałby się z sąsiadami.
.
Indianka i dzieci
.Jeśli Dzicy Ludzie chcą się rozejść to robią to bez awantur i przemocy. Każdy ma broń i nie byłoby kłopotu z wywołaniem bratobójczych spięć. A po co. Gdy kobieta wystawia przed domostwo rzeczy męża to każdy współplemieniec wie, że oni nie są już razem.  Mężczyzna też może się w każdej chwili się rozwieść – ale przeważnie tego nie robi. Jako nagrodę (w tym życiu a nie następnym) Dzicy „posiadali” przeważnie więcej niż jedną żonę (tak dokładnie to nie wiadomo kto kogo posiadał). Dlaczego mężczyzn było mniej? Niestety chłopaki parali się niebezpiecznymi zajęciami. Zawody sportowe w postaci bitew z okolicznymi plemionami zdarzały się często. Również polowania na dzikie zwierzęta, wyręby bądź wypalanie lasu – wielokrotnie zbierały krwawe żniwa. Przez to każde wolne „portki” były atrakcyjnym towarem (dziś są to spódniczki).  Jeśli młody wojownik zginie to jego kolega będzie ubiegał się osamotnioną żonę oczywiście za jej zgodą. Odtąd jej dzieci będą jego własnymi a on będzie bronił, przynosił jedzenie i opiekował się tą rodziną. Kobieta w zamian zadba o swego obrońcę, obdarzy go miłością i  przygotuje pokarm. Jeśli dziecko zostanie sierotą to inny Dziki Człowiek bierze je na wychowanie i traktuje je jak swoje (będzie się nim opiekował aż osiągnie dojrzałość), nigdy „przysposobionego” dziecka nie potraktuje pogardliwie jak pachołka bądź sługę.
.
dziewczynki-we-wiosce-himba
.Dzicy są łatwowierni i prawdomówni. Szanują każde stworzenie żywe – bo każde zawiera w sobie cząstkę Świata Duchowego. Dotykają Ziemi a nie depczą ją buciorami. Śpią na Niej jak dzieci na Matce. Przed ścięciem drzewa często muszą je poprosić o pozwolenie a po zabiciu zwierzęcia na strawę, przeprosić jego ducha (biały misjonarz mógłby się od Nich wiele nauczyć). Młodzi Dzicy Ludzie często biją się z sąsiadami, podczas walk nie zabijają nigdy dzieci i starców. Dzicy Ludzie nie boją się śmierci, są szaleńczo odważni. Za jeden z największych jej dowodów uważają wyrwanie broni wrogowi gołymi rękami. Oto przesłanie takiego czynu: „Wiem, że jesteś uzbrojony, ale to nie robi na mnie wrażenia”. Wielokrotnie kobiety walczą u boku swoich mężów. Jedna z największych bitew indiańsko-amerykańskich, która miała miejsce pod Rosebud Creek w czerwcu 1876, nazywa się w języku Szajenów „Bitwa gdzie dziewczyna ocaliła swego brata”. Częstym sposobem prowadzenia działań wojennych z przeważającym wrogiem jest atak znienacka (np. ostrzał z ukrycia) i  pospieszne przeniesienie osady. Dzięki temu unikają odwetu i wyprowadzają pościg w pole. Każda czynność, którą wykonują, jest nacechowana duchowością: robienie łodzi, polowanie, zbieranie ziół są złożonymi rytuałami magicznymi. Akt miłosny – połączenie się mężczyzny i kobiety to jednoczenie stwarzanie świata na nowo przez połączenie dwóch kosmicznych energii kobiecej i męskiej. Dzicy określają płcie jako „dopełniające” a nie przeciwstawne. Wśród Dzikich Ludzi panuje Matriarchat. Jest to równowaga pomiędzy wspomnianymi energiami. Kobieta ma nieco większe prawa niż mężczyzna. Kobiety mogą być kapłankami i wojowniczkami. Niewiasta posiada całe domostwo z wyposażeniem i oczywiście własne dzieci. Sama kobieta należy do plemienia. Układ jest trwały i skutecznie pozwala przetrwać rodowi. U Dzikich zwłaszcza białogłowy przechowują wiedzę plemienia a ta jest przekazywana ustnie z pokolenia na pokolenie (idealnie się do tego nadają, jeśli przejdą okres rozrodczy to długo żyją, wrodzone umiejętności krasomówcze zwane czasem gadulstwem bardzo w tym pomagają). Tylko kobiety zajmują się uprawą ziemi, bo Matka najlepiej wie jak traktować rodzącą Matkę. Matkę Ziemię.
.
native_american_indian_sixx2
.

Jeśli Dzicy Ludzie podejmują ważną decyzję to tylko wspólnie. Tak wybierają swojego wodza (może nim być kobieta) tylko do wykonania konkretnego zadania: przeniesienia wioski, zlikwidowania ogniska choroby (w tym celu najlepiej wybrać znachorkę) lub prowadzenia działań wojennych. Tu wszyscy są równi bo strukturę społeczną mają płaską (cywilizacja ma piramidę). Na wiecu wszyscy mają prawo głosu, a że kobiet jest więcej to one decydują. Wodza można w każdej chwili odwołać (Dzicy śmieją się z białych, że to kalendarz wyborczy im mówi kiedy kogoś można wybrać np. co 5 lat, a nie ważne sprawy, wymagające rozwiązania, mają wpływ na wybór). Wódz nie oddziela się od swoich współplemieńców ochraniarzami. Nie żyje w poczuciu ciągłego zagrożenia siedząc na tronie pod ścianą. Wódz lub Szaman nie mają więcej dóbr niż inni, nie mają więcej żon od pozostałych ludzi. Szaman jeśli czuje się na siłach oczywiście może mieć żonę. Czasem tylko wybiera „celibat” aby nie tracić sił potrzebnych do uzdrawiania swoich ludzi lub do usidlania mocy nadprzyrodzonych na małżeńskie uciechy.
.

maorysi4
.
Pogrzeb, nie jest przeważnie smutną uroczystością, życie duchowe jest dla Dzikich ważniejsze od tego ziemskiego. Jeśli palą (lub grzebią) zmarłego to łącznie z rzeczami jakie zrobił i były mu na ziemi potrzebne. Przez  „wytworzenie” rzeczy nabrały nieco mocy zmarłego i to jemu tą moc należy zwrócić. Dzicy są oczywiście w 100% Poganami, śmieją się z wyznawców globalnych religii: „jak możecie modlić się do człowieka, który umarł dawno temu?” Dzicy Ludzie nie znają własności prywatnej. Czasowo użytkują pewne rzeczy osobiste. Ziemia formalnie nie należy do nikogo jednak zaciekle jej bronią przed grabieżcami.  Dla Dzikich ważniejszy od wzroku jest węch i słuch, Ładnie pachnie żywiczny las, świeże owoce, kobieta. Będąc w lesie (puszczy lub dżungli) z kilometra usłyszymy, że ktoś się zbliża i zdążymy się ukryć, bądź naszykować broń. Dzicy swoich współplemieńców najczęściej zwą po prostu „Ludzie”. Teraz nie pozwalają się nazywać Dzicy tylko Rdzenni Mieszkańcy.
.
Kupała3
.
Opisałem pokrótce naszych przodków Słowian sprzed tysięcy lat. W sumie Europa Zachodnia nadal uważa Słowian za dzicz, byłem tam wiele razy, i jeśli mi dopiekali kim to ONI nie są (i pochodzą np. od Rzymian) to z dumą oznajmiałem, że MY pochodzimy od barbarzyńców i mogą się nas bać. Tak żyli Indianie z obu Ameryk jeszcze ok. 200 lat temu i tysiące ludzi, którzy jeszcze tak żyją w różnych miejscach na świecie – jeśli tylko sprzyjają okoliczności i przyroda ich broni przed cywilizacją.
.
Tak wygląda, że najładniejsze strony naszego życia są „Dzikie”. Wolność – poruszania się gdzie się chce i robienia co tylko zapragniemy. Obecnie to zjawisko nie występuje. Cywilizowani ludzie są systemowo zniewoleni a Dzicy nie używają nawet słowa „wolny” bo każdy nim jest i każde stworzenie jest wolne. Dzicy nie znają: zamknięć, ogrodzeń i więzień. Latem ucywilizowani noszą mało ubrań, mało pracują bo przeważnie odpoczywają i nie kupują też za wiele dóbr materialnych. Większość czasu spędzają z rodziną (niebywałe). Zbliżają się nieco do ideału przodków sprzed tysięcy lat. Są najbardziej szczęśliwi właśnie latem gdy wychodzi z nich pierwotna „Dzikość”.
.
aborygeni_2
.
Dzicy to społeczeństwo wytwórców, każdą rzecz aby mieć trzeba zrobić: ubrania, narzędzia, broń, zabawki, kubki, powrozy itd.  Materiały dostarcza za darmo przyroda, potrzeba tylko czasu i umiejętności. Niestety te rzeczy nie są trwałe i dość często należy je robić na nowo. Nikt się tym nie przejmuje – natura zabiera systematycznie swoją własność. Cywilizowani ludzie tylko przez krótkie chwile urlopu są szczęśliwi – Dzicy niemal całe życie. Sprzedaliśmy swoje szczęście za garść paciorków.  Dla mnie największą różnicą pomiędzy Dzikimi Ludźmi a cywilizowanymi jest honor, który każdy ma w sobie. Cywilizacja pozamieniała go na stosy pisanych praw aby nimi zasłaniać  i usprawiedliwiać wszystkie niegodziwe działania. Jeśli Indianie przybyli odbić swoich współplemieńców i walczyli czysto z przeważającymi wrogami to wódz napadniętego plemienia szybko organizował wypoczęte konie i bez zwłoki przekazywał je młodym zuchom – swoim przeciwnikom. Aby wynagrodzić im okazane męstwo. Takie działania sprzyjały pojednaniu w przyszłości zwaśnionych ludzi. Dla kontrastu przypomnę jak prowadziło wojnę najbardziej cywilizowane państwo europejskie pod Monte Cassino. Podli do końca: zaminowywali swoich rannych aby połaszczyć się na życie, niosącego właśnie im pomoc, alianckiego sanitariusza. Honoru nie mają za grosz: politycy, wielcy biznesmeni, dziennikarze i wszelakie „gwiazdy”, są jak chorągiewki na wietrze. Przykład dla społeczeństwa idzie z góry.
.
bushmensan
.
Cywilizacja pozbawiła nas niemal całości człowieczeństwa. Matka Natura nigdy o nas nie zapomni. Ocali swoje dzieci. W krótkim czasie posypią się filary cywilizacji tj.: antybiotyki, uran, gaz, ropa i węgiel. Będziemy musieli korzystać tylko ze źródeł odnawialnych. Opadnie z nas szata „cywilizacji” i ujrzymy nagą prawdę! Czerwoni Ludzie tylko czekają na ten czas, nawet jeśli upadek cywilizacji ma przeżyć jedynie garstka Indian w Andach to i tak będą wiedzieli jak żyć. Czerwoni Ludzie – nasze Siostry i Bracia dali nam bardzo wiele. Wymienię tylko te rzeczy, które mieszczą się w żołądku: ziemniaki, pomidory, wanilia, kukurydza, dynia, truskawki, słoneczniki i też pierwszy skuteczny lek na malarię (kora chinowca). Jesienią idźmy do parku, wszystkie drzewa rumieniące się czerwonymi liśćmi pochodzą z kontynentu amerykańskiego. To dar od Czerwonego Człowieka abyśmy pamiętali, że ten kto daje jest bogaty i umieli się dzielić tak jak Rdzenni Ludzie. Tak robili nasi praprzodkowie. 
.

Tomasz Zieliński

.

————————–

———————————————————-

————————–

Przepiękny tekst Tomasza Zielińskiego jest nie tylko hołdem złożonym Dzikim Ludziom ale i pieśnią wysławiającą Dzikość. Jeśli kogoś razi określenie Dziki Człowiek (któremu nadano wybtnie pejoratywny wydźwięk) niech zastanowi się – czy wolałby być dzikim mustangiem…

.
329559__wild-mustangs_p
.
i żyć wolno…
.
dzikie konie
czy raczej chciałby być koniem oswojonym…
.
Konie robocze
.
working-horses
.Dzicy Ludzie to właśnie dzikie konie, mustangi, żyjące wolno i zgodnie z ich naturą. Człowiek cywilizowany to koń z uprzężą, chomątem, klapkami na oczach, zaprzęgnięty do furmanki, dorożki czy powozu..

Przed tysiącami lat wszyscy ludzie na Ziemi byli Dzikimi – wolnymi. Cywilizowanie czyli zniewalanie ludzi miało kilka punktów newralgicznych.

.

Pierwszym stopniem cywilizowania (zniewolenia)  Dzikiego Człowieka (w „końskiej” analogii było to oswojenie konia i jeżdżenie na nim na oklep, bez siodła i uzdy) było powstanie tzw. kultur miejskich, w których wraz z powiększaniem się miast rosła ilość ludzi całkowicie odciętych od codziennego kontaktu z Matką Naturą. W miastach następowało rozwarstwienie mieszkańców, pojawili się rządzący i rządzeni, bogacze, biedota i żebracy, kasta urzędników, poborcy podatkowi, kupcy, rzemieślnicy pracujący za pieniądze, niewolnicy. Oraz kasta kapłanów żyjąca z pośrednictwa pomiędzy bogami a ludźmi i żerująca na ludziach.

.

Ten pierwszy stopien zniewolenia Dzikiego Człowieka znany był – niestety – w wielu kulturach pogańskich. Choć zaznaczyć należy, że np. w starożytnym pogańskim Rzymie ogromna większość mieszkańców imperium żyła na wsi. Ci ludzie mieli nadal codzienny kontakt z Matką Naturą i nadal kierowali się wiedzą i mądrością przodków przekazywaną z pokolenia na pokolenie.

.

Nadmienić w tym miejscu wypada, że podczas podboju Ameryki płd. przez chciwych i fanatycznych konkwistadorów okazało się, że potężne państwo Inków (kultura miejska – pierwszy stopien cywilizacyjnego zniewolenia) podbite zostało błyskawicznie. Mapucze natomiast – plemiona Dzikich Indian – powstrzymały parcie zbójów, rabusi i morderców z rzymskimi szubienicami na piersiach na ziemie Mapuczy i obroniły swoją Dzikość i Wolność na następne 300 lat. Co pokazuje wyższość Dzikości Mapuczy nad cywilizacją Inków.
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/09/01/mapucze-w-kleszczach-zachodniej-antycywilizacji-2/

.

Najgorszym czynnikiem w cywilizowaniu (zniewalaniu) ludzi były żydowskie religie abrahamowe (judaizm, chrześcijaństwo, islam). Niosły ze sobą fanatyzm, nietolerancję, „nawracanie” na siłę, przymus ślepej wiary w wymyślonych bożków, wyssane z palca „święte księgi” i w dogmaty oraz okrutne prześladowania religijne. Było to w „końskiej” analogii nałożeniem  koniom klapek na oczy, chomąta na kark, zaprzężeniem ich do ciężkich wozów i popędzanie ich batem.

.

Obecnie cywilizacyjne klapki na oczach to nadal religie wymyślone przez oszustów oraz przeróżne ideologie, a ponadto kontrolowana przez banksterów (i im służąca) nauka oraz oświata. I tępa wiara w „postęp”. Chomątem są kodeksy, paragrafy, przepisy, sądy, policja, służby, banki, pieniądze, kredyty, technika, przemysł, prąd elektryczny, telefony komórkowe, supermarkety, samochody, benzyna, wygodnictwo. Woźnicą są marionetki polityczne. A pasażerami ciężkiego powozu ze szczerego złota są władcy pieniądza – żydo-banksterzy. Cały zaprzeg pędzi ku przepaści, drogą pomiędzy stertami śmieci, obok zatrutych rzek i  jezior,  w dymie kominów fabrycznych.  Pędzi ku samozagładzie.

.

A co ze Słowianami? Gdzie znajdowali się oni na osi Dziki Człowiek – cywilizacja. Nie byli jak dzikie konie bo prowadzili osiadły tryb życia, uprawiali rolnictwo, rzemiosło… Otóż wpływ na to miały waruki w jakich żyli. Gdyby Europa porośnięta były potężnym stepem, po którym by wędrowały potężne stada żubrów czy turów Słowianie żyliby jak Indianie wielkich prerii. Ale przedzieranie się całym plemieniem przez knieje i gęste dzikie bory za bizonami czy turami było zbyt uciążliwe. Oswoili więc Słowianie niektóre gatunki zwierząt, zamieszkali w małych wioskach, a pola uprawiali początkowo głównie dla zdobycia paszy dla zwierząt na zimę. Potem sami zaczęli jeść płody rolne. Warunki klimatyczne i rolnictwo sprawiły, że obok skór i futer ubierali się w odzież wytwarzaną z płótna (np. lnianego) czy wełny. Uprawiali rzemiosło, rękodzielnictwo – ale nie na handel a na zaspokojenie potrzeb wspólnoty. Ale i wtedy żyli zgodnie z rytmem Natury, zgodnie z Prawami Przyrody. Ich umysły i serca nadal były dzikie – czyli wolne. Ich kultura i obrzędy były afirmacją życia.

.

I jeszcze garść luźnych uwag…

.

O wyższości kultury Dzikich nad cywilizacją najlepiej świadczą słowa Benjamina Franklina:

.

“Gdy dziecko indiańskie, które zostało wychowane wśród nas, nauczone naszego języka i przyuczone do naszych zwyczajów, uda się w odwiedziny do swoich krewnych i pobędzie nieco z Indianami, to w żaden sposób nie da mu się już wyperswadować, aby powróciło… A gdy osoby białe, obojga płci, pojmane zostaną przez Indian i zamieszkują wśród nich przez pewien czas, to choćby zostały wykupione przez przyjaciół i traktowane przez nich z największą troskliwością, aby skłonić ich do pozostania wśród Anglików, w krótkim czasie zniechęcają się do naszego sposobu życia oraz do wysiłków i starań do tego potrzebnych, i przy pierwszej okazji uciekają do lasów, skąd nie sposób już ich odzyskać.”

.

Czyż nie jest to najwyższa pochwała i dowód wyższości Dzikości nad cywilizacją?

.

Przed przybyciem białych u Indian wielkich prerii dochodziło do wojen głównie o tereny łowieckie. Jednak wojny te nie były zbyt krwawe ani zaciekłe – wojowników potrzebowały walczące plemiona do polowań na bizony. Często rozstrzygnięcie wojny zapadało w pojedynku wodzów lub wyznaczonych wojowników. Po czym wypalano fajkę pokoju i wojownicy rozjeżdżali się w przeciwne strony. Skalpowania nauczyli Dzikich Indian biali. To była zdobycz cywilizacyjna. A u wielu plemion w Afryce podczas wojny międzyplemiennej kobiety, dzieci, starcy i chorzy obu walczących plemion chronili się w tej samej specjalnej wiosce otoczonej palisadą. Wojownicy nie mieli prawa wstępu do tej wioski – i prawo to było respektowane. Wojna wyglądała więc tak, że wojownicy zwaśnionych plemion zabijali się – ale kobiety i dzieci były bezpieczne.

.

Po ucywilizowaniu Afryki przez białych rzezie ludności cywilnej jak ta w Rwandzie stały się nieomal czymś normalnym.
http://kkpp.blox.pl/2014/04/Rola-Kosciola-katolickiego-w-ludobojstwie-w.html

.

Ale nie dziwi to, bo wojny w obrębie białej cywilizacji łacińskiej cechowało zawsze okrucieństwo i mordowanie bezbronnych. Jak choćby w Béziers podczas krucjaty, której   z ramienia kościoła katolickiego przewodził legat papieski Arnaud Amaury, opat z Cîteaux:

.

„Mieszczan na moście zatłuczono pałkami w kilka chwil, po czym nastąpił nieskoordynowany, przez nikogo nie dowodzony szturm. Atakujący pięli się na mury, gołymi rękoma wyrywali kamienie z zaprawy, pod uderzeniami drągów, siekier i zaimprowizowanych taranów ustąpiły bramy i rankiem 22 lipca żądny krwi tłum wdarł się do miasta.

W kościele św. Marii Magdaleny wyrżnięto w pień 7000 ludzi, w tym mężczyzn, kobiety i dzieci, a nawet odprawiających mszę kapłanów. Podobnie było w kościele Saint-Nazaire i w miejskiej synagodze. Na ulicach miasta zabito dalsze kilka tysięcy. Ludzi mordowano w domach, które po obrabowaniu podpalano. Dopiero w tym momencie wojsko zdecydowało się wkroczyć do akcji. Rycerstwo zajęło się głównie odbieraniem ciurom zrabowanych dóbr i przeszukiwaniem tych miejsc, które uszły uwagi pierwszej fali rabusiów. Tymczasem miasto płonęło coraz większym ogniem. Wkrótce hełmy i kolczugi zaczęły parzyć. Oślepieni dymem zdobywcy rzucili się do ucieczki w panice tratując się nawzajem, zostawiając na pastwę płomieni tych mieszkańców Béziers, którzy przeżyli masakrę.”
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_B%C3%A9ziers#Przebieg_wydarze.C5.84

.

Podobnych rzezi u Dzikich Ludzi nie było.

.

Tomasz Zieliński napisał w końcówce:

.

„W krótkim czasie posypią się filary cywilizacji tj.: antybiotyki, uran, gaz, ropa i węgiel. Będziemy musieli korzystać tylko ze źródeł odnawialnych. Opadnie z nas szata „cywilizacji” i ujrzymy nagą prawdę! Czerwoni Ludzie tylko czekają na ten czas, nawet jeśli upadek cywilizacji ma przeżyć jedynie garstka Indian w Andach to i tak będą wiedzieli jak żyć.”

.

Zgadza się – i ta naga prawda może być grobem dla miliardów cywilizowanych ludzi,. Bo nie będą potrafili żyć na łonie Natury i zgodnie z Naturą. Po prostu tego ich skutecznie oduczono. Nie chcieli słuchać Mądrego Dzikiego Człowieka.

.

.

Gdy upadnie cywilizacja nie płaczmy za nią. Uwolnieni zostaniemy od klapek na oczach, od chomąta, dyszla, bata.

.

Będziemy dzikimi mustangami…

.
dziki mustang
.
.
.

opolczyk

.

.

precz z jahwizmem

.

.

Ręce Boga

Advertisements

10 thoughts on “W hołdzie Dzikim Ludziom – Tomasz Zieliński

  1. Pingback: Putin zdecydował „wyczyścić” Kreml z prozachodnich liberałów « Grypa666's Blog

  2. szcześliwe dzieciństwo w wersji afrykańskiej,
    film kręcono w Kenii ale moja żona uważa, że w południowej Francji 🙂

    Lubię

    • Panie Tomaszu

      Jeśli byłe afrykańskie kolonie francuskie przyjmiemy za „południową Francję” to Pańska żona ma rację. 🙂
      Niewiele jest rzeczy równie pięknych jak radosny śmiech dzieci. Migawka z „południowej Francji” w Afryce pokazuje, że dzieci nie potrzebują luksusów, gier komputerowych, cywilizacji aby się cieszyć i być szczęśliwe.
      O ileż uboższe pod tym względem są często dzieci w „bogatych” cywilizowanych krajach, rozpieszczone, samolubne, chciwe na „prezenty”.

      Lubię

  3. >Podobnych rzezi u Dzikich Ludzi nie było.

    Były jeszcze gorsze. Plemiona Indian z Ameryki Północnej walczyły ze sobą regularnie a ich wojny cechowały się okrucieństwem nieznanym ludziom Zachodu – skalpowanie, pale męczarni, kradzieże kobiet i dzieci, totalne pacyfikacje wiosek, itd.


    Skalpowania nauczyli Indian biali. Wojny przed przybyciem białych często kończyły się pojedynkiem wodzów i wypaleniem fajki pokoju. Pal męczarni był dla wojownika „wyróżnieniem”. Tchórzy w ten sposób nie posyłano do Krainy Wiecznych Łowów.
    Zobacz jakie tortury stosowała inkwizycja:
    „…rozrywanie na ćwierci czterema końmi, ćwiartowanie, rozwieszenie onych ćwierci w czterech rogach rynku [katolicki szacunek dla ludzkich zwłok – przyp. opolczyk], ścięcie i spalenie na stosie, uduszenie i spalenie na stosie, spalenie żywcem, łamanie kołem żywcem, ścięcie i rozpięcie ciała na kole, odrąbanie ręki lub kilku palców i ścięcie, dodatkowe przy tym piętnowanie rozpalonym żelazem, ścięcie i zatknięcie głowy na palu, szarpanie przestępcy rozpalonymi do czerwoności szczypcami, całkowite lub częściowe odcięcie języka oraz następujące potem przypalanie warg rozpalonym do czerwoności żelazem, przybicie gwoździami do szubienicy odciętego języka lub odrąbanej ręki.”
    https://opolczykpl.wordpress.com/2013/02/18/koszmarna-morda-katolicyzmu-1/
    Indianie porywali kobiety i dzieci, ale ich nie mordowali, jak katolcy:
    „W kościele św. Marii Magdaleny wyrżnięto w pień 7000 ludzi, w tym mężczyzn, kobiety i dzieci, a nawet odprawiających mszę kapłanów.”
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_B%C3%A9ziers

    I nic tak nie spacyfikowało WSZYSTKICH INDIAN jak białasy z zachodu z krzyżami i żydo-bibliami w łapskach.

    Zastanów się nad słowami Franklina:

    “Gdy dziecko indiańskie, które zostało wychowane wśród nas, nauczone naszego języka i przyuczone do naszych zwyczajów, uda się w odwiedziny do swoich krewnych i pobędzie nieco z Indianami, to w żaden sposób nie da mu się już wyperswadować, aby powróciło… A gdy osoby białe, obojga płci, pojmane zostaną przez Indian i zamieszkują wśród nich przez pewien czas, to choćby zostały wykupione przez przyjaciół i traktowane przez nich z największą troskliwością, aby skłonić ich do pozostania wśród Anglików, w krótkim czasie zniechęcają się do naszego sposobu życia oraz do wysiłków i starań do tego potrzebnych, i przy pierwszej okazji uciekają do lasów, skąd nie sposób już ich odzyskać.”

    Gdyby Indianie byli tacy źli jak piszesz, dlaczego biali, którzy mieszkali jakiś czas u Indian woleli uciekać od białych mogąc wśród „swoich” pozostać?
    opolczyk

    Lubię

    • Panie Opolczyku nie zapominajmy o zakopywaniu i zamurowywaniu żywcem, co też było dość powszechną praktyką. Dlatego do dziś słyszy się o głosach „potępionych” w kościołach i klasztorach.

      Lubię

  4. Biali dręczeni poczuciem winy robią teraz wszystko aby zwalić winę za swoje zbrodnie na ofiarę, dlatego wymyślają bajki o rzekomych rzeziach dokonywanych przez Indian, w tym celu nakręcono całą masę filmów przedstawiających Indian jako niecywilizowanych barbarzyńców dokonujących rzezi, gwałtów, morderstw, rabunków na „biednych” białych osadnikach przybywających do Ameryki. Ale prawda jest taka że to odmóżdżeni żydo-chrześcijaństwem Europejczycy zradykalizowali Indian swoim postępowaniem, gwałtami, zbrodniami, nawracaniem na siłę, rzeziami, rabunkiem ziemi itd., Indianie najwidoczniej uznali że nie mają wyboru i w obronie własnej muszą postępować tak jak z nimi postępuje ich przeciwnik aby zasiać w nim strach, dlatego jeżeli nawet Indianie popełniali jakieś zbrodnie to pośrednio winę za nie ponoszą również fanatyczni, chrześcijańscy kolonizatorzy. Po za tym rozumiem że styl życia Indian mógł lub może się komuś nie podobać, ale każdy ma prawo do życia jak chce, również Indianie, więc fanatyczni, chrześcijańscy kolonizatorzy nie mieli żadnego prawa brutalnie ingerować w życie Indian, ale niestety ci fanatycy zaślepieni żądzą zysku, władzy, wzbogacenia się tego nie rozumieli.


    Nie zapominajmy i o tym, że często biali bandyci napadali na „osadników”, zabijali ich pozostawiając na miejscu rzezi indiańskie strzały – po czym oburzeni „odkrywali” rzekomą „indiańską zbrodnię” i wysyłali przeciwko Indianom usraelską armię. Operacje fałszywej flagi znane były już podczas podboju Ameryki i eksterminowania Indian. A ich faktycznie eksterminowano:

    „Przy czym nie jest prawdą, że wszyscy Indianie opierali się narzucanej im siłą „cywilizacji” białego człowieka i dlatego musieli zostać zapędzeni do rezerwatów.

    Pouczająca jest tutaj historia tzw. „pięciu plemin (narodów) cywilizowanych„

    „Plemiona nazwano „cywilizowanymi”, ponieważ – dążąc do pokojowej koegzystencji ze swoimi białymi sąsiadami z Południowego Wschodu – przejęły one wiele europejskich zwyczajów i norm, w tym sposoby gospodarowania (rolnictwo, hodowla, rzemiosło, handel), sprawowania rządów i sądów, szkoły i druk (w tym własne pismo, opracowane przez Sekwoję, religię i obyczaje). Adaptacja ta była tak skuteczna, iż gospodarka indiańskich sąsiadów stała się uciążliwą konkurencją dla rosnącej liczby białych mieszkańców południowego wschodu USA, coraz intensywniej poszukujących nowych terenów pod osadnictwo, rynków zbytu dla własnych produktów oraz sposobów ujścia swoich uprzedzeń etnicznych, kulturowych i rasowych.

    Amerykańska ustawa o przesiedleniu Indian z 1830 roku zmusiła te plemiona (mimo sprzeciwu Sądu Najwyższego USA) do porzucenia prosperujących osiedli we wschodnich stanach USA i przesiedlenia się na tereny na zachód od rzeki Missisipi, na tzw. Terytorium Indiańskie (obecnie stan Oklahoma). Najbardziej znanym i tragicznym epizodem tego przesiedlenia był tzw. „Szlak Łez Czirokezów”, ciężki marsz niemal całego plemienia z Georgii na Zachód, podczas którego zmarło około 4 tys. (czyli blisko 1/4) jego uczestników. Ponieważ większość Indian była przeciwna przesiedleniom (choć nie wszyscy), nie obyło się bez prób zbrojnego przeciwstawienia się białym najeźdźcom, protestów dyplomatycznych w Waszyngtonie, ucieczek niewielkich grup w bardziej niedostępne tereny i różnych form biernego oporu. Część Indian powróciła też po latach na swoje dawne tereny na Wschodzie.”

    Hańba ludobójczego „Szlaku Łez Czirokezów” do dzisiaj nie została zmazana ani zrekompensowana przez USA. Przy czym podobnych przymusowych deportacji było w historii tego „obrońcy wolności, demokracji i praw człowieka” więcej.

    Podobną hańbą była i jest nadal masakra pod Wounded Knee. Tuż po niej udekorowano Medalami Honoru 20 żołnierzy-morderców biorących udział w rzezi w ogromnej większości bezbronnych Indian i do dzisiaj tych medali im nie odebrano.
    Na domiar hańby i zdziczenia zabitego wodza Wielką Stopę żołnierze-mordercy OSKALPOWALI i przez ponad stulecie tę makabryczną „zdobycz” eksponowali w muzeum 7 Pułku Kawalerii jako „cenne trofeum”.

    https://opolczykpl.wordpress.com/2012/08/27/piosenka-o-indianach-naszych-duchowych-braciach/

    opolczyk

    Lubię

    • Należy dodać jeszcze jedną rzecz Indianie w swoim barbarzyństwie nie znali czegoś takiego jak ogrodzenie, nie rozumieli początkowo, że ziemia może być czyjąś własnością, a biali oburzeni niszczeniem ogrodzeń bądż pętaniem się „dzikich” po ich świętej własności prywatnej strzelali do nich jak do zwierząt wchodzących w szkodę, co nie mogło pozostać bez reakcji Indian. Jednym słowem niejedna farma została zniszczona nie z powodu bezrozumnego zachowania „dzikich”, lecz w odwecie za zamordowanie współplemieńca. Dla wojownika dyshonorem było zabić kogoś nie dorównującego mu siłą (kobiety czy dziecka, jeśli były takie ofiary, to raczej wynikały z tego, że w czasie strzelaniny kule trafiały w przypadkowe cele). Jeśli zdarzały się wypadki zdegenerowanych zachowań Indian, to tylko dzięki „ognistej wodzie”, którą zastosowano wobec nich jako broń. Zresztą po raz pierwszy w sposób masowy użyto broni biologicznej – koców zarażonych ospą.

      Używanie w potocznym znaczeniu terminu „barbarzyńca” wobec Indian to zwykłe oszustwo. „Barbarzyńcami” byli biali najeźdźcy. Indianie po prostu bronili swoich ziem, swojej kultury i swojej wolności. I nigdy nie stosowali takich barbarzyńskich metod wobec białych, jak biali wobec Indian. Przemex ma rację „Biali dręczeni poczuciem winy robią teraz wszystko aby zwalić winę za swoje zbrodnie na ofiarę”. Dodałbym tylko – biali żydo-chrześcijanie dręczeni poczuciem winy – i wstydu! Wszak ciągle bredzą o wyższości ich żydogennej „cywilizacji łacińskiej” nad „barbarzyńcami” i poganami. Chcą uchodzić za cywilizację dobra, pokoju, miłości i stąd wymyślają takie brednie oskarżając broniących się Indian o zbrodnie i barbarzyństwo.
      opolczyk

      Lubię

  5. Dlaczego zajmuję się Dzikimi? Przytoczę pewną prawidłowość:

    10000lat temu – Dzicy Ludzie stanowią niemal 100 % ludzkości, są to szczęśliwi poganie
    8000 lat temu – Dzicy Ludzie stanowią niemal 100 % ludzkości, są to szczęśliwi poganie
    6000 lat temu – Dzicy Ludzie stanowią niemal 100 % ludzkości, są to szczęśliwi poganie
    4000 lat temu – Dzicy Ludzie stanowią 90 % ludzkości, są to szczęśliwi poganie, zaraza cywilizacji stawia pierwsze plamy
    2000 lat temu – Dzicy Ludzie stanowią większość ludzkości, są to szczęśliwi poganie, plamy „syfilizacji” rozpełzły się po kontynentach
    czasy współczesne – Cywilizowani ludzie to ponad 90% ludzkości, życie jest dla nich pasmem cierpienia, nie ma prawie Dzikich Ludzi
    za 1000 lat – Dzicy Ludzie stanowią niemal 100 % ludzkości, są to szczęśliwi poganie (cywilizacja ma takie tempo, że nie będzie trzeba czekać aż 2000 lat na rozwiązanie) itd. itd.

    Z tych szacunków wynika, że cywilizacja jest chwilowym wahnięciem, nie należy się nią mocno przejmować, wkrótce wszystko wróci do równowagi, koło czasu zatoczy pełny krąg.
    Możemy cofnąć się o ponad 1000 lat na pogranicze Słowiańsko-Pruskie (a nie są to już Dzicy Ludzie). Dopóki oba narody były pogańskie dosyć pokojowo ze sobą współżyły. Prusowie kupowali u Słowian: broń, ceramikę i tkaniny w zamian za skóry i bursztyn. Słowianom nie za bardzo odpowiadał wilgotny klimat i komary a Prusowie nie mieli siły zniszczyć Mazowszan i przez bardzo długi okres panował spokój na tej granicy. Aż do przywleczenia chrześcijaństwa. Podobny obraz widzę w Ameryce Północnej: Plemiona Siuksów polowały na bizony i dostarczały mięsa ogrodnikom z plemion Arikara a oni wymieniali je na swoje warzywa – tak było aż do XIXw. kiedy to Arikara zaczęli się bardzo wysługiwać białym kolonizatorom. Zostali ich zwiadowcami. Wkrótce przyjaźń się skończyła. Skończyła się pierwotna dzikość i względny spokój. Nastał czas pogardy i brutalnej siły. Dawne zasady walk zostały odrzucone. Ten okres ciężko zaliczyć do rdzennie Dzikiego okresu.
    Swój artykuł oparłem na słowach rdzennych mieszkańców. Zapiskach ludzi nie urodzonych w jeszcze rezerwatach w XIXw, potomkach rdzennych mieszkańców kultywujących tradycję przodków i własnych obserwacjach. Słowianie sprzed 2000 lat nie byli już Dzikimi Ludźmi, sami decydowali o tym co im się podoba w cywilizacji i co mogą z niej wziąć. Powinniśmy z nich brać przykład. Tak aby nasi przodkowie byli z nas dumni.

    Lubię

Możliwość komentowania jest wyłączona.