Psychomanipulacje nadjordańskiej dżumy

.

gniew plugawego Jahwe

.

.

(Poniższy tekst autorstwa Świętobora pochodzi z jego blogu)
.

***

.

Psychomanipulacja Kościoła katolickiego cz.I. Msza i modlitwy

Nasz mózg poprzez wszystkie zmysły jest odbiornikiem sygnałów z otoczenia. I w zależności od dostrojenia i założonego filtra odbieramy taki a nie inny przekaz i staramy się wprowadzić go w życie.
Pomysł na poniższy artykuł chodził mi po głowie już dość dawno ale dopiero dyskusja jaka wywiązała się na forum http://www.kodczasu.pl skłoniła mnie do jego napisania. Jego bazą jest oczywiście mój wpis na tymże forum umieszczony. Rozważania oparte są przede wszystkim na modlitwach i nabożeństwach kościoła katolickiego w Polsce, ale właściwie problem ten dotyczy przede wszystkim religii wywodzących się z korzenia judaizmu.

 

Niedziele i święta kościelne to dni, w których chrześcijanie mają obowiązek udać się do kościoła i uczestniczyć aktywnie we mszy.  Poszczególne jej części składowe były tworzone i dodawane do siebie przez wieki a ostateczny jej kształt zwany rytem trydenckim(*4)  obowiązywał przez prawie 500 lat  a ci którzy to układali, doskonale wiedzieli co robią i jakie skutki dla podświadomości może przynieść, świadome bądź nieświadome (trzeba tu wspomnieć, iż do czasu Soboru Watykańskiego II, wszelkie nabożeństwa odbywały się w języku łacińskim, nieznanym dla większości) wypowiadanie różnych kwestii przez zgromadzonych w kościołach czy kaplicach uczestników. Ryt mszy, o którym w tym miejscu jest mowa, został uchwalony dekretem papieża Piusa V w 1570 roku. Zabronione zostało jej odprawianie w języku innym niż łaciński oraz jakiekolwiek modyfikacje. Zresztą na marginesie mówiąc, odłamy chrześcijaństwa powstałego w Rzymie za czasów cesarza Konstantyna, była bardzo odporna na wszelką wiedzę i dowody naukowe, stojące w jawnej sprzeczności z wymysłami żądnego władzy i pieniędzy wszelkiej maści kleru. Najbardziej znanymi tego przykładami są Giordano Bruno spalony na stosie i Galileusz zmuszony do odwołania swoich teorii, pozostając do końca życia pod kontrolą “świętej” inkwizycji. Wracając do tematu musimy zwrócić uwagę na fakt, że podczas każdej mszy wielokrotnie powtarza się: “Panie zmiłuj się nad nami“, “Moja wina, moja bardzo wielka wina“, “Niech się zmiłuje nad nami Bóg Wszechmogący“, “Odpuść nam nasze winy” itd. Ludzie powtarzają te zdania, lecz nikt nie zadaje sobie trudu by przeanalizować je pod kątem zawartych sugestii. Spójrzmy co na temat sugestii mówi nam wikipedia. Sugestia – rodzaj bezpośredniego przekazu, poprzez który dana osoba wywiera wpływ na decyzje, przekonania, myśli, opinie i zachowanie innej osoby lub grupy osób, nie odwołując się do racjonalnej argumentacji i nie stosując przymusu. (*2) Dzięki umiejętnemu wpleceniu w tekst negatywnie brzmiących zwrotów, autorzy uzyskują efekt kontroli podprogowej nad podświadomością modlących się.  Dlatego też 99% wyznawców wszelkich religii nie jest tego świadomych, bo programuje się ich niemal od momentu urodzenia i uważają to za zupełnie naturalne, gdyż nie znają po prostu nic innego.  Wszelkie zaś próby pokazania, że ta droga jest błędna i donikąd nie prowadzi powodują czasem nawet furię u słuchających. Od dzieciństwa wtłacza się w głowy “owieczek” poczucie winy, strach, obawy itd., a one codziennie podczas modlitw powtarzają słowa i zdania umacniające program zniewolenia umysłowego. Czyż uczenie takich zachowań już kilkuletnich dzieci nie pozostawia trwałego śladu w psychice i nie ma olbrzymiego wpływu na dalsze młodzieńcze i dorosłe życie? Zdecydowanie brakuje podczas tych liturgii afirmacji (*1), która polega na wmawianiu sobie pozytywnych stwierdzeń na temat własnej osoby. Natomiast przekonywanie siebie, że jest się istotą grzeszną, pełną przewinień, win i wszelkiego zła, prowadzi u większości jednostek właśnie do takiego pojmowania swojej natury. Nieakceptowanie siebie prowadzi w prostej linii do braku akceptacji otaczającego świata, a idąc dalej, do braku szacunku od innych ludzi, zwłaszcza nie wyznających religii judaistycznych oraz innych istot żywych. Tu aż się prosi, o zacytowanie fragmentu modlitwy o odpuszczenie grzechów naszych przodków (sic!): „Wyrzekam się wszystkich duchów nieczystych, a zwłaszcza:  złego ducha niewiary, przekleństwa, wróżb, czarów, spirytyzmu, okultyzmu, astrologii, jasnowidztwa, bioenergoterapii, medytacji transcendentalnej, kuszącego do praktyk religii Wschodu, buddyzmu, reiki, każdej innej formy nie podanej tutaj, ale szczerze za nią żałując, jeżeli taka była”. 

 

Trzeba zauważyć, że religie i ich odłamy, mające swe korzenie nad Jordanem, zawsze zwalczały samodzielne myślenie i poszukiwanie prawdy. Obowiązkiem ludzi je wyznających, jest ślepa wiara w to co powiedzą religijne autorytety. Istnieją byty, które żywią się strachem i innymi negatywnymi emocjami, i to właśnie kościoły podczas sprawowania tego rodzaju liturgii są idealnym miejscem na “ucztę”. Uważam, że za powstaniem chrześcijaństwa zinstytucjonalizowanego stoją właśnie one. To samo dotyczy oczywiście judaizmu i islamu jak i też innych wymysłów siejących w umysłach ludzi strach, zniechęcenie, złość czy nienawiść. To jest kilka miliardów ludzi, którzy są idealną pożywką.
Ale skupmy się na naukach i modlitwach katolickich, a właściwie dotyczy to całości chrześcijaństwa. Zauważcie, że w katechizmie KK jest coś takiego jak trzy cnoty boskie. Wiara, Nadzieja i Miłość. To również w bardzo negatywny sposób oddziaływuje na podświadomość. Pierwsza jest wiara, a więc powiązanie z działalnością KK. Drugie to nadzieja czyli coś, co CHCIAŁOBY SIĘ, a nie coś, co się chce, czyli wmówienie, że nie możemy kreować własnej rzeczywistości, a na końcu jest Miłość, czyli w tym zestawieniu rzecz jakby najmniej ważna, choć to Ona powinna być na pierwszym miejscu, a właściwie jedynym. Następną rzeczą są wszelkie koronki, różaniec itp. Tam również ludzie powtarzają słowa o winie, grzechu i czynią to dziesiątki razy pod rząd. Kropla drąży skałę. Jest to tak samo silne jak podczas mszy a kto wie czy nie silniejsze, bo dostojnicy bardzo zachęcają do ich odmawiania.

 

Fragmenty  modlitw mówią same za siebie: Ojcze nasz – “I odpuść nam nasze winy“, pozdrowienie anielskie – “Módl się za nami grzesznymi“, Wierzę w Boga – “…grzechów odpuszczenie“, i te trzy są w szczególny sposób połączone w modlitwę zwaną różańcem, gdzie te same kwestie powtarza się po kilka i kilkadziesiąt razy. Akt oddania się Matce Bożej Szkaplerznej – “Oto ja, niegodny zaszczytu nazywania się Twoim sługą“, modlitwa na święto wniebowzięcia NMP – “a my, nędzni grzesznicy” to tylko niektóre przykłady.

 

Zwróćmy też uwagę na wszystkie litanie. Do odmawiania dwóch z nich zachęca się w najpiękniejszych wiosennych miesiącach roku, maju i czerwcu. Powoduje to ciągłe duchowe “biczowanie się”. Nieodłącznym ich elementem jest powtarzanie  zdań na początku “Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami. Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami. Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami. Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami”. I na końcu “Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami , a po każdym wezwaniu prowadzącego, zgromadzeni odpowiadają “módl się za nami” lub “zmiłuj się nad nami”. Jaki jest tego efekt? Wmawianie sobie negatywnych cech, które by prawdopodobnie nigdy zaistniały. Nowenny, choć zdecydowanie rzadziej odmawiane, nie pozostają wolne podobnie do innych modlitw od odniesienia do grzechów i win. Przykładem niech będzie nowenna do św. Antoniego – “Święty Antoni zrozumiał, że Bóg nie żąda od niego śmierci męczeńskiej wśród pogan. Dlatego usunął się na puszczę w Monte Paulo we Włoszech i został męczennikiem pokuty. Biczował swe ciało aż do krwi i wycieńczał je rozmaitymi umartwieniami. Jeżeli św. Antoni, mimo świątobliwego życia tak ostrej i srogiej poddawał się pokucie, to jakże ja winienem pokutować, którego życie jest jednym pasmem grzechów?”.

 

Podsumowując, zapewnienia hierarchów chrześcijańskich o tym, że ich religia jest wyłącznie źródłem dobroci, miłości, tolerancji i innych tylko pozytywnych cech, są kłamstwem. Nawet jeśli główne założenia faktycznie oparte są przesłaniu miłości, to jednak szczegóły, w które wgłębiłem się w tym artykule temu jednoznacznie przeczą. Przypomina to łyżkę dziegciu w beczce miodu. Przez siedemnaście wieków istnienia religii instytucjonalnych, świat doświadczył tego aż nadto. Na koniec zacytuję Ludwiga Boerne (1786–1837), niemieckiego filozofa i pisarza: „Przez osiemnaście wieków płynie rzeka krwi, a na jej brzegach mieszka chrześcijaństwo”.

 

(*1)Afirmacja – w psychologii zdania wpływające na poziom samoakceptacji. Afirmować siebie to stymulować rozwój osobisty, poprzez akceptację siebie. Afirmacja polega zazwyczaj na powtarzaniu pozytywnych twierdzeń na temat własnej osoby, co ma prowadzić do identyfikacji z ich treścią. Afirmacja wykorzystuje mechanizm autosugestii i medytacji w celu wzmacniania poczucia akceptacji u osoby ją stosującej. http://pl.wikipedia.org/wiki/Afirmacja_%28psychologia%29

 

(*2)Sugestia Sugestia psychologiczna to proces, w którym idea (myśl) jest indukowana lub przyjęta przez drugiego człowieka, bez argumentów czy polecenia lub przymusu. W komunikacji interpersonalnej to sekwencyjny proces, w którym jedna myśl lub wyobrażenie prowadzi do drugiego. http://pl.wikipedia.org/wiki/Sugestia

 

(*3)Autosugestia – technika pozwalająca na pracę nad ograniczającymi przekonaniami osoby ją stosującej. Polega na wielokrotnym powtarzaniu afirmacji, co powoduje podniesienie poczucia własnej wartości i przezwyciężenie ograniczających przekonań. Autosugestia polega na powtarzaniu sobie pewnych wzorców, służących do osiągania celu. Wielu sportowców stosuje wizualizacyjną formę autosugestii. Wyobrażają sobie kilkukrotnie, że na przykład skaczą o tyczce i udaje im się nie zrzucić poprzeczki. Autosugestia praktykowana przez kilka lat daje ogromne efekty. http://pl.wikipedia.org/wiki/Autosugestia

 

(*4)O rycie Mszy Świętej. Podczas Soboru Trydenckiego orzeczono, że Msza Święta powinna być odprawiana po łacinie w niezmienionej formie, po wsze czasy (tzw. ryt trydencki).

 

Papież Pius V wydaje 12 lipca 1570 roku konstytucję apostolską „Quo Primum”, w której pisze: „Przez niniejszy nasz dekret, który ma być ważny nieskończenie, określamy i rozkazujemy, że nic nie może być dodane, ominięte lub zmienione w tym Mszale. Szczególnie ostrzegamy wszelkie osoby będące u władzy w Kościele, jakiejkolwiek godności czy rangi, nie wyłączając Kardynałów, im polecając jako sprawę ścisłego posłuszeństwa, nigdy nie używać lub też zezwalać na jakiekolwiek ceremonie lub modlitwy mszalne inne niż te zawarte w tym Mszale ustanowionym przez Sobór Trydencki i zawierającym wszystko, co jest potrzebne dla zachowania czystego i powszechnie jednolitego sposobu oddawania czci Panu Bogu. W żadnym czasie w przyszłości nie może ksiądz, czy to świecki czy zakonny, być zmuszony do innego odprawiania Mszy. I żeby wykluczyć raz na zawsze wszelkie skrupuły i obawy kościelnych kar czy cenzur, niniejszym stwierdzamy, że na mocy naszej apostolskiej władzy zarządzamy i określamy, że ten nasz obecny rozkaz i dekret jest nieodwołalny i wydany raz na zawsze i nie może być prawnie odwołany lub poprawiony w przyszłości. Jeżeli ktokolwiek mimo to ośmieliłby się spróbować działania sprzecznego z naszym powyższym rozkazem wydanym raz na zawsze, niech będzie mu wiadomo, że narazi się na gniew Wszechmogącego Boga i świętych Apostołów Piotra i Pawła”.

 

Od tego zakazu odszedł Paweł VI w konstytucji apostolskiej „Missale Romanum” z 1969 roku zezwalając na odprawianie mszy w językach narodowych, gdzie kapłan jest zwrócony przodem do wiernych (tzw. ryt rzymski). Papież Benedykt XVI pozostawia kapłanowi wybór, co do wyboru rytu.

http://www.filozofia.3bird.net/download/filozofia/religia/religia-spis-dogmatow-kosciola-katolickiego.pdf

.

.

Za: https://nexxblog.wordpress.com/2013/12/29/psychomanipulacja-kosciola-katolickiego-cz-i-msza-i-modlitwy/

.

***

.

Wielokrotnie w wielu tekstach i komentarzach pisałem o tym, że katolicyzm w wybitnie szkodliwy sposób deformuje psychikę człowieka – i to na wiele sposobów. Nigdy jednak nie poświęciłem tej sprawie oddzielnego tekstu, co uczynił właśnie Świętobór – i z tego powodu jego tekst jako ważny i istotny zamieściłem powyżej.

Sprawa jest rzeczywiście poważna, gdyż „wychowanie” katolickie to brutalne pranie mózgu kaleczące ludzką psychikę. Owieczki od niemowlęctwa wpędza się w kompleks winy, niższości i poczucia „niegodności”. Powtarzane jak mantra setki i tysiące razy zwroty „moja wina”, „nie jestem godzien”, „zmiłuj się nad nami” wżerają się w psychikę owieczek  i powoduje ich niską samoocenę. Jedynie w stosunku do „innowierców”, „heretyków”, „pogan” i „bezbożników” owieczki mają poczucie wyższości – wszak to one posiadają jedynie prawdzią „prawdę objawioną” – przez oszustów wymyśloną. Niskiej samooceny nie rekomensuje owieczkom nawet biblijne Stworzyli więc bogowie człowieka na swój obraz, na obraz Bogów go stworzyli” (w oryginale żydowskiej biblii są „bogowie” a nie „bóg”). Niby więc jest owieczka na obraz bogów, ale i tak wtłoczono jej do głowy, że jest winna i niegodna. Oraz zdana bezwarunkowo na „miłosierdzie boże”, a to uzależnione jest wyłącznie od „łaski bożej”. A tę można wyprosić, wyżebrać, wybłagać, wypościć – należy jedynie być  ślepo posłusznym „woli bożej” – czyli naukom kleru.

Nie trzeba być zawodowym psychologiem, aby rozumieć, że poczucie winy, niegodności kaleczy psychikę każdego człowieka. Ciekawie pisze o szkodliwym wpływie poczucia winy na życie ludzkie M.F. Long w książce „Magia kahunów”. Kahuni byli szamanami na Hawajach. Doskonale znali naturę człowieka oraz współzależności jego świadomości, podświadomości i nadświadomości. W ich systemie wiedzy wskazywali na wybitnie szkodliwy wpływ poczucia winy na duchowe i psychiczne możliwości człowieka, jego rozwój i – jakbyśmy to dzisiaj nazwali – samorealizację.

Przy czym pamiętać powinniśmy o tym, że poczucie winy jest dwojakiego rodzaju:

– pozytywne w tym sensie, że czyni nas wrażliwymi i uczciwymi ludźmi. Jeśli komuś zrobię świństwo, to odczuwam wyrzuty sumienia i mam poczucie winy. Dzięki temu pojmuję, że źle jest robić innym ludziom świństwa. A to zrobione naprawiam, przyznaję się do niego pokrzywdzonemu, przepraszam za nie, rekompensuję straty – i uwalniam się od poczucia winy.

– negatywne poczucie winy w tym sensie, że jest mi wtłaczane z zewnątrz – i to nawet wtedy, gdy nie jestem niczemu winny. Mam się po prostu czuć winnym – co czyni mnie „dłużnikiem” muszącym prosić o „wybaczenie”. Owieczkom wmawia się np. – to przez wasze grzechy Joszue cierpiał i umarł na krzyżu. I w ten sposów owieczki przez całe życie czują się winne.

Jeszcze bardziej perfidne i nikczenme jest wpajanie owieczkom strachu! Strachu przed „karą bożą”, „gniewem bożym” a zwłaszcza przed „wiekuistym potępieniem”. To strach przed piekłem – najstraszniejszą „karą bożą” – jest fundamentem nadjordańskiej dżumy. Nie miłość a strach. Przy tej okazji widać kompletną durnotę i zaślepienie owieczek. Wmówiono im wszakże, że psychopatyczny, mściwy Jahwe ludobójca jest nieskończenie dobry i nieskończenie miłosierny. No to jak ten nieskończenie miłosierny tak niemiłosiernie każe karami doczesnymi i wiecznymi kochające go, a raczej drżące przed jego gniewem owieczki (czy nieskończenie doby i miłosierny potrafiłby się w ogóle gniewać?).

Zniewalanie owieczek (bazujące na strachu przed piekłem) obejmuje także nakaz ślepej wiary w naukę kościoła – absurdalne dogmaty i zakaz samodzielnego myślenia. Jeśli ktokolwiek zaczyna powątpiewać w nieomylność „nauki kościoła” w najdrobniejszej choćby sprawie ściąga na siebie zarzuty „herezji”, „opętania” czy „bezbożnictwa”. Jedynie ślepo i bezrefleksyjnie wierząc w dogmaty i „nauki kościoła” i bezwzględnie posłusznie słuchając „pasterzy” można uniknąć piekła.

O tym, że dogmaty kościelne są absurdalne i wyssana z palca nikogo jako tako logicznie myślącego przekonywać nie trzeba. Podam kilka przykładów.

– Dogmat tzw. „trójcy świętej” będący jaskrawym zaprzeczeniem „jedynego boga”. Jest oczywistością, że „bóg ojciec” i „syn boży” to DWIE różne osoby. A mimo to owieczkom wmówiono, że mają jednego „jedynego boga”.

– Tzw. „grzech pierworodny”, który zgodnie z nauką kościoła z Adama i Ewy przeszedł na wszystkich ludzi. Zgładzić go może jedynie tzw. „chrzest” – zgodnie z doktryną kk konieczny do „zbawienia”. Nie dostąpi „zbawienia” z powodu „grzechu pierworodnego” nawet nieochrzczone niemowlę, które nie miało możliwości nagrzeszyć i zmarło. Ale przecież  – skoro człowiek zgodnie z żydowską biblią i nauką kk stworzony jest na obraz bogów, to jak jako „obraz bogów” może być jednocześnie obciążony „grzechem pierworodnym”? I dlaczego nieskończenie miłosierny grzechem pierwszych ludzi obciążył pokolenia następne – wszystkie – aż do końca ludzkości. Nawet u najgorszych tyranów represje na potomkach „wrogów” i „zbrodniarzy” miały swoją granicę i kiedyś ustawały. A u nieskończenie miłosiernego za grzech Adama i Ewy karę ponoszą wszystkie następne pokolenia.

– Tzw. „odkupienie grzechów” – najbardziej załgany dogmat – centralny w nadjordańskiej dżumie.

Dogmat “odkupienia grzechów” poprzez mękę i śmierć Joszue, który owieczkom rzekomo otworzył tym aktem drogę do „wiekuistego zbawienia” jest centralnym dogmatem całego żydo-chrześcijaństwa – wszelkich jego odłamów. Przy czym jest on tak samo bzdurny, załgany i naciągany, jak wszystko w nadjordańskiej dżumie.

Zacznijmy od pytania – kogo musiał obrzezany cieśla Joszue przebłagać – aby przed wyznawami jego i Jahwe otworzyły się wrota niebios? Naturalnie  nieskończenie miłosiernego Jahwe – jego własnego rzekomego ojca w niebiesiech. Nauka kk głosi wszak, że Jahwe tak ludzi umiłował, że nawet syna swojego na ziemię zesłał dla odkupienia ludzkich grzechów. Tyle, że na zdrowy rozsądek wygląda to tak – Jahwe był tak zapiekły w swej zawziętości, że nie zamierzał darować ludziom ich domniemanych grzechów dotąd, aż nie dokonana zostanie krwawa jatka, biczowanie i kaźń na krzyżu (palu). Jako ofiara za grzechy. No i tutaj rodzi się pytanie – czy tak żądnego krwawej ofiary z własnego domniemanego syna żydowskiego Jahwe można nazywać nieskończenie miłosiernym i dobrym? Czyż nie mógł Jahwe powiedzieć – dziatki moje, wprawdzie nagrzeszyliście, ale ja jako Dobry Ojciec odpuszczam wam wasze winy. Bez katowania kogokolwiek.

Mógł tak Jahwe zrobić? Mógł.

I gdyby rzeczywiście był dobry, kochający ludzi, nieskończenie sprawiedliwy – to tak by zrobił. Bez domagania się krzyżowania kogokolwiek. No i co to za poczucie sprawiedliwości, żeby za grzechy i winy jednych cierpiał ktoś inny?

Ale diaboliczność Jahwe jest jeszcze głębsza i polega na tym, że to on – Jahwe – jest złym duchem  kusicielem. Dowiadujemy się tego z ust samego obrzezanego cieśli  – jego domniemanego syna. W tzw. “modlitwie pańskiej”, której Jezus/Joszue/obrzezany cieśla nauczył uczniów jest takie  zdanie:

“Ojcze nasz, któryś jest w niebie…i nie wódź nas na pokuszenie…amen”.


I nie wódź nas na pokuszenie…

.
I teraz owieczki mają dwa wyjścia  – albo uznają, że Joszue był głupcem i nie wiedział co mówi  – no ale jakoś to nie pasuje, bo jako domniemany syn boży chyba nie był głupcem i wiedział co mówi. Albo też owieczki uznają, że Jezus/Joszue głupcem nie był i wiedział co mówi. I gdyby wiedział, że ludzi do grzechu kusił “szatan” a nie Jahwe, to w jego modlitwie zapewne byłoby – “i nie pozwól szatanowi wodzić nas na pokuszenie“. Albo –  “i chroń nas przed pokusami szatana”. Ale w tej modlitwie jest wyraźnie powiedziane i napisane – w „Piśmie Świętym”, w „Objawionym Słowie Bożym” – Ojcze naszi nie wódź nas na pokuszenie…”. Czyli jednak to „ojciec niebieski” bawi się w szatana i wodzi owieczki na pokuszenie.

Sprawa wygląda więc tak, że Jahwe wodzi jego wyznawców na pokuszenie, a gdy dadzą się skusić to idą do piekła. I to mimo rzekomego odkupienia grzechów przez obrzezanego cieślę. Dlatego że po jego ukrzyżowaniu piekło nie zostało zlikwidowane. Ono istnieje w dogmatyce kk nadal. Ale w związku  z tym osobie myślącej natychmiest nasuwają się pytania – jeśli Joszue „odkupił” ludzkie grzechy to po co jeszcze jest piekło? I skoro grzesznicy do niego nadal idą – to jakie grzechy Joszue „odkupił”?

.

unnamed

.

No i mamy na koniec sytuację, że owieczki korzą się przed żydowskim idolem, „odkupicielem” grzechów, żebrzą o jego miłosierdzie, łaskę i litość, gdyż mimo jego „ofiary na krzyżu” i „grzechów odkupienia” nadal zagrożone są piekłem. I tylko ślepe posłuszeństwo może je przed piekłem uchronić.

I miliony owieczek w te bzdury wierzą. I utrzymują pasożytniczy kler.

Reasumując – kk przy pomocy strachu, psychomanipulacji i prania mózgów zniewala setki milionów ludzi na całym świecie czyniąc ich psychicznymi i emocjonalnymi kalekami oraz niewolnikami strachu, dogmatów i pasożytniczej hierarchii.

.

.

opolczyk

.

precz z jahwizmem

.

Ręce Boga

Advertisements

101 thoughts on “Psychomanipulacje nadjordańskiej dżumy

  1. Dzieki za umieszczenie mojej analizy u Ciebie i Twój jak zwykle bardzo trafny komentarz. Motywuje mnie to do dalszej pracy nad obnażaniem manipulacji wszelkich jahwizmów. Sława

    Lubię to

  2. „…Jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi …”(Mt 5,39)

    Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga…” (Mt 22, 21)

    „…Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi. Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga. Kto więc przeciwstawia się władzy – przeciwstawia się porządkowi Bożemu. Ci zaś, którzy się przeciwstawili, ściągną na siebie wyrok potępienia…”(List do Rzymian 13:1-7 )

    GOJ- naiwny „ćwierć mózg ” którego jedynym celem istnienia ,jest utrzymywanie swoją pracą wysokiej stopy życiowej przedstawicieli władz świeckiej i duchowej . W chwilach wolnych od harówy do obowiązków ‚goja” należy też nadstawianie władzy i jej pachołkom ,pyska do obicia ,a w chwilach natchnienia ,tyłków swych pociech do wychędożenia przez „przewodników duchowych „.

    goj= gey= cvvel do dymania .
    ………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………..
    WYBACZ OPOLCZYKU TĘ RYNSZTOKOWĄ DIALEKTYKĘ …..ALE NADAL UWAŻAM ŻE NAJLEPSZĄ TERAPIĄ NA ODWIECZNE OGŁUPIANIE LUDZKOŚCI JEST „TERAPIA WSTRZĄSOWA „…….MOŻEMY KOLEJNE TYSIĄCE LAT ROZDRAPYWAĆ WRZODY PYTAJĄC SIEBIE I INNYCH JAKI TO MA SENS .MOŻEMY DO ZAKICHANEJ ŚMIERCI „FILOZOWAĆ” CZY JEST BÓG ,CZY BOGOWIE,CZY INNA INTELIGENTNA GALARETA GDZIEŚ TAM DALEKO W KOSMOSIE ……MOŻE KIEDYŚ KTOŚ ZNAJDZIE ODPOWIEDŹ ,MOŻE NAWET PEWNEGO DNIA WSZYSCY TĘ ODPOWIEDŹ ZNAJDĄ .ALE ŻYJEMY TU I TERAZ ,MY I NASI BLISCY ,,,,I JEŚLI PEŁNE BRZUCHY NASZE I NASZYCH BLISKICH ORAZ PRZECIWSTAWIENIE SIĘ WYKRADAJĄCYM Z NASZYCH MISEK PASOŻYTOM ,JEST GRZECHEM DLA JAKIEGOKOLWIEK REALNEGO CZY WYMYŚLONEGO BOGA ,TO JA OSOBIŚCIE MÓWIĘ – A PIES „GANIAŁ” TAKIE ZASADY !

    Lubię to

  3. Psychomanipulacja. Profilaktyka manipulacji psychiką.Cechy charakterystyczne zachowania się lidera manipulacyjnego (Z książki Eugeniusza Fajdysza pt Kosmos Mistyczny).

    “Co ma robić człowiek żyjący we współczesnym społeczeństwie ,aby zorientować się w mnóstwie religii sekt szkół i tradycji,w morzu literatury na ten temat? Jak odróżnić prawdziwą tradycję duchową od falsyfikatu?
    Chociaż jest to trudne to jednak na szczęście możliwe. Jeden ze sposobów odróżnienia opiera się na analizie rzeczywistego a nie deklarowanego systemu wartości i motywów liderów odpowiedniej tradycji. Naturalnie na poziomie deklaracji nawet najbardziej destrukcyjni liderzy zwykle mówią bardzo dobre rzeczy,jednak ich rzeczywiste zachowanie świadczy o czymś zupełnie przeciwnym.

    Postawą proponowanego systemu kryteriów są pojęcia “nekrofilii” i “biofilii”, używane prze Ericha Fromma. Termin “biofil” oznacza jasny,duchowy pierwiastek, a “nekrofil”ciemny niszczycielski.

    Istotą biofila jest miłość do życia,kocha on je we wszelkich możliwych przejawach, rozmaitościach form,różnorodności,woli zawsze dynamikę procesu życiowego bardziej niż statyczność. We wszystkich przejawach natury widzi nierozłączną całość a nie mechaniczną sumę poszczególnych części.

    Nekrofilia oznacza miłość do martwoty, marazmu, stagnacji, zastoju, monotonii. Przy takiej orientacji życiowej,najbardziej pociągające jest to co mechaniczne. Nekrofila przeraża to co nieoczekiwane, nowe, nieprzewidywalne, nietypowe, urozmaicone,inne.

    Nekrofil boi się życia, żywej wiary innych ludzi, dąży do zniszczenia wszystkiego czego nie rozumie, tego czym inni różnią się od niego.
    Dąży do przekształcenia ludzi w bioroboty, “myślące”to samo, lubiące to samo, robiące to samo, wierzące w to samo, tak samo, nienawidzące tego samego, “kochające”tylko siebie/swoich.

    Naturalnie, nigdy nie spotyka się biofilów czy nekrofilów w czystej postaci W każdym człowieku jest trochę jednego i drugiego. Typ osobowości określa się według tego co w niej dominuje. Z tego punktu widzenia zadaniem duchowego rozwoju jest stłumienie cech nekrofilii i aktywizacja duchowego pierwiastka, cech biofilii.

    Jedną z głównych cech charakterystycznych nekrofila jest ogromna różnica pomiędzy jego zachowaniem deklarowanym a rzeczywistym. Można się tu zetknąć z bardzo wyrafinowaną demagogią,pozwalającą na usprawiedliwienie każdego najbardziej nikczemnego zachowania “ważnymi”motywami i celami”.

    “Taki system mitów tworzy swoistą skorupę skrywającą prawdziwe cele zachowania się lidera destrukcyjnego zarówno przed innymi ale często też przed samym sobą.

    Nekrofilia może się przejawiać zarówno na poziomie zachowania się, jak też na poziomie bioenergetycznym,aż do opętania (channeling) gdy duchowe aspekty naszej osobowości praktycznie tracą kontrolę nad swym ciałem i znajduje się ono we władzy innego ducha który je zamieszkał.

    Przykładem mogą być szkoły uzdrawiania energetycznego mające wyraźną strukturę piramidalną, zbierające niewspółmiernie duże pieniądze od neofitów za “inicjacje”. Mówią oni że pieniądze są formą ofiary dla sił kosmicznych służących dobru ludzkości”.

    “Należy zaznaczyć że właśnie zniszczeniu systemu mitów (zasłony maji) nadaje się pierwszoplanowe znaczenie we wschodniej tradycji.

    Właśnie one (mity/dogmaty) poprzez zafałszowanie percepcji rzeczywistości czynią człowieka igraszką ślepych instynktów.

    Taki system mitologiczny składa się z dwóch komponentów:
    1. mitów fałszujących obraz rzeczywistości
    2. mitów pozwalających interpretować własne uczynki w korzystny dla siebie sposób (maska), Gdy tylko trafimy do sfery wpływu lidera manipulacyjnego, natychmiast próbuje on narzucić wam swój system mitów. Z reguły robi to w sposób niejawny i dość misternie.

    Manipulanci dążą do skrajnie schematycznego widzenia rzeczywistości (czarno-biały obraz świata) nie dopuszcza się przy tym do ŻADNYCH alternatywnych poglądów na świat,zawsze deklarowany jest jedyny i “najbardziej prawidłowy” punkt widzenia”.

    “Jednowymiarowe myślenie rodzi skrajnie autorytarną osobowość, która nie znosi żadnych sprzeciwów i tłumi odmienne myślenie. Może się to odbywać zarówno pod przymusem co jest charakterystyczne dla reżimów totalitarnych,albo drogą wszechwładnej reklamy. Propagandy przenikającej wszystkie sfery życia od dzieciństwa,co jest charakterystyczne dla społeczeństwa konsumpcyjnego.

    Bardzo ważnym instrumentem mitologizacji mechanizmów percepcji jest formowanie tak zwanych “matryc poznawczych”. Dzięki nim nie próbuje się zrozumieć istoty tego co się dzieje lecz po prostu używa”etykietki”z posiadanego asortymentu.

    Tak postrzega świat członek sekty manipulacyjnej. Dla niego istnieje tylko jedna najbardziej właściwa religia i ci którzy w nią wierzą, pozostali to słudzy diabła,agenci służb specjalnych, masoni itp.Im mniej takich “etykietek” tym silniejsze i trwalsze jest posługiwanie się schematami.
    Schemat asortymentu matryc kształtowany jest od wczesnego dzieciństwa i podtrzymywany jest przez środowisko w którym żyje człowiek”.

    Nekrofil
    “Charakterystyki termodynamiczne:system konserwatywny,zamknięty,tendencje do narastania entropii(chaosu).
    Zachowanie się i percepcja wg pewnego wzorca,język maksymalnie uproszczony i ujednolicony.

    Cechy charakterystyczne postrzegania świata: Mitologiczność percepcji- “widzę tylko to co należy”.
    1 Imitator, dążenie do tego aby nie Być lecz Wydawać Się.
    2 Jednowymiarowy obraz świata, czarno-biała percepcja.
    3 Powielanie wzorców, dążenie aby Określić a nie Rozumieć.
    4 Zamkniecie się na krytykę
    5 Ukrywanie prawdziwych motywów swoich postępków przed innymi.
    6 Ukrywanie prawdziwych motywów swoich postępków przed samym sobą (najpierw coś robi a potem stosownie to tłumaczy).

    Zachowanie wewnętrzne:samouspokajanie się, brak motywacji, orientacja na uzyskanie przyjemności z konsumpcji.

    1 Zachowanie zewnętrzne
    Egocentryzm:
    a) Ja-centrum świata,wszystko jest dla mnie,pancerz,sztywna granica pomiędzy sobą a innymi.
    b) “doskonałość”-postrzeganie siebie statystycznie,jako istoty idealnej wymagającej tylko drobnego dopracowania.
    c) brak wątpliwości co do własnej słuszności,maksymalna surowość dla innych jednocześnie pobłażliwość dla siebie.

    2 Strach
    a) natrętny strach o własne zdrowie i życie
    b) bojaźń i nienawiść do tego co nowe i niezrozumiałe
    c) strach przed różnorodnością,dążenie do monopolizmu,do jednego standardowego punktu widzenia.

    3 Głód
    Pragnienie władzy,dążenie do robienia zapasów,gromadzenia energii życiowej gdzie tylko można i za wszelką cenę.
    Skłonność do technik dających władze i siłę.
    Wampiryzm,pasożytowanie na energii życiowej innych ludzi(system wsysania,gromadzenia energii życiowej).

    Pragnienie władzy,gotowość na wszystko aby tylko władzy nie stracić,przedkładanie władzy autorytarnej nad władzę liberalną.
    Schlebianie tłumowi,gra na jego niskich instynktach i emocjach.
    Upojenie pochlebstwami,służalczością.

    4. Matryca Zachowania.
    Mit o własnym mesjanizmie,poczucie misji. Zezwolenie na wszystko w imię”wielkich celów”. “Jeśli nie ja to i tak będzie ktoś inny i jeszcze gorszy”
    Nienawiść do tych których krzywdził lub wobec których jest w jakiś sposób zobowiązany. (Słynny proces templariuszy, oskarżonych o satanizm i zabitych, ponieważ trzeba im było oddać pożyczone wcześniej pieniądze). “Silniejszy ma zawsze rację”. Szydzenie z ideałów ogólnoludzkich,wszystkiego co nie jest związane z bezpośrednią korzyścią materialną. Absolutyzowanie ideałów klanowych (partyjnych, narodowościowo-etnicznych itd) i wartości moralnych. Wiara w natychmiastowe nastąpienie cudu. Podejście nihilistyczne: zniszczyć “zło”(definiowane wg własnych wygód) a “dobro”(definiowane wg własnych wygód) samo przyjdzie”.

    Jeszcze jedną bardzo ważną cechą destrukcyjnej osobowości jest pragnienie aby wyglądać w określony sposób w oczach otoczenia
    i właśnie Wyglądać,robić tylko wrażenie zamiast być tym na kogo się wygląda. Jeśli jednak niepożądane informacje przedzierają się przez filtry mitologiczne,zaczynają działać specjalne mechanizmy blokujące.
    Są to: zawężanie uwagi które czyni niewidocznymi rzeczy wprost rzucające się w oczy i fałszywa percepcja nadająca diametralnie przeciwny sens zupełnie oczywistym sytuacjom. Oczywiście również “zapominanie”, działania omyłkowe i inne przejawy nieświadomych wypartych pragnień.

    Wszystko to fałszuje percepcję na tyle że zarówno manipulator jak i jego ofiara stają się ślepi i głusi,podobni do konia z klapkami na oczach który widzi tylko wąskie pasmo przed swoim nosem”.

    Malleus Maleficarum

    “Książka zawiera instrukcje jak należy oskarżać czarownice,jednak kiedy została przedłożona do akceptacji ówczesnemu cenzorowi,większość profesorów odżegnała się od jej treści. Niezrażeni tym faktem Kramer i Sprenger, sfałszowali akceptacje cenzorów fałszerstwo zostało odkryte dopiero w 1898 r.

    Histeria wzbudzona przez Kramera i Sprengera zaczęła się rozprzestrzeniać. przez prawie 300lat szalały ognie oskarżeń, gatunek ludzki oszalał. Mieszkańcy całych wiosek w których istniało podejrzenie ze mieszka tam jedna lub dwie czarownice byli prowadzeni na śmierć z okrzykiem:”zniszczyć ich wszystkich, Bóg będzie wiedział kto jest jego sługą”. W 1586 r arcybiskup Treves uznał,ze miejscowe czarownice są przyczyna ostatniej surowej zimy. Poddając je częstym torturom,uzyskano ich”spowiedź” i na tej podstawie oraz dzięki oszczerstwom arcybiskupa, oskarżeniom o ingerowanie w prawa natury, 120 kobiet i mężczyzn spalono na stosie żywcem.

    Orientacyjna liczba zabitych w Europie z powodu oskarżeń o czary to 9mln.

    Lubię to

  4. Carl Jung i dajmony
    Archetypy Carla Junga

    Carl Jung uważał, że Ja składa się tak, jak cebula (lub jak kto woli tort), z warstw. Wchodząc w głąb psychiki możemy odkryć, w której jej części mieści się koncepcja dajmona.
    Persona

    Najbardziej zewnętrzna warstwa psychiki. Jest to kombinacja etykiet i masek, jakie nosimy w społeczeństwie. To jest warstwa, którą na co dzień dostrzegają spotykający nas ludzie.
    Ego

    Nasza świadomość. To jest ta część ciebie, o której myślisz, mówiąc „Ja” lub „Mnie”.
    Cień

    Umiejscowiony jest w naszej podświadomości, to mrok ukryty w nas, nasze podświadome Ja. Często Cień jest utożsamieniem wszystkich cech, jakich w sobie nie lubisz i jakie starasz się tłumić. Carl Jung uważał, że zaakceptowanie tego, że posiada się drugą, mroczniejszą stronę jest zadaniem bardzo trudnym i potrzeba wiele odwagi by tego dokonać (czyn ten nazwał nawet „Pierwszym Aktem Odwagi”). Cień zawiera emocje, które powodują, że podświadomie jesteśmy nieszczęśliwi. Normalnie nie jesteśmy świadomi wpływu jaki na nas wywiera. Zamiast tego, wg. Junga, przenosimy znienawidzone u siebie cechy na inne osoby. Nie czujemy się więc komfortowo w towarzystwie osób, u których podświadomie zauważyliśmy cechy, które w sobie stłumiliśmy. Być może, mimo wszystko poznanie nie musi rodzić zrozumienia?

    Doskonałym przykładem oddziaływań Cienia jest homofobia. Istnieją dowody na to, że osoby, które odczuwają silną homofobię, sami doznają pobudzenia, gdy pokazuje im się homoerotyczne obrazy. (Link do badań na ten temat znaleźć można na dole strony, niestety po angielsku.) Mężczyźni, którzy nie są homofobami nie odczuwają pobudzenia na widok takich obrazów. Homofobiczni mężczyźni zaprzeczali zajścia czegokolwiek, jak gdyby byli nieświadomi reakcji własnych organizmów. To jest klasyczny przykład przenoszenia Cienia na inne osoby. Badane osoby nie godziły się ze swoimi tłumionymi, podświadomymi, homoseksualnymi pociągami, a przez to nienawidziły wszelkich przejawów homoseksualności w swoim otoczeniu, gdyż przypominały im one o ich własnych mrocznych stronach.
    Animus/Anima – vel Dajmon

    Jung uważał, że poznanie swojego animusa lub animy jest pierwszym krokiem na drodze do poznania swojego podświadomego Ja. Nazywał animusa/anime „Obrazem Duszy” danej osoby. Mężczyźni posiadali żeńską animę, a kobiety męskiego animusa. To jest element, który najlepiej odpowiada koncepcji dajmonów. Jest to twoje wewnętrzne, podświadome Ja. Poznając swojego animusa lub animę osiągasz pełnię siebie.

    Nie zawsze to, co mówi ci twój animus lub anima musi ci się podobać. Anima Junga powiedziała mu kiedyś, że jego praca będzie uważana raczej za sztukę, niż za przedmiot ścisły. Zignorował ją. Jednak, jak się później okazało, miała ona dużo racji. Dzisiejsza psychologia koncentruje się głównie na wymiernych aspektach mózgu i zachowań, gdyż nie można udowodnić niczego o podświadomości danej osoby. Jest ona jedyną rzeczą, która pozostaje całkowicie prywatna. Z powodu tego, że w przypadku umysłu wszystko pozostaje niewymierne, zagłębianie się w czyjąś psychikę jest bardziej sztuką niż nauką. Oczywiście, dziedzina ta nie staje się przez to mniej wartościowa. Jednak, jak się okazuje, dzieła sztuki i literatury mogą ujawnić równie wiele informacji o człowieku, który je stworzył, jak eksperyment psychologiczny. Gdy Jung wciąż jest respektowany przez dzisiejszych psychologów, jego prace, oprócz w psychologii, znajdują zastosowanie także w analizach literatury. Jego anima miała więc rację.
    Aktywna Wyobraźnia

    Aktywna Wyobraźnia jest terminem, który Jung zastosował do aktu wykorzystywania wyobraźni i medytacji w celu rozmowy z podświadomością. Przez uspokojenie umysłu i wykorzystywanie wyobraźni jesteśmy zdolni do „rozmowy” z wytworzoną przez nasze umysł postacią – być może kimś, kogo widzieliśmy w snach ostatniej nocy, czy też utożsamionej części nas, która sprawiała nam problemy. Jung uważał, że poprzez umożliwienie podświadomości dostarczania odpowiedzi można nauczyć się poznawania ukrytych części siebie. Uosabiając tę części (jak np. animę) będziesz mógł/mogła rozpocząć dialog, a przez to stać się bardziej kompletną osobą. Jest na to wiele sposobów. Jung, jak wielu daemian, używał projekcji, starając się wyobrazić postać, do której adresował swoje wypowiedzi. Inne metody to np. automatyczne pisanie czy też cokolwiek innego, czego wynikiem jest oczyszczenie umysłu np. taniec, malowanie itp

    Sokrates i Daimon

    „Nawet jak na starożytnego Ateńczyka, żyjącego ponad dwa tysiące lat temu, Skorates był postacią nieprzeciętną. Jest on uważany za ojca filozofii, a także, co bardziej niezwykłe, „ojca dajmona” – wewnętrznego głosu prowadzącego go, zanim Pullman nawet pomyślał o Pantalaimonie i innych istotach z jego rodzaju.

    Niewidzialny towarzysz filozofa nigdy nie otrzymał żadnego imienia, jednak odniesienia dotyczące jego nazywają go demonem, dajmonem lub daimonionem. Najpopularniejszym „imieniem”, pod jakim występował, jest niewątpliwie daimon zważywszy na to, że jest to przekształcone na łacinę słowo δαίμων.

    Sokrates uważał, że jego dajmon jest darem danym mu przez bogów, mający uwidaczniać jego wyjątkowość. Przyszli naukowcy spekulowali jednak, że być może było to jedynie jego sumienie lub rozwaga; nie coś o ponad naturalnym pochodzeniu, ale wewnętrzny głos, który każdy z nas posiada. Z czasem słowo dajmon zaczęło znaczyć „pomocną siłę lub ducha”. Dla Greków daimon był istotą umiejscowioną gdzieś pomiędzy śmiertelnymi a bogami. W swojej pracy pt. Cratylus, Platon, uczeń Sokratesa, używa terminu δαίμονες lub inaczej daimones, pochodzącego od daēmones czyli mądry lub wiedzący. Daimony zostały podzielone na dwa typy: Eudajmony i Kakodajmony, czyli na dobre i złe (na podobnej zasadzie jak w późniejszych epokach Anioły i Demony). W czasach hellenistycznych, a następnie w większości historii starożytnej Grecji, uważano, że daimony były siłą nie mającą początku w samym człowieku, ale czymś zewnętrznym, mogącym inspirować i prowadzić ludzi, „pętały” ich duchem motywacji. To właśnie owo „opętanie” doprowadziło do uznania ich za złe przez większość religii, włączając w to Chrześcijaństwo.

    Gdzie więc brał swój początek daimon, który objawił się Sokratesowi w jego dzieciństwie, który był także słyszany przez Apoloniusza z Tiany, gdy ten zaczął praktykować Hermetyzm? „Oni są pośrednimi mocami boskiego rozkazu. Tworzą sny, inspirują wróżbitów.” mówił Apulejusz. „Oni są młodszymi nieśmiertelnymi, zwanymi podrzędnymi bogami, umieszczonymi między ziemią a niebem.” mówił Maksymos z Tyru. Platon uważał je za rodzaj duchów, oddzielonych od ludzi, otrzymywanych przez nich w dniu narodzin, podążających za nimi w życiu i po śmierci. Nazywał je „daimonami, do których zostaliśmy przydzieleni”. Antyczna idea daimonów wydaje się analogiczna do aniołów stróży Chrześcijaństwa. Być może daimony nie są niczym innym, tylko wyższą częścią duszy, oddzielną od elementu ludzkiego, zdolną poprzez uniesienie, do zjednoczenia się z uniwersalnym duchem?
    Życie i śmierć filozofa
    Poniżej znajdują się urywki z pracy badawczej Okibi, administratorki The Daemon Page traktującej szczegółowo o Sokratesie i sposobie, w jaki postrzegał on swój „boski podarunek”.

    Intrygującym pojęciem jest, że Sokrates niezamierzenie był inspirowany dajmonem (lub daimonem). Filozof często przemawiał do swojej „wewnętrznej wyroczni”, której nakazów się trzymał. Głos jego przewodnika dawał jedynie negatywne upomnienia (takie jak: „nie rób tego”, czy też „nie mów tego”) i ostrzegał go o akcjach czy wydarzeniach, które mogły prowadzić do katastrofy – stając się elementem synonimicznym z jego sumieniem. Jednakże wyrocznia wyrażała jedynie swoje zdanie, nigdy nie namawiała Sokratesa do podążania za swoimi radami. H. P. Blavatsky napisał, że „Daimonion Sokratesa jest bogiem lub boską istotą, która inspirowała go przez całe jego życie”. Sokrates sam mówił:

    „To u mnie tak już od chłopięcych lat: głos jakiś się odzywa, a ilekroć się zjawia, zawsze mi coś odradza, cokolwiek bym przedsiębrał, a nie doradza mi nigdy.”

    Mówił o swym daimonie jak o dobrym znajomym, żartował na jego temat, ale wciąż był ślepo posłuszny znakom, jakie od niego otrzymywał. Ostatecznie doszło do tego, że nie podejmował żadnego ważniejszego kroku bez konsultowania się ze swym towarzyszem. Jednak daimon miał swoje sympatie, i gdy był nieprzychylny dla zadającego pytanie, utrzymywał całkowitą ciszę. Gdy tak się stawało, Sokrates miał duże trudności z ponownym nakłonieniem go do mówienia.

    Fakt, że daimon miał preferencje, co do przyjaciół Sokratesa i tych, którzy pytali go o radę, świadczy o tym, że jego inteligencja była inna od Sokratesowej. Filozof zawsze jednak wsłuchiwał się w głos, czasem stojąc całe dnie nieruchomo, nie poddając się pogodzie, bacząc na rekomendacje dawane mu przez głos.

    Dajmon zawsze ostrzegał Sokratesa, gdy ten podejmował się czegoś nieodpowiedniego, ale trwał w milczeniu, gdy czynił on poprawnie. Zważywszy na to, należy wspomnieć o tym, że dajmon nie wyrzekł ani słowa w czasie procesu, który doprowadził do śmierci Sokratesa. Filozof przyjął, że jest to znak mówiący, że postępuje on słusznie, a to, co robi, nie jest złem, którego miałby się obawiać, jedynie kolejnym krokiem na drodze życia. Sokrates przemówił do sądu tymi słowami:

    „Bo mnie się, sędziowie — przecież was, jeżeli sędziami nazywam, to nie nadużywam wyrazu — mnie się przydarzyła rzecz dziwna. Ten mój zwyczajny, wieszczy głos zawsze przedtem, i to bardzo często, się u mnie odzywał, a sprzeciwiał mi się w drobnostkach nawet, ilekroć miałem coś zrobić nie jak należy. No, a teraz mi się przydarzyło, widzicie przecież sami, to tutaj, co niejeden uważa może, i naprawdę uważa za ostateczne nieszczęście. A tymczasem mnie, ani kiedym rano z domu wychodził, nie sprzeciwiał się ten znak boga, ani kiedym tu na górę szedł do sądu, ani podczas mowy nigdzie, kiedym cokolwiek miał powiedzieć. A przecież w innych mowach to nieraz mi, bywało, przerwie w środku słowa. Tymczasem teraz nigdzie w tej całej historii ani w postępowaniu moim, ani w mowie nic mi oporu nie stawia. A cóż to, myślę, będzie za przyczyna? Ja wam powiem: zdaje się, że ta przygoda jest właśnie czymś dobrym dla mnie…”

    Bogowie starej religii stali się diabłami nowej.

    „Daimony (…) są to stworzenia co do swego rodzaju ożywione, co do swej natury rozumne, w swej duszy podatne na namiętności, pod względem cielesnym powietrzne, co do długości życia wieczne. Z tych pięciu cech, które wymieniłem, trzy pierwsze mają wspólne z nami. Czwarta jest tylko im właściwa. Ostatnią dzielą z bogami nieśmiertelnymi”. (Fragment O bogu Sokratesa, XIII).

    Demon (stgr. δαίμων daimon – dosłownie ten, który coś rozdziela lub ten, który coś przydziela, także: nadprzyrodzona potęga, dola; łac. daemon) – istoty występujące w wielu wierzeniach ludowych, mitologiach i religiach, które zajmują pozycję pośrednią między bogami a ludźmi, między sferą ziemsko-ludzką, materialną, a sferą boską, czysto duchową; istoty o cechach na wpół ludzkich, na wpół boskich; najczęściej są to nieprzyjazne człowiekowi duchy(bzdura,najczęściej duchy są złe dla złych ludzi a dobre dla dobrych-przyp Mezamir), związane pierwotnie z pojęciem nieczystości sakralnej.-wiki

    W religii greckiej demon to początkowo nieosobowa moc nadprzyrodzona, którą z czasem zaczęto wyobrażać sobie w postaci różnych duchów podrzędnych bogom. Pierwotnie pojęcie to miało charakter ambiwalentny, stanowiło zarówno pozytywne jak i negatywne określenie nadludzkiej istoty – demony bywały groźne, ale i dobrotliwe (jako takie pełniły na przykład funkcję duchów opiekuńczych – w takim rozumieniu pisali o demonach m.in. Platon, Sokrates, Heraklit). Od czasów Ksenokratesa, wraz z rozwojem koncepcji dualizmu, demony zaczęto utożsamiać przede wszystkim ze złem, bowiem wszelkie uwikłanie w materię uważano za złe (więc i istoty powiązane z materią choćby częściowo).

    Lubię to

  5. Znasz „obrzęd” tzw „uwielbienia” (modlitwa wstawiennicza)- Jak dla mnie (brałem w nim udział) jest to wprowadzenie w trans (rytmiczne bębnienie przez dłuższy czas, w bardzo szybkim tempie, poprzedzona sugestywnym opisem „efektów obrzędu”) – zasypianie/ zapadanie w letrarg u części uczestników, w niektórych przypadkach z ograniczeniem samokontroli… – byłem tego świadkiem (praktycznie uzyskany u jednej z uczestniczek efekt miał postać ataku histerii, itp)
    U mnie efektem było znaczące osłabienie, wrażenie „bezcielesności” i całkowita utrata poczucia czasu (a wewnętrzny zegar mam dość dobry…)

    Może nie mam racji i mylę pewne pojęcia, ale czemu instytucja KK zabrania technik, które sama stosuje??

    ps czas akcji i okoliczności – pielgrzymka na Jasną Górę, z zakonem Dominikanów (kilka lat temu)

    http://www.ezoforum.pl/chrzescijanstwo/33637-okultyzm-magia-zagrozenia-czlowieka-7.html

    Sam termin’opętanie’zyskał z czasem znaczenie wyłącznie pejoratywne
    głównie dlatego że podobna praktyka stanowiła element wielu kultów
    z jakimi judeochrześcijaństwo chce konkurować.

    Nawet w neojudaizmie/chrześcijanstwie,praktykowane są rytualne opętania
    kiedy to”duch święty”(zbiorcze określenie różnych wywoływanych na mszy duchów)
    zstępuje na wybrane osoby które w ten sposób doświadczają ekstazy,zaczynają bełkotać w”nieznanych językach” itd itp.

    Lubię to

    • „Może nie mam racji i mylę pewne pojęcia, ale czemu instytucja KK zabrania technik, które sama stosuje??”

      KK od zawsze cechowała tzw. „moralność Kalego”. I to na wielu płaszczyznach:

      – U Tybetańczyków „wyrocznia” wprowadzana w trans miała wielkie znaczenie – to właśnie „wyrocznia” nakazała Dalaj Lamie konkretny dzień i trasę ucieczki z Tybetu. Ale takie coś wg jahwistów to niebezpieczne gusła i satanizm. A tymczasem KK sam wprowadza owieczki w zbiorowy trans i programuje je na niewolników.

      – Owieczkom mówi się – „prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogaty wejdzie do królestwa niebieskiego”. Ale rezydencje hierarchów i luksusowe „fury” kleru jakoś mieszczą się przez „ucho igielne”.

      – Gdy żydo-chrześcijanie „napadać, zniewalać, nawracać siłą i zabijać” to jest to dobre i chwalebne. Gdy gdzieś ktoś „bronić się przed jahwizmem i wypędzać żydłactwo” – to jest to „prześladowanie” chrześcijan.

      Lubię to

      • Kiedy Kowalski czyni rzeczy które czynił Jeszua
        ale nie identyfikuje się z KK,to czyni to za sprawą Szatana.
        Jeśli jednak ten sam Kowalski jest gorliwym wyznawcą KK
        to cuda które czyni są natchnione mocą Ducha Świętego.

        Każda destrukcyjna sekta ma swoich”prawdziwych” proroków/wyrocznie
        w przeciwieństwie do cudzych „fałszywych” 😉

        Lubię to

      • Jak powiedział filozof Lucjusz Apulejusz „Nadejdzie czas, gdy zda się, iż Egipcjanie służą pobożnie i gorliwie bóstwu, bóstwo zaś powróci z ziemi do nieba […]. Och, Egipcie! Egipcie! Z twojej wiedzy pozostaną jeno baśnie, które przyszłym pokoleniom niewiarygodne się zdadzą”

        Jeszcze jakiś czas i ci „specjaliści w dziedzinie rozwoju” skończą podobnie gdyż „Myślenie to wysiłek, wiara to komfort” – Ludwig Marcuse

        Lubię to

        • Masław,

          Mówiąc o Egipcie nie zapominajmy, że oficjalna egiptologia to bzdury i głupoty. Piramidy w Gizie są o tysiące lat starsze niż ich oficjalny wiek, a „wielka piramida” nie była grobowcem Cheopsa. Egiptolodzy dali nabrać się na fałszywkę Richarda Vyse’a. Także Sfinks jest o tysiące lat starszy niż podaje egiptologia – ślady silnej erozji wodnej dowodzą, że istniał już w okresie intensywnych i długotrwałych deszczów, jaki nawiedziły ten rejon tysiące lat przed jego oficjalnym powstaniem.
          Nadal też nie odnaleziono wielkiego labiryntu, o jakim wspominał Herodot, który widział go na własne oczy – opisał, jak kapłani oprowadzali go po górnym piętrze labiryntu liczącego 1500 pomieszczeń (sal, komnat, zadaszonych dziedzińców) otoczonych wielkim murem, z piramidą w jednym rogu. Na dolne piętro kapłani go nie wpuścili, o czym Herodot wspomniał zaznaczając, że nie wie jak ono wygląda, natomiast górne opisał, gdyż po nim chodził osobiście. Cały kompleks słowami Herodota przewyższał ogromem piramidy w Gizie. Labirynt leżał nad wielkim sztucznym jeziorem, z którego na środku z wody wystawały dwie duże piramidy z ogromnymi rzeźbami siedzącymi na tronie. Tego kompleksu do dzisiaj nie odkryto.
          http://www.uleszka.uprowadzenia.cba.pl/webacja/08egipt/egipt.htm

          Lubię to

          • W szokującym oświadczeniu, szef Wydziału Archeologii Uniwersytetu w Kairze, dr Ala Shaheen powiedział publiczności, że prawdziwa może być teoria, jakoby obcy pomagali starożytnym Egipcjanom zbudować najstarsze z piramid, piramidy w Gizie. Będąc później zapytany przez Marka Nowaka, delegata z Polski, czy piramidy mogą wciąż zawierać technologię obcych, a nawet skrywać UFO, dr Shaheen odpowiedział dyplomatycznie: „Nie mogę potwierdzić ani zaprzeczyć temu, ale jest coś wewnątrz piramidy, co jest „nie z tego świata””.
            Delegaci na konferencji na temat architektury starożytnego Egiptu byli zszokowani, jednak dr Shaheen odmówił dalszych komentarzy lub opracowań na temat oświadczeń związanych z UFO.

            Pamiętam 🙂 A cytat ten miał zobrazować obecną sytuację.

            Lubię to

  6. Niestety to wszechobecne niewolnicze programowanie (dom, szkoła, praca, kościół, tv, prasa, książki, muzyka) stworzyło dla ludzi ich „prawdziwą” bezpieczną rzeczywistość w której się taplają. Oni nie chcą znać prawdy, nie chcą wyjrzeć poza to co mają wtłoczone do głowy, po prostu się boją. To burzenie wszystkiego w co wierzą, w czym pokładają nadzieje odbiera im energię i chęć życia, to mentalne samobójstwo, na które nie mają dość odwagi. Ich stara zawirusowana wersja musi umrzeć by mogli narodzić się na nowo i widzieć rzeczy jakimi są, ale zwyczajnie brak im „jaj”. Niewolnik jest tak skonstruowany by pałać radością i wdzięcznością do tych którymi go takim stworzyli i tworzą a niechęcią do tych którzy chcą mu wskazać drogę poza program. On ma kierować się nie logiką, rozsądkiem czy chęcią rozwoju a strachem (przed biedą, przed opinią ludzików, przed samotnością, przed chorobą, przed śmiercią, przed piekłem). Jeśli uda mu się pokonać ten lęk co jest rzadkością to czeka na niego właśnie jeszcze większy lęk, ten przed opuszczeniem łona bezpiecznej „rzeczywistości” i udanie się w nieznane…

    Lubię to

    • Tylko zebrać siły, miód, przyjaciół i dobry pogląd.
      W monoteistycznym środowisku to jest trudne. Ale mimo wszystko, chciałbym mieć takich sąsiadów, którzy wypowiadają się w ten sposób co Ty.

      Lubię to

    • Wychowywałem się w rodzinie, w której nie było żadnej religii, kościoła, politycznej orientacji itp. Na podstawie mediów i komentarzy, muszę stwierdzić, że jest takich rodzin mało w Polsce. Ludzie, z tego typu rodzin, częściej doświadczają zjawiska naturalnego wykraczania poza ogólne schematy społeczeństwa. Ale też częściej są postrzegane jako patologiczne i upośledzone, a nawet bezrobotne. No bo jak tu pracować z monoteistami, zwyrodniałymi poganami, czy materialistami?

      Co/kogo masz na myśli pisząc o „zwyrodniałych poganach”?
      opolczyk

      Lubię to

      • “Zwyrodniali poganie” – poganie, którzy przyjęli metody postępowania z religii inwazyjnych, czyli postępowanie oparte na: zazdrości, chciwości, oportunizmie, wykorzystywaniu „niewiernych”, materializmie, akumulacji posiadania rzeczy i niewolników, podziale na lepszych i gorszych, narzucaniu swojego poglądu przemocą, szantażem, presją psychologiczną.

        Masz rację – niestety tacy też są.
        opolczyk

        Lubię to

  7. Dobrze, że przestałem się modlić już na początku podstawówki (nie wiem skąd mi się to wzięło, może to ta nieśmiertelna słowiańska dusza). Dość szybko zrezygnowałem z KK…ufff. Dość późno niestety znalazłem swoje miejsce. Często po „ciemnej stronie mocy” ale to sprawiło, że jestem kim jestem i wiem kim jestem. Pozdrawiam Was i niech nadchodzący rok będzie dla Was szczodry!


    Svoerg,

    Nasz słowiański nowy rok już się zaczął – 22 grudnia – w dniu zimowego przesilenia i odrodzenia Swarożyca.
    opolczyk

    Lubię to

    • Ale od baaaardzo niedawna zacząłem tu cokolwiek pisać, więc lepiej dziś niż wcale.

      Zgadza się! Lepiej dziś niż wcale!
      opolczyk

      Lubię to

  8. „Jeszcze bardziej perfidne i nikczenme jest wpajanie owieczkom strachu! Strachu przed “karą bożą”, “gniewem bożym” a zwłaszcza przed “wiekuistym potępieniem”. To strach przed piekłem – najstraszniejszą “karą bożą” – jest fundamentem nadjordańskiej dżumy.” – strach jest odwiecznym sojusznikiem wszelkiej władzy jak religijnej, politycznej jak i finansowej. Władza banksterów też opiera się głównie na strachu, koncerny farmaceutyczne na przykład straszą ludzi epidemiami tylko po to aby ci prędko poszli wykupili cały pakiet szczepionek i zapodali sobie to świństwo, oczywiście koncern skorzysta a ludzi będzie mniej. Podobnie straszą ludzi towarzystwa ubezpieczeniowe żebyś prędko leciał i wykupywał różne polisy i ubezpieczenia no bo gdyby tak ci się coś stało to dobrze mieć a jak idziesz po odszkodowanie to pieniędzy niema. Straszy się też ludzi globalnym ociepleniem, wyginięciem gatunków, kurczącymi się zasobami, topniejącym rzekomo lodowcem tylko po to aby ludzie zgodzili się na ubezwłasnowolnienie i globalną dyktaturę. Także strachem jesteśmy bombardowani zewsząd nie tylko przez religie, po prostu mamy się bać wszystkiego przemarszu wojsk, sraczki, epidemii, kryzysu, wojen a nawet własnego cienia. I jest to celowe, chodzi w tym oto że strach po prostu paraliżuje, uniemożliwia logiczne myślenie a więc uniemożliwia człowiekowi poznanie prawdy i podjęcie jakiegokolwiek sensownego działania no i człowiek przestraszony reaguje czasem nie przewidywalnie.
    Natomiast jeśli chodzi o religie szczególnie te abrahamowe, monoteistyczne to myślę że zostały one podrzucone ludzkości celowo żeby ją odmóżdżyć, otumanić, urobić, podzielić, skłócić, oduczyć samodzielnego myślenia i wypaczyć go, nauczyć bezwzględnego posłuszeństwa wobec władzy, bezrefleksyjnej i tępej wiary autorytety różnej maści i różne prawdy objawione przez oszustów i manipulatorów wymyślone, nauczyć bezwzględnego poświęcenia w celu przygotowania jej na nadejście banksterów, żeby mogli swobodnie zdobyć władzę nad światem i nikt nie stawiał im oporu. Oczywiście moim zdaniem religie wymyślono też po to aby karmić różne byty typu jahwe energią skołowanych, przestraszonych, zdezorientowanych, ogłupionych wyznawców. Myślę też że te różnej maści opętania zdarzające się czasem są miedzy innymi spowodowane strachem, bo jeżeli człowiek się boi to emanuje on energią strachu, różne byty w świecie duchowym to widzą i wtedy podczepiają się pod niego i ssą energię. Prawdopodobnie wyznawcy różnych religii i nie tylko poprzez skupianie swojej uwagi na konkretnym obiekcie kultu na przykład na jezusie, marii, mahomecie, jahwe wysyłają swoją energię (albowiem każda myśl jest energią) tym idolom, po prostu je sami tworząc i pompując(egregor), te byty astralne z czasem mogą się nawet usamodzielnić i straszyć własnych wyznawców a także wyznawców konkurencyjnego przedmiotu kultu. Moc takiego bytu zależy od liczby wyznawców, siły wiary. Ważne jest też to w jaki sposób ci wyznawcy wierzą a biorąc pod uwagę na przykład historię różnych religii i nie tylko to te byty są po prostu napompowane energią strachu, gniewu, zawiści, fanatyzmu i są nam niezbyt przychylne.

    Lubię to

    • „Oczywiście moim zdaniem religie wymyślono też po to aby karmić różne byty typu jahwe energią skołowanych, przestraszonych, zdezorientowanych, ogłupionych wyznawców.”

      Dokładnie tak.
      W tym miejscu kolejny raz przypominam i podkreślam, że Wiara/Wiedza Przyrody naszych przodków nie była wymyśloną religią. Była wiedzą. Słowianie mieli zaufanie do bogów – nie było wśród nich ludobójczych sadystów i psychopatów. I nikt nikogo niczym na okrągło nie straszył.
      Słowiańszczyzna bazowała na zaufaniu Bogom, Przodkom i wspólnocie! A nie na strachu.

      Lubię to

  9. Co do pogan to moim zdaniem czcili oni nie tyle bogów co siły natury, którym nadawali nazwy, tworzyli wizerunki w postaci posągów ale nie posągom cześć oddawali tylko naturze i te siły nazywali bogami. Podejrzewam też że poganie wiedzieli również że te siły tak naprawdę są częścią większej całości i że wszystko jest ze sobą połączone i tak naprawdę jest jednym bogiem tylko o wielu twarzach, aspektach.

    Przemex,

    Dokładnie tak. Pięknie, prawidłowo i zwięźle opsałeś pogaństwo i jego Wiarę/Wiedzę!
    opolczyk

    Lubię to

  10. gdzie moj komentarz ?

    A jak myślisz – gdzie?
    Fiksantów i troli opowiadających o białej rasie Andromedanów i czarnej jahwistów-Reptilianów nie toleruję. Mój blog jest poważny a nie „odlotowy”. Od dawna masz u mnie szlaban, wiesz o tym – to po co się tutaj pchasz?
    opolczyk

    Lubię to

  11. Dawno temu zauważyłem że religijne modlitwy nic nie dają, ludzie dużo tego odmawiają w kościołach, synagogach, meczetach, domach i często tracą czas. Moim zdaniem jest to spowodowane między innymi tym że ludzie najzwyczajniej nie umieją się modlić, klepią tylko te wyuczone, narzucone im formułki nic z tego nie rozumiejąc, nie zastanawiając się nad tym co te formułki znaczą i tracą czas który by mogli spożytkować na coś innego. Podejrzewam że część energii tych modlitw po prostu jest przechwytywana przez takie byty jak jahwe które karmią się nią i dzięki niej żyją. Podejrzewam że gdyby ludzie przestali by się modlić tego typu byty jak jahwe przestały by istnieć albo musiały by pójść gdzie indziej

    Lubię to

  12. …to jakie grzechy Joszue “odkupił”?

    18. Nie mówię o was wszystkich. Ja wiem, których wybrałem; lecz [potrzeba], aby się wypełniło Pismo: ‚Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę’.”

    „7. Mandela wyznawał predystynację przekabaconą ponownie w XVI w. przez protestantów Kalwina, jako osoba nie należąca do Kościoła św. , bo zrzeszona w sekcie ewangelickiej. Franciszek modli się za zmarłego Nelsona Mandelę, jak podaje Radio Watykańskie i jego duszę powierza nieskończonemu miłosierdziu wszechmogącego Boga. Tymczasem należy trzeźwo zauważyć, że jeśli: Lenin, Trotzki, Stalin, Mao Tse-tung i Pol Pot zaprzedali swe duszę za życia masońskiemu szatanowi rewolucji, to nie wiadomo, czy Franciszek dobrze zrobił poświęcając w adhortacji apostolskiej Evangelium Gaudi kilka ciepłych słów permanentnej rewolucji, o której Jezus Chrystus w żadnym miejscu Nowego Testamentu nie wspomina, ba – nie używa tegoż pojęcia, wziętego z arsenału syjonistycznych wolnomularzy rewizjonistycznych, w żadnym nawet apokryfie,. Gdyż Jezus, syn Boży nie był Prometeuszem, nie był socjalistą napadającym na banki i pociągi jak Stalin i Piłsudski, nie udawał z Apostołami „rewolucjonistów” (patrz wiersz Kornhausera: W fabrykach udajemy smutnych rewolucjonistów), bowiem Jezus Chrystus jest Bogiem, który stał się człowiekiem, żeby pokornie poddać się woli Ojca Swego.
    8. Augustyn pisał o przedwiedzy Stwórcy, który mając Plan Boży wobec ludzkości dopuszcza przychodzenie na świat „naczyń gniewu”, takich jak Dżingis Chan w dawnych czasach i Dżizus Dżins (Jesus Jeans) w Stanach Zjednoczonych masonerii amerykańskiej opanowanej przez zdegenerowaną postcywilizację zboczonego seksualnie konsumpcjonizmu, narkotyków i zdemoralizowany, pedofilski Episkopat Stanów Zjednoczonych, kryty przez Jana Pawła II, syna żydówki z Wadowic, którego papież Bergoglio z pięcioramienną gwiazdą masońską w herbie kardynalskim, przerobioną dla mimikry na ośmioramienną, chce wynieść na ołtarze za przymuszanie przez jp2 kardynała Ratzingera do ukrywania we Watykanie przed odpowiedzialnością karną każdego pedofila w sutannie, jak Franciszek grzesznie kryje i utrzymuje na posadzie homoseksualnej burdelmamy w Domu św. Marty pedała splamionego grzechem sodomii w Południowej Ameryce.”
    (…)
    „10. Katolik i Polak wierzący w Jezusa Chrystusa, syna Boga żywego przyjmuje za św. Augustynem wyjaśnienie istnienia zła oraz bólu na tym Bożym świecie, zaplanowanym w całości przez jedynego, dobrego Boga, stworzonym doskonale z „naczyniami gniewu”, tj. z ludźmi czyniącymi świadomie zło drugim ludziom, odbierającymi im dosłownie wszystko. Z chorą świadomością świętoszka wymyślonego przez iluminata Goethego dla potrzeb „Doktora Fausta”, bo przecież czym innym jest już Woland jako „naczynie gniewu” w zachwycającej głębią kielicha goryczy i dystansu mądrej ironii powieści Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata”. Czym innym jest szatan Gogola, a czym innym „Doktor Faustus” Manna. (…)
    Albowiem Jezus nie został ukrzyżowany za wszystkich, uniwersalnie, lecz za wielu w znaczeniu hebrajskiego słowa Pisma, tzn. za tych oddał swoje życie Panu Bogu, których sobie wybrał i za tych, którzy pójdą Jego drogą. A zatem nie dla zbawienia wszystkich ludzi, globalnie ponad wiarami i ponad głowami niewierzących poświęcił się i spełnił Pan Nasz i Bóg Nasz wolę Ojca swego, lecz dla wybranych przez siebie, z którymi wypił kielich krwi swojej, nowego i wiecznego przymierza. Którzy uwierzyli w historyczne posłanie Jezusa przez Ojca i w tożsamą, Bożą jedność Ojca ze Synem, którego posłał i z Duchem św., przez którego do nas przemawia i będzie przemawiał aż po wszystkie czasy.
    Za: https://groups.google.com/forum/#!topic/sowamagazyn/HmSYUKLtFDY

    Bolek obalił komunizm a Mandela rasizm, tolle et lege! FO271 Stefan Kosiewski 20131207 Zarys Estetyki Chazarów: http://noise.shoudio.com/mp3/shoudio_9437.mp3

    „10 Jest bowiem wielu krnąbrnych, gadatliwych i zwodzicieli, zwłaszcza wśród obrzezanych: 11 trzeba im zamknąć usta, gdyż całe domy skłócają, nauczając, czego nie należy, dla nędznego zysku (…).”

    „10 Wielu jest bowiem takich, którzy nie okazują posłuszeństwa, a poprzez bezsensowne dyskusje zwodzą innych ludzi, szczególnie tych, którzy wywodzą się z judaizmu.
    11 Takich trzeba zdecydowanie uciszać, bo swoim złym nauczaniem przynoszą szkodę całym rodzinom. Tym, co ich naprawdę interesuje, są pieniądze. – św. Paweł (wcześniej używane nazwisko: Szaweł) w Liście do Tytusa”
    Za: http://sowa.quicksnake.de/Der-Bischof/Czonek-Zarzdu-Caritas-we-Frankfurcie-ksidz-i-baron-FO255-Johannes-zu-Eltz-zosta-powoany-przez-Biskupa-Limburga-i-bdzie-odwoany

    Caritas, ks. i baron zu Eltz FO255 Stefan Kosiewski w Dzień Zaduszny do Caritas Parafii St. Johannes: http://noise.shoudio.com/mp3/shoudio_9174.mp3

    Przemówienie Noworoczne 20131231 FO 278 Stefan Kosiewski o gnojeniu dziennikarza Scalfari przez Watykan i inne. Zarys Estetyki Chazarów: http://noise.shoudio.com/mp3/shoudio_9686.mp3

    „Bhagawadgita spisana dwieście do 300 lat przed Narodzeniem Chrystusa wypełniona jest wątpliwościami księcia Ardżuny rozmawiającego z Kryszną, a sądzącego, że grzechem i szaleństwem jest walka z najbliższymi członkami rodziny, nawet jeżeli postępują niegodnie. Kryszna rozwiewa wątpliwości Ardżuny, Bergoglio i rzecznika Lombardiego. Nakazuje zagubionemu człowiekowi wypełnienie obowiązku przeciwstawienia się złu. Takiego doradcy jak Kryszna i jak Pan Jezus Chrystus życzymy w ostatnim dniu starego roku 2013 wszystkim dostojnikom Kościoła świętego, aby nie pogrążali się bez potrzeby, nie tylko we wątpliwościach ale i w grzechu obżydliwym odchodzenia od wiary rzymskokatolickiej pod płaszczykiem reformowania Kościoła świętego, gdyż Kościół to my, Katolicy i Polacy, których nie przerobił Mazowiecki od Mazowsza i nie przerobi Lombardi od Lombardii, ani Czarnobóg słowiański, Boruta na swoje kopyto.” Za: http://sowa.quicksnake.net/Fascynacja-obdem/Przemowienie-Noworoczne-20131231-FO-278-Stefan-Kosiewski-o-gnojeniu-dziennikarza-Scalfari-przez-Watykan-i-inne-ZECh

    „Trzecie oko pośrodku czoła nosił już dwieście lat przed Narodzeniem Chrystusa Bóg Śiwa, deva nieskończony, wyobrażany w postaci białego mężczyzny, aryjczyka – człowieka szlachetnego z atrybutami, spośród których najbardziej interesujący z punktu widzenia Słowian może być tryzub na niebiesko-żółtej fladze Ukrainy.
    Przy ujściu Odry do Morza Scytyjskiego
    Kanonik z Bremy Adam odnotował
    W ‚Gesta Hammaburgensis ecclesiae pontificum’
    Punkt ulubiony spotkań barbarzyńców i Greków
    Jest to największe ze wszystkich miast Europy
    Gdzie barbarzyńcy, Grecy, Słowianie, inne ludy
    Jakoż przybysze z Sachsen jednakowe mają prawa
    Do osiedlania się pod jednym wszak warunkiem
    By nie wyznawać publicznie kultu chrześcijańskiego
    I przewyższają inne ludy trybem swego życia
    Gościnnością, bogactwem, obfitością towarów
    Tym wszystkim, co rzadkie, bądź godne pożądania”
    „Rudra-Jorguś Halny-Śiwa żyje w monogamicznym związku mężczyzny z kobietą, z jedną tylko żoną Śakti (ta, która jest), której sanskryckie imię znaczy to samo, co imię Yahwe usłyszane przez Mojżesza semickiego dwa tysiące lat później. Parvati urodziła Śiwie Ganeśę, Bożyca zwanego też Winajaka, co w sanskrycie jest: Pan Zastępów.
    Przedstawiany z głową słonia Ganeśa obok Śiwy nieskończonego i Bogini Matki, to Święta Rodzina, podczas gdy Stwórca (Brahma), Wisznu i Śiwa, unicestwiający i odnawiający, to Trimurti (Trójca hinduistyczna), a Tridevi to trójca bogiń z Parvati, Panią Gór okrytych wiecznym śniegiem jak Kajlasz, gdzie Śiwa (Lingam – znak) mieszka i medytuje.”
    Za: http://sowamagazyn.blogspot.com/2013/12/jorgus-rudra-fo277-herody-herodenspiel.html

    Lubię to

    • Próbowałem odsłuchać Kosiewskiego, ale tego żydłackiego bełkotu religijnego o obrzezanym cieśli i „odkupieniu” po prostu nie trawię. Jak można skomentować żydłacki bełkot? I ślepą wiarę w to, że obrzezany cieśla „odkupił ” grzechy „wybranych”?
      Najbardziej żydowska w żydo-chrześcijaństwie jest właśnie doktryna „odkupienia” grzechów. U żydów był to niezwykle istotny obrzęd – za własne „grzechy” składali ofiary (za pośrednictwem kapłanów) ze zwierząt, na które rytualnie przelewane były własne grzechy „ofiarodawców”. I wtedy śmierć zwierzęcia i jego krew wylana na ołtarzu dawała „odkupienie” grzechu ofiarodawcy (a mięso pozostawało dla kapłanów).
      W tym fragmencie – „za tych oddał swoje życie Panu Bogu, których sobie wybrał i za tych, którzy pójdą Jego drogą” widać tak samo czysto żydowski ekskluzywizm żydo-chrześcijaństwa – „nowy naród wybrany” – „wybrani” już nie poprzez obrzezanie, a „wybrani” osobiście przez cieślę + ci którzy w niego uwierzą. A reszta hołoty, niewybrani i ci którzy „odrzucili” wiarę w żydowski bełkot – paszli won do piekła.
      Tzw. „odkupienie” grzechów i doktryna „wybraństwa” to najczystszej wody żydzizmy. I one są fundamentem żydo-chrześcijaństwa.

      Lubię to

  13. Powiem tyle:
    Jestem żywym dowodem na to, że to potrafi spaczyć psychikę.
    Nieraz jak pomyślę o naszej wierze, o naszych Bogach ogarnia mnie strach. Jak neguję istnienie boga izraela (nawet w myślach), serce mi wali. Czasem jak czytam, jak ktoś neguje jego istnienie, czuję strach. Nie chcę go, ale on jest obecny. Może to jest moja wina, a może wina tego, że od urodzenia wpajano mi to wszystko, o czym Ty napisałeś. Co o tym myślisz?

    A wpis jak zwykle – obszerny, sensowny, prawdziwy. Oby tak było zawsze.
    Sława!

    Lubię to

    • „Był kiedyś na tarace (Wojtka Jóźwiaka) art na temat plugastw chrześcijańskich wyrządzanych ludziom podczas tzw. sakramentów”
      Już nie ma albo został przeniesiony,gdyby ktoś miał ten tekst to ja poproszę :)/>

      „Poza tym z punktu widzenia energetycznego NIE WIEMY tak naprawdę, co misjonarze „pana sprawiedliwego” wyczyniają z naszymi cialami subtelnymi, podczas swych satanicznych rytuałów. Ale nie wystarczy liznąc nieco wiedzy, by zdać sobie sprawę, iz owe krzyze podczas zabiegów krztu „stawiane” są w miejscach punktów energetycznych (czakramów) i niewatpliwie mają za zadanie ZMODYFIKOWANIE (pokuszę się o użycie słowa zablokowanie) działania owych centrów. To akcja zakrojona na szeroko skale, by czynic z ludzi niewolników podległych ich syfiastej i kłamliwej machinie, tfuj! ohyda.”

      http://www.rkp.w.activ.pl/index.php?option=com_mamboboard&Itemid=2&func=view&id=487&catid=5

      Jak można zdjąć tę blokadę, która została nałożona przy przyjęciu sakramentów?

      „Zastanów się, czy w Twoim osobistym doświadczeniu jest jakaś „blokada” i czy ma wymiar więcej niż psychiczny. Np. czy odczuwasz w jakiś sposób tzw. „energię” i to w dodatku jako „zablokowaną”.
      Jeśli chodzi tylko o psychikę (emocje/myśli/motywacje), to polecam terapię behawioralną i tzw. systematyczną desensytyzację:

      1. naucz się metody głębokiej relaksacji, np. przez tydzień spędź co najmniej kwadrans dziennie na napinaniu (ok. 5-10s.) różnych partii mięśni, a potem rozluźnianiu ich (ok. 30s.) i obserwowaniu na czym polega różnica; potem:
      2. sporządź hierarchię swoich lęków, punktując każdy od 0 do 100; np. zaprzeczeniu boskości Jezus = 10; przeprowadzenie prostego rytuału magicznego (np. odpędzający) = 50; dalej:
      3. usiądź, zrelaksuj się korzystając z wyuczonej metody; wyobraź sobie najmniej stresową sytuację przez ok. 5 s. albo do momentu kiedy wywoła intensywny stres; rozluźnij się znów i po chwili znów wyobraź sobie tę sytuację; powtarzaj do chwili wyzerowania stresu (jeśli nie nastąpi poszukaj terapeuty behawioralnego); dalej:
      4. oceń znów swoje strachy – te nieprzepracowane, jeśli poszło dobrze, wywołają mniej lęku; powtórz poprzedni krok dla następnego od dołu; powtarzaj do pozbycia się lęku 🙂 ”

      W jaki sposób można otworzyć się na „przepływ magicznej energii

      „Przeprowadź rytuał odpędzajaco-centrujący i zaobserwuj, co się po nim w Tobie i otoczeniu zmieniło :)/> Wyjdź do lasu, stań pomiędzy drzewami i przestaw się na recepcję :)/> Przeprowadź skomponowany przez siebie albo kogo innego skomplikowany rytuał, który odpowie Twojemu gustowi – albo wprost przeciwnie, zniesmaczy Cię tak, że złamie wszystkie Twoje tabu 😉
      Sposobów jest wiele i są często przeraźliwie trywialne. O ile cała ta „magia” w ogóle istnieje :p „

      Lubię to

      • „Jak można zdjąć tę blokadę, która została nałożona przy przyjęciu sakramentów?”

        Żywia,

        Chciałbym się wtrącić, nie by zaprzeczać Mezamirowi lecz aby dodać coś od siebie. Nie jest to temat na teraz ale zajmowałem się dość skutecznie szamanizmem intuicyjnym.

        Chciałbym abyś spróbowała tego (potrzebujesz źródło ognia kilka kawałków nitki, soli sporo):
        Obsyp krąg soli wokół siebie. Oddychaj głęboko, w taki sposób, że bierzesz głęboki oddech i wypuszczasz powietrze całe z płuc ile się da. To jest tak zwane oddychanie holocentryczne. Po kilkunastu/dziesięciu oddechach w takim stylu powinny zacząć Ci mrowić policzki to znak, że wszystkie Twoje komórki otrzymały uderzeniową dawkę tlenu i pracują na wyższych obrotach. Może Ci się poszerzyć percepcja. W tym czasie bierz do ręki kawałki nitek i mówiąc na głos swój dany lęk/obawę/blokadę każdą myśl związaną z jahwe czy mocami z nim związanymi, każde wrażenie, że jakiś sakrament nałożył Ci „kłódkę” zawiązuj supeł i odkładaj na bok. Jak już zrobisz wszystko to pokolei spalaj te nitki mówiąc wyrzekam się Ciebie lub coś podobnego. Jak spalisz wszystko to wykąp się w mocno posolonej wodzie imaginując (wierze, że Twoja wyobraźnia jest silna) że to zmywa z Ciebie wszelkie brudy na duszy.

        P.S. jeśli czytając to, cokolwiek Ci się nie spodobało, to oczywiście porzuć ten pomysł, to trzeba czuć, ufać sobie, że da się rade i robi dobrze. Nic na siłę!

        Sława!

        Lubię to

    • Żywia,

      Naszych Bogów obawiać się nie musisz. Nie ma wśród nich psychopatów uwielbiających dręczyć ludzi. Owszem, żywioły mogą być niszczycielskie, ale nie działają z premedytacją. Po burzy zawsze przychodzi spokój.
      Aby uwolnić się od lęku przed bogiem Izraela dobre są świadome kompleksowe i wielotorowe działania:

      – Zdobywanie wiedzy. Jak choćby tej z tekstu z „polityki:
      https://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/29/biblia-zydowska-ksiega-zbrodni-wyssana-z-palca/
      Uświadomienie sobie, że żydowska biblia jest wyssana z palca pomaga także w uświadomieniu sobie, że strach przed plemiennym ludobójcą Jahwe jest bezzasadny.
      Polecam też literaturę dot. np reinkarnacji. Jest masa dobrych książek pisanych przez poważnych badaczy, z których jednoznacznie wynika, że na Ziemię przychodzimy wielokrotnie. A więc bzdury, że po śmierci czeka grzeszników piekło, a potulne owieczki niebo to zwykłe kłamstwa. Mnie literatura o inkarnacji uwolniła od panicznego strachu przed piekłem, jaki odczuwałem w dzieciństwie. Choć – dodam na marginesie – nabawiłem się nowej „obsesji” – gdy pomyślę, że będę musiał ponownie wrócić na kolonię karną – Ziemię – w takiej postaci jak ona wygląda obecnie to robi mi się niewesoło.

      – Programowanie samego siebie. Próbój po kilka razy dziennie powtarzać sobie intensywnie w myślach lub na głos własną „mantrę” czy „afirmację” np. – jestem pełen/pełna spokoju, pogody ducha i odwagi. Powtarzaj to wielokrotnie, raz za razem ze trzy razy dziennie (rano, w południe, wieczorem). W końcu wniknie to do Twojej psychiki i zacznie wypierać stare „wdruki” które Tobie wtłoczono. Wymyśl sobie najlepiej sam/sama krótkie „afirmacje” i powtarzaj je wielokrotnie dziennie. To pomaga. Powoli, ale pomaga – i jest skuteczne.

      – Jahwe istnieje w rzeczywistości niematerialnej jako „myślokształt” czy „myślotwór” tylko dlatego, że miliony w niego wierzą. Ale rzeczywiście realnego bytu nie posiada. Dokąd ludzie karmią go ich energią (emocjami – a strach to emocja czyli energia) dotąd jako myślotwór będzie istniał. Ale realnie on nie istnieje. A gdy ludzie o nim zapomną i przestaną o nim myśleć – zniknie całkowicie.

      Jeszcze jedna metoda – wizualizacja – wymaga sporo wprawy, ale jest dobra. Trzeba usiąść lub położyć się wygodnie, zrelaksować się i wyobrazić sobie siebie samego otoczonego przeźroczystą kulą, przez którą przenikają z zewnątrz tylko dobre/pozytywne energie myśli i uczucia, a złe/negatywne nie – bo od niej się odbijają. Możesz sobie wyobrazić nawet tego psychopatę, jak złości się poza kulą, ale nie może Ciebie dosięgnąć, bo kula na to nie pozwala. Możesz mu nawet pokazać palcami „fujarkę na nosie”. I „gest Kozakiewicza”.

      W „normalnym kraju” w potocznym tego zwrotu rozumieniu powinnaś mieć prawo zaskarżenia przed sądem instytucji, która tak negatywnie okaleczyła Twoją psychikę.
      W rzeczywiście normalnym kraju takiej instytucji być nie powinno. Tę żydowską dżumę należy po prostu wytępić doszczętnie. Aby nie kaleczyła psychicznie ludzi.

      Trzymam za Ciebie kciuki! Głowa do góry! Uwolnisz się od strachu!

      Sława!

      Lubię to

    • Praktyka Odzyskiwania Energii Żywiołów.

      „Odzyskiwanie duszy to skomplikowany i niezwykle głęboki rytuał
      którego należy nauczyć się bezpośrednio od mistrza.

      Praktykę odzyskania energii żywiołów, można wykonywać samodzielnie
      w przeciwieństwie do rytuału Odzyskiwania Duszy
      ale oczywiście można ją też dedykować dla dobra kogoś innego”.
      Z książki Leczenie formą, energią i światłem – TWR

      Na tej stronie możesz sobie zamówić taki rytuał Odzyskania Duszy
      http://www.olmoling.org/contents/prayer_requests

      albo tutaj
      http://bonshenling.org/prayer/

      Lubię to

    • Szczegóły procesu przejawiania

      Poziom TEGO omówiony jest dokładniej poniżej. – Ogólnie mówiąc, następuje zasianie „‚”złotego nasienia” w niezróżnicowanym, przedwiecznym, pozostającym w równowadze oceanie energii – salila, „pierwotnych wodach”. Równowaga zostaje zakłócona – i zaczyna się ruch, twórczość.
      Poziom przyczynowy – zapisanie idei.
      Poziom mentalny – pochwycenie idei, obrazu bądź symbolu; stworzenie wzorca.
      – Subtelna energia zaczyna wibrować mocą intencji, w umyśle powstają modyfikacje, myśli mające postać „wirków”.
      – Wirki gęstnieją w cząstki elementarne.
      Poziom energii i materii
      – cząstki elementarne skupiają się w atomy.
      – atomy wypełniają wzorzec przedmiotu.
      – wzorzec zapisuje się w przestrzeni (akaśi), gdzieś na granicy światła i cząstek elementarnych. (Walter Russell, oświecony Amerykanin, podaje w swym dziele Secret of Light, że zapis istnieje w gazach szlachetnych.)
      – wzorzec rozchodzi się w przestrzeni w nieskończoność na zasadzie fraktalnej
      – wzorzec ładuje się, przyciągając podobne wzorce
      – wzorzec manifestuje się na poziomie energii elektromagnetycznej
      – wzorzec manifestuje się fizycznie.

      Uwagi:

      1. Umysł spokojny nie tworzy. Odbija światło duszy (atmy). W tym świetle ogląda „zapisy” wiedzy. Potem jej ewentualnie użyje.
      2. Na poziomie fal elektromagnetycznych (antaryksza) zapis wzorca ma prawdopodobnie postać dwójkową. Na poziomie umysłu abstrakcyjnego – symbolu, litery, innego znaku?, a na poziomie umysłu konkretnego – obrazu, wyobrażenia.
      3. Z chwilą zapisu wzorca, umysł może go dowo

      http://jantra.com.pl/pliki/artykuly/art06.html

      Lubię to

  14. Proponuję te ćwiczenia,dobrze oczyszczają i odblokowują 🙂

    Dobrze by było przeczytać książki na temat tych praktyk,czyli:

    PRZEBUDZANIE ŚWIĘTEGO CIAŁA – Tenzin Wangyal Rinpocze

    Oprócz tego praktyka 5 Wojowniczych Sylab
    z książki Uzdrawianie Dźwiękiem – Tenzin Wangyal Rinpocze

    Sylaby te nazywane są sylabami wojowniczymi.
    Określenie wojownik odnosi się do zdolności pokonywania negatywnych sił.
    Święty dźwięk ma moc eliminowania przeszkód, bloków emocjonalnych i zaciemnień umysłu, które powstrzymują nas przed rozpoznaniem natury umysłu
    i przed byciem w każdym momencie naszym autentycznym JA.

    Uzdrawianie dźwiękiem to technika pochodząca z Bonu – najstarszej tradycji duchowej Tybetu. Od kilku lat nauczana w Polsce przez Lamę Tenzina Wangyala – autora książki o tym samym tytule.

    Pięć Sylab Nasiennych to pięć krokow pomiędzy czystą przestrzenią naszego umysłu a rzeczywistością, ktora nas otacza. Niezwykle cenna praktyka dzogczen, ktora wykracza poza obręb medytacji i uczy nas jak integrować praktykę z życiem codziennym.

    Praktyka Pięciu Sylab Nasiennych jest uniwersalnym narzędziem pracy z umysłem, dzięki ktoremu można go oczyszczać i rozwijać na wielu poziomach, łącząc rozwoj duchowy z głębokim uzdrawianiem na Zachodzie zarezerwowanym dotąd dla psychoterapii.

    Służy on lepszemu poznaniu siebie, opiera się na rozpoznaniu swoich ograniczeń i trudności oraz ‚gorących miejsc’ naszej psychiki, ktore są obecnie szczegolnie aktywne w naszym życiu – mogą być to problemy w naszych związkach, naszej postawie wobec życia i wyzwań, ktore ono przed nami stawia lub zaciemnienia, ktore

    pojawiają się w naszej kontemplacji.

    .

    Dzięki mocy dźwiękow i zrozumieniu ich bezpośredniego związku ze stanami naszego umysłu możemy oczyścić te przeszkody i dotrzeć do radosnego doświadczenia otwartej przestrzeni naszego wnętrza, ktora jest źrodłem naszej energii i kreatywności. Nie zatrzymujemy się w tej praktyce na samym doświadczeniu tej przestrzeni, ale prowadzimy proces kontemplacji dalej, by doświadczyć swoich zasobow i pozytywnych cech, ktore są potrzebne w naszej sytuacji i zaprojektować ich użycie dla rozwiązania naszych trudności i wzbogacenia ważnych dla nas obszarow życia.

    W praktyce Pięciu Wojowniczych Sylab Nasiennych nie poruszamy się od zewnątrz do wnętrza, tak jak ma to miejsce w praktykach z żywiołami. Tutaj zaczynamy od odkrycia wewnętrznej przestrzeni i od niej przechodzimy do spontanicznej manifestacji. Używając dźwięku oczyszczamy nasze nawykowe tendencje i przeszkody i łączymy się z przejrzystą i otwartą przestrzenią naszej istoty. Ta otwarta przestrzeń jest źrodłem wszystkich cnot i jest podstawą każdego z nas. Jest ona po prostu tym, czym jesteśmy – jest przebudzona, przejrzysta, jest buddą.

    Pięć sylab to pięć etapow rozwoju, to pięć barier, ktore należy pokonać. Aby tego dokonać potrzeba mocy, skupienia, dyscypliny i determinacji prawdziwego wojownika. Jego bronią są sylaby. Umysł nie może ich modyfikować gdyż są to czyste dźwięki pozbawione znaczeń, są jednak pełne energii i jakości, ktore posiadają moc przemiany.

    cojestgrane.pl/polska/podlaskie/bialystok/wydarzenie/1qdt/uzdrawianie-dzwiekiem/bylo

    To wystarczy abyś się oczyściła,odblokowała i wzmocniła Żywio 🙂

    Lubię to

  15. „W przeszłości do wody dodawano związki fluoru w hitlerowskich obozach jenieckich i koncentracyjnych aby zmniejszyć opór więźniów. Można założyć, że hitlerowcy raczej nie dbali o jakość zębów więzionych. Fluorek sodu dodaje się do 25% środków przeciwbólowych. W czasie II wojny światowej IG Farben opracował plany fluoryzacji ludności terenów okupowanych, gdyż stwierdzono, że fluor powoduje niewielkie uszkodzenia pewnych regionów mózgu. Uszkodzenia te powodują, że ludzie przestają bronić swojej wolności i są bardziej posłuszni, bezwolni i strachliwi wobec władz. Nie jest więc dziwne, że hitlerowcy stosowali tę chemiczną kontrolę umysłu czyniąc ludzi bezwolnymi i bezmyślnymi. Nazistowskie badania medyczne były kontynuowane przez armię amerykańską, a celem było uzyskanie możliwości obezwładnienia całych państw za pomocą chemii.”

    Myślicie że do opłatków nikt niczego nie dodaje? 😉

    Coś musi w nich być ponieważ nie widzę innego wytłumaczenia
    dlaczego ludzie/neojudaiści/chrześcijanie, są tak zaślepieni i podatni na manipulację

    Lubię to

  16. Hej, psychomanipulacyjna rola religijnych obrzędów wydaje się dość oczywista. Z drugiej strony nie każda psychomanipulacja jest całkiem naganna – na przykład psychomanipulacją jest nieinformowanie chorego o pogorszeniu się jego stanu, albo o śmierci jego znajomego, albo o podaniu mu placebo. Skuteczne metody nauczania „zahaczają” o wykształcanie odruchów warunkowych, a więc także o pewne formy psychomanipulacji. Oczywiście, manipulacje są szczególnie niepokojące gdy poddawana im osoba nie jest tego świadoma. Powiem wam jednak, jako były katolik, że te psychomanipulacje mogą być czymś czego człowiekowi trochę brakuje w momencie gdy uświadomi sobie, że religia nie jest jego sposobem na szukanie sensu życia. Właściwie dla takich osób przydatne mogłoby być wypełnienie starych rytuałów nowymi, korzystniejszymi treściami. Zabawiam się takim eksperymentem na moim blogu (wskazanym tu jako link do mojej strony). Jak kto ciekaw, zapraszam serdecznie!

    Lubię to

  17. Ludziom, którzy mają nieprzyjemności w związku z odrzucaniem pęt energetycznych żydo-religii polecałbym przede wszystkim zastanowienie się czy naprawdę nie potrzebują już żadnego aspektu tej instalacji umysłowej w swoim życiu. Na przykład czy mają jakiś problem z tym że nie będą pochowani i „poświęceni” przez księdza, czy jednak z pewnych powodów (rodzina, strach przed piekłem) nie są w stanie zrezygnować z tego rytuału i jednak będą leżeć pod krzyżem. To jedna z poprzeczek przez którą zastraszony bezrozumny motłoch musi jeszcze „skoczyć” choćby nawet nie żył…Ja osobiście preferowałbym spalenie ciała po trzech dniach od śmierci tak w stylu nazwijmy to wikingów 🙂 parę osób popchnęłoby tylko zapaloną tratwę na wodę i cześć…Jeśli ktoś jest faktycznie zdecydowany zerwać kajdany chrześcijaństwa to może udowodnić to sam sobie wypisując się z rejestru kościelnego. Można też zastosować pewną zabawę, w której jak mi się obiło o uszy lubują się wyższe sfery „sług bożych”, mianowicie chodzi o uniezależnienie się kapłanów od postaci w które wierzą „wierni” (w końcu to oni mają wierzyć a tamci mają tylko to wykorzystywać, sami zaś powinni to olewać). I właśnie o olewanie się tu rozchodzi, i nie tylko 🙂 Radosne pogwizdywanie przy oddawaniu odchodów na „święte” obrazki, biblię, krzyżyki, figurki (a dzisiaj dorzuciłbym jeszcze piramidkę z oczkiem) może być wyjątkowo skutecznym testem i narzędziem na zdystansowanie się do psychopatycznych wierzeń…

    Nydhos,

    Myślę, że z tym radosnym pogwizdywaniem „przy oddawaniu odchodów na „święte” obrazki, biblię, krzyżyki, figurki” przesadziłeś! Możemy nadjordańską dżumę demaskować, ukazywać jej hipokryzję, oszustwa, kłamstwa, zbrodnie – ale nie powinniśmy przekraczać granicy dobrego wychowania i kultury osobistej.
    Tępienie dżumy – tak!
    Obrażanie jej w taki sposób – nie!
    opolczyk

    Lubię to

  18. Mówisz „Radosne pogwizdywanie przy oddawaniu odchodów na „święte” obrazki, biblię…”. Zupełnie mnie to nie pociąga. Ja czuję się do pewnego stopnia produktem tradycji i jej spadkobiercą. Oczywiście, nie mam oporów przed znajdowaniem wartościowych elementów w różnych nurtach kultury – starożytnych Greków i Rzymian, chrześcijańskiej z różnych okresów i innych, na ile tylko się w nich mogę orientować. Staram się zachowywać świadomie, odrzucając to co szkodliwe czy rażące w tradycji, ale nie znajduję żadnej przyjemności w fajdaniu tego co dla moich najbliższych było, a w niektórych wypadkach nadal jest, świętością. Dwie zasady z mojego undekalogu (11 przykazań): 7. Přeħowuj pamíęć o přodkaħ; ńe bąð jednak wíęźńem dawnyħ konflíktów í upřeđeń […] 11. Zaħowuj dla najodleglejŝej potomnoçí píękno í różnorodnoç współčesnej tobíe přyrody í kultury. A więc jest oczywiste, że wierzenia i wyobrażenia naszych przodków wydają nam się śmieszne i niedoskonałe; tak samo będą myśleli o naszych przekonaniach ci, którzy przyjdą parę pokoleń po nas; ale nie ma powodu byśmy demonstrowali swoją arogancję i zapalczywość. W końcu podobno mamy być trochę lepsi od tych, którzy te tradycje tworzyli? To trochę kwestia dyskusyjna – czy warto odrzucać pogardliwie wszystko czego nie da się uzasadnić logicznie? Ja jestem przekonany, że nie. Z punktu widzenia ewolucji ludzkiego gatunku być może zasady życzliwości, uprzejmości, sprawiedliwości, patriotyzmu, szacunku dla tradycji, dla przodków, dla osób słabych, upośledzonych… te wszystkie zasady mogą okazać się trudne do obrony na guncie chłodnej logiki. I może jest to kwestia gustu, ale uważam, że tych zasad podważać nie warto.

    Lubię to

    • PN,

      Dla mnie “Radosne pogwizdywanie przy oddawaniu odchodów na “święte” obrazki, biblię…” także nie wchodzi w rachubę. Niemniej żydo-chrześcijaństwo odrzucam w całości jako obcą i wybitnie szkodliwą ideologię udrapowaną w religię, która okalecza ludzką psychikę i totalnie odmóżdża.

      Piszesz: „Oczywiście, nie mam oporów przed znajdowaniem wartościowych elementów w różnych nurtach kultury – starożytnych Greków i Rzymian, chrześcijańskiej…”

      No to podaj, co jest „wartościowego” w nadjordańskiej dżumie. Bo ja w niej nie znajduję ani jednej drobnej nawet rzeczy, która byłaby wartościowa. Argumentu, że uczy ona „miłości bliźniego” nie przyjmuję – o miłości do innych ludzi mówią i niechrześcijanie. Natomiast jahwiści spod znaku rzymskiej szubienicy gadali o miłości, a siali strach, nienawiść i śmierć.

      Lubię to

      • Nie wiem po co tak przesadzasz. Czy Newton, Kopernik, Galileusz, Kepler, a może także genetyk (używając dzisiejszego pojęcia) Gregor Mendel, także niektórzy prekursorzy ewolucjonizmu -bodajże Cuvier, chyba także Karol Linneusz, może nawet także Georges Lemaître (ten od Wielkiego Wybuchu) – czy oni wszyscy byli kompletnie odmóżdżeni? Poczytaj może Michała Hellera (tego Polaka nagrodzonego parę lat temu nagrodą Tempeltona), wobec niego także nie będziesz raczej miał kompleksów wyższości. A przecież oni nie odrzucali religii chrześcijańskiej, byli raczej jej gorliwymi wyznawcami (Heller właściwie jeszcze żyje i pewnie jeszcze jest takim wyznawcą). Możemy sobie wyobrazić, że w przeszłości całkiem silną pobudką do podejmowania dość abstrakcyjnych badań była chęć zrozumienia Pana Boga, przeświadczenie, że światem rządzi jakaś logika, jakiś porządek. Oczywiście, nikt tego świadomie w ideologię chrześcijaństwa nie wbudowywał, choć powiedzmy taki św. Tomasz z Akwinu właściwie zachęcił różnych filozofów do poszukiwania Boga poprzez rozważania oparte na rygorach logiki. Chrześcijaństwo jest ideologią, która utrzymuje się od ponad dwóch tysięcy lat i zdobyła popularność – mniejszą lub większą – na całym praktycznie świecie. Trudno mi więc powiedzieć, co w tej ideologii było najbardziej atrakcyjne; taka ocena zależy od czasu, miejsca i tła tych porównań. Z tą miłością bliźniego u pogan też różnie bywało. Na przykład na ziemiach współczesnej Polski podobno panował obyczaj, że gdy umierał władca, wraz z nim na stosie grzebalnym ginął jego rumak i jego żony (nie podam ci teraz źródła, ale tak sobie skądś zapamiętałem, może z jakiejś Starej Baśni?). To chyba mógłby być przykład tego, że chrześcijaństwo mogło w pewnym okresie stanowić pewien postęp moralny. Produktem ubocznym misjonarskiej działalności było upowszechnianie umięjętności rzemieślniczych i innych wytwórczych. Rozwój architektury, pisarstwa, muzyki dworskiej też był w wielu wypadkach inspirowany religijnymi wzruszeniami. Chrześcijaństwo stało się ideą jednoczącą różne narody. Być może niektóre inne religie tez mogły spełnić taką rolę. Faktem jest, że spełniła akurat ta. Tak że Panowie, dostrzegajmy rzeczywistość w całej jej złożoności – nie przeczę, że w chrześcijaństwie ma źródło wiele zabobonów, ale przypisywanie mu samego zła, to jak przekonywanie że jedne klapki na oczy są lepsze niż inne.

        Lubię to

        • Chrześcijaństwo jest ideologią, która utrzymuje się od ponad dwóch tysięcy lat i zdobyła popularność – mniejszą lub większą – na całym praktycznie świecie.

          Ale dlaczego?
          Ponieważ ta synkretyczna i eklektyczna religia jest skonstruowana tak
          aby umacniać w ludziach ich słabości.
          Jest pomyślana w taki sposób aby ktoś nie musiał brać odpowiedzialności za własne życie na siebie
          Lepiej zrzucić odpowiedzialność na kapłana i boga.
          To jest wygodne,wiara to wygoda,myślenie to wysiłek.

          Ztego samego powodu z jakiego bardziej popularne są dyskoteki a nie teatr
          chrześcijaństwo zdobyło swoją popularność,dlatego jest atrakcyjne.

          Większość woli seriale w tv i tańce na lodzie.
          Czy to oznacza że seriale i tańce są lepsze,wartościowe?
          Nie.
          Po prostu większości ludzie,niewiele potrzeba do szczęścia
          a większość zawsze jest gorsza.
          Najlepszy może być tylko jeden,czyli mniejszość.

          Lubię to

        • Ja nie przesadzam a ty naciągasz fakty. I nie wiesz o co z żydochrześcijaństwem chodziło – był to żydowski podstęp mający na celu zażydzenie bredniami nadjordańskimi Ducha ludzkości.

          „„(…)Wy nawet nie zaczęliście oceniać głębi naszej winy. Jesteśmy intruzami. Jesteśmy burzycielami. Jesteśmy wywrotowcami. Opanowaliśmy wasz naturalny świat, wasze ideały, wasze cele i spowodowaliśmy w tym spustoszenie. Byliśmy u źródła nie tylko Wielkiej Wojny (I W.S. przyp.WW) ale u źródła prawie wszystkich waszych wojen. Nie tylko rewolucji rosyjskiej ale prawie każdej z głównych rewolucji w waszej historii. Wnieśliśmy niezgodę, zamieszanie i frustracje w wasze personalne i publiczne życie. W dalszym ciągu to czynimy. Nikt nie jest w stanie powiedzieć jak jeszcze długo będziemy to czynić.

          Popatrzcie trochę wstecz i zobaczcie co się stało. 19 setek lat temu byliście niewinna bezproblemowa rasą. Modliliście się do niezliczonej ilości bogów i bogiń, (…) rozważaliście misterium życia i stworzyliście podstawy naturalnej nauki i filozofii. Wasza była szlachetna, zmysłowa kultura nie naszpikowana socjalna świadomością i bez żadnego sentymentalnego kwestionowania i różnicowania ludzkiej wartości. Któż wie do jakiego wielkiego i wspaniałego osiągnięcia moglibyście dojść jeśli pozostawilibyśmy was samym sobie.

          Lecz nie zostawiliśmy was w spokoju. My wzięliśmy was w ręce i ściągnęliśmy z was piękna i wspaniała tkankę którą stworzyliście i zmieniliśmy cały kierunek waszej historii. Podbiliśmy was jak zadne z waszych imperiów nie było w stanie podporządkować sobie Afryki lub Azji. Zrobiliśmy to bez pocisków, bez krwi, bez wrzawy, bez jakiejkolwiek siły. Zrobiliśmy to wyłącznie dzięki potędze naszego ducha, idei i przy pomocy propagandy.

          Zrobiliśmy z was ochoczych, nieświadomych nosicieli naszej misji dla całego świata, całego dzikiego świata i do niezliczonych jeszcze nie narodzonych przyszłych pokoleń. Niezupełnie rozumiejąc co my wam czynimy, staliście się powszechnymi agentami naszej rasowej tradycji, niosąc nasza ewangelie do niezbadanych jeszcze zakątków ziemi. Nasze plemienne prawa dały wam podstawy do wszystkich waszych świętych konstytucji i systemu prawnemu. Nasze legendy i ludowe opowiadania są świętą tradycją, kołysanką dla waszych dzieci. Nasi poeci wypełnili wasze hymny i modlitewniki. Nasza narodowa historia stała się niezbędna częścią nauk dla waszych pastorów, księży i naukowców. Nasi królowie, nasi mężowie stanu, nasi prorocy, nasi rycerze są waszymi bohaterami. Nasz starożytny mały kraj jest wasza Ziemia Świętą. Nasza naturalna literatura jest wasza Świętą Biblią. To co nasi ludzie myśleli i nauczali stało się nierozerwalną kanwą wplecioną w każde wasze przemówienie i tradycje tak ze nikt nie może być nazwanym wykształconym jeśli nie zna naszej rasowej spuścizny.

          Żydowscy rzemieślnicy, żydowscy rybacy są waszymi nauczycielami i waszymi świętymi z niezliczonymi wyrzeźbionymi postaciami w niezliczonych katedrach wzniesionych dla ich pamięci. Żydowska panna jest waszym ideałem macierzyństwa i kobiecości. Żydowski zbuntowany prorok jest centralna figura w waszych religijnych modlitwach. My zlikwidowaliśmy waszych idoli, odstawiliśmy wasza rasowa spuściznę i zastąpiliśmy ja naszym bogiem i naszymi tradycjami. Żaden podbój w historii nie może by nawet porównywalnym z tym czystym i sprawnym opanowaniem was!

          Jak to uczyniliśmy? Nieomal przez przypadek. Prawie dwa tysiące lat temu daleko w Palestynie nasza religia zaczęła popadać w rozkład i materializm. Handlarze zawładnęli Świątynią. Zdegenerowani, samolubni kapłani skorumpowali naszych ludzi i obrastali w majątek. Potem wyłonił się młody patriota-idealista, który obiegał teren nawołując do odnowienia wiary. Nie miał on zamiaru ustanowienia nowego kościoła. Tak jak inni prorocy przed nim, jedynym jego celem było oczyścić i rewitalizować starą wiarę. Zaatakował kapłanów i wyrzucił handlarzy z świątyni. To spowodowało konflikt z panującymi stosunkami i jego filarami, które podtrzymywały ten stan. Władze rzymskie, które okupowały państwo, obawiając się rewolucyjnej agitacji jako politycznej akcji zamierzającej do pozbycia się ich, zaaresztowały go, przeprowadziły sąd i skazały go na śmierć przez ukrzyżowanie, co było normalna forma egzekucji w tych czasach. Zwolennicy Jezusa z Nazaretu, głównie niewolnicy i biedni robotnicy w swoim smutku i zawiedzeniu, odwrócili się od świata i stworzyli braterstwo biernych pacyfistów. Dzielili pamięć swojego ukrzyżowanego lidera i żyjąc w komunie. Byli oni po prostu nowa sekta w Judei, bez siły i przyszłości, nie pierwszą i nie ostatnią.

          Dopiero po zniszczeniu Jerozolimy przez Rzymian ta nowa sekta stała się widoczna. Patriotyczny Żyd imieniem Paul lub Saul zrodził ideę powalenia rzymskich mocy przez zniszczenie dotychczasowych morale rzymskich żołnierzy przez doktrynę miłości i nie stawiania oporu, która to głosiła mała sekta żydowskich chrześcijan. Stał się on apostołem Gentiles ( Gentile – nie obraźliwa nazwa nie-Żydów w przeciwieństwie do “goim”. przyp.- ww.) który to dotychczas był jednym z najbardziej aktywnych i prześladowanym członkiem grupy. Wykonał swoja prace tak dobrze, ze w ciągu 4 wieków wielkie imperium, które podporządkowało sobie Palestynę razem z połową świata, stało się ruiną i prawo które wyszło z Syjonu stało się oficjalną religią Rzymu.
          To był początek naszej dominacji w świecie, tylko początek.(…)
          Koniec jest jeszcze bardzo daleko. W dalszym ciągu panujemy nad wami. (…)

          Czy można się dziwić że jesteście oburzeni? Położyliśmy zaporę na wasz postęp. Narzuciliśmy wam obce księgi i obca religię której nie możecie przełknąć i strawić, które są w poprzek waszemu duchowi, które trzymają was w wiecznym chorym wahaniu i których wasz brak ducha nie potrafi odrzucić lub przyjąć w pełni. W pełni oczywiście wy nigdy nie przyjęliście naszego chrześcijaństwa. W waszych sercach jesteście dalej poganami. W dalszym ciągu lubicie wojny i rzeźbione sceny wojenne. Widzicie chwałę w ludzkiej nagości i jesteście dalej dumni z niej..”
          http://members.tripod.com/alabasters_archive/real_case.html
          https://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/10/chrzescijanstwo-widziane-oczami-biografa-rothschildow/
          To że spora liczba ludzi odmóżdżonych w sprawach religijnych, ślepo wierząca w brednie – „nauki kościoła” – zachowała zdrowy rozsądek w innych sprawach nie jest „wartością” żydo-chrześcijaństwa. Kopernik czy Galileo wylądowali na watykańskim indeksie cenzury. Nagrody Tempeltona wręczane są przez towarzystwo wzajemnej adoracji i dla mnie nic nie znaczą. Podobnie jak Nobel.

          Różnica między poganami a żydłactwem polegała na tym, że poganie nie łgali na okrągło o miłości bliźniego, o wybaczaniu win i nadstawianiu drugiego policzka. Byli prostolinijni. Natomiast żydłactwo to przykład załgania, hipokryzji i schizofrenii nie mających sobie równych w historii ludzkości – nie ma drugiej ideologii, w której praktyka tak bardzo odbiegała od „teorii”. Stara Baśń jest załgana. Słowianie byli uczciwi, nie kradli, nie oszukiwali, nie fałszowali.

          “…taka panuje u nich uczciwość i wzajemne zaufanie, że nie znając u siebie zupełnie kradzieży i oszustw, schowki i skrzynie trzymają niezamknięte. Niezwyczajni zamknięć i kluczy, wielce się dziwowali, widząc juki i skrzynie biskupa pozamykane.”

          (kronikarz biskupa Ottona Mistelbacha ).

          To z żydochrześcijaństwem przyszedł na nasze ziemie totalny upadek etyki i uczciwości.

          Rzemiosło kwitło u nas na tysiąclecia przed jahwizmem. O osiągnięciach rzemiosła słowiańskiego pisał nawet niemiecki Spiegel.
          https://opolczykpl.wordpress.com/2012/08/09/niemiecki-spiegel-o-slowianach-polabskich/
          Tyllko polscy katolacy nadal uważają Słowian za dzicz ucywilizowaną przez prymitywne i barbarzyńskie żydłactwo!

          I nie wspominaj o Tomaszu z Akwinu, który nakazywał mordować „heretyków”. Zgodnie z żydłacką logiką – co sprzeczne z „nauką kościoła” – to należy tępić.

          A przede wszystkim nie bredź o „idei jednoczącej narody”. Pod butem kleru, narody nawracane mieczem i ogniem. Z dziesiątkami milionów trupów po drodze!

          Otrzymujesz poważne ostrzeżenie – gloryfikowanie zbrodniczej załganej nadjordańskiej dżumy jest tutaj – u mnie – ZAKAZANE!

          Lubię to

          • Jeśli już, to i ja trochę naciągam, i ty przesadzasz i naciągasz. ” I nie wiesz o co z żydochrześcijaństwem chodziło”. No ale komu? Konstantynowi Wielkiemu, Jezusowi, czy któremuś z apostołów, świętych lub papieży? Nie uważasz, że podciągnięcie pod religię tak kosmopolityczną i trwałą jednej idei (zwłaszcza zakładającej jakiś banalny spisek) jest naiwnym uproszczeniem? Może uczestnicy i organizatorzy krucjaty dziecięcej mieli trochę inne motywy niż krzyżowcy, którzy łupili Konstantynopol? „To z żydochrześcijaństwem przyszedł na nasze ziemie totalny upadek etyki i uczciwości.” To trochę dziwne, że ten upadek nie odcisnął się tak silnie na innych narodach dotkniętych tą jak piszesz „dżumą”, która nawiasem mówiąc niosła ze sobą pewien czytelny i jednoznaczny kodeks postępowania. Dziwne, że kraje które pod tą zarazą cierpią dłużej (Czechy, Niemcy) na ogół w możliwych do przeanalizowania dziejach stały lepiej gospodarczo i cywilizacyjnie niż Polska. „Rzemiosło kwitło u nas na tysiąclecia przed jahwizmem.” Zapewne, zapewne, ale może nie było to dokładnie takie rzemiosło, jak to którym zajmowali się Żydzi, albo niemieccy mieszczanie? Może nie taki sam rozkwit? A poza tym czy nie jest trochę trudno sprawdzić jak wyglądała kultura Słowian przed tysiacami lat? Archeolodzy i historycy się o to spierają, a ty zdaje się masz jakieś pewne dane… „A przede wszystkim nie bredź o “idei jednoczącej narody”. Pod butem kleru, narody nawracane mieczem i ogniem. Z dziesiątkami milionów trupów po drodze!” . To wróć do początku artykułu ze Spiegla jeśli naszych przodków uważasz za łagodne owieczki. Albo przypomnij sobie bardziej znane fakty z naszej historii. Np. z Wikipedii o Mieszku II: „W 1028 polskie wojska dokonały łupieżczego najazdu na Saksonię i uprowadziły licznych jeńców. Zniszczenia miały być tak wielkie, że według saskich źródeł „po przejściu wojsk Mieszka trawa nie chciała rosnąć”. Samego króla Polski oskarżano o wiarołomstwo, zarazem przypominając, że uzurpował on sobie prawo do królewskiej korony. Najazd dotyczyć musiał także ziem plemienia Wieletów. W październiku 1028 na zjazd państwowy w Pöhlde przybyło ich poselstwo, prosząc cesarza o obronę przed atakami Mieszka II i obiecując wsparcie w walce z władcą Polski”[…] „Został nie tylko pojmany, ale również wykastrowany, co miało być karą za oślepienie przez Bolesława Chrobrego księcia czeskiego Bolesława III Rudego”. Częste w tamtych czasach wojny rodzinne o władzę (uczestniczył w nich i Mieszko II, i Bolesław Chrobry i Władysław Herman) także nie wyglądają z dzisiejszej perspektywy budująco; nie ma też powodu by przypisywać je zepsuciu chrześcijańskiemu. Dość często naszym przodkom ich sąsiedzi i przeciwnicy zarzucali wiarołomstwo. Królowa Ryksa odeszła od Mieszka II zarzucając mu zdrady małżeńskie. Mnie te zarzuty wiarołomstwa trochę kojarzą się z dość niezwykłą chyba kolekcją zdrajców, jakich możemy znaleźć na kartach historii Polski (z takim np. wybitnym okazem jak Stanisław August Poniatowski). Krótko mówiąc w dawnych czasach nie tylko u Żydów coś tam było pod paznokciami, co z dzisiejszej perspektywy wyglądałoby nieładnie. I czemuż się dziwić? Czyż nie widzimy, że następuje postęp cywilizacyjny, że dziś lepiej się żyje niż sto lat temu, a sto lat temu lepiej niż jeszcze przed paroma czy kilkunastoma stuleciami? „Otrzymujesz poważne ostrzeżenie…”. Więc nie wolno mi pisać co myślę, mam sobie zakładać kaganiec, dobierać fakty tak by odpowiadały twoim upodobaniom? Piszę, bo mam nadzieję, że wymieniając myśli przybliżamy się do jakiejś obiektywnej prawdy. Tworzenie koncertu życzeń czy laurki zupełnie mnie nie interesuje.

            Lubię to

            • Widzę, że rżniesz głupa. Joszue nie założył żydo-chrześcijaństwa; on miał maleńką sektę z samych żydów i tylko dla żydów („Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”). To Szaweł/Paweł, agent Sanhedrynu i jego klika (jewangeliści) wykreowali obrzezanego cieślę na na „zbawiciela” i idola dla nieobrzezanych Goim. Co najmniej przez pierwszy wiek żydzi stanowili trzon tej sekty podrzuconej Goim przez Szawła jako broń idologiczną. Dopiero potem w międzyczasie ogłupieni wiarą w żydowskie brednie Goim zaczęli odgrywać większą rolę i tworzyli kolejne bzdury o zbawieniu przez obrzezanego cieślę. Początkowo sekta była atrakcyjna głównie dla biedoty i niewolników – za znojne życie i nadstawianie gęby do obicia obiecywała „nagrodę w niebie”. Później Konstantyn zauważył polityczne korzyści z sekty – wzmocnienie autorytetu władzy i posłuszeństwo poddanych każdej władzy nakazywane przez doktrynę.
              Potem przyszły restrykcyjne edykty Teodozjusza (niszczenie książek, tumulty przeciwko poganom) i Justyniana (zamknięcie akademi platońskiej, wypędzenie nauki, szkolnictwa i filozofi z terenów okupowanych przez żydzizm w wersji dla Goim). Dopiero wieki później nauka powróciła do łask – jahwizm zaczął konkurować z islamem stojącym o niebo wyżej w nauce i kulturze. Ale i tak przez wieki tylko kler potrafił czytać i pisać. Fałszowano więc historię dżumy, fabrykowano doktrynę i męczenników, no i fałszowano dokumenty z nadaniami i przywilejami dla kleru.
              http://pl.wikipedia.org/wiki/Donacja_Konstantyna

              Sam kler obrósł w potęgę, bogactwa i polityczne znaczenie i jego głównymi działanimi było bogacenie się, wyzysk i ucisk owieczek, oraz rozszerzanie dżumy drogą podbojów na nowe tereny. No i mordowanie oponentów.

              Podstęp Szawła/Pawła udał się – co widać dzisiaj po stopniu zżydzenia bredniami z żydowskiej biblii ludzkości.

              Piszesz głupoty o kodeksie postępowania dżumy – narzucali siłą ich bzdurną doktrynę, wprowadzali ucisk i wyzysk, no i tępienie wszystkiego, co dżumie zagrażało.
              Kodeks był – i owszem – obowiązujący owieczki do ślepego posłuszeństwa wobec kleru.
              Inny kodeks miał kler – wszystkie chwyty dozwolone – rzezie, tortury, cenzura, prześladowania, szpiclowanie, trzymanie w ciemnocie i biedzie.

              Nasi przodkowie nieatakowani nie byli niebezpieczni. Przykład z Mieszkiem II pomija fakt, że to niemiecki katolicyzm parł na wschód, podbijał nowe tereny, niemczył je i katoliczył. Mieszko II bronił się, urządzając gdy trzeba było ekspedycje karne. Nie tylko on tak robił. Ekspedycja karna Wieletów i Obodrytów z roku 983 też dała się we znaki jahwistom i powstrzymała ich marsz na prawie 2 wieki.
              http://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_S%C5%82owian_po%C5%82abskich

              Tyle że to oni bronili się przed prącym na ich ziemie niszczycielskim buldożerem jahwizmu. Wojny rodzinne nasilił, wręcz wywołał jahwizm. Wcześniej Słowianie żyli w harmonii – cesartwo rzymskie nawet nie próbowało przeć nad Wisłę i Odrę, choć tereny i ich bogactwo znało za sprawą szlaku bursztynowego. Ale nie odważyli się cesarze zaatakować Słowiańszczyzny. Bo była silna i solidarna. Dopiero jahwizm i garsta zdrajców spowodowała bratobójcze walki o władzą i dominację pomiędzy Słowianami. Wcześniej ich nie było – książąt obierał i odwoływał wiec. Albo nie było ich u niektórych plemion wcale. Tam rządził wiec i starszyzna rodowa.

              Przed dżumą Słowianie żyli wolni, równi i solidarni. Nie było biedy obok bogactwa, wszyscy troszczyli się o wspólne dobro. Dżuma przyniosła podział na uprzywilejowanych możnowładców i na pozbawioną praw reszztę, wpędzoną w biedę i poddaństwo. Wcześniej Słowianie mieli medycynę (szamanów, wiedźmy) których dżuma mordowała bezlitośnie, a jedynym „lekarstwem” były posty i modlitwy do żydowskich idoli. Tępiono higienę ciała (brudne ciało miało świadczyć o „czystości” duszy). Niemycie się było zalecane jako sposób na samoumartwianie się psychopacie Jahwe ku upodobaniu. Wyniszczono też wszystko, na czym były słowiańskie runy. A potem bredzono, że Słowianie byli analfabetami.

              Ponawiam moje ostrzeżenie. I to nie dlatego, że mnie jahwiści wszędzie kasują! Po prostu mój blog jest strefą wolną od jahwizmu i od jakichkolwiek prób upiększania tej zbrodniczej i totalitarnej instytucji.
              https://opolczykpl.wordpress.com/2013/05/30/chrzescijanskie-wartosci-ludobojstwo-i-hipokryzja/
              https://opolczykpl.wordpress.com/2013/02/20/koszmarna-morda-katolicyzmu-2/
              https://opolczykpl.wordpress.com/2012/07/11/katolicyzm-cywilizacja-lacinska-globalizm-dzumy-ludzkosci/

              Lubię to

  19. Dałem sposób dla ludzi którzy chcą pozbyć się iluzji z głowy a nie składać jej zupełnie niezasłużony hołd i wystawiać na piedestał pamięć o żydowskich bredniach objawionych. Nie interesuje mnie bycie rozdwojonym raz trochę z tego wezmę a raz to be. Albo odrzucamy chrześcijaństwo całkowicie albo wzruszamy się nad jego „przejmującą” historią. Albo idziesz drogą prowadzącą do mentalnego wyzwolenia albo się oglądasz i patrzysz czy przypadkiem nie nadeptałeś na kwiatek, a tu nie ma czasu na bzdety, trzeba wręcz biec i uciekać od zarazy i jak komuś się to udaje albo ma ochotę to należy mu pomóc. Nasi prawdziwi słowiańscy przodkowie mieli też szacunek do innych „upośledzonych” duchowo ludzi, traktowali ich jak braci i jak to się skończyło widać dzisiaj, ich losy i przykład pokazały nam czego należy unikać, z kim się nie zadawać i o czym najlepiej w ogóle nie myśleć. Możesz mieć szacunek do eboli i zakażonych ale to nie znaczy że nie dasz im lekarstwa, tylko stwierdzisz: tak wy jesteście doskonali tacy jacy jesteście, kocham was, miłego dnia, bądźcie szczęśliwi, pa. Albo jesteśmy wojownikami albo przestraszonymi dziewczynkami pod spódnicą babci, pytającymi czy można już wychylić głowę. Ja współczuje swoim bliskim i znajomym, którzy są ciągle „opętani” przez pustynnego demona Jahwe, czy telewizję, serce mnie boli że ktoś jest przykuty każdą częścią ciała do skały ignorancji i kłamliwej rzeczywistości ale nie klęcze wzruszając się jacy to oni nie są wspaniali w swojej niewiedzy i jak dzielnie dają się manipulować redaktorowi, papieżowi czy jakiemuś parszywemu celebrycie. Na tym blogu są przykłady jak odrzucić chrześcijaństwo i program żydo-bankierów całkowicie i nigdy do niego nie wracać a nie rozwodzić się nad tym czy przypadkiem jednak czegoś wartościowego się z tego nie wyciągnie. Chłodna logika jest dla koronera a nie dla torturowanych mentalnie ofiar, gdzie każda kropelka „krwi” jest chciwie spijana…

    Lubię to

  20. Dla Ciebie Opolczyk, nie wchodzi to w rachubę bo zwyczajnie nie jest Ci to potrzebne, ale być może komuś to jednak pomoże, jeśli chce może spróbować, to że dla Ciebie pewna terapia jest nieodpowiednia bo jesteś w innym punkcie to nie znaczy że dla kogoś będzie to również strata czasu, każdy decyduje sam, nie ma tu mędrca nr 1, tylko ludzie którzy życzliwie dzielą się swoją wiedzą…

    Lubię to

    • Nydhos,

      Myślę, że z tym radosnym pogwizdywaniem “przy oddawaniu odchodów na “święte” obrazki, biblię, krzyżyki, figurki” przesadziłeś! Możemy nadjordańską dżumę demaskować, ukazywać jej hipokryzję, oszustwa, kłamstwa, zbrodnie – ale nie powinniśmy przekraczać granicy dobrego wychowania i kultury osobistej.
      Tępienie dżumy – tak!
      Obrażanie jej w taki sposób – nie!

      Lubię to

  21. „Nagrody Tempeltona wręczane są przez towarzystwo wzajemnej adoracji i dla mnie nic nie znaczą. Podobnie jak Nobel.” Obezwładniłeś mnie skromnością 🙂

    Jaki splendor przynoszą Noblowi Bolek czy Obama?
    opolczyk

    Lubię to

    • Uwielbiam takich jak ty optymistów – zapytasz takiego czy nie pokierowałby przypadkiem Filharmonikami Wiedeńskimi lepiej niż Barenboim, albo czy nie pokazałby Gudanovovi jak powinno się tańczyć w balecie, i dostrzegasz u takiego internauty-narcysyty jakiś wątły cień zawahania; ale pytasz go czy nie jest przypadkiem bystrzejszy od Einsteina, Hubbla, Edisona czy Hawkinga a w odpowiedzi usłyszysz dumne: Hawking to przecież idiota, nobilści też mi nie imponują, Edison? to tylko złodziejaszek cudzych pomysłów! Oczywiście nie wszystko to usłyszałem akurat od ciebie, ale pozwoliłem sobie na małą kompilację różnych wypowiedzi, które nie tak dawno widziałem w Internecie i które wydają się wszystkie pochodzić od autorów tego samego pokroju. Trudno się wtedy dziwić, że mając w głębokiej pogardzie „bogów” nauki i techniki, o takich jak ja zwykłych śmiertelnikach piszecie obficie używając zwrotów typu „rżniesz głupa, bredzisz, piszesz głupoty” itd. Odbierając te pohukiwania niby z jakichś niebotycznych wyżyn intelektu na mnie spływające, zaczynam tęsknić do tych mitycznych czasów gdy to niby „Słowianie żyli wolni, równi i solidarni”. Jak to możliwe, naprawdę nie wrzeszczeli z pogardą na osoby, które miały trochę inne zdanie? Nie traktowali dyskusji jak słownej bijatyki? Widzisz, jeśli ty już na starcie dobrze wiesz jakie masz poglądy i innych poglądów za nic nie chcesz słuchać, to zachowujesz się jak misjonarz, który postanowił nawracać, lecz nie dopuszcza myśli, że sam mógłby zostać trochę nawrócony. Ty i twoi koledzy piszecie z dumą o przeszłości tak zamierzchłej, że pogrążonej zupełnie w domysłach, fantazjach, przypuszczeniach i legendach, ale wypinacie się z pogardą na to co bez wątpienia myśleli i w co wierzyli jeszcze wasi rodzice i dziadkowie i ich przodkowie przez około tysiąca lat. Czcicie tych którzy nie wiadomo czy istnieli naprawdę, a gardzicie tymi, którzy was w znacznym stopniu faktycznie ukształtowali. Może to się wydawać jakoś młodzieńczo romantyczne, ale nie wydaje mi się bardzo mądre. Gdyby twoja fala narcyzmu na chwilę opadła na tyle byś mógł spokojnie przeczytać parę stron Hellera, to zachęcam zajrzyj pod adres http://www.wiw.pl/biblioteka/kosmologia_heller/01.asp . Przekonasz się, że facet choć wierzy w Boga (co oczywiście i mnie się wydaje naiwne), jest po prostu świetnym popularyzatorem fizyki i kosmologii. Nie warto sobie zakładać klapek na oczy, szersze spojrzenie naprawdę się przydaje.

      Lubię to

      • Wyobraźmy sobie co mogliby stworzyć ci wszyscy „wielcy geniusze” gdyby nie wisiał nad nimi miecz chrześcijaństwa, ich umysły pracowałyby na wyższych obrotach co przełożyłoby się na ich teorie czy wynalazki. A tak byli trochę przyhamowywani będąc zawsze czujnym by przypadkiem nie obrazić swoimi słowami czy przedmiotami jakiegoś dogmatu. Chrześcijaństwo tymczasem jest elastyczne dopasuje się do wszystkiego co się pojawia i je otacza i przejmie je jako swoje własne, byleby tylko okryć się i nigdy nie pokazać tego co samo ma od początku, czyli nic. Opolczyk ma swój punkt widzenia i Ty już na pewno go nie „nawrócisz”, nikt tu nikogo na siłę nie zaprasza i nie każe czytać. Załóż własnego bloga, sieknij sto artykułów i dwie książki, na pewno chętnie ludzie zerkną. To że Messi jest w stanie wykonać ładny strzał to nie znaczy że w większości kwestii pozasportowych nie jest idiotą. Jak nie z Tomaszem z Akwinu to wyskakujesz z Einsteinem który wstrzymał swymi dogmatami fizykę na długie lata, dopiero teraz niektórzy „śmiałkowie” są w stanie otwarcie przyznać że gość w wielu miejscach bredził. Dziwne że nie wspomniałeś o Tesli czy Giordano Bruno, ich potencjalny wkład w naukę na pewno jest znacznie większy niż Hawkinga. Niepokoi mnie tylko że ci wszyscy „bogowie” nauki i techniki nie byliby w stanie przy dzisiejszym poziomie wiedzy oficjalnej odtworzyć kompleksu piramid w Gizie. Chyba wyraźnie już dawno było powiedziane że w tym miejscu czczenie bogów słowiańskich nie ma nic wspólnego z niewolniczą postawą religijną wobec bytów demonicznych tylko chodzi tu o szacunek i zrozumienie praw przyrody i wszechświata. Jeśli zastanawiasz się czy ci bogowie istnieli to spójrz na wodospad lub kometę. Ten artykuł dotyczył realnych niebezpieczeństw związanych z sakramentami względem bezbronnego człowieka, polemizowanie na temat czy Opolczyk powinien według Ciebie myśleć w ten sposób czy w ten a nie w tamten jest skazane na porażkę…

        Lubię to

        • „Wyobraźmy sobie co mogliby stworzyć ci wszyscy “wielcy geniusze” gdyby nie wisiał nad nimi miecz chrześcijaństwa”.
          Jak masz to sobie zamiar wyobrazić? Czego dokonałby Kopernik gdyby nie był chrześcijaninem? Zapewne nie byłby też Kopernikiem, bo ta ideologia i związana z nią kultura silnie określała jego przekonania, wyobrażenia, dążenia i jego losy.
          „Wyskakujesz z Einsteinem który wstrzymał swymi dogmatami fizykę na długie lata, dopiero teraz niektórzy “śmiałkowie” są w stanie otwarcie przyznać że gość w wielu miejscach bredził”.

          To dość sensacyjna nowina! Masz jakieś konkrety? Sporo publikacji Einsteina jest już dostępne w Internecie. Wskażesz mi w czym „bredził”?
          „To że Messi jest w stanie wykonać ładny strzał to nie znaczy że w większości kwestii pozasportowych nie jest idiotą”.
          Ależ ja tu się dziwię łatwości z jaką tacy jak ty – młodzi zapewne – internauci wydają sądy, że taki np. Messi jest idiotą w kwestiach sportowych, albo – co na jedno wychodzi – taki np. Einstein miał by być idiotą w kwestiach fizyki. Nie twierdzę, że był nieomylny, ale twierdzę, że jak dotąd jego teoria świetnie się trzyma i nie wyobrażam sobie kto mógłby o jego dorobku mówić leceważąco, samemu nie narażając się na śmieszność. „Wyskoczyłem z Einsteinem” – bo drwiłem sobie, że bardzo często ktoś, kto nie ma jeszcze wiele większych osiągnięć życiowych niż to że opanował odpalanie komputera, korzysta z anonimowości i sieje na prawo i lewo swą butę i lekceważenie nawet w stosunku do wielkich autorytetów. Przypuszczam, że jakbyś wystąpił ze swoimi antyeinsteinowskimi osądami na jakiejś dużej międzynarodowej konferencji, to publiczność zabiłaby cię śmiechem.

          „Dziwne że nie wspomniałeś o Tesli czy Giordano Bruno, ich potencjalny wkład w naukę na pewno jest znacznie większy niż Hawkinga.” O, to nie takie pewne – Tesla jest znany raczej jako wynalazca niż uczony, co do Bruna, rozsądnie brzmi chyba taki fragmencik z Wikipedii: „Poglądy Bruna nie miały charakteru naukowego w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Nie wynikały z obserwacji, nie miały być testowane eksperymentalnie, nie były wsparte żadnymi obliczeniami, ani modelami matematycznymi zjawisk. Bruno najprawdopodobniej nie był nawet w stanie zrozumieć obliczeń Kopernika, gdyż nic nie wskazuje na jego znajomość matematyki. Jego poglądy miały charakter czystej spekulacji i były inspirowane religijnie. Nieskończoność Wszechświata była dla niego emanacją nieskończoności Boga. Stąd niesłusznie przypisano mu rolę „męczennika nauki””. Do Tesli zresztą nawiązywałem (pośrednio) szydząc nieco z powtarzanych przez wielu internautów pogardliwych opinii o Edisonie.
          „Opolczyk ma swój punkt widzenia i Ty już na pewno go nie “nawrócisz”, nikt tu nikogo na siłę nie zaprasza i nie każe czytać”.
          Spokojnie, jakoś to zniosę 😉 ale wydaje mi się, że takie betonowe założenie zabija dyskusję, a zjawiłem się tu bo wydawało mi się, że nasze pozycje są na tyle zbliżone, że podyskutować warto.
          „Załóż własnego bloga, sieknij sto artykułów i dwie książki, na pewno chętnie ludzie zerkną. ” No cóż parę książek napisałem, ale na razie wyłącznie jako współautor i dotyczyły one kwestii bardziej wąsko specjalistycznych. Artykułów mam kilkadziesiąt, może więc kiedyś i do stu dobiję. Na to by założyć blog już wpadłem. Mój pseudonim tutaj działa jako łącze do mojego bloga. Zapraszam do odwiedzin (fmo.blog.onet.pl). Zajrzałem tu, bo wydawało mi się, że zbliżają nas przekonania ateistyczne i pewien sentyment do Słowiańszczyzny. Muszę jednak wyznać, że bardzo mnie do Was zraża jednostronnośc Waszych spojrzeń i zacietrzewienie. Nie ukrywam, że ja mam pewien sentyment także i do chrześcijaństwa i całej polskiej historii, która czy się to nam podoba, czy nie, jest w przeważającej mierze historią społeczeństwa chrześcijańskiego. Ważne też – i co do tego akurat być może się zgodzimy, że przyszłość tego społeczeństwa wcale chrześcijańska być nie musi i zapewne nie będzie. Mam nadzieję, że będzie wśród nas coraz więcej ludzi racjonalnych, otwartych na dyskusję i życzliwych w stosunku do „bliźnich”; pogodzonych z przeszłością i aktywnie kształtujących przyszłość.

          Lubię to

          • „Jak masz to sobie zamiar wyobrazić? Czego dokonałby Kopernik gdyby nie był chrześcijaninem?
            Zapewne nie byłby też Kopernikiem, bo ta ideologia i związana z nią kultura silnie określała jego przekonania, wyobrażenia, dążenia i jego losy.”

            FAKTYCZNIE TRUDNO NAWET WYOBRAZIĆ SOBIE CZEGO MÓGŁBY DOKONAĆ KOPERNIK GDYBY NIE BYŁ CHRZEŚCIJANINEM I NIE OGRANICZAŁA GO WIZJA RZECZYWISTOŚCI WEDŁUG INKWIZYCJI
            http://www.sikora.art.pl/kabaretpotem/programy/skecze/kopernik.html

            Lubię to

          • „Jak masz to sobie zamiar wyobrazić? Czego dokonałby Kopernik gdyby nie był chrześcijaninem?”

            Być może Kopernik byłby niepotrzebny, gdyby chrześcijaństwo nie zniszczyło i nie wytępiło starożytnej nauki.
            Już Teodozjusz wydawał edykty nakazujące palenie ksiąg pogańskich i heretyckich. I likwidował szkoły na terenie Rzymu. Justynian ostatecznie dobił naukę zamykając blisko tysiącletnią akademię platońską. Później jeszcze na ziemiach słowiańskich wytępiono, wymordowano szamanów, wiedźmy, czyli ludzi posiadających wiedzę. W Europie zapanowały na wieki mroki średniowiecza. Dopiero kilka wieków po likwidacji akademii platońskiej, konkurując z islamem zaczęto otwierać (pożal się Jahwe) – „uniwersytety”. Tzw. „nauki wyzwolone” poddane były w nich ścisłej kontroli i jeśli zajmowały się nauką to ich zadaniem było udowadnianie kościelych „prawd objawionych”. Królowała teologia i egzegeza.
            Chrześcijaństwo przyniosło trwający półtora tysiąca lat regres w myśli ludzkiej. „Oświata” w wykonaniu kleru była indoktrynacją i zwalczaniem „nieprawomyślnej” wiedzy a nie oświatą.
            Wracam do Kopernika – gdyby chrześcijaństwo nie zniszczyło i nie kneblowało nauki, być może już wieki wcześniej inny astronom podchwyciłby myśl Arystarcha, który już w III w. pne. stworzył system heliocentryczny. W czasach hellenizmu było typowe, że z jednej strony „odgrzewano” stare koncepcje (stąd był neoplatonizm) jak i podważano obowiązujące „szkoły” i teorie. Prędzej czy później ktoś powróciłby do Arystarcha podważając Arystotelesa i Ptolemeusza. Niestety, chrześcijaństwo wytępiło naukę i stąd trzeba było czekać tyle wieków na Kopernika.
            Ciekawa była reakcja kk na jego dzieło – wydawca na rozkaz kleru sam zmienił wstęp, pisząc, że owa „hipoteza” jest tylko po to, aby łatwiej było obliczać ruch planet – ale poza tym jest to tylko hipoteza a nie prawda. Bo prawda kościelna jest jedna – Ziemia jest w środku. Dziełem Kopernika mało kto do czasu Galileusza interesował się. A gdy Galileusz głównie dzięki obserwacjom przy pomocy teleskopu poparł Kopernika – wylądował przed sądem inkwizycji. Musiał „odszczekać” własne „błędy” i wylądował w areszcie domowym z zakazem dalszych badań i publikacji.
            Galileusz jako pierwszy dostarczył dowodów naukowych na heliocentryzm – były to obserwowane przez niego fazy planety Wenus (takie same jak fazy księżyca) które można było wytłumaczyć jedynie jej obiegiem dookoła Słońca. Sam to sprawdzałem własnym teleskopem (jest na poniższym zdjęciu)
            http://grypa666.wordpress.com/2011/10/28/ii-konferencja-w-szwarcwaldzie/
            obserwując Wenus miesiącami jako „gwiazdę poranną” i „gwiazdę wieczorną” i wiem, że Galileusz miał rację. A jednak go zakneblowano, a jego i Kopernika prace wylądowały na indeksie ksiąg zakazanych. Co najlepiej pokazuje, jak kościół „wspierał” naukę.

            Lubię to

          • „Ależ ja tu się dziwię łatwości z jaką tacy jak ty – młodzi zapewne – internauci wydają sądy, że taki np. Messi jest idiotą w kwestiach sportowych, albo – co na jedno wychodzi – taki np. Einstein miał by być idiotą w kwestiach fizyki.”
            Masz na swoim koncie książki a nie potrafisz sklecić logicznego zdania ani poprawnie przytoczyć mojego cytatu. Tak dla wyjaśnienia to tam chodziło o to że Messi faktycznie umie kopnąć prosto i efektownie piłkę, może jakbym oglądał go na Camp Nou to nawet bym klaskał 😉 ale jego poglądy polityczno-historyczno-religijno-filozoficzne mogłyby mnie jednak trochę przerazić. Chyba nie muszę rozwijać tematu czym w ogóle sport na zawodowym poziomie jest i ma być dla ślepej masy.
            „Bruno najprawdopodobniej nie był nawet w stanie zrozumieć obliczeń Kopernika, gdyż nic nie wskazuje na jego znajomość matematyki. Jego poglądy miały charakter czystej spekulacji i były inspirowane religijnie.”
            Nigdy się nie dowiemy jak daleko sięgała jego prawdziwa wiedza, co zostało bezpowrotnie utracone a co przeinaczone.
            „Przypuszczam, że jakbyś wystąpił ze swoimi antyeinsteinowskimi osądami na jakiejś dużej międzynarodowej konferencji, to publiczność zabiłaby cię śmiechem”
            Pamiętaj że każde przypuszczenie może się okazać błędne, poza tym nie wiem po jaką cholerę miałbym się tam pchać. Żeby przekonać betonowe zabarykadowane ze strachu przed kompromitacją i bezzasadnością swego żywota głowy? Do wiedzy trzeba dojrzeć a nie wkładać ją komuś na siłę, lub podstępem. Ciekawe czy śmialiby się ci pseudo-fizycy którzy majaczyli coś tam o cofaniu się w czasie elektronu gdyż wstydzi się gdy patrzy się na niego wtedy gdy nie zachowuje się jak materia.
            „sieje na prawo i lewo swą butę i lekceważenie nawet w stosunku do wielkich autorytetów”
            Czyli dokładnie czyich i jakich autorytetów? Wymienię kilka autorytetów Polaków: Lech Wałęsa, Karol Wojtyła, ksiądz Popiełuszko, Lech Kaczyński, Leszek Balcerowicz, Władysław Bartoszewski, Jakub Wojewódzki, Szymon Majewski, Adam Małysz, Robert Kubica, Mariusz Pudzianowski, Ela Zapendowska…No chyba nie pozostaje nic innego jak wynieść ich wszystkich na ołtarze i składać pokłony dziękczynne. Z autorytetów zagranicznych można dorzucić królową Elżbietę, Billa Clintona, Ozzy Osbourna, Michaela Jordana i Beyonce. Faktycznie nasza planeta ma się czym pochwalić.
            „Na to by założyć blog już wpadłem.”
            Sprawdziłem, gratuluję, z czcionką tam chyba coś nie tak 😉
            „Nie ukrywam, że ja mam pewien sentyment także i do chrześcijaństwa i całej polskiej historii, która czy się to nam podoba, czy nie, jest w przeważającej mierze historią społeczeństwa chrześcijańskiego”
            Niestety tak, nasze ziemie od dawna są w splamionych od krwi narodów łapskach Żydo-watykanu, wybacz ja jakoś nie mam do tego sentymentu a raczej odrazę…

            Lubię to

      • PN,

        Uwielbiać mnie nie musisz, optymizm lepszy jest od malkontenctwa a do opery czy baletu nie pcham się – nie moja działka. Einstein był plagiatorem, Hubble świetnym astronomem, a Hawking oryginalny, niezwykle bystry ale przereklamowany. Jego koncepcja „skończonej czasoprzestrzeni bez granic” z wykorzystaniem liczby urojonej „i” jako miary wymiaru czasowego (czas urojony) jest łapaniem się brzytwy, aby ratować własną teorię. Polecam pracę „Strzałka czasu i punkt Archimedesa” Huwa Price’a który wykazuje niekompetencje Hawkinga w jego koncepcji czasu urojonego. Na marginesie, nigdy nie nazwałem Hawkinga idiotą, mam kilka jego książek (po polsku i niemiecku). O Edisonie nigdy nigdzie nie wspomniałem słowem. Wsadzasz mi do ust rzeczy, których nigdy nie mówiłem a nawet nie myślałem, choć się zastrzegasz – że tego ode mnie nie słyszałeś. To po co o tym wspominasz?
        Nie mam w głębokiej pogardzie “bogów” nauki i techniki!” Doceniam prace wielu naukowców, ale dostrzegam także ograniczenia nauki. A także dostrzegam i znam fakty, które tonują tylko zachwyty nad nią. Zapewne słyszałeś o książce „Golem – czyli co trzeba wiedzieć o nauce”. Są tam podane przykłady naciągania eksperymentów, lub przykłady niedbałych eksperymenów robionych tak, aby wynik pasował do założenia. Tak było z eksperymentem Michelsona i Morleya, którzy rzekomo wykazali brak „dryfu eteru”, ale ich doświadczenia robione były niedbale, zbyt krótko, w niewłaściwych warunkach i aparaturą zbyt mało precyzyjną. Tak było z fotografiami gwiazd podczas zaćmienia słońca i Eddingtonem, który odrzucił fotografie zaprzeczające zakładanej tezie a wykorzystał ich niewielką część – tylko te, które z założoną tezą (którą Eddington chciał udowodnić) korelowały. Nawet w odkryciu samego Hubbla jest spora łyżka goryczy – fotografie, które posłużyły Hubblowi do sformuowania tezy, że wszechświat rozszerza się wcale na to jednoznacznie nie wskazywały. Hubble sfotografował w większości galaktyki należące do naszej gromady i dużo z nich miało przesunięcie ku fioletowi a nie ku czerwieni. Dlatego, że galaktyki w naszej gromadzie przyciągają się grawitacyjnie (Andromeda pędzi ku Drodze Mlecznej z prędkością ok. 100 km/sek). Ale ponieważ Hubble przeczytał wcześniej pracę Lemaitre’a o praatomie, prawybuchu i roszerzającym się wszechświecie zasugerował się nią i dopatrzył się w jego fotografiach „ucieczki galaktyk”. Choć nieomal połowa z nich nie „uciekała” a przybliżała się ku Ziemi. Dopiero wykonane później fotografie dużej ilości galaktyk spoza naszej gromady wykazało bez wątpienia ich ucieczkę. Dla mnie Lameitre (choć ksiądz katolicki) był genialnym kosmologiem, ale zepchnięto go nieomal w niepamięć bo był Belgiem. A nie Żydem jak Einstein czy „Amerykaninem” jak Hubble. Idę o zakład, że gdyby Lameitre miał „właściwe korzenie” zostałby okrzyczany Einsteinem kosmologii.
        Natomiast techniką nie zachwycam się. Z paru powodów, o których pisałem w komentarzu u Słowianina:
        http://slowianin.wordpress.com/2013/12/22/historia-sie-nie-powtarza/

        Piszesz „Jak to możliwe, naprawdę nie wrzeszczeli z pogardą na osoby, które miały trochę inne zdanie?”

        Otóż przyjacielu, zanim na nasze tereny zwalił się buldożer jahwizmu Słowianie wolni byli od wyssanych z palca nauk, teorii, ideologii. Jeśli dochodziło u nich do różnicy zdań, to wybierano rozwiązanie korzystniejsze dla ogółu. Ale sporów ideologicznych nie znali – bo wolni byli od ideologii. Dzisiaj natomiast ludziom nawciskano do łepetyn multum teorii, doktryn, ideologii – i stąd są ciągłe spory. O wszystko. A banksterzy zacierają łapska. Skłóconymi Goim można świetnie manipulować. I nie istnieje zagrożenie, że Goim się zjednoczą i wspólnie wystąpią przeciwko okupantom.

        Relacji i to potwierdzonych – nawet przez wrogów Słowiańszczyzny (jahwistów) – o życiu Słowian przed jahwizmem jest b. dużo. Natomiast żydowskie brednie, w jakie wierzyło kilka ostatnich pokoleń Polaków nie mają dla mnie kompletnie żadnej wartości. A to dlatego, że wiem, iż to rozbudzony przez jezuitów u szlachy do poziomu fanatyzmu katolicyzm doprowadził do upadku Rzeczypospolitą. I uczynił Polaków duchowymi Żydami gardzącymi własną wspaniałą tradycją i kulturą słowiańską.
        https://opolczykpl.wordpress.com/2013/02/08/polak-katolik-czyli-zyd/
        https://opolczykpl.wordpress.com/2013/01/29/kultura-slowian-i-zydo-chrzescijan/
        Znacznie ważniejsze jest dla mnie to, że jeszcze w XIX wieku polska wieś była praktycznie pogańska. Prosty lud przez dziewięć wieków katolickiej okupacji trwał w wierze/wiedzy ojców:

        „Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona Bogów zapomnianych.”

        http://pl.wikiquote.org/wiki/Zorian_Do%C5%82%C4%99ga_Chodakowski

        Insynuowanie mi narcyzmu jest śmieszne. Podejrzewam, że sam nim jesteś a na mnie własną przypadłość projektujesz.

        Lubię to

        • Zacznijmy od tego, że Einstein był plagiatorem. Jest o tym wiele prac.
          http://www.whale.to/b/bjerknes_b1.html
          http://www.jocelyne-lopez.de/blog/2011/03/einstein-der-groste-plagiator-aller-zeiten/
          Większy wkład w „jego” teorię niż on sam miała jego żona, Słowianka, Serbka Milewa Maricz.
          Ponadto jego „geniusz” zawodził go w sprawach fundamentalnych przynajmniej parokrotnie. Pomijam to, że był socjo- a nawet psychopatą, który wywalał pieniądze na prostytutki a losem własnych siedmiorga dzieci (w większości nieślubnych) kompletnie nie interesował się. Gdy wymyślił matematyczny wzór na wszechświat wstawił do niego wziętą z sufitu tzw. „stałą kosmologiczną” aby wzór był wzorem opisującym wszechświat statyczny – bo w taki wierzył „geniusz” Einstein. Tylko – czy poważny naukowiec wymyśla cokolwiek i wstawia do równania, aby równanie się zgadzało z własną błędną wizją statycznego wszechświata? Zarzucał on też powstającej w jego czasach mechanice kwantowej wypływające z niej wnioski, iż w świecie kwantów rządzi przypadek. „Bóg nie gra w kości” – twierdził Einstein i negował przypadkowość w świecie kwantów. Sprzeciwiał się także kosmologom, którzy tworząc teorię życia gwiazd doszli do wniosku, że umierające masywne gwiazdy zapadają się grawitacyjnie tworząc „czarne dziury” (w czasach Einsteina nazywane wszakże inaczej, np „zapadnięte grawitacyjnie gwiazdy”). Einstein upierał się, że natura musiała wymyśleć jakieś prawo, które nie dopuszcza do grawitacyjnej zapaści masywnych gwiazd.
          Tak więc „geniusz” Einsteina zawodził go często – i to w sprawach fundamentalnych.

          Lubię to

  22. Myślę że doszukiwanie się czegoś dobrego w religii chrześcijańskiej jakiegokolwiek odprysku splamionej krwią milionów ofiar swojej działalności, splamionej oszustwami , manipulacjami, fałszerstwami, podżeganiem do wojen, podbojów, pogromów, prześladowań, splamionej wyzyskiem, uciskiem, popieraniem niewolnictwa, sojuszami z różnymi dyktatorami, watażkami, monarchiami absolutnymi, imperiami kolonialnymi, sojuszami z różnymi ideologiami jak faszyzm, nazizm, splamionej ograbianiem całych narodów z dorobku całych pokoleń, splamionej niszczeniem całych cywilizacji, nacechowanej hipokryzją, obłudą, odmóżdżeniem, otumanieniem, brakiem jakiegokolwiek myślenia jest poprostu głupotą, pomyleniem, idiotyzmem a nawet jest niebezpieczne. Jak zbudujemy nową cywilizację korzystając z takiego dorobku chrześcijaństwa? toż to będzie jedynie zastępowanie jednego terroru drugim. I nieważne że ta czy inna religia abrahamiczna głosi piękne ideały, taki nazizm czy bolszewizm też głosił piękne hasła a czym się to skończyło każdy wie.

    Lubię to

  23. hehe KIM MÓGŁBY BYĆ KOPERNIK GDYBY NIE BYŁ KOPERNIKIEM ?

    MOŻE SZEWCEM DRATEWKĄ HEHE

    Lubię to

    • Katolicyzm to ultimatum.
      Albo deklarujesz przynależność do jedynie słusznego kościoła neojudaistycznego/katolickiego
      aby wszystkie twoje odkrycia można było przypisać kościołowi
      który zawsze promował naukę 😉

      albo
      nie dostaniesz szansy aby się uczyć i nikt nie będzie promował twojej pracy.

      Kopernik był katolikiem 😉 bo nie miał wyjścia.

      Lubię to

  24. Nie będę wiele wspominać o hochsztaplerze tzw geniuszu wszech czasów Einsteinie ale chcę podzielić się opinią o obecnym nad człowieku geniuszu Hawkinsie przed którym prawie każdy goj wręcz klęka ..Wykreowali tego goja „naukowca” syjoniści a że człowiek bardzo schorowany to publika w swoim żalu wierzy gościowi i polityczna poprawność zabrania jakiejkolwiek krytyki jego teorii o czarnych dziurach, szarych materii. Facet stworzył w swoim chorym mózgu tak zagmatwaną pseudo matematykę i jakieś wzory popierającą jego wymysły że nikt NIGDY nie obliczy z tego ile jest nawet 2+2. Zaiste genialne co ??

    Lubię to

  25. I jaki mamy pożytek z naukowców, którzy tylko teorzą i teorzą, wymyślają bezsenswne bzdury, z których nic nikt nie ma, znaczy sie oni mają kase? Dla mnie na miano naukowca zasługuje Tesla (swoją drogą serbczyk jest mi bliższy niż germanin, amerykaniec czy japoniec), który to praktycznie wszystko nad czym pracował miało ułatwić ludziom życie i poprawić oraz wyrównać ich status. Powtarzam wyrównać status a nie doprowadzić do kolejnych społecznych podziałów na klasy..


    Svoerg.

    Nikola Tesla to niepowtarzalny fenomen – geniuszem przewyższał Hawkinga, Hubbla, Einsteina i Edisona razem wziętych. Niestety z powodu jego socjalnego podejścia do wykorzystania jego wynalazków został zepchnięty na margines. Co do innych naukowców – było wielu, którzy przecierali szlak wyrwania umysłów ludzkich z kajdan nałożonych na nie przez żydo-chrześcijaństwo i „nauki kościoła”. Jedni robili to ostrożnie i po cichu, inni otwarcie podważali „prady objawione” i podlegali represjom. Nauka to nie tylko nowe odkrycia – to walka z żydo-chrześcijańskim kołtuństwm, zniewalającym umysły ludzkie.
    opolczyk

    Lubię to

  26. CZYŻBY {PN} SIĘ JUŻ ” WYPOMPOWAŁ ” ?? HE… JAKICHŚ SŁABYCH PSYCHICZNIE MAMY OSTATNIO TYCH DOBRYCH GOJÓW .MOŻE ZA DUŻO SZCZAWIU I MIRABELEK JEDZĄ ,JAK IM POLITYKI KAZALI -PRZEZ CO JAJA I ROZUMY IM POKISŁY .

    Lubię to

    • Oj, nie tyle wypompowałem się, co doszedłem do przekonania, że nasza dalsza dyskusja nie specjalnie czemuś konstruktywnemu służy. No, ale może dodam jeszcze parę słów podsumowania. Próbowałem zwrócić Wam uwagę – widocznie zupełnie nieskutecznie, że warto zachować odrobinę umiaru i nie wypowiadać się z pogardą o ludziach, którzy tworzyli cywilizacyjne przełomy i w powszechnej opinii byli geniuszami. A Wy mi nadal wyjeżdżacie z poglądami, że Einstein to tylko żyd i plagiator, który coś tam bredził licząc na to, że nikt tego nie przeliczy, Hawking, Hubble i Edison też niewiele warci. Z tego co napisaliście – choć nie wszystko było całkiem jednomyślne – można by odnieść wrażenie, że żadna z przywołanych przeze mnie postaci swoim dorobkiem i swoim intelektem nie robi na Was żadnego wrażenia. No, może gdybym wymienił Lemaîtra albo Teslę… No ale to jest właśnie ta posunięta do absurdu buta i arogancja, którą chciałem Wam uświadomić – widocznie całkiem nieprzekonująco. Dla mnie wiara jakiegoś Kowalskiego, że nie musi czuć żadnego uznania i podziwu dla osób, o których podręczniki pisać będą pewnie przez co najmniej następne 500 lat zatrąca o narcyzm, zważywszy, że o zdecydowanej większości z tych Kowalskich podręczniki nie będą wspominać kiedykolwiek. Nie wiem natomiast co miałoby wskazywać na występowanie u mnie anormalnego samouwielbienia, przeceniania swoich walorów, choć zapewne niejedną inną przykrą przypadłość można by u mnie znaleźć. Wasze podejście do historii wydaje mi się równie niemądre, a właściwie jeszcze dużo bardziej niemądre niż to, które rozwijali przez kilkadziesiąt lat historycy marksistowscy, patrzący z niesmakiem na większość dziejów ludzkości, bo im te dzieje nie bardzo pasowały do ich rewolucyjnych idei. Cieszę się, że ktoś z Was zajrzał na mój blog, ale zrobił to bardzo powierzchownie, skoro nie dostrzegł, że nie ma tam problemów z czcionką, jest natomiast świadomie zmodyfikowana pisownia. Parę literaturowych wskazówek, kupuję od Was – czemu nie? -w wolnej chwili sobie poczytam. „HE… JAKICHŚ SŁABYCH PSYCHICZNIE MAMY OSTATNIO TYCH DOBRYCH GOJÓW .MOŻE ZA DUŻO SZCZAWIU I MIRABELEK JEDZĄ ,JAK IM POLITYKI KAZALI -PRZEZ CO JAJA I ROZUMY IM POKISŁY.”
      Kwestia spojrzenia kolego, mnie się wydaje, że to u ciebie z rozumem dzieje się coś dramatycznego. Jaj nie oceniam, bo ani podstaw nie mam, ani mnie to nie interesuje.


      PN

      Zwrot „w powszechnej opinii” jest nagminnie wykorzystywany przez propagandystów wszelkich ideologii i służy urabianiu opinii publicznej – jeśli nie zgadzasz się z „powszechną opinią” – to coś jest z tobą nie w porządku.
      Powszechna opinia przede wszystkim nie istnieje. Jest propagandową fikcją służącą ideologom w tresowaniu społeczeństw do podporządkowania się „powszechnej opinii”. Nawet w czasach największych tyranii i największego zniewolenia umysłów zdarzali się ludzie, którzy wyłamywali się spod terroru „powszechnej opinii”. Gdyby takich nie było – nadal w „powszechnej opinii” geocentryzm byłby słuszny a ludzie masowo by modlili się do domniemanego napletka obrzezanego cieśli
      http://fakty.interia.pl/tylko-u-nas/news-wstydliwa-relikwia,nId,821615
      Watykan nadal by trząsł „nauką” a dzieła wielu myślicieli i naukowców byłyby nadal na indeksie ksiąg zakazanych.

      To, że Einstein był plagiatorem nie jest „poglądem” a faktem. Wymienieni przez ciebie naukowcy (poza Einsteinem) niczym nie wyróżniali się od setek innych. Wkład Galileusza w naukę był większy niż Hubble’a – a jego nie wymieniłeś. Nie wspomniałeś o Darwinie, o genialnym Mendelejewie – którzy przecierali nowe szlaki. A Kopernik jedynie odgrzebał Arystarcha. Hubble natomiast napstrykał zdjęć i pod wpływem pracy Lamaitre wysunął hipotezę ucieczki galaktyk, choć wcale zdjęcia tego jednoznacznie nie sugerowały. Lamaitre natomiast stworzył hipotezę wielkiego wybuchu (to był wielki przełom w kosmologii, wręcz „kopernikański”), przewidział promieniowanie tła i jako pierwszy stosował w kosmologii teorią kwantową. A mimo to jego nazwiskiem nie nazwano teleskopu.
      Mnie nie nabierzesz na „powszechną opinię” – nie jestem bezmyślnym „baranem” idącym za stadem.

      Marksistowska teoria historii jest w sumie słuszniejsza niż żydochrześcijańska, choć ma sporo mankamentów i jest zbyt jednostronna. Po zniewoleniu dużych połaci Ziemi jahwizmem jednym z ważniejszych aspektów historii było uwalnianie zniewolonych umysłów spod wpływów dżumy, a nie tylko „walka klasowa” – choć ona też była. Bunty chłopskie występowały na terenie całego żydo-chrześcijaństwa. Stawianiem mnie w szeregu z marksizmem nie wystraszysz mnie. Nie jestem miłośnikiem Marksa, choć kilka jego pomysłów jest receptą na uwolnienie świata spod okupacji banksterów – nacjonalizacja banków, likwidacja wielkiego kapitału, nacjonalizacja gospodarki. Czym byliby Rothschild, Rockefeller & żydowska spółka bez ich banków i koncernów?
      opolczyk

      Lubię to

      • NIE OCENIASZ BO NIE MASZ PODSTAW

        ……………..FAKTYCZNIE TE TWOJE PODSTAWY SĄ JAK JUŻ SIĘ PRZEKONALIŚMY „ŚMIECHU WARTE” { KIM BYŁBY KOPERNIK GDYBY NIE BYŁ CHRZEŚCIJANINEM ?” } HAHAHAHA NO TO MOŻE BYŁBY WŁAŚNIE „KOWALSKIM ”

        „…o ludziach, którzy tworzyli cywilizacyjne przełomy i w powszechnej opinii byli geniuszami…”
        WEDŁUG „POWSZECHNEJ OPINII” -TO PODOBNO MY POLACY MAMY ZAMKNĄĆ GĘBY I WZIĄĆ SIĘ DO ROBOTY A NIE FILOZOFOWAĆ ,BO WIADOMO ŻE NAJBARDZIEJ GENIALNY TO JEST DONALD MATOŁ ….WEDŁUG POWSZECHNEJ OPINII -KTO NIE KRADNIE FUTER W AMERYKAŃSKICH SKLEPACH ,NIE ZAKŁADA PARABANKÓW I NIE NOSI DROGICH CHIŃSKICH ZEGARKÓW TO „FRAJER „,WEDŁUG POWSZECHNEJ OPINII -„KTO NIE PIJE, TEN DONOSI ” ,WEDŁUG POWSZECHNEJ OPINII -TURECKIE SWETRY BYŁY SZCZYTEM ELEGANCJI .WEDŁUG POWSZECHNEJ OPINII -JAKICH POLITYKÓW WYBRALIŚMY TAKICH MAMY ………………………………………………………………………………………………………………………………………..ŻENUJĄCE TO JEST .

        PONAD 50 % NARODU OLAŁO OSTATNIE WYBORY ,OLAŁO WSZYSTKIE DOSTĘPNE W „DEMOKRACJI ;)” OPCJE ,WSZYSTKIE NURTY,I WSZYSTKIE TRENDY .OD GRODZKICH I PALIKOTÓW ZACZYNAJĄC NA JARKACH PLACKACH WOLSKĘZBAWACH Z ICH RYDZOLAMI KOŃCZĄC . I TO BYŁA POWSZECHNA OPINIA TAK NA PRAWDĘ …………..TYLKO ŻE I PRAWDY SĄ PODOBNO TRZY JAK MAWIAŁ KWICOŁ DO PYZDRY -JEST ŚWINTO PROWDA, TYS PROWDA,I G…O PROWDA „.WIĘC W SUMIE NIE DZIWI MNIE, ŻE „WEDŁUG POWSZECHNEJ OPINII ” {popartej nawet oficjalnymi sondażami } ,PEŁEN ‚BULÓ HRABIO GAJOFY SZCZYKUNOWICZ CHERBÓ „BIGOS” ,JEST TAK UKOCHANYM PREZYDENTEM WIĘKSZOŚCI { HEHE 😉 } SPOŁECZEŃSTWA ŻE NAWET PSY GO LUBIĄ -http://www.fakt.pl/Pies-przy-plakacie-Komorowskiego-Czyj-,artykuly,72349,1.html
        POWSZECHNA OPINIA ….RACZEJ -OPINIA OFICJALNA .KTÓRA ZAZWYCZAJ JEST TĄ TRZECIĄ PRAWDĄ .TYLKO NA TYLE „CHITRZE” WBIJANĄ PRZEZ „ELYTE” MOTŁOCHOWI DO GŁÓW ŻE NABIERA RANGI „PRAWD OBJAWIONYCH I NIEZAPRZECZALNYCH ,POD KARĄ WJAZDU ABW NA CHATĘ ” ,WRACAJĄC NA CHWILĘ DO KOPERNIKA -{ w swoich czasach według powszechnej opinii oraz zgodnie z wolą panbóka Kopernik i Galileusz …byli heretykami ,niebezpiecznymi wariatami ,i podejrzanymi politycznie szumowinami ,głoszącymi zagrażające państwu i kościołowi brednie ,brudne szatańskie kłamstwa i oszczerstwa wobec „Stwórcy” i gdyby nie odszczekali swoich plugawych kłamstw spłonęliby na stosie jak ich blużniercze wypociny ,ament ” …….CÓŻ MIMO TO IŻ W SWOJEJ EPOCE MIELI OPINIĘ WŁAŚNIE TAKICH „KOWALSKICH „KTÓRZY NIE MIELI „…żadnego uznania i podziwu dla osób, o których podręczniki pisać będą pewnie przez co najmniej następne 500 lat zatrąca o narcyzm, zważywszy, że o zdecydowanej większości z tych Kowalskich podręczniki nie będą wspominać kiedykolwiek…” TO DO DNIA DZISIEJSZEGO CAŁY ŚWIAT ZNA NAZWISKA KOPERNIK I GALILEUSZ ,,,A SAM „NIEOMYLNY ŚWIĘTY KOŚCIÓŁ KATOLICKI ” DZISIAJ ZMIENIŁ JUŻ OPINIĘ I TEŻ LUBI KOPERNIKA http://www.wprost.pl/ar/196170/Kopernik-zrehabilitowany-przez-Kosciol/ I GALILEUSZA http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/821236,Galileusz-astronom-nieslusznie-potepiony

        WIESZ CZASEM WARTO BYĆ TAKIM „KOWALSKIM ” KTÓRY UŻYWA MÓZGU SAMODZIELNIE ,A NIE DZIĘKI CHRZEŚCIJAŃSTWU

        BO CYWILIZACYJNE PRZEŁOMY TWORZYLI ZAZWYCZAJ LUDZIE MAJĄCY W POGARDZIE „POWSZECHNĄ OPINIĘ” ,DLATEGO BYLI GENIUSZAMI ,A NIE PRZECIĘTNYM „PLEBSEM” NAWET JEŚLI BYLI TYLKO „KOWALSKIMI” ………..NARCYZM ??
        NIE JA BYM TEGO TAK NIE NAZWAŁ TO RACZEJ POCZUCIE BYCIA CZŁOWIEKIEM ,A NIE „DOBRYM GOJEM ” DO KLEPANIA W PYSK RAZ Z PRAWEJ RAZ Z LEWEJ I DO ZAIWANIANIA RAZ NA WÓJTA RAZ NA PLEBANA …….NARCYZM ?

        SĄ TRZY PRAWDY . PAMIĘTASZ ?

        MOJA JEST TA KTÓRA MÓWI ŻE -CHRZ@NIĘ PODSTAWY JAK I CAŁĄ KULTURĘ KTÓREJ OSTATECZNYM OSIĄGNIĘCIEM JEST OKRADZENIE BABCI W BANKU I WYJAŚNIENIE ” SAMA SOBIE WINNA ,BO NIE PRZECZYTAŁA UMOWY „,ALBO ŻE „DZIECI SIĘ KOMUŚ PCHAJĄ DO ŁÓŻEK ”
        I CHRZ@NIĘ KAŻDEGO KTO JEST NA TYLE GŁUPI ŻE „Próbuje zwrócić mi uwagę ” ŻE KOPERNIK BYŁBY KOWALSKIM GDYBY NIE CHRZEŚCIJAŃSTWO ,

        CAŁĄ RESZTĘ TYCH „BREDNI OBJAWIONYCH FUNDAMENTÓW” TEJ KOZIEJ WIARY KTÓRĄ TUTAJ PROPAGUJESZ , TEŻ CHRZ@NIĘ ..

        CHWAŁA SWAROGU !!! SŁAWA PRZODKOM !!! I NAM SŁAWA I NASZEJ SŁOWIAŃSKIEJ ZIEMI !!!

        A , CHRZ@NIĆ DOBROGOJSTWO ,SYJON I V KOLUMNĘ SYJONISTÓW -WATYKAŃSKĄ HOŁOTĘ .

        p.s. { DLA ŚCISŁOŚCI – ISLAMSKICH FUNDAMENTALISTÓW TEŻ CHRZ@NIE BO ZARAZ KTÓRYŚ KATOL WYJEDZIE Z TEKSTEM „TACY MĄDRZY TO ISLAM OBRAŹCIE …” HEHE}

        Lubię to

      • “w powszechnej opinii” czyli opinii większości a większość zawsze jest gorsza.

        Nie wolno mylić prawdy z opinią większości .

        Lubię to

        • Demagodzy mówiący o „powszechnej opinii” nie są nawet głosem „większości”. Oni chcą urobić większość.
          Jest to po prostu psychomanipulacja mająca urabiać opinię publiczną.

          Większość ludzi – tak mi się przynajmniej wydaje – nie posiada własnego zdania w praktycznie żadnej sprawie. Powtarzają to, co im wpychają do głów szkoła, telewizja, gazety, internet, „ałtorytety”. I to na takich sterowanych i manipulowanych ludzi nie mających własnego zdania obliczona jest psychomanipulacja typu „w powszechnej opinii” – jeśli większość czy wręcz „powszena opinia” tak sądzi – to musi to być prawda. I ty też powinieneś w to wierzyć.
          Ja na takie manipulacje już od dawna jestem odporny.

          Lubię to

  27. (11 przykazań): 7. Přeħowuj pamíęć o přodkaħ; ńe bąð jednak wíęźńem dawnyħ konflíktów í upřeđeń […] 11. Zaħowuj dla najodleglejŝej potomnoçí píękno í różnorodnoç współčesnej tobíe přyrody í kultury
    PN
    Wiem, że to nie jest problem z czcionką a celowo nia tak napisane. Uważam jednak, że skoro posługujemy się narzuconym nam przed wiekami alfabetem łacińskim, to używajmy go dla bardziej zrozumiałej komunikacji. A nawiasem mówiąc masz na swoim blogu ciekawe wpisy, Tylko po przeczytaniu jednego/dwóch ma się dość zwracania uwagi na poszczególne znaki alfabetu polskiego w innej transkrypcji. Jest to nie ukrywam bardzo „egzotyczne” i zniechęcające większość czytelników.

    Lubię to

    • „(11 przykazań): 7. Přeħowuj pamíęć o přodkaħ; ńe bąð jednak wíęźńem dawnyħ konflíktów í upřeđeń […] 11. Zaħowuj dla najodleglejŝej potomnoçí píękno í różnorodnoç współčesnej tobíe přyrody í kultury”

      celowo to na pewno …..tylko jaki cel temu przyświecał bo to mi raczej na parodiowanie mowy naszych przodków wygląda a nie jakiś szczególny zamysł artystyczny

      Lubię to

  28. „Próbowałem zwrócić Wam uwagę – widocznie zupełnie nieskutecznie, że warto zachować odrobinę umiaru i nie wypowiadać się z pogardą o ludziach…”,,,” …Nie wiem natomiast co miałoby wskazywać na występowanie u mnie anormalnego samouwielbienia, przeceniania swoich walorów, choć zapewne niejedną inną przykrą przypadłość można by u mnie znaleźć. Wasze podejście do historii wydaje mi się równie niemądre, a właściwie jeszcze dużo bardziej niemądre niż …” HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA KOLEŚ JEST NIEOMYLNY BARDZIEJ OD PAPIEŻA {który co też jest zabawne , już nie jest „nieomylny”hehe}

    Lubię to

  29. „…mnie się wydaje, że to u ciebie z rozumem dzieje się coś dramatycznego. Jaj nie oceniam, bo ani podstaw nie mam, ani mnie to nie interesuje.” rozdwojenie jaźni na wskutek zaburzeń psychicznych czy zwykłe zakłamanie i hipokryzja ???

    ja z kolei nie zamierzam kłamać – oceniam .

    Lubię to

  30. PSYCHOMANIPULACJI CIĄG DALSZY czyli NAJNOWSZE WIEŚCI Z ŻYCIA GWIAZD ……………………………………………………….

    KARTON RZADZI !!! [8 minut temu]

    HANKA MOSTOWIAK NA PREZYDENTKĘ …NA PREZYDENTĘ ??? NA PREZ..?.————————–HANKA MOSTOWIAK NA MATKIE BOSKO !!!

    http://wiadomosci.wp.pl/sort,14,kat,1356,title,Znany-aktor-Steven-Seagal-bedzie-walczyl-o-fotel-gubernatora-Arizony,wid,16303219,wiadomosc.html#opinie

    Lubię to

  31. JAK DZIAŁAJĄ ” mali manipulanci „?

    http://konflikty.wp.pl/sort,1,kat,1020223,title,Osmioletnia-dziewczynka-chciala-dokonac-ataku-samobojczego-w-Afganistanie,wid,16304630,wiadomosc.html#opinie

    odpowiedz
    Zgłoś do moderacji
    Zgadzam się z opinią
    3
    Nie zgadzam się z opinią
    2
    ~@ [godzinę temu]

    Trzeba ich nawracać na buddyzm albo katolicyzm.

    odpowiedz
    Zgłoś do moderacji
    Zgadzam się z opinią 1
    Nie zgadzam się z opinią
    0
    ~o jakie chitre katole [8 minut temu]

    @ ^ @minus za katolicyzm „cwaniaczku”

    Lubię to

  32. Chciałbym dodać, że wyjaśnienie zwrotu: ,,i nie wódź nas na pokuszenie” jest prostsze niż się wydaje. Otóż jest to kwestia tłumaczenia i w zależności od wersji podawane są różne wersje. Najczęściej pojawia się niestety ta błędna (no, może nie najczęściej, ale zdecydowanie zbyt często), choć już w takiej Biblii Paulistów pojawia się oczywiście inne tłumaczenie, wierniejsze od tych starszych. Obecnie Biblia Paulistów uważana jest za jedną z najlepszych w rankingu polskich biblistów stąd moje odwołanie do tejże. Druga taka to Biblia Poznańska, ta zaś była uważana za najlepszą, co miała potwierdzić ankieta przeprowadzona w 1999 r.

    Lubię to

    • As,

      pokrętnej wymówki, że „i nie wódź nas na pokuszenie” to tylko kwestia tłumaczenia nie przyjmuję.
      Ponadto zachwalanie jakiejkolwiek wersji żydowskiej biblii – księgi zbrodni i rasizmu czyli żydowskiech „bredni objawionych” jest u mnie po prostu nietaktem. Wszystkie one są załgane, wyssane z palca przez oszustów i takie czy inne ich tłumaczenie nie zmienia stanu rzeczy, że są to żydowskie brednie objawione – przez oszustów wymyślone. I podrzucone nieobrzezanym Goim aby zrobić z nich żydłaków – duchowych żydów – wierzących w żydowskie brednie i żydowskich idoli.
      Otrzymujesz ostrzeżenie!
      Propagowanie i zachwalanie u mnie żydowskich bredni nazywanych „biblią” jest zakazane.

      Lubię to

  33. Aha. Ostrzeżenie. Rozumiem.

    W takim razie czy analiza sensu stricte danego fragmentu nie jest obrazem zarówno inteligencji danego redaktora, jak i marnotrawstwem czasu czytelnika? Spójrzmy na to z twojej strony.

    Biblia jako stek bzdur? Ok i tego się trzymajmy. Tym niemniej jeżeli ktoś zagłębia się już w te steki bzdur, to czy nie powinien aby robić tego pieczołowicie? Akurat jak słusznie zauważyłeś żydowskie prawdy objawione mają swe korzenie u żydów, a ci po polsku nie mówili i nie pisali. Co więcej, ich język był językiem symboli, a dodając do tego naleciałości kulturowe i kontekst historyczno-kulturowy, który odgrywa bardzo istotną rolę przy okazji zabawy w takie analizy, dochodzimy do wniosku, że należy brać pod uwagę również takie ,,pokrętne tłumaczenia”, jak chociażby wersje tłumaczeń. To co napisałem to zwyczajny argument merytoryczny, a przy jego wartości odwołanie do autorytetów – biblistów, czyli z założenia specjalistów od Biblii i jednocześnie ich analizy – ma koronne znaczenie, czyż nie? Nie muszę być żydłakiem by wiedzieć, że czasami warto spojrzeć na opinię specjalistów (przy czym warto dodać, że wielu biblistów nie jest żydłakami).

    Napisałem wyłącznie to co myślę, ty zaś mi tu wciskasz propagowanie niestworzonych rzeczy ;] A jakbym przy okazji innej dyskusji podał argumentum ad auctoritate – np. socjologa specjalizującego się w historii takich ideologi jak nazizm i faszyzm, to wciskałbyś mi popieranie tego lub tego?

    Nie pozdrawiam, bo widzę, że coś strasznie nakręcony jesteś i to przy okazji zupełnie niewinnej wymiany opinii.

    As,

    „Aha. Ostrzeżenie. Rozumiem.”

    Mój blog jest strefą wolną od propagandy jahwizmu. Tylko tyle i aż tyle. Chcesz dyskutować o żydo-biblii – szukaj innego miejsca.

    W drodze wyjątku odpowiem i na ten komentarz.
    Jak słusznie zauważyłeś ich język był „językiem symboli, a dodając do tego naleciałości kulturowe i kontekst historyczno-kulturowy, który odgrywa bardzo istotną rolę przy okazji zabawy w takie analizy, dochodzimy do wniosku, że należy brać pod uwagę również takie ,,pokrętne tłumaczenia”, jak chociażby wersje tłumaczeń.”

    Ale…
    Aby być pewnym, że tłumaczenie jest bez zarzutu należy:
    – dysponować oryginałem jewangelii. Najstarsze zachowane w całości „oryginały” (wielokrotnie „poprawiane” i „korygowane”) pochodzą z IV wieku. Nie wiemy na ile są one identyczne z jewangeliami pisanymi pod koniec I wieku.
    – Aby dokonać poprawnego tłumaczenia potrzebujemy człowieka, dla którego ówczesny język (aramejski, hebrajski ew. starogrecki) i język polski są świetnie znane. Łącznie z np. idiomami. Z tymi ostatnimi zawsze jest problem przy tłumaczeniach – przetłumaczone dosłownie pozostaną niezrozumiałe. Przetłumaczone niedosłownie w sposób oddający treść idiomu wywoływać mogą spory o „dokładność przekazu”.

    Dalej…

    Nie przypuszczam, aby tłumaczenia żydo-biblii, wobec dużej konkurencji pomiędzy tysiącami odprysków jahwizmu powierzano ignorantom. Ponadto tłumaczenia przed publikacją podlegały surowej ocenie „rzeczoznawców”, którzy znali wiele innych wersji, znali języki i – aby nie narazić się na krytykę fałszowania żydo-biblii – „prawdy objawionej” – starali się zachować jak najdalej idącą wierność z tłumaczonym „oryginałem”. Dlatego wszystkie przekłady są w sumie podobne. Różnią się drugorzędnymi szczegółami, ale nie znaczeniem tłumaczonych bredni.
    Wobec powyższego wnioskuję, że najbardziej rozpowszechniona wersja „i nie wódź nas na pokuszenie” bliska jest/odpowiada w ogólnym sensie tłumaczonej wersji tekstu. Tyle że ktoś nieco bardziej rozgarnięty zauważył kiedyś, że treść ta przedstawia żydowskiego Jahwe ludobójcę w roli „kusiciela” i wymyślił inny przekład, aby Jahwe nie wyglądał na „Szatana-kusiciela”. Spory o to, które tłumaczenie jest prawdziwsze jest typowym sporem jahwistów rozbitych na ponad 40 tysięcy „kościołów” i „wspólnot” – każda z nich twierdzi, że tylko ona posiada jedynie prawdziwą prawdę objawioną.
    Mnie te żydłackie spory kompletnie nie interesują – żydowską biblią jako ewidentne oszustwo odrzucam w całości.
    opolczyk

    Lubię to

    • To ciekawe. Znowu w innej dyskusji poprawiałeś usera, który posłużył się właśnie równie kosmetycznym, co – sądząc po twojej reakcji – istotnym błędem.
      ,,Mezamir:
      Już raz zwróciłem Ci uwagę – cytat z jewangeli brzmi “jestem posłany tylko do owiec, które poginęły (zagubiły się!!!) z domu Izraela.”
      Mt 15, 24
      Do owiec zaginionych, a nie zabitych!!!
      opolczyk”
      Seems legit

      Mylisz się – sprawa dotyczy niewłaściwego interpretowania wieloznacznego termiu „poginęły” – który oznacza i tych co zginęli/poginęli i tych co się zagubili/poginęli. Ktoś gdzieś błędnie napisał „owiec zabitych” i Mezamir uparcie i bezmyślnie to kolportuje.
      opolczyk

      Lubię to

      • “poginęły” – który oznacza i tych co zginęli/poginęli i tych co się zagubili/poginęli. Ktoś gdzieś błędnie napisał “owiec zabitych”

        Nikt nie napisał nigdzie o zabitych.
        Chodzi o to że „poginięci” i martwi,to taka sama przenośnia.

        Mezamir,

        Zagubiona owca jest żywa, zabita jest martwa – to dwie różne rzeczy.
        opolczyk

        Lubię to

  34. „Tym niemniej jeżeli ktoś zagłębia się już w te steki bzdur, to czy nie powinien aby robić tego pieczołowicie?” Zostało dawno stwierdzone że jest to w większej części stek bzdur, oraz ukradziona historia i mitologia obcych kultur. Jeśli o mnie chodzi to wolałbym się tak naprawdę już nigdy w to nie zagłębiać, bo nie wiem po co sobie dodatkowo brudzić i zaśmiecać umysł. Nawiązując do biblii w rozmowach mogę tylko w celu ośmieszania i ostrzegania i to niechętnie a na pewno nie zamierzam szukać na siłę dwóch zdań które uratują całe to „dzieło” i dzięki którym znowu wszystkie owieczki powrócą do jedynej właściwej lektury. Szczerze mówiąc wolałbym nigdy więcej nie usłyszeć ani nie ujrzeć tego zdania „nie wódź nas…” niż prowadzić nad tym jakiekolwiek dyskusje. Nie interesuje mnie w jakiej wersji, w jakiej biblii, w jakim języku, w czyich ustach lub w jakim przedstawieniu kukiełkowymi to albo inne stwierdzenie z tej książki brzmi lepiej…

    Lubię to

    • Mówimy w kontekście tego:
      ,,ta strona służy edukacji” – a zgodnie z twoim poglądem – w tym świetle – twoje teksty byłyby tylko świadectwem ignorancji, o ile nie podpierałbyś się konkretnymi twórcami. Bo żeby o czymś nauczać trzeba mieć wiedzę, żeby mieć wiedzę trzeba coś poznać, a żeby poznać dobrze np. historię, nie wystarczy przeczytać vademecum maturalnego ;]

      Rozumiesz o co mi chodzi? W tej chwili nie zagłębiam się w to jak powinniśmy podchodzić do Biblii, uważam jednak, że jeżeli ktoś coś o niej pisze to powinien mieć jakąś wiedzę, bo inaczej z jego wywodów pozostają wyłącznie szczere intencje. Chyba, że negujesz wartość wiedzy jako takiej. Wtedy od razu możemy zejść do poziomu ad personam, czego wolałbym uniknąć…

      Lubię to

        • Nie podniosę rękawicy z dwóch powodów.

          Pierwszy już podałeś:
          ,,Mój blog jest strefą wolną od propagandy jahwizmu. Tylko tyle i aż tyle. Chcesz dyskutować o żydo-biblii – szukaj innego miejsca” – a ja szanuję twoje zasady i nie zamierzam z nimi wchodzić w kolizję.

          Drugi z kolei to rozwinięcie tego:
          ,,Aby być pewnym, że tłumaczenie jest bez zarzutu należy:
          – dysponować oryginałem jewangelii. Najstarsze zachowane w całości “oryginały” (wielokrotnie “poprawiane” i “korygowane”) pochodzą z IV wieku. Nie wiemy na ile są one identyczne z jewangeliami pisanymi pod koniec I wieku” – sprawia, że wszelki komentarz z góry jest miażdżony, jednym, krótkim – ,,a jaka jest pewność, że żydłactwo nie przeredagowało tego pod swoje dyktando?”.

          Proste jak konstrukcja radzieckiego czołgu t-34. Twój blog i twój grunt. Mógłbym sobie tutaj nie poradzić 😉

          Lubię to

      • Wszystko w co wierzą „semici duchowi”(wyznawcy jednej z wielu semickich religii) lub genetyczni
        to są ich wewnętrzne sprawy i niech sobie z nimi radzą jak potrafią
        a jeżeli nie potrafią to nie nasz problem.

        Ich dogmaty,sprzeczności w ich hebrajskiej biblii itd itp,
        aby te kwestie rozwiązywać
        trzeba doskonale znać żydowski język,kulturę,tradycję,obyczaj,religię,etc.

        Kto zna to wszystko doskonale?Żydzi 🙂
        W takim razie niech sobie żydzi sami rozwiązują swoje sprawy,czemu my Słowianie mamy się w to angażować?

        Strata czasu
        Żydzi wiedzą najlepiej jak odpowiedzieć na swoje pytania.
        Tylko prawdziwy żyd wie jak należy poprawnie czytać Biblie.
        My nie mamy nic do roboty w ich sprawie.Niech sobie radzą sami z własnymi wewnętrznymi kwestiami.
        Z rozważania żydowskiej wiary nie wynika dla nas nic.

        Słowianie mają własne słowiańskie kwestie do rozwiązania,nie powinni odwalać roboty za kogoś.
        Dlaczego my się mamy troszczyć o ich filozofię?

        Lubię to

  35. nydhos
    ”Zostało dawno stwierdzone że jest to w większej części stek bzdur,oraz ukradziona historia i mitologia obcych kultur”itd.itd.
    Wszystko dobrze ale musimy sobie zdać z tego sprawę że bardzo i to bardzo wielu ludzi jeszcze błądzi i ta strona służy edukacji tym którzy nie znają prawdziwego powodu całej tej zgniłej sytuacji w jaką nas ta przeklęta wiara wpędziła.Uważam że to co robi ”opolczyk”jest prawidłowe.Sława

    Lubię to

  36. Zgadzam się, opolczyk robi dobrą robotę. Napisałem tylko swoje osobiste przemyślenia, dotyczące mnie (swój aktualny sposób myślenia na ten temat). Sam staram się edukować ludzi, pod względem szkodliwości biblii, chrześcijaństwa i kościoła, głównie wspominając o tragicznych skutkach do jakich doprowadziło w świecie realizując swoją psychopatyczno-schizofreniczną wizję. Próba uchwycenia choć jednego zdania (przez Słowian myślących i mówiących w inny sposób) co do którego można być pewnym że takie było pierwotnie i taki pierwotny był jego sens musi skończyć się fiaskiem. Szczególnie że jest to „dzieło” w pełni żydowskie, do nich adresowane i ich kompromitujące, dla naszych ograniczonych mózgów jest i pozostanie zawsze niepojęta jego logika, przekaz i pomysł jak można jeszcze tym się szczycić i powoływać się na to w sądzie 🙂 Wiedza opolczyka jest na tyle duża że może sprawnie odpierać ataki różnej maści „gości” ale wiara w to że choć część z nich przejmie jego sposób myślenia jest naiwnością, ale ok. doceniam to kopanie się z końmi bo wielu ludzi normalnych faktycznie może z tego wynieść coś wartościowego.

    Lubię to

  37. żyd i kultura to kompletne nieporozumienie, tak samo jak klepanie wszędzie o jakimś narodzie żydowskim którego nigdy nie było i nie ma..jeżeli można chazarskiej dziczy ( żydom) przypisać jakąś kulturę to jest to ohydna, nonszalancka brutalna „kultura” typu hardcore pornografia, wstrętne, ogłupiające brutalne filmy, idiotyczna muzyka pop a i mógł tak w nieskończoność opisywać „piękną” żydowską kulturę. Jeżeli już coś znajdziecie godnego uwagi w ich kulturze to w 100 % twórcą był goj a żyd plagiatorem lub złodziejem.

    Lubię to

  38. Teraz powalajaca prawda o holokicie ! Kto potrafi, niech zabezpieczy ten filmik i tlumaczenie oraz poda jak najszybciej dalej !

    http://brd-schwindel.org/300-000-merken-sie-sich-diese-zahl/

    Przeglad tygodnia 1948

    „W Krakowie , w polskim sadzie zakonczyl sie proces przeciwko glownie odpowiedzialnym za oboz koncentracyjny w Oswiecimiu.

    Oskarzeni – niemieccy straznicy obozu i jego niemiecki personel administracyjny. Zostaly im udowodnione nieskonczenie potworne i bestialskie czyny , szczegolnie wobec wiezniarek.

    W obozie koncentracyjnym Oswiecim zabito okolo trzysta tysiecy wiezniow roznych narodowosci.

    Sad skazal dwudziestu trzech oskarzonych na kare smierci, szesciu na dozywotnie wiezienie, dziesieciu na dlugoletnie wiezienie, jeden zostal uwolniony.

    Oboz pozostanie na stale utrzymany w stanie dzisiejszym , jako ostrzegawczy pomnik hanby do nieprzemijajacego upamietnienia trzystu tysiecy ofiar ! ”

    Holopropaganda skwituje to tak – Auschwitz to Auschwitz – i tam zamordowano „tylko” 300 000 Goim. A Auschwitz-Birkenau to insza inszość i tam zagazowano 6 milionów przedstawicieli „narodu wybranego” – wybranego do mordowania i ograbiania Goim – vide: https://opolczykpl.wordpress.com/2013/09/29/biblia-ksiega-zbrodni-2/.
    opolczyk

    Lubię to

  39. Tutaj jest ten filmik na yt, wisi tam od lat (szkoda, że nikt się nie zdobył na nałożenie polskiego tłumaczenia)

    Oświęcim.Wyrok sądu=300tys ofiar(Nie 4 miliony!)

    Nieustraszona, znasz niemiecki, potłumaczyłabyś coś nowego, o czym jeszcze nie wiemy..

    Btw. Ja to mam wrażenie, że polskie goje czekają, aż inni się wezmą za robotę i wszystko zrobią za nich (są oczywiście chlubne wyjątki tłumaczy-starych wyjadaczy, aktywnych na yt od lat, oni jednak stronią od tematów holokaustycznych).

    Nieustraszona wrzuciła tłumaczenie tego filmu. Podaję je nieco skorygowane:

    “W Krakowie, przed polskim sądem zakończył się proces przeciwko głównym odpowiedzialnym za obóz koncentracyjny w Oświecimiu (Auschwitz).

    Oskarzeni – niemieccy strażnicy obozu i jego niemiecki personel administracyjny. Zostały im udowodnione niebywałe/niewyobrażalne odrażające/bestialskie czyny, szczególnie wobec więźniarek.

    W obozie koncentracyjnym Oświecim zabito prawie trzysta tysiecy więźniów najróżniejszych narodowości.

    Sąd skazał dwudziestu trzech oskarzonych na karę śmierci, sześciu na dożywotnie wiezienie, dziesieciu na długoletnie więzienie, jeden zostal uwolniony.

    Obóz pozostanie na stale utrzymany w stanie dzisiejszym , jako ostrzegawczy pomnik hańby/wstydu dla trwałego upamietnienia trzystu tysiecy ofiar ”


    opolczyk

    Lubię to

  40. Nieustraszona, może Germara Rudolfa potłumacz? Nie widziałem nigdy jego tlumaczeń na polski.

    Co prawda widziałem jego książki do ściągnięcia w pdf w sieci po angielsku, ale jestem pewien, że jakby pogrzebać, to po niemiecku też się coś znajdzie (zacznij poszukiwania od np. Raportu Rudolfa jakby co). Oczywiście nie chodzi mi o tlumaczenie całych książek, tylko wybranych, co ciekawszych fragmentów.

    Lubię to

  41. Zrobilam tlumaczenie obalajace „wiedze” historyczna dla podstawowek i ktora mnie tez przymusowo „karmiono”. Kamienie „pomnika” przed slynna „brama” mialy przemawiac za szesc milionow ofiar z Polski z przemilczeniem napisow w jakims nieznanym nam alfabecie.

    Muzeum z „mydlem” i „abazurami” akurat w dniu wycieczki szkolnej bylo zamkniete.

    Nie mam czasu ani ochoty na wchodzenie w polemike z innymi konfabulacjami szalencow w tym temacie.

    Mam na „tapecie” tlumaczenie „prawno -papierowego” zjawiska „metryki urodzenia” , bo w niej „jest pies pogrzebany”.

    Leczyc powinno sie przyczyny „chorob” , a nie objawy wtorne .

    Zrozumienie przekretu z „metryka” powoduje pekniecie kajdan mentalnych !

    Do jutra jest moj komp w serwisie i niewiadomo , czy bedzie naprawiony.

    Juz podawalam tu ta strone w oryginale, bo wiem, ze Opolczyk zna niemiecki i jak widze powyzej tez ladnie tlumaczy i byc moze zrobi to szybciej niz ja borykajaca sie z microszrotem.

    http://brd-schwindel.org/was-ist-eine-geburtsurkunde/

    Nieustraszona,
    Ja nie miałem czasu jeszcze tego nawet przeczytać. Filmik był krótki – minuta – to co innego. A ten tekst jest długi/tasiemcowy. Ja po prostu nie wyrabiam z czasem – na wszysko mi go brakuje.
    opolczyk

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.