Słowiańska Swarożyca kontra chrześcijański krzyż (rzymska szubienica)

.

609px-Kolovrat_(Коловрат)_Swastika_(Свастика)_-_Rodnovery.svg

.

Nie będzie to wyczerpujący prezentowaną tematykę tekst porównawczy Słowiańszczyzny  – Swarożycy – pogaństwa słowiańskiego z chrześcijaństwem – buldożerem jahwizu – rzymską szubienicą. Będzie to raczej krótki szkic porównujący wiele aspektów tych formacji – a więc wierzeń, życia społecznego, kultury, wychowania i głównych cech charakteru pogańskich Słowian i chrześcijan – judeochrześcijan. A raczej  żydo-chrześcijan (nie zapominajmy o tym,  że chrześcijanin to duchowy żyd – nawet wtedy, gdy temu zaprzecza).
http://www.konserwatyzm.pl/artykul/9128/ja-tez-jestem-zydem-duchowym
.
– W czasach przed najazdem buldożera jahwizmu na słowiańskie tereny Słowianie żyli w systemie plemiennym. Wspólnoty plemienne nie były rozwarstwione na uprzywilejowaną elitę i stojące niżej  niej „pospólstwo”. W zależności od plemienia „władzę” najwyższą stanowił albo wiec, albo obieralny książę, którego można było odwołać, jeśli plemię było z niego niezadowolone. Ważną rolę odgrywała starszyzna rodowa – ludzie cieszący się szacunkiem dla ich wiedzy, doświadczenia i zasług dla wspólnoty. Członkiem starszyzny rodowej miał szansę zostać każdy członek rodu- plemienia. Poszczególne plemiona cieszyły się własną „autonomią”. Tak samo cieszyły się nią pojedyncze osady, wioski, opola. O ich codziennym życiu decydowały one –  lokalne wspólnoty –  samodzielnie. Niewolnictwo u Słowian było praktycznie nieznane.


„Plemiona Słowiańskie i Antów podobne sposobem życia i zwyczajami, i miłością ku wolności; żadnym sposobem nie można skłonić do niewolnictwa względnie podległości w swoim kraju. […]  Znajdujących się u nich w niewoli nie trzymają w niewolnictwie jak inne plemiona przez czas nieograniczony, lecz ograniczają czas terminem, dają im wybór, albo za umowny wykup wrócą do swoich lub pozostaną jako wolni i przyjaciele.”

(Pseudo-Maurycjusz VI-VII w. – pisarz bizantyjski).

U chrześcijan, gdy tylko kler zagościł na pałacach i zdobył wpływy polityczne oraz bogactwa struktura społeczna krajów chrześcijańskich była rozwarstwiona na uprzywilejowaną elitę (świecką i kler) posiadającą władzę autorytarną oraz na pozbawione praw politycznych „pospólstwo”. Najgorzej mieli niewolnicy (niewolnictwo było przez chrześcijaństwo w pełni akceptowane, a papiestwo  akceptowało je do XIX wieku), oraz z biegiem czasu przywiązani do właścicieli chłopi pańszczyźniani. O losach prostych ludzi decydowali nie oni sami, a ich elity siłą i przymusem narzucając poddanym własną wolę.

– U Słowian przez wieki nie istniało większe rozwarstwienie majątkowe. Nie było u nich bogaczy obok biedaków. Zjawisko żebractwa było w słowiańskim świecie całkowicie nieznane.

„…nie znaleźć u nich kiedykolwiek żebraka albo kogoś w niedostatku…”

(Helmold, kronikarz z drugiej połowy XII w.).

U chrześcijan od momentu gdy wykształcił się kler, a jeszcze bardziej od momentu, gdy chrześcijaństwo (jakiegokolwiek odprysku) stało się religią panującą w jakimkolwiek kraju istniały tam obok siebie przepych i nędza, bogacze i biedacy. Widok żebraka nikogo nie dziwił.

– U Słowian w każdej lokalnej wspólnocie obok równości panował  system wspólnoty majątkowej. To sprawiało, że nie było u nich rozwarstwienia na bogaczy i biedotę.

U chrześcijan (pomijając krótki okres tzw. „chrześcijaństwa pierwotnego”) dominował system własności prywatnej. Rozbudzał on chciwość, przyczyniał się do złodziejstwa i zaowocował wykształceniem się opływającej we wszystko elity i rzesz biedaków. Także kler mimo propagandy ubóstwa (prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty wejdzie do „królestwa niebieskiego) był chciwy, zachłanny i zabiegał o majątek kościelny stosując oszustwa, fałszowanie dokumentów, nadań, przywilejów itp., lub urządzają wyprawy wojenne zwane krucjatami. Których jednym z celów było zdobywanie nowych terenów i nowych bogactw pochodzących z łupiestwa i rabunku.

– U Słowian (choć nie mieli „dekalogu” i osławionego „nie kradnij”) złodziejstwo było praktycznie nieznane. Złodziejami stali się Słowianie dopiero po ich „nawróceniu” na nadjordańską dżumę. Wcześniej nie znali nawet takiej „instytucji” jak więzienie.

“…taka panuje u nich uczciwość i wzajemne zaufanie, że nie znając u siebie zupełnie kradzieży i oszustw, schowki i skrzynie trzymają niezamknięte. Niezwyczajni zamknięć i kluczy, wielce się dziwowali, widząc juki i skrzynie biskupa pozamykane.”

(Kronikarz biskupa Ottona Mistelbacha ).

U chrześcijan złodziejstwo i kradzieże były na porządku dziennym. Pomimo dekalogowego „nie kradnij”. Winę za to ponosiła z jednej strony bieda, a nawet nędza pospólstwa, a z drugiej strony chciwość bogaczy, których „apetyt rósł w miarę jedzenia”. Instytucja więzień-lochów przejętych od Rzymu towarzyszyła chrześcijaństwu przez wszystkie wieki jego panowania w Europie i istniała wszędzie tam, dokąd nadjordańska dżuma dotarła. Ciekawostką jest to, że papiestwo samo stworzyło własny system represyjny – sądy, więzienia, tortury, egzekucje. Inną ciekawostką jest to, że dokumenty inkwizycji pokazują powszechne, ogromne donosicielstwo „owieczek” szpiegujących się i donoszących na siebie nawzajem.

– Słowianie tworzyli solidarną wspólnotę która wspierała się nawzajem. Najcięższą chyba karą u Słowian było skazanie członka wspólnoty na banicję.

Chrześcijanie mimo iż oficjalnie tworzyli wspólnotę wiernych nigdy rzeczywistą wspólnotą nie byli. I to nie tylko z powodu rozbicia na dominujący kler i pozbawione głosu owieczki. Kler byl instytucją przypominającą kadrę oficerską w wojsku:  papież – marszałek/generalissimus, kardynałowie – sztab generalny, biskupi – generałowie i reszta kleru różnej „rangi”. U prawosławnych brak było papieża, ale byli patriarchowie, czyli najrówniejsi z równych – biskupów – generałów i podporządkowany im prawosławny pomniejszy kler. Pomiędzy szczeblami hierarchii obowiązywało bezwzględne posłuszeństwo wobec zwierzchności. Same owieczki przypominały względem kleru nie wspólnotę wiernych a stado „baranów” (barany – przepraszam was za to porównanie) prowadzonych tam, gdzie chciał tego kler.
No i przez wieki donosicielstwo pomiędzy katolikami rozbijało tę niewydarzoną i zniewoloną „wspólnotę” owieczek.

– Słowiańszczyzna była afirmacją życia. Obrzędom związanym ze świętami towarzyszyły tańce, śpiewy, śmiech i uczty. Dzieci od najmłodszych lat chętnie brały udział we wszystkich obrządach. Obrzędy cechowała duża spontaniczność. Nie było w nich wyuczonych na pamięć i do znudzenia powtarzanych rutynowo dzień w dzień identycznych „obrzędów” . Słowianie nie znali ponadto umartwiania się bogom ku upodobaniu, będącego czymś całkowicie sprzecznym z ich afirmacją życia.
.
U chrześcijan krótkie, dozwolone, a nawet nakazywane „radosne święta” (tzw. „boże narodzenie” czy tzw. „wielkanoc”) poprzedzane były postami i koniecznością umartwiania się. Postny był ponadto każdy piątek. Ciągle też przypominano owieczkom o marności tego świata, o marności ich samych (prochem jesteś i w proch się obrócisz). Przez długie wieki popularne i podsuwane owieczkom przez kler były przeróżne sposoby umartwiania się – dobrowolne dodatkowe posty, niemycie się, unikanie radości, zabaw, samobiczowanie się. Chrześcijańskie tradycyjne codzienne i coniedzielne obrzędy/gusła – tzw. „msze św.” poza okresowymi niewielkimi detalami nie różniły się od siebie – było to rutynowe odtwarzanie tych samych nudnych „ofiar” chleba i wina i klepanie tych samych wyuczonych na pamięć formułek i modlitw. Przez ogromną większość istnienia chrześcijaństwa gusła te odprawiano po łacinie, której owieczki nie znały. Tak więc „modliły się” one po łacinie nie wiedząc do kogo, o co i jakimi słowami się modlą. Zasypianie a nawet chrapanie podczas guseł zwanych „mszą św.” nie było rzadkością. Zwłaszcza wśród zapędzanych pod karą grzywny do wiejskich kościołów chłopów przemęczonych całotygodniowym tyraniem i harowaniem na panów i kler. Dzieci najczęściej niechętnie chodziły początkowo same od siebie do kościoła. Jedynie tresura ich przy pomocy straszenia piekłem czy diabłem sprawiała, że po jakimś czasie dzieci przyzwyczajały się do nudnych guseł uznając udział w nich jako coś naturalnego.
.

– Słowianie byli ludem tolerancyjnym. Nie jest znana ani jedna wojna, w której Słowianie napadają i zniewalają jakikolwiek inny lud i „nawracają” go narzucają mu własną wiarę. Pozwalali nawet osiedlać się na ich terenie innym, niesłowiańskim poganom, a nawet jahwistom – chrześcijanom. Pod warunkiem, że tamci szanowali wierzenia lokalne i nie próbowali narzucać własnych. Znaną świątynię w Arkonie odwiedzali pogańscy nie-Słowianie a nawet chrześcijanie szukając rady u wyroczni. Nikogo z tych obcych nie zmuszano do przyjęcia wierzeń Redarów. Tortury i okaleczanie ludzi (wydłubywanie oczu czy obcianie rąk, języków, nosów) tylko dlatego, że odrzucają oni wierzenia słowiańskie było całkowicie wykluczone i niemożliwe z dwóch powodów:

1. Słowianie nie byli „barbarzyńcami” w pospolitym i pejoratywnym tego słowa znaczeniu.

2. Nie było to możliwe właśnie z powodu tolerancji cechującej Słowian – nigdy nikogo nie „nawracali” na własny system wierzeń nawet „po dobroci”, ani tym bardziej siłą kierując się powszechną u Słowian zasadą – my mamy bogów swoich – wy swoich”.

Chrześcijaństwo, jak każda religia abrahamowa było i  jest skrajnie nietolerancyjne. Nie tylko wobec pogan czy nie-chrześcijan – także wobec innych „heretyckich” odprysków chrześcijaństwa. Przez długie wieki towarzyszyły rzymskiej szubienicy w chrześcijańskiej judeo-Europie począwszy od ustalenia „jedynie słusznej” ortodoksji prześladowania „heretyków”. Oraz zalegalizowane prześladowania pogan począwszy od antypogańskich edyktów Teodozjusza I. Prześladowano także ateistów i agnostyków jako „bezbożników”. Prześladowana była nawet nauka i filozofia. W okresie panowania szególnie gorliwych cesarzy za posiadanie „zakazanych” ksiąg (pogańskich czy filozoficznych) karano śmiercią. Wieki później Watykan stworzył indeks ksiąg i autorów zakazanych. Na stosach palono i księgi zakazane i ich autorów – jeśli mieli pecha i wpadli w łapska inkwizycji i nie chcieli odwołać swoich „błędów” i „herezji”. Tzw. „święte wojny” – krucjaty – połączone z grabieżą i masowymi rzeziami judeo-Europa oglądała przez długie wieki. Krucjaty podejmowano nie tylko przeciwko muzułmanom – także przeciwko poganom – np. przeciwko Słowianom czy Bałtom. Ale i przeciwko „heretykom”. A nawet przeciwko… katolikom.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Krucjaty
Brutalność krucjat wymierzonych przeciwko heretykom dobrze obrazuje krucjata albigeńska wymierzona przeciwko  katarom. Dokonywane w jej trakcie masakry i rzezie, nawet w kościołach, były wynikiem chrześcijańskiego morderczego fanatyzmu.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_B%C3%A9ziers
Ale masowe rzezie heretyków miały miejsce i bez „krucjat”. Doświadczyli tego np. hugenoci z rąk francuskich arcykatolików. Noc św. Bartłomieja była największą z takich rzezi hugenotów – ale nie jedyną.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Noc_%C5%9Bw._Bart%C5%82omieja
Do mordowania heretyków nawoływali papieże (np. bękart kardynała Colonny Marcin V).

“Wiedz, że interesy Stolicy Apostolskiej, a także twojej korony czynią obowiązkiem eksterminację Husytów. Pamiętaj, że ci bezbożni ludzie ośmielają się głosić zasadę równości; twierdzą, że wszyscy chrześcijanie są braćmi, i że Bóg nie dał ludziom uprzywilejowanym prawa władania narodami; utrzymują, że Chrystus przyszedł na świat aby znieść niewolnictwo [Watykan do XIX w. akceptował niewolnictwo]; wzywają ludzi do wolności, to znaczy do unicestwienia królów i kapłanów.
Teraz, kiedy jeszcze jest czas, zwróć swoje siły przeciwko Czechom, pal, zabijaj i czyń wszędzie pustynię, gdyż nic nie jest bardziej miłe Bogu, ani bardziej pożyteczne dla sprawy królów, niż eksterminacja Husytów.

Do tego samego nawoływali „ojcowie kościoła”, święci teolodzy:
.
“Heretycy popełniają grzech, którym zasłużyli sobie nie tylko na to, by karą klątwy zostali wyłączeni z Kościoła, lecz także usunięci ze świata karą śmierci. O wiele bowiem cięższą zbrodnią jest psuć wiarę, która daje życie dla duszy, niż fałszować pieniądze, które służą życiu doczesnemu. Skoro więc świeccy władcy od razu sprawiedliwie karzą fałszerzy pieniędzy i innych złoczyńców karą śmierci, tym bardziej heretyków można od razu, skoro tylko udowodni się im winę herezji, nie tylko ukarać klątwą, ale także sprawiedliwie uśmiercić..”
.
(Tomasz z Akwinu)
.
.Do zabijania „wrogów” kościoła i „wrogów” żydowskiego Jahwe nawoływali inni „święci” kościoła:

.
Saint-Bernard-de-Clairvaux1
.
Także żyjący w IV/V wieku Augustyn z Hippony uzasadniał teologicznie konieczność nawracania na siłę, a nawet zabijania pogan – pod warunkiem wszakże, że zabijający kieruje się interesem „wiary” i miłością do zabijanego (wytrawny erystyk wszystko jest w stanie udowodnić).
Płonące stosy z ludźmi znały katolicyzm, protestantyzm i prawosławie.
Oprócz krucjat i rzezi pogan, innowierców i heretyków judeo-Europa widziała regularne wojny religijne pomiędzy odpryskami nadjordańskiej dżumy. Największą z nich była Wojna Trzydziestoletnia z milionami ofiar. Znając fanatyzm jahwistów nikogo nie powinno dziwić to, że katolicy i protestanci modlili się do tego samego żydowskiego Jahwe słowami „…i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. A chwilę później mordowali się zawzięcie, z uporem i bez odrobiny litości czy miłosierdzia.
Ale nie tylko judeo-Europa spłynęła krwią ofiar chrześcijańskiego fanatyzmu. Wszędzie gdzie chrześcijanie docierali i mieli lub uzyskiwali przewagę/dominację polityczną bezlitośnie tępili ogniem i mieczem pogan (jedynym wyjątkiem były chyba Indie). Największą daninę krwi zapłaciła za „nawrócenie” Ameryka. Ale krew pogan lała się także w Afryce, Australii i na wyspach Pacyfiku. Najmniej ucierpiała od chrześcijan Azja. Ale dlatego, że wpływy chrześcijaństwa (poza rzadko zaludnioną Syberią) na tym kontynencie nigdzie nie były przez wystarczająco długi czas dominujące. Nie mogli więc chrześcijanie zwyczajowo siłą „nawracać” Azjatów zlewając i ten kontynent rzekami krwi nawracanych pogan.
Ludobójstwo w wykonaniu chrześcijan to jednak nie tyłlo starożytność i średniowiecze. To także czasy współczesne. II wojna światowa widziała ludobójstwa dokonywane przez nacjonalistów chrześcijańskich – prawosławnych i katolickich. Najnowsze wielkie ludobójstwo w Rwandzie także było ludobójstwem w wykonaniu jednych chrześcijan na innych chrześcijanach.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/05/30/chrzescijanskie-wartosci-ludobojstwo-i-hipokryzja/
O ostatnich zbrodniach chrześcijańskiego NATO (Serbia, Afganistan, Irak, Libia) też nie zapominajmy.
.

– U Słowian ważnym elementem wychowywania było (obok wpajania im od dzieciństwa troski o wspólne dobro całej społeczności i lojalności wobec niej) także kultywowanie poczucia godności.

Chrześcijanom – owieczkom – wmawiano ich marność (prochem jesteś i w proch się obrócisz czy posypywanie popiołem głów w tzw. „środę popielcową”), niegodność (panie nie jestem godzien abyś przyszedł do mnie…itd.) a także poczucie winy – to za twoje grzechy Joszue – obrzezany cieśla – umarł na krzyżu. To wypaczało charakter i osobowości owieczek.

– U Słowian fundamentem osobowości było wpajane im od małego  zaufanie wobec wspólnoty i wobec bogów.

U chrześcijan fundamentem osobowości najbardziej wypaczającym charakter owieczek był wpajany im od kołyski paniczny strach przed „karą bożą”, „gniewem bożym”, przed diabłem, a zwłaszcza przed „wiekuistym potępieniem”. Wychowywano w ten sposób zniewolone duszyczki podszyte wszechogarniającym je strachem. Ratowały się przed nim żebrząc u „nieskończenie miłosiernego” o miłosierdzie, litość i o zbawienie (ale był i taki czas, że bogacze po prostu kopowali „zbawienie” za złoto).

.

– Słowianie wolni byli od kłamstwa i hipokryzji. I wyczuwali je natychmiast u kłamców i hipokrytów. Dlatego odrzucali chrześcijaństwo głoszące rzekomo miłość bliźniego widząc postępowanie wyznawców rzymskiej szubienicy:

„U was, chrześcijan ucina się ludziom ręce i nogi, wyłupuje oczy, torturuje w więzieniach. U nas, pogan, tego wszystkiego nie ma, toteż nie chcemy takiej religii”.

.
Jeśli Słowianie ruszali na wojnę, np. na ekspedycję karną nazwaną w żydłackiej historiografii „powstaniem Słowian połabskich” nie przekonywali najechanych Niemców, że robią to kierując się ich dobrem czy miłością bliźniego. Nie dorabiali do własnego postępowania obłudnej ideologii, za którą kryła się chciwość, żądza władzy i bogactw oraz nienawiść do inaczej wierzących.

Chrześcijanie, a zwłaszcza kler to najczystszej wody hipokryci i oszuści. Na ustach mają miłość bliźniego, ale przez wieki bezwzględnie bliźnich milionami mordowali, prześladowali i uciskali. Propagowali ubóstwo (prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne…itd) a żyli w przepychu zabiegając o bogactwa, złoto i pieniądze. Nauczali o konieczności pokory (kto się wywyższa będzie poniżony) a kazali się tytułować waszymi świątobliwościami, waszymi eminencjami, waszymi przewielebnościami. Przez wieki „pokornych” biskupów witano klękając na kolano i całując w pierścień (ostatni raz widziałem to na własne oczy w Warszawie w roku 1975 – przechodzący obok biskupa młody kleryk przyklęknął na jedno kolano i pocałował go w pierścień).
.
– Wiara Słowian była raczej wiedzą, niż ślepą wiarą. Dzięki obserwacji Natury i przeróżnym praktykom osiągania kontaktów z „zaświatami” i wymiarem bogów znali oni otaczającą ich Rzeczywistość we wszystkich jej wymiarach – ludzkim/ziemskim/materialnym – Jawii, duchowym/zaświatami – Nawii i boskim – Prawii. Dzięki temu nie odczuwali panicznego strachu przed śmiercią bo wiedzieli o dalszym życiu (po śmierci fizycznego ciała) w postaci duchowej. Nie bali się też panicznie boga/bogów bo nie znaleźli wśród nich ani jednego boga mściwego i każącego za byle „przewinienie” plagami i nieszczęściami. Nie znali też ani jednego boga, który zapędzałby ich do ludobójczych rzezi. Owszem, wiedzieli o niższych od bogów bytach duchowych, które bywały złośliwe a nawet niebezpieczne, ale potrafili ograniczać ich szkodliwe działania (potrafili to szamani, szeptuni, wiedźmy). Znali też własne „miejsce” na Ziemi – wiedzieli, że są częścią Natury, dziećmi Matki Ziemi (dzisiaj wiemy i my, że każdy atom naszego ciała pochodzi od niej i do niej wraca). Nie wynosili się ponad Naturę i nie traktowali Matki Ziemi jako przedmiotu danego im do dowolnego używania (czyńcie ziemię sobie poddaną). Bogom oddawali cześć, składali im dary przed symbolizującymi ich posągami, ale kładli nacisk na indywidualny kontakt z bogiem/bogami – bez jakichkolwiek pośredników. Ważne było u Słowian samodzielne szukanie zrozumienia i wiedzy. Nie wytworzyli też Słowianie ortodoksji – czyli sztywnego systemu poglądów, dogmatów i „prawd wiary” narzucających im w jaki sposób i w co mają ślepo wierzyć.
.
Chrześcijaństwo przejęło wymyślonego przez oszukańczych ideologów judaizmu mściwego i ludobójczego, rasistowskiego Jahwe, tyle że tego psychopatę przerobiło na boga nieskończenie dobrego i miłosiernego. Dodatkowo dorobiło sobie boga nr 2 – żydowskiego wędrownego samozwańczego rabbiego – Joszuę. Wymyśliło ortodoksyjną, wyssaną z palca doktrynę o walce dobrego Jahwe ze złym Szatanem, wymyśliło rzeczy ostateczne – „sąd ostateczny i piekło albo niebo”. Wymyśliło bzdurną doktrynę o zbawieniu, kult świętych, kult relikwii. Zwalczane były i są w chrześcijaństwie wszelkie samodzielne praktyki i techniki nawiązywania kontaktów z Nawią i Prawią. Jest to zrozumiałe z tego względu, że np. osoby osiągające stany zwane OOBE/OBE zaprzeczają chrześcijańskim dogmatom o zaświatach – niebu i piekle czy sądzie ostatecznym. Jednym z najczęstszych doznań w tych stanach jest uświadomienie sobie faktu istnienia reinkarnacji – kolejnych wcieleń na Ziemi. Wiedza o reinkarnacji jest zaciekle zwalczana przez chrześcijaństwo. Jest to w sumie zrozumiałe – jak zmusić można do posłuszeństwa strachem przed „wiekuistym potępieniem” owieczkę, która wie, że na Ziemię wracamy wielokrotnie a żydo-chrześcijańskie wieczne piekło to bzdura? Jedną z najważniejszych cech chrześcijaństwa jest wymagana od wyznawców ślepa wiara w „nauki” kleru i teologów oraz  w wymyślone przez nich dogmaty. Samodzielne myślenie, samodzielna interpretacja pism, dogmatów i tzw. „prawd wiary” jest surowo zakazana i gorliwie tępiona.
.
– Panteon bogów Słowian nigdy nie był skodyfikowany w sposób dogmatyczny i obowiązkowy dla wszystkich. Ich system wiary/wiedzy miał (i ma) cechy zarówno politeizmu, panteizmu, henoteizmu, a nawet monoteizmu. Wszak wielu bogów słowiańskich można postrzegać jako szczególne emanacje jednego najwyższego Boga – Absolutu. A sam świat fizyczny jako jego fizyczną emanację. Nawet co do imienia najwyższego boga – Absolutu nie było u wszystkich Słowian jedności. Jedni nazywali go tak, inni inaczej. I nie było z tego powodu ani jednej wojny religijnej.
.
U chrześcijan natomiast żydowski bóg/bożek Jahwe z jednej strony określany jest jako niepojęty i nieogarniony (niezbadane są wyroki boskie), a z drugiej strony teolodzy opisali go w najdrobniejszych szczegółach – wiedzą jaki jest, czego od ludzi rzekomo wymaga i oczekuje, dlaczego stworzył wszechświat i ludzi (aby mu służyli). Wiedzą co go cieszy, co go smuci, za co nagradza a za co karze. To jaki on jest niepojęty i nieogarniony? W rzeczywistości zaś żydowski Jahwe jest despotycznym satrapą, który karze za najmniejsze nieposłuszeństwo. Jest podstępny i złośliwy ciągle wystawiając wierzących na przeróżne próby aby się upewnić czy wystarczająco gorliwie i bezwarunkowo w niego wierzą. Niby nieskończenie miłosierny bez krwawej jatki jego domniemanego synalka nie był gotów „odpuścić” grzechów grzesznikom. I chociaż jak głosi dogmat, Joszue zmazał grzechy ludzkie i je odkupił – nadal istnieje piekło i grzesznicy nadal w nim lądują. To jakie grzechy Joszue umierając na rzymskiej szubienicy odkupił?
.
W jednej tylko sprawie chrześcijanie przypominają pogan – choć temu gorliwie zaprzeczają – są politeistami! Kłamiąc przy tym na potęgę, że są monoteistami i że wierzą tylko w jednego boga. A mają ich trzech – bóg nr 1 – „osobowy” bóg ojciec – żydowski Jahwe, bóg nr 2 – osobowy syn boży – Joszue/obrzezany cieśla, bóg nr 3  – amorficzny „duch święty”. Tego ostatniego pomijam, bo jest zbyt nijaki i nieokreślony. Natomiast co do boga ojca i boga syna bożego nie ulega najmniejszej wątpliwości, że są to dwie różne osoby. Wystarczy uważniej przeczytać jewangelie, aby znaleźć dziesiątki przykładów tego, że Joszue nigdy nie nazywał siebie bogiem, a tym bardziej bogiem ojcem. Zawsze przedstawiał siebie jako oddzielną osobę i nie-boga. Widać to np. w haggadzie o ogrójcu, gdzie Joszue modlił się do jego domniemanego niemiłosiernego ojczulka „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak ja chcę, ale jak ty”.
Jeśli uznamy, że Joszue jest tym samym „bogiem” co jego ojciec to musielibyśmy także przyznać, że w ogrójcu miał rozdwojenie jaźni i raz mówił o sobie Ja (w domniemaniu – syn), a raz Ty (ojciec). Jedyną alternatywą jest uznanie, że Joszue był oddzielną osobą. I kiedy na rozkaz Konstantyna uznano go bogiem od wtedy chrześcijaństwo ma co najmniej dwóch bogów – boga nr 1 – boga ojca i boga nr. 2 boga syna bożego. Którzy nie są tym samym bogiem. Każdy z nich to inna osoba. No to jak mogą chrześcijanie bredzić, że ich religia jest monoteizmem?
.
My poganie nie wstydzimy się politeizmu. M.in dzięki niemu byliśmy tolerancyjni i wolni od fanatyzmu. A chrześcijanie, choć są politeistami twierdzą że są monoteistami i w ich zaślepieniu i głupocie wytworzyli fanatyczną i nietolerancyjną, rzekomo „monoteistyczną” religię, której rozprzestrzenianie się przy pomocy miecza i ognia na świecie znaczone było milionami ofiar chrześcijańskiej miłości bliźniego.
.
.
opolczyk
.
.
ps. Mówiąc czy pisząc o Słowiańszczyźnie z jednej strony i żydo-chrześcijaństwie z drugiej nie powinniśmy zapominać i o tym, że Słowiańszczyzna – jej wiedza/wiara, system społeczny, kultura, obrzędy i zespół wartości duchowych i etycznych ją cechujących były wytworem własnym. Natomiast żydochrześcijaństwo jest tworem bazującym na  judaiźmie, wyrosłym z niego i z żydowskiej biblii – księgi zbrodni. Na przestrzeni pierwszych wieków przy tworzeniu „nauk kościoła” korzystało ono z myśli i pomysłów filozofów greckich, choć ich samych następnie zakazano. Politycznie i społecznie było kontynuacją Rzymu. Obrzędy, święta, zwyczaje i symbole (łącznie z krzyżem)  żydochrześcijaństwo przywłaszczyło sobie z tradycji, zwyczajów i kultury pogańskiej narzucając im własną jahwistyczną nadbudowę i interpretację. Jedynymi własnymi pomysłami i wytworami chrześcijaństwa to chyba tylko doktryna grzechu pierworodnego, tzw. „Nowy testament” (pisany zresztą przez żydów), przerobienie żyda Joszue na „boga” i „syna bożego” oraz symboliczny kanibalizm (picie „krwi” i spożywanie”ciała” obrzeznego cieśli podczas guseł zwanych „mszą św.”). Cała zaś praktycznie reszta (obrzędy i zwyczaje) to obce zapożyczenia, imitacje i  podróby podpatrzonych głównie u pogan pierwowzorów.
.
.
precz z jahwizmem
.
Ręce Boga
Advertisements

39 thoughts on “Słowiańska Swarożyca kontra chrześcijański krzyż (rzymska szubienica)

  1. Każdy z nich to inna osoba. No to jak mogą chrześcijanie bredzić, że ich religia jest monoteizmem?

    Jest jeszcze trzecie bóstwo naczelne – Miriam
    + cały panteon świętych i aniołów,diabłów
    oraz najważniejsza postać ,fundament kościoła czyli Szatan.

    Mezamir,

    Nie idzie o „bóstwa” czy „świętych”. Idzie o „boga”! Jak głosi żydo-chrześcijańska propaganda – jedynego i najwyższego. No więc który z nich jest nim? Jedyny i najwyższy „bóg ojciec” Jahwe? Czy jedyny i najwyższy jego syn – oddzielna osoba – Joszue? Który nie jest ojcem. Jest bogiem nr 2.
    opolczyk

    Lubię

  2. Lucyfer z Cagliari, również Lucyferiusz z Calaris, wł. Lucifero Calaritano (zm. 370 lub 371) – biskup Cagliari na Sardynii od ok. 353 roku, przeciwnik arianizmu, święty Kościoła katolickiego.

    W czasie wygnania, Lucyfer napisał pięć pism, skierowanych do cesarza Konstancjusza II:
    Nie obcować z heretykami (De non conveniendo cum hereticis),
    Królowie – zaprzańcy (De regibus apostaticis),
    Obrona św. Atanazego (Pro sancto Athanasio),
    Nie przebaczać grzesznikom (De non parcendo in Deum deliquentibus),
    Umierać za Syna Bożego (Moriendum esse pro Dei filio).

    Zachowane prace Lucyfera dotyczą krytyki arian i walki z herezją (De non conveniendo cum haereticis, De regibus apostaticis oraz De S. Athanasio), są też cennym świadectwem ówczesnej wersji łacińskiego przekładu Biblii, na którą się chętnie powoływał.
    W pismach tych Lucyferiusz ostro krytykuje cesarza za sprzyjanie arianom. Wzywa go do pokuty i powrotu do prawdziwego Kościoła. Od imienia Lucyferiusza, radykalni zwolennicy wiary nicejskiej zwani byli lucyferianami

    Lucyfer z Cagliari był czczony w swej diecezji, jednak nie wszedł do Martyrologium Rzymskiego, ani też nie stał się obiektem powszechnego kultu w Kościele. Imię, jakie nosił, nie miało wówczas (w IV wieku) negatywnych konotacji, pochodzi ono od słów „niosący światłość”, „promienny” „świetlny”.
    Jego wspomnienie liturgiczne na Sardynii obchodzone jest 20 maja

    „Co ciekawe, w liturgii Wielkiej Soboty Lucyferem nazwany jest sam Chrystus.”: https://opolczykpl.wordpress.com/2012/04/07/chrzescijanstwo-ideologiczna-bron-masowego-razenia-o-swiatowym-zasiegu/#comment-27234

    Admin

    Lubię

  3. Tak z innej beczki.
    Opolczyku, powiedz mi w skrócie co sądzisz o pewnym panu o nazwisku Trehlebov i jego ideologii dawnej władzy wybieranej stopniowo od głowy rodziny, poprzez główną głowę we wsi, wybraną spośród głów rodziny i tak wyżej i tak wyżej, czy wtedy główna władza jest realnie wybrana mądrze i czy władza jest wtedy godna i mądra. Poproszę na maila.


    Svoerg,

    Maila wyślę, ale że pytanie jest ciekawe odpowiedź na nie zamieszczam tutaj:

    Nie wszystko co propaguje Trehlebov trafia mi do przekonania. Oprócz mądrych rzeczy plecie on niekiedy głupoty. Razi mnie u niego zwłaszcza jego biały rasizm – uważa on „białą” rasę za lepszą. A przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. No i rosyjski szowninizm też jest u niego wyczuwalny. Nie-Rosjanie nie cieszą się jego zbytnim szacunkiem. Dotyczy to zarówno nierosyjskich etnicznych mieszkańców Federacji Rosyjskiej jak i innych Słowian spoza Rosji.
    Co do jego pomysłu władzy wybieralnej na coraz wyższych poziomach nie mam żadnych zastrzeżeń. Widzę to podobnie. Przy kilku wszak zastrzeżeniach:

    – już na poziomie wsi jej „głowa” nie powinna być „dyktatorem” czy „autokratą”. Raczej koordynatorem realizującym decyzje starszyzny wsi.

    – Na poziomie jeszcze wyższym – grupy wsi skupiających członków tego samego rodu, czy plemienia skupiającego pokrewne rody powinno być tak samo – „głowa” rodu czy plemienia jest bardziej koordynatorem, opiekunem i strażnikiem tradycji – a nie autokratycznym władcą. I wszędzie tam, gdzie sprawa dotyczy codziennego życia każdej z poszczególnych wsi – one same o sobie decydują.

    – Na wszystkich poziomach we wszystkich podejmowanych decyzjach liczący się powinien być głos szamanów, szeptunów, wiedźm, płanetników i tych wszystkich, którzy wyróżniają się posiadną wiedzą i talentami.

    Wybór władz w ten sposób już na najniższym poziomie – we wsi – ma to do siebie, że jest duża szansa na wybór rzeczywiście dobrego kandydata. Typ złośliwy, arogancki, leniwy czy egoistyczny nie znajdzie poparcia i uznania i nie zostanie wybrany. Ważne jest wszakże to, aby wybory były bez udziału jakichkolwiek partii politycznych propagujących własnych „kandydatów”, oraz aby przed wyborami było zero „kampanii wyborczej” i zero „obietnic”. Wybierany jest ktoś, kto dotychczasową postawą wykazał, że troszczy się o wspólnotę oraz że cieszy się szacunkiem i poważaniem większości (a nie ktoś kto obiecuje cuda i złote góry). Przez co jego działania koordynujące/realizujące postanowienia starszyzny nie będą trafiały na opór i sprzeciw większości mieszkańców.
    opolczyk

    Lubię

    • Dziękuję za odpowiedź, w moim widzeniu tego dodałbym, że oczywiście wszelkie wybory czy decyzje podejmowane winny być całkowicie jawnie, nie gdzieś za zamkniętymi drzwiami, w jakiejś urnie. Tylko przed społeczeństwem, wtedy osoba na „stanowisku” nie miałaby szans wprowadzić niczego za plecami, wmawiając potem, że tak przecież głosowali. Jeśli coś miało by być na krzywdę danej społeczności to szybko dostałby delikwent kijem po D. Nie pamiętam już gdzie o tym czytałem ale po kryzysie w Hiszpanii zaczęło występować takie zjawisko, ze społeczności zaczynały same dbać o siebie, każdy robił dla drugiego to co potrafił, kiedy się dało płacili pieniędzmi ale przede wszystkim żywnością i towarami (ubrania/chemia/etc). A co do Trehlebova to faktycznie niektóre jego poglądy są niezdrowe, bo każde wywyższanie się powoduje konflikty. O tym czy ktoś stoi wyżej od innych (wiedza/inteligencja) powinni decydować inni a nie oni sami. Pozdrawiam i do przeczytania!
      Sława! (a, że piję teraz miodu to może być i Skoal!)

      Lubię

  4. Nie można też zapomnieć o tym, że wiara słowiańska była nastawiona na doczesność. Słowianie czcili świat doczesny pod postacią przeróżnych bogów (jak czcił ktoś np. boginię Mokosz – czcił ziemię). W chrześcijaństwie całe życie powinno być poświęcone zbawieniu swojej duszy.
    Inną ważną różnicą jest stosunek do swojej wiary. Dla chrześcijanina powinna być sensem życia. Nasi przodko

    Dlaczego nie dokończyłeś?
    opolczyk

    Lubię

    • Już wyjaśniam. Pisałem komentarz na tablecie. Gdzieś pod koniec komentarza, w środku zdania zacząłem myśleć nad nickiem. Po wpisaniu wcisnąłem „opublikuj komentarz”. Cóż, dlatego należy robić wszystko po kolei…
      Zamierzałem napisać, że nasi przodkowie nie mieli aż takiego silnego stosunku do wiary. O ile Słowianie byli wierni swojemu rodowi, to chrześcijaństwo stawiało wierność Jehowie przed wierność rodzinie. Ciekawe, że ważnymi postaciami chrześcijaństwa są:
      1. Abraham chcący zabić swego syna aby pokazać Jego wie swoje oddanie.
      2. Oraz Jeszua zwracający się do swojej rodziny jak do obcych (cyt. z pamięci: „któż jest moją matką i kto jest moimi braćmi”). Nie ma co się dziwić – był bękartem rzymskiego żołnierza ;).


      U naszych przodków wiara Przyrody i silne związki rodzinno-rodowo-plemienne uzupełniały się i wzmacniały nawzajem. Ważnym elementem kultury i tożsamości Słowian były cześć oddawana bogom i przodkom. Nie było u nich przeciwstawiania wiary i więzów rodzinnych. Natomiast u jahwistów jest tak, że kult żydowskich idoli jest ważniejszy niż związki rodzinne.
      „Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, oto jego matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z nim mówić. Ktoś rzekł do niego: Oto twoja matka i twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z tobą. Lecz on odpowiedział temu, który mu to oznajmił: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę ojca mojego, który jest w niebie, ten mi jest bratem, siostrą i matką.”
      „Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien.”
      opolczyk

      Lubię

  5. Muszę skomentować ten fragment wpisu: „- Wiara Słowian była raczej wiedzą, niż ślepą wiarą. Dzięki obserwacji Natury i przeróżnym praktykom osiągania kontaktów z “zaświatami” i wymiarem bogów znali oni otaczającą ich Rzeczywistość”
    Nie chce zostać, broń Perunie, oskarżony o szczucie na wierzenia Słowian i nas odradzających się ale…
    Ale szczerze, czy nie uważacie, że gdyby teraz odrodziła się u nas słowiańska wiara to nie byłaby przypadkiem właśnie tą ślepą wiarą opartą o różne wedy, księgi i inne zapiski?
    Bo przecież kto w dzisiejszych czasach miałby szanse odrodzić tą wiarę na podstawie wiedzy, aktualnej wiedzy, by była to wiara czysta. Ile osób znalazło by się takich nie cierpiących na odmóżdżenie religijno/(jahwistyczno)-telewizyjno-radiowo-internetowe? Pewnie trochę się znajdzie, ale ile spośród tych będzie umiało się skontaktować z częstotliwościami o których ludzkość prawie zapomniała. I czy „nasi bogowie” są na tyle cierpliwi by do nas wrócić po tylu wiekach zapomnienia przez wyznawców.

    Lubię

    • Svoerg,

      Zagrożenie takie istnieje rzeczywiście. Ludzie przyzwyczajeni do wiary w przeróżne „prawdy objawione”, wyrwani z systemu, gdzie nie musieli samodzielnie myśleć łatwo popadają w kolejną pułapkę kolejnych „prawd objawionych”. Owe wedy powinne być traktowane co najwyżej jako dowód na pokrewieństwo duchowe i kulturowe Słowian ze starożytnymi cywilizacjami jak hinduizm oraz jako dowód starożytności cywilizacji słowiańskiej. A nie jako „słowiańskie pismo święte” – jedyną jedynie prawdziwą „prawdę objawioną” .

      Odradzające się pogaństwo i powrót do Wiary Przyrody naszch przodków zagrożone jest przez inne jeszcze czynniki:

      – spory „dogmatyczno-teologiczne” pomiędzy związkami rodzimowierców. Bo takie istnieją i są prowadzone.

      – Sprowadzenie Słowiańszczyzny do poziomu „odtwórstwa” religijno-historyczno-etnograficznego.

      – nacjonalizm prowadzący do konfliktów Słowian żyjących w różnych krajach.

      – popieranie żydo-kapitalizmu, jakie zauważyłem na różnych forach rodzimowierczych. A to wzmacnia kult indywidualizmu w miejsce kształtowanie poczucia zbiorowości i wspólnoty. A także wzmacnia ciągotki do konkurencji (osiągnięcie indywidualnego sukcesu) zamiast współdziałania. No i wzmacnia kult bogacenia się i przywiązania do „dóbr materialnych”, obcy naszym przodkom.
      Tak więc zagrożeń jest wiele…

      Nasi bogowie mają cierpliwość – w ich wymiarze czas nie płynie. Tam panuje bezczasowość. Ponadto to nie oni mają do nas wrócić – a my do nich.

      Lubię

      • „Nasi bogowie mają cierpliwość – w ich wymiarze czas nie płynie. Tam panuje bezczasowość. Ponadto to nie oni mają do nas wrócić – a my do nich.”

        Takiej to odpowiedzi oczekiwałem.
        P.S. masz bardzo nieśmiertelne oczy, nie są „mętne”. To rzadkość. Cieszę się, że prowadzisz ten blog.

        Lubię

    • Svoergu, „praca u podstaw” i wyjaśnia się wszystko. Wiele dorosłych jednostek jest straconych, ale dzieci nie mają wpisów jak ich rodzice. Dają się kształtować. Ważne jest by wykształcić porządnych ludzi, którzy będą myśleć samodzielnie, nieskażonych szkodliwymi poglądami i przyzwyczajeniami. Tutaj winien włożyć swój trud, kto potrafi.

      Lubię

  6. W stosunku do nas Słowian, unikam słowa wiara bo są to wierzenia oparte na wiedzy. Wiara to są wątpliwości i w większości ślepe słuchanie tego co ktoś mówi. Podam przykład. Dwoje ludzi siedzi w jednym pokoju i jeden opowiada drugiemu co jest za zamkniętymi drzwiami drugiego pokoju. Słuchający albo uwierzy albo nie, ale nigdy nie będzie pewnym dopóki nie otworzy drzwi i sam nie sprawdzi.Do tej chwili jest to wyłącznie wiara i bez znaczenia jest to czy opowiadający mówi pradę czy kłamie. W momencie otwarcia drzwi, cokolwiek by za nimi nie było, kończy się wiara a zaczyna wiedza. I tym różnimy się od judeochrześcijan. U nich w żaden sposób nie można otworzyć drzwi.

    Lubię

  7. Nie ma emocji – jest spokój.
    Nie ma ignorancji – jest wiedza.
    Nie ma namiętności (pasji) – jest pogoda ducha.
    Nie ma chaosu – jest harmonia.
    Nie ma śmierci – jest Moc.
    „…Często stosowanym przez Jedi znakiem był starożytny symbol Bendu, przypominający ośmiopromienne słońce. Oznaczał on mistyczną jedność Galaktyki w Mocy…”[ http://pl.wikipedia.org/wiki/Jedi ]

    „…Manitu (także Manitou) – w wierzeniach Indian z plemion algonkińskich (Arapahowie, Czejenowie, Delawarowie, Odżibwejowie, Saukowie) tajemnicza siła przenikająca całą przyrodę; przejawami tej siły są konkretne zjawiska przyrody.

    Indianie z tych plemion nie wierzyli w boga osobowego ani w duchy uosabiające „dobro” lub „zło”. Nie istniał dla nich jeden manitu, lecz była ich nieskończona liczba. Dopiero koloniści (a wśród nich zwłaszcza chrześcijańscy misjonarze), dokonując projekcji pojęć z własnej wiary, przyczynili się do antropomorfizacji siły manitu do postaci Wielkiego Manitu, dobrego lub złego ducha….”{ http://pl.wikipedia.org/wiki/Manitu }

    ‚…Koncepcja yin i yang pochodzi z antycznej filozofii chińskiej i metafizyki. Opisuje ona dwie pierwotne i przeciwne, lecz uzupełniające się siły, które odnaleźć można w całym wszechświecie…” { http://pl.wikipedia.org/wiki/Yin_i_yang }

    „…Istota wierzeń słowiańskich nie polegała na sporach – kto ma rację, a na oddawaniu czci bogom będących personifikacją Sił i Ducha Natury. Ponadto była łącznością z duchami przodków odpoczywającymi po dokonaniu żywota w Nawii…” [ https://opolczykpl.wordpress.com/2012/04/14/moj-ulubiony-bog-slowianski-swarozyc/ ]

    …………………………………………………………………………………………………………………………..
    JESTEM DUMNY Z BYCIA SŁOWIANINEM ! CHWAŁA SWAROGU ! SŁAWA PRZODKOM !

    Lubię

    • „Nie ma emocji…”
      KOTOR dał mi kiedyś spory zastrzyk zastanowienia.
      Święty Gaj na Dantooine ze Świętymi Drzewami u Mistrzów są dla mnie wciąż intrygujące.
      Jeżeli przyjmiemy to za próbę przemycenia pewnych informacji, o dziwo skutecznie przez sito syjonistycznej cenzury, to czy nie gubi ich ignorancja i w tym jest szansa?

      Lubię

  8. Moze to smieszne, ale wzruszam sie kiedy czytam niektore wpisy np Svoerga. Pieknre slowa dodajace otuchy i nadziei, ze nie zwariowalo sie w jesieni zycia a odkrylo cos, co bylo oczywiste a brutalnie stlamszone przez wszystkie lata chrzescujanskiego wychowania.. Dziekuje Wam.

    Lubię

  9. agro :
    Moze to smieszne, ale wzruszam sie kiedy czytam niektore wpisy np Svoerga. Pieknre slowa dodajace otuchy i nadziei, ze nie zwariowalo sie w jesieni zycia a odkrylo cos, co bylo oczywiste a brutalnie stlamszone przez wszystkie lata chrzescujanskiego wychowania.. Dziekuje Wam.

    Mam bardzo podobne odczucia! Niekiedy zastanawiam się, czy kompletnie nie sfiksowałam, czy nie popadłam w jakiś obłęd. Kiedy tłumaczę ludziom, że moim jedynym wierzeniem jest wiara w Naturę ( uogólniając ), czuję jak dziwnie się na mnie patrzą i jak tracę ich szacunek. Na początku się tym przejmowałam, ale teraz stwierdzam, że ludzie w moim wieku ( czyli po 20’tce) są jeszcze mentalnymi dziećmi, z wypranymi mózgami przez kościół, mass media, cudowną kulturę zachodu. Jestem zażenowana stanem wiedzy ( czy raczej niewiedzy! ) moich znajomych. Jeśli nie da się czegoś wyczytać na pudelku, to znaczy, że nie trzeba tego wiedzieć… Nie zastanawiają się zupełnie jak działa i funkcjonuje świat wokół nich. Bieda z nędzą, że ręce opadają…

    Dlatego cieszę się, że znalazłam ten blog i grupkę ludzi, która zauważa, ze ten świat idzie w złym kierunku. Mam nadzieję, ze jeszcze sporo się od was dowiem.

    P.S Jest mi szczególnie miło Opolczyku, bo wyczytałam, że mieszkasz w Niemczech, gdzieś niedaleko Hirsau 😉 Sama tam mieszkałam, byłam w Hirsau i innych podobnych tamtejszych ruinach. Schwarzwald jest idealnym miejscem na szukanie boskości w przyrodzie. Szkoda, że tak dalekood Polski, bez której ja nie umiałam życ 😉 pozdrawiam

    Lubię

  10. Chciałbym się podzielić moimi (nieprzespana noc robi swoje) przemyśleniami na temat naprawy lub chociaż poprawy sytuacji w naszym kraju:

    1. Wziąć przykład z Islandii, obalić rząd, napisać konstytucje od nowa, wyrzucić obce banki, pociągnąć polityków do odpowiedzialności. (jeśli się mylę to poprawcie ale obce banki wyrzucono też na Węgrzech i Białorusi i się polepszyło). Tutaj trochę rozwinę:
    Zlikwidować Senat. po co to komu? Obniżyć liczbę posłów, stworzyć z tego dodatkowy przywilej a nie darmozjadowy zawód (w Szwajcarii politycy pracują normalnie a dodatkowo zajmują się polityką. Dzięki temu wiedzą, co potrzeba zwykłym ludziom). Wprowadzić okręgi jednomandatowe, niech w polityce będą Ci na których się NAPRAWDĘ głosuje. (Z czasem można wprowadzić system władzy wybierany stopniowo – o czym pisałem z opolczykiem wyżej). No i oczywiście MUSI być możliwość odwołania kogoś ze stanowiska i pociągnięcie do odpowiedzialności nawet materialnej, a nie, że bierze się kredyt poselski, odchodzi z polityki i kredytu spłacać nie trzeba..
    Jedno z najważniejszych praw jakie należałoby zmienić (w tym przypadku ustanowić) to prawo do obrony!! A nie, że ktoś zrobi w obronie własnej krzywdę napastnikowi i może mieć z tego spore konsekwencje karne…Absurd jakich mało. Drugie to wyeliminować przepisy zachęcające złodziejstwo – do 1000zł to „tylko wykroczenie”. Kolejna sprawa, szkolić policję i straż miejską, że oni są dla ludzi, mają ich chronić i od samych siebie też wymagać przestrzegania praw! A tak to policjanci myślą, że są ponad prawem. Albo się patrzą jak kogoś biją i oni nie podejdą bo „napastnicy byli agresywni” a przepraszam pałki, gaz, paralizatory i przede wszystkim broń to mają od czego??

    2. Zerwać konkordat i wyeliminować religię katolicką jako element polityki i przymusowej nauki w szkołach. Zabrać im wszystkie zagarnięte ziemie, pałace i zamki (np. ten w Szczytnej)

    3. Zakazać całkowicie szerzenia homoseksualizmu i tego nowego zboczenia Gender.

    4. Postawić na nogi system edukacji (wziąć przykład z Finlandii), nauka ma się odbywać w szkole, poza szkołą to jest czas wolny dla dziecka. Inaczej nie będzie miało szans kreatywnie zająć się pasjami.

    5. Zmniejszyć do minimum biurokracje i „urzędasowość”. Ułatwić ludziom papierologie a nie utrudniać życie np. gdy ktoś dbając o środowisko chce mieć panele słoneczne na dachu.

    6. Wskrzesić, dbać, podtrzymywać Polskie firmy! A nie zamykać i sprzedawać obcym rękom brudnym i śmierdzącym od jahwistycznej mamony! Polskie produkty promować u nas: dlaczego jedne z najlepszych pociągów i tramwajów produkuje się za granicę a u nas jeździ się złomami albo wydaje fortuny za przereklamowane „Pierdolino” ?!

    7. Infrastruktura kolejowa i drogowa są wielokrotnie zarządzane nielogicznie. A może by tak jakiś Urząd Logistyczny? Ile to razy na trasie mającej 400 km puszcza się pociąg z ledwo dwoma wagonami . Ile to razy naprawia się jakieś dziwne polne drogi a drogi główne stoją dziurawe jak po ataku bombowym. Lub naprawia się je tuż przed zimą by na wiosnę wyszło wszystko na nowo…

    8. Ciekawi mnie taka sytuacja: Polska odrywa się od Uni Jewropejskiej i stawia na relacje z Czechami, Słowakami, Węgrami, Litwinami itd.

    P.S. wiele mln zł można zaoszczędzić na zerwaniu z konkordatem, zmniejszeniu l.posłów i ich uposażenia, likw.senatu..Ale w sumie nie pieniądze tu powinno chodzić.
    P.S.S. Dzięki agro za Twe słowa..

    Co sądzicie o moich nocnych pomysłach? Przepraszam za moje liczne wykrzykniki ale targał mną gniew gdy to pisałem.

    Sława!

    Liked by 1 osoba

  11. Svoerg
    Zmiany musiałyby być wprowadzane stopniowo, z rozmysłem. Musiałaby się zmienić polska mentalność, a to chyba najtrudniejsza część.
    Nagłe wyplewienie władzy katolickiej, odciągnięcie jej od polityki i mamony mogłoby się skończyć wojną domową. Wcale nie przasadzam. Skoro bitwa o jeden krzyż pod sejmem narobiła tyle rumoru, to ” podniesienie ręki” na wszechświętych męczenników pańskich skończyło by się regularnymi przemarszami wojsk rydzykowskich przez całą Polskę.
    Ciekawa jestem jak pingwiny z Watykanu by na to zareagowały.

    Lubię

    • Ależ oczywiście, że nie przesadzasz. Też czuje, że skończyło by się to masowym buntem baranków prowadzonych przez pasterza…ja osobiście mas moherów się nie boję. Działam w ruchu rycerskim, rozbili by się na mojej zbroi i tarczy 🙂 Ale tak serio to niestety szanse na przetrwanie są małe bo stawiam trzy kufle miodu pitnego, że na czele szło bu odmóżdżone wojsko prowadzone przez kapelanów.

      Lubię

      • „BUNT BARANKÓW” I TAK WRESZCIE SIĘ ZACZNIE ,WSZĘDZIE JUŻ NA ŚWIECIE ZACZYNA WYBIJAĆ TO CYWILIZACYJNE SZAMBO .LADA MOMENT I NAS PORWIE FALA POWSZECHNEGO BUNTU WOBEC RZECZYWISTOŚCI .NIE MA CO SIĘ JEDNAK ŁUDZIĆ ŻE NA TEJ FALI NIE ZECHCĄ POPŁYNĄĆ PRZERÓŻNI „ZBAWCY” ITP. WIADOMO TEŻ ŻE OBECNY SYSTEM „TANIO SKÓRY NIE SPRZEDA ” .NIE MA TEŻ CO SIĘ ŁUDZIĆ ŻE DO TEGO CZASU ZDĄŻYMY PRZEKONAĆ ŚWIAT DO NASZEJ SPRAWY ,ZANIM TENŻE ŚWIAT POGRĄŻY SIĘ W CHAOSIE WALKI .MYŚLĘ ŻE TAK CZY INACZEJ ,O TO BY PRZETRWAĆ A PO WSZYSTKIM MÓC ZBUDOWAĆ NASZ ŚWIAT DLA NASZYCH POTOMKÓW ,BĘDZIEMY MUSIELI WALCZYĆ KAŻDĄ DOSTĘPNĄ BRONIĄ ,NAWET ZĘBAMI I PAZURAMI JEŚLI BĘDZIE TRZEBA .BO TYLKO JEŚLI UDA NAM SIĘ PRZETRWAĆ ;BYĆ MOŻE UDA NAM SIĘ TEŻ WPŁYNĄĆ NA TO JAK BĘDZIE WYGLĄDAĆ „NOWY ŚWIAT ” TAK JAK KTOŚ ŁADNIE POWIEDZIAŁ „to nie Bogowie maja wrócić do nas ,tylko my do Bogów” ,,,,,,,,,,,,,,,,,,bo bez nas i Bogów nie będzie .

        PRZY OKAZJI SKOŃCZCIE Z TYM DEFETYZMEM „WOJSKO,POLICJA,DRONY,GAZY BOJOWE…” I CÓŻ Z TEGO ….CZY ATAKUJĄ CIE KIJEM CZY ATOMÓWKĄ MASZ I TAK DWA WYJŚCIA ,ALBO SIĘ PODDAĆ ALBO WALCZYĆ .JEŚLI SIĘ PODDASZ SĄ DWA WYJŚCIA -ALBO CIĘ I TAK ROZWALĄ KIJEM BĄDŹ ATOMÓWKĄ,ALBO ZAJEŻDŻĄ JAKO NIEWOLNIKA .WALCZĄC MASZ SZANSĘ WYGRAĆ NIEZALEŻNIE CZY WRÓG MA KIJ CZY BOMBY .W ZALEŻNOŚCI TEŻ OD TEGO W JAKĄ BROŃ WYPOSAŻONY JEST PRZECIWNIK USTALAMY TAKTYKĘ WALKI .PRZY KIJU SPRAWA JEST STOSUNKOWO ŁATWIEJSZA .JEŚLI CHODZI O BARDZIEJ CYWILIZOWANE NARZĘDZIA UŚMIERCANIA CÓŻ ,”CZASEM NAJLEPSZĄ OBRONĄ JEST ATAK ” WYSTARCZAJĄCO SZYBKI ATAK NIE WYMAGA NAWET RÓWNOWAŻĄCEGO UZBROJENIA CZASEM WYSTARCZY CELNIE TRAFIĆ .DO TRAFIANIA ZAŚ MIECZ JEST CAŁKIEM PORĘCZNY 😉 SAM LUBIĘ POMACHAĆ KTÓRYMŚ Z 4 POSIADANYCH MIECZY WIĘC JESTEM GOTOWY ,W RAZIE GDYBY „SIĘ ZACZĘŁO ” .A JAK DOBRZE SIĘ SPISZEMY TO MIODU SIĘ NAPIJEMY PO WSZYSTKIM BEZ ŻADNYCH ZAKŁADÓW 😉

        Lubię

  12. Lubuszanka,

    Witam w mojej słowiańskiej ostoi.
    Mnie także nadal zadziwia ślepota i głupota ludzka – obecna anty-cywilizacja pcha się ku przepaści, a ludzie świętują i są z niej dumni. Piszesz: „Mam nadzieję, ze jeszcze sporo się od was dowiem.” Powiem Ci, że ja sam wciąż i nadal uczę się – także od czytelników tego blogu. To taka solidarna wymiana wiedzy, przemyśleń, odczuć i doświadczeń.

    Miło mi, że znasz region mojego zamieszkania (i nie potępiasz mnie, że jestem „Niemcem”). Hirsau, ruiny klasztoru robią na mnie wrażenie. Widać jego dawną potęgę i obecną ruinę. Co pokazuje, że i ta dżuma jest przemijająca.
    Nie wiem, czy słyszałaś o ruinach zamku Liebeneck?
    http://de.wikipedia.org/wiki/Burgruine_Liebeneck
    Położony malowniczo w lesie, na urwisku. Jeśli zajdzie się tam rano, nim pojawią się małe grupki spacerowiczów z okolicy panuje tam cisza. Słychać jedynie głosy Przyrody – ptaki, owady, szum drzew. Co najdziwniejsze – w linii prostej od centrum Pforzheimu jest do ruin 6 – 7 kilometrów. A tysiące mieszkańców o nich nie słyszało. Byłem tam parokrotnie, napstrykałem nawet kiedyś sporo zdjęć. Być może zrobię z nich kiedyś oddzielny tekścik.
    Mnie do Polski ciągnęło zawsze przez długie lata. Tyle, że kiedy przyjeżdżałem w rodzinne strony i za każdym razem coraz mniej rozumiałem się ze znajomymi i bliskimi (powodowała to ewolucja mojego widzenia świata) powoli z tego się „wyleczyłem”. Choć naturalnie wolałbym żyć w otoczeniu słowiańskim. Pocieszam się tym, że w starożytności osadnictwo słowiańskie sięgało po Ren – czyli nadal jestem u siebie. Tyle że napływowców i podmieńców wokół mnie przybyło.
    Niedawno byłem na spotkaniu z grupką niemieckich znajomych. Rozmawialiśmy o wielu sprawach. Byli zdziwieni, gdy dowiedzieli się, że powróciłem do prastarej słowiańskiej wiary przyrody i pogaństwa. Z ciekawością wypytywali o wiele szczegółów. Nie mieściło się im w głowach (w większości są to chrześcijanie) że poganie to nie „bezbożnicy” i że nie prowadzili nigdy ani jednej wojny religijnej. No i że nie „nawracali” innych w jakikolwiek sposób. A jeszcze bardziej dziwił ich system słowiańskiej demokracji plemiennej, wiece i brak tyranii. W sumie buduję u znajomych Niemców sympatię dla Słowiańszczyzny.

    Svoerg,

    Widzę, że bezsenność jest zaraźliwa. Ja też miałem kłopoty z zaśnięciem.
    Twoje przemyślenia są ciekawe. W dużej mierze pokrywają się z moimi.
    https://opolczykpl.wordpress.com/2013/07/26/program-dla-polski-slowianskiej/
    Jest tylko jeden problem – jak te wszystkie koniecze zmiany przeprowadzić?
    O tym, że praktycznie wszystko dookoła nas należy zmienić – dla wielu z nas nie polega wątpliwości. Tylko wciąż nie mamy „czarodziejskiej pałeczki”, aby zrobić hokus-pokus i naprawić chorą i zdegenerowaną żydo-anty-cywilizację, w której przyszło nam żyć.

    Lubię

    • Svoerg,

      Widzę, że bezsenność jest zaraźliwa. Ja też miałem kłopoty z zaśnięciem.
      Twoje przemyślenia są ciekawe. W dużej mierze pokrywają się z moimi.
      https://opolczykpl.wordpress.com/2013/07/26/program-dla-polski-slowianskiej/
      Jest tylko jeden problem – jak te wszystkie koniecze zmiany przeprowadzić?
      O tym, że praktycznie wszystko dookoła nas należy zmienić – dla wielu z nas nie polega wątpliwości. Tylko wciąż nie mamy “czarodziejskiej pałeczki”, aby zrobić hokus-pokus i naprawić chorą i zdegenerowaną żydo-anty-cywilizację, w której przyszło nam żyć.

      Trzeba przegrzebać jakieś legendy, kroniki i zacząć szukać po jakiś jaskiniach, może gdzieś jest wbity w skałę miecz Bolesława II Zapomnianego albo jakaś studnia Wody Życia

      Lubię

    • Lubuszanka,

      To znamy. Było już u mnie przytaczane.
      Tyle że sam psor Mikołejko to zwykła kanalia.

      „Ogrom zastrzeżeń budzą we mnie także wypowiedzi propagandysty i kłamcy profesora Zbigniewa Mikołejki. Jedyną prawdziwą jego wypowiedzią była ta o mordowaniu przez fanatycznych żydo-katolików pogańskich żerców i o brutalnym tępieniu naszego rodzimego pogaństwa. Ale cała reszta jego wypowiedzi to propaganda i kłamstwa podane dodatkowo w lekceważącym pogaństwo tonie.
      A więc kłamstwem jest, że nie mamy pojęcia jak wyglądały kulty i obrzędy pogańskie, bo rzekomo szybko zostały całkowicie wytępione.
      Odsyłam kłamcę (lub ignoranta) profesora Mikołejko do ogromnej ilości zapisków kościelnych świadczących o tym, że obrzędy pogańskie w Polsce utrzymywały się przez długie wieki mimo oficjalnej propagandy o zwycięstwie żydo-katolicyzmu nad pogaństwem. Przytoczę kilka z nich:

      – XIII wiek – bulla papieska potępia pogańskie praktyki w Krakowie.
      – XV wiek – synod biskupów w Poznaniu potępia pogańskie praktyki i obrzędy w Polsce.
      – rok 1793 – lustracja biskupia w Kałdusie potępia pogańskie praktyki mieszkańców tej katoliczonej od początku XI wieku wsi.

      “…nieliczni mają zwyczaj uczestniczyć w […] nabożeństwie, cały zaś lud, w tych najwięcej prawowierną religię obrażających czasach, częściowo składa ofiary Bachusowi w dolinie wsi Kałdus, a częściowo Wenerze w sąsiednim gaju. Dlatego z takiego też powodu, jak i zniszczenia niniejszej kaplicy, musiał kult zostać przeniesiony do chełmińskiego kościoła parafialnego.”

      Jest oczywiste, że mieszkańcy Kałdusu nie czcili Bachusa czy Wenery. My Słowianie mamy własnych bogów. Jedynie biskup albo nie chciał wymieniać ich imion, albo ich nie znał – i dlatego podał znane mu imiona bogów śródziemnomorskich.
      A jeszcze później, bo w XIX wieku jeden z pionierów badań Słowiańszczyzny, Adam Czarnocki odnalazł żywą wiarę, tradycje i obrzędy pogańskie na polskiej wsi.

      “Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona Bogów zapomnianych.”
      Tak więc kłamie profesor Mikołejko twierdząc, że obrzędy pogańskie zostały już dawno wytępione i że są one z tego powodu nie do zrekonstruowania. Ich wcale nie trzeba nawet rekonstruować, ponieważ przez wielu badaczy i etnografów zostały one opisane dokładnie i szczegółowo. Zresztą, autor i narrator tego haniebnego reportażu sam przyznał, że Mickiewicz pisząc drugą część Dziadów bazował na pogańskich obrzędach ludowych, jakie sam obserwował jeszcze w XIX wieku.”

      https://opolczykpl.wordpress.com/2013/05/10/protest-w-sprawie-spotwarzenia-i-plugawienia-polskich-rodzimowiercow-i-pogan/

      Lubię

  13. Chyba jednym z jakichś sensowniejszych rozwiązań jest odcinanie się od banksterskich wpływów jak to tylko możliwe, czyli dla dzieci np edukacja domowa (w Polsce jeszcze legalne ale potrzebna jest zgoda dyrektora szkoły do której dziecko uczęszcza) a dla dorosłych sprzedaż internetowa bez rejestrowania działalności, leczenie domowymi sposobami i ogólna wszechstronnosć wiedzy co jeszcze 20 lat temu w Polsce było czymś normalnym. Mile widziane umiejętności w budownictwie, mechanice i elektryce. Bardzo ważnym powinno być także dbanie o swój stan psychofizyczny i swoich najbliższych ( sztuki walki, joga itp ). Myśle że wiele odpowiedzi jest w nas. Nie wiem tylko jak postępować z jednostkami które z własnej woli wybierają budowanie NWO (praca w korporacji czy przy politykach) albo tak zaślepionymi że nie chcą nawet weryfikować swoich poglądów. Z resztą nawet ludzie którzy mają świadomość rozszabrowania Polski i krajów zachodu przez banksterów i zainstalowania w tych krajach członków tych klik, potrafią jednocześnie wierzyć w prawdziwość konfliktu PO-PiS i wogole dbanie wszystkich partii w Polsce w jakimkolwiek stopniu o nasze interesy. Może tu działa jakiś mechanizm wyparcia, obrony przed rozpaczą. Próbując zmieniać te postawy nie mówię już wszystkich swoich racji od razu ale kawałek po kawałku drąże temat i obalam słabe punkty.

    Lubię

  14. Jestem po świątecznych rozmowach z członkami mojej rodziny. W większości ludzie wykształceni. zdaje się. orientujący w sprawach świata ,Polski, o różnych poglądach. Jednak wszyscy zgodnie stwierdzili, że szukam wrogów na siłę, że Polska bez Unii byłaby zaściankiem. że nie doceniam nowych autostrad. deptaków nad jeziorami. galerii handlowych. Zakłady przemysłowe TRZEBA było zlikwidować A tak w ogóle to stwirdzili ze zgrozą. że jestem (tfu) patriotką i muszę pojeżdzić po świecie,aby stwiertdzić, że Polska nie jest pępkiem świata. Z przerażeniem doszłam do wniosku, że trzeba jakiegoś wielkiego BUM, żeby coś zmienić w mysleniu ludzi. Ps. Na siedmiu rozmówców tylko moja mama mnie popierała…….


    Baśka,

    No cóż, należy zacisnąć zęby i powolutku wsączać we własnym środowisku własne treści.
    Kropla drąży kamien…
    opolczyk

    Lubię

    • Dlatego ja na ten przykład droga Basiu nie rozmawiam z rodziną na takie tematy, szkoda nerwów. Zaprzestałem wykazywania moich poglądów na rodzinnych spotkaniach jak zostałem zrugany. Za co? Bo powiedziałem:
      „Powstanie Warszawskie było niepotrzebne, z góry skazane na klęskę. Dla mnie bohaterami byli dowódcy w stolicy, którzy nie chcieli wysyłać swoich żołnierzy na rzeź. Zaś zdrajcami – rząd który uciekł do Londynu, by pociągać za sznurki z bezpiecznej odległości. NIE ODWROTNIE!” Spytałem na koniec co tym zyskaliśmy. Było: eee…yyyyy, ten noooo…yyy. Powiedziałem, że tysiące zabitych i zniszczone miasto. I się wtedy zaczęła jatka przy stole. Dobrze, że słowna a nie na noże i widelce 😉

      Lubię

    • „że nie doceniam nowych autostrad. deptaków nad jeziorami. galerii handlowych. Zakłady przemysłowe TRZEBA było zlikwidować ”

      JAKICH AUTOSTRAD ? CO TU DOCENIAĆ ? ŻE WZIĘLI KASĘ Z NASZYCH PODATKÓW ,NABRALI POŻYCZEK ,KREDYTÓW OD ŻYDÓW Z CZEGO PO ROZPARCELOWANIU FUNDUSZY NA NAGRODY POŁOŻONO ŚMIESZNE PARĘ KILOMETRÓW ROZPADAJĄCEGO SIĘ PRZED UPŁYWEM ROKU NAJTAŃSZEGO ASFALTU ?? ŚMIECH NA SALI ,DO TEJ PORY LUDZIE TAM PRACUJĄCY PIENIĘDZY NIE MOGĄ SIĘ DOCZEKAĆ .CO DOCENIĆ ? ŻE ZAROBIŁ CHIŃCZYK ,MAFIA BĄKÓW A NAS NAWET NIE STAĆ ŻEBY PŁACIĆ ZA JAZDĘ PO TYCH ROZPADAJĄCYCH SIĘ NOWYCH AUTOSTRADACH ?? NO TO PEWNIE PO TO TE DEPTAKI NAD JEZIORAMI POROBILI ŻEBYŚMY MOGLI SOBIE DREPTAĆ NAD WODĄ ZANIM SIĘ POTOPIMY Z WŚCIEKŁOŚCI I ŻALU .ZWŁASZCZA CI HANDLOWCY Z GALERII KTÓRZY O ILE NIE MIELI UKŁADÓW ŻEBY WYRWAĆ DOTACJĘ TO MAJĄ PROBLEM Z ZAROBIENIEM NA CZYNSZ ZA LOKAL ,ZUS-Y I INNE PIERDOŁY .BO ŻEBY ZAROBIĆ NA CHLEB I COŚ DO CHLEBA TO NAWET JUŻ NIE MARZĄ . NO I JESZCZE MAMY NOWY STADION ,,,FAJNY,,,Z „CHITRYM – SYSTEMEM AWARYJNEGO ODPROWADZANIA WODY „NA SCHODY 😉 ..I DOCHODOWY Z TEGO CO MÓWIĄ PO OSTATNIM KONCERCIE MADONNY .POWINNI GO NAZWAĆ JESZCZE JAKOŚ FAJNIEJ ,np.”STADION NARODOWY im.Marcina Plichty ” ……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………… NO CÓŻ JAK ZAPOWIEDZIAŁ PODOBNO PEWIEN ŻYDEK „„Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową” (Mt 10:34-35).”………..{sprytnie to sobie wszarze wykombinowali co nie ;)} „bij i krzycz ratunku ” też jest takie stare żydowskie powiedzonko .

      Lubię

  15. „Jestem po świątecznych rozmowach z członkami mojej rodziny. W większości ludzie wykształceni. zdaje się. orientujący w sprawach świata ,Polski, o różnych poglądach. Jednak wszyscy zgodnie stwierdzili, że szukam wrogów na siłę, że Polska bez Unii byłaby zaściankiem. że nie doceniam nowych autostrad. deptaków nad jeziorami. galerii handlowych. Zakłady przemysłowe TRZEBA było zlikwidować A tak w ogóle to stwirdzili ze zgrozą. że jestem (tfu) patriotką i muszę pojeżdzić po świecie,aby stwiertdzić, że Polska nie jest pępkiem świata. Z przerażeniem doszłam do wniosku, że trzeba jakiegoś wielkiego BUM, żeby coś zmienić w mysleniu ludzi. Ps. Na siedmiu rozmówców tylko moja mama mnie popierała…….” – widać że nie jestem sam, ostatnio kiedy wypuścili Chodorkowskiego na wolność miałem małą scysję w domu bo ośmieliłem się go nazwać złodziejem majątku narodowego i powiedziałem że zamiast go wypuszczać powinien był zgnić w więzieniu. Oczywiście usłyszałem komentarze typu „przecież cały świat go broni”, „ponoć nie zapłacił podatku ale dziennikarze udowodnili że to bujda”, ” ty masz jakieś głupie poglądy” itp. Narzekają na to że złodzieje i bandyci rozkradli i zniszczyli przemysł, rozwalili rolnictwo, wprowadzili umowy śmieciowe, wypłacają głodowe pensje, faszerują ludzi gównianym jedzeniem a jak się znajdzie ktoś kto chce zrobić z tym porządek i robi, to się nie podoba i jeszcze złodzieja i geszefciarza takiego jak Chodorkowski bronią. Albo ignorancja, głupota, odmóżdżenie, otumanienie, bezmyślność albo mają skłonności sadomasochistyczne i lubią jak ich ktoś gnębi, wyzyskuje, niszczy.


    Co do Chodorkowskiego, to adwersarzom broniącym tego giga-złodzieja i szabrownika zawsze mówię tak – Chodorkowski, gdy upadał ZSRR był 28-letnim niezamożnym przeciętnym obywatelem Sojuza. Wiadome jest że wtedy miliarderów tam nie było. Mając 29 lat został wiceministrem paliw i energetyki (kto i dlaczego i po co takiemu młodzikowi dał taką odpowiedzialną funkcję?). W dekadzie Jelcyna w Rosji zniszczono przemysł, rolnictwo, ludzie głodowali, zamarzali na śmierć w zimie, Rosja okazała się niewypłacalnym bankrutem. A Chodorkowski w międzyczasie stał się multimiliarderem. I to nie w rublach a w dolarach. No i teraz pytanie, czy w zbankrutowanym kraju, w którym wszystko pada, ludzie głodują, można UCZCIWIE w ciągu kilku lat z niezamożnego grażdanina ZSRR zostać oligarchą – multimiliarderem?
    Kolejne pytanie – skąd wziął Chodorkowski w roku 1997 szacunkowe 400 milionów dolarów na zakup Jukosu?
    Czy normalnemu śmiertelnikowi, nawet wiceministrowi zarabiającemu ruble, normalny bank dałby taką pożyczkę?
    Tym bardziej że Jukos zadłużony był na 3,5 miliarda dolarów. Który normalny bankier da rosyjskiemu wiceministrowi 400 milionów dolców na zakup firmy zadłużonej na 3.5 miliarda dolców? I jak w krótkim czasie z bankruta Jukos stał się firmą wartą 40 miliardów dolców. Czyli 100 razy droższą, niż zapłacił za nią Chodorkowski…
    opolczyk

    Lubię

  16. Też zastanawiam się jak Chodorkowski a także inni w kilka lat zaledwie dorobili się takiego majątku niemając własnego kapitału, ktoś z zewnątrz ewidentnie im w tym pomógł pożyczając im kasę na wykup majątku narodowego.

    Lubię

  17. Zupełnie jak za dawnych lat, „amerykańscy” żydowscy bankierzy zawsze byli skłonni wyłożyć kasę żeby słowiańszczyzna też się wyłożyła…

    Lubię

  18. „U Słowian fundamentem osobowości było wpajane im od małego zaufanie wobec wspólnoty i wobec bogów….
    …Nie bali się też panicznie boga/bogów bo nie znaleźli wśród nich ani jednego boga mściwego i każącego za byle “przewinienie” plagami i nieszczęściami. Nie znali też ani jednego boga, który zapędzałby ich do ludobójczych rzezi.”

    versus

    „Że z swej Kłódzi na świat widny
    Wyszedł sam Najwyższy Bóg.
    Dość miał tego, co się dzieje,
    Aż wzburzyła w Nim się krew.
    A świat cały zniszczyć może
    Taki Boga Bogów gniew!”

    Witam
    Nie sądzę abym autora zachęcił do zadumy nad tymi słowami bo są ludzie którzy poglądów swoich do przysłowiowej deski grobowej nie zmieniają. Sęk w tym, że czas Słowian takich jakimi chciałby autor ich widzieć przeminął bezpowrotnie. Jest tu i teraz. Źródła aktualnej rzeczy nie należy tylko wypatrywać w religii zachodu czy jakiejkolwiek (choć i w mojej opinii jest ona znacząca kto wie czy nie najbardziej). Są pewne „atrybuty”, które towarzyszą ludzkości; to one głównie określają sposób w jaki społeczności się organizują: strach (szerokie spektrum począwszy od nieznanego do sztucznie narzuconego przez manipulatorów), pieniądz (przypisywanie skali wartości przedmiotom powodując owczy pęd za nimi), elitaryzm (cóż… nawet chłopski syn mógł marzyć aby stać się rycerzem) rozwarstwienie (im większe tym dobitniej ukazujące, że równość to mrzonki).
    Wokół tych „atrybutów” skupiają się nasze działania jako społeczności czyniąc nas wciąż jeszcze niecywilizowanymi. Rozprawianie o bogach tych czy tamtych na pewno tego nie uczyni!
    Pozdrawiam


    Tom Bombadil,

    “Że z swej Kłódzi na świat widny
    Wyszedł sam Najwyższy Bóg.
    Dość miał tego, co się dzieje,
    Aż wzburzyła w Nim się krew.
    A świat cały zniszczyć może
    Taki Boga Bogów gniew!”

    Nie wiem, kto to [fragm. „kolędy” pt.: „TAJNA DOBA” – przyp.] napisał, każdy może sobie coś takiego wymyślić, ale ten wers nie miał i nie ma u Słowian statusu jedynie prawdziwej prawdy objawionej. Podobnych cytatów multum wymyślali wierszokleci we wszystkich kulturach i antykulturach. Tyle że nie były one podnoszone do rangi objawionego „pisma świętego”. Natomiast w żydowskiej księdze zbrodni są szczegółowe opisy wielu okrutnych rzezi i czystek etnicznych dokonywanych z woli i przy pomocy plemiennego ludobójcy.
    https://opolczykpl.wordpress.com/2013/09/29/biblia-ksiega-zbrodni-2/
    Podobnych rzezi i podpuszczania do rasistowskiego ludobójstwa nie znajdziesz w mitologiach pogańskich. Tam i owszem, bogowie się złoszczą, walczą między sobą czy z ludźmi, ale nie pomagają garstce wybrańców mordować innych milionami. I są to mitologie! A nie „prawdy objawione”!
    Natomiast te żydowskie, rasistowskie, szowinistyczne brednie mają nadal status „pisma świętego”. I miliony w to wierzą.
    opolczyk

    Lubię

    • DROGI PANIE BOMBADILU NIKT PRZECIEŻ NIE KAŻE ZAMIENIAĆ NAM NASZYCH M-ILEŚ NA KRYTE STRZECHĄ CHAŁUPY ,ANI LAPTOPÓW NA PŁÓCIENNE ŁUKI I STRZAŁY .CHOĆ ZNAM TAKICH KTÓRYM I TAKIE ZYCIE BY SIĘ PODOBAŁO ..I NIKOMU KRZYWDA BY SIĘ NIE STAŁA ŻE KTOŚ GDZIEŚ TAK ŻYJE …”… to, co robimy nazwać należałoby odtworzeniem naszej rodzimej tradycji, adaptując ją do współczesnych warunków…” { http://welesowy-jar.fm.interia.pl/new_page_6.htm } TE SŁOWA NAJTRAFNIEJ CHYBA ODDAJĄ CEL KTÓRY JAK MYŚLĘ NAM PRZYŚWIECA .

      Lubię

      • UPS .
        Z TEGO WSZYSTKIEGO, POMIĘDZY PŁÓTNEM A ŁUKIEM ZAPOMNIAŁEM O PORTKACH 😉

        Lubię

    • Tom Bombadil,

      Przytoczyłeś fragment kolędy słowiańskiej, który mówi o gniewie bogów:

      “Że z swej Kłódzi na świat widny
      Wyszedł sam Najwyższy Bóg.
      Dość miał tego, co się dzieje,
      Aż wzburzyła w Nim się krew.
      A świat cały zniszczyć może
      Taki Boga Bogów gniew!”

      Nie wiem kto jest jej autorem, być może ktoś, kto w dzieciństwie chodził zbyt pilnie na lekcje religii i pamiętał „nauki” o gniewnym żydowskim bogu, każącym ludzi. I stąd ta wzmianka. Przytoczyłeś też moje słowa:

      „Nie bali się też panicznie boga/bogów bo nie znaleźli wśród nich ani jednego boga mściwego i każącego za byle “przewinienie” plagami i nieszczęściami. Nie znali też ani jednego boga, który zapędzałby ich do ludobójczych rzezi.”

      No cóż – najważniejszej wskazówki dotyczącej tego, czy Słowianie drżeli przed gniewem bogów czy nie dostarczają nam słowiańskie obrzędy. A one są jednoznaczne – wszystkim towarzyszyła radość, śpiew, tańce, ucztowanie. Czy tak świętują ludzie drżący przed gniewem bogów?
      Słowianie byli świetnymi obserwatorami Przyrody. Widzieli zdarzające się klęski naturalne, żywiołowe, gdyż takie zdarzały się. Różnie je tłumaczyli sobie – chwilowe rozgniewanie bogów, czy złośliwość niższych od nich duchów-demonów. Ale wiedzieli też, że kataklizmy się kończą, po burzy wraca spokój, rozlana rzeka po powodzi wraca do koryta. Stąd wiedzieli, że do bogów można mieć zaufanie, że jeśli się ich czci, to na dłuższą metę wszystko zawsze będzie w porządku. I stąd wszystkim słowiańskim świętom towarzyszyły radość, tańce i śpiewy. Nie znany jest ani jeden obrzęd, który cechował się umartwianiem, poszczeniem – aby w ten sposób zjednać sobie życzliwość bogów.
      W żydo-chrześcijaństwie mamy natomiast obrzędy pokutne, pełne błagań o miłosierdzie i zmiłowanie się. Mamy okresy gdy zabawy i tańce są zakazane, gdy obowiązują posty aby zjednać sobie przychylność nieskończenie miłosiernego. O czym to wszystko świadczy?
      O tym, że w mitologii słowiańskiej nie ma nic o nakazywanych przez bogów masowych czystkach etnicznych już wspomniałem i nie będę się powtarzał. Natomiast na kartach tzw. „pisma świętego” żydów i żydo-chrześcijan krew Goim leje się rzekami. Z woli i przy czynnej pomocy ponoć nieskończenie miłosiernego.

      Lubię

  19. „Chrześcijanom – owieczkom – wmawiano ich marność (prochem jesteś i w proch się obrócisz czy posypywanie popiołem głów w tzw. “środę popielcową”), niegodność (panie nie jestem godzien abyś przyszedł do mnie…itd.) a także poczucie winy – to za twoje grzechy Joszue – obrzezany cieśla – umarł na krzyżu. To wypaczało charakter i osobowości owieczek” – myślę że to wmawianie owieczkom niegodności, marności, poczucia winy, grzeszności, zakazywanie cieszenia się życiem, narzucanie postów, straszenie piekłem i potępieniem mocno przyczyniło się do rozwoju i rozprzestrzeniania się wszelkich nałogów takich alkoholizm czy narkomania, po prostu ludzie o obniżonym siłą poczuciu własnej wartości zaczynają się dowartościowywać w inny sposób na przykład sięgając po alkohol, narkotyki. Dlatego uważam że ta rzekoma walka kościołów chrześcijańskich z nałogami to po prostu czysta propaganda i jest obliczona na poprawę wizerunku kościołów.

    Lubię

  20. „WALKA Z NAŁOGIEM ” WALKA Z TAKIM CZY INNYM NAŁOGIEM W TYM SYSTEMIE JAKI OBECNIE PANUJE PRZYPOMINA „WALKĘ Z KATAREM ,POPRZEZ SMARKANIE W CHUSTECZKĘ ” ,,, CHOĆ WIADOMO PRZECIEŻ , ŻE TRZEBA BYŁO ZAŁOŻYĆ KALOSZE ,GRUBE SKARPETY I CIEPŁE GACIE 😉 . LECZY SIĘ TYLKO OBJAWY ,ZAPOMINAJĄC O PRZYCZYNIE CHOROBY .A PRZYCZYNA NIE ZNAJDUJE SIĘ TYLKO W CHORYM ,ALE RÓWNIEŻ W TYM Z CZYM ORGANIZM CHOREGO SOBIE NIE RADZI ,CZYLI W RZECZYWISTOŚCI ..”WALKA Z NAŁOGIEM ” 😉 ŚMIECHU WARTE .

    Lubię

  21. Witam wszystkich dyskutantów, Muszę przyznać że dotąd nie interesowałem się swymi prawdziwymi korzeniami. Ja oczywiście nie wiem czy jestem Słowianinem z dziada pradziada to jednak te informacje o życiu i organizacji społeczności Słowian, są mi bardzo bliskie. Artykuł bardzo mi się podoba choć może zbyt emocjonalny, i prowokacyjny ale może tak trzeba aby obudzić świadomość prawdziwych korzeni.

    Mnie trudno oprzeć się emocjom, gdy widzę, jak przepiękną cywilizację i kulturę słowiańską zniszczono, jak się ją zniesławia i plugawi przy pomocy obrzydliwych kłamstw, a fanatyczną barbarzyńską dzicz przedstawia się jako piękną cywilizację, która z naszych przodków uczyniła „cywilizowanych” ludzi. Dosadne, wolne od eufemizmów słownictwo może wydawać się „prowokacyjne”. A ja po prostu wielowiekowy totalitaryzm, zamordyzm, hipokryzję, ucisk i prześladowania w imię rzymskiej szubienicy i żydowskich bredni „objawionych” nazywam po imieniu.
    opolczyk

    Lubię

  22. Brak mi słów, jak można tak kłamać i mydlić ludziom oczy! Kościół zniósł niewolnictwo hahaah dobre.

    Lubię

Możliwość komentowania jest wyłączona.