Przyczynek do rozważań o PRS w świetle dokumentów kościelnych…

.

NORWID, SŁOWACKI….POEZJA A POLSKA RACJA STANU !!! PRZYPOMNĘ JEDYNIE , ŻE BYLI JESZCZE ZMARTWYCHWSTAŃCY, KSIEGI NARODU POLSKIEGO I PIELGRZYMSTWA POLSKIEGO…

 

 

 

DO ROZWAŻAŃ O POLSKIEJ RACJI STANU SĄ JUŻ WCIĄGNIĘTE KONWENCJE TERMINOLOGICZNE, CYWILIZACJE, HISTORIA, POEZJA…. JA NIEŚMIAŁO ZWRACAM UWAGĘ NA NAJWYŻSZYCH KAPŁANÓW DOMINUJĄCEJ CZĘŚCI NASZYCH RODAKÓW.

 




HIERARCHOWIE SYMPATYKÓW WATYKAŃSKIEJ PRAKTYKI DZIEJÓW PRZYGOTOWUJĄ

 

 SIĘ DO OBCHODÓW 1050 ROCZNICY SYMBOLICZNEJ DATY tzw. CHRZTU MIESZKA I, UZNAWANEJ W OFICJALNEJ HISTORIOGRAFII JAKO POCZĄTEK PAŃSTWOWOŚCI POLSKIEJ…, CO BEZ WĄTPLIWOŚCI DOTYCZY POLSKIEJ RACJI STANU…

 

JUBILEUSZ TEN MA BYĆ  IMPULSEM DO WZMOCNIENIA KATOLICKIEJ TOŻSAMOŚCI , KTÓRA JEST W POLSCE ,WEDŁUG ARCYBISKUPA STANISŁAWA GĄDECKIEGO, ZAGROŻONA…

 


PONIŻEJ CZTERY DOKUMENTY KOŚCIOŁA WATYKAŃSKIEGO (PYTANIE , CZY SĄ TO CARSKIE LUB KOMUNISTYCZNE MATERIAŁY PROPAGANDOWE?), KTÓRE MOGŁY PRZYCZYNIĆ SIĘ DO POJAWIENIA SIĘ TAKIEGO ZAGROŻENIA…

 

 


List Papieża Marcina V do Jagiełły . Nie mogąc sobie poradzić z Czechami, Marcin V wezwał Jagiełłę na pomoc w eksterminacji Husytów. W liście do Władysława Jagiełły (w r. 1429) napisał: Wiedz, że interesy Stolicy Apostolskiej, a także twojej korony czynią obowiązkiem eksterminację Husytów. Pamiętaj, że ci bezbożni ludzie ośmielają się głosić zasadę równości; twierdzą, że wszyscy chrześcijanie są braćmi, i że Bóg nie dał ludziom uprzywilejowanym prawa władania narodami; utrzymują, że Chrystus przyszedł na świat aby znieść niewolnictwo; wzywają ludzi do wolności, to znaczy do unicestwienia królów i kapłanów. Teraz, kiedy jeszcze jest czas, zwróć swoje siły przeciwko Czechom, pal, zabijaj i czyń wszędzie pustynię, gdyż nic nie jest bardziej miłe Bogu, ani bardziej pożyteczne dla sprawy królów, niż eksterminacja Husytów. 

 

(Cytat z The Papacy and the Civil Power )

Po powstaniu listopadowym pisał papież Grzegorz XVI w liście (breve) do kleru polskiego z 9 czerwca 1832 roku:
„Dowiedzieliśmy się o okropnym nieszczęściu, w jakie to kwitnące królestwo (Polska) pogrążyło się w ostatnim roku; jednocześnie dowiedzieliśmy się, że to nieszczęście zostało spowodowane przez intrygi wichrzycieli, którzy … podnieśli się przeciwko władzy prawowitych monarchów (to znaczy cara) i pogrążyli w przepaść swą ojczyznę łamiąc wszystkie więzy prawowitego posłuszeństwa … Posłuszeństwo wobec ustanowionej przez Boga władzy jest zasadą niezmienną i nie można się od niego uchylać, chyba że ta władza gwałciłaby prawa boskie i Kościoła . Niech każdy człowiek, mówi apostoł, będzie posłuszny ustanowionej władzy, ponieważ nie ma władzy, która nie byłaby od Boga. Otóż władze istniejące są ustanowione przez Boga.. Przypominając wam te zasady, czcigodni bracia … jesteśmy przekonam, że będziecie je gorliwie rozpowszechniali… Wasz wielkoduszny car Rosji przyjmie was z dobrocią i usłucha naszych wystąpień i próśb w interesie religii katolickiej, którą zawsze obiecywał się opiekować w swoim królestwie”

Grzegorz XVI potępił powstanie listopadowe, nazywając powstańców: „podłymi buntownikami”, którzy powstali przeciw władzy monarchy, tj. cara. Podobnie ze strony kościoła zostało potraktowane Powstanie Styczniowe. Pismem z dnia 22 kwietnia 1863 roku papież Pius IX składa carowi Aleksandrowi II konkretną ofertę:
“Dobrze jest przypomnieć pisał papież że Stolica Apostolska… nigdy nie uchybia w najdelikatniejszych względach wobec rządu Waszej Wysokości i Jego dostojnych poprzedników… Niech nasza władza apostolska z powrotem otrzyma swój zbawienny wpływ na poddanych katolickich .. niech kler otoczy swoim wpływem naukę i kierunek ludu … a wówczas Wasza Wysokość przekona się, że główne przyczyny ciągłych zamieszań politycznych w Polsce leżały w ucisku religijnym … w poniżeniu pasterzy … Wszystko co Wasza Wysokość uczyni dla spokoju Kościoła i honoru naszej świętej religii, odwróci się na korzyść państwa (caratu)… rozciągając nad Kościołem zdecydowaną opiekę, Wasza Wysokość będzie mogła liczyć na szacunek i wierność całego narodu polskiego”

 


Jeszcze Warszawa broniła się przed hitlerowcami, a już 13 września 1939r. biskup śląski Stanisław Adamski wydał do swoich parafian odezwę w języku niemieckim:
„Mili chrześcijanie! Współpracujcie uczciwie z władzami niemieckimi. Dopilnujcie jak dobrzy
chrześcijanie i obywatele wszystkich ustaw i rozporządzeń niemieckich władz wojskowych i cywilnych. Zajmijcie się spokojnie waszą pracą domową. Ufajcie bezwzględnie organom mianowanym w waszej gminie przez władze niemieckie.”

 



Mam nadzieję , że rozważający o Polskiej Racji Stanu , będą obok filozofii i poezji ważyli plusy i minusy naszych REALNYCH dziejów … 

 


 

                                                           X X X

 


 

ZAPRASZAM zbigniewjacniacki-zyciemojeinasze.blogspot.com/

.

Za: http://zbigniew1108.neon24.pl/post/102163,przyczynek-do-rozwazan-o-prs-w-swietle-dokumentow-koscielnych
.

***

.

(W tym miejscu jako obszerne uzupełnienie tematu – katolicyzm a polska racja stanu – wrzucam jeszcze jeden ciekawy tekst pod tytułem  „Kościół katolicki a rozbiory”).
.
.

Kościół Katolicki a Rozbiory

.
Untitled-32-2813342_172x172Od zarania dziejów Kościół dążył do supremacji władzy religijnej nad świecką. Cel był prosty: podporządkować władzę świecką Kościołowi by objąć niepodzielnie rządy dusz i wyłudzać kasę. Kościół zawsze będzie zwalczał silną władzę, bo od słabych, zmuszonych do szukania poparcia z ambony da się wyłudzić więcej. Polska była areną, poligonem tej walki. Niestety, w naszym przypadku wygrał ten Kościół. Za osłabienie państwa i podporządkowanie go temu Kościołowi zapłaciliśmy cenę straszliwą, najwyższą w Europie.

 

W roku 1079 Bolesław Śmiały odbudował potęgę Chrobrego. Z powodzeniem interweniował na Węgrzech i na Rusi, zdobył Kijów, koronował się na króla. Był sojusznikiem papieża, skutecznie bił Niemca. Ale duchowieństwo było wtedy w 80% niemieckie. Śmiały nie walczył z Kościołem, wręcz przeciwnie – umacniał go. Jego władza była jednak dla Kościoła zbyt silna. Gal Anonim, przecież zakonnik, w swojej kronice nazywa biskupa traditor – zdrajca.

Oto fragment:

“Jako król Bolesław był z Polski wyrzucony długo byłoby o tym mówić tyle jednak ujdzie powiedzieć, że nie godziło się pomazańcowi karać pomazańca cieleśnie, za jaki bądź grzech. To, bowiem zaszkodziło mu wielce, że gdy biskupa za zdradę skazał na obcięcie członków, więc do grzechu dodał grzech My jednak ani biskupa zdrajcę uniewinniamy,ani brzydką zemstę królewską pochwalajmy, lecz ostawmy te sprawę i opowiedzmy, jak przyjęto króla Bolesława na Węgrach.”

Tak, więc krótko mówiąc przywrócenie tytułu królewskiego i wzmocnienie władzy Bolesława musiało budzić niezadowolenie u przywódców państw ościennych, przede wszystkim Niemiec i Czech, oni to za pomocą niektórych polskich rodów możnowładczych starali się zbudować opozycję przeciwko Królowi. Uczestniczył w tym Biskup Krakowski Stanisław, Gall uczynek Stanisława nazywa grzechem i zdradą, albowiem biskup złamał przysięgę wierności, którą ślubował Bolesławowi, kiedy brał od niego inwestyturę.

Wbrew kłamstwom Kościoła – zdrajca w sutannie nie został zamordowany, tylko zgodnie z prawem skazany przez sąd za zdradę i stracony. Gdyby było inaczej, to natychmiast w glorii męczennika zostałby świętym – wszak każdy kult jest złotodajny dla kleru. Taki św. Wojciech został kanonizowany zaledwie dwa lata po śmierci! W przypadku Stanisława okazji zwyczajnie nie było, bo ludzie zdrajcę pamiętali. Wymazywanie zdrady z pamięci narodu zajęło oszustom w sutannach aż 174 lata. Wydatnie pomógł najazd tatarski w 1241 r., który spustoszył Polskę.

 

Podczas rozbicia dzielnicowego. Kościół wszelkimi sposobami osłabiał państwo, szczuł na siebie książąt dzielnicowych. Za poparcie jednych przeciw drugim wyłudzał kolejne nadania i przywileje. W ten sposób zupełnie zanarchizował Polskę i stała się ona areną nieustannej wojny domowej. Osłabiona, straciła Śląsk, Pomorze, Ziemię Lubuską, płaciła Niemcom daninę lenną. Nie była w stanie uporać się z najazdami Prusów i ściągnęła sobie na kark zakon krzyżacki.

Spośród plejady zdrajców w sutannach, wymienić trzeba takich jak arcybiskupi gnieźnieńscy: Jakub ze Żnina, Janik, Henryk Kietlicz; biskupi krakowscy: Gedko, Paweł z Przemankowa i Muskata; wrocławscy: Wawrzyniec, Tomasz I i Tomasz II oraz biskup poznański Andrzej. Posługiwali się zdradą, fałszerstwem i klątwą. Wyklęli m.in. Władysława Wygnańca, Mieszka Starego, Henryka Brodatego, Konrada Mazowieckiego, Leszka Czarnego, Henryka Probusa, Władysława Łokietka, potem Kazimierza Wielkiego, pomijając pomniejszych książąt. Klątwa oznaczała faktyczną utratę władzy, gdyż poddanych władcy zwalniano z posłuszeństwa wobec niego. O zdjęcie klątwy trzeba było zabiegać w Rzymie, a trwało to długo i kosztowało słono. Jak w tych warunkach Polska mogła normalnie funkcjonować?

Na zjazdach w Łęczycy (1180 r.) w Borzykowej (1210 r.) i w Wolborzu (1215 r.) Kościół, wygrywając książąt przeciw sobie, wyłudził przywileje osłabiające cały kraj i całkowicie uniezależniając się od polskiego państwa. Kiedy Łokietek jednoczył Polskę i potrzebował złota na wojsko i zabiegi dyplomatyczne, papież zmusił go do… zwiększenia “świętopietrza”.

W r. 1515 w czasie zjazdu wiedeńskiego. Zawarto wtedy układ, na mocy którego Zygmunt Stary i Kazimierz Jagiellończyk, król Czech i Węgier, oddali Habsburgom Czechy i Węgry. Za darmo! Tylko za zerwanie przez Habsburgów sojuszu z Moskwą.

W polskiej dyplomacji rej wówczas wodzili biskupi Drzewiecki i Tomicki, papiescy niemieccy agenci. Kościół popierał wtedy Niemców, bo Polska słusznie nie kwapiła się do planowanej przez papieża wojny z Turcją. Dwa lata później Marcin Luter ogłosił swoje tezy. Niemców czekał wstrząs reformacyjny i wojny domowe…

 

W 1582 roku, kiedy pobita przez Batorego Moskwa prosiła o pokój. Car Iwan Groźny w obliczu całkowitej klęski w toczonej od czterech lat wojnie zaczął mamić papieża obietnicami zawarcia unii prawosławia z Rzymem i swego udziału w wojnie z Turcją. Papież wysłał do Moskwy swego legata, jezuitę Possevina, który pośredniczył w rokowaniach pokojowych. Ten działał ze szkodą dla Polski i zmarnował Batoremu owoce wielkiego zwycięstwa. Można było uzyskać znaczne lepsze warunki pokoju.

Po zawarciu rozejmu w Jamie Zapolskim car zaczął grać na zwłokę. Gdy Kościół zrozumiał że został wystawiony do wiatru, zaczął namawiać Batorego do kolejnej wojny obiecując 25 tys. dukatów subsydiów miesięcznie. Jednak plany wojenne pokrzyżowała śmierć króla Stefana.

Kolejny raz Kościół katolicki “zasłużył” się dla Polski w 1596 r., zawiązując unię brzeską. Unia ostatecznie zburzyła w Rzeczypospolitej pokój religijny, który był podstawą jej potęgi. Gwarantowała go konfederacja warszawska, uchwalona przez sejm w 1573 r. Ten pokój religijny był solą w oku Kościoła katolickiego, gdyż zbory protestanckie rozwijały się o wiele prężniej niż katolickie parafie. Toteż biskupi na synodzie w Piotrkowie w 1577 r. rzucili na akt konfederacji klątwę. Papież potwierdził tę klątwę bullą z 1578 r.

Konfederacja warszawska, akt bezprzykładnej tolerancji religijnej w ówczesnej Europie, został przez UNESCO wciągnięty na listę Pamięć Świata. Tomasz Jefferson przyznawał, że pisząc konstytucję amerykańską, wzorował się na konfederacji warszawskiej. Smaczku temu dodaje, że jest to akt przez Kościół nadal wyklęty, co daje obraz “tolerancyjnego i miłosiernego” Kościoła.

Kościół dążył do podporządkowania prawosławia. W 1589 r., wykorzystując utworzenie patriarchatu moskiewskiego, Kościół przy pomocy jezuitów przekonał Zygmunta III do zawiązania unii i uznania jej za jedyną reprezentację “religii greckiej” w Rzeczypospolitej. Skutki, dokładając do tego wyjątkowo partackie wykonanie, były dla Polski straszliwe. W czasie synodu w Brześciu, w którym brało udział aż 44 jezuitów, hierarchowie uniccy i prawosławni obrzucili się nawzajem klątwami. Dzięki uznaniu unii przez Wazę – “króla jezuitów” – i faktycznej delegalizacji prawosławia, unici, korzystając ze wsparcia władzy państwowej, siłą odbierali prawosławnym cerkwie, klasztory i majątki.

 

Dochodziło do najazdów, morderstw, regularnych bitew. Nienawiść ludu ruskiego do Polski i Kościoła rosła, aż wybuchła w okrucieństwie słynnych rzezi w czasie powstań kozackich. Kozacy ogłosili się obrońcami prawosławia, a stałym punktem ich żądań była likwidacja unii. Ich powstania z czasem przekształciły się w wojny religijne. Zaczęli przy tym szukać poparcia w Moskwie.

Unia brzeska dała Moskwie pretekst do ingerencji w sprawy polskie. Powstanie Chmielnickiego wykrwawiło Polskę i złamało jej potęgę, a wykorzystały to Rosja i Szwecja. To Kościołowi Polska zawdzięcza wszystkie swoje klęski w XVII wieku, które były przyczyną późniejszej utraty niepodległości. Wszystkie wojny w XVII wieku Polska toczyła z państwami innych wyznań. Kolejną okazję podporządkowania prawosławia Kościół dostrzegł po pojawieniu się Dymitra Samozwańca.

To nuncjusz papieski Rangoni w 1604 r. osobiście wprowadził Samozwańca do “króla jezuitów” i zapewnił jego poparcie dla moskiewskiej awantury. Włączyli się biskupi i jezuici, tym bardziej że oszust potajemnie przyjął katolicyzm i obiecał go krzewić w Rosji. Wyprawę w 1609 roku papież Paweł V ogłosił krucjatą, nawet pobłogosławił dla Zygmunta III miecz i kapelusz – atrybuty “rycerza Kościoła”.

Skończyło się katastrofą. Polacy zostali z Moskwy przegnani, Wielka Smuta do dziś jest dla Rosji pretekstem do poczynań nieprzyjaznych wobec Polski, a rocznica wygnania polskich interwentów jest świętem narodowym Rosji. Wojsko po powrocie zażądało zapłaty żołdu w wysokości… 20 milionów złotych! Zawiązało konfederację i zanim sejm uchwalił podatki, zaczęło łupić kraj. Kler katolicki dał na krucjatę aż… 300 tys. zł! Straszliwy to rachunek za chodzenie na pasku Kościoła.

 

Na sejmie w 1605 r. Zygmunt III chciał wzmocnić władzę królewską, wprowadzić stałe podatki, powiększyć armię. Wszystko upadło, ponieważ król, będąc pod przemożnym wpływem jezuitów, nuncjusza i biskupów, odmówił podpisania uchwał sejmu, w tym potwierdzenia konfederacji warszawskiej.

Oburzona szlachta, jasno widząc dążenie do rządów absolutnych, pełnej katolicyzacji kraju i ograniczenia uprawnień sejmu, podjęła program obrony tolerancji religijnej, niezbędnej w państwie wielo wyznaniowym. Na sejmie w 1606 r. stanął projekt “konstytucji przeciw tumultom”. Chodziło o ukrócenie inicjowanych przez jezuitów pogromów religijnych poprzez karanie ich sprawców. Dotychczas zbrodniarze, osłaniani przez kler, byli bezkarni. Uzgodniony już projekt król dał do oceny… jezuitom – Skardze i Bartschowi. Ci uznali, że jest szkodliwy dla wiary katolickiej. Po ich nocnej akcji biskupi, z urzędu senatorowie, mimo uprzedniej zgody, zablokowali ustawę w senacie. Przepadły także uchwały o podatkach na wojsko.

Osobistym, specjalnym listem za pobożność i obronę wiary katolickiej dziękował “królowi jezuitów” papież. Wybuchł bunt – rokosz kierowany przez katolika Zebrzydowskiego. Wojska królewskie zwyciężyły rokoszan w bratobójczej bitwie pod Guzowem. Program reform i wzmocnienia władzy królewskiej jednak upadł. Zwyciężyła idea “złotej wolności” której piewcami stali się jezuici, wychowawcy młodzieży. Kościołowi słabe państwo i anarchia zawsze najbardziej odpowiadały.

 

Kolejny raz Kościół katolicki “zasłużył” się dla Polski w roku 1619, sprowadzając na kraj najazd turecki i szwedzki. Węgrzy powstali przeciw katolickiemu terrorowi Habsburgów, wsparł ich książę Siedmiogrodu, lennik turecki Bethlen i obległ Wiedeń. Czesi zdetronizowali Habsburgów i przysłali mu posiłki. Rozpalała się wojna 30-letnia.

“Król jezuitów” Zygmunt III wysłał “braciom katolikom” Niemcom na pomoc korpus 10 tys. lisowczyków. Bez zgody sejmu, wbrew protestom kanclerza i hetmana Stanisława Żółkiewskiego! Za darmo! Naciskał na króla Kościół: nuncjusz papieski Ruini, prymas Gembicki – przewodniczący senatu – i podkanclerzy biskup Lipski. Lisowczycy rozbili Węgrów pod Humiennem. Pobity Bethlen zdał relację sułtanowi Osmanowi II. Jak ostrzegał hetman, na Polskę spadł najazd turecki. Ale właśnie o wplątanie Polski w wojnę z Turcją chodziło Kościołowi. Cel osiągnęli.

Szczupłe siły polskie przegrały pod Cecorą w 1620 r. Głowa Żółkiewskiego zawisła na bramie w Stambule, a hetman polny Koniecpolski dostał się do niewoli. Tatarzy spustoszyli Podole aż po Lwów. Nie było komu bronić… Miesiąc po Cecorze wojska Habsburgów pobiły Czechów pod Białą Górą. Czechy na 300 lat straciły niepodległość. Główną rolę w bitwie odegrali lisowczycy – ci, których zabrakło w Polsce.

W następnym roku, przewidując ponowny najazd, sejm uchwalił podatki aż osiem razy większe! Połowę wojska mieli stanowić prawosławni Kozacy prześladowani przez unię brzeską. Ani trochę nie otrzeźwiło to katolickich fanatyków. Obrona Chocimia zatrzymała najazd, ale Polska straciła Mołdawię. Czyli wojna przegrana. Najgorsze, że został zerwany pokój z Turcją trwający od ponad 100 lat. Polska stała się celem ataku tureckiego. Okazji nie przepuścili Szwedzi i uderzyli na osłabioną Polskę. Nie miał jej kto bronić, bo wojska poszły na Turków. “Bracia katolicy” Niemcy na pomoc nie przyszli. Na domiar złego ludność miała już dość katolickiego terroru jezuitów i otworzyła Szwedom bramy Rygi. Wojna była niepotrzebna, bo Szwedzi gotowi byli zawrzeć pokój, byle król zrezygnował z pretensji do ich tronu. Ale była w interesie Kościoła i katolickich Habsburgów, którzy chcieli, aby Szwedzi bili się w Polsce, z dala od teatru wojny 30-letniej.

 

W czasie powstania Chmielnickiego w 1648 r. po klęsce pod Korsuniem do niewoli dostali się hetmani. Mimo krytycznej sytuacji interrex prymas Łubieński (trwało bezkrólewie po śmierci Władysława IV) i podkanclerzy biskup Andrzej Leszczyński (ten miłosierny po katolicku biskup, przywódca partii wojennej, chciał utopić powstanie kozackie we krwi), sterowani przez nuncjusza papieskiego de Torres, nie dopuścili do oddania dowództwa wojsk wybitnym wodzom Radziwiłłowi i Firlejowi, bo… byli oni ewangelikami. Bali się wzrostu znaczenia ewangelików po zwycięstwie ewangelickiego wodza. Złamali zasadę, że pod nieobecność hetmanów koronnych dowodzą litewscy. Kalwin Radziwiłł był polnym litewskim. Kościół jest zatem pośrednim sprawcą haniebnej klęski pod Piławcami i rozpalenia powstania na całej Ukrainie.

Potem Kościół rękoma nuncjusza, biskupów (z urzędu senatorów) i jezuitów nie dopuszczał do wejścia w życie zawartych z Kozakami ugód zborowskiej i białocerkiewskiej. W efekcie po każdej wybuchała kolejna wojna. Nienawiść tak narastała, że w kolejną ugodę hadziacką nikt już nie wierzył. Kościół szkodził Polsce, by nie dopuścić do uszczuplenia swoich przywilejów – do wejścia hierarchów prawosławnych do senatu i przywrócenia praw prawosławiu. Z osłabiania Polski przez Kościół skorzystała Rosja.

 

W roku 1660 na sejmie stanęła sprawa reformy państwa, w tym wyplenienia liberum veto. Po tragedii potopu była powszechna zgoda posłów na reformę. Zniesienie liberum veto było krokiem najważniejszym, jak pokazała przyszłość. Sprzeciwili się tej uchwale biskup krakowski Trzebicki i prymas Wacław Leszczyński wraz z bratem Janem, agenci habsburscy. Sterował nimi poseł habsburski de Lisola.

Dla Kościoła i obcych mocarstw liberum veto było instrumentem bardzo wygodnym – łapówki brali pojedynczy posłowie, zamiast całych stronnictw. Jezuici, wychowawcy szlacheckiej młodzieży, wpajali jej, iż jest to fundament szlacheckiej wolności. Wkrótce liberum veto zupełnie zanarchizowało Polskę, pozostało symbolem polskiej głupoty i warcholstwa. Między innymi dzięki niemu szczuci przez Kościół katoliccy fanatycy w roku 1658 odstępstwo od katolicyzmu zaczęli karać banicją z kraju (wygnanie Braci Polskich), a w 1733 r. odebrali ewangelikom i prawosławnym prawa publiczne. Ta nietolerancja dała pretekst ościennym, innowierczym mocarstwom do ingerencji w sprawy Polski.

Po raz kolejny Kościół katolicki zabłysnął na sejmie niemym w 1717 r. Zdetronizowanemu Augustowi II w roku 1709 pomogły powrócić na tron Rosja i Kościół. Dążąc do zaprowadzenia rządów absolutnych, Niemiec w roku 1713 wprowadził do Polski wojska saskie, które poczynały sobie jak w kraju okupowanym. Gdy Sasi zamordowali kilku szlachciców, wybuchła wojna domowa – szlachta zawiązała konfederację tarnogrodzką przeciw królowi.

Konfederaci nie zgodzili się na mediację nuncjusza papieskiego, pamiętając, kto Niemca posadził na tronie i popierał nawet po detronizacji. Wobec tego biskup Szaniawski i hetman Pociej wystąpili z propozycją mediacji… cara Piotra I. Poszło łatwo, bo kanclerzem był wówczas Jan Szembek, płatny agent Rosji, senatowi przewodniczył jego brat prymas Krzysztof.

Rosja, oczywiście, wprowadziła swoje wojska do Polski, a gen. Dołgoruki narzucił porozumienie. Pod rosyjskimi bagnetami odbył się sejm, na którym nikogo nie dopuszczono do głosu, stąd nazwa: sejm niemy. Głosowano wcześniej uzgodnione ustawy. Kościół w porozumieniu z Rosją uzyskał, co tylko chciał. Przede wszystkim innowiercom zakazano publicznego odprawiania nabożeństw ewangelickich i prawosławnych. Wymusiło to zamykanie kościołów ewangelickich, a cerkwie przejmowali unici. Rosja i Niemcy godziły się na szykany względem własnych braci w wierze, gdyż był to zawsze konieczny wymóg Kościoła w zamian za zdradę i osłabienie Polski – utrzymanie silnego katolicyzmu było priorytetem, skutkiem zaś – zawsze słabe państwo.

 

Rosja poczuła się zwolniona z zobowiązania oddania Polsce zdobytych na Szwedach Inflant, co zagwarantowała w traktacie narewskim. Czyli na udziale w III wojnie północnej, i to w zwycięskiej koalicji, Polska nie zyskała nic, poza ruiną kraju i utratą suwerenności. Na sejmie biskup Łubieński spowodował ograniczenie liczebności wojska polskiego maksymalnie do 18 tys. w Koronie i 6 tys. na Litwie. Uchwalono jednak tak niskie porcje żołnierskie, że starczało zaledwie dla 12 tys. wojska. Jak to się miało do ponad stutysięcznych armii sąsiadów, przyszłych zaborców? W ten sposób ukrócono żądania szlachty, by Kościół płacił podatki na obronę Polski. Kraj był zniszczony licznymi wojnami i zarazami. Kwitły jedynie ogromne majątki biskupie i zakonne. Zdrajcy w sutannach rozwiązali problem wraz z polskim wojskiem. Polska zastała przez nich rozbrojona i rzucona na łup zaborcom.

Gwarantem ustaw sejmowych uchwalonych na życzenie biskupów została Rosja i w ten sposób z Polski zrobiono rosyjski protektorat. Tak Kościół przyczynił się do utraty przez Polskę suwerenności i rzucenia jej w szpony Rosji.

Dołgoruki został pierwszym ambasadorem, a właściwie wielkorządcą Rosji w Polsce. “Osiągnięcia” sejmu niemego są porównywalne w skutkach do sejmów rozbiorowych.

Kolejny raz nieocenioną rolę w naszej historii Kościół katolicki odegrał w roku 1767, pomagając Rosji zmontować konfederację radomską, aby obalić reformy Stanisława Augusta. Dążąc do powstrzymania reformatorskich poczynań króla, ambasador Repnin postanowił wykorzystać tępotę katolickich fanatyków, kołtunów szlacheckich wychowanych przez jezuitów. Wywołał sprawę równouprawnienia innowierczej szlachty. Trafił w dziesiątkę. Za rosyjskie pieniądze zawiązano dwie konfederacje innowierców. Ten sam Repnin podpuścił zdrajców nuncjusza i biskupów. Ci użyli księży oraz jezuitów do poszczucia z ambon katolickich fanatyków, którzy “w odpowiedzi” na te konfederacje, zawiązali katolicką konfederację radomską. Znowu krążyło rosyjskie złoto. Skaczące sobie do oczu konfederacje, katolicka i innowiercze, kotłowały się w… przedpokojach ambasady rosyjskiej. Ogłupienie zapierające dech w piersiach.

Oszalałych z nienawiści katolickich fanatyków Kościół podszczuwał poparciem samego papieża poprzez nuncjusza Duriniego oraz propagandą z ambon. Przywódcami fanatyków byli biskupi: niebywały warchoł Sołtyk (na sejmie komenderował tłumem rozwścieczonej szlachty), Załuski i Krasiński. Repnin obiecywał im detronizację króla i… niedopuszczenie do równouprawnienia innowierców. W tej iście makiawelistycznej intrydze pomagał Repninowi ksiądz Podoski.

 

Na czele konfederacji radomskiej Repnin postawił księcia Karola Radziwiłła “Panie Kochanku”. Francuz, gen. Dumouriez tak określił tego katolickiego fanatyka, wychowanka jezuitów: “Najbogatszy pan w Polsce, ale głupie bydlę”. Toteż nietrudno było Repninowi wystawić całą tę zgraję oczadziałych kadzidłem wychowanków jezuitów, kołtunów szlacheckich, do wiatru.

Na “sejmie repninowskim” w 1768 roku podpisano traktat z Rosją. Szlachcie prawosławnej i ewangelickiej przyznano pełnię praw politycznych, Rosja ponownie stała się gwarantem “praw kardynalnych”, w tym liberum veto i wolnej elekcji. Przywrócono rosyjski protektorat nad Polską. Podoskiemu za zdradę zapłacono nie tylko złotem, ale i godnością prymasa Polski – na prośbę Rosji obdarzył go nią papież, wbrew protestom króla Polski. Zdrajca biskup Sołtyk żalił się w czasie sejmu w liście do kumpla w sutannie Podoskiego: “Zawiedzeni zostaliśmy, jak ptaszęta na lep wzięte. Chcieliśmy wzmocnić wolność, a staliśmy się niewolnikami.” Wkrótce pojechał kibitką do Kaługi, gdzie na zesłaniu spędził pięć lat. Prorok?…

Tak to kolejny raz Kościół uniemożliwił reformy w Polsce, pomagając przy tym prawosławnej Rosji.

Kolejny raz Kościół katolicki zasłużył się Polsce, doprowadzając do wybuchu konfederacji barskiej w 1768 roku. Po równouprawnieniu innowierców kler przystąpił do kontrataku, chcąc je cofnąć. Papież Klemens XIV polecił nuncjuszowi Duriniemu napomnieć biskupów, “(…) że są w pierwszym rzędzie katolikami, a dopiero potem Polakami”. Nuncjusz użył jezuitów i ambon do zaciekłej akcji propagandowej, skierowanej przeciwko Rosji, która równouprawnienie przeforsowała. Wykorzystał powszechne oburzenie wywiezieniem przez Repnina do Kaługi czterech senatorów, w tym biskupów Sołtyka i Załuskiego. Prawą ręką Duriniego był biskup Krasiński, który został przywódcą konfederacji barskiej. Duchowym jej patronem był “ksiądz Marek” Jandołowicz.

Ta nieprzytomna ruchawka katolickich fanatyków w ciągu pięciu lat zrujnowała i wykrwawiła kraj, stała się bezpośrednią przyczyną I rozbioru i pozbawiła Polskę możliwości oporu. Chaos był taki, że przez pięć lat nie mógł zebrać się sejm! Powstanie chłopskie (“koliszczyzna”) spustoszyło Ukrainę. Powstańcy wyrżnęli ok. 200 tys. Polaków i Żydów, nikt nie liczył ofiar odwetowego ludobójstwa.

Durini został z Polski odwołany na żądanie Rosji. Jak pisze prof. Łukasz Kurdybacha, rola nuncjusza papieskiego Duriniego w rozpętaniu tej wojny domowej nie została do końca odkryta. Następca Duriniego, Garampi, nawiązał ponownie bliską współpracę z Rosją. Oczywiście, przeciwko Polsce, a raczej tego, co z niej zostało…

 

W czasie sejmu rozbiorowego w 1773 r. po stłumieniu konfederacji barskiej, idiotycznej ultrakatolickiej ruchawki, zaborcy przystąpili do rozbioru Polski. Zrujnowana i wykrwawiona nie miała szans się przeciwstawić. Król Stanisław August Poniatowski błagał o pomoc Kościół, który miał świetne układy ze wszystkimi sąsiadami Rzeczypospolitej. Nuncjusz Garampi odpowiedział mu: “Gdybym zaprotestował, rozgniewałbym i obraził dwór wiedeński”. Gdy cesarzowa Maria Teresa zwróciła się do papieża Klemensa XIV z wątpliwościami moralnymi co do rozbioru, “Ojciec Święty, któremu Polacy zawsze ślepo wierzyli, pospieszył jej odpowiedzieć, w imieniu nieba i ziemi, że inwazja i rozbiór były nie tylko właściwe politycznie, ale i w interesie religii; że w Polsce Moskale mnożą się niebywale; że wprowadzają tam po kryjomu religię schizmatycką; i że dla duchowego dobra Kościoła było konieczne, ażeby dwór wiedeński rozciągnął swe panowanie możliwie daleko” (wg Lelewela). Jeśli Kościół, potężna siła w Europie, moralny autorytet przynajmniej dla państw katolickich, nie zaprotestował, to kto miał zaprotestować? Po za Turkami – nikt w Europie… Nic więc dziwnego, że głównymi sprawcami ratyfikacji traktatów rozbiorowych przez polski sejm byli biskupi: Młodziejowski – jako kanclerz – był organizatorem sejmu, Ostrowski przewodniczył senatowi i delegacji podpisującej traktaty rozbiorowe, Massalski płomiennymi mowami za rozbiorem zyskał dla Kościoła miano “czwartej potencji rozbiorowej”. Za “zasługi dla Polski” biskupowi Ostrowskiemu papież na prośbę Rosji i Austrii zapłacił złotodajną godnością prymasa Polski i Litwy.

Historia pokazała, jak obca była Polakom narzucona przez Kościół nietolerancja. Już w kilka lat po wymuszonym przez Rosję równouprawnieniu prawosławnych i ewangelików nikt ich w Polsce nie dyskryminował. Gdyby nie prawne ramy kontrreformacji – nietolerancji i prześladowań narzuconych Polakom przez kler – Polska pozostałaby potęgą, a z pewnością nie byłoby rozbiorów.

 

Kolejny raz Kościół zasłużył się Polsce – i to po wielokroć – po I rozbiorze, kolaborując z zaborcami w zabranych prowincjach. Zaraz po rozbiorze biskupi złożyli przysięgę nowym władcom, podjęli z zaborcami aktywną współpracę i wezwali lud do posłuszeństwa: “Przysięgamy Jego Mości królowi Prus i jego prawnym następcom w rządach, jako nam najłaskawszemu królowi i władcy kraju być poddanym i wiernym, posłusznym i oddanym. Dbać o uczucia wierności dla króla, o miłość ojczyzny, posłuszeństwo wobec praw”. To fragment roty przysięgi biskupów polskich (?) królowi Prus po I rozbiorze.

 

Wymienić tu trzeba szczególne “zasłużonych”: arcybiskupa Sierakowskiego, biskupów Sołtyka (pochowany w katedrze wawelskiej!), Massalskiego, Ostrowskiego, a nawet Krasickiego. Toteż oporu nie było żadnego, kler nie ustawał w ukłonach dla nowych władców i w przekonywaniu Polaków, że muszą teraz służyć nowym panom. Upewniło to zaborców, że dalsze rozbiory też zakończą się sukcesem. Byle głaskać purpurowe i czarne suknie… Zaborcy zagarnęli część wielu diecezji, reszta ich obszaru pozostała w okrojonej Polsce. Zupełną katastrofą było, że większość z tych zdrajców biskupów nadal zasiadała w polskim senacie, będąc jednocześnie poddanymi zaborców i im się wysługując. Kiedy Katarzyna II zaczęła tworzyć nową strukturę Kościoła katolickiego na terenach I rozbioru, i to bez zgody papieża, nie natrafiła na opór, a wręcz przeciwnie. Kler kolaborował masowo z urzędasami carskimi, a zdrajcy Siestrzeńcewicz, Benisławski, Sierakowski i inni mianowani przez carycę “biskupami” ochoczo przyjęli sakry biskupie i pensje. Wkrótce wsparł ich i papież Pius VI – przysłał nuncjusza Archettiego, zatwierdził nową rosyjską strukturę Kościoła katolickiego, całkowicie niezależną od polskiej, i sam wyświęcił “biskupów” Katarzyny.

Karty szczególnej zdrady i hańby zapisali jezuici. Mimo kasaty zakonu przez papieża w 1773 r., Prusacy i Rosjanie pozwolili im działać i nadal wychować młodzież. Warunek był prosty: wychowywać polską młodzież w duchu posłuszeństwa zaborcom. Jezuici gorliwie to wypełniali. Komisja Edukacji Narodowej nie objęła swym działaniem terenów I rozbioru. To powinno nam uświadomić, jakie “zasługi” Kościół i jezuici wyrządzili Polsce.

Następnym przyczynkiem dla “wzmacniania” naszej niepodległości przez Kościół katolicki było obalenie Kodeksu Zamojskiego w 1780 roku. Kolejny raz Kościół uniemożliwił naprawę państwa. Po wstrząsie wywołanym przez I rozbiór panowała zgoda co do konieczności reform i ratowania pomniejszonego kraju. Zadanie opracowania zbioru praw sejm pod wpływem króla Stanisława Augusta powierzył w 1776 r. byłemu kanclerzowi koronnemu Andrzejowi Zamojskiemu. Wśród twórców Kodeksu był m.in. Józef Wybicki. Nuncjusz papieski Archetti nasłał swego agenta biskupa sufragana płockiego Krzysztofa Szembeka, by go o wszystkim informował. Po dwóch latach pracy, w roku 1778 Kodeks był gotowy do przedstawienia sejmowi.

Kodeks Zamojskiego miał umocnić państwo, przede wszystkim więc ograniczał przywileje Kościoła. Wprowadzał też pewne zmiany polityczne i ujednolicał prawo. Biskupi nie chcieli jednak zgodzić się na jakiekolwiek ograniczenie swoich przywilejów. Nuncjusz Archetti na polecenie papieża przystąpił do kontrakcji. Szukał sojusznika nawet w rosyjskim ambasadorze Stackelbergu. Kardynał Pallavicini w imieniu papieża zalecał szczególną ostrożność: “Porozumienie i współpraca nasza z państwem heretyckim nie powinna tam wyjść na jaw, gdyż to przyniosłoby nam szkodę, jakkolwiek Opatrzność posługuje się nieraz takimi środkami celem pokrzyżowania ludzkiej polityki dla dobra Kościoła i jego głowy”. Ale nawet naciskany przez nuncjusza Stackelberg odmówił bezpośredniego poparcia.

 

Król usiłował przekonać Kościół do konieczności reform – pytał o powody sprzeciwu, skoro proponowane rozwiązania były od dawna stosowane w innych krajach katolickich: “Dlaczego Polska ma być niżej ceniona? Czyż nie zasługuje ona na te same łaski i względy?”. – Naiwniak… Przypominał też, że nasz kraj był przez wieki przedmurzem chrześcijaństwa… Król nie zaniedbał nawet wysłania do Rzymu do papieża swego posła, zaufanego księdza, Włocha Ghigiottiego. Bezskutecznie. Widząc, że nuncjusz zamierza użyć liberum veto i zerwać sejm, aby obalić Kodeks, król – chcąc ratować reformy – wycofał projekt spod obrad i przeniósł na sejm 1780 r.

Archetti działał zza kulis “przy pomocy wrzawy, intryg, gróźb i złota”. Na sejmiki ruszyli zakonnicy, sączyć jad do uszu pijanej szlachty, swoje robili kapelani i spowiednicy magnatów. Urzędnikom tłumaczyli, że Kodeks wprowadzi ich odpowiedzialność karną; magnatom, że pozbawi ich tytułów książąt i hrabiów; szlachcie, że ograniczy jej władzę nad chłopami; hołocie szlacheckiej, że straci prawa polityczne. Na sejmiku w Środzie przygotowano zamach na życie Wybickiego. W ogóle nie podnoszono najważniejszej sprawy – ograniczenia przywilejów Kościoła – z obawy, że szlachta mogłaby to poprzeć. Ponieważ nikt nie czytał Kodeksu, ta intryga Kościoła trafiła na podatny grunt.

W tej sytuacji król postanowił powołać komisję sejmową do zbadania Kodeksu i wprowadzenia jakichś zmian. Zgodził się na to nawet… Stackelberg, ale… nie Kościół! Pallavicini pisał do Archettiego: “Ojciec Święty ufa Waszej Przewielebności i wierzy, że W.P. użyje wszelkich środków dla obalenia kodeksu”.

Na sejmie przekupieni przez nuncjusza posłowie wśród wrzawy zaczęli demonstracyjnie Kodeks drzeć i rzucać na ziemię. Sejm podjął uchwałę: “(…) tenże Zbiór Praw na zawsze uchylamy i na żadnym sejmie aby nie był wskrzeszany, mieć chcemy”. Wspaniałą okazję naprawy państwa 13 lat przed Konstytucją 3 maja zmarnował Polsce Kościół. Takie to są “zasługi Kościoła dla Polski”.

 

Chyba jednak największym udziałem Kościoła katolickiego w zachowaniu naszej niepodległości i przetrwaniu jako narodu dokonał popierając targowicę i wskazując drogę do drugiego rozbioru. Dużo obszerniej pisałem już o tym w osobnym wątku – “Konstytucja 3 maja a Kościół katolicki”, więc tylko w wielkim skrócie bo nijak pominąć takiej “zasługi” nie można. Kler aktywnie popierał targowickich zdrajców, bo nie mógł się pogodzić z “bezbożnym, jakobińskim dziełem Konstytucji 3 maja”, postępowymi hasłami oraz utratą majątków, które Sejm Wielki przeznaczył na odbudowę wojska. Intrygował nuncjusz Saluzzo, który w listach do Rzymu przedstawiał Kołłątaja i Staszica jako jakobinów.

To papież Pius VI dał Rosji zielone światło do wojny z Polską i jej rozbioru, kierując 24.02.1792 r. brewe dziękczynne do Katarzyny II, w którym nazwał ją heroiną stulecia i sławił jej podboje. Wśród nich wymienił I rozbiór Polski. Wszak było tuż po uchwaleniu Konstytucji 3 maja, którą Kościół zwalczał jako jakobińską. Papież dążył też do wciągnięcia Rosji do wojny z rewolucją francuską. Nikt nie idzie na wojnę bez nadziei zdobyczy, najlepiej terytorialnych. Papież dał carycy jasny sygnał, że zapłaty należy szukać w Polsce. Toteż za trzy miesiące Rosja, pewna swego, uderzyła na Polskę.

To wróg Polski papież Pius VI pobłogosławił targowicę, “aby stworzenie konfederacji stało się początkiem spokojności i szczęścia Rzeczypospolitej”. Wspomniany nuncjusz Saluzzo namawiał króla do przystąpienia do targowicy. Nic dziwnego, że wielu biskupów aktywnie działało wśród targowickich zdrajców. Ich kapelanem był biskup Sierakowski; przywódcą na Litwie – Kossakowski; Skarszewski zwolnił Polaków z przysięgi na wierność Konstytucji 3 maja; biskup Okęcki listem pasterskim zarządził modły o powodzenie targowicy i został cenzorem wydawnictw; działali bp. Massalski i Adam Naruszewicz. Wdzięczna targowica przywróciła Kościołowi majątki, cenzurę wydawnictw i zwróciła oświatę. Tenże nuncjusz Saluzzo czynił starania o wysłanie polskiej kawalerii narodowej na wojnę z… rewolucyjną Francją!

 

Kolejny raz pomocną dłoń Kościół katolicki podał Polsce na “sejmie hańby” w Grodnie w 1793 r., pomagając Rosji i Prusom zalegalizować II rozbiór. Po klęsce Polski w wojnie w 1792 r. i zaprowadzeniu rządów targowicy Rosja przysłała do Warszawy ambasadora Sieversa z zadaniem doprowadzenia do II rozbioru i ratyfikacji traktatów rozbiorowych przez polski sejm. Koszty, czyli łapówki, pokrywała do spółki z Prusami. Kościół był wdzięczny targowicy i Rosji za obalenie jakobińskiej Konstytucji 3 maja, przywrócenie mu edukacji młodzieży i majątków zabranych przez Sejm Wielki na odbudowę wojska polskiego. Toteż wśród głównych aktorów “sejmu hańby” byli biskupi: Skarszewski, targowicki podkanclerzy, ten sejm organizował. Kossakowski rosyjskim złotem przekupywał i dobierał posłów (67 dukatów od głowy) Massalski wygłaszał prorosyjskie mowy “o nieograniczonej ufności we wspaniałomyślność cesarzowej.”

W kościołach warszawskich czytano list pasterski bpa Okęckiego z 2.09.1792 r., w którym wzywał do modłów, “ażeby Bóg błogosławił pracom konfederacji generalnej dla dobra ojczyzny podjętym.”

Kiedy już po II rozbiorze uproszony przez króla Stanisława Augusta kardynał protektor Polski Antici błagał papieża Piusa VI o interwencję na rzecz Polski, papież odpowiedział, że uważa ją za nieodpowiednią w obecnych okolicznościach, i radził kapitulację przed zaborcami. Ważniejsze dla Kościoła było utopienie we krwi rewolucji francuskiej.

 

Przedstawiłem tylko te największe klęski w naszej historii do czasu rozbiorów. Ja już pomijam takie drobnostki historyczne, które nie miały żadnego, bądź większego znaczenia dla historii Polski, takich choćby jak np. to, że w słynnym strajku dzieci we Wrześni przeciw nauczaniu modlitwy “Ojcze Nasz” po niemiecku zaprotestowali rodzice poprzez swoje dzieci a nie Kościół poprzez swoich funkcjonariuszy. Temat ich nie interesował i nie byli stroną w sporze – skąd my to znamy… Do doprowadzenia do rozbiorów walnie przyczynił się Kościół katolicki. Fałszerze historii w sutannach czynią wszystko, by wymazać z pamięci narodu rolę Kościoła w rozbiorach. Wymazać, że katolicki kler sterował polską polityką i podporządkowywał ją interesom obcego państwa – Państwa Kościelnego. Przecież kanclerzem lub podkanclerzym zawsze był duchowny, prymas przewodniczył senatowi i był interreksem, a kościelne awanse zależały od wysługiwania się interesom Kościoła i cesarzy niemieckich.

Wychowawcami dzieci władców (także magnatów) byli prawie zawsze duchowni. Do tego Kościół dzierżył oświatę i jedyne wówczas masowe medium – ambonę. Kościół przez wieki miał monopol w edukacji Polaków, tylko na krótko przerwany epizodem wspaniałych szkół ewangelickich doby reformacji. “Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” – proroczo napisał Jan Zamojski w akcie fundacyjnym swojej Akademii. To Kościół był piewcą złotej wolności, obrońcą wolnej elekcji i liberum veto. Potrzebował ich, aby utrzymać Polskę w stanie anarchii, by móc ją grabić bez przeszkód. To Kościół katolicki wychowywał polską młodzież, zaszczepiał jej fanatyzm katolicki, kołtuństwo i anarchię.

 

To Kościół katolicki zamordował Polskę. Najwięksi zdrajcy w naszej historii to m.in. kardynał Radziejowski, biskupi: św. Stanisław, Kossakowski, Massalski, Młodziejowski, Ostrowski, Trzebicki. Cywilni zdrajcy: Hieronim Radziejowski, Adam Poniński, Ksawery Branicki, Szczęsny Potocki i inni byli wychowankami szkół katolickich, w ogromnej większości jezuickich. To Kościół siał nietolerancję, pogardę. Efekt tego katolickiego ogłupiania był taki, że Polska od połowy XVII wieku nie wniosła do kultury europejskiej NIC! Nie mówiąc o nauce, zlikwidowanej zupełnie, wyciętej równo z trawą.

 

Wydarto Kościołowi edukację właściwie przypadkiem: papież w 1773 roku skasował zakon jezuitów. Z dnia na dzień w polskiej oświacie powstała pustka. Wykorzystał to król Stanisław August i doprowadził do powołania przez sejm Komisji Edukacji Narodowej. Dzieło KEN cofnęła targowica, która w 1792 roku zwróciła edukację Kościołowi. Trochę tego ziarna jednak wykiełkowało, mimo wysiłków kleru, by wszelką wolną myśl wytępić.

Odrębna kwestia to oświata ludu. Nawet KEN nie zrobiła tu wiele, bo nie zajmowali się nią jezuici, ale proboszczowie, a w praktyce organiści, często niepiśmienni. Katolicki program nauczania dla ludu to wkuwanie na pamięć katechizmu i śpiew kościelny. Jedynym awansem społecznym dla przywiązanego do ziemi pańszczyźnianego chłopa była ministrantura, potem stanowisko kościelnego lub organisty. Polski robotnik potrafił wykonać tylko prace proste, a na stanowiska techniczne sprowadzano Niemców, Czechów, nawet Holendrów, niemal zawsze ewangelików. Zaś o edukacji dziewcząt nie było w ogóle mowy! Trudno się dziwić, że polscy emigranci do USA w XIX w., ogłupieni przez Kościół analfabeci, zapracowali na słynne “Polish jokes”.

Dlatego budzi przerażenie, że mimo tych doświadczeń ponownie wpuszczono Kościół do szkół. Jest nadzieja (choć mała), że katolicki kamień u szyi, który topił polską oświatę przez wieki i opóźniał rozwój kraju, będzie w końcu odcięty.

Równocześnie Kościół praktycznie nie płacił podatków, nawet na obronę Polski. Wysilał się tylko czasem na subsidium charitativum, czyli podatek dobrowolny. Zawsze były to ochłapy. W roku 1775 (już po I rozbiorze) Kościół zaczął płacić 600 tys. zł rocznie. Zmusił ich do tego… rosyjski ambasador Stackelberg!

Tu ukazała się bezmyślność Kościoła. Pazerność odjęła mu rozum: skarby jakie sobie nagromadził zagrabili mu w czasie potopu Szwedzi. Owo doświadczenie niczego go nie nauczyło. Nachapał się ponownie, ale nadal nie chciał płacić podatków na obronę Polski i… znów Kościół został obrabowany podczas III wojny północnej przez Szwedów, Rosjan i Sasów. Kler znowu zabrał się do wyłudzania pieniędzy od ogłupionych Polaków, nachapał się i… – dwie lekcje powinny wystarczyć – pewnie płacił wreszcie podatki? Ale przecież toż to Kościół katolicki, to i trzeci raz go oskubali – tym razem zaborcy. Potem jeszcze bolszewicy i hitlerowcy. Kościół przywilejami podatkowymi cieszy się nadal. Mało tego – Kościół jest jedynym podmiotem na który można przekazać darowiznę w nielimitowanej kwocie! Czy mam wyjaśniać jakie to niesie za sobą podatkowe nadużycia? Może w osobnym wątku…

 

Powyższe “zasługi” pomniejszyłem o wszelkie kościelne manipulacje przy obieraniu króli elekcyjnych, oraz związaną z tym stronniczością polityczną i konsekwencjami tych działań na dalsze losy naszego kraju, ponieważ opisałem już to w osobnym wątku: http://forum.ioh.pl/viewtopic.php?t=13557

 

O tym jak Kościół zwalczał Konstytucję 3 maja, aktywnie popierał Targowicę – za co kilku biskupów zawisło też już pisałem: http://forum.ioh.pl/viewtopic.php?t=13374

 

A o tym jak Kościół pozbawiał nas szans na odzyskanie Prus Książęcych jeszcze napiszę. W sumie od dawna mam już to gotowe ale muszę zweryfikować jeden dość bardzo istotny aczkolwiek na pierwszy rzut oka niewiarygodny szczegół. Dlatego muszę się upewnić o czym piszę aby móc odpierać ewentualne ataki. Na które mam nadzieję, że będę miał czas.

Mam ogromny żal do tzw. komuny, że przez choćby część okresu swoich rządów (np. na początku kiedy była jawnie wroga Kościołowi) nie nauczała w szkołach o powyższych jego “ZASŁUGACH”. Nijak nie mogę tego zrozumieć. Po co zabiegać o poparcie Kościoła w systemie totalitarnym mającego wszelkie atrybuty siły, którego nie wybrało i nie popiera społeczeństwo? A może właśnie to tu jest pies pogrzebany…?

Kardynał (Mason) Dziwisz niedawno powiedział, że “Kościół nie zasłużył na to aby czuć się w Polsce obco” – czyżby? “

http://historiazakazana.hvs.pl

http://historiazakazanaextra.hvs.pl

Wiecej: http://www.eioba.pl/a/4c4f/rozbiory-polski-w-obliczu-manipulacji-kosciola-
.

.

***

.

Pomysł o dyskusji dotyczącej relacji katolicyzmu i polskiej racji stanu – nie tylko w świetle dokumentów kościelnych – jest pomysłem godnym uwagi. Zwłaszcza wobec nadciągającej na nas giga ofensywy propagandowej kk wykazującej,  jakim to rzekomo szczęściem dla Polski było przywleczenie na nasze ziemie watykańskiego odprysku nadjordańskiej dżumy czyli  katolicyzmu.
Powyższe dwa teksty są dobrym wprowadzeniem do takiej dyskusji.

.
Od siebie dodam jeszcze jeden ewidentny przykład zdrady polskiej racji stanu przez katolickiego hierarchę. Mam na myśli pierwszego prymasa polski, Mikołaja Trąbę, który na soborze w Kostancji skuszony możliwością otrzymania tiary przyłączył się do stronnictwa krzyżackiego. Papieżem nie został, ale za stawianie ineresów nadjordańskiej dżumy nad interesem Polski Marcin V (bękart kardynała Colonny) uczynił zdrajcę Trąbę pierwszym prymasem Polski.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Miko%C5%82aj_Tr%C4%85ba
W nawiązaniu do cytatów z tekstu pierwszego, dotyczących stanowiska papiestwa wobec powstań przyznam się, że postawę papiestwa wobec tychże powstań w zaborze rosyjskim oceniam pozytywnie. I to z kilku przyczyn. Co nie oznacza, że papiestwo generalnie pochwalam.  Otóż papiestwo gdyby poparło powstania w zaborze rosyjskim musiałoby popierać ew. powstania w arcykatolickim zaborze austriackim. I stąd m. in. brała się taka a nie inna postawa papiestwa wobec powstań przeciwko Rosji. Było to zwykłe wyrachowanie.
Inna rzecz – powstania te były wybitnie szkodliwe dla polskiej racji stanu – szans na zwycięstwo nie było żadnych, a powstania przyniosły tylko zniszczenie kraju, rzeki przelanej niepotrzebnie krwi i „dokręcanie śruby” przez carat. Najgorsze było w nich to, że do powstań popychali naiwnych Polaków obcy:

http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/11/29/powstanie-listopadowe-kult-blednej-polityki-falszywi-bohaterowie-pseudopatriotyzm-antynarodowy/
http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/08/24/zydzi-powstanie-styczniowe-antypolski-wymiar/

A sami organizatorzy nie wierzyli w możliwość zwycięstwa. Byli gotowi wylać rzekę polskiej krwi, aby tylko wzmocnić niechęć do Rosji.

Wywołując powstanie, do którego czynimy przygotowania, spełniamy ten obowiązek w przekonaniu, iż dla stłumienia naszego ruchu, Rossya nietylko kraj zniszczy, ale nawet będzie zmuszoną wylać rzekę krwi polskiej; – ta zaś rzeka, stanie się na długie lata przeszkodą do wszelkiego kompromisu z najezdcami naszego kraju
http://myslnarodowa.wordpress.com/2013/01/12/powstanie-styczniowe-1863-chybiony-patriotyzm-spustoszenia-swiadomosci-narodowej-wspolczesnych-polakow/

Gdyby w tej sytuacji papiestwo poparło powstania, to obawiam się, że jeszcze więcej gorliwych zaślepionych katolików poszłoby na rzeź. A tak papiestwo ostudziło niejedną dymiącą samobójczym patriotyzmem głowę. W ten sposób Watykan nie dbając naturalnie o losy Polaków prawdopodobnie zmiejszył ilość niepotrzebnie przelanej polskiej krwi w tych szalonych, straceńczych zrywach.

Jeszcze inną sprawą jest to, że sam „polski” kler w sprawie powstań był rozbity i podzielony. Część kleru pozostawała lojalna wobec władz carskich, część natomiast przyłączała się do powstańców i nawet walczyła. Nie był to jedyny przypadek w historii, kiedy kler był rozbity na przeciwstawne frakcje i wywoływał zamęt w szeregach owieczek, które nie wiedziały za którymi iść „pasterzami” (a raczej pastuchami).

W odniesieniu do drugiego tekstu mam duże zastrzeżenia co do oceny konstytucji 3 maja i Targowicy.
Także i w tym przypadku widzimy rozbicie „polskiego” kościoła. Wśród twórców konstytucji znajdziemy przedstawicieli kleru (biskup kamieniecki Adam Stanisław Krasiński, kanonik Hugo Kołłątaj, czy ksiądz „w stanie spoczynku” Stanisław Staszic) oraz katolików świeckich – wychowanków szkół jezuickich. W Targowicy walczącej z konstytucją takoż znajdziemy przedstawicieli kleru. I znów wiele zdezorientowanych owieczek nie wiedziało, za którymi pasterzami należy iść.
W konstytucji 3 maja  pozytywne było jedynie opodatkowanie pasożytniczego kleru. Sama konstytucja była szkodliwa i anty-polska:

–  Konstytucja czyniła nasz kraj państwem konstytucyjnie katolickim – czyli wyznaniowym.

– Konstytucja oddawała po śmierci Poniatowskiego wzmocniony likwidacją liberum veto tron i Rzeczypospolitą w dziedziczne władanie niemieckiej dynastii saksońskiej.

– Konstytucja pozbawiła praw politycznych biedotę szlachecką – tzw. “gołotę”. Natomiast awansowała mieszczan (zwłaszcza zamożnych). Zatwierdziła też uchwalony krótko wcześniej akt prawny “Prawo o miastach”. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby bogaci mieszczanie byli elementem polskim. A tak nie było. Bogate mieszczaństwo w wielu miastach Korony zdominowane było przez ludność niemieckojęzyczną. Prawo o miastach pozwalało więc bogatym niemieckim mieszczanom m.in. nabywać ziemi, oraz umożliwiało im nobilitację. W sumie konstytucja stworzała sytuację polityczną, w której niemiecka dynastia na tronie wspierana byłaby w sejmie niemieckim bogatym mieszczaństwem i ew. niemieckimi “szlachcicami”. Tak więc na własne życzenie konstytucja była niczym innym niż pełzającą germanizacją Polski – niemiecki król, niemieccy szlachcice, niemieccy “ziemianie”. Oprócz niemieckiego mieszczaństwa z “Prawa o miastach” mogliby korzystać także bogaci kupcy i bankierzy żydowscy.

– Konstytucja mimo obiecanek nie zrobiła kompletnie nic w sprawie poprawienia losu milionowych rzesz pańszczyźnianego chłopstwa.

Co do Targowicy – mało się o tym wspomina ale wywołali ją Litwini i Rusini. Konstytucja 3 maja zlikwidowała Rzeczypospolitą Obojga Narodów ustanawiając w jej miejsce unitarne Królestwo Polskie. Od tego momentu Litwini czy Rusini/Ukraińcy stawali się obywatelami polskimi. Obywatelami unitarnego państwa polskiego. A na to nie mieli oni najwidoczniej ochoty (podobnie jak chwilę później polska szlachta nie miała ochoty na bycie obywatelami imperium carskiego). To polski szowinizm katolickich twórców konstytucji popchnął Litwinów i Rusinów do Targowicy. Co z radością powitała Sophie Auguste Friederike von Anhalt-Zerbst-Dornburg znana bardziej pod ksywą Katarzyny II.

Od siebie natomiast odnośnie nadchodzącej rzekomo 1050 rocznicy tzw. „chrztu Polski” dodam kilka uwag.

Katolicka propaganda przekonuje usilnie, że tzw. „chrzest” Mieszka był warunkiem koniecznym do utworzenia silnego państwa. Czy więc bez tzw. „chrztu Polski” nie było szans na utworzenie silnej państwowości za pierwszych Piastów?
Kłam temu propagandowemu oszustwu zadaje przykład Litwy. Gdy Królestwo Polskie zawiązywało unię personalną z Litwą ten wschodni sąsiad był państwem pogańskim. Ogromnym i funkcjonującym państwem pogańskim. Bez chrztu, biskupów, kościołów, dziesięciny, łaciny  i świętopietrza, bez klasztorów i tzw. „święconej wody”. I to cztery wieki po domniemanym „chrzcie” Mieszka I.
Wniosek jaki z tego wypływa – tzw. „chrzest” nie był w żadnym stopniu czynnikiem istotnym do utworzenia silnego i funkcjonującego państwa. Także np. państwo pogańskiego księcia Niklota, które obroniło się przeciwko krucjacie połabskiej pokazuje, że tzw. „chrzest” nie był koniecznym czynnikiem państwowotwórczym.
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/08/06/bohaterowie-slowianszczyzny-niklot/

Inna rzecz, że państwo Piastów powstało jeszcze przed Mieszkiem. Bez tzw. „chrztu” (którego Mieszko zresztą nie miał). Tyle że nie interesowało ono kronikarzy i nikt o nim nie pisał. Ale istniało i funkcjonowało. Mieszkowi nie spadło z nieba spore państwo i silne wojsko z dnia na dzień.
No i przede wszystkim – tu popieram Zbigniewa 1108 – dobrze by było, gdyby kościół z okazji 1050 rocznicy owego wiekopomnego wydarzenia ujawnił wreszcie dokumenty świadczące o tym, że Mieszko rzeczywiście został ochrzczony. Mnie interesują dokładna data i miejsce „chrztu” oraz nazwisko biskupa udzielającego Mieszkowi owego „sakramentu”. I jeszcze chciałbym wiedzieć, dlaczego za ten wiekopomny czyn nie dano Mieszkowi miana „Wielki”, nie kanonizowano go – co było nagminną praktyką w tamtych czasach w analogicznych sytuacjach?
I chciałbym jeszcze i to wiedzieć, dlaczego kk dopuścił w roku 1790 do zniszczenia sarkofagu Bolesława Chrobrego? Czyżby dlatego, że było na nim napisane, m.in., iż Chrobry zrodzony był  z „Perfido patre tu es, sed credula matre”  – „perfidnego ojca i wierzącej matki”? Co nie za bardzo pasuje do obrazu monarchy, który „ochrzcił Polskę”?
.
opolczyk

.

precz z jahwizmem

.

Ręce Boga

24 thoughts on “Przyczynek do rozważań o PRS w świetle dokumentów kościelnych…

  1. Potrzebne mi są cytaty papieży i biskupów,popierających faszyzm i nazizm.

    Mezamir

    Te najbardziej oczywiste cytaty dot. współpracy papiestwa z faszyzmem i nazizmem są trudne do znalezienia. Jahwiści niszczą wszelkie ślady ich haniebnej kolaboracji ze zbrodniczymi dyktaturami. Jak coś znajdę, podrzucą Ci mailem.
    opolczyk

    Lubię to

    • Kiedyś czytałem artykuł o Nyczu albo Dziwiszu,w którym była mowa o tym jak w młodości propagował faszyzm i nazizm w jakiejś gazetce dla „nazi fastów”
      do której pisywał teksty regularnie.

      Lubię to

    • Myślę,że mogę Ci pomóc. Autor Andrzej Niemojewski ” Tajemnice Hierarchii Rzymskiej ” wydana Chicago 1919r. Faszyz i nazizm były wówczas w powijakach, ale nie wśród kleru Rzymskiego. Niemojewski opisuje stosunek kleru rzymskiego do Rządu Stanów Zjednoczonych ( są tam cytaty papieży,biskupów, księży ), szkół publicznych prowadzonych przez ludzi świeckich oraz udostępnia teksty przysiąg księży, jezuitów i rycerzy kolumba. Ciekawa lektura, pomaga ona zrozumieć genezę powstania faszyzmu i nienawiści do rodzaju ludzkiego !

      http://www.polona.pl/item/1038108/2/

      Lubię to

  2. Opolczyku bardzo się cieszę, ze podjąłeś się tematu planowanego cyrku pod tytułem obchody 1050 rocznicy obrzezania/kastracji Ziemi Lechitów. Ja już w jednym ze swoich
    komentarzy rozpisałem się na ten temat, zatem nie chciałbym się powtarzać. Jedynie chce zwrócić uwagę na to, nastąpi pospolite ruszenie a może bardziej nowa krucjata wszystkich historyków mediewistów którzy na uczelniach o historii średniowiecza wykładają na klęczkach i z różańcem w ręce. Planowane są wielkie operetkowe imprezy w stylu Tysiącletniej Rzeszy, do których mają być zaangażowane tzw. grupy rekonstrukcyjne, które mają…..odtworzyć misję chrystianizacyjną na Ziemiach Lechitów (patrz imprezy w Lądku). Tzw elyta w moim rodzinnym mieście będzie oczywiście gorliwe spełniała życzenia abepe Gądeckiego, ta sama elyta co kiedyś zawzięcie broniła abepe Petza (tego co miłował młodych kleryków).
    Historycy polscy a szczególnie mediewiści już podważają wszelkie dane historyczne dotyczące zbrodni kościoła. Dokonuje się m.in.
    – podważania zbrodni inkwizycji, podkreślania jej niby zasług dla rozwoju humanitaryzmu poprzez m.in ustanowieniu instytucji adwokata (hitlerowskie Sondergericht też miały adwokatów i nikt jakoś nie mówi o ich humanitaryzmie)
    -podważanie zbrodni kościoła na terenach podbijanych m.in. wśród Słowian czy w obu Amerykach czy Afryce podkreślając, że kultury tamtych ludów były znacznie bardziej krwawe a dodatkowo misjonarze mieli sprzeciwiać się jakiemukolwiek złemu traktowaniu pogan (wolne żarty)
    -podkreślanie, że wszelki rozwój nauki i cywilizacji to tylko i wyłącznie zasługa katolicyzmu ( chrystianizacja cofnęła cywilizacyjnie i kulturowo wszystkie ludy europejskie w których jeszcze tkwił zdrowy pogański duch, rozwój nastąpił tak naprawdę dzięki Oświeceniu, kiedy zdecydowano odseparowano wiarę judeochrześcijańską od sfery naukowej i publicznej)
    -przedstawianie katolików tylko i wyłącznie jako ofiar, szczególnie w kontekście II wojny światowej, pomijając zupełnie zaangażowanie chorwackich katonazistów czy rolę osławionego ks. Tiso.

    Przy tym historycy-krzyżowcy starają się ośmieszyć tych co przedstawiają historię rzetelnie nazywając ich głupcami, nieukami, ignorantami wreszcie godnymi pogardy lewakami. Warto zwrócić uwagę na wpływy Opus Dei słusznie zwanego Octopus Dei, która objęła swymi skrzydłami także historyków i nie tylko. Będąc w Polsce Opolczyku zajrzyj do pierwszej lepszej księgarni i zobacz ksiązki dotyczące historii a sam zobaczysz kto trzyma pieczę nad publikacjami historycznymi w Polsce. Nie wspomnę już np o Wikipedii, ktoś wspomniał tu o tym jak przedstawia się reakcję pogańską a ja się też o tym przekonałem, jak np opisuje się działalność wielkiego inkwizytora Tomasso de Toquemada.
    W dodatku tzw polska publicystyka. Kiedy się zajdzie się sklepów prasowych i podjedzie się do działu pod nazwą sprawy społeczne, polityczne i religijne szok…90% to pozycje narodowo-katolickie, to już nie tylko „Fronda” teraz dochodzą inne szmatławce jak „Uwarzam Że” „Do rzeczy” i inne. Przy czym katolicy przedstawiają się jako tzw ‚wolnościowcy” „niezależni” (np. Niezależna Gazeta Opolska), jedyni głoszący tzw prawdę, innych nazywając lemingami. Widać są dobrze zorganizowani, i mają wsparcie, będą nasilac swoje działania w związku z rocznicą o której przypomniałeś.

    Dorzucę Opolczyku jeszcze dwa fakty związane z historią Polski. Sprawa tzw. tolerancji. Prawda jest taka, że na pewno nie kościół był głosicielem tolerancji, wystarczy poczytać pisma Piotra Skargi, traktującego tolerancje jako zło najgorsze. Tolerancja brała się tylko i wyłącznie z powodu postawy szlachty, która na samym początku odmówiła egzekwowania wyroków sądów kościelnych. Postawiła wyraźnie granice pomiędzy tym co kościelne, a tym co publiczne.

    Kolejna rzecz często podkreślana w historiografii polskiej, dotyczy zaangażowania kościoła w pracę organiczną w Wielkopolsce w okresie zaboru pruskiego. Oczywiście są ogromne zasługi księży Szamarzewskiego i Wawrzyniaka, ale trzeba podkreślić, jaka była prawdziwa przyczyna owego zaangażowania się kleru w prace organiczną. Księża zaangażowali się w działalność na rzecz obrony polskości w Poznańskiem tylko ze względu na Kulturkampf podczas którego Bismarck chwycił Kościół za pysk, i nie pozwolił katolikom stać ponad prawem państwowym. Oni sie obrazili na Bismarcka, zintegrowali swoje cele z głównym celem jaką była obrona polskości, co było wzmocnione także tym, że wiekszość Niemców żyjących i osiedlających się wtedy w Wielkopolsce była protestantami. Przed Kulturkampfem jakoś tak zaangażowanie kościoła było raczej słabe.

    OPOLCZYKU CHWAŁA TOBIE ZA PRZYPOMNIENIE O OBCHODACH OBRZEZANIA/KASTRACJI ZIEMI LECHITÓW. TRZEBA BIĆ NA ALARM POMIEDZY TYMI WSZYSTKIMI CO POZOSTALI WIERNI TEMU, CZYM ŻYLI ICH PRAOJCOWIE. ROK 2016 MOŻE OKAZAĆ SIĘ PRZEŁOMEM.

    Pozdrawiam

    https://opolczykpl.wordpress.com/2013/11/25/rosja-i-ukraina-niechciane-i-zwalczane-poganstwo/#comment-57016

    Admin

    Lubię to

  3. Ciekawie zebrane historyczne dane nt. działalności kk w Polsce, znajdują się w książce
    ” Bóg Człowiekowi taki los zgotował”, Anny Mielnik 1997, a obszerne jej fragmenty są tutaj:
    http://kundabufor.pl/

    Margo0307

    Dzięki za ten link. Chyba ten tekst opublikuję, jest dobry.
    opolczyk

    Lubię to

  4. Ważny komentarz uzupełniający do pierwszej części powyższego tekstu: http://zbigniew1108.neon24.pl/post/102163,przyczynek-do-rozwazan-o-prs-w-swietle-dokumentow-koscielnych#comment_894456

    Odnośnie fragm. komentarza z poniższego linku:
    „Batory nie mógł podporządkować sobie Rosji, z którą wygrał wojnę, ponieważ przeszkodziła mu w tym dyplomacja watykańska.”:
    https://opolczykpl.wordpress.com/2013/10/26/zydlacki-fanatyk-ks-ryszard-staszak-tepi-slowianskie-symbole-na-slezy/#comment-56074

    oraz fragm. tekstu z drugiej części powyższego wpisu:
    „W 1582 roku, kiedy pobita przez Batorego Moskwa prosiła o pokój. Car Iwan Groźny w obliczu całkowitej klęski w toczonej od czterech lat wojnie zaczął mamić papieża obietnicami zawarcia unii prawosławia z Rzymem i swego udziału w wojnie z Turcją. Papież wysłał do Moskwy swego legata, jezuitę Possevina, który pośredniczył w rokowaniach pokojowych. Ten działał ze szkodą dla Polski i zmarnował Batoremu owoce wielkiego zwycięstwa. Można było uzyskać znaczne lepsze warunki pokoju.
    Po zawarciu rozejmu w Jamie Zapolskim car zaczął grać na zwłokę. Gdy Kościół zrozumiał że został wystawiony do wiatru, zaczął namawiać Batorego do kolejnej wojny obiecując 25 tys. dukatów subsydiów miesięcznie. Jednak plany wojenne pokrzyżowała śmierć króla Stefana.”
    – odpowiedź:

    „Ciekawa jest sprawa poruszona przez prof. Yoel Raba z Tel Aviv University, który sugerował, żeby pokazać w tym muzeum książkę polskiego lekarza nadwornego z 17go wieku. Ciekawe jest, ze 17sto wieczny autor oskarża Żydów o to, ze studiują medycynę w celu nauczenia się sposobów mordowania ludzi. Wiadomo że z końcem 16go wieku i z początkiem 17go wieku, głośna była w Polsce sprawa przedwczesnej śmierci króla Stefana Batorego, prawdopodobnie otrutego przez Żyda, nadwornego lekarza króla.
    Król Stefan Batory, w wieku 53 lat, organizował wielką krucjatę przeciw Turkom. Działo się to wtedy kiedy Żydzi byli bankierami w Polsce i w Turcji i według swoich interesów, żydowska elita finansowa interweniowała w polityce obu tych państw. Sprawa otrucia króla Batorego przez Żyda, lekarza nadwornego była dyskutowana w Polish Review PIASA (Polish Institute of Arts and Sciences in America). Profesor historii M. K. Dziewanowski był przekonany, że Król Stefan Batory był otruty przez owego nadwornego lekarza.
    Teraz jest ironią losu, że żydowska interwencja Sorosa w sprawy polskie odbywa się w dużej mierze za pomocą właśnie Fundacji Batorego, która to fundacja sfinansowała film i książkę pod tym samym tytułem Sąsiedzi. W treści obu tych prezentacji zbrodnia niemiecka w Jedwabnem jest przypisywana Polakom.”

    „Wielka sala żydowskiego muzeum będzie przedstawiać ogromny las – symbol czasów średniowiecznych, kiedy (wśród miejscowych dzikusów) Żydzi zaczęli się osiedlać 1000 lat temu, według dyrektorów planowanego muzeum.
    Prof. David Assaf z Tel Aviv University, prezes porannej sesji krytykował slogan ‚Tysiąc lat Żydów w Polsce”’ ponieważ udokumentowane osadnictwo żydowskie w Polsce sięga nie więcej niż 800 lat.”

    „Dla Żydów wszyscy Goim to dzikusi i bydło…”

    Dwa powyższe fragm. za: Muzeum „Tysiąclecia” Żydów w Polsce:
    http://www.pogonowski.com/tekst_print.php?textid=286

    PS

    https://opolczykpl.wordpress.com/2012/10/01/czestochowa-demaskowanie-katolickiej-mitologii/#comment-4800

    Prusy – zmarnowane szanse: http://forum.ioh.pl/viewtopic.php?t=23376

    Lubię to

    • Jak oceniać Batorego?

      Pominę mieszanie się Watykanu do relacji polsko-rosyjskich. Pominę też ew. otrucie Batorego przez żydowskiego lekarza.

      Batory był utalentowanym wodzem. Jeśli jednak planował podporządkowanie sobie Rosji – byłoby to fatalnym błędem:

      “Batory nie mógł podporządkować sobie Rosji, z którą wygrał wojnę, ponieważ przeszkodziła mu w tym dyplomacja watykańska.”

      Wojny obronne, czy wojny o odzyskanie utraconych ziem to jedno, nawet wojna prewencyjna mająca rozbić siły przeciwnika, aby ten nie mógł najechać ziem Rz’plitej – wszystko to jest OK. Próba podporządkowania sobie Rosji doprowadziłaby do przyspieszonego upadku Rz’plitej. Dlaczego tak uważam.

      Chorobami drążącymi Rz’plitą już w okresie Batorego były:

      – kler, zwłaszcza jezuici

      – katoliczenie i fanatyzowanie polskiej szlachty na fali kontrreformacji

      – arogancja i poczucie wyższości polskiej szlachty wobec nie-Polaków, zwłaszcza wobec Litwinów i Rusinów

      Do wzrostu potęgi jezuitów Batory sam walnie się przyczynił:

      „Szczególną opieką otoczył Batory zakon jezuitów. Popierał zakładanie przez nich kolegiów w Połocku (1579), Rydze (1581), Dorpacie (1583), Grodnie i Nieświeżu.

      W 1579 podniósł wileńskie kolegium jezuickie do godności Akademii Wileńskiej. Była to wtedy druga uczelnia wyższa w Rzeczypospolitej, a jej pierwszym rektorem został Piotr Skarga.”
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Batory#Polityka_wewn.C4.99trzna

      Krótko po śmierci Batorego Ukrainę zaczęły nawiedzać kolejne powstania. Prowadziły do nich przymusowe polszczenie, katoliczenie (działania jezuitów) i ucisk Rusinów przez skatoliczoną polską szlachtę.

      Lista ważniejszych powstań kozackich na terenie Rzeczypospolitej
      powstanie Kosińskiego (1591–1593)
      powstanie Nalewajki (1594–1596)
      powstanie Żmajły (1625)
      powstanie Fedorowicza (1630)
      powstanie Sulimy (1635)
      powstanie Pawluka (1637)
      powstanie Ostranicy (1638)
      powstanie Chmielnickiego (1648–1655)
      powstanie Paleja (1702–1704)
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Powstania_kozackie#Lista_wa.C5.BCniejszych_powsta.C5.84_kozackich_na_terenie_Rzeczypospolitej

      To właśnie te powstania katastrofalnie osłabiły Rz’plitą.
      Gdyby Batory chciał podporządkować Rz’plitej Rosję, mielibyśmy tam takie same powstania jak na Ukrainie. Doprowadziłoby to do znacznie szybszego upadku państwa, niż tylko powstania na Ukrainie. Z Rosją należało szukać sojuszu, a nie wojen. A w samej Rzeczypospolitej należało inne narody traktować jak równoprawnych braci, a nie jako służbę czy niewolników. Kler i arogancja/szowinizm skatoliczonej polskiej szlachty były gwoździami do trumny wielkiej niegdyś RON.

      Lubię to

  5. Zastanawiają się Panowie, Państwo jak to będzie obchodzona rocznica chrztu, że trzeba się na to przygotować, uświadomić sobie, że będą nam wciskać „kit”, a ja tak myślę, że nie muszą się już za dużo starać, że już zrobili niezły bajzel w głowach ludzi. Najgorzej, że też u młodych ludzi. Wcześniej pisałam o córce, której staram się delikatnie wskazywać drogę, ale ręce dzisiaj mi opadły. Mamy grudzień,a w szkole córki, w pierwszej klasie liceum,w piątek ubiegłego tygodnia skończyli na polskim opracowywać mitologię grecką. Temat wypracowania był bardzo „optymistyczny”-trzeba było udowodnić, że człowiek skazany jest na cierpienie… A teraz zaczęli Biblię… Dzisiaj omawiali Księgę Hioba…Na sprawdzianie z wiedzy o społeczeństwie było pytanie:jaką normą społeczną jest nie przestrzeganie postów…………O jakie posty chodzi-pytanie za 100 punktów :). Chciałoby się krzyczeć: RATUNKU! Ale kogo wzywać?

    Lubię to

  6. Poznańczyk:

    Sprawa tych jahwistycznych obchodów z upływem czasu będzie coraz bardziej aktualna. Będą bardziej nagłaśniane, niż tzw. „milenium” w czasach PRL, kiedy to żydłactwo nie miało dostępu do mediów.
    Ja już to widzę – procesje, ekstra drogi krzyżowe, msze polowe, inwokacje do żydówki Miriam, do obrzezanego cieśli, pielgrzymki do Częstochowy i do Gniezna – do „relikwii” żydłackiego fanatyka Vojtecha. Być może nawet zrobią oficjalną intronizację obrzezanego cieśli na „króla”. A polityczne marionetki, ministry, wojewody, starosty, burmistrzy, urzędnicy administracji, wojsko i policja będą występowaś jako ministranci. I na domiar nasili się koszmarna re-katolicyzacja w szkołach.
    Ale jakoś ten żydłacki amok przetrwamy…

    Baśka:

    Masz rację, to jest przerażające. Zapachniało swądem szkół jezuickich: biblia, księga Hioba, czy pytanie – jaką normą społeczną jest nie przestrzeganie postów (tak idiotycznych pytań w czasach PRL nie było nawet w sprawach socjalizmu). Albo – udowodnić, że człowiek skazany jest na cierpienie…
    Przy czym tutaj akurat widać załganie i idiotyzm jahwizmu – skoro żydowski Jahwe ludobójca jest rzekomo nieskończenie dobry i nieskończenie miłosierny, to dlaczego skazał człowieka na cierpienie. Bo przecież nic nie dzieje się bez jego woli…
    Musisz wykazać dużo cierpliwości i powoli córkę prostować. Bo inaczej kompletnie ją wykoślawią i odmóżdżą. Trzymam kciuki za Ciebie i za twoją córkę.

    Lubię to

  7. A to Polska właśnie:

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/klotnia-w-sejmie-za-duzo-uchwal-dotyczacych-swietych/2emlq

    I niech mi teraz jakiś prawicowy krzyżowiec zacznie opowiadać o jakieś laicyzacji, ateizacji, dechrystianizacji czy innych takich bzdurach. Może gdzież w Europie, może gdzieś w Ameryce, ale na pewno nie w polskim Klechistanie.

    A i jeszcze jedno. W przyszłym roku planowana jest kanonizacja Bóstwa Wadowickiego. To w ogóle w połączeniu z 2016 może dać niezły cyrk i imprezy znacznie bogatsze w swoim rozmachu od tych jakie Tysiącletnia Rzesza organizowała w ramach Parteitagów na Polach Zeppelina w Norymberdze. Młodzież katowana będzie propagandówkami przy których wysiądzie całkowicie Leni Riefenstehl.

    Ale…..

    W latach 80. gdy byłem w 7 i 8 klasie podstawówki na lekcji rosyjskiego pisaliśmy na ławkach:
    „Przeżyliśmy najazd szwedzki, przeżyjemy i radziecki”

    Teraz i ten nadjordański przeżyjemy, czego sobie i Tobie Opolczyku oraz wszystkim obecnym na tym forum życzę.

    Pozdrawiam

    Lubię to

  8. Miałem ostatnio taką sytuacje.. Byłem wczoraj po raz pierwszy na spotkaniu poświęconym medytacji, w ogóle mój pierwszy krok w tym kierunku. Przyszło 7 osób, w moim wieku było 2 chłopaków. I ten jeden z nich okazał się fanatycznym kato-pajacem, przeszkadzał w całym spotkaniu i wyśmiewał wszystko co mówiła prowadząca. Oczywiście nie reagowaliśmy na te zaczepki. Zastanawia mnie tylko czy to odosobniony przypadek czy jakiś pan w czarnej sukience kazał mu to zrobić bo aż tak się boją odpływu wiernych 🙂


    Damian

    A ja bym zareagował na tego kato-pajaca – złapałbym go za wszarz i wywalił na zbity pysk za drzwi. Chamstwu należy przeciwdziałać zdecydowanie. Bo inaczej jeszcze bardziej się rozzuchwala.
    opolczyk

    Lubię to

  9. Taką miałem ochotę ale im właśnie o to chodzi żeby robić z siebie ofiary a prowadząca mówiła nam żeby sie skupic na mantrze (jeśli ją to ruszało to wogóle nie dawała tego po sobie poznac), wszyscy poszli za jej przykładem i dało to dobre rezultaty (już się nie wydurniał i zaczął zadawać co prawda kpiarskie ale merytoryczne pytania). Nie bić się z koniem tylko robić swoje, tak jak Ghandi 😉 Co o tym myślisz ?

    Lubię to

    • Damian

      Metoda Gandhiego miała to do siebie, że nie w każym miejscu i okresie gwarantowała sukces.
      Czy husyci lub katarzy byliby w stanie jego metodą pokonać papiestwo? A Indianie białych kolonizatorów z krzyżami w jednej i mieczami lub winchesterami w drugiej ręce? A co zdziałałby Gandhi w III Rzeszy lub w stalinowskiej ZSRR? Wylądowałby w obozie koncentracyjnym lub w masowym grobie z dziurą w potylicy.
      Szczęściem Gandhiego było to, że pojawił się we właściwym miejscu i we właściwym momencie.
      Banksterzy już dużo wcześniej wytypowali USA do roli niepodważalnego lidera banksterskiego zachodu. Na drodze tym planom stała m.in kolonialna Wlk. Brytania z Indiami jako perłą w brytyjskiej koronie. Gandhiemu pomogła brytyjska prasa nagłaśniając jego pokojową walkę, głodówki, więzienia. W końcu Brytyjczycy musieli spakować manatki i Indie opuścić stając się z mocarstwa wyspiarskim państewkiem o mocarstwowej przeszłości. Także i Francja aspirowała do roli mocarstwa. Ale przegrała najpierw woję w Indochinach, potem utraciła kolonie w Afryce płn. i stała się byłym mocarstwem. Obecnie i Wlk. Brytania i Francja gorliwie wspierają banksterskie wojny u boku USA – niepodważalnego lidera banksterskiego zachodu.

      Lubię to

  10. Ale zgodzisz się chyba że Wlk. Brytania początkowo była najważniejszym folwarkiem banksterów nad którym ostatecznie przejęli kontrole w czasie wojen napoleońskich bodajże.
    Tyle że Wlk. Brytania była zbyt mała ich przemysł miał zbyt małe możliwości żeby ten kraj mógł spełniać role światowego żandarma. Dlatego w międzyczasie klecili USA, budowali badz przejmowali ich przemysł, wyniszczali ludność tubylczą no i starali się przejąć kontrole nad sektorem bankowym i finansami tego kraju, co się udało ostatecznie w 1913r. I chyba wtedy imperia kolonialne przestały im być potrzebne, no najwyżej jako pomocnicy przy banksterskich wojnach. Dlatego doprowadzili do ich likwidacji. Niemniej jednak uważam że ta likwidacja była w dużej mierze pozorna, fikcyjna, a chodziło pewnie o przeniesienie kosztów utrzymania tych kolonii na narody kolonialne, bo przecież często koszty utrzymania administracji, wojska, itp. w tych koloniach były wyższe niż zyski z nich. A nie podejrzewam banksterów o to aby chcieli dać tym koloniom niepodległość. Te kraje dalej są pod panowaniem kolonialnym tylko w innej formie, zresztą wystarczy popatrzeć co się dzieje obecnie w byłych koloniach żeby to zobaczyć. Co do Gandhiego gdyby nie media to by brytyjczycy postąpili by z nim tak samo jak bolszewicy w ZSRR albo hitlerowcy w III Rzeszy i nikt by o nim nie usłyszał, przypominam że to właśnie Imperium Brytyjskie wymyśliło i zastosowało po raz pierwszy obozy koncentracyjne w Afryce Południowej podczas wojen burskich.

    Naturalnie że tak. Sam zauważyłeś że „Wlk. Brytania była zbyt mała ich przemysł miał zbyt małe możliwości żeby ten kraj mógł spełniać role światowego żandarma” i dlatego wypromowano na światowego żandarma USA – Duży USrael.
    opolczyk

    Lubię to

  11. Co do Wlk. Brytanii to dodam jeszcze że ten kraj ma poprostu zbyt mała liczbę ludności którą można by było zaciagnąć do armii, no i dlatego brytyjczycy musieli naprzykład podczas wojen napoleońskich korzystać z pomocy Prus, Austrii czy Rosji finansując je. Inną rzeczą jest że ten kraj ma za mało surowców u siebie dlatego musiał je sprowadzać z kolonii właśnie, no i tutaj powstaje problem kosztów transportu, takie transporty można łatwo zatopić. No i ten kraj z racji tego że jest wyspą można łatwo wyizolować co niemal udało się Hitlerowi podczas II wojny światowej. Gdyby banksterzy postawili wcześniej na brytyjskiego konia było by po nich, wiedzieli co robili. Dlatego postawili na amerykańskiego konia bo był bezpieczniejszy i z większymi możliwościami, natomiast brytyjski koń poprostu zbankrutował pozbawiony opieki banksterów. I zdaje się że historia się chyba zaczyna powtarzać, teraz to amerykański koń bankrutuje pod ciężarem wojen kolonialnych, utrzymania marionetkowych reżimów, zbrojeń, zadłużenia, rozbudowy państwa policynego jak niegdyś brytyjski. Ciekawe co tym razem wymyślą, na jakiego konia postawią, na Chiny ? słyszałem i tu i ówdzie czytałem że coś tam przy chinach gmerają, być może próbuja przejąc nad nimi kontrole albo co gorsza już przejęli.
    A wiadomo że Chiny mają jeszcze większe mozliwości niż USA, naprzykład więcej ludzi do armii. Gdzieś czytałem że po bankructwie USA bazy wojskowe tego kraju rozlokowane po całym świecie mają być przekazane bądz sprzedane właśnie Chinom.

    Lubię to

  12. Pingback: ALTERNEWS - Katolicyzm a Polska Racja Stanu

Możliwość komentowania jest wyłączona.