O Księdze Trajana – Dobrogost

.

lightoflucifer_kolowrot_42

.

(Autorem poniższego tekstu jest Dobrogost – opolczyk)

.

Księga Trajana
.

Księga Trajana podobnie jak Księga Welesa czy inne stare Słowiańskie teksty uważana jest za falsyfikat tym niemniej moim zdaniem zasługuje ona na uwagę przede wszystkim przez wzgląd na swoją oryginalność i brak jakichkolwiek naleciałości jahwistycznych tak iż w sumie jest czymś jedynym w swoim rodzaju.

Kiedy na spotkaniu miłośników Słowiańszczyzny prezentowano ten i inne teksty bardzo przemówił on do mojej wyobraźni i ze szczególną uwagą notowałem prezentowany tekst w przeciwieństwie do innych, które wydawały mi się nijakie i mało przekonywujące. Spośród dziesiątek prezentowanych tam mitów, które wydawały mi się jakieś sztuczne i nic nie wnoszące a niekiedy wręcz szkodliwe i wprowadzające pomieszanie ten tekst przemówił do mnie czystym, pełnym mocy i piękna głosem postanowiłem się więc podzielić tu moimi przemyśleniami na temat przesłania Księgi Trajana niezależnie od tego czy jest to autentyczny starożytny tekst czy też piękny natchniony romantyczny falsyfikat przemawiający do serca.

Miłość do „matki ziemi”, „świętej ziemi przodków” jaka przebija się w tym tekście skłania niektórych do twierdzenia iż powstała ona na terenie Rosji a jej autorem był jakiś Rosjanin z typowym umiłowanie „matuszki ziemli”, uważa się iż sentymentalność tekstu jest również typowo Rosyjska. Uważa się iż sam tytuł „Księga Trajana” wskazuje na Rosyjskie pochodzenie tekstu gdyż to w Rosyjskich średniowiecznych tekstach wspomina się o Trajanie jako Panu tej ziemi.

Moim zdaniem jednak jest to bardzo tendencyjne i nieprzemyślane patrzenie na ten tekst bo warto zwrócić uwagę iż w tekście nigdzie nie ma wzmianki o Rodzie czy Mokoszy, które są kanonem Rosyjskiego Rodzimowierstwa zaś w rozdziale „O Bogach” przytoczony jest znany mit o Trygławie, który pochodzi z zachodniej Słowiańszczyzny, inne mity zawarte w księdze Trajana są zaś oryginalne, zaś w formie w jakiej są opisane są raczej niemożliwe do umiejscowienia.

Mit Stworzenia

Na szczególną uwagę zasługuje mit stworzenia zawarty w księdze Trajana w którym to niektórzy dopatrują się wpływów Weddyjskich czy Hinduistycznych, ale i to jest bardzo tendencyjne trącące miernotą intelektualną jako iż mit śniącego demiurga czy bardziej ogólnie świata jako snu Bóstwa jest znany w wielu nie związanych z sobą kulturach więc doszukiwanie się wpływów hinduizmu na ten mit jest zupełnie bezsensowne – szczególnie w kontekście mitu jako całości. Zresztą przytoczę ów mit za księgą Trajana:

„Zanim powstał nasz świat istnieli tylko wszechmocni odwieczni pięciu czystych świateł a wszystko było harmonią. Gdy równowaga uległa zachwianiu odwieczni poczuli smutek i jeden z nich pierwotny Swrożyc zapadł w sen na pniu świętego kosmicznego drzewa i wyśnił nasz świat.

Korzenie kosmicznego drzewa przenikają kosmos sięgając do gwiazd zaś jego pień ukryty jest pod świętą górą gdzie śni pierwotny utrzymując nasz świat w istnieniu.

Wokół niego znajduje się pierwotna świątynia której strzegą wyśnione przez niego dzieci a u stóp góry znajduje się krąg stworzenia. Mówią iż będzie on śnił aż ostatnie z jego dzieci sprowadzi doń odwiecznego by odnowić cykl tworzenia.”

Oczywiście na siłę można doszukiwać się w „odwiecznych” (ciekawe jak to brzmiało w oryginale) „dawnych Bogów” z weddyjskiego hymnu o prapoczątku wszechrzeczy, tyle że sama treść weddyjskiego hymnu o prapoczątku wszechrzeczy nie ma nic wspólnego z treścią tego mitu i w treści przypomina jeden ze starych Chińskich mitów, natomiast ten mit mówi o czymś zupełnie innym częściowo zupełnie niezrozumiałym np. o pięciu czystych światłach. Motyw kosmicznego drzewa też jest dość powszechny w starych mitologiach w tym Słowiańskiej nie występuje zaś w weddyjskiej mitologii. Doszukiwanie się w świętej górze z tego mitu (kiedy na Słowiańszczyźnie święte góry były standardem) nawiązania do góry Meru jest zupełnie chybione szczególnie iż z całego kontekstu księgi Trajana wynika, że odnosi się to do terenów Słowiańszczyzny. Oto dalsza część mitu:

„Dzieło pierwotnego Swarożyca ucieszyło odwiecznych i pokochali je – jednak nie mogli oni przybywać do stworzonego świata gdyż ich nieograniczona moc zakłóciła by sen Swarożyca unicestwiając jego piękne dzieło. Zobaczyli oni wyśnione dzieci Swarożyca i jak on zaczęli stwarzać sny w tym świecie, by cząstką siebie wcielać się w nie i móc doświadczać go – i tak jest do dziś. Tedy rodzą się ludzie będący snami odwiecznych by wieść ograniczony ludzki żywot.

Dawnymi czasy wielcy Wieszczowie potrafili dostrzec ich światła i ufając swym sercom podążali za nimi by uczyć się ich mądrości, ale dziś nawet kapłani tego nie potrafią tedy wędrują oni wśród ludzi nierozpoznani.

Ci którzy podążali za odwiecznymi stawali się czystymi potężnymi duchami a gdy ich moc i mądrość dojrzewała opuszczali sen Swarożyca wracając do światła, albowiem potężne dobre duchy nie mogą przebywać w tym świecie by nie zakłócać snu odwiecznego – stąd można tu spotkać jedynie dobre duchy, które zmierzają ku światłości będące naszymi nauczycielami i opiekunami a które czcimy w świętych miejscach, oraz Bogów będących światłem oświetlającym nasze serca prowadzących nas ku światłu.

Pozostali to nędzne okaleczone duchy nie potrafiące zmierzać ku światłości – przyczyny nieszczęść, ludzie jak i inne stworzenia tego świata wyśnione przez pierwotnego Swarożyca.”

Mit ten jest szczególnie ciekawy gdyż opisuje strukturę Słowiańskich wierzeń mamy więc Bogów, różne potężne Duchy Światła – Boginki i „pomniejszych” Bogów jakie Słowianie czcili – przy czym wyjaśniona tu jest zależność między nimi. Są oni jakby wysłannikami realizującymi cele Bogów. Jest tu też bardzo ciekawe wyjaśnienie duchowej drogi Słowianina jak i całego stworzenia, którego celem jest rozwój by ze stworzenia stać się świetlistą istotą wyższego rzędu – motyw znany z wielu mitologii – w kontekście Słowiańszczyzny zetknąłem się z nim tylko w przedwojennych tekstach i wierzeniach płanetników podczas gdy ogólnie bardzo mało się o tym mówi, jakby Słowianie nie mieli żadnych aspiracji duchowych mimo iż znane są osiągnięcia duchowe kapłanów Słowian.

Warto też zwrócić uwagę iż złe duchy nie są stawiane na tej samej płaszczyźnie, są to po prostu niższe istoty mogące szkodzić ludziom choć nie dorównujące im na płaszczyźnie duchowej, podczas gdy np. w mitologii judeo -chrześcijańskiej złe duchy są lepsze od ludzi. To ogólnie ciekawa kwestia bo wszelkie inne religie generalnie złe duchy plasują niżej w hierarchii tylko w mitologii judeo -chrześcijańskiej złe duchy uważane są za wyższe byty co wskazuje na jakąś patologię.

Pojawia się też kwestia Swarożyca, który pojawia się w różnych częściach księgi Trajana. Jak wiadomo słowo „Swarożyc” oznacza „płomień” tu pojawia się przy określeniu demiurga w innych częściach księgi Trajana pojawia się w kontekście Bogów jednak już w powyższym fragmencie Bogowie są wyraźnie rozróżnieni od demiurga i nie należą Oni do świata wykreowanego przez Demiurga lecz do rzeczywistego świetlistego świata leżącego poza kreacją.

Dalsza część mitu dotycząca stworzenia zawarta jest w części opisującej dzieje świata:

„Gdy pierwotny Swarożyc wyśnił świat był on piękny i pozostawał w równowadze stworzył więc ludzi by ci radowali się i byli szczęśliwi, by wzrastali krocząc drogą ku światłu. Wówczas przybyli Bogowie by ich uczyć, opiekować się nimi i prowadzić ich ku prawdziwemu istnieniu, pojawiły się też dobre potężne duchy by im pomagać.”

Ta część mitu mówi wyraźnie iż Bogowie jak i potężne Dobre Duchy nie są częścią stworzenia, lecz pierwotnymi Bytami, które przybyły by pomagać stworzonym ludziom usamodzielnić się i wznieść ponad stworzenie, przekroczyć je stając się bytami wyższego rzędu co podkreśla dalsza część mitu:

„Ludzie wzrastali w mądrość i niektórzy stawali się świetlistymi duchami inni zaś zaślepieni pychą osiągali potęgę zapominając o harmonii i naukach Bogów doprowadzając do swojego upadku i zniszczenia po którym wszystko zaczynało się od nowa – takie były losy tego świata, dopóki nie dopełni się sen jego stwórcy by wyśniony świat stał się świetlistym światem.”

Wynika z tego iż zamiarem demiurga od samego początku była ewolucja stworzonego przezeń świata z poziomu stworzenia do poziomu realnego pierwotnego bytu i taki jest również cel człowieka w czym pomagają mu Bogowie, jednak tylko niektórym ludziom udaje się osiągać ten cel, podczas gdy inni wybierają drogę autodestrukcji. Jest tu też znana z mitów wielu kultur idea cykliczności tworzenia i niszczenia przy czym w przeciwieństwie do mitów innych kultur za niszczenie nie są odpowiedzialni Bogowie tylko ludzie.

Dalsza część mitu o dziejach świata jest równie ciekawa mówi o tym, że po ostatnim zniszczeniu dokonanym przez ludzi przodkowie Słowian nie ulegli zniszczeniu gdyż w przeciwieństwie do reszty zachowali duchowe nauki, jednak w wyniku zagłady ich ojczyźnie zagroziła wieczna zima (przypomina mi to jeden z mitów Zoroastranizmu jednak tam za zimę odpowiadają złe duchy nie ludzie) podzielili się więc na trzy grupy z których jedna postanowiła pozostać i stawić czoła zimie korzystając ze swej mądrości, druga wywędrowała nieco na południe starając się pozostać blisko ojczyzny a trzecia czyli przodkowie Słowian postanowili ruszyć na zachód ku ziemi Bogów z której zima się cofnęła i tam odnaleźli Bogów.

Mit ten jest ciekawy z bardzo wielu względów, przede wszystkim dlatego, że współczesne badania faktycznie wskazują, że przodkowie Słowian przybyli do europy po cofnięciu się lodowca 12tys lat temu. Najstarsze księgi ludzkości należące do ludu Nasi również mówią o ich wędrówce z północy mniej więcej w tym samym czasie. Oczywiście nie oznacza to, żadnego pokrewieństwa między tymi ludami a jedynie to iż faktycznie w tamtym okresie wydarzyło się coś iż różne ludy rozpoczęły wędrówkę z północy. Być może kiedy druga z grup wędrowała na południe wyparła lud Nasi.

Z kolei parę tysięcy lat później z północy na południe wędruje lud identyczny genetycznie ze Słowianami a są to Ariowie, być może byli oni tą drugą grupą o której wspomina mit, którzy postanowili pozostać blisko ojczyzny a w końcu musieli wyruszyć na południe z powodu ochłodzenia. Mit mówi również o trzeciej grupie, która postanowiła zostać w ojczyźnie co doskonale współgrało by z mitem o Białowodie.

Jednak w tym micie jest coś jeszcze bardziej ciekawego jako iż mówi on iż Bogów odnaleźli nasi przodkowie kiedy przybyli na współcześnie Słowiańskie „święte ziemie” i podążyli za ich naukami. Dalsza część mitu mówi, ze część ludu przybyłego na „ziemie Bogów” wywędrowała później na południe by przekazać przetrwałym tam ludom zapomnianą wiedzę o Bogach.

Tłumaczyło by to bardzo wiele rzeczy i rozwiewało wiele koncepcji.

Tłumaczyło by to podobieństwo motywów mitologicznych w antycznym świecie przed przybyciem Ariów a rozwiewało by nie dające się pogodzić rozbieżności religii Słowian z religiami Weddyjskimi. Zapewne przybywając na nasze ziemie nasi przodkowie przynieśli pewną formę religijności jednak jak wskazuje mit dopiero tutaj poznali Bogów i stworzyli naszą starą religię podczas gdy Ariowie mieli tylko religię wywodzącą się ze starej ojczyzny ewoluującej na swój sposób, dlatego w świetle tego mitu poszukiwanie jakiejkolwiek analogii między Bogami Weddyjskimi a Słowiańskimi jest zupełnie bez sensu podobnie jak i poszukiwanie jakiejkolwiek analogii między religią weddyjską a Słowiańską.

Kwestię religijności, duchowości i religii Słowian naświetlają dalsze części księgi Trajana z której wynika iż opierała się ona na bezpośrednich kontaktach każdego człowieka z Bogami, oraz tym co przekazywali Wieszczowie. Nie była to więc religia w dzisiejszym rozumieniu tego słowa a tym bardziej nie były to żadne wierzenia. Jak wyjaśnia księga kontakty z Bogami osłabły w okresie wojen, ale zostały przywrócone przez wielkiego wieszcza, mędrca który zapewnił Słowianom tysiąc lat szczęścia i pomyślności, która trwała dopóki ludzie utrzymywali osobiste kontakty z Bogami – przy czym z treści księgi wynika iż została napisana u schyłku tego okresu czyli ok VIIwne. Zawiera ona również przepowiednie losów Słowian i ludzkości jako takiej po tym okresie aż do kolejnej zagłady, którą zgotują sobie ludzie – mówiąc iż nastanie czas, gdy ludzie nie tylko przestaną słuchać Bogów i rozmawiać z Nimi, ale zapomną nawet ich imiona – przy tym wyjaśnia iż Bogowie mieli trzy rodzaje imion:

„każdy Bóg ma trzy rodzaje imienia; tajemne prawdziwe imię, którym przywołuje się go tylko w modlitwach, tym którego używa się w pieśniach by się radować i tymi których się używa by o nim mówić z innymi.”

Podstawowym argumentem jakiego się używa uważając „Księgę Trajana” za falsyfikat jest data jej powstania. Z jej treści wynika iż powstała ona przed 700rne podczas gdy oficjalna nauka utrzymuje iż w tym czasie Słowianie nie znali pisma.

Moim zdaniem jest to nieprzekonywujący argument ponieważ współcześnie uważa się iż Słowianie jak i wszystkie ludy północy ludy używali pisma już o wiele wcześniej o czym wspomina Herodot a co uparcie się ignoruje, podobnie jak świadectwo Adama z Bremy, który poświadcza używanie przez Słowian pisma runicznego. Jednak nawet gdyby Słowianie nie używali pisma (a używali) księga mogła zostać spisane przy użyciu pisma Greckiego czy Rzymskiego jako iż w tym okresie Słowianie utrzymywali z tymi ludami żywe kontakty a w końcu mogła być przekazywana ustnie zaś spisana mogła zostać później.

Drugim argumentem podnoszonym w celu dowiedzenia iż tekst jest falsyfikatem – nawet przy założeniu iż taka księga mogła zostać spisana w podanym czasie – jest fakt, że wszelkie Słowiańskie księgi zostały spalone z polecenia Chrobrego jak utrzymuje Długosz i nie są znane żadne księgi Słowian z wczesnego średniowiecza. Owszem z Ruskich zapisków wynika iż takie księgi istniały znamy nawet ich tytuły jednak jedyny egzemplarz jaki istnieje okazał się późniejszym o kilka stuleci falsyfikatem. Jest to mocny argument gdyż faktycznie wszystkie Słowiański zapisy zostały wymazane we wczesnych wiekach Chrystianizacji, jednak nie można wykluczyć iż księga czy jej treść mogła przetrwać chroniona przez pogan (wszak pogaństwo istniało co najmniej do XVIIw) zaś we współczesnej formie mogła zostać spisana u schyłku tego okresu lub jeszcze później.

Kolejnym argumentem są czasy do jakich odnosi się „Księga Trajana” jako zbyt odległe by pamięć o nich mogła przetrwać. Moim zdaniem jest to argument całkowicie chybiony o czym świadczą księgi narodu Nasi jak i słynny kodeks Fryzyjski, którego zachowana wersja pochodzi z XIIw a którego treść odnosi się do tych samych odległych czasów zaś w jego treści wyjaśnia się iż jest to kolejny odpis starej księgi, bez problemu można znaleźć również inne analogie w różnych kulturach odnoszące się nawet do dawniejszych czasów.

Kolejnym argumentem próbującym wykazać iż jest to falsyfikat jest analogia niektórych treści do tych zawartych w Kronice Mistrza Wincentego co interpretuje się jako dowód iż to Kronika Kadłubka pochodząca z o wiele późniejszych czasów była inspiracją do napisania niektórych części Księgi Trajana (przede wszystkim części opisującej dzieje świata) jest to również chybiony argument jako iż te analogie występują również w innych ówczesnych Kronikach co świadczy tylko o tym, że odnoszą się do tych samych wydarzeń. W związku z tym na bazie tych argumentów nie da się niezbicie dowieść iż jest ona późniejszym falsyfikatem.

Problemem jest to iż „Księga Trajana” znana jest przede wszystkim ze współczesnych odpisów i przynajmniej mi nic nie wiadomo na temat okoliczności jej odnalezienia ani o najstarszych zachowanych egzemplarzach co uniemożliwia jakiekolwiek spekulacje na temat jej powstania nawet gdyby była falsyfikatem. Jeśli faktycznie jest ona falsyfikatem to w moim przekonaniu jest to wyjątkowy i że tak powiem natchniony falsyfikat w przeciwieństwie do innych znanych falsyfikatów jak np. słynna „Księga Welesa”. Przede wszystkim jej treść jest zadziwiająco spójna i zgodna z zachowanymi autentycznymi ponad wszelką wątpliwość fragmentami mitów Słowiańskich czego nie można powiedzieć o żadnym innym falsyfikacie czy też współczesnych „odtwórczych” mitologiach Słowiańskich.

Poza mitem stworzenia i dziejami świata oraz części o Bogach zawiera ona mało mitów odwołując się do tego iż są one powszechnie znane z opowieści gęślarzy i starszych więc nie ma potrzeby je przytaczać, podczas gdy rzeczywiste falsyfikaty skupiają się przede wszystkim na tym. Dla mnie jest to bardzo mocnym argumentem na temat antycznego pochodzenia Księgi Trajana jako iż żaden autentyczny przekaz z wczesnego średniowiecza nie miałby sensu gdyby przytaczał mnogość powszechnie wówczas znanych mitów i opowieści. Przykładem jest chociażby kronika Kosmasa, która przytacza tylko kilka mitów niezbędnych w narracji a nie wspomina ani Słowem np. o treści przepowiedni Libuszy jako iż jej treści były wówczas powszechnie znana więc po cóż kronikarz miałby o nich pisać? To samo możemy znaleźć w innych wczesnośredniowiecznych tekstach brak treści powszechnie znanych mitów i opowieści a jedynie odwołanie się do nich.

Podobnie jest w Księdze Trajana przytoczone mity również służą tu tylko spójności narracji zaś jej zasadniczym przekazem jest treść przerażającej i trudnej do uwierzenia i zaakceptowania przez współczesnych wizji Wieszczów, mówiącej o zapomnieniu religii Słowian. Trudnej do zaakceptowania mimo iż w księdze napisano iż Wieszcze nigdy się nie mylą – przy czym treść wizji Wieszczów wyraźnie nawiązuje do historii świata i zapewne dlatego ją tam przytoczono.

Księga Trajana sprawia wrażenie testamentu skierowanego do odległych przyszłych pokoleń, gdy religia „jak i same imiona Bogów zostaną zapomniane”, do czasów ostatecznych, ukazując istotę dawnej religii by dać odległym potomkom szansę na przetrwanie przy końcu cyklu a szansą tą jest w istocie przypomnieniem wiedzy o Bogach i podążenie za nimi jak zrobili to nasi przodkowie u początku tego cyklu. Wyjaśnia również iż tym co przyćmi duchowy wzrok odległych potomków sprawiając iż przestaną widzieć Bogów i słyszeć ich głos będzie mgła kłamstwa spowijająca ich umysły, zaś jedynym prawdziwym imieniem Boga, które nie zostanie zapomniane będzie imię Trajana – Trójjasnego Peruna pierwszego ze Swarożyców, który jest mnogi będąc źródłem i istotą wszystkich Bogów. Mówi też o „Władcy Błękitu” – odwiecznym, który pojawi się jako człowiek tak jak pojawiał się w końcu wcześniejszych cyklów by dać ludziom szansę przetrwania. We wcześniejszych cyklach ludzie nie skorzystali z tej szansy żyjąc w zaślepieniu swą pychą, w tym cyklu będą zaślepieni kłamstwem i również uzyskają swą szansę zaś szansą tą będzie przebudzenie dzieci pierwotnego Swarożyca i podążenie za nimi.

Swoim pięknym romantycznym, pełnym mistycyzmu przekazem Księga Trajana ujęła mnie za serce, dostrzegłem w niej uniwersalną mądrość i szczerze mówiąc obojętne mi jest czy jest ona autentycznym przekazem naszych przodków czy romantycznym natchnionym falsyfikatem z późniejszych czasów. Niezależnie od tego czym ona jest nie mam cienia wątpliwości iż jest w niej zawarta mądrość i prawda, nad którą powinniśmy się głęboko zastanowić. Nie ma znaczenia czy jak opisuje Księga Trajana przybyliśmy na tę świętą ziemię Bogów gdy ustąpił lód by Ich odnaleźć i podążyć za ich mądrością, nie ma znaczenia czy żyliśmy tu w szczęściu pod ich opieką przez tysiąc lat kiedy Oni przemawiali do nas, my zaś widzieliśmy ich naszymi wolnymi od fałszu umysłami zanim kłamstwa zamknęły nasz duchowy wzrok. Wiara w to co opisuje Księga Trajana oczywiście jest piękna i dobra, rozgrzewa nasze serca i budzi tęsknotę za Bogami i ich dobrymi naukami, ale to tylko budujący mit przeszłości.

Nasza rzeczywistość jest już rzeczywistością końca cyklu gdy nasz duchowy wzrok zamknięty jest kłamstwami i zbliża się nieuchronna zagłada. Najważniejszym przekazem Księgi Trajana jest to iż w każdej chwili możemy odrzucić mamiącą mgłę kłamstwa spowijającą nasz umysł i wypaczającą myślenie i podążyć za naszym sercem do którego przemawiają Bogowie by ponownie zacząć ich widzieć i pod ich opieką podążyć w nowy cykl by stać się świetlistymi duchami osiągając cel na realizację którego dał nam szansę dobry demiurg pra – Swarożyc.

.

Za: http://dragontn.blog.pl/2013/10/25/ksiega-trajana/

.

***

.

Nie będę tracił czasu na rozważania, czy Księga Trajana jest „oryginałem” czy „falsyfikatem”. Ustalenia takie zawsze są arbitralne. Ponadto „falsyfikaty” mogą bardziej odpowiadać wierzeniom i wiedzy naszych przodków niż zniekształcone przez autorów skażonych niewiedzą lub głuptą „oryginały”.
W Księdze Trajana znajdujemy opis jak powstali ludzie (w postaci istot duchowych) – zostali wyśnieni przez Swarożyca i odwieczne pięć czystych świateł i rodzą się w świecie materialnym (który także jest snem Swarożyca), by móc doświadczać świat materialny i wieść ograniczony ludzki żywot.
Jest to zgodne z moją wizją Rzeczywistości. Ludzie to istoty duchowe. Wyśnione przez Swarożyca. W pewnym momencie zaczęli wcielać się w żywe istoty na Ziemi – hominidów powstałych na drodze ewolucji. Spowodowało to skokowy skok świadomości hominidów, którzy dzięki duchowej istocie wypełniającej ich ciała stali się ludźmi we współczesnym ich pojmowaniu. Przy czym część z nich po wcieleniu się w ciała fizyczne nie zapomniała o ich prawdziwej duchowej naturze. Potrafili oni w każdym momencie oderwać się od zajmowanego ciała i wrócić do świata duchowego. Inni pod wpływem zmysłów fizycznych i emocji typowych w świecie fizycznym (walka o przetrwanie, o dominację w grupie, przywiązanie do seksu) zapomnieli o ich prawdziwej naturze – tej duchowej i utożsamiają się ze światem fizycznym. Ich problemem nie jest tyle niewiedza, co zapomnienie. W ich podświadomości nadal zapisana jest wiedza o ich duchowej naturze. O tej wiedzy oni zapomnieli. Czekają ich kolejne inkarnacje aż do czasu, gdy zaczną sobie przypominać ich duchową naturę. Zaczną wtedy znów podążać ku światłu nie dając się mamić świecidełkami rzeczywistości fizycznej. A gdy całkiem uwolnią się od przywiązania do świata fizycznego – opuszczą sen Swarożyca i powrócą do niego i do odwiecznych pięciu świateł.

Księga Trajana zasługuje w moim przekonaniu na uwagę i z tego względu, że wolna jest od jakichkolwiek naleciałości rasistowskich, czego nie można powiedzieć choćby o Wedach, czy o przeróżnych krążących mitach o „białych” bogach i białej rasie aryjskiej, wyższej i lepszej od innych ras, nad którymi ma rzekomo panować. Wyśnione przez Swarożyca duchy ludzi wcielały się w hominidów na wszystkich kontynentach. Stąd też w wielu kulturach pierwotnych wiedza o świecie bogów i duchów – Prawii i Nawii podobna była do wiedzy Słowian.

Dla porządku zamieszczam poniżej odtworzoną przez Dobrogosta z jego zapisków Księgę Trajana. Nie jest to tekst w pełni „oryginalny” ale zbliżony do pierwowzoru.

.

***

.

Księga Trajana – treść /trzy księgi/

.

Księga Stworzenia

Zanim powstał nasz świat istnieli tylko wszechmocni odwieczni pięciu czystych świateł a wszystko było harmonią. Gdy równowaga uległa zachwianiu odwieczni poczuli smutek i jeden z nich, pierwotny Swrożyc zapadł w sen na pniu świętego kosmicznego drzewa i wyśnił nasz świat.

Korzenie kosmicznego drzewa przenikają wszechświat sięgając do gwiazd, zaś jego pień ukryty jest pod świętą górą gdzie śni pierwotny utrzymując nasz świat w istnieniu.

Wokół niego znajduje się pierwotna świątynia której strzegą wyśnione przez niego dzieci a u stóp góry znajduje się krąg stworzenia. Mówią iż będzie on śnił aż ostatnie z jego dzieci sprowadzi doń odwiecznego by odnowić cykl tworzenia.

Dzieło pierwotnego Swarożyca ucieszyło odwiecznych i pokochali je – jednak nie mogli oni przybywać do stworzonego świata gdyż ich nieograniczona moc zakłóciła by sen Swarożyca unicestwiając jego piękne dzieło. Zobaczyli oni wyśnione dzieci Swarożyca i jak on zaczęli stwarzać sny w tym świecie, by cząstką siebie wcielać się w nie i móc doświadczać go – i tak jest do dziś. Tedy rodzą się ludzie będący snami odwiecznych by wieść ograniczony ludzki żywot.

Dawnymi czasy wielcy Wieszczowie potrafili dostrzec ich światła i ufając swym sercom podążali za nimi by uczyć się ich mądrości, ale dziś nawet kapłani (mędrcy, wieszcze) tego nie potrafią tedy wędrują oni wśród ludzi nierozpoznani.

Ci którzy podążali za odwiecznymi stawali się czystymi potężnymi duchami a gdy ich moc i mądrość dojrzewała opuszczali sen Swarożyca wracając do światła, albowiem potężne dobre duchy nie mogą przebywać w tym świecie by nie zakłócać snu odwiecznego – stąd można tu spotkać jedynie dobre duchy, które nam zmierzającym ku światłości są nauczycielami i opiekunami a które czcimy w świętych miejscach, oraz Bogów będących światłem oświetlającym nasze serca prowadzący nas ku światłu.

Pozostali to nędzne, okaleczone w swym szaleństwie, upadłe, zagubione i błądzące szalone duchy nie potrafiące zmierzać ku światłości – przyczyny nieszczęść – oraz ludzie jak i inne stworzenia tego świata wyśnione przez pierwotnego Swarożyca.

Księga Dziejów

Gdy pierwotny Swarożyc wyśniłświat był on piękny i pozostawał w równowadze. Stworzył tez ludzi by ci radowali się, byli szczęśliwi i wzrastali krocząc na drodze ku światłu zgodnie z Jego zamysłem. Wówczas pojawili się Bogowie by ludzi uczyć, opiekować się nimi i prowadzić ich ku światłu. Pojawiły się też dobre potężne duchy by ludziom pomagać.

Ludzie żyli szczęśliwi w tym pięknym świecie. Krocząc drogą prawości troszczyli się o siebie i wszystko co żyje i wzrastali w mądrość. Były to szczęśliwe dni i radował sięŚniący, radowali się Bogowie i dobre duchy.

Aż nadszedł czas, że ludzie stali się potężni i mądrzy jak duchy światła. Jesteśmy potężni – mówili. Mamy mądrość i przerastamy wszelkie stworzenie, które powinno nam służyć. Nie potrzebujemy już Dobrych Duchów by nas strzegły i radziły nam, one również powinny nam Służyć.

Zmartwiły się Dobre Duchy i zapytały Bogów cóż mamy czynić, Ci których uczyliśmy już nas nie potrzebują, stali się potężni i pyszni nie chcą kroczyć już drogą dobra lecz drogą swojej pychy. Dobrzy Bogowie odrzekli – kruszy się harmonia świata przez pychę ludzi. Ludzie się podzielili oszołomieni swą potęgą już nieliczni proszą nas o radę jak kroczyć ku światłości, ale póki choć jeden człowiek idzie chce ku niej zmierzać, musimy pomagać wracajcie więc do tych co was potrzebują Dobre Duchy i opiekujcie się nimi najlepiej jak potraficie. I wróciły duchy by pomagać tym którzy mieli czyste serca zaś omamieni pychą szydzili z nich mówiąc – spójrzcie na nas jacy jesteśmy potężni słuchajcie nas a nie Duchów.

I nadszedł czas, że pyszni ludzie w swej potędze zwrócili się przeciwko sobie by dowieść kto potężniejszy i zadrżałświat i wtedy ludzie pojęli, że sprowadzili na siebie zagładę. Cóż uczyniliśmy – krzyczeli. Jak powstrzymać to cośmy uczynili? Gdzie odeszli Bogowie i dobre duchy co miały nas chronić. Gdzie kapłani rozmawiający z Bogami? Odszukajmy odwiecznego i błagajmy o ratunek by ugasił ogień, który roznieciliśmy w swojej pysze.

Nie było jednak już wielkich kapłanów rozmawiających z Bogami, nie było wieszczów, którzy wskazali by odwiecznego i tak ludzi zgładziła ich pycha. Z pożogi, którą wznieciła pycha Dobre Duchy i Bogowie ocalili tylko tych, którzy kroczyli ścieżkąświatła i zaczął się nowy świat. Ludzie mówili zapamiętamy do czego prowadzi pycha i będziemy podążali ścieżką dobra i znów świat się odrodził i stał się piękny a wszyscy żyli w radości i bogowie im błogosławili. Kiedy zaś ludzie znów urośli w potęgę zapomnieli o swoim przyrzeczeniu i tak historia powtarza się raz po raz od stworzenia i tak będzie dopóki nie okiełznają się, dopóki nie dopełni się sen jego stwórcy by wyśniony świat stał sięświetlistym światem – tak prawią mędrcy.

Gdy świat ostatni raz legł w pożodze sprowadzonej przez pychę nasi przodkowie przetrwali wierni naukom Bogów i dzieciom Swarożyca, którzy pośród nich żyli. Zebrali się wtedy na wielkim wiecu i jęli radzić co dalej czynić.

Jedni mówili zostańmy w naszych świętych grodach pełnych cudów, zachowajmy mądrość naszych przodków i nauki Bogów, niech duchy będą z nami a z ich pomocą ochronimy się przed nadciągającą zimą, którąściągnęli ci, którzy poszli drogą pychy i zniszczenia.

Inni mówili – odejdźmy za słońcem – bojąc się zimy a jeszcze inni mówili – podążmy do świętej ziemi gdzie mieszkają Bogowie i dobre duchy. A gdy tam lody się cofną zamieszkajmy tam aby słuchać ich nauk odrzucając potęgę i mądrość, która ściągnęła zagładę.

Nie mogąc osiągnąć porozumienia podzielili się tedy na trzy ludy i każdy postąpił jak chciał. Nasi dziadowie wyruszyli w kierunku świętej ziemi gdy lody zaczęły się cofać by pod opieką dobrych Bogów zmierzać ku światłości.

Gdy przybyli do świętej ziemi, która stała się ich domem, pokłonili się przed duchami światłości a te przywitały ich z radością by opiekować się nimi i wskazywać drogę, odnaleźli też Bogów i żyli w harmonii i szczęściu wzrastając przez wieki. Potem niektórzy z nich ruszyli na południe by dzielić się wiedzą z innymi ludami, które przetrwały popadając w barbarzyństwo. A kiedy te ludy wzrosły w siłę zapomniały o naukach Bogów i zrodziło się tam zło. Zaczęły walczyć ze sobą i krzywdzić się aż w końcu zwróciły się przeciwko naszym przodkom. Wówczas nasi dziadowie chwycili za broń by stawić im opór i nastał czas wojen.

Gdy nasi dziadowie pobili najeźdźców pojęli iż odeszli od nauk Bogów i zapłakali a wówczas pojawił sięświatły mąż i przypomniał dobre nauki stając się naszym pierwszym świętym królem, którego dobrze pamiętamy i znów nastał czas szczęścia, radości i mądrości, który trwa tysiąclecie tak jak przepowiedzieli Wieszcze.

Gdy prawość osłabła przed ostatnią królową stanęli pyszni wojowie i rzekli. Wszędy królowie władają dzielni jak my, spragnieni sławy, tako i my pragniemy króla, który powiedzie nas byśmy dowiedli swych przewag. Nie jesteśmy już jak dzieci o Wielka Pani, nie potrzebujemy już matczynej opieki o Dobra tedy daj nam króla Najszlachetniejsza.

Z troską spojrzała na nich ostatnia królowa kapłanka i rzekła:

Jeśli taka wasza wola wskażę wam króla, wiedzcie jednak iż gdy mój czas przeminie, przeminie na zawsze czas królowych a rządzić wam będą królowie, których obierzecie na wiecach i będą oni jako i wy, spragnieni przewag nad innymi. Tedy odejdzie czas kiedy żyliśmy równi i radośni w pokoju. Nastanie czas kiedy poznacie co to ucisk i wywyższenie jednych ponad drugich. Nastanie czas bratobójczych wojen, łez i krwi. Królestwo Wenetów rozpadnie się a książęta by dowieść swych przewag nad innymi rozpoczną wieki bratobójczych wojen. Zapomniana zostanie prawość a w końcu i nasza religia odejdzie w niepamięć. Zapomniana zostanie nasza historia a nawet imiona Bogów. Nastanie czas nieprawości i cierpienia, czas kłamstwa i niesprawiedliwości gdzie silni będą uciskać słabych. Nie znajdziesz ani jednego świętego męża słuchającego Bogów ani widzącego rozmawiającego z dobrymi duchami. Z kłamstwa powstaną fałszywi bogowie i kłamstwo zatruje wasze serca.

Wszyscy pogrążą się w kłamstwie, które zamknie im oczy tak, że nikt nie będzie widział nawet duchów światłości, ani nie potrafi z nimi rozmawiać, a umysły ludzi zniszczone kłamstwem, nie znające Bogów zostaną zdane na pastwę miernych złych duchów, które całkowicie nimi zawładną. Ludzie pogrążeni w tchórzostwie, pozbawieni zaufania i wiedzy o świetlistych duchach odrzucą czystą drogę serca, podążając za głosem zrodzonego z nieprawości zła ku zagładzie. Zaczną niszczyć siebie i wszystko wokół a ich umysły pogrążone w szaleństwie ogarnie pycha.

Wierząc iż są ponad wszystkim będą latać jak ptaki, pędzić jak rumaki i pływać jak ryby a wszędzie dokąd pójdą przyniosąśmierć, zniszczenie i bezgraniczne cierpienie wszystkiemu co żyje. Nawet kiedy zobaczą widmo swojej zagłady nie zatrzymają się w swoim szaleństwie przynosząc ostateczną zagładę. Taką cenę zapłacą za swoją pychę.

Kiedy nadejdzie ten straszny czas końca gdy znikną nawet imiona Bogów, jedynie imię najwyższego Peruna jako nadzieja zostanie w umysłach ludzi, ale nie w ich sercach. Jego święte imię przetrwa w pamięci by dawać nadzieję choć nie znajdziesz takiego, kto by pamiętał kim jest Najwyższy, ani co znaczy Jego Imię.

Nawet w tych strasznych czasach będą ludzie prawego serca jaki i ci, którzy zmierzają ku światłości. Będą również pojawiać się sny odwiecznych by żyć pośród nas jako zwykli ludzie – nie będzie już jednak wielkich wieszczów, którzy rozpoznali by ich światła i podążyli za ich naukami. I jak zawsze u kresu czasu pojawi się człowiek będący snem odwiecznego, którego zwą „Władcą Błękitu”. Jak zawsze będzie on wiódł zwykły żywot a nie będzie nikogo, kto mógłby go rozpoznać. Nie będzie nikogo, kto by zrozumiał. Władca Błękitu jak zawsze przypomni czas stworzenia i udzieli nauk by dać nam szansę. Będą nieliczni, którzy dostrzegą Jego dobroć, mądrość i potęgę, ale czy w czasach kłamstwa starczy im odwagi by podążyć za głosem swego serca?

Bogowie przemówią do Władcy Błękitu, ale czy w czasach kłamstwa znajdą się ludzie by go wysłuchać?

Czy znajdą się ludzie by podążyć w kierunku który im wskaże, czy znajdą się ludzie gotowi podążyć za naukami Bogów i powstrzymać pychę pchającą ku nicości?

Śniący Swarożyc w swej dobroci ześle ludziom dar światła przebudzenia jego dzieci by poprzez nie mogli się z nimi połączyć i ocalićświat, zaś władca błękitu powie im jak go użyć, ale czy znajdą się tacy by w swej dobroci skorzystali z tego daru?

Władca Błękitu wskaże krąg przebudzenia mówiąc – to jest dobre, ale ludzie nie zrozumieją i będą mówili: „To broń, użyjmy jej by zniszczyć wrogów”. On im powie to nie jest broń – to jest krąg przebudzenia dzieci Swarożyca jeśli zechcecie za nimi podążyć by odbudować harmonię, ale czy ludzie wyrzekną się swojej pychy by to zrobić? Tego nie wiedzą nawet wieszczowie.

Będzie to czas gdy ludzie dokonają ostatecznego wyboru, będą mogli odrzucić pychę i butę oraz podążyć za swoim sercem opowiadając się po stronie dobra, lub nie robiąc nic stanąć po stronie zła do ostatniej bitwy.

I zrodzi się wówczas dziecię Wielkiego Króla, którego wszyscy pamiętamy i po ostatniej bitwie przypomni nauki Bogów a Ci którzy ocaleją podążą za nim by znów powróciły czasy prawości, radości i pokoju gdzie nikt nie wywyższa się nad innych a wszyscy troszczą się o siebie i o wszystko co żyje. Wówczas wypełni się sen odwiecznego Swarożyca a wszystko będzie wzrastać ku światłu.

Księga Bogów

Mówią iż Bogowie są odwieczni jak pierwotny Swarożyc Stwórca, że są tej samej natury co Śniący, sąświatłem przenikającym stworzenie, które czcimy w każdym ziarnku stworzenia jak i w naszych sercach a światło to zwiemy Jesse (istność, osnowa życia, rzeczywistości, „to co naprawdę jest”).

Tedy wszystko co istnieje przenika Jessie, który jest życiem i siłą wszystkiego co istnieje, jest życiem każdego źdźbła trawy i duchem każdego kamyka, jemu oddajemy w ciszy cześć i skłaniamy się przed każdą cząstką stworzenia, pierwotnego ducha, mocy nie mającej formy a a manifestującej się w każdej formie, który jest zarazem czystym światłem Trójjasnego Peruna, Ojca Bogów, który jest mnogi a jedyny, który jest Pierwotnym Swraożycem (Płomieniem) ukazującym się na wiele sposobów (jako wielu Swrożyców różnych a zarazem jednakich).

To on jako pierwotny Trygław ukazał swoje trzy twarze: Białą, Niebieską i Czerwoną z których zrodziło się trzech Bogów z których każdy ukazał pięć swoich przejawień, którym oddajemy najwyższą cześć. To oni wraz z niezliczonym orszakiem Cudownych Bogów i Bogiń wypełniają przestrzeń Niebios i manifestują się w świętych miejscach udzielając nam opieki, błogosławieństw i wsparcia oraz przemawiają do nas by obdarzać nas mądrością, budzić w nas zrozumienie i wskazywać nam drogę. To dzięki swej dobroci Bogowie inspirują potężne duchy światłości manifestujące się w tysiącach świętych miejsc naszej błogosławionej krainy by chronić nas, pomagać i prowadzić napełniając nasze serca dobrocią, radością i szczęściem.

To oni są odwiecznymi stwarzającymi sny w wielkim śnie, mając naturę wielkiego snu odwiecznego, dlatego i nasze małe sny sąświęte bo w nich gdy nasze serca są czyste i szczere mogą do nas przemówić w świętych miejscach i obdarzyć nas Swym błogosławieństwem jako czynili naszym przodkom i jak nam czynią. Tylko święci wieszczowie potrafią ich dostrzec swym duchowym okiem tak jako i my postrzegamy duchy Światła będące ich wysłannikami obdarzającymi nas dobrem i mądrością. Niekiedy zaś Bogowie ukazują się tym, których wybiorą przez ich prawość a gdy zechcą rodzą się jako ludzie by obdarzać nas mądrością i dobrem jak powiadają wieszczowie.

Od czasów kiedy przybyliśmy do tej świętej ziemi, która stała się naszym domem i matką karmicielką, żyjemy szczęśliwi radując się z obecności Bogów i Dobrych Duchów Światła, kochających nas opiekunów i nauczycieli. Tak jak nasi ojcowie i dziadowie widzimy ich naszym duchowym wzrokiem i radujemy się z ich dobrej obecności.

Tak jak nauczyli nas dawni wieszczowie przyzywamy ich tajemnymi imionami zawartymi w modlitwach i jak czynią Gęślarze opiewamy historie o nich pod imionami pieśni i opowieści. Wychwalamy ich dary trzecimi imionami, albowiem każdy Bóg ma trzy rodzaje imienia; tajemne prawdziwe imię, którym przywołuje się go tylko w modlitwach, tym którego używa się w pieśniach by się radować i tymi których się używa by o Nich mówić z innymi.

Mówienie o Prawdziwych Bogach ogrzewa nasze serca napełniając je radością i dobrocią budząc w nas mądrość, tak jak czczenie ich biesiadami i radosnymi tańcami, albowiem jesteśmy ich dziećmi i żyjemy szczęśliwi. Choć naszym duchowym wzrokiem widzimy tylko Duchy Światłości, zawsze czujemy obecność Bogów choć zobaczyć możemy Ich tylko w świętych miejscach podczas świętych ceremonii, kiedy nas wybierają jako opiekunowie, jak i w świętych snach gdy odpowiadają na nasze modlitwy. Tylko Wieszcze obcują z Bogami na co dzień jak my z Duchami Światłości i dzięki nim otrzymujemy świętą wiedzę czyniącą nasze życie szczęśliwym i radosnym, albowiem wszystko co dobre, radosne jest święte. Dlatego każdy człowiek kocha Boga, który go wybrał i ten wybór czyni go prawdziwym człowiekiem. Oprócz Wieszczy nikt nie widzi innego oblicza Boga poza Tym, który opiekuje się jego życiem a jednak każdy pojmuje, że wszyscy Dobrzy Bogowie są jednacy i raduje się. Smutny jest los Barbarzyńców nie znających swoich Bogów, my jednak żyjemy szczęśliwi i radośni pod Ich opieką i radujemy się wychwalając Ich i nasze szczęście.

Wszyscy znamy niezliczone opowieści o Prawdziwych Bogach snute przez gęślarzy jak i kapłanów, znamy też opowieści o Świetlistych Duchach jakie snują starsi, ale dopóty będziemy szczęśliwi dopóki Bogowie będą do nas przemawiali. Dlatego strasznym, pełnym cierpienia będzie wieszczony czas gdy nasze dzieci zapomną prawości, świętej wiedzy jak i samych imion Bogów. Straszny będzie czas gdy umysły naszych dzieci spowije mrok kłamstwa tak iż przestaną postrzegać Dobre Duchy i rozumieć swoje sny. Będą błąkać się nieszczęśliwe w mroku nie widząc tego co dobre i piękne pozbawione opieki. Serce się kraje na samą myśl o tych strasznych pełnych nieprawości czasach. Wznośmy więc modły do Bogów i Dobrych Duchów by szybko oczyściły one swoje serca i odzyskały duchowy wzrok aby czasy cierpienia i nieprawości szybko i ostatecznie przeminęły dla naszych nieszczęsnych potomków, by odnaleźli Bogów i oby czasy mroku już na zawsze przeminęły.

.

.
Za: http://dragontn.blog.pl/2013/10/30/ksiega-trajana-tresc-trzy-ksiegi/

.

***

.

Odnośnie powyższego tekstu pozwolę sobie na komentarz dotyczący „ostatniej bitwy”.

„Będzie to czas gdy ludzie dokonają ostatecznego wyboru, będą mogli odrzucić pychę i butę oraz podążyć za swoim sercem opowiadając się po stronie dobra, lub nie robiąc nic stanąć po stronie zła do ostatniej bitwy.

I zrodzi się wówczas dziecię Wielkiego Króla, którego wszyscy pamiętamy i po ostatniej bitwie przypomni nauki Bogów a Ci którzy ocaleją podążą za nim by znów powróciły czasy prawości, radości i pokoju gdzie nikt nie wywyższa się nad innych a wszyscy troszczą się o siebie i o wszystko co żyje. Wówczas wypełni się sen odwiecznego Swarożyca a wszystko będzie wzrastać ku światłu.”

Ten przekaz może przypominać żydo-chrześcijańską „Apokalipsę”. Nie zapominajmy jednak o tym, że cywilizacja słowiańska i jej mity są wielokrotnie starsze od anty-cywilizacji judaizmu i żydo-chrześcijaństwa. Jakiekolwiek podobieństwo pomiędzy „ostatnią bitwą” z Księgi Trajana a „Apokalipsą” pochodzić może tylko z tego, że to żydłacy przywłaszczyli sobie i po swojemu przeinaczyli „ostatnią bitwę”. Ponadto owa ostatnia bitwa nie musi być na miecze czy bomby atomowe. Być może chodzi w niej raczej o bitwę o ludzką świadomość – ocaleją ci, którzy odrzucą chciwość, niszczenie i zatruwanie Matki Ziemi. Reszta udusi się we własnych truciznach i zginie od własnej chciwości i nienawiści.

Dla mających problemy ze słowiańskim politeizmem polecam taką analogię – biały promień Słońca po przejściu przez pryzmat jawi się nam jako tęcza – zbiór kilku różnych kolorów. Podobnie jest z bogami Słowian – oni wszyscy razem stanowią Jedno Światło. Tak samo jak Jawia, Nawia i Prawia są jedną integralną całością.

Na koniec polecam jeszcze kolejne teksty Dobrogosta – prawdziwej kopalni wiedzy o Słowiańszczyźnie.

Księga Welesa
http://dragontn.blog.pl/2013/11/02/ksiega-welesa/

Religia nszych przodków w świetle „Powieści minionych lat”
http://dragontn.blog.pl/2013/11/03/religia-nszych-przodkow-w-swietle-powiesci-minionych-lat/

Księgi Słowian
http://dragontn.blog.pl/2013/11/04/ksiegi-slowian/

Ostatnia uwaga końcowa – nie lubię nazywać Wiary/Wiedzy naszych przodków „religią”. Za bardzo pachnie mi to określenie dogmatami, jedynie słuszną wykładnią jedynie prawdziwej „prawdy objawionej” i kastą kleru/uczonych w piśmie żerujących na ślepo wierzących owieczkach. Wiara naszych ojców była oparta o wiedzę. Nie była jak w religiach abrahamoowych sztywnym sztucznym i wyssanym z palca zbiorem jedynie słusznych dogmatów, w które należy ślepo wierzyć.
Wiara naszych przodków oparta była na wiedzy. Z tego powodu nie musieli być oni zdani na ślepą wiarę w wymysły oszustów.

.
.
opolczyk

.

precz z jahwizmem

.

Ręce Boga

Reklamy

41 thoughts on “O Księdze Trajana – Dobrogost

  1. “falsyfikaty” mogą bardziej odpowiadać wierzeniom i wiedzy naszych przodków niż zniekształcone przez autorów skażonych niewiedzą lub głuptą “oryginały”.
    Jest to wyjątkowo trafne spostrzeżenie – szczególnie w kontekście Słowiańszczyzny. Wiemy doskonale, że Bogowie mówili do naszych przodków zarówno poprzez czarowników – wołchawów kapłanów Słowian jak i porzez sny i wizje, których doświadczali wszyscy. Nie była to więc martwa pusta religia oparta o wierze w jakieś wydumane słowo czy koncepcję, ale żywa religia oparta o osobisty i powszechny kontakt z Bogami tak więc istnienie jakiejkolwiek świętej księgi typu żydowskiego mówiącej co wolno, co nie rozsądzającej spory, będącej źródłem „wiedzy i mądrości” pozbawiającej rozumu i czyniącej człowieka niewolnikiem martwego słowa było niemożliwe i sprzeczne z duchowością naszych przodków.
    Święta księga zastępująca Bogów to wymysł czysto żydowski i dlatego nazywa się judaizm, chrześcijaństwo i islam religiami księgi. W tych religiach nie czci się prawdziwych żywych Bogów tylko martwą bezduszną księgę – ona jest najważniejsza bo są to fałszywe sztuczne religie, które bezsensownie czczą i pozwalają się zniewolić jakiejś dziwacznej bezsensownej księdze. Poszukiwanie świętej księgi Słowian, potrzeba jej posiadania świadczy o tym, że człowiek tak myślący i chwytajacy się jakiejś księgi jako wyroczni jest 100% duchowym żydem i dalej chce się czcić księgę zniewalajacą i odmóźdżającą, która będzie mówiła co słuszne co nie, co wolno a co nie – to czysta antyteza Słowiaństwa.
    Dziś pozostało niewielu czarowników – wołchawów i nikt ich nie słucha, nikt też nie słucha Bogów pozostając niewolnikiem duchowego żydowstwa z obrzezanymi czyli okaleczonymi sercami i pozostając izraelitami szukamy świętej księgi, jedynych słusznych zasad zastępujących odczuwanie i myślenie i innych żydowskich wynalazków.
    Czym są natomiast tzw. falsyfikaty? Są one dziełami zrodzonymi z tęsknoty i potrzeby serca, pragnienia zbliżenia się do Bogów a niektóre z nich być może pochodzą właśnie z głosu Bogów mówiących w naszych sercach i snach w tym sensie mogą być bardziej autentyczne od tzw penych poświadczonych tekstów pisanych przez jahwistów bo przecież nimi byli wszyscy kronikarze (może z wyjątkiem Mistrza Wincentego w którego dziele ciągle przebija, podziw i miłość do tradycji naszych przodków w miwjsce pogardy i nienawiści ziejących z innych kronik).
    Oczywiście pisząc tu o falsyfikatach mam na myśli takie dzieła jak Księga Welesa, Trajana, czy „Mitologię Słowiańską” z XIXw nie zaś np. bełkotliwe rasistowskie judeo wedy czy inne tego typu teksty zatruwające serca naiwnym izraelitom duchowym przesycone żydowską rasistowską, antyfeministyczną zniewalającą umysły ideologią.

    Lubię to

  2. Może trochę to z inne beczki, ale chyba robi się naprawdę ciekawie:) Bo oto co znalazłem ma głównej stronie wp, wzięte z coraz bardziej szmacącej się „Rzepy”, ale informacja warta choć małej uwagi:

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1515,title,Ekolodzy-zalozyli-kosciol-Rytual-Muzyka-spiew-i-wspolna-libacja,wid,16141193,wiadomosc.html?ticaid=1119b2

    Być może to tylko chwilowa przygoda nastawiona na zabawę, ale znaczy to, że wielu ludziom jednak coś bardzo zdrowego w duszy gra. Wszystko zaczyna się nawet od drobnych kroczków.

    Pozdrawiam

    Lubię to

    • Poznańczyk:

      A mnie to raczej martwi. Pachnie mi to greckimi/rzymskimi bachanaliami. Zwłaszcza owe „libacje”. No i żydłactwo dostanie kolejny „antypogański” argument do ręki – poganie to pijaczyny, które z pijaństwa robią „sacrum” i „obrzędy”.

      Lubię to

  3. Mnie to trochę wygląda na polskich pogrobowców New Age. Sam New Age już się skończył, cała ta zabawa z Erą Wodnika okazała się jedynie hipisowską utopią. Po New Age zostało jedynie powszechne na Zachodzie zainteresowanie ezoteryką, naukami Wschodu i praktykami duchowymi także Wschodnimi. I wreszcie takie próby nawiązania do starożytnych kultów, choć tak jak mówisz bardziej to wygląda na zabawę i pewnie te święta które oni chcą organizować okażą się jednym wielkim chlaniem. Oczywiście czuje oko funkcjonariuszy watykańskiej ośmiornicy to wypatrzy i zaczną się reportaże pod tytułem: „Do czego prowadzi pogaństwo” i tu się z Tobą zgadzam. Baa, żeby chodziło tylko o pogaństwo. Zaraz Dominikańskie Centrum do Walki z Niewiernymi zrobi z nich „satanistów” i się zacznie nagonka.
    Ja widzę jednak pewien pozytyw. U wielu tych co stworzyli ten związek wyznaniowy odezwała się zdrowa tęsknota za pierwotną, zdrową, nieskażoną żadnymi „objawionymi” naukami formą uświęcenia żywiołów natury. Sam związek będzie pewnie miał krótki żywot, ale moze wielu z tych ludzi będzie czuło potrzebę zgłębienia swojego pierwotnego pragnienia?

    Lubię to

    • Taaa…zgłębienie pragnienia. Lewactwo bawi się w sodomę i gomorę. Hipisostwo zasr…. Taka naturalna lewica. Tylko, że naturalne g… jest bardziej obrzydliwe niż sztuczne g…


      Borowik:

      Nie używaj takich „słówek”. Zwłaszcza w wątku o słowiańskich mitach, bogach i historii.
      opolczyk

      Lubię to

    • Istnieje jeszcze inne zagrożenie, banksterzy i globaliści już od dawna grają m.in. tematem tzw. ekologii i ochrony środowiska w swej brudnej polityce: http://ripsonar.wordpress.com/2013/06/21/raport-z-zelaznej-gory-1966/ (patrz: Wnioski)

      a ich dalekosiężne plany są znacznie większe i dot. również sfery duchowej i religii! – „Do 2050 Klub Rzymski planuje konwersję Chrześcijaństwa w zieloną religię”:
      http://www.prisonplanet.pl/kultura/do_2050_klub_rzymski,p2134118861
      http://www.prisonplanet.pl/kultura/do_2050_klub_rzymski,p1318061053

      Okazuje się, że KRK (który de facto od 1958 r.! jest na ich łańcuchu) już od jakiegoś czasu się pod nią podszywa i obecnie ją „wprowadza”: http://www.swietostworzenia.pl/2-aktualne/338-na-majowke-bl-jpii-szacunek-dla-naturalnego-habitat-oraz-lokalnych-kultur

      Słowianin:

      Akurat plany „skasowania” żydłackich religii abrahamowych wcale mnie nie martwią. Niech się jahwiści zagryzą między sobą. Ważne jest, aby nie dać sobie narzucić kolejnej wyssanej z palca religii a opracowanej na obstalunek żydo-banksterów.
      opolczyk

      Lubię to

      • Moja opinia jest taka: czas religii tzw. abrahamowych dobiega końca o czym świadczy chociażby spadająca liczba wiernych. Zajadła walka z takimi ekscesami jak niszczenie słowiańskich pomników jest dla mnie o tyle bezcelowa, że to nie chrześcijaństwo jest głównym wrogiem ludzkości. Już nie. Można się zgodzić, że ich czasy minęły a wpływy drastycznie maleją. Bardziej należy skupiać uwagę na zrozumieniu co serwują teraz elity rządzące (Kościół i religie już niczym nowym nie postraszą, grają zgraną talią kart – tę samą od tysiąca lat). Z prowadzenia tzw. „zielonej religii” w ogóle bym się nie cieszył. Dzisiejszy świat nie jest zbyt ciekawy ale jestem pewien że najgorsze jeszcze nie nastąpiło. Obraz płacenia za wszystko, powietrze, wodę, możliwość chodzenia po Ziemi, nieskończenie podatki to stanowi problem. Muszę przyznać, że po zapoznaniu się z tematem (różne artykuły na prisonplanet.pl) muszę stwierdzić, że teraz trochę inaczej i bardziej sceptycznie podchodzę do serii filmów Zeitgeist, zwłaszcza (Moving Forward – Idąc naprzód). A Wy jak uważacie?

        Chodzi o to że świat złożony z wielu religii pozwala sobie w nie nie wierzyć i tyle. Natomiast jak będzie jedna to za brak wiary w nią będą zamykać w więzieniach,

        Lubię to

        • (Kościół i religie już niczym nowym nie postraszą, grają zgraną talią kart – tę samą od tysiąca lat).

          Kiedyś straszyli satanistami i krucjatami
          teraz robią to samo tylko że satanistów zamienili na terrorystów
          a krucjaty na misje pokojowe .

          Lubię to

  4. ( – – – )

    Komentarz usunięty.

    Przyjacielu, już kiedyś upomniałem Ciebie, że rasistowski bełkot i bajki o Andromedanach i białych bogach u mnie nie mają racji bytu.
    Masz szlaban i on jest nadal aktualny
    opolczyk

    Lubię to

  5. „każdy Bóg ma trzy rodzaje imienia; tajemne prawdziwe imię, którym przywołuje się go tylko w modlitwach, tym którego używa się w pieśniach by się radować i tymi których się używa by o nim mówić z innymi.”

    Zupełnie jak w Kabale.

    „Zatem, jeśli wyobrażacie sobie, że Bóg jest taki czy owaki, nie postępujecie właściwie. Nie możecie opisać Boga, a wszystkie wasze tego rodzaju próby spełzną na niczym.”
    Te liczne imiona i postacie Pana zmuszają was do dostrzeżenia Jego wszechobecności, którą określa się jako promieniujące światło. Reprezentuje On wszystko, co napisano w naszych świętych pismach. Jest ucieleśnieniem pomyślności. Jest Śabda Brahmanem, itd. Zatem, Śripati nie jest żadnym imieniem, lecz oznacza boską atmę.

    Określenia bądź tytułu Śri używa się do zaznaczenia świętości wszystkich rzeczy, którym należy się cześć. ‚

    http://www.sathyasai.org.pl/dyskursy.php?tekst=t2.7.453

    „poszukiwanie jakiejkolwiek analogii między Bogami Weddyjskimi a Słowiańskimi jest zupełnie bez sensu podobnie jak i poszukiwanie jakiejkolwiek analogii między religią weddyjską a Słowiańską.” E tam.

    http://www.indiaguide.pl/przekaz/wedanta.html

    Lubię to

  6. Mezamir ty jesteś jakmś hasydem czy kims takim? Studiujesz te żydowskie pisma i wszystko ci się miesza widzisz jahwe w wedach, w słowiańskich księgach wszędzie nawet Arkona Twoim zdaniem pochodzi od jahwe 🙂
    Tu dopatrujesz się kabały i dla zmylenia goi podajesz cytat z ksiąg hinduskich wcześniej pisaleś że 36 hymn rigwedy poświęcony jest jahwe a jest Agni. Przestań wciskać, ze wszędzie siedzi uniwersalny jahwe a wszystko zawarte jest w żydowskich księgach bo to się robi nudne 🙂
    Parafrazując kawał:
    „Pyta się Mezamir co to jest rude, lubi orzechy i skacze po drzewach?
    Dobrogost odpowiada: po mojemu to wiewiórka, ale znajac Mezamira to na pewno jahwe z żydowskich pism:-)

    Lubię to

    • nawet Arkona Twoim zdaniem pochodzi od jahwe „- Surja/Arka/Swaróg

      Nigdzie nie napisałem że Arkona pochodzi od Jahwe
      a jeśli napisałem to proszę o cytat bo nie pamiętam.

      Lubię to

      • vRSA vRSNe duduhe dohasA divaH payAMsi yahvo aditeradAbhyaH |
        vishvaM sa veda varuNo yathA dhiyA sa yajñiyo yajatu yajñiyAM RtUn || 11.1 ||

        Lubię to

  7. Rigveda

    pravo yahvampurUNAM vishAM devayatInAm |
    agniM sUktebhirvacobhirImahe yaM sImidanya ILate || 36.1 ||

    There are many proper names in the Old Testament affixed with yhv (yeho- or -yahu), and yhvh is the very name of God, which is known from inscriptions dated c. 830 BC.

    The Hebrew derivation of yhv is unclear, and scholars have suggested that it may have a non-Israelite origin, with some seeking meanings in Aramaic or Arabic or Egyptian ~ although it appears that no one has considered Sanskrit sources, where the same term is found with exactly the connotations appropriate to the biblical usage.

    ya is “a goer or mover”, “the wind”, “joining, restraining, or abandoning”, “fame or light”.

    yA is “going, restraining, and attaining”, indicating “a carriage, religious meditation, or the yoniliÑgam”.

    yad is “who, which, what, whichever, whatever, or that”, indicating “the puruSa”.

    And yeSu is the locative plural case.

    yahu is “restless or swift” or “mighty or strong” (synonymous with mahat); also indicating “an offspring or child”, as an equivalent of putra ~ e.g. sahasoyahuH = sahasoputraH (“son of strength”), both used in reference to agni.

    yahva is “restless, swift, active (as agni, indra, soma), or continually moving or flowing (as the waters)”, and likewise it is synonymous with mahat; also indicating “the sacrificer” (yajamAna).

    yahvI is “heaven and earth” or “the flowing waters” (often as sapta yahvI).

    And yahvat is “the ever-flowing (waters)”.

    So that yahvaH or yahvIH (yahweh) and iLAH (allah) are almost identical terms ~ with the Rgveda as the primary source for all monotheistic religions.

    http://www.hindudharmaforums.com/showthread.php?t=3125

    Lubię to

  8. opolczyk, jak Twój ten tekst za gumisiem na neo24 to kasuj i pytaj
    ten post do wywalenia

    bemek:

    Jaki tekst, jakie neo24 – nie wiem o co chodzi.
    opolczyk

    Lubię to

  9. „JechAłał Ham na WoziE nogi mu myrdały” – jak widać w tej i kazdej innej przyśpiewce ludowej można znaleźć jahwe 🙂 Albo co kto chce takie skrable 🙂 Ale żeby na tym budować żydowskie teorie to trzeba mieć nieźle nawalone nawet jak na nawiedzonego ortodoksa żydowskiego 🙂

    Lubię to

  10. 1. Swaróg jest demiurgiem nie Swarożyc.
    2. Dzieci zostały przebudzone ale nikt nawet nie zamierza w obecnym świecie słuchać ich głosu ani tym bardziej uczyć się sztuki ponownego nawiązywania kontaktu z Bogami.
    3. „Trajana – Trójjasnego Peruna pierwszego ze Swarożyców” – czyli „Perun” to tytuł a nie byt tak jak nazwa „Hermes” w mitologii greckiej a sam „Trójjasny Perun” to wypisz wymaluj „Hermes Trimegistos” czyli Śhiva.
    4. „To on jako pierwotny Trygław ukazał swoje trzy twarze: Białą, Niebieską i Czerwoną z których zrodziło się trzech Bogów z których każdy ukazał pięć swoich przejawień, którym oddajemy najwyższą cześć. ” – Buddyzm i Adi-Budda się kłania. Kolejnym potwierdzeniem (niechcianego?) związku jest „istnieli tylko wszechmocni odwieczni pięciu czystych świateł „.
    4. Góra Meru była w Polsce. Wiem, że w to trudno ludkom wierzyć ale to prawda i o tym mówią też stare mity jak i przepowiednie o moralnym odrodzeniu świata. Arkona to Kalaczakra.

    -PS Tekst byłby czytelniejszy jakby się dało cytaty jakoś wyróżnić z tresci chociażby poprzez wcięcia.

    Lubię to

    • Księga objawienia małego wewnętrznego buddy.
      Z miłości serca jesteśmy stworzeni.
      Serce jest mądrością naszego życia.
      W miłości serca kochamy matkę naturę, która nas wiecznie kocha.
      Wystarczy spojrzeć w światło serca aby zobaczyć moc miłości i szczęścia.
      Radością wolnością jest moc ukrytego światła w naszych sercach.
      Słuchajcie głębi mądrość światła w swoich gorących sercach.
      Kiedy nadejdzie pora i czas poznamy się przez sygnał wypływający z świecących gorących w miłości serc.
      Powracamy do domu tj. wewnętrznego świetlistego w miłości i sześciu gorącego jak żywioł ognia serca.
      Pozdrawiam Ktoś.

      Lubię to

  11. Dzięki Opolczyku za teksty,jak zauważyłem to czasem jahwiści pojawiają się żeby nawracać,boją się że ludzie kiedyś się obudzą i pogonią ich na śmietnik historii. Zasiane ziarno wiedzy o naszych przodkach powoli kiełkuje,ludzie kiedyś się obudzą,dowiedzą się jak byliśmy okłamywani przez sutannowych,a jahwistom pozostaje tylko szczekanie,co też czynią na innych forach albo na interii pod artykułami o ich śmiesznej religijce.

    Lubię to

  12. Ktoś :
    1. Swaróg jest demiurgiem nie Swarożyc.

    Swaróg wymieniony jest tylko w glosach do słowiańskiego przekładu kroniki Jana Malali z X lub XI wieku. Pod koniec księgi pierwszej opowiada tam tłumacz, jak po potopie i rozproszeniu ludów panował w Egipcie najpierw Mestrom , po nim Jeremija (Hermes) następnie Feosta (Hefajstos), którego Egipcjanie nazywali bogiem, a następnie w początku księgi drugiej tłumacz dodał nazwy: Dażbóg i Swaróg

    Tekst s-c-s (transliteracja):
    Po umr-tvii že Feostově, egož i Svaroga naričit’ [zam. naričut’] i carstvova Egiptjanom- syn- ego Solnce imenem-, egož- naričjut’ Daž’bog-. Solnce že car’ syn- Svarogov- eže est’ Dažd’bog-
    bě muž’ silen… chotja Svarože otca svoego zakona rassypati.
    Jakož- reče Omir- tvorec’ o nem-, aky Daž’bog- reče obliči Afroditu bludjašču s- Ariem-.
    Po umertviiž- Daž’bož’i, syna Svarogova, carstvova Egiptjanom…

    Polskie tłumaczenie:
    Po śmierci Hefajstosa, którego i Swarogiem zowią, panował Egipcjanom syn jego Słońce (Helios), którego nazywają i Dażbogiem… Słońce zaś car, syn Swarogów, który jest Dażbóg był silny mąż… nie chciał naruszyć zakonu swego ojca Swaroga… Jakoż powiedział Homer poeta o nim, że Dażbóg oskarżył Afrodytę o cudzołóstwo z Aresem… Po śmierci zaś Dażboga
    syna Swarogowego panował Egipcjanom Sosis.

    Słowo Swaróg nie było znane w języku Słowiańskim jak precyzyjnie wyjaśnia to prof. Henryka Łowmiański na całej Słwiańszczyźnie znane i powszechne było tylko słowo Swaeożyc i oznaczało ogień, analiza językowa wykazała iż słowo takie mogło powstać tylko na terenie południowej Bułgarii w wyniku przekształceń jakim ulegał tam język zgodnie ze swymi regułami. W tym jedynym tekście źródłowym gdzie występuje to słowo należy je rozumieć jako ogień a więc Swarożyc w języku Słowian czyli „Hefajstos, którego i Ogniem zowią. Zresztą cały ten tekst jest bez sensu jako źródło wiedzy o Bogach Słowian 🙂
    Sam Jan Malalas był zhellenizowanym Syryjczykiem z Antiochii, który za panowania cesarza Justyniana I przeniósł się do Konstantynopola, a jego kronika stanowi typowy przykład historii popularnej przeznaczonej dla szerokiej i niezbyt wyrobionej publiczności. Malalas rozbudował, wyczuwając oczekiwania publiczności, niektóre epizody, wprowadził szereg ciekawostek, opowiadań przerywających główny tok narracji. Powoływał się wprawdzie z dumą na źródła historyczne, z których korzystał, wyraźnie widać jednak, że nie korzystał z nich bezpośrednio. Cytaty i opisy roją się od najróżniejszych błędów i nieporozumień.
    Tak więc rzekomy Swaróg to tylko nieporozumienie i nic więcej jako iż nie istniał taki Bóg natomiast Bogów ogólnie nazywano Swarożycami czyli „Ogniami” mówiąc o jakimś Bogu nie chcąc używać Jego imienia mówiono „Swarożyc” – „Ogień”.323
    Trójjasny oznacza iż przenika, rozświetla trzy światy Jawię, Prawię i Nawię czyli wszechprzenikający czy wszechobecny.

    „Góra Meru była w Polsce.”
    ——————-
    Tak tylko ją rozkradli na budowę kościołów. A Matka Boska była Polką i jej syn też noo bo kim miał być z matki Polki 🙂

    Lubię to

    • Czyli Swaróg to zniekształcenie a Swarożyc to tytuł jakiegoś boga. Kogoś o posadzie równiej Świętowidowi. Ok, thx.

      „Trójjasny oznacza iż przenika, rozświetla trzy światy Jawię, Prawię i Nawię czyli wszechprzenikający czy wszechobecny.” – równie dobrze może być tym co reprezentujką 3 korony w Heraldyce – władcą 3 światów.

      „Góra Meru” jest zniszczona nie rozkradziona.

      Lubię to

    • „Tak więc rzekomy Swaróg to tylko nieporozumienie i nic więcej jako iż nie istniał taki Bóg”

      Bóg nie istniał czy nazwa nie istniała?
      Imię boga jest bogiem?

      Lubię to

  13. Wiem Drogi Opolczyku, że to nie ten temat,
    ale chciałbym się podzielić z Wami tym linkiem:

    Polecam od 11.18 do 19 min.

    Lubię to

    • Maciej:

      Dziękuję Ci za ten film.
      Wypowiedź p. sołtys, a jeszcze bardziej krótka wypowiedź siedzącej obok niej kobiety nie pozostawiają żadnych wątpliwości – ten żydłacki fanatyk Staszak postawił sobie za cel zniszczenie wszelkich śladów pogaństwa na naszej Świętej Ślęży i totalne jej skatoliczenie. Tak więc nie ma najmniejszej wątpliwości co do tego, kto stał za usunięciem posągu Świętowita.
      A przy okazji – obu paniom należą się słowa szacunku za ich odwagę – nie będą miały one teraz łatwego życia pośród tej sfanatyzowanej przez Staszaka katolackiej dziczy w Sulistrowicach.

      http://bialczynski.wordpress.com/2013/11/07/sleza-komu-zalezy-na-konflikcie-religijnym-w-polsce/

      Admin

      Lubię to

  14. „OSKARŻAM”

    Oskarżam wszystko co jezuickie

    A Polsce wrogie i katolickie,

    Wszystko , co trąci rzymską kabałą.

    przez nią Rzecz Wielka stała się małą

    Ileż to wieków „polakatolik”

    Bity po twarzy, pląsał w niewoli?

    Po całym świecie poniewierany,

    Po dziś dzień nosi ducha kajdany.

    O to wielebnych oskarżam drani

    Ja , jako Polak , jako Słowianin!” – Jan Stachniuk

    Lubię to

  15. Mnie jako miłośnika przyrody zastanawia jedno, a mianowicie to, iż w całej wsi jest jedna /dosłownie : jedna/ krowa. Takich wsi jak ta na terenie naszego kraju jest mnóstwo. Za to w marketach mleka jest w brud. Powstaje w związku z tym pytanie ile jest mleka w mleku ?
    Przyjrzyjcie się baczniej co kupujecie. Ile jest masła w maśle itd. .. itd. Niestety żywimy się śmieciami, a „płacimy jak za zboże”.

    Lubię to

    • Mniej niż „cukru w cukrze”.

      Mleko dziś to pobielana woda. To taki poprodukcyjny odpad sprzedawany w kartonikach bo „szkoda” wylewać a konsument nie świnia i wszystko zeżre byle reklama mu wmówiła iż „żarcie gówna jest cool i takie yewropejskie”.

      Lubię to

    • Panie Michale. Owa jedna krowa na wieś to celowe działania agenturalnych rządów działających na obstalunek okupanta mające zniszczyć rodzime rolnictwo i uzależnić nas od dostaw trucizn z zagranicy.
      Pamiętam, jak ożeniłem się, a teściowie mieszkali na wsi, jakie wspaniałe mieli własne mleko, ser, śmietanę i masło. Teściowa – wspaniała kobieta – nazywała krowy żywicielkami rodziny. Jako mieszczuch poznałem wtedy trochę życia na wsi, pomagałem np. przy sianokosach. Wtedy wieś była bogata w krowy. I głód na niej nie był możliwy.
      Stare, piękne czasy PRL-u.

      Lubię to

      • działających na obstalunek okupanta mające zniszczyć rodzime rolnictwo i uzależnić nas od dostaw trucizn z zagranicy.

        To jest jeden z elementów niepodległości
        którą niebawem będziemy świętować.

        Mezamir:

        Dokładnie tak.
        opolczyk

        Lubię to

  16. „Jesteś słońcem jesteś blaskiem
    jesteś zachodem i brzaskiem
    jesteś ziemią jesteś wodą
    polskiej krainy urodą
    jesteś drobinką na wietrze
    jesteś oddechem powietrzem
    jesteś siłą jesteś mocą
    tak za dnia jak i nocą
    jesteś serca drgnieniem
    okruchem i kamieniem
    wiarą i natchnieniem
    swoim własnym zbawieniem
    nie licz że jesteś wybrany
    skrusz niewoli kajdany
    tylko prawda Cię wyzwoli
    i chociaż trochę boli
    być okłamywanym
    skrusz niewoli kajdany
    nie dawaj fałszerzom uwagi
    miej dużo mnóstwo odwagi
    dąż zawsze do równowagi
    trzymaj się prawdy nie blagi
    czarnoksiężniku sztukmistrzu magii
    Polaku Sło(a)wianinie
    wiara przodków nie zaginie
    sła(o) wa nasza nie przeminie
    wracaj do gniazda do korzeni
    a Twa miłość niech się wszystkimi kolorami mieni
    przemawiaj głównie do siebie
    ale także do kamieni.”

    (http://nnka.wordpress.com/2013/11/06/polska-chrystusem-narodow-rozwazania-o-niepodleglosci/#comment-22546)

    Lubię to

  17. Mi w oczy rzucił się pewien fragment, który nie daje mi spokoju:
    I jak zawsze u kresu czasu pojawi się człowiek będący snem odwiecznego, którego zwą „Władcą Błękitu”. Jak zawsze będzie on wiódł zwykły żywot a nie będzie nikogo, kto mógłby go rozpoznać. Nie będzie nikogo, kto by zrozumiał. Władca Błękitu jak zawsze przypomni czas stworzenia i udzieli nauk by dać nam szansę. Będą nieliczni, którzy dostrzegą Jego dobroć, mądrość i potęgę, ale czy w czasach kłamstwa starczy im odwagi by podążyć za głosem swego serca?
    Czy po za jahwizmem (judaizm, islam, chrześcijaństwo) są jakieś wzmianki (mity, bajki, legendy) mówiące, że Prasłowianie oczekują przyjścia „mesjasza”? Osobiście, jak dotychczas, nie natknąłem się na takowe.

    Lubię to

    • Mickiewiczowy „Mesjanizm” wyrósł z tradycji Rusów. Znaczy nie jest to udowodnione z wiadomego wględu (polityka) ale skoro w swoich poezjach pluł na Watykan jak i wplatał wątki ludowe to jest wysoce prawdopodobne iż znał jakieś legendy mówiące o odrodzeniu Rodzimej Wiary jakie przemycił w zawłaszczonym i przez katolików i zawłaszczanym przez żydów swoim Mesjaniźmie. Wiadomo iż odrodzenie moralne świata i rola Polaków w tym dziele stoi wielu „demokratom” kością Bestii w gardle.

      A „Władca Błękitu” jest na ziemi.

      Ktoś:

      „odrodzenie moralne świata i rola Polaków w tym dziele…”

      Pachnie mi to brzydko – „mesjanizmem”.
      Dlaczego nie piszesz o Słowianach a o Polakach?
      Jesteśmy przede wszystkim Słowianami!
      opolczyk

      Lubię to

  18. Jest sporo takich mitów najbardziej znany mówi o śpiących rycerzach do których przybędzie król by ich zbudzić kiedy kraj będzie zagrożony.

    Lubię to

  19. Analogiczne mity istnieją na całym świecie. W Chinach tak samo pod górą trwa pogrążony w medytacji Mahakaśjapa oczekując na przyjście Buddy Majtrei.
    Tybet oczekuje ostatniej bitwy pod wodzą Króla podziemnej krainy Szambali w której zwycięży dobro istnieje też duchowy trening wojowników szambali przygotowujący by stanąc po wlaściwej stronie.
    Majowie oczekują na powrót Qetzalkoatla który obiecał uratować tych którzy u kresu okresu zepsucia pozostaną wierni dobru jak czynił to i u końca wcześniejszych cykli.
    W indiach pojawi się u kresu czasu inkarnacja Wisznu by pokonać niegodziwych i uratować dobrych.

    Lubię to

    • Qetzalkoatl – to Słowianin – Polak (przedPolak bo z tej ziemii żeby negatorzy byli zadowoleni). Buddysta Linii Nauk Wairoczany (Wirakoczy) zresztą.

      Może kiedyś się ktoś odważy pociągnąć ten temat choć już jedna jaskółka u osoby wyzywającej mnie od …cenzura … się pojawiła -> „Z iście buddyjską/słowiańską cierpliwością przejdziemy całą konieczną drogę”

      Poczekam na więcej. Eon w tę, eon w tamte, jakie ma to znaczenie. Czas to tylko funkcja umysłu. ;p

      Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.