Demaskowanie katolickiej mitologii – domniemany „chrzest Polski”

.

chrzest_polski_1

.

Zaprowadzenie_chrzescijanstwa_965_Matejko

.

1517638517

.

Tak przedstawia żydo-katolicka mitologia „chrzest” Mieszka w sztuce.

Kilkakrotnie już wspominałem o wyssanym z palca rzekomym „chrzcie” Mieszka I w roku 966, ale zawsze na marginesie innych spraw. A ten żydo-katolicki mit, a raczej odrynarne kłamstwo zasługuje na samodzielny tekst. A więc, do dzieła…

Kłamstwo domniemanego chrztu Mieszka ma wymiar podwójny – oszukuje się Polaków wmawiając im ten wyssany z palca „fakt”, a dodatkowo propaganda żydłacka głosi, że od owego wyssanego z palca „chrztu” Mieszka Polska  była krajem chrześcijańskim, a jej mieszkańcy byli przykładnymi, gorliwymi i głęboko wierzącymi katolikami. Jeszcze innym dodatkowym kłamstwem propagandowym jest nazywanie domniemanego „chrztu” Mieszka „chrztem Polski”. Bo nawet, gdyby ten „chrzest” Mieszka miał rzeczywiście miejsce – co jest żydłackim kłamstwem – to oznaczałby on „chrzest” władcy, a nie całego jego państwa. W czasach Mieszka nie istniała jeszcze zasada cuius regio, eius religio i „chrzest” jakiegokolwiek władcy nie oznaczał, że całe jego państwo „zostało ochrzczone” i z dnia na dzień stało się żydo-chrześcijańskie.

Zacznijmy od samego domniemanego „chrztu”…

A więc w owych czasach, gdy buldożer jahwizmu miażdżył kolejne kraje, pogańskim władcom przyjmującym żydo-chrześcijaństwo, bądź mocno zasłużonym w jego promocję i umacnianie, po śmierci nadawano przydomek „wielki” lub „święty” i kanonizowano ich w tym celu. Tak było np. z ruskim Włodzimierzem I Wielkim, świętym katolickim i prawosławnym.

A Mieszko, który rzekomo się „ochrzcił”, w nagrodę nie został ani „wielkim” ani „świętym”.

Nadmienić należy, że w tamtych czasach „chrzest” jakiegokolwiek pogańskiego władcy był dla żydo-katolickiej propagandy niezwykle ważnym wydarzeniem. Na taką „uroczystość” zjeżdżali się wysłannicy sąsiednich skatoliczonych krajów, duchowieństwo i co najmniej jeden biskup z orszakiem sług i kleru. „Chrztu” w takim przypadku udzielał biskup a nie zwykły klecha. „Chrzest” odnotowywany był w annałach z dokładnym opisem „ceremonii”. Były tam zawsze takie szczegóły jak data, miejsce,  kto chrzcił i jakie imię „ochrzczony” przyjmował podczas „ceremonii”. Upiększane to było zazwyczaj opisem wyssanych z palca cudów towarzyszących temu –  z punktu widzenia nadjordańskiej dżumy – wiekopomnemu wydarzeniu. A także opisywane były czyny świeżo „ochrzczonego” – burzenie pogańskich świątyń. żalenie posągów pogańskich bogów i masowe „chrzczenie” poddanych. Natomiast w przypadku Mieszka nie znamy ani daty, ani miejsca chrztu, ani kto Mieszka „obmywał” wodą (której pies nie chce, wąż nawet nie pije – Słowacki) tzw. „święconą”.
Kronikarze-bajkopisarze późniejsi podawali wprawdzie przeróżne daty, nie wymieniając miejsca „chrztu”, ale daty te są właśnie różne. Np 7 marca 965. Często wręcz podaje się tylko rok domniemanego „chrztu” – od 965 do 967. Najczęściej w różnych pracach pada data 14 kwietnia 966.
.
„…najczęściej podawaną datą jest 14 kwietnia 966 r.”

Ale tę datę, jak podaje wiki w innym miejscu, tylko przyjmuje się:
.
„Powszechnie przyjmuje się, że chrzest Mieszka odbył się w 966 r.”
.
Tyle że „przyjmuje się” nie oznacza, że tak rzeczywiście było.
Ciekawe, że żyjący czasowo najbliżej tych wydarzeń Thietmar nie wymienia daty, miejsca i innych szczegółów dotyczących domniemanego „chrztu”, sugerując przy tym w oparciu o plotki trzyletni czasowy „rozrzut” tego wydarzenia:
.

„Umyślnie postępowała ona przez jakiś czas zdrożnie, aby później móc długo działać dobrze. Kiedy mianowicie po zawarciu wspomnianego małżeństwa nadszedł okres wielkiego postu i Dobrawa starała się złożyć Bogu dobrowolną ofiarę przez wstrzymywanie się od jedzenia mięsa i umartwianie swego ciała, jej małżonek namawiał j ą słodkimi obietnicami do złamania postanowienia. Ona zaś zgodziła się na to w tym celu, by z kolei móc tym łatwiej zyskać u niego posłuch w innych sprawach. Jedni twierdzą, iż jadła ona mięso w okresie jednego wielkiego postu, inni zaś, że w trzech takich okresach.
Dowiedziałeś się przed chwilą, czytelniku, ojej przewinie, zważ teraz, jaki owoc wydała jej zbożna intencja. Pracowała więc nad nawróceniem swego małżonka i wysłuchał jej miłościwy Stwórca. Jego nieskończona łaska sprawiła, iż ten, który Go tak srogo prześladował, pokajał się i pozbył na ustawiczne namowy swej ukochanej małżonki jadu przyrodzonego pogaństwa, chrztem świętym zmywając plamę grzechu pierworodnego.”

Tak więc już w czasach współczesnego Mieszkowi Thietmara nie wiedziano, kiedy tak naprawdę miał się rzekomo odbyć ów mitologiczny wiekopomny „chrzest”. Jeśli prawdą byłaby wersja plotki, jakoby Dobrawa musiała łamać trzy kolejne tzw. „wielkie posty”, aby „nawrócić” Mieszka, to „chrzest” jego musiałby mieć miejsce trzy lata po ślubie, który odbył się prawdopodobnie w 965 roku.
Daty „chrztu”, ani innych jego szczegółów nie podaje też Gall Anomim opierając się na uproszczonej propagandowej wersji plotek o zasłudze Dobrawy:
.

„Mieszko objąwszy księstwo zaczął dawać dowody zdolności umysłu i sił cielesnych i coraz częściej napastować ludy (sąsiednie) dookoła. Dotychczas jednak w takich pogrążony był błędach pogaństwa, że wedle swego zwyczaju siedmiu żon zażywał. W końcu zażądał w małżeństwo jednej bardzo dobrej chrześcijanki z Czech, imieniem Dobrawa. Lecz ona odmówiła poślubienia go, jeśli nie zarzuci owego zdrożnego obyczaju i nie przyrzeknie zostać chrześcijaninem. Gdy zaś on (na to) przystał, że porzuci ów zwyczaj pogański i przyjmie sakramenta wiary chrześcijańskiej, pani owa przybyła do Polski z wielkim orszakiem (dostojników) świeckich i duchownych, ale nie pierwej podzieliła z nim łoże małżeńskie, aż powoli, a pilnie zaznajamiając się z obyczajem chrześcijańskim i prawami kościelnymi, wyrzekł się błędów pogaństwa i przeszedł na łono matki-Kościoła.”

Najbardziej zmitologizowaną wersję „chrztu” Mieszka podaje żydłacki fałszerz historii Długosz (podaję za Dobrogostem):
.

ROK PAŃSKI 965. MIECZYSŁAW KSIĄŻĘ POLSKI POJMUJE DĄBRÓWKĘ CÓRKĘ KSIĄŻĘCIA CZESKIEGO ZA ŻONĘ, I PORZUCIWSZY BAŁWANY POGAŃSKIE, WIARĘ CHRZEŚCIAŃSKĄ WRAZ Z CAŁYM NARODEM PRZYJMUJE.

Za przestrogą więc chrześciańskich wyznawców i zakonników Mieczysław porzucił siedm nałożnic, połączonych z nim miłością cielesną, aby pieszczota powabów niewieścich nie utrzymywała go w ślepym nałogu bałwochwalstwa. Rozłączywszy się z niemi, wyprawił dziewosłębów do Bolesława książęcia Czeskiego, rodzonego brata i zabójcy Ś. Wacława, prosząc o córkę jego Dąbrówkę, którą jako jedyną i prawą małżonko zaślubić postanowił. Książę Czeski odpowiedział, że nie pogardzi tak dostojnym i znakomitym zięciem, byle tylko porzucił błędy pogańskie, a przyjął zakon świętej chrześciańskiej wiary; inaczej nie zezwoli na związek małżeński swojej córki z książęciem pogańskim, bałwochwalcą. Dąbrówka księżniczka dała podobną z swej strony odpowiedź posłom i swatom Mieczysława, którzy ją w małżeństwo zapraszali: że nie przystało chrześciance zaślubiać poganina; jeżeli jednak Mieczysław książę Polski odstąpi plugawej czci bałwanów, i przyjąwszy chrzest nowym się żywotem odrodzi, nie odmówi mu wtedy swojej ręki. Gdy posłowie do Polski z takiem wrócili oświadczeniem, książę Mieczysław zwoławszy starszyznę i wielmoże, w licznem ich zebraniu naradzał się, coby mu czynić wypadało. Różnili się w zdaniach panowie: postanowiono więc odłożyć rzecz do dnia następnego. Aliści tej zaraz nocy Bóg opatrzny, ulitowawszy się nad nędza i ślepotą, narodu Polskiego, natchnął we śnie Mieczysława książęcia i większą część jego radców surową przestrogą, i zaleceniem, aby podanej sposobności nie zaniedbywali, a wiedzieć chcieli, się przez przyjęcie nowej wiary państwo ich w czasy potomne wielką pomyślnością zakwitnie. Takiem objawieniem skłoniony książę Polski i starszyzna uchwalili jednomyślnie poddać się świętej wierze Chrystusa. A gdy liczne poselstwa słane do Czech obiecywały i upowniającem stwierdzały zaręczeniem, że dla osiągnięcia związków małżeńskich nie tylko sam książę, ale i wszystek naród Polski, poznawszy dokładnie zasady wiary chrześciańskiej, chrzest przyjmie, Bolesław książę Czeski zezwolił na żądane śluby, i przyrzekł oddać w małżeństwo rzeczonemu Mieczysławowi książęciu Polskiemu córkę swoję Dąbrówkę, zacną i pełną, najpiękniejszych przymiotów dziewicę, z posagiem i oprawą godną obudwu, wydającego i pojmującego małżonkę. Było zaś wielu między panami i starszyzną królestwa, którzy mocno się temu opierali, nie zezwalając na przyjęcie wiary chrześciańskiej. Jedni utrzymywali, że to nowe chrześcian wyznanie para się przesądem i zabobonem; drudzy, że trudnem byłoby wypełnienie jego zakonu; inni, iż to nie rzecz, wyrzekając się ojczystych podań, swobodne karki poddawać jarzmu nowej i nieznanej dotąd powagi. Te jednak, i wiele innych przeciwności, Bóg miłosierny, który królów obdarza radą zdrową, ulitowawszy się nad niedołęztwem i długą Polaków ślepotą, snadno uchylić raczył, natchnął ich duchem zgody i skłonił do przyjęcia wiary chrześciańskiej, aby przez jej odrzucenie u Czechów i innych narodów nie stali się celem pogardy. Posłowie książęcia Polskiego Mieczysława, w licznem towarzystwie panów i szlachty Czeskiej, sprowadzili do stolicy Gniezna z wielką czcią i okazałością dziewicę Dąbrówkę, a z nią bogate wiano i wyprawę rzadkiej ozdoby, przyzwoitą takiemu zamęściu, godną teścia i zięcia. Książę Mieczysław, panowie Polscy i wszystkie stany wyszły na jej spotkanie i witały ją z niezwykłą wspaniałością i wystawą. Znakomite niewiasty i panny Polskie dla jej uczczenia, z rozkazu książęcia, zgromadziły się w Gnieznie, przystrojone w klejnoty, złoto, srebro i inne ozdoby. Po kilku dniach, książę Mieczysław, wyuczywszy się główniejszych zasad i obrządków prawej wiary od mnichów i pustelników, których w tym celu umyślnie był sprowadził, wraz z panami, szlachtą i celniejszymi mieszkańcami miast Polskich, wyrzeka się ciemnoty dawnych błędów, a przyjmuje zakon zbawienny prawej wiary Chrystusa; pierwszy krok nawrócenia swego od przesądów pogaństwa do światła wiary uświęca znamieniem oczyszczającej łaski, i w Gnieznie chrzest przyjmuje. A tak obmyty z grzechów w świętym zdroju odrodzenia, wodą chrztu zgładziwszy zmazę występków i pogaństwa, od zabobonnej czci bałwanów zwrócił się do poznania prawdziwego Boga, czystej i pobożnej wiary. Za jej światłem, wyższem od światła przyrodzonego rozumu, którym go także hojnie Bóg obdarzył, za oświecającą łaską Ducha Ś. przeobleczony w szatę niewinności, żywot świeży i młodzieńczy, odrodził się z wody i ducha, a porzuciwszy dawne imię Mieszka nazwał się Mieczysławem. Wraz i siostra jego rodzona, dziewica, przeżegnana znamieniem wiary świętej, została chrześcianką i przybrała imię Adelaidy. Tegoż dnia, przyjąwszy Sakrament chrztu, książę Mieczysław wziął poświęcenie innego Sakramentu, zaślubiając dziewicę Dąbrówkę obrządkięm chrześciańskim: ku czemu zaprosiwszy książąt sąsiednich, obchodził gody weselne w Gnieznie z wielką wspaniałością przez dni kilka (…).”

U Długosza mamy więc najpierw „chrzest”, a potem ślub. Tyle że on pisał tę bajkę prawie pół tysiąclecia po domniemanym „fakcie”.
Jeszcze więcej zgadywanek i niepewności jest w sprawie miejsca domniemanego „chrztu” Mieszka. Jak podaje wiki w grę wchodzi kilka różnych miast w kilku państwach:

„Obecnie zakłada się, iż Mieszko I przyjął chrzest na terenie swojego państwa w Poznaniu, na Ostrowie Lednickim lub w Gnieźnie; w dwóch pierwszych miejscach znaleziono bowiem baptysteria datowane na II poł. X wieku. Część historyków sądzi jednak, że mogło się to stać na terenie Niemiec (wielu uczonych wskazywało na Ratyzbonę), Czech bądź też w samym Rzymie.”
.
A przecież – i tu zacytuję fragment książki „Król apostata” A. Zielińskiego:
.

“Do dzisiaj nie wiadomo również gdzie i kiedy Mieszko I został ochrzczony. Nie udało się nikomu odnaleźć nigdzie jego dokumentu chrzestnego (metryki), nie wiadomo, zatem, jakie na chrzcie otrzymał imię. Nie znamy także imion jego rodziców chrzestnych, a przecież musieli to być odpowiednio wysocy dostojnicy kościelni lub państwowi. Pozostaje także do dzisiaj nierozwiązaną zagadką, dlaczego pozostał w naszej historiografii przy wcześniejszym, pogańskim (?) imieniu Mieszko, przez długosza wprawdzie zmienionym na Mieczysław, ale przecież żadnego świętego o tym imieniu w Europie nie było. Trudno zatem założyć, iż książę ten przyjął na swoim chrzcie imię tak zdecydowanie wówczas nawiązujące do bałwochwalczych czasów.”

Trudno odmówić logiki temu wywodowi. Jeśli „chrzest” Mieszka miałby rzeczywiście miejsce, brałoby w nim udział wielu gości – dostojników świeckich i kościelnych. I zapewne „ceremonia” byłaby szczegółowo opisana przez naocznych świadków z datą, miejscem i biskupem udzielającym „chrztu”. Treść opisu „chrztu” byłaby znana co najmniej w Polsce, cesarstwie i Rzymie. No i chyba u rodziny żonki – w Czechach. I nie byłoby możliwości, aby wszystkie one zostały zniszczone. A do dzisaj – czyli ponad tysiąc lat po tym mitologicznym „chrzcie” nadal nic o nim poza bajkami, plotkami i zgaduj zgadulą nie wiemy. Mimo to nachalna żydłacka propaganda podaje jako pewnik, że Mieszko został ochrzczony w roku 966.
Najważniejszym jednak dowodem na fikcję „chrztu Mieszka” znajdziemy na zniszczonym w roku 1790 sarkofagu jego syna Bolesława Chrobrego. W epitafium na owym sarkofagu znajdowało się takie zdanie:

„Perfido patre tu es, sed credula matre

http://www.mediewistyka.pl/Chrobry.pdf
.
Mówiło ono, że Chrobry zrodzony jest z perfidnego” ojca i wierzącej” matki. Jak wiemy, u żydłactwa określenie „wierzący/wierząca” jest jednoznaczne – wyznawca jahwizmu. Natomiast „perfidny” oznacza (wtedy i dzisiaj) mniej więcej to samo – wyrachowany, zdradliwy, przewrotny. Czymże sobie więc Mieszko I, ojciec Chrobrego, zasłużył na taki nie przynoszący chluby chrześcijańskiemu „ochrzczonemu”  władcy epitet? Można by spekulować, że Mieszko ochrzcił się, ale nadal żył „po pogańsku”. Jednakże kronikarze „ochrzczonym” władcom (ale i hierarchom kościoła) nie jedną zbrodnię, występek czy świństwo wybaczali i puszczali w niepamięć. W podzięce i z wdzięczności za ich „zasługi” dla nadjordańskiej dżumy. Ale Mieszkowi nie podarowano jakichś ważnych „win” i na sarkofagu syna nazwano go perfidnym. Wytłumaczeniem może być tylko jedno – Mieszko obiecał Dobrawie, że się ochrzci po ślubie z nią, obietnicy nie dotrzymał i do końca życia pozostał poganinem. I stąd przymiotnik – perfidny.
I dlatego, ponieważ nie było tego wyssanego z palca „chrztu”, nie są znane jego data, miejsce, imię „chrzczącego” i inne szczegóły dotyczące tego „wiekopomnego” dla żydłactwa wydarzenia.
Całą tę historyjkę wyssano w komplecie z palca. I miliony owieczek w nią wierzą. Ale nie tylko owieczki dały nabrać się na to żydo-katolickie propagandowe oszustwo. Także wielu „niewierzących” uparcie trzyma się daty 966 jako daty „chrztu Polski”.
Ciekawe też, dlaczego nie zabezpieczono sarkofagu wielkiego chrześcijańskiego władcy – Chrobrego – przed zniszczeniem. Aż takie trudne to nie było. A jednak pozwolono na jego unicestwienie:
.

.
„Anonimowy utwór, określany jako Epitafium Bolesława Chrobrego był umieszczony na gotyckim sarkofagu władcy w nawie głównej katedry poznańskiej. Grobowiec ten po połowie XVIII wieku (pomiędzy 1755 – 1766) przeniesiono do kaplicy bocznej, gdzie – w wyniku katastrofy budowlanej – w 1790 roku uległ zniszczeniu. Tumba Bolesława Chrobrego znana jest z nielicznych świadectw ikonograficznych natomiast umieszczony na niej napis doczekał się wielu odpisów.
Ostatnio ich korpus powiększył się o kolejny przekaz, odkryty we włoskim kodeksie z I połowy XV wieku przechowywanym w Huntington Library (San Marino; Kalifornia), w którym z foliału 206 usunięto tekst, wpisując w jego miejsce wiersz sławiący Piusa II. Jednakże niestarannie wykonana razura pozwala odczytać pierwotny zapis, będący najstarszym z zachowanych odpisów.”
http://www.mediewistyka.pl/Chrobry.pdf

.
Tak więc treść epitafium przeszkadzała żydłakom i na sarkofagu Chrobrego, i we włoskim kodeksie. Bo przedstawiała rzekomo zasłużonego „chrztem” dla żydo-katolicyzmu Mieszka jako „perfidnego ojca”, przeciwstawiając go „wierzącej matce”! A taki obraz nie za bardzo pasował żydłakom w ich propagandzie Polski od Mieszka (i dzięki niemu) gorliwie katolickiej. i stąd pozwolono na dojście do „katastrofy budowlanej” nie wynosząc wcześniej sarkofagu w niezagrożone katastrofą miejsce.O tym, że chrzest władcy nie jest jednoznaczny z chrztem jego państwa już wspomniałem. W tym żydłackim guśle „obmywa” się tzw. „święconą wodą” (której pies nie chce, wąż nawet nie pije) ofiarę z wyssanego przez oszustów teologów „grzechu pierworodnego” nadając ofiarze „chrztu” imię. Kraju natomiast się nie „chrzci”. Nie „zmazuje” się z niego „grzechu pierworodnego” parszywą wodą nadając mu „chrześcijańskie” imię.

„Chrztu Polski” nie było nigdy.
.
Takoż nie było chrztu Mieszka I.
.
W tym miejscu wkleję jeszcze obszerne fragmenty komentarza Vindexa z innego wątku w tej właśnie sprawie:
.

„Jeśli chodzi natomiast o Mieszka i jego domniemany chrzest to świetna analiza tej kwestii znajduje się w książce Andrzeja Zielińskiego “Król apostata”. Jest to praca o królu Bolesławie Zapomnianym, ale jeden z rozdziałów odpowiada na pytanie, które postawiłeś wcześniej: “Dlaczego Mieszko I nie został świętym?”. Ale nie tylko. Autor zadaje w nim szereg niewygodnych dla jahwistów pytań, które dotychczas były albo pomijane, albo udzielano na nie wymijających odpowiedzi. Jest tam także próba odpowiedzi na pytanie gdzie i kiedy był chrzest? (Książkę nawiasem mówiąc serdecznie polecam)

Po pierwsze – rzeczywiście zastanawiające jest to dlaczego Kościół nie wyniósł na ołtarz de facto najważniejszej dla nich postaci, która według oficjalnych zapisów kronikarskich, ochrzciła siebie i wprowadziła jahwizm do Polski. Można powiedzieć, że kanonizacja tych pogańskich władców, którzy przyjęli judeochrześcijaństwo i którzy zdecydowali się wprowadzić tą religię w swoim państwie, była wręcz żelazną zasadą panującą w ówczesnym Kościele. Tak było z królem czeskim Waclawem, księciem Włodzimierzem z Rusi królem Węgier Waikiem- Stefanem, Erykiem w Danii, czy z anglosaskim władcą Ethelbertem. A Mieszko nic. Ani “Święty” ani nawet “Wielki”.

Dlaczego pominięto Mieszka? Jego synowi Bolesławowi byłoby to bardzo na rękę. Wyniesiony na ołtarze ojciec byłby mu niezwykle pomocny w ugruntowaniu jego władzy. Dziwne, że Bolesław nawet nie zabiegał o kanonizację ojca, choć niezwykle gorliwie zabiegał o wyniesienie na ołtarze biskupa Vojtecha- Adalberta, tzw. “Pięciu Braci Męczennikow”, biskupa Radima Gaudentiusa, czy nawet niemieckiego misjonarza Brunona z Kwerfurtu.
Mieszko nie został świętym raczej nie dlatego, że “swoim zwyczajem siedmiu żon używał”. Chrzest przecież i tak zmywał wszelkie poprzednie “grzechy”. Poza tym wielu świętych świetoszkami nie było, mało tego, wielu z nich cudzołożyło, mordowało, ale nie stanowiło to żadnej przeszkody w wyniesieniu ich na ołtarze. I to nie była tylko domena “mroków średniowiecza”. Jeszcze nie tak dawno watykański kundel Wojtyła wynosił na ołtarze takich zbrodniarzy jak morderca Indian Józef Anchieta czy Alojzy Stepinac. Cóż – jaka religia tacy święci. Ale wracając do Mieszka…

Autor książki, Zieliński, podaje następujące wyjaśnienie- Mieszko nie został kanonizowany, ponieważ judeochrześcijaństwo nie było zupełnie nieznaną religią.Wiadomo przecież, że już wcześniej przybywali tam “misjonarze” w poszukiwaniu owieczek. Już wcześniej budowano tam śwątynie Jahwe, niewiele, ale niektóre datuje się przed 966 r.. Nie ulega wątpliwości, że jedną z żon Mieszka, duńska księżniczka Geira, była chrześcijanką. Co prawda 99 % Lechitów pozostawało nadal przy swoich rodzimych wierzeniach, ale nie było tak, że o jahwizmie na ziemiach polskich przed Mieszkiem nikt nie słyszał. Moim zdaniem nie jest to zbyt dobre wyjaśnienie, ponieważ w innych krajach poddanych żydowskiemu jarzmu, była podobna sytuacja. Czy na Ruś nie przybywali wcześniej kaznodzieje, albo na Węgry? Raczej trudno znaleźć kraj w którym jahwizm wyskoczył jak filip z konopii. Moim skromnym zdaniem sprawa “dlaczego Mieszko nie został świętym?” jest wciąż otwarta.

Po drugie -data i miejsce chrztu. Weźmy najpierw datę roczną. Podaję, się rok 966, ale jest to przecież data umowna. Wikipedia w haśle “Mieszko I” bezradnie podaje ” daty wahają się 965-967; 966 przekonująco ustalił Tadeusz Wojciechowski/”
Gall Anonim, o ile dobrze pamiętam, nie podaje żadnej daty, Długosz natomiast podaje – 5 marca 965 ( cytuję za Naruszewiczem “Historya narodu polskiego”, dla pewności należałoby sprawdzić bezpośrednio u Długosza). Tymczasem “oficjalna wersja historii” mówi, że ( za wikipedią) “najczęściej podawaną datą jest 14 kwietnia 966 r., ponieważ zgodnie z ówczesnym zwyczajem ceremonia odbywała się w Wielką Sobotę” http://pl.wikipedia.org/wiki/Chrzest_Polski
Więc albo jest to robienie z ludzi idiotów, albo rzeczywiście nie ma zgody co do daty chrztu Mieszka. Naruszewicz, choć jahwistyczny doktryner i obecnie już mocno przestarzały, idiotą nie był. Raczej nie pomylił się o cały rok w tak ważnej dla niego dacie.
Inny ówczesny mu historyk Jan Albertrandy podaje w “Dziejach Królestwa Polskiego” pod datą 965 ” Mieczysław ochrzczony […], a to dnia 7 marca”. Czyli teraz z 5 marca zmieniło się na 7 marca. Nie chcę mi się dalej cytować, ale chciałbym zauważyć jedno. Historycy polscy z końca XVIII i XIX wieku nie mieli pojęcia o dokładnej dacie chrztu Mieszka i podawali na chybił trafił. Przeciwko dacie 14 kwietnia przemawia logika. Miała to być wielka sobota. Wielka sobota to dla jahwistów czas głębokiego żalu i zadumy nad śmiercią Joszue, i nie można było wtedy odbywać żadnych ślubów, chrztów czy pogrzebów.
Czyli podsumowując- brak logicznej przesłanki żeby uznać 14 kwietnia za datę dzienną, a data roczna jest przypuszczalna a nie rzeczywista. W przypadku miejsca chrztu- tu chyba nawet przebąknięcia w źródłach nie ma. Po prostu nic. Historycy spierają się o to czy o tamto miasto. Zawsze można argumentować, że co prawda nie ma zgody co do daty i miejsca, ale jest zgoda co do samego faktu, że Mieszko przyjął chrzest.
Zacytuję na koniec Zielińskiego:
“Do dzisiaj nie wiadomo również gdzie i kiedy Mieszko I został ochrzczony. Nie udało się nikomu odnaleźć nigdzie jego dokumentu chrzestnego (metryki), nie wiadomo, zatem, jakie na chrzcie otrzymał imię. Nie znamy także imion jego rodziców chrzestnych, a przecież musieli to być odpowiednio wysocy dostojnicy kościelni lub państwowi. Pozostaje także do dzisiaj nierozwiązaną zagadką, dlaczego pozostał w naszej historiografii przy wcześniejszym, pogańskim (?) imieniu Mieszko, przez długosza wprawdzie zmienionym na Mieczysław, ale przecież żadnego świętego o tym imieniu w Europie nie było. Trudno zatem założyć, iż książę ten przyjął na swoim chrzcie imię tak zdecydowanie wówczas nawiązujące do bałwochwalczych czasów”

Ja osobiście w kwestii chrztu Mieszka pozostaję agnostykiem. Trudno powiedzieć czy był czy nie. Na pewno nie jest to “oczywista oczywistość” jak wmawiają nam szkolne podręczniki. Argumenty przeciwne, jak choćby brak dokładnej daty i miejsca chrztu, czy absencja imienia z chrztu Mieszka są silne i warte dalszych badań.

Zgadzam się z Tobą, że Kościół tworzy własną wersję historii, którą potem nam serwują w szkołach. Vide przykład naszego króla Bolesława Zapomnianego, którego obecnie traktuję się jako “legendę” czy “wymysł kronikarzy”. Tymczasem w XIX w. dla najwybitniejszych polskich historyków, jak Wojciechowski, Balzer, Szajnocha, Lewicki czy Zakrzewski fakt istnienia Bolesława II był bezsporny. Ale, jak stwierdza Oswald Balzer, autor wydanego w 1895 r. w Krakowie pomnikowego dzieła „Genealogia Piastów”, który postaci Bolesława poświęcił wielostronicowy wywód, „dopiero Wojciechowski ma zasługę, że istnienie jego udowodnił w sposób nie pozostawiający żadnej prawie wątpliwości”.

Pytanie- dlaczego dzisiaj obecnie się zaprzecza jego istnieniu? Moim zdaniem jest to wina patałacha Wyrozumskiego, który w swojej czterotomowej “Historii Polski” wyraził wątpliwość w istnienie Bolesława. Wyrozumski cieszący się opinią “wybitnego historyka” natychmiast stał się autorytetem dla wszelkiej maści historyków-nieudaczników, którzy jak małpy zaczęli po nim powtarzać jego opinię odnośnie Bolesława. I tak powstał w historii trend, który panuje do dziś – uważanie Bolesława za postać wymyśloną. Możemy mieć tylko nadzieję, że ten fałszywy i niezwykle krzywdzący dla historii trend szybko minie i historycy zaczną opierać swoje zdania na źródłach a nie na wyssanych z palca opiniach Wyrozumskiego.”

Tyle komentarz Vindexa. Szczególnie istotne i słuszne jest spostrzeżenie:

„Dlaczego pominięto Mieszka? Jego synowi Bolesławowi byłoby to bardzo na rękę. Wyniesiony na ołtarze ojciec byłby mu niezwykle pomocny w ugruntowaniu jego władzy. Dziwne, że Bolesław nawet nie zabiegał o kanonizację ojca, choć niezwykle gorliwie zabiegał o wyniesienie na ołtarze biskupa Vojtecha- Adalberta, tzw. “Pięciu Braci Męczennikow”, biskupa Radima Gaudentiusa, czy nawet niemieckiego misjonarza Brunona z Kwerfurtu.
Mieszko nie został świętym raczej nie dlatego, że “swoim zwyczajem siedmiu żon używał”. Chrzest przecież i tak zmywał wszelkie poprzednie “grzechy”. Poza tym wielu świętych świetoszkami nie było, mało tego, wielu z nich cudzołożyło, mordowało, ale nie stanowiło to żadnej przeszkody w wyniesieniu ich na ołtarze. I to nie była tylko domena “mroków średniowiecza”. Jeszcze nie tak dawno watykański kundel Wojtyła wynosił na ołtarze takich zbrodniarzy jak morderca Indian Józef Anchieta czy Alojzy Stepinac. Cóż – jaka religia tacy święci.

Natomiast myli się A. Zieliński, autor „Króla apostaty”, dopatrując się braku kanonizacji Mieszka w tym, że żydłacki zabobon via Konstantynopol zagościł na ziemiach polskich przed Mieszkiem. Otóż na Rusi już babka Włodzimierza I Wielkiego świętego – Olga –  też była święta. Jej syn Światosław pozostał poganinem. A jej wnuk Włodzimierz zdradził Słowiańszczyznę i za to żydłactwo go kanonizowało i nazwało „wielkim”. Choć dżuma na Rusi znana była wcześniej. A taki Stefan I święty ochrzczony został z woli rodziców jako dzieciak. Kanonizowano go za gorliwe dalsze katoliczenie jego kraju.
A Mieszko, choć rzekomo „ochrzcił” się i pomógł w „nawróceniu” poddanych ani nie jest „wielkim” ani „świętym”.
.

„… iż ten, który Go tak srogo prześladował, pokajał się i pozbył na ustawiczne namowy swej ukochanej małżonki jadu przyrodzonego pogaństwa, chrztem świętym zmywając plamę grzechu pierworodnego. I natychmiast w ślad za głową i swoim umiłowanym władcą poszły ułomne dotąd członki spośród ludu i w szatę godową przyodziane, w poczet synów Chrystusowych zostały zaliczone. Ich pierwszy biskup Jordan ciężką miał z nimi pracę, zanim, niezmordowany w wysiłkach nakłonił ich słowem i czynem do uprawiania winnicy Pańskiej. I cieszył się wspomniany mąż i szlachetna jego żona z ich legalnego już związku, a wraz z nimi radowali się wszyscy ich poddani, iż z Chrystusem zawarli małżeństwo.” (Thietmar)

Kolejnym i związanym z wyssanym z palca „chrztem” Mieszka kłamstwem żydo-katolickiej propagandy jest to, że rzekomo od daty owego „chrztu” Polacy są przykładnymi i gorliwymi katolikami. Pisałem o tym już wielokrotnie. Tutaj jedynie skrótowo przypomnę:
– już w czasach Chrobrego dochodziło do antykatolickich wystąpień,
– w czasach jego wnuka Bolesława II „Zapomnianego” cały lud pod wodzą Bolesława powrócił do pogaństwa. Po śmierci Bolesława II kraj został za karę spacyfikowany połączonymi siłami czesko-rusko-niemieckimi,
.
Polska wolna od jahwizu
.
– w zapiskach kościelnych na przestrzeni wszystkich wieków pojawiają się liczne notatki o nadal utrzymującym się pogaństwie. Jeszcze pod koniec XVIII wieku  zdarzały się w Rzeczypospolitej całe wsie w komplecie pogańskie.
– pogaństwo było potępiane przez synody biskupie, herszta Watykanu (bulla papieska z XIII wieku) i przez kler z ambon,
– jeszcze w XVII wieku próbowano pogańskie Topienie Marzynny/Mareny zastąpić zrzucaniem kukieł Judasza z kościelnych wież. Podstęp nie udał się. Lud wolał pogański obrzęd i przy nim pozostał.
– Noc Kupały również przetrwała tysiącletni okres jej tępienia i katoliczenia. Jeszcze w XX wieku na Opolszczyźnie odnotowano prawdziwie pogańskie obrzędy tego słowiańskiego święta:

„Paweł Jasienica podał, że ostatni zarejestrowany przypadek prawdziwie pogańskiego świętowania kupały miał miejsce w 1937 r. na Opolszczyźnie.”
.
Dzisiaj zarówno obrzędy witania wiosny jak i Kupalnocka przeżywają prawdziwy renesans. Co wprawia jahwistów we wściekłość.
Zanim jahwistom udało się wykorzenić słowiańską wiarę i kulturę znajeźli się ludzie zainteresowani jej badaniem i kultywowaniem. W XIX wieku Adam Czarnocki odnalazł na polskiej wsi żywe pogańskie tradycje i słowiańską wiarę:
.

„Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona Bogów zapomnianych.”

Podał też trafną diagnozę niszczycielskich szkodliwych wpływów dżumy na losy Polski:
.

„Czas przyszły wyjaśni tę prawdę, że od wczesnego polania nas wodą zaczęły się zmywać wszystkie cechy nas znamionujące, osłabiał w wielu naszych stronach duch niepodległy i kształcąc się na wzór obcy, staliśmy się na koniec sobie samym cudzymi.”

Ciekawostką jest także wprowadzenie w roku 1668 kary śmierci za odstępstwo od katolicyzmu. Otóż gdyby żydłacka propaganda była choć jako tako prawdziwa, to Polacy – według niej gorliwi od 966 roku katolicy – nie porzucaliby żydo-katolickiej „świętej wiary ich ojców”. A oni to robili – na fali reformacji szlachta nieomal masowo przechodziła na luteranizm czy kalwinizm. Co pokazuje, jak słabiutko żydo-katolicyzm zakorzeniony był w XVI wieku w powierzchownie skatoliczonej szlachcie. Co zresztą ostatecznie zaowocowało wprowadzeniem kary śmierci za odejście od dżumy.
.
Tacy to byli gorliwi ci „polscy” katolicy.
.
Katolickich fanatyków było w skali całej ludności u schyłku Rzeczypospolitej ledwo garstka – kilka procent. A większość mieszkańców, zwłaszczy ludność wsi była pogańska z nieznacznymi naleciałościami żydłactwa. To dopiero końcówka zaborów, II RP i PRL przyczyniły się do skatoliczenia dużej części Polaków. W czasach PRL z przyczyn politycznych – wrogość do socrealizmu owocowała dziwnymi i podejrzanymi „nawróceniami”. Choć tak naprawdę większość z katolikopolaków jest katolikami „niedzielnymi” i od wielkiego żydłackiego święta. Ponadto ich siły topnieją, nasze – słowiańskie – rosną.
Rzeczypospolita upadła drążona wznieconą przez kontrreformację dwuwiekową pełzającą wojną domową katolicy kontra „reszta świata”. Garstka katolików postanowiła skatoliczyć niekatolicką zdecydowaną większość mieszkańców oraz pragnęła zdobyć supremację dla ich watykańskiego odprysku nadjordańskiej dżumy w Rzeczypospolitej. Gdy tę supremacją osiągnęli, Rzeczypospolita wycieńczona i skłócona katolicką pełzającą wojną domową upadła.
.
Najwyższy czas odrzucić te obce gusła i zabobony czyniące z Polaków duchowych Żydów.Pora powrócić do naszej przedżydłackiej, słowiańskiej tożsamości. Pora obudować słowiańską cywilizację i jej wartości – szacunek wobec Matki Ziemi, szacunek wobec własnych bogów, przywiązanie do własnej kultury i tradycji, solidarność wspólnotową i wspólną troskę o dobro całej wspólnoty. Bez uprzywilejowanych elit i chciwego kleru.

.
slavic_rod
.
Bądźmy Słowianami. A nie wyznawcami żydowskich idoli i ideologii.
.
Odbudujmy słowiańską tożsamość i rozbudźmy w nas Ducha Słowiańszczyzny.
.
mitologia1.

opolczyk
.

precz z jahwizmem

.

Ręce Boga

Advertisements

39 thoughts on “Demaskowanie katolickiej mitologii – domniemany „chrzest Polski”

  1. Na drugim obrazku widać doskonale jak wyglądało przyjmowanie obrzezania/chrztu.
    Elita bawi się w politykę/chrzty a zwykli ludzie pracują w polu i mają w d. zabawę elit.

    Lubię

  2. „- w czasach jego wnuka Bolesława II “Zapomnianego” cały lud pod wodzą Bolesława powrócił do pogaństwa. Kraj został za karę spacyfikowany połączonymi siłami czesko-rusko-niemieckimi”
    ——————————
    Nie jest to prawda. Za Bolesława II Wielkiego jak zwą go Ruscy Kronikarze nikt Polski nie pacyfikował bo Polska była zbyt potężna a przy tym wiemy, że Bolesław II Wielki wspierał wojskowo Węgry. Wspomniany najazd miał miejsce za czasów Mieszka II Jego ojca a przy tym pacyfikacja nie powiodła się gdyż najeźdźcy dostali łupnia i dopiero zdrada możnych pozwoliła na krótko przejąć tron przez Bezpryma przy wsparciu wojsk Ruskich po tym jednak mieszko odzyskał tron. Niemcy nie odważyli się zaatakować Polski nawet po śmierci Bolesława II Zapomnianego kiedy w Polsce zapanował chaos mimo intensywnych próśb Jego brata Kazimierza a Jego pierwsza wyprawa majaca na celu próbę odzyskania tronu skończyła się tak, że cudem uszedl z życiem uciekajac w zwierzęcym strachu, samotnie kryjąc się po rowach w przeciwnym kierunku niż się spodziewali tropiący go. Dotarłszy na Węgry bezskutecznie próbowal namówić Wegrów na najazd na zrujnowaną Polskę, dopiero Czechów udalo się mu namówić na krwawy rajd na swoją zrujnowaną ojczyznę. Czesi szybkim rajdem zdobyli splądrowali i spalili Gniezno wracając z łupami do siebie. Warto jednak zdawać sobie sprawę z faktu iż najazd Czechów zależnych od Polski w istocie było kolejnym aktem wojny domowej toczącej się po śmierci Bolesława II Wielkiego i nie miało nic innego na celu jak mściwe złupienie Gniezna symbolu zniewolenia Czech gdzie zbeszczeszczono groby Mieszka I i Chroberego. Dopiero później Kazimierz odaważył się ostrożnie wkroczyć do Polski na czele niemieckiego oddziału zlożonego z Łużyczan i o jego sukcesie zdecydowal fakt, że jeden gród otworzył przed nim bramy uznając go za prawowitego następcę Bolesława. Tak więc o jakiejkolwiek pacyfikacji w czasach Boleslawa II Wielkiego nie było i nie mogło być mowy. Warto też zwrócić przy tym uwagę iż kiedy do Kazimierza przyłaczyły się grody zrujnowanej wielkopolski uznajac go za władcę ten przy ich wsparciu bez problemu pobił Czechów przyłaczając sobie Śląsk i Małopolskę podczas gdy od księstw pomorskich i mazowsza dostawal tęgie baty.

    Lubię

    • Dobrogost:

      „Nie jest to prawda.”

      Widzę to inaczej. Napisałem: „w czasach jego wnuka Bolesława II “Zapomnianego” cały lud pod wodzą Bolesława powrócił do pogaństwa.” I to jest OK. Jedynie pisząc skrótowo i ogólnikowo nie zaznaczyłem, że po śmierci Bolesława II „Kraj został za karę spacyfikowany połączonymi siłami czesko-rusko-niemieckimi”.

      Czesi brali udział w pacyfikacji części kraju, bez Mazowsza. Rusini pomagali w pacyfikacji Mazowsza, A Kazimierz „odszczepieniec” wkroczył do kraju na czele niemieckich ciężkozbrojnych wojów. Cesarz sam oficjalnie nie interweniował, ale zdrajcę Kazimierza wparł finansowo i militarnie. Tak więc – nie wdając się w szczegóły, po śmierci Bolesława II „Kraj został za karę spacyfikowany połączonymi siłami czesko-rusko-niemieckimi”.

      Aby nie było wątpliwości uzupełniłem to wątpliwe zdanie dodając „Po śmierci Bolesława II…”.

      Lubię

      • Rozumiem Opolczyku i oczywiście zgadzam się z Tobą. Pomyślałem tylko iż uściślę to bo ktoś niezorientowany czytajac to mógł odnieść wrażenie iż miało to miejsce za Boleslawa II Wielkiego.
        Pozostając przy czasach Bolesława Wielkiego warto zwrócić uwagę jeszcze na kilka rzeczy. Jak czytamy w Kronice Wielkopolskiej po Jego smierci, za czasów Kazimierza Mnicha poldka utraciła odwieczną zwierzchność nad Czechami, Węgrami i innymi księstwami zawsze stanowiącymi jej część. To bardzo znaczące stwierdzenie szczególnie w kontekście demaskowania katolickiej mitologii, ktora probuje prezentować ówczesną Polskę jako rodzące się państweko dzikusów wyszłych z lasu skamlących u klamki cudownego wspaniałego, katolickiego Cesarstwa Niemieckiego, ktore w swej altruistycznej dobrocie próbowało dać nam światło wiary chrześcijańskiej, kulturę i z drzewa przenieść nas w cudowny cywilizowany świat kultury łacińskiej 🙂
        Rzeczywistość była zupełnie inna to Polska była potężnym ogromnym państwem o wspanialej kulturze, na obrzerzach którego powstawało slabiutkie barbarzyńskie państweko byłych niewolników Rzymu jakim było ówczesne cesarstwo, które właśnie po śmierci Bolesława Wielkiego zrzuciło zależność od Polski – oczywiście probowalo to zrobić bezskutecznie już za dziadka Bolesława Wielkiego – Chrobrego i otrzymało bolesną nauczkę. Nauczka ta była tak bolesna, że nawet po śmierci Bolesława Wielkiego kiedy Polska pogrązyla się w wyniszczającej wojnie domowej ówczesny cesarz niemiecki nawet nie marzył o ponownym buncie. Dlatego usilne namowy i knowania Rychezy Lotaryńskiej oraz jej niemalego stronnictwa na dworze Niemieckim by poprzeć pretensje do opustoszalego tronu jej syna Kazimierza Mnicha, który w kraju miał poparcie Małopolski absolutnie na nic się nie zdały.
        Dopiero po pewnym czasie cesarz widząc iż w Polsce nadal panuje chaos i wojna domowa niechętnie pozwolił, tylko pozwolił Kazimierzowi aby ten za swoje pieniadze i przy wsparciu swoich stronników zorganizował oddział, który mial go eskortować do Krakowa by przy wsparciu swoich stronnikow mógł zglosić swoje roszczenia do tronu.
        Kazimierz był przyrodnim, młodszym bratem Bolesława Wielkiego i mógł liczyć jako taki na wsparcie dawnych stronników Rychezy w Polsce oraz szczególnie na wsparcie Małopolski. Zabiegał też o wsparcie Czechów i Węgrów. Mimo obaw cesarz nie mógł mu więc zabronić zebrania wojska bo istniało ryzyko, że Kazimierz jednak może otrzymać koronę tak czy tak więc żadną miarą ceszarz nie mógł robić sobie z niego wroga.
        Oddział Kazimierza zostal wybity do nogi gdy tylko przekroczyl granice Polski a sam Kazimierz ledwie uszedł z życiem.
        Po tej porażce próbuje bezowocnie pozyskać Węgrów do wsparcia swoich roszczeń a później Czechów. Na Węgrzech zrzekajac się wszelkich praw do zwierzchności Polski zapewnia neutralność Węgier zaś Czechom oprócz zrzeczenia się roszczeń oferuje Śląsk i Małopolskę w zamian za co Czesi dokonują najazdu na Wielkopolskę niszcząc grody wrogie Kazimierzowi (te przychylne nie są nawet oblegane lub poddają się bez walki) w szczególności zaś Gniezno.
        Kazimierz zbiera kolejny oddział tym razem złożony ze Slowian z Miśni i Łużyc i wkaracza do Polski od innej strony wprost do grodu swoich zwolennikow skąd pozyskuje kolejnych sprzymierzeńców w kraju wspólnie z kturymi tlumi opozycję w ten sposób stając się władcą Wielkopolski. Dalej już idzie prosto jak przystało na jahwistę odbiera im to co icm wcześniej dał czyli Małopolskę (odbywa się tu bez walki) a Kraków staje się stolicą jego księtwa i Śląsk. Oszukani Czesi szukają wsparcia u cesarza niemieckiego, ale Kazimierz ma już nowego kumpla Jarosława i w d… ma opinie cesarza i skargi Czechów wszak i tak obdarzył ich wolnością a teraz siła jest przy nim i mogą mu na puklerz wskoczyć 🙂
        Wreszcie może się spróbować rozprawić z najpotężniejszym wrogiem Masławem (przede wszystkim wrogiem Jarosława). Plan jest prosty wystarczy przekupić wielkich panów Mazowsza zagwarantować im władzę i przywileje w przypadku zwycięstwa Kazimierza, ale jak zwyciężyć potęznego Masława? Ano starym sprawdzonym sposobem czyli przez zdradzieckie skrytobójstwo 🙂 Kiedy armia Jarosława wkracza na Mazowsze idzie z nimi Kazimierz i kiedy ścieraja się z Masławem Masław „przypadkowo ginie” a Mazowsze chętnie przyjmuje zwierzchnictwo Kazimierza.
        Jego syn Bolesław Śmiały dązy do przywrocenia zwierzchności Polski nad Czechami i Wegrami, ale w wyniku wewnętrznych intryg i spisków zostaje wygnany i zastąpiony spolegliwym Wladysławem Hermanem, ktory caly okres panowania poświęca oslabieniu Polski jednak jego SYn Krzywousty ponownie jednoczy Polskę itd 🙂
        Kłamstwa jahwistowskie rzecz jasna próbują przedstawiać to inaczej dla nich Kazimierz Mnich, były zakonnik jest cudownym nieskazitelnym bohaterem bo „przywraca” Polsce chrześcijaństwo – aczkolwiek czyni to zadziwiajaco ostrożnie i bez zapału jak na mnicha, czyżby był czlowiekiem malej wiary iż tylko formalnie przywraca funkcjonowanie niektorych biskupstw, żadnego nawracania tępienia pogan – nic 🙂
        Pewnie wiarę i zapał miał on i wielką, ale prawda jest taka iż nic więcej zrobić nie mógł pragnąc pozostawać u władzy. Zresztą jego następcy też nie słynęli z pobożnosci mimo iż Krzywoustego wynosi się pod niebiosa za chrystianizację pomorza – tyle, że była to nad podziw łagodna chrystianizacja w tamtych czasach i wynikała z polityki a nie pobożności 🙂

        Dobrogoście,

        dobrze że zwróciłeś mi uwagę na tę nieścisłość. Faktycznie ktoś nie znający historii mógłby pomyśleć, że powrót do pogaństwa został stłumiony i spacyfikowany za życia Bolesława II. A to miało miejsce dopiero po tym jak go podstępnie zamordowano.
        opolczyk

        Lubię

  3. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedno Kraków Czechom nie stawiał oporu a było to miasto fanów Kazimierza trudno nie dostrzec więc oczywistego faktu iż Kazimierz Zdradziecki nakłonił Czechow do najazdu oddając im Malopolskę i Śląsk za tę przyslugę.

    Lubię

  4. „”Pora obudować słowiańską cywilizację i jej wartości – szacunek wobec Matki Ziemi, szacunek wobec własnych bogów, przywiązanie do własnej kultury i tradycji, solidarność wspólnotową i wspólną troskę o dobro całej wspólnoty.”

    Mam takie trochę filozoficzne pytanie do p.Opolczyka. Jak słowiańska wiara postrzega kwestię stworzenia świata oraz jaki ma stosunek do tzw. „życia po życiu”?

    Nie oczekuję wielkiego wywodu bo szanuję Pana czas. Chodzi mi o takie w miarę treściwie przestawienie pana poglądów na ten temat.

    Dziękuję za odpowiedź

    Pozdrawiam

    Lubię

    • gelski:

      U naszych przodków nie było dualizmu duch – materia. Obrazuje fo „Drzewo życia” gdzie korzenie (Nawia), pień (Jawia) i korona (Prawia) tworzą Jedność. W mitologii znajdziemy wprawdzie obraz „utworzenia” świata, ale nie było to chyba „stworzenie” świata. Jawia, świat materialny jest boski, częścią boga i nie może być „stworzony” przez coś z „zewnątrz”. Jest fizyczną „emanacją” i materialnym przejawem świata bogów. Nie za bardzo wiele mamy wiarygodnych i pewnych materiałów na ten temat. Nie wiemy też czy wszyscy nasi przodkowie postrzegali świat identycznie. Przymusu wiary w jedynie słuszną prawdę u nich nie było. Być może część ludzi nie zaprzątała sobie tym głowy – dla nich świat był boski, był raczej panteiczny niż dualistyczny. Inni może wierzyli w odradzające się światy, które „umierają” jak przyroda na zimę i „ożywiają” się ponownie z nadejściem wiosny.

      Cześć i szacunek oddawane przodkom oraz umiejętność nawiązywania kontaktów z duchami przodków (np. w transie) jednoznacznie wskazuje na to, że Słowianie wiedzieli o dalszym istnieniu ducha/duszy/świadomości ludzkiej po śmierci ciała fizycznego. Wierzyli też, a raczej wiedzieli (dzięki kontaktom z Nawią i Prawią) w reinkarnację. Pod tym względem dużych różnic pomiędzy Słowiańszczyzną a Hinduizmem nie było.

      Zaznaczam, że jest to tylko moja osobista ocena nie roszcząca sobie prawa do bycia jedynie słuszną i prawdziwą prawdą objawioną.

      Lubię

    • Jak słowiańska wiara postrzega kwestię stworzenia świata oraz jaki ma stosunek do tzw. “życia po życiu”?

      „Nie za bardzo wiele mamy wiarygodnych i pewnych materiałów na ten temat. Nie wiemy też czy wszyscy nasi przodkowie postrzegali świat identycznie. ”

      Pytanie dotyczy więc tego jak dzisiaj podchodzimy do kwestii życia i śmierci
      a nie tego co udało się zrekonstruować i jak bywało dawniej 🙂

      Najważniejsze są osobiste doświadczenia a nie domniemania historyków i archeologów.
      Archeolog nie ma aż tak głębokiego wglądu.

      Nie wiem jak inni ale mnie rekonstrukcja nie pociąga
      wolę posługiwać się doświadczeniem własnym
      zamiast bazować na cudzych teoriach i poglądach 🙂

      Lubię

  5. Historię piszą zwycięzcy, a odkądś ta Polska musiała sie zacząć :). wymyślomo więć chrzest Polski. Własciwie wątpię czy ziemie które zajmował Mieszko I mozna już nazwać Polską. Czy wówczas istniała jakaś świadomość narodowa?

    Raja:

    Historię Polski można było zacząć od Chrobrego, ale żydłactwo pokusiło się o „wydłużenie” historii watykańskiej dżumy na naszych ziemiach. Państwo Mieszka nie było jeszcze „Polską” – było to księstwo utworzone na drodze podboju innych plemion przez żądnego władzy Mieszka. A „świadomość narodowa” to czasy znacznie późniejsze. W czasach piastowskich byli Polanie, Mazowszanie, Pyrzyczanie, Pomorzanie, Wolinianie, Oborzanie, Dziadoszanie, Bobrzanie, Trzebowianie, Gołęszycy, Ślężanie, Bużanie, Wiślanie, Lędzianie i.in. Polaków jeszcze nie było. Wieki później „narodem” nazywała siebie szlachta. Mieszczanie i chłopi już w jej oczach „narodem” nie byli. A chłopi jeszcze w XIX wieku pytani o to kim są, mówili – „tutejsi”. Albo „chłopi takiego a takiego szlachcica”.
    opolczyk

    Lubię

    • Opolczyk
      Dokładnie mi o to chodziło. Jaki chrzest Polski skoro ani chrzty ani Polski nie było.
      Raja

      Lubię

      • Raja:

        Przyznam się, że ja sam używam niekiedy anachronizmu nazywając państwo wczesnych Piastów „Polską”. To taki odruch. Myślę, że umownie można tej nazwy używać pamiętając jednak , że jest to anachronizm historyczny.
        Ale żydłackiego „chrztu” Mieszka rzeczywiście nie było. Ani „chrztu księstwa Mieszka”.

        Lubię

    • „Państwo Mieszka nie było jeszcze “Polską” – było to księstwo utworzone na drodze podboju innych plemion przez żądnego władzy Mieszka. ”

      – a to nie było tak iż Państwo Polskie było do „Wandy” po której samobójczej śmierci z uwagi na bezkrólewie uległo rozpadowi na poszczególne klany i rody które później były „cementowane” i „nawracane” na jedynie słuszną ideologie przybłędzką?

      Co najmniej 100 lat był tu polityczny chaos wywołany zdradą Popiela to nic dziwnego, że naukowcy „nie chcą uznać „pooszczególnych plemion za pozostałości wcześniejszego państwa. Bo temat jest „politycznie i religiijnie niewygodny” bo wywlukłby na powierzchnię i pokazał prawdę o „nadrzewnych polskich małpach” opierających się Rzymowi (Imperium). I co gorsza te wszystkie arabskie kroniki o istnieniu tu wysokotechnicznej cywilizacji nagle wbrew kłamstwom żydlaków by nabrały życia.

      Gdzie naprawde lezy Hiperborea? Może właśnie pod stopami większości Polaków. 😀

      Ktoś:

      Skoro państwo Wandy rozpadło się na rody i klany, to znaczy, że takie już wtedy istniały. Jej państwo nie było państwem „unitarnym” a dobrowolnym związkiem wielu plemion, klanów i rodów. I nie nazywało się ono „Polska”, ani „Państwo Polskie”, a mieszkańcy nie nazywali samych siebie „Polakami”. Tych nazw wtedy jeszcze nie było. Chaos który zapanował po Popielu nie zmienia faktu, że ziemie te zamieszkiwały różne plemiona. Wcześniej zjednoczone były dobrowolnie. Mieszko i Chrobry podbijali je najczęściej siłą.

      Jeśli Hiperborea leżała na naszych ziemiach, to zamieszkiwali ją Hiperborejczycy. Nie „Polacy”.
      opolczyk

      Lubię

      • To po co te „płacze i żale” nad katolizacją Polski skoro sam przyznałeś iz Polska istnieje od chrztu. Chcesz wygrać z żydłactwem to musisz uświadomić Polakom CIĄGŁOŚĆ PAŃŚTWA od czasów wcześniejszych od zaistnienia nadjordańskiej, żydowskiej stonki. Bez tego mozna sobie dowolnie rozdzierać szaty nad „lokalnym folklorem” bo tym on jest w świadomości ogółu, nic nie znaczacycm folklorem czcicieli „nadrzewnych polskich małp” jak o Polakach „twierdzi” nazistowska propaganda. Dopiero wykazanie iż tu była CYWILIZACJA STARSZA OD SUMERYJSKIEJ zmieni cokolwiek w postrzeganiu POLSKICH KORZENI bo ludzie zrozumieją wtedy iż „CHRZEST to było podobne ‚miłosierdzie’ jak hitlerowski najazd w 1939” w jakim WYMORDOWANO CELOWO 3/4 ludności Polski. I to jeszcze puki propaganda nie urobiła młodych polkoleń w odpowiedzialność Polaków i za wybuch wojny i za eksterminacje części najeźdzców bo nad tym od lat solidnie pracuje by postawić kolejny MUR na polskiej historii. Mur podobny temu od „Mieszka I i tej fałszywki „dagome judzex” zwanej. I tyle.

        Ktoś:

        Piszesz bzdury. Nie płaczę nad katolizacją Polski a jedynie piszę o tym katoliczeniu.
        I nie piszę, że Polska istnieje od chrztu. Wypisujesz brednie i farmazony.
        Wielokrotnie pisałem, że Słowiańszczyzna istniała tysiące lat wcześniej, oraz że cywilizacyjnie i kulturowo była nieporównywalnie wyższa i lepsza niż skatoliczone przez Piastów ich państwo. Które zresztą nie nazywało się na początku „Polska”. A tym bardziej wcześniej nie było Polski. Była wolna Słowiańszczyzna. Polska to w sumie sztuczny wytwór wieków późniejszch. Polskość zaś zniszczyła tożsamość rodowo-plemienną Słowian żyjących na naszych ziemiach. „Polskość” dzieli Słowian na Polaków i innych. A jako Słowianie powinniśmy stanowić jedność.
        opolczyk

        Lubię

  6. 13000 lat temu reptylska rasa ET przyprowadzila 2 statki kosmiczne (2 ksiezyce) do orbity ziemi levan(„nasz ksiezyc”) i lilith tzw czarny ksiezyc, reptylianskim comandorem pierwszego byl bandyta kosmiczny yahwe comandorem drugiego ballzeboob zw takze szatanem, obydwoje przewaznie kooperuja w schemacie dobry zly policjant tzw balwohwalstwo to religia balzebooba tak samo wymagala ludzkich ofiar jak pozniejszy yahwe… Prawdziwi bogowie zeus=swarog ci co faktycznie pomagali rasie bialej zostali przepedzeni przez reptylow 25 tysiecy lat temu bo reptyle yahwe i satan zagrozili wysadzeniem ziemi wiec zeby zachowaz ziemie nasi bogowie musieli sie wycofac od tej pory reptylstwo panoszy sie po ziemi niczym nie skrepowane zarazajac sila nadjordanska a tak naprawde ksiezycowa dzuma i jakby ktos nie wiedzial slownictwo kziezycowych trafilo do naszego jezyka nie przypadkiem,od slowa ksiezyc mamy ksiaze ksieza od prawdzisej nazwy ksiezyca levan mamy (l)ewangelia (l)ewa itd wiecej tu dla tych myslacych ze slowianie wzieli sie z malpy hellenandchaos.blogspot.com

    gmo zabija:

    W drodze wyjątku przepuszczam ten komentarz. Ale nie sil się więcej. Masz szlaban. U mnie „biały rasizm” nie przejdzie.
    opolczyk

    Lubię

  7. Trochę nie na temat za co przepraszam. Rzecz dotyczy najnowszej historii :

    Wezwanie wolnych obywateli Słowacji. Z tezami tego wezwania w odniesieniu do Polski i Polaków w większości się zgadzam . Mam dwa ale…

    -bandytów i złodziei zamiast puszczać wolno z łupem i błogosławieństwem na drogę należy osądzić i ukarać . Pytanie kto to ma zrobić, przecież nie sądy i prokuratury pozostające w ich rękach i im służące.

    -jak to zrobić od strony organizacyjnej, operacyjnej i technicznej, by nie doprowadzić do powtórki z historii , przegranych i wyniszczających naród powstań.

    Lubię

  8. Od jakiegoś czasu śledzę twoje blogi, Opolczyku. Muszę przyznać ze intryguje mnie nasza słowiańska spuścizna, ta chrześcijańska jest bowiem dla każdego (nam nadzieję) myślącego człowieka grubymi nićmi szyta i wielkimi gwoździami na siłę przybijana do naszej narodowej tozsamosci. Co prawda trącicie trochę antysemityzmem a ja wyobrażam sobie Słowian jako lud tolerancyjny, z cierpliwiścią przyglądajacy się dziwactwom innych.
    Ale mniejsza o to. Czy możecie polecić jakieś zweryfikowane źrodła na temat wierzeń i kultury słowiańskiej?

    Lubię

    • Bartman666:

      Słowianie byli i na ogół są tolerancyjni (choć znam białych rasistów udających Słowian). Tyle że ich owa tolerancja kosztowała prawie całkowite wyniszczenie ich własnej kultury. Ja też jestem tolerancyjny – wobec tych, którzy są tolerancyjni wobec innych a zwłaszcza Słowiańszczyzny. Toleruję różne dziwactwa, ale mam zero tolerancji dla tych, którzy Słowiańszczyznę niszczą, zwalczają lub oczerniają.
      To jest moje prawo do samoobrony a nie brak tolerancji.
      Do zarzutu „antysemityzmu” przywykłem. Choć wielu katolików zarzuca mi wręcz coś odwrotnego – a więc zwalczanie katolicyzmu tak jak to robią ich zdaniem Żydzi. Oskarżano mnie wręcz o to, że jestem żydowskim agentem walczącym z katolicyzmem.
      „Antysemityzm to bzdurny załgany propagandowy termin. Większeść współczesnych Żydów nie ma korzeni semickich. Sam termin wymyśliła żydowska propaganda aby kneblować nim jakąkolwiek, nawet jak najbardziej usprawiedliwioną krytykę Żydów i nagłaśnianie ich zbrodni i oszustw.

      Badaczy, etnografów i historyków badających wierzenia i kulturę Słowian było i jest wielu. Ocena ich wiarygodności jest zawsze oceną głównie subiektywną. Należy samemu czytać wszystko co jest dostąpne, następnie porównywać te materiały i samemu wyciągnąć własne wnioski. Można korzystać i z kronik żydo-chrześcijańskich opisujących Słowian, biorąc poprawkę na propagandę jahwizmu. Tu polecałbym „Kronikę Słowian” Helmolda.
      Osobiście zalecam jak największą samodzielność w poszukiwaniu wiedzy o naszej słowiańskiej kulturze. Zauważyłem niebezpieczne zjawisko tworzenia jedynie słusznych wykładni wierzeń i panteonu naszych przodków. Co prowadzi do rozdźwięków i sporów „dogmatycznych” przypominających spory np. katolików z protestantami.

      Lubię

  9. Co prawda trącicie trochę antysemityzmem”-Antysemita to osoba znienawidzona przez żydów.
    Koniecznie musisz obejrzeć film pt Zniesławienie

    Lubię

  10. Mam apel dotyczący historii Chazarów !! Czy ktoś z braci Słowiańskiej ma dobrze opracowaną genezę Chazarską ? Z kąd przyszli, jakie jest ich pochodzenie,jaką strukturę państwa stworzyli,jak przylęli judaizm i jakie skutki miał na funkcjonowanie państwa Chazarskiegi i stosunków z sąsiadami,co stało się z przyczyną upadku państwa i bardzo ważne gdzie się rozpłyneli Ci którzy przyjeli judaizm a my dzisiaj nazywamy ich żydami ? Te informacje które są na Wikipedi i internecie są bardzo ogólne i mgliste, dotykają problemu powierzchownie. Wydaje mi się to bardzo interesujące o tyle ,że żeby zrozumieć obecną sytuację Polski należało by sięgnąć głęboko do Chazarów, którzy są hardwearem obecnego światowego problemu stosunków międzynarodowych i społecznych wielu państw. judaizm rozumiany przezemnie jak softwear został już dość dokładnie opisany i zidentyfikowany. Dopiero złożenie softwearu z hardwerem da nam pełny obraz obecnego żyda. To nie możliwe by tak potęne państwo liczące wg. niektórych 10-12 milionów ludzi rozpłyneło się w powietrzu i NIKT NIECHCE !! o nim pamietać ani mówić.

    Lubię

  11. Kilka tygodni temu szukałem informacji o demonie Jahwe i przypadkiem trafilem na twojego bloga,i dziękuję Perunowi że przypadkowo tu trafiłem.Dzięki tym artykułom otwieram oczy,od gimnazjum wiedziałem że katolicyzm jest głównym wrogiem ukochanej Polski,ale tutaj dowiedziałem się sporo ciekawych rzeczy.

    Lubię

    • Yahvah, Yahve, YHVH jest tajemnym wedyjskim imieniem Boga Słońca.

      Nazwa państwa taka jak Syria pochodzi od indyjskiego imienia Boga Słońca Surya
      Zatem na obszarze Syrii powinno się czcić Boga Surya i praktykować Surya Namaskara
      Łatwo znaleźć na Zachodzie ślady dawnych wedyjskich tradycji opisanych w Mahabharacie.

      Współcześnie muzłuamanska Kaba w dawnych czasach była wielkim ośrodkiem kultu Słońca
      i w zasadzie te pierwotne funkcje powinny być w tej zawłaszczonej świątyni niezwłocznie przywrócone włącznie z kultem arabskiej Bogini Słońca Al-Lat.

      Imię Yahvah (Jahwah),można znaleźć w Rygwedzie – min. w 36 Hymnie,
      a wiele ideałów duchowych Starego Testamentu pochodzi z kultury i religii wedyjskiej z Indii

      Dlatego kilka tysięcy razy imię Yahve wspomniane jest w Biblii.

      W wersecie pierwszym, 36 hymnu poświęconemu YahwaH jest napisane:

      “YahwaH, który błogosławi, wspiera i pomaga – ale tylko tym którzy są mędrcami, prowadzą bardzo świętobliwe życie,oddają cześć Bogu pod imieniem Yahve a także wszystkim oświeconym mistrzom duchowym, Bóstwom/Asurom/półludziom-półbogom i Devom/Bogom”

      Lubię

      • Mezamir:

        A Ty jak zwykle swoje – Wedy, Wedy, Wedy…

        Wedy akceptowały, uprawomocniały a nawet uzasadniały warny – rasistowski de facto system stanowy Indii.

        bramini – tylko biali
        kszatrijowie – tylko biali
        śudrowie – ludność służebna – tylko czarni
        dalitowie (tzw. „niedotykalni”) – tylko czarni
        wajśjowie – jedyna warna w której byli biali i nie-biali. Ale i tak rozbita była na kasty uniemożliwiające mieszanie się białych z resztą.

        Podobieństwo imion żydowskiego Jahwe i wedyjskiego Yahve może być czystym przypadkiem. Ale może być też „zapożyczeniem”. Sam wiesz, ile żydzi „zapożyczali” z innych kultur – np. z Sumeru (mit o potopie) czy z Egiptu (obrzezanie przerobione na symbol „przymierza” z Jahwe). Być może właśnie z Wed „zapożyczyli” imię ich mściwego ludobójcy.

        Podejrzewam, że z Wed i hinduizmu żydzi zapożyczyli ich rasistowski pomysł uznający nie-żydów, Goim za nieczystych, niedotykalnych – których prototypem byli wajśjowie pozostający poza warnami. W Indiach zwalono na wajśjów najgorsze, brudne zajęcia, okrzyczane nieczystymi (choć ktoś musiał je wykonywać) – i samych wajśjów okrzyczano także nieczystymi – niedotykalnymi – bo wykonują nieczyste prace. Wszelke bezpośrednie kontakty z nimi (np. uścisk rąk) był dla wyższych stanów zakazany. Podobnie żydzi uważali bezpośredni kontakt z nie-żydami – nieczystymi wieprzami – za zanieczyszczenie.
        Jedynym na pewno własnym wytworem judaizmu była ich rasistowska ideologia „narodu wybranego”.

        Lubię

        • Podobieństwo imion żydowskiego Jahwe i wedyjskiego Yahve może być czystym przypadkiem. Ale może być też “zapożyczeniem”.

          No może,ale chyba warto wiedzieć że Jahwe jednak występuje właśnie w Wedach a dopiero potem w Biblii.

          Tak samo warto wiedzieć że jednym z imion boga Surji
          jest Arka 🙂 i stąd nazwa Arkony.

          A maść konia „siwek” pochodzi od Śiwy.
          opolczyk

          Lubię

      • http://www.himalaya-wiki.org/index.php?title=Indeks_Bog%C3%B3w_i_Bogi%C5%84
        http://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_postaci_z_mitologii_indyjskiej

        Jahwe (hebr. יהוה) – imię własne Boga czczonego w judaizmie i chrześcijaństwie[1].

        Według niektórych wywodzona pierwotnie od jednego z bóstw ugaryckich, przejętego następnie przez plemiona izraelskie jako bóstwo narodowe…
        W początkach Biblii wymieniany jako El (potoczna semicka nazwa Boga), a w liczbie mnogiej Elohim, która to forma nie została nigdy w pełni wyjaśniona…
        wywodzą oni postać Jahwe od ugaryckiego bóstwa El, a częściowo Baala…
        Związek Aszery z Jahwe poświadczony jest zarówno w Biblii, skąd bogini nie została całkowicie usunięta. (…)
        Aszera (ugaryckie: ’ṯrt, hebr. אֲשֵׁרָה, inne formy: Athirat, Aszirat, Elat) – w mitologii ugaryckiej bogini wybrzeża morskiego, utożsamiana z planetą Wenus i jej aspektem jako Gwiazda Poranna, matka bogów, początkowo żona najwyższego boga Ela, później żona Baala oraz Jahwe.
        Strzeż się zawierania przymierza z mieszkańcami kraju, do którego idziesz, aby się nie stali sidłem pośród was. Natomiast zburzcie ich ołtarze, skruszcie czczone przez nich stele i wyrąbcie aszery. Nie będziesz oddawał pokłonu bogu obcemu, bo Pan ma na imię Zazdrosny: jest Bogiem zazdrosnym. (Księga Wyjścia 34,12-14)
        Zaczął bowiem czcić Asztartę, boginię Sydończyków, oraz Milkoma, ohydę Ammonitów. Salomon dopuścił się więc tego, co jest złe w oczach Pana, i nie okazał pełnego posłuszeństwa Panu, jak Dawid, jego ojciec. Salomon zbudował również posąg Kemoszowi, bożkowi moabskiemu, na górze na wschód od Jerozolimy, oraz Milkomowi, ohydzie Ammonitów. Tak samo uczynił wszystkim swoim żonom obcej narodowości, palącym kadzidła i składającym ofiary swoim bogom. Pan rozgniewał się więc na Salomona za to, że jego serce odwróciło się od Pana, Boga izraelskiego. Dwukrotnie mu się ukazał i zabraniał mu czcić obcych bogów, ale on nie zachował tego, co Pan mu nakazał. (1 Księga Królewska 11,1-10)
        Baal (ugar. 𐎁𐎓𐎍, fenic. 𐤁𐤏𐤋, hebr. בעל Ba`al, akad. Bēlu, arab. بعل) – semickie bóstwo, którego ośrodkiem kultu było miasto Ugarit.
        W mitologii ugaryckiej porywczy, pełen młodzieńczego zapału bóg burzy i życiodajnego deszczu, władca świata.
        Władzę królewską nad światem otrzymał Baal – syn Dagona z rąk najwyższego boga El.
        W sztuce wyobrażano Baala jako wojownika w szpiczastym hełmie ozdobionym rogami.
        Zwierzęciem symbolizującym potęgę Baala jest byk, przy czym niektóre teksty ukazują go w tej postaci, zapładniającego stada jałówek./wiki.,/
        ==================
        Tak więc swego bożka pastuchy wzięly z mitologii ugaryckiej wyobrażali sobie go jak ugaryci Baala z rogami i to są jedyne żródła jego pochodzenia. To wydumany bożek dokladnie tak jak „Wielki pożeracz piccy’ i absolutnie nic ponad to aże bożek pastuchów miał rogi to chyba normalne bo miał zsyłać płodność stadom do tego dożucono miks wyobrażeń z religii ich panów i 90% zmyśleń a czysto żydowskie doszukiwanie się w tym jakiś znaczeń czy korzeni aryjskich to typowe niedowartościowanie niewolników. Wystarczy poczytać „historię żydów” by się przekonać, że nie mieli a nawet nie mogli mieć żadnego związku z arjami a tym bardziej z wedami. Bredzenie, że jakiś żyd mógł dotrzeć do indii i poznać wedy by z nich zaczerpnąć to kompletny idiotyzm równie dobrze mógł się wybrać na marsa i od marsjaqn dostać księgi:-)


        Dobrogost:

        I tutaj się mylisz. Wypas kóz był dla biedoty. Prawdziwą pasją Żydów był handel. Ich kupcy jeszcze w czasach gdy wyznawali Baala i Molocha docierali do Indii, Chin, Europy, Afryki. Wszędzie tam, gdzie można było zarobić na handlu. A przy okazji handlu zbierali informacje, wierzenia, mity i przynosili je nad Jordan. Stąd tyle „zapożyczeń” od obcych kultur.
        W pewnym dowcipie gdy Kolumb dopłynął do Ameryki pierwszą osobą jaką spotkał był żydowski kupiec. Który chciał z Kolumbem pohandlować.
        opolczyk

        Lubię

        • Za tym dowcipem o tzw. Kolumbie (przytoczonym przez Opolczyka) kryje się głębsza historia i prawdziwe fakty – zawarte w tekście pt.: „Krzysztof Kolumb był Żydem (bardzo prawdopodobna hipoteza)”: http://www.binek.pl/6_t7.html

          Notabene, Nowy Świat w czasach nowożytnych jako pierwszy odkrył Amerigo Vespucci – i dlatego nosi on dzisiaj nazwę Ameryka!, na cześć jego rzeczywistego odkrywcy. W przeciwnym wypadku nazywałby się Kolumbia, a tak tę nazwę posiada tylko jedno z państw Ameryki Płd. – gdzie tzw. Kolumb współtworzył jedną z większych ówczesnych kolonii (nie mylić z Kolumbią Brytyjską): https://opolczykpl.wordpress.com/2012/10/21/polska-chrzescijanska-od-966-roku-demaskowanie-katolickiej-mitologii/#comment-5068

          PS Ciekawy komentarz nt. tzw. chrystianizacji Indian: http://wiernipolsce.wordpress.com/2013/10/04/zniszczyc-syjonizm/#comment-40417

          Lubię

        • Może i był tylko kiedy – załóżmy iż natychmiast jak Cyrus Wielki wypuścił ich z niewoli zajęli się handlem bo wtedy zaczęli tworzyć podwaliny swojej sztucznej religii – podejrzewam iż z dnia na dzień nie stali się intelektualistami skoro dopiero zaczęli się uczyć i nagle taki żyd śmiga do indii a Bramini przyjmują go jak swojego uczą świętego języka i zapoznają ze świętymi tekstami. To czyste Sf. Później ten kupiec wraca do lepianki i z innymi intelektualistami mówią zmienimy Baalowi imię na rzekome weddyjskie będzie oryginalnie. Chętnie poznam żródła dokumentujące żydowskie wyprawy handlowe do Indii i chin sprzed naszej ery.

          Dobrogost:

          Nie zapominaj o Fenicjanach – ludu semickim, blisko spokrewnionym z Hebrajczykami.
          http://pl.wikipedia.org/wiki/Fenicja#Fenicjanie
          To już z nimi kupcy żydowscy wybierali się na wyprawy handlowe. Fenicjanie zaniknęli a przynajmniej część z nich przeobraziła się w judaistów – czyli żydów.
          opolczyk

          Lubię

        • To, że Judaizm zawiera pewne elementy religii Indyjskich, nie znaczy, że czerpali od Arjów. Kiedyś gdzieś wyczytałem, że podobno Żydzi wywodzą się właśnie z Indii, lecz to nie koniecznie znaczy że są Arjami. Wtedy w to wątpiłem, choć po odkryciu nowych faktów i weryfikacji pewnych informacji, zaczynam się skłaniać ku prawdopodobieństwie tego twierdzenia. Hinduizm, jak i wcześniejszy Braminizm i Wedyzm, miały więcej elementów religii niearyjskich Drawidów, niż tych pochodzących od Arjów, co znaczy że Arjowie zaadaptowali i zmodernizowali religię podbitych Drawidów, a nie narzucili im własną. Żydzi mogli być więc, i prawdopodobnie właśnie byli, Drawidami, później zsemityzowanymi. Jak wiemy z Biblii, Żydzi wywodzą się z miasta Ur w Sumerze, natomiast Sumer, co potwierdzają źródła własne Sumerów (a konkretnie ich mitologia), został założony przez osadników z Indii, którzy najpierw zasiedlili Bahrajn, a potem po ustaniu pierwszego potopu, założyli cywilizację w Iraku. Sumerowie byli więc Drawidyjskimi osadnikami zza morza. Tak więc Żydzi z Ur, jako Sumerowie, byli z pochodzenia Drawidami, a Semickiego charakteru nabrali dopiero po przesiedleniu się do Harranu. Typowo Indyjskie koncepcje Drawidów, wpłynęły wtedy za pośrednictwem Sumerów na religie Semitów, a gdy z Harranu koalicja Hyksosów (Azjanici spokrewnieni z Drawidami), w skład której wchodzili również jako sojusznicy, Habiru (Żydzi), uderzyła na Egipt, zajmując go na kilka stuleci, konglomerat religijny Drawidów i Semitów zmieszał się jeszcze z religią Chamicką na którą zapewne już wcześniej oddziaływał. Tak według mnie powstały podwaliny Żydowskiego mixu religijnego, który dał początek najbardziej złowieszczym kultom świata, tzn. religiom Abrahamowym (Judaizm, Chrześcijaństwo, Islam).

          Liked by 1 osoba

      • Mezamir :

        W wersecie pierwszym, 36 hymnu poświęconemu YahwaH jest napisane:

        HYMN XXXVI. Agni.

        1 WITH words sent forth in holy hymns, Agni we supplicate, the Lord
        Of many families who duly serve the Gods, yea, him whom others also praise.
        2 Men have won Agni, him who makes their strength abound: we, with oblations, worship thee.
        Our gracious-minded Helper in our deeds of might, be thou, O Excellent, this day.
        3 Thee for our messenger we choose, thee, the Omniscient, for our Priest.
        The flames of thee the mighty are spread wide around: thy splendour reaches to the sky.
        4 The Gods enkindle thee their ancient messenger,—Varuṇa, Mitra, Aryaman.
        That mortal man, O Agni, gains through thee all wealth, who hath poured offerings unto thee.
        5 Thou, Agni, art a cheering Priest, Lord of the House, men’s messenger:
        All constant high decrees established by the Gods, gathered together, meet in thee.
        6 In thee, the auspicious One, O Agni, youthfullest, each sacred gift is offered up:
        This day, and after, gracious, worship thou our Gods, that we may have heroic sons.
        7 To him in his own splendour bright draw near in worship the devout.
        Men kindle Agni with their sacrificial gifts, victorious o’er the enemies.
        8 Vṛtra they smote and slew, and made the earth and heaven and firmament a wide abode.
        The glorious Bull, invoked, hath stood at Kaṇva’s side: loud neighed the Steed in frays for kine.
        9 Seat thee, for thou art mighty; shine, best entertainer of the Gods.
        Worthy of sacred food, praised Agni! loose the smoke, ruddy and beautiful to see.
        10 Bearer of offerings, whom, best sacrificing Priest, the Gods for Manu’s sake ordained;
        Whom Kaṇva, whom Medhyātithi made the source of wealth, and Vṛṣan and Upastuta.
        11 Him, Agni, whom Medhyātithi, whom Kaṇva kindled for his rite,
        Him these our songs of praise, him, Agni, we extol: his powers shine out preeminent.
        12 Make our wealth perfect thou, O Agni, Lord divine: for thou hast kinship with the Gods.
        Thou rulest as a King o’er widely-famous strength: be good to us, for thou art great.
        13 Stand up erect to lend us aid, stand up like Savitar the God:
        Erect as strength-bestower we call aloud, with unguents and with priests, on thee.
        14 Erect, preserve us from sore trouble; with thy flame burn thou each ravening demon dead.
        Raise thou us up that we may walk and live: so thou shalt find our worship mid the Gods.
        15 Preserve us, Agni, from the fiend, preserve us from malicious wrong.
        Save us from him who fain would injure us or slay, Most Youthful, thou with lofty light.
        16 Smite down as with a club, thou who hast fire for teeth, smite thou the wicked, right and left.
        Let not the man who plots against us in the night, nor any foe prevail o’er us.
        17 Agni hath given heroic might to Kaṇva, and felicity:
        Agni hath helped our friends, hath helped Medhyātithi, hath helped Upastuta to win.
        18 We call on Ugradeva, Yadu, Turvaśa, by means of Agni, from afar;
        Agni, bring Navavāstva and Bṛhadratha, Turvīti, to subdue the foe.
        19 Manu hath stablished thee a light, Agni, for all the race of men:
        Sprung from the Law, oil-fed, for Kaṇva hast thou blazed, thou whom the people reverence.
        20 The flames of Agni full of splendour and of might are fearful, not to be approached.
        Consume for ever all demons and sorcerers, consume thou each devouring fiend.
        http://www.sacred-texts.com/hin/rigveda/rv01036.htm

        Lubię

  12. Tylko szkoda że naród jest ślepy i wierzy w te watykańskie szatańskie autorytety, santo subito największy uzdrowiciel zdrajca Polski i watykański pajac święty,już teraz kato fanatycy są w stanie zabić za słowa prawdy o demonie karolku lolku wojtyle.

    Lubię

  13. Historię piszą zwycięzcy. Trzeba umieć z tym żyć.



    alatan:

    Zgoda. Ale należy w miarę możliwości kłamstwa i oszustwa „zwycięzców” dot. historii demaskować.
    opolczyk

    Lubię

  14. Pingback: Opolczyk: Rusofobia, Barnim Regalica, konserwatyzm.pl i przyległości… | Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

  15. Pingback: ALTERNEWS - Jacy jesteśmy – my – Polacy?

  16. Nie wiem czy ktoś wierzy w channelingi czy nie ale ja tak i zdaję sobie sprawę, że część jest po to aby dalej manipulować ludźmi ale są i takie, które mówią wprost o religii 😉
    http://prawdaserca.pl/2013/07/swiadkowie-jehowy/ Coraz więcej ludzi budzi się i wie, że nie ma co szukać osobowego boga tak jak podaje to np. kk. Jeśli podziwianie natury i miłość do zwierząt jest Pogaństwem to ja jestem poganinem i widzę Boga wszędzie dookoła mnie, w życiu, które tętni w całym świecie 🙂 Pozdrawiam

    Gajdzioch,

    Polecony przez Ciebie link „świadków Jehowy” jest totalnie odlotowy. Znam sporo świadków Jehowy. Przychodzili do mnie aby mnie „nawrócić”. Po ostatniej dyskusji chyba stracili nadzieję. Byli przerażeni, gdy ich „biblię” nazwałem żydowskim bełkotem, bredniami i ordynarnym żydowskim kłamstwem i oszustwem. Ich tępa i ślepa wiara w żydowskie brednie „objawione” jest porażająca. Oni żydo-bełkot biblijny biorą dosłownie – łącznie z rajem, Adamem i Ewą i gadającym wężem.
    Jedynie całkowite odrzucenie tego żydowskiego bełkotu pozwala człowiekowi duchowo się rozwijać. Inaczej pozostanie niewolnikiem nadjordańskiej dżumy i psychopatycznego Jahwe ludobójcy.
    Jeśli zamierzasz u mnie „misjonować” i głosić żydowską „dobrą żydo-biblijną nowinę” to pomyliłeś adresy. Tu na tym blogu panuje rzeczywiste pogaństwo, którego jedną z cech jest całkowite odrzucenie żydowskich bredni biblijnych – obu „testamentów”.
    Pozdrawiam
    opolczyk

    Lubię

    • Jedyna „misja” jaką mam to zwrócenie uwagi ludzi na to jak są manipulowani i to też nie na siłę bo każdy jest w odpowiednim dla siebie miejscu, co do biblii to jako dziecko czytałem taką obrazkową, a obecnie bardziej odpowiada mi „Księga Urantii”, która jest uważana za biblię XX wieku. Pogaństwo natomiast traktuję jako coś minionego. Według mnie w biblii niewiele zostało z prawdy bo była już tyle razy zmieniana, że szkoda gadać, tutaj coś co powinno zainteresować zatwardziałych katolików, którzy bezkrytycznie patrzą na kk i religię w nim głoszoną: http://www.blog.pl/blog-samotny123_blog_onet_pl/2009/04/27/o-czym-90-katolikow-nie-wie-krotka-historia-kosciola/#.U0REhPz0e6o.facebook. Interesuje mnie wszystko o Słowianach, czytałem, że i Jeszua kiedy wysyłał w świat swoich uczniów pominął północ, a spytany czemu tam mają nie iść, powiedział, że: „tamci ludzie nie znają grzechów synów Izraela i nie ma potrzeby aby się tam udać”, nie dosłownie bo nie pamiętam ale chciałem zachować sens 🙂 Duchowy rozwój rozumiem jako podążanie za swoim Sercem, a nie za jakimś zewnętrznym bożkiem.


      Miałeś nie misjonować – a to robisz. Mnie, poganina nie interesuje żadna żydowska biblia, obrazkowa czy inna. Także „księga Urantii” i setki stron bajek o obrzezanym cieśli kompletnie mnie NIE INTERESUJE. Niech tym żydem fascynują się nad Jodranem. Nad Wisłą, Odrą, Łabą i Dnieprem nie potrzebujemy żydowskiego idola i jego domniemanych „nauk”.
      Pogaństwo to przyszłość – po uwolnieniu świata z wiary w żydowskie brednie i w żydowskich idoli.
      Odrzucam wszystkie odpryski jahwizmu i kult Joszue w jakiejkolwiek formie. Jestem Słowianinem, a nie żydłakiem. A bajeczki o nim i jego „naukach” możesz sobie u mnie darować. 99,99% z nich to bajki i wymysły oszustów.
      Dla mnie ważna jest Księga Natury, Księga Przyrody. Tam jest zapisana mądrość Bogów. A nie księgi pisane przez ślepców lub oszustów.

      Wszyscy wyznawcy obrzezanego cieśli są zaślepieni – wmówiono im kult jakiegoś nieudacznika żydka i ślepo w niego wierzą. Niekoniecznie jako w boga – ale jako w mędrca. A mnie jego żydowskie „mondrości” i „naóki” kompletnie nie interesują.

      Dla takich jak Ty nie ma miejsca na moim pogańskim blogu.
      Myślę, że się rozumiemy…
      opolczyk

      Lubię

  17. BARDZO CIEKAWE MIEJSCE,SZCZEGÓLNIE DLA OGŁUPIONYCH PRZEZ KLER KATOLIKÓW. Bardzo dużo wiadomości,które nie są propagowane w oficjalnej historii,bo się nas po prostu okłamuje,a szczególnie okłamuje kler.Wobec tych wiadomości kler oszukuje Polaków,że Mieszko przyjął chrzest, a kraj został ochrzczony,wszystko to co związane jest z tzw.katolicyzmem jest nie ważne, łącznie z chrztami,ślubami i tzw. świętami i tzw.świętymi katolickimi.

    Mnie religie również nie interesują,a już tzw. brednie i oszustwa katolickie szczególnie,za dużo w nich ZŁA,nie jest to religia służąca ludziom,a przeciw ludziom,dlatego nie rozumiem,dlaczego ludzie NIE MYŚLĄ. Uważam,że dobrze by było gdyby ludzie widzieli boga sami w sobie i tak się nawzajem traktowali,byłoby ok. NATURA jest najważniejsza,a nie jakieś brednie oszustów dzielących ludzi na wiernych,nie wiernych,czyli gorszych, gorszych ze względu na seksualność, kolor skóry,itp. NATURA nie dzieli a TWORZY, co TWORZY to powinniśmy uszanować.

    Lubię

Możliwość komentowania jest wyłączona.