Pogaństwo a tzw. „chrześcijańskie wartości”

.

Pogaństwo

.
Kulturę słowiańską naszych przodków od narzuconego jej siłą żydo-chrześcijaństwa różniło praktycznie wszystko.

Słowiańszczyzna była naszą własną, wypracowaną przez tysiąclecia cywilizacją Wiary Przyrody. Była wolna od dogmatów, a dzięki temu i od sporów doktrynalnych/teologicznych. Po prostu nie znała „teologii” czyli wymyślonej przez ideologów „nauki” o wymyślonym przez oszustów biblijnym bogu. Wolną była od nakazu „misjonowania” czyli narzucania własnych wierzeń innym. A przede wszystkim wolną była od religijno-ideologicznego rasizmu i szowinizmu cechującego zaślepionych wyznawców religii żydowskich, abrahamowych, „objawionych”. Którzy uważają siebie za „wybranych” przez żydowskiego boga. Wybranych – a przez to lepszych od „niewybranej” reszty.

Słowiańszczyznę cechowało przywiązanie do własnej tradycji i własnej kultury. Istotnym elementem życia Słowian był szacunek oddawany przodkom (święta Dziadów). Jeszcze ważniejszą formą owego szacunku było trwanie przy zwyczajach, obrzędach oraz porządku społecznym jakie przodkowie przez tysiąclecia wypracowali i kultywowali. Natomiast narzucone naszym przodkom żydo-chrześcijaństwo to kult obcości, kult żydowskiej mitologii i żydowskich idoli. Oraz nienawistne niszczenie własnej kultury i własnej tożsamości.

Obrzędowość Słowian cechowała afirmacja życia. Obrzędy te połączone były ze śpiewem, tańcami i ucztowaniem.  Umartwianie się, klęczenie przed obrazkami , figurkami i symbolami żydowskich idoli oraz żebranie u nich o „zmiłowanie” io  „zbawienie” było w oczach naszych przodków czymś śmiesznym i nienaturalnym. Słowianie wiedzieli, że po śmierci ich duchy trafią do Nawii. Nie widzieli więc potrzeby żebrania u obcych idoli o „zbawienie”.

Wiara Słowian nie była zbiorem wymyślonych przez garstkę ideologów dogmatów. Nie bazowała na wyssanym z palca przez oszustów „piśmie świętym” – księdze zbrodni i rasizmu  etniczno-religijnego. Była to wiedza o Rzeczywistości i Naturze zbierana na przestrzeni wielu pokoleń przez naszych przodków. Nasi przodkowie powoli poznawali rzeczywistość Jawii, Nawii i Prawii – świata fizycznego, świata duchów i świata Bogów. Ich wiedzę w sposób wolny od dogmatów przekazywali dalej. Wiara ta w naturalny sposób stawiała człowieka we właściwym miejscu – jako część otaczającej nas Natury. W przeciwieństwie do tego naturalnego i zdroworozsądkowego podejścia religie abrahamowe stawiają człowieka ponad Naturą. Nakazują mu czynienie Matki Ziemi sobie poddaną. Jest to barbarzyński gwałt zadawany Matce Naturze, Boskiej Matce Ziemi.  Przyczyną wymyślenia tej barbarzyńskiej doktryny była arogancja, megalomania i chciwość (chęć posiadania Ziemi jako prywatną własność) cechująca oszustów piszących żydowską biblię.

Słowiańszczyzna wolna była od przymusu religijnego. Nie była nawet „religią”. Zinstytucjonalizowana religia to zwyrodniała forma naturalnej wiary. Słowiański świat nie znał wojen religijnych. W imię Swarożyca czy Świętowita nie prowadzono ani jednej agresywnej wojny. Jedynymi „wojnami religijnymi” były wymuszone przez ataki żydłactwa wojny obronne. Redarowie bronili ich Radogoszczy/Retry, a Ranowie Arkony.

Słowiańszczyzna nie znała prześladowań religijnych tak typowych dla żydo-chrześcijaństwa. Słowian do ich wiary przekazywanej z pokolenia na pokolenie nikt nie przymuszał. Była ona intergalnym elementem ich życia. Nikogo nie trzeba było przymuszać do radosnych obrzędów, tańca, śpiewów i ucztowania. Do postów, umartwiania się i utrzymywania pasożytniczego kleru przymuszać już trzeba było. Przynajmniej na początku – dotąd, aż zindoktrynowani wyznawcy ludobójczego Jahwe i obrzezanego cieśli pościli, umartwiali się i utrzymywali pasożytniczy kler już na ochotnika. Do ślepej wiary w „prawdy objawione” i w „naukę kościoła”, do ślepego posłuszeństwa wobec kleru także przymuszać już trzeba było. Terrorem, torturami, wymyślnymi karami śmierci.

“…rozrywanie na ćwierci czterema końmi, ćwiartowanie, rozwieszenie onych ćwierci w czterech rogach rynku [katolicki szacunek dla ludzkich zwłok – przyp. opolczyk], ścięcie i spalenie na stosie, uduszenie i spalenie na stosie, spalenie żywcem, łamanie kołem żywcem, ścięcie i rozpięcie ciała na kole, odrąbanie ręki lub kilku palców i ścięcie, dodatkowe przy tym piętnowanie rozpalonym żelazem, ścięcie i zatknięcie głowy na palu, szarpanie przestępcy rozpalonymi do czerwoności szczypcami, całkowite lub częściowe odcięcie języka oraz następujące potem przypalanie warg rozpalonym do czerwoności żelazem, przybicie gwoździami do szubienicy odciętego języka lub odrąbanej ręki.”

https://opolczykpl.wordpress.com/2013/02/20/koszmarna-morda-katolicyzmu-2/

Słowianie żyli wolni od strachu przed represjami z powodu „herezji” czy nieprawomyślności. Nie stworzyli doktryny jedynie słusznej i obowiązkowej dla każdego. Nie było u nich kleru tropiącego „heretyków”, nie znali inwigilacji, donosów i policji politycznej, jaką była inkwizycja. Nie znali też cenzury, więzień ani stosów. Nie znane było im wymuszanie torturami zeznań. Powstałe w XX wieku totalitaryzmy (hitleryzm i żydo-bolszewizm) pełnymi garściami czerpały z doświadczeń totalitaryzmu żydo-katolickiego. Cenzura prewencyjna, inwigilacja, tropienie nieprawomyślnych wrogów wodza czy wrogów ludu to wypisz, wymaluj metody kościoła do walki z „wrogami wiary”. Gestapo czy NKWD były odpowiednikiem inkwizycji. Nawet stosowane tortury często były podobne. A identyczny był ich cel – wymuszanie nimi zeznań.

Słowianie byli ludem wolnym. Nie znali niewolnictwa. Nie znali społeczeństwa stanowego, z uprzywilejowaną arystokracją i klerem oraz pozbawionym praw ludem. Decydującą rolę w ich życiu odgrywał wiec. A na codzień każda wspólnota rodowo-plemienna, każda osada,  rządziła się sam. Nikt nie narzucał jej z zewnątrz – jak ma żyć, w co ma wierzyć i komu musi płacić podatki.

Narzucona siłą naszym przodkom zawistna, mściwa żydowska ideologia udrapowana w religię czyli kult żydowskich bożków i idoli chciała zniszczyć słowiański świat oraz wytępić słowiańskiego Ducha. W dużym stopniu jej się to udało. Choć na szczęście nie do końca. Niemniej z milionów Polaków uczyniała ta żydowska ideologia duchowych Żydów. Którzy obcą, nadjordańską, fanatyczną i odmóżdżającą doktrynę uważają za szczyt polskości i patriotyzmu, tępo walcząc o to aby Święta Słowiańska Ziemia była krainą zniewoloną przez żydowskie gusła i żydowską mitologię.

Nasi słowiańscy Bogowie nie opuścili nas. To rzesze naszych rodaków, odmóżdżonych jahwizmem okazało się renegatami. Wyrzekli się świętej wiary naszych przodków, wyrzekli się naszych Bogów i służą żydowskim idolom.

I dlatego nasz kraj tak cierpi.

Cechy pogaństwa u Słowian:

– szacunek do Matki Ziemi,
– szacunek do przodków,
– demokracja plemienna,
– samodzielność i samorządność wspólnot lokalnych,
– brak wyzysku, brak skrajnej nędzy obok bogactwa garstki uprzywilejowanych,
– brak fanatyzmu,
– całkowity brak prześladowań religijnych.

Tzw. „chrześcijańskie wartości” to:

– odrzucenie własnej kultury i tradycji na rzecz rasistowskiej żydowskiej ideologii „narodu wybranego”,
– niszczenie własnego słowiańskiego dziedzictwa kulturowego,
– fanatyzm,
– skrajna nietolerancja,
– skrajna hipokryzja (głoszenie miłość bliźniego przy towarzyszących temu mordami, rzeziami, torturami i prześladowaniem milionów ludzi),
– ślepa wiara w wyssane z palca żydowskie „pismo święte” oraz w bzdurne infantylne dogmaty,
– aprobowanie jako „prawa bożego” wielowiekowego ucisku, wyzysku i zniewolenia milionowych rzesz ludzi przez garstkę kleru i arystokracji,

Powróćmy do naszych prastarych Bogów.

Nasza Słowiańska Ziemia niech stanie się znów Słowiańska.
Propaganda jahwizmu zaciekle nadal zwalcza naszą słowiańską tożsamość. Doskonale widać to u załganego po dziurki w nosie żydłackiego klechy z Bydgoszczy. Ten perfidny kłamca i oszust próbuje odmóżdżonym owieczkom wmawiać, że pogaństwo było bezwartościowe, że go tak naprawdę nie było i że nic po sobie nie pozostawiło, a polskość to żydowska religia. Ta szuja, sprzedawczyk za watykańskie srebrniki mówi, że odrzucenie nadjordańskiej dżumy i szukanie słowiańskiej tożsamości jest głupie i chore.

.

.

Wiedza o obrzędach naszych przodków jest w komplecie znana. Zorian Dołęga-Chodakowski pisał na początku XIX wieku:

„Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona Bogów zapomnianych.”

Za nim poszło wielu innych badaczy. Paweł Jasienica podał, że ostatni zarejestrowany przypadek prawdziwie pogańskiego świętowania Kupalnocki miał miejsce w 1937 r. na Opolszczyźnie. Wielu etnografów i miłośników Słowiańszczyzny opisywało żywe, słowiańskie obrzędy.  Oraz „imiona Bogów (przez renegatów-katolików) zapomninych.” Ponadto cała masa zwyczajów i obrzędów pogańskich została przywłaszczona przez żydłactwo. Gdyby im wszystko co pogańskie odebrać, to by mieli tylko posty, drogi krzyżowe i symboliczny kanibalizm na ich gusłach nazywany komunią.

Jak zwykle ponadto ksionc prałat – ewidentna żydłacka kanalia propagandowa –  nie wspomina ani słowem o tym, że nasi przodkowie w czasach Mieszka II, a zwłaszcza jego syna Bolesława II (wymazanego przez żydo-katolickich oszustów z naszej historii) gremialnie odrzucili mściwą żydowską religię. Została im ona po śmierci Bolesława II ponownie siłą i przemocą narzucona. W tym „nawracaniu” naszych przodków ogniem i mieczem brali udział Niemcy, Czesi i Rusini.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/05/18/boleslaw-zapomniany-i-tzw-reakcja-poganska/
Polskę siłą przykuto łańcuchem do watykańskiego rydwanu.

Jeśli przyrównamy Słowiańszczyznę do potężnego, szlachetnego drzewa

.

dab_bartek_zagrozony_5058771

.

To żydo-katolicyzm jest jak pasożytniczy figowiec, po niemiecku nazywany „Würgefeige” – figa dusicielka.

.

würgefaige

.

HBnxokSM_Pxgen_r_Ax541

.

Ta fanatyczna i odmóżdżająca ideologia pasożytniczo oplotła zdrowy słowiański pień i ryczy, że to ona jest tym pniem.

.

pasożyt

.

nadjordańska dżuma

.
Wydaje zatrute żydowskie owoce, ale chce uchodzić za ideał polskości.

Ją należy z korzeniami wytępić.

Inaczej będzie się dalej plenić i dalej wyduszać soki z naszego słowiańskiego szlachetnego drzewa.
.

opolczyk

 

PS

Szczytem katolickiej perfidii , załgania i fałszowania historii  w wykonaniu ksiendza Kneblowskiego jest wybielanie wyjątkowo zbrodniczego zakonu „Najświętszej Marii Panny” – krzyżaków:

.

.

precz z jahwizmem

.

Ręce Boga

Reklamy

34 thoughts on “Pogaństwo a tzw. „chrześcijańskie wartości”

  1. Nie wiem, czy znasz Opolczyku tę „perełkę”:

    Jak się patrzy na tego klechę, to komentarz Natanka paradoksalnie pasuje: „Gdy twoje dziecko lubuje się w czarnych kolorach, to wiedz, że coś się dzieje…”. No i jeszcze to wmawianie, że nic nie wiemy o czasach przedchrześcijańskich – to, że klechy nie wykształcili porządnie, widać jak na dłoni. „Najlepiej” wpierać bajki, że nic nie przetrwało, nic nie wiemy, bo tak najskuteczniej zniechęca się ludzi do powrotu, do prawdziwych, słowiańskich korzeni. Każdy, kto choć trochę zna kulturę duchową Słowian okresu pochrystianizacyjnego, wie jak wiele kultów i opowieści przetrwało nawet do początków XX wieku i zostały te informacje spisane przez etnografów. Mowa o dziesiątkach tysięcy stron materiałów źródłowych.
    Widać, że już klechy trzęsą sutannami, że się rodzima wiara odradza 😀

    Trygławic:

    Dzięki za przypomnienie tego filmiku. Dorzuciłem go do wpisu ze stosownym komentarzem.
    opolczyk

    Polubienie

  2. Jaki z tego morał? Zycie to nie bajka i dobro nie zawsze wygrywa.
    Człowiek ktory szanuje zycie ma wyobraznie i pokojowe nastawienie nie ma zadnych szans w starciu z podstępnym pozbawionym moralnosci przeciwnikiem.

    Polubienie

    • Duzo prawdy, dlatego trzeba przekazywac Wiedze mlodym, zeby nie popelniali naszych bledow i nie byli juz nigdy wiecej tak dziecinnie ufni, latwowierni, itp, jak my bylismy.
      Przez poznanie Wiedzy, wg mnie w naturalny sposob wytworzy sie odpornosc na pasozyta/pasozyda i jego pasozytnicza/pasozydnicza ideologie/tradycja/kulture itd.
      Bez dawcy/nosiciela pasozyt/pasozyd umrze a wraz z nim i jego ideologia/tradycja/kultura. Nie ma innej drogi, jak odrzucenie/odzydzenie calej tej nie-indoeuropejskiej/slowianskiej tradycji, od poczatku do konca.

      P.S.
      Wszytko co Nam Slowianom zabrane ma byc i bedzie Nam Slowianom zwrocone – patrz program przedstawiony tu przez Szanownego Gospodarza tej strony.

      Slawa i Chwala Mu za caloksztalt, a zwlaszcza za ten Slowianski Program!

      Polubienie

  3. Obwinianie Zydow za chrzescijanstwo jest jak obwinianie pogan za Islam. Totalny idiotyzm. Poza tym – jesli poganskie wartsci to tolerancja religijna to czemu autor zionie jadem w stosunku do innych religii i to jadem zaszczepionym w pokoleniach Polakow wlasnie przez chrzescijanstwo. Chrzescijanie tepili pogan, chrzescijanie tepili zydow. Na prawde troche historii by sie przydalo.


    Agnieszka:

    A kim był obrzezany cieśla? Kim byli apostołowie? Kto pisał żydowską biblię? Kto pisał jewangelie? Kim był faryzeusz agent Sanhedrynu Szaweł /Paweł, który żydowską sektę podrzucił Rzymowi?
    http://members.tripod.com/alabasters_archive/real_case.html
    http://toporzel.pl/teksty/swiatof.html
    Islam jest taką samą żydowską, abrahamową dżumą jak żydo-chrześcijaństwo.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Religie_abrahamowe
    I podobnie jak żydo-chrześcijaństwo tępił pogan.
    Nie zionę nienawiścią a pogardą do tej żydłackiej dżumy. Bo i kochać czy szanować nie mam jej za co. Zbrodniczy wielowiekowy totalitaryzm, zamordyzm i łapska po pachy ubabrane we krwi – oto czym jest katolicyzm.
    https://opolczykpl.wordpress.com/2013/05/30/chrzescijanskie-wartosci-ludobojstwo-i-hipokryzja/
    https://opolczykpl.wordpress.com/2013/02/20/koszmarna-morda-katolicyzmu-2/
    opolczyk

    Polubienie

    • Obwinianie Zydow za chrzescijanstwo jest jak obwinianie pogan za Islam. Totalny idiotyzm.

      “Chrześcijaństwo nie jest potrzebne nam, Żydom, ale jest przecież rozgłaszaniem po krańce świata pojęć zawartych w żydowskim Piśmie: prawd o Stwórcy, o Jego przymierzu z Izraelem, o Jego trosce o ludzi, o Jego wymaganiu posłuszeństwa przykazaniom, o jego obietnicy odkupienia, które ma objąć cały świat, gdy, jak mówi prorok “Pan będzie jeden i jedno będzie jego Imię”.
      Cytując rabina Franza Rosenzweiga, Krajewski dodaje do tej biblijnej zapowiedzi: Żydzi są dziedzicami Objawienia, a chrześcijanie, uznając je, są spadkobiercami swojego Objawienia. … Żydzi muszą strzec świętego płomienia, a chrześcijanie mają roznosić jego światło we wszystkich kierunkach. Czyli po prostu, chrześcijanie są rodzajem “chłopców na posyłki” prawdziwych dziedziców naszej planety. Żydzi zaś są prawowitymi “panami świadomości” ludów które dały się schrystianizować. (Słowo chrześcijanin – po francusku chrétien – wywodzi się zresztą etymologicznie od crétin, czyli po prostu kretyn.)”

      Masz racje 😉 żydzi nie mają nic wspólnego z żydopodobnym judeochrześcijaństwem
      a chrześcijanie nie mają nic wspólnego z żydami.

      „Bo Żydem nie jest ten, który nim jest na zewnątrz, ani obrzezanie nie jest to, które jest widoczne na ciele, ale prawdziwym Żydem jest ten, kto jest nim wewnątrz, a prawdziwym obrzezaniem jest obrzezanie serca, duchowe, a nie według litery.”
      Rz 2; 28-29

      Polubienie

    • Straszliwa Prawda i w slepe oczy kole, nie ma co z takimi gadac.
      Niedouczona, jak typowy/pospolity parafianin? lub zwyczajnie zaklamana Agnieszka, siostra powszechna, wspólna, pospolita, zwykła, zwyczajna, ogólna, ale takze i wulgarna, ordynarna, prostacka, nieparlamentarna… jak jej tzw. kosciol katolicki, czyli… powszechny, common/vulgar i cala ta nie-indoeuropejska/slowianska tradycja.

      http://translate.google.co.uk/#pl/en/powszechny

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_%C5%82aci%C5%84ski

      „Katolicki – słowo wywodzi się przez łac. ‚catholicus’ z greki καθολικός (katholikos) i znaczy „powszechny”.

      http://pl.wiktionary.org/wiki/parafianin

      znaczenia:
      (1.1) człowiek, który mieszka na terenie parafii i chodzi do kościoła
      (1.2) przest. człowiek bez ogłady, wykształcenia, zacofany, ograniczony, tępak, pot. idiota

      http://www.opoka.org.pl/biblioteka/H/HN/1/20zwykly-1.html

      „Katolicki znaczy powszechny

      Od czasu do czasu w mediach pojawiają się opinie, że Kościół katolicki jest nietolerancyjny. Czasami nawet całe chrześcijaństwo posądza się o ciasnotę i zaściankowość. Tymczasem Liturgia Słowa dzisiejszej niedzieli pokazuje coś zupełnie odwrotnego. Do Jezusa, który był Żydem przychodzi kobieta kananejską i prosi Go o pomoc. W ich rozmowę należy się wsłuchiwać z uwzględnieniem ówczesnych stosunków społecznych. Żydzi byli Narodem Wybranym. Mieli bardzo silne poczucie swojej wyjątkowości. Nie rozmawiali z innymi narodami, traktując ich jak pogan. Chrystus na początku rozmowy odgrywa rolę, jakiej inni się po Nim spodziewali. Podkreśla różnicę zachodzącą między Żydami a innymi narodami. Wszystko jednak po to, by wypróbować wiarę kobiety. „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom i rzucić psom” – mówi. Kananejka na pozór zgodziła się ze swym rozmówcą, uznając ówczesny porządek społeczny, chociaż zastrzegła, że można znaleźć wyjście z sytuacji. „Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołu ich panów”.

      Okazuje się, że chrześcijaństwo miało pójść dalej. Chrystus nie był rewolucjonistą, który natychmiast wprowadzał zmiany. Dlatego na początku słyszymy, że akceptował kulturowe uwarunkowania swoich czasów. Nie tylko spełnił prośbę kobiety, ale stopniowo uświadamiał swoim uczniom, że choć pochodzi z Narodu Wybranego, przyszedł zbawić każdego człowieka.

      Intuicję mówiącą o powszechności zbawienia możemy odnaleźć już w pierwszym czytaniu, gdzie Izajasz wspomina o cudzoziemcach, których Bóg przyprowadzi na świętą górę. Podobnie w drugim czytaniu św. Paweł zwraca się do pogan. Nawet nazywa siebie Apostołem pogan.

      Historia zna spór pierwotnego Kościoła na temat stosunku chrześcijaństwa do ochrzczonych nie-Żydów. Były głosy mówiące o konieczności obrzezania ich, zanim przyjmą chrzest. Już w pierwszym wieku chrześcijaństwa zwyciężył pogląd, że przez chrzest wszyscy jesteśmy Nowym Ludem Bożym, Narodem Wybranym.

      Dzisiaj nie musimy obrzezać dzieci i kultywować żydowskich tradycji, chociaż mamy świadomość wspólnego pnia. A przedstawicieli wyznania mojżeszowego nazywamy starszymi braćmi w wierze.

      Liturgia Słowa z dzisiejszej niedzieli uczy prawdziwej tolerancji. Jeśli Pismo Święte wspomina o powszechnym zbawieniu, to musimy inaczej patrzeć na wszystkich, którzy pochodzą z innej tradycji.

      Sobór Watykański II ogłosił naukę o tzw. kręgach przynależności do Kościoła. Jest prawdą, że Chrystus jest jedynym Zbawicielem, ale w myśl nauki Soboru – istnieją (obok chrztu) inne „kanały komunikacji”, którymi do człowieka dociera łaska. Są więc ochrzczeni, wierzący w jednego Boga, w ogóle wierzący, czy wreszcie ludzie dobrej woli. Kościół naucza, że wszyscy mają szansę na zbawienie. Nikomu nie odbiera się nadziei na wieczną nagrodę.

      Nauka Kościoła o powszechności zbawienia różni się od wielu dzisiejszych „proroctw”, wabiących potencjalnych wyznawców sekty hasłami: „przyjdźcie do nas, bo tylko my mamy zbawienie”. Chrześcijanie mogą mówić inaczej: „przyjdźcie do nas, bo tylko Chrystus jest Zbawicielem”. Wbrew pozorom, to nie to samo.”

      P.S.
      Common mi sie osobiscie tez bardzo kojazy z comm-uni- zmem. Wyglada na to, ze to jedno i to samo krwawe i cuchnace pipipip, tylko opakowanie troche inne.

      Polubienie

      • Zprowokowany:

        Po co przytaczać ten załgany żydłacki bełkot. Spójrzmy prawdzie prosto w oczy – czym było żydochrześcijaństwo niby głoszące „naukę” obrzezanego cieśli:

        „A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują”
        Mt 5, 44

        W praktyce żydłactwo stosowało inną jego „naukę”:

        “Nie myślcie, że przybyłem, aby przynieść pokój na ziemi: Nie przynoszę pokoju, ale miecz. Gdyż przybywam, aby poróżnić człowieka z jego ojcem i córkę ze swą matką oraz synową ze swą teśiową i wrogiem człowieka będą ci z jego najbliższego otoczenia.”

        Mt 10, 34-36

        Nie przynoszę pokoju, ale miecz.

        Podam dwa konkretne przykłady:

        Rok 1209. Podczas krucjaty przeciwko katarom w Béziers w samym tylko kościele św. Marii Magdaleny katolicy wyrżnęli w pień 7000 ludzi, w tym mężczyzn, kobiety i dzieci, a nawet odprawiających mszę kapłanów. Dowodzący armią żydo-katolicką zakonnik, cysters, opat Cîteaux Arnaud tak zameldował hersztowi na Watykanie „chwalebne” zwycięstwo:

        „Dzisiaj Wasza Świątobliwość, dwadzieścia tysięcy mieszkańców wydano mieczowi, niezależnie od posady, wieku, czy płci”.

        Rok 1631. Wojna trzydziestoletnia (największa żydłacka rzeź w Europie przed wiekiem XX). Wojska żydo-katolickie zdobywają Magdeburg. Dochodzi do rzezi mieszkańców. Giną głównie kobiety i dzieci. Miasto zostaje doszczętnie splądrowane i spalone. Dowódca żydo-katolickich wojsk, gen. Pappenheim napisał po „zwycięstwie” do herszta na Watykanie:

        „Sam widziałem, ponad dwadzieścia tysiący dusz odeszło w zaświaty. Z pewnością od zniszczenia Jerozolimy nie było podobnego dzieła zniszczenia i kary bożej. Wszyscy nasi żołnierze stali się bogaczami. Bóg z nami!”

        („Ich halt, es seyen über zwaintzig Tausent Seelen darüber gegangen. Es ist gewiß, seyd der Zerstörung Jerusalem, kein grewlicher Werck und Straff Gottes gesehen worden. All unser Soldaten seind reich geworden. Gott mit uns.“)

        Herszt na Watykanie, Urban VIII odpowiedział natychmiast listownie na tę „radosną nowinę” wyrażając jego radość z powodu totalnego „zniszczenia gniazda herezji„.

        Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują

        Polubienie

  4. Był czas, gdy zdawało się, że rozlany szeroko na olbrzymich przestrzeniach od Peloponezu po Jutlandię żywioł słowiański decydować będzie o obliczu Europy. Sławę Trygława śpiewały nie tylko fale Bałtyku. Kamienne twarze dumnego bożyca patrzyły również ze szczytów Karkonoszy w modrą toń Jadranu, Adriatyckiego morza. Nie raz nie dwa szczerbił się miecz słowiański o mury złotego Carogrodu, a zbrojne zadrugi niosły swe panowanie hen aż do Grecji na Jońskie wybrzeża. Na przełomie VIII w. zanosiło się na to, że Europa stanie się słowiańską. Miast tego następne stulecia przynoszą już tylko powolne, lecz ciągłe cofanie się Słowiańszczyzny, upadek jej kulturowy, niewolę duchową i utratę samodzielności politycznej ludów słowiańskich.

    Jednakże… „koło dziejów kołem się toczy na piaście ludzkich losów”

    Duch słowiański mimo stuleci ucisku, udręki, gnębienia, mordowania, ogłupiania nigdy nie umarł. Jest słaby, wątły, lecz odradza się, odżywa, nabiera sił i wigoru.

    Z każdym dniem przybywa osób zainteresowanych naszymi dziejami, dziejami Antów-Ariów, odrzucając zakłamaną historię i jej piewców wciskających kity. Bogowie i nasi Wielcy Przodkowie przyglądają się, obserwują czekając na nasz ruch. Ruch, który diametralnie odmieni oblicze świata; tego świata! Ruch, który sprawi, że Bogowie i Przodkowie nasi będą dumni z nas, a nasi potomkowie będą o nas opowiadać swym synom i córom.
    (…)
    Dzień wczorajszy przeminął i już nie wróci. Zaś to, jak wyglądać będzie dzień jutrzejszy zależy wyłącznie od nas, od tego, co tworzymy dziś; od naszych czynów, słów i myśli! Wyłącznie od nas i naszych działań! Od działań zarówno tych podjętych jak i zaniechanych zależy w jakim świecie przyjdzie żyć nam i naszym potomkom!

    Taki cytacik ku pokrzepieniu serc 🙂
    I jeszcze to http://www.solarius.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=315&Itemid=37
    Może to tylko zbieg okoliczności, a może… zapowiedź słowiańskiej rewolucji?

    Polubienie

  5. MareczekX5:

    Znam ten tekst o słowiańskich niewolnicach seksualnych „narodu wybranego”. Był publikowany i na moim poprzednim blogu. Nie jest wykluczone, że wrzucę go ponownie.

    Masław:

    Napisałeś piękne uzupełnienie mojego motta.

    Nie zmogła i nigdy nie zmoże
    Od gór przez równiny po morze!
    Zagrabione dobra nam zwróci
    I jak z prochu powstała tak w proch się obróci!

    Zmieniłbym jedynie ostatni wers:

    Nie zmogła i nigdy nie zmoże
    Od gór przez równiny po morze!
    Zagrabione dobra nam zwróci
    I „na tarczy” nad Jordan wróci!

    n_one:

    Dżuma zdycha. Widać to gołym okiem. Nadchodzi słowiański świt.

    Polubienie

  6. I “na tarczy” nad Jordan wróci! Opolczyku kochany, Spartańscy bohaterowie, którzy zginęli wracali „na tarczy” a z tych mend nie można robić bohaterów. Ja bym zaproponował „Zagrabione dobra nam zwróci
    I na kopniakach nad Jordan wróci!” Taka jest moja mała dygresja, ale reszta ok.

    Polubienie

    • edjan1:

      Pisząc „na tarczy” miałem na myśli dżumę jako trupa, a nie jako poległego w bitwie bohatera. Zastanawiałem się nad wersją „I na taczkach nad Jordan wróci” ale młodzi dzisiaj mogą nie załapać o co z taczką chodzi (wywożenie na taczkach dyrektorów i sekretarzy za Solidarności). Ponadto na taczce nadal byłaby żywa. A ja chciałem zaznaczyć, że będzie trupem, którego zwłoki wracają „do domu” – nad Jordan. Do tego po prostu bardziej pasowało mi „na tarczy”.

      Polubienie

      • Ja to rozumiem, tylko mi kojarzy się z „pozytywną” stroną, że o coś walczysz (w sporcie, szkole, pracy itp.) i wracasz z tarczą lub na niej. Ale i tak może być, może za bardzo czepiam się szczegółów.
        Pozdrawiam.

        Polubienie

        • Trup to trup. Czy on będzie na tarczy czy na krzyżu to jemu już to wisi.

          Masław:

          I to jes to: „I na krzyżu nad Jordan wróci!”
          I tak ją przybijemy do tej rzymskiej szubienicy, że już nie „zmartwychwstanie”.
          opolczyk

          Polubienie

  7. Przyrównanie (nadjordańskiej) dżumy duchowej do tak licznego rodzaju (ponad 1000 gatunków) o wiele bardziej pożytecznych roślin figowca (fikusa) lub nawet do jednego z jego reprezentantów, mimo wszystko mniej destrukcyjnego dla środowiska, w którym występuje – jest (dla tej zarazy) zbyt dużym komplementem, żeby nie powiedzieć nobilitacją!
    Owszem, figowiec może rozwijać się jako pasożyt (dusiciel): http://pl.wikipedia.org/wiki/Figowiec_wielkolistny, ale nie musi – rośnie też samodzielnie (zależy to od warunków środowiskowych).
    Co prawda wszystkie popularne fikusy mają w tkankach trujący dla ptaków sok mleczny m.in. zawierający lateks, ale za to zawsze wydają bardzo smaczne i zdrowe owoce (http://pl.wikipedia.org/wiki/Owoc_pozorny), jak np. będący jednym z najstarszych drzew owocowych uprawianych przez człowieka: http://pl.wikipedia.org/wiki/Figowiec_pospolity Chyba wszyscy znają i cenią suszone figi (choć świeże są jeszcze lepsze!).
    Warto też docenić rolę fikusa w mieszkaniach – jako popularną, dekoracyjną i łatwą w uprawie roślinę doniczkową, która dostarcza nam także tlenu.
    Szczególnie imponujące wrażenie sprawiają rozłożyste figowce w naturze. W Australii rosną wspaniałe okazy, w których koronach siedzą bajecznie kolorowe papugi i żółte ptaki figowe. Efektownie prezentuje się również to drzewo rosnące przy gejzerze na Pohutu w Nowej Zelandii: http://www.globtroter.pl/zdjecia/nowa_zelandia/68055_nowa_zelandia_wyspa_polnocna_polwysep_coromandel.jpg
    Na specjalną uwagę zasługuje gatunek figowca, który ma znaczenie w hinduizmie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Figowiec_bengalski

    Polubienie

    • Słowianin:

      „Przyrównanie (nadjordańskiej) dżumy duchowej do tak licznego rodzaju (ponad 1000 gatunków) o wiele bardziej pożytecznych roślin figowca (fikusa) lub nawet do jednego z jego reprezentantów, mimo wszystko mniej destrukcyjnego dla środowiska, w którym występuje – jest (dla tej zarazy) zbyt dużym komplementem, żeby nie powiedzieć nobilitacją!”

      Jestem innego zdania – akurat przyrównanie żydo-katolicyzmu do „figi dusicielki” – i tylko do figi dusicielki, a nie do innych figowców – jest jak najbardziej uzasadnione – i trafne!

      „…żydo-katolicyzm jest jak pasożytniczy figowiec, po niemiecku nazywany “Würgefeige” – figa dusicielka.”

      Zróbmy analizę porównawczą.

      1. Nasionko figi dusicielki jako ciało obce ląduje w koronie (na gałęziach) drzewa „gospodarza”.
      – Do pogańskiej krainy naszych przodków przywleczono z zewnątrz jako ciało obce nadjordańską dżumę.

      2. Nasionko kiełkuje i pierwsze co robi, to stara się zakorzenić. Wytwarza łodyżkę biegnącą w dół do ziemi i zapuszcza własny korzeń.
      – Przywlewczona dżuma do Polski kiełkuje (Chrobry zostaje ochrzczony) i zakorzenia się – tworzone jest biskupstwo, budowane pierwsze żydłackie kościoły, tu i tam wbijane są w ziemię żydłackie szubienice.

      3. Od korzenia figa dusicielka wypuszcza nowe pędy powoli pnące się do góry oplatając pień.
      – Dżuma rozbudowuje w Polsce sieć kościelną, zakłada kolejne biskupstwa, sprowadza zakony, katoliczy cały dwór i możnowładztwo.

      4. Figa dusicielka odbiera korzeniom drzwa gospodarza wodę, własnymi liśćmi dusi liście drzewa gospodarza odbierając im dostęp do słońca, a jej łodygi gęstą siecią oplatają całe drzewo.
      – Nadjordańska dżuma zdobywa potężne majątki ziemskie, narzuca kościelne podatki, wymusza dziesięcinę, kontroluje dwór, szlachtę, szkolnictwo, zabijając w politycznej elicie narodu świadomość słowiańskiej tożsanmości (odebranie koronie drzewa dostępu do światła słonecznego).

      Na szczęście ostatnie stadium – całkowite obumarcie drzewa gospodarza – w naszym przypadku nie nastąpiło. Mimo iż korona drzewa została przez dżumę-figę dusicielkę stłamszona, pień drzewa (prosty lud) zaczął wypuszczać nowe gałęzie, które zdobywają powoli przewagę nad usychającymi liśćmi figi-dżumy.

      Wiem, że owoce figi nie są trujące, a wręcz przeciwnie. Tyle, że ja pisałem o zatrutych żydowskich owocach dżumy (a nie o owocach figi)

      „Wydaje zatrute żydowskie owoce, ale chce uchodzić za ideał polskości.”

      Nie muszę ich (zatrutych żydowskich owoców) chyba wymieniać (fanatyzm, rasizm-szowinizm religijny, tępa i bezrefleksyjna wiara w żydowskie brednie z bibli i w bzdurne dogmaty, hipokryzja, mściwość, okrucieństwo, kult żydowskich bożków i idoli, kult żydowskiej księgi zbrodni itp).

      Tak więc przyrównanie nadjordańskiej dżumy do figi dusicielki uważam za jak najbardzie uzasadnione i trafne.

      Polubienie

      • Zgadzam się z przyrównaniem nadjordańskiej dżumy do figi dusicielki występującej w lesie tropikalnym – środowisku, w którym często rozrasta się na kształt pnącego się epifitu. Należy jednak pamiętać, że roślina to nie człowiek i nie stoi za nią żadna instytucja czy ideologia. Nie kieruje nią chęć fizycznego czy duchowego panowania nad światem. Jest to wyłącznie okrutne i skuteczne przystosowanie do warunków środowiska.

        Właśnie znalazłem taki oto starszy tekst (poniżej fragm. z „Rewolucji i Kontrrewolucji” autorstwa Plinio Correi de Oliveiry określanego mianem „krzyżowca XX wieku” i apologety własności prywatnej), który odwołuje się do tego samego przykładu – tyle, że z punktu widzenia obrońcy nadjordańskiej dżumy duchowej:

        „Rewolucja atakuje cywilizację chrześcijańską podobnie jak pewne drzewo z lasów brazylijskich, figowiec dusiciel (urostigma olearia), które, oplatając dookoła pień innego drzewa, całkowicie je pokrywa i zabija. W swoich ‚umiarkowanych’ nurtach o małej prędkości, Rewolucja zbliżyła się do chrześcijańskiej cywilizacji, aby ją opleść i zabić. Znajdujemy się w okresie, w którym to dziwne zjawisko zniszczenia jest nadal niekompletne. Innymi słowy, znajdujemy się w hybrydowej sytuacji, gdzie to, co moglibyśmy nazwać szczątkami cywilizacji chrześcijańskiej z dodatkiem aromatu i odległego działania wielu nie tak dawno zniesionych tradycji, lecz jeszcze jakoś żywych w pamięci ludzkiej, współistnieje z wieloma rewolucyjnymi instytucjami i obyczajami.

        W obliczu walki pomiędzy wspaniałą chrześcijańską tradycją, która nadal tętni życiem, a rewolucyjnym działaniem inspirowanym przez manię nowości, do której ustosunkowywał się Leon XIII w pierwszych słowach encykliki Rerum Novarum, jest rzeczą naturalną, aby prawdziwy kontrrewolucjonista był urodzonym obrońcą skarbu dobrych tradycji, gdyż są to wartości chrześcijańskiej przeszłości, które jeszcze istnieją i muszą być ocalone. W tym sensie kontrrewolucjonista działa jak Pan Jezus, który nie przyszedł zgasić tlącego się knota, ani złamać zgniecionej trzciny. 42 Zatem musi on z miłością starać się ocalić wszystkie te chrześcijańskie tradycje. Działalność kontrrewolucyjna jest w istocie działalnością tradycjonalistyczną.”

        Za: http://www.intratext.com/IXT/POL0010/_P2B.HTM

        A poniżej jeszcze dwa fragm. z innego (ciekawego) artykułu – drugi odnosi się do gatunku figowca mającego znaczenie w hinduizmie:

        „Rośliny nie dysponują środkami przymusu stosowanymi przez ludzi – nie są zdolne do ‚bezprawnych czynów dokonanych z użyciem siły’ i ‚wbrew czyjejś woli’, czy do ‚stosowania fizycznego przymusu’ i ‚uzyskania przewagi militarnej’. A jednak niektóre z nich potrafią zdobyć władzę nad innymi organizmami. Dzieje się tak wtedy, gdy związki pomiędzy rośliną a jej partnerem przynoszą wyraźne korzyści dla niej, podczas gdy partner na tym traci. Przez analogię ze stosunkami międzyludzkimi, tego typu relacje można określić jako oparte na przemocy.”

        „Rośliny-dusiciele to pozbawieni skrupułów niewdzięcznicy, którzy za gościnę odwdzięczają się uśmierceniem swego gospodarza. Podstępnymi zabójcami są niektóre gatunki figowców – np. banian, czyli figowiec bengalski Ficus bengalensis. Młody dusiciel zagnieżdża się na gałęzi drzewa, nie powodując początkowo szkód. Jego zwieszone w dół korzenie wydłużają się, wrastają w glebę i zaczynają z niej pobierać wodę i substancje odżywcze. Z czasem gęsta sieć korzeni oplata pień drzewa, uniemożliwiając mu dalszy rozwój i przyrost na grubość. W miarę rozrastania się, figowiec coraz silniej zacienia drzewo i utrudnia mu dostęp do wody i soli mineralnych. W wyniku ostrej konkurencji z dusicielem, zaatakowane drzewo zamiera. Figowiec-dusiciel rośnie dalej, wsparty na swoich zgrubiałych korzeniach, tworzących mocno splecioną rurę, obejmującą próchniejący pień drzewa.”

        Za: http://www.muzeumnadwislanskie.pl/index.php?r=395&l=pl&id=957

        Polubienie

  8. Dlaczego mówicie po polsku, skoro on, ani nawet staropolski, nie miał wiele do czynienia z językiem do X wieku?

    buiosu:

    A jak mamy mówić? Po hebrajsku czy po łacinie?
    Kto zna dzisiaj narzecza plemion słowiańskich sprzed X wieku?
    opolczyk

    Polubienie

    • Myślę, że jak już pielęgnować, kultywować i poznawać kulturę przedchrześcijańską to i język warto.

      buiosu:

      No to bierz się do dzieła. Odtwórz słownictwo naszych przodków. Z chęcią Twoją pracę opublikuję.
      opolczyk

      Polubienie

  9. „W XVII wieku kobietom nie było lekko w życiu. Na własnej skórze doświadczały tego panie, które leczyły ziołami i podobnymi naturalnymi metodami. One bowiem „z powodu słabszej kondycji i pośledniego intelektu, są z natury bardziej podatne na pokusy szatana” – oceniali w dziele „Młot na czarownice” z 1487 r. dominikańscy inkwizytorzy Jacob Sprenger i Heinrich Kramer.
    http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/603581,o-czarownicy-z-kazimierza-ktora-maz-zdradzal-z-kucharka,id,t.html

    „Doruchowską historię warto uzupełnić faktem, iż z czternastu kobiet trzy zmarły podczas tortur a reszta przyznała się do czarów i zginęła na stosie. Następnego dnia (lub kilka dni później) zginęła kolejna młoda kobieta – córka jednej z rzekomych czarownic, którą zbiczowano na śmierć.” Za komentarzem do: http://historia.org.pl/2012/11/06/schylek-procesow-czarownic-na-ziemiach-polskich/

    „Ochrzcił mnie diabeł” – procesy czarownic przed sądem grodzkim w Skarszewach: http://dawnytczew.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=221

    Admin

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.