Dlaczego Polska cierpi?

.

ol-klatwa-swarozyca-10

.

(Poniższy tekst podrzucił mi Mezamir – opolczyk).

Naród Kładzie Na Swych Bogach Pieczęć Swej Narodowości
czyli cudze chwalicie swego nie znacie,własnych bogów macie a cudzych szukacie.

.

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego tak się dzieje, że ludzie cierpią a bogowie pozwalają cierpieć swoim wyznawcom?
To akurat wydaje się proste, bogowie nie ingerują w ludzkie wybory i pozwalają nam doświadczać skutków naszych czynów.
Gdybyśmy wywoływali negatywne skutki a bogowie neutralizowali je, wtedy niczego nie moglibyśmy się nauczyć.
Cierpimy przez siebie.

Co w przypadku ludzi którzy starają się wywoływać pozytywne skutki ale i tak cierpią, przez tych którzy powodują ich cierpienie?
To jak wygląda nasze obecne życie wynika z tego co robiliśmy w poprzednim.
Tutaj też żaden bóg nie może nas uwolnić od nas samych.

Zastanawiałem się ostatnio dlaczego mieszkańcy Europy, głównie Polacy cierpią z powodu wojen i antyludzkiej polityki.
Te wszystkie rozbiory, wszystkie”cuda maryjne” w trakcie wojen (jakoś nie można było cudownie wojny uniknąć).
Rosnące bezrobocie, coraz więcej chorób, coraz gorsze leki które więcej niszczą niż leczą. Skutkiem leczenia stają się efekty uboczne, które można leczyć kolejnym lekiem powodującym inne skutki uboczne leczenia, na które można przepisać kolejny lek wywołujący następną chorobę itd itd.
Mamy coraz gorsze jedzenie, coraz bardziej zniszczone środowisko.
Czemu te wszystkie neojudaistyczne kościoły, krzyżyki porozstawiane co 20 metrów, legiony „duchownych” nie mają wpływu na poprawę warunków życia narodu? Czyżby ta garstka „niewiernych” była w stanie unieważnić ich modlitwy?
A może ci którzy nazywają się „wiernymi”, wcale nie mają szlachetnych intencji i modlą się o to co najgorsze dla wszystkich „niewiernych”?
Może dlatego że ci wszyscy „wierni” są wyznawcami tylko na papierze ich modlitwy wracają do nich i robią im krzywdę zgodnie z ich intencją
aby „niewiernym” dowalić?

W sumie to nie dziwi mnie rosnąca niechęć do wyznawców żydopodobnego chrześcijaństwa i innych odłamów neojudaistycznych.
Tak właśnie działa prawo przyczyny i skutku, oprawcy stają się ofiarami.

Być może sprawa jest bardziej skomplikowana, możliwe że jako naród cierpimy dokładnie z tych samych powodów z których cierpią Tybetańczycy.

„Nic nie jest przypadkowe. Posiadamy wspólną karmę z tymi, których lubimy lub nie lubimy, z tymi z którymi mamy wypadki, lub czyimi dziećmi albo rodzicami jesteśmy. Ta karma, dobra lub zła, jest przyczyną tego że mamy dobrą żonę, hałaśliwego sąsiada, czy kochających rodziców. Jest ona owocem naszych wcześniejszych słów, myśli i czynów, które obecnie dojrzewają.”
Kalu Rinpocze

Naród który skupiony jest na życiu duchowym i praktykach, bardziej niż którykolwiek inny. Jak to się dzieje że tak uduchowieni ludzie muszą cierpieć z powodu biedy i ataków ze strony Chin?

„Zagadnienie sytuacji w Tybecie zostało bardzo dokładnie zbadane przez wielu mistrzów, w tym Czogjala Namkhai Norbu i Dalajlamę,
i odpowiada za nią bardzo potężny zły duch nazywany Dzialpo Szuden, który w przeszłości był zaawansowanym uczniem Dalajlamy, który jednak w pewnym momencie złamał swoje ślubowania. Są na ten temat wydane całe książki (także na Zachodzie), które szczegółowo opisują tę historię.

Jest to sekta nazywana New Kadampa Order, odłam tybetańskiej szkoły Gelugpa. Czasem używają też innych nazw. Trzeba bardzo na nich uważać. Dalajlama od wielu lat ostrzega przed nimi, ponieważ czczą oni złego ducha jako strażnika, co jest kompletnym wypaczeniem.
I to właśnie fakt, że ten duch ma tak wielu wyznawców czyni go tak silnym i trudnym do pokonania.
Tybetańczycy rzeczywiście są sami sobie winni…

Szugden został po śmierci zdominowany przez klasę istot Dzialpo i odrodził się jako ich zły duch.
Nie jest to więc błąkający się duch mnicha lecz nowa istota.

A co do badań jak do tego doszło, to jest to zbyt długi temat – odsyłam do literatury”

P.

„W owym czasie zamordowany został Dragpa Gyaltsen, współczesny V Dalaj Lamie lama z linii Gelugpa.
Uczynił on silne życzenia, by odrodzić się jako strażnik czystych nauk Gelugpy.
Na skutek tego, a także nie najlepszych okoliczności śmierci, stał się pewnego rodzaju demonem, zwanym Dordże Szugden lub Dolgjal.
Został przyjęty przez Gelugpów do panteonu światowych strażników.

Na początku naszego stulecia lama linii Gelugpa, potężny Pabongka Rinpocze (1871 – 1941) przywoływał Szugdena do uciskania szkół Njingmapów i Kagyupów we wschodnim Tybecie. Mówiło się, że ilekroć w klasztorach Gelugpów praktykowano ów rytuał, w sąsiednich klasztorach innych szkół odprawiano określone praktyki w celu oddalenia jego negatywnych skutków.

Po śmierci XIII Dalaj Lamy zwolennicy Pabongki wysunęli żądanie, aby całe państwo oddać pod opiekę Szugdena,
z powodu rzekomego opuszczenia kraju przez tradycyjnych strażników Tybetu.

Dalaj Lama stwierdził, iż z powodu oddawania czci Szugdenowi doszło do konfliktu pomiędzy tybetańskimi strażnikami Neczungiem i Dharmaradżą. Dlatego już w latach siedemdziesiątych wezwał on wszystkich lamów linii Gelugpa do porzucenia tej praktyki dla dobra Tybetu.
Ponieważ wezwanie to nie przyniosło większego rezultatu, wiosną tego roku (1996, przyp. tłum.) Dalaj Lama podjął nową ofensywę. Podczas wielkiej inicjacji Hajagriwy 21 marca 1996 roku powiedział:
„Ostatnio odprawiłem wiele modlitw za pomyślność naszego narodu i naszej religii.  Stało się jasne, że Dolgjal jest duchem ciemnych sił. [. .. ]
Jeśli niektórzy z was mają zamiar nadal go wzywać, będzie dla nich lepiej jeżeli nie wezmą udziału w tej inicjacji, wstaną i opuszczą to miejsce. Jeżeli będziecie tu dalej siedzieć, będzie to niewłaściwie. Nie przyniesie wam to pożytku i odniesie przeciwny skutek, wpływając na skrócenie życia Gyalwy Rinpocze [Dalaj Lamy], co nie jest dobre. Jeżeli jednak są tacy, którzy liczą na rychłą śmierć Gyalwy Rinpocze, niech zostaną. „
http://www.diamentowadroga.pl/dd16/nieszkodliwa_buddyjska_praktyka
http://forum.medytacja.net/viewtopic.php?f=104&t=4021&sid=52300db1cca78e1875fdf870fdb5c528

Mam wrażenie że wszystkie nieszczęścia jakie spadają na nasz naród spowodowane są pojawieniem się wielu neojudaizmów takich jak katolicyzm i protestantyzm oraz masa innych. Ludzie czczą jakieś cudze duchy i bożki ,te które mają dbać o naród wybrany a z nas czynić sługów narodu wybranego.

Modlimy się do bożków „narodu wybranego” i nasze modlitwy zostają wysłuchane. Coraz bardziej biedniejemy, wymieramy, mamy coraz mniej czasu dla siebie ponieważ musimy pracować na utrzymanie swoich panów.

Jako naród Słowian jesteśmy coraz bardziej rozbici przez obcą religię. Jeden obóz to Rydzykowcy, drugi to Natankowcy, trzeci to protestanci, czwarty to adwentyści a to dopiero początek.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bcio%C5%82y_chrze%C5%9Bcija%C5%84skie

Każdy z tych kościołów jest prawdziwy, reszta jest fałszywa. Zapytajcie wyznawcę któregokolwiek z nich o to kto ma racje, oczywiście on i jego sekta 😀
Każda destrukcyjna sekta ma swoich „prawdziwych”proroków w przeciwieństwie do cudzych „fałszywych”.

„Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty!”
List do Galicjan 1:8

Tak naprawdę to właśnie „wierni” tworzą sekty.
Naród jako naród jest jeden, w tym narodzie tworzą się grupki wyznawców tego lub innego dogmatu. Wtedy taka grupka wyłamuje się z całości dzieląc ją i nazywa osoby z zewnątrz sekciarzami 🙂 A to właśnie oni są sektą, ponieważ  tworzą wyłom w całości.

U sekciarzy jest to typowe zachowanie, wywracanie wszystkiego do góry nogami za pomocą demagogii, celowych błędów logicznych i sofizmatów.

Zawsze tak było że gdziekolwiek pojawiał się jakiś neojudaistyczny kościół razem z nim pojawiała się masa trupów.

http://yogin.pl/satya/kosciol-katolicki/739-koscielne-zaslugi-dla-polski.html
http://yogin.pl/satya/kosciol-katolicki/669-mroczne-dzieje-katolicyzmu-jak-cywilizowano-indian.html
http://yogin.pl/satya/kosciol-katolicki/659-mroczne-dzieje-katolicyzmu-zaglada-indian.html
http://yogin.pl/satya/kosciol-katolicki.html

Gdy neojudaizm/katolicyzm, prawosławie, anglikanizm itp, rozprzestrzenia się w jakiejś kulturze wspiera swój rozwój zniesławianiem rdzennej tradycji, zachęcając do jej całkowitego odrzucenia.

Każdy naród i obszar ziemi ma swoich dawnych bogów i duchy.
To one stanowią świętą energię naszej Ziemi.
Z nimi powinniśmy szukać porozumienia i od nich powinniście oczekiwać pomocy.
Powinno się wyznawać religię swojego kraju.
Naród kładzie na swych bogach pieczęć swej narodowości.

.

(Tekst autorstwa Mezamira).

.

***

.

Nie wiem, do kogo Mezamir kierował pytanie na wstępie jego tekstu (Zastanawialiście się kiedyś dlaczego tak się dzieje że ludzie cierpią…). Jeśli do katolików to niepotrzebnie. Katolicy nie zastanawiają się (tego ich nie nauczono) – oni mają jedynie słuszne odpowiedzi na wszelkie pytania. A na pytanie – dlaczego ludzie cierpią odpowiedzą tak:

– jest to kara boska za grzechy,

– „Bóg” (w domyśle plemienny Jahwe ludobójca) chce ludzi „doświadczyć”.

W obu tych odpowiedziach dojrzymy coś niesamowitego – jahwiści próbują ich mściwego i podstępnego nadjordańskiego bożka przedstawiać jako nieskończenie miłosiernego, nieskończenie dobrego i nieskończenie sprawiedliwego. Ale ten nieskończenie miłosierny i dobry na okrągło spuszcza na jego wierny polski lud kary, nieszczęścia, wojny i zniewolenie. I taki to on jest nieskończenie miłosierny i dobry…

Na dokładkę jego ulubionym zajęciem jest „doświadczanie” wyznawców – aby sprawdzić, czy wystarczająco gorliwie wierzą w niego i czy go się boją. Na kartach biblii – księgi zbrodni – znajdziemy wiele opisów, w których Jahwe „doświadczał” jego wyznawców robiąc z nich swoje króliki doświadczalne (ja absolutnie nie mam zamiaru być jego królikiem doświadczylnym). No i w jahwiźmie nie rozchodzi się o miłość do niego – bo jak można kochać mściwego, spuszczającego ciągłe klęski na wyznawców psychopatę. Tak naprawdę Jahwe nie chce, aby go kochać – chce aby się go owieczki bały i drżały przed jego gniwewm. I to właśnie strach przed jego gniewem i karami jest fundamentem wszystkich jahwizmów. Tylko – czy strach jest dobrym fundamentem życia społecznego?
Brednie o miłości do boga, który ciągle straszy karami i gniewem i który dla niepokornych przygotował piekło są bredniami i niczym więcej. Jak można kochać kogoś/coś, kto/co ciągle nas karze i doświadcza nieszczęściami. Jedyny wyjątek stanowić mogą masochiści, którzy w doznawachych cierpieniach znajdują seksualną satysfakcję.

Mezamir przytoczył sprawę Tybetu, aby wykazać, jak wiara w złego ducha Dzialpo Szuden mogła doprowadzić do katastrofy i zniewolenia. Myślę, że nie musimy sięgać tak daleko. Wystarczy przyjrzeć się polskiej historii, aby zauważyć przyczynę upadku i nieszczęść naszego kraju.

Katolicyzm, niechcąco zresztą, pozytywnie wpłynął na los Polski w XIV. Najpierw pod wpływem zagrożenia ze strony katolików-krzyżaków Łokietek zjednoczył rozbite na dzielnice państwo. Miał przy tym dużo szczęścia – większość jego oponentów po prostu zmarła bezpotomnie, co ogromnie ułatwiło mu dzieło jednoczenia królestwa, aby było ono w stanie stawiać opór krzyżackiemu naporowi. Kto wie, w jakim stopniu patronowali temu dzieło nasi słowiańscy Bogowie. Pogaństwo było wówczas nadal zdecydowanie górujące w Polsce. Jeszcze ważniejszy był dla Polski sojusz z pogańską Litwą. Połączone w unii personalnej oba te państwa rozgromiły pod Grunwaldem Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. W szeregach polsko-litewskich walczyło wielu pogan przeciwko ultrakatolikom krzyżackim. Kłamstwem jest, jakoby polskie wojsko przed bitwą śpiewało „Bogurodzicę”. Tę bajkę wyssał z palca żydłak-fałszerz historii Długosz, zabiegający o to, aby Polskę początku XV wieku przedstawić jako kraj katolicki. Co jest żydłackim oszustwem. W dobie bitwy pod Grunwaldem rycerstwo nadal ślubowało na Słońce a nie na rzymską szubienicę.

Jest rok 1405, za kilka lat rycerstwo polskie ma rozgromić Krzyżaków w bitwie pod Grunwaldem. Tymczasem… Kaznodzieje nadal strofują Polaków za jawne czczenie bogów polskich o imionach Łado, Jasz, Lela, Nyja i Kuj. A będą to robić jeszcze kilkadziesiąt lat! Do tego nie kto inny jak wspomniani polscy rycerze nadal przysięgają na Słońce, które uważają za święte i darzą powszechnym szacunkiem. Następnie w wieku XVI Marcin z Urzędowa wspomina o wciąż obchodzonym święcie bogini Dziewanny (w czas Nocy Sobótkowej), a imię Matki Boskiej wymawia się w tym czasie nadal jako Marza.

Także w tym samym czasie (1420 r.) synod biskupów w Poznaniu potępia pogańskie praktyki i obrzędy nadal powszechne w Polsce. A delegat Jagiełły na soborze w Konstancji, Paweł Włodkowic zabiega o prawo pogan do pozostania poganami.

Przez dwa wieki pod panowaniem Jagielonów państwo polsko-litewskie było niekwestionowanym i niezagrożonym mocarstwem. Cechowała je tolerancja religijna i nadal dominujące w Polsce pogaństwo, mimo oficjalnie katolickiego dworu i silnej hierarchii katolickiej. Tyle że i hierarchowie byli niekiedy dziwnie tolerancyjni. Znana jest wypowiedź biskupa krakowskiego Andrzeja Zebrzydowskiego: „Niech wierzą sobie i w kozła, byleby dziesięcinę płacili.”
Wbrew temu co pisał o powyższej wypowiedzi Jasienica cytat ten nie dotyczył szlachty przechodzącej masowo na kalwinizm – szlachta nie płaciła klerowi dziesięcin. Tylko chłopi byli bezbronni wobec chciwości kleru i to z nich zdzierano dziesięciny.
Masowe przechodzenie szlachty na kalwinizm, a mieszczan na luteranizm w XVI wieku pod wpływem reformacji pokazuje, jak słabiutko zakorzeniony był katolicyzm w Polsce. Przy czym i szlachta, i mieszczaństwo nadal wyznawały jahwizm pomieszany ze starymi pogańskimi praktykami. Pogańska „Rękawka” utrzymała się w Krakowie do końca XIX wieku:

„Rękawka swoimi korzeniami niewątpliwie nawiązuje do pogańskich obrzędów związanych z Dziadami wiosennymi, przypadającymi na okres przesilenia wiosennego.
(…)
Przypuszcza się, że budowa pochodzącego z XI lub XII wieku kościoła św. Benedykta i ustanowienie święta patrona w dniu 21 marca (pierwszy dzień wiosny), było reakcją Kościoła katolickiego na żywe słowiańskie praktyki religijne na Krzemionkach.
(…)
„W okresie zaboru austriackiego, w 1897 roku obchody zostały zakazane. Zamknięto nawet dojście na kopiec.”

To dopiero „jezuicka” krucjata uczyniła stopniowo część szlachy i mieszczaństwa fanatycznymi i tępymi katolikami.

Jeszcze gorzej było z katolicyzmem na wsi. Chłopstwo zmuszano do chodzenia do kościoła nakładając na nie niekiedy kary pieniężne za opuszczanie żydłackich guseł w niedzielę. Niemniej pogaństwo na wsi trzymało się mocno aż do XIX wieku, a lokalnie i XX wieku. To chłopów i pogaństwo miał na myśli Zebrzydowski mówiąc „„Niech wierzą sobie i w kozła, byleby dziesięcinę płacili.”

W roku 1708 skatoliczono Górę Trygława w Kazimierzu Dolnym.

„W czasach pogańskich na górze był posąg Trygława inaczej Trzygłowa, któremu cześć oddawała miejscowa ludność. Posąg został zniszczony ale w tradycji funkcjonowała nazwa Góra Trygława. Aby to zmienić, postawiono trzy krzyże i nazwano miejsce Górą Trzech Krzyży. „

Dlaczego zrobiono to w roku 1708?  Ano dlatego, że ludność nadal jeszcze pamiętała i używała jej starą nazwę – Góra Trygława!

A oto fragment wspomnień pewnego katolickiego księdza z roku 1720:

“…nastawszy do kościoła godzieskiego (koło Kalisza) zastałem ludzi tak bezbożnych jak w Sodomie i Gomorze (ledwo) się tak wieś z nimi nie zapadła. Nie spowiadali się po lat dziesięciu, dwudziestu. O pacierzu trudno było pytać i o przykazaniu boskim, bo go nie umieli….”

Jeszcze lepiej brzmi opis lustracji biskupiej przeprowadzonej w roku 1793 w Kałdusie.

“…nieliczni mają zwyczaj uczestniczyć w […] nabożeństwie, cały zaś lud, w tych najwięcej prawowierną religię obrażających czasach, częściowo składa ofiary Bachusowi w dolinie wsi Kałdus, a częściowo Wenerze w sąsiednim gaju. Dlatego z takiego też powodu, jak i zniszczenia niniejszej kaplicy, musiał kult zostać przeniesiony do chełmińskiego kościoła parafialnego.”

Kałdus był w czasach pierwszych Piastów ważnym ośrodkiem.

“W Kałdusie odkryto wczesnośredniowieczny zespół osadniczy, który może być uznany za jeden z najważniejszych ośrodków administracyjno – gospodarczych Polski czasów Mieszka I i Bolesława Chrobrego.”

Jest oczywiście bzdurą informacja o rzekomym kulcie greckiego Bachusa czy rzymskiej Wenery w Kałdusie. Albo celowo raport nie podał imion słowiańskich bogów, albo też ignorant biskup-żydłak-katolik nie znał ich imion i podał znane mu imiona z greckiego i rzymskiego panteonu. Niemniej raport ten jednoznacznie stwierdza, że w Kałdusie – gdzie już w XI wieku budowano bazylikę ku czci plemennego Jahwe, mimo wieków katoliczenia, mimo krzyżaków, a później jezuitów  – cały zaś lud trwał w pogaństwie a tylko nieliczni mieli zwyczaj uczestniczyć w gusłach ku czci bożka znad Jordanu.

Rzeczypospolita Obojga Narodów w czasach jagielońskich była mocarstwem. Powierzchownie katolickim, z dominującym pogaństwem. Gorliwi jahwiści to była ledwo garstka ludzi bez możliwości narzucenia wszystkim ich odmóżdżającego zabobonu. Jagielonowie byli władcami tolerancyjnymi. Zygmuntowi II wzmiankowany już biskup Zebrzydowski zarzucał, że nie czyni on nic, aby przeciwdziałać porzucaniu katolicyzmu przez szlachtę i mieszczaństwo.

Powolny upadek Rzeczypospolitej wyraźnie wiąże się ze sprowadzeniem do kraju żarliwych i fanatycznych agentów Watykanu – jezuitów. W kraju nagle zaczynają wybuchać powstania na Ukrainie (Rusini nie chcieli ani katoliczenia ich, ani nachalnej polonizacji Ukrainy). W miastach nasilają się tumulty przeciwko innowiercom-protestantom. W miejsce Jagielonów tronem władają często obcy, realizujący własną politykę dynastyczną (np. Wazowie), czy swoi – realizujący politykę Watykanu (Sobieski i odsiecz wiedeńska). Jezuitom udaje się zastąpić rację stanu Rzeczypospolitej interesem katolicyzmu i Watykanu. Starczyło dwieście lat jezuickiej krucjaty by Rzeczypospolita z mocarstwa stała się pośmiewiskiem a na koniec upada. Przy czym nie jest przypadkiem, że upadek jej nastąpił w momencie, gdy w sumie garstka fanatycznych katolików zdobyła całkowitą supremacją w Rzeczypospolitej – spychając do roli obywateli drugiej kategorii niekatolicką większość. Poganie, protestanci i prawosławni nie mieli żadnego interesu w walce o Rzeczypospolitą fanatycznie katolicką. Katolicyzm rozbił spójność społeczną dzieląc mieszkańców na uprzywilejowanych katolików i „piąte koło u wozu” – czyli całą resztą. Katoliczenie Polski ostatecznie ją dobiło.

A teraz zastanówmy się nad tym, co dało Polsce i Polakom ogłoszenie żydowskiej „panienki” królową Polski w roku 1656? Jej „królowanie” to klepane milionami różańce, miliardy „zdrowasiek”, ciągłe „apele jasnogórskie”, litanie i różne modły typu:

Pod Twoją obronę
uciekamy się,
święta Boża
Rodzicielko,

naszymi prośbami
racz nie gardzić
w potrzebach
naszych,

ale od wszelakich
złych przygód
racz nas zawsze wybawiać,
Panno chwalebna
i błogosławiona.

O Pani nasza,
Orędowniczko nasza,
Pośredniczko nasza,
Pocieszycielko nasza.

Z Synem swoim nas
pojednaj,
Synowi swojemu nas
polecaj,
swojemu Synowi nas
oddawaj.

Amen.

I co na owe modły zrobiła dla Polskki „boża rodzicielka”? Nic. Bo ma Polaków w nosie.  A ponadto nie jest żadną „bożą rodzicielką”, a zwykłą tuzinkową żydówką żyjącą dwa tysiące lat temu gdzieś nad Jordanem. Do katolików nie dociera to, że od kiedy jej kult nasilił się w Polsce, nasz kraj doznawał jednej klęski za drugą i tak jest do teraz. I żadne zaklęcia ani machanie rękami tego nie zmienią. Owa żydowska „matka boska” albo nic nie potrafi, albo też dba o swoich pobratymców – a Polaków i Polskę ma w… glębokim poważaniu…

Podobnie jest z kultem plugawego Jahwe ludobójcy. Ileż to milionów polskich ust śpiewało (i nadal śpiewa): „Boże coś Polskę… Ojczyznę wolną pobłogosław/racz nam wrócić Panie”. I co to dało? Nic! Absolutnie nic!  Nadal ani nie mamy wolnej Polski, ani jej nadjordański plugawiec nie błogosławi. A mimo to nadal jest ta pieśń przez żydłactwo śpiewana.

Choć jeden raz w naszej historii modlitwa do Jahwe ludobójcy została nadspodziewanie szybko wysłuchana. Piszę to na poważnie! A mam na myśli słowa herszta watykanu, JP nr 2 wypowiedziane na Placu Zwycięstwa w roku 1979:
„Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!

I już niecałe dziesięć lat później  „Duch Jahwe” w postaci Magdalenki i Okrągłego Stołu zstąpił i odnowił oblicze tej ziemi – choć niekoniecznie korzystnie dla Polaków. Za to niezwykle korzystnie dla narodu wybranego.

Przy okrągłym stole stosunek Żydów do Polaków wynosił 5:1. Okrągły stół był żydowskim spiskiem – koczownicy z obozu władzy udający do tej chwili komunistów odrzucili dotychczasową maskaradę i pchali Polskę w łapska pobratymców władających zachodem. Pomogli im w tym spisku  Żydzi z opozycji, zwłaszcza ci z żydowskiego KOR-u, cynicznie i podstępnie rzekomo broniący robotników. Dzisiaj chyba już nikt z byłych KOR-owców robotników nie broni. Chwalą za to zbójecki żydo-kapitalizm.
Inną sprawą jest to, że Jahwe jako „duchem” posłużył się Rockefellerem i Kissingerem. Obaj ci globaliści wiosną 1985 odwiedzili Gorbaczowa na Kremlu. Zaproponowali mu „demokratyzację” PRL poprzez dopuszczenie do sejmu 1/3 posłów solidarnościowej opozycji.  Tak, tak – Rockefeller upominał się na Kremlu o Solidarność. Nie dziwi więc fakt, że w wyborach do sejmu kontraktowego cztery lata później 1/3 miejsc przypadła Solidarności. Magdalenka, okrągły stół, kontraktowy sejm – to była realizacja planów globalnej sitwy przy pomocy wtajemniczonych w nie „polskich” Żydów.

I tak to po „okrągłym stole” Polska stała się krajem rządzonym przez koczowników. W myśl księgi zbrodni:

“Ziemię do której przybywasz jako przychodzień… dam tobie i twojemu potomstwu na wieczne posiadanie.
Rodzaju 17, 8

Jedyny okres w historii Polski, kiedy to przeciętnemu Polakowi nie groziło bezrobocie i bezdomność i kiedy posiadał on gwarantowane przez państwo bezpieczeństwo socjalne (i powoli polepszający się poziom życia) przy braku większych represji pod warunkiem zachowywania apolityczności to był okres 1956-1988.
Niestety taka sytuacja nie odpowiadała wielu „polskim” Żydom. Już w roku 1972 postanowili oni wpędzić Polskę w zadłużenie (potrzebne do wywołania kryzysu i społecznych wystąpień):

4 stycznia 1972 roku w Warszawie zebrał się Centralny Komitet Żydów w Polsce. Mam wykaz nazwisk i tematy tam omawiane. Chodzi o to, żeby polską gospodarkę uzależnić i firm i finansjery żydowskiej w taki sposób, by po kilku latach Żydzi mieli decydujący wpływ na to, co się dzieje w Polsce. Wtedy, gdy otrzymałem te materiały nie byłem jeszcze politykiem ogarniającym swą wiedzą tę dziedzinę życia i polityki i dlatego nie zwróciłem większej uwagi na te sprawy. Jeśli poruszano temat Żydów, uważałem, że to Polacy „przeginają” niepotrzebnie temat.”

To Żydzi wykorzystując niechęć Polaków do komuny oraz wpajaną nam rusofobię stali za rozruchami i wystąpieniami 1968, 1970, 1976 i 1980.

Ich celem było wyrwanie Polski z bloku wschodniego i oddanie jej w łapska zachodu. Plan ten przeprowadzili rękami naiwnych Polaków. Ja sam byłem ich nieświadomym użytecznym idiotą.
Kapitalną rolę w tej operacji odegrał kk. Wsparcie jakiego udzielał Solidarności JP nr 2 (milionów dolarów płynęły z Watykanu dla kontrolowanego przez Żydów podziemia) dorównywało wsparciu ze strony CIA i różnych kontrolowanych przez banksterów instytucji zachodnich:
„Stojąc w obliczu wojskowego zamachu stanu w Polsce Ronald Reagan i Jan Paweł II współdziałali w tajemnicy, aby utrzymać przy życiu związek “Solidarność”. Mieli nadzieję nie tylko wywrzeć nacisk na Warszawę, lecz także wyzwolić całą Europę Wschodnią.

Tylko prezydent Reagan i papież Jan Paweł II byli obecni w bibliotece watykańskiej w poniedziałek, 7 czerwca 1982 roku. Obaj spotkali się po raz pierwszy i rozmawiali ze sobą 50 minut. W tym samym skrzydle apartamentów papieskich kard. Agostino Casaroli i abp Achille Silvestrini rozmawiali z sekretarzem stanu Alexandrem Haigiem i Williamem Clarkiem, doradcą Reagan ds. narodowego bezpieczeństwa. Rozmowy koncentrowały się na izraelskiej inwazji na Liban.

Ale Reagan i papież spędzili tylko kilka minut dyskutując problemy bliskowschodnie. Skoncentrowali się bowiem na sprawie znacznie bliższej ich sercu: sytuacji w Polsce i sowieckiej dominacji w Europie Wschodniej. Podczas tego spotkania Reagan i papież uzgodnili przedsięwziąć tajną kampanię, mającą przyspieszyć rozkład sowieckiego imperium. Jak stwierdza Richard Allen, pierwszy doradca Reagana ds. narodowego bezpieczeństwa, było to jedno z wielkich tajnych przymierzy wszystkich czasów.

Operacja miała się ogniskować w Polsce, kraju najliczniejszym (o największej liczbie ludności) pośród sowieckich satelitów, a zarazem kraju urodzenia Jana Pawła II.

Zanim legalność “Solidarności” została przywrócona w roku 1989, rozkwitała ona w podziemiu, wspomagana, karmiona i wzbogacana radami przez strukturę (sieć) zorganizowaną pod auspicjami Reagana i Jana Pawła II. Tony wyposażenia – faksów (pierwszych w Polsce, pras drukarskich, urządzeń transmisji, telefonów, krótkofalówek, kamer wideo, kopiarek, teleksów, komputerów, procesorów – smuglowano do Polski kanałami zorganizowanymi przez księży, amerykańskich agentów, przedstawicieli AFL-CIO i europejskich ruchów związkowych. Pieniądze dla nielegalnego związku pochodziły z funduszy CIA, Narodowego Funduszu na rzecz Demokracji, tajnych rachunków Watykanu i zachodnich związków zawodowych.”


No i nas „wyzwolili”. A Wojtyła gorliwie zapędzał Polaków do „pełnej integracji” z Unią Jewropejską. Choć posiadający dobry wywiad wiedzieł, że Unia jest tworem Grupy Bilderberga i realizuje plany banksterów.
Na marginesie dodam, że Ronalda Reagana uważam za usłużnego szabas-goja.  W między czasie zmieniłem jedynie mój stosunek do komunizmu (wcześniej byłem fanatycznym antykomunistą) – jego zbrodniczy charakter w czasach żydo-bolszewii i żydo-komuny potępiam i odrzucam nadal w całości. Natomiast „socjalistyczne”  gwarantowane bezpieczeństwo socjalne, oraz państwową kontrolę nad bankami i emisją pieniądza popieram w całej rozciągłości. W socjaliźmie Rothschildzi czy Rockefellerowie byliby co najwyżej urzędnikami w państwowych bankach. A nie władcami pieniądza. Nie mieliby ich potęgi i władzy. A nam nie groziłby żydo-kapitalistyczny globalizm i depopulacja.

Jedynym ratunkiem dla nas, dla Polski i dla świata jest odrzucenie wszystkich ideologii podrzuconych nam na przestrzeni ostatnich 2 tysięcy lat przez samozwańczy naród wybrany. Poczynając od żydo-chrześcijaństwa, poprzez islam, kończąc na żydo-kapitaliźmie i politycznej poprawności. Powróćmy do starego, pogańskiego, przedżydowskiego porządku świata. Z naszymi Bogami, naszą kulturą, naszą tożsamością i naszym słowiańskim Duchem. Oraz z naszymi słowiańskimi wartościami – tolerancją w miejsce fanatyzmu jahwistów, poczuciem solidarności wspólnotowej wyrażającym się wspólną troską o wspólne dobro,  wolnością która sprawiała, że lokalne wspólnoty same o sobie decydowały i równością czyli społeczeństwem bez rządzących i rządzonych, bogatych i nędzarzy, miliarderów i bezdomnych.

.
opolczyk

.

precz z jahwizmem

.

Ręce Boga

Advertisements

41 thoughts on “Dlaczego Polska cierpi?

  1. Tak naprawdę Jahwe nie chce, aby go kochać – chce aby się go owieczki bały i drżały przed jego gniwewm. I to właśnie strach przed jego gniewem i karami jest fundamentem wszystkich jahwizmów. Tylko – czy strach jest dobrym fundamentem życia społecznego?

    Żeby ludzi kontrolować,wystarczy sprawić żeby zaczęli się bać
    a przed czym najłatwiej jest ludzi bronić?
    Przed tym co nie istnieje.

    Najpierw tworzymy sztuczny problem by następnie bohatersko go rozwiązać.
    Kilka dni temu słyszałem w radiowej Trójce wypowiedź z której wynika
    że każda parafia będzie miała własnego egzorcystę.
    Ciekawe po co?
    Przecież nikt nie ma problemu z „opętaniami”,nikt poza wiernymi
    którzy są opętani obsesjami i psychozami.

    Z drugiej strony nie wiem czemu akurat neojudazimy mają być wyznacznikiem prawdy?
    Czemu to oni są ci dobrzy,a reszta jest zła i trzeba się reszty pozbyć,nawrócić wyegzorcyzmować?
    Kto tak powiedział że religie abrahamowe nie są religiami zła
    a wyznawcy tych religii stoją po stronie dobra?

    Bycie złym to sztuka udawania dobrego
    Głupota lubi stroić mądre miny 😉

    Lubię to

  2. Poza wierszem Marka zapowiadamy w pierwszym numerze “Słowianić” następujące ważne teksty i rubryki:

    Słowo wstępne od każdego z redaktorów: tj. od Joanny Maciejowskiej, Czesława Białczyńskiego, Piotra Kudryckiego i Marka Wójtowicza

    W dziale: Słowianie – wczoraj, dziś i jutro

    Czesław Białczyński – “Tan 6 Wielki – Święto Kresu”

    Marek Wójtowicz – “Ogniu święty Ogniu” (o znaczeniu ognia w święcie Kresu)

    Winicjusz Kossakowski „Czy Polacy znali pismo ideograficzne?”

    Leszek Mioduchowski „Chronologia europejska przełomu XVI i XVII wieku”

    T.S. Marski „Księga popiołów” (fragment)

    Adam Smoliński „Czy obecni Germanie to też Ariowie?”

    Także: o Świętowicie na Ślęży i Romanie Zmorskim (Strażniku Wiary Słowian), którego wiersz można przeczytać, stojąc u posągu Świętowita na tej świętej słowiańskiej górze.

    W dziale: Przyroda – Zdrowy styl życia

    Zioła i kwiaty w kuchni: „Jedzmy kwiaty – nasturcja i stokrotka” – jak zbierać i przyrządzać zioła i kwiaty

    Przepisy z sistańskiej kuchni – Chołodziec litewski z boćwiny i zupa pomidorowa z kwiatem

    Zioła świętorujańskie – ruta zwyczajna i poganek rutowaty, legenda i prawdziwe działanie

    Ziemia cud natury: Puszcza Nurska i Białowieża: Święte Wzgórze Grabarka oraz Mielnik (Góra Uszeście), czyli o białowieskich miejscach mocy

    W dziale: W przestrzeni ducha i myśli

    Halina i Marek Portalscy „Dźwięk wszystko może”

    Tadeusz Owsianko „Listy do Olgi” (o zmianach duchowych w otaczającym nas Wszechświecie)

    Czesław Białczyński „Nowy Świętowit 2012 – znaczenie nowego rytu”

    Jail Kubacka – Ilona Kubacka „Nauka podczas snu” (fragment nowej książki)

    W dziale: Sztuka słowiańska

    grafiki Marka Hapona

    wiersze Wojciecha Świętobora Mytnika i Marka Wójtowicza

    bajka dla dzieci:

    Joanny Kuruc „Baśń o słowiku i królu”

    Dział Słowiańska hudba poprowadzi Wojciech Świętobor Mytnik

    Oprócz tego jako 12 stronicowa barwna wkładka Część 1 Trywidu Ślężańskiego z obrazami Joanny Maciejowskiej i tekstami Marka Wójtowicza

    Numer zawiera około 120 stron i jest ilustrowany także obrazami i grafikami Jerzego Przybyła oraz innych autorów.

    http://bialczynski.wordpress.com/2013/05/24/matrek-wojtowicz-kupilem-wczora-lnu-bialego-o-pierwszym-numerze-kwartalnika-slowianic/

    Lubię to

  3. „Katolicyzm, niechcąco zresztą, pozytywnie wpłynął na los Polski w XIV. Najpierw pod wpływem zagrożenia ze strony katolików-krzyżaków Łokietek zjednoczył rozbite na dzielnice państwo.”

    Jam częścią tej siły, która zła pragnąc, wiecznie czyni dobro „Mistrz i Małgorzata”

    Pytanie: Jeśli mamy do czynienia z bardzo destruktywną energią źle życzących ludzi
    czy nie możemy ich widzieć jako manifestacji jakiegoś bóstwa,które próbuje nam pomóc?

    Odp: Ci którzy próbują nam szkodzić faktycznie nam pomagają 🙂
    Pomagają nam praktykować wiele cnót dzięki którym możemy osiągnąć oświecenie.
    Dlatego właśnie Śantidewa mówi:
    „Gdyby nie było ludzi którzy Was denerwują
    jak moglibyście doskonalić cierpliwość?

    Gdyby nie było ludzi którzy wywołują w Was gniew
    jak moglibyście doskonalić dyscyplinę?

    Gdyby nie było ludzi lub zjawisk,które rozpraszałyby Wasz umysł
    odciągając go od doskonałej kontemplacji i medytacji
    jak moglibyście doskonalić ścieżkę mądrości?”

    Dlatego wszystkie przeciwności losu i przeszkody
    w rzeczywistości stanowią manifestację oświecenia. – Dzogczen Ponlop

    🙂

    Sądzę że to ma sens,inaczej nie jestem sobie w stanie wytłumaczyć
    dlaczego nasza tradycja została przykryta obcymi przeszczepami z pustyni.

    Właśnie po to wszystko co złe się stało,abyśmy mogli ponownie zrobić postępy
    bardziej się rozwinąć uodparniając na wirusa,wejść na kolejny poziom
    rozpocząć kolejny etap.

    Lubię to

  4. Dlatego właśnie Śantidewa mówi:
    “Gdyby nie było ludzi którzy Was denerwują
    jak moglibyście doskonalić cierpliwość?

    „Jeśli by ich nie było, a po cóż mielibyśmy
    w ogóle cierpliwość doskonalić? ” Warcislaw

    Gdyby nie było ludzi którzy wywołują w Was gniew
    jak moglibyście doskonalić dyscyplinę?

    Po cóż mielibyśmy ją wtedy doskonalić? Warcisław

    Dlatego wszystkie przeciwności losu i przeszkody
    w rzeczywistości stanowią manifestację oświecenia. – Dzogczen Ponlop

    Dlatego wszystkie przeciwności losu i przeszkody
    w rzeczywistości stanowią o naszej słabosci
    Gdybysmy byli silni tlumilbysmy je Warcislaw

    Lubię to

    • a po cóż mielibyśmy
      w ogóle cierpliwość doskonalić?”-Żeby się rozwijać 🙂 duchowo.

      Lubię to

        • Na to każdy musi sobie odpowiedzieć sam.
          Różni ludzie różnie definiują duchowy rozwój,np:
          wzrost jakości życia,wzrost świadomości,poszerzanie zakresu świadomości.

          Dla mnie duchowy rozwój oznacza stawanie się w trakcie praktyki lepszym,ale nie lepszym od kogoś
          tylko lepszym od siebie z czasu przed praktyką.

          Rozwój duchowy czyli równowaga
          połączenie tzw ciemnej i jasnej strony w jedno
          scalenie duszy.

          Bycie panem emocji i instynktów a nie ich niewolnikiem.
          Uświadomienie sobie nieświadomego
          które kieruje naszym życiem podczas gdy my nazywamy to przeznaczeniem.

          http://www.rozwojduchowy.net/artykuly-164_jakub_qba_niegowski.html

          Lubię to

    • Erwin Sówka (ur. 18 czerwca 1936 w Giszowcu w rodzinie górniczej). Polski malarz prymitywista, emerytowany górnik kopalni „Wieczorek” w Janowie. Jedyny żyjący twórca Grupy Janowskiej. Kiedy z grupy odszedł Teofil Ociepka, wyznaczył go na swojego następcę jako poważnie podchodzącego do okultyzmu, mistyki i śląskiego genius loci.

      Lubię to

  5. martwi mnie tak wielu ludzi z młodego pokolenia, które dopiero wchodzi w życie a już jest mocno nastawione roszczeniowo i materialistycznie. Nie są zainteresowani Harmonią z Naturą i Bogami, a co więcej Polska przestaje być ich domem.
    Cierpimy jako Naród i z głupoty kiedy tłumy jahwistów depczą nasze Święte miejsca ale też żydłactwo z pełną świadomością przyczyniło się do tego.
    Ciekawy kawałek muzyczny zostawię

    Lubię to

  6. http://kelthuz.blogspot.com/2010/07/o-daremnosci-rodzimowierstwa.html

    „Naród to kolektywistyczna bzdura”
    „Pogaństwo prowadzi do narodowego-socjalizmu i komunizmu” 😀
    „Polacy nie są Słowianami ani kulturowo, ani biologicznie” – Kelthuz

    „Rodzimowierstwo KelTuza zaczęło się i skończyło na śpiewaniu oceikających tandetą piosenek. Przy takim stopniu dojrzałości jaki do tej pory prezentował ciężko czuć się zaskoczonym jego nagłym zwrotem o 180 stopni. Pewnie zorientował się, że jednak nie obrósł kultem, nie stał się polskim Manowarem i w momencie, w którym zobaczył, że w oczach słuchaczy widać raczej politowanie niż zachwyt zabrał swoje zabawki do innej piaskownicy. „-Dragomir

    Lubię to

  7. Co do jednego to się nie zgodzę. Historia będzie cały czas weryfikowana. Zobaczcie, ze nawet ta, która ma 30 lat zmienia się gwałtownie. Teraz na wyposażenia archeologów wchodzi niesamowity sprzęt, można np. identyfikować ogniska/paleniska ukryte głęboko w ziemi. Skaning laserowy itp… Wystarczy jedno znalezisko na miarę Troi aby zrewidować historię tej części Europy….Nigdy nie mów nigdy…..Przecież nie ma pieniędzy żeby zbadać większość istniejących sic!!! stanowisk archeologicznych w Polsce lub badania prowadzone są częściowo…lub celowo 😉

    Lubię to

  8. Powtórzę ponownie. Dziwi mnie małą ilość zapisków w archiwaliach niemieckich z uwagi na nader częste kontakty w zakresie VI-IX wiek. A już nader dziwne są proporcje tych zapisów istniejących….Wiele informacji z pewnością skrywają stare inkunabuły…ale nie ma woli politycznej żeby prześwietlić sprawę.

    Lubię to

  9. Jeszcze jedna uwaga. Jeśli pochodzenie allochtoniczne jest prawdziwe dlaczego nie ma dokumentów w historiografii Chińskiej i Indyjskiej. Zwłaszcza odcinek 0-VI wydaje się w tym kontekście interesujący

    Lubię to

  10. Ciekawostka

    Czytałem że słynny Tupolew został poświęcony przez biskupa
    miało go to uchronić od katastrof i wszelakich złych przygód.

    Czy biskupia istota ludzka,samozwańczy pośrednik między bogiem a człowiekiem
    wzięła za to pieniądze?
    Po co było płacić i świecić samolot skoro i tak doszło do katastrofy?
    Niech biskup zwróci pieniądze.

    A może właśnie dlatego doszło do katastrofy
    bo biskup go „poświęcił” czyli rzucił na niego klątwę? 😉
    Widocznie Ojciec Izraela Pan Adonai Jeszua,czuwał nad wszystkim.

    Lubię to

  11. http://wiadomosci.onet.pl/swiat/wegry-deputowany-jobbiku-podal-w-watpliwosc-holoka,1,5524344,wiadomosc.html

    Węgry: deputowany Jobbiku podał w wątpliwość Holokaust

    Poseł skrajnie prawicowej partii Jobbik Tamas Gaudi-Nagy powiedział w parlamencie Węgier, że informacje na temat obozu zagłady Auschwitz mijają się z prawdą. Zasugerował też, że świadectwa historyczne o Holokauście są nieprawdziwe bądź przesadzone.

    “Jeśli chodzi o obóz śmierci Auschwitz, to pojawiło się wiele głosów krytycznych” dotyczących tego jak wydarzenia “są przedstawiane na miejscu i jaka jest prawda historyczna” – powiedział Gaudi-Nagy.

    Jak pisze AFP, poseł unikał bardziej dobitnych sformułowań w obawie przed ewentualnymi konsekwencjami natury prawnej. Gaudi-Nagy przemawiał podczas debaty parlamentarnej na temat konieczności edukowania społeczeństwa w kwestiach dotyczących zbrodni popełnionych przez reżimy XX wieku.

    Posłowie Jobbiku wielokrotnie wypowiadali się w parlamencie na temat Holokaustu i Żydów w sposób bardzo kontrowersyjny, zaś cała partia słynie ze skłonności do negowania Zagłady – pisze AFP.

    W 2012 roku Marton Gyongyosi zaproponował stworzenie listy osób pochodzenia żydowskiego, które są członkami rządu, tłumacząc to względami bezpieczeństwa narodowego. W 2011 r. rzeczniczka Jobbiku Dora Duro użyła terminu “tak zwany Holokaust”, sugerując, że nigdy nie miał on miejsca.

    Podczas majowego zgromadzenia Światowego Kongresu Żydów (WJC), które odbyło się w Budapeszcie szef rządu węgierskiego Viktor Orban zadeklarował “zero tolerancji dla antysemickich wybryków na Węgrzech”.

    W końcowej rezolucji WJC zwrócił jednak uwagę na wzrost popularności i agresywność odradzających się partii neonazistowskich, zwłaszcza na Węgrzech i w Grecji. Jak pisze AFP wybór Budapesztu na miejsce obrad zgromadzenia WJC był gestem solidarności wobec Żydów na Węgrzech. Społeczność żydowska liczy w tym kraju 100 tysięcy osób, najwięcej w Europie Środkowej.

    Uczestnicy spotkania skrytykowali władze Węgier, zarzucając im, że nie zapewniają ochrony żydowskiej mniejszości, dopuszczają do antyżydowskich manifestacji na ulicach węgierskich miast oraz antysemickich wystąpień w parlamencie.

    ~dgzhst : Holocaust był. To nie ulega wątpliwości. Jeśli jednak popatrzy się na ilość Żydów przyznających się do tego że mają coś wspólnego z Polską, to dyskusyjna staje się skala holocaustu. Bo jeśli holocaust był tak wielki w swym ogromie, jak często podkreślają sami Żydzi, to jak to możliwe, że ich rodzice i dziadkowie jednocześnie zginęli i jednocześnie ich spłodzili. I chyba najgorsze jest to, że wszyscy mówią o holocauście, jego ogromie, a jednocześnie są to tylko szacunki. Nawet nie jest pewne na ile przybliżone. Chyba brakuje rzetelnego opracowania na ten temat.

    ~Wojtek : Fakty są takie, że w latach 50-tych, 60-tych, będąca pod wielkim żydowskim wpływem komunistyczna propaganda w Polsce twierdziła, że w Auschwitz zginęło ponad 4 mln ludzi. Problem w tym, że skoro się ostatnio od wielu lat stwierdza, że było to “tylko” 1,1 mln., nawet nie 1,5 mln, to czemu ogólna liczba niemieckich ofiar nie jest odpowiednio obniżana. Liczbę Polaków zabitych przez Niemców, określana na 3 mln, przypuszczalnie zawyżono, przypisując im ofiary sowieckich zbrodni, no i ukraińskich. Jeśli liczbę Polaków, ofiar Niemców, zawyżono o 20?%, czemu by tak się nie miało stać zaraz po wojnie z liczbą ofiar żydowskich? To kiedy poprawka tego? – Zprowokowany

    Według Wiki – w czasie II wojny zamordowano 25-30 mln Słowian – największa procentowo liczba ofiar to populacja Polski i Rosji. To jest prawdziwy holocaust – o tamtym nie ma co mówić – to mały pikuś, przy holocauście Słowian – nie mówiąc o tym że w armii niemieckiej na front goniono także Słowian spod zaborów – z Pomorza, Wielkopolski, Łużyc, Wędlandu. Do tego – jak udowodniłem – nie wiadomo kogo zabijano w Auschwitz (czy nie żydów R1a1?), bo rasa żydowska jako rasa nie istnieje – istnieje tylko wspólnota wyznaniowa mówiąca dziwnym językiem jidisz, którego alfabet składa się z przeformatowanych słowiańskich run.-CB

    http://bialczynski.wordpress.com/2013/05/20/ras-a-sprawa-polska-czyli-o-rasizmie/#comment-35925

    Lubię to

  12. „Poseł skrajnie prawicowej partii Jobbik Tamas Gaudi-Nagy powiedział w parlamencie Węgier, że informacje na temat obozu zagłady Auschwitz mijają się z prawdą. Zasugerował też, że świadectwa historyczne o Holokauście są nieprawdziwe bądź przesadzone.

    “Jeśli chodzi o obóz śmierci Auschwitz, to pojawiło się wiele głosów krytycznych” dotyczących tego jak wydarzenia “są przedstawiane na miejscu i jaka jest prawda historyczna” – powiedział Gaudi-Nagy.

    Jak pisze AFP, poseł unikał bardziej dobitnych sformułowań w obawie przed ewentualnymi konsekwencjami natury prawnej. Gaudi-Nagy przemawiał podczas debaty parlamentarnej na temat konieczności edukowania społeczeństwa w kwestiach dotyczących zbrodni popełnionych przez reżimy XX wieku.”

    Już zarezerwowanie terminu “holokaust” pisanego z dużej litery przez propagandę żydowską wyłącznie dla Żydów jest uzurpacją. II wojna to były holokausty wielu nacji. A Żydzi nie byli nacją najbardziej poszkodowaną. Nie ponieśli też największych strat ani w ilości bezwzględnej, ani procentowo (Romów procentowo wymordowano przynajmniej tyle samo – ich było łatwiej “identyfikować”).

    W czasie gdy w III Rzeszy nadal jeszcze istniały legalne obozy szkoleniowe dla syjonistów, w Polsce po 1 września 1939 zaczęto w sposób metodyczny i planowy mordowanie polskiej elity. Był to ewidentny holokaust elity polskiego narodu.
    Realizowała go III Rzesza w ramach tzw. “Intelligenzaktion” będącej częścią zbrodniczego planu Generalplan Ost.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Intelligenzaktion

    Związek Polaków w Niemczech zdelelegalizowano dużo wcześniej, niż organizacje syjonistyczne:

    „Z chwilą wybuchu II wojny światowej rozpoczęły się aresztowania członków. Na podstawie Rozporządzenia Rady Ministrów dla obrony III Rzeszy z dnia 27 lutego 1940 r.[4] związek został zdelegalizowany, a jego majątek skonfiskowany. Część działaczy rozstrzelano, a ok. 1200 członków uwięziono w obozach koncentracyjnych. Całkowitą liczbę prześladowanych szacuje się na co najmniej 2 000 osób[5]. Straty materialne poniesione przez polską mniejszość narodową w Niemczech, spowodowane konfiskatą majątku wyceniane są na co najmniej 8,45 milionów reichsmarek
    (…)
    Wszyscy członkowie Związku Polaków w Niemczech wpisywani byli na specjalną listę „wrogów Rzeszy”, tzw. Sonderfahndungsbuch Polen, przygotowaną przez przez kontrwywiad służby bezpieczeństwa SS, tzw. Sicherheitsdienst w Berlinie. Na jej podstawie przeprowadzano masowe aresztowania polskiej inteligencji oraz dokonywano czystek etnicznych ramach w Operacji Tannenberg i Intelligenzaktion. Władze niemieckie przygotowały jeszcze przed wojną policyjne tzw. „akcje specjalne”, wymierzone w mniejszość polską zamieszkałą na terenie Niemiec. W piątek 25 sierpnia 1939 roku niemiecka policja aresztowała wszystkich uczniów polskiego gimnazjum w Kwidzynie w wieku od lat 9 do 17, których wraz z nauczycielami skierowano do tzw. „obozu ochronnego”. Z chwilą wybuchu II wojny światowej Związek został zdelegalizowany przez władze III Rzeszy, jego majątek skonfiskowany, część działaczy rozstrzelano, a ok. 1 200 członków uwięziono w obozach koncentracyjnych głównie w Hohenbruch (KL), Mauthausen-Gusen i Sachsenhausen (KL).”

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Zwi%C4%85zek_Polak%C3%B3w_w_Niemczech#Represje

    Kompletnie propaganda żydowska przemilcza współudział Żydów w aparacie represji i armii Hitlera.
    .

    .
    Przemilcza też aktywną i wydatną pomoc Judenratów i żydowskiej policji w wywózkach do obozów.
    Przemilcza ponadto fakt odmowy udzielenia pomocy wywożonym do obozów Ostjuden przez pobratymców z USA i Palestyny (“Jedna krowa w Palestynie jest ważniejsza niż wszystcy Żydzi w Polsce”).

    W obozach masowego gazowania Żydów nie było. Ginęli jak inni więźniowie – z wyczerpania, niedożywienia i chorób. Gdyby ich rzeczywiście eksterminowano, Szymon Wiesenthal nie przeżyłby sześciu „obozów śmierci”.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Szymon_Wiesenthal
    A i noblista Imre Kertész skończyłby w komorze gazowej. A on przeżył i Auschwitz, i Buchenwald.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Imre_Kert%C3%A9sz

    Ilość ofiar żydowskich już od dnia zakończenia wojny była zawyżana. A liczbę 6 milionów ofiar żydowskie gazety powtarzały już od roku 1869.
    https://opolczykpl.wordpress.com/2013/04/09/w-obronie-prawdy-historycznej-i-dobrego-imienia-polakow/

    Znamienne jest zdanie:

    „…poseł unikał bardziej dobitnych sformułowań w obawie przed ewentualnymi konsekwencjami natury prawnej”.

    Nie ma w historii żydo-Zachodu żadnego innego „wydarzenia”, którego negowanie zagrożone jest konsekwencjami natury prawnej. Pytaniem jest – jeśli oficjalna wersja żydowska jest prawdziwa -to niech propaganda żydowska wykarze bezprzeczne dowody na 6 milionów i na masowe gazowanie. W ten sposób zamknie usta „rewizjonistom”. Ponieważ dowodów takich nie ma – ludzi knebluje się konsekwencjami natury prawnej.
    Ewentualnie zastrasza się ich, czy wysadza w powietrze:

    „To nie Francois Duprat, jeden z pierwszych francuskich rewizjonistów Holocaustu, podkładał bomby. To jemu podłożono ładunek wybuchowy pod samochód. W następstwie zginął on, a jego żona została poważnie ranna. To nie David Irving szalał z młotem w ręku po ulicach Londynu. To jemu politycznie poprawny drań wywrócił do góry nogami mieszkanie, a inny pobił w restauracji. To nie Ernst Zuendel – cokolwiek by o nim nie powiedzieć – zabawiał się w bombiarza. To jemu fachowo wysadzono w roku 1995 w powietrze dom w Toronto. To nie członkowie Institute for Historical Review z Kaliforni nawoływali do gwałtu. To im w roku 1984 zafundowano wybuch, ofiarą którego padł budynek Instytutu oraz magazyn ksiązek. To nie Robert Faurisson w towarzystwie psa pobił w parku bandę opryszków. To oni skatowali ciężkimi buciorami nobliwego profesora, deformując mu twarz. To nie Michel Cagnet, student Sorbony i rewizjonistyczny badacz-amator, zaczaił się na żydowskie komando z butelką kwasu solnego w kieszeni. To jemu spalono twarz. To nie rewizjoniści Holocaustu anulują uczonym uczciwie uzyskane tytuły doktorskie. To oni są ich pozbawiani. To nie oni wyrzucają niepokornych z wyższych uczelni i z gimnazjów. Sami są wyrzucani. To nie, to nie, to nie…

    Być może za wcześnie o tym pisać. Polityczna poprawność zdaje się święcić tryumfy. Ale nadejdzie taki czas, gdy padnie z kretesem – jak wszystko, co sztuczne i głupie zarazem. Jej filary, dzisiaj z cicha podmywane, jutro runą jeden po drugim w świetle jupiterów. Życie nie może opierać się na intelektualnym zakazie mówienia, pisania, a przede wszystkim zdroworozsądkowego myślenia. I wtedy zaczniemy rozmawiać. Sire ira et studio.”

    http://dariuszratajczak.blogspot.de/2009/01/jak-trudno-by-kamc_19.html

    Autora tych słów, Dariusza Ratajczaka także zamordował żydowski szwadron śmierci.

    A na marginesie dodam – polityczna poprawność ośmiesza tzw „wyznawców” teorii spiskowej głoszącej, że Żydzi rządzą Zachodem. Ale jeśli to nie jest prawda a tylko wyssana z palca teoria spiskowa to rysuje się następujący problem – jak udało się Żydom narzucić wielu krajom zachodu i zakotwiczyć w ich kodeksach karnych paragrafy dotyczące ścigania rewizjonistów holokaustu? Gdyby nie mieli władzy, to we wszystkich krajach poza Izraelem negowanie oficjalnej, propagandowej wersji holokaustu byłoby jak najbardziej dopuszczalne i niezagrożone konsekwencjami natury prawnej. Ich istnienie jest dowodem na potęgę żydowskich wpływów na żydo-zachodzie.

    Lubię to

  13. W dniach 1 – 2.06 odbędzie się webcast otwarty retritu
    z Czögjalem Namkhai Norbu w Nowym Jorku
    którego tematem nauki Longsal Atii Gongpa Ngosprod (Wprowadzenie do stanu Ati serii nauk Longsal).

    Atiyoga (tłum. Szczyt Jogi) lub Dzogczen (Wielka Doskonałość) odnosi się do natury rzeczywistości i świadomości, nigdy niepowstałego fundamentalnego stanu, który przekracza umysł z jego dualizmem “ja” i “inne”. Naucza o stanie “samo – wyzwolenia” bez potrzeby udoskonalania
    czy zmiany, zawierającego naturalnie wszystkie doskonałe właściwości oświecenia. Każda istota bez wyjątku posiada tę podstawę.

    http://www.echo.szczecin.pl/imprezy-03,09-8571_23506-ati_joga_spoczywanie_we_wlasnej_naturze_umyslu.html

    http://yogin.pl/medytacja/buddyzm/567-mantra-padmasambhawy-om-ah-hung-benza-guru-pema-siddhi-hung.html

    Plan webcastu:

    – 01.06,
    – godz. 01:00 – 03:00 (w nocy),
    – godz. 16:00 – 18:00,
    – godz. 22:00 – 24:00.
    – 02.06,
    – godz. 16:00 – 18:00.

    Dostęp ze strony: http://www.shangshunginstitute.net/webcast/index.php

    Szczegółowe informacje na temat retritu wraz z jego aktualnym planem
    znajdziecie na: http://www.shangshunginstitute.net/webcast

    “Ktoś kto zaczyna interesować się naukami duchowymi
    może zapragnąć odsunięcia się od rzeczy materialnych
    tak jakby nauki te były czymś co nie ma nic wspólnego z codziennym życiem.

    Często wynika to z chęci ucieczki od swych własnych problemów
    czemu może towarzyszyć złudna nadzieja że znajdzie się coś
    co w cudowny sposób pozwoli wyjść poza to wszystko.

    Nauki są jednak oparte na podstawie którą stanowi nasza faktyczna ludzka kondycja.
    Wszyscy mamy fizyczne ciało z jego różnorakimi ograniczeniami:
    każdego dnia musimy jeść,pracować,odpoczywać itd

    To nasza rzeczywistość i nie możemy jej ignorować.

    Nauki Dzogczen nie są ani filozofią ani doktryną religijną
    Nie są też tradycją kulturową.
    Kto rozumie przesłanie tych nauk ten odkrywa swój własny,prawdziwy stan
    kończy z wszelkimi omamieniami i mistyfikacjami które mają swoje źródło
    w ludzkim umyśle.

    Świadomość własnego stanu jest jedynym źródłem z którego może wynikać przysparzanie dobra innym.
    Jedynie wtedy możemy pomagać innym gdy wiemy jak pomóc sobie samym
    i jak pracować z położeniem w którym sami się znajdujemy.

    Co jednak mamy na myśli gdy mówimy o “byciu świadomym swego prawdziwego stanu”?
    Oznacza to że obserwujemy siebie,odkrywamy kim jesteśmy,jak sobie to przedstawiamy
    jaka jest nasza postawa wobec samego życia i innych istot.

    Postrzegając nasze ograniczenia,nasze sądy i namiętności
    naszą dumę i zazdrość oraz wszelkie przywiązania w których codziennie się zasklepiamy
    możemy zadać sobie pytanie:jakie jest ich źródło,w czym mają one swoją podstawę?

    Ich źródłem jest nasza dualistyczna wizja,nasze uwarunkowanie.
    By pomóc sobie i innym,musimy najpierw przezwyciężyć wszelkie ograniczenia
    w których tkwimy,właśnie to jest prawdziwym celem nauk.

    Wszelkie nauki są przekazywane w horyzoncie danej kultury
    w horyzoncie pewnej wiedzy którą dysponują istoty ludzkie.

    WAŻNĄ RZECZĄ JEST JEDNAK NIE UTOŻSAMIANIE JAKIEJŚ TRADYCJI CZY KULTURY Z NAUKAMI
    PONIEWAŻ ISTOTĄ NAUK JEST WIEDZA O NATURZE JEDNOSTKI.

    Wartość danej kultury polega na tym że kultura pozwala przekazywać ludziom nauki.

    Sama kultura nie jest jednak tożsama z naukami.

    Przywołajmy przykład buddyzmów.
    Siakjamuni żył w Indiach i aby przekazać swoją wiedzę nie stworzył kultury
    o jakiejś nowej postaci,ale posłużył się w tym celu współczesną mu kulturą hinduską.

    Podobnie ma się rzecz z przeszczepieniem buddyzmówna grunt kultury tybetańskiej.
    Padmasambhawa któy wprowadził nauki Wadżrajany do Tybetu
    nie odrzucił praktyk starożytnej tradycji Bon,gdyż wiedział że również one
    mogą być wykorzystane w jej naukach-dlatego włączył je do praktyk buddyzmu tantrycznego.

    Do prawdziwego znaczenia nauk należy dochodzić poprzez własną kulturę
    w przeciwnym razie może się pojawić konflikt między zewnętrzną formą danej tradycji
    a istotą jej przesłania.

    Weźmy przykład osoby z zachodu która przybywa do Indii aby znaleźć nauczyciela.
    W Indiach spotka tybetańskiego mistrza który żyje w odizolowanym od świata klasztorze
    nie wiedząc nic o kulturze zachodniej.
    Poproszony o nauki ,mistrz udzieli ich w taki sposób w jaki czyni to
    gdy naucza Tybetańczyków.
    Oprócz problemów natury językowej,uczeń z Zachodu może napotkać inne problemy.
    Być może otrzymał on ważną inicjację i poruszyła go jej specjalna atmosfera
    może też doświadczyć duchowej”wibracji”,która temu towarzyszyła
    ale nie zrozumiał jej znaczenia.

    Zauroczony egzotycznym mistycyzmem może spędzić parę miesięcy w klasztorze
    przyswajając sobie kilka aspektów tybetańskiej kultury
    a także niektóre z jej religijnych obrzędów.
    Powróciwszy na Zachód,będzie przekonany że zrozumiał buddyzmy.
    Zachowując się jak Tybetańczyk może się teraz czuć kimś inny niż otaczający go ludzie.

    W rzeczywistości jednak człowiek Zachodu który chce praktykować tybetańskie nauki
    wcale nie musi przeobrażać się w Tybetańczyka,wręcz przeciwnie.
    Musi umieć połączyć te nauki ze swoją własną kulturą,by je potem przekazać
    w ich esencjonalnej formie innym ludziom Zachodu.

    Często jednak dzieje się tak że ludzie Zachodu zetknąwszy się z naukami wschodnimi
    zaczynają uważać że ich własna kultura nie ma żadnej wartości.
    Postawa taka jest poważnym błędem gdyż w każdej kulturze tkwią wartości
    wiążące się z jej otoczeniem i właściwymi jej uwarunkowaniami.

    Nie można twierdzić że jedna kultura przewyższa drugą.”-CzNN

    ( Można -Mez )
    “Również w świetle współczesnej wiedzy o człowieku i o świecie duchowym wiara w reinkarnację dusz nie ma uzasadnionych podstaw – tym bardziej, że Objawienie Boże jej zaprzecza. ” koń by się uśmiał

    “Niestety, w Polsce wzrasta moda na wszystko, co obce.”
    Tak jakby kościoły neojudaistyczne z pustyni,były nasze Słowiańskie

    “Hindusi, którzy mieli kontakt z Europejczykami, przyjęli od nich wiele poglądów. Im nauka Jezusa Chrystusa niejednokrotnie bardziej się podoba niż poglądy wedyjskie.”
    Nic dziwnego skoro neojudaizmy tworzono w oparciu o filozofie i religie Wschodu

    “Ci, co naprawdę zgłębili wiarę chrześcijańską, wyraźnie mówią, że posiada ona najwyższy poziom etyczny.”
    Duma,pycha,narcyzm,megalomania,postawa wyższościowa-wartości neojudaistów

    “Stąd Gandhi i inni postępowi Hindusi, chcąc obalić negatywne skutki wedyjskiej tradycji, przeredagowali Wedy i wpisali w ich treść wiele myśli zaczerpniętych z Biblii” BREDNIE ,ale cóż ,można tylko współczuć naiwniakom którzy kupią te bajki.


    Jogini mówią o oczyszczeniu, gdy poprzez ćwiczenia oddechowe, mantrę, autohipnozę czy inne metody osiągają tzw. „czysty umysł”. Czysty w nomenklaturze jogina, oznacza to, że w jego umyśle nie pojawia się już żadna myśl. Dlatego niektórzy Jogini ten stan określają jako „pustka”. Jogini będący w stanie czystego umysłu, czyli pustki, osiągają psychiczny spokój, relaksują się, ale jest to stan całkowitej bezmyślności ”

    Osoba która pisze takie brednie faktycznie ma zawieszone myślenie
    albo ktoś jej płaci za wywoływanie ignorancji u innych.

    ” niektórzy propagatorzy sekt wręcz oczerniają i wyszydzają Kościół Katolicki ”

    Bezczelność,oprawca znowu stawia się w roli ofiary
    Świetny tekst,wzorcowy przykład psychomanipulacji,polecam całość
    http://www.kaplani.com.pl/mysli/czytelnia/art_religie_wschodu.html

    Wracając do wypowiedzi Czogjala Namkhaia Norbu.

    “Istotne jest raczej to w jakim stopniu dana kultura sprzyja rozwojowi wewnętrznemu jednostki.
    Dlatego przenoszenie zasad i obyczajów danej kultury(np neojudaiszmy-Mez)
    w obce jej środowisko (Europa-Mez)
    nie może przynieść korzyści.
    (Mało tego,przynosi tylko szkody-Mez)
    https://opolczykpl.wordpress.com/2013/05/27/dlaczego-polska-cierpi/

    Nie można jednak nie uwzględnić wagi indywidualnych nawyków oraz środowiska kulturowego
    gdy chodzi o możliwość zrozumienia nauk.
    Nie można bowiem przekazać stanu wiedzy posługując się przykładami które są obce słuchaczowi.
    Stąd ogromne znaczenie ma znajomość danej kultury.
    Same nauki zasadzają się jednak na wewnętrznym stanie wiedzy
    KTÓREGO NIE MOŻNA MYLIĆ Z KULTURĄ
    w horyzoncie której są one przekazywane,z jej wszystkimi stereotypami
    pożądkiem społeczno-politycznym itd

    Człowiek stworzył wiele kultur w różnych epokach i miejscach.
    Ktoś,kto interesuje się naukami musi być tego świadom i wiedzieć
    jaką postawę zająć wobec różnych kultur,by nie uwarunkowała go ich forma zewnętrzna.

    Przykład:Ci którzy już dysponują pewną wiedzą na temat kultury tybetańskiej
    mogą sądzić że praktyka Dzogczen wymaga przejścia na buddyzm bądź Bon
    gdyż nauki te odnajdujemy w obu tych tradycjach.

    Kto tak sądzi pokazuje w jak ograniczony sposób myśli.
    Gdy zdecydowaliśmy się podążać duchową ścieżką,może się nam wydawać
    że musimy coś zmienić w naszym sposobie ubierania się,jedzenia,postępowania itd

    Nauki Dzogczen nie wymagają jednak od nikogo by się opowiedział za jakąś doktryną religijną,został mnichem,czy też je przyjął na ślepo i stał się “dzogczenistą”
    Wszystkie te rzeczy mogą się stać poważnymi przeszkodami na drodze
    do prawdziwej WIEDZY.

    Fakt że ludzie zwykli wszystko szufladkować oznacza
    że nie potrafią zrozumieć niczego co nie zawierałoby się o obrębie
    ICH WŁASNYCH OGRANICZEŃ.

    Gdy opowiadam że praktykuję Dzogczen,łączy się mnie z buddyzmem Njingma
    inni zaś wiedząc że napisałem kilka książek o Bon
    mówią że jestem Bonpo.

    DZOGCZEN NIE JEST JEDNAK ŻADNĄ SZKOŁĄ,SEKTĄ
    CZY TEŻ JAKIMŚ SYSTEMEM RELIGIJNYM.

    JEST STANEM W I E DZ Y

    który przekazywali mistrzowie poza ograniczeniami właściwymi danej szkole czy tradycji monastycznej
    W linii nauk Dzogczen byli mistrzowie którzy wywodzili się ze wszystkich warstw społecznych.
    Byli wśród nich rolnicy i nomadzi,mnisi i arystokraci a także wielkie postacie życia religijnego
    ze wszystkich tradycji i szkół.

    Osoba która jest naprawdą zainteresowana naukami
    musi zrozumieć ich podstawę,nie uzależniając się jednak od ograniczeń
    jakie są właściwe danej kulturze.
    Rozmaite organizacje,instytucje i hierarchie które znajdujemy w wielu tradycjach
    często stają się czynnikami naszego uwarunkowania,czego jednak przeważnie
    nie jesteśmy w stanie dostrzec.

    PRAWDZIWA WARTOŚĆ NAUK LEŻY POZA WSZELKIMI STRUKTURAMI
    KTÓRE TWORZONE SĄ PRZEZ LUDZI.

    By odkryć czy nauki są dla nas czymś żywym,musimy jedynie obserwować
    w jakim stopniu jesteśmy wolni od tych wszystkich czynników
    które mogą nas uwarunkować i ograniczać.

    Ktoś kto naucza Dzogcen,mistrz czy mistrzyni
    stara się pokazać STAN WIEDZY.
    Celem mistrza jest “przebuddzenie” ucznia,otwarcie jego świadomości na pierwotny stan.
    Prawdziwy Mistrz nigdy nie mówi:”Podążaj za moimi zasadami i stosuj się do nauczanych przeze mnie reguł”
    (Tak jak w neojudaizmach gdzie jest to powszechnie stosowany manewr-Mez)

    Mistrz powie natomiast:”Otwórz swoje oko wewnętrzne i obserwuj siebie.
    Przestań szukać jakiejś zewnętrznej lampy która oświeci Cię z zewnątrz.
    Poszukaj swojej wewnętrznej lampy.
    W ten sposób nauki staną się w Tobie czymś żywym
    a Ty będziesz żył naukami”

    Nauki musza stać się żywą wiedzą we wszystkich działaniach dnia codziennego.
    Jest to sednem praktyki-poza tym nie trzeba nic szczególnego robić
    Nauki Dzogczen może praktykować zarówno mnich nie łamiąc ślubowań
    jak i katolicki ksiądz czy robotnik.
    Ponieważ nauki Dzogczen nie zmieniają ludzi z zewnątrz
    lecz doprowadzają ich do przebudzenia wewnętrznego,dlatego mogą oni dalej pełnić
    w społeczeństwie te role jakie im przypadły w udziale.
    Jedyną rzeczą o którą prosi mistrz Dzogczen będzie obserwowanie samego siebie
    w celu osiągnięcia świadomości potrzebnej do stosowania nauk w życiu codziennym.

    Każda religia czy nauka duchowa ma swe własne zasady filozoficzne
    swój charakterystyczny sposób widzenia rzeczy.
    Np w obrębie samego buddyzmu powstały różne systemy
    wyłoniły się rozmaite tradycje.
    Często nie zgadzają się one między sobą co spowodowane jest subtelnościami
    w interpretacjach podstawowych zasad.
    W Tybecie te kontrowersje filozoficzne utrzymują się do dziś
    a ich rezultatem jest wielki korpus literatury polemicznej.
    (Zupełnie jak u nas,każdy związek Rodzimowierczy ma swoją wizję duchowości
    szkoda że na wzór i podobieństwo neojudaistów,zaczyna się udowadnianie
    kto jest prawdziwym a kto fałszywym Rodzimowiercą-Mez)

    W Dzogczen nie przywiązuje się jednak wagi do poglądów filozoficznych.
    Sposób widzenia rzeczy nie opiera się na wiedzy intelektualnej
    lecz na świadomości własnego,prawdziwego stanu jednostki.

    Każdy z nas myśli przeważnie na swój własny sposób i ma swe własne przekonania
    co do życia nawet jeśli nie zawsze dają się one filozoficznie zdefiniować.
    Wszelkie teorie filozoficzne są tworem błądzącego ,dualistycznego umysłu człowieka.
    Na gruncie filozofii to,co dziś uważa się za prawdziwe
    jutro może okazać się fałszywe.

    NIKT NIE MOŻE ZAGWARANTOWAĆ PRAWDZIWOŚCI FILOZOFII.
    Dlatego intelektualne widzenie rzeczywistości jest zawsze częściowe i względne.

    PRAWDY NIE DA SIĘ ZNALEŹĆ I POTWIERDZIĆ NA SPOSÓB LOGICZNY.

    ZAMIAST TEGO NALEŻY RACZEJ ODKRYĆ TO
    JAK UMYSŁ W STANIE DUALIZMU NIEUSTANNIE SIĘ OGRANICZA.
    ŹRÓDŁEM NASZEGO CIERPIENIA WSZELKICH NASZYCH KONFLIKTÓW
    JEST DUALIZM

    WSZELKIE NASZE POGLĄDY I WIERZENIA NIEZALEŻNIE OD TEGO JAK BYŁYBY GŁĘBOKIE
    SĄ JAK SIEĆ KTÓRA CHWYTA NAS W DUALIZM.
    Odkrywając swoje ograniczenia powinniśmy je przezwyciężyć i uwolnić się od
    wszelkiego typu przekonań

    (co do swojej nieomylności,jak w przypadku neojudaistów
    i sporej grupy “prawdziwych rodzimowierców”którzy lepiej wiedzą-Mez)

    religijnych ,politycznych czy też społecznych”-Czogjal Namkhai Norbu

    Dodam od siebie tylko tyle że
    nie wolno mylić poglądów i opinii większości z prawdą

    Lubię to

    • Czy ktoś z czytających tego bloga zamierza wziąć udział w webcascie? 🙂

      Jeśli tak to mam prośbę do osób które znają się na komputerach.
      Istnieje taki oto darmowy program
      http://www.instalki.pl/programy/download/Windows/tworzenie_demonstracji/Dxtory.html

      Służy do nagrywania tego co dzieje się na ekranie monitora.
      Chciałoby się komuś nagrać te nauki i wrzucić je potem na Youtub?
      Średnio się znam na komputerach i nie wiem czy opanuję ten program do jutra.
      Poza tym,nie mam już miejsca na dyskach a wszystkie części będą trwać łącznie 7 godzin
      nie wiem ile to gigabajtów .

      Wszystko jest na żywo i nie będzie powtórek a ja bym jednak wolał mieć możliwość cofnięcia i przesłuchania kilka razy gdybym jakiejś kwestii nie zrozumiał od razu.

      Lubię to

      • Nauki dzogczen, od samego początku prowadzą nas ku zrozumieniu stanu dzogczen. Wielu ludzi sądzi, że dzogczen jest jakąś tradycją, albo filozofią. W naszym życiu, pełno jest tego typu ograniczeń. Niektórzy myślą, że dzogczen to jakaś książka, w której coś jest wytłumaczone. Dzogczen nie jest niczym takim.
        Tybetańskie słowo „dzogczen” pochodzi z języka oddijany. To właśnie tam, a nie w tybecie, pojawiły się nauki dzogczen. Nauczyciel dzogczen, był swego rodzaju emanacją Buddy Siakjamuniego, słynnego twórcy buddyzmu. Nie znaczy to, że natychmiast po zamanifestowaniu przez Buddę paranirwany – manifestacji śmierci, pojawiła się emancja Guru Garaba Dordże. Przyszedł on na świat jakieś trzysta lat później, w krainie Oddijana. Nauki które przekazał, nazywamy dzogczen. Udzielał ich w Oddijanie i tam też się rozprzestrzeniły. W dawnych czasach, Oddijana była zachodnią częścią Indii. Dzisiaj, tereny te zajmuje Pakistan. W Pakistanie nie praktykuje się dzogczen, co więcej nauki te zniknęły z całej Azji Centralnej. Gdy region ten został podbity przez Turków, wszystkie te miejsca stały się muzułmańskie. Na przykład, w zachodnich chinach jest region o nazwie Xinjiang. Na jego terenie leży Turkistan. Kiedyś kwitła tam buddyjska kultura, lecz po inwazji muzułmanów kraj ten stał się Turkistanem, a jego mieszkańcy zaczęli wyznawać Islam. To dotyczy wszystkich dawnych państw Azji Centralnej: Afganistan, Pakistan i Xinjiang – wszystkie stały się krajami muzułańskimi.
        Na szczęście, w późniejszym czasie, nauki pochodzące od Garaba Dordże, zostały przekazane przez Guru Padmasambhawę. Gdy przybył on do Tybetu, zaczął nauczać wadżrajany, której esencję stanowią nauki dzogczen. Przekazując je swoim uczniom, poradził im też, by spróbowali udać się do Oddijany i przetłumaczyć oryginalne teksty dzogczen na język tybetański. Zgodnie z jego prośbą, wielu słynnych tłumaczy, takich jak Wajroczana, wyruszyło z Indii do Oddijany by dokonać tłumaczenia tekstów nauk. Od tamtego czasu, nauki wadżrajany i dzogczen, rozwijały się nieprzerwanie. Istnieją dziś różne teksty i przekazy; wszystkie te nauki są żywe. Gdyby nie zostały przeniesione do Tybetu, zniknęły by całkowicie z powierzchni ziemi. Takie jest pochodzenie nauk dzogczen.

        http://www.melong.com/pl/teachings/123-dzogchen-the-indispensable-teaching-for-all-sentient-beings.html

        Lubię to

      • Większość z ludzi zachodu otrzymało chrześcijańskie wykształcenie. W tradycji chrześcijańskiej, wyobrażenie Boga jest dość rozmyte. Jest on postrzegany jako coś oddzielnego od nas samych, coś na zewnątrz. Brakuje zrozumienia, że Bóg jest naszą prawdziwą naturą. Jeśli mamy to zrozumienie, wtedy czytając biblię, co chwilę znajdujemy fragmenty wskazujące na to, że Bóg jest naszą prawdziwą naturą. Jednak pogląd tradycji chrześcijańskiej rozwinął się w kierunku dualizmu, mówiąc „jedyny Bóg, włada całym światem, który został przez niego stworzony”. Łatwo z tego wywnioskować, że Bóg wpływa na wszystko. Ta koncepcja nie oddaje jednak rzeczywistej sytuacji.
        To bardzo ważne, by podążając za naukami dzogczen, zrozumieć co tak naprawdę oznacza „Bóg”. Nie trzeba się zastanawiać nad tym, czy Bóg istnieje, czy nie. Niektórych ludzi martwi to, że w buddyzmie nie ma Boga. Tak naprawdę, w buddyzmie jest wielu bogów, jednak żaden z nich nie jest uznawany za jedynego Boga.

        http://www.melong.com/pl/teachings/5-gundu-sanboi-monlam.html

        Lubię to

  14. Przepraszam, odpowiedź do Mezamira miała wskoczyć na „mury runą ” a wylądowało tutaj.

    edjan1:

    Wrzuć ją pod właściwym tekstem a tę ja usunę.
    opolczyk

    Lubię to

  15. O szczęścia kołowrocie

    Aby choćby w przybliżeniu określić idee rodzimowiercze, trzeba znaleźć zasadniczy cel, który wyznaczy oś głównego światopoglądu. Tym celem w Rodzimowierstwie być może jest szczęście jednostki i społeczeństwa.

    Bezpieczeństwo egzystencji

    Spróbujmy zastanowić się, czym jest szczęście. Na razie uznajmy, że jest to abstrakcyjne pojęcie bez definicji, określające jakiś pozytywny stan emocjonalny. Zacznijmy od środków, które mogą nam ten stan zapewnić. Czy pieniądze dają szczęście? Załóżmy, że jesteś obrzydliwe bogaty. Masz kasy jak lodu. Po prostu leżysz na kupie szmalu i nie musisz się o nią martwić. Potrzebujesz coś zjeść, sięgasz do lodówki i jesz. Potrzebujesz pooglądać telewizję, kupujesz telewizor, itd. Jest super, ale czy to już szczęście? Czy naprawę nic więcej nie jest ci potrzebne? A może przydałby się ktoś, komu mógłbyś się pochwalić tą kasą, na przykład postawić mu piwo?

    Przyjaźń

    Są pieniądze, to oczywiście znajda się i przyjaciele, ale czy aby na pewno szczerzy i oddani? Spotykasz się z nimi, rozmawiasz, wymieniasz poglądy, bawisz i spędzasz dużo czasu. Jedni ci się bardziej podobają, inni mniej, jedni bardziej okazują ci swoje uczucia, inni są bardziej powściągliwi. Nie wiesz do końca ile w tym szczerości, a ile udawania. Pieniądze w tym kontekście wypaczają obraz rzeczywistości, bo stają się czymś dla którego warto kłamać i udawać. Czy zaczynasz już się rozglądać za kimś naprawdę szczerym i oddanym?

    Miłość

    Gdy spotykasz kogoś, kto cię obdarza prawdziwym uczuciem i zaczynasz z nim wiązać nadzieje na trwały związek, poczucie szczęścia nabiera zupełnie innego kolorytu. To już nie świat wypełniony beztroskim trwaniem, ale rzeczywistość wymagająca wysiłku i odpowiedzialności. Pojawiają się problemy, których rozwiazywanie nie zawsze daje satysfakcję. Żyjesz borykając się z trudnościami losu, wciąż szukając tego, co jest być może bardzo blisko. Kogoś, kto ze względu na więzy krwi będzie jeszcze bardziej godny zaufania,

    Dzieci

    Kiedy pojawiają się dzieci, euforia sięga szczytów. Tak, osiągnąłeś bardzo wiele i jesteś coraz bliżej celu. Założyłeś rodzinę, przekazałeś swoje geny potomstwu, postawiłeś dom i zasadziłeś drzewo. Masz satysfakcję z bycia głową pełną mądrości i osoby obdarzanej autorytetem. Zaczynasz szukać nowych bodźców, przecież nie samym chlebem człowiek żyje.

    Kariera

    Nawet jeżeli masz pieniądze, to jednak pragniesz czegoś więcej. Chcesz być podziwiany, chwalony, uznawany za przydatnego nie tylko w rodzinie ale również w społeczeństwie. Marzy ci się choćby malutkie popiersie z napisem bohater. Wykuwasz je w codziennym trudzie robienia kariery: naukowej, zawodowej, artystycznej, itd. Z czasem osiągasz sukces, dostajesz nagrody, zbierasz laury, ale jest coś, co może zniweczyć wszystko w jednej chwili.

    Zdrowie

    Jak pisał Kochanowski: „Jako smakujesz, aż się zepsujesz”… tak też dzieje się w życiu. Póki jesteś zdrowy, zdrowiem się nie przejmujesz, dopiero gdy je tracisz, zaczynasz rozumieć jak wiele dla ciebie znaczy. Niestety nawet ty, obrzydliwie bogaty, niewyobrażalnie sławny nie kupisz sobie nieśmiertelności. Wcześniej czy później przychodzi koniec.

    Warunki spełniające oczekiwania

    Żadne z wymienionych powyżej pojęć w odseparowaniu od pozostałych nie daje pełni szczęścia. Brak któregoś elementu czyni je kalekim i dalekim od ideału. Szukając szczęścia trzeba tak żyć by budować równowagę pomiędzy wszystkimi elementami życia osobistego i społecznego. Każdy ma prawo być szczęśliwym bez względu na jego obiektywne ograniczenia, ale nie oznacza to, że musi być szczęśliwym. Szczęście jest prawem, ale odpowiedzialność za jego osiągnięcie spada na samego człowieka. Musi tak budować swoje życie i relację z innymi, by warunki niezbędne do osiągniecia szczęścia były jak najlepsze.

    Równowaga wewnętrzna

    Człowiek w swoim życiu kieruje się dwoma najważniejszymi przesłankami: rozsądkiem i emocjami. Rozsadek oparty na logice pozwala analizować i wyciągać wnioski. Emocje jako bezpośredni wyraz interakcji z otoczeniem, budować i uzewnętrzniać uczucia. Oba te zachowania istnieją jako procesy ciągłe, oddziałowujące na siebie wzajemnie. Rodzimowiercze postrzeganie świata: uznanie praw przyrody, życie zgodnie z naturą, wiara w logikę ewolucji, czy wreszcie uznanie boga-świata sprawia, że ograniczmy wewnętrze sprzeczności pomiędzy logiką, a odczuwanymi emocjami. Sprzyja to utrzymaniu równowagi wewnętrznej.

    Uczciwość ocen

    Dla utrzymania prawidłowej równowagi wewnętrznej niezbędna jest uczciwa samoocena i wzorowana na niej ocena innych. Uczciwość w pozycjonowaniu siebie wobec żyjących obok ludzi, prawidłowe skalowanie przydatności czy umiejętna samokrytyka tłumi emocje, pobudza rozsądek, daje wymierne efekty w postaci poczucia spokoju. I choć nie łatwo jest siebie oceniać, należy to robić jak najczęściej. Konfrontując swoje zachowania z zachowaniami innych w podobnych sytuacjach, pamiętając oczywiście o tym, że: „moją wolność ogranicza wolność innych”, odnajdujesz w sobie sprawiedliwość.

    Prawo do samostanowienia

    Każdy ma prawo być wolnym i niezależnym. Nie mniej prawo to podlega jednemu, prostemu ograniczeniu wynikającemu z jego wewnętrznej logiki. Skoro każdy ma to samo prawo, to również każdy musi to prawo respektować i ograniczać tym samym swoje. Jeżeli osiągniemy stan, w którym każdy będzie usatysfakcjonowany zakresem swoich praw, pojawi się równowaga dająca szczęście społeczne.

    Solidarność międzyludzka

    Szczęście społeczne to także solidarność polegająca na poczuciu odpowiedzialności nie tylko za siebie czy najbliższych ale za całą ludzkość. Trudno znaleźć szczęście w środowisku, które nie sprzyja równowadze, gdzie brakuje poczucia bezpieczeństwa, wolności, sprawiedliwości. Tylko wtedy jednostka może osiągnąć pełnie szczęścia jeżeli szczęście będzie powszechne, bo nic tak nie ogranicza szczęścia własnego jak nieszczęście innego człowieka.

    Nadzieja

    Nawet najbardziej szczęśliwe życie kiedyś się skończy. To odwieczne prawo jest jak piętno, które nie daje zapomnieć o tym, że pełni szczęścia nie można osiągnąć bez nadziei na kontynuację. Rodzimowierstwo jako wiara, daję nadzieje na życie po śmierci w procesach odwiecznych cykli odradzającej się przyrody i w pamięci przyszłych pokoleń. Dlatego tak ważne jest życie doczesne, to w nim osiągamy swoją nieśmiertelność.

    Hedonizm

    Czytając powyższy wywód można by powiedzieć, że to czystej wody hedonizm etyczny. Dużo w tym prawdy, ale nie do końca. Różnica jest zasadnicza. W hedonizmie nie mówi się o jakie szczęście chodzi. W rodzimowierczym rozumieniu szczęścia, chodzi o szczęście powszechne i uniwersalne, dostępne nie tylko dla jednostki czy społeczeństwa ale dla całego świata ożywionego i nieożywionego, który jako środowisko życia jest dla rodzimowierców Bogiem.

    Rodmir Dębiński

    Lubię to

  16. Powszechnie wiadomo, że odpowiedź systemu immunologicznego na wczesnym etapie życia jest krótka i słabsza niż u dojrzałego człowieka układu odpornościowego. W związku z tym, skuteczność szczepionki we wczesnym dzieciństwie (tj. w ciągu pierwszych sześciu miesięcy życia) jest ograniczona.

    Badania te wyraźnie pokazują, że jednoczesne działanie dwóch immunologicznych czynników i wielokrotna stymulacja układu odpornościowego z tym samym antygenem może tłumić genetyczną odporność i prowadzić do zaburzeń autoimmunologicznych.

    Reakcja organizmu na szczepienie nie została dostatecznie przebadana i według autorów badania zagraża to rozwojem alergii u niemowląt. Kiedyś to było rzadkie, a dziś alergie ma od 35 do 40 procent dzieci. Obecnie, alergie są jednymi z najbardziej poważnych problemów zdrowotnych w Europie.

    http://zmianynaziemi.pl/wideo/polscy-naukowcy-ostrzegaja-szczepionkami

    Przymus szczepień a prawo obywateli do decydowania o swoim zdrowiu – dr n. med. Dorota Sienkiewicz

    Tomek zmarł dwa dni po szczepieniu

    18-letni Tomek z podkaliskiej wsi Strzegowa umarł niespodziewanie podczas snu. Dwa dni wcześniej zaszczepiono go w ośrodku zdrowia Strzegowa, Grudzień 2011 rok.

    WEZWANIE z dopiskiem PONAGLENIE i aż trzema wykrzyknikami trafiło do rąk ojca. W ten sposób wzywano, by stawił się z synem, Tomaszem Gaickim, do szczepienia przeciwko błonicy-tężcowi.

    – Tomek przecież powinieneś w końcu pójść na to szczepienie – reprymendował ojciec.

    – Nie pójdę.

    – Dlaczego nie chcesz? Przecież przyślą ci karę do zapłacenia. Zaczynasz pracować, a oni mogą skonfiskować ci część pensji… Jak nie tobie, to bratu, u którego się zatrudniłeś. Zacznij życie z czystą kartoteką. Podwiozę cię do ośrodka.

    Ojciec Tomka jest mechanikiem samochodowym. Tego dnia akurat naprawiał samochód. Wyrwał się na chwilę z pracy, by podwieźć syna do ośrodka zdrowia o nazwie „Uśmiech Serca” w Nowych Skalmierzycach.

    – Nie wchodziłem z nim do budynku, bo byłem w brudnym ubraniu roboczym – akurat naprawiałem silnik. Okno gabinetu pani doktor wychodzi na parking, gdzie wtedy czekałem. Przez to okno widziałem światło w pokoju. Przypuszczam, że wtedy właśnie wchodził mój syn i stąd wiem, że był w gabinecie nie więcej niż 30 sekund.

    Gdy syn wrócił, zapytałem się czy został zaszczepiony, bo przecież tego dnia miał kaszel i katar. Syn potwierdził, że został zaszczepiony – mówi Jarosław Gaicki, ojciec zmarłego Tomka.
    Następnego dnia, tak jak zwykle, wieczorem Tomek poszedł spać. Rano już nie żył. Dwójka synów spała w tym samym pokoju, ale nic nie słyszeli.

    – Gdy zobaczyłem, co się stało, zadzwoniłem na pogotowie i zawiadomiłem policję. Lekarz z karetki przybył w towarzystwie dwóch sanitariuszy i policjanta. Spojrzał na nieżyjącego syna i stwierdził: „Ewidentna śmierć potężcowa”, co słyszało kilka osób. Później w pisemnej notce o zgonie już nie użył tego stwierdzenia – wspomina pan Jarosław.

    Lekarz pogotowia stwierdził zgon bez udziału osób trzecich i bez zewnętrznych obrażeń.

    Więcej: http://stopnop.pl/szczepionki/nop/124-tomekgaicki

    KONIEC SZCZEPIONKOWEJ BREDNI: DOKUMENTY Z UK UJAWNIAJĄ 30-LETNIĄ MASKARADĘ

    Na podstawie Freedom of Information Act w Wielkiej Brytanii, lekarz (dr Lucija Tomljenovic) uzyskał informacje, jakie ujawniają istnienie od 30 lat tajnych oficjalnych dokumentów pokazujących, że eksperci rządowi:

    1. wiedzieli, że szczepionki nie działają

    2. wiedzieli, że przyczyniają się do powstawania chorób, jakim miały zapobiegać

    3. wiedzieli, że są niebezpieczne dla dzieci

    4. działali w zmowie kłamiąc publicznie

    5. pracowali nad tym, aby zapewnić ochronę tych informacji przed opinią publiczną.

    http://polskawalczacastopsyjonizmowi.com/2013/05/14/koniec-szczepionkowej-bredni-dokumenty-z-uk-ujawniaja-30-letnia-maskarade/

    Indie: 20-krotnie tańsza szczepionka przeciw rotawirusom?

    Indyjscy naukowcy zaprezentowali nową szczepionkę przeciw rotawirusom, które co roku powodują śmierć około 500 tys. dzieci na świecie, głównie w Azji i Afryce.

    Jeśli środek trafi do produkcji, będzie około 20-krotnie tańszy od obecnych na rynku.

    Firma Bharat Biotech z siedzibą w Hajdarabadzie oszacowała, że nowa szczepionka Rotavac kosztowałaby 54 rupie (ok. 3 zł). Podobne szczepionki międzynarodowych koncernów farmaceutycznych GlaxoSmithKline i Merck kosztują ok. 1000 rupii.

    ”Wyniki badań klinicznych wskazują, że jeśli uzyskamy licencję na masową produkcję, nasza nowa szczepionka mogłaby uratować życie tysięcy dzieci” – podkreśliła firma.

    W Indiach infekcje rotawirusowe powodują śmierć ok. 100 tys. dzieci rocznie. Przenoszone drogą pokarmową rotawirusy powodują odwodnienie i ostrą biegunkę, co jest szczególnie niebezpieczne dla dzieci.

    http://www.rynekzdrowia.pl/Serwis-Szczepienia/Indie-20-krotnie-tansza-szczepionka-przeciw-rotawirusom,130525,1018.html#.UZPog4DxnF0.facebook

    Lubię to

  17. Szczepienia – czyżby największa pomyłka medycyny XX wieku.
    (strona 12)
    (na podst. raportu Alana Philipsa opracował dr n. med. Jerzy Jaśkowski)

    „Po ukazaniu się przed 3-ma miesiącami po raz pierwszy poniższego artykułu otrzymaliśmy całą masę zapytań i próśb o powtórzenie. W minionym okresie skontaktowaliśmy się z Instytutem Epidemiologii z Wiednia, z którego otrzymaliśmy kolejne dane podważające sens przymusowych szczepień całych populacji ludzkich. Jednocześnie pojawiły się liczne głosy protestu osób, o których możemy powiedzieć, że są zainteresowane pozamerytorycznie dalszym zwiększaniem liczby przymusowych szczepień, przeciwko publikacji tego rodzaju prac.
    Uważamy, że każdy jest kowalem swego losu i ma prawo do rzetelnej informacji. Musi mieć też prawo wyboru. Szczególnie jest to ważne gdy o postępowaniu decyduje moda. Nie należy zapominać, że nie tak dawno w skali historycznej, lekarze w majestacie prawa stosowali przez prawie dwieście lat wszystkim pacjentom lewatywy jako najlepszy środek leczniczy a inni lekarze, także w majestacie oficjalnej medycyny przez około 150 lat (a więc 6 pokoleń) upuszczali wszystkim krew, bez względu na chorobę pacjenta.

    Primum non nocer
    Omawiany poniżej problem dotyczy tylko i wyłącznie przymusowych szczepień. Nie jest dyskutowana celowość podawania szczepionki po ukąszeniu przez wściekłego psa czy też ludziom wyjeżdżającym w tereny objęte epidemią cholery.

    Jednym z czynników oceny skuteczności podawania szczepionek jest prawdopodobieństwo wystąpienia powikłań, czasami eufemistycznie zwanych efektami ubocznymi. Możliwości wystąpienia reakcji ubocznych po podaniu szczepionki DPT (przeciw błonicy, kokluszowi, tężcowi) są jak 1 – 1750, podczas gdy możliwość śmierci z powodu zachorowania na koklusz jest jak 1 do 5 000 000.

    Pomimo, że oficjalne autorytety w dziedzinie zdrowia publicznego zapewniają nas o bezpieczeństwie i skuteczności szczepień, to jednak Food and Drug Administration – FDA (odpowiednik Państwowego Zakładu Higieny w Polsce ale o wiele lepiej wyposażonego w argumenty prawne) oraz Centers for Disease Control – CDC przedstawiają doniesienia, które przeczą temu w sposób zdecydowany. W rzeczywistości spadek ilości zachorowań wyprzedził całą epokę szczepień. Natomiast lekarze donoszą o tysiącach wypadków reakcji ubocznych związanych z podawaniem szczepionek, a także o wypadkach zgonów z powodu szczepień.

    Jak można się zorientować, wprowadzenie szczepień i antybiotyków nie miało praktycznie znaczenia dla populacji. Spadek liczby zgonów na wymienione choroby zaobserwowano 4 pokolenia wcześniej.

    Pomimo bardzo dobrze udokumentowanych wypadków powikłań po szczepieniach nie informuje się pacjentów o możliwości ich wystąpienia. Pomimo, że szczepienie jest rękoczynem na ciele pacjenta, chory nie musi podpisywać zgody na wykonanie tego zabiegu, wręcz przeciwnie, jest zmuszany pod groźbą kary sądowej.

    Jak można prześledzić, choroby zakaźne mają coraz mniejsze znaczenie, jako przyczyna zgonów. Wyraźnie jest to widoczne przed erą antybiotyków i szczepień. Stwierdza się natomiast wzrost w sposób alarmujący udział chorób antropogennych. Również czas życia w minionym okresie trzech pokoleń nie uległ według danych WHO wydłużeniu.

    Poniżej przedstawiono kilka najczęściej funkcjonujących w społeczeństwie mitów na temat szczepień.

    Mit Pierwszy: „Szczepienia są całkowicie bezpieczne…”

    System Doniesień o Efektach Ubocznych Szczepień (VAERS) otrzymuje około 11000 raportów rocznie o reakcjach ubocznych związanych z podaniem szczepionki. Około 1% tych informacji to wypadki śmierci. Większość tych doniesień dotyczy szczepień przeciwko kokluszowi. Chociaż liczba ta jest bardzo duża to prawdopodobnie jest to tylko wierzchołek góry lodowej, gdyż FDA przypuszcza, że tylko 10% wystąpień alergii jest rejestrowanych (jeszcze gorzej jest w Polsce). Prawdopodobnie tylko ok. 0.1 do 0.001 przypadków jest rejestrowanych.

    Większość lekarzy w Polsce nie zna nawet kart, które trzeba wypełnić w przypadku zaobserwowania powikłania, pomimo obowiązku ich wypełniania od ponad 25 lat. Przypuszcza się, że rocznie z powodu szczepień ginie w USA ponad 1000 osób.

    Szczepienia przeciwko kokluszowi wprowadzono w okresie kiedy szczyt zachorowań już dawno minął.

    Zgodnie z raportem CDC rocznie dochodzi do 10 zgonów związanych ze szczepieniem przeciwko kokluszowi, przy czym pomimo szczepień epidemie kokluszu ponawiają się co 3 -4 lata.

    Stwierdzono również, że maksimum zgonów z powodu nagłego niemowlęcego syndromu śmierci – SIDS występuje u niemowląt pomiędzy 2 a 4 miesiącem życia, czyli dokładnie po pierwszych szczepieniach. Spowodowało to przesunięcie terminów szczepień w Japonii. W kraju tym we wczesnych latach 70-tych przesunięto granicę szczepień z dwu miesięcy na dwa lata. Po tej zmianie terminu szczepień gwałtownie zmalała ilość zgonów klasyfikowanych jako SIDS.

    Jak wiadomo w Polsce szczepi się dzieci nawet kilkudniowe.

    Pomimo tych doniesień oficjalnie zaprzecza się, że szczepienia mogą być niebezpieczne. W rzeczywistości w Anglii zaobserwowano spadek wystąpień kokluszu z 80% do 30% po zmniejszeniu liczby szczepień. Szwedzki epidemiolog B. Trollor skorelował śmiertelność dzieci związaną z kokluszem z niskim uprzemysłowieniem regionu.

    Szczepienia kosztują nas znacznie więcej niż zdrowie i życie dzieci. Tylko z powodu powikłań NVICP (Federal Governments National Vaccine Injury Compensation Program) był zmuszony do wypłacenia 650,6 miliona dolarów rodzicom dzieci poszkodowanych w wyniku szczepień.

    Prawda o szczepieniach :

    Szczepienia powodują znaczną ilość zachorowań i zgonów a także znaczne koszty dla rodzin i podatników.

    Mit drugi: „Szczepienia są bardzo efektywne”

    Odra, świnka, ospa, polio, epidemie tych chorób występują w społeczeństwach, w których wprowadzano system szczepień. CDC podała, że 98% zachorowań na odrę wystąpiło wśród dzieci szczepionych. Zachorowały nawet dzieci w regionach, w których nie notowano występowania tej choroby od wielu lat.

    W Japonii zanotowano wzrost zachorowań na ospę po pojawieniu się szczepień. W 1892 roku zanotowano 29979 zgonów z powodu ospy. Wszystkie osoby były szczepione. Na początku XX wieku zanotowano wybuch epidemii ospy na Filipinach po zaszczepieniu 8 milionów ludzi.

    W 1989 roku w Omanie w sześć miesięcy po zaszczepieniu 98%, dzieci wybuchła epidemia polio.

    Wyraźnie można stwierdzić, że szczepienia wprowadzono w okresie spadku zachorowań. Praktycznie szczepienie nie miało znaczenia dla stanu zdrowia ludzi.

    Podobnie w Polsce notowane wzrosty zachorowań wystąpiły w latach 60-tych i 70-tych u dzieci szczepionych. Jest to bezpośredni dowód na to, że szczepienia wcale nie zapobiegają wystąpieniu choroby.

    Mit trzeci: „Szczepienia są główną przyczyną zmniejszenia ilości zachorowań w USA i innych krajach”

    Spadek liczby zachorowań wystąpił dużo wcześniej aniżeli wprowadzenie szczepień i antybiotyków. Spadek zachorowań na 11 podstawowych chorób zakaźnych nastąpił o trzy pokolenia wcześniej, aniżeli wprowadzenie szczepień i antybiotyków w populacji. Spadek ten, jak dowodzą analizy jest związany z wprowadzeniem wody wodociągowej w dużych aglomeracjach, poprawą sytuacji sanitarnej i podniesieniem poziomu higieny. Kraje europejskie, w których nie wprowadzono szczepień zanotowały także spadek zachorowań na odrę i polio, równolegle z krajami, które wprowadziły szczepienia.

    Raport Światowej Organizacji Zdrowia podaje, że nie ma korelacji pomiędzy wprowadzeniem procedury szczepień a śmiertelnością w krajach trzeciego świata. Notowany spadek śmiertelności związany jest z podnoszeniem się poziomu higieny i wprowadzeniem wodociągów oraz poprawą jakości odżywiania.

    Prawda o szczepieniach:

    Brak dowodów na określenie pozytywnego wpływu szczepień na zmniejszenie śmiertelności w tym stuleciu.

    Mit czwarty: „Szczepienia oparte są na solidnej teorii na temat odporności i na praktyce”???

    Jak wiadomo z historii, szczepienia wprowadzono przed ponad 130 laty. Nauka na temat odporności powstała przed około 20 laty. Tak więc wóz stoi przed koniem o co najmniej 4 pokolenia. Na długo przed tym, nim poznano w ogóle system obronny organizmów, wprowadzono szczepienia. Po pierwsze, wprowadzając szczepionkę do układu krwionośnego, omija się cały system odpornościowy. błon śluzowych, skóry, czyli wyklucza naturalne bariery odpornościowe systemu.

    Dobrym przykładem potwierdzającym wątpliwą wartość szczepień jest gruźlica. Największy rozwój tej choroby stwierdzono w czasie wojen napoleońskich i w bezpośrednim okresie po nich. Dopiero w 1882 roku udało odkryć się Kochowi przyczynę tej choroby. Musiały minąć jeszcze ponad dwa pokolenia aby w 1943 roku po odkryciu streptomycyny znaleźć leki na tę chorobę. Czyli od strasznego „żniwa tej choroby do odkrycia leków minęło ponad 6 pokoleń.

    Po drugie dorobiona teoria systemu szczepień mówi, że szczepionki stymulują produkcję przeciwciał. Brak do chwili obecnej prac, które wykazałyby, czy takie przeciwciała powodują trwałą odporność. Okazuje się, że dzieci pozbawione gammaglobulin, co wg teorii powoduje niemożność powstawania przeciwciał, wracają do zdrowia równie szybko jak inne dzieci. British Medical Council podał, że nie znaleziono korelacji pomiędzy zachorowaniem na dyfteryt a poziomem przeciwciał. Naukowcy stwierdzili również brak zachorowań wśród ludzi z niskim poziomem przeciwciał oraz przeciwnie, ciężkie przebiegi zachorowań wśród ludzi z wysokim mianem przeciwciał.

    Badania dowiodły, że szczepionki pobudzając komórki do produkcji określonych przeciwciał, uniemożliwiają produkcję innych przeciwciał. Pełne szczepienia powodują wzrost zachorowalności. W stanie Minnesota (USA) stanowi epidemiolodzy stwierdzili pięciokrotnie większe prawdopodobieństwo zachorowania na żółtaczkę wśród dzieci szczepionych w stosunku do dzieci nie szczepionych.

    Jak wiadomo firmy farmaceutyczne, w związku z wycofywaniem się Zachodu z tego rodzaju szczepień, szeroko reklamują tę szczepionkę w Polsce. System totalitarny jest doskonałym partnerem do wprowadzania przymusowych szczepień a więc łatwego zysku dla wtajemniczonych. Nie trzeba przekonywać wszystkich lekarzy, wystarczy jednego decydenta.

    Jeżeli spośród 100 szczepionych osób zachoruje 5, uważa się, że szczepionka wykazuje 95% skuteczność. Jeżeli jednak tylko 10 osób spośród 100 szczepionych miało kontakt z chorymi, to skuteczność szczepionki wynosi tylko 50%. Ponieważ brak metody pozwalającej na stwierdzenie ile osób miało kontakt z chorobą, to brak również metody oceny skuteczności szczepienia. I tak, przez 120 lat nie opracowano metody pozwalającej obiektywnie ocenić wartość szczepień. To świadczy samo za siebie.

    Kolejnym zastrzeżeniem w stosunku do szczepień jest brak rozróżnienia skuteczności szczepień u dzieci ze względu na ich wiek. Dziecko 2 miesięczne ważące ok. 4 kg otrzymuje taką samą dawkę jak dziecko 5 letnie ważące ok. 20 kg. Niemowlęta z niewykształconym systemem odpornościowym mogą otrzymywać aż pięciokrotną dawkę szczepionki (relatywnie do masy ciała) w porównaniu z dziećmi 5 letnimi.

    Stwierdzono także, że ilość jednostek szczepionki w dawce może wahać się od 0.5 do 3 razy. Kontrole jakości dopuszczają szeroki margines błędu. Szczepionki są jedynymi preparatami medycznymi, które podaje się dziecku w tej samej postaci bez względu na wiek, masę ciała, rasę, nawyki żywieniowe i inne czynniki. Takie postępowanie spowodowało przed laty w Australii zgon 50 % aborygenskich dzieci po szczepieniu. Podobny przypadek odnotował New England Journal of Medicine. Szczepienia przeciwko polio spowodowały 8-krotny wzrost zachorowań wśród dzieci rumuńskich.

    Dodatkowe podawanie antybiotyków po szczepieniach również może być powodem licznych powikłań, do zgonu włącznie. Podanie zastrzyku antybiotyku nawet w miesiąc po szczepieniu powoduje 8 krotny wzrost zachorowań na polio. Podanie 9 zastrzyków powoduje aż 20 krotny wzrost, a podanie powyżej 10 zastrzyków antybiotyku powoduje 182 -krotny wzrost zachorowań.

    Można więc stwierdzić, że przesłanki, którymi kierowali się wprowadzający szczepienia (oprócz chęci zysku) nie znalazły potwierdzenia w praktyce medycznej.

    Mit piąty: „Choroby wieku dziecięcego są niezwykle groźne”

    Większość chorób wieku dziecięcego nie ma groźnych następstw.

    Przechorowanie natomiast tzw. choroby wieku dziecięcego prowadzi do powstania trwałej odporności, w przeciwieństwie do odporności sztucznie wywołanej szczepieniem. Na ogół taki sztuczny okres odporności wynosi od 1 roku (szczepionki przeciwko kleszczom) do kilku lat. Szczepienie przeciwko ospie prowadzi do powstania odporności na 6 do 10 lat i nie trwa do wieku dorosłego. Właśnie w wieku dorosłym możliwość zgonu z powodu tego zakażenia jest 20 krotnie większa. Ponadto wirus ospy może wywoływać, w późniejszym okresie objawy choroby podobne do wirusa opryszczki. Większość chorób wieku dziecięcego, szczególnie o etiologii wirusowej, nie wymaga żadnego postępowania lekarskiego.

    Zachorowanie na zakaźną chorobę powoduje zwiększenie odporności także w stosunku do szeregu innych chorób, nawet tych nie zakaźnych, jak np. choroby skóry, nowotworów, degenerację kości i zmiany szpiku. U osób szczepionych przeciwko odrze stwierdza się 4 krotnie częstsze występowanie choroby Leśniowskiego-Crhona.(wrzodziejące zapalenie jelita, a w grudkach w jelicie stwierdza się wtręty wirusowe).

    Należy jeszcze podać, że środki konserwujące szczepionki mogą same powodować odczyny alergiczne, jak również w szczególnych przypadkach prowadzić do zgonu.

    Można więc jednoznacznie stwierdzić, że niebezpieczeństwo związane z chorobami wieku dziecięcego są zdecydowanie wyolbrzymiane w celu zmuszenia rodziców do poddania dzieci niepewnej ale dochodowej procedurze.

    Mit szósty: „Polio jest jednym ze zwycięstw związanych ze szczepieniami”

    Podanie szczepionki Salka spowodowało wzrost zachorowań na polio w USA o 50% w latach 1957 – 1958 oraz o 80% w latach 1958-1959. Ponadto ujawniono manipulowanie statystykami zachorowań na polio w celu wykazania efektu dodatniego. Według CDC aż 87% zachorowań na polio w USA w latach 1973 – 1983 wywołane było podaniem szczepionki. Jonas Salk – twórca szczepionki – zeznał przed senacką komisją przesłuchań, że prawie wszystkie przypadki zachorowań na polio wywołane zostały szczepionką doustną. Jak wiadomo w Polsce stosuje się tylko szczepionki doustne.

    Można więc postawić wniosek, że szczepionki przeciwko polio są obecnie jedną z przyczyn zachorowań na polio w USA i nie tylko. Jednoznacznie można także stwierdzić, że szczepionki przyczyniły się do wzrostu zachorowań na polio.

    Mit siódmy. „U mojego dziecka nie wystąpiły reakcje po szczepieniu, a więc nie ma powodu do zmartwień”

    Podanie szczepionki może spowodować wystąpienie długoterminowych reakcji ubocznych takich, jak zaburzenia układu oddechowego, zaburzenia układu immunologicznego, kłopoty z koncentracją, alergie, rak i wiele innych, których nie notowano 30 lat temu.

    Składnikami szczepionek są również znane kancerogeny takie jak: thimersol, fosforan duminy, formaldehyd.

    Dr Harris Coulter utrzymuje, że „szczepienia powodują występowanie zapaleń mózgu znacznie częściej, aniżeli władze chcą to przyznać. Mogą one występować u 15 – 20 % przypadków”.

    Miliony dzieci uczestniczą w tym eksperymencie a władze medyczne nie robią nic, by rozpoznać długoterminowe uboczne efekty szczepień.

    Można więc stwierdzić, że długoterminowe negatywne efekty szczepień są w oczywisty sposób ignorowane przez odpowiednie służby medyczne, pomimo silnej korelacji szczepień i wielu chorób przewlekłych z kolagenozami włącznie.

    Rtęć znajdująca się w pożywieniu oraz pochodząca z amalgamatowych wypełnień zębów jest potencjalnie niebezpieczna, ale uważa się, że najbardziej prawdopodobnym źródłem rtęci są szczepionki konserwowane substancją o nazwie thimerosal. Thimerosal, środek konserwujący używany przy produkcji licznych leków, zawiera 49.6% etylortęci. Biorąc pod uwagę, że w ostatnich latach znacznie wzrosła ilość polecanych szczepionek dla dzieci, ilość kumulowanej rtęci zawartej w thimerosalu osiąga znaczny poziom (jako przykład: tylko szczepionka Hep B podawana noworodkom, konserwowana thimerosalem przekracza zalecany limit 36 razy).

    Źródło: waszak.pl

    Mit ósmy: „Szczepienia są jedynym możliwym sposobem ochrony”

    Większość rodziców czuje się zmuszona do stosowania szczepień u swoich dzieci. Z jednej strony w niektórych krajach istnieje przymus fizyczny, w innych natomiast presja masmediów jest tak duża, że niedoinformowany rodzic uznaje szczepienie za mniejsze zło i dla świętego spokoju szczepi dziecko. Nie ma niestety środków zabezpieczających w 100% przed zachorowaniem. Podczas epidemii cholery w roku 1849 szpitale stosujące „oficjalną medycynę” notowały 48 – 60% śmiertelność, podczas gdy szpitale stosujący leki homeopatyczne notowały śmiertelność do 3 %. Jest to jeden z przykładów luk w naszej wiedzy.

    Wraz z wprowadzeniem antybiotyków i szczepień ani czas naszego życia nie uległ wydłużeniu, ani współczynnik zgonów nie zmalał. Zanotowano natomiast nienaturalny wzrost wydatków na służbę zdrowia. Innymi słowy pieniądze przeznaczone na poprawę naszego zdrowia i życia weszły do kieszeni biznesu. Wydatki dotyczą Stanów Zjednoczonych, kiedy po „zimnej wojnie”, zdecydowano się nadmiar pieniędzy ulokować między innymi w lekach. W Polsce sytuacja nie wygląda tak różowo. Brak powszechny pieniędzy na środki czystości, papier toaletowy i maszyny do wyparzania naczyń, ułatwiają zakażanie. A można by poprzez wprowadzanie wyparzarek w szpitalach w istotny sposób ograniczyć np. zakażenie m.in. wirusem żółtaczki.

    Mit dziewiąty: „Szczepionki są zalecane czyli obowiązkowe”

    W USA możliwe są zwolnienia ze szczepień z trzech powodów:

    1. W 50-ciu stanach USA możliwe są zwolnienia od szczepień z powodu występowania chorób w rodzinie zwiększających możliwość występowania reakcji ubocznych.
    2. z powodów religijnych,
    3. z powodów filozoficznych związanych z prawem do wolności osobistej obywateli.

    Dzieci zwolnione od szczepień mogą uczęszczać do szkół podstawowych i ponadpodstawowych z wyjątkiem okresów występowania epidemii. W Polsce praktycznie jedynym sposobem zwolnienia ze szczepień jest choroba dziecka.

    Mit dziesiąty: „Władze medyczne zawsze stawiają zdrowie ponad wszystko inne”

    Szczepionki uważa się za zwycięstwo w walce z chorobami, podczas gdy w rzeczywistości powodowały nawroty chorób. Karty pacjentów były fałszowane z obawy przed cofnięciem dotacji. Obecnie również wielu lekarzy odmawia potwierdzenia na piśmie efektu powikłania po szczepieniu. Autorowi jest znanych co najmniej kilka przypadków w ostatnim roku wystąpienia powikłań lub eufemistycznie zwanych efektów ubocznych o różnym stopniu nasilenia, po szczepieniu, w których to sytuacjach lekarze nie wypełniali kart.

    Autorowi nieznane są przypadki w Polsce przesyłania raportów do Instytutu Leków z informacją o wystąpieniu powikłań po szczepieniu. Na prowadzonych kursach zawsze pytanie takie padało i nigdy nie otrzymano na nie odpowiedzi. Wielu lekarzy, nawet starszych, nie wiedziało w ogóle o obowiązku wysyłania takich raportów.

    Zgodnie z NVIC wynaleziono ok. 250 szczepionek, poczynając od środków antykoncepcyjnych a na środkach przeciwbiegunkowych kończąc. Około 100 spośród nich skierowano do stosowania. Poszukuje się nowych dróg wprowadzania szczepionek, topiąc miliardy dolarów. Dr Vera Scheibner po długotrwałych studiach uznała, że „nie ma żadnego dowodu, że szczepionki zapobiegają chorobie. Wręcz przeciwnie powodują szereg objawów ubocznych, których konsekwencje (np. choroba Leśniowskiego) są gorsze aniżeli pierwotna choroba. Za 20 – 30 lat może okazać się, że szczepionki były największą zbrodnią przeciwko ludzkości”

    Innym takim przykładem jest lansowana obecnie szczepionka przeciwko kleszczowemu zapaleniu opon mózgowych. Stara się firma wprowadzić ją jako niezastąpiony środek na tę chorobę. Jednakże w woj. gdańskim i słupskim od 40 lat nikt nie rozpoznał tej choroby. Tak więc brak jest podstaw do stosowania szczepionki. Firma nie wspomina o możliwości wystąpienia powikłań. Po drugie ;szczepionka posiada „gwarancję” na rok po tym terminie trzeba zaszczepić się ponownie. Wydać kolejny milion złotych. I tak co trzy lata. A fizycy twierdzą, że perpetum mobile nie istnieje. Po trzecie pan, który w latach 70-tych opracował tę szczepionkę, był jednocześnie odpowiedzialny za kontrolę szczepień i pełnomocnikiem Rządu ds. szczepień. Austriak ten zarobił wieleset milionów szylingów. Podobnie firma Immuno AGH. Jak wiadomo z niepotwierdzonych źródeł tylko Leśnicy zakupili ponad 10 000 sztuk tej szczepionki po ponad 100 zł za dawkę. I pamiętajcie drodzy Leśnicy co trzy lata należy dawkę powtórzyć wg informacji producenta. Należy pogratulować firmie marketingu.

    Bez społecznego sprzeciwu będzie coraz więcej i więcej wymaganych szczepień. Tak długo jak szczepienia będą dawały tak olbrzymie zyski, życie ludzkie nie ma znaczenia. Nie wspominając o wielkim skandalu testowania szczepionek na upośledzonych dzieciach w Australii przez ostatnie 40 lat. Dzieciom szczepiono rozmaite wirusy i bakterie, aby potem stosować szczepionki.”

    Opracował dr n.med. J. Jaśkowski na podstawie raportu Alana Philipsa ponad 60 pozycji piśmiennictwa znajduje się w Redakcji
    Poniżej podajemy adres pod którym można uzyskać więcej informacji:
    National Vaccine Information Center 204 F Mill St. Vienna, VA 22180. tel. (703) 938 – 3783

    Źródło: sonia.low.pl

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.