Katolicki wandalizm i pogarda wobec Matki Natury

.

Matka Natura

.

Aktem skrajnego wandalizmu, niszczycielstwa i pogardy wobec Matki Natury i Przyrody było zrąbanie przez „nieznanych sprawców” – fanatyków katolików – 13 jodeł i buków. Wandalom-niszczycielom-przestępcom nie chodziło o drewno – ścięte drzewa pozostawiła ta dzicz na miejscu.

Rzeczywistym powodem tego żydłackiego wandalizmu była chęć „odsłonięcia” ukrytej wśród wyciętych drzew  rzymskiej szubienicy, ustawieniem  której pohańbiono pogański przez tysiąclecia szczyt Łysicy. Łysica była w przeszłości pogańską świętą górą. U jej podnóża znajdowała się pogańska świątynia. Zniszczona przez mściwe fanatyczne żydłactwo, które jego zwyczajem miejsce pogańskiej świątyni  przywłaszczyło sobie, plugawiąc je katolickim klasztorem. Razem z Łyśćcem Łysica była bardzo ważnym miejscem pogańskiego kultu naszych przodków.
Tak wyglądał do niedawna szczyt Łysicy z haniebną rzymską szubienicą, mało widoczną wśród drzew.
.
Gory_Swietokrzyskie,_Lysica
.
A tak wygląda teraz to samo miejsce.
.

z13931568Q,Na-szczycie-Lysicy--na-terenie-objetym-scisla-ochr
.

Tylko ślepiec nie dostrzeże faktu, że wandalom-niszczycielom-przestępcom zależało tylko i wyłącznie na tym, aby ich ukochaną rzymską szubienicę widać było z daleka! Policja i prokuratura powinne szukać przestępców wśród lokalnych gorliwych aktywistów żydo-katolicyzmu.

Nie pozwólmy żydłackiej dziczy bezkarnie niszczyć Przyrody.

W tym miejscu oświadczam, że jeśli haniebna rzymska szubienica na szczycie Łysicy zostanie zrąbana lub spalona to będzie to zgodne z moimi marzeniami!

Ponadto, skoro teren ten to ścisły rezerwat przyrody – to w pierwszym rzędzie należy usunąć z niego żydłacką rzymską szubienicę nie mającą nic do szukania na terenie ścisłego rezerwatu przyrody. Tam ma być obecna i panować tylko Matka Natura – a nie żydłackie symbole.

.

opolczyk

.

precz z jahwizmem

.

Ręce Boga

Advertisements

84 thoughts on “Katolicki wandalizm i pogarda wobec Matki Natury

    • Ów Duczko pieprzy jak niespełna rozumu 🙂 Wydumał se, że Słowianie bo „Było ich bardzo dużo, zajmowali się głównie rolnictwem, stanowili łatwy łup.” Stąd byli niewolnikami, tyle iż wcześniej sam twierdzi, że „lud rozliczny, barbarzyński i niebezpieczny, już w latach 550/51 pojawiają się pod murami stolicy cesarstwa, Konstantynopola. W krótkim czasie Słowianie zasiedlili Bałkany aż do Adriatyku i całą Grecję. Bizantyjczycy nie mogli odbić tych terenów, bo sklavianie (tak nazywali te terytoria), były liczne i umiejętnie bronione.”
      Więc albo sclaveni byli licznym niebezpiecznym ludem dokonującym podbojów, groźnymi wojownikami, albo zajmowali się rolnictwem i stanowili łatwy łup dla handlarzy niewolników – bo podług rozumu naraz tym i tym nijak być nie mogli 🙂
      Poza tym ów Duczko najwyraźniej nie wie, że Sclaveni byli tylko jedną z grup Słowian obok Antów i Wenetów – naszych bezpośrednich przodków 🙂
      Trzyma się idiotycznej tezy, że w początkach VI wieku, sclaveni pojawili się znikąd jako lud niezwykle liczny – pewnie podrzucili ich kosmici bo inaczej nie da się wytłumaczyć pojawienia się znikąd nieprzebranych rzesz ludzi 🙂
      Sam zauważa, że: „Wielka liczba Słowian. Było ich zdecydowanie za dużo! Żeby zaludnić taki kawał Europy, trzeba było spowodować niesłychaną eksplozję demograficzną, czyli nie tylko cechować się wyjątkową płodnością, ale również mieć wyjątkowo dobre warunki do przeżycia nowonarodzonych. Trudno to sobie wyobrazić.” Oczywiście kolejna idiotyczna teza 🙂 Gdyby Słowianie mieli jak pisze ” wyjątkowo dobre warunki do przeżycia” i przez to mnożyli się jak króliki wolni od chorób i przedwczesnej śmierci przy wyjątkowo wysokiej opiece medycznej to za nic nie ruszyli by się ze swojego cudownego raju by tułać się po niegościnnej europie tylko tuczyli się w samozadowoleniu 🙂 Inny problem z tym wydumanym rajem, że go na ziemi nie było więc musieli przybyć z kosmosu na dziesiątkach tysięcy statków 🙂
      Oczywiście dziś już każdy kto nie jełop wie, że Słowianie żyli tu cały czas od tysiącleci więc kiedy ktoś tak pieprzy to albo nieuk, albo złośliwy wróg 🙂
      Dalej pisze, że grupka Awarów podporządkowała sobie nieprzebrane rzesze Słowian i zmuszali biednych Słowian do najazdów zabierali im żony i córki i przez to jego zdaniem Słowianie ” W krótkim czasie Słowianie zasiedlili Bałkany aż do Adriatyku i całą Grecję. Bizantyjczycy nie mogli odbić tych terenów, bo sklavianie (tak nazywali te terytoria), były liczne i umiejętnie bronione.” 🙂
      Jak grupka koczowników podporządkowała sobie nieprzebrane tłumy wojowników umiejętnie się broniących i jeszcze zabrała im żony i dzieci nie wiadomo 🙂 Pewnie czarami 🙂
      Oczywiście Słowianie i owszem chętnie z Awarami najeżdżali do czasu aż Awarowie faktycznie zaczęli próbować narzucać władzę sąsiednim Słowiańskim plemionom a wtedy przyjaźń się skończyła i zaczęły się wojny z Awarami, które oczywiście Awarowie przegrali bo nie było innej możliwości.
      Porównanie Duczki XIIw szkocji z VI w europą to rozumiem taki jego żarcik 🙂
      ” w roku 626, kiedy Awarowie razem ze Słowianami zorganizowali wyprawę na Konstantynopol, która skończyła się wielką klęską. To zachęciło Słowian do buntu.” – żadnego buntu tylko jak wódz obiecał łupy a potem zawiódł i się przegrało to się go wieszało i to samo robiło się z jego poplecznikami, ktoś musiał za to beknąć wiec beknęli Awarowie 🙂
      Dalej już bajdurzy bez opamiętania 🙂 ” W połowie VIII wieku (…)głównym towarem, którego cena ciągle rosła i którego rynki w Bagdadzie i Kordobie przyjmowały każdą ilość, byli ludzie, niewolnicy (…)germańska Europa zachodnia załatwiała swoje potrzeby siły roboczej przez najazdy, w czasie których porywano ludzi do niewoli (…)Słowianie. Bo to oni stanowili największą część tej masy niewolników.”
      Czyli zdaniem Duczki Karol Wielki wojował po to by eksportować złapanych Słowiańskich niewolników do Kordoby 🙂 Zostawię to bez komentarza 🙂 Tak jak rewolucyjną tezę Duczki, że handel niewolnikami był motorem podboju w średniowiecznej europie 🙂
      Dalej jeszcze dorzuca Duczko, że Ibrahima ibn Jakub nie pojechał do Polski bo ” Nie było tam targów, bo nie przechodził tamtędy żaden ważny szlak handlowy.” – tu po prostu już ręce zupelnie opadają i odechciewa się pisać 🙂 Tak, zapewne zdaniem Duczki rosła tam odwieczna tysiącletnia puszcza i nic tam nie było – biała plama na mapie 🙂

      Lubię to

      • Dodam jeszcze, że Słowianie pojawili się na kartach historii w momencie, kiedy łacina klasyczna zniknęła z użycia, a łacina średniowieczna, która była w użyciu słowem slavus określała pańszczyźnianego chłopa. Dlatego twierdzenie, że sclaveni to obce Slowo, ktore objęło całą Słowiańszczyznę a wtórnie nazwa ta (ze względu na dużą liczbę brańców w Rzymie, których Słowianie byli dostarczycielami, jak również którzy sami stanowili znaczną część) została utożsamiona ze słowem „niewolnik” jest bez sensu.
        Jordanes pisząc o Sclavenach, ktorych znał dobrze użył nazwy którą oni się okreslali pochodzącego od prasłow. rdzenia *slov- / *slav- od praindoeur. *kʼleu- / *kʼlou- / *kʼlōu- „płynąć, skrapiać (czyścić)” (znanego m.in. z gr. κλύμενος – klimenos, κλυτόπωλος – klitopoulos, κλύζω – klizo, łac. cluěre „czyścić”, cloāca, lit. šlúoju, šlaviaũ, šlavinéti „zamiatać”, który na gruncie słowiańskim zachował się prawdopodobnie w sch. sláviti „rozcieńczać wino wodą”, osláviti (o wiośnie) „złagodzić pogodę”, slavak „woda z octem”, slovina, slovińak, slavina „rodzaj winogron”). Czyli „skalweni” (Słowianie) w tłumaczeniu swobodnym na wspólczesny To „wolny, czysty lud radosne dzieci wiosny” Zapewne „sclaveni” tak się określali aby odróznić się od Antów – „bohaterów” – związek plemienny wschodnich Słowian, który w dużej mierze dał początek również Słowianom południowym[1], według niektórych badaczy[2][3] zeslawizowane plemię sarmackie, (czasem utożsamiane z Aorsami/Alanami), lub odłam Słowian wschodnich podporządkowany rządzącej warstwie sarmackiej, która się w nim etnicznie rozpłynęła.
        Wenedowie, Wendowie, Wenetowie – lud Wandy 🙂
        „Wenetowie zaś, (…) pochodząc z jednego pnia, występują dzisiaj pod trzema nazwami: Wenetów, Antów i Sklawenów.” Jordanes
        „nazwa Vend nie ma początku słowiańskiego, lecz najprędzej jest nazwą daną tym ludom przez sąsiadów, (…) przypuszczam, że wyszło ono od Gallów, w których nomenklaturze najczęściej powtarza się ten element słowotwórczy: vind-, vend- (w znaczeniu biały, jasny). Ci, co wywodzą nazwę tę z języka słowiańskiego, zestawiają Vend, ze stsł. vętъ = magnus i stopniem wyższym vęštii = więtszy
        większy”
        A więc Wenetowie czyli lud „Większy, jasny, kochający, ród królów” – tym byli nasi przodkowie a my nie znajac swojej historii jesteśmy „ludem ciemnym, nienawidzącym się, rodem sługusów watykańskich i innych obcych” – zeszliśmy na psy 🙂

        Lubię to

        • Gratulację za posiadaną wiedzę ,ale czytając teks nawet kretyn, domyślił by się że przekazem miała być nie historia lecz bezsensowna wycinka drzew.

          Lubię to

      • Ten gość: lek. med. Eugeniusz Sendecki
        (nazywany pieszczotliwie i trochę prześmiewczo „senatorem” z racji swoich aspiracji politycznych)
        to dopiero „wymiata” 😉 :

        O „żydowskich łapaczach (słowiańskich) niewolników”
        (po polsku, tłum. – napisy dla widzów z Niemiec):

        „ŁAPACZE I NADZORCY NIEWOLNIKÓW SIĘ ZMAWIAJĄ, CUDUJĄ…
        Poznaliśmy tych Złych Ludzi już dawno, kiedy już osiedliliśmy się nad Wisłą i w Krakowie urzędował nasz słowiański patriarcha. Poprzednicy Pana Boniego i Zukerbergera mieli swoje faktorie po całym naszym kraju, skupywali i łapali Słowian, a potem spławiali do Pragi Czeskiej, gdzie był pierwszy etap obróbki niewolników. Oddzielanie dzieci od matek, silnych od słabych, dorzynanie słabych, dymanie niewolnic, znęcanie się dla uciechy i inne zabawy PANÓW. Cała nasza historia (przejście na obrządek łaciński, walki z krzyżactwem, wyzwalanie się spod zaborów) to dzieje ludzi nie dających się zniewolić, zamienić w Ichnich parobków. Dzisiaj obserwujemy Ichnią inwazję, eskalację zniewalania nas, Polaków, Ludu Bożego. Kajdany elektroniczne, permanentna inwigilacja, okradanie, gwałcenie. Nowinki techniczne i odwieczne praktyki antysłowiańskie. Antypolonizm TRWA. ”
        http://mariusz.olchowik.nowyekran.net/post/92883,zaskakujaca-i-tajemnicza-wizyta-zuckerberga-w-polsce-spotkal-sie-z-bonim#comment_809432

        o „Birobidżanie i operacji ‚Most'”
        („wpływach sowieckiego ośrodka szkoleniowego dla agentury w Birobidżanie”: szkoleniu ‚nie-Zydów’ m.in. celem występowania jako Żydzi roszczeniowcy…?)
        – info na końcu artykułu – przy gwiazdce:
        http://eugeniuszsendecki.nowyekran.net/post/65742,krzyz-na-smierc-generala-a-myslelismy-ze-stawiamy-go-jaruzelskiemu
        W poniższym filmie w/w wątek od 7.59 min.:

        http://eugeniuszsendecki.nowyekran.net/post/29555,rozmowa-z-tvn24-o-filmie-znieslawienie-przy-pomniku-dmowskiego

        Podatek koszerny i Birobidżan:
        http://macgregor.nowyekran.net/post/87270,zydowska-odsiecz-pod-cedynia-czyli-o-co-kaman#comment_761674

        W nawiązaniu do „Operacji Most” polecam poniższy tekst: http://piotrbein.wordpress.com/2012/06/18/wiki-sie-zajaknela-w-zyciorysie-sp-generala/
        oraz ogólnie do tematu mojego komentarza: https://opolczykpl.wordpress.com/2012/11/19/dezinformacyjna-klasyka/

        I na koniec jeszcze coś:
        ciekawa zbieżność kolorów flag, czyby wspólne źródło?:

        http://pl.wikipedia.org/wiki/Flaga_%C5%BBydowskiego_Obwodu_Autonomicznego

        http://pl.wikipedia.org/wiki/T%C4%99czowa_flaga_%28ruch_LGBT%29

        Lubię to

  1. Dla mnie jest to zbeszczeszczenie natury. Nie znoszę jak ktoś wycina zdrowe, piękne drzewa (nieważne czy w mieście czy gdzieś indziej) albowiem to zawsze jest tylko szpecenie całej okolicy. W moim mieście jest ulica gdzie co rok muszą sadzić nowe drzewka albowiem mieszkańcy okolicznych bloków cały czas polewają je jakąś chemią by zwiędły. Ja się pytam co im to przeszkadza?

    Lubię to

  2. No przecież ta religia głosi oficjalnie, że to co żyje jest bezwartościowe w wymiarze wieczności.

    Lubię to

  3. Ten krzyż stananowi zagrożenie dla drzew więc nalezy go natychmiast usunąć w trosce aby jakiś idiota fanatyk nie wyciął kolejnych drzew. Ponadto jak księża ciągle podkreślają odpowiadają za swoich parafian należy więc ukarać miejscowego proboszcza a on niech się już rozliczy z wiernymi. Rolników karano za wycinanie olszyny na ich polach po kilkadziesiąt tysięcy zł za sztukę, za wandalizm w parku narodowym należy ukarać miejscowego proboszcza x 10 za sztukę + odpowiedzialność karna za dewastację parku narodowego. Na milionowe kary wierni złożą się z radością, ale ich wódz powinien dodatkowo odsiedzieć swoje za współudział, podżeganie do przestępstwa i ukrywanie sprawców o ile nie wyda wnadali.

    Lubię to

  4. Nie niszczyć natury a opiekować się nią i jej pomagać, to jest najważniejsze zadanie każdego Słowianina.
    Drzewa są w całej Polsce po prostu bandycko ścinane, jak w Palestynie gdzie chazarska dzicz wycina, pali stare Palestyńskie drzewa oliwkowe.
    Wirus nienawiści do przyrody zaszczepiono nam w 1989 roku .

    Lubię to

  5. Niestety ale tego wirusa zaszczepiono dużo, dużo wcześniej. I u większości jest w już w stanie takim, którego nie da się wyleczyć „normalną terapią” a jedynie przez usunięcie nosiciela. I o to nasza Matka Ziemia już zaczyna się starać.

    Lubię to

  6. “Zniszczę wasze wyżyny słoneczne, rozbiję wasze stele, rzucę wasze trupy na trupy waszych bożków, będę się brzydzić wami“ 3 Moj 26,30 BT

    Polska tradycja z polskiej księgi hebrajskiej
    dyktowanej przez izraelskiego boga Polaków 😉

    Lubię to

  7. Sprzed mojego domu znikają drzewa. Kiedy wyjeżdżałem na studia z okna mojego pokoju widziałem kilkadziesiąt drzew (w tym ponad stuletnia lipa) ponad hektar zieleni, chodnik i asfaltową drogę bezpośrednio pod moim domem. Dzisiaj z mojego okna widzę dwa żółte bloki. W miejscu trawnika jest parking i zabudowane śmietniki. Zniszczony chodnik ma być niedługo drogą wewnętrzną, a zielone są tylko trzy drzewa i jakieś iglaki mające oddzielać parkingi. Po wiekowej lipie ślad zaginął… Nie tylko psuje mi to nastrój, ale rzeczywiście wpływa na moje życie. Kiedy budowano parking, podcięto korzenie brzozy, która podczas jesiennych wichrów, nocą przewróciła się na mój dom. Ludziom brakuje szacunku dla natury. Już mówi się, że z drugiej strony mojego domu, w miejscu mojego ogrodu moją zrobić to samo. Czasem myślę, że to nie są Słowianie a klony.

    Lubię to

    • Prawda. To co robią to straszne. Ja już pisałem, że w moim mieście też wycinają drzewa albo pod budowę albo po prostu „bo przeszkadza, liście spadają na jesieni, ptaki na nim siadają a potem srają dookoła”. No ludzie jak tak można? Przecież to zieleń, teraz na wiosnę to pięknie wygląda, a jak ptaki są i budzą z rana to jeszcze lepiej. Naprawdę nie rozumiem podejścia ludzi. Parę lat temu musiałem wyciąć czereśnię. Duże, 50 letnie drzewo, ale niestety musiałem albowiem chorowało i groziło przewróceniem na mój dom albo sąsiada. Takie przypadki rozumiem. Jeśli widać, że choroba toczy drzewo i już nic się nie da zrobić. Wtedy też mój sąsiad „poradził” bym wyciął jeszcze inne drzewa i zostawił same krzaki bo „więcej słońca pan będzie miał no i liści zbierać nie trzeba”. Ehh on chyba wraz z własnymi drzewami sciął sobie korę mózgową.

      Lubię to

  8. Opiszę smutniejszą historię. Na podkarpaciu w paśmie Magury na terenie Magurskiego Parku Narodowego znajdują się ruiny najstarszej kamiennej budowli w Polsce o której Długosz pisał jako o starożytnych ruinach. Był to Chram. Dawno temu zabrano z tego Chramu kamień z odciśniętą ludzką stopą i wbudowano go w kapliczkę wymyślając legendę, że Matka Boska stanęła na tym kamieniu. Kapliczka owa stała pośród lasu a wokół niej tryskało kilka świętych źródeł było to dawne święte miejsce do ktorego z rzadka przybywali pojedyńczy pielgrzymi. Przed laty odwiedzilem to miejsce w sercu dzikiej przyrody i byłem pod wrażeniem, ale to miejsce zostalo zniszczone. Miejscowy pleban wykarczował okolice zniszczył źródła wybetonował co się dało i postawił kiczowatą gigantyczną drogę krzyżową. Nie jest to jedyne takie miejsce zniszczone w ostatnich latach więcej piszę o tym tu:
    http://dragontn.blog.pl/2013/05/20/nasza-religia-dawniej-i-dzis/

    Lubię to

  9. Mezamir:

    Być może zabrzmi to niewiarygodnie, ale nawet kuzynka mojej żony do dzisiaj nosi na cmentarz na groby jedzenie (na cmentarzu w Gierałcicach).
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Giera%C5%82cice_%28powiat_kluczborski%29
    Nauczył ją tego jej ojciec, który jak i moi teściowie pochodził z kresów. Po wojnie wylądowali na Opolszczyźnie.
    Tyle że ona nie wie nawet, że to staropogańska, słowiańska tradycja. Robi to, bo tak robił jej ojciec. Ona sama jest jahwistką.

    Dobrogost:

    Naturalnie, że ów Duczko czy Duczka pieprzy jak pobity. I dlatego jest profesorem! To nagroda za ahistoryczną propagandę w jego wykonaniu.


    Żmij
    :

    Nie mamy się co dziwić – żydłactwo jest uczone już od przedszkola, że plugawy Jahwe ludobójca nakazał ludziom czynić ziemię sobie poddaną. No i ci bezmózgowcy to właśnie robią.

    Bronisław K:

    Wirus pogardy dla przyrody zaszczepiano mi już w latach 60-tych – na tzw. „religii”, na którą pędziła mnie matka. Pamiętam jak klecha opowiadał o „cudzie” z jewangelii, gdzie obrzezany cieśla przeklnął drzewo figowe i ono uschło:

    „A widząc drzewo figowe przy drodze, podszedł ku niemu, lecz nic na nim nie znalazł oprócz liści. I rzekł do niego: „Niechże już nigdy nie rodzi się z ciebie owoc!” I drzewo figowe natychmiast uschło.”

    Co więc się dziwić, że żydłacka dzicz jest dziczą – skoro tak programują jahwistów od małego.

    Świętobor:

    „Niestety ale tego wirusa zaszczepiono dużo, dużo wcześniej”

    Dokładnie tak. W Polsce przed tysiącem, a w Euro-Judei przed dwoma tysiącami lat.

    Sjęgniew:

    „Czasem myślę, że to nie są Słowianie a klony”

    Niestety, genetycznie są to najczęściej Słowianie. Ale tylko genetycznie. Zrabowano im bowiem Ducha Słowiańskiego i podmieniono im tożsamość ze słowiańskiej na żydowską/żydłacką. I dlatego zachowują się jak obrzezany cieśla w jewangelii – drzewko mu się nie podobało, przeklnął je i ono uschło.

    Dobrogost:

    Takich przykładów żydłacko-katolickiego wandalizmu jest multum.
    Patrz co ta dżuma zrobiła ze świętym kamieniem Świętowita w Arkonie – wmurowała go w ścianę żydłackiego kościoła:
    https://opolczykpl.wordpress.com/2012/06/10/12-czerwca-slowianski-dzien-pamieci-o-arkonie/
    A „św” Wojciech – żydłak-fanatyk, w drodze do Prus w Gdańsku kazał zrąbać święty dąb. I to samo robił u Prusów, za co go zasłużenie ukatrupili.
    https://opolczykpl.wordpress.com/2012/08/08/katolickie-preparowanie-swietych-i-patronow/

    Lubię to

  10. Cywilizacja plastiku i pogromów przyrody wycinanie drzew,a nawet tak zwane wiosennne przycinanie drzew sprawia wrażenie pastwienia się nad nimi kiedy zostają tylko kikuty do tego zatruwanie wód, niszczenie pół chemią .
    Monsanto życzy sobie mieć patent na wszystkie nawet naturalnie dziko rosnące rośliny. Co zostanie z Przyrody następnym pokoleniom kiedy już większość zostanie zatruta lub opatentowana?.
    Po nas zostanie plastik, czas niewolnictwa i wyzysku dla zysku.
    To nic innego jak skutki „czynienia sobie Ziemi poddaną” wydaje mi się że jeszcze 40 lat temu atak na naturę nie przybrał takich rozmiarów jak dzisiaj 😦

    Lubię to

    • http://yogin.pl/zdrowie/wegetarianizm/850-czy-na-pewno-jestes-czowiekiem.html

      Człowiek, Istota Ludzka, to brzmi całkiem dumnie, ale w starożytności do ludzi zaliczano wyłącznie wegetarian, a więc istoty ludzkie, które nie spożywały generalnie w ogóle żadnego pokarmu mięsnego, tj. takiego, dla którego zdobycia trzeba było zabić jakiekolwiek zwierzę. Stawanie się Człowiekiem w całej pełni znaczenia tego słowa to także zmiana sposobu odżywiania w kierunku wybitnie roślinnym, a Jarosz to człowiek o większej wrażliwości, inteligencji, uroku i czułości w sposób niewątpliwy, chociaż odejście od podludzkiego stanu zdziczenia do humanitaryzmu, który nie istnieje bez Vegediety zajmuje zwykle dobre Siedem lat, bo tyle żyją ostatnie komórki, które muszą zapomnieć, że były “trupożerne”. Mówi się w naukach starożytnych nawet o stopniach rozwoju Świadomości w oparciu o analizę spożywanego pokarmu, a najniższy krąg nieludzkich prymitywnych dzikusów stanowili i stanowią jeszcze ciągle ludożercy i typowi mięsożercy, dla których głównym pokarmem jest mięso tego, co upolują, złowią, zabiją w bestialski sposób. Ludzie tej klasy generalnie żyją bardzo krótko ze średnią długością życia od 28 do 50 lat, a jedzenie głównie produktów mięsnych z uboju, połowów lub polowań to najistotniejsza przyczyna śmierci na choroby sercowo-naczyniowe, raka, cukrzycę, sepsę i podobne dolegliwości cywilizacyjne, także samobójstwa!

      Lubię to

      • Mezamir:

        Obawiam się, że ten tekst jest zabarwiony mocno ideologicznie. Nie użyję przy tym „argumentu”, że Hitler też był wegetarianinem, a mimo tego większej wrażliwości, inteligencji, uroku i czułości u niego nie znajdziemy.
        O ile w klimacie tropikalnym i subtropikalnym pożywienie jarskie jest możliwe na okrągło, to im dalej na północ, tym dłuższe są zimy. I tam bycie jaroszem bywało jeszcze stosunkowo niedawno coraz bardziej problematyczne.
        Ciekawe i pouczające są obserwacje ze świata zwierząt. W Afryce najbardziej agresywne zwierzęta to roślinożerne bawoły, nosorożce, hipopotamy i słonie. A nie drapieżniki.
        Zwierzęta mięsożerne są na ogół (choć nie zawsze) inteligentniejsze niż roślinożerne. Dlaczego w mieszkaniach znacznie więcej ludzi trzyma psy czy koty a nie króliki?
        Wśród ptaków najbardziej inteligentne są wszystkożerne kruki.

        Polecam zapoznanie się z książkami „ŻYCIE BEZ PIECZYWA” (w niemieckim oryginale, który mam w domu i znam, tytuł brzmi „ŻYCIE BEZ CHLEBA”).
        http://chomikuj.pl/kuszaba/Allan.Christian.B.Lutz.Wolfgang.Zycie.Bez.Pieczywa,116616814.doc
        Ponadto polecam książki dra Jana Kwaśniewskiego („Dieta optymalna”, „Tłuste życie”). Natomiast odradzam dra. Atkinsa, który nie odróżniał białka od tłuszczu.

        Sam byłem na diecie „normalnej” pierwszych 26 lat życia, później na ortodoksyjnie wegetariańskiej (okresowo wegańskiej) 14 lat (od 1983 roku), po czym, schorowyny i wycieńczony przeszedłem na „tłustą dietę” i pozostaję na niej do dzisiaj. Dysponuję więc osobistymi doświadczeniami i skalą porównawczą – np. stanu zdrowia, inteligencji itd.
        Ludy pierwotne na dietach pasterskich (dużo tłustego koziego czy owczego sera, mięso, niewielka ilość węglowodanów) osiągały wiek do 120 lat. Ludy czysto wegetariańskie żyły dużo krócej.
        Można być „mięsożerny” spożywając niezapłodnione jajka, zwłaszcza żółtka. Nawet buddyści je jedzą. Ponadto dużo masła i serów.
        Wegetarianom przypomnę, że jeśli zlikwiduje się hodowlę zwierząt to odpadnie jedyne źródło naturalnego nawozu (obornik), bez którego, aby zapewnić wydajność zbiorów trzeba będzie sypać dwa, trzy razy więcej nawozów sztucznych.
        Smacznego.
        Zwierzęta towarzyszyły ludziom od zawsze. Tyle, że nie zawsze były traktowane barbarzyńsko. A śmierć jest i tak naturalnym zjawiskiem. Bogowie wulkanami, trzęsieniami ziemi, powodziami też nas zabijają. I stworzyli świat tak, że obok roślinożernych są drapieżnicy. Którzy niekoniecznie są „gorsi” i bardziej agresywni niż wegetarianie (patrz – bawoły, nosorożce, hipopotamy i słonie).
        Indianie polowali, ale duchom zabijanych zwierząt tłumaczyli, dlaczego muszą to robić prosząc je o wybaczenie. Zgodnie z ich wierzeniami duchy takich zwierząt miały szansę na inkarnację w ciele wojownika.
        Wegetarianizm nie jest niebezpieczny dla ludzi potrafiących świadomie wpływać na system wegetatywny (np potrafią świadomie zwalniać i przyśpieszać bicie serca lub temperaturę ciała). Tacy ludzie potrafią własną świadomością w dużym stopniu zniwelować szkodliwe skutki braku pełnowartościowego białka „zwierzęcego” (roślinne białko nie posiada wszystkich aminokasów a Natura nie nauczyła nas wytwarzania ich np. w wątrobie) oraz braku tłuszczy. Kto nie potrafi tego robić, będzie prędzej czy później narażony na diecie wegetariańskiej na choroby, głównie zwyrodnieniowe. Ale i cukrzycę czy nowotwory.
        Indianie wielkich prerii nie znali cukrzycy, czy chorób serca. Cukrzyca jak sama nazwa pokazuje – to choroba nadmiaru cukru w pożywieniu. A ten jest w roślinach (wielocukry) a zwłaszcza w „zdrowych” owocach. Będąc wegetarianinem miałem np. ciągłe kłopoty z zębami. Ciągle się psuły. Od momentu przejścia na dietę „tłustą – od 15 lat – nie byłem ani razu u dentysty. Ani razu nie bolał mnie ząb. Wypadły mi nawet parę lat temu stare plomby. Ale dziury w tych zębach nie powiększają się i zęby, mimo że „dziurawe” – nie bolą.
        W tamtym czasie (jako wegetarianin) spożywałem „zdrowe” owoce kilogramami. I coraz częściej chorowałem. Obecnie nie jem kompletnie żadnych owoców – ZERO owoców, zero soków owocowych – i nie mam awitaminozy.
        Nowotwory trapią tylko ludzi z dużą ilością węglowodanów w diecie. Dlatego, że komórki nowotworowe odżywiają się wyłącznie glukozą otrzymywaną z diety bezpośrednio, lub pośrednio z rozłożonych wielocukrów zawartych w diecie. Mięsożerni na raka nie chorują – pod warunkiem że spożywają minimalne ilości węglowodanów (50 – 70 gram dziennie). Bo nawet gdy go „dostaną”, zostanie on zagłodzony. Bez cukru w diecie nowotwór nie może się rozwijać.
        Alergicy, którzy z ich diety wyeliminują 70-80 % węglowodanów i zastąpią je masłem i tłustą śmietaną (30 %) po krótkim czasie zostają całkowicie uwolnieni od alergii. Sprawdzone w wielu, wielu przypadkach.

        Przy czym oświadczam, że nie agituję za dietą tłustą. Po prostu napisałem to, co o odżywianiu wiem, co doświadczyłem na sobie i co znam z literatury. Ideologizowanie odżywiania uważam za niebezpieczne. Człowiek, nawet gdy zabija, pod warunkiem że nie robi tego z nienawiści, zachłanności czy mściwości, nadal jest człowiekiem. Odsyłam do Bhagawadgity, w której Kryszna nakazał Ariunie podjąć walkę i zabijać wrogów. Ludzi, a nie zwierzęta.
        http://www.himavanti.org/pl/c/pisma-swiete/bhagawad-gita

        Lubię to

        • Mamy zupełnie inne doświadczenia odnośnie mięsa,możliwe że jest to kwestia grupy krwi.
          Jednym mięso szkodzi,innym pomaga,dla trzecich jest obojętne.

          Lubię to

        • Mimo tego, że hipopotamy przeważnie jedzą rośliny (w zasadzie zachowują się jak roślinożercy, przy czym są bardzo terytorialne – stąd często atakują nieproszonych gości, w tym i nas), to tak naprawdę są wszystkożerne (podobnie jak niedźwiedzie), choć i mogą stać się oportunistycznymi drapieżnikami! W czasie suszy i braku pożywienia (dodatkowo stale zmniejszają się obszary ich żerowisk…), znane są ze zjadania martwych zwierząt, polowania i zabijania a nawet z napadów kanibalizmu …
          http://eng.hrosi.org/?id=22
          http://laelaps.wordpress.com/2007/08/07/carnivorous-hippos/

          Ale najwięcej jest takich oto pozytywnych zachowań pośród „najbardziej agresywnych” zwierząt Afryki 🙂 :
          http://www.sadistic.pl/zwierzeta-ratuja-zwierzeta-vt144013,15.htm

          Bawoły są agresywne (przystosowanie ewolucyjne), bo nieustannie muszą zmagać się z drapieżnikami (w tym z ludźmi!) Za to nosorożce mają bardzo słaby wzrok i m.in. dlatego są niezwykle terytorialne! (wyprzedzając zagrożenie, nader często nacierają na ślepo i na wyrost):

          Natomiast słonie to zwierzęta stadne, społeczne, wybitnie inteligentne pośród ssaków (obdarzone dużym i pofałdowanym mózgiem – przypominającym kształtem ludzki a nawet działającym podobnie jak u naczelnych) i niezwykle pamiętliwe! Stały się bardzo agresywne dopiero niedawno za sprawą człowieka – jako efekt wtórny i uboczny traumy osieroconych osobników po stracie ich rodziców (głównie matek, babek wychowujących młode, w tym przewodniczek stada) w wyniku nadmiernych polowań, kłusownictwa i zabijania dla pozyskania kości słoniowej… (jest to bezpośrednią przyczyną chorób psychicznych i zatracenia przynależności pokoleniowej wśród słoni)

          Ciekawostka: góralek – współcześnie żyjący najbliższy (mały) krewny (kuzyn) słonia 🙂 :

          A oto lista 10 najbardziej niebezpiecznych i zabójczych afrykańskich zwierząt:
          http://goafrica.about.com/od/africasafariguide/tp/dangerousanimals.htm

          Lubię to

        • Dobry post- dieta tlusta ma za duzo fatu mimo że wiele mozna z niej wyciagnac min o tym nawozie co wspomniales. tak czy siak za dużo tłuszczu. Jest miazdzycorodna etc. Wg trehlbova miod i mleko jest dla nas. Krytykuje on mieso … dziwne bo mleko jest dla cielat poniekad.

          Dlaczego raz piszesz jako banan, a raz jako diett.
          Pisz wyraźnie. O jakim „facie” piszesz. Pisz albo fett albo tłuszcz.
          Z biochemii jesteś kompletnym ignorantem. Nigdy nie odkryto tłuszczu znakowanego radioaktywnie po spożyciu go przyklejonego do wewnętrznych ścian naczyń krwionośnych. Natomiast znakowaną radioaktywnie glukozę, zwłaszcza podawaną wraz z insuliną już po godzinie znajdowano – w międzyczasie przetworzoną przez komórki naczyń krwionośnych na cholesterol – przyklejoną do ścianki wewnętrznej tętnicy i ją zawężającą. Miżdżycę wywołują wyłącznie węglowodany spożywane w nadmiarze – a nie tłuszcze.
          A Trehlebov nie jest dla mnie żadnym autorytetem.
          opolczyk

          Lubię to

          • Niech bedzie banan w takim razie- czerpiesz wiedze z wedow? fat- z eng tluszcz po polsku pisze fatu 😉
            2. Dlaczego napisane w Biblii to co ma ziarno w sobie- owoce warzywa sa dla was. Wiec czy powinnismy jesc warzywa i owoce tylko :)??

            Pozdrawiam

            Lubię to

            • Banan

              Wedy to pomieszanie wiedzy, bajek, mitów, legend, przesądów. Dla mnie nie są one autorytetem ani źródłem niepodważalnej wiedzy.
              Szukając wiedzy, zrozumienia korzystam z wielu przeróżnych, nawet sprzecznych ze sobą źródeł. Następnie przeprowadzam analizę porównawczą a także „kompatybilność” z tym co widzę własnymi oczami. To co można testuję w praktyce – i na tej podstawie zdobywam widzę.
              Jak piszesz po polsku, to po polsku. Po co te angielskie wtręty. Mogę jeszcze zaakceptować „maila” – bo jest poręczniejszy niż „list elektroniczny”. Ale po co tłuszcz zastępować fatem?


              „2. Dlaczego napisane w Biblii to co ma ziarno w sobie- owoce warzywa sa dla was.”

              Wierzysz ślepo w żydo biblię?. Przecież nawet uczciwi badacze żydowscy przyznają, że biblia to bajki i brednie wyssane z palca.

              „Archeolodzy podważają same podstawy Biblii. Pan Bóg nie przekazał Mojżeszowi Dekalogu, naród Izraela nigdy nie był w egipskiej niewoli, mury Jerycha nie rozpadły się na dźwięk trąb, bo Jerycho było miastem nieobwarowanym, pierwsza monoteistyczna religia nie ma swoich korzeni na Górze Synaj, a wielkie królestwa Dawida i Salomona to legenda dostosowana do potrzeb teologii.”
              https://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/29/biblia-zydowska-ksiega-zbrodni-wyssana-z-palca/

              „Wiec czy powinnismy jesc warzywa i owoce tylko :)??”

              Powinieneś korzystać z własnego rozumu. Zbyt mocno wierzysz w to co gdzieś tam jest napisane. A zwłaszcza wierzysz w żydowską oszukańczą „biblię”.
              Znasz ją zresztą zbyt słabo.

              „Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko. Nie wolno wam tylko jeść mięsa z krwią życia.”
              (Rdz 9, 3-4).

              „Oto zwierzęta, które możecie jeść: wół, baran, koza, jeleń, gazela, daniel, koziorożec, antylopa, bawół i kozica. Możecie jeść każde zwierzę, które ma rozdzielone kopyto, to jest parzysto rozłożoną racicę, i które przeżuwa. Nie będziecie jeść spośród tych, które [tylko] przeżuwają albo [tylko] mają kopyto, to jest rozdzieloną racicę, jak wielbłąd, zając i góralek. Te przeżuwają, lecz nie mają rozdzielonych kopyt – uważać je będziecie za nieczyste. Wieprz, ponieważ ma rozdzielone kopyto, lecz nie przeżuwa, jest nieczysty, mięsa jego jeść nie będziecie i padliny jego się nie dotkniecie. Będziecie spożywali z tego, co jest w wodzie: wszystko, co ma płetwy i łuski będziecie spożywali. A nie będziecie spożywali nic z tego, co nie ma płetw i łusek. Uważać to będziecie za nieczyste. Wszelkie ptactwo czyste jeść możecie; tych zaś spośród ptaków jeść nie będziecie: orła, sępa czarnego, orła morskiego, wszelkich odmian kani, sępa i sokoła, żadnego gatunku kruka, strusia, sowy, mewy, żadnej odmiany jastrzębia, puszczyka, ibisa, łabędzia, pelikana, nurka, ścierwika, bociana, żadnej odmiany czapli, dudka i nietoperza.”
              (Pwt 14, 4-18)

              Na koniec dodam – choć nie jestem i nigdy nie byłem „komuchem” czy marksistą – pewną myśl Engelsa. Twierdził on, że początkowo zboże uprawiano na paszę dla zwierząt hodowlanych. A potem zaczęto nim karmić ludzi – i tak wyhodowano ludzkie „bydło” robocze.

              Pozdrawiam

              Lubię to

            • Czy tylko owoce i warzywa to zadalem pytanie ale wiem o tym ze mieso jest dla nas, zapytalem poniewaz z ciekawosci ,co odpiszesz akurat.
              Drugie pytanie: czy owocami i warzywami zywili sie w Edenie? Po potopie ze wzgledu na to ze Bog wiedzial ze beda inne warunki pozwolil nam jesc mieso.
              Czy nie powinnismy jesc tylko to co pierwotnie jedzono?

              Staraj sie mnie zrozumiec, dziekuje za odpowiedzi.

              Pozdrawiam

              Ależ tzw. „Eden” to bajka! Biblijny „potop” też. Więc jak można na poważne brać te wyssane z palca żydo-biblijne „zalecenia dietetyczne”?
              opolczyk

              Lubię to

            • Ciekawie sie z Toba pisze.
              W Biblii jest waz, na imprezach tomorrowland wpisz sobie w yt tomorrowland 2010 movie widac weze jakies znaki, trojkaty wpisz sobie, obejrzyj to zobaczysz. Napoje energetyczne, okultyzm etc,

              Niestety ta rozmowa dla mnie wcale ciekawa nie jest. Pisałem Ci już kilka razy – biblia to żydowskie brednie. A Ty nic, tylko w kółko biblia i biblia.
              Mnie te żydowskie brednie wyssane z palca przez oszustów nie interesują, a już kompletnie nie są dla mnie jakimkolwiek autorytetem.
              opolczyk

              Lubię to

            • Na pytanie nie odpowiedziales 😉
              Dlaczego w piosenkach, co raz czesciej widac trzy szostki. Piwo heineken przedstawia bahometa etc?

              Ty też nie odpowiadasz na moje pytania czy stwierdzenia dot. np. żydo-biblii.
              Te 666 czy inne żydłackie symbole są tak popularne – bo żydzizm/jahwizm – religie abrahamowe/żydowskie wszelkich odprysków rozlane są po świecie, a żydłactwo wszelkich odprysków zwalcza się nawzajem dążąc do monopolu na „prawdę objawioną”. Stoją za tym najczęściej żydo-banksterzy którzy zaciągają cały czas odmóżdżonych żydo-chrześcijan na barykady – w obronie ich żydowskiej, nadjordańskiej „wiary”.
              Mnie banksterzy na taką barykadę nie zaciągną – ja zwalczam wszystkie żydzizmy – z żydo-globalizmem banksterskim na czele.
              opolczyk

              Lubię to

  11. Skoro wątek wywołany..to spytam co jedli Słowianie…..Co do samej kultury stołu to pamiętam jeszcze z filmów , wspólna miska strawy, na ogół zupka ew. kasza ew. soczewica….eh…dziś nikt nie robi pierogów z soczewicą….no i jedzenie w kółko od najstarszego…..Widzę ciekawy wątek się rozwija pomiędzy hinduistą Mezamirem i Panem Andrzejem….Obecna władza wiadomo…szczaw i mirabelki…przynajmnije oficjalnie dla ludu….

    Lubię to

  12. A co do węglowodanów to się nie zgodzę……to podstawowy surowiec energetyczny….dla szybkiego dopalenia organizmu…..Główną zaletą mięsa jest rozkład w czasie, który powoduje, że jest to stabilne źródło zasilania…. ” ” : )
    Coś jak jak baterie alkaliczne vs zwykłe….
    Kiedyś gdzieś czytałem, że nadmierne spozycie cukrtów ktoś porównywał do kolumny rektyfikacyjnej zainstalowanej w organizmie…cos w tym jest z pewnością….
    Obserwując tych których znam/znałem wydaje mi się że nie jest ważne białko/węgle/tłuszcze… ci zdrowi jedli z reguły wszystko jak leci…..problemem jest obróbka….starsze pokolenia jadły produkty nieprzetworzone….brały to co miały pod reką…sklepów nie było…..
    i żywnosc była świeza bo nie było technologii przetwarzania i przechowywania….W tejj chwili np. owoce pryskane są warstwą tworzywa która nigdy nie ulega rozkladowi!!!!!! np. cytryny
    Kolejna rzecz kiedyś wszystko bylo rozproszone…..zarazki i bakterie migrowaly wolniej….. teraz wszędzie jest syf…zwierzęta jedzą własne przetworzone odchody ……kupując ładnego pora ze sklepu nie wiecie na jakim cholerstwie był hodowany……
    Kiedys jedzono duzo grzybów i korzonków- dziś zbieractwo jest w zaniku……podobnie z zielarstwem…….wspomniane pieczywo – wymyślono żeby żywność dlużej mogła być przechowywana….kiedys chleb wytrzymywał kilka tygodni……. podobnie piwo…to dzisiejsze to siki…kiedys to była bomba energetyczno-witaminowa…..teraz potrojnie filtrowane bo szkity komus przeszkadzały w delektacji…….W starożytności nota bene piwo było ekwiwalentem poborów….nie pamietam dokladnie….ale w Babiloni niewolnik dostawał kilka litrów dziennie
    na głowę……
    Kogo dziś na to stać ? Piwo zblizonej kalsy to ok. 3-4€.

    Dobry wątek…..

    BRAKUJE TU STAŁEGO WĄTKU OBYCZAJE I KUCHNIA……

    PANU ANDRZEJOWI wspolczuje dobre mięso/wedliny w Niemczech to rzadkość albo rzadkiej urody drożyzna….

    Lubię to

    • Panu Andrzejowi polecam tą stronkę z wedlinamidomowymi i ew. inwestycje w mały szynkowar.
      Warcisław – niezbędność węglowodanów stawią w wątpliwość dieta np. ludności koła podbiegunowego …

      Ze względu na różnorodność diet każdy powinien znaleźć coś dla siebie, i cieszyć się będzie nie tylko lepszym samopoczuciem ale też lepszymi wynikami badań lekarskich.

      Lubię to

        • Węglowodany są niezwykle nieefektywnym źródłem energii. Pamiętam jak parę lat temu ćwicząc na siłowni jak każdy który „robił masę” spożywałem ogromne ilości węglowodanów – pamietam, że ciągle nie miałem energii i spałem nawet po 12 h na dobę. Teraz od ok pół roku głównym składnikiem mojej diety są tłuszcze (głównie roslinne z orzechów, pestek z dyni, ziaren) oraz białka (4 jajka dziennie) i śpię po 4,5 do 6 h na dobę, mając jednocześnie masę energii na pracę, ćwiczenia fizyczne i naukę.

          Lubię to

  13. Wydaje mi się ze przejście na wegetarianizm jest jak by ciągiem dalszym otwarcia się na Słowiańskość i wewnętrznego doskonalenia się i nie nawiązuje tu nic do religii azjatyckich .Kto wie jak by wyglądała dieta Słowiańska gdyby nie podbicie naszych ziem przez Chrzescijanizm i doktryna „czyńcie sobie ziemie poddana” czyli zabijać, niszczyć w imię Jezusa. Myślę ze nasi pra przodkowie z biegiem czasu też by zaprzestali zabijania zwierząt dla pokarmu, no ale to moje hipotezy .
    No a nasze Polskie drzewa niszczone już w milionach to bardzo smutny temat..Bo widzicie w człowieku czującym ból z tego względu odradza się Słowiańszczyzna .

    Lubię to

  14. warcislaw:

    „Skoro wątek wywołany..to spytam co jedli Słowianie…”

    Dobre pytanie. Zapewne nie byli wegetarianami. Zwłaszcza w zimie mięso stanowiło u nich ważny składnik pożywienia. Byli nie tylko rolnikami, ale i hodowcami zwierząt oraz myśliwymi. Gdy upolowali dużego zwierza, np tura – to było to dla nich okazją do ucztowania.

    „A co do węglowodanów to się nie zgodzę……to podstawowy surowiec energetyczny….dla szybkiego dopalenia organizmu…”

    Do szybkiego „dopalania” organizmu służy magazynowany w wątrobie i mięśniach glikogen. A nie spożywane węglowodany.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Glikogen
    Wielocukry aby zostały wchłonięte do krwioobiegu muszą zostać najpierw rozłożone na cukry proste. Następnie trzustka musi wytworzyć insulinę, bez której cukier nie dostanie się do komórki. Z tłuszczem, zwłaszcza o długim łańcuchu i maksymalnie nasyconym jest prościej i szybciej – pobierany jest na bieżąco z jelit i dostarczany bezpośrednio do komórek.
    Przy czym tłuszcz jest ponad dwukrotnie bardziej „energetyczny” a efektem spalania jest woda (w tłuszczach spalany jest głównie wodór – paliwo rakietowe). W węglowodanach spalany jest węgiel, a produktem spalania jest dwutlenek węgla podtruwający organizm. Odradzam przy tym tłuszcze roślinne wielonienasycone. One wytwarzają w organiźmie nadtlenki i ponadtlenki – wodę utlenioną, która niszczy komórki i jest rakotwórcza. Jeszcze gorszą trucizną jest margaryna.
    Zresztą – polecam poniższy tekst:
    http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=80

    „ale w Babiloni niewolnik dostawał kilka litrów dziennie na głowę…”

    I przy marnym żarciu jakim niewolników karmiono starczało to całkowicie, aby chodził taki cały czas na gazie i wieczorem walił się pijany spać – zamiast myśleć np. o buncie.

    „PANU ANDRZEJOWI wspolczuje dobre mięso/wedliny w Niemczech to rzadkość albo rzadkiej urody drożyzna….”

    Specjalnie za mięsem nie przepadam. Wolę jajka na smalcu, masło i tłuste sery. Z mięsa salceson i tłusty boczek – i to też niekoniecznie. Chudego mięsa nie jadam w ogóle. Szynka np. to dla mnie mało wartościowe „trociny” mięsne.

    Czy jest przypadkiem, że agenda globalistów – WHO – w jej piramidzie nakazuje jako „zdrowe” węglowodany, warzywa i owoce – bomby węglowodanowe – a tłuszcze uważa za szkodliwe? Pisałem o tym kiedyś jako poliszynel.
    http://wolnemedia.net/zdrowie/who-swiatowa-organizacja-chorob-i-depopulacji/

    Przytoczę fragment:

    „W swej książce dr Lutz opisał ciekawy eksperyment medyczny w USA (lata 50-te XX wieku).

    Pewien farmer (będący w młodości badaczem życia Eskimosów) z różnymi chorobami wylądował w szpitalu u znajomego lekarza. Farmer ów, mając w pamięci doskonały stan zdrowia „mięsnych” Eskimosów zrezygnował z kuracji przy pomocy medykamentów. Przez rok przebywał on pod ścisłą kontrolą lekarzy w szpitalu jedząc wyłącznie mięso. Już na początku eksperymentu lekarze zakładali się pomiędzy sobą, od którego tygodnia u farmera wystąpią pierwsze objawy awitaminozy. A także – jakich nowych chorób jeszcze dodatkowo się on nabawi. Ku zdziwieniu lekarzy nic takiego nie nastąpiło. Farmer z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc, bez przyjmowania jakichkolwiek „medykamentów” pozbył się trapiących go dolegliwości i chorób. Po roku jako zdrowy człowiek wrócił do domu.

    Zastanawiająca była reakcja lekarzy. Stwierdzili oni lakonicznie, że najbardziej zadziwiające było w eksperymencie to, że nic dziwnego się nie przytrafiło. Było to oczywiste kłamstwo. Farmer ów udowodnił jego eksperymentem, że założenie zachodniej medycyny dotyczące szkodliwości mięsa i tłuszczu, jak i założenie konieczności jedzenia owoców i warzyw (witamin) jest błędne i nieprawdziwe. Medycyna, gdyby rzeczywiście była zainteresowana leczeniem ludzi, nie mogłaby zignorować owego doświadczenia. Powinna pójść za ciosem, odrzucić dogmaty i przeprowadzić szczegółowe badania dotyczące wpływu diety mięsno-tłuszczowej na ludzi. A jednak tego medycyna nie zrobiła.”


    Mezamir
    :

    Nie ma żadnych dowodów na związek jedzenia mięsa z grupą krwi. To czysty wymysł.
    Ja też miałam wielokrotnie w młodości złe doświadczenie z „mięsem”, a raczej z tym co do mięsa jadłem. Gdy dostawałem zgagi czy bólów żołądka – myślałem że to od mięsa. A nie od nadmiaru klusek/ziemniaków i sosu zaklepanego mąką. Gdy jem (tłuste) mięso pieczone na smalcu z odrobiną ziemniaków bez sosu zaklepywanego mąką – nie odczuwam żadnych dolegliwości tak znanych mi z okresu młodości.

    Nie wiem, czy rzeczywiście, a jeśli tak – z jakich powodów i z jakimi skutkami Konstantyn wprowadził nakaz jedzenia mięsa. Być może chciał polepszyć stan zdrowia niewolników żywionych wegetariańsko, którzy masowo umierali z wycieńczenia i chorób. Film z tą lekarką oglądałem dwukrotnie. Obok mądrych rzeczy mówi one też rzeczy mądre inaczej. Widzę, że u Ciebie wszystko co inni mówią – i Tobie odpowiada – jest uznawane przez Ciebie za prawdę niepodważalną.


    Szeptun
    :

    Dziękuję za sugestie. I za rozwagę. Mam wrażenie, że obaj jedziemy na tłuszczu, a nie na cukrze.

    Lubię to

  15. Wojciech Eichelberger, właściwie Tadeusz Wojciech Eichelberger (ur. 10 czerwca 1944 w Warszawie – polski psycholog, psychoterapeuta, pisarz Absolwent liceum im. Stefana Batorego oraz Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Po studiach przez trzy lata pracował w placówkach lecznictwa psychiatrycznego, m.in. w eksperymentalnym Oddziale Leczenia Odwykowego. W 1970 podjął kilkuletnie studia doktoranckie w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, zakończone absolutorium. W latach 1972-1973 uczestniczył w przygotowaniach do programu środowiskowej terapii schizofrenii Synapsis, a w roku 1973 współtworzył nowatorski Oddział Terapii i Rozwoju Osobowości – OTIRO, w którym pracował do roku 1978. W 1978 roku współzałożyciel Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie pierwszej w Polsce placówki psychoterapii, treningu i szkolenia. Stypendysta Instytutu Psychoterapii Gestalt w Los Angeles (1976) i Zen Center of Rochester (1980). Współtwórca i dyrektor Instytutu Psychoimmunologii (IPSI) założonego w 2004 w Warszawie. W swoich projektach szkoleniowych i terapeutycznych odwołuje się do koncepcji terapii integralnej, która oprócz psychiki bierze pod uwagę ciało, energię i duchowość człowieka.
    W latach 1980-1981 pracownik i działacz ruchu Oświaty Niezależnej. W latach 1981-1985 współzałożyciel i działacz podziemnego Komitetu Oporu Społecznego i członek redakcji pisma KOS.

    Autor książek i artykułów z dziedziny psychologii. Jest autorem felietonów i esejów m.in. w Zwierciadle, Twoim Stylu, Wysokich Obcasach, Gazecie Wyborczej, Charakterach, Polityce, Więzi, Życiu Duchowym, Pulsie Biznesu.

    Współpracował przy tworzeniu programów telewizyjnych popularyzujących wiedzę psychologiczną, m.in prowadził w latach 1997 – 1999 program Okna w TVP2, oraz takie programy jak Być tutaj, Nocny Stróż.

    W 2011 został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski[2].
    Życie prywatne

    Zamieszkały obecnie w Warszawie, żonaty z Joanną, córką Ludwika Borawskiego, ma dwóch dorosłych synów. Buddysta Zen od 1976.

    Interesuje się żeglarstwem, końmi, górami, nartami, sportami walki. Ulubione lektury Eichelbergera to Winnetou Karola Maya, a także Kariera Nikodema Dyzmy Tadeusza Dołęgi-Mostowicza.

    Jest autorem wielu felietonów i książek, w których krytycznie wypowiada się na temat społeczeństwa konsumpcyjnego. Dostrzega możliwość zagłady planety[3] z powodu mechanizmów, które rządzą ludźmi

    Zwierzęta są do kochania, nie do jedzenia – mówi Wojciech Eichelberger w rozmowie z Renatą Arendt-Dziurdzikowską

    – Czy zwierzęta są do jedzenia?

    – Zwierzęta są do kochania, nie do jedzenia.

    – Przecież kochamy zwierzęta, ale to nie przeszkadza nam zabijać ich i zjadać, Jak to się dzieje, że jedzenia mięsa nie wiążemy z faktem zabijania, z cierpieniem zwierząt?

    – Od dziecka jesteśmy w tej sprawie uczeni hipokryzji. Małe dzieci bardzo kochają zwierzęta. Dziecięca miłość do zwierząt jest naturalna i wszechogarniająca. Gdy byłem dzieckiem, wszystko, co żyje pies, kot, koń, ptak, motyl, robak, ryba, meduza, jaszczurka czy wąż – przedstawiało sobą jakieś zachwycające objawienie. Ku utrapieniu mamy hodowałem z bratem w domu, co się dało. Sporo czasu w dzieciństwie spędzałem na wsi. Pamiętam, jak godzinami przesiadywałem w żłobie u pewnego konia. Uwielbiałem patrzeć, jak zanurza w owies swój wielki pysk, wydmuchuje nozdrzami powietrze i powoli, cierpliwie żuje. To był ogromny pociągowy koń, spokojny i silny. Dobrze było być blisko niego. Moje dziecięce serce pełne było zachwytu i przywiązania do wielu różnych zwierząt. To z nimi przeżywałem swoje pierwsze miłości. Myślę, że niemal każdy dorosły, jeśli mu pamięć dopisuje, odnajdzie w sobie podobne wspomnienia. A mimo to, jak większość dzieci jadłem mięso. Z pewnością któregoś dnia na moim talerzu też wylądowało „mięsko” albo „kotlecik”. Dziecko nie wie przecież, skąd się wzięło „mięsko”. Nie było świadkiem zabijania tego zwierzęcia. Pyta więc rodziców, co to jest. Wtedy wyraźnie zmieszani rodzice mówią mu, że „to taki kawałeczek cielaczka albo kurczaczka, albo świnki. Dziecko jest zaskoczone, zaczyna mieć pierwsze wątpliwości, pyta zatem, co się stało z tym kurczaczkiem. Czy to znaczy, że został zabity? Wtedy słyszy, że został zabity jakiś inny kurczaczek, nie ten, którego zna i lubi. W ten właśnie sposób uczymy się hipokryzji i podwójnej moralności. Rozpoczyna się w nas proces wewnętrznego rozszczepienia na dwie niemajšce ze sobą nic wspólnego części. Jedna przeżywa w związku ze zwierzętami niestety już nieprawdziwe, egzaltowane miłosne wzruszenia, a druga zachwyca się smakiem mięsa i udaje, że nie ma nic wspólnego z zabijaniem. Już jako dzieci całujemy i przytulamy zwierzątka, jednocześnie nieświadomie uczestnicząc w ich zabijaniu. Świat naszych wyższych uczuć oddziela się całkowicie od świata kuchni i stołu. Zwierzęta, które żyją obok nas i mają swoje imiona, nazywamy przyjaciółmi. Cała anonimowa reszta jest do zabicia i zjedzenia. Zaczynamy żyć podwójnym życiem

    http://yogin.pl/zdrowie/wegetarianizm/922-zwierzeta-sa-do-kochania-nie-do-jedzenia.html

    Lubię to

  16. – Chcesz powiedzieć, że jedząc zwierzęta, włączamy się w obieg zabijania, przykładamy rękę do wojen?

    -Na ogół nieświadomie, ale tak. Świat jest całością, w której każde zdarzenie nieuchronnie pociąga za sobą następne. A my, ludzie pozostajemy w nieustannym stanie wojny ze światem przyrody. W bezlitosny, bezwzględny sposób, na skalę przemysłową eksterminujemy niewyobrażalne ilości zwierząt, fundując im swoiste obozy koncentracyjne i komory śmierci.

    – Gdyby ściany rzeźni były ze szkła, nikt nie jadłby mięsa – powtarza Paul McCartney. Relacje tych, którzy widzieli, jak zabijane są zwierzęta, to horror. „Widziałam świnie niezdolne do chodzenia i stania na własnych nogach, zaciągane siłą do rzeźni; okaleczone zwierzęta, które wlokły za sobš własne wnętrzności” – pisze w książce „Milcząca Arka” Juliet Gellatley, angielska działaczka wegetariańska. Zdarza się, że żywe zwierzęta są obdzierane ze skóry…

    -Niestety, to straszliwe cierpienie zwierząt staje się integralnym składnikiem kawałka mięsa lądującym na naszym talerzu. Mięso zwierząt rzeźnych zawiera w sobie nie tylko ogromną ilość adrenaliny, ale także innych toksycznych substancji związanych z ogromnym stresem, jaki przeżywają one na etapie hodowli, w transporcie i w ubojni, jak to się teraz elegancko mówi. Zawiera też środki chemiczne, którymi karmione są zwierzęta, takie jak powodujące szybszy przyrost masy anaboliki i antybiotyki stosowane profilaktycznie przeciw epidemiom zwierzęcym

    -Jak to na nas wpływa? Stajemy się bardziej agresywni?

    -To też, ale przede wszystkim mniej zdrowi. Gdy 30 lat temu przestałem jeść mięso, poczułem wyraźną zmianę. Stałem się bardziej wrażliwy, cierpliwy, rozumiejący. Nie bez powodu wszystkie tradycje religijne ustosunkowują się jakoś do sprawy mięsa i we wszystkich pojawia się wyraźna sugestia, że niejedzenie mięsa może być pomocne w realizowaniu naszych religijnych, duchowych aspiracji. Także chrześcijaństwo postuluje, żeby przynajmniej raz w tygodniu wyrzekać się mięsa. Po co ten post? Bynajmniej nie po to, aby jak wielu sądzi umartwiać się, lecz po to, aby o siebie zadbać i oczyścić nieco ciało i umysł. Buddyzm idzie dalej i postuluje niezabijanie wszędzie tam, gdzie człowiek może się bez zabijania wyżywić. W hatha-jodze nie sposób przejść bardziej wymagających assanów gdy umysł zatruty jest agresją, a ciało zakwaszone mięsem

    – Ale mięso daje poczucie bezpieczeństwa, sytości, ponieważ długo leży w żołądku.

    -Przede wszystkim daje iluzoryczne poczucie mocy, siły, panowania nad innymi, bycia kimś szczególnym. Na prymitywnym, atawistycznym poziomie karmi ludzką arogancję, iluzję bycia panami tego świata, którym wolno wszystko zabijać i zjadać

    Lubię to

  17. Istnieje wiele dróg wymiany informacji ze środowiskiem.
    Niektóre z nich wymagają jedynie konsumpcji jednej rośliny bądź wypicia wody ze strumienia
    wzięcia głebokiego wdechu czy wygrzewania się w Słońcu.
    Obecnie rozumiemy już że zjedzenie dojrzałego owocu zapewnia tkankom i komórkom
    paliwo oraz dostarcza informacji o lokalnym środowisku
    a napicie się z czystego strumienia gasi pragnienie i mówi naszemu ciału wiele na temat ekosystemu.

    Ta kamunikacja z biosferą zachodzi również gdy metabolizujesz spożyte jedzenie.
    Na Zachodzie możemy myśleć o chlebie jedynie jako źródłu kalorii
    ale w rzeczywistości potrawy wprowadzają do naszych ciał również pewne informacje.

    To źdźbło pszenicy z którego powstał konsumowany przez Ciebie chleb
    ma pamięć biologiczną w której zachowane są informacje o otrzymanej przez nie ilości deszczu
    i pielęgnacji a nawet o rękach które je ścieły.

    Żywność roślinna i zwierzeca to nie tylko kalorie czy paliwo ale także źródło informacji dla naszych genów
    Nowa dziedzina nauki Nutrigenomika,bada sposób w jaki pożywienie przekazuje Twoim komórkom
    informacje dotyczące Twojego środowiska.

    Podwaliny pod rozwój tej dziedziny zapewniło zrozumienie że choć nasze geny nie zmieniły się wcale
    w ciągu ostatnich 10 000lat to nasze diety uległy drastycznej zmianie.

    Tak więc rózne diety prowadzą do róznych ekspresji genetycznych
    co skutkuje produkcją róznych białek a także zmianą w energetyce metabolizmu.

    Informacje któe pobieramy ze środowiska przede wszystkim dotyczą jedzenia,odżywiania i samoobrony.
    Jednak do poradzenia sobie z tymi umiejętnościami potrzeba nam jedynie niewielkiej objętości mózgu.
    Możliwe że nasza kora przedczołowa umożliwi nam pobranie z natury zestawu całkowiecie nowych instrukcji.

    Dawni mędrcy wierzyli że jest to możliwe.
    Wierzyli oni że ich praktyki umożliwiały im sięganie do swych Świetlistych Ciał nowych instrukcji biologicznych
    które pozwalały im uzdrawiać się i wieść długie życie.
    Te nowe instrukcje podnosiły jakość ich Świetlistych Ciał i pomagały im uzdrawiać się z chorób.
    Te instrukcje dotyczyły też przewidywania kierunku biologicznej ewolucji w przyszłości
    (wiecie już dlaczego wrózbiarstwo itp,jest zakazane przez kk?)
    uwalniania się od codzienności i czasu liniowego oraz nauki poruszania się w bezczasowości lub nieskończoności.

    To te praktyki pozwoliły mędrcom zamieszkującym Amazonię odkryć formułę kurary
    bez potrzeby wykonywania nieskończonej liczby prób i błędów
    a mędrcom plemienia Osage umożliwiły zaprowadzenie swego ludu
    na zapewniające dostatek tereny które innym wydawały się puste i jałowe.

    Szamani odkryli że gdy nasze Ciało Świetliste uwolnione zostanie z traumy
    to nasza świadomość może zostać tak udoskonalona
    by rozpoznać zarówno korzystne jak i niebezpieczne zdarzenia z przyszłości.

    Alberto Villoldo

    Lubię to

  18. Z pożywienia rodza się wszystkie stworzenia,które za życia karmią się pożywieniem
    a po śmierci zamieniają się w pożywienie.

    Pożywienie jest naczelną siła wszystkich rzeczy.
    Uznaje się więc że jest ono lekarstwem na wszystkie choroby ciała.
    Ci którzy uznają Brahmę za pożywienie,zyskują wszystko co niezbędne dla zdrowia materialnego ciała.
    Z pożywienia rodzą się wszystkie istoty które po narodzeniu rosną dzięki pożywieniu.

    Wszystkie istoty karmią się pożywieniem a kiedy umierają
    pożywienie karmi się nimi.-Taittiraya Upanishad

    Życie zaczyna się jako pragnienie.
    Impulsy inteligencji które nazywamy miłością i pożądaniem,zostają zamienione przez naszych rodziców
    w zjawisko połaczenia się mikroskopijnych ilości materiału genetycznego w wyniku którego powstaje embrion.

    Zatem zostajemy począci w wyniku miłości i pożadania
    a zaczynamy życie jako materiał genetyczny.
    Bez względu na swój mikroskopijny charakter,DNA w którym znajduje się materiał genetyczny
    zawiera w sobie kompletne informacje na temat naszego przeznaczenia.

    W skład DNA wchodzi cukier oraz złożona substancja chemiczna zwana kwasem nukleinowym.
    Złożonośc kwasu nukleinowego jest ystarczająca aby jako częśc składowa DNA
    mógł on zakodować kompletną inteligencję,która w wyniku miłości i pożądania
    nasi rodzice przekazali pierwszej poczętej komórce naszego organizmu.

    Jesteśmy karmieni miłością,pragnieniem oraz inteligencjąktóre łączą się w jeden rodzaj substancji
    powszechnie nazywanej pożywieniem.

    Przemienione,obdarzone świadomością pożywienie staje się nami.
    Jeśli chcemy aby ziemniak lub ziarno kaszy gryczanej zyskało taką samą świadomość
    jaką posiadamy my,zjadamy je.
    Inteligencja która przenika KAŻDĄ komórkę ciała,karmi się tym kęsem pożywienia.

    Z nim samym nie dzieje się nic strasznego tak naprawdę.
    Chemiczne substancje składników pokarmowych zostają po prostu zamienione
    tak aby mogły przeniknąc do komórek naszego organizmu.

    Substancje składające się na pożywienie,stają się każdą częścią naszego ciała
    oczami,włosami,mózgiem,jelitami itd.

    Na tym polega akt tworzenia a sam akt konsumpcji i przyswajania pożywienia
    obejmuje działanie nieskończonej inteligencji wszechświata
    której najwyższym przejawem jest ten wyjątkowy akt stwórczy.

    Natura stworzyła wszechświat dzięki tysiącom ogromnych eksplozji masy i energii
    które doprowadziły do powstania niewyobrażalnie rozległych galaktyk i mgławic.

    Jednakże kiedy rozwinęła się on ana tyle aby stworzyć naprawdę złożone struktury
    nauczyła się konsumpcji.

    Zastanów się nad następującym przykładem:
    wypijam szklankę wody soku pomarańczowego.
    Każd apojedyncza komórka mojego ciała (które zawiera ich wiele miliardów)
    otrzymuje każdą cząstkę glukozy pochodzącej z tego soku,
    Każda komórka mojego ciała przyjmuje pewną ilość soku pomarańczowego i w wyniku istniejącej
    potrzeby zamienia go w samą siebie.

    Złożone mechanizmy zjawiska które zaszło w komórce na tyle na ile znane są współczesnej nauce
    wystarcza aby zapełnić ogromne przestrzenie w bibliotekach na całym świecie.

    Jeśli masz świadomość złożoności i jednocześnie prostoty,niewinności oraz subtelności
    z jaką organizacyjna moc inteligencji zamienia pożywienie w istoty ludzkie
    oraz wszelkie stworzenia ziemskie,jesteśgotowy aby uczestniczyć w swoim przeznaczeniu.

    Możesz uściąść i zacząć jeść.

    Ludzie którzy nie okazują dostatecznego szacunku kwestiom żywieniowym
    nie są wiadomi przepływu mocy organizacyjnej jaką kryje w sobie pożywienie.

    Odzywianie się w nieprzemyślany sposób,jedzenie w biegu,chroniczne objadanie się
    lub niedojadanie-wszystkie te działania stanowią naruszenie praw Natury,czyli procesów biologicznych
    które musza zachodzić w ustalony z góry sposób
    tak aby pożywienie mogło zamieniać się w nas.-Deepak Choopra

    Lubię to

  19. „Na potrzeby zwierząt żywiących się zbożem zużywa się wielokrotnie więcej wody niż w uprawach o identycznej ilości składników odżywczych. Według Departamentu Rolnictwa USA (USDA) uprawy zjadane później przez zwierzęta hodowlane zużywają prawie połowę wody i 80 procent powierzchni ornych.
    W USA zwierzęta hodowane na pożywienie zjadają 90 procent upraw soi, 80 procent kukurydzy
    i 70 procent innych zbóż uprawianych w USA .

    Jeśli chodzi o wydajność hodowli zwierząt dla potrzeb żywieniowych, to trzeba zużyć na ich chów od 4 do 54 razy więcej energii, niż w przypadku uprawiania upraw wyłącznie roślinnych.
    W związku z tym produkcja oparta na mięsie i produktach pochodzenia zwierzęcego jest znacznie mniej wydajna niż uprawa roślin.
    Zdaniem naukowców amerykańskiego Cornell University
    dałoby się wyżywić dodatkowo 800 milionów ludzi dzięki roślinom,
    które zjadają zwierzęta gospodarskie w samych tylko Stanach Zjednoczonych

    Co więcej według Organizacji Narodów Zjednoczonych przemysł związany z hodowlą zwierząt jest jednym z największych winowajców degradacji środowiska naturalnego”
    http://www.ers.usda.gov/media/252395/sb973_1_.pdf
    http://www.news.cornell.edu/stories/1997/08/us-could-feed-800-million-people-grain-livestock-eat
    http://www.fao.org/docrep/010/a0701e/a0701e00.HTM

    Lubię to

    • Mezamir:

      Kolportujesz banksterską propagandę. Departament rolnictwa USa to agenda banksterów. Ponadto zapominasz, że hodowla bydła w USA jest nastawiona na maksymalizację zysków. W Indiach na mniejszej powierzchni jest znacznie więcej bydła – świętych krów – i takiej degradacji środowiska nie ma. A w USA dwa wieki temu wędrowały stada bizonów liczące dziesiątki milionów sztuk – i katastrofy ekologicznej też nie wywołały. To co zwalane jest na hodowlę zwierząt – w USA barbarzyńską – jest de facto winą techologizacji „produkcji mięsa” jak najszybciej i z jak największymn zyskiem. Plantacje wielu gatunków owoców pochłaniają znacznie więcej wody niż trawa będąca naturalną karmą dla krów.

      Dr. Kwaśniewski wyliczył, że polskie rolnictwo byłoby w stanie produkować zdrową tłustą żywność dla 100 milionów ludzi. Głównie masło, sery, jajka. No i mięso. Zamiast upraw owoców, buraków cukrowych i plantacji warzyw (brudna woda i związki azotowe). I przy okazji można by zrezygnować z nawozów sztucznych. I zamknąć 90 % szpitali. I wygonić big pharmę.

      Nie ja wpadłem kiedyś na taką oto myśl – zboża zaczęto uprawiać początkowo tylko na karmę dla zwierząt hodowlanych. Potem zaczęto karmić nimi ludzi i tak powstało ludzkie bydło robocze.

      Lubię to

  20. Mezamir.

    Kończę tę dyskusję. Nie ma sensu. Zaczniesz wklejać dziesiątki cytatów, teorii i opinii nie sprawdzonych w praktyce.
    Niech każdy idzie własną drogą….

    Mam tylko jedno pytanie – bo sam pisałeś, że masz alergie na wszystkie możliwe pyłki.
    Skoro wegetarianizm jest taki zdrowy – to skąd masz te wszystkie alergie? Byle pyłek „wali” Cię z nóg.
    Skądinąd wiem, że to dotyczy wielu miłośników owoców i sałaty, unikających masła, jajek i sera.

    Mezamir:

    Mam wrażenie, że kręcisz…
    opolczyk

    Lubię to

  21. Mam alergię ponieważ od dziecka byłem karmiony mięsem.
    Potem doszły słodycze,gazowane napoje itd itp
    a kiedy kilka lat temu postanowiłem sprawdzić co się stanie gdy nie będę jadł mięsa
    okazało się że pozbyłem się alergii i astmy.
    Potem zacząłem jeść mięso i wszystko wróciło.
    Teraz znów rzuciłem mięso i czuję się coraz lepiej 🙂

    Lubię to

  22. Zauważyłam, że strasznie oczerniacie chrześcijaństwo. Pokażcie dowody, że to rzeczywiście zrobili fanatycy katoliccy, bo jak na razie widzę tu niczym nie poparte oszczerstwa. Nie wiem kto to zrobił i dlaczego ale naprawdę katolicy to nie są jakieś bestie, które robią na złość każdemu kto jest innego wyznania. Nie oskarżam nikogo ale sądzę, że zostały tu naruszone pewne granice dobrego wychowania i kultury. Wydaje mi się, że coś takiego jak tolerancja dotyczy każdego niezależnie od wiary jaką wyznaje lub nie.

    https://opolczykpl.wordpress.com/2013/06/14/arkona-ostatni-bastion-zachodniej-slowianszczyzny/#comment-38106

    Admin

    Lubię to

    • Dowodami są zdjęcia załączone do tekstu. Drzewa nie zostały wycięte przypadkowo – a tak – aby było z daleka widać rzymską szubienicę, zasłanianą wcześniej przez te wycięte drzewa. Muzułmanie tego nie zrobili, bo oni nie czczą rzymskiej szubienicy. Także świadkowie Jehowy nie są krzyżowcami. Prawosławnych na Kieleczczyźnie jest jak na lekarstwo. Ponadto tego przestępstwa i przyrodniczego wandalizmu dokonano zapewne w nocy – aby nikt sprawców nie zauważył i nie zawiadomił policji. A łazić po ciemku tam, na Łysicy najłatwiej jest miejscowym. Bo znają teren.
      Tak więc wszystkie ścieżki prowadzą do miejscowych fanatyków-katolików, którzy chcieli przypomnieć, że ta góra jest skatoliczona ich rzymską szubienicą.

      Lubię to

    • Do odpowiedzi Opolczyka do dałbym jeszcze to, że większość katoli to szuje, grzeszą idą do spowiedzi i dalej są szujami. Stoją w niedzielę przed kościołem na mszy i plotkują nie słuchając kazania. W ten sposób są dwu licowi udając wiernych, ale mimo wszystko nadal są katolami. To jest wina czarnych szczurów watykańskich, wyprali ludziom mózgi i odarli ze Słowiańszczyzny. Wyznawcy mściwego żydowskiego bożka 1000 lat temu zasiali wiatr, teraz będą zbierać burzę. Ateista lub ktoś innego wyznania wyciął by krzyż, łatwiej by było go przetransportować niż drzewo.

      Lubię to

    • Włącz logikę 🙂 dla kogo rzymska szubienica – krzyż jest ważnym symbolem religijnych urojeń? Dla ateisty, poganina, buddysty czy może dla muzułmanina?
      Granice dobrego wychowania i kultury zostały naruszone wtedy, gdy osrali naszą Matkę Ziemię krzyżackimi symbolami. Tak próbują jahwistyczne świnie tępić pogańskie obrzędy, tradycję i kulturę – gdzie słowiańskie gaje, tam jebut szubienica, gdzie słowiańskie miejsce kultu, tam jebut dwie belki – jahwizm jest dla mnie patologią niszczącą Przyrodę i całe człowieczeństwo. Byłam kiedyś bardzo tolerancyjna dla innych religii, ale, jak to mówi przysłowie „daj palec a nasr*ją ci na głowę”, więc tępię głupotę fanatyków religijnych jak tylko mogę. Jak mi jakiś kriż czy biblija wyznawców tumiwisizmu podleci pod rękę to wyfruwa kominem w postaci nawozu do ziemi.
      Wierzę w naukę, żyję zgodnie z prawami Przyrody, szanuję Ziemię i sama jestem sobie bogiem. Adje.

      Lubię to

      • Dobrosława:

        Na Twój cytat:

        „Kiedy zaczną wycinać jahwistyczne szubienice to otworzę wino i wypiję za to, będę świętować trzy dni. Ustalę nawet w swoim domu „dzień ściętej szubienicy”.A te wasze krzyżackie bele i tak kiedyś robaki wpierdzielą.
        Na pohybel katolictwu!”

        http://mojaslowianskafilozofia.blogspot.de/2013/05/katolicki-wandalizm-i-pogarda-wobec.html
        odpowiadam co następuje:

        Kochana Dobrosławo!

        W pełni popieram Twój pomysł ustanowienia święta „Dnia ściętej (rzymskiej) szubienicy”.
        Mam wszakże jedną prośbę – zanim rozpoczniesz trzydniowe świętowanie z okazji wycinania jahwistycznych szubienic, wspomnij o mnie , starym druhu, opolczyku – i zaproś mnie. Chciałbym wespół z Tobą i Twoim mężem świętować wspólnie powrót naszych słowiańskich Bogów.

        Na pohybel katolictwu!

        Sława Bogom!

        Lubię to

        • Kochany opolczyku!
          Oczywiście, że na ów święto „Dnia ściętej rzymskiej szubienicy” zostaniesz wraz ze swą białogłową zaproszony koniecznie.
          Tak, nasi Bogowie, tudzież Boginie, powrócili. Nasza Tradycja Słowiańska trwa nadal. Więc świętujmy! 🙂

          Sława Bogom i pamięć Przodkom!

          Lubię to

        • Mezamir:
          „Najbardziej komiczne jest to że krzyż i tak jest symbolem “pogańskim”,solarnym 😀 ”

          Niemniej istnieje zasadnicza różnica między pogańskim krzyżem – symbolem życiodajnego Słońca a żydłacką rzymską szubienicą – ona jest symbolem śmierci, kaźni – a nie życia. Brednie o zmartwychwstaniu są dobre dla odmóżdżonych owieczek. Tak więc żydłacki krzyż symbolizuje śmierć, a nie życie. Co najbardziej idiotyczne w żydłackiej ideologii – śmierć obrzezanego cieśli na belce (a nie na krzyżu) miała być rzekomo ofiarą złożoną plugawemu Jahwe ludobójcy na odkupienie naszych grzechów. Wynikają z tego dwie sprawy:

          – rzekomo nieskończenie miłosierny i nieskończenie dobry nie był gotów „odpuścić” grzechów owieczkom bez tej krwawej jatki. A przecież mógł powiedzieć – to ja was takimi stworzyłem, to ja wodzę was na pokuszenie (Ojcze nasz…i nie wódź nas na pokuszenie), a jak dacie się skusić – jebudu (Dobrosławo – dzięki za ten zwrot) – do piekła. Ale nieskończenie miłosierny zadecydował inaczej – dokąd obrzezanego cieśli nie ukatrupicie aby mnie udobruchać – nie ma zmiłuj się… Jebudu – do piekła

          – jeśli zgodnie z żydłacką ideologią obrzezany cieśla odkupił nasze grzechy – to po co nadal jest piekło? A jeśli „grzesznicy” nadal do piekła idą – to jakie grzechy obrzezany cieśla w ogóle odkupił?
          Jest to robienie w konia jakiego świat nie widział. Ale owieczki uwierzą we wszystko…

          Lubię to

  23. Opolczyk mam pytanie jaki jest stary ten krzyż i kto go ufundował. Bo może zrobić z niego relikwię i katole sami rozbiorą go na drzazgi sprzedając jako lekarstwo na wszystkie choroby.

    Lubię to

    • edjan1:

      Szukałem informacji o tym żydłackim krzyżu i praktycznie nic o nim nigdzie nie pisze. Prawdopodobnie umieszczono go na szczycie w roku 1930, a obecny to jego replika. Nie wiadomo kto był „fundatorem” – prawdopodobnie pingwiny z klasztoru pod Łysicą. Co mnie dziwi – to fakt, że Łysicę tak późno skatoliczono. Pewnie żydłactwo bało się zemsty czarownic wypędzonych z Łysej Góry. Albo stawiali ich rzymskie szubienice wcześniej i one ginęły. Tyle że żydłactwo wstydziło się do tego przyznać.
      Ogłoszenie obecnego krzyża „relikwią” byłoby katastrofą. Bo posiekają go żydłacy na drzazgi na handel, a na szczycie postawią kolejną „replikę” – tym razem św. relikwii – i będzie jeszcze gorzej. Bo zaczną się „cuda” i żydłactwo jeszcze i tam jaki kościół postawi… Konserwatora przyrody nastraszą klątwą.

      Lubię to

      • Fakt, szybciej napisałem niż pomyślałem, wybudowali by kościół, wycieli by więcej drzew i by było jeszcze gorzej.

        Lubię to

  24. Co do odżywiania to powinno się jeść to co rośnie na terenie zamieszkania. Mówi się, że nasza kuchnia jest tłusta, ale dla nas jest dobra w przeciwieństwie do diety śródziemnomorskiej, taką dietę mogą mieć makaroniarze ale nie my. Za czasów „komuny” hodowla świń była dwukrotnie większa niż jest teraz, nie było tak faszerowane chemią jak w dzisiejszych czasach dlatego szkodzi. Ile kilogramów zielska miał bym zjeść bym zaspokoił mój organizm np. na białko? Nie mam tyle żołądków co krowa bym został wegetarianinem.
    Też miałem kiedyś alergię, astmę oskrzelową „wypluwałem” płuca od czerwca do sierpnia, leczony byłem przez 10 lat, przeszło gdy przestałem pić mleko. Mezamir nie jest uczulony na mięso tylko na chemię zawartą w mięsie.

    Lubię to

  25. Tak mi się zaczynają kojarzyć tzw agendy rządowe do spraw różnych z dawną agendą jaką był stary testament :- ) To w nim są zalecenia jak powinni odżywiać się kapłani, Aronowie ( tłusto ! nisko węglowodanowo !!! ) a jak pospólstwo ! Za jedzenie tłuszczu przez pospólstwo ZABIJANO . Nawet córka Arona, jeśli opuszczała rodzinny dom, podlegała takiej samej karze. Gdy powróciła – mogła jeść jak człowiek. Manna była klasyczną potrawą dla ludu któremu z powodu zaniku funkcji mózgu można było wmówić wszystko ! W st można znaleźć ok 30 zapisów dot. diety.

    Post 40 dniowy ( bezmięsny 🙂 )powodował takie przytępienie umysłowe, że łatwiej było takiemu bidokowi uwierzyć w zmartwychwstanie czegokolwiek. 🙂

    a nadmiary mięsa na przednówku oddać wójtowi, panu lub proboszczowi 🙂 🙂

    W naszej tradycji musiało być odżywianie praktyczne, zdrowe i dające siłę. Intuicja i obserwacja zaś podpowiadała, że odżywianie, to jak lokata kapitału. Nieszczęśnik który ponad intuicję i doświadczenie stawiał ideologię, po prostu ginął 🙂 Ja kiedyś pracowałem jako drwal i wiem co to znaczy pojeść słoniny a co kanapek z serem – uwierzcie, nie dacie rady nawet 2 godzin popracować na kanapkach. A co dopiero 3 miesiące.

    aha, w śpiewance są gotowe jadłospisy – „u powału wisi sadło” – u dobrego gospodarza 🙂

    a obyczaje też wskazywały że objadano się gęsim tłuszczykiem, np. darcie pierza gęsiego i kaczego

    Jestem na żarciu bez cukrowym a siłą rzeczy tłustym. Zmianę spowodował ciężki udar mózgu u mojego Taty, spowodowany miażdżyca. Po prostu zacząłem szukać przyczyn tej katastrofy i doszukałem się jedynego winowajcy – chudego jedzenia, tak jak nakazują durnowate kolorowe pisemka. Sam już miałem problemy kardio i miażdżycowe w nogach i uznałem że skoro mój Tata posól zdrowie to i ja też powinienem spodziewać się podobnego losu. Z dnia na dzień zmieniłem menu a zdrowie powróciło samo – po pół roku ozdrowiałem i tak już z dziesięć lat. Bez chorób z siłą i energią.

    Lubię to

  26. Mięso było w wiekach średnich towarem luksusowym…nie inaczej moglo byc wczesniej…. znane sa opisy kar za polowanie na dziczyzne…zwierzeta gospodarskie byly zbyt cenne aby je zabijac na mieso….co najwyzej drobnica….. czyli drob……Skąd w takim razie duze ilosci miesa w dziecie?

    Ciekawa sprawa z uzywkami…kawy…herbaty nie bylo…..
    Z opsiow srendiowiecznych i pozniejszych wiemy ze wino bylo towarem luksusowym do XX wieku, wodka jako taka to XVI-XVII wiek….
    piwa imiody….

    Tradycja wspolnego pozywania calkowicie upadla…znane nam konwenasne to francja elegancja……

    Widac to w miejscach zbiorowego zywienia…..

    Lubię to

  27. Czy nie sadzicie ze miejsca kultów Maryjnych np we Francji, Portugalii i w Polsce jak Jasna Góra, Licheń są miejscami w których pojawiali się Słowiańscy Bogowie/Boginie a KK by wymazać z głowy tą idee ustanowił te miejsca świętymi Chrześcijańskimi? ..Być może zamiast Maryi objawiającej się dzieciom w Portugalii czy Francji była to Bogini Lada ?

    Lubię to

    • Jak najbardziej Bronisławie! Słowiańscy Bogowie (a szczególnie Boginie) cały czas się pojawiają tyle, że teraz nazywają wszystkie „Matką Boską” i kościół sobie je zawłaszcza dopisując im różne rzeczy 🙂 Zresztą kościół o tym dobrze wie i podstępnie walczy z Boginiami by wyprzeć je z pamięci. Np. tzw. „Matka Boska Gromniczna” to oczywiście Wielka Bogini Perkunja. Najpierw zmieniono jej imię na „Matka Boska Gromniczna” i wymyślono krzywe nieskładne legendy a teraz jp2 zadał jej cios odbierając święto i nie ma już odwiecznego święta „Matki Boskiej Gromnicznej”: „obecnie natomiast akcent położony jest na Osobę Chrystusa, który jest „światłością świata” i „Światłem na oświecenie pogan”, i otrzymało nazwę Ofiarowania Pańskiego. ” – ot jak się dziś tępi pogaństwo.
      „Według wierzeń ludowych, gromnicę (nazwa pochodzi od słowa gromny (huczny, grzmiący)[1]) należało także zapalić i postawić w oknie w czasie burzy, gdyż, za wstawiennictwem Matki Bożej Gromnicznej, miało to zabezpieczyć dom i obejście przed uderzeniami piorunów.”
      „Z gromnicą wiąże się wiele legend i podań Zapalony płomień gromnicy doniesiony do wnosić zgodę i miłość w rodzinie. Dawniej z zapaloną gromnicą obchodzono całe obejście, przyklękając na każdym progu i na każdym rogu, by złe moce nie miały dostępu do domu. Gromnicą wypalano znak krzyża na belce sufitowej, co miało chronić przed letnimi burzami i piorunami. Światło gromnicy miało też chronić przed atakami dzikich zwierząt, zwłaszcza wilków.”
      Tak więc watykan naszą Najwyższą Opiekunkę Prześwietną Boginię Perkunję chce zupełnie wymazać z pamięci a w jej miejsce wstawić „Światło na oświecenie pogan” 🙂

      Lubię to

  28. tenhi:

    Jak widać na własym organiźmie dpówiadczyłeś kłamstwo mitu węglowodanów jako super źródła energii.

    Gracjusz:

    Dokładnie tak – dieta kapłańska z żydo-biblii – dla samozwańczych „wybrańców” narodu samozwańczo wybranego. I dieta dla ludu-niewolników – manna – węglowodany. I kara śmierci dla motłochu za jedzenie tłuszczu.
    Nie wiem, czy wiesz, ale wiedzę o tej diecie żydowscy kapłani też „skubnęli” obcym. Otóż Herodot w jego pismach wspomina o rozmowie z V wieku p.n.e pomiędzy etiopskim królem a wysłannikami dworu perskiego. Etiopczyk zapytał – co jecie i jak długo żyjecie w Persji. Persowie odpowiedzieli – jemy chleb (zboża) a żyjemy 80 lat. Po czym na pytanie Persów o to samo odrzekł – nie dziwię się, że tak krótko żyjecie skoro jecie kał (odchody). Miał zapewne na myśli obornik, którym nawożono pola uprawne. My jemy mięso i pijemy mleko a żyjemy 120 lat a nawet dłużej.
    Uważać należy na mleko. Król Etiopii nie miał na myśli rozcieńczonego przez krowy wysokomleczne nastawione na ilość a nie jakość białego płynu mlekopodobnego. W tamtych czasach piło się tłuste mleko kozie, owcze a nawet krowie – ale inne. Krowy wówczas dawały kilka litrów mleka. Ale było to mleko, a nie biała woda w ilości kilku wiader dziennie.

    Do dzisiaj elita globalistów trzyma się diety kapłańskiej. Stąd nie tylko żyją banksterzy w porównaniu do średniej dłużej, ale i zachowują do końca sprawność mózgów. – w przeciwieństwie do Goim, których mózgi mają patologiczną biochemię wywołaną nie tylko big pharmą i różnymi truciznami którymi są faszerowani, ale w pierwszym rzędzie dietą węglowodanową, która zaburza prawidłowe funkcjonowanie mózgownicy.

    Uśmiałem się serdecznie z tego:

    „Post 40 dniowy ( bezmięsny 🙂 )powodował takie przytępienie umysłowe, że łatwiej było takiemu bidokowi uwierzyć w zmartwychwstanie czegokolwiek. 🙂 ”

    Dokładnie tak. Choć dodam, że i na zwykłej diecie, „niepostnej” mózgi większości owieczek nie są w stanie sprawnie biochemicznie funkcjonować. Jeśli do tego dodamy zainfekowane wirusem nadjordańskiej dżumy „oprogramowanie” owieczek – mamy pełny obraz ich nieszczęsnego położenia.

    Posty robione świadomie (koniecznie z lewatywą oczyszczającą jelito grube) są korzystne. „Posty” wymuszone, połączone z obżeraniem się „manną” dają faktycznie katastrofalne skutki.

    warcislaw:

    „Mięso było w wiekach średnich towarem luksusowym…nie inaczej moglo byc wczesniej…”

    Przesada. Przy mądrych władcach troszczących się o dobro i zdrowie ludu mięso byłoby produktem podstawowym. Niestety feudalizm miał to do siebie, że władza (świecka i kościelna) także przywilejem na jedzenie mięsa chciała się od pospólstwa odróżniać. Przed żydo-chrześcijaństwem takiej różnicy u Słowian nie było.

    Bronisław K:

    Jest jeszcze inne wytłumaczenie owych „objawień” Cokolwiek dzieci ujrzały – widziały to co chciały/mogły widzieć – na co pozwalała im ich zindoktrynowana świadomość. Znane jest zjawisko, że w sytuacjach gdy człowiek widzi coś przekraczającego jego pojęcie, świadomość „interpretuje” postrzegane zgodne z zaprogramowaniem. Mówi o tym lekarka w tym filmie.

    Ona zresztą sama niektóre sprawy postrzega tak samo – np. wegetarianizm.

    Lubię to

  29. Co do mleka Opolczyku nie masz prawdopodobnie racji. Po przekroczeniu pewnego wieku jest wręcz szkodliwe….poza małymi ilościami np. do kawy, ew. lody itp…mało…. Kwestia enzymów. No ale jest to potężny przemysł mleczarski. Rynek na miliardy € w Europie. Do tego dochodzą zboża…płatki, muesli…problem w tym że są siedliskiem pleśni..rakotwórczej
    Policzmy:
    1L mleka = 2 PLN+ płatki (opakowanie) =3 PLN 5 PLN na tydzień na mieszkańca…a w takiej Anglii łoją to codziennie….5×56=280 PLN na głowę co daje ok 70€ czyli w Europie rynek na
    minimum 50 mld €….do tego produkcja powiązana i uboczna i mamy 100 mld €/rocznie

    Mleko może i pili do mięsa ale wyłącznie z powodów klimatycznych / sanitarnych w ich klimacie….tak powstają legendy….

    Tradycyjna kuchnia polska łączy węglowodany z mięsem. podobnie warzywa z mięsem.

    Kiedy organizm produkuje mleko- wtedy kiedy ma potomstwo- i tyle w temacie…..

    W oficjalnych publikatorach nie znajdzie sie interesującej diety- ona po prostu nie przynosi zysku,……

    Lubię to

  30. „Dobrą okazję do powitania Nowego Roku stanowi sylwester na Ślęży, Olimpie Środkowej Europy. Świętowanie Nowego Roku rozpocznie się Mszą św. sprawowaną na szczycie góry, 31 grudnia o godz. 23.00. Jak na swojej stronie internetowej zapewnia proboszcz parafii w Sulistrowicach, ks. prałat dr Ryszard Staszak, na przybyłych gości będą czekać liczne atrakcje, m.in. pochodnie, grochówka i pasterskie ognisko. To pierwsza tego typu inicjatywa na górze Ślęży, której uwagę jako ośrodkowi pogaństwa poświęcił przed tysiącem lat kronikarz i biskup Thietmar z Merseburga , pisząc w swojej kronice: ‚…w kraju śląskim, który nazwę tę otrzymał niegdyś od pewnej wielkiej i bardzo wysokiej góry. Owa góra wielkiej doznawała czci u wszystkich mieszkańców z powodu swego ogromu oraz przeznaczenia, jako że odprawiano na niej przeklęte pogańskie obrzędy.'”
    Za:
    http://www.radiomaryja.pl/multimedia/sprobuj-pomyslec-386/
    [audio src="http://www.radiomaryja.pl/wp-content/uploads/2012/12/2012.12.28.sprobuj_halat.mp3" /]

    „Pisząc o ośrodkach, gdzie stosowana jest dieta dr Dąbrowskiej, nie sposób nie wspomnieć o Centrum Formacji Świętorodzinnej prowadzonym przez Misjonarzy Świętej Rodziny w Bąblinie. Jest to pierwszy ośrodek w Polsce, który połączył rekolekcje z postem Daniela, proponując kurację oczyszczającą ciało i uzdrawiającą duszę. Księża misjonarze wyszli w ten sposób naprzeciw potrzebom współczesnego człowieka, pogubionego, cierpiącego na różnego rodzaju depresje, któremu postęp techniczny i neopogaństwo zastąpiły częstokroć Boga i Kościół. Poprzez post i rekolekcje księża pomagają przyjeżdżającym do ich klasztoru osobom nie tylko odzyskać zdrowie, odpocząć, nabrać sił, nauczyć się żyć swoją codziennością, ale także odbudować swoje człowieczeństwo i otworzyć się na Boga, który na nowo przywróci ich życiu blask oraz godność.”
    Za: http://www.radiomaryja.pl/bez-kategorii/urlop-o-smaku-warzyw/

    Lubię to

    • Hahaha, bo padnę! To już wiem, dlaczego moja mamuśka do mnie od miesiąca wydzwania i każe na youtube wykładu doktor Dąbrowskiej słuchać. Jako prezent urodzinowy miałam dostać nawet badania krwi 😀 Przez żołądek do Kościoła? 😀 Duchowa lewatywa? 😀

      Trochę z innej beczki, bo ogórkowej, no ale skoro już poruszamy wątek kulinarny,,, 😉

      Tak sobie ostatnio myślałam, że te niesamowite ilości „wody święconej” i przyklasztornej, które latami nieświadomie pochłaniałam razem z kiszonymi ogórkami (bo rodzice je na takiej właśnie wodzie kisili, o czym długo nie miałam bladego pojęcia), kto wie, może i to przyczyniło się do tego, że odnalazłam w sobie słowiańskie korzenie? W końcu to są NASZE źródełka, za sprawą NASZYCH bogów tryskające ŻYWĄ WODĄ, a jedynie ukradzione przez KK… 😉

      Lubię to

    • Skurwysyńska namolna dżuma – nie dość że zażydza ich szubienicami Polskę, chce ich szubienicy wszędzie, także na najwyższym szczycie Polski, nielegalnie stawia te haniebne symbole zżydzenia Ducha Polaków gdzie tyko się da – to jeszcze myśli, że ma do tego prawo!
      A księdza – wandala ekologicznego – należałoby zapudłować. Szmatławy kk dostaje od państwa miliardy za fricko, a własne śmieci ten śmieć nad śmieciami nielegalnie zakopuje w ziemi.
      Tę szmatławą dżumę należałoby wywalić na wysypisko śmieci. Na nic innego nie zasługuje.

      Lubię to

  31. http://bialczynski.wordpress.com/aktualnosci/aktualne-warszawska-masakra-2013/4-07-obroncy-drzew-w-turcji-zwyciezyli-a-co-w-polsce-zielona-moc-pod-reke-z-gazeta-wyborcza-drepcze-w-miejscu-spacyfikowani-zieloni/
    http://bialczynski.wordpress.com/aktualnosci/wielka-zmiana-piorun-z-jasnego-nieba/
    http://bialczynski.wordpress.com/towarzystwo-ochrony-najstarszych-drzew-w-polsce/
    http://bialczynski.wordpress.com/towarzystwo-ochrony-najstarszych-drzew-w-polsce/warszawska-masakra-2013/zielona-moc-dalsze-dzialania-w-obronie-ogrodu-krasinskich-w-warszawie/
    http://bialczynski.wordpress.com/towarzystwo-ochrony-najstarszych-drzew-w-polsce/warszawska-masakra-2013/zielona-moc-dalsze-dzialania-w-obronie-ogrodu-krasinskich-w-warszawie/zielona-moc-ogrod-krasinskich-c-d-czy-odnaleziono-archiwum-bundu/

    http://bialczynski.wordpress.com/tag/deby-wyciete-w-bialowiezy/

    Wokół świętego drzewa

    http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-tradycje-kultura-dzieje/dzieje/slowianie-pochodza-znad-dunaju-i-wisly/dobroslaw-wierzbowski-%E2%80%9Ciransko-slowianski-motyw-adoracji-swietego-drzewa%E2%80%9D/

    http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130605/POWIAT0115/130609463
    http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130516/POWIAT0115/130519073

    http://www.aktywnelokalnie.pl/blog/posts/bazylika-mniejsza-na-swietym-krzyzu
    http://www.sfora.pl/Wandale-pokazali-krzyz-Wycieli-drzewa-w-Parku-Narodowym-g55724-157514
    https://opolczykpl.wordpress.com/2013/06/14/arkona-ostatni-bastion-zachodniej-slowianszczyzny/#comment-38157

    Lubię to

    • To oświadczenie Franka herszta Watykanu ma dwie strony:

      – żenująca wręcz groteska – kosmici mieliby po to przylecieć na Ziemię, aby Frankowi dać się ochrzcić i „nawrócić”. Ziemskich owieczek mało żydłactwu – to już myślą w Watykanie o duchowych żydach – katolikach-kosmitach.

      – jedną z żydo-banksterskich opcji wymuszenia na nas zgody na utworzenie światowego rządu jest zainscenowanie ataku kosmitów na Ziemię. Byłoby to „globalne zagrożenie”, któremu tylko globalny rząd posiadający rzeczywistą władzę wykonawczą mógłby stawić czoła – tak relacjonowałyby sprawę żydo-me(n)dia. Można się z tego śmiać – ale takie plany w głowach tych zbrodniarzy rzeczywiście istnieją. Kilka lat temu nawet ONZ ogłosiła, że szuka „ambasadora” do rozmów z kosmitami. Zaskoczyło mnie to wtedy – sprawa UFO była albo ignorowana me(n)dialnie – albo wręcz wyśmiewana. A tutaj nagle poważna wydawałoby się instytucja jak ONZ szuka ambasadora Ziemi mającego dogadywać się z kosmitami.
      Po obecnym oświadczeniu F1 nie można wykluczyć, że gra on w drużynie banksterów i oswaja owieczki z wizją istnienia kosmitów.

      Jeszcze ważna informacja z „polskiego” podwórka: pod naciskiem banderowców w Przemyślu zdemontowano pomnik upamiętniający wymordowanych Polaków na Wołyniu.

      http://kronikanarodowa.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1517:przemyl-zdemontowano-synny-pomnik-ofiar-upa

      Banderowska swołocz zaczyna panoszyć się na naszej ziemi. Oto – do czego prowadzi popieranie bandytów jewrosrajdaniarzy. Dostali „palca”, chcą więcej.

      Lubię to

      • Dokładnie, kosmici jeżeli kiedykolwiek pojawią się na ziemi, to z pewnością nie będą chcieli rozmawiać z jakimiś fanatykami religijnymi, ich zwyczajnie szkodliwe bajki z Koranu czy Biblii raczej nie będą interesować a już najmniej ich będzie obchodzić/interesować żydo-katolicka dżuma, bo po co im ona ? Żeby im cywilizację wykoleiła i zniszczyła? 🙂

        Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.