3 maja – święto dla katolików, Niemców i Żydów…

.

Swarożyca

.

Obszernie o konstytucji 3 maja pisałem rok temu.

Obecnie tylko w skrócie przypomnę najważniejsze szkodliwe zapisy konstytucji 3 maja.

1. Konstytucja czyniła nasz kraj państwem konstytucyjnie katolickim – czyli wyznaniowym.

W tym miejscu należy pamiętać, że katolicy stanowili mniejszość wyznaniową w Polsce. Wg Normana Daviesa (opieram się na jego książce “Boże Igrzysko” tom I str 228) katolicy stanowili tuż przed pierwszym rozbiorem w 1772 roku 43% mieszkańców Polski. Są to dane naturalnie mocno zawyżone. Davies za katolików uznał zapewne wszystkich chłopów z majątków katolickiej szlachty i żydłackiego kleru na terenach etnicznie polskich. Choć na polskiej wsi pogaństwo nadal utrzymywało się w tamtym czasie – i to w skali masowej. Mówi o tym raport z lustracji biskupiej w Kałducie z roku 1793:

“…nieliczni mają zwyczaj uczestniczyć w […] nabożeństwie, cały zaś lud, w tych najwięcej prawowierną religię obrażających czasach, częściowo składa ofiary Bachusowi w dolinie wsi Kałdus, a częściowo Wenerze w sąsiednim gaju. Dlatego z takiego też powodu, jak i zniszczenia niniejszej kaplicy, musiał kult zostać przeniesiony do chełmińskiego kościoła parafialnego.”

Kałdus katoliczyli już pierwsi Piastowie. Później krzyżacy, a po inkorporacji Prus królewskich do Korony ponownie „swoi”. Nasiliło się to zwłaszcza po ściągnięciu do Polski watykańskich szpicli i agentów – jezuitów. A mimo to mieszkańcy Kałdusu w komplecie nieomal pozostali poganami. Imiona greckich i rzymskich bogów w raporcie wymieniono tylko dlatego, że albo żydłacki biskup nie chciał wymieniać imion naszych słowiańskich bogów, albo ich po prostu nie znał. Niemniej fakt pozostaje faktem – ta katoliczona przez osiem wieków wieś była pogańska a nie katolicka.

Tak więc śmiało można stwierdzić, iż procent katolików był o wiele mniejszy w ówczesnej Rz’plitej niż podane przez Daviesa 43 %.

Ponadto już od 1668 roku obowiązywała w Polsce narzucona przez katolickich fanatyków kara śmierci za odstępstwo od katolicyzmu. Tak więc dla osób ochrzczonych w dzieciństwie bez ich zgody bycie katolikiem było przymusem.

Ważne jest przede wszystkim to, że konstytucja przyczynę upadku Polski – żydo-katolicyzm – czyniła jej „fundamentem”. Jeszcze dwa wieki wcześniej Rz’plita była europejskim mocarstwem. Wszystko zaczęło się psuć w niej od czasu ściągnięcia do kraju jezuitów. To oni zagrzewali stopniowo fanatyzowaną szlachtę i monarchów do przymusowego katoliczenia prawosławnych i protestantów, co wywołało nieustającą wojnę domową katolicy kontra reszta. I to właśnie owa jezuicka wojna o uczynienie Polski krajem czysto katolickim doprowadziła nasze państwo do upadku. Bo nie jest przypadkiem, że Polska upadła w momencie, gdy katolicy stanowiący zdecydowaną mniejszość zdobyli w niej całkowitą supremację. Narzucanie jej a później jej obrona było czym w rodzaju „ukrzyżowania” Polski. Tyle że na „zmartwychwstanie” czekać trzeba było 123 lata.

Historia upadku Rzeczypospolitej pokazuje, że jeśli gdziekolwiek „obrona” wiary ważniejsza jest od interesu i racji stanu państwa wielowyznaniowego – państwo takie musi upaść. I to właśnie przytrafiło się  Rzeczypospolitej „dzięki” obronie watykańskiego odprysku nadjordańskiej dżumy przez sfanatyzowaną szlachtę .

Gwoli ścisłości należy dodać, że jeden jedyny raz w historii Polski katolicyzm – mimowolnie zresztą – okazał się korzystny dla naszego kraju. Mam na myśli zagrożenie dla Polski ze strony ultrakatolickiego Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie (których katolik  Konrad Mazowiecki sam ściągnął na nasze ziemie). To ono doprowadziło do unii Polski z pogańską Litwą czyniąc Polskę i Litwę z dnia na dzień europejskim mocarstwem.

.

.

2. Konstytucja oddawała po śmierci Poniatowskiego tron i Rzeczypospolitą w ręce niemieckiej dynastii saksońskiej.

W propagandzie katolickiej wyssany z palca chrzest Mieszka uratować miał Polskę rzekomo przed losem Słowian Połabskich – czyli przed germanizacją. Jest to oczywista nieprawda. Do germanizacji Połabian w dużym stopniu przyczyniła się dynastia piastowska pomagając cesarstwu w podboju i skatoliczeniu Połabian. Gdyby Piaści połączyli się z Wieletami – starliby cesarstwo z powierzchni ziemi. Germanizacja groziła raczej Polsce ze strony krzyżaków. Jedynie sojusz z pogańską Litwą zażegnał to zagrożenie.
A na koniec XVIII wieku katolicy polscy zafundowali nam w katolickiej konstytucji 3 maja niemiecką dziedziczną dynastię władającą tronem i Rzeczypospolitą.
Zachwalane wzmocnienie władzy królewskiej poprzez likwidację liberum veto korzystne było przede wszystkim dla niemieckich władców. Mogli różnymi metodami forsować w sejmie ich wolę bez obawy, że zostanie ona zawetowana.

3. Konstytucja mimo obiecanek nie zrobiła kompletnie nic w sprawie poprawienia losu milionowych rzesz pańszczyźnianego chłopstwa.

4. Konstytucja pozbawiła praw politycznych biedotę szlachecką – tzw. „gołotę”. Natomiast awansowała mieszczan. Zatwierdziła też uchwalony krótko wcześniej akt prawny „Prawo o miastach”. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby bogaci mieszczanie byli elementem polskim. A tak nie było. Bogate mieszczaństwo w wielu miastach Korony zdominowane było przez ludność niemieckojęzyczną. Prawo o miastach pozwalało więc bogatym niemieckim mieszczanom m.in. nabywać ziemi, oraz umożliwiało im nobilitację. W sumie konstytucja stworzała sytuację polityczną, w której niemiecka dynastia na tronie wspierana byłaby w sejmie niemieckim bogatym mieszczaństwem i ew. niemieckimi „szlachcicami”. Tak więc na własne życzenie konstytucja była niczym innym niż pełzającą germanizacją Polski – niemiecki król, niemieccy szlachcice, niemieccy „ziemianie”.

Oprócz niemieckiego mieszczaństwa z „Prawa o miastach” mogliby korzystać także bogaci kupcy i bankierzy żydowscy.

Konstytucja 3 maja powodowała zmniejszenie polskiego „kontyngentu” posiadającego prawa polityczne, zastąpując go kontyngentem obcym.

O tym nie zapominajmy.

Niech się święci 3 maja…

.

opolczyk

.

precz z jahwizmem

.

Ręce Boga

Advertisements

18 thoughts on “3 maja – święto dla katolików, Niemców i Żydów…

    • Ktoś Serdeczny:

      Zniesienie liberum veto nie było ani jedynym ani nawet najważniejszym powodem prac nad konstytucją. Wspomniałem o nim w tekście:

      „Zachwalane wzmocnienie władzy królewskiej poprzez likwidację liberum veto korzystne było przede wszystkim dla niemieckich władców. Mogli różnymi metodami forsować w sejmie ich wolę bez obawy, że zostanie ona zawetowana.”

      Postrzegasz konstytucję wybiórczo skupiając się na jednym i to nie najważniejszym elemencie.

      Zniesienie liberum veto było jednym z elementów wzmocnienia władzy królewskiej. Drugim była likwidacja wolnej elekcji i wprowadzenie monarchii dziedzicznej. Sam zresztą nie wiem, które rozwiązanie było gorsze – kupczenie tronem podczas tzw. „wolnej elekcji” z ingerencją Watykanu i obcych monarchów w jej przebieg czy monarchia dziedziczna zbudowana na fundamencie żydo-katolicyzmu oddająca tron w niemieckie łapska. Kolejnym elementem wzmocnienia władzy królewskiej było opodatkowanie żydłackiego kleru, aby król miał w skarbcu pieniądze na wojsko. Dla otarcia łez pasożytniczego kleru za ów podatek dano jego dżumie status dżumy konstytucyjnej.

      Na marginesie… Liberum veto chciano już wcześniej zlikwidować. W pakiecie ustaw wzmacniających władzę królewską. Zablokowali to jezuici, gdyż pakiet ustaw przywidywał także wprowadzenie zakazu urządzania tumultów, którymi to fanatycy jezuici „nawracali” protestantów.

      „Większe jednak szkody poczyniły propagowane przez jezuitów nietolerancja i absolutyzm w stosunkach wewnętrznych. Piotr Skarga (dziś uznawany za proroka upadku nierządnej Rzplitej, a w XVII w. za jej głównego wichrzyciela) pisał: “Pierwej kościoła i dusz ludzkich bronić (trzeba) niźli ojczyzny! Jeśli zginie (ojczyzna) doczesna, przy wiecznej się ostoim”. I rzeczywiście -udało się- Rzplita upadła a Kościół w Polsce nigdy nie miał się tak dobrze jak teraz. Wielce się w tym zasłużył sam Skarga, m. in. jako uczestnik “nocy jezuitów”. Zygmunt Waza, dążąc do wzmocnienia swej władzy, zaproponował sejmowi utworzenie stałej armii, podatków na wojsko i głosowania większością a nie jednomyślnie. I szlachta -poza bojkotującą sejm grupą malkontentów Zebrzydowskiego- godziła się na to, wszakże pod warunkiem uchwalenia prawa przeciw tumultom (którymi jezuici “nawracali” heretyków). W noc przed uchwaleniem tegoż, król Zygmunt poszedł poradzić się jezuitów (Bartscha i Skargi) czy nie ma w nowym prawie czegoś przeciw sumieniu. “Badali ojcowie i odkryli zdradę!”. Przecież byłby to kres kontrreformacji. Zaczęli więc biegać po biskupach i senatorach nawołując do głosowania przeciw ustawie. Nazajutrz (18 kwietnia 1606) sejm rozjechał się nie podejmując żadnej decyzji. Niezadowoleni posłowie protestanccy, prawosławni i “politycy” (“starzy” katolicy wyżej ceniący Rzplitą niż religię) poparli nielegalny zdaniem króla zjazd szlachty zorganizowany przez Mikołaja Zebrzydowskiego. Rozpoczęła się pierwsza otwarta wojna domowa w Rzplitej…”
      https://opolczykpl.wordpress.com/2013/03/31/chrzescijanski-duch-zniewolony/

      Lubię

      • Jestem tylko jednym z chistorykóf, który wychowali się na zakłamanej historii i dopiero zaczynam przeglądać na oczy 🙂

        Poza tym konstytucja ta niosła jeszcze inne postanowienia, o których Pan nie wspomniał, np. kres niepodległości Litwy (likwidacja unii realnej z 1569r.) i nałożenie porządnych podatków na duchowieństwo 🙂

        Lubię

        • Ktoś Serdeczny:

          W tym króciutkim tekście przypomniałem tylko o najbardziej szkodliwych postanowieniach konstytucji z polskiego punktu widzenia. O pozytywnych nie wspominałem, bo ich oprócz opodatkowania żydłackiego kleru specjalnie dużo nie było. Z litewskego punktu widzenia zapewne likwidacja unii polsko-litewskiej była zamachem na Litwę.
          Natomiast opodatkowanie żydłackiego kleru było jak najbardziej wskazane. Choć spóźnione o 800 lat i za niskie. Tym darmozjadom należało mocniej docisnąć pasa. Tyle, że konstytucja powinna zawierać dodatkowy zapis, iż żydłactwo nie może sobie odbijać podatku na owieczkach, a zwłaszcza na pozbawionym praw chłopstwie. Oraz powinien być kolejny zapis, że majątek i dochody kleru oceniać będą osoby nie związane z krk. W przeciwnym razie żydłactwo zaniżałoby wielokrotnie rzeczywiste dochody, aby mniej podatku płacić państwu.

          Lubię

          • I właśnie kolejna słabość konstytucji polegała na tym, że 100 tys. żołnierzy miało być wystawionych z podatków szlachty i kleru, które automatycznie zaniżyły swoje dochody. Dzięki temu zrealizowano tylko połowę planowanej aukcji. W rezultacie Polacy przegrali z żydo-prawosławnymi. Resztę historii znamy.

            Lubię

            • Widzę to inaczej. Konstytucja zamiast usunąć przyczyny prowadzące do upadku Rz’plitej, jeszcze je wzmocniła. Kraj należało zreformować ale całkowicie w odwrotną stronę. Należało ogłosić Rzeczypospolitą Trzech Równorzędnych i Równoprawnych Narodów – Polaków, Litwinów i Rusinów. Ponadto należało zapisać konstytucyjnie prawo o tolerancji i równouprawnieniu wszystkich wyznań (to z 1573 roku). Chodziło o to, aby Rusini i Litwini, a wyznaniowo prawosławni i protestanci mieli poczucie, że są równoprawnymi obywatelami Rzeczypospolitej. Wtedy i oni walczyliby w jej obronie. Natomiast nie mieli ochoty – i to jest zrozumiałe – walczyć o Polskę katolicką, która nie uznawała ich odrębności etnicznej i/lub wyznaniowej.
              Nie jest przypadkiem, że Targowicę zawiązali Rusini i Litwini. Wszak konstytucja czyniła ich na siłę, bez ich zgody „Polakami”. A oni na to nie mieli po prostu ochoty.
              Wyobraźmy sobie, że konstytucja ustanowiałaby Rzeczypospolitą Litewską likwidując odrębność Polski. Czy Polacy przejęliby to bez szemrania?

              Solidną armię mogliśmy mieć dużo wcześniej i to silną i bitną. Do dyspozycji stały dziesiątki tysięcy bitnych kozaków. Tyle że polska szlachta chciała ich na siłę spolszczyć, skatoliczyć i na dodatek uczynić chłopstwem pańszczyźnianym. Stąd co chwilę wybuchały powstania kozackie. Tutaj wyliczam (za wikipedią) te największe:

              powstanie Kosińskiego (1591–1593)
              powstanie Nalewajki (1594–1596)
              powstanie Fedorowicza (1630)
              powstanie Sulimy (1635)
              powstanie Pawluka (1637)
              powstanie Ostranicy (1638)
              powstanie Chmielnickiego (1648–1655)
              powstanie Paleja (1702–1704)

              Rzeczypospolita wymagała reform polegających na tym, aby maksymalnie dużo jej mieszkańców czułoby się jej równoprawnymi i „pełnowartościowymi” obywatelami a nie spychanymi na margines „obywatelami” drugiej czy trzeciej kategorii. W zaistniałym kształcie konstytucja była wybitnie szkodliwa i nie do przyjęcia przez zdecydowaną większość mieszkańców Rz’pospolitej. I dlatego z góry skazana była na upadek.

              Polacy nie przegrali z żydo-prawosławnymi. Polaków do upadku doprowadził żydo-katolicyzm. Który prędzej gotów był dobić Rz’plitą, niż zgodzić się na religijne równouprawnienie wszystkich wyznań i na likwidację uprzywilejowanego statusu ich watykańskiego odprysku nadjordańskiej dżumy.

              Lubię

          • Tak, i tutaj też ma Pan rację. Rusini byli jedną z głównych bolączek I RP. Powstanie Rzeczpospolitej Trojga Narodów mogło przekształcić nasz kraj w prawdziwe mocarstwo. Jednak zwyciężył katolicyzm i wszystko poszło na pohybel naszemu narodowi.

            Faktem jest, że gdyby połączyć husarię z piechotą kozacką, powstać mogłaby naprawdę potężna armia mogąca przeciwstawić się „świętym” monarchiom absolutystycznym graniczącym z Polską.

            Tak, żydo-katolicyzm doprowadził Polskę do upadku jednak ostateczny cios zapadł ze wschodu. Najpierw Andruszów, potem sejm niemy i rozbiory.

            Lubię

            • Ktoś Serdeczny:

              Proszę mnie nie brać za rusofila, bo to co poniżej napiszę może tak wyglądać. Jeszcze kilka lat temu byłem fanatycznym rusofobem uważającym Rosję za wroga nr 1. Na szczęście wyleczyłem się z tego. I staram się podchodzić po prostu obiektywnie do naszej skomplikowanej historii.
              Słusznie Pan zauważył Andruszów, potem sejm niemy i rozbiory. Ale kilkadziesiąt lat przed Andruszowem była jeszcze haniebna wielka smuta. Do której Polska została popchana przez papiestwo i jezuitów. Polecam zapoznać się z tekstem (nie moim, autorstwa M. Agnosiewicza) jaki zamieściłem u mnie na ten temat:

              „Papiestwo i narodziny nienawiści polsko-rosyjskiej”

              „Papież Paweł V (1605-1621), swój pontyfikat rozpoczął popychając Polskę do antyrosyjskich dymitriad, jednego z najgłupszych i najtragiczniejszych epizodów naszej historii, a zakończył go, kiedy jego układ krążenia doznał radosnego przeciążenia w trakcie procesji na cześć pogromu Czechów w Wojnie Trzydziestoletniej.

              Udział papiestwa i jezuitów w tragicznych awanturach antyrosyjskich Polski na ogół jest przemilczany. Dla wyłaniającego się mocarstwa rosyjskiego było to wydarzenie historycznie traumatyczne, które położyło się cieniem na całych późniejszych stosunkach polsko-rosyjskich i nigdy nie powinno być pomijane przy rozpamiętywaniu rozbiorów.(…).”
              https://opolczykpl.wordpress.com/2013/02/07/papiestwo-i-narodziny-nienawisci-polsko-rosyjskiej/

              W czasie tej haniebnej operacji w pamięć Rosjan wżarły się zwłaszcza zbrodnie lisowczyków . O nich też pisałem
              Polecam ten tekst:

              „Złota Baba, lisowczycy i katolicka miłość bliźniego…”

              „Walczyli (i łupili) przeciwko Rosji, Siedmiogrodzianom, Turkom, Szwedom. Brali czynny udział w gigantycznej żydo-chrześcijańskiej rzezi – Wojnie trzydziestoletniej – w której konkurencyjne odpryski wyznawców plugawego Jahwe ludobójcy mordowały się nawzajem zaciekle i bezlitośnie. Chociaż przed bitwami/rzeziami obie strony modliły się do tego samego nadjordańskiego bożka – “…i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.”
              Lisowczycy w Niemczech tak dali się we znaki ludności, że jeszcze przez dwa wieki, do czasów rzeźnika z Korsyki, straszono nimi niegrzeczne dzieci.

              W samej Rzeczypospolitej najchętniej widziano lisowczyków walczących i łupiących poza granicami kraju. Byli bowiem uciążliwi i dla polskiej ludności. Głośnym ich wyczynem było splądrowanie i spalenie Radomska. W roku 1624 Sejm orzekł, że każdy lisowczyk to infamis i każdemu go wolno pojmać i zabić impune [bezkarnie], a na nieruchome i sumy pieniężne kaduk sobie otrzymać. […] …kto by był banitem, a takiego zabił, eo ipso od banicyi wolen będzie…

              Mimo obłożenia ich infamią historia lisowczyków nie kończy się w roku 1624. W obliczu wojen Rzeczypospolita “zapominała” o ich infamii i korzystała dalej z ich usług. W Niemczech zaś w religijnej rzezi trzydziestoletniej brali udział do końca – do roku 1648.

              Ale co najciekawsze – lisowczycy posiadali swojego kapelana, franciszkanina, późniejszego doktora teologii, Wojciecha Dębołęckiego. Który – tutaj ciekawostka – był przekonany, że mitologiczne (wyssane z palca) postacie z żydowskiej biblii – Adam i Ewa – w raju rozmawiali…po polsku. Do takiego stopnia nadjordańska dżuma zżarła mu rozum.

              Ktoś mógłby w tym miejscu zapytać – tylko po co tym żołnierzom-najemnikom-łupieżcom potrzebny był kapelan?
              Jak to po co? Naturalnie po to, aby zabijali i grabili po katolicku. Nazywani byli wszak przez ich kapelana “wojownikami bożymi“.

              A Małgorzata Szczygielska w obszernym tekście wybielającym lisowczyków nazywa ich nawet “Rycerzami Chrystusa“.
              https://opolczykpl.wordpress.com/?p=4199&preview=true

              Tak więc skarga Rosjan dotycząca smuty jest uzasadniona:

              ”Rozwięzły żołnierz wasz nie miał miary w obelgach i zbytkach; zabrawszy wszystko, co tylko dom zawierał, złota, srebra, drogich zapasów mękami wymuszał. Niestety! Patrzyli mężowie na gwałty lubych żon, matki na bezwstyd córek nieszczęsnych. Rozpust i wyuzdań waszych zachowujemy pamięc. Jątrzyliście serca nasze najobrażliwszą pogardą, nigdy rodak nasz nie był przez was nazywany inaczej, jak psem Moskalem, złodziejem, zmiennikiem. Od swiątyń nawet Boskich nie umieliście waszych rąk powściągnąć. W popiół obrucona stolica, skarby nasze przez carów zbierane, rozszarpane są przez was, państwo całe ogniem i mieczem okropnie zniszczone.”

              My pamiętamy o tym, co złego Rosja Polsce uczyniła. Ale dlaczego Rosja nie ma mieć tego samego prawa? Kto wie, jak ułożyłyby się stosunki polsko-rosyjskie gdyby naszego kraju żydłactwo nie popchnęło do tamtej okupacji i katoliczenia Rosji?

              Co do samych rozbiorów to przypomnę tylko, że caryca za nie odpowiedzialna była rodowitą Niemką. Nazywała się Sophie Auguste Friederike von Anhalt-Zerbst-Dornburg.
              http://de.wikipedia.org/wiki/Katharina_II._%28Russland%29
              Tak jakoś się stało, że dynastia Romanowów została dokumentnie zniemczona. Bo i mąż i poprzednik Katarzyny na tronie był rodowitym Niemcem, nienawidzącym Rosji.
              „Piotr III urodził się jako Karl Peter Ulrich von Holstein-Gottorp.”
              http://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_III_Romanow
              Naturalnie moglibyśmy powiedzieć – a co nas to obchodzi, że Rosja dała sobie narzucić dynastię Niemców udających Rosjan.
              Ale my sami też sobie niemieckich władców osadzaliśmy na tronie. Augusta II dwukrotnie i Augusta Sasa jeden raz. A konstytucja 3 maja tej właśnie niemieckiej dynastii oddawała tron w dziedziczne władanie.

              Zabory były więc kooperacją pełniącej obowiązki prawosławnej rosyjskiej carycy Niemki, protestanta Hohenzollerna i katolika Habsburga.
              Najbardziej haniebnie wypadli Habsburgowie. Przyłączenie się ich do I rozbioru było katolickim „bóg zapłać” za odsiecz wiedeńską sprzed 89 lat.

              Gdyby Polski nie zgnoili jezuici i powolni im królowie nie byłoby smuty, powstań kozackich, potopu, Andruszowa, sejmu niemego i rozbiorów. A Prusy być może do dzisiaj byłyby polskim lennnem. Za to wszystko podziękujmy jezuitom, a nie szukajmy winy na wschodzie.

              Osobiście na miejscu Rosji, po doświadczeniach smuty postępowałbym wobec Polski – wrogiego jej, katolickiego i podlegającego Watykanowi kraju PODOBNIE!

              Lubię

  1. liberum veto to taki klucz wytrych w historiografii – w rzeczywistości nikt nie chciał być rozniesiony na szablach. W historii palce maczali poważniejsi gracze niż pojedyncze szlachciury…. mit jakich pełno w polskiej historiografii. W rzeczywistości frakcje sejmowe były sprytnie pogrywane … nie istniało nic takiego jak interes polski……były partykularne obozy….

    Lubię

    • warcislaw:

      Słuszna uwaga. Niejeden oponent, kiedy w oczy zaświeciło mu kilkaset szabel, szybciej wycofywał veto, niż je zgłosił.
      Problemem znacznie większym były blokujące się frakcje, pod koniec I RP zresztą wyłącznie katolickie. Ale i na to była metoda – zgodna z prawem i niekiedy stosowana. Były to sejmy konwokacyjne lub skonfederowane, które nie dopuszczały stosowania liberum veto. Uchwały podejmowane były zwykłą większością głosów. Tą metodą uchwalono np. prawo o tolerancji w roku 1573 – niestety notorycznie łamane przez jezuitów i fanatyzowaną przez nich szlachtę i mieszczaństwo.
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Konfederacja_warszawska_%281573%29

      Lubię

  2. Absolutnie nie biorę Pana za rusofila, bo również zauważyłem, że na przestrzeni wieków Polska nie byłą wobec Rosji (lub Rusi). Przykładami tego, jak nasi przodkowie odnosili się do wschodniego sąsiada są choćby postacie Bolesława Chrobrego – realizatora obłąkańczej polityki (zainicjowanej przez niemieckiego cesarza (!) Otttona III) zjednoczenia Słowiańszczyzny pod jednym berłem (czytaj: niemieckim berłem) i jego wiernego naśladowcy Bolesława Rozrzutnego. Ten pierwszy mianowicie wyruszył do Kijowa po to tylko, aby znieważyć córkę ruskiego kniazia (i po łupy przy okazji). Ten drugi zaś znieważył kniazia Izasława.

    Co do lisowczyków… tak, rzeczywiście ich łupiestwo bywa na ogół przemilczane przez historiografię polską.

    Z historią sam na sam poświęciłem niejedną chwilę i niestety nie ma się co oszukiwać. Na wrogą Rosję pracowaliśmy latami głupotą i ślepotą. Może „patrioci” się ze mną nie zgodzą, ale gorzka prawda lepsza jest niż oślepiające kłamstwo.

    Aha, poruszył Pan temat protestantyzmu. Chciałbym przypomnieć, że w XVII wieku, okresie, kiedy Polska staczała się na równię pochyłą nastąpił atak – zbrojny lub dyplomatyczny protestanckich krajów na I RP. Agresja Szwecji nastąpiła pod naciskami Olivera Cromwella, przy pomocy Arian, zaś głównym skutkiem oprócz zniszczenia kraju było usamodzielnienie się Prus Książęcych (przypadek?). Jednak z tego co wiem, gdybyśmy mieli więcej takich tolerancyjnych władców jak Władysław IV Waza, to kto wie, koleje historii może potoczyłyby się inaczej…

    Lubię

    • Tamten okres był jednym z najgorszych w naszej historii – pełen zamętu i wojen – których Rz’plita mogła uniknąć. Zaczęło się od zapędów Zygmunta III Wazy do zdobycia tronu szwedzkiego i krótkotrwałej unii personalnej polsko-szwedzkiej.
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Unia_polsko-szwedzka
      Potem Rz’plitą papiestwo popchnęło do wojny z Rosją. Eleganckim jej zakończeniem byłoby przyjęcie zaproponowanej przez rosyjskich bojarów korony carskiej przez Władysława IV. Jednak jego ojciec odmówił, gdyż bojarzy stawiali jeden warunek – Władysław miał przyjąć prawosławie. A Zygmuntowi zależało na skatoliczeniu Rosji (i Szwecji).
      Potem była wojna trzydziestoletnia z udziałem Szwedów po stronie protestantów i lisowczyków po stronie katolików. Polska w tym czasie prowadziła niepotrzebne wojny z Turcją i Rosją (mogło ich nie być) i tłumiła kolejne powstania kozackie (mogło ich nie być).
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Powstania_kozackie#Lista_wa.C5.BCniejszych_powsta.C5.84_kozackich_na_terenie_I_Rzeczypospolitej
      Przy czym nie jest przypadkiem, że problemy z buntami na Ukrainie zaczęły się dopiero po sprowadzeniu jezuitów do Polski
      „1574 – pierwsze kolegium jezuickie na Rusi funduje w Jarosławiu Zofia z Odrowążów Tarnowska”
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Kalendarium_historii_jezuit%C3%B3w_w_Polsce

      Potop szwedzki nastąpił gdy Polska nadal prowadziła wojny z Rosją, była po wyniszczających wojnach z Turcją (zasługa papiestwa i żydłackich monarchów) i buntach na Ukrainie. Jednym z głównych powodów potopu były pretensje do tronu szwedzkiego wysuwane przez fanatyka jezuitę Jana Kazimierza. Zresztą jego poprzednik, Władysław IV też rościł pretensje do szwedzkiego tronu i planował wojnę ze Szwecją o koronę dla siebie.
      Z punktu widzenia Szwedów potop mógł być postrzegany jako kontunuacja wcześniejszej unii personalnej. Polska została straszliwie zniszczona, ale dopiero od momentu katolickiego kontrataku ze strony Jana Kazimierza, finansowanego i wspieranego wojskami zaciężnymi przez Habsburgów. Chodziło naturalnie o odzyskanie władzy katolików nad tak dużym krajem.
      Obszernie pisze o tym w końcówce dłuższego opracowania Leszek Mioduchowski. O Władysławie IV pisze on: „Najbardziej ‘racjonalny’ z trzech Wazów na polskim tronie.”
      http://bialczynski.wordpress.com/2013/02/06/29819/

      Można śmiało postawić stwierdzenie, że gdyby podżegaczy jezuitów wpędzono z Polski po pierwszych ich tumultach i gdyby wybierano monarchów dbających o dobro Polski a nie o dobro żydo-katolicyzmu – losy naszego kraju potoczyłyby się zgoła inaczej. Gdyby udało się wcielić w życie prawo o tolerancji z roku 1573 – Polska byłaby innym krajem. Bez buntów kozackich, bez większości wojen z Rosją, Szwecją czy Turcją. A w razie wojen – gdyby była krajem tolerancyjnym – byłaby silna jednością ludności wieloetnicznej i wielowyznaniowej, broniącej ich wspólnego domu.

      To, że Prusy wykorzystały potop do wyrwania się spod polskiej kurateli było zrozumiałe. Na ich miejscu zrobiłbym to samo. Ale to gangsterskie państwewko Polska mogła przecież roznieść na kopytach husarii i na szablach szlachty i kozaków. Gdyby Sobieski ruszył na Prusy z podobną siłą jak pod Wiedeń – Prusy przestałyby istnieć. Można byłoby Hohenzollernów wygonić na zawsze z tamtych terenów. I na stałe włączyć je do Rz’plitej. Ale niestety priorytety polskich władców były ustalane w Watykanie i u jezuitów.

      Lubię

  3. Napisze coś pozornie tylko poza tematem. Kwestie polityki w tym zagranicznej stanowią raczej obszar consensusu aniżeli sporu. Oczywistym jest , że dopóki zgoda jest możliwa należy z sąsiadami żyć w pokoju. Napisze o czymś innym- co się może nie spodobać- o mentalności słowiańskiej. Przy czym nie wiemy i prawdopodobnie się nie dowiemy na ile jest to mentalność nabyta, a na ile wpojona. Czy tez być może była immanentną cechą….od zawsze.
    Po pierwsze „kult pracy fizycznej”. W Polsce od zawsze panuje kult pracy fizycznej – intelektualny rozwój pozostaje w pogardzie. Zresztą katolik miał się przede wszystkim modlić, a nie myśleć…. Myślenie każdorazowo groziło przekroczeniem kanonów wiary. Mimo zmiany ekip deklaracji różnych profesorów – którzy licznie zasilali władzę- nadal w Polsce preferowana jest praca fizyczna. Przy czym od 300 lat dominuje kierunek manufaktury odtwórczej- rozwój jest „faux pas”. Dla przykładu – skoro już o Szwecji mowa. Kraj 4 krotnie mniej ludny posiada fabryk własnych motoryzacyjnych (a zarazem marek) kilka gdy my de facto ani jednej. W 40 mln kraju na palcach dwóch rąk można policzyć fabryki pożytkujące własną myśl technologiczną. Cieśla zarobi 10 tys na miesiąc – profesor 1/3 tego- o ile oczywiście nie chce się rozmieniać na drobne….Aktualnie 4 krotnie mniejsze Czechy zgłaszają wielokrotnie więcej wniosków patentowych aniżeli Polska. No ale nakłady na naukę w Polsce sięgnęły dna (poziom afrykańskiego buszu).
    Tu dochodzimy do drugiego problemu – niech inni myślą za nas- czyli inercja i bierność w podejmowaniu decyzji czego pochodną bywa leniwość: w czynie i w myśli. Tu winne są zabory gdzie obcy myślał za nas i tak już chyba pozostanie….. Podobnie jedyną wykształconą osobą we wsi był ksiądz „dobrodziej” ew. felczer lub inna znachorka….
    Jeśli ktokolwiek wyrastał ponad poziomy natychmiast był zrównywany do poziomu gminy…..
    Wynikać to może właśnie z dopuszczalnych w mentalności wzorców kulturowych.
    Jest jeszcze i inna cecha – powszechny fałsz i obłuda- w czym nie ustępujemy akurat zachodowi. Zastanawiam się częstokroć czy znam uczciwych i szczerych współobywateli?
    Każdy na co dzień zakłada jakąś maskę – i to może być zrozumiałe. Niektórym jednak maska myli się już z rzeczywistością.
    I dochodzimy do najważniejszej cechy – ludzkiej głupoty. Prostej i prymitywnej głupoty. Gdzie te właśnie cechy stały się wyznacznikiem człowieczeństwa. Gdzie prosty (by nie powiedzieć prymitywny) chamski ale cwaniak -owaty typ staje się wyznacznikiem sukcesu. Przy czym staje się on wyznacznikiem sukcesu w grupie- przy braku jakiejkolwiek refleksji na temat wpływu tego typu postaw na całą grupę. Trzeba to nazwać literalnie jako płaskie ograniczone i wąskie horyzonty myślowe wielu naszych współobywateli.
    Źle się dzieje w Polsce – i to nie podlega dyskusji- z drugiej jednak strony czy to społeczeństwo zasługuje- w tej formie na coś więcej? CHYBA NIE.

    Lubię

    • warcislaw:

      To co nazwałeś „mentalnością słowiańską” jest mentalnością niewolników katolicyzmu.

      Przykład ze Szwecją jest gloryfikacją kapitalizmu, produkcji i podnoszenia statusu materialnego – zabijających duchowość.
      Ponadto owe fabryki są prywatne a zyski z nich nabijają kieszenie banksterskich pociotów.

      Odsyłam do tekstu „Cywilizacja Słowiańska”

      „Przyrodzona Wiara Przyrody było to uznanie prymatu Przyrody nad człowiekiem. Człowiek był częścią Przyrody – a nie jej właścicielem i posiadaczem.
      Nasi przodkowie czcili Świętą Matkę Ziemię jako boginię Mokosz. Byli jej – Ziemi – dziećmi a nie właścicielami. Wiedzieli, że zamach na Matkę Ziemię czy ignorowanie Praw Przyrody to samobójstwo.
      Uprzedmiotowienie Ziemi oderwało nas od naszych korzeni i napełniło umysły ludzi magalomanią i zarozumiałością. Ludzie poczuli się panami ziemi, panami przyrody, którą zniewalają, niszczą i eksploatują czyniąc ziemię sobie poddaną. Nawiedzone oszołomy, chore od chciwości, już planują eksploatację Księżyca czy Marsa.
      A przecież Życie to coś więcej niż produkcja ogromnej ilości niepotrzebych “dóbr materialnych”, to coś więcej niż chciwa i bezmyślna eksploatacja (a raczej eksterminacja) Przyrody, to coś więcej niż fabryki, autostrady, samochody, supermarkety, PKB, banki, zysk i notowania na giełdzie.

      Współczesna anty-cywilizacja zrodzona na żydowskim kulcie “wartości” materialnych jest ewidentnym pasożytem na organiźmie naszej Świętej Matki Ziemi. I jak każdy pasożyt wysysa z niej życiodajne soki zatruwając ją własnymi miazmatami i odchodami.
      Tyle, że ostateczne zwycięstwo pasożyta kończy się śmiercią organizmu żywiciela. O tym nie zapominajmy…”

      https://opolczykpl.wordpress.com/2013/01/24/cywilizacja-slowianska/

      oraz do tekstu „Stary Słowiański Porządek Świata”

      Dzisiejsze życie żydo-anty-cywilizacji zdominowane jest kultem pieniądza. Drugim bożyszczem jest gospodarka i towarzyszące jej produkcja oraz gromadzenie “dóbr”, z których obromnej większości tak naprawdę nie potrzebujemy.
      Pieniądz, złoto, zaślepiło i odebrało rozum całej tej chorej anty-cywilizacji. Dobitnym tego przykładem były wybuchające “gorączki złota” – były to rzeczwiste “gorączki” wpędzające ludzi w maglinę pożądliwości żółtego metalu. Kult złota uprawiany jest w biblii. Już w II rozdziale Genezis przy opisie Edenu znajdziemy stwierdzenie: “A złoto owej krainy jest znakomite”. A przy opisie rzezi Jerycha i wymordowaniu wszystkich jego mieszkańców zgodnie z wolą i z pomocą Jahwe ludobójcy jest napisane: “Całe zaś srebro i złoto, sprzęty z brązu i z żelaza są poświęcone dla Pana i pójdą do skarbca Pańskiego”. Ta typowa dla kapłanów żydowskich żądza bogactwa zaraziła i żydo-chrześcijański kler. Domniemana nauka cieśli, że prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty wejdzie do królestwa niebieskiego zarezerwowana została dla ograbianych owieczek. Kleru ona nie dotyczyła. Ale i owieczki zaraziły się chciwością. Spory o majątek po rodzicach pomiędzy rodzeństwem, także i w katolickich rodzinach w dzisiejszych czasach nikogo nie dziwią. Rodzeństwo dosłownie wydziera sobie nawzajem wszystko co ma jakąkolwiek “wartość” materialną (…).

      – Przede wszystkim zaś pieniądz i tzw. “dobra” materialne są substytutem czy też “protezą” brakującego poczucia własnej wartości. Człowiek współczesny jest częściej dumny z tego co zgromadził, co ma – a nie z tego – jaki jest. Podświadomie doskwiera mu poczucie braku własnej wartości i kompensuje to sobie gromadzonymi “dobrami” – stanowiącymi jego sztuczne “ja” (…).

      – Gospodarka ma służyć człowiekowi, a nie człowiek gospodarce. Ma służyć społeczeństwu a nie być metodą na bogacenie się garstki miliarderów. Powinna też być jedynie “dodatkiem” do życia społecznego, a nie jego podstawową treścią. A przede wszystkim ma być kontrolowana przez lokalne wspólnoty i ich regionalne/krajowe reprezentacje, a nie przez koczowniczą banksterską sitwę. Ma służyć Polsce i Polakom a nie obcym.
      https://opolczykpl.wordpress.com/2013/04/07/stary-slowianski-porzadek-swiata/

      a także do tekstu „Kultura Słowian i żydo-chrześcijan…”

      Co mamy dalej?

      Technika…
      A więc ten wytwór człowieka, który nie tylko ułatwia nam życie ale i zatruwa i niszczy środowisko naturalne.
      I który służy przede wszystkim wojnom i zbrojeniom. W zasadzie głównym motorem napędowym rozwoju techniki były i są wojny.
      To technika dała ludzkości armaty, czołgi, bombowce, lotniskowce, głowice jądrowe, satelity szpierowskie.
      To technika dała zbrodniczym służbom drony służące do mordowania przy ich pomocy przez CIA ludzi broniących ich krajów.
      Dała też wyrafinowana technika urządzenia do szpiclowania własnych obywateli. No i czekające nas chipy służące do totalnej kontroli ludzkiego bydła roboczego to także dzieło wysokiej techniki (i technologii).

      To ja już dziękuję za taką “technikę”. Wolałbym tę z epoki Słowiańszczyzny czy nawet tę z epoki kamienia łupanego. Nie była taka mordercza, niszczycielska, zniewalająca i niszcząca Ziemię.
      https://opolczykpl.wordpress.com/2013/01/29/kultura-slowian-i-zydo-chrzescijan/

      Głupotą w moich oczach jest koncentrowanie się na produkcji „dóbr” które czynią ludzi ich niewolnikami.Ludzkie życie to coś znacznie więcej, niż fabryki, samochody czy patenty (i pieniądze z nimi związane).

      Lubię

  4. Skoro już poruszyliśmy temat jezuitów, to rok 1618 należy do ich największych „sukcesów”.


    Ktoś Serdeczny:

    Całe dwa wieki w Polsce przedrozbiorowej to nieustające pasmo ich sukcesów. Katastrofą dla Polski było oddanie w ich łapska szkolnictwa.
    Zaczęło się to już w XVI wieku:

    1565 – otwarcie szkoły w Braniewie;
    1574 – pierwsze kolegium jezuickie na Rusi funduje w Jarosławiu Zofia z Odrowążów Tarnowska

    Zwłasza Batory przysłużył się temu niecnemu procederowi.
    1578 – Akademia Wileńska (Stefan Batory)

    Dwa wieki później w Towarzystwie do Ksiąg Elementarnych utworzonym po kasacji jezuitów przez Komisję Edukacji Narodowej znajdziemy jezuitów – jej sekretarzem był jezuita Grzegorz Piramowicz.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Towarzystwo_do_Ksi%C4%85g_Elementarnych
    W owym towarzystwie zakotwiczyło się wielu innych jezuitów. Choćby ten:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Chrzciciel_Albertrandi

    Równie katastrofalny był ich wpływ na monarchów, szlachtę i mieszczan-katolików i to nie tylko za pośrednictwem „oświaty”, ale i ustnej propagandy z ambon.
    opolczyk

    Lubię

Możliwość komentowania jest wyłączona.