Duchowość Słowian

.

Natura

.
Termin „duchowość”, czy „uduchowienie” robi współcześnie karierę. Za uduchowionych i oświeconych uważają się zwolennicy przeróżnych szkół i kultów ezoterycznych, gnostycy, new-agowcy, spirytyści, miłośnicy hinduizmu, buddyzmu czy zwolennicy praktyk którejkolwiek ze ścieżek jogi.

Wielu tym ludziom nie można odmówić uduchowienia. Przy czym, jeśli ktoś obnosi się z własnym „uduchowieniem”, jakby chciał powiedzieć (czy nawet tak rzeczywiście mówi) – patrzcie jaki jestem uduchowiony – taki ktoś jest zwykłym błaznem, bęcwałem i zakomleksionym hochsztaplerem. Osoba rzeczywiście uduchowiona nigdy z tym się nie obnosi.

Termin „duchowość” zawłaszczyło sobie i splugawiło żydo-chrześcijaństwo. Funkcjonariuszy kk – kler – nazywa się „duchownymi”. Tylko co to za „duchowny”, który po przejściu pogłębionego prania mózgu i indoktrynacji w tzw. „seminarium duchownym” (pralnia mózgów jest u nich nazywana „duchowna”) staje się etatowym funkcjonariuszem kosmopolitycznego Watykanu, którego zadaniem jest trzymanie owieczek w strachu przed karą bożą i piekłem. Oraz dbanie o interes Watykanu. Czy ewentualnie o wpływy protestantyzmu lub prawosławia – które są podobnie odmóżdżającymi dżumami nadjordańskimi, tyle że konkurencyjnymi z Watykanem.
Katoliccy „duchowni”  w przeszłości dowodzili wyprawami wojennymi, zbrodniczymi krucjatami, wydawali wyroki śmierci, skazywali na stosy, czy ustalali cenniki za tortury inkwizycji (cennik z czasów inkwizycji z roku 1757 regulujący opłaty za usługi kata).

A „duchowny” herszt Watykanu Marcin V nawoływał do mordowania „heretyków”:

“Wiedz, że interesy Stolicy Apostolskiej, a także twojej korony czynią obowiązkiem eksterminację Husytów (…) … pal, zabijaj i czyń wszędzie pustynię, gdyż nic nie jest bardziej miłe Bogu, ani bardziej pożyteczne dla sprawy królów, niż eksterminacja Husytów.“

I czy można współczesnego zwyrodnialca pedofila w sutannie nazywać „duchownym”?

O gorliwych żydłackich „mistykach” mówi się, że są/byli „uduchowieni”. Zwłaszcza o tych, którzy mieli tzw. „stygmaty” (na dłoniach w niewłaściwym miejscu, zasugerowanym błędną żydłacką ikonografią) , lub doznawali „objawień”.
No cóż – muzułmanie też mają ichnich „stygmatyków”, mających na ciele niewytłumaczalne krwawe rany odpowiadające ranom Mahometa, jakich tamten doznał w  wielu bitwach. A na temat psychiki niejednego mistyka mającego „objawienia” można powiedzieć jednoznacznie, iż była/jest to osoba chora psychicznie, cierpiąca na halucynacje i apokaliptyczną manią prześladowczą. Zwłaszcza objawienia, w których żydówka Miriam potępia noszenie spodni przez kobiety to wymysły chorej wyobraźni „mistyka” czy „mistyczki”. Ciekawe zresztą, dlaczego owa żydówka nie potępia noszenia sukienek (do kostek) przez facetów – pedofilów.

Wracamy jednak  do „duchowości” stawiając pytanie – czym jest więc duchowość, uduchowienie i jak to wyglądało u Słowian?

W tym miejscu zacytuję obszerny komentarz Dobrogosta:

„(…) Mnie osobiście spodobało się między innymi nawiązanie do podobieństw między Słowianami a Indianami. Te podobieństwa są o wiele większe niż się wydaje i omówienie ich wymagało by obszernego tekstu więc wspomnę tylko o kilku drobiazgach. Otóż wśród znalezisk archeologicznych Słowian bardzo wiele było woreczków z roślinami, futrem zwierząt itp. które później ewoluowały w szkaplerzyki. Nie potrafiono wyjaśnić ich znaczenia i funkcji w życiu Słowian. Identyczne przedmioty używane przez Indian to woreczki z “lekami” – nie słyszałem aby podobne rzeczy były znane gdzieś indziej poza Słowianami i Indianami ameryki północnej. Jak słusznie zauważasz ustrój społeczny i sposób życia Słowian był podobny do tego jaki prowadzili Indianie, podobny był też system wartości, filozofia i co dziwniejsze wiele zwyczajów co wydaje się zadziwiające. Kiedyś też słuchałem wypowiedzi Sat Okha i zdziwiło mnie, że stwierdził, że właśnie my Slowianie mamy indiańskiego ducha, którego brak innym białym. Podobnej wypowiedzi udzielił “Brat Kruk”. Oczywiście “fizycznie” z Indianami nic nas nigdy nie łączyło a jednak podobieństwa były zadziwiające. Słowianie podobnie jak i Indianie nie uznawali kłamstwa fałszu itp.
Kiedy czyta się dawną historię Indian można się dowiedzieć, że w odległej przeszłości Indianie ameryki północnej umieli obrabiać metal jak i wiele innych rzeczy, które później zarzucili co jest zagadką.
Myślę teraz, że po prostu Indianie wznieśli się na wyższy stopień rozwoju cywilizacyjnego i zarzucili te wynalazki by odnaleźć równowagę i jedność z przyrodą tworząc bliskie ideałowi społeczeństwo. Myślę, że Słowianie postąpili podobnie i nasze społeczeństwo było równie doskonałe wiodąc szczęśliwe życie dlatego podobieństwa te nie były przypadkowe. Niewątpliwie i u nas istniał szamanizm podobny do szamanizmu Indiańskiego a jego ślady można znaleźć do dzisiaj, w wierzeniach i legendach ludowych, zwyczajach i szczątkowo zachowanych tradycjach. Jeśli się głębiej nad tym zastanowić wynika z tego wiele implikacji wymagających przewartościowania pewnych wyobrażeń na temat naszych przodków z drugiej strony staje się bardziej zrozumiałych wiele rzeczy z odległej historii.
Niewiele wiemy o naszej dawniejszej historii a to co wiemy pochodzi z okresu ok. 1000 lat temu kiedy narzucano nam obce fałszywe wyniszczające ideologie – zresztą podobnie jak o wiele później Indianom – przy tym patrząc na nas, opisując nas i interpretując to co widziano z perspektywy tych ideologii. Nawet Otton zadziwiony opisywał “przyrodzone cnoty” słowiańskie bolejąc, że tak cnotliwi ludzie żyją w “błędnej wierze”. Thietmar jak i inni kronikarze zadziwieni byli pięknem finezją i niezwykłymi kolorami naszych świątyń (w sumie nie rozumiem dlaczego teraz kiedy przedstawia się coś Słowiańskiego to są to prymitywne niemalowane rzeźby podczas gdy kroniki mówią o pięknych żywych kolorach, zresztą Słowian też przedstawia się w szarych łachach z prymitywnymi ozdobami z kości mimo iż kochali się w kolorach a kronikarze podają, że opływali w złoto i misterne ozdoby – podobnie kronikarze opisują niezliczone grody a przedstawia się naszych przodków żyjących w prymitywnych chatkach rozsianych z rzadka po lasach). Przede wszystkim zaś Słowianie żyli w zgodzie z naturą, którą kochali i czcili z uwielbieniem a wszędzie wokół nich zamieszkiwały przyjazne duchy natury z którymi utrzymywali kontakt. Dlatego myślę, że próby jakie podejmują rodzimowiercy mające na celu stworzyć jakiś panteon Słowiański na wzór greckiego czy innych zinstytucjonalizowanych religii idą w zupełnie niewłaściwym kierunku jako, że wśród Słowian nic takiego nie istniało i nie mogło istnieć. Panteony stanowią odzwierciedlenie stosunków społecznych i służą do ich uzasadniania. Kultura ludzi wolnych i równych, nie zniewalająca i nie poniżająca innych nie mogła czegoś takiego stworzyć tak jak nie stworzyli niczego podobnego Indiane, którzy czcili wiele potężnych duchów natury, ale nie były one powiązane hierarchicznie zaś każdy Indianin indywidualnie był związany z określonym Duchem czy też kilkoma, ale darzył czcią i szacunkiem wszystkie Duchy i oddawał cześć każdemu Duchowi kiedy znalazł się np. w świętym miejscu poświeconym jakiemuś Duchowi. Jestem przekonany, że podobnie było u Słowian, Słowianin darzył szacunkiem każdego z Bogów, oddawał cześć również każdemu Bogowi jeśli znalazł się w miejscu mu poświęconym zaś szczególną czcią darzył Boga, który go wybrał i z którym miał bezpośredni kontakt. Dlatego wywyższanie lub promowanie konkretnego Boga jest sprzeczne ze Słowiańskim duchem i mentalnością, nie może być też mowy o nawracaniu, narzucaniu jakiś zasad. Wiemy też, że każdy Indianin musiał udać się na osobiste poszukiwanie wizji gdzie miedzy innymi pościł, medytował, modlił się i spał w świętych miejscach by odnaleźć swojego Ducha Opiekuńczego. Wiadomo też, że u nas był znany zwyczaj spania na kurhanach w podobnym celu. Podobnie w Grecji i Egipcie poszczono i spano w świętych miejscach by nawiązać kontakt z Bogiem w celu otrzymania rady czy pomocy w określonych sprawach. Praktyki te w antycznych kulturach były pozostałościami z czasów gdy każdy człowiek nawiązywał osobisty bezpośredni związek z Bogiem [podkreślenie moje – opolczyk] , który go wybrał i opiekował się nim, radził mu i był z nim w bliskim kontakcie do końca życia. To były prawdziwe religie w przeciwieństwie do późniejszych gdzie tylko opowiada się farmazony a nikt żadnego Boga nigdy nie widział a tylko każe mu się wierzyć w dziwaczne historyjki opowiadane przez samozwańczych kapłanów 🙂 Myślę, że najważniejszą rzeczą jaką utraciliśmy to właśnie utrata osobistego bliskiego kontaktu z naszymi Dobrymi Bogami i dopóki go nie odzyskamy nie może być mowy o odrodzeniu Słowiańszczyzny.”

Czym jest więc duchowość?
Osobiście uważam, że duchowość zawierać musi dwie komplementarne cechy czy dwa wyznaczniki:
1. właściwy stosunek do samego siebie,
2. właściwy stosunek do świata.

Ad 1) Osoba duchowa/uduchowiona postrzega samą siebie jako przede wszystkim istotę duchową. Osoba taka wie – powtarzam z naciskiem  – wie – a nie tylko „wierzy„, że jej ciało fizyczne jest tylko „ubraniem” wypożyczonym jej duszy-duchowi do przeżycia w nim aktualnej inkarnacji. Osoba taka wie (a nie tylko wierzy), że śmierć fizyczna jest jedynie przejściem uwolnionego od ciała fizycznego ducha do niematerialnej rzeczywistości. Osoba taka wie, że spotka tam duchy przodków, bliskich, znajomych. A także, że może tam osiągnąć np. wgląd w jej wcześniejsze inkarnacje. Choć duchy słabo rozwinięte, przywiązane do życia fizycznego nawet i tego nie potrafią osiągnąć w Nawii – one tęsknią do kolejnego fizycznego wcielenia i nic innego ich nie interesuje.

Ad 2) Osoba duchowa/uduchowiona dostrzega i widzi  duchową osnowę rzeczywistości fizycznej/materialnej. A sam świat fizyczny postrzega jako jedynie wycinek większej rzeczywistości. Dla niej nie ma „przedmiotów martwych” – bo wszystko przepełnione jest Duchem. Ziemia i świat nie są tylko i wyłącznie „przedmiotami” stworzonymi przez boga ale są jego fizycznym przejawem, przenikniętym i wypełnionym jego duchową Istotą. Prawa fizyki to nie matematyczno-fizyczna abstrakcja a przejaw działalności i aktywności bożego Ducha.
Słowianie nie tworzyli bzdurnych dogmatycznych teologicznych spekulacji dotyczących „dobra i zła”. Noc i dzień to nie przeciwieństwa a wzajemne uzupełnienie się i tworzące jedną całość części składowe Całości. Mieli też zdrowe i naturalne podejście do śmierci – po prostu akceptowali ją jako naturalny fakt. Dostrzegali w Naturze wszechobecne życie i wszechobecną śmierć. Wszystko co się fizycznie rodzi – także kiedyś fizycznie umiera.
Zresztą, gdyby śmierć fizyczna w materialnym świecie nie istniała – nie byłoby nas na ziemi. Po prostu zabrakłoby na niej dla nas miejsca. Wyobraźmy sobie, że wszystkie żyjące w przeszłości stworzenia byłyby nieśmiertelne, a „dobry” bóg nie stworzyłby drapieżników. Po paru milionach lat ery beztrosko rozmnażających się dinozaurów nie byłoby na ziemi ani milimetra wolnego miejsca. A oceany już dawno wypełnione byłyby bakteriami, algami i rybami po same brzegi.
Duchowość, uduchowienie niekoniecznie musi implikować w sobie potępianie wszelkiego zabijania. Łotrów, przestępców, najeźdźców Słowianie zabijali. Wiedzieli przy tym, że zabijają jedynie ciało fizyczne, a nie ducha człowieka. Zabijali też zwierzęta, choć nie robili tego bezmyślnie jak to robi się dzisiaj w masowym uboju. Duchom zabijanych zwierząt tłumaczono, dlaczego je zabito, prosząc o wybaczenie. Tak traktowane duchy zwierząt miały szansę na szybszą ewolucję i osiągnięcie poziomu pozwalającego im na inkarnację w ludzkim ciele.
Przede wszystkim zaś nie zabijali Słowianie dla przyjemności czy „dla sportu”, jak to ma miejsce w przypadku większości myśliwych czy wędkarzy. A już najmowanie się do wojska za żołd i zabijanie ludzi dla pieniędzy było dla nich czymś niewyobrażalnym.

.

Księga Natury

.

Słowianie w wymiarze indywidualnym mieli wszelką szansę na to, aby korzystając z rad szamanów, wiedźm, czy doświadczonych starszych współbraci rozwijać własną duchowość. Od urodzenia byli wychowywani w wiedzy o duchowej naturze rzeczywistości i stąd nawiązanie indywidualnego kontaktu z duchowym wymiarem było dla nich łatwiejsze.

Niestety o praktykach duchowych Słowian wiemy niewiele. Prymitywne żydłactwo podbijające tysiąc lat temu słowiańską cywilizację było zbyt durne i prymitywne, aby te praktyki zrozumieć i właściwie opisać. Pisano więc brednie o czarach, magii i o opętaniach. Niemniej praktyki duchowe naszych przodków – jak zauważył Dobrogost – zapewne podobne były do tych znanych nam praktyk duchowych z życia Indian. Gdy niszczono cywilizację Indian znalazło się na szczęście sporo wolnych od religijnego zaślepienia badaczy-etnografów, którzy o tych praktykach pisali. Ponadto w rezerwatach nadal te praktyki są w użyciu. A w Ameryce Południowej praktykowane są nawet i poza rezerwatami, wśród plemion Indian żyjących nadal jeszcze na wolności.

Duchowość Słowian była to wiedza o własnym Duchu, o Duchu przenikającym materialny świat i o duchach z którymi można nawiązać kontakt.
Duchowość Słowian był to szacunek dla Natury i właściwe postrzeganie własnego w niej miejsca. Było to respektowanie praw Natury, a nie stawianie siebie ponad Nią.
Był to też solidaryzm i poczucie równości z innym ludźmi (co wykluczało np. niewolnictwo). Była to również afirmacja życia akceptująca jednak śmierć jako coś z natury normalnego. No i było to dążenie do tego, aby być mądrzejszym, lepiej znającym wiedzę zawartą w Księdze Natury. Uczono się poprzez praktykę, a nie przez napełnianie głowy teoriami, doktrynami czy „prawdami objawionymi” wymyślonymi przez oszustów.

.

las-dziewczyna-kwiaty-zwierzeta-magiczny

.

opolczyk

.

precz z jahwizmem

.

Ręce Boga

Advertisements

16 thoughts on “Duchowość Słowian

  1. Witaj
    Nie gniewaj sie ale Twoje slowa trafiaja w centrum mysli Slowianina!
    Jakze bardzo wazne jest bycie soba a nie delektowanie sie pozycja uzyskana przebiegloscia i sprytem!ktory eksponowali na przestrzeni wiekow cwanicy katoliccy!czyli ksieza,biskupi i papierze!(czytaj swinie nie znajacy umiaru klamstwa!!!!)
    Ja jako byly wierzacy w brednie Kosciola Katolickiego stwierdzam ze za wszystko co uczynili niewinnym ludziom (bez mojej zgody mnie ochrzczono!!!!)zasluguja na najwieksze potepienie! !!!nie moje! !! Lecz potepienie Boskie wszechstworcy!!! Czekam ale nie na kare dla nich lecz oswiecenie ich wlasnych dusz!!
    Slowianstwo to dar od Bogow! ten kto depta prawa Boze zasluguje na kare!lecz kara w imie Boga sprawiedliwego jest nie karanie lecz uzmyslowienie co oni innym uczynili!!!
    Jestem kim jestem!
    Bog dal mi wszystko czego mi potrzeba i wskazal droge ku doskonalosci!niestety jestem tylko czlowiekiem wiec mam prawo bladzic! i byc jak niemowle!
    Dziekuje Ci opolczykpl za dar ktory mi przekazales! bycie soba!
    Słowianinem! !!
    Sława

    Lubię to

    • Sławosław:

      Nie mam się o co gniewać!
      Jeśli moje słowa trafiają w centrum myśli Słowianina – to i dobrze. O to właśnie się rozchodzi.
      Gdybyś nie potrafił być sobą, Słowianinem – niewiele bym mógł Ci pomóc.
      Po prostu co najwyżej „uaktywniłem” w Tobie to, co już tam było – tyle że nie do końca uświadomione.
      Mnie spotkało to samo, gdy przeczytałem:

      „Pod prasłowiańskim zaś dębem, w bezimiennej mogile, spoczywa zapomniany Swarożyc.”

      http://dziupla-blotniaka.blogspot.de/2011/09/pielgrzymowac-do-polski.html

      I teraz jedynie tę „Iskrę” przekazuję dalej.

      Sława!

      Lubię to

  2. Neojudaizmy to sztuka wprowadzania w błąd i zastraszania.
    Bycie neojudaistą to sztuka udawania dobrego.

    Fundamentem neojudaizmu jest zmyślony Szatan
    dzięki któremu kościoły są pełne.
    Ludzie się modlą ze strachu przed karą w piekle
    a nie dlatego że Jahwe ich kocha
    bo Jahwe ich nie kocha
    on kocha tylko swój naród wybrany.

    Neojudaiści/katolicy,protestańci itp
    nie są dobrzy,oni tylko wyglądają na dobrych
    Powstrzymują swoje chore instynkty
    ze strachu przed karą.

    Neojudaizmy to religiedla ludzi złych
    dobrzy ludzie nie są wystarczająco źli aby się”nawracać”.

    Biblia mówi : „Jeszua przyszedł na świat, aby zbawić grzeszników” (1 Tm 1:15).
    Mk 2 “Nie zdrowi potrzebują lekarza, lecz źle się czujący.
    Przyszedłem powołać nie sprawiedliwych, lecz grzeszników”.

    Jeszua nie ma więc nic do powiedzenia ludziom dobrym.
    Ma wiadomość dla grzeszników – ludzi złych. Przyszedł do ludzi złych.
    Z takich właśnie ludzi zbudowany jest kościół,zgodnie z wola bożą.

    Ja nie kradnę nawet gdy teoretycznie mógłbym to zrobić bezkarnie.
    Osoba kamerowana jest ‚uczciwa’/religijna
    ponieważ jest pod kontrolą kamer/religii.

    Czy jesteście wystarczająco złymi ludźmi aby nawracać się na neojudazim?
    “Przyszedłem powołać grzeszników”-Jeszua

    Ewangelia Mateusza 15:24,Jehoshua mówi:”Jestem posłany TYLKO dla zmarłych owiec Izraela”

    „..zbawienie bierze początek od Żydów” jEw. Jana 4:22

    Czy jesteście wystarczająco złymi żydami aby wyznawać któryś z neojudaizmów?

    Lubię to

    • Z tego co mi wiadomo w biblii nie ma mowy o piekle takim jakim przedstawia się je w dzisiejszych wyobrażeniach. Nie chodzi mi tutaj o wybielanie jahwizmu, bo stoimy po tej samej stronie barykady. Piszę w gwoli uszczegółowienia, które jednak pogłębia fałszywość chrześcijaństwa i jego propagatorów.
      Mianowicie zostały użyte we wspomnianym piśmie sformułowania jak „ogień wieczny”, które nie oznaczało kary piekielnej, a po prostu koniec – bez możliwości stworzenia czegoś nowego. Nie było mowy o bezkresnym potępieniu dusz w tym aspekcie. Pozostałe odniesienia do piekła także wynikają z błędnego tłumaczenia i złej interpretacji powielanej przez sam kler. Komu to służyło wiadomo. Na pewno nie wolności i prawdzie, a kościelnemu zamordyzmowi w stosunku do ludzi.


      Paweł:

      Mniej więcej zgadza się. Choć w judaiźmie obok szeolu była gehenna odpowiadająca mniej więcej żydłackiemu piekłu. Piekło wymyślono wyłącznie po to, aby strachem przed „wieczystym ogniem piekielnym” trzymać owieczki w posłuszeństwie.
      opolczyk

      Lubię to

  3. http://books.google.pl/books?id=eTRNAAAAcAAJ&printsec=frontcover&dq=tadeusz+wola%C5%84ski&hl=pl&sa=X&ei=LQVrUa-RH-3n7AbqpYDgAw&ved=0CDMQ6AEwAA

    „Moim dobrym ziomkom
    Nie to mi ziomek, choc w Polsce zrodzony,
    Choc i nazwiskiem polskiem zaszczycony,
    Co, dla próżności, z prostej schodząc drogi,
    Zamiast ojcowskie, obce wielbi Bogi,
    Temu ja tylko to pismo podaje,
    Którego z serca Lachem bydź uznaje”

    Nie wiem czy kiedyś już tu nie było, ale dla pewności wrzucam.

    Lubię to

  4. Nie sądzicie tak w ogóle Panowie, że jahwizm ma trochę lewackie podejście? Kościół rozbił naturalne wartości, odebrał ludziom tożsamość, a co najważniejsze – duszę. Po tym całym załamaniu mentalnym, które po setkach lat nacisku nastąpić musiało, łatwiej było sterować dosłownie pustym duchowo motłochem. I to niską ceną, bo pseudomoralność jaką kościół dawał służyła tylko jego interesom. Wszystko to jest wypaczeniem naturalnego porządku, bo czy zabójcy nie łatwiej jest powiedzieć „zabiłem odstępując od boskiego przykazania, bo zostało mi ono narzucone”. Może wydawać się to trudne do zrozumienia, ale popatrzcie na to z tej strony – to, że kogoś wychowano po chrześcijańsku nie oznacza iż nakazy owej religii będzie traktował jako swoje. Jest to w pewnym sensie zwalnianie z odpowiedzialności, bo niewinny zapis „nie zabijaj” może być zinterpretowany jako narzucona idea, o co nie trudno, gdy ludziom odebrano możliwość i umiejętność własnego myślenia i szukania prawdy. Jest to pewnego rodzaju przepaść oddzielająca człowieka od jego własnego umysłu. Konsekwencją wpojonego chrześcijaństwa jest brak myślenia, a brak myślenia to zwolnienie z odpowiedzialności za czyny mimo wytycznych zakazów. Następnie, czy słowa „mądry człowiek nie zabija” nie lepiej trafiają do ludzi niż słowa „chrześcijanin nie zabija”? Przecież nie każdy jest jahwistą, (np) czemu ja mam tego nie robić? Natomiast słowo „mądry” tyczy się już wszystkich ludzi, bez podziałów religijnych czy innych. Ponad to zmusza do zastanowienia.
    No ale jak tu z jahwistami rywalizować, gdy ich korzeni wyciąć się nie da, bo takowych nie ma… Są puste słowa i dogmaty, a to wszystko trwa w umysłowym zaślepieniu. Jedynym ratunkiem dla takiego człowieka jest on sam. My możemy dawać wskazówki.
    aha – no i komuna/socjalizm ma to do siebie, że znajduje rozwiązania dla problemów nie istniejących w normalnych systemach. Rzecz jasna pisząc „socjalizm” nie chodzi mi o naturalne kontakty wspólnoty, jaką nasi przodkowie tworzyli. Niestety pojęcia są tak wypaczone, że to nas rodzimowierców oskarża się często o lewactwo. Ślepi ludzie nie zauważają, że Słowianie byli naprawdę równi, a nie tak jak wg ich opinii podzieleni na „równych” i „równiejszych”…

    Zastanawialiście się kiedyś jak bardzo mentalność judeo-religii wpływa na ludzi, którzy nawet o tym nie wiedzą? Chodzi mi o ogólne postrzeganie świata – wypaczone, mimo braku choćby słowa o nawiązaniu do religii. Przecież dzisiaj większość ludzi powie (ale nie my ;p), że coś jest tylko dobre albo złe, że jest noc albo dzień. Tym samym nie mówią o istocie dobra czy też zła, ale opierają się o wypaczone wzorce takowych.
    Nasza cywilizacja po prostu nie potrafi żyć, już dzisiaj mówi się o tym, że jedynie ucieczka na inną planetę ocali ludzkość, ale nikt nie powie że wystarczy powrót do pogańskich korzeni. Słowianie wg mnie byli najlepszym przykładem koegzystencji człowieka i natury, ale nasze podejście trudno obudzić w katolo-Polakach, a co dopiero na całym świecie…
    No i nie da się zmienić ludzkiej postawy bez zburzenia fałszywych podwalin! Punktem wyjścia dla każdej z dzisiejszych idei jest zakłamany grunt.
    Prawda jest taka, że islam, żydostwo i chrześcijaństwo zburzyły dobre podstawy, wycięły je z korzeniami i to te religie są jedyną przyczyną upadku świata, bo to od nich zaczęła się kłamliwa propaganda odbierająca ludziom umysły i odwracająca ich wzrok od prawdy!

    Pozdrawiam –
    Paweł

    Paweł:
    Opowiem, ale nie teraz. Zmykam spać. U mnie jest 2:00 w nocy.
    opolczyk

    Lubię to

    • Paweł:

      Poruszyłeś ciekawy problem z przykazaniem „nie zabijaj”. Przy czym nie jest to podejście „lewackie” a judaistyczne. Pokazuje zaś schizofreniczność, fałsz i fasadowość „moralności” wszystkich jahwizmów, a zwłaszcza judaizmu i żydo-chrześcijaństwa (w islamie zabijanie jest warunkowo dopuszczane).

      Na czym polega problem z „nie zabijaj”? Otóż jest to najczęściej w historii łamane „przykazanie” – i to od samego początku.
      Patrz – Mojżesz wracaz tablicami z Synaju. Na tablicach jest napisane „nie będziesz zabijał”.
      http://www.nonpossumus.pl/ps/Wj/20.php

      A kawałek dalej, w tej samej księdze wyjścia mamy to:

      „…rzekł do nich: „Tak mówi Pan, Bóg Izraela: „Każdy z was niech przypasze miecz do boku. Przejdźcie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie: kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto swego krewnego””. Synowie Lewiego uczynili według rozkazu Mojżesza, i zabito w tym dniu około trzech tysięcy mężów. Mojżesz powiedział wówczas do nich: „Poświęciliście ręce dla Pana, ponieważ każdy z was był przeciw swojemu synowi, przeciw swemu bratu. Oby Pan użyczył wam dzisiaj błogosławieństwa!”

      Później na kartach żydo-biblii wielokrotnie z rozkazu Jahwe zabijano, mordowano – i to masowo. Sam Jahwe „własnoręcznie” też zabijał. Np. synów Aarona tylko za to, że pomyłkowo w kadzidle zapalili nie ten „ogien”

      „Nadab i Abihu, synowie Aarona, wzięli każdy swoją kadzielnicę, nabrali do niej ognia, włożyli na niego kadzidło i ofiarowali przed Panem ogień inny, niż był im nakazany. Wtedy ogień wyszedł od Pana i pochłonął ich. Umarli przed Panem.”

      http://www.nonpossumus.pl/ps/Kpl/10.php

      Albo to:

      „Gdy Izraelici przebywali na pustyni, spotkali człowieka zbierającego drwa w dzień szabatu. Wtedy przyprowadzili go ci, którzy go spotkali przy zbieraniu drew, do Mojżesza, Aarona i całego zgromadzenia. Zatrzymali go pod strażą, bo jeszcze nie zapadło postanowienie, co z nim należy uczynić. Pan zaś rzekł do Mojżesza: „Człowiek ten musi umrzeć – cała społeczność ma go poza obozem ukamienować”. Wyprowadziło go więc całe zgromadzenie poza obóz i ukamienowało według rozkazu, jaki wydał Pan Mojżeszowi.”

      http://www.nonpossumus.pl/ps/Lb/15.php

      No więc jest to kompletna schizofrenia – plugawiec daje przykazanie „nie zabijaj” – a co chwilę każe zabijać – lub robi to własnoręcznie.

      Tutaj jest wyliczanka ofiar Jahwe odnotowanych w żydowskiej biblii – ponad dwa miliony, 400 tysięcy ofiar nieskończenie miłosiernego:
      http://biblia.pismo-swiete.pl/bogjestmiloscia.html

      Wyliczanka ta nie obejmuje „potopu” ani zniszczenia Sodomy i Gomory, oraz ofiar plag egipskich – a tych była też masa! No i były jeszcze rzezie z księgi machabejskiej:

      ” [Juda] zaś napadł również na pewne miasto, które się nazywało Kaspin, obwarowane, otoczone murami, a zamieszkane przez rozmaite narody. 14 Ci, którzy byli wewnątrz, ufając mocy murów i zapasom żywności, odnosili się do żołnierzy Judy w sposób jak najbardziej bezczelny, szydzili, a ponadto bluźnili i mówili, czego się nie godzi. 15 Żołnierze zaś Judy wezwali wielkiego Władcę świata, który bez taranów i oblężniczych machin wywrócił Jerycho za czasów Jozuego, a potem zajadle natarli na mur. 16 Z woli Bożej opanowali miasto i urządzili nieopisaną rzeź do tego stopnia, że leżące obok jezioro, szerokie na dwa stadia, wydawało się pełne krwi, która tam spłynęła.
      17 Oddaliwszy się stamtąd o siedemset pięćdziesiąt stadiów przybyli do twierdzy, do Żydów, których nazywano Tubianami. 18 Tymoteusza w tamtych stronach nie napotkali, gdyż je opuścił nic tam nie uczyniwszy, pozostawiając tylko w jednym miejscu bardzo silną załogę. 19 Dozyteusz i Sozypater, dowódcy wojska Machabeusza, wyruszyli i wycięli więcej niż dziesięć tysięcy żołnierzy pozostawionych przez Tymoteusza w twierdzy. 20 Machabeusz zaś podzielił pozostałe przy nim wojsko na kohorty, mianował dowódców kohort i uderzył na Tymoteusza, który miał przy sobie sto dwadzieścia tysięcy piechoty, a konnicy dwa tysiące pięćset. 21 Kiedy Tymoteusz dowiedział się, że Juda nadchodzi, odesłał kobiety, dzieci i pozostałą część taborów na miejsce zwane Karnion. Było to bowiem miejsce trudne do zdobycia i niedostępne na skutek ciasnych przejść. 22 Gdy ukazała się pierwsza kohorta Judy, przerażenie i strach opanowały nieprzyjaciół, gdyż objawił się Ten, który wszystko widzi. Rzucili się do ucieczki, każdy w inną stronę, a wielu przez własnych żołnierzy było poranionych i przebitych ostrzami mieczów. 23 Juda urządził gwałtowny pościg. Pozabijał złoczyńców i zgładził około trzydziestu tysięcy ludzi. 24 Tymoteusz zaś sam wpadłszy w ręce żołnierzy Dozyteusza i Sozypatra, prosił bardzo podstępnie, aby go zdrowego wypuścili, bo on ma w niewoli już to rodziców, już to braci wielu spomiędzy nich i że [w razie jego śmierci] wypadnie im zginąć. 25 Kiedy po długich przemowach uroczyście się zobowiązał, że ich odeśle bez wyrządzenia krzywdy, uwolnili go po to, aby ratować braci.
      26 Stamtąd [Juda] wyruszył przeciwko Karnion i przeciwko świątyni bogini Atargatis, gdzie zabił dwadzieścia pięć tysięcy ludzi. 27 Po ich zwyciężeniu i całkowitym zniszczeniu wyprowadził swoje wojsko przeciw umocnionemu miastu Efron, w którym rezydował Lizjasz i mieszkało wielu ludzi z różnych narodów. Stali tam przed murami mocni młodzi ludzie i odważnie bronili dostępu, a wewnątrz było wiele machin i balist do wyrzucania pocisków. 28 Oni jednak wezwali Władcę, Tego, który z mocą łamie siły nieprzyjaciół, opanowali miasto i położyli trupem z tych, którzy byli wewnątrz, około dwudziestu pięciu tysięcy.”

      http://www.nonpossumus.pl/ps/2_Mch/12.php

      U żydo-chrześcijan był nakaz nie zabijaj – a mają na sumieniu dziesiątki, jeśli nie setki milionów ofiar. I tego nie dostrzegają. Nadal uważają się za „szlachetną” religię zakazującą zabijania. Dżuma i owszem zwalniała ich z odpowiedzialności za ich czyny – ale inaczej. Gdy herszt Watykanu ogłaszał np. krucjatę – żydłactwo szło na nią i mordowało. Mieli przy tym alibi – przecież to był nakaz papieża. Albo – taka jest nauka kościoła – pogan, bluźnierców i heretyków należy tępić. Naturalnie z miłości do nich i z troski o zbawienie ich plugawych dusz.

      Lubię to

      • Oczywiście masz rację co do ogólnego zakłamania. Tutaj nie ma wątpliwości i każdy rozsądny człowiek rozezna się w sprawie. Mi natomiast chodziło o mniejszą skalę tego jak religia wpływa na ludzi. Trochę z psychologiczno-filozoficznego punktu widzenia. Nazwałem religie lewacką, bo to jak dla mnie inna forma totalitaryzmu, o którym w wielu tematach piszesz. Przede wszystkim chodzi o rozwiązywanie problemów nie znanych w zdrowych systemach. Jak w każdym zbrodniczym systemie, istnieją w religii twarde zakazy i nakazy, które są sprzeczne ze sobą – tworzy to całkowitą dezinformacje służącą zwiększaniu kontroli nad masami. Sam dobrze wiesz jak jest. Mnie np śmieszą księża uciekający się do frywolnej interpretacji kiedy podaję im fragmenty biblii zaprzeczające choćby strukturom kościoła, jak i jego istnieniu. No i widzisz – nie wygramy taką drogą z nimi. Zacytowałem niedawno list (zdaje się) św Pawła odnośnie niewolnictwa, którego treść z resztą znalazłem na Twojej stronie. Oczywiście opozycyjny jahwista szybko podał taką interpretacje, która po prostu zaprzeczała zdrowemu myśleniu…
        Dla mnie np wszystko można sprowadzić do ostatecznego mianownika dobra lub zła, ale wymaga to dogłębnej analizy i założenia, że to co z pozoru wydaje się złe może w istocie być nauką, nową drogą i początkiem. Tutaj pojawia się pułapka – bo przecież pisałem, że to chrześcijaństwo dało podział na dobro i zło, ale jest on fałszywy bo nie analizuje problemu, a zatrzymuje się na pewnym etapie zubożałej percepcji.
        Zatem wyznacznikiem tego co dobre powinno być dążenie do szczęścia, dobra i wzbijanie się ku oświeceniu, bo przecież gdyby szczęściem było zabijanie i niszczenie, to oświeceni duchowo myśliciele nie głosiliby słów pokoju a nawoływali do wojen.
        Tak oto kościelna dezinformacja i odebranie możliwości myślenia powoduje to co śledzimy już od kilku tysiącach lat i niestety od 10 wieków na naszej ziemi.

        Lubię to

  5. Gdyby przynależność do któregokolwiek z kościołów neojudaistycznych(islam,judeochrześcijaństwo)oznaczała rozwój duchowy
    to dziś mielibyśmy raj na Ziemi.

    Jest dokładnie odwrotnie,im więcej tych kościołów
    im więcej ludzi wpada w sidła
    tym więcej biedy i konfliktów na świecie.
    Winna jest oczywiście garstka „niewiernych”
    a całe legiony „wierzących” nie są w stanie uczynić raju na Ziemi.
    Są zajęci zabobonem lub świętymi wojnami.

    Lubię to

  6. Paweł:

    Są także prawicowe dyktatury – zamordystyczne nie mniej niż „lewackie”. Ameryka płd. przeżyła wiele takich dyktatur prawicowo-katolickich. Gdzie „lewaków” tysiącami eksterminowano. Bo chcieli upaństwowienia majątku narodowego. Problem masowego bezrobocia i bezdomności np. nieznany w „lewackich” systemach jest zmorą żydo-kapitalizmu – gospodarczo przeciwstawnemu „lewactwu”.
    Termin lewactwo jest w moim przekonaniu niejednoznaczny i nadmiernie eksploatowany. Terminu tego używają zarówno piewcy kapitalizmu, rusofobi, jak i katolicy -„narodowcy” (to ostatnie jest ciekawym absurdem – „narodowcy” – wyznawcy obcej, antynarodowej, kosmopolitycznej dżumy).
    Sprzeczności w ideologii żydo-chrześcijaństwa są oczywiste – ale nie dla zaczadzonych owieczek. Miałem wiele dyskuji z żydłakami. Pytałem ich np. o tzw. biblijne „wybraństwo” – czy sprawiedliwy bóg mógł sobie wybrać jeden naród i pomagać mu w okradaniu i eksterminowaniu innych narodów. Argumentowałem tak – jeśli jakiś człowiek ma więcej dzieci i jednemu z nich, ulubieńcowi, pomaga w okradaniu a nawet zabijaniu rodzeństwa, to takiego człowieka nazwiemy zwyrodnialcem i psychopatą. Ale jeśli robi dokładnie tak samo biblijny bożek – to jest on nieskończenie dobry, sprawiedliwy i miłosierny. No i żydłactwo każdorazowo twierdziło, że Jahwe jest dawcą życia i może życie odbierać. No to ja na to – ok, niech odbiera – ale wtedy przestaje być sprawiedliwy, bo ci zabijani, eksterminowani to też jego „dzieci”. A żydłactwo na to – ludzkie miary przykładane do „miłosiernego” są mylące. Miłosierny może eksterminować, bo jest dawcą życia i nadal jest nieskończenie miłosierny. Tępactwo nie jest w stanie dojrzeć i pojąć głębi absurdu własnego bełkotu.

    Sprawa żydłackiej doktryny dobra i zła też jest interesująca. Pojęcia dobra i zła znane było we wszystkich kulturach. U Słowian też były złośliwe, „złe” duchy i demony. A filozofowie przed-jahwistycznego antyku stworzyli przeróżne wykładnie etyki właśnie w kontekście dobra i zła. Jahwiści wymyślili skrajnie radykalny dualizm dobra i zła. Wg teologów na świecie nie ma nic neutralnego, a wszystko jest albo dobre, plugawemu Jahwe miłe, pochodzące od niego – albo też absolutnie złe pochodzące od szatana. Który chce pokonać królestwo Jahwe aby zapanować na ziemi. To właśnie ta teologiczna koncepcja walki dobra ze złem dała podstawę do eksterminacji opornych. Bo oto okazało się, że cokolwiek robimy, a nie jest to zgodne z wolą plugawego Jahwe (czyli z wymysłami teologów i kleru), pochodzić musi od złego – czyli szatana. Dodatkowo – nieprzeciwstawianie się „złu” jest także złem. A że zło jest złe i nie zamierza ustępować, należy je czynnie zwalczać. Bo inaczej pokona dobro. No i w takim świetle eksterminacja pogan czy heretyków jest „zbawienna” i dobra.
    Ta żydowska dżuma dokonała takich spustoszeń w umysłach, że miliardy nieobrzezanych wyznawców bożka obrzezańców nie są w stanie logicznie myśleć, ani jako tako uczciwie i rzetelnie oceniać otaczającej ich rzeczywistości. Dla nich wszystko, co korzystne dla dżumy lub przez nią nakazane jest „dobrem”, a cała reszta jest „złem”.

    Mezamir:
    Euro-Judea była przez długie wieki realnym „państwem bożym”. Jako ono wyglądało – wiemy. Rzezie, eksterminacja „wrogów kościoła”, wyzsk, ucisk, totalitarny zamordyzm. A zaczadzone żydłactwo twierdzi, że był to najlepszy okres w dziejach ludzkości. Do niego nic nie dociera. Miałem rozmowę kilka dni temu ze znajomymi. Twierdzili, że ucisku chłopów w czasach panowania dżumy nie było. Chłopi byli w feudaliźmie wolni i dobrze się im żyło. A to co ja mówię to antykościelna komunistyczna propaganda.

    Lubię to

    • Jest dokładnie tak jak piszesz jeśli chodzi o religijny dualizm dobra i zła.
      Co do lewactwa, to doszukuje się występujących pod tym pojęciem zależności. Nie chodzi mi o skrajne kategoryzowanie wszystkich nazw i pojęć. Dla mnie przykładem lewactwa jest np dzisiejsza unia jewropejska, która przecież podobno jest demokratyczna. Prawdą jest, że lewactwo upowszechniło się wraz z rewoltami proletariatu, ja jednak nie przypisuje jednego drugiemu – w odniesieniu do dzisiejszych czasów. Sam wiesz jak wszystko jest ładnie, pięknie zafałszowane, a ludziom mydli się oczy.
      Istniały dyktatury prawicowo-katolickie, ale wg mnie sam element katolicki jest lewicujący. Przecież to tyrania i autorytaryzm w czystej postaci, a to wszystko owiane atmosferą solidarności, socjalnego wsparcia, a i nie można zapomnieć o podstawach pracy misjonarzy, czyli rozbijaniu naturalnych wartości danego ludu czy kultury. Rewolucjoniści też mówili, że będzie ładnie, pięknie, a za ich plecami dokonywano mordów na opornych. Efektem pracy zarówno misjonarzy jak i siewców rewolty był zamordyzm.
      Nie mam nic do normalnych więzi społecznych, bo takie tworzą się latami – społeczeństwo samo się reguluje, ale wszystko co narzucone siłą jest złe. Teraz takie czasy nastały, że zdrowomyślenie jest negowane, wartości płynące z wnętrza rozsądnego człowieka są staroświeckie i „obciachowe”, a wszystko co zdegenerowane jest fajne i przyszłościowe.
      Moje poglądy są mocno konserwatywne, ale boje się o tym mówić, bo zaraz nazwą mnie katolem i marzycielem chcącym powrócić do feudalizmu.
      Gdy pytają mnie czy jestem wierzący boję się odpowiedzieć, bo ludzie nie są w stanie zaakceptować czegoś takiego jak rodzimowierstwo, czy szukania mądrości w naturze.
      Logika została zakuta w kajdany dając tylko jedną „słuszną” możliwość wyboru. Pojęcia, które powinny się odnosić do wielu zjawisk zostały przypisane tylko wybranym. Np. jak powiem „socjalizm” to ludzie wskażą na ZSRR, ale mało kto przyzna, że III Rzesza to kraj równie socjalistyczny i tak dzieje się ze wszystkim.To nie jest matematyka, że 2+2=4, to jest życie i na każde pytanie można odpowiedzieć: tak, nie, może, zależy, o ile w ogóle można odpowiedzieć.
      Rozumiesz o co mi chodzi, a piszę to dlatego, bo odnieść to można do katolo-mentalności, jak i choćby do dyskusji odnośnie pochodzenia Słowian, która ostatnio wrze u Białczyńskiego pod najnowszym tematem. Znika logika – są utarte szlaki, puste przywiązanie i dogmaty.
      Pocieszające w tym jest to, że logika i zdrowomyślenie prowadzi człowieka do wrót mądrości znanej naszym przodkom.

      Lubię to

      • Paweł:

        Jeśli „zależność” uważasz za cechę lewactwa, to przecież taka sama zależność była i przed nim w żydo-chrześcijaństwie. Był to totalitaryzm, kosmopolityzm/internacjonalizm/globalizm – z centalistyczną dyktatorską władzą. Lewactwo było pochodną i wytworem tego systemu. Przy czym przynajmniej w teorii miało odebrać bogactwa i władzę elicie aby sprawiedliwie je podzielć – czyli było w sumie „postępowe” w stosunku do feudalnego żydo-chrześcijaństwa, gdzie „z woli boga” byli bogaci rządzący” i biedne, wywłaszczone oraz pozbawione praw publicznych pospólstwo. Jewropa ma cechy katolicyzmu – obowiązuje jedynie słuszna poprawność polityczna, ideologia ma cechy globalityczne i mamy centralną dyktaturę nieomylnych komisarzy – jak kiedyś kleru. A nad wszystkim czuwa globalna sitwa jak wcześniej papiestwo. No i wywłaszczają nas jak w czasach feudalizmu.
        To nie katolicyzm jest „lewicujący” a lewica „katolizująca”. Katolicyzm istnieje od 2 tys. lat. Lewica 10 razy krócej. A przy władzy była jeszcze krócej. Ona jej cechy zerżnęła od nadjordańskiej dżumy korzystając z jej doświadczeń.
        Globalistom zależy na tym, abyśmy krytykowali to co nam się nie podoba jako „lewicę”, „lewactwo”, „komunę”. Bo one są zagrożeniem dla prywatnych banków i żydo-kapitalizmu. Dzięki którym Rothschild/Rockefeller & żydowska spółka panują nad całym żydo-zachodem. Jahwiści też lubią nagonką na „lewactwo”. Bo odwraca to uwagę od ich własnego totalitaryzmu i jego koszmarnej mordy.
        Z powyższych powodów nigdy nie używam terminu „lewactwo” chcąc krytykować Jewropę, czy globalizm. Piszę wprost, że są to żydowskie ideologie i żydowski globalny spisek pod wodzą banksterów. I wtedy wiadome jest – co mam na myśli.

        Lubię to

        • „To nie katolicyzm jest “lewicujący” a lewica “katolizująca”.” i dokładnie o to mi chodzi 😉
          ” taka sama zależność była i przed nim w żydo-chrześcijaństwie. Był to totalitaryzm, kosmopolityzm/internacjonalizm/globalizm – z centalistyczną dyktatorską władzą.” i wszystko w tym temacie.
          Tak jak piszesz jahwiści lubią nagonkę na „lewactwo” przy czym starają się ukryć to co reprezentują.
          Jewropa działa tak samo – tworzą nagonkę na komunizm przy czym sami reprezentują eurokołchoz w najgorszej postaci, bo pod maską dobra i demokracji. Dzięki takiemu zabiegowi mało kto ich oskarża o wspomniane „lewactwo”. Ze swojej słabości uczynili tarczę, czemu towarzyszyło fałszowanie pojęć. Dlatego staram się nie kategoryzować wszystkiego na zasadzie: lewactwo-komuniści, bo jak sam napisałeś to kościół od zawsze był lewacki, choć samo pojęcie „lewacki” skrystalizowało się i zostało wdrożone do użytku w czasach współczesnych.
          I zgadzamy się na pełnej linii.
          Pozdrawiam.

          Lubię to

  7. Od kilku godzin czytam, czytam, chłonę rzeczy dla mnie nowe a jakże przekonujące. Nowością dla mnie jest temat „Słowianie”, czego sie wstydzę. Jestem przepojona do głębi teoriami i praktykami chrześcijańskim i wrogością, wręcz pogardą do prymitywnego zycia naszych przodków. To wszystko stalo się za sprawą wielowiekowej pracy tych, o których tu piszecie. Zgadzam się z Opolczykiem. Mówi się, ze nie ma rzeczy niemożliwych. Jesli tak, to wnoszę ze swej strony mocne przekonanie, wiarę i czyny. Pozdrawiam

    Lubię to

    • Joanna:

      Witaj w słowiańskiej ostoi, w słowiańskim świecie, w słowiańskiej kulturze.

      Piszesz: „Nowością dla mnie jest temat “Słowianie”, czego sie wstydzę.”

      I tutaj przebija Twoja słowiańska uczciwa dusza. Bo jahwista nigdy by nie stwierdził, że wstydzi się tego, iż temat „Słowianie” to dla niego nowość. Jahwista wyzwałby mnie od opętanego szatanem bezbożnika i zdrajcą „jedynie prawdziwej wiary naszych ojców” – choć w rzeczywistości jest na odwrót – to jahwizm jest zdradą wiary naszch ojców.

      Nie masz się naprawdę czego wstydzić. Dla mnie dwa lata temu Słowiańszczyzna też była całkowitą nowością.

      A fakt, że wciągnęła Ciebie tematyka słowiańska jednoznacznie wskazuje na to, że jesteś słowiańską duszą, Słowianką.

      Pozdrawiam i ja.

      Sława!

      Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.