Stary Słowiański Porządek Świata

.

tumblr_m6c5zeL2SQ1rz93oio1_500

.

Czyli kolejny raz o powrocie do starego, pogańskiego, przedżydowskiego porządku świata.

O upadku zachodniej żydo-anty-cywilizacji nikogo rozsądnego nie trzeba przekonywać. Ta anty-cywilizacja dogorywa, zdycha, dusi się we własnej nienawiści, chciwości, odpadach i śmieciach. No i dobijana jest finansowo przez banksterską sitwę – władców pieniądza, którzy gotują nam niewolnicze NWO.

Dominują w niej obecnie dwa konkurujące najsilniejsze nurty:

– propagowany przez żydo-chrześcijan, w Polsce głównie przez żydo-katolików, powrót do tzw. „chrześcijańskich wartości” czyli tzw. „rechrystianizacja” oraz

– żydo-kapitalistyczna globalizacja.

Mimo pozornych różnic oba nurty są do siebie bliźniaczo podobne i wyrastają z tych samych zatrutych korzeni – z żydowskiej biblii. Katolicka tzw. „chrystianizacja” jest globalistyczną, kosmopolityczną i ponadnarodową ideologią (jeden pasterz, jedna owczarnia) z autorytarnym i despotycznie rządzącym owieczkami klerem. Globaliści bazując na żydo-biblii, która jest programem NWO realizują podobną ideologię – chcą zbudować światowe totalitarne państwo dyktatorsko rządzone przez uzurpatorską finansową elitę.
.

tumblr_m6ccljZ5Mk1rz93oio1_500

.
Dokładnym przeciwieństwem tych uzurpatorskich i antyludzkich ideologii byłby powrót do starego, pogańskiego, porządku świata z czasów przed jego jahwizacją. Naturalnie nie mam na myśli pogaństwa np. rzymskiego i jego ideologii podbojów, oraz „porządku” zbudowanego na niewolnictwie i wyzysku podbitych krajów. Mam na myśli powrót do Starego Porządku Słowiańskiego.

Ciekawą myśl w tej kwestii podsunął w jednym z komentarzy Mezamir. Napisał on:


„Dziś miałem sen, mam nadzieję ze nie proroczy :/

Śnił mi się gnijący trup na ulicy i słyszałem czyjś głos który mówił że aby wybudować nowe, najpierw trzeba zlikwidować stare.
Budowanie na trupie spowoduje że to co nowe zacznie gnić i śmierdzieć razem z trupem.”

Ja sam wielokrotnie już pisałem w tym samym duchu o powrocie do starego przedżydowskiego porządku świata. Obecnie chcę ten temat ponownie rozwinąć.

A więc – uważam, że całą obecną żydo-cywilizację ze wszystkimi jej wytworami należy odrzucić. Mam na myśli wytworzony przez nią model struktury społeczeństwa, oraz propagowane przez nią „wartości”.

.

Słowiańszczyzna

.

Jako wprowadzenie do tematu przytoczę pewną wypowiedź Benjamina Franklina ze strony „Wizja lokalna” :


“Gdy dziecko indiańskie, które zostało wychowane wśród nas, nauczone naszego języka i przyuczone do naszych zwyczajów, uda się w odwiedziny do swoich krewnych i pobędzie nieco z Indianami, to w żaden sposób nie da mu się już wyperswadować, aby powróciło… A gdy osoby białe, obojga płci, pojmane zostaną przez Indian i zamieszkują wśród nich przez pewien czas, to choćby zostały wykupione przez przyjaciół i traktowane przez nich z największą troskliwością, aby skłonić ich do pozostania wśród Anglików, w krótkim czasie zniechęcają się do naszego sposobu życia oraz do wysiłków i starań do tego potrzebnych, i przy pierwszej okazji uciekają do lasów, skąd nie sposób już ich odzyskać.”

Co takiego miało w sobie życie u Indian, że było takie pociągające? Bo nie tylko indiańskie dzieci wychowywane u białych wolały je, gdy tylko je poznały, ale nawet biali, żyjący jakiś czas u Indian „po indiańsku” – i to początkowo niedobrowolnie – wolały to życie, niż powrót do „cywilizacji” białych.

Wyjaśnienie tego fenomenu daje nam profesor Rozbicki, który tak o tym pisał:

“Atrakcyjność życia wśród Indian obejmowała, jak się wydaje, kilka aspektów ich kultury: łagodne i troskliwe traktowanie dzieci (bez kar cielesnych, które były na porządku dziennym wśród białych), oraz kobiet (do małżeństw z reguły nie przymuszano), dalej: kultywowanie  poczucia godności, lojalności, troska o wspólne dobro całej społeczności.”

Jak widzimy, „prymitywni” Indianie potrafili wychowywać dtieci bez kar cielesnych typowych przez długie wieki u „cywilizowanych” białych. Przy czym dzieci te nie były ani rozwydrzone, ani rozpieszczone, a wyrastały na ludzi, których cechowało poczucie godności, lojalności i troska o wspólne dobro. Także kobiet nie zmuszano do małżeństw, co w żydochrześcijańskim świecie było przez wiele wieków niechlubną „tradycją”. Zresztą mężczyzn też często rodzice zmuszali do „małżeństw z rozsądku”. Księża/pastorzy/popi przy ołtarzach wiedzieli o tym doskonale, a jednak udawali, że obrączkowani małżonkowie stają do ślubu dobrowolnie – a nie z przymusu. I grali w tej farsie główną rolę.

Nas w tym miejscu interesują pozostałe aspekty życia Indian – kultywowanie poczucia godności, lojalności oraz troska o wspólne dobro całej społeczności.
.

Swarożyca

.
Zauważmy przy tym, że struktura społeczna Indian Wielkich Prerii podobna była do struktury społecznej Słowian, mimo iż Słowianie wiedli życie osiadłe, a Indianie wędrowali za stadami bizonów. Słowianie i Indianie tworzyli rodowo-plemienne wspólnoty pozbawione – jak to nazywają socjologowie – stratyfikacji społecznej.  Z założenia wszyscy członkowie takiej wspólnoty byli sobie równi. Szczególnym szacunkiem cieszyli się ludzie doświadczeni i zasłużeni dla dobra wspólnoty, posiadający pozytywne cechy charakteru. Poszczególne wioski indiańskie i osady Słowian tworzyły autonomiczne jednostki kierowane przez radę starszych i/lub wybieralnego wodza. Ponad nimi stał wybieralny wódz/książę całego plemienia, któremu podlegały wszystkie wioski/osady tworzące wspólnotę plemienną. Nie posiadał on jednak „władzy” w tym sensie, że nie mógł współplemieńcom autorytarnie narzucać własnej woli. Jedynie w okresie wojen rola wodza wzrastała. Na co dzień ważniejsza była rada starszych i szamani. Ci ostatni byli nie tylko lekarzami. Utrzymywal też łączność z duchami przodków i z bogami. Zarówno u Słowian jak i u Indian typowe było kultywowanie  poczucia godności, lojalności oraz troska o wspólne dobro całej społeczności.

W przeciwieństwie do przedstawionej powyżej struktury społecznej Słowian struktura społeczna tzw. „cywilizacji Zachodu”, wywodząca się ze skatoliczonego Rzymu, wytworzyła najpierw system stanowy, który w wiekach XVIII – XX przerodził się w system klasowy. System stanowy tworzyła uprzywilejowana arystokracja i kler oraz pospólstwo. Najgorsza była sytuacja pozbawionych praw milionowych rzesz chłopów pańszczyźnianych. System ten przeobraził się w wyniku oddolnych nacisków (skanalizowanych i kontrolowanych w ramach realizacji NWO)  w system klasowy  obejmujący (w uproszczeniu) rolników (w zaniku) i robotników, inteligencję (warstwę średnią), rzemiosło i drobnych przedsiębiorców (tych się w najbliższych latach wyeliminuje) i właścicieli firm/fabryk/koncernów. Nad wszystkimi górują banksterzy. Oddzielną klasą społeczną jest aparat administracyjno – biurokratyczny – ze wszystkich instytucji państwowych,  samorządowych i prywatnych korporacji (np. ubezpieczalni). Ale i ta armia gryzipiórków od przybijania pieczątek ulegnie daleko idącej redukcji. Zastąpią ich wszechobecny monitoring i chipy znacznie lepiej kontrolujące pojedynczych ludzi i całe społeczaństwa. Jednie „organa” przymusu – policja, straż miejska, firmy ochroniarskie,  tajne służby i wojsko (po cichu szkolone w pacyfikacji demonstracji ulicznych) będą zawsze potrzebne i im redukcja nie grozi.

.

72911_156092817886051_1059807592_n

.

O życiu indiańskiej wioski czy słowiańskiej osady decydowali sami jej mieszkańcy. Nikt z zewnątrz nie narzucał im czegokolwiek wbrew ich woli. Całkowitym przeciwieństwem takiego słowiańskiego, rzeczywistego „ludowładztwa” była scentralizowana władza tzw. „cywilizacji Zachodu”. Cesarz, król, władca rządził autorytarnie, narzucał poddanym własną wolę i jego dekrety miały bezpośredni wpływ na codzienne życie poddanych. Dochodziły do tego wpływy kleru, który narzucał ze swej strony mieszkańcom żydo-chrześcijańskiego Zachodu życie zgodne z akurat obowiązującą doktryną jahwizmu. Na niższym szczeblu szlachcic-ziemianin dowolnie nieomal dysponową „jego” chłopami. Jakiekolwiek przekroczenie narzucanych przez monarchów i kler przepisów skutkowało represjami. Z torturami i śmiercią włącznie. Najczęściej władze świeckie i kler ręka w rękę zniewalały „pospólstwo”. Choć bywały od tego wyjątki. Filip Piękny zasłynął z tego, że opodatkował kler, przejął sądownictwo nad duchowieństwem, a papieża Bonifacego VIII ogłosił heretykiem. Po  śmierci Bonifacego wykopał jego zwłoki i spalił na stosie. Zarzucał Bonifacemu m. in. zamordowanie poprzednika, Celestyna V. Ponadto ściągnął on papiestwo do Awinionu, aby mieć nad nim kontrolę.

Niemniej Watykanowi udało się narzucić władcom świeckim obowiązek ścigania wszelkiej maści „heretyków”, „bluźnierców” i „bezbożników”. Posłuszni woli Watykanu monarchowie poprzez sądy „świeckie” mieli duży wkład w ściganiu, torturowaniu i dokonywaniu egzekucji na „bezbożnikach”. Zbrodnie te są zbrodniami jahwizmu, mimo iż nie obciążają one bezpośrednio hierarchii kościelnej. Winę za nie ponosi bezpośrednio nadjordańska dżuma.

Ciekawie wygląda porównanie stanowej skatoliczonej euro-Judei (Europy) pod butem rzymskiej szubienicy ze współczesną Jewropą (Unią Jewropejską) doby fasadowej demokracji pod butem globalnej sitwy. O codzienym życiu mieszkańców, o ich obowiązkach i prawach (a raczej ich braku) wcześniej decydowała dekretami centrala mieszcząca się na dworze monarchy. Obecnie centralą są tzw. „parlamenty” i „żondy”, które narzucają mieszkańcom ogrom przepisów, nakazów i zakazów – naturalnie rzekomo za zgodą i wolą rządzonych. Przy czym o ile monarchom w przeszłości narzucało wolę papiestwo i prawo świeckie każdego katoliciego  kraju uwzględniało wolę papiestwa, o tyle współczesnym żondom wolę narzucają komisarze jewropejscy, nad którymi stoi banksterska sitwa. Parlamentom krajowym nie wolno uchwalać przepisów sprzecznych z tzw. „prawem jewropejskim”. Dla przeciętnego mieszkańca zachodniej anty-żydo-cywilizacji niewiele się więc zmieniło w tym, jak się go ubezwłasnowolnia. Jedynie ciemiężyciel i gnębiciel się zmienił. Kosmopolityczne papiestwo zastąpiła kosmopolityczna Kilka Globalnych Banksterów, a monarchów agenturalne wobec banksterów partie zasiedlające parlamenty i tworzące żondy.

Powyższe porównanie struktury społecznej i sposobu sprawowania władzy u Słowian i w tzw. „cywilizacji Zachodu” pokazuje bezwzględnie wyższość Słowiańszczyzny zarówno nad „chrześcijańską” euro-Judeą, jak i nad banksterską Jewropą. Słowianie byli ludźmi wolnymi, nie podlegali samowoli jakiejkowiek władzy zwierzchniej, której centrum znajdowało się daleko od nich i ponad nimi. O swoim codziennym życiu decydowali tylko oni. Nie król-hrabia-szlachcic, nie papież-biskup-ksiądz, nie komisarze bilderbergowskiej Unii; ani nie parlamentarzyści wypromowani przez agenturalne partie i agenturalne media.

A co z tzw. „wartościami” będącymi fundamentem życia nie tylko społecznego, ale i duchowego?
.

mokosz

.
Największa różnica wartości dotyczy stosunku do Ziemi i Przyrody. Dla Słowian (i dla Indian) Ziema, Przyroda były świętościami. Dla naszych przodków Ziemia była Boginią Mokoszą.

„Słowianie zawsze darzyli ziemię nabożnym szacunkiem, wiążąc z nią liczne tabu – niedopuszczalne było spluwanie na nią bądź bicie jej kijem. Przed rytualnym nadejściem wiosny nie wolno było uprawiać orki ani podejmować innych prac wiążących się z kopaniem w ziemi. O głębokiej czci Słowian dla ziemi świadczą również rozmaite obyczaje, m.in. kładzenia na niej noworodka.”

Podobnie było u Indian:

„… głównym źródłem kultury Indian była przyroda. Z natury pochodzą zarówno źródła Indiańskich wierzeń, obyczajów jak i sposobów zdobywania pokarmu. To właśnie w zjawiskach przyrodniczych Indianie znaleźli źródła swoich wierzeń, ponieważ w przeciwieństwie do Europejczyków uważali się za jej część i nie zamierzali jej sobie podporządkowywać. Również ich tryb życia, obyczaje były ściśle związane z rytmem przyrody i z jej bogactwem. Indianie potrafili harmonijnie współżyć z naturą, umiejętnie czerpać z niej bez wyrządzania jej szkody.”

A dzisiaj? Dzisiaj Ziemia jest śmietnikiem, oraz zgodnie z biblijnym nakazem czyńcie ziemię sobie poddaną jest niemiłosiernie eksploatowana. A ponadto coraz większe jej obszary stają się prywatną własnością koczowniczej sitwy. W naszym szabrowanym unijnym baraku obce koncerny mają prawo wywłaszczać z gruntów Polaków, jeśli znajdzie się tam gaz łupkowy.

.

wywłaszczanie z ziemi

.

Nie tylko Ziemię prywatyzuje się. Unia Jewropejska planuje prywatyzację zaopatrzenia w wodę pitną.

A teraz zastanówmy się, jak wygląda dzisiaj i jak wyglądało w czasach dominacji Watykanu typowe dla Słowian kultywowanie poczucia godności, lojalności, troska o wspólne dobro całej społeczności.

.

480987_148185005343499_236853011_n

.

Poczucie godności

Słowianie widzieli siebie jedynie jako część Natury. Nie chcieli nad nią panować, traktowali ją z czcią i szacunkiem. Niemniej byli ludźmi pełnymi godności. Bogów czcili,  składali im dary, ale nie poniżali się przed nimi. Nie płaszczyli się też przed władcami czy możnymi tego świata. Każdy z nich czuł się równoprawnym członkiem własnej społeczności. Każdy czuł współodpowiedzialność za nią. Każdy miał szansę należeć do starszyzny rodowej lub zostać wybieralnym wodzem/księciem. Ponadto każdy z nich miał świadomość tego, że jest człowiekiem wolnym, że nikt nad nim nie „panuje”, nikt nim nie rządzi, nikt z zewnątrz nie narzuca mu praw ani nie dyktuje tego – co  i jak ma on robić – i to dawało każdemu poczucie własnej godności i wartości.

W czasach dominacji jahwizmu wprawdzie „uczono”(i nadal tego się „uczy”), że człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo boga, ale życie przeciętnego człowieka toczyło się „na kolanach”. Człowiek musiał klękać przed tronami i ołtarzami, przed obrazkami z idolami jahwizmu, przed dwiema zbitymi dechami, przed hierarchami, przed księdzem podczas spowiedzi. No i musiał powtarzać że jest grzeszny i niegodny : „Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie...”. Musiał żebrać u nieskończenie miłosiernego o łaskę, o odpuszczenie grzechów i o „zbawienie”.

Otrzymałem od znajomego maila. Pisze do mnie on, jaka zmiana nastąpiła u pewnego mieszkańca wsi, w przeszłości członka rady parafialnej. Po tym, jak znajomy przeprowadził szereg rozmów z owym człowiekiem oraz przeczytał tamtemu „wyznanie” Marcusa Ravage i kilka moich tekstów, ów człowiek, katolik, powiedział tak:

„Ehhh, człowiek jest stary, a to co czytasz to wszystko prawda. Mam wrażenie ze jesteśmy wychowywani od urodzenia w religii strachu i nienawisci, dodatkowo napisali to przecież żydzi. Uczono nas klęczeć i mówić moja wina i tacy jestesmy… Myślę, ze nasza słowiańska wiara zostala zniszczona bo była naturalna, piękna i niewinna, zniszczyli ja w zarodku jak niszczy się dziecko w łonie matki.”

W dzisiejszych natomiast czasach funkcjonujące „poczucie godności” uzależnione jest od tzw. statusu materialnego. Często, choć niekoniecznie zawsze idącego w parze z tzw. statusem społecznym. Jeśli się wybijesz, robisz karierę, zarabiasz kupę szmalu, jeździsz luksusową bryką – jesteś człowiekiem godnym. Bezrobotni, bezdomni, biedacy to społeczny „odpad” i ludzkie śmieci – „lenie”, „nieuki”, „nieroby”. Człowiek, który z jakiegokolwiek powodu utraci majątek często mówi o sobie – jestem nikim. A to oznacza, że jego „duma” była zbudowana na jego majątku.
Dodatkowo wmawia się nam za pośrednictwem laickiej propagandy, że jeśli nie popierasz poprawności politycznej, jewropejskości i nie zwalczasz „antysemityzmu” – jesteś neofaszystą, rasistą i  podejrzanym typem niegodnym miana „cywilizowanego” i „nowoczesnego” czyli godnego człowieka.

.

551534_156322197863113_1570018763_n-1

.

Lojalność

U naszych przodków obowiązywała lojalność wobec wspólnoty. Osoby nielojalne wobec współplemieńców nigdy nie cieszyły się poważaniem. Nie miały szansy na zajęcie miejsca w radzie starszych, a ich głos na Wiecu praktycznie się nie liczył.
W czasach dominacji rzymskiej szubienicy obowiązywała lojalność wobec dżumy, kleru, pana i monarchy. Inkwizycja chętnie korzystała z donosów na sąsiadów. Szpiclowanie było metodą propagowaną przez kler, a akta inkwizycji pełne są przykładów tego, że sąsiad donosił na sąsiada, przyjaciel na przyjaciela, a członkowie rodziny na siebie nawzajem.

Dzisiaj nie zmieniło się nic – poza adresatem donosów. Do samego tylko urzędu podatkowego wpłynęło w Polsce w jednym roku 30 tys. donosów. Propagowane jest donosicielstwo na łamiących przepisy, na palących w niedozwolonych miejscach, na wyrzucających śmieci bez ich uprzedniej segregacji. Donosicielstwo kwitnie nawet w firmach i zakładach pracy, zwłaszcza zaś wtedy, gdy zapowiadane są większe zwolnienia. Donosami zrozpaczeni ludzie próbują innych skazać na wyrzucenie na ulicę.

Polacy masowo nadal są lojalni albo wobec nadjordańskiej dżumy, albo wobec narzuconej im poprawności politycznej. Miliony ich lojalne są agenturalnym partiom politycznym, klubom sportowym, czy klikom środowiskowym. A przede wszystkim własnemu egoizmowi.

Troska o wspólne dobro całej społeczności

Było to typową cechą u Słowian. Osoby odstające do tego etosu nigdy nie cieszyły się poważaniem i szacunkiem. Dzisiaj typowych społeczników jest już niewielu. Najczęściej zajmują się sprawami cząstkowymi (ochrona przyrody, kultura, pomoc humanitarna potrzebującym). Społecznicy działają bez podważania fundamentów chorego systemu.
Trudność ze znalezieniem ludzi troszczących się o dobro całej społeczności ma dwie przyczyny: rozbicie społeczne i egoizm jednostek.

Wszystkie społeczności, nawet w małej wiosce, są dzisiaj rozbite i w dużej mierze zatomizowane. Nawet sąsiedzi, którzy jako dwie owieczki wspólnie modlą się w kościele do nadjordańskich bożków prywatnie mogą toczyć wieloletnie spory o przysłowiową miedzę. Jednym ze źródeł konkliktów i zawiści jest różnica w wielkości posiadanej ziemi. Mający mniejsze pola zazdroszczą posiadającym większe gospodarstwa. U naszych przodków taka sytuacja była nie do pomyślenia z tej prostej przyczyny, że ziemia uprawna była wspólną własnością całej wspólnoty. Wszyscy „jechali na wspólnym wózku” – i wszyscy siłą rzeczy pracowali „do wspólnego kotła”. Własność prywatna to poczucie wspólnoty zniszczyła. W miejsce wspólnych działań i wspólnej pracy dla wspólnego dobra pojawiła się rywalizacja i zawiść. Dodatkowo wieś konfliktowana jest na linii sympatii politycznych – jedni popierają PSL, inni Samoobronę, a jeszcze inni PiS czy LPR. Dzieli ludzi też stosunek do Unii Jewropejskiej. Jedni chcą tradycyjnego rolnictwa, inni dają się skusić unijnym dotacjom produkując nie to, co jest potrzebne, a to co jest dotowane.

Jeszcze bardziej rozbite jest miasto – obywatele kontra administracja, administracja państwowa kontra administracja „samorządowa”, supermarkety kontra drobny handel detaliczny, właściciele kamienic kontra lokatorzy, „wierzący” kontra „bezbożnicy”, zwolennicy Unii kontra jej przeciwnicy, rodzime rzemiosło kontra „inwestorzy” zagraniczni i ich pracobiorcy, zwolennicy jakiejkolwiek agenturalnej partii kontra „reszta świata” itp.
Znalezienie wspólnego mianownika w tym konglomeracie sprzecznych interesów jest praktycznie niemożliwe – i dlatego niemożliwe są działania kierowane troską o wspólne dobro całej lokalnej społeczności. Gdyż jakiekolwiek takie działania zagrażają  interesom tej czy innej grupki będącej częścią lokalnej społeczności.

Nakłada się na to promowany kult indywidualizmu, a właściwie rozwijanie/wzmacnianie w nas egoizmu. Celowo ośmieszany i dyskredytowany jest „kolektywizm” będący cechą życia naszych przodków. Oni stanowili zgrany i solidarny kolektyw. Kult indywidualizmu, kult indywidualnego sukcesu, promowanie konkurencji każdego z każdym w drodze do indywidualnego „sukcesu” ma naturalnie sprawić, że nie będziemy w stanie wspólnie zjednoczyć się przeciwko wspólnemu wrogowi. Skutki uboczne owego kultu własnej jednostki widoczne są gołym okiem. U żyjących dzisiaj jeszcze tu i ówdzie niedobitek wspólnot pierwotnych zjawiska takie jak poczucie wyalienowania czy osamotnienie są nieznane. Za to w wielkich miastach masa ludzi żyje samotnie w tłumie. Wielu ludzi nie jest w stanie znaleźć sobie partnera życiowego bez pośrednictwa agencji matrymonialnych. Nie należą też do odosobnionych przypadki wybuchu gwałtownych uczuć do osób poznanych via internet. Ludzie szaleńczo zakochują się w kimś, kogo jeszcze nie widzieli „w realu” na oczy. Erich Fromm pisał w „O sztuce miłości”, że „szaleńcze zakochanie się” wskazuje przede wszystkim na samotność, jaka gnębiła osobę nagle zakochaną do szaleństwa.

A w czasach dominacji jahwizmu król/monarcha dbał o swoje, szlachta o swoje, kler o swoje – a wszyscy robili to kosztem poddanych. Ich zmuszano do „solidarnej” biedy i uległości.
.

tumblr_mkdkxvHsn21rf5d9ho1_500

.
Kolejną cechą ogromnie różniącą Słowian od człowieka współczesnego był ich stosunek do tzw. „dóbr materialnych”.

Dobrze charakteryzuje tą różnicę cytat kronikarza biskupa Ottona Mistelbacha

“…taka panuje u nich uczciwość i wzajemne zaufanie, że nie znając u siebie zupełnie kradzieży i oszustw, schowki i skrzynie trzymają niezamknięte. Niezwyczajni zamknięć i kluczy, wielce się dziwowali, widząc juki i skrzynie biskupa pozamykane.”

Opis ten dotyczył mieszkańców bogatego handlowego Wolinu. Pokazuje on,  że nie tylko nie znali Słowianie kradzieży. Zamykanie „na wszelki wypadek” dobytku cechuje ludzi, dla których gromadzone „dobra” są szczególnie ważne w. Ktoś, kto nie przywiązuje do nich zbyt wielkiej wagi, nie będzie ich pilnował jak Cerber.  Większość Słowian na naszym obecnym terenie żyła jako ludy rolnicze. Byli jednak i świetnymi rzemieślnikami. W okresach, gdy na polu nie było zbyt wiele pracy trudnili się rzemiosłem. Wytwarzali we własnym zakresie praktycznie wszystko co było im potrzebne do życia. Ale nie nie było im znane wytwarzanie i gromadzenie nadmiaru „dóbr” tylko z chęci ich posiadania. Nie byli niewolnikami i służącymi własnego dobytku.

Chrześcijaństwo przywlokło ze sobą na nasze ziemie nie tylko fanatyzm i nietolerancję oraz ucisk „pospólstwa” – ale i chciwość. Władcy, rycerstwo, a później szlachta zabiegali o powiększanie własnych majątków. Oraz konkurowali na tym polu pomiędzy sobą. Aby majątki i własne „bogactwa” powiększać – toczono wojny, zajazdy, ale i stopniowo nakładano na prosty lud coraz większe powinności. Kler był aż chory od chciwości. Rezydencje biskupów – książąt kościoła – były pałacami. Majątki biskupie dorównywały majątkom najbogatszych arystokratów. A papieże albo organizowali kolejne łupieżcze krucjaty, albo kupczyli „odpustami” i zbawieniem za pieniądze. Bonifacy VIII wprowadził rok jubileuszowy i tzw. odpust zupełny za pielgrzymkę do domniemanego grobu św. Piotra w Rzymie w 1300 roku. Giovanni Villani odnotował w związku z tym pomysłem papieża, że pątnicy składali tak wiele ofiar, iż dwóch kleryków zbierało je grabiami. Watykan ściągał „świętopietrze” a kler dziesięciny. Oprócz tego chłopi w majątkach kościelnych i zakonnych obkładani byli przeróżnymi powinnościami na rzecz nadjordańskiej dżumy. Karano ich praktycznie za wszystko, nawet za to, że nie chodzą do kościoła czy do spowiedzi. Nękanie ich karami pieniężnymi, więzieniem, torturami a nawet zabijaniem – tylko po to, aby posłusznie harowali na kler i zakony było na porządku dziennym.
A postawę współczesnego kleru wobec spraw materialnych dobrze obrazuje historia kościelnej komisji majątkowej, a zwłaszcza pazerność z jaką kościół walczył przy pomocy machinacji i oszustw o „dobra materialne”.

.

mokosz_figurka_ceramika

.

Dzisiejsze życie żydo-anty-cywilizacji zdominowane jest kultem pieniądza. Drugim bożyszczem jest gospodarka i towarzyszące jej produkcja oraz gromadzenie „dóbr”, z których obromnej większości tak naprawdę nie potrzebujemy.
Pieniądz, złoto, zaślepiło i odebrało rozum całej tej chorej anty-cywilizacji. Dobitnym tego przykładem były wybuchające „gorączki złota” – były to rzeczwiste „gorączki” wpędzające ludzi w maglinę pożądliwości żółtego metalu. Kult złota uprawiany jest w biblii. Już w II rozdziale Genezis przy opisie Edenu znajdziemy stwierdzenie: „A złoto owej krainy jest znakomite”. A przy opisie rzezi Jerycha i wymordowaniu wszystkich jego mieszkańców zgodnie z wolą i z pomocą Jahwe ludobójcy jest napisane: „Całe zaś srebro i złoto, sprzęty z brązu i z żelaza są poświęcone dla Pana i pójdą do skarbca Pańskiego”. Ta typowa dla kapłanów żydowskich żądza bogactwa zaraziła i żydo-chrześcijański kler. Domniemana nauka cieśli, że prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty wejdzie do królestwa niebieskiego zarezerwowana została dla ograbianych owieczek. Kleru ona nie dotyczyła. Ale i owieczki zaraziły się chciwością. Spory o majątek po rodzicach pomiędzy rodzeństwem, także i w katolickich rodzinach w dzisiejszych czasach nikogo nie dziwią. Rodzeństwo dosłownie wydziera sobie nawzajem wszystko co ma jakąkolwiek „wartość” materialną.

Gospodarka powinna służyć ludziom. Póki co to człowiek jest dodatkiem do gospodarki i niewolnikiem gospodarki. Nasi przodkowie żyli rytmem Przyrody. Dzisiejsze społeczeństwo żyje rytmem fabryk, biur, sklepów i notowań giełdowych. Pracujemy, zarabiamy, kupujemy. I tak w kółko Macieju. Gromadzenie ogromnej ilości „dóbr”, nawet kompletnie niepotrzebnych i nieprzydatnych – tylko po to, aby je mnieć – stało się dla milionów ludzi celem ich życia.

Owo chomikowanie „dóbr” ma swoje źródła w psychice ludzkiej:

– spory wpływ na to ma tlący się w podświadomości mężczyzn atawizm z czasów zamierzchłego paleolitu. Wysoka pozycja w małej pierwotnej „przedspołecznej” hordzie gwarantowała pierwszeństwo do jedzenia i do kobiet. Gdy pożywienia brakowało – przeżywali tylko najsilniejsi. Wysoką pozycję zdobywało się wtedy kamienną maczugą, którą dzisiaj zastępuje pieniądz, majątek, pozycja społeczna. Tą mentalnością zarażane są i kobiety, wychowywane obecnie „po męsku”. U kobiet dodatkowo działa atawizm „pierwszej damy haremowej”. U zarania ludzkości w niewielkich hordach panie chciały być „atrakcyjniejsze” aby w hierarchii zająć wyższą pozycję – co też zwiększało szansę na przeżycie.

– Mężczyznom wmawia się, że mając więcej pieniędzy czy „dóbr” materialnych jest/będzie dla kobiet „atrakcyjniejszy”. Inna rzecz, że kobiety  tak są wychowywane/indoktrynowane, aby tak właśnie oceniały „atrakcyjność” ewentualnego kandydata na męża/partnera.

– Przede wszystkim zaś pieniądz i tzw. „dobra” materialne są substytutem czy też „protezą” brakującego poczucia własnej wartości. Człowiek współczesny jest częściej dumny z tego co zgromadził, co ma – a nie z tego – jaki jest. Podświadomie doskwiera mu poczucie braku własnej wartości i kompensuje to sobie gromadzonymi „dobrami” – stanowiącymi jego sztuczne „ja”.

Aby zbudować nowe, rzeczywiście wolne i dobrze funkcjonujące społeczeństwo należy odrzucić całą żydo-anty-cywilizację ze wszystkimi jej wytworami i „wartościami”. A więc:

– Ziemię należy uznać za wartość nadrzędną. Przyroda musi być chroniona przed niszczycielskim wpływem człowieka.

– Centralizację władzy na coraz wyższych szczeblach należy ograniczyć do mimimum. Wpływ instytucji ponadnarodowych (np. Unii Jewropejskiej czy NATO) należy całkowicie wyeliminować. Ideałem byłaby ich likwidacja. Lokalne wspólnoty o ich codziennym życiu mają decydować samodzielnie.

– Kult pieniądza i „dóbr” materialnych należy drogą edukacji i odbudowy poczucia własnej wartości wyeliminować. Wartość człowieka leży w jego osobowości a nie w nagromadzonym przezeń majątku.

– Gospodarka ma służyć człowiekowi, a nie człowiek gospodarce. Ma służyć społeczeństwu a nie być metodą na bogacenie się garstki miliarderów. Powinna też być jedynie „dodatkiem” do życia społecznego, a nie jego podstawową treścią. A przede wszystkim ma być kontrolowana przez lokalne wspólnoty i ich regionalne/krajowe reprezentacje, a nie przez koczowniczą banksterską sitwę. Ma służyć Polsce i Polakom a nie obcym.

Nie ma, a przynajmniej ja nie widzę alternatywy dla słowiańskiego modelu. Pozostawienie jakiegokolwiek elementu żydo-anty-cywilizacji Zachodu prędzej czy później doprowadzi do recydywy tego chorego systemu. On musi zostać całkowicie unicestwiony. W przeciwnym wypadku skończymy jako zdepopulowane i zachipowane ludzkie bydło robocze banksterskiej sitwy. Zgodnie z ich ideologią:
 

“Ziemię do której przybywasz jako przychodzień… dam tobie i twojemu potomstwu na wieczne posiadanie.
Rodzaju 17, 8

“I stawią się obcy, aby paść wasze owce, a cudzodziemcy będą waszymi oraczami i winiarzami, a Wy będziecie nazwani kapłanami Pana, sługami naszego Boga mianować was będą ; zużyjecie bogactwa narodów i w ich sławę odziewać się będziecie.”

Izajasza 61, 5-6

“Tak mówi Pan Bóg: “Oto skinę ręką na pogan i między ludami podniosę mój sztandar. I odniosą twych synów na rękach, a córki twoje na barkach przyniosą I będą królowie twymi żywicielami, a księżniczki ich twoimi mamkami. Twarzą do ziemi pokłon ci będą oddawać i lizać będą kurz z twoich nóg.
Izajasza 49, 22-23

“Przyjdą do Ciebie i będą twoimi; chodzić będą za tobą w kajdanach; na twarz przed tobą będą padać i mówić do ciebie błagalnie.”
Izajasza 45, 14

Wytracisz więc wszystkie narody, które twój Bóg, Jahwe, wyda tobie. Nie będziesz znał litości nad nimi.
Powtórzonego prawa 7, 2 (I to mówi miłosierny, dobry i sprawiedliwy “bog”).

“Ja wzmocnię cię i rozmnożę cię bardzo. Z ciebie wyjdą królowie i będą rządzić wszędzie, gdzie tylko dojdą ludzkie ślady. Twemu potomstwu dam całą ziemię pod niebem i będą rządzić wszystkimi narodami, tak jak bedą tego pragnęli…”

Jub. 32, 18-19

.
opolczyk
.

precz z jahwizmem

.

Ręce Boga

47 thoughts on “Stary Słowiański Porządek Świata

  1. znakomity artykuł, w rozdziale Lojalnośc szczególną uwagę zwrócił fragment:

    – Przede wszystkim zaś pieniądz i tzw. “dobra” materialne są substytutem czy też “protezą” brakującego poczucia własnej wartości. Człowiek współczesny jest częściej dumny z tego co zgromadził, co ma – a nie z tego – jaki jest. Podświadomie doskwiera mu poczucie braku własnej wartości i kompensuje to sobie gromadzonymi “dobrami” – stanowiącymi jego sztuczne “ja”.

    patrząc na ludzi dookoła ten cytat jest idealnym ich odzwierciedleniem

    Lubię to

  2. Tak, pomogłeś zdefiniować i ułożyć chronologicznie bałagan w mojej głowie… Podejrzewam, że bardzo wielu ludzi na co dzień odczuwa niezgodę i odczytuje całą masę znaków… Uśpieni są jednak mocno, tak bardzo uwikłani. To przykre, że większość z nich pracuje i umrze dla… „fabryki”.

    Lubię to

  3. Adrem:

    Cała przyjemność po mojej stronie.
    Trochę lepiej można zawsze wszystko ująć.
    Pisałem „z marszu”, spontanicznie, jak zresztą większość tekstów. Ale najgorzej nie wyszło..

    Dominik:

    „patrząc na ludzi dookoła ten cytat jest idealnym ich odzwierciedleniem”

    Niestety nie wszyscy to dostrzegają. Patrzą a nie widzą…

    Zora:

    Jeślim pomógł w czymkolwiek to nie pisałem nadaremnie.

    Ludzie są rzeczywiście „uwikłani”. Tak są zaganiani zdobywaniem niepotrzebnych rzeczy, że nie mają czasu zastanowić się nad sobą i sensem ich życia. No i umierają dla „fabryki”, dla „dóbr” materialnych, które kiedyś i tak wylądują na wysypisku śmieci.

    Prawo własności prywatnej podniesiono do fundamentalnej świętości. I ono ludzi skłóca i czyni ich chciwcami. Najbardziej absurdalne jest uważanie kawałka ziemi za własność prywatną. To my jesteśmy „własnością” Ziemi, a nie ona naszą.
    Ktoś pokazuje kawał gruntu i mówi – to jest moja pywatna własność. A potem go zakopią, robaki zjedzą jego ciało i tyle ma z tej prywatnej „własnej” ziemi.

    Lubię to

    • Ludzie są rzeczywiście “uwikłani”. Tak są zaganiani zdobywaniem niepotrzebnych rzeczy, że nie mają czasu zastanowić się nad sobą i sensem ich życia. No i umierają dla “fabryki”, dla “dóbr” materialnych, które kiedyś i tak wylądują na wysypisku śmieci.

      Lubię to

  4. Stoń kwile nie śpies sie, weź ze mnie za ręke Polećmy ku Tatrom, jak te łorły wolne Skrzydła mos – łozwiń je, nie spadnies nie bój sie Poźryj ino w góry, na jasnom zornice Ni ma casu na miłość Ni ma casu na radość Ni ma casu na prowde Kaź podzioł Swojom wolność Pij wode ze źródła, hartuj rozum, duse Musi mróz przetrzymać łozpolone serce Stoń kwile podumoj, obeźryj sie za sie Po co zyjes cłeku, na tym marnym świecie? Bedzies mioł cas na miłość Bedzies mioł cas na radość Bedzies mioł cas na prowde I nońdzies swojom wolność

    http://w180.wrzuta.pl/audio/7xinSjN2AJ3/trebunie-tutki_-_twoj_czas

    Lubię to

  5. „…bezmyślnie głoszona przez Kościół ‘teologia grzechów odkupienia metodą Jezusa z Nazaretu umęczenia’, to zatruwający ludzkie dusze gniot umysłowy, wzorowany na praktykach hebrajskiego kapłaństwa Jerozolimy, uwielbiającego się nurzać w „odkupicielskiej krwi” niewinnych, ofiarnych zwierząt. „http://markglogg.eu/?p=545

    Społeczność Nienawidzę Myśliwych.
    ZABIJANIE ZWIERZĄT W NASZEJ KULTURZE JEST NIEUCHRONNE
    ALE ZNAJDOWANIE W TYM PRZYJEMNOŚCI JEST NIEZROZUMIAŁE
    I ŚWIADCZY O WYNATURZENIU ORAZ ZANIKU EMPATII.

    „Czyńcie sobie Ziemię poddaną”

    Lubię to

  6. Pomóżcie nam ustalić tożsamość bydlaków ze zdjęcia.
    Jeżeli zdjęcie zostało wykonane na terenie Unii Europejskiej zrobimy wszystko co w naszej mocy by sprawcy stanęli przed sądem.
    Może rozpoznajecie jakieś szczegóły ,typ i rodzaj broni – czy jest w sprzedaży w polskiej dystrybucji. Zegarki – jaki to model ?

    Lubię to

  7. Bardzo dobry tekst gratuluję. Mnie osobiście spodobało się między innymi nawiązanie do podobieństw między Słowianami a Indianami. Te podobieństwa są o wiele większe niż się wydaje i omówienie ich wymagało by obszernego tekstu więc wspomnę tylko o kilku drobiazgach. Otóż wśród znalezisk archeologicznych Słowian bardzo wiele było woreczków z roślinami, futrem zwierząt itp. które później ewoluowały w szkaplerzyki. Nie potrafiono wyjaśnić ich znaczenia i funkcji w życiu Słowian. Identyczne przedmioty używane przez Indian to woreczki z „lekami” – nie słyszałem aby podobne rzeczy były znane gdzieś indziej poza Słowianami i Indianami ameryki północnej. Jak słusznie zauważasz ustrój społeczny i sposób życia Słowian był podobny do tego jaki prowadzili Indianie, podobny był też system wartości, filozofia i co dziwniejsze wiele zwyczajów co wydaje się zadziwiające. Kiedyś też słuchałem wypowiedzi Sat Okha i zdziwiło mnie, że stwierdził, że właśnie my Slowianie mamy indiańskiego ducha, którego brak innym białym. Podobnej wypowiedzi udzielił „Brat Kruk”. Oczywiście „fizycznie” z Indianami nic nas nigdy nie łączyło a jednak podobieństwa były zadziwiające. Słowianie podobnie jak i Indianie nie uznawali kłamstwa fałszu itp.
    Kiedy czyta się dawną historię Indian można się dowiedzieć, że w odległej przeszłości Indianie ameryki północnej umieli obrabiać metal jak i wiele innych rzeczy, które później zarzucili co jest zagadką.
    Myślę teraz, że po prostu Indianie wznieśli się na wyższy stopień rozwoju cywilizacyjnego i zarzucili te wynalazki by odnaleźć równowagę i jedność z przyrodą tworząc bliskie ideałowi społeczeństwo. Myślę, że Słowianie postąpili podobnie i nasze społeczeństwo było równie doskonałe wiodąc szczęśliwe życie dlatego podobieństwa te nie były przypadkowe. Niewątpliwie i u nas istniał szamanizm podobny do szamanizmu Indiańskiego a jego ślady można znaleźć do dzisiaj, w wierzeniach i legendach ludowych, zwyczajach i szczątkowo zachowanych tradycjach. Jeśli się głębiej nad tym zastanowić wynika z tego wiele implikacji wymagających przewartościowania pewnych wyobrażeń na temat naszych przodków z drugiej strony staje się bardziej zrozumiałych wiele rzeczy z odległej historii.
    Niewiele wiemy o naszej dawniejszej historii a to co wiemy pochodzi z okresu ok. 1000 lat temu kiedy narzucano nam obce fałszywe wyniszczające ideologie – zresztą podobnie jak o wiele później Indianom – przy tym patrząc na nas, opisując nas i interpretując to co widziano z perspektywy tych ideologii. Nawet Otton zadziwiony opisywał „przyrodzone cnoty” słowiańskie bolejąc, że tak cnotliwi ludzie żyją w „błędnej wierze”. Thietmar jak i inni kronikarze zadziwieni byli pięknem finezją i niezwykłymi kolorami naszych świątyń (w sumie nie rozumiem dlaczego teraz kiedy przedstawia się coś Słowiańskiego to są to prymitywne niemalowane rzeźby podczas gdy kroniki mówią o pięknych żywych kolorach, zresztą Słowian też przedstawia się w szarych łachach z prymitywnymi ozdobami z kości mimo iż kochali się w kolorach a kronikarze podają, że opływali w złoto i misterne ozdoby – podobnie kronikarze opisują niezliczone grody a przedstawia się naszych przodków żyjących w prymitywnych chatkach rozsianych z rzadka po lasach). Przede wszystkim zaś Słowianie żyli w zgodzie z naturą, którą kochali i czcili z uwielbieniem a wszędzie wokół nich zamieszkiwały przyjazne duchy natury z którymi utrzymywali kontakt. Dlatego myślę, że próby jakie podejmują rodzimowiercy mające na celu stworzyć jakiś panteon Słowiański na wzór greckiego czy innych zinstytucjonalizowanych religii idą w zupełnie niewłaściwym kierunku jako, że wśród Słowian nic takiego nie istniało i nie mogło istnieć. Panteony stanowią odzwierciedlenie stosunków społecznych i służą do ich uzasadniania. Kultura ludzi wolnych i równych, nie zniewalająca i nie poniżająca innych nie mogła czegoś takiego stworzyć tak jak nie stworzyli niczego podobnego Indiane, którzy czcili wiele potężnych duchów natury, ale nie były one powiązane hierarchicznie zaś każdy Indianin indywidualnie był związany z określonym Duchem czy też kilkoma, ale darzył czcią i szacunkiem wszystkie Duchy i oddawał cześć każdemu Duchowi kiedy znalazł się np. w świętym miejscu poświeconym jakiemuś Duchowi. Jestem przekonany, że podobnie było u Słowian, Słowianin darzył szacunkiem każdego z Bogów, oddawał cześć również każdemu Bogowi jeśli znalazł się w miejscu mu poświęconym zaś szczególną czcią darzył Boga, który go wybrał i z którym miał bezpośredni kontakt. Dlatego wywyższanie lub promowanie konkretnego Boga jest sprzeczne ze Słowiańskim duchem i mentalnością, nie może być też mowy o nawracaniu, narzucaniu jakiś zasad. Wiemy też, że każdy Indianin musiał udać się na osobiste poszukiwanie wizji gdzie miedzy innymi pościł, medytował, modlił się i spał w świętych miejscach by odnaleźć swojego Ducha Opiekuńczego. Wiadomo też, że u nas był znany zwyczaj spania na kurhanach w podobnym celu. Podobnie w Grecji i Egipcie poszczono i spano w świętych miejscach by nawiązać kontakt z Bogiem w celu otrzymania rady czy pomocy w określonych sprawach. Praktyki te w antycznych kulturach były pozostałościami z czasów gdy każdy człowiek nawiązywał osobisty bezpośredni związek z Bogiem, który go wybrał i opiekował się nim, radził mu i był z nim w bliskim kontakcie do końca życia. To były prawdziwe religie w przeciwieństwie do późniejszych gdzie tylko opowiada się farmazony a nikt żadnego Boga nigdy nie widział a tylko każe mu się wierzyć w dziwaczne historyjki opowiadane przez samozwańczych kapłanów 🙂 Myślę, że najważniejszą rzeczą jaką utraciliśmy to właśnie utrata osobistego bliskiego kontaktu z naszymi Dobrymi Bogami i dopóki go nie odzyskamy nie może być mowy o odrodzeniu Słowiańszczyzny.

    Lubię to

  8. Dla zrozumienia poniższych wywodów językowych idąc za Abbakumem wyjaśnię istotę słowiańskiego wyrażnia Alleluja, którego pierwotna forma brzmiała Allelullach; otóż człon pierwszy AL to Bóg Ojciec, EL to Syn Boży zaś Ullach to Duch Święty.
    Zupełnie na marginesie dodam, że Indianie północno-amerykańscy( R1a1 bądź wywodząca się z R haplogrupa Q) zwracając się do Ducha Świętego (Sacred Spirit) śpiewają Ly O Lajla Ale Loja, co pomijając specyfikę wymowy brzmi identycznie do Alleluja.

    Nazwa Jude wywodzi się od słowiańskiego słowa L – Jude ljude, oznaczającego ludzi po przejściu przez łacinę i język francuski w postaci Judaiqwe czytana Żydik przywędrowała do Ploski pod postacią Żydzi. Biblijni Synowie Boży zwani El Lochim to nic innego jak El Lachim – Lachowie. Lingwiści jak i Logopedzi dowodzą, że „l” przechodzi nie tylko w „r” lecz także w „j” i tak nazwa Boga Izraelitów Jachwe zapewne wcześniej brzmiała Lachwe i do dziś może obowiązywać jako nazwa tajemna. Podobnie rzecz ma się z imieniem Jezusa – Jeszua zapewne nazywał się Leszua, a także z proroctwem jego narodzin; „ I wyrośnie rożdżka z pnia Jessego”- Lessego.

    http://nnka.wordpress.com/2013/04/09/na-wigilie-pora-czas-oczekiwania/

    Ly O Lajla Ale Loja, co pomijając specyfikę wymowy brzmi identycznie do Alleluja.
    Nazwa Jude wywodzi się od słowiańskiego słowa L – Jude ljude, oznaczającego ludzi

    Zatkało mnie.

    Lubię to

  9. „Całość tzw. Starego Testamentu jest tworem Słowiańskim, który został poddany poważnym dopasowaniem do cech chrakterologicznych spłeczności, która od pewnego czasu uważa go za własny wytwór”.

    Lubię to

    • Mezamir!

      Skończ wklejać mi takie BREDNIE!!!

      “Całość tzw. Starego Testamentu jest tworem Słowiańskim, który został poddany poważnym dopasowaniem do cech chrakterologicznych spłeczności, która od pewnego czasu uważa go za własny wytwór”.

      Czyś Ty oszalał???

      Nie wiem komu zależy na wmówieniu nam, że zbrodniczy, szowinistyczny i rasistowski judaizm jest „tworem słowiańskim”?

      Przecież to jest plugawienie Ducha Słowiańszczyzny! Wymysły żydowskich kapłanów/biblistów/starotestamentowców nie mają nic wspólnego ze Słowiańszczyzną!
      Tylko ktoś niepoważny, nieodpowiedzialny – lub świadomy dezinformator – może głosić takie kosmiczne bzdury i androny.

      Lubię to

  10. „Islam również opiera sią na nazewnictwie słowiańskim i Boga Jedynego nazwano AL Lach,zaś jedyny Prorok Islamu przybrał imię od rzeki Mahomet jaka płynie w pobliżu Siedlec na Podlasiu, gdzie to rzeczony Prorok zakupił konie tzw„arabskie”.

    Lubię to

    • @Mezamir

      Przepraszam, ale w pobliżu Siedlec płynie MUCHAWKA, a nie jakiś kebab. Konie „arabskie” natomiast hodują w Janowie Podlaskim koło Białej Podlaskiej. Ale wciąż ten tekst, który wkleiłeś… co to ma być?

      Lubię to

  11. Cytuję fragment tekstu do którego podałem link 😀
    http://nnka.wordpress.com/2013/04/09/na-wigilie-pora-czas-oczekiwania/

    http://bialczynski.wordpress.com/2013/04/10/liczyrzepa-wywod-kulturowo-etymologiczny-z-blogu-najstarsze-drzewa/

    Mezamir:

    Takich bredni nie wkleja się ot tak – bez jednoznacznego nazwania ich BREDNIAMI! Takie BREDNIE należy tępić i zwalczać, a nie je kolportować. Na tamtym blogu napisałem krótki komentarz. Mam nadzieję, że się ukaże!
    opolczyk

    Lubię to

  12. Przeglądając różne „słowiańskie” strony, blogi i fora nabrałem przekonania, że wiele z nich prowadzone jest przez przedstawicieli narodu wybranego i celowo sieje się tam ośmieszającą dezinformację. Podejrzewam, że takie typy jak Mroziński nie robią tego za darmo. Kiedy kilka lat temu zetknąłem się z ich twórczością myslałem, że to tylko szaleńcy teraz myslę, że oni doskonale wiedzą co robią i w jakim celu. Stara wyprówbowana metoda wybrańców w tej samej obwolucie i z tą samą czcionką produkuje się absurdy aby w końcu wszyscy nabrali przekonania, że kiedy widzą haslo „słowianie” czuli, że to absurd i nigdy więcej nie próbowali się w to wgłebiać. Jedną z takich osób jest ktoś podpisujący się nikiem sambir wypisujący szaleństwa w komentarzach na blogu Jaskara.

    Lubię to

    • Dobrogost:

      Odnoszę podobne wrażenie. Rzeczywiście słowiańskich, pogańskich stron i forów, wolnych od jakichkolwiek domieszek jahwizmu niestety jest jak na lekarstwo. Gdy na „słowiańskich” stronach czytam np., że Słowianie wierzyli w sumie w tego samego boga co żydo-chrześcijanie, czy muzułmanie, i że wyznawcy abrahamicznych fanatycznych żydzizmów mogą być „rodzimowiercami” to ogarnia mnie przerażenie!

      Sambir przypałętał się i do mnie. Parę jego bzdurnych komentarzy przepuściłem. A potem troll dostał szlaban i mam spokój.

      Lubię to

  13. Duchowość Aryo-Słowian
    http://gromadaswarga.jcom.pl/duch.html
    Olesia Sinczuk i Staszko Potri

    Duchowość jest wieloznacznym pojęciem często używanym zamiennie z duchowym życiem ludzkiej jednostki. Zwłaszcza wtedy jest ono nagminnie przez juda-chrystianizm zawłaszczane i nadużywane. Płaszczyzną odniesienia do rozważań o duchowości jest dla nas wspólnota słowiańskich narodów.

    Długo, co najmniej kilkanaście stuleci zamieszkiwali nasi odlegli indoeuropejscy przodkowie rozległe obszary na wschodzie Europy. To była ich praojczyzna – Aryavarta w sanskrycie. Ich własne imię Arya – oznacza dostojnych i szlachetnych.

    Około 5000 – 4500 lat temu rozpoczęły się wczesne odśrodkowe ruchy Aryów. Ich siedziby poczęły od siebie oddalać się, a język różnicować. Pierwsi opuścili praojczyznę przodkowie Pragerman, ostatni poprzednicy Prasłowian. Określenie Aryo-Słowianie odzwierciedla nasz rodowód.

    Aryowie mówili jednym językiem, a może bardzo bliskimi sobie gwarami. Ten język jest znany nauce jako praindoeuropejski – pie. Językoznawcy indoeuropeiści odtwarzają od ponad wieku ową pramowę.

    Wielkim osiągnięciem jest w tym zakresie obszerny Indogermanisches etymologisches Wörterbuch, Bern 1959-69, Juliusa Pokornego (1887 – 1970). Podobny polski słownik przygotowują łódzcy indoeuropeiści – Auszranie Ryszard Danka i Krzysztof Witczak.

    Wspaniałym świadectwem wysokiej aryjskiej kultury jest zbiór 1028 wedyjskich hymnów Rgveda samhita. Owe hymny otrzymały znaną poetycką postać już w północno-zachodniej Indii, w obecnym Pięciorzeczu – Pańdźabie po zawojowaniu go przez Aryów w latach ok. 1500 – 2000 p n e.

    Aryowie zabrali ze sobą na wielką wędrówkę i przenieśli do nowej ojczyzny mity, legendy i opowieści o Bogach, bohaterach i pochodzeniu Świata. Wieszcze i poeci zwani rszi i kavi zrymowali je w wedyjskie hymny. Te hymny są najpełniejszym świadectwem wspólnych źródeł duchowości indoeuropejskich ludów.

    Przez wieki przekazywano je ustnie dla uchronienia ich od zniekształceń i desakralizacji w wedyjskim sanskrycie, oryginalnym archaicznym języku bliskim pie. Dla lepszego zrozumienia Rgvedy, genialnego dzieła starożytnych Aryów, opracował Hermann Grassman (1807-77) fizyk, matematyk i językoznawca specjalny słownik Wörterbuch zum Rig-veda. Rgveda jest najstarszym zachowanym w całości filozoficzno-religijnym utworem świata.

    Kluczem do zrozumienia przesłania Rgvedy jest jej 129 hymn w X kręgu – mandali zwany Nasadiya od jego pierwszych słów nasad asin no sad. Ten siedmio zwrotkowy hymn zaciekawia, niepokoi i dręczy od lat indologów, filozofów i religioznawców. Jemu poświęcają najwięcej uwagi i mimo tego przeważnie nie potrafią albo nie chcą wczuć się w wedyjski kosmocentryzm. Przyczyną jest wiele stuleci trwające pranie mózgów przez juda-chrystianizm nakazujący wierzyć, że Świat z nicości – creatio ex nihilo – stworzyło bóstwo stojące poza czasem, przestrzenią i przyczynowością, poza wszelką logiką.

    Nasadiya kreśli powstanie Rzeczywistości – Wszechbytu, Świata i Bogów z Tego Jednego i wszystkiego zarazem, praenergii, prabytu. To Jedno zrodziło się z żaru pierwiastka sił życia istniejącego w nieokreślonym pierwotnym przed kreacyjnym pustkowiu, w przed-czasie, kiedy jeszcze ani niebytu, ni bytu nie było.

    Wszystko powstało następnie z Tego Jednego, samo-stworzonego. Z początku nie istniało wszakże cokolwiek prócz niego, żadnego drugiego, czegoś innego poza nim. W tym podkreśleniu wyraża się bezwzględny monizm kosmocentryzmu Rgvedy.

    Z Tego Jednego wynikły też wszystkie siły Kosmosu. Twórczą mocą jest wszystko ogarniający kama – żądza, pierwsze nasienie myślenia. Takimże jest w Helladzie Eros – życiodajna moc, pierwotna siła Kosmosu zapewniająca harmonijny Ład. Harmonia opiera się zaś na hierarchii.

    Logiczne rozumowanie pochodzi od owych pierwotnych odczuć. Poznanie opiera się na nich obojgu. One wspierają się nawzajem. Ludzka wiedza rośnie bezustannie, ale nie może stać się absolutną, bo też i przedmiot poznania stale przemienia się i rozwija. Nawet Bogowie, te przepotężne moce Kosmosu, nie wiedzą, jak to Świat i wszelkie stworzenie powstały, jaką drogę rozwoju od prapoczątku one przebyły? Bogowie nie mogą wiedzieć, bo razem ze Światem powstali!

    Kto może zatem to wszystko wiedzieć? – chyba nikt, przyznają w ostatnich słowach hymnu Nasadiya jego natchnieni twórcy. Nie ma kogoś, kto mógłby nam wszystko wyjaśnić, tak zwaną absolutną prawdę objawić. Takiej prawdy nie ma. Sami musimy usilnie dociekać, wytężać wszystkie siły, aby naszą wiedzę poszerzać, rozwijać. Ten sposób myślenia jest kopernikańskim przewrotem w pojmowaniu Rzeczywistości.

    Osiągnięcia nauki pozwalają nam obecnie łatwiej zrozumieć wedyjski kosmocentryczny obraz Rzeczywistości, powstanie Świata bez ingerencji z zewnątrz. Rgveda przekazuje jasny obraz jednego, stale doskonalącego się Świata Bogów i Ludzi. My rozwijamy się razem z nim, jesteśmy jego częścią. Od nas samych zależy, czy włączymy się w ten praodwieczny wszech-rozwój, czy będziemy jego współtwórcami, czy hamulcowymi. Ustawiczne dążenie ku coraz to wyższym postaciom na wszystkich szczeblach bytowania jest podstawową cechą trój-jedynego Świata składającego się z nieba, przestworzy i ziemi.

    Trój-poziomowej budowie Świata odpowiada w Rgvedźe trójwarstwowa struktura społeczeństwa. Również pierwotne społeczeństwo Aryo-Słowian i innych Indoeuropejczyków składało się z trzech stanów – myślicieli-prawodawców, wojów-władców oraz wytwórców i kupców.

    Z rdzennym, pierwotnym rodem starożytnych Aryów łączą dawnych i współczesnych Słowian silne związki językowe. Te związki są wyraźniejsze w porównaniu do języków większości europejskich ludów. To dotyczy zwłaszcza zakresu pojęć rolniczo-hodowlanych. Na to zwraca uwagę wybitny niemiecki indoeuropeista Hermann Hirt (1865 – 1936) w Indogermanica, pracy wydanej w 1940 roku, gdy III Wielkoniemiecka Rzesza przeżywała apogeum swojej potęgi.

    Lubię to

    • Mezamir:

      Szukanie mądrości w „świętych księgach” – Wedach – to strata czasu. Księgi zawierają wiedzę, ale nie mądrość. Istotne jest zrozumienie tego, że wiedza to jeszcze nie mądrość. Ani nie jej synonim. Ktoś może mieć ogrom wiedzy książkowej – i nadal być głupcem nie wiedzącym, co z posiadaną wiedzą zrobić. Oraz nie wiedzącym, po co żyje.

      Lubię to

  14. Z tymi Aryami to widzę jakaś paranoja jakieś posthitlerowskie kompleksy czy coś 🙂 Arya – oznacza szlachetny, ale o ile pamiętam to tak nazywał siebie tylko odłam Ariów, który dotarł do Indii i posługiwal się sanskrytem.
    „Ariowie (albo Indo-Irańczycy) – odłam ludów indoeuropejskich, który w III i II tysiącleciu p.n.e. zamieszkiwał Azję Środkową, by następnie rozprzestrzenić się na tereny Iranu i Indii.
    Termin Aryjczycy pochodzi z sanskrytu od słowa arya i oznacza szlachetny.” – wiki
    Tak więc termin należy do tej części Indo-Irańczyków, która powędrowała do Indii i która posługiwała się sztucznie stworzonym doskonałym językiem sanskrytem. Nazywali siebie Ariami dla odróżnienia od swych braci, którzy poszli do Iranu, nie znali języka szlachetnych i nie zasługiwali na to zaszczytne miano 🙂 Ale niech będzie nazwijmy tych mniej szlachetnych Indo-Irańczyków również Ariami choć pewnie Ariowie by się na to bardzo obruszyli 🙂

    Przychylając się do tezy części językoznawców, że język praindoeuropejski był Słowiański trzeba przyjąć, że część z tych prasłowian uważająca się za lepszych od innych stworzyła w oparciu o niego sztuczny doskonaly niesłowiański język Sanskryt, uznając się za lepszych od reszty i nazwali siebie Ariami co mi się nie podoba. Oczywiście czy mi się to podoba czy nie Ariowie i Słowianie mieli wspólnych przodkow jednak Ariowie odrzucajac Slowiański język wyparli się swojej Słowiańszczyzny a więc byli zdrajcami, renegatami i zasłużyli na pogardę z naszej Słowiańskiej strony a nawet jak nie to przestali być Słowianami i niech spadają na drzewo 🙂 To taka luźna refleksja do tego żydowskiego tekstu 🙂

    „Pierwsi opuścili praojczyznę przodkowie Pragerman, ostatni poprzednicy Prasłowian. Określenie Aryo-Słowianie odzwierciedla nasz rodowód.”

    – To już jest wierutna bzdura napisana w celu robienia wody z mózgu. Zacznijmy od „pragerman” – germanie to określenie ludów zamieszkujących germanię (w tym Słowian). Aktualne znaczenie slowa “Germanie”, odnoszace sie do Niemcow i rozszerzone na narody mowiace podobnymi do nich jezykami jest nowe – znaczenie słow “Germanie” i “jezyki germanskie” utrwalilo sie dopiero w XIX – XX wieku w odniesieniu do Teutonow pochodzących ze skandynawi, którzy w poczatku naszej ery pojawili się na kontynencie europejskim. Tak więc twiedzenie, że wyruszyli pierwsi około 5000 – 4500 lat temu (zanim powstali) jest kosmiczną brednią wpisującą się w hitlerowską ideologię twierdzącą, że Słowianie przybyli na rdzenie germańskie ziemie. Potwierdza to dalszy hitlerowski bełkot, że ostatni wyruszyli „poprzednicy Prasłowian” – czyli nawet nie prasłowianie tylko ich poprzednicy – zapewne by zgodnie z hitlerowską bajką ich bezrozumne hordy ok IV w.n.e mordowały cywilizowanych germanów 🙂 Określenie Aryo-Słowianie jest obraźliwe dla Słowian jak i z innych względow dla Ariów zaś cytowany wywód sam temu jawnie przeczy bo w myśl niego nie było wówczas żadnych Słowian a „poprzednicy Prasłowian” cokolwiek znaczy ten twór 🙂

    „Aryowie mówili jednym językiem, a może bardzo bliskimi sobie gwarami. Ten język jest znany nauce jako praindoeuropejski” – kompletny bzdet 🙂 Ci którzy nazywali siebie Ariami mówili sanskrytem bo z tego języka pochodzi to słowo.

    „Te hymny (weddyjskie w sanskrycie) są najpełniejszym świadectwem wspólnych źródeł duchowości indoeuropejskich ludów.” – skoro tak to zostaje tylko porzucić nasz język i nawrócić się na hinduizm wracając do źródeł 🙂
    Tyle, że ja nie jestem Aryą ani hindusem tylko Słowianinem i hierarchiczna, kastowa struktura hinduizmu jest sprzeczna z moim Słowiańskim umiłowaniem równości i wolności więc nie chcę być Hindusem nawet najwyższej kasty – wolę pozostać Słowianinem 🙂

    Szanuję Hindusów, czasami ich podziwiam a czasami nie, święte księgi Hinduizmu są wspaniałe i pełne mądrości, zgadzam się nawet z tym, że jest tam wiele cennych rzeczy z naszej wspólnej praindoeuropejskiej spuścizny, że są oni nam bliscy jak i z ostatnim stwierdzeniem: „Z rdzennym, pierwotnym rodem starożytnych Aryów łączą dawnych i współczesnych Słowian silne związki językowe. Te związki są wyraźniejsze w porównaniu do języków większości europejskich ludów.” – bo nie ulega to wątpliwości. Oczywistym rownież jest, że Słowianie i Indyjscy Ariowie wywodzą się ze wspólnego źródła tyle, że nasze drogi dawno się rozeszły i my stworzyliśmy swoją kulturę a oni swoją odmienną od naszej.
    W sumie można się zgodzić z większością tego tekstu i na tym własnie polega manipulacja bo przy okazji mimochodem na początku wciska się hitlerowską propagandę majacą zdyskredytować Słowian.

    Lubię to

    • Dobrogost:

      Mnie także mierzi licytowanie się z Niemcami o „aryjskość”. Jest to obłęd i kompensowanie sobie kompleksu niższości – który nam wmówiono.
      Słowiańszczyzna była o wiele szlachetniejsza i mądrzejsza niż aryjski hinduizm i sanskryt.
      Hinduizm to przede wszystkim niesprawiedliwy system stanowy z podziałem na braminów, kszatrijów, wajśijów, śudrowów i dalitowów czyli tzw. „niedotykalnych”. A „święte księgi” ludziom umiejącym czytać z Księgi Natury są niepotrzebne.
      Dla mnie o wiele bliźsi duchowo są Indianie. Nie Hindusi i ich sanskryckie Wedy. Indianie wiedzieli, jak indywidualnie poznać Prawdę i jak nawiązać kontak z duchami i z Bogiem/Bogami. Bez sanskrytu i „świętych ksiąg”..
      Zwróciłeś zapewne uwagę na to, że biali wychowywani przez Indian nie chcieli powracać do „cywilizacji białych”. Indianie nawet wziętych do niewoli prędzej czy później traktowali jako „swoich”. A Hinduscy Ariowie – bramini i kasztrijowie – swoich traktowali jako podrzędnych śudrów czy wręcz „niedotykalnych”.
      U Słowian było pod tym względem jak u Indian:

      „Znajdujących się u nich w niewoli nie trzymają w niewolnictwie jak inne plemiona przez czas nieograniczony, lecz ograniczają czas terminem, dają im wybór, albo za umowny wykup wrócą do swoich lub pozostaną jako wolni i przyjaciele.”
      Pseudo-Maurycjusz (VI-VII w. – pisarz bizantyjski)

      Kult „aryjskości to głupota i ślepa uliczka. My, Słowianie mamy własną słowiańską, mającą wiele tysięcy lat kulturę. Sami stworzyliśmy wspaniałą naturalną cywilizację. Której jedyną „słabością” było to, że była zbyt szlachetna. I dlatego w konfrontacji z mściwą, prymitywną, brutalną, zbrodniczą i ludobójczą rzymską szubienicą przegrała. Bo nie dorównywała jej – nie mogła i nie chciała dorównać jej – w zbrodniach, rzeziach, podbojach, mściwości i zniewalaniu.

      Do Hindusów mam szacunek tylko z jednego powodu – udało się im jako jednej z niewielu nacji uchronić się przed zjahwizowaniem przez którąkolwiek z abrahamicznych nadjordańskich dżum. Choć obecnie Indie weszły na zgubną drogę żydo-kapitalizmu, który zrabuje im ich Ducha, jeśli tej świeckiej, banksterskiej, nadjordańskiej dżumy nie odrzucą.

      Lubię to

      • Zgadzam się z tym co napisałeś i nic dodać nic ująć:

        „Kult “aryjskości to głupota i ślepa uliczka. My, Słowianie mamy własną słowiańską, mającą wiele tysięcy lat kulturę. Sami stworzyliśmy wspaniałą naturalną cywilizację.”

        Jestem dumny z naszych Słowiańskich Tradycji, Wspaniałej kultury i cywilizacji oraz mierzi mnie klamliwa ośmieszająca propaganda zakompleksionych przygłupów wymyślających idiotyzmy typu wszechświat wywodzi się od Polaków z Atlantydy przybyłych z kosmosu by zasiedlić ziemię – wypisywane przez oszołomów dla oszołomów.

        Lubię to

  15. Inwazja Aryjczyków – fakt czy mit?
    http://www.nama-hatta.pl/articles.php?article_id=111

    Podważanie teorii o aryjskiej inwazji i ponowny przegląd staroindyjskiej historii
    http://www.nama-hatta.pl/articles.php?article_id=409

    “To wszystkie ludy Ziemi rozprzestrzeniły się po całym świecie, właśnie z Indii, a nie odwrotnie, jak to usiłują dowieść obecni pseudonaukowcy przeciwni wedyjskiej koncepcji pochodzebnia ludzkości z Indii.
    Najpóźniej opuściły Indie (Bharata) ludy indoeuropejskie, a spośród nich ludy słowiańskie, o dziwo z językiem polskim na czele. A na samym końcu Cyganie, będący zniekształconym reliktem dawnych dialektów Indii spokrewnionych z sanskrytem. Mnie osobiście zadziwia śmiała hipoteza wynikająca z pokrewieństwa języków indoeuropejskich ze starożytnym sanskrytem oraz jego odmianami, jest nadzwyczajne a nawet największe podobieństwo języka polskiego do na w pół wymarłej odmiany sanksrytu pali, używanego wyłącznie na Cejlonie. Zadziwiające, prawda?! ”
    http://forum.waisznawa.pl/viewtopic.php?f=7&t=2026

    „To teraz bardzo modne wśród Hindusów, ale nie dziwne, zwłaszcza że tak długo ich poniżano a są naprawdę wspaniałą i starą i tradycyjną, sxzanującą przeszłość kulturą. Fakty jednak przeczą ich teorii, nie da się zaprzeczyć wyjściu R1a1 znad Wisły w kierunku Iranu i Indii w II wędrówce ok 1800-1500 pne i dotarciu tam oraz ustanowieniu braminizmu.”-CB

    Lubię to

  16. Mezamir nie wiem po co kolportujesz takie bzdety pisane jak już wspomnialem przez wiadomo kogo w celu ośmieszania Słowiańszczyzny. Napisz od siebie jeszcze, że Matka Boska była Polką i w niebie mówią po Polsku i nie zapomnij dodać, że kiedy Kara Mustafa wielki wódz krzyżaków szedł przez alpy ogniste z grekami na Kraków indianie uciekli spod Rzeszowa do Ameryki i ją zasiedlili – rzecz jasna też mówili po Polsku 🙂
    Te kabaretowe teorie jakie kolportujesz są dobre dla przedszkolaków i nie wiem czy to najlepsze dla nich miejsce.

    Lubię to

    • Mezamir:

      Cała ta zawierucha pokazuje wyłącznie to, że archeolodzy bazują na założeniach ideologicznych, narzuconych im przez germanofilskie lobby, a nie na faktach. I dlatego są „w szoku”. Bo się okazuje, że ich „naókowe” brednie to właśnie nic innego jak brednie.

      Lubię to

  17. Tekst ciekawy. Proponowałabym jednak skupić się ŚCIŚLE na temacie bez nienawistnych odniesień do cyt. żydostwa itp. To obniża wartość i wiarygodność artykułu, nie mówiąc o tym, że jest niesmaczny i wręcz infantylny w swoim szerzeniu nienawiści. A nie sądzę, żeby w tym była siła :(.

    wena:

    Wiem, wiem…
    Kiedy dziecko zawołało „król jest nagi” było to niesmaczne i infantylne.
    Nazywanie prawdy brutalnie po imieniu zawsze jest „niesmaczne i infantylne”. I szerzy nienawiść.
    O zbrodniczej totalitarnej nienawistnej dżumie należy pisać z szacunkiem.
    O odmóżdżającej, obłudnej, infantylnej, bezdennie durnej doktrynie należy pisać z szacunkiem.
    Bo inaczej jest to „niesmaczne, infantylne i sieje ninawiść”.
    Idź do tych, co piszą, że nasi Bogowie byli jak Jahwe. Tam nie znajdziesz treści „niesmacznych i infantylnych”, siejących nienawiść. Możesz oddawać cześć Mokoszy i żydówce Miriam jednocześnie.
    opolczyk

    Lubię to

  18. Wszystko super – Słowianie to nasi przodkowie, stworzyli wartościową kulturę, ale… niewystarczająco dobrą! W przeciwnym wypadku nie poniosłaby klęski. Nie rozumiem też zarzutów do własności prywatnej.

    Lubię to

    • Włodek:

      Słowianie przegrali dlatego, że nie dorównywali jahwistom w mściwości, krwiożerczości, brutalności i żądzy wyniszczenia przeciwnika przy pomocy wszelkich dostępnych środków. Nie dorównywali jahwizmowi w woli podbicia całego świata i podporządkowania go nadjordańskiej dżumie.
      W starciu cywilizacji i anty-cywilizacji ta druga ma przewagę. Bo jest gotowa podstępnie mordować, napadać, palić, zabijać, oszukiwać, zdradzać – a cywilizacja Słowian tego nie znała. W otwartym starciu – jak pod Przecławą często górowała na buldożerem jahwizmu.
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Przec%C5%82aw%C4%85
      Ale wobec metod takich, jakie stosował np. Geron była bezsilna:
      „W 939 Gero zorganizował ucztę, na którą zaprosił 30 naczelników plemion łużyckich i serbskich, a następnie otruł ich.”
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Gero_%28margrabia_Marchii_Wschodniej%29

      Zbyt wielu ludzi nie rozumie podstępności „własności prywatnej”. Która u ludzi prymitywnych – a tych jest zbyt wielu na świecie – rozbudza chciwość, żądzę posiadania coraz więcej, budzi nienasyconą pazerność nawet wobec Ziemi. Ludzie chcą ją posiadać na własność. Uprzedmiotowili ją i mówią – ta ziemia należy do mnie. A to my należymy do Ziemi, a nie ona do nas.
      Zasada własności prywatnej, podniesionej do rangi „fundamentalnej wartości” anty-żydo-cywilizacji zachodu po to została wprowadzona jako „fundamentalna wartość”, aby koczownicy mogli przejąć wszystko na prywatną własność.

      “Ziemię do której przybywasz jako przychodzień… dam tobie i twojemu potomstwu na wieczne posiadanie.”
      Rodzaju 17, 8

      “Ja wzmocnię cię i rozmnożę cię bardzo. Z ciebie wyjdą królowie i będą rządzić wszędzie, gdzie tylko dojdą ludzkie ślady. Twemu potomstwu dam całą ziemię pod niebem i będą rządzić wszystkimi narodami, tak jak bedą tego pragnęli…”
      Jub. 32, 18-19

      Lubię to

      • Dziękuję za odpowiedź.

        Faktycznie istnieje spore ryzyko rozbudzenia się chciwości w ludziach pod wpływem propagandy zysku, ale czy w sytuacji gdyby ludzie faktycznie dorastali w duchu słowiańskiej kultury, czy nie byłoby problemem dzielenie się swoją własnością.
        Być może tak ciężko jest mi sobie wyobrazić wolność bez własności prywatnej z racji wychowania w kulturze judeochrześcijańskiej, ale mam dobre intencję i po prostu życzyłbym sobie odrodzenia naszej rodzimej kultury. Jednak chciałbym żeby jednocześnie rozwijała się, by po prostu nie dała się zdusić innym, bo na pewno inne kręgi kulturowe będą próbowały zyskać wpływy – czy to ponownie cywilizacja zachodnia, czy to prawosławna, czy to islamska – nieistotne, bo każda stanowi pewien rodzaj zagrożenia.

        Lubię to

        • Włodek:

          W czasach słowiańskich istniało coś takiego jak własność osobista (ubranie, własne narzędzia itp.) a pola uprawne i zwierzyna hodowlana były wspólną własnością. Dlaczego nie mielibyśmy do tego powrócić?

          Nie mam nic przeciwko rozwojowi, jeśli jest on w harmonii z Naturą i psychiką ludzką. Obecny „rozwój” to dziki pęd ku samozagładzie. Ta antycywilizacja zdechnie prędzej czy później (lepiej aby prędzej) i nie będzie zagrożeniem dla harmonijnej cywilizacji słowiańskiej. Ale ją musimy zbudować my sami – od podstaw. I teraz właśnie mamy czas, aby te podstawy powoli wypracowywać.

          Lubię to

    • Nie poniosła klęski.
      To co się stało,wydarzyło się po to
      aby ludzie mogli ewoluować
      żeby mogli wykształcić większą odporność na wirusa.

      Lubię to

  19. Dokładnie „My Słowianie ” jeszcze przyjdzie nasz czas !!! Wszystko zrozumiałem doświadczyłem w życiu masa przeczytanych artykułów przepowiedni itd już się nie łudze… Słowianie w przyszłości pokażą całemu światu jak należy żyć w zgodzie,postrzegać świat tylko oczywiście przyjdzie czas smutku i płaczu,gdy znacznie zmniejszy sie populacja ludzkości.

    Słowianin:

    Przyznam się szczerze, że nie mam ambicji aby Słowianie cokolwiek pokazywali całemu światu. Mi wystarczy, że powrócimy do życia zgodnego z Naturą, do starego porządku świata.
    opolczyk

    Lubię to

  20. Dokładnie !! babilon w końcu upadnie to jest nieuniknione 🙂 nie wiem czy nam przyjdzie żyć w czasach starego porządku świata ale mam nadzieje,że nasze przyszłe pokolenie tego doświadczy 🙂

    Lubię to

  21. Pingback: Batalii o zdrowie, o czystą wodę, o Przyrodę, o życie – ciąg dalszy… | Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

  22. Pingback: ALTERNEWS - Batalii o zdrowie, o czystą wodę, o Przyrodę, o życie – ciąg dalszy…

Możliwość komentowania jest wyłączona.