Biblia, inkwizycja i przyległości…

.

Palenie czarownic

.

Skoro podrzucono mi kilka linków z portalu husytów (wspomniałem o tym w poprzednim wpisie) to należałoby o nich coś napisać.
Przy czym czuję się niezbyt dobrze w roli osoby podpierającej się krytyką katolicyzmu ze strony husytów, bo mogłoby to sprawiać wrażenie, że stoję po stronie husytów. Dla mnie wszystkie odpryski nadjordańskiej dżumy są dżumą i nie uważam ani jednej z nich za lepszą. Co nie zmienia faktu, że akurat odpryski konkurencyjne wobec potężnego watykańskiego jahwizmu doskonale wyłapują jego oszustwa i zbrodnie.

Walki ideologiczne w łonie rozbitej na ponad 42 tysiące odłamów i skłóconej wewnętrznie nadjordańskiej dżumy są naturalnie spełnieniem jewangelicznej zapowiedzi idola żydłactwa – obrzezanego cieśli:

“Nie myślcie, że przybyłem, aby przynieść pokój na ziemi: Nie przynoszę pokoju, ale miecz. Gdyż przybywam, aby poróżnić człowieka z jego ojcem i córkę ze swą matką oraz synową ze swą teściową i wrogiem człowieka będą ci z jego najbliższego otoczenia.

oraz:

“Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem.”

Husyci często zresztą atakują katolików bezpodstawnie. Przykładem tego jest tekst pt. „Papież Paweł IV nakazał utworzenie żydowskich gett„.

Taki tekst ma pokazywać, „demaskować” wręcz „antysemityzm” katolicyzmu i często różne środowiska żydowskie także atakują katolicyzm oskarżając go o „antysemityzm” i wypominają mu tamte papieskie getta. Ale o własnej pogardzie wielu środowisk żydowskich do Goim, do wszystkich Goim, nie tylko do katolików, o przyrównywaniu Goim do bydła czy do robactwa – o tym żydowskie środowiska naturalnie milczą. I o tym, że Żydzi od starożytności o takie getta sami zabiegali.
Brało się to z obłędnej żydowskiej „nauki” o zanieczyszczeniach – każda rzecz dotknięta przez nieczystego, nieobrzezanego wieprza – goja stawała się „nieczysta”. Także każdy goj – nieobrzezany wieprz – był nieczysty. Gorzej jeszcze, bo o ile można było unikać otarcia się o goja czy dotykania przedmiotów „nieczystych” to największym zagrożeniem dla żydowskiej „czystości” były kobiety.
Brało się to z obłędnej antykobiecej-kobiecofobicznej dogmatyki żydowskich patriarchalnych samców.

Otóż w prawie mojżeszowym, danym rzekomo fikcyjnemu Mojżeszowi przy okazji wyssanego z palca wręczenia mu dekalogu,  było rzekomo pod dyktando Jahwe napisane,  że kobieta mająca okres/miesiączkę jest „nieczysta”. No i że zbilżanie się do niej „zanieczyszcza”wszystkie inne osoby. O ile było możliwe trzymanie przez ortodoksyjnych żydów „nieczystych” żydowskich żon w domu – aby nie zanieczyszczały prawowitych synów przymierza na ulicy i o ile były one zmuszone po każdej miesiączce poddać się obrzędowi „oczyszczenia” – o tyle nie było możliwości robienia tego z nie-żydówkami. Dodatkowo ultra-ortodoksyjni dogmatycy judaizmu uznali zbliżenie się do jakiejkolwiek obcej kobiety na odległość mniejszą niż siedem kroków za „zanieczyszczenie”. No i żydom, zwłaszcza tym ultraortodoksyjnym, żyjącym w diasporze cały czas doskwierał problem zanieczyszczeń – bo jak przy takiej „nauce” zachować można „czystość”. Przecież obca kobieta może zajść ciebie od tyłu, zbliżyć się na sześć i pół kroku – i zostałeś zanieczyszczony – jesteś nieczysty.

To ta obłędna ideologia „zanieczyszczeń” sprawiała, że żydzi zabiegali o ich własne dzielnice, odgrodzone murami – z zakazem wstępu do nich nieobrzezanym, nieczystym wieprzom – goim.

Pozwolę sobie w tym miejscu jeszcze na pewną dygresję.
Zgodnie z żydowską księgą zbrodni kobietę stworzył bóg na swój obraz i podobieństwo. Jak więc kobieta, która jest i na obraz boga, i przez niego stworzona,  może być okresowo „nieczysta”? Czyżby bóg stwarzał „nieczystości”?

Zresztą ten obłęd i hipokryzja jahwizmu dotyczy nie tylko kobiet. Za „nieczyste” prawo mojżeszowe, czyli Jahwe ludobójca uznał szereg zwierząt lądowych, morskich i ptaków.

A w tej samej Torze, na jej początku stoi jak byk:

„Potem Bóg rzekł: „Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: bydło, zwierzęta pełzające i dzikie zwierzęta według ich rodzajów!” I stało się tak. Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt pełzających po ziemi. I widział Bóg, że były dobre.”

Jak to się więc stało, że to co na początku – stworzone przez boga – było „dobre”, a potem nagle okazało się „nieczyste”. Czyżby kapryśny ludobójca zmienił zdanie? I czy mógł on stworzyć cokolwiek „nieczystego”? Czy też kapłani, którzy brednie objawione zmyślali nie zwrócili na tę niedorzeczność (jedną z wielu, wielu innych) uwagi?

Wracam do portalu husyty…

Ciekawym tekstem jest ten o dyrektywach dla inkwizycji.

Inkwizycja była naturalnie „święta” i powołana została do zwalczania herezji. Herezją zaś było jakiekolwiek powątpiewanie w narzucaną przez Watykan owieczkom ortodoksję.

“Ze względu na konieczność zbawienia wszyscy wierzący w Chrystusa są poddanymi rzymskiego Pontifa, który nosi dwa miecze i sądzi wszystkich, nie będąc sądzonym przez kogokolwiek. Oznajmiamy, mówimy, definiujemy i ogłaszamy, że poddanie się rzymskiemu Pontifowi jest konieczne do zbawienia.”

Heretykiem jest ten, który nie wierzy w to, czego naucza hierarchia rzymska. Heretyk zasługuje na bóle ognia. Zgodnie z ewangelią, kanonami, prawem cywilnym i zwyczajami, heretyk musi zostać spalony.’

„ Heretykiem jest ten, kto odstępuje od któregokolwiek artykułu wiary.”

„Spowiednicy nie mogą udzielać rozgrzeszenia tym, którzy przechowują księgi uważane za potępione. Ten, kto pisze książki zawierające herezję zostanie uznany za heretyka. Ten, kto przechowuje zakazane książki, zostanie uznany za sprzymierzeńca heretyków.”

„Ten, kto grzebie zwłoki ludzi, którzy byli ekskomunikowani, bądź tych, którzy ich przyjmowali, bronili albo byli ich zwolennikami, nie otrzyma rozgrzeszenia dopóki nie wykopie zwłok, a miejsce to zostanie pozbawione zwyczajowej nietykalności grobu.”

„Heretyk może zostać oskarżony i potępiony po śmierci.”

„Po śmierci heretyka jego majątek zostanie zajęty.”

„Na mocy słynnej bulli ‘ad exstirpanda’, z roku 1252, papież Innocent IV zaaprobował tortury jako sposób postępowania w celu wymuszenia zeznań.”

Inkwizycję, naturalnie „świętą” jak cały kk i księga zbrodni wprowadził Watykan równocześnie z dogmatem o tzw. „transsubstancjacji” (czysta alchemia i czary mary).

O ten dogmat żydo-katolicyzm był i jest atakowany przez wiele konkurencyjnych odprysków żydłactwa – ale niesłusznie!!!

Dlaczego uważam że niesłusznie…

Otóż w okresie intensywnych rzezi, mordów, krucjat i walki o potęgę Watykanu nagle jakiś teolog zauważył  ze zgrozą czytając uważniej (a może dopiero pierwszy raz w życiu) żydłacką biblię, że wszystkie wysiłki jahwistów, a więc tępienie innowierców, pogan i heretyków ku chwale boga i kościoła na nic się nie zdadzą, bo i tak wszyscy gorliwie mordujący wrogów jedynej jedynie słuszenej wiary pójdą do piekła. Bo nie posłuchali jednej z nauk obrzezanego cieśli zawartej w jewangelii:

„Jezus powiedział do Żydów:
„Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało za życie świata”.
Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: „Jak On może nam dać swoje Ciało na pożywienie?”
Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywać Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił, nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a pomarli. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”.”

Przez tysiąc dwieście lat żyli więc sobie żydłacy – żyły z siebie wypruwali, aby nie iść do piekła – ale nie spożywali ciała i krwi ich idola. A przecież on sam powiedział: Jeżeli nie będziecie spożywać Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim.

No i kościół nie miał innego wyjścia – musiał to kolosalne niedopatrzenie naprawić. Wprowadził więc dogmat, że chleb i wino w czasie jahwistycznych guseł zamieniają się w ciało i krew „syna człowieczego”, po czym gusła kończą się symbolicznym rytualnym kanibalizmem – zgodnie (to należy podkreślić) z zaleceniami idola jahwizmu. Który przecież sam nakazał kanibalizm poprzez spożywanie jego ciała i picie jego krwi. Bo inaczej – do piekła !

Chociaż z tym piciem krwi to obrzezany cieśla trochę jednak narozrabiał.  Pewnie zapomniał, że jego ojciec w niebiesiech zakazał spożywania krwi:

„Bo życie ciała jest we krwi, a ja dopuściłem ją dla was tylko na ołtarzu, aby dokonywać przebłagania za wasze życie. Dlatego dałem nakaz Izraelitom: Nikt z was nie będzie spożywał krwi” (Kpł 17,11-12).

Niemniej niech tę różnicę zdań co do krwi dogadają oni dwaj pomiędzy sobą. Mnie nic do tego…

No ale jakby nie było, Joszue nakazał spożywać jego ciało i pić jego krew, bo inaczej nie ma się szans na zbawienie. Tak więc husyci, krytykujący katolików za dogmat o transsubstancjacji sami nie zdając sobie sprawy z tego – do nieba nie pójdą. Bo nie jedzą Joszue i nie piją jego krwi.

A tak na marginesie…

Zastanawiam się, co naprawdę stało się ze zwłokami Joszue? Uczniów miał ciemniaków, biedotę galilejską i często się skarżył, nie nie rozumieją jego nauk ani przypowieści. Ale kto wie – może akurat tę naukę o spożywaniu jego ciała i piciu jego krwi uczniowie zrozumieli i wzięli ją dosłownie i na serio. No i po ukrzyżowaniu i złożeniu w grobie wykradli zwłoki Joszue, zjedli go – i aby nie pójść pod sąd za kanibalizm wymyślili bajeczkę o jego zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu. W ten sposób zniknięcie zwłok cieśli zostało wytłumaczone. A po idolu pozostał tylko jego napletek otoczony wieki później kołtuńskim kultem.

Wracając jeszcze na chwilę do inkwizycji – naturalnie świętej – przypominam, że palenie czarownic nie było ani jej domeną ani priorytetem. Bardziej walczyła inkwizycja z herezją, a najbardziej z  wolnomyślicielstwem. Samodzielne myślenie było bowiem największym zagrożeniem dla Watykanu. W paleniu czarownic natomiast protestanci, chcący uchodzić za świętoszków i „prawdziwych chrześcijan” znacznie wyprzedzali katolików i spalili ich o wiele więcej. Także w ludobójstwie Indian Ameryki Północnej mieli nie mniejsze niż katolicy „zasługi”. Czytałem nawet o przypadkach, gdy podrzucali Indianm koce, którymi wcześniej owijano chorych na ospę. Nie mający odporności na tę chorobę, podstępnie zainfekowani Indianie padali od ospy jak muchy.

No i nieświadomą „zasługą” protestantów jest to, że ich kraje stały się matecznikiem banksterów, żydo-kapitalizmu i NWO. Wiązało się to z odrzuceniem przez protestanów domniemanych jewangelicznych nauk Joszue o potrzebie ubóstwa. Po prostu protestanci wymyślili sobie, że bogacenie się nie jest sprzeczne z naukami obrzezanego cieśli. A na to czekali tylko starsi braci w wierze i zainstalowali protestantom bandycki system bankowy oraz kapitalizm powoli wywłaszczający narody i państwa. Zgodnie zresztą z nakazem biblii:

“Ziemię do której przybywasz jako przychodzień… dam tobie i twojemu potomstwu na wieczne posiadanie.”

A o ewidentnym oszustwie watykańczyków/katolików – a więc powoływaniu się na biblię, głoszeniem, że biblia jest ich podstawą i fundamentem –  i jednoczesnym zakazem czytania biblii utrzymywanym na przestrzeni wielu wieków być może napiszę oddzielnie.

.
opolczyk
.

precz z jahwizmem

.

Ręce Boga

Advertisements

2 thoughts on “Biblia, inkwizycja i przyległości…

  1. „Jeden jest przeto powszechny Kościół-zgromadzenie wierzących, poza którym nikt nie doznaje zbawienia, w którym też Jezus Chrystus jest kapłanem i jednocześnie ofiarą, którego ciało i krew prawdziwie zawarte są w sakramencie ołtarza pod postaciami chleba i wina, po przeistoczeniu mocą Bożą chleba w ciało i wina w krew: abyśmy dla doskonałego osiągnięcia tajemnicy jedności, otrzymali my sami od Niego to, co On otrzymał od nas”

    Kryptokanibalizm,ofiary z ludzi,krwawe msze.

    http://www.taraka.pl/index.php?id=pieczec.htm
    http://www.taraka.pl/zloddusz

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.