Słowiańska Polska

.

Na lekcjach historii (o ile jest ona w ogóle jeszcze wykładana i o ile można nazwać ją „historią” a nie indoktrynacją) poświęca się trochę czasu starożytnemu Egiptowi, Grecji i Rzymowi. Wspomina się w tym kontekście (przynajmniej kiedyś, w czasach PRL tak było) o wierzeniach i mitologii tych krajów. A historię Polski zaczyna się od „chrztu” podrzutka/zdrajcy Mieszka.

Zwłaszcza w szkołach niepublicznych historię Polski przedstawia się tak, jak gdyby przed rzekomym chrztem Mieszka na naszych ziemiach mieszkała w puszczy niezorganizowana dzicz, o której nic nie wiemy i o której nie warto wspominać, a dzień po owym domniemanym chrzcie wszyscy poddani Mieszka stali się gorliwymi i przykładnymi katolikami.

Jest to ewidentne fałszowanie naszej historii oraz okradanie nas z pięknej, pogańskiej kultury i tradycji.

Słowiańszczyzna wytworzyła niepowtarzalną cywilizację. Była to solidarna wspólnota rodowo-plemienna, wolna od tyranii, od nierówności społecznych, ale i od religijnego fanatyzmu. Funkcjonowała ona całkowicie inaczej niż współczesne jej, scentralizowane państwa i o wiele lepiej i demokratyczniej niż dzisiejsze fasadowe „demokracje parlamentarne”, będące zakamuflowanymi dyktaturami rządzonymi przez agenturalne wobec banksterów partie polityczne. Słowiańszczyzna nie znała podziału na rządzących i rządzonych, uprzywilejowanych i uciskanych, bogatych i biedotę. Nawet żydo-katoliccy kronikarze pisali, że biednych i głodnych ludzi u Słowian nie widzieli. A do znanych wyroczni w Radogoszczy czy Arkonie przybywali obcy spoza żywiołu słowiańskiego, nawet chrześcijanie. I nikogo z nich nie zmuszano do przyjmowania lokalnych wierzeń. Pięknie wspólnotę słowiańską opisał w komentarzu Dobrogost:

„Słowianie zamieszkujący ogromne obszary byli ludem w okresie przedpiastowskim wyjątkowo mobilnym. Co prawda w okresie bezpośrednio poprzedzającym nastanie Piastów wydaje się, że już nie wiedli półkoczowniczego trybu życia, wiemy jednak na pewno, że nie były to odizolowane wspólnoty plemienne oraz to, że utrzymywali na tym ogromnym obszarze bliskie z sobą kontakty, posiadali doskonałą organizację i poczucie wspólnoty, o czym świadczyło chociażby organizowanie na szeroką skalę różnego rodzaju wypraw wojennych, jednolitość kultury materialnej i religijnej na całym obszarze Słowiańszczyzny od najdawniejszych czasów. To poczucie jedności widać jeszcze w o wiele późniejszych czasach np. przy wyborze Kruta czy nawet w czasach Nikolta i jeszcze późniejszych. Mobilność tę widać nawet w czasach późno Piastowskich mimo iż tworzenie feudalizmu wiązało się z odwrotnymi tendencjami. Poczucie jedności Słowian w szczątkowej formie przetrwało nawet do dziś, zaś języki Słowiańskie pozostały wzajemnie dla siebie zrozumiałe mimo tysiąca lat izolacji; w czasach piastowskich nasz pierwotny język dopiero zaczynał się różnicować.”

„Oczywiście, że nie funkcjonowało ono jak cesarstwo Rzymskie, które było sztucznym tworem opartym na sile i ucisku obejmującym różne odmienne nacje nie mające z sobą nic wspólnego.
To był zupełnie inny rodzaj państwowości oparty na zupełnie odmiennych zasadach, mentalności, sposobie życia i myślenia nie mający bliskich odpowiedników – najbliższym porównaniem wydaje się Konfucjańska idea państwa, ale tylko w pewnym zakresie.
W dużym skrócie podstawą organizacji były rody. Przy czym ród to bardzo obszerne pojęcie, z jednej strony oznaczał dużą grupę ludzi połączonych więzami krwi choć nie tylko, jako że do rodów przyjmowano też ludzi nie spokrewnionych. Tak, że z jednej strony była to wspólnota krwi oparta o pół mitologiczne wspólne pochodzenie mające bardzo silne poczucie jedności i solidarności oraz ścisłą wewnętrzną organizację. Na czele rodu stała jego starszyzna. Konkretny ród mógł zamieszkiwać różne często odległe miejsca zachowując jednak bardzo silne poczucie jedności, świadomy swoich korzeni, jedności i zasad. Równocześnie na określonym obszarze zamieszkiwało wiele różnych rodów działając wspólnie i harmonijnie dla dobra całej społeczności zamieszkujących określony obszar począwszy od poziomu osady, grupy osad, które moglibyśmy przyrównać do współczesnych gmin itd. do poziomu czegoś co moglibyśmy przyrównać do współczesnych regionów.
Była to struktura oddolna czuli odwrotna do organizacji współczesnych państw wzorowanych na Rzymie.
Pojęcie autonomi nie ma tu zastosowania bo ma ono sens tylko w strukturze odgórnej jakie istnieją we współczesnych państwach tworzonych na wzór Rzymu.
Tak więc spośród starszyzny rodów na wiecu wybierano naczelników, którzy służyli miejscowej społeczności; można przyrównać ich do wodzów znanych u Indian prerii. Taki wódz nie miał władzy aby narzucić cokolwiek swojej społeczności bo i nie taka była jego funkcja, on miał dbać aby wszystko przebiegało we właściwy sposób, nie dopuszczać do konfliktów, organizować prace, łagodzić spory, wszystko opierało się na jego autorytecie, mądrości i zdolności przewidywania za którą był niezwykle szanowany; poza autorytetem nie wiązała się też jego funkcja z żadnymi korzyściami ani przywilejami. Na tej samej zasadzie i w tym samym celu wybierano naczelników wyższego szczebla do książąt włącznie z tym, że książęta mieli dodatkowe funkcje związane z obronnością, a w obliczu zagrożenia jak i organizowania wypraw wojennych nabywali szczególnych uprawnień.
Ponieważ konkretne rody zamieszkiwały różne obszary na poziomie księstw konieczna była bliska współpraca. Jeśli określone “księstewko” było zagrożone czy też organizowało większą wyprawę rozsyłano wicie do innych “rodowców” i książęta łączyli się wybierając wspólnego wodza, który przywodził całości. Trzecim elementem organizacji Słowian byli kapłani. Wszystkie te elementy zazębiały się tworząc na obszarze związanym z określonym sanktuarium określone państweko co widać wyraźnie na późniejszym przykładzie Rugian związanych z Arkoną czy Wieletow związanych z Radogoszczą. Te państewka zorganizowane były w większą strukturę, która istniała co najmniej od czasów zmagań z Awarami a na jej czele stał jeden władca cieszący się wielkim mirem, któremu w przypadku wojny podlegali wszyscy książęta. Było to więc sprawnie funkcjonujące potężne państwo oparte jednak na zupełnie innych zasadach niż współczesne państwa, nie rozumiejąc jego struktury trudno go było dostrzec ponieważ nie istniała scentralizowana odgórna władza jak we współczesnych państwach. Ktokolwiek z zewnątrz wchodzący w kontakty dokonywał tego na poziomie lokalnego księstwa, jego księcia, którego funkcji nie pojmował, błędnie ją interpretując przez pryzmat swojego systemu. Jedność i siła tego państwa manifestowała się w pełnej krasie tylko przy okazji wielkich wypraw wojennych.”

Upadek słowiańskiej wspólnoty opisał Dobrogost tak:

„Rozpad tego państwa na skłócone księstwa dokonał się za sprawą przodków Mieszka, którzy zaczęli łamać tradycję dążąc do zwiększenia władzy księcia na wzór niemiecki co było absolutnie nie do przyjęcia dla naszych przodków. Za czasów Mieszka, który otwarcie zerwał z tradycją, doprowadziło to do zbrojnego konfliktu, szczególnie z potężnymi zachodnimi księstwami, przede wszystkim Wieletami. Ponieważ przez swe zaprzaństwo i wiarołomstwo nie mógł Mieszko liczyć na wsparcie ze strony innych księstw, obrócił się przeciw braciom kumając się z Niemcami i Czechami. Jego zbrodniczą politykę na większą skalę kontynuował Chrobry. Dopiero Mieszko II próbował odbudować dawne państwo, przywracając dawne tradycje i dążąc do sojuszu z Wieletami.
Do tego nie mógł dopuścić ówczesny chrześcijański świat i rozpoczęła się totalna wojna przeciw Mieszkowi II, którego zaatakowały równocześnie: Cesarstwo, Czechy, Węgry i Ruś. Wojnę tę zaczął Mieszko wygrywać a w najtrudniejszej sytuacji znalazło się Cesarstwo Niemieckie. Cesarz zdawał sobie doskonale sprawę, że jeśli do wojny po stronie Mieszka stanie Święty Związek Wieletów, będzie to oznaczało zniszczenie cesarstwa zaś w niedalekiej perspektywie zniszczenie Czech, Węgrów i całej chrześcijańskiej Europy. Jedyną szansą powstrzymania tego było wywołanie w kraju Mieszka wojny domowej, co powiodło się dzięki zdradzie możnowładców i stanięcie ich po stronie Bezpryma wkraczającego wraz z ruskimi wojskami.
Wydawało by się to idealnym momentem do uderzenia na Polskę ze strony cesarza i pozostałych katolickich państw, do czego usilnie namawiała cesarza wiarołomna niemiecka żona Mieszka II,  jednak nie nastąpiło to. Dlaczego?
Powód był bardzo prosty. Uderzenie z zewnątrz z jednej strony zmobilizowało by podzielonych obrońców, z drugiej strony w takiej sytuacji po stronie Mieszka zbrojnie stanęli by Wieleci nie mogący się mieszać w wewnętrzne sprawy Polski, jednak zobowiązani sojuszem stanęli by do walki z zewnętrznym zagrożeniem; a to oznaczało by koniec chrześcijaństwa jako iż cesarstwo i jego sojusznicy nie byli by żadnym przeciwnikiem dla połączonych sił polsko-wieleckich.
Mimo iż w końcu Mieszkowi udało się odzyskać tron, silny opór możnowładców w osłabionym wojną domową kraju nie pozwolił na realizację planu odbudowy Słowiańskiego państwa i połączenia się z Wieletami. Kontynuujący jego dzieło pierworodny syn Bolesław zdołał przywrócić w kraju dawną religię, nie zdążył jednak dokończyć dzieła zamordowany zdradziecko co doprowadziło do kolejnej wojny domowej, wyniszczenia i rozpadu państwa i w konsekwencji na kilka pokoleń nasz kraj stał się lennem niemieckim.
Gdyby jakaś dobra ręka zgładziła Bezpryma zanim skumał się ze zdrajcami, albo utopiła Kazimierza jak był malutki, plan wielkiego Mieszka II by się powiódł i dziś mieszkalibyśmy w wielkiej Słowiańskiej Europie mówiącej jednym językiem, o chrześcijaństwie słyszeli by tylko pasjonaci dawnej historii a świat nie stałby dziś na krawędzi zagłady – niestety historia potoczyła się w najgorszym z możliwych dla świata kierunków.”

Na szczęście, mimo oficjalnego upadku wspólnoty słowiańskiej i narzucenia jej siłą żydo-chrześcijaństwa, Duch słowiański i przywiązanie do pogaństwa nie zaginęły na naszych ziemiach nigdy całkowicie. Wręcz przeciwnie – mimo usilnego katoliczenia Polski jeszcze w XIX wieku Adam Czarnocki (ps. Zorian Dołęga Chodakowski) odnalazł na polskiej wsi żywą pogańską wiarę:

„Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona Bogów zapomnianych.”

Ten sam prekursor odrodzenia Słowiańszczyzny napisał też znamienne słowa:

„Czas przyszły wyjaśni tę prawdę, że od wczesnego polania nas wodą zaczęły się zmywać wszystkie cechy nas znamionujące, osłabiał w wielu naszych stronach duch niepodległy i kształcąc się na wzór obcy, staliśmy się na koniec sobie samym cudzymi.”

Ale nie tylko entuzjasta Słowiańszczyzny pisał o nadal w jego czasach żywym pogaństwie. W raporcie z lustracji biskupiej z 1793 roku we wsi Kałdus na Ziemi Chełmińskiej czytamy:

“…nieliczni mają zwyczaj uczestniczyć w […] nabożeństwie, cały zaś lud, w tych najwięcej prawowierną religię obrażających czasach, częściowo składa ofiary Bachusowi w dolinie wsi Kałdus, a częściowo Wenerze w sąsiednim gaju. Dlatego z takiego też powodu, jak i zniszczenia niniejszej kaplicy, musiał kult zostać przeniesiony do chełmińskiego kościoła parafialnego.”

Jest rzeczą oczywistą, że mieszkańcy Kałdusu nie czcili greckich czy rzymskich bogów. Mieli naszych własnych, słowiańskich. Jedynie żydłak-biskup, który o słowiańskich bogach nie miał zielonego pojęcia, wymienił znane mu z mitologii greckiej i rzymskiej imiona Bachusa i Wenery. W Kałdusie czczono, jak się wydaje głównie Swarożyca (być może Swaroga), Peruna i Kupałę. Oraz naturalnie Boską Matkę Ziemię – Mokosz.

Pamiętać przy tym powinniśmy, ża katoliczenie Kałdusu rozpoczęto już w XI wieku. Był to ważny ośrodek pogańskiego kultu. Thietmar z Merseburga zanotował:

„Owa góra wielkiej doznawał czci u wszystkich mieszkańców z powodu swego ogromu i przeznaczenia, jako że odprawiano na niej przeklęte pogańskie obrzędy.”

Świętą Górę Słowian skatoliczono nazywając ją górą św. Wawrzyńca. Katoliczyli Kałdus po kolei Piastowie, krzyżacy, jezuici. A mimo to ludność uparcie trwała przez długich osiem wieków przy swoich bogach i swojej kulturze.

Zanim jahwistom udało się Polskę kompletnie skatoliczyć, pojawili się ludzie jak Adam Czarnocki. Byli oni  spychani na margines, ale ich zapału dla Słowiańszczyzny jahwistom nie udało się zamordować. Słowiańszczyzna powoli zaczęła opuszczać wiejskie chaty i zagościła w w świadomości wielu Polaków i w literaturze.

Katolicy naturalnie nie chcą pogodzić się z powrotem Słowiańszczyzny i pogaństwa. Zaśmiecają ich propagandą każdą pogańską stronę i wtrącają ich żydłackie trzy grosze, gdzie się tylko da. Podstępnie, lub przez głupotę nawet watykańskiego herszta Wojtyłę nazywają „słowiańskim papieżem”. Tak jakby ten żydłak (koleś żydowskiego globalisty „Zbiga” Brzezińskiego) rzeczywiście miał cokolwiek wspólnego ze słowiańskim Duchem i tradycją. Inni jeszcze identyfikują katolicyzm nie tylko z „patriotyzmem” i „polskością” ale nawet ze Słowiańszczyzną, mówiąc że są katolikami-Słowianami. A przecież Słowiańszczyzna to przede wszystkim przywiązanie do pogańskiego Ducha, pogańskiej kultury i tradycji oraz naturalnej i prastarej wiary Przyrody. A nie żydłackie bajki przywleczone znad Jordanu. Które słowiańskiego Ducha próbowały zamordować.

Niedawno znalazłem blog, którego właściciel dobrze rozpoznaje współczesną politykę zbrodniczych USA i Izraela oraz banksterów.

A mimo to znalazłem u niego jahwistyczną bzdurę. Otóż uważa on, że hymnem państwowym Polski powinna być żydłacka pieśń „Bogurodzica”.

Co można o tym tekście powiedzieć…?

Przede wszystkim propagandowym kłamstwem  kronikarza-jahwisty Długosza było twierdzenie, jakoby pod Grunwaldem nasze rycerstwo idące do boju z katolickim zakonem „Najświętszej Marii Panny” (u rebe Rydzyka dodają  – zawsze dziewicy), śpiewało tę żydłacką pieśń. Otóż w dobie Grunwaldu rycerstwo polskie nadal ślubowało na Słońce i było praktycznie pogańskie:

„Jest rok 1405, za kilka lat rycerstwo polskie ma rozgromić Krzyżaków w bitwie pod Grunwaldem. Tymczasem… Kaznodzieje nadal strofują Polaków za jawne czczenie bogów polskich o imionach Łado, Jasz, Lela, Nyja i Kuj. A będą to robić jeszcze kilkadziesiąt lat! Do tego nie kto inny jak wspomniani polscy rycerze nadal przysięgają na Słońce, które uważają za święte i darzą powszechnym szacunkiem. Następnie w wieku XVI Marcin z Urzędowa wspomina o wciąż obchodzonym święcie bogini Dziewanny (w czas Nocy Sobótkowej), a imię Matki Boskiej wymawia się w tym czasie nadal jako Marza.”

Kult żydówki Miriam w Polsce ugruntował się dopiero po zmitologizowaniu obrony Częstochowy na przywłaszczonym przez fanatycznych żydo- katolików pogańskim świętym miejscu.

W kilku innych  sprawach autor tego tekstu ma zresztą całkowitą rację. Legiony Dąbrowskiego np. były rzeczywiście wojskiem najemnym rzeźnika z Korsyki, który używał ich do podbojów i zniewalania. Do podobnych celów służy zresztą „nasze” obecne wojsko.

Pisałem o tym niedawno tak:

Tutaj pozwolę sobie na pewne porównanie. W czasach 45 lat istnienia PRL polskie wojsko jeden jedyny raz użyte zostało do pomocy w agresji – podczas pacyfikacji Czechosłowacji przez  wojska Układu Warszawskiego. Ale naszych żołnierzy nie zmuszano wtedy do prowadzenia rzeczywistych działań wojennych i po dwóch miesiącach udziału w roli statysty w tej inwazji  żołnierze LWP wrócili do Polski.
A w o połowę krótszej historii III Rzydopospolitej polskie wojsko było wykorzystywane do okupacji Iraku, nadal pomaga w okupacji Afganistanu – gdzie nie jest statystą. No i stacjonuje w Kosowie nadzorując nielegalne oderwanie tej prowincji od Serbii.
To jednak milionom Polaków nie przeszkadza.
Kiedyś Polacy bili się pod hasłem “za naszą i waszą wolność”. Choć nie zawsze było to zgodne z prawdą. Szwoleżerowie pod Samosierrą pomogli Napoleonowi w spacyfikowaniu zbuntowanej przeciwko Korsykaninowi Hiszpanii.
Dzisiaj polskie wojsko działa w myśl zasady “nas zniewolili, to i my was pomagamy zniewalać”.

„Pokojowa misja” w Afganistanie jest oczywistą zbrodniczą okupacją, do której „nasze” wojsko wykorzystują banksterzy.

Autor ma rację co do udziału masonów w Legionach, oraz że kościół zawsze potępiał masonerię.
Tylko autor nie zastanowił się, dlaczego kościół to robił i nadal robi…

Masoneria powstała w czasach ucisku ogromnych rzesz społeczeństw przez garstkę uprzywilejowanej arystokracji i chciwy majątku i władzy kler, w czasach fanatyzmu religijnego, zwłaszcza katolików broniących wpływów Watykanu w Europie. Katolicyzm był fundamentem feudalizmu, społeczeństwa stanowego i ucisku wyłączonych spod prawa chłopów. Hasła masonerii – braterstwo i równość ludzi, doskonalenie siebie i naprawa stosunków międzyludzkich były zagrożeniem dla niesprawiedliwego systemu i zagrożeniem dla potęgi kleru i Watykanu.  I z tego właśnie względu katolicy od początku traktowali masonerię jako wroga i jako zagrożenie.
Na marginesie dodam…
Ogromna większość masonów nigdy nie przekracza trzech najniższych stopni wtajemniczenia. Byli i są to często poczciwi ludzie wierzący w hasła i ideologię masonerii (braterstwo i równość ludzi, doskonalenie siebie i naprawa stosunków międzyludzkich).
Jedynie wierchuszka masonerii została zwasalizowana i wciągnięta na żołd przez banksterską sitwę. Manipulowała ona dołami bez wiedzy naiwnych i dobrodusznych najczęściej szaraczków masońskich. Nie jest to jednak powód, aby masonerię całkowicie dyskredytować.
Ponadto znaczenie masonerii w globaliźmie jest mocno przeceniane.
Wysoko wtajemniczeni masoni byli i są wykonawcami poleceń banksterów, a nie decydentami w światowym spisku.
Doły masońskie najczęściej o powiązaniu ich “przywódców” z banksterami nie wiedzą.

Masonerii zarzuca się żydowski rodowód. Tak robi np. H. Pająk. On sam jest katolikiem. Niekiedy powołuje się nawet na żydłackie „proroctwa” i „objawienia”. W jego katolickim zaślepieniu nie dostrzega on, że katolicyzm ma jeszcze bardziej żydowski rodowód – jest po prostu zaadoptowanym przez Szawła/Pawła dla nieobrzezanych Goim judaizmem.

Autor tekstu o „Mazurku” i „Bogurodzicy” kończy jego tekst niezwykle „patriotycznie”:

„Bogurodzicę” śpiewali nasi przodkowie na polach Grunwaldu. No, nie! Pieśń, z którą łączy się klęska germaństwa a wiktoria polska, nie może być hymnem! Nie w dzisiejszych parchatych czasach!”

„Bogurodzicy”, jak już wspomniałem, nie śpiewano pod Grunwaldem. Jest to ordynarne, katolickie kłamstwo. A Grunwald był zwycięstwem praktycznie nadal nieomal całkowicie pogańskiej Polski i pogańskiej Litwy nad niemieckim KATOLICYZMEM.

Zapomina natomiast autor, że sam katolicyzm jest jak najbardziej „parchaty”. A zwłaszcza jego fundament, czyli żydowska biblia. Szczególnie zaś rasistowski ST, gloryfikujący plemiennego ludobójcę Jahwe, m.in za to, że pomagał swojemu „narodowi wybranemu” okradać i masowo mordować Goim.

W ostatnim zdaniu:

„Jest to patriotyzm koszerny, bez Boga, bez religii, bez polskości, a jedynie z polskojęzycznymi marionetkami na usługach nieznanych/znanych panów ciemności”

„Bogiem” jest dla autora naturalnie plemienny Jahwe, a patriotyzm utożsamiany jest przez niego z żydowską dżumą rodem znad Jordanu.

Czyż nie jest to w sumie dziwne? Współczesne spiski i oszustwa propagandowe właściciel blogu wyłapuje bezbłędnie. Ale największego oszustwa ideologicznego w dziejach ludzkości – wymyślenia i podrzucenia żydo-chrześcijaństwa rzymskim Goim autor nie dostrzega. I tę żydowską ideologię udrapowaną w religię uważa za „polski” patriotyzm.

Czyż hymn Polski nie powinien być słowiański?

A nie o żydówce Miriam…
.
opolczyk
.
ps.
A’propos żydówki Miriam…
Otrzymałem właśnie od nieznanej mi osoby (nie wiem skąd miała ona mój adres elektroniczny) adresowany m.in do IPN (sekretariat.ipn; oddzial.gdansk) takiej oto treści maila:

Dziś w imieniny Marii, Matki Bożej Częstochowskiej rzucono w nią dwie bomby spreparowanej nitrogliceryny zwanej w „Smoleńsku” materiałem wysoko kalorycznym. Świat modli sie o 21 na Apelu Jasnogórskim z TRWAM o łaskę wybaczenia Polsce, współczesnej Sodomie, Gomorze….. podaj zachętę do modlitwy dalej…

Krzysztof

Jak widać, żydłactwo jest w amoku…

Odpisałem tak:

Nie wiem, jak znalazłem się na pańskiej liście adresowej, ale żydłacka propaganda mnie nie interesuje.

Kult żydówki Miriam jest dla mnie obmierzłym gusłem i kołtuństwem. Z dumnych Słowian uczyniono Polaków niewolnikami żydowskich bzdur, bajek i mitów znad Jordanu.
Od kilku wieków Polactfo modli się do tej żydówki. Od czasu, gdy Jan Kazimierz ogłosił ją „królową Polski”, nasz słowiański kraj dotykały nieszczęścia za nieszczęściami A Polska utraciła 2/3 jej ówczesnego terytorium.
I tyle dało nam królowanie tej żydówki.
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/08/24/miriammaryja-krolowa-polski/
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/08/22/nieustajacy-triumf-mitologii-zydowskiej/
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/10/01/czestochowa-demaskowanie-katolickiej-mitologii/

Polecam jeszcze wypowiedź biografa Rothschildów o żydo-chrześcijaństwie:
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/10/chrzescijanstwo-widziane-oczami-biografa-rothschildow/

Oraz dodatkowo garść informacji o żydłackiej propagandzie jahwizmu:
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/11/26/propaganda-jahwizmu/

ps.
ps. A sądząc po adresatach tego maila, biurach IPN, wnoszę, iż uważa pan zapewne, że instytucja ta ma uprawiać kult żydówki Miriam i przyłączyć się do modłów.
Czyż do was, żydo-katolików nie dociera, że jesteście odmóżdżonymi żydłakami i renegatami słowiańskiego Ducha i kultury naszych praprzodków?

.

precz z jahwizmem

.

Ręce Boga

Reklamy

7 thoughts on “Słowiańska Polska

  1. Na lekcjach historii (o ile jest ona w ogóle jeszcze wykładana i o ile można nazwać ją “historią” a nie indoktrynacją)

    „Biblia jest dla WSZYSTKICH. Nie ma wyboru weź se to albo tamto. Nie ma. Nie ma innego klucza do rozumienia niż BIBLIA wszystko inne jest złe i pochodzi od Szatana. Pomijając tzw. elementy chrześcijańskie w świecie przedchrześcijańskim które są oznaką łaski danej poganom i te elementy można przejąć. Pogańska filozofia, pogańskie święta i choinki. To są chrześcijańskie elementy w świecie przedchrześcijańskim. „-vrr

    „Tego, o czym właśnie napisałeś, uczy się nawet w szkołach. Sama miałam wątpliwą przyjemność mieć w czasie studiów zajęcia z filozofii, podczas których pan profesor wykładał (bo to były wykłady, nie tzw. “ćwiczenia”), że filozofowie greccy (np. Arystoteles) antycypowali chrześcijaństwo.
    Ale prawdziwym mistrzostwem w wykonaniu owego profesora było uczynienie chrześcijanina z Nietzschego. Tak wszystko ponaciągał, ponaginał, bezlik kotów ogonami powykręcał, że mu się to (przynajmniej wg własnej oceny) udało.”-Joanna

    😀 Plagiat nie jest plagiatem tylko antycypacją 😀

    Nagram sobie zaraz płytę z cudzymi utworami i wydam jako własna twórczość
    a kiedy autorzy tych utworów posądzą mnie o kradzież to im powiem
    że mnie antycypowali i to oni mają mi wypłacić odszkodowanie,neomuzycy

    Sokrates również antycypował ‘naukę’ kościoła twierdząc że Ziemia jest okrągła
    Budda antycypował Jahwe wymawiając słowo “prawda”.
    No co tam jeszcze jest fajnego co może być tylko nasze?
    Hermes powiedział że “Jako na górze tak i na dole”,antcypator.

    Lubię to

  2. Historyk i znawca religii J.B. Russell powiedział:

    W Europie toczyły się dziesiątki tysięcy procesów [czarownic], pokolenie za pokoleniem – w czasach, kiedy malował Leonardo, komponował Palestrina i pisał Szekspir (1977)

    Czarownice i ich praktyki istniały od wieków, chociaż w kontekście zupełnie odmiennym od tego, jaki zrodziła nowożytna krucjata przeciwko czarownicom. Stary Testament raczej ignoruje tę sprawę, poza opisem spotkania króla Saula z czarownicą z Endor, oraz wprowadzonym nakazem: „Czarownicy żyć nie dopuścisz” [Wj, 22:18]. Poza tym jednak i w sposób zdający się dziwnie przeciwstawiać temu prawu, osoby parające się magią ukazywane są w Biblii w zaskakująco neutralnym świetle. Nie ma żadnego ustalonego wyobrażenia ani objaśnień na temat czarownic i czarowników, diabłów ani jakichkolwiek demonicznych istot. Świat Starego Testamentu jest w istocie światem zaskakująco pozbawionym wszelkiej prawdziwej duchowości.

    W starożytnej Grecji i Rzymie magia miała przywoływać deszcz, wstrzymywać burze gradowe, odpędzać chmury, uspokajać wiatr, sprowadzać urodzaj, zwiększać bogactwo, leczyć chorych i tak dalej. Można było jej użyć także przeciwko wrogom w celu pozbawienia ich możliwości osiągnięcia sukcesu. Wierzenia te, inspirowane naukami Pitagorasa, zaczerpniętymi z północnoeuropejskiego druidyzmu, były powszechne w świecie antycznym i generalnie „dobra magia” była legalna i potrzebna, potępiano zaś i karano za praktykowanie „złej magii”. Państwo wspierało nawet tych, którzy rzekomo zajmowali się „dobrą magią”. Wszystko zależało więc od tego, jaką opinię zyskał czarownik. Tak też zapewne było z Joanną d’Arc, którą Anglicy uznali za czarownicę, natomiast we Francji została kanonizowana.

    http://pracownia4.wordpress.com/2011/02/04/czarownice-komety-i-kataklizmy-planetarne-3/

    Lubię to

    • “13 tysięcy lat temu, pod koniec października, kometa niemal unicestwiła ludzkość, zaś szczątki tego ciała niebieskiego przyczyniły się później do powstania judaizmu, chrześcijaństwa i islamu, a następnie do narzucenia chrześcijaństwa zachodniemu światu. Jeszcze później te same kometarne szczątki sprowadziły Czarną Śmierć oraz prześladowania czarownic i czarowników.”

      Lubię to

    • Bardzo sceptyczny stosunek do Starego Testamentu, jako do absurdalnego zbioru żydowskich klechd i legend, miał genialny pisarz Lew Tołstoj, którego za jego Spowiedź biskupi cerkwi prawosławnej wyklęli. Autor Wojny i pokoju m.in. pisał:

      „Historia święta zaczyna się od opisu, jak to Bóg, istniejący wiecznie, stworzył z niczego przed sześcioma tysiącami lat niebo i ziemię, jak potem stworzył zwierzęta, ryby, rośliny i wreszcie człowieka Adama i żonę jego Ewę, uczynioną z jego żebra. Mamy następnie podane, jak to Bóg, bojąc się, aby Adam z żoną nie jedli jabłek z drzewa, mającego czarodziejską siłę obdarzania potęgą, zabronił im jeść tych jabłek; jak to, nie bacząc na ten zakaz, pierwsi ludzie zjedli jabłko i zostali za to wypędzeni z raju i jak za to samo zostało następnie przeklęte całe ich potomstwo, przeklęta ziemia, która odtąd zaczęła wydawać trujące rośliny. Mamy potem opisane życie potomków Adama, którzy tak znikczemnieli, iż Bóg zmuszony był ich potopić i to nie tylko ludzi, ale i zwierzęta, a zostawił tylko jednego Noego z rodziną i z zabranymi do arki zwierzętami. Mamy dalej opisane, jak to ze wszystkich ludzi, którzy się po potopie rozrodzili, Bóg wybrał Abrahama i zawarł z nim przymierze, według którego Abraham zobowiązał się uznawać Boga za Boga i na dowód tego zaprowadzić obrzezanie, a w zamian za to Bóg zobowiązał się obdarzyć Abrahama licznym potomstwem i popierać go i jego potomków. Potem mamy opowiedziane, jak to Bóg, protegując Abrahama i jego potomków, czynił w ich Interesie same nadzwyczajne rzeczy, zwane cudami i popełniał zarazem najbardziej wyszukane okrucieństwa.

      W ten sposób cała ta historia, z wyjątkiem naiwnych (jak odwiedziny Abrahama przez Boga i dwóch aniołów, ożenek Izaaka i inne), niekiedy niewinnych, lecz częściej nieetycznych opowieści (jak oszustwo umiłowanego przez Boga Jakuba, okrucieństwa Samsona, przebiegłość Józefa), cała ta historia, począwszy od klęsk zesłanych przez Mojżesza na Egipcjan i wymordowanie przez anioła wszystkich ich pierworodnych, do ognia, który zniszczył 250 buntowników, do zapadłych w ziemię Kore, Datana i Abirona, do zniszczenia w ciągu kilkunastu minut 14.700 ludzi, do rżniętych piłami wrogów tępionych przez Eliasza (wziętego na ognistym wozie do nieba) ofiarników i Elizeusza, przeklinającego wyśmiewających się z niego malców – oto szereg cudownych wydarzeń i przeraźliwych przestępstw, dokonanych przez naród żydowski, jego wodzów i samego Boga.

      Jeżeliby cała ta historia Starego i Nowego Testamentu była wykładana jako zwykła powiastka, wtedy mało który z wychowawców odważyłby się opowiadać ją dzieciom lub dorosłym, których, chciałby oświecić. Powiastka ta jednak uważana jest za nie nadającą się do roztrząsania przez ludzi, jako zawierająca jedynie prawdziwe opisanie świata i jego praw, jako najbardziej wierne odtworzenie życia dawniej żyjących ludzi i tego, co należy uważać za dobre, a co za złe, o istocie i własnościach Boga i obowiązkach człowieka. Mówi się o książkach szkodliwych. Lecz czyż jest w chrześcijańskim świecie książka, która by przyniosła więcej szkody ludziom niż ta okropna książka, zwana „Historią świętą starego i nowego przymierza”?

      …Dla człowieka, któremu wtłoczono do głowy jako najświętszą prawdę, wiarę w stworzenie świata z niczego przed sześcioma tysiącami lat, a następnie w arkę Noego, która pomieściła wszystkie zwierzęta, w upadek Adama, w niepokalane poczęcie, w cuda Chrystusa i poniesioną przezeń ofiarę na krzyżu dla ludzkiego zbawienia – dla takiego człowieka wymagania rozumu nie są obowiązujące i taki człowiek nie może potem uwierzyć w żadną inną prawdę. Jeżeli możliwą jest trójca, niepokalane poczęcie, odkupienie ludzkości przez krew Chrystusa, staje się możliwym wszystko i potrzeby rozumu są zbyteczne.

      Wbijcie klin pomiędzy deski podłogi spichlerza. Choćbyście potem nie wiem ile sypali weń zboża wszystko wyleci. Podobnie jest z głową, w którą wbito klin trójcy, czyli Boga, który stał się człowiekiem i swoim cierpieniem odkupił ludzkość, a następnie znowu wrócił do nieba – w głowie tej nie utrzyma się potem żadne rozsądne, trzeźwe pojmowanie życia.

      Syp ile chcesz ziarna do spichlerza z dziurawą podłogą, wszystko ci wyleci. Kładź, co chcesz w głowę, która raz przyjęła na wiarę rzeczy bezsensowne, nic się w niej nie ostoi.”

      Nie tylko hierarchowie cerkwi prawosławnej, ale też liczni pisarze żydowscy mieli te słowa Tołstojowi za złe, ogłaszali je wręcz za manifestację antysemityzmu.

      http://wiernipolsce.wordpress.com/2012/07/07/5564/

      Polubione przez 1 osoba

  3. Jest to ewidentne fałszowanie naszej historii oraz okradanie nas z pięknej, rdzennej,etnicznej kultury i tradycji którą kk naśladuje a którą w oryginalnej wersji tempi nazywając”pogaństwem”(definiowanym wg własnych wygód)czyli zabobonem .

    Lubię to

  4. MEZAMIR,

    Twoje wykłady tutaj przyprawiają mnie o pewne onieśmielenie. Albowiem nie jestem w stanie podążyć za Twoją wiedzą i skupieniem.
    Czasem coś chwytam, a czasem wszystko mi umyka.

    Mezamir, jakże tu się ostałeś?

    Ja tak sobie myślę, że my wszyscy kiedyś razem się spotkamy.
    I to będzie ten Słoneczny Krąg.

    Tymczasem przytulam Was do mojego słowiańskiego serca.

    Gerwazy

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.