Obcym bogom

.

mitologia1

.

Hen, daleko w obcym kraju, gdzieś wśród pustyń, martwych mórz
Mieszkał sobie jeden wielki, mocny i jedyny bóg,
Miał proroków i kapłanów, żółtych ksiąg niejeden zwój,
Przed oczami niegodnymi chronił się za gruby mur.

A mój bóg brzozowo-siwy mieszka tuż za progiem mym,
Nie odmówi mi gościny w noc pogodną czy w dzień zły,
A mój bóg dębowo-złoty kroków parę do mnie ma
Nie raz w progach moich bywał w słońca żarze, w deszczu, mgłach.

Hen, daleko w innym kraju ponoć żyje taki bóg
Wśród kobierców, wież, filarów… Prawdę jedną słychać tu:
Że największy i że raju właśnie on otworzy drzwi,
Czarnookie cud-piękności na spotkanie wyjdą ci.

A mój bóg błękitnoskrzydły z polnym ptakiem za pan brat,
Tęczy krople mi przynosi, kiedy szary widzę świat,
A mój bóg wśród jezior toni perkozowi mości dom,
Nocą pośród trzcin siadamy – żab tysiące, ja i on.

Kiedy znów z obcego kraju przyjdzie inny jakiś bóg,
Powie że jedyny, wieczny i że jemu tylko hołd,
Jak mu powiem, że ta ziemia boga już swojego ma?
Niejednego, tutejszego jak to słońce, ziemia, wiatr.

Bogi me srebrzysto-złote, bogi dębów, siwych brzóz,
Bogi me błękitnoskrzydłe już na zawsze bądźcie tu!
Niech się stanie, niech się spełni starej baśni święty zwój.
A wydartych lat tysiące razem z nami piszcie znów.

http://www.rbi.webd.pl/phpBB/viewtopic.php?f=5&t=11764

.

.
dęby

.

Powyższy wiersz i link do niego podrzucił w komentarzu Mezamir. Niestety nie znam autora wiersza i nie mogę podać jego nazwiska.

.

opolczyk

.

 

precz z jahwizmem

.

images

Reklamy

9 thoughts on “Obcym bogom

  1. Piękne, obraz a wiersz. Poezji nie czytam zbyt często, ale ten wiersz z miłą chęcią.

    Lubię to

  2. KRĄG SEZONÓW

    PRZESILENIE ZIMOWE
    Gdy ciemność kładzie się
    na kocu krystalicznego śniegu,
    a gwiazdy są jak kłujące refleksje
    o przyczynie w umyśle Stworzenia,
    otaczamy palenisko, aby
    poranek zastał dzieci rozgrzane.
    Smakujemy dary minionego lata,
    kukurydzę, fasolę i dynię.
    Przy zimowym stole czynimy dzięki
    i wielbimy Stworzenie cichym śpiewem,
    a potem i my kładziemy się pod futrami,
    żeby śnić obietnicę jutra.
    O poranku upojnie rześkim, aż
    dzieci korci do głośnej zabawy,
    klony wzywają nas podnoszącym się sokiem
    i cały naród odpowiada.
    Nic tak uroczystego jak
    ogniska słodkiego obozu przez całą noc.

    ZRÓWNANIE WIOSENNE
    Dzień i noc równe sobie.
    Z ciszy co wydawała się wieczna,
    pierwszy huk przedzierającego się
    grzmotu znad rzeki. Z uśmiechem
    starzec natłuszcza trzonek motyki
    i nasłuchuje tego wspaniałego ciepłego wiatru.
    Stworzenie to pieśń, mała strużka zamieniona
    w bulgot, w śpiewne mlaskanie wody.
    Wiatry, które zmusiły śnieg do topnienia,
    niosą burzowe chmury na ramieniu.
    Zielone wyspy pokazują się na grzbiecie żółwia
    z traw śpiących długo pod śniegiem.
    Świt sezonu pełnego chwały, kwiaty
    zlane w płynne fale barw.
    Smak poziomek, odgadnięty
    w ich kwieciu, mocny i żyzny
    zapach gleby, nad którą się pochylamy,
    wzruszając ziemię pod kukurydzę.

    PRZESILENIE LETNIE
    Przyjdźcie, weźcie dzieci. Niech
    poczują przez chwilę rytm
    motyki. Niech doświadczą
    cudu zielonych kiełków wystrzeliwujących
    z ziemi danej nam
    przez Stworzenie w opiekę.
    Ciało, umysł i duch bliskie
    pęknięcia od dojrzałych słodkich jagód,
    pierwszej zielonej fasoli i kukurydzy.
    Czynimy dzięki, bez końca. Bliźniacze
    pojęcie Przyczyny i Pokoju widać
    w każdym ziarnie kolby kukurydzy.
    Może naprawimy nasze domy
    jak te bobry żyjące w sąsiedztwie.
    Dzieci nurkują jak wydry,
    ich śmiech dociera do nas,
    przyłączamy się do nich na chwilę
    w te najgorętsze dni lata.

    ZRÓWNANIE JESIENNE
    Znów dzień i noc równe sobie
    i czarny niedźwiedź zaczyna odkładać tłuszcz.
    My zaczynamy zbierać dojrzałe plony
    do spichrzów na zimę. Nasi starcy
    wybierają i starannie przechowują
    nasiona do sadzenia na jutro.
    Ta święta pieśń rozstania,
    sucha kukurydza szeleści na wietrze.
    U jej stóp ogromne, pękate dynie.
    Nad nami niebo ciemnieje od
    wielkiego przelotu ptaków.
    Przerywamy, by znów złożyć podziękowania.
    Drewno ułożone wysoko pod domami,
    chodzimy po trzeszczącej, zżółkłej,
    zmarzniętej trawie. Wieczór woła nas
    łagodnie kojącym śpiewem. A niebawem
    pierwsze wielkie płatki śniegu
    zawołają nas na spoczynek pod zimowym futrem.

    Lance Henson

    Lubię to

  3. Janusz Reichel
    Katedra Filozofii Ekologicznej PL
    fragment tekstu:

    Ekofilozofia jako nowa astrologia
    przedruk z …I ty możesz ocalić Ziemię

    Nasze ciała są nastrojone według ogólnej harmonii wszechświata. Jeśli wykraczamy przeciwko niej, wykraczamy przeciwko sobie. Zagłuszając swoje związki z Ziemią, zagłuszamy siebie.
    Żyjemy w naszym sfrustrowanym świecie na oślep. Wsłuchaliśmy się nie w to tętno, którym pulsuje Wszechświat. Żyjemy niewłaściwymi rytmami. Od kupna jednej luksusowej zabawki do kupna następnej, jeszcze bardziej luksusowej; od kolejnego odcinka serialu w telewizji do następnego; od awansu do awansu; od wypłaty do wypłaty. Kosmos zaprasza nas do falowania w takt innych rytmów. W takt wschodów i zachodów Słońca, w takt pełni Księżyca, pór roku i tysiąca innych bardziej subtelnych melodii. Nasza cywilizacja zepchnęła poczucie więzi z Ziemią (a poprzez Ziemię z całym Kosmosem) w najgłębszą sferę naszej nieświadomości. Przywrócenie jej do sfery świadomego odczuwania będzie powrotem do właściwych relacji między człowiekiem a otaczającym go światem, będzie istotną częścią kampanii zmierzającej do uzdrowienia Ziemi, do uzdrowienia człowieka. (…)
    Uzdrowienie Ziemi wiedzie przez uświadomienie sobie związków, jakie nas z Nią łączą, wiedzie przez głęboką przemianę świadomości w kierunku współodczuwania wraz ze wszystkim, co nas otacza, wiedzie przez dotarcie do istoty nas samych.
    Ekofilozofia jest takim lekarstwem, jest nową astrologią, która mówi: twoją Planetą jest Ziemia, żyj tak, abyś mógł słyszeć, o czym mówią z nią Gwiazdy i abyś mógł słyszeć – bez pośrednictwa astrologów – co one chcą ci powiedzieć.

    NAWET KROPLA WODY MA ABSOLUTNĄ WARTOŚĆ
    Zgodnie z doświadczeniem zen, świat nie jest na zewnątrz nas. Ja jestem światem. Nikt z nas nie jest częścią świata, każdy z nas jest światem. Dlatego kiedy niszczę lub zanieczyszczam środowisko, wówczas niszczę siebie samego: zanieczyszczam siebie samego.
    W treningu zen staramy się również być bardzo ostrożni, by niczego nie marnować; nie marnować wody i nie używać jej więcej niż jest to potrzebne, oczywiście nie marnować pożywienia – jeżeli w klasztorze zen ktoś zastawi jedzenie na talerzu, zostanie za to skrytykowany: nie zostawiać włączonego światła, kiedy nie jest konieczne, nie niszczyć książek – łamiąc na przykład kolejne książki przy rozkładaniu ich grzbietem do góry. Jeżeli coś takiego uczynisz w ośrodku albo w klasztorze zen, niechybnie otrzymasz naganę.
    Powód takiego postępowania nie jest czysto ekonomiczny. Jego natura sięga znacznie głębiej. Bycie obojętnym na absolutną wartość każdej rzeczy we wszechświecie oznacza wzmacnianie swojego ego. Nawet kropla wody ma absolutną wartość i dlatego marnowanie oznacza krzewienie ego. A wtedy nasze ego rośnie, staje się sprawcą coraz większego cierpienia nas i innych. Tak właśnie rodzi się cierpienie. (…)
    Współczesny człowiek (…) żyje pod większym naciskiem i presją, albowiem żyje w zanieczyszczonym środowisku, w przeludnionych społecznościach, kiedy kurczą się zasoby naturalne. Jeśli chodzi o zanieczyszczenie – to zen zajmuje się źródłem zanieczyszczeń – zanieczyszczeniem umysłu przez umysł. A jeżeli chodzi o ekologię – związek człowieka ze środowiskiem, to zen zawsze uczył niepodzielności człowieka i przyrody. Każde niszczenie przyrody jest niszczeniem człowieka. Rzeczą najważniejszą jest utrzymanie wewnętrznej jedności miedzy człowiekiem a przyrodą. Zen uczy, że każdy człowiek powinien raz w roku zasadzić drzewo i ma to głębokie znaczenie na wielu poziomach naszej egzystencji. (…) Jeśli staniemy się obojętni w stosunku do małych rzeczy, wkrótce staniemy się obojętni w stosunku do ludzi. Osoba, która stale coś marnotrawi, jest bardzo egoistyczną osobą, często jest to również osoba agresywna. Bywali mistrzowie zen, którzy unikali nawet nadepnięcia na źdźbła trawy, ponieważ byłoby to zanieczyszczeniem tego źdźbła. Pierwszym przykazaniem buddyzmu zen jest nie zabijać. Wszystko ma prawo do swojego życia. Świat nie istnieje dla przyjemności człowieka ani dla jego wygody. Świat istnieje dla każdej istoty, która w nim żyje i nie mamy prawa odbierać życia żadnej istocie z wyjątkiem chwil, kiedy się bronimy. W Wietnamie było wielu mnichów buddyjskich, którzy woleli odebrać sobie życie, poświęcić swoje życie niż odbierać je innym. Sokrates powiedział: lepiej jest cierpieć zło niż czynić zło.

    Lubię to

  4. te przedrostki EKO, śmierdzą !!!!globalizmem i depopulacją !!!, wszak zasoby Ziemi są są poddane na pewno nie nam.

    Słyszałem o określeniu EKOpolityka, której celem jest posprzątanie świata z ….. ludzi !!!. Mają na Ziemi zostać psychole z garstką wyselekcjonowanych niewolników.

    Puki co gojom się wmawia, że nie będą wąchać smrodu z rurki wydechowej i będą zdrowsi. W międzyczasie zatrutą żywnością doprowadzi się do powszechnej bezpłodności i umieralności na raki. Ale o tym cichosza 🙂

    W bielsku jest wybitny specjalista od EKOpolityki. Profesor , nauczyciel EKOciemnoty dla gojów. Na fuchę dorabia jako ekspert doradzający żydom jak skuteczniej zrobić gojów w ciula sorki jest doradcą antypolskich organizacji żydowskich w Polsce .

    Mezamirze, to nie do Pana piję chociaż widać że daje się Pan nabierać na te globalistów sztuczki, niby w obronie Matki Ziemi.

    Lubię to

  5. Czyli na złość rodzicom odmroźmy sobie uszy? 😉
    Ja tam nie wiem kto się ekologią interesuje
    ale napewno ekologia nie jest własnością żydów 😀
    Też się nią interesujmy zamiast oddawać bez walki.

    Tutaj bardzo fajna akcja
    http://www.stopquadom.pl/

    Popieram,u mnie tez robi się z lasu pobojowisko dla dzieci bogatych rodziców.
    Nie wiedza co ze sobą zrobić więc im tatusiowie kupują śmierdzace graty którymi później bachory bez wyobraźni ryją zieleń,straszą zwierzęta i zatruwają powietrze.

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.