Dezinformacyjna klasyka

.
Akurat, gdy parę dni byłem w Polsce z b. ograniczonym dostępem do internetu ciekawy komentarz z dwoma filmami wrzucił Słowianin.

Nie dziwi mnie przy tym, że pierwszy film zrealizowany został przez koczowniczą platformę dezinformacyjną – Nowy Ekran.

.

.

Na marginesie dodam, że cytat Goryszewskiego doskonale pokazuje mentalność gorliwego żydo-katolika:
“Nie jest ważne czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt. Najważniejsze, żeby Polska była katolicka.”

Tacy właśnie są żydłacy/jahwiści – dominacja ich dżumy duchowej rodem znad Jordanu jest dla nich najważniejsza. Prędzej doprowadzą do upadku państwa (co już raz zrobili w XVIII wieku) niż zrezygnują z ich szkodliwego, żydowskiego zabobonu.

Ale wracam do pierwszego filmu…

Szczucie na Rosję i wmawianie Polakom, że elyty III Rzydopospolitej są agenturą Gazpromu (czytaj – Rosji) to jedno z naczelnych zadań NE. Tylko nieliczni blogierzy tej koczowniczej platformy dezinformacyjnej w owym propagandowym oszustwie nie biorą udziału.
Zanim wypunktuję oszustwa Witolda Michałowskiego pozwolę sobie na pewną uwagę ogólną. Otóż w wielu wypowiedziach owego muzułmanina przebija taki oto obraz ogólny – Polska jest ograbiana przez Gazprom.
Nie neguję, że kontrakt zawarty z Gazpromem (o tym za chwilę) jest po prostu złodziejski i że Polska w sprawie ceny za gaz jest przez Rosję traktowana po macoszemu. Ale wysoka cena za gaz to wina przede wszystkim wściekłej propagandowej nagonki na Rosję uprawianej w Polsce. Oraz wiodącej roli naszego zniewolonego unijnego baraczku (zwłaszcza w czasach Kalksteina w Belwederze) we wszelkich możliwych antyrosyjskich zadymach i prowokacjach.
To że dostawa gazu jest w rękach Putina narzędziem nacisku (oraz kar) w stosunkach gospodarczych i politycznych jest oczywiste. Ja na jego miejscu robiłbym identycznie – państwa najbardziej wrogo do mnie ustosunkowane „karałbym” najwyższą ceną i odwrotnie – państwa sojusznicze i przyjacielsko nastawione do mnie premiowałbym tanim gazem.
Przypomnę jeszcze w tym miejscu, że w czasach konfliktu Wschód – Zachód USA stosowała podobne narzędzie nacisku na politykę wielu państw, przyznając im lub wycofując tzw. „klauzulę największego uprzywilejowania„.

Istotne jest to, że w porównaniu do ograbienia Polski w ramach bandyckiego oszustwa nazwanego „planem Balcerowicza” straty spowodowane drogim gazem z Rosji to zaledwie „grosze”. Koczowniczy plan Balcerowicza ograbił wszystkich Polaków z oszczędności, gospodarkę doprowadził do stanu masy upadłościowej, którą następnie za bezcen rozszabrowano. Ten szaber na niespotykaną w u nas przeszłości skalę trwa nadal. Nawet roszczenia przedsiębiorstwa holokaust są znacznie bardziej złodziejskie i szkodliwe dla nas niż kontrakt gazowy z Gazpromem.

Dezinformacyjnym oszustwem Michałowskiego jest przemilczenie wszystkich najistotniejszych faktów dotyczących kontraktu z Gazpromem zawartym w roku 1993. W owym czasie Polska była już okupowana przez koczowniczą sitwę. Jak wiemy w Magdalence i przy okrągłym stole koczownicy z PZPR dogadali się za aprobatą koczowników z episkopatu z koczownikami z Solidarności. Uknuto plan oszukania i ograbienia Polaków oraz wyrwania Polski z bloku wschodniego i oddania jej w łapska zachodnich pobratymców w pełni kontrolujących i okupujących USA (Duży USrael) i bilderbergowską Unię Jewropejską.
Dodatkowo, po rozpadzie ZSRR (który to fakt Putin nazwał największą geopolityczną katastrofą XX wieku – bo zniknęła jedyna realna siła stawiająca opór światowej lichwie) na Kremlu urzędowała wiecznie pijana marionetka żydowskich oligarchów – Jelcyn.
Gazprom ponadto w roku 1992 stał się spółką akcyjną. A ponieważ Rosjanie zostali podobnie ograbieni jak Polacy, właścicielami akcji Gazpromu była koczownicza sitwa.

Podpisanie wybitnie niekorzystnej dla Polski umowy pomiędzy  agenturalnym wobec banksterów „żondem” Hanny Suchockiej i kontrolowaną przez koczowniczą sitwę spółką akcyjną Gazprom był jednym z elementów szabrowania Polski. „Polscy” agenci globalnej koczowniczej sitwy napychali państwowymi pieniędzmi kieszenie  koczowniczych akcjonariuszy tej samej globalnej sitwy. Tylko tyle i aż tyle.

Dopiero po mądrym posunięciu Putina w roku 2005 (wymuszona politycznym naciskiem Kremla fuzja kontrolowanego przez państwo Rosneftu i „wymiana akcji” Rosneftu i Gazpromu) w większości akcje Gazpromu kontroluje Rosja a nie koczownicza sitwa.
I dopiero po 2005 roku zaczęto w me(n)diach przebąkiwać o szkodliwym kontrakcie z Gazpromem. Wcześniej – gdy zyski z łupienia Polski lądowały w koczowniczych kieszeniach, me(n)dia o tym nie informowały.
Przy czym wierchuszka PiS bardziej zajęta była wypełnianiem dyrektyw płynących z Tel Awiwu i Waszyngtonu, a dotyczących wspierania wszelkich antyrosyjskich zadym. Tej agenturalnej wierchuszce nawet nie przyszło do głowy renegocjować szkodliwy kontrakt. Jakiekolwiek paktowanie z Rosją, a tym bardziej proszenie jej o złagodzenie warunków sprzedaży gazu byłoby  w oczach Kalksteinów hańbą i upokarzaniem się przed naszym wschodnim sąsiadem.
Dopiero PO (równie jak PiS agentura globalnej sitwy) takie renegocjacje podjęła. Naturalnie jedynym tego powodem było to, że pieniądze za gaz lądowały teraz w większości w budżecie Rosji a nie na kontach żydowskich oligarchów. Renegocjowano z  niewielkim zresztą skutkiem. Rosja byłaby niepoważna, gdyby izraelskiemu i amerykańskiemu gorliwemu wasalowi za całą tę antyrosyjską nagonkę i propagandę sprzedawała gaz w cenie podobnej, jaką płaci np. Białoruś czy choćby Ukraina.

W wypowiedziach Michałowskiego jest znacznie więcej dezinformacji i oszustw, a nawet zwykłych głupot.

– Otóż nie trzeba być doradcą Putina, aby wiedzieć, że energetyka jest fundamentem gospodarki. Bez energii/prądu/światła/ciepła gospodarka stanie w miejscu. Wie o tym nawet jako tako rozgarnięty analfabeta.

– Energetyka nie zastąpiła geopolityki. Była natomiast zawsze niezwykle ważnym elementem i narzędziem geopolityki. Pokazują to zbrodnicze najazdy na Afganistan, Irak czy Libię.
Nie powinniśmy zapominać o tym, że globalna sitwa pragnie wywołania odpowiednio wielkiego kryzysu (słowa Rockefellera). Kryzys energetyczny ma być jednym z jego ważkich elementów. Po to zrobiono stuxnetem atak na Fukushimę (podważenie zaufania do energetyki atomowej) i po to propaguje się domniemany negatywny wpływ emisji CO2 na klimat, aby stworzyć wąskie gardło energetyczne. Energia będzie drożała, a katastrofalnie zadłużone kraje zachodu będą finansowo padały jeden po drugim. Aż cały świat pogrąży się w odpowiednio wielkim kryzysie. Na drodze do zrealizowania tego planu stoi banksterskiej sitwie głównie samowystarczalna energetycznie i najeżona tysiącami głowic nuklearnych Rosja. Stąd mieliśmy taką mobilizację żydowskiej opozycji demokratycznej w Rosji ostatniej zimy i wiosny. Zaproszenie na ostatni zlot Grupy Bilderberga jednego z żydowskich liderów antyputinowskiej opozycji – Kasparowa – pokazuje, jakie znaczenie ma dla globalnej sitwy doprowadzenie do upadku rządów Putina.

– Michałowski twierdzi, że nie jest ekspertem a „tylko” inżynierem. Ale jest on przede wszystkim dezinformatorem i propagandystą.

– Z zadziwiającą beztroską łże Michałowski mówiąc o tym, że „negocjowaliśmy wejście do Unii Jewropejskiej„. Co ten człowiek bredzi? Kto negocjował to wejście? My? Polacy? Czy też agentura banksterów rządząca Polską? A koczownicze me(n)dia piały z zachwytu nad wspaniałościami Unii J i nad świetlaną w niej naszą przyszłością (którą już zasmakowały w całej okazałości Grecja i parę innych unijnych baraków, a my czekamy no to samo w kolejce).

– Nie wiem, czy rzeczywiście potrzebujemy terminal LNG. Gdybyśmy mieli poprawne, a nawet przyjacielskie stosunki z Rosją, zakręcenia nam kurka by nie groziło. Należy tylko wywalić na zbity pysk całą koczowniczą agenturę, z ślepo antyrosyjskim PiS-em i rebe Rydzykiem na czele – i będziemy mieli tani gaz. Moglibyśmy także powrócić do tradycji PRL i zdecydowanie zwiększyć produkcję gazu koksowniczego. Węgla mamy na to wystarczająco dużo.

– Michałowski podaje zniekształcony cytat Churchilla o bezwartościowości umów z „Rosjanami”. Otóż partnerami, z którymi pertraktował Churchill nie byli Rosjanie, a żydo-bolszewicy z Gruzinem (prawdopodobnie „górskim Żydem”) Dżugaszwilim na czele.

– Ewentualny terminal „zachodni” nie będzie kontrolowany przez Niemców. Wszak same Niemcy są totalnie kontrolowane przez koczowniczą sitwę.

– Amerykanie (chodzi tutaj o agenturalne władze zbrodniczego Dużego USraela) nie są naszymi przyjaciółmi.

– Zamiast potępić zbrodnicze okupacje Afganistanu i Iraku Michałowskiemu nie podoba się w ich kontekście tylko to, że za pomoc w tych zbrodniach nie dostaliśmy należytej zapłaty.  Nie oburza go fakt, że nasze wojsko jest zapędzane do haniebnej pomocy w tych okupacjach.

– Geotermia ma blaski i cienie. O tych drugich propaganda rebe Rydzyka nie wspomina. Jedynie tam, gdzie gorąca woda sama wypływa na powierzchnię geotermia jest bezpieczna. Przy czym im jest ona bardziej głębinowa, tym jest kosztowniejsza i niebezpieczna. Sztuczne zatłaczanie wody pod ziemię wywołuje trzęsienia ziemi, tąpnięcia i wybrzuszanie gruntu –  a w efekcie pękanie i uszkodzenia budynków.

– O produkcji paliw płynnych z węgla w czasach III Rzeszy wiedziałem. Fakt, że nie wdraża się tego dzisiaj u nas spowodowane jest głównie tym, że byłoby to sprzeczne z planem stworzenia „wąskiego gardła energetycznego„, co ma pomóc w wywołaniu odpowiednio wielkiego kryzysu.

– Nie pojmuję, jak polski muzułmanin może twierdzić, że mamy „sojuszników” w Izraelu! Być może dla niego to zbrodnicze, uzurpatorskie i rasistowskie państwo jest sojusznikiem. Dla mnie Izrael nigdy sojusznikiem nie będzie. Także Turcja będąca członkiem zbrodniczego NATO sojusznikiem dla mnie nie jest.

– O tym, że wydobycie tzw. gazu łupkowego powoduje częstokroć katastrofę ekologiczną (stąd likwidowane jest w USA i Kanadzie) p. Michałowski też nie wspomina.

– Jeśli Michałowski upomina się o Syberię jako o teren skolonizowany przez Rosję, to jeszcze bardziej powinien upomnieć się o Amerykę, a zwłaszcza o USA skolonizowane przez białego okupanta. Przy czym pomiędzy Syberią a USA jest i taka istotna różnica, że na Syberii nie było ludobójstwa autochtonów na skalę Ameryki, a Jakutów, Buriatów, Czukczów i innych nie zapędzono do rezerwatów.

– Niezależność polityczna i militarna jest ważniejsza niż „niezależność energetyczna”. Białoruś całkowicie zdała się na Gazprom, a pozostaje mimo to państwem suwerennym. Jeśli więc chcemy być Polakami i uchronić polskość to musimy wypędzić koczowników, ich agenturę oraz nadjordańską ideologię „narodu wybranego” zwaną u nas katolicyzmem. Wtedy będziemy Polakami i suwerennym państwem.

– Bzdurą jest półmilionowa armia sowiecka w Polsce. W Polsce po 1956 roku na stałe stacjonowało ok. 100 tys. wojsk sowieckich (ale dzięki tej „okupacji” Ziemie Zachodnie były bezpieczne).

W drugim filmie na falach żydłackiej rozgłośni RM Michałowski powtarza większość jego propagandowych bzdur  z poprzedniego filmu. Na uwagę w tym filmie (6 min.) zasługuje jego absurdalnie bzdurne stwierdzenie, że negocjacje dotyczące przyjęcia Polski do Unii J były konieczne z powodu domniemanego zagrożenia dla Polski ze strony Białorusi.

.

.

Białoruś od czasu uzyskania niepodległości nigdy nie była dla naszego zgnojonego i okupowanego baraczku zagrożeniem. Natomiast „nasze” agenturalne władze robią dosłownie wszystko co tylko mogą, aby za pośrednictwem agenturalnej „opozycji” doprowadzić do upadku prezydenta Łukaszenki i do przejęcia przez koczowniczą sitwę Białorusi na własność. W tej materii wiem co mówię. Miałem kiedyś wątpliwą przyjemność osobistego kontaktu z agentką Andżeliką Borys. Na pewnej imprezie siedziałem z nią przy jednym stoliku. Udawałem sympatyka agenturalnej opozycji na Białorusi i ciągnąłem ją za język.

A co do północnej nitki gazociągu, to przypuszczam, że gdyby w Polsce nie było wściekle antyrosyjskiego oszołomstwa, to nitkę tę ciągnięto by metodą klasyczną (znacznie tańszą i łatwiejszą) po ziemi przez Polskę. Moglibyśmy wtedy zarobić na tranzycie. Niestety, podczas „dyskusji” jeszcze przed podjęciem przez Gazprom i Niemcy decyzji o nitce idącej po dnie Bałtyku odzywały się w Polsce głosy, że gazociąg idący przez Polskę oznaczałby dalszą energetyczną kolonizację przez Rosję naszego „suwerennego” unijnego baraku.

Pomysł p. Michałowskiego, aby pozbierać broń chemiczną na stary statek, a następnie zatopić go na trasie rurociągu, zakrawa na terroryzm.
Na przykładzie autora takiego pomysłu widać, do jakiego zaślepienia prowadzi wpajana nam od pokoleń antyrosyjskość. Widać też, że kierując się ślepą nienawiścią do Rosji nawet przedstawiciele zwalczających się religii abrahamicznych – muzułmanie i katolicy – idą ze sobą ręka w rękę.

.

opolczyk

.

.

Advertisements

18 thoughts on “Dezinformacyjna klasyka

  1. Poniżej zamieszczam jeszcze kilka filmów w tej kwestii z udziałem inż. Witolda Michałowskiego (notabene niedawno, m.in. w jednym z wywiadów dla „Telewizji Narodowej” Eugeniusza Sendeckiego przyznał się, że jego prababka była żydowskiego pochodzenia – a to może być jednym z elementów tej układanki… albowiem dawniej podkreślał z dumą jedynie swoje tatarskie korzenie! Poza tym ma aż 6-oro dzieci (a więc jest na kogo pracować…). Ostatnio zaś przyprowadził ze sobą czeczeńskich „antyterrorystów”?! „Był pełnomocnikiem muzułmańskiego Czeczeńskiego Związku Zawodowego w przyjęciu do silnie związanej z kościołem katolickim Międzynarodowej Organizacji Pracy.” :

    .

    .

    .

    Lubię to

  2. “Nie jest ważne czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt. Najważniejsze, żeby Polska była katolicka.”

    😀 tak jest. Zdychajmy z głodu, w brudzie, smrodzie i ubóstwie,
    ale ważne, że po katol icku 😀

    Lubię to

  3. Przecież o tym amoku w stosunkach z Rosją pisał już Dmowski 100 LAT TEMU. Jedyne na co teraz można liczyć to Ruch Narodowy, o ile nie będzie zbyt przesiąknięty jahwizmem i lewactwem.

    Lubię to

    • leinnan:

      „Lewactwo” to bardzo niebezpieczne i mylące określenie.

      Przypominam, że w ruchu lewicowym istniały stronnictwa popierające istnienie państw narodowych. Nie każdy „lewak” – lewicowiec to internacjonalista. Dzisiaj internacjonalistyczny jest kapitalizm i system bankowy. Internacjonalistyczny/kosmopolityczny był też żydo-katolicyzm – jeden pasterz i jedna owczarnia. Mieli przez wieki nawet jeden język urzędowy i liturgiczny – łacinę.
      Rzeczywista lewica głosiła hasła państwa socjalnego (czego nam b. brakuje w Polsce). Radykalniejsza lewica postulowała upaństwowienie banków (najlepsza metoda na banksterską sitwę) i upaństwowienie głównych gałęzi gospodarki. Co sprawiało, że gospodarka była własnością wspólną, a nie własnością garstki kapitalistów (i to też by się dzisiaj w Polsce przydało).

      Przypomnę w tym miejscu, że w Niemczech partia „Die Linke” (lewica/lewactwo) jest jedyną parlamentarną nieagenturalną wobec banksterów partią polityczną. Jest też jedyną, która chce kontroli państwa nad systemem bankowym i finansami. Jest też jedyną, której przedstawiciele nie jeżdżą do Bilderbergów. I jest jedyną partią, której parlamentarzystów nielegalnie szpiclują „niemieckie” służby . Za to właśnie, że nie jest partią agenturalną.

      U nas udało się banksterskiej żydo-propagandzie osiągnąć to, że określenie lewak/lewicowiec/socjalista/komunista uważane jest za obelgę. Używane też jest jako wyzwisko.

      Nagonka na „lewactwo” oraz utrzymywanie w ludziach przekonania, że „lewactwo” to coś złego, podejrzanego, ma jedną przyczynę – banksterom zależy na wyrobieniu w nas odruchu warunkowego – odrzucania wszystkiego, co ma związek z lewicą.
      A przecież to właśnie założenia programowe lewicy mogą nas uratować i przed banksterami (upaństwowienie banków) jak i przed dalszym szabrowaniem majątku narodowego (rzeczywista lewica postuluje państwową/społeczną własność środków produkcji). Program lewicy jest jedyną bronią przeciwko globalistom-banksterom. Dlatego propagandzie okupanta tak zależy na dezawuowaniu lewicy.
      Polsce nie zagraża dzisiaj „lewactwo” a „prawicowy” bandycki kosmopolityczny system bankowy, „wolny rynek” (korzystny tylko dla bogatych) i”prywatyzacja” czyli masowy szaber majątku narodowego.

      Lubię to

    • obawiam się,a właściwie śmiem twierdzić że RN,będzie nierozerwalnie związany z Katolicyzmem,a jego członkowie będą zwykłymi szczekaczkami.najnormalniej rzecz ujmując polakatolikami twardo broniącymi interesów kk,slogany na temat homoseksualizmu i czarnoskórych też pewnie będą ich orężem,oczywiście na początku wszyscy bedą mówić że RN pod swe skrzydła przyjmie wszystkich ,którzy chcą walczyć we wspólnej sprawie ,ale schemat jest prosty od stuleci, prawie każdy ruch rodzący się w polsce czy to z lewa czy to z prawa ,po krótkim czasie swojego żywota katoliczeje i nabiera cech katolckiego organizmu,traci na swej wartości,zatraca swoje założenia pierwotne,popada w katolicyzm,z pozoru niewinnie na początku powierzchownie by na koniec stac sie organem peplającym coś w bełkotliwym letargu,a katolicyzm znowu dzisiaj stara się w prasie,radiu i telewizji wypromować na obrońcę polski,polskich interesów na arenie europejskiej jak i chce być wdziany jako ostoja polskiej tradycji-to dla tych najbardziej zacofanych ,część to kupi część nie.i tak koło się zamyka…

      Perunchmura:
      W pełni zgoda. Co to za polscy narodowcy, którzy hołdują żydowskiej tradycji?
      Było Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego.
      Analogicznie ND to narodowcy „polscy” obrządku żydowskiego.
      opolczyk

      Lubię to

  4. „Moglibyśmy wtedy zarobić na tranzycie. Niestety, podczas “dyskusji” jeszcze przed podjęciem przez Gazprom i Niemcy decyzji o nitce idącej po dnie Bałtyku odzywały się w Polsce głosy, że gazociąg idący przez Polskę oznaczałby dalszą energetyczną kolonizację przez Rosję naszego “suwerennego” unijnego baraku.” – nie. Ten ropociąg miał omijać Ukraine od dawna oskarżaną (z dowodami) o przywłaszczanie sobie rosyjskich surowców z dotychczasowych nitek gazo- i ropociagów. I w obronie ukraińskich (czytaj chazarskich) interesów szykowanej pod 2 centum światowego judaizmu JUDEOPOLONII polskojęzyczni rejtanie darli w me(n)diach szaty, że to nie idzie BUDOWAĆ CZEGOŚ Z POMINIĘCIEM BRATNIEJ (Wołyń i żydowskie zbrodnie na Polakach) UKRAINY. ŻE SKORO ROSJANIE NIE CHCĄ PRZEZ UKRAINE TO POLACY TEŻ NIE CHCĄ TEJ BUDOWY.

    Ale to obrona interesów złodziejskich rządów „pomarańczowców” była celem tej nagonki jak i spowodowanie uzależnienia Rosji i ich szlaków transportowych od gorących punktów (krajów tranzytowych) gdzie można by było tanim kosztem sabotażami wymuszać na Rosjanach politykę zgodną z nazistowskim imperializmem z telaviwu. I w zasadzie każda partia polityczna w Polsce była „przeciwko” pominięciu Ukrainy. Niektórzy nawet jeździli zapewniać o dozgonnych stosunkach przyjaźni polkojezycznych z ukraińskimi banderowcami.

    I w ramach tej przyjaźni pomnik „OFIAR REZANIA POLAKÓW” na Podolu opłacony i z wydaną lokalizacją do tej pory nie stanął we Warszawie bo by przypominał zdrajcą ich „czyny” wyrządzone Polakom z których do tej pory są duumni.

    Lubię to

  5. Może komus pomoże

    „Przeprowadzone w różnych ośrodkach naukowych badania eksperymentalne, kliniczne i statystyczne udowodniły ponad wszelką wątpliwość nie tylko bezpodstawność stosowania masowych szczepień, ale także pokazały toksyczność tego co nazywa się enigmatycznie dobrodziejstwem ludzkości. Obecnie już tylko wyjątkowo niedokształcony osobnik może mówić o pozytywnej stronie szczepień.

    Przykładowo, dodawanie rtęci do szczepionek rozpoczęto w 1930 roku. Do tego czasu nie znano choroby zwanej autyzmem. Po raz pierwszy opisano takie chore dziecko w 1938 roku. Ale gwałtowny wzrost zachorowań na autyzm, zdrowych dzieci w 2 – 4 roku życia, nastąpił dopiero w latach 90 ubiegłego roku, po wprowadzeniu tzw. szczepionek potrójnych.

    O ile w latach 70-tych notowano jedno zachorowanie na autyzm na 10 000 nowo narodzonych dzieci, to po wprowadzeniu tych nowych szczepionek w 1991r. jedno zachorowanie notowano raz na 150 zaszczepionych dzieci.

    Gdyby stosować zasady farmakopei [czyli biblii dla lekarzy i służby zdrowia] to ilość tylko rtęci, zawartej w szczepionce mogłaby być użyta dla dziecka o wadze 135 kg. Wiadomo, że ośrodki szczepionkowe zalecają jednorocznemu dziecku nawet 10 szczepionek. W tej sytuacji takie dziecko powinno ważyć ponad 1350 kg w pierwszym roku życia. Wiadomo także, powszechnie, że waga jednorocznego dziecka rzadko przekracza 10 – 15kg. W tej sytuacji toksyczność tylko rtęci zawartej w jednej ampułce, przekracza dopuszczalne normy ponad 100 razy czyli 10 000 %. I chyba tak należy liczyć zysk producentów i ich pomagierów w rozprowadzaniu tego środka. Do tego należy doliczyć toksyczność glinu i innych pierwiastków zawartych w szczepionce.

    Były bardzo ciekawe osobiste refleksje naukowców z USA, którzy opisywali swoje problemy powstałe w chwili publikacji pierwszych dowodów na toksyczność szczepionek. Wielu z nich pozbawiono pracy i zastosowano swoisty ostracyzm, nie zapraszania na sympozja i konferencje naukowe.

    Bardzo ciekawe były prace doświadczalne pokazujące wypływ jonów wapnia już w 3 minucie po podaniu szczepionki szczurom. Jeżeli takie zmiany obserwujemy już w 3 minucie po podaniu injekcji to co dzieje się z mózgiem małego człowieczka, szczególnie narażonego w okresie wzrostu na wszelkiego rodzaju uszkodzenia?

    Obalono także wszelkie mity o rzekomej skuteczności szczepionek w zwalczaniu hipotetycznych epidemii. Jak powszechnie wiadomo bez mała symbolem skuteczności szczepień przymusowych jest rzekome zwalczenie, dzięki szczepieniom ospy. Niestety osobnicy wyrażający taki pogląd posiadają minimalną wiedzę w zakresie historii medycyny i powtarzają jedynie teksty reklamowe producentów szczepionek. Szczepienia przeciwko ospie wprowadzono w 1801r. i już po 178 latach WHO uznało, że można zaprzestać szczepień w związku ze zwalczeniem ospy. Tak więc zwalczenie jednej choroby zajęło “rządowej” medycynie aż 7 pokoleń. Każdy kto zna chociaż trochę historię medycyny wie, że inną chorobę wirusową tzw. poty angielskie “natura” zwalczyła w ciągu jednego pokolenia. Pierwsze zachorowania w Gdańsku stwierdzono w 1709 roku, a zakończenie nawrotów epidemii nastąpilo już w 1736 roku, tak skuteczne, że do dnia dzisiejszego nie potrafimy znaleźć jej śladów. W wymienionym okresie ta bardzo ciężka choroba uśmierciła prawie 60 % mieszkańców Gdańska.

    Zupełnym kuriozum był natomiast fakt poddawania szczepieniom przeciwko ospie dzieci w Polsce jeszcze do 1981 roku, a więc 3 lata po zakończeniu szczepień przez WHO.

    No tak, ale zapasy szczepionek były i trzeba je było rozchodować. Policzmy: 3 lata razy ok 500 000 dzieci i razy 50 zł. “Czysty” dochód do prywatnej kieszeni, z państwowej kasy.

    Podobnie “upłynniono” zapasy szczepionek w 1997roku w czasie słynnej powodzi na południu Polski. Wiadomo, że na wytworzenie przeciwciał potrzeba ok 3 do 6 tygodni. Tak więc szczepienie w czasie powodzi tylko pogarszało stan zdrowotny pacjenta, narażając go, gdyby taka sytuacja wystąpiła, na sepsę. Ale odpowiednia reklama w prasie i tv zrobiła swoje i ludzie godzinami stali w kolejce do szczepień, co pokazywała tv.

    Podobnie, pomimo szczepień notujemy, od początku lat 90-tych ubiegłego wieku, nawrót zachorowań na gruźlicę, rzekomo z powodu zakażeń przybyłych do nas z dawnej Rosji. Niestety choroba występuje u ludzi szczepionych. Tak więc albo szczepionka jest nieskuteczna, dlaczego więc wydajemy pieniądze na jej zakup? Albo powinniśmy szukać innej przyczyny np. niedoboru białka z powodu jedzenia kartkowych przydziału kości w stanie wojennym lat 80-tych, a obecnie tych wszystkich fastfoodów i kiełbas faszerowanych genetycznie modyfikowaną soją.

    Podobie przymusowe szczepienia przeciwko WZW wprowadzono w 8 lat po stwierdzeniu radykalnego spadu zachorowań na tą chorobę. W dodatku szczepi się głównie dzieci, które raczej nie zachorują. Tak samo było z “epidemią” błonnicy w 1993-4 roku, kiedy to chorowały dzieci szczepione równie często jak i nie szczepione.

    Należy także zwalczać kolejny absurd przemysłu szczepionkowego o rzekomej konieczności szczepienia całej populacji bo inaczej może rozwinąć się epidemia. Jeżeli szczepienia są skutecznym sposobem zapobiegania chorobom, to osoby zaszczepione nie powinny zachorować w żadnym przypadku, a te niezaszczepione będą sobie same winne. Niestety jak obserwujemy efekty szczepień przeciwko grypie to sytuacja jest odwrotna. Ciężki przebieg grypy obserwuje się dużo częściej u osób szczepionych aniżeli u nieszczepionych. Podobie było z zachorowaniami na błonnicę w latach 1993-94.

    Nikt również nie wyjaśnia rodzicom, że szczepienie uodparnia na 3-7 lat, więc szczepiąc 6 letnie dziecko spowodujemy, że może ono zachorować w np. 20 roku życia, kiedy to przebieg choroby jest znacznie cięższy. Nikt nie wyjaśnia rodzicom, że naturalne przebycie choroby daje odporność dożywotnią.

    Jak to podał prof.Boyd E.Haley, koszt produkcji jednej szczepionki – ampułki to 2 centy, a koszt sprzedaży to ok. 50 dolarów. Takiego zysku nie mają nawet dilerzy narkotyków czy też handlarze bronią. A poza tym sprzedaż szczepionek jest legalnym sposobem okradania ludzi.

    Najciekawsze jest to, że na Konferencji byli nie tylko naukowcy ale i rodzice dzieci chorujących na autyzm ale nie było ani jednego przedstawiciela ekip wprowadzających szczepionki na rynek Polski np. te z Korei powodujące ostatnio potwierdzone zgony dzieci. Nie wspomniano również, że w świetle konstytucji Polskiej masowe tzw profilaktyczne szczepienia są nielegalne i sprzeczne z prawem. A podobno mamy prawników konstytucjonalistów?!!!

    dr Jerzy Jaśkowski


    (http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/szczepione-dzieci-choruja-znacznie-czesciej-niz-nieszczepione#comment-101043)

    Lubię to

    • @ Ktoś

      Artykuł ciekawy i przekonujący, aczkolwiek nie zgadzam się z twierdzeniami co do autyzmu. Autyzm to nie choroba, podobnie jak większość „schorzeń” psychicznych. Autyści cechują się ponadprzeciętną inteligencją – to przecież jest dar do spostrzegania więcej niż przeciętni ludzie a nie żadna choroba. Kiedyś ludzie „chorzy” psychicznie zostawali szamanami, ascetami, albo genialnymi artystami. Wraz z rozwojem nowoczesnej psychologii, namnożono różnych klasyfikacji, po to tylko żeby banda szarlatanów miała na kim nabijać kasę na ludziach choć trochę odstających od norm wziętych z powietrza. Introwertycy czy ludzie z osobowością schizoidalną też mają problemy w życiu codziennym. Czy to znaczy że są chorzy i trzeba ich leczyć? Zdecydowanie nie, przynajmniej do czasu kiedy fabryki magistrów wyplują kolejną hordę psychologów, którzy nie będą mieli co ze sobą zrobić. Doskonałym przykładem namnażania chorób przez lekarzy, ale już z innej dziedziny, jest cholesterol. Otóż ten zły cholesterol, przed którym trzeba się bronić na każdym kroku jest…naturalnym związkiem chemicznym syntezowanym głównie przez wątrobę i NIEZBĘDNYM do funkcjonowania organizmu. Już dawno temu rzetelni dietetycy obalili mit o szkodliwości cholesterolu a mimo to w szkołach wciąż uczy się dzieci absurdalnej piramidy żywieniowej. Dlaczego tak się dzieje? Ano dlatego, że bodaj w latach 70 hamerykańscy nałkofcy radykalnie zaniżyli normy cholesterolu w ciągu kilku lat klasyfikując całkowicie zdrowych ludzi jako niemalże umrzyków. Efektem było przejście społeczeństwa z diety wysokotłuszczowej na wysokowęglowodanową. Paradoksalnie to właśnie tłuszcze są najlepszym źródłem energii a węglowodany powodują odkładanie się tłuszczu w ciele (sic!). Dodatkowo „chleb” (nie mylić z prawdziwym chlebem, który na co dzień jadły nasze babki), który jest obecnie głównym składnikiem żywienia, jest niezwykle ciężkostrawny, struty chemikaliami i zalega w jelitach co cholernie mocno utrudnia trawienie. Wszystko to spowodowało, że amerykanie roztyli się do groteskowych rozmiarów a chyba nie muszę pisać do jakich problemów zdrowotnych prowadzi nadwaga. Na cierpieniu (choć przyznajmy, również głupocie i niepohamowaniu) milionów ludzi zarobili tylko lekarze i koncerny farmaceutyczne wciskające kit, że tabletki pomogą zwalczyć problemy wywołane złą dietą. Innym przykładem z zakresu dietetyki jest współczynnik BMI według którego zdrowy, umięśniony mężczyzna ważący 100 kg i mający 185 cm wzrostu jest otyły;). Reasumując, być może szczepionki spowodowały wzrost przypadków autyzmu, śmiem twierdzić jednak, że główną przyczyną zwiększonej w latach 90 zapadalności na autyzm, była wprost proporcjonalnie zwiększona ilość występowania magistrów psychologii z braku lepszego zajęcia podciągających psychikę normalnych ludzi pod lekkie formy autyzmu:).

      Lubię to

  6. Papież Benedykt XVI w swojej najnowszej książce postanowił rozprawić się z mitami nagromadzonymi wokół narodzin Jezusa Chrystusa. Nie tylko twierdzi, że obecność zwierząt w bożonarodzeniowych szopkach i śpiewanie kolęd to wielkie nieporozumienie, które nie ma żadnego potwierdzenia w ewangeliach. Zapewnia również, że urodził się on kilka lat wcześniej niż powszechnie się uważa

    Cały kalendarz chrześcijański opiera się na błędzie w obliczeniach – pisze w swej najnowszej książce “Jezus z Nazaretu. Dzieciństwo”.

    To nie jest jedyna dość kontrowersyjna teza postawiona w książce przez Benedykta XVI. Twierdzi on bowiem również, że Ewangelii świętego Mateusza i Łukasza nie ma słowa o jakichkolwiek zwierzętach, które byłyby obecne podczas narodzin Jezusa. Także śpiewanie kolęd, zdaniem Benedykta XVI, to efekt zakorzenionego wśród chrześcijan mitu.

    Włączenie zwierząt domowych do sceny narodzenia mogło być inspirowane przedchrześcijańską tradycją, na przykład Księgą Habakuka, częścią hebrajskiej Biblii, która została prawdopodobnie napisana przez wczesnego proroka w VII wieku p.n.e. – pisze w swojej książce.

    http://nnka.wordpress.com/2012/11/22/papiez-jezus-urodzil-sie-wczesniej-a-koledy-i-szopki-to-nieporozumienie/

    Lubię to

  7. „PRA – JEZUS”- ELMAR R. GRUBER, HOLGER KERSTEN

    Opis książki
    Jezus nie jest twórcą chrześcijaństwa. Musimy gruntownie zrewidować nasze tradycyjne wyobrażenia o jego życiu i nauczaniu.
    Ta prowokacyjna teza stanowi centralną oś śmiałej wprawdzie, ale naukowo udokumentowanej książki. Pra-Jezus jest odważnym wyzwaniem pod adresem potocznych poglądów o nauce Jezusa i początkach chrześcijaństwa. Dzięki pasjonującej analizie faktów z czterech tysięcy lat historii intelektualnej, autorom udało się dowieść, że nie tylko ewangelie znajdowały się pod silnym wpływem buddyzmu, ale że sam Jezus nauczał w duchu buddyjskim.

    Mezamir:

    Cytat:
    „Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie”.

    Jakaś dziwnie niebuddyjska jest „nauka” tego żydowskiego „buddysty”.
    Gautama NIGDY nie nakazywał wiary w niego, ani wiary w cokolwiek.
    On pokazał drogę – ale iść nią musi każdy na własnych nogach i na własny rachunek.
    opolczyk

    Lubię to

    • Wciąż zastanawiam się, czy poważni ludzie nie mają innych zajęć niż zajmowanie się domniemanymi „naukami” żydowskiego „nauczyciela”.
      Aby napisać udokumentowaną książkę, należy bazować na dokumentach. O życiu i „naukach” miszcza znad Jordanu nie wiemy nic. Ewangelie to wyssana z palca na zamówienie Szawła/Pawła i jego wychowanków beletrystyka. a nie dokumenty.
      Analiza mogłaby wykazać co najwyżej, że to jewangeliści byli pod wpływem buddyzmu (choć Siddhartha Gautama nie straszył piekłem), a nie spreparowany i wykreowany przez nich miszcz Joszue.

      Choć Gautama żył 5 wieków przed obrzezanym cieślą, jego nauki są o wiele pewniejsze. Nauczał ponad 40 lat, miał tysiące uczniów, w tym ludzi wykształconych, a jego naukę zaczęto spisywać krótko po jego śmierci.

      Miszcz znad Jordanu miał garstkę analfabetów, nauczał krótko, a jego domniemane „nauki” zaczęto spisywać dziesięciolecia po jego śmierci. Przy czym jewangeliści nie widzieli go nawet na oczy.
      Ich zadaniem było wykreowanie obrzezanego cieśli na „chrystusa” i „syna bożego”. Każda mistyfikacja była w tym celu dopuszczalna.

      Lubię to

    • „Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie”.

      To są słowa rzekomo wypowiedziane 🙂 może tak powiedział a może nie…równie dobrze mógł powiedzieć ze kto wierzy jemu w to co mówi,a potem wszystko zostało pozmieniane przez ojców kościoła żeby pasowało do ich ideologii.

      Mezamir:
      Buddyzm nie nakazuje wierzyć w cokolwiek, nawet w nauki Gautamy. Tamten zalecał wszystko sprawdzać własnym rozumem – a nie tępo wierzyć. Gdybanie czy i co rzekomo powiedział obrzezany cieśla to strata czasu.
      opolczyk

      Lubię to

  8. Choć Gautama żył 5 wieków przed obrzezanym cieślą, jego nauki są o wiele pewniejsze. Nauczał ponad 40 lat, miał tysiące uczniów, w tym ludzi wykształconych, a jego naukę zaczęto spisywać krótko po jego śmierci.

    Jednym z jego uczniów mógłbyć ktoś z nazaretu.Przecież mit o narodzeniu Jeszua jest kopią opisu narodzin Buddy czy Kriszny.

    „rzeglądając przebogatą literaturę religioznawczą dostrzega się w niej nieprawdopodobne wprost zaślepienie , a może tendencyjną krótkowzroczność . Najdrobniejsze szczegóły życia Chrystusa są analizowane i studiowane , podczas gdy tak niebywale ważny fakt , jak zniknięcie Jezusa na długie 18 lat i to lat najistotniejszych , bo okresu dojrzewania , lekceważy się . Przechodzi się nad tym do porządku dziennego , jakby chodziło o godzinę a nie o 18 lat .”

    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1748

    Lubię to

    • A co ma Nazaret wspólnego z narodzinami Buddy czy Kriszny?
      Jeśli Joszue w ogóle miał uczniów, to była to biedota galilejska, wieśniacy, rybacy – w komplecie analfabeci. Wieśniaka nie było stać na wyprawę do Indii, aby studiować buddyzm. Natomiast buddyzm, jako konkurencyjną i niebezpieczną dla judaizmu wiedzę mogli znać „uczeni w piśmie” faryzeusze. A Szaweł/Paweł był faryzeuszem. Aby uatrakcyjnić rzymskim Gojom Joszue dorobili mu narodziny w stylu Buddy czy Kiszny. Poza tym w jewangeliach buddyzmu praktycznie nie dostrzegam, a za to widzę judaizm, rasizm, straszenie piekłem i nakaz wiary w „ojca w niebie” i w samego obrzezanego cieślę – a tego w buddyźmie nie ma ani odrobiny.

      Przeraża mnie fakt, że „racjonalista” bezmyślnie tytułuje obrzezanego cieślę „Chrystusem”. I pisze bzdury typu:

      „Najdrobniejsze szczegóły życia Chrystusa są analizowane i studiowane”

      Jakie „najdrobniejsze szczegóły”? Do dzisiaj nie wiadomo kiedy i gdzie Joszue się narodził i kto go zmajstrował. Nie wiemy o jego życiu nic, a nie tylko o rzekomo brakujących 18-tu latach. Haggada o mądrym dwunastoletnim Joszue w świątyni w Jerozolimie jest tak samo wyssana z palca przez jewangelistów jak i jego „cudowne poczęcie”.
      Tylko niepoważny palant zajmuje się „brakującymi 18 latami” w życiorysie obrzezanego cieśli. W jego życiorysie nie działo się po prostu nic interesującego – był cieślą galilejskim i tyle. A potem mu odbiło i zaczął „nauczać” – choć nie wiemy czego. Wsjo.
      Jedyna pewna informacja o cieśli to to, że go skazano i wyrok wykonano.
      Reszta to bajki i wymysły.

      Lubię to

  9. co ma Nazaret wspólnego z narodzinami Buddy czy Kriszny?

    Najciekawszą analogię znajdziemy w Indiach, gdzie w roli matki bożej” występuje królowa Devaki, rysowana i rzeźbiona zazwyczaj z małym Kriszną na ręku. To Kriszna właśnie jako niemowlę, przechowywany w ubogiej stajence, w koszyku z sianem, cudownie uniknął śmierci, gdyż pastuszka Nana, słysząc o zarządzonej rzezi niemowląt podmieniła swą martwo urodzoną córeczkę na żywego Krisznę. Co nam to przypomina?

    Bóg Athis także przyszedł na świat z dziewicy zapłodnionej zjedzeniem kawałka granatu -nieźle!

    Matka Buddy Maya „zwiastowana” została przez bramina w identyczny sposób
    jak Miriam przez Gabriela.
    Kuzyn Buddy, Akanda (patrz Jan Chrzciciel!)
    urodził się z „niepłodnej staruszki” (patrz Elżbieta!).
    Gdy Maya rodziła, wskaźnikiem jej miejsca pobytu była gwiazda przewodnia.


    Mezamir:

    Sam potwierdzasz to, co ja piszę – Joszue nie musiał być w Indiach. Ani żaden jego uczeń. Jedynie jewangelista znał legendy dotyczące Buddy i Kriszny, no i chcąc aby obrzezany cieśla wyglądał imponująco, na „mesjasza”, dorobił mu podpatrzone u buddystów i hinduistów legendy.
    Niemniej „nauki” tego żydowskiego „mesjasza” niewiele mają wspólnego z buddyzmem. Choć część ich, obrzezana z jahwizmu, może buddyzm przypominać. Ale tylko ich część i tylko przypominać. Kult plemiennego Jahwe z buddyzmem nie ma nic wspólnego. A Joszue był czcicielem Jahwe.
    opolczyk

    Lubię to

  10. Joszue nie musiał być w Indiach.

    No nie musiał,ale o tym że ktoś tam jednak był świadczą kroniki buddyjskie.
    To mógłbyć jakiś misjonarz który poznawał tybetańską historię i ideologię
    po to by przynieść to wszystko jako zdobycz do swoich
    i na bazie tych informacji stworzyć wspólnie z nimi nową wersję buddyzmu dla żydów.

    IIoś podobieńst i zapożyczeń świadczy o tym że faktycznie mogło być tak jak piszę
    a kilka lat wycięte z życiorysu w gruncie rzeczy może nie być wycięte
    tylko zwyczajnie tego okresu życia „mesjasza” nikt nie spreparował bo nie było takiej potrzeby.

    Lub celowo ten okres wycięto ponieważ ktoś z Nazaretu faktycznie był wysłany na nauki do Indii.

    Lubię to

    • Nie jednemu psu na imię Burek.

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Jezus_Justus

      Czyli jak to nieznajomość realiów historycznych prowadzi do błędów…

      Joszue/Jozue/Jeszua/Jehoszua to różne formy tego samego imienia – u Izraelitów powszechnie występującego w starożytności, a oznaczającego „Jahwe jest Zbawieniem”.
      W Indiach mógł być naturalnie ktoś o imieniu Joszue. Został tam nawet pochowany. Ale ponieważ interesujący nas obrzezany cieśla po domniemanym zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu na Ziemi pozostawił po sobie jedynie napletek i jego sektę, grób w Indiach nie może być jego grobem.
      Dalej…
      Kontakty z Indiami utrzymywali Grecy, Rzymianie, a nawet żydowscy kupcy. Zdarzali się Żydzi będący obywatelami Rzymu. W Grecji, która na przełomie er była wielokulturowym tyglem basenu Morza Sródziemnego buddyzm i hinduizm były znane. Agent Sanherdynu Szawł/Paweł – twórca żydo-chrześcijaństwa – założył w greckich miastach niejedną gminę/kolonię żydochrześcijan i pisywał do nich listy apostolskie.
      Ci greccy żydo-chrześcijanie, obywatele Rzymu, początkowo w większości Żydzi znali jak najbardziej buddyzm. W tamtych czasach w Grecji nie można było nie znać buddyzmu.
      Jewangelie pisali wykształceni żydochrześcijanie, członkowie gmin założonych przez Szawła. A że w Palestynie żydo-chrześcijaństwo szybko zostało wytępione przez Sanherdyn, wiodącą rolę, łącznie z pisaniem jewangelii przejęli żydochrześcijanie z greckich i rzymskich gmin, którzy w większości sami byli Żydami.

      Czy tak trudno jest to wszystko zrozumieć?

      Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.