Rodzinne Plony

.

Otrzymałem maila takiej oto treści:

Sława,
Wedd do mnie na Priv z FB pisze bym poprosil Ciebie, żeby moj wpis o Plonach umiescic na blogu. Przeczytaj i sam zadecyduj :) bo mi dziure dzieczyna w brzuchu wywierci :).
Pozdrawiam
Jaksar

A ponieważ nie chcę narazić się Wedd (Malwie) i nie chcę aby Jaksar miał dziurę w brzuchu :), wrzucam jego tekst o rodzinnych plonach :).

.

***
.

Rodzinne plony

Anna woła do nas z głębi domu, gdzie przebiera się w swój Wczesnosłowiański strój:

„Kołacza, (świątecznego ciasta) czy to na Plony czy Jare Gody, nie można prezentować ot tak sobie, w byle czym”.

Świąteczne ciasto wymaga świątecznej oprawy. W regionalnym stroju nie zabrakło ani wyszywanej sukni, ani wierzchniej szaty z czerwonej wełny, haftowanych butów, chustki tradycyjnie zawiązanej na głowie no i kolorowej krajki zawiązanej w pasie.

Wystrojona tak Anna bierze delikatnie kołacz na ręce.

Delikatnie bo to wyjątkowe ciasto, pieczone tylko na wesela, na wyjątkowe okazje i w szczególne Rodzimowiercze święta. Podczas wesela panna młoda musiała wszystkich gości obdzielić tym ciastem, i nie mogło go zabraknąć, bo to znak, że nie będzie panią gospodarną.
A wtedy śmiać się z niej będą a nie podziwiać. Więc starała się tak krajać, żeby starczało dla wszystkich.
Dziś pewnie miałaby problem, bo jak jednym ciastem obdzielić stu i więcej gości? Dawniej bogate wesele, to jak było ze trzydzieści osób opowiada Anna. Poczęstowanie tym ciastem to prawdziwe wyróżnienie dla gościa.
Nasi Przodkowie z kolei, zbierali się w święto plonów przed świątynią u wejścia której stawiano wielki kołacz upieczony z zebranych tego roku ziaren. Kapłan (żerca) stawał za nim i pytał się zgromadzonych czy go widzą, kiedy Ci mu odpowiedzieli, że tak…. życzył on wszystkim pomyślności i takich zbiorów w przyszłym roku, by mogli upiec Kołacz zza którego go nie byłoby widać.
Więc bierze Anna na ręce kołacz delikatnie, bo to święte ciasto, ale też symbol wydawałoby się minionych wieków a jednak żywy. Każda rzecz ma tu swoje znaczenie. – czyli dekoracje zdobiące górę ciasta mają solarny motyw rąk Boga i Swarzycy. Ten kołacz to symbol który ma łączyć Ród (Zadrugę), dać dostatek i pokój ale przede wszystkim to Hołd oddawany Bogom za to, że pozwolili by Plony tego roku były wystarczająco bogate.

Podziwiamy piękne stroje ale i samo ciasto. Żółte, pulchne, pachnące, a w smaku aksamitne.
Czy zdradzi nam przepis?
Przepis zdradzi. Bo przepis jak przepis – niby taki jak na każde ciasto drożdżowe. Jajka, mąka, drożdże, trochę rodzynek, cukru, soli szczyptę.. Niby taki sam, a nie do końca. Bo jajka – najlepiej żeby były od takich na swobodzie żyjących, kurek, żywiących się paszą i tym co im Matka Ziemia, Mokosz ofiarowywuje, nie tych z klatek i masowej produkcji i na paszach i chemii tuczonych. Tylko swobodnie i szczęśliwie żyjąca kura może dać zdrowe i duże jaja.

No i takich jajek potrzeba z piętnaście. Mleko – prosto od krowy (u Godpodarza można nabyć jak się nie ma własnej), wystarczy tylko litr dobrego mleka. Mąki – ze 2 kilo – ja daję pszennej od mojego sasiada który prowadzi bio-gospodarstwo – zastrzega się Anna. Cukru trzy garsteczki na to wszystko, pół paczki drożdży, szczyptę soli i garstkę rodzynek. Zaczyn zrobić, wymieszać wszystko razem i wyrabiać żeby trzaskało pod ręką. Jak długo? -. No aż będzie tak praskać, trzaskać i odciągać się od miski.
Na zegar przecież nie patrzę. I piec w piecu, będzie z półtorej godziny.
Ile już tych kołaczy w życiu upiekła. Nie zliczy. Piekła kołacze jej babka ale wyjątkowo dobre babka jej męża z Ludwina w Lubelskim… Tam szczególnie dobra mąka – dopowiada.
Na Lubelszczyźnie taka tradycja rodzinna, od pokoleń pieką. Pieką, nie liczą. Przepis mają w głowie, w rękach proporcje. Dziś już może tak nie ma jak dawnij, młode dziewczyny pędzi w świat, nie słuchają się rodziców, mają swoje potrzeby dalekie od ludowej tradycji a jeszcze dalsze od starej wiary w Bogów – dodaje w zamyśleniu.
Smakujemy kołacz. Podziwiamy stroje domowników i gości i przy bogato zastawionym stole gdzie prym prowadtzi Gospodarz – biesiadujemy.
Pan Zdzisław mówi pykając swoją fajeczkę, że w kuchni rządzi „baba”, ale w towarzystwie, wśród gości i w gospodarstwie ma zawsze do powiedzenia chłop.
A rola dzieci ? – pytamy.

Dzieci mają się uczyć tradycji, mądrości dorosłych no i mają zdobywać wiedzę nie zapominając skąd ich Ród !

Na pytanie zadane Annie:

Co jej zdaniem jest tak naprawdę najważniejsze w życiu ?

Odpowiada:

Żeby żyć tak, by nikt nigdy nie musiał z naszej winy uronić chociaż jedną łzę a poza tym się naśmiać, nażartować. Żeby było wesoło. Bo jak humor jest to i żadna robota nieciężka. I życie nieciężkie.

Składniki na świąteczny słowiański kołacz:

– 1.2 kg mąki
– 2 szklanki cukru pudru
– 350 ml mleka
– 3 torebki drożdży
– po 1/2 szklanki rodzynek
– migdałów i owoców z syropu
– 65 ml rumu
– 22 dag margaryny do pieczenia + 5 łyżek dodatkowych
– 10 żółtek
– 2 łyżeczki soli
– 1 łyżeczka wanilii
– po 1/2 łyżeczki cukru i szafranu
Sposób przyrządzania:
Zamocz rodzynki na 10 minut w rumie. Osącz, a w tym samym rumie rozpuść szafran. W miseczce rozetrzyj drożdże z łyżeczką cukru i 1/2 szklanki ciepłego mleka. Odstaw na 10 minut. Dodaj wanilię, lekko ubite żółtka, rum i szafran. Połącz mąkę, cukier puder i sól, zrób w środku dołek. Wlej mieszankę drożdży z jajkami, wymieszaj z maką. Zagniataj ciasto przez 10 minut, pod koniec dodając stopioną margarynę. Przełóż do miseczki posmarowanej margaryną, przykryj ściereczką, by urosło i podwoiło objętość. Do miseczki włóż migdały, owoce i rodzynki. Obtocz w łyżce mąki, dodaj do ciasta i ugniataj przez 3 minuty. Posmaruj masłem okrągłą formę, wyłóż pergaminem, napełnij ciastem. Przykryj ściereczką i odstaw na 30-45 minut. Kiedy ciasto urośnie, wstaw je do piekarnika podgrzanego do temperatury 110°C. Po 15 minutach zwiększ temperaturę do 180°C. Piecz jeszcze godzinę. Kołacz możesz polukrować i posypać bakaliami.

.

***
.

Proponuję Annie, aby spróbowała upiec słowiański kołacz z masłem, a nie z margaryną. Margaryna to szkodliwy produkt cywilizacyjny, nieznany naszym przodkom. Margaryna powstaje w chemicznym procesie uwodorowienia płynnego oleju przy pomocy katalizatorów – metali ciężkich. A te dostają się do margaryny. Ponadto w procesie uwodorowiania ok. połowa atomów wodoru wiąże się z łańcuchem tłuszczowym w nienaturalnej pozycji, przez co tłuszcz taki jest dla organizmu szkodliwy. Odpowiada za powstawanie nadtlenków i ponadtlenków (jak woda utleniona), które niszczą komórki i wywołują nowotwory.
.
.

opolczyk

.
.
Reklamy

6 thoughts on “Rodzinne Plony

  1. Zabiłeś mnie tym komentarzem, Opolczyku 😀
    Ale to prawda z tym wierceniem dziury 😉 bo tekst jest w moim odczuciu naprawdę ciepły i rodzinny i brakowało mi takiego w sieci, bo ostatnio jakaś tendencja się szerzy, żeby wrzucać same zdjęcia, robić fotorelacje. A tu nagle taki rodzynek: zamiast zdjęć – treść 🙂

    Kochana Malwo!
    Na Swarożyca i Trygława!
    Cieszę się, że żyjesz, choć napisałaś , że Ciebie „zabiłem” moim komentarzem!
    Sława Bogom!
    opolczyk

    Polubienie

  2. Wanilia, rum i szafran.
    A pieprzycie tu coś o słowiańskim kołaczu.
    Pomyliliście się o jakieś 700 lat.

    Kolumb:

    Nie pieprzyliśmy, a pisaliśmy – to raz.
    Naucz się chamie kultury.
    Ponadto my, Słowianie też idziemy z duchem czasu, tam gdzie nie godzi to w naszą duchowość. Dlatego obce „nowinki” (wanilia, rum i szafran) sobie przyswajamy.
    opolczyk

    Polubienie

  3. Przy okazji – zaraziłam się od Žiarislava ideą tworzenia „nowostarych” piosenek. Tworzenia treści, bo niestety jestem muzyczną kaleką, nie potrafię na niczym grać 😦 Ale to nic, zawsze można nucić sobie a capella 😉 Idea polega na dopisywaniu do znanych, przeważnie ludowych utworów zwrotek o zabarwieniu rodzimowierczym, lub (jeżeli piosenka jest zbyt jahvistyczna) stworzeniu odrębnego rodzimowierczego utworu na bazie znanej melodii.

    Podczas tegorocznej jesiennej Równonocy przetrząsnęłam cały internet w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego na Plony. I znalazłam coś, co nawet nie wymagało szczególnych zmian (poza jednym wersem!):

    Trebunie Tutki & Twinkle Brothers
    „Czas żniw / Time For Harvest”

    Hej dźwigo sie słonecko
    Dyscyk przestoł rosić
    Hej wstońcie śwarni chłopcy
    Trza rychlicek kosić

    Wyzłociył siy owiesek
    Między zogonami
    Wstawojciy chłopcy kosić
    I jo pódem s’wami

    Trzeba nom plony zebrać
    Kiedy cas nastaje
    Dziękować Matce-Ziemi
    Co nom plony daje

    Pódźmy chłopcy, pódźmy w las* (Pódźmy chłopcy przyseł cas)
    Rubać drzewo przyseł cas (Rubać drzewo, rąbać las)
    Idzie zima, ściśnie mróz
    Hej se ino chłopcy wroz

    Hej, lecom liście złote, jako te dukaty
    Hej, wiater tońcy ś’nimi, osędziały Tatry

    * Zwrotka częściowo zmieniona przeze mnie (dwa pierwsze oryginalne wersy podałam obok w nawiasach). Powodem zmiany była fraza: „rąbać las”. Wiadomo, że Słowianie, traktujący lasy jako sacrum, nie rzucaliby się na nie z siekierami. Inną rzeczą jest wyprawa do lasu po drewno (np. połamane, upadłe konary czy leżące martwe drzewa) a inną bezmyślne wyrębywanie. Zaproponowana przeze mnie niewielka zmiana oczyszcza utwór z sugestii wyrębu lasu.

    http://mastah.olo.wrzuta.pl/audio/1HEP6Sbpz1I/twinkle_brothers_trebunie_tutki_-_czas_zniw_time_for_harvest

    Polubienie

    • Malwa,
      Ja z kolei sam dla siebie napisałem piosenkę, choć mam „drewniane” ucho i na niczym (poza nerwami) nie potrafię grać.
      Piosenkę pod tytułem „Słowiański stary dąb” nucę sobie na melodię „A mury runą”.

      Dąb potężny i stary był, pamiętał pogaństwa czas.
      Tu gdzie gaj świętych dębów rósł, dziś krzyży katowskich las
      Rodzimowiercy czczą ich dąb, to jest ich praojców świat,
      O powrót starych bogów swych
      Proszą pod dębem od lat

      Katedrom Jawhe dzwoni dzwon
      Pożre je ogień, skruszy grom
      Ich mury runą runą runą
      Wróci Swarożyc na swój tron

      Katedrom Jahwe gromy grzmią
      Ołtarze płoną krzyże drżą
      Ich mury runą runą runą
      Perun oczyści ziemię swą

      Noc Swarożyca kończy się słowiański nastaje czas
      Powrócą Bogi na swój łan, znów będą pośród nas
      Katowski krzyż wyrzucim stąd, niech idzie skąd przyszedł tu
      Nas będzie stara pogańska pieśń
      Budzić i tulić do snu

      Katedrom Jawhe dzwoni dzwon
      Pożre je ogień, skruszy grom
      Ich mury runą runą runą
      Wróci Swarożyc na swój tron

      Katedrom Jahwe gromy grzmią
      Ołtarze płoną krzyże drżą
      Ich mury runą runą runą
      Perun oczyści ziemię swą

      Wreszcie obudził się nasz Duch, dąb naszą przywrócił moc
      Katowski krzyż rozsypał się, bo był to spróchniały kloc
      Wyznawców Jahwe pognalim stąd, nad Jordan gdzie ich jest dom
      Nad nami czuwa święty dąb a z nim perunowy grom

      Odżyły święte gaje znów
      Ojców Bogowie są wśród nas
      Zła wiara pierzchła, pierzchła, pierzchła
      Słowiański wrócił do nas czas

      Odżyły święte gaje znów
      Ojców Bogowie są wśród nas
      Zła wiara pierzchła, pierzchła, pierzchła
      Słowiański wrócił do nas czas

      Katedrom Jawhe dzwoni dzwon
      Pożre je ogień, skruszy grom
      Ich mury runą runą runą
      Wróci Swarożyc na swój tron

      Katedrom Jahwe gromy grzmią
      Ołtarze płoną krzyże drżą
      Ich mury runą runą runą
      Perun oczyści ziemię swą

      Polubienie

      • My, uzdolnieni muzycznie, musimy sobie jakoś radzić 😉

        Uprzejmie donoszę, że przeczytałam powyższy tekst śpiewająco! 😀

        Mała korekta Malwo…

        „My uzdolnieni muzycznie inaczej…” 😀 😀

        opolczyk

        Polubienie

  4. Ja jestem wogole zafascynowany dzielami Malwy, jej wiersze, opowiadania itd… fascynuja mnie 🙂
    Osobiscie mam niewielkie zdolnosci tworcze, jednak co nieco tez napisalem i nie omieszkalem sie Wam tym juz pochwalic…
    Lubie jednak wprowadzac korekty do juz istniejacach dziel, np. nacjonalistyczne dzielo Arkony „Slavia Rus” przerobilem na poslki i zrobilem z tego „Slawa Slowianskiej ziemi”
    Dobrym echem odbilo sie opublikowane tutaj i na FB uzupelnienie wyznania Wiary RW… wiele komentarzy zwracalo uwage na to, ze uzupelnilem wprowadzajac 4 wierszowa forme niewielkie luki ktore powinny dokladniej deklarowac Wiare Rodzimowiercow…
    Tak czy siak, jestesmy poprzez to co robimy Architektami wspolczesnego Rodzimowierstwa i jakie ono bedzie w przyszlosci zalezy to od nas, naszej mysli, pracy ale i tworczosci 🙂

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.