Polskość polskich ziem

.

Ten temat rozpala od czasu do czasu umysły, zwłaszcza jeśli spór dotyczy tzw. „Ziem Odzyskanych”, a jedną ze stron są niemieccy roszczeniowcy, którzy ciągle zgłaszają pretensje do „niemieckości” wielu polskich ziem.
Taktyka niemieckich roszczeniowców jest przejrzysta – za niemieckie uważają oni te ziemie, które w przeszłości należały do państw niemieckich.
Takie Prusy np. w ich mitologii są ziemiami od zawsze niemieckimi – wbrew faktom oczywistym.
Królestwo Prus powstało na gruzach państwa krzyżackiego (lennika Polski od 1466 roku) jako Księstwo Prus będące nadal lennikiem Rzeczypospolitej. Dopiero w 1657 Prusy uzyskały niezależność od Polski a w 1701 roku wraz z Brandenburgią utworzyły królestwo Prus.
Samo państwo krzyżackie powstało na ziemiach plemion Bałtów i Słowian w sposób w zasadzie nielegalny. Zaproszeni przez Konrada Mazowieckiego w 1226 roku krzyżacy wkrótce popadli w konflikt z ich gospodarzem, za co odebrał on im nadaną im jedynie w dzierżawę ziemię chełmińskią, michałowską oraz przywłaszczoną sobie przez krzyżaków ziemię dobrzyńską. W tym momencie krzyżacy postarali się u cesarza Fryderyka II o „złotą bullę” ogłoszoną prawdopodobnie w 1235 roku, antydatowaną na 1226 rok. W bulli tej cesarz uzurpacyjnie „nadał” krzyżakom ziemie zajmowane przez nich, a samych krzyżaków uznał za „suwerennych właścicieli” tych ziem.
Tak to wspaniałomyślnie i szczodrze „obdarował” niemiecki cesarz krzyżaków ziemią, która nie była jego własnością – a więc nie miał do niej żadnych praw. Bullę zaakceptowało papiestwo, popierając roszczenia krzyżaków do ziem uzurpatorsko nadanych im przez cesarza.
A mimo to niemieccy rewizjoniści twierdzą, że ziemie pruskie są od zawsze niemieckie.
Nadmienię w tym miejscu, że w mitologii niemieckiego prusactwa inkorporacja dużej części Prus krzyżackich (tzw. Prus królewskich) do Rzeczypospolitej z woli Stanów Pruskich szukających w Rzeczypospolitej ratunku przez łupiestwem krzyżaków uchodzi za tzw. I rozbiór Prus. Ci szowiniści nie dostrzegają nie tylko faktu, że Polska nie przywłaszczyła sobie tych ziem wbrew woli jej mieszkańców – a wręcz przeciwnie – to oni chcieli zostać przyłączeni do Rzeczypospolitej. A ponadto były to ziemie przywłaszczone sobie przez krzyżaków. Złodziejowi z jego rąk wymykają się „łupy”, a ten ryczy, że go „okradają”.
Do dzisiaj szowinistyczne prusactwo uważa akt inkorporacji Prus i II pokój toruński za „bezprawne” i za nieważne.
(Dabei spielte es keine Rolle, daß beide Verträge rechtswidrig und damit ungültig waren).
To, że samo państwo krzyżackie powstało uzurpatorsko – a więc w zasadzie nielegalnie – już im nie przeszkadza.
Postępują w myśl zasady – co raz niemieckie (obojętnie jaką zdobyte metodą) – od zawsze i na zawsze niemieckie.

Jeszcze bardziej uzurpatorskie są niemieckie roszczenia wobec Śląska. Prusactwo zdobyło Śląsk w wyniku wojen śląskich w połowie XVIII wieku,
wydzierając go austriackim pobratymcom z rąk. A w ręce austriackich Habsburgów Śląsk dostał się dwa wieki wcześniej w wyniku sprytnych posunięć Maksymiliana I Habsburga. Zaadoptował on króla Czech (do których należał wówczas Śląsk) i Węgier Ludwika II Jagiellończyka i na wszelki wypadek ożenił go jeszcze z własną wnuczką. Kiedy 20 letni Jagielończyk zginął w bitwie, jego królestwo przeszło we władanie Habsburgów.
Ale Niemcom nie przeszkadza to wszystko, aby Śląsk uważać za „niemiecki”.

Z drugiej strony i Polakom przydarzają się komiczne anachronizmy. Jak choćby ten Gawrońskiego: „Polacy i Polska posiada przeszło 10 700 lat egzystencji w rejonie rzeki Wisły.”

Jeszcze tysiąc lat temu nie istniały nawet pojęcia Polak i Polska, a mimo to wg Gawrońskiego Polacy i Polska istniały już 10 700 lat temu.
Przy czym Gawroński sam jest wyznawcą żydowskiej religii, choć (tym razem słusznie) zarzuca on żydom wszelkie zło tego świata. Co nie przeszkadza mu być miłośnikiem i wyznawcą żydowskiego jahwizmu w wersji dla nieobrzezanych Goim. Jest on tym samym nieświadomym agentem i komiwojażerem żydowskiej kultury i tradycji – jak to o chrześcijanach pisał biograf Rothschildów, Marcus Eli Ravage.

W sposób absolutnie niedopuszczalny Gawroński używa określeń „Polak” (u niego „Polak” to katolik) i „Słowianin” jako synonimy i zamienniki. A przecież katolik to słowiański renegat i kompletne przeciwstawieństwo Słowiańskiego Ducha.

Oskarżenia rzucane przez Gawrońskiego pod adresem masonerii są katolicką propagandą. Ogromną większość masonów najniższych stopni stanowili w przeszłości (i nadal chyba stanowią) poczciwi i niegłupi ludzie, którzy dostrzegali feudalny ucisk i niesprawiedliwość w „chrześcijańskiej” Europie oraz totalitaryzm papiestwa. Potępiali oni fanatyzm jahwistów, krwawe wojny religijne i prześladowania innowierców. To były powody, które uczyniły masonerię popularnym ruchem. Ale i one spowodowały, że Watykan uznał masonerię za szatański pomiot. Nie neguję, że wierchuszka ruchu masońskiego została przejęta przez globalną sitwę.  Wtajemniczenia wyższych stopni tak naprawdę dotyczą wtajemniczenia politycznego w tajemnice zakulisowych struktur władzy. Doły masońskie najczęściej nie mają o tym pojęcia. Katolicy jak Gawroński nie powinni zapominać o tym, że gdyby nie było inkwizycji, płonących stosów, cenzury kościelnej, polowań na heretyków i czarownice, ucisku i wyzysku milionowych mas chłopskich – masoneria chyba by nie powstała.

Wracamy do tematu…

Podobnym gatunkowo historycznym sporem jest ten o pierwotną siedzibę Słowian. Mamy w niej dwie sprzeczne koncepcje. Pytaniem jest – która z nich – allochtoniczna czy autochtoniczna – jest słuszna. Czy też może słuszne są obie równocześnie lub żadna z nich?

  • koncepcję autochtoniczną, która głosi, że przed etapem swoich wędrówek Słowianie zamieszkiwali tereny środkowej Europy, w szczególności obszar dzisiejszej Polski, pomiędzy Odrą i Bugiem;
  • koncepcję allochtoniczną, która głosi, że przed etapem swoich wędrówek Słowianie zamieszkiwali obszar położony poza środkową Europą; zwykle wskazuje się na Europę Wschodnią jako na miejsce położenia ich pierwotnych siedzib.

Na marginesie zaznaczam, że obce są mi „uwspółcześnione” spory toczone o „polskość” czy „niemieckość” ziem w Europie środkowej dotyczące czasów prehistorycznych, starożytnych i wczesnego średniowiecza. A to dlatego, że są to spory ideologiczne, bazujące na anachronizmach i fałszywych przesłankach. W sporach o tamtym okresie można mówić o ziemiach zamieszkiwanych przez ludy słowiańskie czy germańskie, a nie o ziemiach polskich czy niemieckich.
Przy czym współczesny przeciętny Polak ma b. mało wspólnego ze Słowianinem. Jest wprawdzie jego potomkiem, ale utracił Słowiańskiego Ducha, zaprzedając duszę antysłowiańskim ideologiom. To samo dotyczy współczesnego Niemca, który z pogańskim Germanem nie ma wiele wspólnego.

Dzisiejsze ziemie polskie są oczywiście polskie. Tyle że część z nich przez dłuższe okresy czasu znajdowała się w obcych rękach i podlegała zmasowanej germanizacji. Ale przed germanizacją zamieszkiwane były te ziemie przez osiadłych na nich na stałe Słowian, a nie przez Germanów. Jedynie wobec ziem plemion Prusów mam wątpliwości. Powinne należyć do pokrewnych nam Prusów. Tyle że plemiona te nie wytworzyły własnej państwowości, zostały wybite, rozproszone lub wchłonięte przez obcych lub sąsiadów. Niemniej ich ziemie na pewno nie są ziemiami „niemieckimi”, gdyż państwo zakonne powstałe na ziemiach Prusów było państwem uzurpatorskim.

W tym miejscu dochodzimy do ważkiego problemu historycznego – no właśnie – czy dzisiejsze ziemie polskie były w przeszłości ziemiami zawsze słowiańskimi? Czy Słowianie byli tutaj od tysiącleci, czy też przywędrowali wypierając np. Germanów i Celtów.

Aby to rozpatrzyć musimy zapuścić się głęboko w mroki prehistorii.
Nie zapominajmy bowiem, że zanim pojawili się Słowianie na ich ziemiach, był jeszcze okres przedsłowiański…
Przed okresem słowiańskim nasze obecne ziemie (i Europa) zamieszkałe były przez małe grupki ludzi żyjących w strukturach przedplemiennych. Nie można ich z tego powodu zaliczyć (czy „zaszufladkować”) do któregokolwiek z późniejszych plemion. Choć to właśnie z tych przedplemiennych grupek późniejsze plemiona powoli się wykształciły. Tyle że i te przedplemienne grupki białych myśliwych były na tych ziemiach przybyszami. Autochtonami w momencie przywędrowania do Europy przedplemiennych kromaniończyków byli neandertalczycy. Choć i oni do Europy przywędrowali, tyle że dużo wcześniej. Najpierw byli neandertalczycy przybyszami, ale w stosunku do kromaniończyków byli już autochtonami. Kromaniończycy wyparli neandertalczyków, choć przejęli od nich trochę genów.
Następnie na przestrzeni wieków kromaniończycy wytworzyli z pojedynczych grupek klany, a później plemiona posiadające typowe dla nich własne kultury.
W tym miejscu nie zapominajmy o tym, że różnice w zwyczajach i stylu życia pomiędzy plemionami Słowian mieszkającymi np. w górach i nad morzem mogły być większe, niż różnice żyjących obok siebie na nizinie Słowian i Germanów.

Nie zapominajmy także, że przez tysiące lat nie było w Europie i na obecnych ziemiach polskich stałych granic, oraz że miały miejsca małe, większe i wielkie „wędrówki ludów”. I że wszystko było w „ruchu”. Przy czym podczas tych „wędrówek ludów” nie wszyscy członkowie danego ludu brali w nich udział i nie wszyscy razem w jednym miejscu się osiedlali.
Pamiętajmy też, że niektóre ludy mniej chętnie „wędrowały” – tak było np. ze Słowianami, którzy mieli szczególne zamiłowanie do spokojnego życia z pracy własnych rąk. Inne plemiona, nastawione np. na łupienie kogo się dało wędrowały dużo więcej w poszukiwaniu łupów. Takim ludem byli np. wschodniogermańscy Wandalowie.

Pamiętajmy też, że często przez wieki różne etnicznie ludy żyły w sąsiedztwie, wzajemnie wzbogacając własne kultury osiągnięciami sąsiadów, co powodowało zacieranie się „technologicznych” i kulturowych różnic.
Znanym faktem wędrówki Gotów w dół Wisły jest to, że zasiedlali oni tylko „pustostany” nie walcząc z ludnością wobec nich autochtoniczną. Przy czym oba ludy – wędrujący Goci i słowiańscy osiadli autochtoni nawzajem wpływali na ich niektóre zwyczaje. Na koniec część Gotów wtopiła sią w słowiański żywioł, a reszta powędrowała dalej…
Także Celtowie nie zagrzali na naszych obecnych ziemiach długo miejsca. Przywędrowali, trochę pobyli i odeszli. A ci z nich, co nie odeszli, wtopiłi się w słowiański lud.
Słowianie byli mniej skłonni do dalekich wędrówek ludów. Gdy trafiali na ziemie, gdzie mogli żyć z myśliwstwa, hodowli i rolnictwa, osiedlali się najchętniej na stałe. Tysiące lat temu, gdy na naszych obecnych ziemiach zaludnienie było niewielkie pra-Słowainie podejmowali też niewielkie wędrówki. Jeśli na polowaniu odkryli korzystniejsze miejsce na założenie siedzib letnich czy zimowych, przenosili się o 10, 20, a nawet więcej kilometrów. Dotychczysowe ich siedziby opuszczali i one stawały się ziemią niczyją. Mogła ją wziąć w posiadanie inna grupka Słowian, a nawet nie-Słowian. Trwało to tysiąclecia. Dopiero gdy zagęszczenie Słowian wzrosło, a wszystkie najkorzystniejsze na osiedlenie się na stałe miejsca były już zajęte, te mini-wędrówki zaniknęły. Słowianie stali się ludem całowicie osiadłym.
Tak to powoli i spokojnie, z dala od zgiełku piramid i akweduktów, w cieniu historii, przez tysiąclecia życie naszych pra-przodków toczyło się na naszych obecnych ziemiach.

Koncepcja, że Słowianie wtargnęli do Europy Środkowej w V wieku jest błędna.
Słowianie żyli tutaj już tysiąclecia wcześniej.
Pisze o tym w mitologii słowiańskiej i w wielu innych miejscach Czesław Białczyński.

Przy czym niech nikogo nie myli termin „mitologia”. Jest ona u Czesława Białczyńskiego solidnie podbudowana faktami z dziedziny archeologii, lingwinistyki i genetyki.
Na jego blogu informacje o prehistorii Słowian można znaleźć w wielu miejscach.

Prehistoria współczesnych ziem polskich wygląda mniej więcej tak: z grupek przedplemiennych kromaniończyków wytworzyły się spokrewnione ze sobą plemiona proto- później pra- a na koniec słowiańskie. Były one różnorodne, pstre, kolorowe i w zależności od warunków życia (inne nad morzem, inne na nizinach, inne w górach) wytworzyły różne zwyczaje, rzemiosło i tryb życia. Niemniej były one pokrewne, a łączyła je wspólna Przyrodzona Wiara przyrody oraz wspólny język. Niekoniecznie był on u wszystkich plemion identyczny, ale był b. podobny. I trwał ten lud na tej ziemi od momentu, gdy wyłonił się on z przedplemiennych grupek myśliwych. Ciągłość kulturową u naszych praprzodków widać np. w budowie domostw na przestrzeni ponad 10 tys. lat. Pisze o tym Mirosław Jurkowski.

Na nasze ziemie dopływali też Słowianie z innych terenów, np. ze wschodu. Wśród nizinnych lasów było więcej pożywienia, niż na stepach. Ale i z mrocznych kniei i puszcz odpływali Słowianie na otwarte przestrzenie stepów Europy wschodniej i Azji. Oprócz migracji wewnątrz-słowiańskiej w różnych falach przelewały się przez te tereny obce ludy. Część z nich odpływała, część pozostawała na miejscu wtapiając się prędzej czy później w słowiański żywioł.
Nie jest przy tym istotne, czy zalążek ludów praindoeuropejskich znajdował się na terenie dzisiejszej Polski, czy gdzieś niedaleko z boku. Jak wiemy granic państwowych wówczas nie było. Istotne jest to, że lud ten powstał, stworzył własną kulturę i rozprzestrzenił się na dużych obszarach. Na pewno też nasze dzisiejsze tereny już przed wieloma tysiącami lat lud ten zamieszkiwał. A być może nawet tutaj powstał i rozprzestrzenił się na dużych obszarach Europy i Azji. Nie jest też istotne, czy potomkowie kromaniończyków zamieszkujący nasze ziemie już 15 – 16 tys. lat temu zostali wchłonięci przez Słowian, czy to oni sami byli ich protoplastami.

Koncepcję allochtoniczną wymyślili Niemcy. Po to, aby powołując się np. na osadnictwo Gotów nad Wisłą móc rościć pretensje do „niemieckości” słowiańskich ziem. Tyle, że Goci to jeszcze nie Niemcy. A dodatkowo Goci przywędrowali na tereny zasiedlone już przed nimi przez Słowian i pomaszerowali dalej. A Słowianie pozostali na miejscu.

Metoda niemiecka jest zwykłym naciąganiem faktów. Chce ona przeforsować pogląd, że gdziekolwiek plemiona germańskie kiedyś w przeszłości przemaszerowały – to ziemie te są niemieckie. Aż dziw bierze, że nie upominają się oni o Afrykę Północną.

Stosując niemiecką metodę Romowie mogliby uznać za ich ziemie wszystkie tereny, na których kiedykolwiek rozbili ich tabory.

Przy czym, nawet jeśli historycy (w tym nawet polscy historycy) nie chcą zaakceptować osadnictwa słowiańskiego na naszych obecnych ziemiach już od tysiącleci, to o uznaniu jakiejkolwiek ziemi za słowiańską czy germańską powinien decydować fakt trwałego osadnictwa na niej w znanych nam czasach historycznych.

Przypomnijmy sobie w tym miejscu wędrówki ludów i fakt braku stałych granic państwowych (a nawet brak państw w dzisiejszym ich rozumieniu) w zamierzchłej przeszłości. Na mało zaludnione tereny przybywa jakikolwiek lud i zajmuje je. Jeśli po jakimś czasie opuszcza je – tereny te stają się „bezpańskie” i mogą zostać zasiedlone przez kolejny lud. Jeśli i ten lud odejdzie, tereny po nim może zająć kolejny lud. Dopiero w momencie, gdy zasiedlający jakiekolwiek ziemie lud osiedla się tam na stałe, nie odbierając tej ziemi autochtonom siłą, ziemie takie można uznać za ziemie tego ludu.

Dobrym przykładem takiej właśnie historii jest Połabie. Było ono zamieszkiwane przez plemiona germańskie i słowiańskie. Germańskie jednak je opuściły i za bardzo nie wiadomo – dlaczego. Znane są plemiona germańskie, które podobnie jak Hunowie żyły koczowniczo i z łupiestwa. Opuszczenie Połabia mogło być spowodowane chęcią zamiany stylu życia z osiadłego (znamionującego sią żmudną pracą) na wędrowniczo-łupieski. Taki styl życia znany był nie tylko u germańskich Wandalów. Longobardowie wyruszyli np. ze Skandynawii i wylądowali na półwyspie Apenińskim.

Po opuszczeniu Połabia przez plemiona germańskie zaludnili je pozostali na miejscu Słowianie. Niemiecki Spiegel napisał, że napływający na Połabie Słowianie osiedlali się na ziemiach często dużo wcześniej opuszczonych przez Germanów.

Jest to tylko połowiczna prawda. Zapewne nastąpił dopływ nowych Słowian na te tereny. Ale małe wspólnoty słowiańskie żyły tam już wcześniej. Wzmocnione „posiłkami” z zewnątrz, mocno zakorzenione w ich ziemi, stworzyły one bardzo szybko silne plemiona Ranów, Redarów czy Obodrytów, które przez  wieki opierały się germanizacji i katoliczeniu.
W wypadku Połabia opuszczone przez Germanów ich siedziby na stały się chwilowo ziemią niczyją, bardzo szybko zaludnioną przez Słowian, którzy nie zamierzali tych ziem porzucać. W ten sposób stały się te ziemie czysto słowiańskimi, a nie terenem siedzib germańsko-słowiańskich, z przewagą tych pierwszych. Późniejszy podbój tych ziem przez niemieckie cesarstwo nie miał nic wspólnego z „odbieraniem” Słowianom prastarych germańskich ziem. Był germańskim najazdem na słowiańskie ziemie. Bo to Słowianie stworzyli tam trwałą i osiadłą kulturę.

Intrygującą zagadką jest częstotliwość występowania na Połabiu, a zwłaszcza na Łużycach genu R1a1 – jest ona tam  najwyższa na świecie.
Jak wiemy, na Łużycach miało miejsce intensywne osadnictwo niemieckie. Wikipedia pisze o tym tak:

„Od XII wieku intensywne osadnictwo niemieckie – przede wszystkim w górach, w miastach i niezasiedlonych obszarach – spowodowało, że Słowianie stali się od XIII wieku mniejszością w tym regionie.”

Tylko – jaka to miałaby być mniejszość słowiańska, skoro dzisiaj jeszcze słowiański gen jest tam dominujący. Wytłumaczyć można ową zagadkę najprościej tak – osadnikami „niemieckimi” (zwłaszcza saskimi) byli w rzeczywistości zgermanizowani dużo wcześniej Słowianie mieszkający jeszcze dalej na zachód, na terenach Sasów. Osiedlani przymusowo na Łużycach zamiast rozcieńczyć słowiańskie geny,  nasycili nimi  te tereny.

Wracamy jednak do ziem polskich i ich polskości…

Dzisiejsze polskie ziemie są ziemiami prasłowiańskimi. Tyle że Słowiańszczyzna na nich nieomal wyginęła. Zastąpiły ją obce religie i obce ideologie. Są też te ziemie jedynie umownie i oficjalnie ziemiami polskimi. Dzisiejsza Polska kontrolowana jest przez koczowników pełniących obowiązki Polaków. Polaków wywłaszczono, odsunięto od udziału we władzy i w zyskach. Polacy stają się tanią siłą roboczą we własnym kraju rządzonym i szabrowanym przez obcych. Na własny los i na kierowanie państwem przez nich zamieszkiwanym utracili Polacy wpływ. Karmi się ich za to namolnie cepeliowskim patriotyzmem, abstrakcyjną symboliką i podniosłymi świętami narodowymi. Większość z nich nie dostrzega, że ich państwo jest jedynie żałosną atrapą suwerennego państwa, którym rządzą obcy. I które realizuje i dba wyłącznie o obce interesy.

Polacy utracili w międzyczasie nieomal całkowicie Słowiańskiego Ducha. W ogromnej większości kompletnie zatracili własną słowiańską tożsamość. Jest żenujące, że wielu z nich, będąc katolikami, czyli de facto zdrajcami słowiańszczyzny, głośno krzyczy o ich „słowiańskości”.

Miliony Polaków głosuje na agenturalne wobec globalnej sitwy partie polityczne. Dwie główne partie PO-PiS – inscenizują „walkę” pomiędzy sobą. Ale jest to walka pozorowana i dotyczy jedynie spraw trzeciorządnych. W sprawach pierwszorzędnych PO i PiS to bliźniacze kibuce. Wielokrotnie w głosowaniach sejmowych istotnych dla okupacyjnego systemu rządzącego Polską oba te kibuce głosują identycznie. Tak było np. podczas głosowania w sprawie ustawy o „zmiany ustawy o chorobach zakaźnych i o przymusowych szczepieniach”. „Debata” i głosowanie odbywały się podczas mistrzostw Europy, w przeddzień „ważnego” dla polskiej reprezentacji meczu i zostały całkowicie wciszone przez koczownicze media. PiS i PO w stu procentach poparły ową ustawę. Ale na codzień, medialnie walczą ze sobą nieomal na śmierć i życie. Tyle, że „walczą” (czytaj – inscenizują walkę) ku uciesze tłumów i wyłącznie o byle pierdoły.
Niechcąco wypaplał tę tajemnicę państwową nawet gen. Petelicki mówiąc:

„Ja zostawiam na boku spór na linii Donald Tusk – Jarosław Kaczyński, czy wcześniejszy spór Donalda Tuska z Lechem Kaczyńskim, bo to jest amerykański wrestling, na który frajerzy kupują bilety, licząc że któryś z zawodników zrobi sobie krzywdę, a to są zapasy tak ustawione, że nikt sobie krzywdy zrobić nie może.”

Tak więc w dzisiejszych czasach nawet polskość polskich ziem staje się coraz bardziej iluzoryczna. Jest nią wyłącznie na papierze. A ten bywa cierpliwy. W rzeczywistości polskość naszych ziem jest jedynie utrzymywaną medialnie fikcją. Polacy stanowiący zdecydowaną większość społeczeństwa zostali wywłaszczeni z ich państwa, z majątku narodowego i z podmiotowości politycznej.

A już najmniej wspólnych cech ma współczesna „polskość” ze Słowiańskim Duchem i ze słowiańską tożsamością. Dzisiejszy przeciętny Polak to dotknięta amnezją nieudolna karykatura naszych słowiańskich przodków. Wyzzuty z własnej tożsamości, obrabowany ze Słowiańskiego Ducha, stał się on cudzym samemu sobie Polakiem, z podsuniętą mu żydowską religią lub świecką ideologią politycznej poprawności. Chce Polski przybitej do rzymskiej szubienicy, lub przykutej do bilderbergowskiej Unii, wasalskiej dodatkowo wobec zbrodniczego NATO, Waszyngtonu i Telawiwu.

Przypomnę w tym miejscu, że o strategiczne partnerstwo z Izraelem zabiegał prezydęt Kaczyński.
Na tym właśnie przykładzie wyraźnie widać fikcją walki PO z PiS-em. Tusk realizuje marzenia Kalksteina. A PO realizuje plany PiS.

Polacy tworzą totalnie skłócony naród oderwany od własnego dziedzictwa duchowego, któremu podsunięto kilka abstrakcyjnych symboli, obcą wiarę, fałszywych bohaterów, fałszywą historię i szkodliwy, „romantyczny” patriotyzm. Oraz służące obcym partie polityczne i państwową ideologię kapitalizmu, który go okrada i wywłaszcza.

Ale co tam, zaśpiewajmy sobie dziarsko i głośno, kolejny raz – Jeszcze Polska nie zginęła…

Jeszcze nie…

Ale  to już ostatni dzwonek…

Jeśli nie odbudujemy Słowiańskiego Ducha, nie powrócimy do słowiańskiej tożsamości i nie przywrócimy przedżydowskiego starego porządku świata, czyli pogaństwa plus Europy 100 flag w nowoczesnym wydaniu – to Polska zginie.

.

opolczyk

.

.

Reklamy

10 thoughts on “Polskość polskich ziem

  1. W świadomosci społecznej zaszczepionych zostało wiele kłamstw dziś juz przyjmowanych przez „wyedukowanych” jako niemalże dogmatyczne pewniki. Jednym z tych kłamstw jest to iz jehowa/allach to bóg a nie demon czym jest w istocie. Drugim, iz wszystko zostało stworzone by zaspokajać potrzeby zydów w tym goje jako ich dwunożne robocze bydło. Trzecim iż na Ziemi przed pojawieniem się zydów żyły tylko małpy czy zaledwie malpopodobne pitekantropy których nie stać było na wynalezienie cokolwiek innego niż maczugi. I że wszystko co mamy łaskawosci samych zydów zawdzięczamy.

    To wszystko są kłamstwa by ludzkość odseparować od korzeni i podobnie jak to zrobiono kastrując historie Polski na Zdrajcy Mieszku zabezpieczyć się przed wscibstwem poszukiwaczy podważających „oficjalne dogmaty” swoją nadmierną ciekawoscią.

    Bo czymże są te trzy opisane na wstępie „pewniki”? Ideologiczną podwaliną na której można opierać proces „naukowego” wyśmiewania wszystkich tych którzy chcą samodzielnie sprawdzić czy te „dogmaty” są prawdą. W dzisiejszym świecie naukowym opanowanym przez koncernowo-banksterską sitwę naukowcy jacy marzą o karierze mogą się poddać „trendowi” i głosić ludziom oczekiwane przez ich grand-sponsorów kłamstwa albo pójść na przekór „wielopejsowej wiedzy” i głosić prawdę za która będa ośmieszani i oni i ich rodziny i prasie technicznej jak i bulwarówkach czy „opiniotwórczych” gadzinówkach a czasem nawet skrytobójczo mordowani. A czego się ludzie boją najbardziej? Własnie takiego „WYTYKANIA PALCAMI” więc w oparciu o 3 powyższe dogmaty można zgnoić każdego naukowca spoza oficjalnego nurtu nauki (tak jak przyjęło uwazać się w Polsce że tylko badania amerykańskich naukowców sa tymi jedynie prawdziwymi nawet jesli zostana obalone przez innych) zachowując sekrety przeszłości ludzkości przed ciekawościa gojów.

    Co wiemy o naszych przodkach? Oficjalnie NIC i dokładnie NIC poza jakimiś smętnymi próbami dopasowania znalezionych kości do ich „artystycznego” wizerunku które jest bardziej zgadywanką i tworzeniem kolejnego muru (jak owłosiony przodek mógł latać odnajdowanymi spodkami? no nie mógł wiec mity kłamią, nie?) dla ciekawskich niż prawdą. Bo w nauce panuje kolejny DOGMAT o EWUCJONIŹMIE. Więc ponieważ teraz człowiek jest mądry to wszyscy przed nim musieli być głupi (zwłaszcza ci nie „dotknieci” kontaktami z boskimi semitami). A głupi nie byłby wstanie strworzyć piramid czy kamiennych miast czy innych artefaktów które w oficjalnej nauce NIE ISTNIEJĄ. Głupi był wstanie co najwyżej okładać się patykami czy poobrzucać gównem, nie wykształciuchy?

    A prawda jest taka iz na Ziemii dawno dawno temu istniała ogólnoplanetarna cywilizacja jaka została parokrotnie najechana z Kosmosu. I pozostałości tych najazdów są pozachowywane w legendach na całym świecie. I to, że tysiące lat p.n.e dzikusy mieszkały w szałasach nie wynika iż nie byliby wstanie mieszkać w czymś innym czy gdzie indziej tylko temu iz w wyniku ogólnoplanetarnej wojny nuklearnej potracili domy, wiedze i samo człowieczeństwo staczając się do poziomu bestii walczacych o przetrwanie w postnuklearnym swiecie dotknietym głodem i zlodowaceniem. I te wszystkie cywilizacje okołorównikowe były tylko próbami zrekolonizowania Ziemii (odtworzenia ludzkości) zanim klimat na niej dojdzie do stanu sprzed najazdu jahwistów i stada golemów (mutantów genetycznych) zwanych żydami (to o nich mówił Daeniken jako o mutantach stworzonych do pracy w kopalniach złota (do dziś ta „gorączka złota” trawi zydowstwo – tak silny jest ten imperatyw jaki im wprogramowano przy tworzeniu)).

    Ale prawda o tym najeździe zburzyłaby wymienione w pierwszym akapicie NIEPODWAŻALNE DOGMATY więc jest niszczona i przekłamywana. Bo jakby goje zrozumieli iz żydzi to tylko popłuczyny po kosmicznych najeżdzcach ich stosunek a co za tym idzie pojmowanie zydowskiego „czyńcie sobie Ziemie i zamieszkujące nią bydło sobie uległymi” mogłoby nabrać nowego brzmienia. A za zrozumieniem jednej prawdy o ideologicznym niewolnictwie mogłaby przyjść chęć na wprowadzenie drugiej – zmiane stosunków społecznych a to jak wiemu skończyłoby się globalnym ajwajowaniem o niewdzięczności bydła dla cywilizującej go (nieustająco nazistowskiej) RASY PANÓW.

    I CO WAŻNE DO ZAPAMIETANIA DZIŚ ŻYDOSTWO PRĄC DO 3 WOJNY ŚWIATOWEJ CHCE PONOWNIE WAS ‚semitolizydupy” POSPROWADZAĆ DO POZIOMU TYCH WYŚMIEWANYCH PRZEZ WAS PITEKANTROPÓW. BYŚCIE KOLEJNE PARE TYSIĘCY LAT „ODTWARZALI” SWOJĄ CYWILIZACJE DAJĄC SIĘ PRZY OKAZJI SWOBODNIE JAK KRÓWKI WYPASAĆ NA PASTWISKACH. BO DO TEGO SIĘ SPROWADZA TA DEPOPULACJA. ELIMINACJI ZAGROŻENIA OBALENIA RZĄDÓW KOŚMICZNYCH POPŁUCZYCH CHOWAJĄCYCH SIE ZA „12 RODAMI ISRAELA”. WASZYCH NIEUSTAJĄCYCH PASOŻYDÓW.

    Polubienie


  2.  

    POLSKA PARAFIALNA – W kółko i krzyżyk :

    „W sobotni poranek mieszkańcom okolicznych domków jednorodzinnych ukazał się za oknami krzyż. Wysoki na ponad 4 metry. Nie była to fatamorgana ani jakiś cud, lecz oflagowany polską i watykańską banderą najprawdziwszy drewniany krucyfiks z miniaturowym metalowym Jezusem oraz odpustową figurką jego matki.
    Obiekt był efektem pracy tajemniczej ekipy, która pod osłoną nocy ‚obsikała’ w ten sposób komunalne terytorium pod budowę nowej świątyni, mocując krzyż w miejscu wskazanym przez biskupa łowickiego Andrzeja F. Dziubę.
    Kto go tam postawił? Nie wiadomo, bo nikt się nie przyznaje, a wszyscy boją usunąć…
    Za: „FiM”

     

    Lipnica Murowana – słup Świętowita :

    „W Lipnicy Murowanej woj. małopolskie, za głównym ołtarzem kościoła św. Leonarda, znajduje się stary dębowy słup (na nim opiera się ołtarz), ma on około 4,5 m wysokości.
    Widać na nim wyraźnie cztery oblicza boga Świętowita.”

    Fragm. audycji z radia „FiM” – od godz. 1:01:50 do 1:10:10 :
    http://www.faktyimity.pl/Portals/1/Files/Media/audio/2012/FIM_28_wrzesnia.mp3

    null

    „Niestety, jak się okazuje twarze na belce zostały spiłowane a w ich miejsce wyrzezane krzyżyki, gdy belka posłużyła jako ramię krzyża.” : http://www.historycy.org/index.php?showtopic=20900

    null

    Polubienie

  3. (Komentarz warty zapamietania)

    „Mosanto jest dobrym przykładem przyczyn aktualnej depresji światowych społeczności. Korporacje (kapitał) nigdy nie miały i nie mają naturalnych bezpieczników nakładanych przez społeczności tak jak je posiadają jednostki. W przypadku organizacji takich jak państwo tym bezpiecznikiem są inne państwa. Jak widzimy, bardzo często zawodzi on i aktywność państwa wobec własnych obywateli praktycznie może być bezkarna.

    Każda spółka w tym szczególnie korporacje, musi w dzisiejszym systemie ekonomicznym wykazać się zyskiem. Nie chodzi o przychód ale o zysk. Jeżeli dodamy do siebie trzy przyczyny: brak ograniczeń karnych, obowiązek zysku i nie ponoszenie kosztów środowiskowych, wysoki odsetek osób chorych psychicznie na wysokich stanowiskach zarządczych to nawet zakładając brak spisku NWO pokazuje to jak bardzo jest źle. Przecież mówimy o korporacjach dysponujących tysiącami miliardów dolarów dla których akcje charytatywne to tzw. „folklor biznesowy” a na klientów mówi się „muppety”.

    Prawie co dwódziesty manager jest zwykłym psychopatą. W systemie monetarnym i nakierowanym na zysk większość wysokich managerów jest zwyczajnie chorych i uzależnionych od mierników zysku. W takim samym stopniu jak wielu z Nas od telewizji, gier czy Internetu.

    Stan światowej gospodarki jest coraz gorszy. Wśród wysokiej kadry pokutuje przekonanie „jak nie masz rynku to go stwórz”. Wyobraźcie sobie, że taki rynek tworzy koncern farmaceutyczny. Jak? W dowolny sposób. Ponieważ korporacje nie ponoszą sankcji karnych to spróbujcie wytoczyć korporacji o biznesie większym niż dochód Polski wytoczyć sprawę cywilną, że wasze dziecko dostało paraliżu poszczepiennego.

    Uważam, że prawdziwym problem może okazać się brak wspólnej wizji korporacji co do możliwych przyszłości biznesu światowego. To było by dużo gorsze niż NWO.

    Jesteśmy świadkami groteskowego finiszu idei państwowości. Państwo jako przymusowa organizacja odwzajemniająca się członkom usługami: obronnością, stabilizacją etc. reprezentuje wyłącznie interesy dużych organizacji biznesowych. Korporacjom przy braku sankcji karnych zwyczajnie się opłaca przekupić urzędników lub zmanipulować.


    (http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/droga-nowego-porzadku-swiata-moze-isc-przez-bioterroryzm#comment-90473)

    Polubienie

  4. (http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/droga-nowego-porzadku-swiata-moze-isc-przez-bioterroryzm#comment-90461)

    „tyle wszyscy mówią o nadchodzącym NWO, a on od początku XXI wieku już jest, a teraz tylko się wszystko „dopina na ostatni guzik”, pozostały tylko drobne formalności do załatwienia, sami popatrzcie…pozostało tylko zachipować ludzi i eksterminować tyle ile mają w planie, a to są już proste czynności wykonalne w ciągu 2-3 lat jak nie szybciej…

    popatrzcie jak wygląda teraz świat i społeczeństwa:

    -pełne uzależnienie od pieniądza
    -uzależnienie od systemu, który jest coraz bardziej totalitarny i opresyjny
    -skorumpowany system prawny broniący i faworyzujący bogatych
    -postępujące rozwarstwienie społeczne i materialne
    -koropracyjny internacjonalistyczny przemysł, produkcja i rolnictwo
    -wszystko co ważne i wartościowe jest w rękach korporacji lub bez problmu może zostać przez nie wykupione lub zniszczone od razu
    -ogłupiające mass-media (również w reku korporacji)
    -praktycznie pełna demoralizacja młodego społeczeństwa
    -zniszczony system oświaty i nauczania
    -zdyskredytowana religia
    -niszczenie instytucji rodziny
    -liberalność dla zboczeń i wynaturzeń oraz ich postępująca legalizacja
    -niewielki ułamek ludzi świadomych i widzących co się dzieje

    wszystko to czyni z ludzi gotową, urobioną „papkę” do przetworzenia zgodnie z normami NWO, pozostaje nam nadać numery jak zwierzętom w rzeźni i poddanie się eksterminacji i kontroli rasie panów przemyślcie to na chłodno zanim zminusujecie, bo to, co piszę to nie jest takie czarnowidztwo, to realia, a jedyne rozwiązanie problemu jakie mi przychodzi do głowy, to tylko globalny kataklizm o charakterze naturalnym, który zresetuje świat i ten system lub globalna wojna, nie łudźmy się, że elity NWO nagle staną się dobre i porzucą to co zaczęli nawet jak wszyscy uciekniemy do lasu przed systemem, to zabraknie w nim miejsca dla wszystkich, zabraknie jedzenia i warunków do życia poza systemem, pozostaje nam tylko walka na ostro i najlepiej, żeby wybuchła ona od razu na całym globie masowo, bo lokalne powstania łatwo zostaną stłumione i tylko wyniszczą nas”

    (i odp (http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/droga-nowego-porzadku-swiata-moze-isc-przez-bioterroryzm#comment-90508))

    ” „(…)pozostaje nam tylko walka na ostro i najlepiej, żeby wybuchła ona od razu na całym globie masowo, bo lokalne powstania łatwo zostaną stłumione i tylko wyniszczą nas (…)”

    Doskonałym przykładem na potwierdzenie tych słów jest zjawisko, którego świadkami jesteśmy obecnie. Rozbijanie poczucia Narodowego – skupie się na przykładzie naszego Kraju bo nie wiem jak wygląda to gdzieś indziej.

    Po pierwsze zastępowanie tak pięknego słowa jak Naród, słowem społeczeństwo. Od dłuższego czasu nie spotkałem się w mediach ze zwrotem Naród Polski, ale dosyć często słyszę społeczeństwo Polskie (coś tam… coś tam… ).
    Martwi mnie fakt, że nasz Kraj się zaczyna dzielić na Polaków, Ślązaków, Kaszubów i jeszcze inne nacje, które przecież przed jak i po wojnie zdawały sobie sprawę ze swojej odmienności, ale nie wyobrażały sobie istnienia bez Polski, a Polski bez ich małych Narodowości. Nikt wtedy nie walczył o utworzenie autonomii Śląską czy też Kaszub lub też jakiejś innej. Każdy walczył, o Polskę.

    Co podziało się z duchem idei Antoniego Abrahama ? Przecież osobiście zabiegał jako Kaszub, aby Kaszuby po wojnie był włączone do Polski z tego powodu, że On oraz inni Kaszubi po mimo własnego języka, kultury czują się Polakami, a nie Niemcami. „Nie ma Kaszub bez Polonii, a bez Kaszub Polski” ~ A. Abraham

    Analogiczna sytuacja dotyczy Śląska.
    Gdzie zatracone zostały idee Trzech Powstań Śląskich, w których walczono za tym, aby Śląsk był włączony do Polski?

    Pozwolę sobie to zobrazować za pomocą zwykłej miotły z gałązek leszczyny lub też innych, którą niegdyś robiono na wsi – mam w pamięci jak taką miotłę robił mój dziadek.
    Chodzi mi o to, że Naród można porównać do takiej miotły, w której jest może z 60 gałązek spiętych ze sobą razem i przewiązanych jakąś linka, drucikiem. Mimo, że jedna gałązka jest łatwa do złamania, tak spiętych ze sobą na sztywno 60 szt. jest nie do ruszenia. Myślę, że niebyło by silnego, aby taki trzonek w rękach przełamać.
    Tak spięta miotełka może być obrazem naszego Narodu niegdyś może i nie najsilniejszy, ale trzymający się razem – co świadczyło o jego sile. Przez 123 lata nie udało się nas złamać zaborcom, potem szybkie budowanie kraju, wojna z bolszewikami, których POKONALIŚMY, kraj który istniał 2 lata (II RP) pokonał dzikie komunistyczne imperium. Obecnie jak patrzę na to co się dzieję widzę powolną aczkolwiek sukcesywnie postępujące niszczenie naszego Narodu oraz Kraju. Rozbijanie go na części, wmawianie nam, że wartości, które pozwoliły nam wspólnie tak wiele osiągnąć, są śmieszne i nie przystające do modelu cywilizowanego świata.

    Z przykrością stwierdzam, że nawet politycy dokładają do tego swoje łapska by nas dzielić, różnić i szczuć przeciwko sobie. Przez co osłabiają naszą jedność i poczucie siły jako wspólnoty.

    Każdy z nas jako człowiek jest inny i zasługuje na szacunek, ale nie ma co ukrywać, że stale za pomocą mediów jesteśmy manipulowani. I nasze grupy społeczne do których należymy i czujemy się z nimi jakoś emocjonalnie powiązani. Zależnie od sytuacji są przedstawiane w taki sposób jaki w danym momencie jest pożądany, aby urabiać opinie publiczną przeciwko. Najlepiej jeżeli wywoła się przy tym skrajne emocje plus jakieś sygnały podprogowe, aby już zawsze jeżeli się tylko spotka osobę z takiego środowiska mieć skojarzenie i szybko zaszufladkować człowieka, kryminalista, bandzior, pseudo kibic, oszołom, dziwak, wariat mocher, nazista, faszysta itp.

    Czy, aż tak bardzo przestało się dla nas Polaków liczyć to kim jesteśmy, z jak wspaniałego kraju pochodzimy? Czy jeszcze czujemy w swoich Polskich sercach co świadczy o naszej wyjątkowości w świecie? Czy też już pozostała nam w serduchach pustka, poczucie beznadziejności, bezradności i miałkości? Czy już naprawdę tak bardzo zniszczono nam w głowach poczucie Narodowe?

    I wpojono nam, że największym dobrem jest tylko i wyłącznie gotówka?
    A to co się dzieje z Krajem mnie nie dotyczy, bo pracuje na zmywaku w Anglii ? – ktoś powie.

    A przecież to Ty i ja mam realną władzę jak będzie wyglądać nasz Kraj.
    I nie boję się walczyć/zginąć za Polskę, bo Kocham moją Ojczyznę!
    Nie chciał bym tylko, aby moja moja walka tak jak walka Naszych bohaterów z AK, oraz zwykłych ludzi, którzy walczyli w partyzantce za nasz kraj szła na marne. Tak jak dzisiaj się to dzieję.

    Przyznam wprost mam 22 lata, a jestem przepełniony rozgoryczeniem i smutkiem jak patrzę na rządzących, którzy mają w pompie nasz Kraj.
    Oraz na sam koniec piękne zdanie: „Kiedyś rządzili nami Polacy, dzisiaj osoby mówiące po Polsku”

    Mój tekst nie miał na celu obrażenia, urażenia kogokolwiek, a jedynie podzielenie się z Państwem moimi własnymi spostrzeżeniami oraz ocenami.
    Jeżeli ktoś się poczuł po przeczytaniu mojego tekstu urażony, przepraszam. „

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.