Solidarność pogan

.

Aż trudno uwierzyć, że dwa diametralnie różne twory polityczne mogą nosić tę samą nazwę. A tak jest w przypadku  francuskiej i „polskiej” „Nowej Prawicy”. „Polska” NP przemianowana na KNP dowodzona jest przez „proroka” prywatyzacji i piewcę „wolnego rynku” JKM.

O tym, że prywatyzacja i wolny rynek służą globalistom pisałem wielokrotnie. Są one oszustwem mającym umożliwić globalnej sitwie przejęcie na prywatną własność wszystkiego, co ma jakąkolwiek materialną wartość. Z fabrykami, kamienicami, szpitalami, szkołami, lasami, ziemią, a nawet wodą pitną i deszczową włącznie.
O oszustwie wolnego rynku pisał Admin PMN.
Nawet tzw. „skandynawski socjalizm”, czyli próba skrzyżowania państwa socjalnego z kapitalizmem okazała się ślepą uliczką.

Przy czym model skandynawski nie upadł z powodu zbyt wysokich podatków, a z tego powodu, że większość dochodu z gospodarki ląduje w kieszeniach wąskiej kliki ponadnarodowych korporacji. Istotnym czynnikiem, który doprowadził do upadku tej hybrydy jest też regularny udział przedstawicieli skandynawskiego establishmentu finansowego, gospodarczego i politycznego w tajnych zlotach globalnej lichy – Grupy Bilderberga czy Komisji Trójstronnej.

Z tego faktu wypływa oczywisty wniosek, że finanse, gospodarka i polityka Skandynawii podlega kontroli banksterów i służy ich interesom.

W tym miejscu przypomnę, że u Słowian w okresie przedpaństwowym istniała wspólnota majątkowa. Pola uprawne i zwierzęta hodowlane były własnością całej lokalnej grupy. Nie było wśród nich obok siebie bogaczy i żebraków.

Kolejną cechą „polskiej” NP jest oparcie jej na tzw. „chrześcijańskich wartościach”. Piszę celowo w cudzysłowie o tzw. „wartościach chrześcijańskich”. Powołują się na nie prawicowi i centrowi politycy, partie, ruchy, publicyści świeccy i liczne odpryski żydochrześcijaństwa – tylko nigdy tychże domniemanych „wartości” nie wyliczają. A jeśli już je wyliczają, to te najważniejsze przemilczają.
Pierwszą i najważniejszą „wartością” żydochrześcijaństwa jest zaprzaństwo  – czyli po prostu zdrada własnych korzeni, własnej kultury i własnej tożsamości, połączone z przyjęciem w ich miejsce przywleczonej znad Jordanu ideologii udrapowanej w religijną prawdę objawioną – przez oszustów wymyśloną.

Jakże trafnie sformułował to Zorian Dołęga Chodakowski pisząc:

„Czas przyszły wyjaśni tę prawdę, że od wczesnego polania nas wodą zaczęły się zmywać wszystkie cechy nas znamionujące, osłabiał w wielu naszych stronach duch niepodległy i kształcąc się na wzór obcy, staliśmy się na koniec sobie samym cudzymi [wytłuszczenia moje – opolczyk].

Kolejną chrześcijańską „wartością” jest hipokryzja. Na ustach mieli chrześcijanie przez wszystkie wieki miłość, przebaczanie win, nastawianie drugiego policzka. A drogę żydochrześcijaństwa usłały miliony trupów, znakowały ją tortury, rzezie, wojny religijne.
Hipokryzja żydo-chrześcijan związana jest ściśle z kolejną ich „wartością” czyli z fanatyzmem. Przekonani o posiadaniu prawdy objawionej ogniem, mieczem, przemocą, prześladowaniami, torturami, płonącymi stosami i cenzurą realizowali ich chorą i zbrodniczą wizję państwa bożego i chrześcijańskiego porządku na ziemi.
Tępa i bezrefleksyjna wiara w „prawdy objawione” – a więc w biblijne brednie i wymysły – to kolejna chrześcijańska „wartość”.
Tę listę można by kontynuować długo – wielowiekowy ucisk mas chłopskich, zdzierstwo, zachłanność na bogactwa i na niekontrolowaną władzę polityczną, fałszowanie dokumentów, wyłudzanie przywilejów,  oszukiwanie owieczek i żerowanie na ich naiwności handlem odpustami i fabrykowanymi „relikwiami”, utrzymywanie owieczek w posłuszeństwie nie tylko terrorem i stosami, ale i straszeniem ich „wiecznym potępieniem” i  ekskomuniką.

Jedynym pozytywem w programie „polskiej” NP jest jej domniemany eurosceptycyzm. Tyle że do niego – chcąc uchodzić za „prawicę” NP jest po prostu niejako zmuszona. Gdyby nie była eurosceptyczna – nie mogłaby tytułować siebie „prawicą”.  Ponadto sam eurosceptycyzm to jeszcze nie jest zdecydowane odrzucenie banksterskiej, bilderbergowskiej Unii Jewropejskiej. A przecież ten podstępny banksterski nowotwór należy po prostu unicestwić.

Najkomiczniejszy w programie NP jest jego całkowity brak konsekwencji – z jednej strony są oni rzecznikami dalszego istnienia państwa polskiego (dlatego są, czy może tylko udają eurosceptyków – i dlatego uchodzą za „prawicę”). A z drugiej strony chcą państwo polskie wywłaszczyć, odebrać jemu całkowicie kontrolę nad finansami i gospodarką – i te oddać w łapska globalnej sitwy i globalnego giga-kapitału.

Mówiąc innymi słowami – Polska niech będzie, ale tylko kadłubem politycznym – bez własnej rodzimej gospodarki, bez kontroli własnej waluty, bez kontroli bankowości i finansów. Ku uciesze Rothschildów, Rockefellerów, Sorosów i ich „polskich” podopiecznych.

Na przeciwległym biegunie w stosunku do ugrupowania żydowskiego proroka prywatyzacji – JKM – stoi francuska „Nowa Prawica”. Wspominałem już o niej w przeszłości. W przeciwieństwie do „polskiej” NP jej francuska imienniczka stoi na gruncie zdecydowanego odrzucenia żydo-chrześcijaństwa jako całkowicie obcej Europie ideologii. Ponadto odrzuca ona kapitalizm jako najgorszy rodzaj społeczeństwa. Ostro za taki właśnie stosunek do żydo-chrześcijaństwa i do żydo-kapitalizmu skrytykowała francuską NP katolicka Fronda.

Ja osobiście oba te fundamentalne założenia Alaina de Benoist i jego NP uważam za w pełni uzasadnione i w stu procentach słuszne.

Najbardziej antyunijnym i antyglobalistycznym pomysłem francuskiej NP jest projekt Europy 100 flag. Jest to także de facto program anty-nacjonalistyczny, a nawet anty-narodowy. Narodowcy wszelkich odcieni z konieczności muszą mieć z tym programem ideologiczne problemy.

Program Europy 100 flag zakłada po prostu powrót do autonomicznych małych wspólnot naturalnych, a więc struktur różnych nawet od państw narodowych. Małe „księstwa”, lokalne autonomiczne wspólnoty, a nawet „wolne miasta” mają same decydować o swoim losie. Jest to całkowite przeciwieństwo tendencji unifikacji i scalania mniejszych struktur (np. państw narodowych) w większe, z czym mamy do czynienia w przypadku Unii Jewropejskiej.

Przy czym, jeśli uważnie przyjrzymy się tworom nazywanym „narodami” czy „państwami narodowymi”, to zauważymy w nich pierwszy, wstępny etap prowadzący ostatecznie do globalizacji. Omówię to na przykładach.

Czy zastanawiałaś/zastanawiałeś się – jak i kiedy wykształcił się naród polski?

W czasach Rz’plitej szlacheckiej termin „naród” szlachta zawłaszczyła dla siebie – po prostu tylko samą siebie szlachta uważała za naród. A to oznaczało, że 90 % mieszkańców państwa polskiego narodem w oczach szlachty nie było.

Chłopstwo polskie nie pchało się np. do powstań w okresie zaborów. Nie walczyło o odzyskanie polskiej państwowości – jak to robiła polska szlachta.

Dlaczego tak było?

A jaki zysk mieliby chłopi z przyłączenia się do powstania? Dla nich nawet ewentualne zwycięstwo powstania nie zmieniłoby nic w ich sytuacji – nadal byliby chłopami pańszczyźnianymi wyzyskiwanymi przez ich panów i pozbawionymi jakichkolwiek praw. Nadal byliby „bydłem roboczym” szlachty – czyli „narodu” – ale nie „obywatelami”. Nadal nie byliby więc „narodem”. Dopiero zabiegi germanizacyjne państwa pruskiego i rusyfikacyjne (zgermanizowanej) dynastii Romanowów stworzyły w polskim chłopstwie uparcie stojącym przy polskim języku polską „świadomość narodową”. Na nieszczęście dzięki sprytowi kleru i naiwności katolickiej ND owa świadomość narodowa została w tamtym czasie nierozłącznie związana z watykańskim odpryskiem jahwizmu. Tak powstał stereotyp Polaka-katolika. I hasło – Tylko pod rzymską szubienicą tylko pod tym znakiem Polska jest Polską a Polak Polakiem.

Chłop polski przez wiek pytany o to kim jest, odpowiadał – jestem chłopem tego a tego pana/biskupa.  Nie odpowiadał natomiast – jestem Polakiem. Po prostu nie miał tego świadomości…

Dzisiejszy przeciętny Polak nie ma natomiast kompletnie świadomości tego, że jest potomkiem Polan, Mazowszan, Wiślan, Ślężan, czy jednego z wielu innych mniejszych plemion słowiańskich. Tę świadomość zabiło w nich zarówno żydo-chrześcijaństwo jak i identyfikacja „narodowa”. Dodatkowo ogrom Polaków albo nie zna kompletnie historii Polski, albo zna jej karykaturalne lub  fałszywe wersje.
O własnych słowiańskich korzeniach, o kulturze słowiańskiej, o Przyrodzonej Wierze Przyrody naszych pra-Ojców nie ma dzisiejszy przeciętny Polak zielonego pojęcia.

Polacy identyfikują się z językiem polskim, choć najczęściej nie potrafią w najbardziej elementarnych sprawach znaleźć wspólnego języka. Identyfikują się z państwem polskim w dzisiejszych granicach, choć o takim jego kształcie zadecydowali obcy (Teheran, Jałta) bez udziału Polaków. Identyfikują się z barwami narodowymi , choć biało-czerwone kolory nie są wyłącznie ani polskie, ani państwowe. Istnieją np. zagraniczne biało-czerwone kluby piłkarskie. Państwowe godło Polski zaś w dzisiejszym kształcie obowiązuje od 1927 roku, z „przerwą” na okupację i na PRL (orzeł bez korony). Wcześniej też były orły w godle, ale inne. No i nie tylko Polska ma orła w  państwowym godle.

Tak więc dzisiejszy Polak identyfikuje się z abstrakcyjnymi symbolami, granicami nam narzuconymi i z językiem, którym nie potrafi opisać ani historii własnego kraju, ani jego wcześniejszej przebogatej słowiańskiej kultury – bo nie ma o nich zielonego pojęcia. Przypomina osobę dotkniętą amnezją lub podrzutka, który nie wie nic o własnych rodzicach i rodzinie. Zamiast identyfikacji z własną kulturą i tradycją identyfikuje się z obcymi ideologiami świeckimi lub religijnymi (poprawność polityczna, kapitalizm, amerykanizm, żydo-chrześcijaństwo). Identyfikuje się on ponadto z podsuwanymi mu fałszywymi bohaterami (np. Piłsudskim czy JP2) i szkodliwymi wzorcami „patriotyzmu” – np. z kultem powstań z góry skazanych na klęskę, do których często popychali Polaków na rzeź obcy lub wrogowie wewnętrzni.

Podobnie  późno jak w Polsce ukształtowała się tożsamość narodowa np. Niemców. Jeszcze przez większość XIX w Niemcy były podzielone na kilkanaście konkurujących o wpływy i znaczenie królestw i księstw (wcześniej było ich w okresie największego rozdrobnienia ok. 300). Dziewiętnastowieczny mieszkaniec Bawarii uważał się za Bawarczyka, mieszkaniec Saksonii za Saksończyka, a mieszkaniec Prus za Prusaka (nazwa zawłaszczona od plemion Prusów – podbitych, eksterminowanych i germanizowanych przez katolickich krzyżaków). Dzisiejsi Niemcy to sztuczny twór mający sztuczną świadomość narodową powstałą ze „stopienia” w kajzerowskim (a wcześniej cesarskim) tyglu wielu ludów, plemion, w tym nawet i słowiańskich.

Sztuczność narodu najwyraźniej widać na przykładzie tzw. „narodu amerykańskiego”. Jest to zbieranina potomków kolonizatorów – grabieżców/ludobójców – plus późniejszej i współczesnej emigracji, głównie  zarobkowej. Przywiązani są do terytorium kraju utworzonego na drodze grabieży indiańskich ziem i wojen (np. z Wlk. Brytanią czy Meksykiem). Obchodzą ich „dzień niepodległości” choć sami zniewalają i napadają na inne kraje. Dano im kawałek płótna zadrukowany gwiazdkami i paskami, na widok którego stają na baczność. A w „patriotycznych” momentach stojąc na baczność kładą prawą rękę na serce i śpiewają do żydowskiego bożka God Bless America. Wielu z nich cierpi na rozdwojenie jaźni – są Amerykanami – Polakami (Włochami, Irlandczykami, Niemcami, Żydami, Hiszpanami, Meksykanami, Afro-Amerykanami itp.).
Nie do pozazdroszczenia jest sytuacja „Amerykanów”, kiedy „ich” Ameryka prowadzi wojnę z krajem ich pochodzenia. Zapewne przeżywają oni wówczas rozterki duchowe i konflikt tożsamości plus konflikt lojalności. Zadają sobie zapewne w takich sytuacjach pytanie – po której stronie powinienem walczyć?

Aby nie było niejasności – nie nawołuję do likwidacji państwa polskiego. Nie zamierzam cofać koła historii. Jednakże uważam, że polskość powinna zawierać w sobie wiedzę i pamięć o naszej historii oraz świadomość naszej słowiańskiej tożsamości. Powtarzam – słowiańskiej – a nie żydo-katolickiej! A co za tym idzie –  polskość powinna implikować w sobie szacunek i przywiązanie do własnej kultury i własnych korzeni – słowiańskich, czyli pogańskich. A nie przywiązanie do obcej ideologii udrapowanej w religię, przywleczonej do kraju naszych przodków ponad tysiąc lat temu. Której zresztą nasi przodkowie przez długie wieki się opierali – poza garstką fanatycznego kleru, a od kontrreformacji dodatkowo fanatycznej katolickiej części szlachty. I która to ideologia fanatycznie zwalczała naszą prawdziwą kulturę i tożsamość.

Przy czym Polskę należy zdecydowanie „przebudować”. Maksimum władzy i prawo do decydowania o własnym życiu codziennym musi wrócić do lokalnych wspólnot. Władze „nadrzędne” – powiatowe, wojewódzkie czy państwowe muszą podlegać zasadzie subsydiarności – czyli powinny realizować tylko te zadania, których nie mogą realizować wspólnoty lokalne.

System polityczny nazywany demokracją parlamentarną jest dyktaturą zamaskowaną fasadową demokracją. Rzeczywista demokracja jest w większych zbiorowiskach nieosiągalną fikcją.  Taka rzeczywista demokracja możliwa jest wyłącznie w małych lokalnych wspólnotach. Demokracja parlamentarna (nawet bez banksterów-globalistów) wyrodzi się prędzej czy później w dyktaturę głównych partii (których programy zawsze są obiecankami cacankami okraszonymi demagogią) i dyktaturę administracji, biurokracji i urzędników państwowych. Likwidacja dużych partii nie pomoże funkcjonowaniu demokracji. Doprowadzi bowiem do sytuacji patowej w parlamencie, gdzie będą zasiadały tuziny partii kanapowych plus ewentualni posłowie „niezależni”, przez co stworzenie sensownej i trwałej koalicji będzie praktycznie niemożliwe.
Rządzenie powinno oddać się ludziom na samym dole. To oni powinni decydować o ich życiu. A nie Warszawa, a raczej narzucająca Warszawie jej wolę Bruksela i stojący ponad nią, ukryci za kulisami  globaliści-banksterzy.

Niech będzie Polska krajem samorządnościowym.
Istotne jest przy tym to, aby lokalne społeczności utworzyły solidarną federację wspólnot w ramach Polski – choć niekoniecznie  tylko Polski. Im więcej wspólnot połączonych będzie w solidarnej federacji szanującej autonomię i różnorodność tworzących ją wspólnot, tym silniejsza ta federacja będzie. I tym trudniej będzie podbić ją wrogom zewnętrznym.

Historia zna takie „federacje” czy związki. Nawet historia Słowian mówi o nich. Powstanie Słowian z roku 983 bez wspólnego działania Wieletów i Obodrytów nie mogłoby zakończyć się sukcesem (polska wiki to powstanie przemilcza).

O powstaniu tym wspominał artykuł Spiegla poświęcony Słowianom.

Sam Związek Wielecki też zadawał cesarstwu druzgocące klęski – jak choćby podczas legendarnej bitwy pod Przecławą.

Podobne przypadki znamy i z Ameryki. Mapucze żyjący w małych grupkach plemiennych wstrzymali hiszpańską konkwistę i bronili ich niezależności przez ponad 300 lat. Był to nie lada wyczyn, jeśli pamięta się o tym, jak szybko ci sami konkwistadorzy podbili duże centralnie zarządzane państwo Inków. Gdyby Słowianie potrafili stworzyć podobny solidarny i trwały sojusz jak Mapucze, żydo-chrześcijaństwo nigdy by ziem słowiańskich nie podbiło. Niestety Słowianie nie dość, że popadali w konflikty pomiędzy sobą, to jeszcze pomagali podbijać cesarstwu inne plemiona pogańskie – nie tylko zresztą słowiańskie. Zabrakło im po prostu pogańskiej solidarności. Jej brak przypłacili później unicestwieniem ich własnej kultury i utratą wolności i tożsamości, a nawet w wielu przypadkach wymarciem ich języków.

Pouczająco napisał do mnie o tym Słowianin. Jego elektroniczny list zatytułował on „Nasze dzieje – Ku przestrodze i ku pamięci..”

  „Nordalbingowie (plemię Sasów) byli poganami, jak onegdaj Słowianie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Nordalbingowie .

Historia kiedyś pokazała, że wspólna koegzystencja pozornie obcych etnicznie (indoeuropejskich krewnych), ale bliskich rodzimej wierze tych ludów i wiernych tradycji własnych przodków jest możliwa: http://pl.wikipedia.org/wiki/Warnowie / http://pl.wikipedia.org/wiki/Rugiowie .

Największym błędem słowiańskich Wagrów było sprzymierzenie się z chrześcijańskim królem Franków (który wówczas wykorzystał ich dla zabezpieczenia granic i interesów przeciwko pogańskim Sasom celem późniejszej chrystianizacji ich terenów) dla pozyskania wątpliwych zdobyczy terytorialnych: http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_nad_%C5%9Awi%C4%99cian%C4%85 / http://pl.wikipedia.org/wiki/Dro%C5%BCko .

Za zdradę braci w pogaństwie (i okupację obcego obszaru Nordalbingii), niedługo potem spotka ich zasłużona kara i stracą nadane im przez Karola ‚Wielkiego’ ziemie na rzecz Duńczyków: http://pl.wikipedia.org/wiki/Godfred .

„W 808 Godfred zorganizował armię, którą zaatakował Obodrytów przesiedlonych na owe tereny (osada Rerik) przez Karola. Dzięki poparciu niektórych słowiańskich plemion (Wieletów), Godfred zdołał skutecznie splądrować zaatakowane tereny, zgładzić księcia obodryckiego Drożka i bezpiecznie się z nich wycofać.”

Niestety, na swoim dotychczasowym obszarze występowania stopniowo tracili na znaczeniu, a później schrystianizowanym władcom niemieckim nie byli już potrzebni… : http://pl.wikipedia.org/wiki/Wagrowie .

„Podbite przez Niemców i stopniowo od XII wieku kolonizowane (ok. 1140 Adolf II Holsztyński wciela w życie plan zasiedlania ziem Wagrów przez osadników niemieckich i holenderskich).”

I jeszcze taka niespodzianka:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Smoli%C5%84cy / http://pl.wikipedia.org/wiki/Drzewianie .”

.

Słowianin ma całkowitą rację:

– Słowianie potrafili pokojowo koegzystować z niesłowiańskimi plemionami pogańskimi – mówi o tym przykład Warnów.

Ja sam wielokrotnie wspominałem o tym, że Słowianie byli gościnni dla obcych. Wiadome jest np., że do znanych słowiańskich wyroczni w Radogoszczy i w Arkonie przyjeżdżali oprócz Słowian niesłowiańscy poganie, a po kryjomu i żydo-chrześcijanie. Byli zawsze gościnnie przyjmowani – pod warunkiem wszakże, że okazywali szacunek lokalnym bogom, tradycji i mieszkańcom.

– Współpraca Słowian (np. Wagrów) z jahwistami w podboju ziem innych pogan (np. Nordalbingów) przynosiła tylko krótkotrwałe korzyści. Na koniec Wagrowie, wcześniejsi „pomocnicy” jahwistów, sami zostali zmiażdżeni przez ten mściwy i zachłanny buldożer.

Podobnie bywało przy okazji udzielania jahwistom pomocy przez plemiona słowiańskie w wojnach czy podbojach innych Słowian. Chwilowe korzyści były szybko niwelowane klęskami zadawanymi przez rosnące powoli w siłę żydo-chrześcijaństwo.

Nadmienię jeszcze, że w sprawie Smolińców nie do końca zgadzam się z opinią  wiki, jakoby do XVIII wieku zachowali oni swoją odrębność i tożsamość. Zachowali zapewne język i folklor. Zapewne też zachowali wiele ludowych tradycji zakorzenionych w pogaństwie (95 % obrzędów, świąt i tradycji katolicyzmu to przywłaszczone pogańskie obrzędy, święta i tradycje). Natomiast raczej na pewno zostali oni mocno zjahwizowani, najpóźniej w okresie niezwykle krwawych religijnych wojen niemieckich katolików z protestantami w XVI i XVII wieku. Wtedy już ich tożsamości Smolińcy nie mieli – ze Słowian stali się żydłakami.

W tym miejscu należy stwierdzić, że jahwiści mimo konkurencji Rzymu z Konstantynopolem z jednej i z cesarstwem z drugiej strony w decydujących momentach potrafili działać wspólnie. Likwidację pogańskiego księstwa mazowieckiego Masława, utworzonego podczas buntu naszych pra-Ojców przeciwko katolicyzmowi przeprowadzili wspólnie katolicy z prawosławną Rusią. A krucjatę połabską zorganizowali do spółki papiestwo i wasale cesarscy z pełnym poparciem cesarza – mimo, iż rywalizacja o polityczną dominację pomiędzy papiestwem a cesarstwem nadal trwała. Nie zakończył jej nawet tzw. konkordat wormacki. Wszędzie tam, gdzie interesy cesarstwa i papiestwa były zbieżne, oba te konkurujące ze sobą jahwistyczne ośrodki władzy nawzajem się wspierały.

Takiej właśnie solidarności zabrakło niestety Słowianom. Z tego powodu ich – NASZA – kultura na przestrzeni stuleci została podbita przez żydo-chrześcijaństwo i nieomal starta z powierzchni Ziemi. Milionom Słowian zrabowano ich Ducha, przerobiono ich na żydłaków wierzących w wymysły żydowskiej biblii i kłaniających się i modlących do żydowskich bożków i idoli – od plemiennego Jahwe, poprzez obrzezanego cieślę do jego matki, żydówki  Miriam. Pomniejszych żydowskich „świętych” czczonych przez pozbawionych pamięci skarlałych potomków Słowian pomijam. Bo jest ich zbyt wielu.
Nasza kultura, świadomość i tożsamość uległy zżydzeniu. Staliśmy się „cudzymi samym sobie”

Program francuskiej Nowej Prawicy jest programem federacji/sojuszu całej pogańskiej Europy. Ja dorzuciłbym jeszcze solidarność z Indianami. Słowianie powinni iść ręka w rękę z pogańskimi Wikingami, Celtami, Germanami, Indianami. Mamy wszakże tych samych wspólnych wrogów, mających te same nadjordańskie korzenie i tę samą ideologię narodu wybranego. Tego pierwotnego narodu wybranego (banksterzy, judaiści, syjoniści) jak i „wtórnego”  narodu wybranego (żydo-chrześcijanie, a zwłaszcza katolicy sami siebie nazywają „nowym narodem wybranym”).

Sojusz z katolikami przeciwko globalistom oczywiście nie wchodzi w rachubę. Raz, że oni nadal chcą nas „nawracać” na ich odmóżdżający żydzizm – naturalnie nie pytając nas o zgodę na owo „nawracanie”. A poza tym oni sami marzą o „chrześcijańskim globaliźmie”.  Gdzie będzie jeden pasterz i jedna owczarnia –  kłaniająca się plugawemu Jahwe ludobójcy.

Tak samo nie wchodzi w rachubę sojusz z miłośnikami „wolnego rynku” i prywatyzacji. Bratać się z idiotami chcącymi oddać majątek narodowy w łapska obcego kapitału, co w efekcie stworzy państwo garstki koczowniczych milionerów/miliarderów i milionów polskich biedaków nie ma sensu.

.

opolczyk

.

.

.

.

Reklamy

25 thoughts on “Solidarność pogan

  1. Wykład gen. Konstantego Pietrowa pod względem merytorycznym i metodologicznym zasługujący na uwagę :

    Panie Michale:
    Dzięki za tego generała. Jak widać i w armii „sowieckiej” zdarzali się ludzie mądrzy i wrażliwi.
    To samo mogę powiedzieć i o polskim kontrwywiadzie wojskowym z czasów PRL – od kiedy poznałem Pana. Obok kanalii (wie Pan z naszej korenspondencji – kogo mam na myśli) byli tam ludzie wrażliwi i uczciwi – jak Pan.
    opolczyk

    Polubienie

    • Polska nigdy nie odrodzi się będąc dzielnicą Watykanu i dbając o tradycje z Betlejem czy Nazaretu.
      Wszystkie kraje słowiańskie powinny zjednoczyć się w jedno państwo,powiedzmy Sławię,wtedy cały słowiański naród reprezentujący interesy Słowian,mógłby się troszczyć o siebie,o nasza wspólną kulturę bez udawanych przyjaźni i sojuszy z JewSA,bez żadnych Unii itp bzdur.

      Polubienie

  2. Wiele lat temu dałem się nabrać ideologii „wolnego rynku” itp., głoszonym przez JKM i jego publicystów z „NCz!”. Głoszone tam hasła były bardzo bliskie logice (sam JKM ma przecież doktorat z logiki – szeroko pojętej), moim wyobrażeniom o idealnym ustroju politycznym. Hasło „prywatyzacja” mojemu pokoleniu (o zgrozo – nazywanym „pokoleniem JPII”…) miało się kojarzyć z odejściem od modelu komunistycznego, od szeroko pojętego socjalizmu, upaństwowionego przemysłu i tego wszystkiego, co na czarno-białych kronikach filmowych pokazuje się młodym ludziom jako złe, minione i tragiczne. W rzeczywistości, jak słusznie zauważył mój starszy brat, niegdyś zagorzały miłośnik JKM i jego „NCz!”, w socjalizmie można dopatrzyć się wiele prospołecznych rozwiązań, chociażby ; wydawałoby się, że pakiety pomocowe, „socjalne”, dla osób nie nadających się do pracy – jakiejkolwiek, są marnotrawieniem wspólnych pieniędzy „państwowych”. Słusznym jest stwierdzenie, że prędzej czy później te osoby zgłosiłyby się do swoich rodzin i sąsiadów po pieniądze, albo zaczęłyby trudnić się nielegalną działalnością, czy żebraniem. Podobnie sprawa ma się w stosunku do urzędników. Oczywiście, urzędników jest kilkakrotnie za dużo, niż potrzeba, aczkolwiek w obecnej sytuacji, ci urzędnicy nie potrafiliby raczej robić nic innego – zwolnieni zasililiby listę osób bezrobotnych i stanęliby do wypłat zasiłków, a nie otrzymawszy tychże – do swoich rodzin i sąsiadów… „Utrzymywanie” masy urzędniczej i osób niezdolnych do pracy wydaje się być ogromnym marnotrawstwem, ale przynajmniej przeciwdziała to ogólnonarodowemu zamętowi spowodowanemu brakiem pracy.
    JKM stawiając sprawę jasno – „zwolnienie 2/3 urzędników oraz likwidację większości urzędów”; przyczyniłby się to do fali strajków i ruchów „przeciwsystemowych”. Długo by zatem nie porządził.
    Umiłowanie do „wolnego rynku”, prywatyzacji i własności prywatnej przedstawiał jako raj na ziemi. Jasne, że własność prywatna to rzecz święta! Od własności prywatnej wara! Niestety własność prywatna w Polsce dąży do przejścia w łapy żydo-korporacji, o czym JKM już nie pisze. Sprywatyzowane narodowe przedsiębiorstwa, po cichu bez rozgłosu za psie pieniądze, przeszły w łapska zachodniego kapitału. Huty, fabryki, rafinerie, banki, ubezpieczyciele. Wszystko wyprowadzone za Odrę, lub za Bug, albo roztrwonione wskutek gospodarki nomenklaturowej po ’92 roku, sterowanej przez bandę żydoprymitywów zza okrągłego stołu.
    Prywatna własność gospodarstw domowych przechodzi również na złą stronę mocy – pożyczka hipoteczna to przecież nic innego jak przekazanie swoich dóbr na rzecz obcego kapitału – ułuda posiadania majątku. Żydowskie banki dają nam tą ułudę życia w luksusie – a wszystko to okraszone idolami z telewizji zachwalającymi produkty finansowe. Ślepy naród, zachłanny i zindoktrynowany, brnie, wiedziony miłym głosem oddając swoje dobra w łapska banksterskiej machiny. Szczytem przewrotnej żydowskiej lichwo-myśli jest ostatnio modna oferta „renty hipotecznej”, nowego sposobu na judo-prywatyzację Polski poprzez zmanipulowanie osób starszych, „ślepych” na zachodnią lichwo-machinę.

    Polubienie

    • Roomzeis:

      Jak widać, kroczyliśmy podobnym „szlakiem”. Ja z ideologią JKM (dzisiaj nazywam go Jarmułka Knesset Menora) zetknąłem się w latach 80-tych. Znajomy podsunął mi katolicki „Ład”. A tam JKM zamieszczał jego felietony. No i zacząłem kupować Ład – tylko dla felietonów tego żydowskiego ideologa. Sama katolacka propaganda mnie nie interesowała. Uwierzyłem wówczas w wolnorynkowo-sprywatyzowany „raj” obiecywany przez JKM. Było to głównie reakcją odruchową wywołaną moim radykalnym wówczas antykomunizmem.

      Dzisiaj na realny socjalizm patrzę zgoła inaczej. Wielokrotnie zresztą już o tym pisałem. Na naszą ocenę tego systemu b. negatywnie wpływa fakt narzucenia go Polsce przez żydowskich zbrodniarzy z NKWD, UB i PPR oraz zbyt daleko idąca ideologizacja socjalizmu. Gdyby system państwa opiekuńczego z państwowymi bankami i upaństwowioną/uspołecznioną gospodarką (nie zwalczającą ideologicznie prywatnej inicjatywy) budowali Polacy kierowani miłością do własnego kraju, system ten byłby o wiele lepszy – lepszy także od „siermiężnego” realnego socjalizmu po 56 roku. Na jego słabość wpływał w ogromnym stopniu sabotaż prowadzony przez koczowników, pełniących obowiązki Polaków. Konkretny przykład takiego sabotażu podał A. Siwak:

      4 stycznia 1972 roku w Warszawie zebrał się Centralny Komitet Żydów w Polsce. Mam wykaz nazwisk i tematy tam omawiane. Chodzi o to, żeby polską gospodarkę uzależnić i firm i finansjery żydowskiej w taki sposób, by po kilku latach Żydzi mieli decydujący wpływ na to, co się dzieje w Polsce. Wtedy, gdy otrzymałem te materiały nie byłem jeszcze politykiem ogarniającym swą wiedzą tę dziedzinę życia i polityki i dlatego nie zwróciłem większej uwagi na te sprawy. Jeśli poruszano temat Żydów, uważałem, że to Polacy „przeginają” niepotrzebnie temat.
      http://mufti.polacy.eu.org/499/albin-siwak/

      Pomysł JKM o wywaleniu na ulicę 2/3 urzędników to typowy populizm tego ideologa. Ilość urzędników należy naturalnie radykalnie zmiejszyć – ale nie wywalając ich na ulicę. Najpierw koniecze jest stworzenie alternatywnych miejsc pracy. Państwo opiekuńcze takie coś potrafiło robić – tworzyło w razie konieczności nowe miejsca pracy – nawet często zbyteczne. A to dlatego, że zysk nie był w tym państwie najważniejszy. Nie było w PRL milionerów, ale i nie było żebraków i tysięcy bezdomnych. Ani milionów bezrobotnych. Szpitale nie bankrutowały.
      Widzisz – ja pochodzę z biednej rodziny robotniczej. Bieda była u nas głównie dlatego, że ojciec chlał i zamiast zarabiać pieniądze wynosił z domu na sprzedaż co mu wpadło w ręce. Ale przez osiem lat szkoły podstawowej co rok jeździłem w czasie wakacji na finansowane przez państwo 3-tygodniowe kolonie dla dzieci.
      Kto dzisiaj da biednym dzieciom taki coroczne wakacje za darmo?
      Póki co – wystarczy odebrać urzędnikom ich polityczne wpływy oraz zmielić i spalić 95% wymyślonych przez nich przepisów, ustaw, zarządzeń, rozporządzeń i nieżyciowych praw.
      Ale w pierwszej kolejności należy wypędzić banksterów i ich agenturę finansową, gospodarczą i polityczną.
      Bo inaczej zginiemy…

      Polubienie

      • Z przerażeniem wysłuchuję właśnie owego konsylium pseudointeligentów rodem z biura gazety wyborczej. Pod płaszczykiem poprawnej polszczyzny i politycznego wyszczekania, oplatają brednie wrzucając do jednego wora cały jego polityczny dorobek porównując go do człowieka co najmniej niepoczytalnego. Ideologia wolnego rynku i nienawiści do „odmieńców” (nie chcę nikogo urazić) nie jest może najlepszą wizytówką działalności wytrawnego polityka, ale proszę mi wierzyć, że na scenie politycznej CHCIAŁBYM widzieć takiego formatu graczy. Człowiek wykształcony, biegły w sztuce politycznej, myślący logicznie i nie bojący się mówić o swoich poglądach. Wydawać by się mogło, zgodnie z sugestiami mniej inteligentnych polityków i ludzi szeroko pojętych mediów, że JKM posiada tzw. zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi, w skrócie nazywając ów ADHD – myślę, że byłoby to skracaniem drogi. Mało istotnym w rzeczywistości jest fakt, w jaki sposób JKM może być zaburzony i jak należałoby go leczyć. Osobiście uważam, że kompanów z sali sejmowej (niegdysiejszych) obecnie piastujących swoje mandaty, denerwuje to, że jegomość w muszce publicznie wyciąga ich brudy z szafy, mając przy tym świetny ubaw. Może i nos ma pociągły, może głosi brednie o prywatyzacji majątku narodowego, ale na pewno jest wytrawnym politykiem.

        A banda dziennikarzyn podnieconych tembrem swoich głosów, napawa się gazetową ideologią lewacką, zaśmiewając się przy tym z własnej głupoty. Czuć „Aronem Schechterem” z daleka!

        Polubienie

          • Jasne, że manipulacja to podstawa mediów.. Z tym się zgodzić muszę. Ale nie mogę się zgodzić z tym, że człowiek jest chory psychicznie, czy ma niedomogę neurologiczną.. Ozjasz pozostanie Ozjaszem i musimy o tym pamiętać; ja również pamiętam. Kiedyś dałem się nabrać – teraz się już nie dam. W tym całym gównianym garze pełnym polityków, taki właśnie Ozjasz jest przynajmniej wystarczająco „charakterystyczny”, żeby nie dać się wmieszać w tą tłuszczę żydo-buraczaną. Dziwnym zbiegiem okoliczności nikt go jeszcze nie „zdemaskował” i nie wyjął z szafy jego nieupranej bielizny.. A może chodzi o głęboką mystyfikację postaci i stworzenie jednostki do wywoływania skandali w odpowiedniej chwili..? Do odwracania uwagi? Albo zerwał się ze smyczy i robi co chce.. Tak czy inaczej – polska buraczana scena polityczna, która i tak latami pozostanie buraczana, potrzebuje „barwnych” postaci, aby prosty lud miał możliwość poddać w wątpliwość wciskane im na siłę „prawidła”. Jak ktoś już załapie, czym są teorie spiskowe, wywrotowe itp., to nagle odkryje, że istnieje jakaś alternatywa dla tego medialnego polityko-bełkotu i odnajdzie dla siebie inne wartości, które będą jemu przyświecać. Po jakimś czasie nabierze w tym takiej wprawy, że znajdzie może i prawdę o cząstce świata, który go otacza. Ja tak właśnie znalazłem tą cząstkę i cieszę się z tego ogromnie. Porzuciłem dawne polityczne „ideały” o „wolności rynkowej”, ale bez tego oderwania od żydo-katolackiej papki nie udałoby mi się znaleźć się w tym chociażby miejscu. I dlatego mogę być JKM wdzięczny, że paradoksalnie również dzięki niemu, po latach poszukiwań odnalazłem swojego rodzaju spokój wewnętrzny, że poznałem, gdzie i w czym szukać wartości.
            A że urodził się jako Goldberg, to mu szczerze współczuć należy…

            Polubienie

            • W sprawie JKM mam własne zdanie (i nikogo do niego nie przymuszam).

              Nie uważam JKM za „wytrawnego polityka”. Po jednorazowym „sukcesie wyborczym” na fali tzw. transformacji wszystkie pozostałe jego starty do sejmu, senatu , parlamentu jewropejskiego, sejmiku mazowieckiego, na prezydentów III Rzydopospolitej czy Warszawy kończyły się nieodmiennie kompletną klapą.

              Nie uważam wszakże JKM i za „oszołoma” – ten wytrawny manipulator doskonale wie co czyni. Jest on dobrze wyszkolonym przez specjalistów od psychomanipulacji zadymiarzem i wypełnia powierzone mu zadania – z których najważniejszym bodajże jest sianie dezinformacji i zamętu. A także wciąganie ludzi na barykady w sprawach trzeciorzędnych odciągając tym samych ich uwagę od spraw ważniejszych.
              W ostatniej zadymie z Grodzką żeruje JKM na zahamowaniach i obsesjach seksualnych katolików, dla których jakiekolwiek odstępstwa od ich kołtuńskiego modelu seksualnego są diabelską sprawą i obrazą psychopaty Jahwe.

              Mnie zastanowiła inna sprawa – otóż JKM zaatakował osobę z partii Palikota. A Palikot to agent rockefellerowskiej Komisji Trójstronnej. Obaj grają więc w tej samej żydowskiej drużynie. A tutaj inscenizuje JKM walkę z posłanką jego koczowniczego wspólnika. Jako żywo przypomina to inscenizowane wojny na linii PO-PiS, które to kibuce wszakże w ważnych dla globalnej sitwy głosowaniach zawsze jednogłośnie się wspierają i głosują tak samo.

              Zapewne jednym z celów tej obecnej burdy jest zaostrzenie przepisów w siedzi – aby za byle co ciągano ludzi przed sądy.
              A drugim celem jest nakręcanie nienawiści katolików do „odmieńców” i wzmaganie wściekłości postempowców wobec ciemnogrodu. Wszak zgoda i brak sporów pomiędzy Polakami jest dla koczowniczej sitwy największym zagrożeniem.
              No i zadaniem JKM jest dolewanie oliwy do ognia.
              Aby w polskim politycznym grajdołku kotłowanie i walki nie zanikły…

              Polubienie

  3. Z Pana tekście znajduje się błędna interpretacja tekstu Trystero, który opublikowałem z własnym komentarzem – i własnymi uzupełnieniami danych. Tytuł tekstu jest sarkastyczny, służy do podkreślenia nieadekwatności ocen systemu skandynawskiego formułowanych przez prof. Winieckiego i misesowsko-Mikkowsko-Michalkiewiczowską sektę.

    Opolczyk napisał:
    Nawet tzw. “skandynawski socjalizm”, czyli próba skrzyżowania państwa socjalnego z kapitalizmem okazała się ślepą uliczką.

    Przy czym model skandynawski nie upadł z powodu zbyt wysokich podatków, a z tego powodu, że większość dochodu z gospodarki ląduje w kieszeniach wąskiej kliki ponadnarodowych korporacji.

    Tekst, którym się Pan posłużył pokazuje m. innymi, że zarówno „środowisko dla prowadzenia biznesu” (zestaw syntetycznych wskaźników opracowany w oparciu o ankiety przedsiębiorców) jak i dane makroekonomiczne jaskrawie zaprzeczają tezom krytyków systemu skandynawskiego. Owszem, system ten boryka się z problemami, ale te problemy wiążą się głównie z podyktowaną poprawnością polityczną niezdolnością do rozwiązania problemów z pasożytniczymi imigrantami, czyli – multikulturalizmem i forsowaniem multietniczności – oraz w pewnym stopniu z niepełnej zastępowalności pokoleń (co prowadzi do upadku części mikroprzedsiębiorstw, których właściciele idąc na emeryturę nie mają komu powierzyć; nie potrafię w tej chwili znaleźć tekstu opisującego szerzej to zagadnienie). Tylko, że problem zastępowalności pokoleń w Szwecji to nic w porównaniu z tym, co czeka wkrótce Polskę, którą przez 23 lata „demokracji i wolnego rynku” wyniszczono demograficznie kto wie czy nie bardziej niż pod okupacją hitlerowską.

    Polubienie

    • p.e.1984:

      Zapewniam Pana, że nie jest to „błędna interpretacja tekstu”. Mam to do siebie, że często z wielu tekstów wyciągam wnioski odmienne od zamierzeń ich autorów.

      Systemy socjalne państw skandynawskie są „cięte” i „okrajane”, a państwa te czeka los podobny do Grecji – wszystko zostanie tam sprywatyzowane, czyli dostanie się w obce łapska – jeśli kraje te nie uwolnią się spod „kurateli” globalistów. Ich wpływy widać gołym okiem.
      Przypominam, że np. Norwegia, która nie jest członkiem Unii Jewropejskiej brała udział w bombardowaniu Libii. Nie można się temu dziwić wiedząc o obecności następcy tronu Haakona na zlocie Bilderbergów w roku 2011. A fakt zorganizowania w Norwegii krwawej rzezi w ub. roku – przy udziale i pomocy tajnych służb – i zwalenie wyłącznej winy na „narodowca” norweskiego (wygodny pretekst do wzmożonej infiltracji faktycznych narodowców) pokazuje, do jakiego stopniaten kraj ten jest kontrolowany przez globalną sitwę.

      Zwalanie winy za kłopoty gospodarcze na emigrację nie jest do końca usprawiedliwione. Emigracja ma tyleż gospodarczych plusów co i minusów. Są np. prace których rodowici Skandynawowie wykonywać nie chcą (podobnie jest w Niemczech – bez Polaków pracujących u bauerów nie byłoby szparagów).

      Bezkrytyczne zachwalanie emigracji typowe dla politycznej poprawności jest nieuzasadnione. Ale i zwalanie na nią winy za kłopoty gospodarcze także mija się cokolwiek z prawdą. To dzieci emigrantów często zapełniają lukę demograficzną biorącą się z tego, że mieszkańcy wielu państw zachodnich, w tym i Skandynawii nie za bardzo chcą się „reprodukować”.

      Polubienie

  4. Byłbym zapomniał – na marginesie tej dyskusji i państwie socjalnym polecam wielce symptomatyczny tekst (to nie jest do przejrzenia, tylko do przeczytania i przemyślenia):
    http://www.wroclawskikomitet.pl/komitet/ogloszenia/item/1277-czy-media-katolickie-pomogą-ubogim-polakom-zachować-cnotę-pokory
    Oto, co tam jest proponowane:

    – Dobroczynność prywatna pozwala biednym, mimo swego nieszczęścia, zachować cnotę pokory, w przeciwieństwie do postawy wielu klientów państwowej pomocy społecznej: „mnie się należy”. Ludziom zamożnym pozwala stać się ludźmi miłosiernymi z potrzeby serca, a nie z przymusu – zauważył. W jego ocenie, poszerzane programy socjalne, bezpłatna opieka zdrowotna i szkolnictwo są w rzeczywistości iluzją, bo społeczeństwo samo funduje sobie te dobra, często nie zdając sobie z tego sprawy. Tymczasem państwo opiekuńcze rozrasta się. Na szczeblu centralnym na 18 ministerstw 8 zajmuje się „dobroczynnością”.

    Nie wiem, czy na WKP wciąż pisze Marek Delimat. Za jego czasów było to praktycznie rozmodlone kółko różańcowe. Podobnie krytyczne „antykatolickie” treści były tam wówczas niewyobrażalne.
    Nie wykluczone, że do tego tekstu zainspirowany został WKP przez WPS.

    http://wiernipolsce.wordpress.com/2012/09/12/katolickie-media-w-sluzbie-zydowskiego-kapitalizmu/
    opolczyk

    Polubienie

    • CARITAS BUDUJE DLA… BOGATYCH

      („FiM” 32/2012)
      Naiwni darczyńcy „Caritasu” myślą, że wspierają biednych i ubogich. Tak naprawdę pomagają jednak „bezdomnym”, których stać na wyłożenie… 432 tysięcy na nowe mieszkanie w blokach budowanych przez kościelną firmę. Dostać za darmo i sprzedać za 15 milionów – czyż to nie jest cud po katolicku?!

      POLSKA PARAFIALNA – Caritas Development
      nullKsiądz Stanisław Słowik, dyrektor Caritas diecezji kieleckiej, postanowił spróbować sił w nieruchomościach. Handlem rzecz jasna nie zajmuje się sam. Ma od tego ludzi.
       

      KLER SIĘ BUDUJE

      („FiM” 38/2012)
      Kościół jest największym posiadaczem nieruchomości w Polsce. Mimo kryzysu inwestycje Watykanu nad Wisłą kwitną. Nowe luksusowe rezydencje, kaplice i biura powstają pod pretekstem pomocy najuboższym. A jeśli jakaś nieruchomość popadnie w ruinę, samorządy przejmują ją w użytkowanie, remontują i… grzecznie oddają klerowi.

      POLSKA PARAFIALNA – Palec boży

      („FiM” 34/2012)
      nullSanktuarium maryjne legło w gruzach. Nie, to nie byli bezbożni terroryści. To przez zaniedbania i skąpstwo Kościoła.

      POLSKA PARAFIALNA – Kler daje i odbiera
      nullSzok! Biskupi… oddają nieruchomości w świeckie ręce! Niestety, tylko wówczas, gdy zaniedbane przez Kościół budynki spadają ludziom na głowę.
      Dotacje na zabytki to ulubiony przez duchownych sposób pozyskiwania publicznej kasy. Na ich remonty i konserwacje państwo oraz samorządy tylko w 2011 r. przekazały ponad 130 mln zł. Dodatkowe wsparcie rozdysponowane ze środków unijnych wyniosło około 60 mln zł. Co dzieje się z tymi nieruchomościami, na które pieniędzy nie daje ani państwo, ani Unia? Tylko cudem nikt nie ucierpiał w Otyniu, gdzie najpierw zawalił się fragment wieży kościoła Podwyższenia Świętego Krzyża (por. „FiM” 34/2012), a nazajutrz – kolejne fragmenty zapuszczonej budowli. Kościół, oczywiście zabytkowy, został przeznaczony do rozbiórki, a według wstępnych ustaleń zawalił się ze starości, znaczy z zaniedbania. Z letargu otrząsnął się wówczas proboszcz. Nie zakasał bynajmniej rękawów, ale zaczął wygłaszać orędzia do wiernych z prośbą o finansowe wsparcie idei „odbudowy ważnego ośrodka duchowości maryjnej tak bardzo potrzebnej współczesnemu człowiekowi” (wcześniej ze środków publicznych dostał na ten cel 115 tys. zł.

      KOŚCIELNY ROZBIÓR POLSKI – Nasze ulice…
      nullMimo kryzysu, systematycznego spadku frekwencji na mszach i coraz niższych rzekomo przychodów Krk inwestycje sakralne mają się doskonale.
      Oto przegląd najciekawszych bieżących wydarzeń z kościelnego frontu budowlanego: .. Warszawa. Działkę o powierzchni 4167 mkw. wycenioną na 9,6 mln zł (rodzynek wśród terenów inwestycyjnych na Woli) Caritas Polska dostał bez przetargu i niemal za darmo po zastosowaniu 95- procentowej bonifikaty. Taką decyzję podjęła zdominowana przez prawicę rada m.st. Warszawy, argumentując, że nieruchomość posłuży „ważnym celom społecznym”. Z kolei Caritas mamił władzę, że wzniesie tam Centrum Charytatywno-Edukacyjne pomagające uchodźcom, bezrobotnym i bezdomnym, choć w wewnętrznym dokumencie tejże firmy („Strategia rozwoju na lata 2007–2012”) czytamy, że przy Okopowej zamierzają wybudować sobie po prostu nową siedzibę centrali wraz z ośrodkiem szkoleniowym dla działaczy, co jest „najważniejszym zadaniem w dziedzinie organizacyjnej” zakreślonego okresu.
      Uroczyste wmurowanie kamienia węgielnego przywiezionego z Bazyliki Grobu Pańskiego w Jerozolimie i poświęconego przez metropolitę warszawskiego kard. Kazimierza Nycza oraz aktu erekcyjnego odbyło się 30 czerwca 2009 r. Inwestor płacił gotówką i bez żadnej zwłoki, więc roboty zrealizowano w imponującym tempie. Od wielu miesięcy Centrum (powierzchnia użytkowa ponad 6 tys. mkw.) jest już gotowe do użytku. Choć na bramie wisi tablica sugerująca, że budowa jeszcze trwa, nie widać tam żadnego robotnika ani worka z cementem. Cisza, spokój, kilka dobrych samochodów na wewnętrznym dziedzińcu, liczne kamery kontrolujące ruch, w bramie szlaban…

      KOŚCIELNY ROZBIÓR POLSKI – Odbijmy zamek!

      („FiM” 10/2012)
      nullBez jednego wystrzału, bez wież oblężniczych i morzenia obrońców głodem Kościół katolicki zdobył przepiękny zamek w Szczytnej. Jaką bronią? Tą, którą włada najbieglej: łajdactwem i oszustwem.

      KOŚCIELNY ROZBIÓR POLSKI – Odbijemy zamek (2)
      nullZgromadzenie Misjonarzy Świętej Rodziny nie ma żadnego pomysłu na zagospodarowanie zamku, jaki w prezencie dostało od Komisji Majątkowej. Chce za niego pieniądze, ale… na karku ma prokuraturę.
      O sprawie XIX-wiecznego neogotyckiego zamku w Szczytnej informowaliśmy na początku tego roku („FiM” 10/2012). Olbrzymia nieruchomość wpadła w ręce katolickich misjonarzy w bardzo podejrzany sposób. W 2006 roku starostwo powiatowe w Kłodzku weszło w posiadanie pisma, z którego wynika, że zamczysko przechodzi na własność Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny, ponieważ osławionej Komisji Majątkowej wydawało się (!!!), że polskie zgromadzenie to prawowici spadkobiercy niemieckiej gałęzi zakonu, czyli rzekomego właściciela obiektu z czasów II wojny światowej. Piszemy rzekomego, ponieważ nie ma żadnych dowodów na to, że Kościół kiedykolwiek ten zamek dostał. Dla Komisji nie miało to jednak żadnego znaczenia.

      Za: Tygodnik „Fakty i Mity”

      CARITAS BUDUJE DLA… BOGATYCH
      A biedota otrzyma obiecanki wiekuistego zbawienia za ich dary na Caritas.
      opolczyk

      Polubienie

  5. Szacunek dla Opolczyka.
    Słowianie dali się podzielić tak, jak później plemiona Indian w Ameryce Płn.
    I w ten oto sposób zostaliśmy na wieki wpędzeni w objęcia psychopatycznej ideologii.
    Czyń sobie Ziemie poddaną – czyli kradnij, morduj, gwałć, oszukuj w imię miłościwego gremlina.

    Polubienie

  6. Andrzeju – nie na temat ale tak mi się nasunęło
    czy sadzisz że afera z metylowym w Czechach to kara za szczepionki, to przecież u nich laborant wykrył co one zawierają,
    a może jestem tylko przewrażliwiona

    Polubienie

    • Hana:

      Odpowiem szczerze: nie wiem czy obecna afera z metylem ma bezpośrednie powiązanie z wykryciem w Czechach zabójczych szczepionek, co wykryła i nagłośniła Jane Burgermeister. Choć wykluczyć tego nie można.

      W związku z zatruciami metylem natomiast mogę powiedzieć tyle – akurat teraz toczyła się u mnie dyskusja o proroku prywatyzacji JKM. No i powiem tak – za komuny, gdy produkcja i dystrybucja alkoholu były monopolem państwowym takie coś nie mogło się przydarzyć. Natomiast w raju wolnego rynku już tak.

      Polubienie

      • Jakby metanol traktowano jako truciznę jak powinno się traktować i obrót nim byłby zakazany w zastosowaniach domowych to zatruć by nie było. Ale jakby nie było zatruć a obieg byłby rozliczany co do mililitra to czym różnego rodzaju terrorystyczne ugrupowania szantażowałyby rządy do spełniania swoich „postulatów”. Przecież to idealny mechanizm – rząd jako cel szantarzu, ludność kraju jako zakładnicy i bandyci (czesto z jakiś służb specjalnych) zatruwający żywność – patrz ruchy lewicowe w zach Europie w latach 1960-70 jak trza było poparcie dla istnienia istraela zdobywać. Wystarczy tylko parę przypadków śmiertelnych i panika nagłaśniana w (zaprzyjażnionych) mediach by skutecznie sparaliżować funkcjonowanie dowolnego państwa. A im bardziej rząd jest nielubiany za „dokręcanie sruby” tym łatwiej go tak obalić bo ludność bedzie obwiniać rząd a nie terrorystó za trucie.

        Sprawa z alkoholem w Czechach to raczej zemsta za wypowiedź prezydenta o UNI a nie szczepionki. Wiadomo iż UNIA nazistów predzej zrówna CDzechy z ziemią niż wypuści je czy kogokolwiek innego ze swoich semickich łap.

        Polubienie

  7. Żydzi wznoszą modlitwę o nadejście Antychrysta

    Według wielu żydowskich stron internetowych i osobliwej strony na Facebook „All Jews as One”, w niedzielę 23 września 2012 roku, punktualnie o godzinie 17:00 czasu paryskiego (11:00 Montreal; 8:00 Los Angeles) żydzi na całym świecie są wezwani do poparcia pokoju i wspólnego odmówienia następującej „modlitwy”:

    „Władco Wszechświata, my, dzieci Izraela, prosimy cię o zesłanie nam Mashiaha, który nas teraz wybawi miłosiernie od wygnania i wszystkich cierpień i objawi twoje Imię światu i przyniesie pokój.

    http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2012/09/20/zydzi-wznosza-modlitwe-o-nadejscie-antychrysta/comment-page-1

    Jak żydzi mogą się modlić o nadejście antychrysta skoro chryst jest ich rodakiem?
    Żydzi proszą o nadejście Jahwe/Ojca który zniszczy wszystko co nie semickie.

    Polubienie

    • Chryst nie jest ich rodakiem tylko wrogiem.
      Prawdziwy chryst a nie ta cieślistyczna pokraka, która go udawała by gojostwo zwieść.

      Polubienie

  8. ” Największy atak na społeczność żydowską od czasów Holokaustu ” :
    http://m.interia.pl/fakty/news,1822304

    Niemcy – obrzezanie zgodne z prawem ? :
    http://m.interia.pl/fakty/news,1846414

    Niemcy – ekskomunika bez ekskomuniki na kilka dni przed rozprawą w trybunale administracyjnym :
    http://wystap.pl/niemcy-ekskomunika-bez-ekskomuniki/

    Pyrrusowe zwycięstwo niemieckiego Kościoła :
    http://wystap.pl/pyrrusowe-zwyciestwo-niemieckiego-kosciola/

    O WARTOŚCIACH POLSKICH INACZEJ … –
    O NARODACH , HIPOKRYZJI , ZDRADZIE , GLOBALISTACH …
    ( Solidarność pogan ) :
    http://zbigniew1108.nowyekran.pl/post/74587,o-wartosciach-polskich-inaczej

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.