Mapucze w kleszczach zachodniej (anty)”cywilizacji”

.

Kilka miesięcy temu oglądałem wstrząsający reportaż z Chile. Zajęty jednak byłem wówczas inną tematyką, wydawało by się – bliższą nam – Słowianom, rodzimowiercom. Ale raportaż o Mapuczach zbyt mocno wżarł się w moją duszę abym o nim mógł zapomnieć.

No i piszę o Mapuczach – kolejnych Kolejnych Strażnikach Przyrodzonej Wiary Przyrody, indiańskich „Słowianach” z Ameryki – tym razem Południowej.

Nazwa Mapucze wywodzi się od słów Mapu, oznaczającego Ziemię, oraz che oznaczającego ludzi – czyli znaczy tyle co „ludzie ziemi”. Już tutaj widać różnicę pomiędzy Mapuczami i tzw. „białą cywilizacją”, nazywającą Ziemię planetą ludzi. Mapucze zaś skromnie uważali siebie za ludzi Ziemi. Oni przynależeli do Ziemi, a nie ona do nich.

Hiszpanie nazywali Mapuczy Araukanie (Araucanos). Mapucze to zbiorcza nazwa kliku ludów: Picunchów, Huillichów und i  Pehuenchów ( Picunche, Huilliche und die Pehuenche).

Nie wszystkim wspólnotom Mapuczy udało się zachować przez wieki niepodległość.  Picunchowie już w przedkolumbijskiej Ameryce zostali w dużym stopniu podbici przez imperium Inków. Po podboju państwa Inków przez hiszpańską konkwistę lud ten dostał się pod panowanie katolickich rzezimieszków z Europy.

Natomiast zacięty i zwycięski opór hiszpańskiemu buldożerowi jahwizmu stawiali pozostali Mapucze – Pehuenchowie i Huillichowie.

Mapucze jako jedyne plemię Ameryki Południowej oparło się kolonizacji hiszpańskich konkwistadorów. Nie przyszło im to łatwo.
Już w 1546 roku nad ich świętą rzekę Bio Bío dotarły hordy jahwistów pod wodzą Pedro de Valdivia, pierwszego generalnego gubernatora Chile. On sam dostał się do niewoli Mapuczy w 1553 roku i zginął z ich rąk. Polska wiki wypisuje na temat jego śmierci brednie:

„Kiedy Valdivia dostał się do niewoli, nasycili go złotem w ten sposób, że urządzili zgromadzonemu ludowi uroczystą ucztę, na zakończenie której wlali Valdivii do ust czarę roztopionego złota. Potem nieszczęśnika nadziano na pal, wycięto mu serce i zjedzono je.”

Jest to klasyczna katolicka propaganda mający przedstawiać podbijane ludy jako barbarzyńców i kanibali – aby w ten sposów dawać brutalnemu podbojowi legitymizację „cywilizowania” tychże domniemanych „barbarzyńców”.

Już niemiecka wiki jest o wiele obiektywniejsza pisząc, że istnieje kilka sprzecznych wersji śmierci konkwistadora de Valdiviy. Według kronikarza Alonso de Gongora Valdivia z dwóją innych dostał się do niewoli, był torturowany, a na koniec obcięto mu głowę nabijając ją na włócznię. Kronikarz Vicente Carvallo podał, że po trzech dniach w niewoli Vildivia zginął od uderzenia maczugą w głowę. Ale są i inne relacje dotyczące śmierci konkwistadora. Także sama data jego śmierci w zależności od kronikarza lokowana jest pomiędzy 25 a 31 grudnia.

Jak by nie było, rabuś i grabieżca wiary, ziemi i wolności zginął z rąk tych, którym wiarę, ziemię i wolność rabował.

Przy czym, jeśli był on torturowany, to na tortury naprawdę rzetelnie sobie sobie zapracował. Valdivia sam torturował lokalnych indiańskich  wodzów wojennych Guaito, Pangue, Lincuo, Guaicha, Paineli, Renque, Llaipo, Toraquin i Millanque kładąc ich na rozpalonym żarze z dużego ogniska, chcąc wydobyć z nich w ten sposób informacje. Indianie milczeli jednak jak zaklęci.

W tym miejscu pozwolę sobie na pewne wyjaśnienie ogólne.
Cechą charakterystyczną Mapuczy była ich struktura społeczna przypominająca żywo przedpaństwową strukturę Słowian. Mapuche żyli w niezbyt licznych związkach rodzinno-rodowych, posiadających całkowitą autonomię. Ziemia, którą każda z grup zamieszkiwała była ich wspólną „własnością”. Nie było im znane pojęcie „własności prywatnej” tak charakterystyczne dla chciwej (anty)cywilizacji Zachodu. Wspólnota majątkowa terenu zamieszkania do dzisiaj jest u nich kultywowana – nawet w rezerwatach.
Samodzielność rodów/rodzin/grup Mapuczy była dla nich niezwykle ważna. Jedynie na czas wojen obronnych małe wspólnoty Mapuczy tworzyły sojusze wspólnie walczące przeciwko wspólnym wrogom. Na czele takich związków czy sojuszy stawali wybierani przez wspólnoty wojenni wodzowie.

Przez blisko całe stulecie (1546 – 1641) Mapucze wielokrotnie zadawali prącym na południe od rzeki Bio Bio Hiszpanom ciężkie i dotkliwe straty. Wielokrotnie palili i niszczyli zakładane przez Hiszpanów miasta. Ostatecznie Hiszpanie w 1641 roku zaakceptowali w umowie zawartej z Indianami w Quillín istniejącą już de facto od roku 1602 granicę między hiszpańską kolonią Chile a wolnym i suwerennym krajem Mapuczy na południe od tej rzeki.
Jedynie nieliczne twierdze udało się Hiszpanom w tym rejonie przez jakiś czas utrzymać w ich rękach. Twierdzę Arauco odbili Mapucze z rąk hiszpańskich w roku 1723. Twierdzę Cañete utracili Hiszpanie już w 1602 roku.

Zanim jednak nastąpił rozejm i uznanie Mapuczy przez Hiszpanów wolnym krajem, wielokrotnie lała się krew. Legendą Mapuczy stało się kilku wodzów z Lautaro na czele (w języku Mapuczy jego imię brzmiało Lef Traru – czyli Szybli Sokół).

.

Był on odpowiednikiem naszego Masława, wodza Prusów Herkusa Monte, Diwana Klekine z ludu Bartów, Niklota i wielu innych bohaterów Słowiańszczyzny. Oraz odpowiednikiem wielu bohaterskich wodzów Inadian Ameryki Północnej.

Lautaro został wzięty do niewoli w 1546 roku przez Pedro de Valdivia. Pracował u niego jako nadzorca stajni. Poznał przy tym wojenną taktykę Hiszpanów. Po sześciu latach niewoli na koniu zbiegł do swoich. Stanął na czele zawiązanej w roku 1553 pod nazwą Vutanmapu konfederacji Mapuczy. Jeszcze w tym samym roku dopadł i pozbawił życia niedawnego swojego „pana”, gubernatora Pedro de Valdivię. Na czele indiańskiej armii Lautaro zdobył i zniszczył wiele hiszpańskich miast, w tym twierdzę Concepción.
Zginął w zasadce podcza nocnego ataku Hiszpanów pod wodzą Pedro de Villagra y Martíneza w 1557 roku.

.

Sławnym wodzem Mapuczy był towarzysz i następca Lautary na pozycji wojennego wodza, Caupolicán (Błękitny Krzemień).

Niestety i on szybko zginął, zamęczony niespełna rok po śmierci Lautaro. Wciągnięty w zasadzkę podczas oblężenia przez Indian hiszpańskiej twierdzy Cañete dostał się do niewoli. Nadziano go na pal.

.

.
Najmniej pewnych informacji jest o kolejnym wodzu Colo Colo (Górska Puma).

.

.
Według niemieckiej wiki zginął on już w 1555. Jego imieniem nazywane są nie tylko ulice w Chile. Także drużyna piłkarska w Santiago nosi imię tego bohaterskiego wodza.
.

.

Bohaterstwo tych indiańskich wodzów opisał w epickim poemacie La Araucana  Alonso de Ercilla y Zúñiga.

Kolejną falą wojny z Hiszpanami o wolność Mapuczy były lata 1598 – 1604. Wybijającym się wodzem był wówczas Pelantaro.

.

.

Doprowadził on do rozejmu i uznania przez Hiszpanów granicy na rzece Bio Bio. Wcześniej rozgromił wojska hiszpańskie w bitwie pod Curalabą i zniszczył siedem hiszpańskich miast na terenach indiańskich: Santa Cruz de la Coya, Valdivia, Angol, La Imperial, Villarrica, Osorno und Arauco.

Przez trzy wieki Mapucze żyli jako wolny lud granicząc z hiszpańską katolicką kolonią Chile. Kres ich wolności nadszedł z niespodziewanej strony.

Chile wykorzystując osłabienie Hiszpanii w Europie uzyskały w wyniku wojny domowej republikanów ze stronnikami hiszpańskiej monarchii w 1818 roku niepodległość. W 1825 władze republiki Chile wyraźnie uznały niezależność Mapuczy jako suwerennego państwa.
Jednak hołdujące nadal „chrześcijańskim wartościom” Chile nie zamierzało tej gwarancji dotrzymać. Jeden z kolejnych prezydentów Chile, José Joaquín Pérez Mascayano, rozpoczął podbój ziem Mapuczy. Ponad dwadzieścia lat trwało zniewalanie tego kraju wolnych ludzi. Ostatecznie w roku 1883 ziemie Mapuczy zostały całkowicie podbite przez Chile.

Republikańskie Chile dysponowały dużo silniejszą armią niż wsześniej Hiszpanie. Nie tylko była ona liczniejsza, zasilona napływającymi z Europy osadnikami-kolonistami. Ponadto była dużo lepiej uzbrojona. Technika mordowania bliźnich na „polach walki” u białych rozwijała się szybko.
Ostatni większy bunt podbitego ludu Mapuczy przeciwko białym okupantom miał miejsce w 1934 roku.

Po podbiciu ich terenów Indian wywłaszczono i zapędzono do „rezerwatów”. Jedyną ucieczką od tego losu było przyjęcie stylu życia i „wartości” białych okupantów. Na krótko polepszyły się losy Indian w czasach Salvadora Allende. W ramach wywłaszczania wielkich posiadaczy ziemskich Indianom zaczęto zwracać ich ziemię. Allende planował nawet wprowadzenie w szkołach nauki dwujęzycznej z uwzględnieniem języka Mapuczy. Pucz katolika nacjonalisty Pinocheta (przy wydatnej pomocy USA i CIA) przekreślił te plany. Gorzej jeszcze – władze junty wybudowały na świętej rzece Mapuczy Bio Bio dwie z zaplanowanych sześciu zapór spiętrzających wodę. Zalane zostały odwieczne tereny zamieszkiwane przez Mapuczy, a ich święta rzeka została sprofanowana.

Dzisiaj największymi wrogami Mapuczy są chciwi kapitaliści i chilijscy nacjonaliści..
Ci ostatni powołują się na wypowiedź Pinocheta, że „nie ma żadnej pra-indiańskiej ludności tubylczej – wszyscy są Chilijczykami”. Dla nacjonalistów (w większości potomków przybłędów-okupantów) sztuczny twór jakim jest „naród chilijski” jest wyznacznikiem ich „świadomości”. A państwo zbudowane na zagrabionych siłą terenach jest ich „ojczyzną”. Tym tępogłowym „patriotom-nacjonalistom” nie mieści się w ich łepetynkach, że ktoś mieszkający na terenie „ich” państwa nie czuje się Chilijczykiem, a czuje się i woli być Mapuczem.

Drugim, jeszcze większym zagrożeniem dla Mapuczy jest chciwy globalistyczny kapitalizm.

W tym miejscu należy sobie przypomnieć, że Mapucze nazywają samych siebie ludźmi Ziemi. Są oni Strażnikami Przyrodzonej Wiary Przyrody. Ich panteon przypomina panteon wszystkich innych Przyrodzonych Wiar Naturalnych Przyrody. Skrótowo pisze o nim wikipedia:

 

„Wszyscy Araukanie byli ludźmi zabobonnymi – obawiali się złych znaków. Wierzyli w najwyższą istotę, Guinechena (Guenechén, Ngenechen) – „Pana Ludzi”, oraz w stwórcę ziemi Mapu (Maipe). Ich bogiem najwyższym był także Elchen – stwórca ludzi i Nenechen „Pan Ludzi”. Zaliczany był do bogów rolnictwa. Podczas obrzędów rolniczej płodności był proszony o wszystkie związane z nią rzeczy a także o zdrowie. Innym bardzo ważnym bogiem był Pillan. Był on panem wojny, gromu, sprawcą błyskawic, trzęsień ziemi i erupcji wulkanów. Odpowiedzialny był za epidemie, niszczenie plonów, powstawanie sztormów i wybuchanie wojen. Według wierzeń, Pillan wywoływał tornada wówczas, gdy przemierzał pampy i Andy na swym czarnym ogierze o złotej grzywie. Innym jego wariantem był bóg Tralkan fucha, którego łaskawość i aktywność była pozyskiwana poprzez ofiary. Bezpośrednio Pillanowi podlegały złe duchy Huecuvoe (Huecufe, Huecuva, Huecuway, Huecuva, Huecuvas, Wekufe) i Cherruves (Cherufe).

Kolejnymi ważnymi bogami Araukanów byli Toquichen i Raninhuenu. Do nich wznoszono modły podczas ceremonii związanej z zimowym przesileniem. Błagano ich o pomyślność na cały nadchodzący rok.

Bóstwa pomniejsze
  • Ngurvilu – bóg rzek i jezior. Polował on nad brzegiem wód w kształcie dzikiego kota. Koniec ogona zakończony miał ogromnym pazurem, którym złośliwie atakował ludzi.
  • kueyen (Kuyén) – łaskawa i opiekuńcza bogini księżyca, żona boga słońca (Antu). W mitologii Araukanów tylko ona była boginią pozytywną, troszczącą się o losy rasy ludzkiej, gdy pozostali bogowie posiadali złośliwą naturę. Kueyen chroniła przed złymi duchami i odganiała je, gdy jakaś ważna osoba była bliska śmierci.
Bóstwa pluwialne
  • Ngurvilu (Guirivilo) – bóstwo rzek i jezior
  • Sompallwe (Sumpall) – bóg wody, duch jezior.
  • Caicai Vilu – bóg morza.

Z morzem wiąże się jeszcze jedna osoba będąca raczej postacią mitologiczną, bohaterem kultowym niż bogiem. Chodzi tu o rybaka o imieniu Manquian. Kiedyś jego stopy uwięzły w szczelinie między dwiema skałami. Pomimo usilnych starań i szamańskich zabiegów stopniowo zamienił się w kamień. Dziś Mapucze uważają go za rybaka dusz i władcę morza a swoje pochodzenie kierują właśnie od niego. Do Manquian wznoszą modły o pomyślny i obfity połów. Araukanie, mając tylu bogów, musieli się z nimi kontaktować. W tej roli występował święty orzeł przynoszący ludziom wieści, Namcu.”

http://pl.wikipedia.org/wiki/Mapuche

Wiara Mapuczy była wiarą Przyrody, była czcią wobec Przyrody.
Dużą czcią otaczali Mapucze drzewa. Szczególnie zaś araukarię chilijską. Nawet nazwa jednej z pogrup Mapuczy – Pehuenchów – wywodzi się od nazwy tego drzewa, która w ich języku brzmi – pewen – w tłumaczeniu hiszpańskim Pehuén.

Araukaria jest drzewem dorastającym do wysokości 50 m. Obwód pnia może sięgać ponad 6 metrów. Drzewa te są „podwójnie”  długowieczne. Znane są drzewa tego gatunku mające 2 000 lat. A sam gatunek istnieje od co najmniej 90 milionów lat.

.
Nasiona wypadające z szyszek świętego drzewa, nazywane piñones przez wieki były w zimie głównym pożywieniem Pehuenchów.

Na nieszczęście dla Indian drewno ich świętych drzew jest przez białych uważane za cenny surowiec. W związku z tym przez długi okres czasu drzewa te były bezlitoście wycinane. Obecnie znajdują się one na czerwonej liście zagrożonych wymarciem drzew. Jednak nielegalny wyręb tych świętych drzew dalej ma miejsce. A władze Chile przymykają na to barbarzyństwo oczy.

Jesze bardziej zagrożone są ficroje cyprysowate – czyli sekwoje południowoamerykańskie.

.

.

Najstarsza nadal żywa sekwoja chilijska ma ponad 3 600 lat. Międzynarodowy handel drewnem tego gatunku drzewa jest zabroniony. Ale i w tym wypadku władze Chile dopuszczają wycinanie „chorych”, uszkodzonych i nadpalonych pożarami drzew jako surowiec na celulozę. A chciwy przemysł celulozowy zaciera swoje brudne łapska.

.

.

Jak bardzo to podejście do drzew jako „surowca” u białych „przemysłowców” z Chile  przypomina podejście „polskich” przemysłowców do drzew pokazuje reklama drewna opałowego do kominków. Zwrócił na to uwagę Perunchmura w jego komentarzu:

„poniżej przerażająca reklama drewna opałowego do komina,jako tak przeciwnikiem korzystania z kominka nie jestem, ale zdjęcie użyte w tym ogłoszeniu mnie osobiście przeraziło.”

.

Biały, trupio biały człowiek w drzewach często nie dostrzega żywej istoty. Jeśli jest „biznesmenem” widzi w nich tylko i wyłącznie surowiec – na którym można po prostu zarobić. Zgodnie z biblijnym nakazem – czyńcie ziemię sobie poddaną.

I w tym miejscu powracam do reportażu z Chile.
Rzecz działa się na terenie rezerwatu przyrody zlokalizowanego na terenach przylegających do indiańskiego rezerwatu. Władze Chile zezwoliły w rezerwacie przyrody na budową właśnie tam…fabryki celulozy…
Fabrykę postawiono na brzegu świętego jeziora Indian. Fabryka sama siebie zachwalała jako najbardziej nowoczesny tego typu zakładw Chile. Tyle, że przy całej tej zachwalanej „naj-nowoczesności” nie wybudowano przy fabryce oczyszczalni ścieków. Tak więc nieoczyszczone ścieki płyną bezpośrednio do świętego jeziora, a z niego świętą rzeką Indian Bio Bio do zatoki Arauco, w której mieścił się rezerwat przyrody, zasiedlany tysiącami ptaków morskich wabionych dużą ilością ryb.

Zatoka Arauco znajdowała się na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości (UNESCO).

Już gdy na rzece Bio Bio biali postawili wcześniej dwie zapory wodne, zakłóciło to i życie Indian i ekosystem regionu. Ale szkody wywołane trującymi ściekami z fabryki celulozy – szyderczo reklamowanej jako najnowocześniejszej w Chile – są o wiele gorsze. W jeziorze, rzece i zatoce nie ma po prostu ryb. Zostały ona wytrute. A ryby w międzyczasie stanowiły dla wielu Indian zepchniętych do małych rezerwatów wzdłuż rzeki Bio Bio ważne źródło wyżywienia. Dodatkowo celowo uszkadzane są drzewa,  w tym zagrożone wymarciem araukarie i sekwoje – kwalifikowane następnie jako „chore”, a przez to przeznaczone do wycinki i przerabiane na celulozę. Rabunkowa wycinka drzewostanu na terenach indiańskich w Chile nie ustaje. Fabryka celulozy nie przynosi zysku, jeśli nie przerabia drewna – np. z powodu jego braku.

.

.

Wszelkie wysiłki Indian mające doprowadzić do zaprzestania rabunkowej wycinki lasów, dewastacji ich ziemi oraz zatruwania jeziora, rzeki i zatoki kończą się ich porażką. Ani władze polityczne, ani sądy nie mają zamiaru w tej sprawie przeciwstawić się lobby celulozowemu. A sami ci bandyci-przemysłowcy postarali się o „opinie biegłych” – profesorów z różych uniwersytetów, w których to profesorowie (a raczej płatne intelektualne „prostytutki”) stwierdzili i orzekli, że ścieki z fabryki celulozy nie są szkodliwe, i że z zatruciem wód regionu nie mają one nic wspólnego. Tak więc ślepa żądza maksymalizacji zysku za wszelką cenę (oczyszczalnia ścieków to niepotrzebne „koszta własne”) kieruje polityką Chile i wpędza Indian w głód, jeszcze większą biedę i choroby. A gdy próbują się oni bronić przed zachłannością i niszczycielskimi wobec Natury zapędami białych – oskarżani są o terroryzm.

Wszystko to zaś dzieje się w imię postępu, rozwoju gospodarczego, demokracji i „cywilizowania” Indian.

Na naszych oczach biała rasa ogarnięta nienasyconą chciwością i pogardą dla Natury niszczy kolejną indiańską kulturę…
Nie wróżę Mapuczom niczego dobrego. W tym samym Chile, na południowym krańcu tego kraju: „…zmarła na atak serca strażniczka kultury i dziedzictwa Indian Yagan-Alkaluf z Ziemi Ognistej, 84-letnia Emelinda Acuna. Po jej śmierci pozostała już tylko jedna pełnej krwi Indianka Yagan-Alkaluf, jej przyrodnia siostra Cristina Calderon. Za ostatnią czystej krwi Indiankę Yagan uważa się zmarłą niedawno Siostrę Ursulę z tej samej wioski Ukika, położonej na południowym krańcu Przylądka Horn.”

Niech Wasi i nasi Bogowie, mają Was – Bracia Mapucze – w swej pieczy…

.

opolczyk

.

.

Reklamy

10 thoughts on “Mapucze w kleszczach zachodniej (anty)”cywilizacji”

    • Tak jak pisałem, parchy chcą by kazdy element naszego zycia był parchaty. By się gdzie nie spojrzysz sodomiczny parch wygladał zza macy. To się nazywa zamach na wartości – tym razem i katolskie bo zaraz im wyrugują nawet cieśle podstawiając swoich dyzurnych bolszewików z gównowiejskiej.

      A za pare lat kato-slaves będą się z ambon uczyć, że cieślizm był stworzony przez gównowiejskie autorytety. Ale tak to jest jak swojski rozum zamieniono na yewropejskie odbyty.

      PS. Pomysł by linki do „panteonu” prowadził do stron rodzimowierczych jest niezły. Teraz tylko odpowiednie pozycjonowanie i się śmierdzielą strzeli gola. ;p

      Polubienie

  1. Pingback: Marta Czasnojc : Strażnicy Wiary Przyrody – Indianie Ameryki Północnej « Pagans / Poganie ( Rodzimowiercy słowiańscy ) – Poganin i Słowianin

  2. Tylko nie „Polaca”! Wstydliwa historia polskich i rosyjskich Żydów w Ameryce Południowej

    Na Polaków w Brazylii mówi się z francuska „Poloneses”. Jeśli jednak ktoś nazwie kobietę „Polaca”, czyli „Polka”, może dostać w twarz.

    O wyjazdach młodych polskich i rosyjskich Żydówek do Ameryki Południowej kręcono przed wojną nawet filmy.
    Melodramat sensacyjny – tak krytyka określiła film Antoniego Marczyńskiego pt. „Szlakiem Hańby”, opowiadający o losach Marysi, która za chlebem płynie do Brazylii. Obraz powstał w 1929 roku.

    „Na prostytutki w Rio de Janeiro, Buenos Aires czy Montevideo zaczęto mówić ‚polacas’ nieprzypadkowo, bo rzeczywiście pochodziły z Polski. Werbunek – chociaż pewnie właściwiej byłoby określić proceder naboru kobiet do domów publicznych – połowem, zawsze wyglądał podobnie. Do małych żydowskich miasteczek w Galicji bądź w Królestwie Kongresowym przyjeżdżał elegancki mężczyzna, który roztaczał przed rodzicami ładnych kobiet wizję lepszego życia ich córek w dalekim zamorskim kraju. Mówił, że dziewczyna będzie miała wszystko, czego jej potrzeba. Będzie sprzątać w domu bogatej pani albo wyjdzie za bogacza i wraz z nim pojedzie do Argentyny, Urugwaju bądź Brazylii. Dziewczęta naprawdę stawały pod chupą, tyle tylko, że synagoga była fałszywa. Isabele Vincent, kanadyjska dziennikarka śledcza, w książce ‚Ciała i dusze’ opisała przypadek 13-letniej Zofii Chamys z Warszawy, którą wypatrzył stręczyciel Izaak Buroski. Przekonał ojca, że dziewczyna jako pomoc kuchenna w Argentynie zarobi w miesiąc tyle, ile w Polsce przez sześć. Żeby wszystko odbyło się zgodnie z tradycją, Izaak z Zofią przed wyjazdem wzięli ślub.”
    „Mimo że ślub odbył się w pośpiechu i bez obecności przywódcy religijnego, rodzinie Chamys nie wydało się to niczym złym. Na przełomie XIX i XX wieku ceremonie takie były czymś normalnym w mniejszych i biedniejszych sztetlach, gdzie często nie było rabina. Uroczystość wymagała jedynie obecności jednego świadka narodowości żydowskiej i zazwyczaj była nazywana w jidysz ‚stille chuppah’ – cichym małżeństwem.”
    „… jednak wiele lat później policja odkryje, że nie było to pierwsze zawarte przez niego małżeństwo. I zawsze postępował podobnie. Rytualne małżeństwa nie były zgodne z prawem cywilnym, dlatego kobiety nie posiadały żadnej oficjalnej ochrony”

    „Pamięć o udziale polskich i rosyjskich Żydów w handlu kobietami nie miała zostać jednak wymazana. Powstało co najmniej kilkanaście scenariuszy filmowych o dziejach ‚Warszawy’, ale żaden nie doczekał się realizacji (zwykle po interwencjach producentów pochodzenia żydowskiego). Isabel Vincent wspomina, że natrafiła na zmowę milczenia: ‚Z tymi kobietami wciąż wiąże się wstyd. Kiedy wreszcie udało mi się trafić na ślad jednej z prostytutek i dotarłam do jej krewnych, nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Dostawałam sygnały z gminy żydowskiej, żebym nie pokazywała tej hańby.’

    „Najbardziej jednak na legendzie ‚Polacas’ – ze względu na to właśnie określenie – ucierpieli Polki i Polacy. Także Vincent próbuje przerzucić winę na Polaków i twierdzi, że kobiety wpadały w sidła sutenerów, uciekając przed biedą i antysemityzmem. Marny to argument, skoro Żydówki wywożone do Nowego Świata często nie znały innego środowiska niż żydowskie, a w Brazylii czy Argentynie Żydzi także spotykali się z nietolerancją.”
    „Kiedy pojawiła się na rynku księgarskim książka ‚Jovens Polacas’ (‚Młode Polki’) Ester Largman, autorki żydowskiego pochodzenia, została wycofana z księgarń. Ulisses Jarociński (polsko-brazylijski historyk i dziennikarz) zarzucił autorce próbę ‚podzielenia się hańbą’, a on sam, w przeciwieństwie do innych polskich Brazylijczyków, uważa, że trzeba porzucić francuskie określenia Polaków i wrócić do słów ‚Polaco-polaca’. Objeżdżając południe kraju ze swoją książką ‚Saga Polaków’ (w tytule ‚Saga dos Polacos’) – kilka razy omal nie został pobity, ale wierzy gorąco, że to słowo odzyska należną mu cześć.”

    Wybrane fragmenty za: http://www.focus.pl/historia/artykuly/zobacz/publikacje/tylko-nie-polaca-wstydliwa-historia-polakow-w-ameryce-poludniowej/nc/1/do-druku/1/

    Polubienie

  3. „Należąca do Republiki Vanuatu Erromango w czasach poprzedzających niepodległość nazywała się Wyspą Męczenników. Bo to właśnie tu w grudniu 1839 r. wyspiarze zamordowali, na następnie zjedli wielebnego Johna Williamsa wraz z towarzyszącym mu Jamesem Harrisem.”
    „Przed przybyciem na Erromango prezbiteriański misjonarz Williams przez 20 lat pływał pomiędzy wyspami Polinezji i nawracał na chrześcijaństwo ich rdzennych mieszkańców. Był jednym z największych misjonarzy swego czasu. Zginął, bo wyspiarze wzięli misjonarzy za handlarzy drewnem sandałowym, którzy kilka lat wcześniej najechali wyspę i wymordowali wielu jej mieszkańców.
    Nawróceni siłą na chrześcijaństwo wyspiarze byli masowo wywożeni w XIX w. przez Brytyjczyków na plantacje trzciny cukrowej do oddalonej o ponad 1 tys. mil Australii.
    „…w XIX w. kanibalizm nie był po prostu sposobem na zaspokajanie głodu. – Był praktykowany w bardzo rytualny sposób i uchodził za świętą działalność. To był sposób na zwalczenie zagrożenia, wchłonięcia mocy wroga…”
    „Potomek misjonarza ‚przyjął’ od wyspiarzy ceremonialny dar w postaci siedmioletniej dziewczynki przekazanej mu jako rekompensatę za zabicie praprapradziadka. Zobowiązał się, że pokryje koszty jej edukacji. W dowód wdzięczności Zatokę Dillons, na której brzegu zamordowano misjonarza, przemianowano na Zatokę Williamsa.”

    Za: Przepraszamy za zjedzenie praprapradziadka

    Kto tutaj pierwszy, kogo i za co powinien przeprosić?

    Polubienie

  4. Zapomniany Mundial 1942 r. w Patagonii (i zaginiony Puchar Świata)
    z udziałem Indian Mapuczy …i Polski (od 34:57 min. –
    „polski bezrozumny styl gry i tłustawa nieruchawość”
    – cytat z filmu nt. nieznośnie „ewangelickiego stylu” gry drużyny polskich misjonarzy z Włochami 🙂
    o Mapuczach od 48:52 min.)

    http://ms-swiata.pl/historia-ms/patagonia-1942/
    http://inheracil.filmaster.pl/artykul/relacja-z-patagonii/
    http://knife-in-the-water.blogspot.com/2012/12/zapomniany-mundial-1942-dokumentalny.html
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kr%C3%B3lestwo_Araukanii_i_Patagonii

    Polubienie

    • Jestem zachwycony występem Mapuczy. Kocham tych Indian. Kocham ich umiłowanie wolności i ich kilkuwiekowy opór stawiany żydłactwu.

      A co najważniejsze – nie mam najmniejszych wątpliwości, że potężna burza i pęknięcie zapory było działaniem ich Bogów Natury. Widząc, jak dzielnych Mapuczy sędzia krzywdzi i oszukuje, a Niemcy rabują im puchar – pokazali oni ich potęgę.
      Myślę nawet, że i śmierć operatora była przez Bogów zaplanowana. Dzięki temu Niemcy nie mogli zniszczyć tego najważniejszego nagrania na taśmie pokazującego zwycięstwo Mapuczy i haniebny rabunek im pucharu.

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.