Szatański Plan ! Subkultury na tapecie Kościoła Katolickiego !

.

(Link do poniższego tekstu w komentarzu podrzucił „szatanskiplan”. Wrzucam tekst w całości – opolczyk)

.

Szatański Plan ! Subkultury na tapecie Kościoła Katolickiego !

.

.

Niektórzy z was pamiętają jeszcze czasy kiedy Kościół Katolicki starał się zniszczyć (potępiał) za wszelką cenę muzykę Rockową jako tzw. muzykę Diabła … a na ich czarnej liście byli : AC/DC , WASP, Led Zeppelin czy w końcu Black Sabbath , nie wspominając o The Beatles którzy zaszli Kościołowi za skórę słowami Johna Lennona …” jesteśmy popularniejsi od Chrystusa ”
Przez ponad 30 lat nie udało się zniszczyć i odwieść od słuchania Fanów muzyki Rockowej a zwłaszcza tej ciężkiej i extremalnej .
.

.

Zmieniły się czasy zmieniała się Taktyka ?

.

Aktualnie Episkopat zmienia Front i Pomysł ! na ujarzmienie tego czego nie można było wyplenić .
Od około 10 lat jest realizowany plan przejmowania i przenikania do różnych środowisk wywodzących się z tzw. niezależnych ruchów : subkultur, rebelianckich, muzycznych etc. nie trzeba mówić iż powyższe nigdy nie powstały z inspiracji Słowa i domu Bożego.
.

.

Pierwsze Sukcesy .

.

Spektakularnym sukcesem Kościoła można już nazwać bez wątpienia przeniknięcie do środowisk Motocyklowych MC Klubów w Polsce
Pamiętacie? zawsze środowisko związane z grupami motocyklowymi postrzegane było jako siedlisko buntowników (rebeliantów wyłamujących się poza ramy i formuły standardu powszechności), indywidualistów i twardzieli , ludzi wolnych. Także znana tematyka związana z gangami motocyklowymi i choćby kultowych Filmów jak Hells Angels etc
Aktualnie w Polsce około 90 procent klubów MC zostało zarażone ideą Kościoła , zapytacie się jak to możliwe ?

Mechanizm czy jakby to nie nazwać okazał się prosty i skuteczny ! , do klubu motocyklowego zgłasza się ksiądz który jeździ (lub za młodu jeździł) motocyklem
oczywiście posiada dobry motocykl , wstępując do Klubu po jakimś czasie ma już wpływ na decyzję tzw. zarządu Klubu .
Często poprzez swoje Kościelne koneksje pomaga klubowi w organizowanych imprezach etc. .
To nic że na zlotach Klubu wieczorem jest Striptiz czy spożywa sie alkohol etc. ważne jest że jest Msza oraz święcenie motocykli a Klub podkreśla poprzez to przynależność do Kościoła Katolickiego .
Wszystko wtedy odbywa się z błogosławieństwem Klechy i klub działa pod Sztandarem Kościoła. I to się dzieje w całym Kraju.
Wynikiem tego od 8 lat na rozpoczęcie sezonu organizowany jest (w niedzielę Palmową) tzw. Motocyklowy Zlot Gwiaździsty im. Ks.ułana Zdzisława Peszkowskiego na Jasnej Górze, w 2011 roku było 35 tysięcy motocykli, teraz już widać jak ”Czarcią” robotę wykonał cały mechanizm przeniknięcia księży do klubów MC.
.

.

Uwaga ! teraz czas na mocną i ciężką muzykę ( plus subkultury ) .

.

Jak pamiętamy w latach 90 w muzyce ciężkiej i alternatywnej była tzw. Fala Chrześcijańskiego rock/metalu etc.
W Polsce odbywało się to przez Promocje takich zespołów jak:
2TM3 , Armia , Houk , ( Litza Arka Noego także teraz Lux Torpeda ) ,
Ekspansja w świat ciężkiego grania oprócz tych jednostkowych zespołów nie zyskała wtedy większego rozwoju w Polsce.
Natomiast na świecie oraz w Polsce pojawiło się także przy wsparciu Kościoła mutacja Un- Black Metal czyli najbardziej mrocznej odmiany muzyki metalowej z tym że w warstwie tekstowej oddaje wartości chwalące Katolicyzm. Ponownie w Polsce nie zyskuje to uznania i jest marginalne. Natomiast inaczej rozwija się ten sztuczny Twór w innych krajach … ale ten wątek omówimy w przyszłym oddzielnym dziale.
.

.

Kolejny atak z nową Falą zespołów Katolickich i potężnym zapleczem finansowym. .

.

Jak już na wstępie artykułu pisaliśmy muzyka rockowa była zwalczana … po zmianie nastawienia Episkopat postanawia przeniknąć ze swoim Słowem Bożym do struktur Subkultur.
Pomysł ponownie jest prosty! Zamiast podrzucać księdza : swoje zespoły z muzyką etc. ( plan jest rozpisany na 8 lat? w Polsce )… jak wiadomo Kościoły są w całym kraju (niczym Pajęcza sieć) aktualnie ich polityka jest otwarta na pozyskiwanie młodzieży, między innymi udostępnia się w Kościołach lub budynkach kościelnych miejsca na sale prób także zespołów Metalowych , warunek jest jeden mają głosić słowo Boże a w zamian są Sponsorowani w swoich poczynaniach muzycznych a co bardziej już doświadczonym serwuje się duże wsparcie w postaci :
Sprzętu muzycznego , nagrania płyty , nagrania teledysku , profesjonalna strona www , o miejscu do prób za darmo już pisaliśmy , możliwość koncertowania .
Nie jeden młody zespół skusi się na takie propozycje , gdzie zazwyczaj zespoły borykają się z wieloma problemami materialnymi .
Aktualnie w nowej Fali działającej na takim właśnie zapleczu można wymienić już kilka zespołów które w imieniu Kościoła rwą się do Kariery :

– Illuminandi : Katolic Folk-Gothic Metal, www.illuminandi.kdm.pl/
– Pospolite Ruszenie : Katolic Folk-Metal, pospolite.ruszenie.pl/
– Malchus : Katolic Death Metal, www.malchus.hox.pl
– Hołd : Katolic Metal, hold.art.pl/

.

.

Zespołów z tej ”Kościelnej Fali” jest znacznie więcej i powstaje ich coraz więcej .Przy takim wsparciu finansowym jest to ”normalnym objawem” .
.

.

Kłody dla muzyki niezależnej, podziemnej etc . .

.

W przeciwieństwie do sztucznych Tworów Episkopatu , zespoły grające (powstające) w naszym kraju oprócz tak prozaicznych problemów jak brak sali na próby etc. napotykają często na wojowniczo nastawione do nich środowisko Kościelne etc . często są odwoływane lub przerywane koncerty zespołów z muzyką niezależną ,
Można wymienić: w Warszawie został odwołany Black Metal Fest., w Łodzi koncert Dark Funeral , w Kłodzku przerwany i odwołany Festiwal muzyki Alternatywnej – Gothic ”Alternatywna Twierdza ” , także odwołany WOŚP w Białymstoku ….etc etc etc.
.

.

Reasumując .

.

Subkultury niezależne- muzyczne zostały w naszym kraju postawione w dość trudnej sytuacji , można powiedzieć wręcz o utrudnianiu życia muzycznego .
…. Kościół wraz ze swoimi zakusami na przejmowanie i wychowywanie ( doposażenie ) nowych pokoleń i rzeszy zespołów z muzyką ciężką-niezależną pod sztandarem Katolicyzmu proponuje ułatwienie drogi w zamian za Wiarę . Zespoły które już mają dobrą pozycję na rynku czy też w światku sceny muzycznej nie odczują tego na dzień dzisiejszy (raczej będą pilnować swoich interesów) , ale to co nam szykuje Kościół gdzie za parę lat wypuści na światło coraz więcej zespołów wyćwiczonych w słowie bożym , będzie mieć wpływ na rynek muzyczny który zacznie się zmieniać …
A nowi Fani muzyki zapomną że muzyka niezależna nigdy nie miała nic wspólnego z Kościołem i była zwalczana jako Rebelia dla porządku ustanowionego dla społeczeństwa w Polsce przez Kościół .
Ruch motocyklowy w Polsce pokazuje jak szybko Episkopat zrealizował swój plan .
Będziemy na bieżąco śledzić i informować o Ekspansji Kościoła w niezależną przestrzeń umysłu oraz wolną twórczość muzyczną .
Legion data: 10.09.2011.

.

Powyższy artykuł powstał już jakiś czas temu a w tym czasie zauważyliśmy wzmożone ruchy promocyjne zespołów Katolickich .

.

– przede wszystkim poprzez głosowanie celem przebicia się na Festiwale oczywiście nie katolickie , ” MetalFest 2012 ” i inne,
– wzmożona aktywność radiowa ” Program osobliwości muzyczne ” PR3 prezentacje muzyczne oraz wywiady , Eska Rock
– ukazały się recenzja w Atmospheric Zine ,oraz Metal Centre , Pospolite Ruszenie jest dołączone do zespołów portalu www.folkmetal.pl !
– Ciekawym posunięciem okazało się poprzez ”ICH” zespoły zapraszanie do ”płatnych” realizacji osób znanych ze światka metalowego jak: akustyk Vadera który wspomagał nagrywanie partii gitar ” Illuminandi ” , wokalistka zespołu ”Herjalf ” która także gościnnie dośpiewa swoje partie , o powyższym możecie przeczytać na portalu :
www.katolik.pl/index1.php?st=news&id=410&fb_source=message
którzy to są patronatem płyty ” Illuminandi ” .

.

Ta Kościelna firma posiada własne studio nagraniowe jak i Video :
www.studio.katolik.tv/
Jeśli komuś mało ? zachęcamy do wejścia na stronę www.kdm.pl/
ponad 100 przeróżnych wykonawców Katolickich z samej Polski …
.

.

UWAGA ! .

.

Jeśli doczytałeś do tego miejsca to już wiesz o SKANDALU ! jaki będzie miał miejsce w Czechach !
Na Festiwalu o nazwie SAMHAIN ! 27 i 28 września 2012 (Brno i Ostrava) będzie występować Katolicki zespół ” ILLUMINANDI ”

.

Drugi ”ICH”doborowy zespół Kościoła ”Pospolite Ruszenie” zagra już 18 sierpnia na:
II Karpacki Festiwal Archeologiczny , skansen Karpacka Troja. Trzcinica.

.

Brońmy naszą wolną przestrzeń muzyczną ! przed deprawacją i profanacją oraz wrogim przejęciem przez Kościelne zaborcze łapska !

.

Legion 15.08.2012

.
Za: http://szatanskiplan.republika.pl/pl/main_pl.html

.

*****
.

Sprawa jest rzeczywiście poważna i niepokojąca. Wydawać by się mogło, że wpływy i możliwości działania watykańskiego odprysku jahwizmu w Polsce maleją, ale jest to niestety czysta iluzja. W tych działaniach, które mają na celu infiltrację i kontrolę niezależnych nurtów i ruchów, choćby związanych tylko z muzyką a nie z czystą działalnością polityczną, jahwiści z KK mogą liczyć na pełną pomoc i wsparcie rządących Polską „starszych braci w wierze”. Bo i dla nich niezależne ruchy i prądy stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo. Zwalczając rzeczywiste, odradzające się pogaństwo, a nie jego imitacje, wszyscy „bracia w wierze w Jahwe”, starsi, młodsi, najmłodsi, będą nas zwalczać. Podstępem, infiltracją, spychaniem na margines. A w razie konieczności zwyczajną brutalną siłą.
Pamiętajmy, że w podszywaniu się pod pogańskie tradycje i symbolikę, w przejmowaniu kontroli nad rodzącymi się ruchami lub w ich niszczeniu duchowa i intelektualna ZARAZA ZNAD JORDANU z centralą w Watykanie ma dwa tysiąclecia tradycji!
.
.

opolczyk

.
.
.
Advertisements

29 thoughts on “Szatański Plan ! Subkultury na tapecie Kościoła Katolickiego !

  1. Filmiki propagandowe tak się robi 🙂

    Pamiętam co się działo w latach 90,konfidenci,szpicle,przebierańcy na każdym koncercie.
    Prowokowali,wywoływali konflikty między fanami zespołów.
    Później postanowili wywołać wojnę między subkulturami metalowców i skinów.

    Stare sprawdzone esbeckie metody działania kk.
    Skłócić ze sobą ludzi niech się sami wybiją między sobą.

    Lubię

  2. Tekst wywiadu z Illuminandi!

    NIE MA ŻYCIA BEZ BOGA

    W życiu są różne momenty. Czasem chcesz skakać z radości, a czasem musisz ciężko walczyć o każdą chwilę. Wchodzisz w nieprzeniknioną ciemność i dopiero Bóg musi cię z niej wydobyć. Wtedy wołasz do Niego, żeby rozświetlił rzeczywistość, napełnił łaską. Illumina tenebras meas!

    O nowej płycie z zespołem Illuminandi rozmawia WERONIKA GURDEK

    Zespół Illuminandi powstał z inicjatywy Aleksandra Kozioła (gitara) oraz Jana Trębacza (śpiew, gitara). Do grupy dołączali kolejno: Patrycja Pyzińska (skrzypce), Antonina Kraszkiewicz (wiolonczela), Aleksander Kraszkiewicz (gitara basowa) oraz Szymon Grych (perkusja). Od samego początku celem zespołu było tworzenie mocnej, aczkolwiek melodyjnej muzyki niosącej pozytywne przesłanie wypływające z wiary muzyków. W powyższym składzie zespół nagrał dwa materiały demo, zatytułowane po prostu „Demo I” (2000) oraz „Demo II” (2002). Ponieważ muzyka Illuminandi powoli ewoluowała w stronę bardziej metalowych brzmień, wkrótce stało się jasne, że potrzebny był drugi wokalista, który dysponowałby mocnym, pełnym ekspresji wokalem. Tak oto szeregi grupy zasilił Rajmund Jeleń. W takim składzie grupa zarejestrowała swoje najnowsze dzieło, 5-utworowy mini album zatytułowany „Illumina Tenebras Meas”. Brzmienie grupy na tym EP jest najlepsze, jakie Illuminandi uzyskało do tej pory, utwory są bardziej zróżnicowane. Grupa przygotowała mieszankę ciężkich gitarowych riffów, potężnego brzmienia sekcji rytmicznej, a zarazem delikatnych, bardzo dynamicznych dźwięków skrzypiec i wiolonczeli, potężnego growlu oraz pełnego emocji śpiewu.

    Premierę, płyta „Illumina Tenebras Meas”, ma w lutym 2007 roku.

    Waszą nową płytę otwiera utwór „Jeździec”. Jest w nim taki fragment: „Ległem zbity, łaską podcięty”… Ścięła was kiedyś z nóg łaska Boża?

    Aleksander Kozioł: Tak, ścięła… W ciągu jednej nocy. Czytałem pewną książkę, w której trafiłem na słowa podobne do tych: „Chrystus kocha cię takim jakim jesteś”. Nie pamiętam ich dosłownie, ale o to chodziło. Bóg stworzył cię z miłości i nie patrzy na twoje grzechy. I to spowodowało, że po wielu, wielu latach życia na bakier z Bogiem, ukląkłem i zacząłem się modlić. Rano okazało się, że zostałem uzdrowiony z tych wszystkich zniewoleń, które mnie dręczyły.

    Jan Trębacz: Ja nie przeżyłem żadnego uzdrowienia, ani żadnej sytuacji, która by mnie diametralnie odmieniła. Mnie dotykają raczej drobne promienie łaski: spotkanie z człowiekiem, rozmowa, dobrze przeżyty sakrament pojednania. Historie, o których opowiadał Malejonek czy Dziki, mnie nigdy nie dotyczyły. Może czasem, paradoksalnie jest mi nawet żal, że Bóg jak dotąd nie pozwolił mi poczuć swojej obecności aż tak wyraźnie, wręcz namacalnie, że nie wyciągnął mnie z absolutnego dna…

    Ale Dziki w „Radykalnych” mówi wyraźnie, że to on zazdrości ludziom, którzy nie musieli przez to przechodzić, którzy „wyssali wiarę z mlekiem matki”. Mam wielki szacunek do Dzikiego za te słowa – warto sobie uświadomić, jak cenna jest wiara, której się nigdy całkiem nie utraciło…

    Jasiek: …i nie zerwało zupełnie łączności z Bogiem. Zgadza się.

    W tym samym utworze śpiewacie dalej za Liebertem: „uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę”… Powiedzcie dlaczego wybraliście Chrystusa?

    Alek: Urodziłem się w rodzinie katolickiej, więc mój wybór nie był do końca samodzielny, świadomy. Wybrali moi rodzice. Ale później to ja sam Mu zaufałem. Zaufałem, bo mnie wyzwolił. I teraz życie pokazuje, że jest tak, jak mówi poeta – muszę wybierać codziennie. Upadam, ale powstaję. Bóg zsyła mi z nieba upomnienia, ale i upominki… łaski Bożej! O to chodzi w podążaniu za Chrystusem: zapieram się siebie i wierzę „na wieki”.

    Jasiek: Hm… Ja też zostałem wychowany w wierze katolickiej. Przychodzi taki czas, kiedy człowiek zaczyna dorastać i pewne rzeczy się weryfikują. I wtedy zorientowałem się, że w niektórych dziedzinach życia kieruję się albo przyzwyczajeniem, albo strachem. Bałem się, że może Pan Bóg mnie ukarze, jeśli nie będę chodził do kościoła, czy przestrzegał przykazań. Dopiero w III klasie ogólniaka, kiedy poszedłem pierwszy raz na pielgrzymkę, zrozumiałem, że wiara to nie jest żadne samoumartwienie ani smutek. Zobaczyłem wspólnotę ludzi, którzy cieszą się relacją z Bogiem i relacjami między sobą. To mnie skłoniło do poszukiwań. W tym czasie ukazała się też pierwsza płyta Tymoteusza, która jeszcze bardziej mnie umocniła w tych poszukiwaniach. Muzycy Tymoteusza dużo mówili o wspólnotach, więc pomyślałem, że ja też bym tak chciał. Postawiłem sprawę tak: albo muszę coś zrobić z moją wiarą, albo muszę odejść. W postaci przyzwyczajenia była ona po prostu męcząca, nic mi nie dawała, poza ograniczeniami. Zacząłem szukać, zastanawiać się i dziś wiem, że poza Panem Bogiem nie ma życia. Tylko On potrafi nadać sens wszystkiemu. Wierzę, że wszystko od Niego pochodzi – nasze talenty, my sami. W takim razie jak można żyć bez Niego?

    Kolejnym waszym wyborem było granie muzyki z bezpośrednim przesłaniem chrześcijańskim. Dlaczego zdecydowaliście się na taki przekaz?

    Jasiek: Pierwszym impulsem była płyta Tymoteusza. Wiele mi w życiu pomogła, bo dzięki niej zrozumiałem, że miejscem Boga wcale nie jest tylko kościół, niedziela itd. Chłonąłem tę muzykę na okrągło, całą dobę… I w ten sposób zrozumiałem, czym jest nieprzerwany kontakt z Bogiem, taki całodzienny, całodobowy. Było w tym też trochę nastoletniej fascynacji: jak Tymoteusz może, to ja też (śmiech). Potem przyszło dopiero dojrzalsze rozumowanie. Skoro muzyka to moja pasja, której mam poświęcać mnóstwo czasu, to przecież muszę śpiewać o rzeczach ważnych, najważniejszych. Chciałem się dzielić z innymi tym, co dla mnie najcenniejsze.

    Alek: A ja miałem po prostu chęć grania w kapeli (śmiech). Wychowałem się na punku, podobały mi się zespoły takie, jak Siekiera, Armia. Kiedy dowiedziałem się, że Armia zaczyna grać o Bogu, pomyślałem: „Ciekawe, zobaczymy co dalej z tego wyjdzie”. Zwłaszcza, że początkowo reakcje na koncertach były bardzo dramatyczne. Ale w momencie, w którym Chrystus mnie wyzwolił, wiedziałem, że ja też chcę grać muzykę z jednoznacznym przesłaniem chrześcijańskim. To było dla mnie oczywiste.

    Aleksander Kraszkiewicz (Olek)
    : Ze mną było podobnie jak z Alkiem. Najpierw zespół, a dzięki niemu zaczęła się moja głębsza relacja z Bogiem.

    /w tym momencie wchodzi Patrycja, skrzypaczka Illuminandi – przyp. WG/

    Alek: O, a oto i nasza „Czarna Perła”, Patrycja, nasza skrzypaczka… Rozmawiamy właśnie o tym, co było w naszym życiu najpierw: muzyka czy pragnienie dzielenia się wiarą…

    Patrycja Pyzińska
    : U mnie wcześniej była muzyka. Gram od dzieciństwa, dokładnie od ósmego roku życia. Muzyka jest dla mnie czymś naturalnym i cieszę się, że w zespole to może się przydać.

    Wróćmy do nowej płyty – „Illumina Tenebras Meas”, czyli po łacinie „Rozświetl moją ciemność”. Tytuł niczym incipit jakiegoś staropolskiego epicedium…

    Jasiek: Tak… W życiu są różne momenty. Czasem chcesz skakać z radości, a czasem musisz ciężko walczyć o każdą chwilę. Wchodzisz w nieprzeniknioną ciemność i dopiero Bóg musi Cię z niej wydobyć. Wtedy wołasz do Niego, żeby rozświetlił rzeczywistość, napełnił łaską. Illumina tenebras meas…

    Alek: Kiedyś pewien ksiądz mi powiedział, że jeśli zaczniesz regularnie czytać Pismo Św., z urzędu dostaniesz diabła, który będzie cię od tego odciągał. Odczuwasz promień Światła, a szatan robi wszystko, żeby cię wepchnąć w ciemność. To osobowe zło, które chce cię oddalić od Źródła.

    „Czterdziesta doba” to najbardziej przekorny utwór na krążku. Nie boicie się, że może być źle zrozumiany… Zwłaszcza na koncertach: ktoś was nie zna, nie jest też może specjalnie skupiony i zostanie mu w głowie: „Nie mieszka w górze nikt kto cię przyjmie/ Na czynach twoich nikomu nie zależy”…?

    Jasiek: Z moim śmiechem (na płycie) chyba nie może być źle zrozumiany (śmiech). Mieliśmy trochę obaw. Ale liczymy na to, że w kontekście innych utworów, całej płyty, nikt nie odbierze tego tekstu dosłownie. Zresztą na koncertach zawsze ten utwór jakoś komentuję, nawet staranniej niż pozostałe. A swoją drogą, chwytliwy jest ten refren, nie?

    Alek: I w gruncie rzeczy jest prawdziwy. Szatan, czyli to osobowe zło, potrafi tak „przeinaczyć” słowa, żeby było „na jego kopyto”. Oczywiście do czasu. I ten utwór przedstawia właśnie taką sytuację… Na koncertach poprzedza go wprowadzenie. Zawsze mówimy: „Nie słuchajcie tego, nie słuchajcie jego, szatana, bo on kombinuje…”.

    Jasiek: To jest tekst Ewy Glińskiej, której nie znamy osobiście. Miała 18 lat jak go napisała. Ewa przysłała nam kilka swoich wierszy z propozycją, żeby któryś z nich wykorzystać jako tekst piosenki. I wybraliśmy ten. Można w nim odnaleźć własne pokusy, taki schemat myślenia. Pewne rzeczy dobrze jest nazwać, bo łatwiej jest je odrzucić. Ten wpadający w ucho refren, słodki, melodyjny dokładnie oddaje mechanizm działania szatana.

    Macie charakterystyczną cechę konstruowania dialogu w tekstach utworów… Na poprzednim krążku był to utwór „I o tym drugim”, a na nowym kawałek „Zdrada”… Skąd taki pomysł?

    Alek: To jest „patent” z Pisma św. Sięgamy po konkretne fragmenty z Pisma i chcemy zachować tę konstrukcje dialogu. Tak było w przypadku utworu „I o tym drugim”, gdzie wzorem była dla nas przypowieść o synu marnotrawnym z Ewangelii św. Łukasza, czy w utworze „Zdrada”, w którym wykorzystaliśmy scenę pojmania Jezusa, zaparcia się Piotra itd.

    Jasiek: A jeśli chodzi o samą formę, to idealnie sprawdza się podział na role przy dwóch wokalistach. Mamy dwa głosy i możemy to dobrze wyeksponować, wychodzi to bardzo teatralnie, ciekawie. Ja w ogóle widziałbym w zespole trzech wokalistów…

    Olek: …i trzy wokalistki.

    Jasiek: Czemu nie. Mielibyśmy gotową rock-operę. Może kiedyś…

    Już się nie mogę doczekać! Utwór „Hymn of All Creation” jako jedyny na nowym albumie ma tylko wersję angielską. Co was skłoniło do tego, żeby parafrazę trzech biblijnych psalmów – bo one są treścią tekstu – śpiewać po angielsku?

    Olek: Po polsku się nie rymowało… (śmiech)

    Jasiek: Od samego początku, kiedy myślałem o tym utworze wiedziałem, że będzie po angielsku. Ten tekst po prostu dobrze brzmi w tym języku. Ma lekko celtycki klimat. Po polsku by było chyba bardziej… „kanciasto”. Sam nie wiem… Dlaczego o to pytasz?

    Ty jesteś filologiem angielskim a ja (będę) polskim… (śmiech) Szczerze powiedziawszy, to miałabym do zespołu właśnie tę jedną prośbę. „Pieśń całego stworzenia” w wersji polskiej. Ale to w przyszłości. Powiedzmy teraz coś o samej muzyce Illuminandi… Nie chcę wam wymościć żadnej stylistycznej szufladki, ale gatunek jaki reprezentujecie jest dosyć charakterystyczny…

    Patrycja: Musimy sobie wymyślić jakąś tajemniczą nazwę na nasz styl. To nie jest przecież tylko gotyk lub typowy gotyk. To jest mix tylu gatunków…

    Alek: To jest wypadkowa naszych upodobań muzycznych. Ja zawsze grałem punk i dalej gdzieś wewnątrz mnie brzmi ten styl, dziewczyny siedzą w muzyce poważnej…

    Olek: Alek komponuje utwór na samej gitarze, potem dochodzi druga gitara Jaśka, mój bas, dziewczyny dorzucają smyczki, do tego perkusja i dwa całkiem różne wokale – nasza muzyka bardzo ewoluuje.

    Jasiek: Moja wizja naszego stylu muzycznego była jeszcze inna. Zawsze fascynował mnie doom metal i metal gotycki – bardzo ciężka ale i melodyjna, nieco melancholijna muzyka. I to też słychać u nas, nawet jeśli niektóre riffy Alka są może bardziej punkowe, to późniejsze aranżacje zmierzają w stronę właśnie tej „mrocznej” melodii.

    Patrycja
    : Ja może wypowiem się też w imieniu Tosi, wiolonczelistki. Ani ona, ani ja nie słuchamy tego rodzaju muzyki na co dzień. Robimy zupełnie inne rzeczy. W związku ze studiami gramy muzykę poważną, ale nasze upodobania oscyluję gdzieś pomiędzy jazzem a poezją śpiewaną. Ale to, co chłopcy nam przynoszą na próby jest ciekawe, podoba nam się i staramy się też dołączyć jakąś cząstkę siebie.

    Zapytam jeszcze o sam wokal. Wyjaśnijcie, cóż to takiego jest ten growling?

    Jasiek: Słowo „growling” (używa się też formy „growl” lub słowa „grunt”) to po polsku ni mniej ni więcej tylko „ryczenie”. Ale w metalowym światku używa się angielskiej nazwy, po polsku to chyba mało poważnie brzmi (śmiech). Taka forma ekspresji może budzić kontrowersje, ale dla ludzi oswojonych z muzyką doom, death czy black metalową taki styl „śpiewania” to coś normalnego. Można czepiać się, jak można używać „takiego” głosu w zespole chrześcijańskim, ale dla mnie nie ma tu żadnego problemu. Ale uważam, growl musi być wykorzystywany w odpowiedni sposób. Na przykład jeśli chodzi o naszą muzykę, nie widzę większego sensu w posługiwaniu się takim głosem przez cały czas. Są zespoły (i to chrześcijańskie), które to robią, i to z dobrym skutkiem, ale u nas – na dzień dzisiejszy – nie ma na to miejsca. Są jednak słowa, są emocje, które aż się proszą o taką formę wyrazu. Zresztą posłuchajcie naszych utworów, wydaje mi się, że dość dobrze podzieliśmy partie wokalne między śpiew a growl. A jeśli kogoś growl po prostu odrzuca… hmm, jest wiele innych zespołów. Nic na siłę!

    Ale z taką muzyką na parafialne festyny raczej się nie nadajecie…

    Jasiek: O, tu pewnie się zdziwisz (śmiech)…

    Alek: Pamiętacie koncert w Dębicy na stadionie? Deszcz, burza, pioruny, ta nasza muzyka. A to był festyn parafialny Parafii Miłosierdzia Bożego. Ludzie się świetnie bawili. Woda sięgała powyżej kostek, było straszne błoto. Jakiś facet nagle wynurzył się z kałuży…

    Jasiek
    : Baliśmy się o instrumenty dziewczyn, bo to sprzęt akustyczny…

    Patrycja: Tak, nasze koleżanki stały nad nami z parasolami i osłaniały nas od deszczu. W sumie to stały obok, bo deszcz padał prawie poziomo… Strasznie zacinało… Ale popatrzcie, zawsze wszyscy wspominają ten koncert. Najlepszy koncert Illuminandi.

    Olek: Chyba tylko akustyk ma złe wspomnienia. Próbował wszystko poprzykrywać jakimiś workami, folią, ale to nic nie dawało.

    I w ten sposób mój misterny plan zadania kolejnego pytania spełzł na niczym… (śmiech)

    Jasiek: Nie spodziewałaś się tego… (śmiech) Ale czasem gramy koncerty z innymi kapelami metalowymi, z zespołami niechrześcijańskimi. Myślę, że generalnie wszyscy chcielibyśmy grać takich imprez więcej, bo choć festiwale parafialne są super, to zawsze mi przykro z powodu tych kilku starszych pań, które w popłochu uciekają przy pierwszych taktach naszego pierwszego utworu.

    Patrycja: Kiedyś graliśmy w Rzeszowie, w klubie „Rejs”. Graliśmy z kapelami metalowymi. Przyszli tacy młodzi, długowłosy, groźnie wyglądający chłopcy i cały koncert machali rękami ze znakiem szatana. Zaczęłam się do nich uśmiechać i w końcu chyba już sami nie wiedzieli co robić.

    Olek: Świetnie się później bawili, a po koncercie przyszli po płytkę. Na koncercie w Czechach, w klubie Prostor-Tančírna, mieliśmy wrażenie, że nie pasujemy do reszty zespołów. Grały same świeckie, metalowe kapele i faktycznie, my ze swoim przesłaniem wyróżnialiśmy się. Ale to też był bardzo dobry koncert. Zostaliśmy dobrze przyjęci. O tym, czy gdzieś pasujemy czy nie, lepiej żeby decydował Pan Bóg.

    Racja. W takim razie, na koniec, może zdradzicie Wasze najbliższe plany koncertowe…

    Jasiek: Sami ich jeszcze nie znamy. Na dzień dzisiejszy wiemy, że na 90% zagramy na Spotkaniu Młodych w Wołczynie. Chodzą też słuchy o festiwalu FREAKSTOCK w Czechach i o ewentualnej powtórnej wizycie na Ukrainie w lecie, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Na razie nic nie jest potwierdzone. Z racji tego, że wydajemy płytkę, chcemy zagrać jak najwięcej koncertów promujących ją. Marzy nam się koncert na Song of Songs w Toruniu, ale nie wiemy na ile to jest realne.

    Życzę wam powodzenia! Dzięki za rozmowę.

    Jasiek
    : Pozdrawiamy wszystkich sympatyków naszej muzyki, zachęcamy do posłuchania „Illumina Tenebras Meas”. Wspierajcie nas nadal i do zobaczenia na koncertach! Shalom!

    Lubię

  3. nowa forma nacisków
    w czasach inkwizycji był strach ,a teraz są pieniądze i chęć zaistnienia bodaj na krótko jednym słowem klechy wykorzystują metody żydłactwa a podatni na słowka i obiecanki muzycy idą na ten lep jak muchy

    ‚Jasiek: Pozdrawiamy wszystkich sympatyków naszej muzyki, zachęcamy do posłuchania „Illumina Tenebras Meas”. Wspierajcie nas nadal i do zobaczenia na koncertach! Shalom!’

    szalom – kurcze można by pomyśleć że jesteśmy już żydolandią no krew wrze

    Lubię

    • Baszka:

      „szalom – kurcze można by pomyśleć że jesteśmy już żydolandią no krew wrze…”

      A co??? Nie jesteśmy???
      W siedzibie „prezydenta RP” od lat urządzane są żydowskie harce „chanukowe”. To samo w knessejmie!
      Gospodarka, banki, media, polityka – wszystko w ich koczowniczych łapskach…

      I ślepy by to dostrzegł…

      Jedynie bezmózgowcy tego nie widzą, lub temu zaprzeczają…
      A tchórze i konformiści udają, że nie widzą…

      Lubię

      • niestety właśnie tak jest opanowaliwszystko a ostatnio wodociągi a hanukowe maszkary najchętniej urządza się w pałacu 11 listopada a teraz jakiś posel proponuje monarchię w Polsce a to mi przypomina scenariusz naisany przez żydostwo Polsce – król obrzezaniec
        kraje Słowiańskie powinny się połączyć

        Lubię

    • Co roku większosć polakatolikó dzieli się opłatkiem,nie wiedzą że nawet w Watykanie ich autorytety tego nie robią bo to żydowski zwyczaj 🙂

      Lubię

  4. A ja tak trochę z innej beczki, ale równie ciekawie.
    Odnalazłem, jako dzielny tropiciel żydłackiego absurdu, owy tekst na jednej z żydokatolackich portali:

    „Kiedy na przełomie lat 50. i 60. wybudowano nowy (obecnie już stary) kościół w San Giovanni Rotondo, Ojciec Pio miał powiedzieć: „Wybudowaliście nie kościół, ale pudełko zapałek”. A przecież mały, pierwotny kościółek wygląda przy nim jak kapliczka. Te słowa Ojca Pio stały się jedną z przyczyn podjęcia decyzji o budowie nowego, trzeciego kościoła na terenie sanktuarium. W 1993 bracia kapucyni z San Giovanni Rotondo rozpoczęli przygotowania do budowy: zakupili plac, wyszukali rzetelne i wiarygodne firmy budowlane oraz przekonali do projektu światowej sławy architekta – Renzo Piano. A budowali ludzie, bo to z ofiar wiernych całego świata powstała ta ogromna świątynia (mówią, że tylko nieco mniejsza od Bazyliki Świętego Piotra). Było trochę subwencji państwowych, ale to niewielki procent, jeśli nie promil.

    Teraz, kiedy patrzy się na nowy kościół pod wezwaniem Świętego Ojca Pio, można ze spokojem stwierdzić, że z pudełkiem zapałek nie ma on wiele wspólnego. Wystarczy wspomnieć tylko 8 tysięcy miejsc siedzących w górnym kościele. A jest przecież i dolny, i kaplica Najświętszego Sakramentu, i kaplica pojednania, i…, i… Ciekawe, co tym razem powiedziałby Ojciec Pio? Za mały? Za duży? Za bardzo nowoczesny? A może, że bardziej przypomina z zewnątrz halę sportową niż świątynię?

    (…).

    Modlitwa i skupienie nie przyszły zgromadzonym z łatwością z powodu ataku chmary szarańczy: ogromnych, prawie dziesięciocentymetrowych koników polnych. Miałem wrażenie, że szatan przeszkadza nam i w modlitwie, i w tym, co robi się dla kultu Ojca Pio. Następnego dnia w lokalnej prasie przeczytałem, że była to zapowiedź ósmej plagi (Włosi kojarzą szarańczę ze szkodami materialnymi). W innym dzienniku napisano z przekonaniem, że to zemsta Ojca Pio, która punkt kulminacyjny osiągnie w momencie konsekracji. Owe zapowiedzi nie spełniły się.

    Czuwanie zakończyło uroczyste wprowadzenie obrazu Matki Bożej Łaskawej do nowej świątyni. Maryja była jej pierwszym gościem, wiernych nie wpuszczono do środka.

    Następnego dnia, 1 lipca 2004 roku, o godzinie 16.30 (opóźnienie w tym wypadku było jeszcze większe) odbyła się konsekracja nowego kościoła pod wezwaniem Świętego Pio z Pietrelciny. Procesja kapłanów i biskupów przeszła przez plac i zatrzymała się przed głównym wejściem do świątyni, ponieważ w tym miejscu znajduje się baptysterium, gdzie po przemowach hierarchów Kościoła, urzędników ministerialnych państwa włoskiego i architekta, arcybiskup Domenico D’Ambrosio poświęcił wodę w sadzawce chrzcielnej. Dopiero po tej ceremonii generał John Corriveau wraz z prowincjałem Paolo Cuvino uroczyście otworzyli drzwi do nowej świątyni i procesja wkroczyła do środka. Wrażenie piękna, spokoju i naturalnej ciszy zakutej w bloki kamienne, z których świątynia została zbudowana, było ogromne!

    Przebieg uroczystości nie odbiegał od znanego schematu: śpiewy, homilia, podziękowania. Ceremonii, w zastępstwie ojca świętego Jana Pawła II, który z racji obowiązków, jak i stanu zdrowia nie mógł przybyć, przewodniczył arcybiskup Domenico D’Ambrosio. Obecnych było ponad 300 kapłanów (niektórzy twierdzili, że ponad 400), 10 biskupów, wielu prowincjałów kapucyńskich, generał oraz ojciec Jure Šarčević, przedstawiciel definitorium generalnego ze słowiańskiej części Europy. Dla kapłanów przygotowano nowe indumenty: alby, stuły, ornaty. Było pięknie i wzniośle.

    Według oficjalnych źródeł w uroczystości wzięło udział ponad 25 tysięcy pielgrzymów. Bracia kapucyni twierdzą, że było ich znacznie więcej. Niestety, około 5 tysięcy osób (przeważnie Amerykanów) wycofało swój udział z obawy przed atakiem terrorystycznym. Mając na uwadze ten fakt, organizatorzy w szczególny sposób zadbali o bezpieczeństwo: porządku pilnowało ponad 500 policjantów różnych formacji oraz służb specjalnych. Nie obyło się przy tym bez śmiesznych sytuacji. Renzo Piano, główny architekt i oczekiwany gość, został zatrzymany przy wejściu przez policjantów, ponieważ nie miał ze sobą zaproszenia. Dopiero interwencja braci sprawiła, że dotarł na miejsce.

    Po Mszy konsekracyjnej przed starym kościołem odbył się zachwycający koncert Ennio Morricone ku czci Ojca Pio. Nie jestem w stanie wyrazić piękna muzyki wykonanej przez imponującą orkiestrę przybyłą z kompozytorem z Hiszpanii. Zaś po koncercie urządzono pokaz sztucznych ogni. Nie widziałem dotąd czegoś równie pięknego.”

    .

    A teraz kilka szczegółów patrząc z innej perspektywy:

    [zaczytane z forum żydoGazetowego]

    ” „Nowy kościół” został przedstawiony tymi słowy: „Istnieje w projekcie tego kościoła pewna linia inspiracji, która służy za podstawę całego projektu architekta Renzo Piano: poszanowanie terenu i wybór materiałów.
    Kościół nie „gwałci” gór zuchwałymi iglicami i przebijaniem się przez skałę, jego struktura w kształcie muszli zdaje się kłaść na ziemi, respektując poważny wygląd góry Gargano”.
    „Plan rozpościera się jak wachlarz lub, jeśli kto woli, niczym profil ślimaka, przedzielony na trzy części, które mogą pomieścić do 7 200 wiernych.
    Pod koniec prac Renzo Piano stwierdza: „Jestem raczej szczęśliwy niż zadowolony. Nie jestem pewien, czy przyjmę inne zlecenia tego rodzaju; to było doświadczenie tak silne i poruszające, że nie jestem pewien, czy chcę je powtórzyć, z obawy, że doświadczyłbym czegoś mniej intensywnego. Zresztą, w istocie, nie jest takie ważne dla architekta, kiedy już zbudował kościół, żeby zbudować tak wiele innych… Piękniej jest odkrywać te sprawy”.
    To dokładnie to, co i my zamierzamy czynić! [owszem, zamierzacie!]

    Wyobraźmy sobie plan 26 łuków konstrukcji kościoła, orientując je na Wschód, jak wymagały tego [katojahwijskie] kościoły, które patrzyły na wschodzące słońce, Światłość, symbole naszego Pana Jezusa Chrystusa [tak sobie przypisali, barbarzyńcy, jahwiści], ale czego wymagają także świątynie masońskie:
    „Trzy okna umiejscowione są w ten sposób: pierwsze na Wschód; drugie na Południe; trzecie na Zachód. (…) Masońscy budowniczowie zawsze orientowali swe świątynie wejściem na Zachód”. [zauważyłem, iż w bożnicach katojahwijskich jest ta sama reguła!]

    – Łuków, które tworzą spiralę umieszczoną bardziej na zewnątrz, jest 11.
    – Łuki, zarówno te zewnętrzne, jak i te wewnętrzne, rozmieszczone są co 20 stopni, a więc kąt 360 stopni podzielony jest na 18 części. Liczba 18 odzwierciedla wszystkie człony „Gwiazdy sześcioramiennej”, a oprócz tego, będąc sumą trzech szóstek, reprezentuje „Liczbę Bestii” z Apokalipsy, 666.
    – Promień okręgu opisanego na strukturze kościoła, który zbiega się z najdalej wysuniętym na zewnątrz punktem pierwszego łuku, mierzy 72 metry.

    Renzo Piano powiedział, że kościół może pomieścić do 7 200 wiernych. Co oznacza ta liczba? Liczba 72 wskazuje od najdawniejszych czasów na wszystkie 72 Imiona Boskości. 72 jest więc liczbą ekumenizmu masońskiego, który chce zjednoczyć wszystkie religie, w tym religię katolicką [w tym!!], w uniwersalną religię laicką, w filozoficzny i naukowy gnostycyzm, pod przewodem czołowych masonów. Warto zauważyć, że 72 to suma 66 i 6, a więc pochodzi od „liczby Bestii” 666.
    Maurice Oddo w pracy „L’église de Padre Pio à San Giovanni Rotondo” (Kościół ojca Pio w San Giovanni Rotondo) przestrzega nas [ja się nie poczuwam!]: „Pomimo że został dedykowany świętemu, ten kompleks („nowy kościół”) jest odpowiedni do przyjęcia spotkań międzyreligijnych…”.

    – Wejście w przestrzeń liturgiczną dzieli 11 łuków zewnętrznych na dwie grupy, z których pierwszą tworzy 6 łuków.
    – Druga grupa składa się z pięciu łuków. Liczby 6 i 5, które wskazują na dwie Gwiazdy, sześcio- i pięcioramienną, obecne są w wielu miejscach i detalach „nowego kościoła”;
    w łukach z sektorami po 6 i 5 alejek od wnętrza w kierunku zewnętrznym, w szczegółach malarskich panneaux, w innych dziełach etc.
    – Grupa łuków wewnętrznych składa się z 15, tak jak pełna liczba członów„Gwiazdy pięcioramiennej” i jak liczba stopni, po których dochodzi się do „Pokoju Środka” czy też „Loży Mistrzów”.
    – Liczba 33, którą otrzymaliśmy z dwóch liczących po 3 stopnie kątów stożka, który tworzy wszystkie łuki struktury „nowego kościoła”; poza tym, 33 to suma przedstawionych już liczb 15 i 18.

    Wykreślmy więc okrąg o promieniu 72 metrów; podzielmy go na 18 równych części i, wychodząc z punktu A, wykreślmy linie „Gwiazdy sześcioramiennej”. „Gwiazda pięcioramienna”, przesunięta odrobinę w górę, powinna zostać wyznaczona dopiero po nadaniu „Gwieździe sześcioramiennej” grubości, by uszanować symbolikę przedstawioną przez Bouchera. Taka grubość określona jest geometrycznie, przez wewnętrzne krańce drugiego, trzeciego i czwartego łuku z serii zewnętrznej. Po jej zmierzeniu okazuje się, że ma 42 decymetry. Zauważyć trzeba, że 42 to 6 x 6 + 6, a więc wywodzi się z „Liczby Bestii” 666. Poza tym „jedno z 72 Imion Boskich ma 42 litery”.

    Teraz więc wykreślmy drugą „Gwiazdę sześcioramienną” wewnątrz poprzedniej, w odległości 42 decymetrów, i, z wielką precyzją, w powstały wewnątrz sześciokąt, masoński „Pokój Środka” albo „Lożę Mistrzów”, wpiszmy „Gwiazdę pięcioramienną” ze środkiem przesuniętym ku górze.
    Ponieważ dwa dolne wierzchołki nie pokrywają się z dwoma dolnymi wierzchołkami sześciokąta, w rezultacie środek „Gwiazdy pięcioramiennej” nie pokrywa się ze środkiem „Gwiazdy sześcioramiennej”.
    Odległość pomiędzy tymi dwoma środkami tworzy promień głównego filaru o cylindrycznym kształcie, który podtrzymuje środkowe krańce 15 łuków wewnętrznych.
    Wykreślmy teraz okrąg głównego filaru, a kiedy to zrobimy, pojawi się liczba 7, jako suma 6 ramion Gwiazdy i jedności reprezentowanej przez ów środek: oto więc liczba „Mistrza”, „Kamienia idealnego” [filozoficznego], „Człowieka idealnego”, który jest niezbędny do istnienia „Loży masońskiej”.”

    .

    Nie bacząc na to, która wersja opisu zacnej „świątyni” wywoła w czytelniku większą odrazę, obie wskazują na fakt doskonałej symbiozy kabalistyczno-katojahwijskiej zmierzającej do „pojednania” religii i narodów w przyszły, żydo-finansowo-polityczny twór, pierwotnie mający bazować na ONZ’towskiej idei „zjednoczenia narodów” – falstarcie i kompromitacji jahwistów światowych.
    A oto jeszcze jeden cytat z wciągającego forum, na którym swoimi złotymi myślami podzielił się czarnowieprzysta zza Buga, niejaki Andriej:

    „Praktyki magiczne oraz pogaństwo to najcięższe formy odstępstwa od Boga. W takiej sytuacji człowiek przestaje wierzyć w stanowczą moc i działanie Boga, oddając się „potajemnej” mocy (…). W wyniku człowiek odwraca się od Stwórcy, oddawając cześć stworzeniu.
    (…)
    „Dramatyczne wydarzenia i wojny XX wieku były próbą praktycznej realizacji w świecie ideologii dualizmu (faszyzm, komunizm), skutkiem czego było straszne ludobójstwo. Dla chrześcijanina dualizm jest absolutnie nie do przyjęcia, ponieważ jest sprzeczny z wiarą w jedyny początek, jedynego Boga, Jedynego Zbawcę – Jezusa Chrystusa.”

    Zdecydowanie, ludobójstwo jest obce idei chrześcijaństwa – zarówno dla czasów średniowiecza, jak i dla czasów XX-wiecznej współpracy ideowej herszta Piusa „któregośtam” z kilkoma panami, znanymi jako „zbrodniarze przeciwko ludzkości”.

    roomzeis.

    Lubię

  5. Dla chrześcijanina dualizm jest absolutnie nie do przyjęcia”- co kuźwa????Dla kogo jeśli nie dla chrześcijanina dualizm jest fundamentem jego ideologii??
    Czarno-biała wizja świata,dobry tatus i zły Szatan.
    Już sie zaczyna mącenie.

    “Praktyki magiczne oraz pogaństwo to najcięższe formy odstępstwa”-niedzielna msza to typowy tytuał magii ceremonialnej,jacy ci ludzie są ogłupieni i ciemni.

    Co to jest pogańśtwo?Pogańskość ich kultu solarnego im nie przeszkadza w magicznym rytuale kanibalizmu każdej niedzieli gdy jedzą ciało i krew?

    Lubię

  6. Ja chciałbym tylko dodać, że w Europie podobne rzeczy robią muzułmanie. Islamski Hip Hop rozwija się całkiem nieźle i też śpiewają jakieś monoteistyczne brednie. Oczywiście, my się skupiamy na żydowskiej religii, bo to ona zakaziła naszych przodków, ale islam podobną krzywdę wierzeniom wschodnim. Jakoś Rzymianie, Helleni, Persowie, mogli podbijać całe narody i pozwalać im czcić własnych Bogów, a monoteiści są jak jakaś szarańcza. I jeszcze do muzyki się pchają. Jak można być tak zachłannym?


    Tomasz:
    Islam jest tak samo żydowski jak judaizm i chrześcijaństwo. Zgodnie z muzułmańską mitologią Koran objawił Mahometowi archanioł Gabriel. Ten sam, co w mitologii chrześcijańskiej „zwiastował najświętszej panience”, iż porodzi ona Joszue/Jezusa.

    https://opolczykpl.wordpress.com/2012/03/03/historia-naturalna-religii-monoteistycznych/
    opolczyk

    Lubię

  7. Biblie pisano na podstawie Tory a Koran na podstawie Biblii.
    Judeochrzescijaństwo/islam/katolicyzm-jahwizm w trójcy jedyny.

    Jako niedoszły misjonarz, hihihi, nieco skoryguję.
    Tora to przecież fundament biblii i jej nieodłączna część.
    Mamy biblię judaistyczną (Tanach) jak i żydo-chrześcijańską – ST+NT.
    Choć między odpryskami żydochrześcijaństwa istnieją różnice co do uznania „kanoniczności” tych czy innych „ksiąg”.
    Przy czym NT pisano i życiorys Joszue tak skomponowano, aby zgadzał się on z „proroctwami” żydowskich „proroków” z ST.
    Koran pisano głównie na podstawie żydowskiej Tanach. Joszue jest przez muzułmanów uważany za ostatniego żydowskiego proroka posłanego przez Allaha do Izraelitów.
    opolczyk

    Lubię

  8. Tak, religię księgi. Z tym, że judaiści się z chrześcijanami dogadują, a chrześcijanie z judaistami. Chociaż jedni drugimi gardzą, gardzą też innymi chrześcijanami, judaiści innymi judaistami, ogólnie, można by pomyśleć, że głównym założeniem tych wyznań jest gardzenie.

    Muzułmanie natomiast, chyba nie lubią nikogo.

    Pozorne dogadywanie się judaistów z chrześcijanami polega na tym, że Gwiazda Dawida napuszcza Krzyż na Półksiężyc, który jest mniej skłonny uznać judaistów jako partnerów do dialogu.
    Mówiąc innymi słowami – judaiści skłócają chrześcijan z muzułmanami, napuszczajął ich na siebie nawzajem i zacierają z zadowoleniem łapska.
    Sufiści-muzułmanie są całkiem sympatyczni. Tańczą i nikogo na siłę nie nawracają.
    Inna rzecz – islam jest o 6 wieków młodszy od chrześcijaństwa. A więc jest na tym etapie, co chrześcijaństwo w XIV wieku. Czy wtedy chrześcijanie nie byli tacy sami? Albo i gorsi?
    opolczyk

    Lubię

  9. tutaj sympatyzuję ze Świadkami Jehowy i tego typu kosmicznymi świrami którzy wierzą że Chrystus dał początek NOWEJ RELIGII i ostro najeżdżają na wszelki pogańskie elementy w Kościele. Oj, jak ostro po nich jadą niech no taki wyskoczy gdzieś na forum katolickim, na fb zaraz wyzywają ich „psia wiara, psie poglądy” itd. Akurat tutaj ich propsuję z całego serca. Mętne tłumaczenia o tradycji Kościoła itd. Wiadomo, „zły ma na wszystko odpowiedź” jak to pisał świetny żydowski pisarz Singer.

    Ta akcja z metalem no to wypisz wymaluje przejmowanie pogańskich tradycji. To już przepraszam skala muzyczna jaką posługuje się metal nie jest djabelska „sama z siebie”?

    Teraz generalnie jest taka tendencja że to co ultrakatolickie to jest właśnie „rebeljanckie”. No bo jeżeli mejnstrimm jedzie na pudelku i ajfonach no to właśnie ultratradycyjne czytanie Frondy czy Chestertona to jest właśnie objaw rebelii itd. No trochę to jest to wszystko popierdolone:D Wydaje się że by przebić się z dyskursem prasłowiańskim trzeba go przygotować w wersji przyswajalnej dla hipsterów. Trzeba popkulturowej wersji prasłowiańszczyzny. Niech w jakimś serialu telewizyjnym Magda M pojedzie po poradę do Wieduna do Głębokiego Lasu i niech się wszystko szczeźnie pięknie i szczęśliwie.

    Znam osobiście świadków Jehowy. Latami przychodzili mnie „nawracać”.
    Katolików i ich „tradycję” punktują przepięknie. Tyle że są sami hiperortodoksyjni. Jehowa stworzył świat 6 tys. lat temu. Trwało to sześć dni. Koniec. Kropka.

    U katolaków przykładem ultra to m.in Natanek intronizator. Albo „przedsoborowcy”, bardziej katoliccy niż Watykan. Szanują tylko siebie – „tradycyjnych” katolików. Nie-tradycyjni katolicy to dla nich swołocz i odszczepieńcy kolaborujący z żydami.
    opolczyk

    Lubię

  10. a na jakiej podstawie pisano tore ? nie jest ona zerznieta omalze w 1:1 ze starozytnych przekazow istniejacach na dlugo przed pojawieniem sie zydow ?

    Ależ naturalnie! Zwłaszcza „historia stworzenia” łącznie z rajem i potopem jest w komplecie zerżnięta z mitologii Sumerów. Kapłani żydowscy pisali ją podczas tzw. „niewoli babilońskiej”, gdy mieli dostęp do starożytnych sumeryjskich przekazów. A reszta to ich własna, uzupełniona i usystematyzowanana mitologia podporządkowana udowodnieniu „wybraństwa” i oddania kapłanom dziedzicznej kontroli nad świątynią. W tym celu wymyślono Mojżesza, wyjście z Egiptu, Synaj, dekalog (zerżnięty z kodeksu Hammurabiego) i zdobycie Kanaanu.
    opolczyk

    Lubię

  11. A ja mam głupie pytanie 😉 ilu z was podało się apostazji ? bo stawiam ze większość z was ma chrzest (ale dobra było to wbrew waszej woli) pierwszą komunie (no jasne byliście młodzi i dawali rowerki) albo bierzmowanie (tu stawiam że większość z was powinna juz tego nie mieć w koncu świadomy wybór) ?

    No, rzeczywiście głupie pytanie.
    Ja jestem apostatą od ok 20 lat.
    opolczyk

    Lubię

    • sam stwierdzas, ze do chrztu przymuszono , a wiec nawet wg ich nauk, taki obrzed czy akt jest nie wazny— z wlasnej i nierzymuszonej woli —- zeby podstepny przymus chrztu jakos zatwierdzic wymyslono dalsze cykliczne obrzedy uzalezniania. Najpierw komunia a potem bierzmowanie i co tam jeszcze. Po wstepnych bajkach i malowaniu obrazu jahve milosiernego co kocha dzieci i jego synka co uwielbia jak sie spozywa jego cialo, pierwszym aktem zalegalizowania przymusowego wcielenia do krk jest komunia a nastepnie wyzszy stopien wtajemniczenia, bierzmowanie. Jahvisci uwazaja, ze 15 latek poddajacy sie bierzmowaniu na tyle jest swiadomy swego czynu, ze mozna powiedziec, ze swiadomie wybral swoja droge wiary. Naturalnie, taki delikwent przez pewien czas jest poddany praniu mozgu, wlacza sie go poprzez wplyw otoczenia i grupy (typowy dla sekt sposob werbowania) w rytm tego bytu-niebytu, zeby tylko nie wpadl na pomysl odwrocenia sie od kosciola. Kolejny Akt to slub…potem zdzieranie ostatniej koszuli a na koncu namaszczanie i grob. Zeby i na tym zarobic, organizuje sie wszelkiego rodzaju rytualy platne z gory upamietniajace zmarlego….
      Wiara jest decyzja duchowa, jezeli ktos naprawde uwaza sie za Rodzimowierce to przede wszystkim manifestuje to swoim zachowaniem, czcia Bogow, jemu nie potrzebne sa jakies widowiskowe akty apostazji… W niemczech jest bardzo rozsadnie ta sprawa zalatwiona, skladajac deklaracje finansowa (Steuererklärung) podajesz czy i jakiego jestes wyznania… nie jestes nie beda potracane Tobie podatki na kosciol !

      Jaksar:
      Niechby 15-latek zbuntował się przeciwko tzw. „bierzmowaniu” w rodzinie fanatycznego mohera. Nie chciałbym być w jego skórze.
      Sam to zresztą przechodziłem…
      Dopiero ileś tam „ucieczek” z domu sprawiło, że matka przestała mnie zapędzać do kościoła, bo wiedziała że znów prysnę z chaty…
      Przy czym jej fanatyzm był tylko „umiarkowany”. Prawdziwe mohery nie ustąpią przed niczym. Prędzęj wpędzą własne dziecko do grobu, niż pozwolą mu na „odstępstwo” od jedynie świętej i prawdziwej dżumy duchowej.
      opolczyk

      Lubię

      • No jak ktoś nie miał bierzmowania to przecież przychodzi ksiądz po kolędzie i przypomina… a co łaska za danie na msze przekracza już połowę zasiłku dla bezrobotnych „ale chcieliśmy mieć demokracje”

        Lubię

  12. http://czasprzebudzenia.wordpress.com/2011/11/19/islandzka-lekcja-dla-calego-swiata/

    http://nnka.wordpress.com/2012/02/03/piszcie-o-tym-co-sie-stalo-w-islandii-bo-media-o-tym-milcza/

    http://bialczynski.wordpress.com/2012/06/03/czemu-sluzy-cenzura-masowych-mediow-w-polsce-i-czemu-ma-sluzyc-cenzura-internetu-na-przykladzie-rewolucji-wislandii/

    Za Islandię trzymałem i trzymam kciuki. Choć obawiam się, że globaliści tamtej historii Islandczykom nie podarują. Szczęściem Islandii jest to, że obecnie globalna sitwa ma poważniejsze rzeczy na głowie. Dobijają w sposób kontrolowany wielomilionowe państwa i ich gospodarki. Nie chcieli kompromitować siebie i Unii zdecydowaną akcją przeciwko Islandii (Islandia „kandyduje” na członka bilderbergowskiej Unii).
    Inną sprawą jest to, że w Islandii ludzie nawzajem się znają. W takim Lublinie mieszka więcej ludzi, niż w całej Islandii. Tak więc Islandczykom łatwiej było się zorganizować do tego protestu.
    A ponadto jeszcze nie przeszli unijnej tresury…
    opolczyk

    Lubię

  13. „Spróbujmy przede wszystkim poznać kosmogonię starych tradycji
    którą ilustruje między innymi hinduska tantra oraz taoizm.

    Założenia ich teorii okazały się zdumiewająco zbieżne z najnowszymi odkryciami naukowymi.

    Według filozofii tantry ewolucja kosmosu przebiega w etapach
    i podlega działaniu 36 podstawowych zasad kosmicznych, zwanych tattwami.
    Decydują one o funkcjonowaniu naszego wszechświata.
    Rozwój rozpoczyna się od najsubtelniejszych aspektów rzeczywistości – informacyjnych
    natomiast ukształtowanie gęstego świata zwartej materii dokonuje się na końcu.

    Pierwotnie wszystko było jedną całością, która podzieliła się na wiele części
    dając bogactwo różnorodnych istot żywych i obiektów nieożywionych.
    To, że wywodzimy się z pierwotnej jedności, jest dla Europejczyka(chrześcijanina) myślą niezwykłą.

    W tradycji hinduskiej istnieje diagram medytacyjny – Śri jantra, na którym zobrazowano cały proces ewolucji
    kosmosu.

    Ruch ze środka ku peryferiom odpowiada ewolucji, od peryferii do środka – inwolucji.

    Śrijantra ilustruje jednocześnie indywidualny rozwój człowieka, jako że w ujęciu tantrycznym makrokosmos
    (wszechświat) i mikrokosmos (człowiek) są względem siebie analogiczne.

    Ułożone promieniście warstwy Śri jantry
    odpowiadają różnym czakrom, punkt centralny (bindu) – sahasrarze
    a kwadrat swastyki otaczający Śri jantrę – muladharze.

    „Proces ewolucji wszechświata prowadzący do powstania indywidualnego „ja” i ciała fizycznego
    rozpoczyna się w punkcie, w którym wszystko skupione jest w jednej całości (centrum Śri jantry).

    Punkt ten odpowiada niezróżnicowanemu stanowi kosmosu, w którym nie istnieje jeszcze dualizm
    lecz jedno Wyższe Ja – zasada twórczości przenikającej cały wszechświat
    Paramasiwa złączony w jedną całość z aspektem żeńskim, potencjalną energią tworzenia – Siakti.

    Ową wyższa forma świadomości jest niczym nie ograniczoną wolnością i siłą
    stojącą ponad i poza wszelkim działaniem, ani męską, ani żeńską.
    Pierwotny stan wyższy określany jest także jako mahabindu i porównywany do nasienia
    z którego wyrasta drzewo (nasz wszechświat).

    Yggdrasil

    Często w pracach naukowych jako axis mundi Słowian
    podaje się Drzewo Kosmiczne z niebem (Rajem/Wyrajem) ulokowanym w jego koronie
    i krainą umarłych (Nawie) w korzeniach .

    Motyw ten byłby podobny do znanego z mitologii skandynawskiej wielkiego jesionu Yggdrasila.
    Jest nim też święta góra (Góra Kosmiczna) stanowiąca religijny środek świata lub symbolizujący ją kamień
    a także Droga Mleczna jako przejście do zaświatów.
    Z mitem o axis mundi wiąże się także rozumienie nieba jako wielkiego klepiska lub młyna
    obracającego się wokół Gwiazdy Polarnej.
    W folklorze Słowian zachodnich za oś tej konstrukcji uznawany jest słup biegnący od wspomnianej gwiazdy.

    Podobnie jak nasienie zawiera w sobie przyszłe drzewo (choć oko człowieka nie dostrzega drzewa w fazie nasienia),tak mahabindu zawiera w sobie cały wszechświat”.

    Wg Słowian wszechświat wyłonił się z jaja.


    Mapa kosmosu.

    „Nie chodzi tu bynajmniej o coś podobnego do rysunku
    technicznego czy projektu stworzenia makro- i mikrokosmosu, lecz o zarodek
    który kiełkując wyrasta na wszechświat.
    Nie ma tu więc mowy o Stwórcy działającym jak inżynier, stwarzającym atomy i molekuły, planety i galaktyki.
    Centralną ideą taoizmu jest zasada wzrastania.
    Współczesna fizyka odkryła tę ideę stosunkowo niedawno i określiła ją jako zasadę samoorganizowania się. Także odkrycia dokonane w dziedzinie termodynamiki systemów nierównowagowych
    synergetyki i w innych obszarach nauki, potwierdziły w całej rozciągłości,
    że dla wszystkich systemów naturalnych, od cząstek elementarnych po organizmy społeczne, charakterystyczne są właśnie mechanizmy samoorganizacji, „wzrastania”.

    Mahabindu potencjalnie zawiera w sobie nie tylko nasz Wszechświat, ale i wiele innych możliwości
    które przejawią się w następnych cyklach rozwoju.
    Chodzi tu więc o zdumiewające nasienie: nasienie, z którego może wyrosnąć absolutnie wszystko.

    Zasada ta, mimo że obecna wszędzie, jest nie przejawiona i utożsamiana w związku z tym z pustką (siunja). Interesujące jest to, że odkrycia fizyki w dziedzinie cząstek elementarnych potwierdziły
    iż próżnia fizyczna (pustka) nie jest pustką w potocznym tego słowa znaczeniu
    tj. stanem, w którym niczego nie ma.

    Przeciwnie, ukryta jest w niej ogromna energia, tyle, że w stanie utajonym
    (tzn okultystycznym,aaaa,ZUO,zły diabeł zje cie,nie interesuj się tym,idź na roraty).

    Zlanie się, zjednoczenie z mahabindu, zasadą Paramasiwy znajdującą się w centrum Śri jantry
    stanowi cel duchowej praktyki najróżniejszych religii i tradycji mistycznych.
    Wśród nich znajdują się nie tylko hinduska i tybetańska tantra czy taoizm
    lecz także chrześcijańska alchemia duchowa (połączenie z Boskim Androgynem)
    mistyczna tradycja Celtów i wiele innych.

    Praktyka wymaga od praktykującego przejścia najpierw drogi inwolucji
    tj. drogi od peryferiów do centrum – wejścia w mahabindu
    doświadczenia boskiego źródła twórczości
    zdobycia jedności i wewnętrznej harmonii, a następnie ewolucji
    w której praktykujący odtwarza siebie na nowo.

    Kolejny etap rozwoju wszechświata następuje
    gdy w niezróżnicowanej jedni Paramasiwy dokonuje się pierwotne rozszczepienie
    na pierwiastek męski i żeński.

    Co prawda nie jest to jeszcze zupełny podział, oba pierwiastki są ze sobą nadal połączone
    ale już różnią się między sobą.
    Ta faza rozwoju jest w tradycji tantrycznej symbolizowana w postaci mężczyzny i kobiety
    złączonych w miłosnym uścisku i patrzących na siebie
    ale mających już za sobą doświadczenie ekstazy.

    Kolejny etap prowadzi do rozbicia hindu, rozszczepienia na dwie części zasadę męską, Siwatattwę
    oraz zasadę żeńską, Siaktitattwę, stanowiące razem zasadę energii, początek ruchu.
    Jednak mimo tego rozdzielenia wewnętrzna jedność zasady męskiej i żeńskiej zostaje wciąż zachowana.

    Związek Siwy i Siakti rodzi w tym stadium pierwotny dźwięk zapoczątkowujący wibrację energetyczną
    która następnie dzieli się na głoski (litery) sanskrytu:
    Pierwsza litera „A” odpowiada czystej zasadzie męskiej
    litera „H” – czystej zasadzie Siakti.

    Każda z pozostałych liter zawiera w sobie obie początkowe zasady
    i odzwierciedla energię wibracji wszystkich pierwotnych żywiołów
    (eteru, powietrza, ognia, ziemi i wody).

    Zgodnie z tantrą, kombinacje tych wibracji ukształtowały cały makro- i mikrokosmos.

    Wiedza o związkach wibracji liter sanskrytu z „gęstymi” lub „subtelnymi” obiektami świata fizycznego
    leży u podstaw praktycznych metod mantra jogi.
    O fizycznych i psychofizjologicznych efektach mantr napisano całe tomy.
    Jeszcze raz kolejna teoria tantry, tym razem teoria wibracji subtelnych
    okazała się zdumiewająco proroczym wglądem w naturę rzeczy.
    Fizyka odkryła mechanikę kwantową i potwierdziła falową naturę materii dopiero w XX w.
    a przecież na takim właśnie postrzeganiu świata teoria i praktyka tantry opierała się od tysięcy lat”.

    Eugeniusz Fajdysz „Karma a Urazy Psychiczne”.

    Można wrzucić na bloga jako oddzielny artykuł?

    Mezamirku kochany…
    Stawiasz mnie przed dużym dylematem. Wiesz o tym, że duchowa tradycja Wschodu jest mi droga i bliska. Niemniej wolałbym, aby przynajmniej główna strona była blogiem polskim, słowiańskim z zaznaczaniem zagrożeń Słowiańszczyzny i Polski (jahwizm, globalizm).
    Jak wrzucę ten tekst, to będzie to taki trochę kogiel-mogiel – po trochu o różnych sprawach. Gdyby w tym tekście było więcej odniesień do duchowej tradycju Słowian to by jeszcze dało radę.
    Ale możemy zrobić tak: zbierz wszystkie ciekawe linki tradycji Wschodu, podrzuć mi je i ja na górnym panelu zrobię ekstra „zakładkę” i tam wrzucę te linki. Każdy zainteresowany będzie mógł sobie tam szukać i czytać, co go zainteresuje.
    opolczyk

    Lubię

  14. O muzyce będzie się czytało również w takim oto czasopiśmie:
    http://miesiecznikegzorcysta.pl/
    „Miesięcznik Egzorcysta to nowoczesne narzędzie ewangelizacji
    i obrona przed agresywną promocją magii, okultyzmu i ezoteryzmu.”

    „narzędzie”… ech…

    Cieszmy się, że to nie te czasy, gdy palili na stosach. Tamto „narzędzie” było o wiele „skuteczniejsze”…
    A ich egzorcyzmy to mogą se wsadzić…
    opolczyk

    Lubię

  15. Miesięcznik Egzorcysta to nowoczesne narzędzie ” siania zamętu i dezinformacji,nowa broń propagandowa do prowadzenia wojny w czasie pokoju,nowe użądzenie do dyskredytowania innych,nowa zabawka kleru służąca zastraszaniu i manipulowaniu ciemnym stadkiem.

    Lubię

  16. Okultyzmistycyzm

    „Żadna część nauk okultystycznych posiadanych przez świat nie jest tak bardzo strzeżona jak fragmenty nauk hermetycznych napływających do nas przez dziesiątki stuleci, które minęły od życia ich wielkiego twórcy, Hermesa Trismegistusa, „skryby bogów”, który żył w Egipcie w dniach, gdy obecna rasa ludzi była jeszcze w początkowym etapie rozwoju. Był on współczesny Abrahamowi, a jeśli legendy mówią prawdę, był też nauczycielem tego czcigodnego mędrca. Hermes był i jest Wielkim Centralnym Słońcem Okultyzmu, którego promienie służyły do oświetlenia niezliczonych nauk, szerzonych od tamtego czasu. Wszystkie fundamentalne i podstawowe nauki osadzone w naukach ezoterycznych wszystkich ras pochodzą od Hermesa. Nawet korzenie najstarszych starożytnych nauk Indii bez wątpienia sięgają do oryginalnych nauk hermetycznych.

    ROZDZIAŁ I
    FILOZOFIA HERMETYCZNA

    „Usta mądrości są zamknięte dla wszystkiego z wyjątkiem uszu zrozumienia” – Kybalion.

    Ze starożytnego Egiptu pochodzą fundamentalne, ezoteryczne i okultystyczne nauki, które tak silnie wpływały na filozofie wszystkich ras, nacji i ludzi przez kilka tysięcy lat. Egipt, dom Piramid i Sfinksa, był miejscem narodzin ukrytej mądrości i nauk mistycznych. Wszystkie narody czerpały z jego sekretnej doktryny. Indie, Persja, Chaldea, Medea, Chiny, Japonia, Asyria, starożytna Grecja i Rzym oraz inne starożytne kraje brały wolny udział w paradzie wiedzy, którą hierofanci i mistrzowie kraju Isis udostępnili tak swobodnie dla tych, którzy przybyli gotowi na udział w wielkim zgromadzeniu mistycznej i okultystycznej nauki, którą wielkie umysły tego starożytnego lądu zebrały razem.

    Nawet do dzisiaj używamy terminu ‚hermetyczny’ w sensie ‚sekretny’, ‚szczelnie zamknięty’ itp. – a jest to spowodowane tym, że naśladowcy Hermesa zawsze obserwowali zasadę tajemnicy w tych naukach. Nie wierzyli w „rzucanie pereł pomiędzy świnie”, lecz raczej trzymali się zasady „mleko dla dziecka; sztuka mięsa dla mężczyzny” – obie te maksymy zawarte są w chrześcijańskich tekstach, lecz obie były też używane przez Egipcjan na wieki przed erą chrześcijaństwa.

    I właśnie ta polisa bezpiecznego szerzenia prawdy zawsze charakteryzuje hermetyzm, nawet dzisiaj. Nauki hermetyczne można odnaleźć w wielu krainach, pomiędzy wieloma religiami, lecz nigdy nie są one identyfikowane z konkretnym krajem ani z konkretną grupą religijną.
    Jest tak z powodu ostrzeżenia starożytnych nauczycieli zabraniającemu sekretnej doktrynie ukształtować się w wyznanie. Mądrość tego ostrzeżenia jest oczywista dla wszystkich znawców historii.
    Starożytny okultyzm Indii i Persji zdegenerował się i w dużej części został utracony przez fakt, że nauczyciele stali się kapłanami, więc teologia została wymieszana z filozofią, co zaowocowało tym, że okultyzm Indii i Persji stopniowo ginął pośród mas przesądów religijnych, kultów, wierzeń i ‚bóstw’.
    Tak samo stało się ze starożytną Grecją i Rzymem. To samo dotyczy nauk hermetycznych u gnostyków i wczesnych chrześcijan, które zostały zagubione w czasach Konstantyna
    którego żelazna ręka pokryła filozofię narzutą teologii, przez co Kościół chrześcijański utracił to
    co było jego podstawową esencją i duchem.

    „Tam, gdzie kierują się kroki Mistrza, otwierają się uszy gotowe na jego Naukę” – Kybalion.

    „Kiedy uszy ucznia gotowe są słuchać, pojawiają się usta, aby wypełnić je Mądrością” – Kybalion.

    „Praw Prawdy jest siedem; ten, kto je zna, rozumiejąc, posiada Magiczny Klucz, pod którego dotykiem wszystkie Drzwi Świątyni stają otworem” – Kybalion.

    Siedem praw hermetycznych, na których oparta jest cała filozofia hermetyczna, to:

    I. PRAWO MENTALIZMU
    II. PRAWO ZGODNOŚCI
    III. PRAWO WIBRACJI
    IV. PRAWO BIEGUNOWOŚCI
    V. PRAWO RYTMU
    VI. PRAWO PRZYCZYNY I SKUTKU
    VII. PRAWO RODZAJU
    Te siedem praw zostanie omówionych i wytłumaczonych w kolejnych lekcjach. Jednakże krótkie wytłumaczenie każdego z nich może być podane już w tym miejscu.

    I. Prawo mentalizmu

    „WSZYSTKO jest UMYSŁEM; Wszechświat jest Mentalny” – Kybalion.

    To prawo obejmuje prawdę, że „wszystko jest Umysłem”.
    To tłumaczy, że WSZYSTKO (co jest substancjalną rzeczywistością leżącą u podstaw wszelkich zewnętrznych manifestacji i zajść, które znamy pod określeniami: „materialny wszechświat”, „zjawisko życia”, „materia”, „energia” i w skrócie wszystko, co jest widoczne dla naszych materialnych zmysłów) jest DUCHEM, który sam w sobie jest NIEPOZNAWALNY, NIEDEFINIOWALNY, lecz którego można uważać za UNIWERSALNY, NIESKOŃCZONY, ŻYJĄCY UMYSŁ.
    To również tłumaczy, że cały świat zjawisk czy Wszechświat jest jedynie mentalnym wytworem WSZYSTKIEGO, przedmiotem Praw rzeczy stworzonych, a także to, że Wszechświat, jako całość i jako pojedyncze jego części lub jednostki, zawiera swoją egzystencję w Umyśle WSZYSTKIEGO, w którym „żyjemy, poruszamy się i posiadamy swoje istnienie”. To prawo, poprzez ustanowienie mentalnej natury Wszechświata, z łatwością tłumaczy wszystkie najróżniejsze mentalne i psychiczne zjawiska, które zajmują tak dużą część publicznej uwagi, a które, bez takiego wytłumaczenia, są niezrozumiałe i zaprzeczają naukowemu podejściu.

    Rozumienie tego wielkiego hermetycznego prawa mentalizmu umożliwia osobie pełne uchwycenie praw mentalnego Wszechświata i na zastosowanie tego samego do swojego istnienia i rozwoju. Uczeń hermetyzmu jest w stanie inteligentnie stosować wielkie mentalne prawa, zamiast używać ich w sposób czysto przypadkowy. Posiadając uniwersalny klucz, uczeń jest w stanie otworzyć wiele drzwi mentalnej i psychicznej świątyni wiedzy i wejść weń swobodnie i rozważnie. Ta zasada wyjaśnia prawdziwą naturę „energii”, „mocy” i „materii”, jak również to, w jaki sposób i dlaczego one wszystkie podlegają władzy umysłu. Jeden ze starych mistrzów hermetyzmu napisał wieki temu: „Ten, kto uchwyci prawdę mentalnej natury Wszechświata, jest bardzo zaawansowany na drodze do perfekcji”. I te słowa są dzisiaj tak samo prawdziwe jak w dniu, kiedy je po raz pierwszy zapisano. Bez tego uniwersalnego klucza, perfekcja jest niemożliwa, a uczeń na próżno puka do wielu drzwi Świątyni.

    II. Prawo zgodności

    „Tak jak na górze, tak i na dole; tak jak na dole, tak i na górze” – Kybalion.

    To prawo obejmuje prawdę, iż zawsze istnieje zgodność pomiędzy prawami i zjawiskami na różnych płaszczyznach istnienia i życia. Stary hermetyczny aksjomat brzmi: „tak jak na górze, tak i na dole; tak jak na dole, tak i na górze”. A uchwycenie tego prawa daje możliwości rozwiązania wielu mrocznych paradoksów i ukrytych sekretów natury. Istnieją płaszczyzny wykraczające poza naszą wiedzę, lecz kiedy zastosujemy do nich prawo zgodności, to będziemy w stanie rozumieć wiele z tego, co inaczej pozostawałoby dla nas nieznanym. To prawo ma uniwersalne zastosowanie i manifestację, na różnych płaszczyznach materialnego, mentalnego i duchowego Wszechświata – to jest prawo uniwersalne. Starożytni hermetycy uważali to prawo za jedno z najważniejszych mentalnych narzędzi, dzięki którym człowiek był w stanie odsuwać na bok przeszkody, które zasłaniały widok na nieznane. Jego użycie zrywa nawet zasłonę Isis do tego stopnia, że można uchwycić mgnienie twarzy bogini. Tak samo jak znajomość zasad geometrii pozwala człowiekowi na mierzenie odległych słońc i ich ruchów, nie ruszając się z obserwatorium, tak samo znajomość prawa zgodności pozwala człowiekowi inteligentnie wnioskować – od tego, co znane, do tego, co nieznane. Studiując monadę, rozumie on archanioła.

    III. Prawo wibracji

    „Nic nie spoczywa; wszystko jest w ruchu; wszystko wibruje” – Kybalion.

    To prawo obejmuje prawdę, iż „wszystko jest w ruchu”, „wszystko wibruje”, „nic nie spoczywa” – są to fakty, które współczesna nauka potwierdza i nowe naukowe odkrycia tego dowodzą. A jednak to hermetyczne prawo zostało określone tysiące lat temu przez mistrzów starożytnego Egiptu. To prawo tłumaczy różnice pomiędzy różnymi manifestacjami materii, energii, umysłu, a nawet Ducha, które są głównie rezultatem zmieniającego się natężenia wibracji. Od WSZYSTKIEGO, które jest czystym duchem, w dół do najgęstszej formy materii, wszystko jest wibracją – im wyższa wibracja, tym wyższa pozycja na skali. Wibracja Ducha przebiega z taką nieskończoną częstotliwością i tak gwałtownie, że praktycznie jest on w spoczynku – tak samo jak szybko kręcące się koło wygląda jakby stało w bezruchu. Natomiast na drugim końcu skali istnieją duże formy materii, których wibracje są tak niskie, że zdają się być w spoczynku. Pomiędzy tymi ekstremami istnieją miliony milionów różnych stopni wibracji. Od cząstek elementarnych i elektronów, atomów i molekuł, do światów i wszechświatów, wszystko jest w ruchu wibracyjnym. Dotyczy to również płaszczyzn energii i mocy (które są niczym innym jak różnymi stopniami wibracji), a także płaszczyzn mentalnych (których stan zależy od wibracji), a nawet płaszczyzn duchowych. Rozumienie tego prawa, przy odpowiednich formułach, pozwala uczniom hermetyzmu kontrolować ich własne mentalne wibracje tak samo jak i wibracje innych. Mistrzowie również stosują to prawo do władania nad zjawiskami przyrody w różny sposób. „Ten, kto rozumie prawo wibracji, uchwycił berło władzy” – mawiał jeden ze starych pisarzy.

    IV. Prawo biegunowości

    „Wszystko jest podwójne; wszystko ma swoje bieguny; wszystko tworzy parę ze swoim przeciwieństwem; podobne i niepodobne są tym samym; przeciwieństwa są identyczne w swojej naturze, lecz różne w stopniu; skrajności się spotykają; wszystkie prawdy są jedynie półprawdami; wszystkie paradoksy da się pogodzić” – Kybalion.

    To prawo obejmuje prawdę, że „wszystko jest podwójne”, „wszystko ma dwa bieguny”, „wszystko tworzy parę ze swoim przeciwieństwem” – to są stare aksjomaty hermetyczne.
    Tłumaczy ono stare paradoksy, które zdumiewały tak wielu, a określone jako: „teza i antyteza są identyczne w swej naturze, lecz różnią się stopniem”; „przeciwieństwa są takie same, różnią się tylko stopniem”; „pary przeciwności da się pogodzić”; „ekstrema się spotykają”; „wszystko jest i nie jest w tym samym czasie”; „prawdy są niczym innym niż półprawdami”; „każda prawda jest półfałszem”
    „wszystko ma dwie strony” etc., etc., etc.
    Tłumaczy ono, że wszystko ma dwa bieguny czy też przeciwne aspekty i że „przeciwieństwa” tak naprawdę są jedynie dwoma ekstremami tej samej rzeczy z wieloma różnymi stopniami pomiędzy nimi.
    Aby to zilustrować: ciepło i zimno, chociaż są „przeciwnościami”, to jednak są tą samą rzeczą, a różnica bierze się tylko ze stopni tej rzeczy. Spójrz na swój termometr i zobacz, czy będziesz w stanie odkryć, gdzie kończy się „ciepło” i zaczyna „zimno”! Nie ma takiej rzeczy jak „absolutne ciepło” czy też „absolutne zimno” – te dwa określenia, „ciepło” i „zimno”, po prostu wskazują różnicę stopni tej samej rzeczy, a „ta sama rzecz”, która manifestuje się jako „ciepło” i „zimno”, jest zaledwie formą, różnorodnością i częstotliwością wibracji.
    Tak więc „ciepło” i „zimno” są po prostu „dwoma biegunami” czegoś, co nazywamy „ciepłem”, a zjawiska mu towarzyszące są manifestacją prawa biegunowości. To samo prawo manifestuje się w przypadku „światła” i „ciemności”, które są tą samą rzeczą, a różnica wynika jedynie z różnych stopni pomiędzy dwoma biegunami tego zjawiska. Gdzie kończy się „ciemność”, a zaczyna „światło”?

    Jaka jest różnica pomiędzy „dużym” i „małym”? Pomiędzy „twardym” i „miękkim”?
    Pomiędzy „białym” i „czarnym”? Pomiędzy „ostrym” i „tępym”? Pomiędzy „głośnym” i „cichym”?
    Pomiędzy „wysokim” i „niskim”? Pomiędzy „pozytywnym” i „negatywnym”? Prawo biegunowości tłumaczy te paradoksy i żadne inne prawo nie może go zastąpić. To samo prawo działa na płaszczyźnie mentalnej.
    Weźmy radykalny i skrajny przykład: „miłość” i „nienawiść” – dwa stany mentalne
    które zdają się być całkiem różne.
    A jednak istnieją stopnie nienawiści i stopnie miłości, a na środku używamy terminów „lubić” lub „nie lubić”, które przechodzą w siebie w tak łagodny sposób, że czasami jesteśmy zagubieni, bo nie wiemy, czy „lubimy”, „nie lubimy”, czy „żadne z tych uczuć”.
    A wszystko to są jedynie stopnie tej samej rzeczy, co zobaczysz, jeśli pomyślisz nad tym przez chwilę.
    I, co więcej (i co jest uważane za dużo ważniejsze przez hermetyków)
    możliwa jest zmiana wibracji nienawiści w wibracje miłości w swoim własnym umyśle
    i w umysłach innych osób.
    Wielu spośród czytających te słowa miało własne doświadczenia niezamierzonego, gwałtownego przejścia z miłości do nienawiści i na odwrót, w swoim własnym przypadku lub też w przypadku innych osób.
    Zdasz więc sobie sprawę z możliwości, że zostało to uczynione przez użycie woli, środkami hermetycznych formuł.
    „Dobro i zło” są jedynie biegunami tej samej rzeczy i hermetycy rozumieją sztukę transmutacji zła w dobro poprzez zastosowanie prawa biegunowości. W skrócie: „sztuka biegunowości” staje się częścią „mentalnej alchemii”, znanej i praktykowanej przez starożytnych i współczesnych hermetycznych mistrzów.
    Rozumienie tego prawa pozwoli osobie na zmianę swojej własnej biegunowości, tak samo jak i biegunowości innych osób, jeśli poświęci ona czas i badania konieczne do opanowania tej sztuki.

    V. Prawo rytmu

    „Wszystko płynie, na zewnątrz i do środka; wszystko ma swoje pływy; wszystkie rzeczy wznoszą się i upadają; ruch wahadła manifestuje się we wszystkim; miara wychylenia w prawo jest miarą wychylenia w lewo; rytm się kompensuje” – Kybalion.

    To prawo obejmuje prawdę, że we wszystkim manifestuje się ruch – wprzód i wstecz, przypływ i odpływ, wysoka fala i niska fala – pomiędzy dwoma biegunami, które istnieją w związku z prawem biegunowości opisywanym przed chwilą. Zawsze istnieje akcja i reakcja, pójście naprzód i wycofanie się, wzniesienie się i zatopienie. Istnieje to w sprawach wszechświata, słońc, światów, ludzi, zwierząt, umysłu, energii i materii. To prawo manifestuje się w powstawaniu i ginięciu światów, w powstaniach i upadkach narodów, w życiu wszystkich rzeczy, i na koniec, w mentalnych stanach człowieka (i właśnie z tego ostatniego powodu hermetycy uważają rozumienie tego prawa za najważniejsze).
    Hermetycy uchwycili to prawo, znajdując jego uniwersalne zastosowanie, i odkryli również pewne środki do pokonania jego działania w nich samych poprzez użycie odpowiednich formuł i metod.
    Stosują oni prawo neutralizacji. Nie mogą anulować prawa ani wstrzymać jego działania, lecz nauczyli się uciekać spod jego działania do pewnego stopnia, który zależy od opanowania tego prawa.
    Nauczyli się, jak go UŻYWAĆ, zamiast być PRZEZ NIE UŻYWANYM.
    Z tej i z podobnych metod składa się sztuka hermetyków.
    Mistrz hermetyki polaryzuje się w punkcie, w którym chce pozostać, i potem neutralizuje rytmiczny ruch wahadła, które inaczej zaniosłoby go do drugiego bieguna.
    Wszystkie osoby, które uzyskały jakikolwiek stopień panowania nad sobą, w pewnym stopniu to wykonują, bardziej lub mniej nieświadomie, lecz mistrz robi to świadomie, poprzez użycie swojej woli
    i przez to uzyskuje stopień równowagi i stałości mentalnej
    który jest prawie niemożliwy do wyobrażenia przez masy, które wędrują wstecz i wprzód jak wahadło.
    To prawo razem z prawem biegunowości były dokładnie studiowane przez hermetyków i metody przeciwstawiania się, neutralizowania i UŻYWANIA ich kształtują ważną część mentalnej alchemii hermetycznej.

    VI. Prawo przyczyny i skutku

    „Każda przyczyna ma swój skutek; każdy skutek ma swoją przyczynę; wszystko dzieję się według Prawa; przypadek to jedynie nazwa dla nierozpoznanego Prawa; istnieje wiele płaszczyzn przyczynowości, lecz nic nie wymyka się Prawu” – Kybalion.

    To prawo obejmuje fakt, iż dla każdego skutku istnieje jego przyczyna, a każda przyczyna ma swój skutek. Tłumaczy ono, że: „wszystko dzieje się według Prawa”, nic nigdy „nie dzieje się samo”, nie ma takiej rzeczy jak przypadek, że chociaż istnieją różne płaszczyzny przyczyny i skutku, wyższe dominują nad niższymi płaszczyznami, to nic nigdy całkowicie nie wymyka się Prawu.
    Hermetycy rozumieją sztukę i metody wznoszenia się ponad zwyczajne płaszczyzny przyczyny i skutku, do pewnego stopnia, i poprzez mentalne wzniesienie się na wyższą płaszczyznę stają się czyniącymi zamiast skutkiem. Masy ludzi są prowadzone, posłuszne środowisku – wola i pragnienia innych są silniejsze od nich; dziedziczność, sugestia i inne zewnętrzne przyczyny poruszają nimi jak pionkami na szachownicy życia.
    Lecz mistrzowie, wznoszący się na wyższą płaszczyznę, dominują ich nastroje, charaktery
    wartości i moce, tak samo jak i kształtują otaczające ich środowisko, i stają się graczami zamiast pionkami.
    Pomagają oni PROWADZIĆ GRĘ ŻYCIA, zamiast być prowadzonymi i poruszanymi przez wolę innych oraz przez środowisko. Oni UŻYWAJĄ tego prawa zamiast być jego narzędziem.
    Mistrzowie są posłuszni przyczynie pochodzącej z wyższych płaszczyzn
    lecz pomagają RZĄDZIĆ na swojej własnej płaszczyźnie.
    W tym stwierdzeniu skondensowane jest bogactwo hermetycznej wiedzy – niech odczyta to ten, komu dane.

    VII. Prawo rodzaju

    „Rodzaj jest we wszystkim; wszystko ma swoje męskie i żeńskie pierwiastki; rodzaj manifestuje się na wszystkich płaszczyznach” – Kybalion.

    To prawo obejmuje prawdę, że istnieje RODZAJ manifestujący się we wszystkim – pierwiastek męski i żeński zawsze działają. Jest to prawdą nie tylko na płaszczyźnie fizycznej, lecz również na mentalnej, i nawet na płaszczyźnie duchowej. Na płaszczyźnie fizycznej to prawo manifestuje się poprzez PŁEĆ, na wyższych płaszczyznach przybiera ono wyższe formy, lecz prawo jest zawsze takie samo. Żadne tworzenie – fizyczne, mentalne czy duchowe – nie jest możliwe bez tej zasady. Zrozumienie jej praw rzuci wiele światła na przedmiot, który zdumiewał umysły ludzi. Prawo rodzaju działa zawsze w kierunku generowania, regenerowania i tworzenia. Wszystko i każda osoba zawiera dwa elementy, czyli pierwiastki czy też to wielkie prawo w sobie. Każdy mężczyzna ma również element kobiecy; każda kobieta zawiera w sobie pierwiastek męski. Aby zrozumieć filozofię mentalnego i duchowego tworzenia, generowania i regenerowania, musisz zrozumieć i badać to hermetyczne prawo. Zawiera ono rozwiązanie wielu tajemnic życia. Ostrzegamy, że to prawo nie ma żadnego odniesienia do wielu płytkich, szkodliwych i deprawujących, wypełnionych pożądaniem teorii, nauk i praktyk nauczanych pod różnymi, dziwacznymi nazwami, które stanowią prostytucję dla wielkiego, naturalnego prawa rodzaju. Takie płytkie odnawiania starożytnych, niesławnych form fallicyzmu rujnują umysł, ciało i duszę, a hermetyczna filozofia zawsze brzmiała nutą ostrzeżenia przeciwko tym zdeprawowanym naukom, które kierują się w stronę pożądania, rozwiązłości i perwersji wobec naturalnych zasad. Jeśli szukasz takich nauk, to musisz iść po nie gdzie indziej – hermetyzm nic takiego dla ciebie nie zawiera. Dla czystego wszystkie rzeczy są czyste; dla prymitywnego wszystkie rzeczy są prymitywne.

    http://franzbardon.pl/ksiazki/kybalion/

    Krok I
    Magiczne kształcenie ducha
    Kontrola myśli, obserwacja myśli, opanowanie myśli

    Obserwacja myśli

    Usiądź wygodnie w fotelu lub połóż się na kanapie czy łóżku.
    Zrelaksuj całe swoje ciało, zamknij oczy i obserwuj bieg swoich myśli.
    Na początku zauważysz, że zalewają cię myśli dotyczące spraw życia codziennego, twojej pracy i spraw z nią związanych, czy też dotyczące twoich trosk.
    W odniesieniu do tych myśli powinieneś stać się cichym obserwatorem, całkowicie wolnym i niezależnym.
    To ćwiczenie może być proste bądź trudne, zależnie od twojej sytuacji i obecnego stanu umysłu.
    Kiedy pojawiają się trudności, nie trać biegu myśli i nie trać poczucia siebie, lecz uważnie obserwuj swoje myśli. Nie zasypiaj podczas tego ćwiczenia. Jeśli się zmęczysz, to natychmiast przerwij ćwiczenie i odłóż je na czas, kiedy postanowisz, że nie padniesz ofiarą zmęczenia.
    Ludzie z Orientu, np. z Indii, opłukują bądź myją twarz i górną część ciała zimną wodą, aby pozostać czujnym i nie tracić cennego czasu. Aby zapobiec nadmiernemu zmęczeniu i senności możesz przed rozpoczęciem ćwiczenia wziąć kilka głębokich oddechów.

    Z czasem uczeń samodzielnie rozwinie te i inne, podobne, metody.
    To ćwiczenie kontroli umysłu musi być praktykowane rano i wieczorem, zaczynając od pięciu minut.
    Każdego dnia to ćwiczenie powinno być przedłużane o jedną minutę, abyś w ciągu tygodnia był w stanie obserwować i kontrolować swoje własne myśli przez co najmniej dziesięć minut bez najmniejszego rozkojarzenia.
    Ten okres czasu jest niezbędny dla przeciętnego człowieka. Jeśli jednak jest on niewystarczający
    wówczas możesz go wydłużać, w zależności od własnej zdolności percepcji.
    Bądź sumienny we wszystkim; wykonywanie tego ćwiczenia w pośpiechu mija się z celem.
    Rozwój każdej osoby jest bardzo indywidualną rzeczą.
    Pod żadnym pozorem nie powinieneś przechodzić do następnego ćwiczenia zanim w pełni nie opanujesz obecnego.

    Uważny uczeń zauważy, jak bardzo, na początku, oblegany był przez myśli i jak szybko one przepływały, że trudno było mu je wszystkie zapamiętać.
    Zauważy on jednak, że w miarę ćwiczenia myśli będą stawały się mniej chaotyczne
    i będą stopniowo słabnąć, aż w końcu jedynie kilka myśli będzie wyłaniało się w świadomości
    jak gdyby z bardzo daleka.

    Musisz poświęcić swoją największą uwagę ćwiczeniu kontroli myśli
    gdyż jest ono niezwykle ważne dla magicznego rozwoju – jest to fakt, który później zrozumiesz.

    Jeśli opanujesz to ćwiczenie w wystarczającym stopniu
    to możemy zająć się następnym ćwiczeniem w rozwoju mentalnym.

    Dyscyplina myśli

    Nauczyliśmy się kontrolować nasze myśli. Następne ćwiczenie upora się z myślami, które nieustannie, wbrew naszej woli, naprzykrzają się nam, i pozwoli na powstrzymywanie ich przed pojawianiem się w naszych umysłach. Na przykład musimy być w stanie odrzucić od siebie myśli o zadaniach i rozdrażnieniach naszego życia zawodowego, w czasie gdy jesteśmy w domu lub zajmujemy się sprawami prywatnymi.
    Musimy unikać wszelkich myśli, które nie dotyczą naszego życia osobistego, i musimy umieć stawać się natychmiast inną osobą. I na odwrót: kiedy jesteśmy w pracy czy w inny sposób wykonujemy naszą profesję, wtedy musimy wszystkie nasze myśli kierować ku pracy i nie pozwalać im na przebywanie w innym miejscu, takim jak nasz dom czy sprawy osobiste.
    Należy to praktykować, aż stanie się to nawykiem.
    Przede wszystkim musisz przyzwyczaić się do wykonywania wszystkich zadań z pełną, świadomą uwagą, niezależnie od tego, czy dotyczy to twojej profesji, czy życia osobistego, i niezależnie od tego, czy jest to coś poważnego, czy nie. Należy to ćwiczenie wykonywać przez resztę swojego życia, gdyż wyostrza ono ducha oraz wzmacnia świadomość i pamięć.

    Gdy osiągniesz już pewną sprawność w praktykowaniu tego ćwiczenia, to możesz przejść do następnego. Wygląda ono następująco: utrzymuj pojedynczą myśl czy ideę przez dłuższy okres czasu, podczas gdy nieugięcie tłumisz wszystkie pozostałe myśli, które próbują się do niej dołączyć.
    Do tego celu wybierz jakąkolwiek ideę, bieg myśli, czy też jakąkolwiek inną, odpowiednią koncepcję, wedle własnego uznania. Utrzymuj tę koncepcję całą swoją mocą.
    Energicznie odpieraj wszystkie pozostałe myśli, które nie mają nic wspólnego z tą, na której oparłeś ćwiczenie. Na początku będzie udawało ci się to jedynie przez kilka sekund, potem będą już minuty.
    Musisz być w stanie utrzymywać pojedynczą myśl i podążać za nią przez co najmniej dziesięć minut.

    Opanowanie myśli

    Po opanowaniu poprzedniego ćwiczenia, możesz przejść do następnego.
    Teraz nauczymy się tworzyć całkowitą pustkę umysłu. Zrelaksuj całe swoje ciało
    leżąc wygodnie na sofie bądź łóżku, albo siedząc w wygodnym fotelu. Zamknij oczy.
    Energicznie odpieraj wszelkie myśli, które będą cię atakować.
    Nie można pozwolić, aby cokolwiek pojawiło się w twoim duchu, czyli umyśle; zachowywana powinna być jedynie całkowita mentalna pustka.
    Wtedy utrzymuj ten pusty stan umysłu bez rozkojarzania się i bez zapominania siebie.
    Na początku będzie ci się to udawało jedynie na kilka sekund.
    Jednakże, poprzez regularne ćwiczenia będzie wychodziło to coraz lepiej.
    Kiedy będziesz potrafił utrzymywać ten stan przez pełne dziesięć minut
    bez zapominania siebie ani zasypiania, wówczas cel tego ćwiczenia zostanie osiągnięty.

    Dokładnie zapisuj w dzienniku magicznym swoje sukcesy, porażki, czas trwania ćwiczeń
    przerwania czy przeszkody (szczegóły podane są w rozdziale „Magiczne kształcenie duszy”).
    Ten dziennik daje uczniowi środki do badania własnego rozwoju.
    Jeżeli uczeń będzie prowadził go sumiennie, pozwoli mu to
    na osiągnięcie lepszych rezultatów z następnymi ćwiczeniami.
    Przygotuj konkretny plan na jutrzejszy dzień bądź na nadchodzący tydzień i ćwicz samokrytycyzm.
    http://franzbardon.pl/ksiazki/wdh/iih_krok1.php

    Siedem pierwiastków człowieka

    „Siedem pierwiastków człowieka, jak określa je filozofia jogów w terminologii europejskiej – (zamiast słów sanskryckich) – są następujące:
    7. Duch.
    6. Rozum Duchowy.
    5. Intelekt.
    4. Rozum Instynktowy.
    3. Prana, czyli Siła Życiowa.
    2. Ciało Astralne.
    1. Ciało Fizyczne.
    Nazwy pierwiastków składowych istoty ludzkiej są rozmaite w różnych szkołach nowej filozofii, które powstały ze wspólnego źródła – filozofii Hindów.

    Ustrój człowieka

    Człowiek jest istotą bardziej złożoną, niż się zwykle sądzi.
    Ma on nie tylko ciało i duszę, ale jest jeszcze Duch, który posiada duszę; ta zaś objawia się w kilku postaciach „przewodników”, przewodniki te bywają różnej gęstości. Różne przewodniki ujawniają się na rozmaitych „płaszczyznach”, czyli „planach”, jak na „planie fizycznym”, „planie astralnym” itd. Wszystko to będzie dalej tłumaczone.
    Rzeczywiste „Ja” jest czystym Duchem – iskrą ognia bożego.
    Duch ten jest zamknięty niby w kilku powłokach, które mu utrudniają całkowite i swobodne wypowiedzenie się. W miarę tego, jak człowiek dorasta w swym rozwoju, świadomość jego przechodzi z niższych płaszczyzn na wyższe i coraz bardziej poznaje on swą wysoką naturę.
    Duch zawiera w sobie wielkie możliwości i w miarę tego, jak się człowiek rozwija, budzą się w nim nowe siły, występują nowe cechy.
    Filozofia jogów uczy, że człowiek składa się z siedmiu pierwiastków.
    Najwłaściwiej jest określić człowieka w ten sposób, że jego prawdziwa „Jaźń” – to Duch – a niższe pierwiastki to jedynie przejawy Ducha w sferach niższych.
    Człowiek może się objawiać na siedmiu płaszczyznach, choć dla większości ludzi naszego czasu, wyższe płaszczyzny są niedostępne. Bądź co bądź każdy człowiek, choćby najmniej rozwinięty, posiada w sobie potencjalnie wszystkie siedem pierwiastków.
    Pierwszych pięć planów przeszło wielu, do szóstej płaszczyzny dosięgło niewielu, do siódmej praktycznie nie dotarł nikt z należących do rasy ludzkiej.

    Ciało Astralne

    Drugi pierwiastek człowieka „Ciało Astralne” nie jest nam znane tak dobrze jak Ciało Fizyczne
    choć bardzo ściśle jest z nim połączone – i Ciało Fizyczne stanowi jakby kopię Ciała Astralnego.
    Ciało Astralne było znane ludziom od początku czasu i stanowiło źródło wielu przesądów, a to wskutek niedostatecznych wiadomości o jego naturze.
    Nazywało się „ciałem eterycznym”, „ciałem fluidycznym”, „sobowtórem” itd. składa się ono z materii nieskończenie subtelniejszej niż ta, z której składa się nasze Ciało Fizyczne, ale bądź co bądź jest to materia. Dla porównania weźmy wodę. Woda przy temperaturze poniżej zera ma postać lodu, ciała twardego, szorstkiego. Przy temperaturze powyżej zera, jest ona cieczą „wodą”; przy dalszym podwyższaniu temperatury woda ulatnia się w postaci „pary”, para jest niewidoczna dla ludzkiego oka, i staje się widoczna dopiero wówczas, gdy zmiesza się z powietrzem.
    Ciało Astralne to oryginał, według którego buduje się Ciało Fizyczne i przy pewnych warunkach może się od niego odłączyć. Rozłączenie obu tych ciał przedstawia znaczną trudność, ale u tych ludzi, którzy zdołali zapanować nad swoją psychiką
    Ciało Astralne może odłączać się od Ciała Fizycznego i od świadomości. Może działać i otrzymywać wrażenia bez pośrednictwa Ciała Fizycznego i jego narządów.
    Dalej, Ciało Astralne może też bezpośrednio oddziaływać na wzrok Duchowy jasnowidzących i wówczas zdaje im się, jakoby widzieli i słyszeli Ciało Fizyczne.
    Po śmierci człowieka jego Ciało Astralne w dalszym ciągu istnieje i przy pewnych warunkach staje się „widzialne” żywym. W tych wypadkach „dusza”, tj. grupa wyższych pierwiastków człowieka przebywa w Ciele Astralnym. Ale potem dusza uchodzi z Ciała Astralnego. Powłoka astralna, pozostawiona przez duszę, nie jest niczym innym, jak bezdusznym trupem, choć z materii subtelniejszej niż Ciało Fizyczne. Nie ma w niej życia, ani rozumu. Jest to powłoka i nic więcej.
    Takie Ciało Astralne może niekiedy być wywołane mocą gorącego pragnienia bliskich, i wtedy ukazuje się krewnym i znajomym, połączonym ścisłą sympatią ze zmarłym.
    O zdarzeniach takich niewątpliwie słyszał prawie każdy z uczniów. Więcej powiemy o Ciele Astralnym i powłoce astralnej w dalszych lekcjach tego kursu.
    Dalej będziemy o tym mieli sposobność mówić, rozważając płaszczyznę astralną.
    Ciało Astralne jest niewidzialne dla zwykłego oka, ale z łatwością je dostrzega człowiek obdarzony jasnowidzeniem niskiego stopnia. Przy pewnych warunkach Ciało Astralne osoby żywej może być widziane przez przyjaciół i innych, o ile nastrój osoby i jej przyjaciół jest analogiczny. Wyrobiony i świadomy okultysta może świadomie wydzielić swoje Ciało Astralne i uczynić je widzialnym; ale taka siła jest rzadka i zdobyć ją można wyłącznie poprzez ćwiczenia. Jasnowidzący „widzą” jak ciało astralne człowieka odłącza się od Ciała Fizycznego, kiedy przybliża się godzina śmierci.
    Wydaje się wtedy, że unosi się ono nad Ciałem Fizycznym, jako jego sobowtór, połączony z nim cienką nicią. Kiedy nić pęka, człowiek umiera i dusza odlatuje, uprowadzając Ciało Astralne, które z czasem również ulegnie rozpadnięciu, jak to przedtem stało się z Ciałem Fizycznym.
    Zwracamy uwagę na rozmaite przewodniki duszy ludzkiej – na jej siedem pierwiastków – i przechodzimy do najbliższego. Chcielibyśmy jeszcze powiedzieć o interesującym zjawisku, gdy „Jaźń” (Ego) przechodzi z Ciała Fizycznego w Ciało Astralne i ma to miejsce w czasie snu. Chcielibyśmy wam powiedzieć, jak człowiek może w czasie snu rozkazać swemu Ciału Astralnemu, aby się o czymkolwiek dowiedziało lub, aby wykonało inne zadanie wówczas, gdy jego Ciało Fizyczne jest pogrążone we śnie. Ale wszystko to należy do drugiej części naszego wykładu. Musimy przede wszystkim utrwalić w naszym umyśle siedem pierwiastków, abyście mogli państwo doskonale rozumieć terminy, gdy będziemy się nimi posługiwali.
    Rama Czaraka – Filozofia Wschodu. Okultyzm wschodni. Terapeutyka tajemna.

    Lubię

  17. Pingback: Walki z profanacją Słowiańszczyzny cd. … Korespondencja z drem Brzostowiczem – Odpowiedź dra Piotra Beina « Pagans / Poganie ( Rodzimowiercy słowiańscy ) – Poganin i Słowianin

Możliwość komentowania jest wyłączona.